brzydulla napisał/a:Musieliby podnieść podatki do 40 i 55%...
A może po prostu przstać je wydawać na idiotyzmy (np. wysyłanie wojska do Afganistanu)?
A po czym wnioskujesz, że to idiotyzm?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
brzydulla napisał/a:Musieliby podnieść podatki do 40 i 55%...
A może po prostu przstać je wydawać na idiotyzmy (np. wysyłanie wojska do Afganistanu)?
A po czym wnioskujesz, że to idiotyzm?
krokodyl666 napisał/a:brzydulla napisał/a:Musieliby podnieść podatki do 40 i 55%...
A może po prostu przstać je wydawać na idiotyzmy (np. wysyłanie wojska do Afganistanu)?
A po czym wnioskujesz, że to idiotyzm?
Dobra, nie idiotyzm tylko zbrodnia.
Dobra, nie brnij w ten temat bardziej, bo tylko się pogrążasz.
Zastanawiam się czemu w tym naszym temacie, cały czas przewija się osoba odmiennej płci, która non stop nie zgadza się z wypowiedziami piszących tu kobiet i stosuje uszczypliwe uwagi? Czyżby miał zaniżoną samoocenę i w ten sposób chciał się dowartościować? I tak na marginesie : jeżeli epoka średniowiecza to zły przykład, to może epoka kamienia łupanego? Bo wtedy kobieta zajmowała się jedynie szykowaniem jedzenia jak jej pan wróci z polowania i opieką nad dziećmi.
Dobra, nie brnij w ten temat bardziej, bo tylko się pogrążasz.
Dobra, zmień portal, bo tylko wkurzasz ludzi!
Moj maz ma wymagania:
-zebym miala zaplanowane co do minuty i na czas kazde wyjscie z nim
-zebym lazila z nim i udawala odkrywce w nieznanych miejscach jesli bedziemy gdzies razem
-zebym nie robila balaganu
-zebym tlumaczyla kazde slowo, ktore ktos mowi po polsku przy nim, a nie streszczala wypowiedzTyle w sumie. Zadnych co do wygladu, zachowania, gotowania czy spedzania czasu.
BabaOsiadła wedlug mnie poszla na normalna, ale godna podziwu ugode.
'-pamiętania o datach, spotkaniach, wydarzeniach, terminach
-zaprzestania słuchania muzyki "na głos", w sensie, że bez słuchawek'Zgodzilabym sie na to. Ale na zadne inne. Kompletnie nie moja natura, zeby sie godzic na cokolwiek co nie jest po mojej mysli.
A ja bym się nie zgodziła, na słuchanie muzyki tylko w słuchawkach, bo uwielbiam czasem przyczadzić:-))
Snake napisał/a:Dobra, nie brnij w ten temat bardziej, bo tylko się pogrążasz.
Dobra, zmień portal, bo tylko wkurzasz ludzi!
Ojej, po prostu nie zwracanie uwagi na ewidentne idiotyzmy służy dalszemu ich rozpropagowaniu. Jeśli ktoś nie wie po co polscy żołnierze pojechali do Afganistanu, to nie powinien wrzucać takich tekstów w dyskusji na inny temat. Tak zresztą na marginesie, być może są na tym forum dziewczyny, żony polskich żołnierzy w Afganistanie. Skoro wysłanie ich tam było zbrodnią, to niech koleżanka, która to stwierdziła dopowie B, że mężowie tych pań są zbrodniarzami...
Snake ..... Jeszcze tu jesteś?! :-( :-( Uważaj, bo zbaczasz z tematu!
Ojej, a co Ty merytorycznego napisałaś w tym temacie poza personalnymi zaczepkami? A NIC... no właśnie...
A ja nigdy (chyba, ze zmusi mnie sytuacja - strata pracy) nie pozwolę na to bym siedziała w domu i zajmowała się tylko dziećmi. Dla mnie niezależność jest bardzo ważna. Niezależność (praca) daje mi swobodę życia, brak strachu przed pozostaniem samej, zależnej od kogoś innego. Jeżeli mam być zależna - to tylko do samej siebie
.
Jeżeli chodzi o obowiązki w domu, mamy z Mężem podzielone. Oboje pracujemy. Sprzątanie na koniec tygodnia sprzątamy razem. Na tygodniu każdy z nas wie, co do niego należy. Mąż nie znosi zmywać kurzy - robię to ja, ja nie znoszę odkurzać, myć podłóg- robi to Mąż. Obiad albo gotuje ja, albo Mąż, albo razem - albo po prostu gdzieś sobie wychodzimy, bo obojgu Nam się gotować nie chce i jest to odskocznia od codzienności
.
Snake - w jakim wieku masz dzieci?
Czy masz również poczucia, że masz Żonę w garści?
A ja nigdy (chyba, ze zmusi mnie sytuacja - strata pracy) nie pozwolę na to bym siedziała w domu i zajmowała się tylko dziećmi. Dla mnie niezależność jest bardzo ważna. Niezależność (praca) daje mi swobodę życia, brak strachu przed pozostaniem samej, zależnej od kogoś innego. Jeżeli mam być zależna - to tylko do samej siebie
.
Jeżeli chodzi o obowiązki w domu, mamy z Mężem podzielone. Oboje pracujemy. Sprzątanie na koniec tygodnia sprzątamy razem. Na tygodniu każdy z nas wie, co do niego należy. Mąż nie znosi zmywać kurzy - robię to ja, ja nie znoszę odkurzać, myć podłóg- robi to Mąż. Obiad albo gotuje ja, albo Mąż, albo razem - albo po prostu gdzieś sobie wychodzimy, bo obojgu Nam się gotować nie chce i jest to odskocznia od codzienności
.
Snake - w jakim wieku masz dzieci?
Czy masz również poczucia, że masz Żonę w garści?
U mnie dokładnie jest tak samo jak u smallangel. I co do gotowania i co do porządków. Dziecię już dorosłe, więc nie wymaga opieki :-) To na tyle, abym znów nie była posądzona o personalne zaczepki... Choć uważam że to raczej jest odwrotnie..
BabaOsiadła wedlug mnie poszla na normalna, ale godna podziwu ugode.
'-pamiętania o datach, spotkaniach, wydarzeniach, terminach
-zaprzestania słuchania muzyki "na głos", w sensie, że bez słuchawek'Zgodzilabym sie na to. Ale na zadne inne. Kompletnie nie moja natura, zeby sie godzic na cokolwiek co nie jest po mojej mysli.
No dobra, milusio posłuchać/poczytać o sobie, że jest się godnym podziwu
, ale szczerość każe mi zaprotestować
Ja też chyba bym się nie zgodziła na coś, co jest nie po mojej myśli. Te rzeczy, na które się zgodziłam, albo są mi kompletnie obojętne, albo są rozsądnym kompromisem, albo wymagam od męża czegoś podobnego, albo są jedyną słuszną opcją. Zresztą to i tak pikuś przy tym, co mąż robi dla mnie, więc żaden podziw mi się nie należy.
Wciaz, ja matki meza bym nawet nie poczestowala suchym chlebem i woda (gdyby mu odbilo zeby tej babie adres dac nasz). Ale jemu bym nie wybaczyla takiego myslenia o mojej matce.
Oczywiscie o tym, zeby on sie opiekowal na starosc moja mama albo tata nie ma mowy. Bo jest od nich starszy.
Dobra, nie brnij w ten temat bardziej, bo tylko się pogrążasz.
(...)
Ojej, po prostu nie zwracanie uwagi na ewidentne idiotyzmy służy dalszemu ich rozpropagowaniu. Jeśli ktoś nie wie po co polscy żołnierze pojechali do Afganistanu, to nie powinien wrzucać takich tekstów w dyskusji na inny temat. Tak zresztą na marginesie, być może są na tym forum dziewczyny, żony polskich żołnierzy w Afganistanie. Skoro wysłanie ich tam było zbrodnią, to niech koleżanka, która to stwierdziła dopowie B, że mężowie tych pań są zbrodniarzami...
Czemu się pogrążam niby? Bo wysyłanie polskiej armii na nie nasze wojny, żeby mordowali ludzi, którzy nas nigdy nie atakowali i pewnie nie bardzo wiedzą, gdzie jest nasz kraj w wielu przypadkach nie jest niby czynem zbrodniarza albo idioty? Jeśli chodzi o żołnierzy to nie będę się wypowiadać o całości, bo nie znam motywacji każdego z nich z osobna, ale moim zdaniem trzeba być jednym z 3 przypadków, żeby się w coś takiego pchać:
a) być naiwnym albo nawet głupim, by wierzyć w propagandę
b) być w podbramkowej sytuacji życiowej i nie mieć innego wyjścia z przyczyn ekonomicznych
c) być psychopatą, któremu nie przeszkadza albo nawet robi fun mierzenie do ludzi z karabinu
Czwartego wyjścia nie widzę. I proszę nie pisz mi, że w Afganistanie dbamy o kobiety i wprowadzamy demokrację i prawa człowieka albo innych bzdur. Btw, na pewno nie wszyscy, ale jakaś część z naszych żołnierzy została w Afganistanie zbrodniarzami, jakbyś prasy nie czytał (Nangar Khel). Chyba, że uważasz, że mordowanie cywili jest super sprawą.
Sorry za offtop, ale nic mnie bardzej nie denerwuje niż ludzie łykający propagandę i dający przyzwolenie na zbrodnie.
Pisząc, że wysłanie żołnierzy do Afganistanu to zbrodnia.
A czy mozemy zolnierzy i personalne wywody przeniesc do Hyde Parku?
Absolutnie nie widze zwiazku miedzy wymaganiem od kobiety/mezczyzny a zolnierzami w Afganistanie.
Ktos dostrzega powiazania..? ![]()
Z tymi skladkami i podatkami dla kobiet siedzacych w domu to tez bym bardzo uwazala.
Snake napisał/a:Dobra, nie brnij w ten temat bardziej, bo tylko się pogrążasz.
(...)
Ojej, po prostu nie zwracanie uwagi na ewidentne idiotyzmy służy dalszemu ich rozpropagowaniu. Jeśli ktoś nie wie po co polscy żołnierze pojechali do Afganistanu, to nie powinien wrzucać takich tekstów w dyskusji na inny temat. Tak zresztą na marginesie, być może są na tym forum dziewczyny, żony polskich żołnierzy w Afganistanie. Skoro wysłanie ich tam było zbrodnią, to niech koleżanka, która to stwierdziła dopowie B, że mężowie tych pań są zbrodniarzami...Czemu się pogrążam niby? Bo wysyłanie polskiej armii na nie nasze wojny, żeby mordowali ludzi, którzy nas nigdy nie atakowali i pewnie nie bardzo wiedzą, gdzie jest nasz kraj w wielu przypadkach nie jest niby czynem zbrodniarza albo idioty? Jeśli chodzi o żołnierzy to nie będę się wypowiadać o całości, bo nie znam motywacji każdego z nich z osobna, ale moim zdaniem trzeba być jednym z 3 przypadków, żeby się w coś takiego pchać:
a) być naiwnym albo nawet głupim, by wierzyć w propagandę
b) być w podbramkowej sytuacji życiowej i nie mieć innego wyjścia z przyczyn ekonomicznych
c) być psychopatą, któremu nie przeszkadza albo nawet robi fun mierzenie do ludzi z karabinu
Czwartego wyjścia nie widzę. I proszę nie pisz mi, że w Afganistanie dbamy o kobiety i wprowadzamy demokrację i prawa człowieka albo innych bzdur. Btw, na pewno nie wszyscy, ale jakaś część z naszych żołnierzy została w Afganistanie zbrodniarzami, jakbyś prasy nie czytał (Nangar Khel). Chyba, że uważasz, że mordowanie cywili jest super sprawą.Sorry za offtop, ale nic mnie bardzej nie denerwuje niż ludzie łykający propagandę i dający przyzwolenie na zbrodnie.
Pisząc, że wysłanie żołnierzy do Afganistanu to zbrodnia.
Ok. Nie wiem ile masz lat i na ile się orientujesz w realiach funkcjonowania tego świata i Polski w nim. Tym razem za zupełną darmochę wyłuszczę Ci pewne fakty.
Może masz tyle lat albo chyba uczą tego w szkołach ale 11 wrześnie 2001 r. miał miejsce atak terrorystyczny na USA do którego przyznała się organizacja terrorystyczna Al Kaida. W odpowiedzi państwa członkowie NATO, w tym Polska zadeklarowały pomoc USA w walce z terroryzmem w trybie zobowiązań natowskich. Bo nie wiem czy wiesz ale ten świat funkcjonuje tak, że aby coś dostać trzeba coś dać. My oczekujemy pomocy USA i NATO kiedy nas ktoś atakuje. I tu pojawia się reżim talibów w Afganistanie, ponieważ właśnie tam istniały główne bazy szkoleniowe Al. Kaidy. Nadmienię, że reżim talibów zdobył władzę w Afganistanie przemocą obalając legalne władze i sam jako taki był uznawany przez bodajże dwa kraje na świecie. Pomijam oczywiście całe uroki życia codziennego jakie fundował on mieszkańcom Afganistanu, w tym kobietom. Chcesz, to sobie poczytaj na ten temat, bo akurat to jak ten reżim traktował kobiety mało kogo na świecie obchodziło. W każdym bądź razie reżim ten mimo całej swojej nielegalności dostał ultimatum, dzięki któremu mógł wyjść cało czyli żądanie USA i NATO aby zlikwidował obozy Al Kaidy na swoim terenie. Talibowie się na to nie zgodzili stąd decyzja aby wesprzeć obalone przez talibów legalne władze w walce o odzyskanie władzy. Cały trud obalenia władzy talibów (nielegalnej przypominam) wziął na siebie Sojusz Północny czyli pakt wielu plemion i ugrupowań afgańskich, które od lat wałczyły z talibami. Dostały wsparcie finansowe i w postaci dostaw uzbrojenia z całego świata zachodniego i ojojoj Rosji. Czyli cały świat tzw. zachodni postanowił zrobić porządek z reżimem, który przemocą przejął władzę w tym kraju i na dodatek uczynił z niego forpocztę terroryzmu i produkcji narkotyków. Bo nie wiem czy wiesz ale większość narkotyków jaka idzie w świat powstaje właśnie w Afganistanie i talibowie chronili bandy tym procederem się trudniące. Afgańczycy przy wsparciu Zachodu obalili władzę talibów, którzy uciekli i schronili się na pograniczu pakistańskim. I gdyby nie własna polityka Pakistanu, dla którego talibowie są wygodnym narzędziem do destabilizacji Afganistanu na tym pograniczu by nie przetrwali. Polacy pojawiają się w tym miejscu i w tym czasie w niewielkiej ilości. Ok. 100 żołnierzy zajmowało się głównie rozminowywaniem, a niewielki pododdział GROM zajmował się ochroną saperów i po trochu polowaniem na talibów w górach. Kiedy Polska wycofała swoje wojska z Iraku na prośbę NATO i uwaga, to może być ciężkie do zaakceptowania - rządu Afganistanu zwiększyła swój kontyngent wojskowy w Afganistanie. Nowe władze tego kraju były bowiem dopiero w trakcie budowania nowej administracji, policji i armii i nie były w stanie zapewnić spokoju na terenie całego terenu kraju. Tym zajęły się wojska szeregu państw NATO i nie tylko, bo jak chcesz, to sobie poszukaj w internecie ile państw wysłało swoich żołnierzy do Afganistanu.
I niestety mylisz się. Polskich żołnierzy nie wysłano tam aby zabijali biednych Afgańczyków ale wręcz odwrotnie aby ich chronić oraz ojejej szkolić afgańską armię i policję. Problem w tym, że talibowie ale nie tylko, bo w grą wchodzi jeszcze szereg zwykłych band kryminalno-narkotykowych, najemników opłacanych przez kilka państw, którym zależy na tym aby ten kraj absorbował uwagę świata zachodniego nie walczą w mundurach. Ubierają się tak jak cywile, terroryzując cywili ukrywają się i wykorzystują jako swoje bazy wioski i domy zwykłych ludzi. I w tym jest problem dla rządu afgańskiego i wspierających go kontyngentów, że czasami prowadzi to do pomyłek i dramatów jak Nangar Khel. I zresztą cała taktyka talibów i tych różnych band na tym się właśnie opiera aby do takich incydentów doprowadzać z nadzieją na wzrost nienawiści do nowego rządu i zachodnich żołnierzy. Po jednej stronie masz więc bandytów, co stanowisko ogniowe ustawiają na podwórku cywilnego domu z nadzieją, że odpowiedź żołnierzy natowskich tych cywili zabije, a po drugiej żołnierzy, którzy starają się jak mogą aby odróżnić tych dobrych od złych.
Co do motywacji żołnierzy. Wiesz, w imię tzw. humanizacji wojska wprowadzono obowiązek pytania się żołnierza czy pojedzie na taką misję. Co moim zdaniem jest kuriozalne, bo żołnierz, a tym bardziej zawodowy jest od wykonywania rozkazów ale niech będzie. Każdy żołnierz może więc odmówić. Odmawia nie wielu, bo większość rozumie, że są żołnierzami i mają jechać i walczyć wszędzie tam gdzie wskaże im państwo polskie. Ponadto od kilku lat jest zasada, że jadą zwarte jednostki, więc trudno psychicznie odmówić jechania, gdy się wie, że jadą wszyscy koledzy. To się nazywa braterstwo broni.
Oczywiście, że część z nich jedzie, bo po prostu lubi adrenalinę, część bo faktycznie za pobyt w strefie walki wojsko płaci dużo lepiej niż w kraju ale co w tym złego? To są żołnierze zawodowi, oni są od wojaczki. I na koniec argument, który do kobiety za pewne nie dotrze ale nawet nie wiesz jaki postęp w armii dokonał się dlatego, że od dekady wysyłamy naszych żołnierzy w świat. Może dotrze to, że do kraju wracają żołnierze dużo lepsi, lepiej wyszkoleni, ostrzelani w prawdziwym boju i ja wolę aby kiedyś, jeśli przyjdzie taka konieczność bronili mnie i moje rodziny właśnie tacy ludzie, a nie zieloni jak szparagi. I zapamiętaj raz na zawsze, to są najlepsi z najlepszych, sól tej ziemi, ludzie, którzy przelewają swoją krew pod polskim sztandarem. Kłaniać im się w pas powinnaś, a nie pisać takie farmazony.
Proszę o powrót do tematu wątku i przeniesienie osobistych sporów poza forum.
Z góry dziękuję i pozdrawiam.
Nie chce mi się nawet komentować tego co napisałeś, poza tym moderator nas ochrzania za offtop, ale współczuje naiwności...
"Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety". Temat bardzo ciekawy, ale przerwany przez "rodzynka" złośliwymi uwagami. Swoimi wypowiedziami pokazał kim jest... Dziewczyny! Może jeszcze coś na właściwy temat napiszemy?
Znowu personalna zaczepka. Co tam, jakaś życiowa frustracja spokoju nie daje?
Znowu personalna zaczepka. Co tam, jakaś życiowa frustracja spokoju nie daje?
No proszę! Od razu wiedział o kogo chodzi! Pozwolisz kontynuować WŁAŚCIWY temat?
Na co byście się NIGDY nie zgodziły? W żadnej sytuacji, pod żadnym względem, nawet dla najlepszego na świecie mężczyzny?
Gdybym nie pracowała i nie zarabiała to z nudów bym sprzątała, gotowała itp.
Jak jest u mnie. To ja trzymam swoje i jego pieniądze. To ja robię opłaty i prowadzę domowy budżet. Duże zakupy raz w tygodniu robimy razem. W pozostałych przypadkach się zmieniam w zależności od kto na którą pracuje. Sprzątanie, pranie i inne domowe obowiązki wykonuje ten kto jest danego dnia w domu lub rozpoczyna ten, kto pierwszy wróci do domu. Tak jest dobrze.
Snake napisał/a:Znowu personalna zaczepka. Co tam, jakaś życiowa frustracja spokoju nie daje?
No proszę! Od razu wiedział o kogo chodzi! Pozwolisz kontynuować WŁAŚCIWY temat?
Przeczytaj ten temat od początku i sprawdź czy są tam Twoje posty NA TEMAT czy moje. Pojawiłaś się z personalnymi wstawkami, bo nie spodobało Ci się moje zdanie na TEN TEMAT. I jak widać nadal ciągniesz swoją podjazdową wojenkę, a NA TEMAT nie napisałaś jeszcze nic... Pozdrawiam i miłego dzionka życzę bez frustracji!
Jeśli chodzi o żołnierzy to nie będę się wypowiadać o całości, bo nie znam motywacji każdego z nich z osobna, ale moim zdaniem trzeba być jednym z 3 przypadków, żeby się w coś takiego pchać:
a) być naiwnym albo nawet głupim, by wierzyć w propagandę
b) być w podbramkowej sytuacji życiowej i nie mieć innego wyjścia z przyczyn ekonomicznych
c) być psychopatą, któremu nie przeszkadza albo nawet robi fun mierzenie do ludzi z karabinu
Czwartego wyjścia nie widzę..
Radziłabym się na przyszłość zastanowić, nad tym, co wypisujesz, bo w tej chwili obrażasz polskich żołnierzy i ich bliskich. Powiedz, ilu znasz żołnierzy, skoro tak łatwo piszesz, o tym czym się kierują jadąc na misję lub wybierając ten zawód?
Przepraszam za off top:), ale nie mogłam pozostawić takie słowa bez komentarza
Na co byście się NIGDY nie zgodziły? W żadnej sytuacji, pod żadnym względem, nawet dla najlepszego na świecie mężczyzny?
- wykonywanie domowych obowiązków na zawołanie
- seks na zawołanie
- zmiany w wyglądzie, które by mi nie odpowiadały
- rezygnowanie z pasji i zainteresowań, bo jemu się nie podobają
- zmiana wyznania
- trzymanie w domu płyt Justina Biebera i literatury niskich lotów
Na co byście się NIGDY nie zgodziły? W żadnej sytuacji, pod żadnym względem, nawet dla najlepszego na świecie mężczyzny?
Na jego żądanie bym nie pracowała zawodowo, lecz zajmowała się wyłącznie domem /choć to też praca i to niejednokrotnie cięższa!/, poza tym na krytykowanie mnie i poniżanie, w codziennym życiu. Snake - od.... się od mojej osoby!
Po raz drugi proszę o zaprzestanie jakichkolwiek wycieczek osobistych. Informuję, iż od tej chwili wszystkie posty zawierające off top będą usuwane.
Snake dojrzałeś moje pytanie skierowane do Ciebie?
Na co bym się nie zgodziła? nie mam pojęcia, wszystko jest do przedyskutowania i dojścia do kompromisu
.
"Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?"
Co oznacza? Wymiane meza na wlasciwego:)) A co to kwa, koncert zyczen czy uklad partnerski to tzw. malzenstwo?
Aaa, to:
Snake - w jakim wieku masz dzieci?
Czy masz również poczucia, że masz Żonę w garści?
W wieku przedszkolno - wczesnoszkolnym. Poczucie, że mam zonę w garści? A niby czemu mam mieć? Moja żona jest bardzo zaradną i inteligentną osobą (cha, cha pozdrawiam kochanie), nie mam najmniejszych wątpliwości, że beze mnie świetnie by sobie poradziła w życiu.
BabaOsiadła napisał/a:Remi napisał/a:To bardzo trudna sprawa. Osobiście matkę swoją jak i mojej wybranki bym przyjął.
Ja również. Pielęgnowałabym teściową z oddaniem z miłości do męża.
To ironia?
Dla mnie teściowa to ktoś, dzięki komuś ja jestem szczęśliwy z kimś, kto jej dzieckiem.
Tja, gorzej, jak dla niej ten etap "dziecka" nigdy sie nie zakonczyl.
Ja ani matki wlasnej ani cudzej pod swoj dach nie wezme a i sama pchac sie nigdzie nie bede. Lubie suwerennosc od A do Z we wlasnym domu. A jak nie bede dawac rady to sobie fajny dom seniora sama wynajde.
Rodziny wielopokoleniowe w jednym domu to bomba z tykajacym zapalnikiem.
Aaa, to:
smallangel napisał/a:Snake - w jakim wieku masz dzieci?
Czy masz również poczucia, że masz Żonę w garści?W wieku przedszkolno - wczesnoszkolnym. Poczucie, że mam zonę w garści? A niby czemu mam mieć? Moja żona jest bardzo zaradną i inteligentną osobą (cha, cha pozdrawiam kochanie), nie mam najmniejszych wątpliwości, że beze mnie świetnie by sobie poradziła w życiu.
Tak to ![]()
Dziękuje za odpowiedź.
To mnie Mąż by nie utrzymał w domu gdyby dzieci były w takim wieku
. Sama dla siebie chciałabym pracować. Ześwirowałabym w domu
. Teraz mam wakacje i wymyślam co rusz sobie jakieś zajęcia - zaczęłam z tego wszystkiego biżuterię tworzyć ha ha ![]()
Tylko kwestia tego czy Żona czuje sie na tyle zaradną, że bez Ciebie by sobie świetnie poradziła. Bo, że Ty wiesz - to nie za wiele, sama musi to wiedzieć.
Zadac czy wymagac to moze Urzad Podatkowy, nie partner. Ja sie zastanawiam jak inny bylby punkt widzenia wielu mezczyzn, gdyby to oni byli przymuszani do siedzenia w domu z garami, pieluchami itp?
Nie potrafie pojac takiego nastawienia. U mnie w domu, chociaz to facet zarabia, obowiazki sa podzielone po rowno- sprzatamy razem w weekend, gotujemy jak sie nam chce-czasem ja czasem on, czasem po prostu idziemy do restauracji. Jasne, ze jako studentka mam wiecej czasu dom ogarnac, ale nie do pomyslenia byloby, zeby partner na mnie wrzeszczal, bo portki nie wyprane. Nie jest dzieckiem, rece obie ma, wiec jak potrzebuje to sobie sam moze wlozyc do pralki.
Zadac czy wymagac to moze Urzad Podatkowy, nie partner. Ja sie zastanawiam jak inny bylby punkt widzenia wielu mezczyzn, gdyby to oni byli przymuszani do siedzenia w domu z garami, pieluchami itp?
Nie potrafie pojac takiego nastawienia. U mnie w domu, chociaz to facet zarabia, obowiazki sa podzielone po rowno- sprzatamy razem w weekend, gotujemy jak sie nam chce-czasem ja czasem on, czasem po prostu idziemy do restauracji. Jasne, ze jako studentka mam wiecej czasu dom ogarnac, ale nie do pomyslenia byloby, zeby partner na mnie wrzeszczal, bo portki nie wyprane. Nie jest dzieckiem, rece obie ma, wiec jak potrzebuje to sobie sam moze wlozyc do pralki.
Dokladnie tak powinno byc 50/50 albo wedle mozliwosci. A nie, bo tak Bog i partia kaza.
Tylko Ty Adler w innym swiecie, doslownie;) zyjesz, a wpadnij no czasem na wies polska. I ie tylko wies. Rence normalnie i cycki opadaja:(
Nie zgodzę się z tym, że nie można wymagać. Uważam, że trzeba. Inaczej ciężko wypracować sobie jakiś tam system życia we dwoje. Jak się popuści jednej czy drugiej stronie - może poczuć szybko wolne życie i zero obowiązków. A nie oto chodzi, by wszystko spadło na jedną głowę. Wymagać, zachowując przy tym kompromis.
Nie zgadzam sie. W partnerskim zwiazku nie powinno byc miejsca na wymagania, szczegolnie takie, ktore zalatuja niewolnictwem. Dla mnie to zadna roznica czy mieszkam z kolezanka czy z partnerem- dorosle osoby powinny umiec sie same o siebie zatroszczyc, a nie, ze jedna zasuwa jako pelnoetatowa sprzataczka, kucharka, pralnia, a druga brzuchem do gory siedzi i laske zrobi jak gwozdz w sciane przybije. Tak jak nie wymagalabym od wspollokatorki, zeby po mnie pucowala i obiadki mi gotowala, tak tez nie wyobrazam sobie, ze podobne oczekiwania moglby wzgledem mnie miec moj facet. W koncu prace ma za biurkiem, nie w kopalni wiec sil mu wystarczy, zeby pralke zaladowac czy podloge umyc wieczorem.
krokodyl666 napisał/a:Jeśli chodzi o żołnierzy to nie będę się wypowiadać o całości, bo nie znam motywacji każdego z nich z osobna, ale moim zdaniem trzeba być jednym z 3 przypadków, żeby się w coś takiego pchać:
a) być naiwnym albo nawet głupim, by wierzyć w propagandę
b) być w podbramkowej sytuacji życiowej i nie mieć innego wyjścia z przyczyn ekonomicznych
c) być psychopatą, któremu nie przeszkadza albo nawet robi fun mierzenie do ludzi z karabinu
Czwartego wyjścia nie widzę..Radziłabym się na przyszłość zastanowić, nad tym, co wypisujesz, bo w tej chwili obrażasz polskich żołnierzy i ich bliskich. Powiedz, ilu znasz żołnierzy, skoro tak łatwo piszesz, o tym czym się kierują jadąc na misję lub wybierając ten zawód?
Przepraszam za off top:), ale nie mogłam pozostawić takie słowa bez komentarza
Znam i nie zrobili na mnie wrażenia orłów intelektu. Jednego nieźle opie... za pomysł jechania do Afganistanu. Chłopak sobie nie wiadomo co wyobrażał. Poza tym jakie jest czwarte wyjście Twoim zdaniem? Bo pomysł, że jadą ochraniać kobiety i dzieci podczepiam pod punkt a.
Co do głównego wątku: do Baby Osiadłej - jak facet jest taki fantastyczny, najlepszy na świecie to podzielenie się obowiązkami domowymi nie powinno być problemem. Facet, który wymaga a nie daje nic z siebie nie jest fantastyczny z definicji. Moim zdaniem to normalne: osoba, która nie pracuje zajmuje się domem, a jesli pracują oboje to należy się dogadać co do podziału.
Zadac czy wymagac to moze Urzad Podatkowy, nie partner. Ja sie zastanawiam jak inny bylby punkt widzenia wielu mezczyzn, gdyby to oni byli przymuszani do siedzenia w domu z garami, pieluchami itp?
Nie potrafie pojac takiego nastawienia. U mnie w domu, chociaz to facet zarabia, obowiazki sa podzielone po rowno- sprzatamy razem w weekend, gotujemy jak sie nam chce-czasem ja czasem on, czasem po prostu idziemy do restauracji. Jasne, ze jako studentka mam wiecej czasu dom ogarnac, ale nie do pomyslenia byloby, zeby partner na mnie wrzeszczal, bo portki nie wyprane. Nie jest dzieckiem, rece obie ma, wiec jak potrzebuje to sobie sam moze wlozyc do pralki.
Też sobie nie za bardzo wyobrażam panów, którzy od rana do wieczora są na "pełnych obrotach", piorąc, sprzątając, przewijając i kąpiąc dziecko. A jeszcze gotowanie, karmienie, spacerek z maluchem, więc obowiązków starczy. Czasem i 1 dzień za mało by się ze wszystkim wyrobić. Robota niewdzięczna i nie przerobiona! W dodatku za darmo! Szczęście jak pan mąż wraca z pracy w dobrym humorze i nie ochrzania za byle co... Znam takie obrazki, co ochrzania i jeszcze po łbie da! Wystarczy poczytać to forum. Więc zważywszy że w przypadku byle jakiego kataru, facet już "umiera", to taka domowa szkoła życia, by była pewnie ponad jego siły. Są oczywiście wyjątki. Panowie na urlopach wychowawczych niejednokrotnie świetnie dają radę. Ale to rzadkość. Szkoda że ma się już tyle wiosenek, ale z drugiej strony, ma się z głowy "wychowawczy" i wychowywanie. Można wreszcie pożyć dla siebie.
Wydaje mi się, że to jest kwestia wychowania społecznego i na szczęście podejście się chyba zmienia powoli. Problem jest taki, że facet, który robi za "kurę domową" jest celem podśmiechujek ze strony całego sąsiedztwa, że pantoflarz etc. A jak bab siedzi w domu to normalne.
do Baby Osiadłej - jak facet jest taki fantastyczny, najlepszy na świecie to podzielenie się obowiązkami domowymi nie powinno być problemem. Facet, który wymaga a nie daje nic z siebie nie jest fantastyczny z definicji. Moim zdaniem to normalne: osoba, która nie pracuje zajmuje się domem, a jesli pracują oboje to należy się dogadać co do podziału.
To oczywista oczywistość. Gdyby mój mąż tylko wymagał ode mnie, nie dając nic z siebie, to by już moim mężem nie był.
Z jednym zastrzeżeniem - wymagać, to nie brzmi dobrze. Moim zdaniem nawet jak partnerzy się dzielą obowiązkami to nie oznacza, że należy wysiłki drugiej osoby traktować jak oczywistość. Jasne, że jak ktoś nic nie robi, bo mu się nie chce to nie jest ok, ale jesli Ci się zdarzy obiadu nie zrobić raz na czas to dramatu nie ma.
No faktycznie słowo "wymagać" jest dość kategoryczne, ale wszystko działa w obie strony. Jak kobieta źle się czuje/opiekowała się całą noc gorączkującym dzieckiem/wróciła zmęczona z pracy/zaspała, to jasne, że mąż po pysku
za brak obiadu prać nie powinien. Ale nie dziwię się reakcji Snake'a z początku wątku - rozumiem, że kobieta, która raz na parę dni wita męża "Nie ma obiadu, nie chciało mi się", daje temu mężowi prawo do "Nie jedziemy na urlop, nie chciało mi się naprawić auta", "W tym miesiącu nie mamy na czynsz, nie chciało mi się pracować", czy "Nie masz czystych ciuchów, więc zapomnij o imprezie, na którą się tak cieszyłaś" - w zależności od tego, jakie obowiązki/zadania ma ten mąż?
Na co byście się NIGDY nie zgodziły? W żadnej sytuacji, pod żadnym względem, nawet dla najlepszego na świecie mężczyzny?
- na seks analny
- na gromadke dzieci
- na przemoc
- na jego rodzicow mieszkajacych z nami
- na finansowanie jego rodzenstwa
- na mowienie mi co mam nosic i jak sie malowac (sugestie wskazane, nakazy nie)
Wymagać - różnie to można rozumieć. Wymagać nie żądać. Nie mam absolutnie ma myśli tego, żeby człowiek czuł się jak niewolnik. Ale żeby wiedział, że obowiązki w domu nie spadają na jednego członka rodziny, tylko na dwoje ( niektórzy czasami o tym zapominają). Ja z tym nie mam problemu obecnie - wcześniej miałam. Chciałam wszystko sama, a potem mrudziłam, że za dużo mam rzeczy do zrobienia. Zaczęłam wymagać, nie w sensie żądać, a prosić o pomoc. Dziś już prosić nie muszą - Mąż i ja wiemy jakie mamy obowiązki (pisałam już o tym wyżej)
.
Bywa różnie, ale jeśli facet zarabia i tylko on to wypada robić kobiecie by nie musiał się martwić o obiad czy myć po pracy podłogę w kuchni. To tak samo jak się nie ma pracy, jest się w pewien sposób zależnym od kogoś i trzeba na pewne rzeczy się godzić. Po prostu to się robi, by nie wyjść na pasożyta.
Gdy 2 osoby zarabiają, albo kobieta ma dziecko, to jasne, że trzeba pomóc, że trzeba zadbać a nie zmuszać do nie wiadomo czego. Związek polega na dawaniu i braniu w dobrym tych słów znaczeniu.
Można powiedzieć - Ty nie chcesz anala, to ja nie robię minety, Ty nie chcesz gromadki dzieci, to mówię Ci Adios, Ty nie rozumiesz, że mam małe dziecko i nie mam siły umyć podłogi, ale wkurzasz się, bo ma być... itp. Zrozumienie dlaczego to podstawa. Samo chciejstwo to nic dobrego.
Summa sumarum, mi się wydaje, że może wymagać, ale tylko jeśli to wymaganie jest egzekwowaniem wcześniejszych ustaleń co do podziału obowiązków (w sensie: ustaliliśmy, że to Ty gotujesz, a ja już drugi dzień bez obiadu, o co chodzi?). W innym wypadku niech facet spada na drzewo.
Summa sumarum...mnie sie wydaje ze mozna wymagac jesli jest to wymaganie rozsadne ![]()
Summa sumarum, mi się wydaje, że może wymagać, ale tylko jeśli to wymaganie jest egzekwowaniem wcześniejszych ustaleń co do podziału obowiązków (w sensie: ustaliliśmy, że to Ty gotujesz, a ja już drugi dzień bez obiadu, o co chodzi?). W innym wypadku niech facet spada na drzewo.
Dokładnie tak! Słowo "wymagać" zastąpiłabym słowem "ustalić". Bo wymaganie, to jest już jakiś rodzaj nacisku, a nie o to powinno w małżeństwie chodzić. Bo często tak bywa, że od wymagań się zaczyna, a na przemocy kończy.
Absolutnie sie zgadzam. Ustalanie to jedno, a wymagania krolewskie to zupelnie cos innego.
Ja wierze generalnie w samowystarczalnosc. Jak np maz gotowac nie umie i tak sie wymiguje od swojej czesci prac domowych, to ja bym mu kupila ksiazke kucharska dla poczatkujacych- niech sie nauczy. Jezeli ja moge pojac wymiane kola w samochodzie czy zlozenie szafy z Ikei, on moze pojac prasowanie spodni. Moj partner byl kawalerem przez wiekszosc swojego zycia i jakos udalo mu sie opanowac podstawy prowadzenia gospodarstwa domowego. Nie ma problemu ani z ugotowaniem posilku, ani z wyczyszczeniem lazienki. No, i chociaz w kuchnie uzywamy, nikt obiadkow trzydaniowych nie pitrasi, bo normalnie czasu na to nie mamy. Jak mi sie zachce to czasem zrobie wyjatek w niedziele, zakrece sie przy garnkach, a i nawet ciasto upieke, ale nie dlatego, ze moj facet ma wymagania, ale dlatego, ze sprawia mi to przyjemnosc.
Ja znam
Oczekuję od żony, że dostanę obiad. Co do godziny i formy obiadu nie jestem wybredny. Oczekuję, że zrobi też pranie. Wzajemnie żona oczekuje, że utrzymam ją, dzieci, dom. Ją nie interesuje ile miesięcznie wydajemy, bo wszystkie rachunki prowadzę ja. Mnie nie interesują jej pieniądze, zarobi to wydaje na co tam ma ochotę. Ja robię zakupy. Czy w takim przypadku oczekiwanie tego obiadu i prania, to wygórowane żądania?
Jesteś hipokrytą bo jak ona pracuje poza domem i w domu to ty tez powinieneś robić w domu.
moniaCo napisał/a:Snake
W Twoim malzenstwie parnerstwo to nieznane pojęcie!
Co to ma znaczyc, ze praca zony to fanaberia?
Bo sie Tobie nie podobają godziny pracy, albo, ze zarabia mniej?
Chore to!
Tys pan i wladca?
Niestety w Polsce wciaż pokutuje system, ze mąż przynosi kasę, a zona siedzi w domu i pierze męzowskie gacie!
A potem jest placz i zgrzytanie zębów jak męzus wymieni żonkę na inny model, a ona biedna ani pracy, ani swego kąta.
Na szczęscie kobiety są coraz bardziej świadome i nie dają sie wpędzic w tę niebezpieczną pulapke.Fanaberia, fanaberia. Bo wiesz jeśli żona chce koniecznie iść do pracy i w tym celu trzeba oddać dziecko do żłobka za co płaci ona. Do pracy trzeba dojechać. I ten żłobek i dojazdy zabierają jej 2/3 pensji, to ja jej mogę tą 1/3 bez tego całego zamieszania dać co miesiąc
A ponadto , ponieważ jej praca była często do wieczora więc dziecko ze żłobka też często ja musiałem zabrać, a wcześniej drugie dziecko z przedszkola. To działało tylko dlatego, że ja mam wolny zawód, mogę sobie teoretycznie ustalać dowolne godziny pracy ale tylko teoretycznie, bo w praktyce miałem 3 godziny wyłączone, w których nie mogłem się spotkać z klientami. I problem w tym, że rodzina się utrzymuje z tych moich godzin. Dlatego pisałem, że nie miałbym nic przeciwko aby to żona więcej zarabiała i wzięła na siebie ciężar utrzymania domu. Nie mam żadnych męskich przesądów. Lubię siedzieć z dziećmi, a zapewniam Cię, że sprzątanie nie jest mi obce i różne inne domowe zajęcia. Kiedy żona chce sobie wyjechać, gdzieś sama, to może mnie zostawić z dziećmi i nie wraca do "Sajgonu". Wręcz przeciwnie, bo ja jak to typowy, męski leń, potrafię zagonić innych do roboty więc dzieci porządek nagle mają w pokojach i obiad cały zjedzą...
A tzw. wolny zawód oznacza między innymi to, że ja wracając z pracy do domu, siadam do komputera i pracuję dalej. O właśnie teraz robię sobie przerwę w pracy. I jutro też będę pracował...
Takie wolne zawody to często frustraci, ludzie pasożytujący na ZUS-IE bo korzystają z pełnej palety ochrony zdrowia a płacą składki mizerne.
Najwięcej wśród nich jest szowinistów i najczęściej to ich dotykają zdrady więc jeśli dojdzie do zdrady wiń tylko i wyłącznie siebie.
Bo to znaczy że zbyt mało spędzasz żoną czasu, a to główny powód rozpadu związku, wierność to obecnie zdecydowanie za mało.
po prostu zostań singlem albo weź sobie pracę na etat inaczej jak powtarzam spodziewaj się zdrady ze strony żony i później nie dziw się temu.
Ilu takich znałem tyl;lu było rogaczami co sami na własne życzenie wyhodowali sobie flądry, po człowiek rozwija się i uczy cale życie.
Gosciu, jest zero zwiazku pomiedzy wolnym zawodem a zdrada. Nie wiem skad Ty masz takie dziwaczne poglady.
Gosciu, jest zero zwiazku pomiedzy wolnym zawodem a zdrada. Nie wiem skad Ty masz takie dziwaczne poglady.
Ponieważ znam historię takich związków najwięcej takich historii jest na forum spam
Oczywiście od strony rogaczy prawie jedna trzecia z nich to wolne zawody a patrząc ile procent ludzi ma wolne zawody to łatwo dojdzie się do wniosku że przyczyną zdrady jest zbyt zainteresowanie drugim partnerem co w przypadku wolnych zawodów jest normą.
Często jest ta w druga stronę, wystarczy popatrzeć na znane postacie, niekoniecznie celebrytów.
"Zbytnie zainteresowanie partnerem" doprowadza do zdrady? Ty sie slyszysz?
Boze, podobnych pierdol dawno nie czytalam.
Takie wolne zawody to często frustraci, ludzie pasożytujący na ZUS-IE bo korzystają z pełnej palety ochrony zdrowia a płacą składki mizerne.
Najwięcej wśród nich jest szowinistów i najczęściej to ich dotykają zdrady więc jeśli dojdzie do zdrady wiń tylko i wyłącznie siebie.
Bo to znaczy że zbyt mało spędzasz żoną czasu, a to główny powód rozpadu związku, wierność to obecnie zdecydowanie za mało.
po prostu zostań singlem albo weź sobie pracę na etat inaczej jak powtarzam spodziewaj się zdrady ze strony żony i później nie dziw się temu.
Ilu takich znałem tyl;lu było rogaczami co sami na własne życzenie wyhodowali sobie flądry, po człowiek rozwija się i uczy cale życie.
O proszę, trafił się 25-latek co zęby zjadł na związkach, z niejednego pieca chleb jadł itp.... Jak się ma do podtrzymywania związku i rodziny powrót do domu po 18-tej, zjedzenie byle czego, przygotowanie sobie ubrań na następny dzień, kąpiel i walnięcie się do łóżka ze stresem co czeka następnego dnia w pracy? Dla ułatwienia dodam Ci, że napisałem właśnie o pracy na etat. Ciekawy jestem Twojej definicji wolnego zawodu i jak według Ciebie praca człowieka wykonującego wolny zawód wygląda. Myślę, że mogę się spodziewać jakiejś kuriozalnej wypowiedzi jak Twoje pierwsze zdanie. Widać z za małej ilości piecy chleb spożywałeś, bo nie dotarło do Ciebie, że można w ramach wolnego zawodu mieć firmę i płacić te wszystkie zusysrusy... Może mniej czytaj pudelka czy inne podobne źródła informacji o ludziach wolnych zawodów czy innych tam celebrytów. Z racji Twojego wieku jak i poglądów przypominasz mi tych wszystkich młodzieńców, którzy świeżo po studiach przychodzą szukać pracy, żądają etatu i pensji w wysokości mojej po czym obrażają się kiedy proponuje się im aby zrobili coś na próbę i znikają. Pewnie za granicę...
Wydaje mi się, że to jest kwestia wychowania społecznego i na szczęście podejście się chyba zmienia powoli. Problem jest taki, że facet, który robi za "kurę domową" jest celem podśmiechujek ze strony całego sąsiedztwa, że pantoflarz etc. A jak bab siedzi w domu to normalne.
U nas w mieście zajmowanie się dziećmi jest popularnym sposobem spędzania czasu facetów będących ojcami.
....
Takie wolne zawody to często frustraci, ludzie pasożytujący na ZUS-IE bo korzystają z pełnej palety ochrony zdrowia a płacą składki mizerne.
...
Ty natomiast często wypisujesz brednie.
Rozumiem, ze jesteś dumny ze zdobycia w końcu pracy za 1,6k (+ premia), ale to jest płaca, która z Ciebie zrobi frustrata zanim się obejrzysz.
Takie wolne zawody to często frustraci, ludzie pasożytujący na ZUS-IE bo korzystają z pełnej palety ochrony zdrowia a płacą składki mizerne.
Najwięcej wśród nich jest szowinistów i najczęściej to ich dotykają zdrady więc jeśli dojdzie do zdrady wiń tylko i wyłącznie siebie.
Bo to znaczy że zbyt mało spędzasz żoną czasu, a to główny powód rozpadu związku, wierność to obecnie zdecydowanie za mało.
po prostu zostań singlem albo weź sobie pracę na etat inaczej jak powtarzam spodziewaj się zdrady ze strony żony i później nie dziw się temu.
Ilu takich znałem tyl;lu było rogaczami co sami na własne życzenie wyhodowali sobie flądry, po człowiek rozwija się i uczy cale życie.
Eeeee...ty tak na serio czy zartujesz? ![]()
A Wy, Dziewczyny? Macie swoje wymagania/oczekiwania/życzenia/jak zwał wobec Waszych mężczyzn?
Mamy. ![]()
Oczekuje ze bedzie:
- zaradny
- otwarty
- dzwigal ciezkie rzeczy
- siegal z wysokich polek
- nie marudzil o mojej muzyce
- nie marudzil o moich nawykach ![]()
- zjadal co ugotuje ![]()
- nie marudzil w ogole ![]()
- nie fochal sie ![]()
- zaradny
Wzajemnie.
- otwarty
Jak introwertyk.
- siegal z wysokich polek
Jeśli nie chcesz mojej zguby, Jagulara kup mi luby.
- nie marudzil o mojej muzyce
Spoko (sprawdzić, czy nie Soul).
No i wzajemność, tj. nie pisanie kartek "ciszej", gdy słucham mojej.
- nie marudzil o moich nawykach ![]()
O ile nie chodzi o deskę w kibelku.
- zjadal co ugotuje ![]()
Z zastrzeżeniami wykluczeń składników.
Nie wymagam od nikogo wiecej niz wymagam od siebie. ![]()
- zaradny
Wzajemnie.
Jestem zaradna.
- otwarty
Jak introwertyk.
Przepraszam moj blad ze nie uscislilam. ![]()
Otwarty na nowe opinie, nietypowe rozwiazania, idee...
Wiadomo ze introwertyka nie zmienie nagle w przeresowanego extrawertyka ![]()
- siegal z wysokich polek
Jeśli nie chcesz mojej zguby, Jagulara kup mi luby.
Przepraszam nie zrozumialam o co ci chodzi.
- nie marudzil o mojej muzyce
Spoko (sprawdzić, czy nie Soul).
No i wzajemność, tj. nie pisanie kartek "ciszej", gdy słucham mojej.
Nie marudze o muzyce meza mimo ze jest kompletnie inna niz moja i ja jej kompletnie nie trawie. On zyje muzyka i ja zyje muzyka. Nie bede odbierac mu zycia. Kartek nie pisze, mowy mi jeszcze nie odjelo ![]()
- nie marudzil o moich nawykach
O ile nie chodzi o deskę w kibelku.
Wiesz jakos nie chce mi sie o takie piedoly kotow drzec. Mam dwie raczki moge ja sobie sama opuscic, nie? ![]()
- zjadal co ugotuje
Z zastrzeżeniami wykluczeń składników.
Grymasow zywnieniowych nie toleruje.
Moj argument zawsze jest ze jak sie grymasa przeglodzi dobry tydzien to zezre potem shit with sugar on top.
Nie bede sie klocic z ekstrawagancjami np malze, krewetki, czernina, smalec czy jakies inne slimako-robaki. Nie kazdy musi lubic owoce morza i dopuszczam opcje wegetarianizmu.
Ale normalne skladniki codziennego uzytku nie moga sprawiac ze osoba nie zje np rosolu bo to albo nie dotknie kalafiora bo tamto albo nie skosztuje ananasa bo cos jeszcze innego.
Jak bedzie wybrzydzal to se bedzie sam gotowal i bedzie to ustalone na samym poczatku czegokolwiek.:)
...
Przepraszam nie zrozumialam o co ci chodzi....
Słowo "jagular" - pochodzenie "Kubuś Puchatek".
Znaczenia:
1. zwierzak (ładny)
2. auto z wyższej półki (zgodne z kontekstem)
=== O to chodzi. ===
Jaguar napisał/a:...
Przepraszam nie zrozumialam o co ci chodzi....Słowo "jagular" - pochodzenie "Kubuś Puchatek".
Znaczenia:
1. zwierzak (ładny)
2. auto z wyższej półki (zgodne z kontekstem)=== O to chodzi. ===
Nie czytalam Puchatka...sorry. ![]()
Sieganie z gornych polek...doslowne ![]()
Nie bede wlazic na krzeslo kiedy moj wspanialy wysoki maz moze wspiac sie lekko na palce i siegnac mi sloik z polki albo przykrecic zyrandol na suficie albo inne takie aktywnosci co to wymagaja wzrostu 189cm ![]()
JAguarow mi kupowac nie trzeba.
Stac mnie zebym sama sobie mogla takiego kupic. Samochod mam na mysli, zwierzak mi potrzebny jak piate kolo u wozu ![]()
Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024