Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 77 ]

Temat: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Ciężko chora osoba nie ma już chęci i sił, by się leczyć, poddaje się i wybiera śmierć. Załamany, przygnieciony problemami człowiek postanawia odebrać sobie życie.

Zainspirowana wypowiedziami w innym wątku chcę Was zapytać: Czy uważacie, że decyzja o zakończeniu życia jest/powinna być tylko i wyłącznie decyzją jednostki? A może sądzicie, że to egoizm i powinniśmy pomyśleć o tych, których zostawimy, walczyć, leczyć się, prosić o pomoc, ale... nie odchodzić?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Myślę, że jest to totalnie indywidualna sprawa. Człowiek w obliczu choroby czy śmierci jest naprawdę zawsze sam. I tylko on jeden wie, co się dzieje w jego umyśle.

3 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2013-07-16 18:03:40)

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Niestety często osoby żyjące są większymi egoistami zmuszając chorego do życia, niż chory chcący to życie zakończyć.

Prawie trzy lata temu pożegnaliśmy babcię mojego męża. Kobiecinka borykała się z wieloma przypadłościami, a na sam koniec troskliwe córeczki robiły wszystko żeby mamusia jeszcze pożyła. Lekarze i pielęgniarki byli sowicie nagradzani za opiekę nad babcią, która przez ostatnie trzy tygodnie życia była nieprzytomna a i tak ładowano w nią leki, kilkakrotnie  podłączano ją pod respirator i Bóg jeden wie pod co jeszcze.

I po co ? Po to tylko żeby córki mogły nacieszyć się nieprzytomną mamusią...
Przepraszam za sarkazm, ale to naprawdę nie była walka o życie babci, bo babcia już swoje życie zakończyła tylko.. w sumie , to nie wiem nawet co to było sad

4

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Pytać się bliskich czy mogę popełnić samobójstwo? ;P To chyba lekki absurd.

A tak bardziej serio - Tak, uważam, że jest to sprawa danej osoby - Na eutanazję zwykle decydują się osoby w zaawansowanym stadium raka lub u progu poważnej choroby degenerującej mózg, uciekając przed cierpieniem. Nie wyobrażam sobie, żeby jakaś osoba  w tym wypadku mogła powiedzieć "Mamo, tato, wiem, ze cię boli, ale nie masz prawa tego robić, bo cię kocham. Niech cię boli, ale mój ból jest ważniejszy i musisz brać pod uwagę moje zdanie"

Ostatnio było dość głośno o takiej sprawie w UK, gdzie mężczyzna dotknięty zespołem zamknięcia wystąpił z prośbą o eutanazję, ale mu odmówiono tego prawa na wszystkich szczeblach.
Miał żonę, dziecko - a oni codziennie modlili się i walczyli, żeby mógł umrzeć. Nie mógł z wiadomych przyczyn popełnić samobójstwa, nie mogła mu w tym pomóc zona, bo w świetle prawa byłoby to morderstwo, nie mógł mu pomóc z tego samego powodu żaden lekarz.

Jedynym wyjściem dla tego człowieka pozostało zagłodzenie się.

I co? Powinien z tego zrezygnować i dla rodziny żyć dalej?

Można walczyć o czyjeś życie jeżeli jest to kwestia psychiki - załamanie nerwowe, depresja itp. Ale człowiekowi choremu nikt nie ma prawa odmawiać prawa do śmierci! Dzisiejsza medycyna sobie z tym nie radzi - wielu chorób nie potrafimy wyleczyć a w sztuczny sposób przedłużamy życie przy użyciu maszyn, bo rodzina nie wie, w którym momencie powiedzieć dość i dać komuś spokojnie odejść.

5

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
Bubuś napisał/a:

Niestety często osoby żyjące są większymi egoistami zmuszając chorego do życia, niż chory chcący to życie zakończyć.

Prawie trzy lata temu pożegnaliśmy babcię mojego męża. Kobiecinka borykała się z wieloma przypadłościami, a na sam koniec troskliwe córeczki robiły wszystko żeby mamusia jeszcze pożyła. Lekarze i pielęgniarki byli sowicie nagradzani za opiekę nad babcią, która przez ostatnie trzy tygodnie życia była nieprzytomna a i tak ładowano w nią leki, kilkakrotnie  podłączano ją pod respirator i Bóg jeden wie pod co jeszcze.

I po co ? Po to tylko żeby córki mogły nacieszyć się nieprzytomną mamusią...
Przepraszam za sarkazm, ale to naprawdę nie była walka o życie babci, bo babcia już swoje życie zakończyła tylko.. w sumie , to nie wiem nawet co to było sad

A ta babcia chciała się poddać eutanazji, tylko jej nie pozwolili?

Ja jestem zwolenniczką prawa do godnej śmierci, ale o moją babcię walczyłam, żeby jak najdłużej ją utrzymać przy życiu, bo babcia wcale się eutanazji poddawać nie chciała. Eutanazja eutanazją, a zaprzestanie leczenia, bo ktoś stary, chory, nie kontaktuje więc i tak nic z tego nie będzie, kiedy ta osoba wcale nie wyraziła życzenia poddania się eutanazji, to dla mnie kosmicznie inna sprawa.

A w temacie - uważam, że zdanie bliskich warto brać pod uwagę, ale ostateczna decyzja należy do jednostki. Nawet w takich "głupich" kwestiach jak kierunek studiów tak przecież jest - możemy wysłuchać zdania rodziców, rodzeństwa, znajomych, ale nikt za nas życia nie przeżyje (ani za nas nie umrze), więc w ostatecznym rozrachunku sami za to odpowiadamy.

6

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

A czy to że żyjemy nie jest egoizmem? Czy ktoś nas informował jakie możliwości dostaniemy i czy w związku z tym bierzemy czy nie? Nie no pewnie że technicznie to niemożliwe... ale czy zawsze fair?
Niektórzy są bo pekła prezerwatywa, bo dwoje dzieci chciało pobawić się w dom, bo tak nakazuje religia... czy to nie jest egoizm?

Uważam że każdy powinien mieć prawo do zrezygnowania z zycia jeśli mu się nie podoba.

7

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

"o moją babcię walczyłam, żeby jak najdłużej ją utrzymać przy życiu, bo babcia wcale się eutanazji poddawać nie chciała."

Pytanie tylko co rozumiesz pod słowem "utrzymywanie przy życiu"? Jeżeli osoba jest już nieświadoma, nafaszerowana środkami przeciwbólowymi, oddycha za nią maszyna, druga maszyna wspomaga nerki, serce czy inne narządy i stan ten można utrzymać tygodniami, miesiącami - bo maszyny i chemia to potrafi - to to jest życie?

Ja wiem, ze jest taki moment w chorobie, którego przekroczyć j a bym nie chciała i mam nadzieje, że zanim do tego dojdzie będę miała czas wytłumaczyć to mojej córce, tak, żeby nie cierpiała dodatkowo. Ale rośliną być nie chcę.

8

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
Vian napisał/a:

A ta babcia chciała się poddać eutanazji, tylko jej nie pozwolili?

Nie babcia nie była za eutanazją ale w jej przypadku końcówka jej życia wyglądała właśnie tak jak pisze Iceni

Babci już nie było, ale były maszyny za których funkcjonowanie lekarze mieli niezłą manomę w kieszenie pchane...

9

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Decyzja tylko i wylacznie jednostki.
Nikt za mnie nie umrze wiec nikt nie moze mi mowic jak mam zyc i kiedy umrzec.

10

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
Iceni napisał/a:

"o moją babcię walczyłam, żeby jak najdłużej ją utrzymać przy życiu, bo babcia wcale się eutanazji poddawać nie chciała."

Pytanie tylko co rozumiesz pod słowem "utrzymywanie przy życiu"? Jeżeli osoba jest już nieświadoma, nafaszerowana środkami przeciwbólowymi, oddycha za nią maszyna, druga maszyna wspomaga nerki, serce czy inne narządy i stan ten można utrzymać tygodniami, miesiącami - bo maszyny i chemia to potrafi - to to jest życie?

Ja wiem, ze jest taki moment w chorobie, którego przekroczyć j a bym nie chciała i mam nadzieje, że zanim do tego dojdzie będę miała czas wytłumaczyć to mojej córce, tak, żeby nie cierpiała dodatkowo. Ale rośliną być nie chcę.

Babcia miała altzheimera, nie oddychały za nią maszyny, ale myślę, że można było ją określić jako - jak to ktoś obrazowo ujął - warzywo.

Nadal uważam, że nie można przerywać nad kimś opieki, żeby sobie umarł, jeśli nie wyraził wcześniej takiego życzenia.

11

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

No z alzheimerem to trochę ciężko. Bo z jednej strony myślimy sobie jakie ta biedna babcia ma zycie z drugiej strony ona sama nie może i nigdy nie będzie mogła się na ten temat wypowiedzieć. Podobnie jak z osobami ciężko uszkodzonymi psychicznie. Dopuszczenie eutanazji w takich przypadkach trąci nazizmem.

12 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-07-16 21:08:54)

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Hm, samobójstwa nie popełnia się nieświadomie, eutanazja też jest działaniem na życzenie danej osoby, więc nie może być mowy o dzialamiu wbrew czyjejś woli.
Nie rozmawiamy, brutalnie pisząc, o dobijaniu chorych, tylko o umozliwieniu im śmierci kiedy tego pragną - inaczej, bo to źle sformułowane: kiedy życie sprawia zbyt dużo cierpienia.
I właśnie Alzheimer jest taką chorobą, w której ja osobiście chciałabym, żeby ktoś, w którymś momencie nacisnął ten przysłowiowy czerwony guzik.
Czy naprawdę moja córka byłaby szczęśliwsza, czy mniej by cierpiała gdyby doczekała momentu, w którym przemienię się w sikajacą pod siebie staruszkę z sitem zamiast mózgu?
Jaki jest sens takiego życia?

Osobiście przerażają mnie też rodzice podtrzymujący w sztuczny sposób życie swoich dzieci latami. Bo przecież ten problem nie dotyczy tylko staruszków.

Edit do wpisu powyzej: Ja np mam zgłoszone że w razie śmierci zgadzam się być dawcą narządów, moi znajomi i bliscy wiedza jakie mam podejście do tych spraw a gdyby zaistniała możliwośc eutanazji na pewno określiłabym w odpowiedni sposób (jaki byłby wymagany - przychodnia, prawnik itp.) w jakich przypadkach i w którym momencie życze sobie eutanazji.
Może według niektórych cierpienie uszlachetnia, ale mam gdzieś szlachetność będąc kalafiorem.

13 Ostatnio edytowany przez ZaubererDE (2013-07-16 22:11:01)

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Złożony temat.

W wyniku rozwoju medycyny, coraz więcej decyzji należy do nas. Wcześniej wiele problemów moralnych rozwiązywała natura.
Np. ciężko chore dziecko umierało szybko po porodzie, teraz może dożyć nawet 20 lat.
Jesteśmy w stanie wykryć taką chorobę gdy dziecko jest jeszcze w brzuchu matki.
Abortować? Kiedyś nie mieliśmy takiego dylematu. Nie byliśmy w stanie utrzymać takiego człowieka przy życiu, ani wykryć tej choroby tak wcześnie.

Kolejna rzecz to pieniądze i system ekonomiczny.
- Krótkie życie starszych ludzi jest w interesie obecnych socjalistycznych systemów, niewolących ludzi i kradnących im pieniądze pod pretekstem socjalu i emerytur.
- Skoro w podatkach odbiera się ludziom pod przymusem większą część owoców ich pracy, nie mają oni jak odłożyć na potencjalne koszty leczenia. Są całkowicie zdani na system.
W takim razie długość utrzymywania przy życiu chorego człowieka zależy od systemu.
Powinna natomiast zależeć wyłącznie od zasobności kieszeni chorego i jego rodziny. To eliminuje dylemat moralny, sprawa rozwiązuje się naturalnie.

Moim zdaniem, biorąc pod uwagę naszą socjalistyczną rzeczywistość:
- Decyzja o eutanazji/samobójstwie musi całkowicie należeć do danego człowieka.
- Każdy ma prawo do decydowania o swoim życiu. Nie mogą o tym decydować państwowe instytucje.
- Sztuczne podtrzymywanie życia umierającej osobie jest bezsensowne, tylko wydłuża cierpienie.

Państwo nie może zakazywać ludziom eutanazji lub popełniania samobójstwa. Życie ludzkie nie należy do systemu, przynajmniej oficjalnie. (Obecnie jesteśmy przecież niewolnikami.)

Natomiast ideologicznie i moralnie?

- Dla mnie samobójstwo jest ostateczną porażką.
Jedynym sensem życia jest życie samo w sobie. Sens życia to coś innego niż cel życia, sens dla każdego człowieka jest taki sam (życie). Natomiast cele każdy wybiera sobie sam.

- Wolność wyboru i decydowania o swoim życiu?
Dla każdego ojca, samobójstwo syna to największa życiowa tragedia.
Czy syn ma prawo zniszczyć życie swojej rodziny? Czy ma prawo doprowadzić swoich rodziców do załamania psychicznego? Niektórzy rodzice nie potrafią sobie poradzić z tą tragedią do końca życia, całkowicie przekreśla to ich szczęście.
Człowiek popełniający samobójstwo rani bliskie sobie osoby. Negatywnie wpływa na ich życie. Otoczenie nie wychodzi w wyniku jego działania "na zero". W ten sposób wolność wyboru w tej kwestii jest ograniczona.

14

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
ZaubererDE napisał/a:

- Dla mnie samobójstwo jest ostateczną porażką.
Jedynym sensem życia jest życie samo w sobie. Sens życia to coś innego niż cel życia, sens dla każdego człowieka jest taki sam (życie). Natomiast cele każdy wybiera sobie sam.

No a jak czyjeś życie to tylko wegetacja żeby przeżyć? Uważasz że jeśli taka osoba nie popełni samobójstwa ale dokula się do naturalnej śmierci to bedzie to sukces? Jaki?

ZaubererDE napisał/a:

- Wolność wyboru i decydowania o swoim życiu?
Dla każdego ojca, samobójstwo syna to największa życiowa tragedia.
Czy syn ma prawo zniszczyć życie swojej rodziny? Czy ma prawo doprowadzić swoich rodziców do załamania psychicznego? Niektórzy rodzice nie potrafią sobie poradzić z tą tragedią do końca życia, całkowicie przekreśla to ich szczęście.
Człowiek popełniający samobójstwo rani bliskie sobie osoby. Negatywnie wpływa na ich życie. Otoczenie nie wychodzi w wyniku jego działania "na zero". W ten sposób wolność wyboru w tej kwestii jest ograniczona.

A dlaczego uczucia rodziny są ważniejsze od uczuć tego samobójcy? Jeżeli taka osoba się męczy, jeżeli jest kompletnie nieporadna zyciowo, jeśli tylko codziennie ryczy w samotności w poduszkę -ma się męczyć dla 'szczęscia' rodziny?

15

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

A gdzie odpowiedzialność za rodzinę, która się nam nie przytrafiła ot tak sobie, tylko świadomie ją założyliśmy?

Jak ojciec dziesięciorga dzieci się powiesi, to powiecie: "Bohater, miał odwagę odejść, to była tylko jego decyzja" czy raczej "Co za frajer i tchórz, jak teraz poradzi sobie ta wdowa z tym mnóstwem dzieci, narobić to umiał, a wyżywić i wychować?"

16

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Postawmy linie miedzy samobojstwem i eutanazja. Gdzie jedno wynika z zaburzen i cierpienia typu depresja, a drugie jest wynikiem fizycznej choroby.
Moje zdanie na temat eutanazji jest takie jak Doktora Jacka Kevorkiana, ktory jest pierwszy na liscie moich autorytetow.
Jesli rodzina powstrzymuje osobe cierpiaca i umierajaca od eutanazji to nazwalabym ich banda egoistow. Wiem jak to boli jak ktos umiera, i wiem tez jak wyglada smierc w cierpieniu.
Do glowy mi nie przyszlo proponowac swemu ukochanemu dziadkowi eutanazje , bo on sam wiedzial, ze takie wyjscie moze podjac. Nie podjal i opieka nad nim byla przyjemnoscia.
Gdyby jednak podjal i powiedzial mi o tym to pomoglabym mu zejsc z tego swiata. Myslalam o tym wtedy i byloby to ciezkie, ale czy gdybym nie byla gotowa tego zrobic nie znaczyloby to , ze kocham bardziej siebie niz jego? Ze bardziej zalezy mi na moim komforcie niz na jego?

17

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
BabaOsiadła napisał/a:

A gdzie odpowiedzialność za rodzinę, która się nam nie przytrafiła ot tak sobie, tylko świadomie ją założyliśmy?

Jak ojciec dziesięciorga dzieci się powiesi, to powiecie: "Bohater, miał odwagę odejść, to była tylko jego decyzja" czy raczej "Co za frajer i tchórz, jak teraz poradzi sobie ta wdowa z tym mnóstwem dzieci, narobić to umiał, a wyżywić i wychować?"

A jak się powiesi, bo własnie się dowiedział, ze ma raka i że zostało mu pół roku życia może?...

Wydaje mi sie, że przypadkiem połączyliśmy w jeden temat dwa całkiem odrębne tematy - samobójstwo jako przerwanie cierpienia i przyspieszenie śmierci i samobójstwo z powodów, nazwijmy to, psychologiczno-życiowych - a moim zdaniem nie da się postawić znaku równości pomiędzy samobójstwem z powodu nieuleczalnej choroby i z powodu np długów lub chwilowego załamania nerwowego.

Z drugiej strony - człowiek popełniający samobójstwo często np wiele lat choruje na depresję czy inną chorobę na tle nerwowym/neurologicznym/psychicznym - czy jeżeli taka osoba w pewnym momencie pod wpływem chwilowego impulsu odbierze sobie życie to jest oznaka słabości?

Czy fakt, ze to będzie matka trójki dzieci coś zmienia? Czy to jej wina, ze jej mózg nie funkcjonuje prawidłowo bo zabrakło jakiegoś hormonu?

18

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
BabaOsiadła napisał/a:

A gdzie odpowiedzialność za rodzinę, która się nam nie przytrafiła ot tak sobie, tylko świadomie ją założyliśmy?

Jak ojciec dziesięciorga dzieci się powiesi, to powiecie: "Bohater, miał odwagę odejść, to była tylko jego decyzja" czy raczej "Co za frajer i tchórz, jak teraz poradzi sobie ta wdowa z tym mnóstwem dzieci, narobić to umiał, a wyżywić i wychować?"

Nie każdy narobił dzieci...

Nina, a co za równica: samobójstwo czy eutanazja? Często myslę o eutanazji dla siebie czyli czy pojechać do Szwajcarii i poprosić o smiertelną receptę... ale własciwie dlaczego nie mogę zrobić tego sama?Dlaczego zwalać to na kogoś? Ach,no ja jestem w tej dobrej sytuacji że mam taką możliwość, inni musieliby uciec się do bardziej drastycznych metod...

19

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Brzydullo, jasne, że nie każdy narobił dzieci, ale skoro w temacie chodzi nam o ewentualne branie pod uwagę uczuć bliskich, to jasne, że chodzi głównie o relacje rodzic-dziecko. Głównie, ponieważ za dzieci jestem odpowiedzialna, za męża na przykład już nie.

Iceni - jak ma raka i wie od lekarza, że nic mu nie pomoże, to inna sprawa. Gorzej, jeśli mógł się leczyć, a nie chciał.

Iceni napisał/a:

Z drugiej strony - człowiek popełniający samobójstwo często np wiele lat choruje na depresję czy inną chorobę na tle nerwowym/neurologicznym/psychicznym - czy jeżeli taka osoba w pewnym momencie pod wpływem chwilowego impulsu odbierze sobie życie to jest oznaka słabości?

Dla mnie - tak.

20 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-07-16 23:26:44)

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Nawet jeżeli z tą słabością nic nie jest w stanie zrobić?

W końcu nawet sąd uniewinnia ludzi, którzy zabili w chwili niepoczytalności  - czyli co? Jeśli zabijesz kogoś, boś szalony, to ok, jeśli siebie - toś tchórz niewarty wspomnienia?

Lub jeszcze inne spojrzenie na sprawę - a jeżeli samobójstwo popełnia dziecko? A jeżeli To dziecko nie chce żyć, bo go boli? 6-latek tego nie powie, ale 14-latek jest już na tyle świadomy. A jeżeli zabija się nie z powodu choroby tylko np ma dość patologicznych rodziców?

A jeżeli uda mu się jakoś przetrwać dzieciństwo, ale załamie się w wieku lat 19 to jeszcze ofiara patologii w rodzinie czy już tchórz?  A jeżeli zabije się bo własnie na jego oczach zginęła jego dziewczyna? I zanim minie szok zawisł na drzewie, bo nikt wokół nie pomyślał, ze to mogło być za duzo dla niego? A jeżeli matka zabije się w chwili załamania psychicznego po śmierci swojego męża czy dziecka, czy obojgu?
Też tchórz, czy ofiara tragedii?
A jezeli ktoś się zabije, bo własnie dowiedział się, że ma nie wiem - SM na przykład i co prawda moze się leczyc, ale jego leku akurat nie refunduje, wiec musi sobie sam go kupowac... i wychodzi na to, ze się może leczyć 3 dni w miesiącu - i kiedy sobie to uświadamia wstaje i skacze z okna... tchórz jeden!

Ale spokojnie... nie musisz odpowiadać wink Tak sobie tylko pisze, bo wydaje mi sie, ze jednak świat nie jest taki czarno-biały...

21 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2013-07-16 23:41:12)

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
Iceni napisał/a:

Nawet jeżeli z tą słabością nic nie jest w stanie zrobić?

Nie znam się aż tak na psychologii/psychiatrii, by wiedzieć, czy są choroby, z którymi nie da się nic zrobić. Jak się głębiej zastanowię, to wydaje mi się, że mam na myśli wszelkiego rodzaju depresje, nerwice i fobie, z którymi walczyć można. Wtedy tak, samobójstwo to tchórzostwo i słabość. Na temat innych chorób/zaburzeń trudno mi się wypowiedzieć, więc lepiej zmilczę.

Iceni napisał/a:

W końcu nawet sąd uniewinnia ludzi, którzy zabili w chwili niepoczytalności  - czyli co? Jeśli zabijesz kogoś, boś szalony, to ok, jeśli siebie - toś tchórz niewarty wspomnienia?

Zależy jak definiujemy tę niepoczytalność. Skąd w więzieniach tyle kobiet odsiadujących za zabicie męża-tyrana? Jakoś sąd ich nie uniewinnił.

Iceni napisał/a:

Lub jeszcze inne spojrzenie na sprawę - a jeżeli samobójstwo popełnia dziecko? A jeżeli To dziecko nie chce żyć, bo go boli? 6-latek tego nie powie, ale 14-latek jest już na tyle świadomy.

Boli je choroba fizyczna, nieuleczalna? Wtedy może bym dała radę zrozumieć, zaakceptować, pogodzić się. Miało depresję? Wtedy winiłabym siebie, co zrobiłam źle, że nic nie zauważyłam i że dziecko nie czuło, że może przyjść do mnie po pomoc.


Ależ chętnie odpowiem, przecież po to jest forum dyskusyjne smile


Oj, edytowałaś, zaraz się odniosę do reszty smile


Jak dziecko ma patologicznych rodziców, to jakby przestaje być na temat akurat TEGO wątku, bo wtedy, jak mniemam, tych patologicznych bliskich śmierć potomka nie obejdzie.

Jak chłopak widział śmierć dziewczyny - odruchowo chciałam napisać, że można żyć z tym dalej, ale wyobraziłam sobie, że na moich oczach ginie moja córka i w tym przypadku chyba stałabym się tym krytykowanym przeze mnie słabeuszem, mającym na dodatek w nosie, że mój mąż będzie musiał cierpieć samotnie i podwójnie sad

SM - kasę można spróbować zdobyć. Jest wielu zamożnych ludzi dobrego serca.

22

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Myślę ,że egoizmem jest utrzymywanie kogoś siłą przy życiu jeśli on już żyć nie chcę bo myślimy wtedy głównie o sobie ,jak sobie poradzimy bez tej osoby ale egoizmem jest również odebranie sobię życia nie myślą o swoich bliskich ,którzy zostaną na tym świecie bez nas...

23 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-07-16 23:59:10)

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

No, akurat SM to był taki przykład, który mi przyszedł pierwszy do głowy - oczywiście, ze taki człowiek MUSI liczyć na pomoc ludzi, choćby z tego względu, że np (o ile mi wiadomo i o ile mam aktualne informacje) to w Polsce chyba refundowane są dwie pieluchy na dobę dla takiego pacjenta - a teraz pomyśl sobie, ze jesteś zmuszona do żebrania, ba, możesz nie być w stanie i być zmuszoną do proszenia innych by żebrali w twoim imieniu, by żyć w miarę godnie, nie móc NIGDY wyzdrowieć i mieć świadomość, ze mogłabyś żyć o wiele lepiej, tylko ktoś gdzieś tak zadecydował, a nie inaczej.

Czy człowiek, który w takim wypadku odbiera sobie życie - bo traci nadzieje, bo nie chce być ciężarem dla rodziny  (wyobraź sobie np, ze twoje leczenie kosztuje 4tys/mc a twój mąż zarabia 2 tys i musi jeszcze utrzymać z tego wasze dziecko).
Czy ktoś taki jest tchórzem, czy ofiara systemu?
Ostatecznie przecież nie musi odbierać sobie życia - skoro go nie stać na leki i tak umrze.
Tyle tylko, ze rodzina się będzie przyglądać przez 5 lat jak umiera...

Cóz... byłam na skraju samobójstwa - raz jedyny, dawno temu.... dlatego wiem, ze można się znaleźć na takiej krawędzi, ze niewiele potrzeba, żeby skoczyć... a ostatnie czego można wymagać od takiej osoby, to racjonalnego myślenia. Niestety.

(Przepraszam, jeżeli kogoś uraziłam tym "żebraniem", ale w zasadzie do tego się to sprowadza - do chodzenia od drzwi do drzwi instytucji i proszenia o pieniądze)

24

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
BabaOsiadła napisał/a:

SM - kasę można spróbować zdobyć. Jest wielu zamożnych ludzi dobrego serca.

A myslisz że żebranie (bo do tego się to sprowadza)nie jest upokarzające? Poza tym, o ile wiem SM nie da się wyleczyć, można tylko spowolnić postęp. Moje myslenie byłoby następujące: czy ja jestem komś aż tak ważnym żeby warto było wydawać tyle kasy? Ja uważam że nie. Czy to tchórzostwo?

Baba, ja nie mam dzieci ani męża. Moje życie to nędzna egzystencja: przetwarzanie O2 w CO2, pożywienia w produkty przemiany materii i dość mierne spełnianie jakichś tam obowiązków zawodowych. Co bohaterskiego jest w trwaniu przy takiej egzystencji? Ja uważam że bohaterskie byłoby oczyszczenie swiata z mojej nędznej osoby...

25

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

W odpowiedzi na tytuł wątku: i TAK i NIE.
Wszystko zależy od okoliczności i kręgu związanych z problemem osób.
Nawet osoby, które umieszczają swoją osobę w niżej opisanych kategoriach, mają rodzinę, Choćby rodziców, którzy zapewne liczą na jakąś opiekę na stare lata. Niemniej można ICH i ich zdanie mieć w odwłoku smile

brzydulla napisał/a:

...nie mam dzieci ani męża. Moje życie to nędzna egzystencja: przetwarzanie O2 w CO2, pożywienia w produkty przemiany materii i dość mierne spełnianie jakichś tam obowiązków zawodowych. Co bohaterskiego jest w trwaniu przy takiej egzystencji? Ja uważam że bohaterskie byłoby oczyszczenie świata z mojej nędznej osoby...

Osobiście chciałabym mieć prawo do eutanazji. Mój ojciec zmarł na Alzheimera. Matka natomiast nagle na serce. Błogosławieństwem byłoby móc wybrać moment śmierci w wypadku wyroku nieodwracalnego. Ale TO wyłącznie moje pragnienie... Nikogo nie namawiam.

26

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Gdy nie miałam jeszcze swojej własnej rodziny, na tytuł wątku odpowiedziałabym TAK.
I nie piszcie o moim egoizmie, bo niby jacyś najbliżsi, niby matka-jaka matka?
Gdzie oni byli, gdy ich potrzebowałam. Wtedy samobójstwo wydawało się dla mnie jedynym wyjściem, przerwaniem czegoś, odetchnięciem, spokojem.

Obecnie odpowiedziałabym NIE, ale tylko w moim konkretnym przypadku. NIE, ze względu na rodzinę, na dzieci, dla których jestem najważniejsza.

Rozumiem jednak ludzi popełniających samobójstwa, nie potępiam ich.

Co do eutanazji, w ciężkich przypadkach pozwoliłabym odejśc.

27

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Uważam, że nasza...Życie jest bowiem naszą własnością, a i tak każdy umrze.

28

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
strzała napisał/a:

Gdy nie miałam jeszcze swojej własnej rodziny, na tytuł wątku odpowiedziałabym TAK.
Obecnie odpowiedziałabym NIE (...) ze względu na rodzinę, na dzieci, dla których jestem najważniejsza.

CNU - "punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia"
Niemniej osoba, która kiedyś rzekłaby TAK - później nie miałaby szansy przżyć tego co Ty i powiedzieć NIE.
Ostatnio czytałam, (bodaj na onecie), że błędna diagnoza spowodowała, że jakiś starszy pan zdecydował się na eutanazję a w trakcie autopsji wyszło, że nie ma żadnego raka...

29

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Cóż, to, że ktoś tam gdzieś podjął decyzję pochopnie nie oznacza, że metoda jest zła sama w sobie.
Równie dobrze moglibyśmy stwierdzić, że przeszczepy organów są złem, bo dochodzi czasem do nadużyć na o wiele większą skalę niż przy eutanazji.

30

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

O jakim my kraju piszemy? W Polsce z tego co wiem, nie ma możliwości eutanazyjnych smile

31 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-07-17 13:26:49)

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
Catwoman napisał/a:

O jakim my kraju piszemy? W Polsce z tego co wiem, nie ma możliwości eutanazyjnych smile

A jakie to ma znaczenie dla meritum?
Włoch, 62 lata, eutanazję przeprowadzono w Bazylei w Szwajcarii. Onet za Panoramą TVP2 - 13 lipca br.

32

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Wracając na chwilę do tego żebrania - nie wiem, co bym zrobiła w przypadku choroby, która i tak już na zawsze położyła mnie do łóżka, a leki za wyproszone pieniądze nie poprawią mego stanu. Możliwe, że bym się załamała i odebrała sobie życie, ale bardziej możliwe, że chciałabym dalej żyć, choćby w tej pozycji leżącej, i cieszyć się sukcesami bliskich (pod warunkiem, że w ogóle by mieli jakieś sukcesy, a nie 24h na dobę podcierali mi tyłek i wyżebrywali tę kasę na leki sad).

Trudny temat i są miliony "ale".

Aha, mnie też nieobce są próby samobójcze, choroby psychiczne i kalectwo fizyczne takie, że jest się zdanym na opiekę najbliższych - żeby nie było, że tak się tu rozpisuję w tematach, o których g... wiem wink

33

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

każdy jest inny. Większość będzie się trzymać zycia za wszelką cenę i mają do tego prawo ale dlaczego ci którzy nie chcą mają nie mieć prawa żeby je zakończyć? W sensie prawnym bynajmniej bo wiem co kk odpowie.

34 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-07-17 22:30:28)

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Roznica miedzy eutanazja a samobojstwem nie polega w moich oczach na tym czy smierc nastepuje z wlasnej reki czy nie, ale na powodach. Dlatego oddzielilabym samobojstwo od eutanazji.
Catwoman, co do prawa. Prawo zabraniajace skrocic cierpienie osobie, ktora nie ma juz przed soba nic poza cierpieniem jest niemoralne i nie bede go przestrzegac.
Jesli ktos z moich bliskich bedzie chcial tego, jesli moj dziadek wtedy prosilby mnie o to to zrobilabym to osobiscie nie patrzac na konsekwencje prawa , ktore jest oparte na ciemnocie. Gdybym miala poniesc odpowiedzialnosc karna, no coz trudno - warto. Jednak watpie by ktokolwiek przeprowadzal sekcje w takiej sytuacji w ktorej umiera 80 letni pan lezacy z rakiem kosci i innych narzadow w domu od dwoch miesiecy.

Kiedy juz nie ma na co liczyc. Kiedy wiesz, ze choroba bolesna nie jest stanem przejsciowym ale sciezka do smierci. Nie watpie, ze ludzie wokolo wsparcie sa wazni. Ale wobec bolu, wobec strachu, wobec swojej nie mocy, ogolnego cierpienia, zmeczenia stoimy sami .Nikt nie pojdzie z nikim tak daleko w te cierpienie, moze byc obok, ale nie tam. To sprawia, ze nie wolno nam oceniac tych ludzi jako egoistow. Nawet nie przyszloby mi to do glowy.

35 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-07-17 23:20:06)

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Nina,osoba popełniająca samobojstwo tez raczej z wielkiego szczęścia tego nie robi... cierpienie psychiczne też może być bardzo bolesne i nieuleczalne

36 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2013-07-18 02:00:55)

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Wiedząc jak zadziałał na mnie ból jakiego doznałem gdy ciecz wniknęła mi do kanału usznego, nie mam wątpliwości że w pewnych skrajnych przypadkach chorobowych kazałbym się zabić, a w razie odmowy sam bym siebie załatwił o ile starczyłoby mi sił. Są pewne granice których człowiek psychicznie nie wytrzyma.

Zdarza się też że na skutek degradacji układu nerwowego, człowiek na starość, przestaje być sobą. Umiera za życia. Za zwyczaj proces ten zachodzi na kilka lat, do kilku tygodni przed śmiercią. Jeżeli prawo da mi taką możliwość, to w przyszłości prawdopodobnie zapiszę wolę żeby poddać mnie eutanazji gdy ulegnę demencji. To zapewne żadna frajda, żyć w schorowanym ciele trochę jak roślina, albo w kompletnym zagubieniu, nie potrafiąc rozeznać osób, miejsca ani daty i do tego wkurzając bliskich swoją niedołężnością i moczeniem łóżka. Wolałbym odejść jako jowialny staruszek który jest w stanie pożegnać się ze światem, niż jako mocząca łóżko roślina, albo zagubiony wystraszony cień samego siebie.

37

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Jestem katoliczką i mam trochę inny pogląd na tą sprawę. Dar życia pochodzi od Boga i to on decyduje, kiedy do niego dusza wróci. Co robi tu na Ziemi to już jej wybory, On tylko stara się ją nakierować aby później została zbawiona. My nie mamy prawa odebrać sobie życia a tym bardziej decydować o życiu innej osoby. Po coś je przecież otrzymaliśmy. Sami się nie stwarzamy.
Długotrwałe cierpienie jest męką, ale jak ktoś wierzy to przez taki właśnie swój krzyż na tym świecie zaczyna zbawiać się już za życia, może też swoje cierpienie ofiarować za kogoś, aby  się nawrócił/zbawił jak zadecyduje komu chce je ofiarować i w jakim celu, jeśli nie ma tej świadomości to Bóg kieruje jego cierpienie jako modlitwę dla tych którzy jej szczególnie potrzebują. Jeśli już mu jest naprawdę ciężko to może się modlić o dobrą śmierć a wtedy - kto wie - może zostanie wysłuchany.
Cierpienie nie jest bezsensowne, nie jest bezcelowe. Ile razy przez jakieś przykre doświadczenie nauczyliśmy się jakiejś ważnej rzeczy, pomyśleliśmy nad życiem, zaczęliśmy w końcu myśleć? Każdy chce mieć tylko dobre dni, dobre zdarzenia a jak dzieje się coś nie po naszej myśli to już obrażeni na cały świat bo przecież ma być tak jak MY chcemy.
Dlatego też przykro mi patrzeć na takich ludzi ale wiem, że jest to po coś i jestem pewna, że lepiej tutaj swoje przejść niż później być w nieciekawej sytuacji. Jest wiele przykładów wśród osób konających, borykających się z nieuleczalna chorobą, które mówią o takich małych cudach w ich życiu, jak ich ofiara zdziałała wiele dobrego.
Nie każdy cierpiący każde od razu się zabić i szkoda, że znacie tylko takie przypadki...

38

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
muzykaduszy napisał/a:

Jestem katoliczką i mam trochę inny pogląd na tą sprawę. Dar życia pochodzi od Boga i to on decyduje, kiedy do niego dusza wróci. Co robi tu na Ziemi to już jej wybory, On tylko stara się ją nakierować aby później została zbawiona. My nie mamy prawa odebrać sobie życia a tym bardziej decydować o życiu innej osoby.

JA TO rozumiem - niemniej - W TYM momencie, o którym piszesz, owa WOLNA WOLA przestaje ISTNIEĆ.
Dyskutujemy TU właśnie o niej.
Ja bym sobie życzyła mieć prawo prosić o eutanazję DLA SIEBIE.
Do niczego to wszak, nikogo innego nie zobowiązuje.

muzykaduszy napisał/a:

Nie każdy cierpiący każde od razu się zabić i szkoda, że znacie tylko takie przypadki...

Może Cię rozczaruję, ale ZNAM osoby, które prezentują przeciwne stanowisko. I je szanuję. Tak, że nie ma żadnej szkody smile

39

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Jakby nie było jeśli ktoś chcę odebrać sobie życie nikt mu nie zabroni ani prawo ani kk.

40

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Ja tez Cie rozczaruje, ale wiecej znam takich przypadkow , ktore trzymaja sie zycia mimo powolnego bolesnego umierania. Ale to nie ma znaczenia. Bo kiedy ja np nie chce miec dzieci to nie moge zabraniac posiadania dzieci innym, kiedy ja widze sens zycia i mojego boga w kolejnym scenariuszu na moich kolanach to nie znaczy , ze wszyscy widza.
Dlatego Boga powinno sie w te sprawy zapraszac tam gdzie jest on chciany. A nie opierac prawo dla wszystkich na religii kilku osob.

41

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
muzykaduszy napisał/a:

Jestem katoliczką i mam trochę inny pogląd na tą sprawę.

Katolicki punkt widzenia jest doskonale znany, podobnie jak niezdrowa tendencja wielu katolików do odbierania ludziom wolnej woli i zmuszania wszystkich żeby poświęcali się zgodnie z przepisami wiary katolickiej.

42

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
Anhedonia napisał/a:
muzykaduszy napisał/a:

Jestem katoliczką i mam trochę inny pogląd na tą sprawę. Dar życia pochodzi od Boga i to on decyduje, kiedy do niego dusza wróci. Co robi tu na Ziemi to już jej wybory, On tylko stara się ją nakierować aby później została zbawiona. My nie mamy prawa odebrać sobie życia a tym bardziej decydować o życiu innej osoby.

JA TO rozumiem - niemniej - W TYM momencie, o którym piszesz, owa WOLNA WOLA przestaje ISTNIEĆ.
Dyskutujemy TU właśnie o niej.
Ja bym sobie życzyła mieć prawo prosić o eutanazję DLA SIEBIE.
Do niczego to wszak, nikogo innego nie zobowiązuje.

Nie zrozumiałaś mnie.

"Katolicki punkt widzenia jest doskonale znany, podobnie jak niezdrowa tendencja wielu katolików do odbierania ludziom wolnej woli i zmuszania wszystkich żeby poświęcali się zgodnie z przepisami wiary katolickiej."

Jestem świadoma, że często wierzący potrafią wchodzić na jakieś pole fanatyzmu i przykro mi, że się z czymś takim spotykałeś. Ja nikogo do zmiany poglądów nie zmuszę i nie chcę zmuszać. Przedstawiłam swoje stanowisko na ten temat jako osoba wierząca i myślę, że są tu na forum i tacy ludzie, którzy wierzą ale w większości tak jak im się podoba. Chciałam, żeby ktoś kto to przeczyta zastanowił się i pomyślał nad swoim poglądem, ustosunkował się po jakiej stronie się znajduje sam wewnątrz siebie.

43

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Eutanazja? A kto ma to zrobić? Kto z was podałby truciznę matce, dziecku?
Lekarz? Ale jemu ktoś bliski musiałby zlecić to zadanie.
Przy mojej matce po wylewie głośno dyskutowało grono lekarzy: "Tu już jest rozmiękanie mózgu... brak czucia, kontaktu - to już koniec". Ja zostałam przy niej jeszcze jakiś czas i nagle usłyszałam cichutkie słowa mamy:
"oni g.... wiedzą."
Mama żyła jeszcze kilka lat.Po wypadku  przez prawie pół roku walczyła o każde 10 min życia. To było dla nas bardzo ciężkie, ale dzisiaj mam spokojne sumienie i wiem, że gdyby mogła mi to powiedzieć, byłaby mi wdzięczna.

44

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Niektorzy ludzie chca umierac inni nie chca.
Ci ktorzy chca z roznych powodow powinni moc to legalnie zrobic.
Jesli mnie sie przydarzyze nie bede juz soba, bede bezrozumnym warzywem, bez zdolnosci umyslowych i ruchowych, takim za ktorego machineria oddycha i filtruje krew to juz mezowi powiedzialam zeby mnie zawiozl do Szwajcari albo gdzies gdzie eutanazji mozna dokonac.
Spisze to w wytycznych u prawnika jesli zajdzie taka potrzeba.

45

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Kto z was podałby truciznę matce, dziecku?

Ja bym podala gdyby taka byla wola mojej mamy czy tez dziecka, czy kogokolwiek innego. Podalabym gdyby lekarz nie mogl tego zrobic.
Tak naprawde bardzo latwo jest to zrobic samemu, i nikt nigdy sie nie dowie nawet. Nie trzeba wyjezdzac

46

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
witam napisał/a:

Eutanazja? A kto ma to zrobić? Kto z was podałby truciznę matce, dziecku?
Lekarz? Ale jemu ktoś bliski musiałby zlecić to zadanie.
Przy mojej matce po wylewie głośno dyskutowało grono lekarzy: "Tu już jest rozmiękanie mózgu... brak czucia, kontaktu - to już koniec". Ja zostałam przy niej jeszcze jakiś czas i nagle usłyszałam cichutkie słowa mamy:
"oni g.... wiedzą."
Mama żyła jeszcze kilka lat.Po wypadku  przez prawie pół roku walczyła o każde 10 min życia. To było dla nas bardzo ciężkie, ale dzisiaj mam spokojne sumienie i wiem, że gdyby mogła mi to powiedzieć, byłaby mi wdzięczna.

Witam mysle tak samo jak TY dla mnie zycie to dar od Boga  i to Bog decyduje kiedy !
Bog zadaje tyle "krzyza"ile mozemu udzwignac,nigdy wiecej!
Prosze mi tu nie pisac,ze nic na ten temat nie wiem.......wiem,az za dobrze.Przez wiele lat opiekowalam sie smiertelnie chorym dzieckiem i nigdy przenigdy nie zdecydoawlabym sie czy odmowic mojemu dziecku pomocy.Reanimowalam go setki razy......."wracal usmiechniety" bo chcial zyc(paraliz oddechu-epi).az przyszedl dzien i juz nie chcial wrocic,mimo fachowej pomocy medycznej.........jego zycie sie skonczylo(moje tez,ale w innym wymiarze)dzis wiem,ze moge  sobie spojrzec w lustro..... i moge  spojrzec  sobie prosto w oczy..... i wiem ,ze zrobilam wszystko.....a Bog wybral inaczej!Prosze zajrzec na YT na filmik " INNY ADRES ZAMIESZKANIA " o dzieciach  z hospicjum!

47

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
NinaLafairy napisał/a:

Kto z was podałby truciznę matce, dziecku?

Ja bym podala gdyby taka byla wola mojej mamy czy tez dziecka, czy kogokolwiek innego.

Kurczę, ja nie potrafię sobie tego wyobrazić. Tzn., nie tego, że Ty byś podała, tylko siebie w takiej sytuacji. Strasznie bym się bała, że np. za tydzień ktoś wpadnie na pomysł, jak można wyleczyć chorobę uznawaną dotychczas za nieuleczalną. No i nie potrafiłabym żyć z ciężarem, że to ja zdecydowałam o końcu czyjegoś życia. Jeśli to świadczy o tym, że jestem egoistką, no to trudno, widocznie jestem.

Swoją drogą, jak to się odbywa? Pacjent decyduje o eutanazji, czy jego bliscy? Jeśli pacjent, to wystarczy jeden podpis, czy daje mu się czas, załatwia, nie wiem, jakieś konsultacje psychologiczne? Bo na jakiej podstawie uznać, że chory naprawdę chce umrzeć, a nie "tak mu się palnęło" podczas gorszej chwili/pod wpływem wyjątkowo silnego ataku bólu/pod wpływem leków? A jeśli bliscy, to czy to jest jakoś sprawdzane pod kątem oszustw? Babunia ma świetną chatę, no to srrrru! na tamten świat, kłopot z głowy...

48

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

A lekarze nie mylą się???
Jest inny problem (np tak było z moją mamą) - Złamała nogę w szyjce udowej. Powinni ją zoperować , założyć endoprotezę, ale wytłumaczyli życzliwie, że organizm mamy ma szansę sam wytworzyć staw rzekomy i będzie jakoś z tym funkcjonować. To straszne przekłamanie. Taką szansę miałby bardzo młody organizm. W rezultacie umierała w strasznych męczarniach ok pół roku.
Jak można wierzyć lekarzom, skoro zdarzają się takie oszczędności na starych, schorowanych ludziach! I co wszczepić endoprotezę , czy uśmiercić?

49 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-07-21 08:27:43)

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
witam napisał/a:

A lekarze nie mylą się???
(...) W rezultacie umierała w strasznych męczarniach ok pół roku.
Jak można wierzyć lekarzom, skoro zdarzają się takie oszczędności na starych, schorowanych ludziach! I co wszczepić endoprotezę , czy uśmiercić?

Czy W TYM czasie, gdy mama powolnie przenosiła się na tamten świat, KOGOŚ interesowało jej zdanie na w/w temat?
Czy wszystko obracało się wokół tematu zastępczego, jakim stała się karygodna postawa lekarzy w tym ustroju opartym na pieniądzu?
Zdaje się, że to są DWIE różne sprawy? Unikałabym rozkładania "wolnej woli" na barki wszystkich uczestniczących w traumie umierania. Chyba nawet katolicy modlą się o "dobrą śmierć". Dobra śmierć (wyobrażam sobie) łączy się ze spokojem i pogodzeniem się  z nieodwracalnym...

NinaLafairy napisał/a:

Kto z was podałby truciznę matce, dziecku?

Ja bym podala gdyby taka byla wola mojej mamy czy tez dziecka, czy kogokolwiek innego. Podalabym gdyby lekarz nie mogl tego zrobic.
Tak naprawde bardzo latwo jest to zrobic samemu, i nikt nigdy sie nie dowie nawet. Nie trzeba wyjezdzac

Też OKROPNIE trudno mi to sobie wyobrazić - ale TAK.
Wiem, że właśnie z miłości ICH zdanie (i cierpienie) miałoby dla mnie większe znaczenie niż jakakolwiek IDEA.
A jeśli to grzech, niech spadnie na mnie a nie na nich, że są zbyt słabi by cierpieć.
NIENAWIDZĘ cierpienia - trudniej mi znieść cierpienie osoby bliskiej niż własne.

50 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2013-07-21 17:58:07)

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
BabaOsiadła napisał/a:

Swoją drogą, jak to się odbywa?

W ogóle się nie odbywa. Jak w Polsce umierasz na raka kości to męczysz się do końca bez niczyjej pomocy.

Kryst54 napisał/a:

Witam mysle tak samo jak TY dla mnie zycie to dar od Boga  i to Bog decyduje kiedy !
Bog zadaje tyle "krzyza"ile mozemu udzwignac,nigdy wiecej!

Dobrze, tylko powiedz mi jaki twoim zdaniem wpływ ta irracjonalna wiara w Boga powinna mieć na prawo? Bo jeżeli to twoja prywatna sprawa to mnie nic do tego i mi to nie przeszkadza. Natomiast jeżeli pójdziesz głosować na polityka który się sprzeciwia prawo do eutanazji w jakiejkolwiek formie, to w mojej opinii jest to już niedopuszczalne ograniczanie prawa ludzi do decydowania o własnym życiu.

51

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
Pan Lewski napisał/a:
BabaOsiadła napisał/a:

Swoją drogą, jak to się odbywa?

W ogóle się nie odbywa. Jak w Polsce umierasz na raka kości to męczysz się do końca bez niczyjej pomocy.

Jestem ciekawa, jak to się odbywa tam, gdzie się odbywa. Mamy wiele Forumowiczek mieszkających za granicami Polski.

52

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Moja mama bardzo chciała żyć mimo potwornego cierpienia. Po długich męczarniach w pewnej chwili powiedziała.: Już mi nie pomagaj. To koniec. Milczałyśmy tak obie. Czułam ciarki na plecach. Czułam, że nie jesteśmy same...Dziwne, prawda? Nagle ostatkiem sił krzyknęła: "Ratuj!!! Każ im odejść!!!"
Miałam lekarstwo na serce w aerozolu. Psiknęłam na twarz. Wróciła, ale to już nie trwało długo.
Niedawno byłam w szpitalu. Dostałam zastrzyk usypiający. Spoko, wiedziałam, że mi pomogą. Ale gdyby była taka ustawa o możliwości uśpienia pacjenta bałabym się iść do szpitala, bo a nóż jakaś
osoba wszystkowiedząca uznałaby, że nie warto ratować. Słyszałam, że na zachodzie ludzie schorowani takie obawy mają.
A teraz coś na dodatek. Jutro idę do weterynarza z moim starszym psem. Bardzo cierpi, ale będę go leczyć. Wierzę,że mu pomogą. Pies jest w lepszej sytuacji - nikt nie czeka na jego mieszkanie.

53

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
witam napisał/a:

...
Niedawno byłam w szpitalu. Dostałam zastrzyk usypiający. Spoko, wiedziałam, że mi pomogą. Ale gdyby była taka ustawa o możliwości uśpienia pacjenta bałabym się iść do szpitala, bo a nóż jakaś
osoba wszystkowiedząca uznałaby, że nie warto ratować. Słyszałam, że na zachodzie ludzie schorowani takie obawy mają.

A gdzieś na tym zachodzie eutanazja jest PRZYMUSOWA, że się jej boją?
Chyba rozmowa dotyczy tej dobrowolnej, a nie takiej, jaka miała miejsce w czasie II wojny światowej w wydaniu hitlerowców?
Raczej rozumiem ją w kategorii OŚWIADCZENIA WOLI osoby zainteresowanej w kwestii NIE STOSOWANIA uporczywej terapii (do czego nawet papież mógł się posunąć) tudzież oświadczenia o przekazaniu swych narządów do przeszczepu. Żadni "wszechwiedzący" z kosmosu takowej decyzji nie podejmują. W razie wątpliwości obecnie sąd rozstrzyga tongue byłoby MI miło jakieś dyspozycje móc zostawić, podpowiedź dla takowego sądu.
Jak z testamentem - można o nim ZA MŁODU nie myśleć wcale, a można sporządzić i leży sobie dziesiątki lat obrastając kurzem. Ale JEST.

54

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Raczej trudno będzie znaleźć świadka usypiania (eutanazji) człowieka. Ale niedawno moja sąsiadka w humanitarny sposób usypiała swojego psa. Najpierw był to zastrzyk usypiający a potem ten śmiertelny.
Rety,jak ten niedołężny, schorowany pies bronił się przed pierwszym, usypiającym zastrzykiem. Dalej nie miałam siły na to patrzeć.
A mojego będę leczyć. Przez 2 dni cuchnął niesamowicie. Czekają mnie regularne wizyty u weterynarza. Ale dlaczego to piszę? Otóż, zastrzyk z antybiotykiem, wsadzenie palca do d...
Kosztowało mnie aż i tylko 70 zł. Kilka lat wcześniej operacja stawu tylnej łapy, zastrzyki i kilkakrotne wizyty w lecznicy , to ok. 200 zł wszystko. A dlaczego wizyta prywatna u ludzkiego lekarza kosztuje najmniej 100 zł !? Z krzesełka nie wstanie, w d... nie zajrzy i najczęściej nic konkretnego nie powie i często nie pomoże!
Wracając do umierających ludzi:
Dlaczego tak skąpi im się środków uśmierzających ból, narkotyków? Zwłaszcza tym umierającym w domach! Pomocy ze strony służby zdrowia jak na lekarstwo...

55

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Byl nawet jakis zdaje sie film pokazujacy eutanazje.
Mi nie trudno sobie akurat to wyobrazic. Jesli moja mama chcialaby eutanazji bo bylaby chora i umierajaca, ja bym to zrobila, a tydzien pozniej okazaloby sie ze wynaleziono cudowny lek. No trudno, zostalam tak wychowana by brac konsekwencje swoich wyborow, i zeby tez myslec racjonalnie. Prawdopodobienstwo wynalezienia, leku i tego ze mama by go dostala na czas w sytuacji ciezkiej choroby jest niewielkie. Nawet gdyby tak sie stalo to nie mialam szans o tym wiedziec i zadecydowalabym zgodnie z rozumem. Nie mialabym do siebie zalu, czulabym dume gdybym to zrobila, dume z tego ze nie zawiodlam swoich bliskich.

56

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Oj, mama ma pecha (tak mi podpowiada mąż).

57

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

To chyba nie o mojej mamie?
Co do psa, to chwalebne co robisz dla jego  leczenia, ja tez robie takie rzeczy dla obcych nawet zwierzat. I jak dlugo choroba jest uleczalna, a nie leczenie tylko przedluza zycie o kilka dni, zycie w cierpieniu wtedy gra jest warta swieczki, chociazby zwierze stalo nad grobem.
To widac, kiedy zwierze nie chce zyc dluzej. Czlowiek , ktory nie chce dluzej zyc moze to powiedziec. Nie wyobrazam sobie prawic moralow o Bogu czy innych filozofiach w takich chwilach takiej osobie. Bo g wiem w tej sprawie jako, ze to nie ja umieram w bolu na lozku i moge sobie plesc okragle slodkie jak landrynki bzdury co nie zmieni sytuacji tej osoby.

58

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Chciałabym w tym temacie jeszcze coś dodać. Otóż Papież umierając powiedział " Pozwólcie mi iść do domu ojca". Na pewno nie chciał już uporczywego przedłużania życia, ale nie prosił o eutanazję.
W kroplówkach szpitalnych są minerały itd. Jeśli dla kogoś nie ma już ratunku, myślę ,że powinien dostawać przede wszystkim środki łagodzące cierpienia, nawet narkotyki.
Ale jak określić, że nie ma już ratunku?
w programie TV "Rozmowy w toku" był ojciec z córką, która już wg lekarzy umarła i chciano pobrać jej narządy do przeszczepów. Ojciec nie wyraził zgody. A zdrowa już dziewczynka była potem w TV.

Prawdziwym problemem jest koszmar dla pracujących rodzin z powodu całodobowej opieki nad ekstremalnie chorym członkiem rodziny. Ale nie jest wyjściem zabicie takiego człowieka (tak,tak), tylko domaganie się uczciwej pomocy ze strony państwa - hospicja, specjalne oddziały szpitalne itd.
U nas to jest w powijakach. No i przede wszystkim chory w takim oddziale nie powinie być ubezwłasnowolniony. Nie chce brać leku - nie powinien. A teraz mówi się : "nie, to proszę iść do domu!". Czyli, nie ma nic do powiedzenia w swojej sprawie.   

Wszystkim życzę wspaniałego zdrowia do późnej starości wśród życzliwych, dobrych ludzi!

59

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

To nic nie da. Sprawa etanazji jest glebsza niz aborcji , nie da sie powiedziec 'wiecej lekow, wieksze wsparcie' to niema nic do rzeczy. Nie kazdy chce umierac w nieprzyjemny, przedluzajacy sie sposob.
Sa tacy co wola umrzec i maja do tego prawo, tacy co im chca je zabierac dla mnie sa egoistycznymi idealistami jesli chodzi o zycie.

60

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
witam napisał/a:

...
Prawdziwym problemem jest koszmar dla pracujących rodzin z powodu całodobowej opieki nad ekstremalnie chorym członkiem rodziny. Ale nie jest wyjściem zabicie takiego człowieka (tak,tak), tylko domaganie się uczciwej pomocy ze strony państwa - hospicja, specjalne oddziały szpitalne itd.
U nas to jest w powijakach. No i przede wszystkim chory w takim oddziale nie powinie być ubezwłasnowolniony. Nie chce brać leku - nie powinien. A teraz mówi się : "nie, to proszę iść do domu!". Czyli, nie ma nic do powiedzenia w swojej sprawie...

I dlatego, że opieka systemowa i instytucjonalna jest U NAS dalece niedoskonała, mamy być skazani na powolne umieranie w cierpieniach?
TO faktycznie oznacza, to, że ma się "coś do powiedzenia" w swojej sprawie - jakby WIĘKSZEGO kalibru niż łykanie (lub nie) zaleconych medykamentów. Logika.
Ponadto dyskusja w temacie eutanazji, toczy się JEDNAK chyba BARDZIEJ na zachodzie - czyli TAM gdzie (wg twych słów NIE "U NAS") bardziej rozwinięte jest: "domaganie się uczciwej pomocy ze strony państwa - hospicja, specjalne oddziały szpitalne itd."(cyt.)

61

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Ok Anhedonia . Domagaj się dla siebie prawa do eutanazji, jeśli zajdzie taka konieczność. Dla matki itd. nie masz prawa. No cóż, może w ogóle nie ściągać samobójców z parapetów, nie leczyć alkoholików itd. No... oszczędności. A te dzieci w inkubatorach... wyłączyć prąd? Przecież wiele z nich to dzieci niepełnosprawne.

62

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
witam napisał/a:

Ok Anhedonia . Domagaj się dla siebie prawa do eutanazji, jeśli zajdzie taka konieczność. Dla matki itd. nie masz prawa. No cóż, może w ogóle nie ściągać samobójców z parapetów, nie leczyć alkoholików itd. No... oszczędności. A te dzieci w inkubatorach... wyłączyć prąd? Przecież wiele z nich to dzieci niepełnosprawne.

Nie manipuluj z łaski swojej smile
Masz większe prawo decydować o losach MOJEJ cierpiącej matki niż JA?
BO ja nie mogłabym patrzeć jak ona cierpi a Ty owszem, będziesz patrzeć na to bez bólu?
I nie mieszaj spraw z różnych "półek"
Kwestia podtrzymywania przy życiu płodów niezdolnych do życia opisana została w filmie pt. "23" (i podejścia do problemu w różnych krajach). Uwzględnia również opinie osób w ten sposób "uratowanych", po latach... Bo sam fakt życia to ciut przymało.
Mogę na ten temat podyskutować, gdy go obejrzysz. Ale ostrzegam, że film jest drastyczny.

63

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

A kto mowi, ze nie ma prawa domagac sie dla matki?
Uznajmy, ze stanie sie ze mna cos co sprawi, ze nie bede mogla wyrazic swojego zdania w tej sprawie. Moja matka, moj maz, moj ojciec kto lepiej mnie zna zeby decydowac? Rzad? Kosciol? Obcy ludzie z ulicy, wielcy obroncy moralnosci? To nonsens.

64

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Jeśli ktoś ma dosyć życia ma prawa odmówić przyjmowania pożywienia. To będzie jego decyzja.
Jeśli sam skoczy z okna, to będzie jego decyzja. Eutanazja po pomoc osoby drugiej. Dla mnie to jest zabójstwo.
Nawet samobójca nie zawsze chce umrzeć. On często nie widzi możliwości wyjścia z sytuacji, w której się znalazł . Często jest to rozpaczliwe wołanie o pomoc.

65

Odp: Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?
witam napisał/a:

...Eutanazja po pomoc osoby drugiej. Dla mnie to jest zabójstwo.
Nawet samobójca nie zawsze chce umrzeć. On często nie widzi możliwości wyjścia z sytuacji, w której się znalazł . Często jest to rozpaczliwe wołanie o pomoc.

TO może warto skończyć z hipokryzją i wysyłaniem sprzecznych sygnałów?
Masz prawo uważać eutanazję za zabójstwo - wiele systemów prawnych TAK uważa. Niektóre jednak mają zdanie odmienne. I ja tam znajduję swoje miejsce smile
Czy któreś jest lepsze lub gorsze? - tylko jeżeli wchodzą w to względy religijne. A podobno jest wolność w tym względzie... smile
Dla mnie osobiście żadne z tych zapatrywań nie jest lepsze lub gorsze - są INNE. Ta przeklęta wolność się kłania - każdy MUSI wybrać SAM (w zgodzie ze swoim sumieniem) - nie dlatego, że jakaś doktryna mu nakazuje.

Posty [ 1 do 65 z 77 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Poddanie się, eutanazja, samobójstwo... - czy to tylko nasza decyzja?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024