Witajcie 
wymyśliłam wczoraj nowy przepis na kaszkę dla Synka
Szkoda mi było dawać mu gotowe kaszki, bo są bardzo słodkie. Kupiłam mu ostatnio kaszkę manną z bobovity, taką na mleko, ale jak troszkę spróbowałam to sam cukier! W dodatku mleko też ma słodkawy smak. Wczoraj na wodzie ugotowałam normalną kaszkę manną, dosypałam później odpowiednią ilość miarek mleka i starłam do tego pół jabłuszka żeby była owocowa tak jak gotowe kaszki. Miło mi się patrzyło jak widziałam, że Synek ją chętnie pił 
LeeBee Twój Synek rozwija się bardzo szybko!! Ja nie zauważyłam żeby mój chciał raczkować, woli pełzać i wiercić się non stop.
Ojejku Szczęściaro to masz mały szpital w domu....mężczyzna chory to coś strasznego. Zwykłe przeziębienie u nich to niezwykle poważna choroba.
Mirella to miałaś święto
Taki dzień jest ważny, można na prawdę zregenrować swoje siły. Mam zamiar jutro wybrać się na poszukiwanie krzesełka i w takim razie będę zwracała uwagę na gładkie. Chciałabym właśnie takie zgrabne krzesełko, składane, bo nie mamy za wielkich metraży w domu, a tych rzeczy Synka już się tyle nagromadziło, że szok. Co do Twojego pytania czy ciągnie mnie do nich, tak! Była już jedna propozycja jak wracaliśmy w niedzielę, ale stanowczo powiedziałam nie, widziałam, że był zły, ale nie drążył tematu, więc ja nie tłumaczyłam mu czemu nie jedziemy do nich na kawę. Podejrzewam, że szybko wybuchnie burza, najpóźniej do weekendu, jak ta małpiszonka będzie chciała przyjechać i udawać przed synkiem cudowną babcię, bez zastanowienia wtedy ubiorę się i Synka i wyjdziemy na spacer, przecież nie przyjeżdża do nas....i wtedy zacznie się awantura, bo...olałam jego mamusie!!
Karla my też kąpiemy Synka już w dużej wannie. Mała wanienka już nie spełniała swojej roli, bo Synuś nie miał w niej jak machać rączkami i nóżkami.
Joanna super, że już niedługo będziecie cały czas razem. Wiem jakie te rozłąki są straszne, a w dodatku obowiązki przy 2 mały dzieci na prawdę dają w kość. Ciesze się bardzo, że już nie będziesz sama 
Dziękuję Wam za wszystkie miłe tutaj słowa, wiem, że jesteście ze mną i bardzo mi kibicujecie. To dla mnie ważne, bo zauważam, że to nie ze mną coś jest nie tak, tak jak próbują mi to weprzeć, tylko coś z nimi jest nie halo. M. in. po to potrzebna była mi rozmowa u psychologa, bo szukałam winy u siebie, że może się czepiam, nie potrafię nawiązać relacji itd. Wiem tylko, że czasami byłam zbyt pobłażliwa i teraz mam swoje, bo może mogłam od początku twardo postawić warunki i pewnie już wtedy byśmy nie byli razem.....tylko z drugiej strony nie miałabym wtedy swojego Najcudowniejszego Mężczyzny na świecie. Wiecie co teraz jak mam Jego to jest mi łatwiej, wiem, że nie zostanę sama 
EDIT
M niedawno wziął Synka na spacer, ja miałam zająć się pismem do pracy. Oni wyszli a ja siedzę i płaczę.... Po prostu nie mogę patrzeć na to wszystko. Już zły, bo ja zajęłam się pracą i nie możemy jechać do jego babci! jutro chcę żeby ze mną pojechał na szkolenie i przy okazji wybrał krzesełko dla dziecka, a w czasie szkolenia może załatwić swoje inne sprawy. Pewnie znów chce potajemnie zaprosić rodziców, jak ostatnio. Wiem, że powinnam już wybuchnąć, porozmawiać, ale.....boje się. Najzwyczajniej w świecie boje się tego piekła jakie będzie podczas tej kłótni, pakowania się itd. Chociaż wiem, że to nieuniknione. Przepraszam, że tak wam truje o tym wszystkim, ale nie wiem komu miałabym się wyżalić. Wiecie jak to z koleżankami, jeszcze się znajdzie jakaś życzliwa itd. Anonimowo, tutaj, łatwiej.