O jejku LeeBee, Mirella macie sie niestety z tą rehabilitacją. Najważniejsze, że jednak przynosi to efekty. Mi już też brakuje słów żeby opisać naszą służbę zdrowia. Chociażby jak było u mnie z porodem, przyjęli mnie, bo na ktg wyszły spadki tętna, zrobili mi usg i powiedzieli, że wszystko ok, trzymali tak tydzień i panikowali jak ktg znów było nieprawidłowe, ale nikt nic nie powiedział, tłumaczyli, że może dziecko rączką ściska pępowinę. Okazało się po cesarce, że miał pętle z pępowiny wokół szyjki a drugą wokół nóżki. Byłam w szoku jak się dowiedziałam, zwłaszcza, że wzięli mnie pod kroplówkę żeby wywołać poród, a dopiero później zdecydowali o cesarce. Nie chcę nawet myśleć co by było, gdyby zaczęła się akcja poroda. Czy oni nie widzieli pętli, czy nie chcieli powiedzieć, nie wiem. Podobnie teraz mamy przeboje z alergologiem. Na nfz terminy są na luty, a jak się pójdzie prywatnie to nawet kolejki w szpitalu na testy można przeskoczyć. W piątek idę znów do alergologa, ciekawe ile wizyt będziemy musieli odbębnić żeby powiedziała co ze skaza. Najchetniej bym zrobiła jak Karla, sama dała normalne mleko i obswrwowała, ale oczywisce trzeba milion kartek - zaswiadczeń, skieroiwań nosić do rodzinnego, bo ona musi miec to na karteczce od alergologa. Niewiadomo nawet po co płaci sie składki na służbę zdrowia.
Karla jak po wizycie u lekarza?
Mój mąż wraca za pewnie nie całe 10 dni i wiecie co....pierwszy raz, może to zabrzmi okropnie, nie tęsknię!
Nie czekam na ten powrót, wolałabym żeby szybko nie wracał. Wiem co będzie po jego powrocie i tego się obawiam najbardziej. Będzie ciężko, zwłaszcza że jego starzy będą latać wokół niego, pokazywać mu jak to tęsknili i jacy są cudowni, bo synek przywiózł pieniądze, a on zaślepiony nie będzie jak zwykle widział tego co robią. Nie chce mi się z nim kolejny raz kłócić o to samo, ale będę się pocieszać, że to ostatnia nasza rozmowa w tym temacie i nie zamierzam więcej poruszać tematu tych nienormalnych ludzi i niech decyduje czego chce, bo ja też mam prawo do szczęścia, a w takim układzie nie potrafię go zaznać.
Dziewczyny, mam do Was pytanie odnośnie ubranek dla dzieci. Wy kupujecie tylko nowe, korzystacie może z allegro i kupujecie mało zniszczone itd? Ja na początku takie pierwsze chciałam mieć nowe, a teraz odwiedzm allegro i wybieram mało używane. Szkoda mi wydawać takie sumy pieniędzy na coś co moje dziecko założy może 5 razy. Koleżanka ostatnio mi się chwaliła jakie markowe ubranka kupiła swojemu dziecku w sklepie, jak usłyszałam ceny to aż mnie zgięło. Nie żeby żałowała Synkowi, ale w zamian za to mogę mu kupić jakieś zabawki. Płaszczyk zimowy, który w sklepie kosztuje 199 zł, a allegro na licytacji, na razie jest za 15 zł. Na zdjęciach widać, ze nie jest zniszczony, jak nowy.
Co do ząbków, u nas nadal ich nie widać, ale Synek, oby tylko nie przechwalić ostatnie kilka dni śpi idealnie. Zasypia bardzo szybko, nie musze już Go nosić, położę Go, pokręci się troszkę, pogłaszczę Go, włożę smoczka, bo wypluwa i za jakiś czas odwraca się na bok i śpi. W dzień jest to samo. Mówią, że z ząbkami podobo tak jest, że są "fale". Kila dni marudzenia, potem kilka dni spokoju.