Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 220 ]

Temat: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Czy znacie sytuacje; z autopsji, z bliskiego otoczenia, gdy mąż oczekuje, że:

- obiad będzie na daną godzinę,
- obiad będzie spełniał jego oczekiwania (np. 2 dania)
- jego rzeczy zostaną wyprane, rozwieszone, ściągnięte ze sznurka, wyprasowane i pochowane,
- jako kobieta będziesz zawsze ładnie wyglądać, czy w domu, czy podczas wyjścia,
- pójdziesz z nim na każdą imprezę rodzinną ?

Czy partner ma prawo tego wymagać, czy tylko oczekiwać, a jeśli oczekiwać, co, jeśli spotyka się z odmową?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Moim zdaniem założenie w Twoim poście jest błędne. Oczekiwania pojawiają się gdy druga strona je spełnia. Nie można oczekiwać, że ktoś będzie gotował gdy on najzwyczajniej nie umie. Można za to oczekiwać od partnerki gotowania, seksu itd jeżeli wcześniej to bez problemu dawała. Oczywiście kobiet od mężczyzn też mają prawo wymagać.

3

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Ja znam smile Oczekuję od żony, że dostanę obiad. Co do godziny i formy obiadu nie jestem wybredny. Oczekuję, że zrobi też pranie. Wzajemnie żona oczekuje, że utrzymam ją, dzieci, dom. Ją nie interesuje ile miesięcznie wydajemy, bo wszystkie rachunki prowadzę ja. Mnie nie interesują jej pieniądze, zarobi to wydaje na co tam ma ochotę. Ja robię zakupy. Czy w takim przypadku oczekiwanie tego obiadu i prania, to wygórowane żądania?

4

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Pytanie: co, jeśli przychodzisz do domu i obiadu nie ma? smile

5

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Złoszczę się smile Bo mogła zadzwonić i powiedzieć - kochanie, nie chciało mi się zrobić obiadu, zjedz na mieście.

6

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

A nie możesz zjeść np. kanapki?

7

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Oj znam taki przypadek, a mianowicie mąż mojej ciotki, kiedy nie dostanie tego na co ma ochotę na obiad i o określonej godzinie robi jej awanturę. Do tego ciotka nie może nigdzie wychodzić, tylko być zawsze, kiedy na przykład jest na zebraniu u któregoś ze swoich dzieci w szkole i obiad robi jego teściowa to on po prostu nie zje. Chodzi wtedy nadęty jak paw i obraza na tydzień co najmniej

8

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Oczywiście że ma prawo wymagać, to twoje zadanie big_smile

9

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
Catwoman napisał/a:

A nie możesz zjeść np. kanapki?

Mogę. Mogę też zapomnieć zapłacić rachunek za jej telefon. Mogę zapomnieć dać jej na benzynę albo opłacić ubezpieczenie jej samochodu. W końcu każdy może mieć słabszy dzień...

10

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Aaaa czyli zemsta? wink

11

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Dlaczego? Zapytałaś się czy zamiast złościć się z powodu braku obiadu nie mógłbym zrobić sobie kanapek. No to przedstawiłem podobne sytuacje z odwrotnej strony. Kiedy mojej żonie telefon by zamilkł, bo nie zapłaciłem rachunku nie powinna się złościć ale uznać, że w końcu trochę odpocznie od telefonicznych pogadanek albo poprawi jej się kondycja jak sobie wyskoczy z domu w dresiku do najbliższego automatu. Jak ją złapie policja z nieważnym OC, to wróci do domu pewnie rozanielona - kochanie jakich przystojnych policjantów spotkałam, co prawda odholowali mi samochód ale co tam, mamy przystanek pod domem...

12

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

"Wejść w cudze buty"?
Zobaczyć czego się samej oczekuje (żeby nie rzec - WYMAGA) wink
Może ustalić to zawczasu i tak bardziej "wspólnie i w porozumieniu" - w drodze umowy jakiejś?

13

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Snake nie rozumiem za bardzo co to za dziwne porównanie i do czego zmierza smile

Ja ogólnie uważam się za "szczęściarę" w tym względzie; nie ma obiadu? Spoko, zjedzmy kanapki. Nie chce ci się sprzątać?- jutro też jest dzień. Bywa, że mówię mężowi, który właśnie wrócił z pracy:
- Nie ma obiadu, bo patrzyłam w lodówkę i nic tam godnego uwagi nie dojrzałam big_smile
Mój mąż - fan chińskich zupek- z radością proponuje chińską zupkę big_smile

Użyłam słowa "szczęściara" bo zauważyłam, że moje koleżanki, znajome takich "luzów" nie mają.
A "szczęściara" jest w cudzysłowie bo w końcu każdy sam swój los wybiera smile gdybym miała mieć inny, to bym po prostu się na niego nie zdecydowała smile

14

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Ale czego tu nie rozumieć? No przecież nikt nikomu nie broni żyć w szczęśliwym, luzackim związku.
-Nie ma obiadu, bo nic ciekawego nie znalazłam w lodówce.
-Och, no problem, są zupki chińskie.
-Oj, kochanie, telefon mi milczy dziwnie...
-Aaa, nie zapłaciłem twojego rachunku, bo pamiętasz, w tamtym miesiącu jakoś nie miałem nastroju do pracy i nic nie zarobiłem.
-A, to spoko. Nawet lepiej, bo ta Anka, no wiesz która ciągle do mnie wydzwaniała...
-No widzisz, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, cmok, cmok...

15

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Jeśli nie pracuję i mąż/partner mnie utrzymuje - jasne, może oczekiwać, czy tam wymagać obiadu, prania, sprzątania - wtedy to transakcja wymienna, on mi zapewnia utrzymanie, ja w zamian dbam o dom i jego pełen brzuch.

Jeśli oboje pracujemy na pełen etat, a facet wymaga żebym gotowała, prała i dbała o dom sama - żeby się nie zdziwił... Jak sobie sam nie zrobi albo nie będzie partycypował, to będzie chodził głodny, w brudnych i nieuprasowanych ciuchach, jego problem.

16 Ostatnio edytowany przez KajkaKa (2013-07-13 15:15:15)

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

A ja całe życie walczę z tym, co mi wpojono... a z tym co sama na ten temat myślę.

W moim rodzinnym domu zawsze był obiadek dwudaniowy. Mama, mimo że zawsze pracowała, wywiązywała się i z domowych obowiązków - zakupy, obiad, pranie, sprzątanie)

Tato po pracy miał na ogół luz (no czasem obrał ziemniaki, coś tam pomógł). Więc mama po pracy zakupy i do garów, tato - drzemka, i filmy (czas wideo). Taki mam obrazek w pamięci.

Pamiętam też złość, frustrację i zmęczenie mamy.

Mimo to sama po ślubie mimo że pracę znalazłam w bardzo oddalonym miejscu i sporo czasu zajmowały mi dojazdy (autobusami, z przesiadkami) pędziłam po zakupy, by w domu na męża czekał obiadek.

Inaczej czułam się winna.

Co gorsze, zdawałam sobie sprawę, że to głupie.
Tak naprawdę uważam, że owszem, jeśli kobieta siedzi w domu, może wziąć odpowiedzialność za prowadzenie domu (oczywiście bez przesady, nie znaczy to, że mąż ma się niczego nie tykać).

Jednak jeśli oboje pracują. No, kurde, czas skończyć z tymi kompletnie niepasującymi do współczesnych realiów przyzwyczajeniami. Niby czemu ja mam po pracy mieć drugi etat w domu, podczas gdy partner się będzie relaksował przed telewizorem, na siłowni czy z kolegami. Oboje pracujemy, oboje odpowiadamy za dom. Nie chodzi o podział: dziś ja, jutro ty.
Różny też jest jednak czas pracy i różne zmęczenie po (to akurat trudne do sprawdzenia).

Jednak mówienie, że gotowanie, sprzątanie, pranie to tylko mój obowiązek, podczas gdy pracuję i zarabiam też na dom, to dla mnie coś obraźliwego.  I jeszcze panowie reprezentujący taki sposób myślenia argumentują zwykle: ty śrub nie wkręcasz, nie reperujesz, jak coś się zepsuje. No... ba... Jeśli w domu trwa remont, ok. Przyjmuję argumentację, ale w pozostałych dniach... są to czynności ilościowo niedające się absolutnie porównywać.

W sumie to nadal gotuję (teraz zresztą mam nieco inną sytuację) i zamierzam to robić, zakupy też wolę robić sama... jednak obrazy, że czegoś nie zrobiłam lub nie zrobiłam na czas po prostu bym nie zniosła.
Czasem jednak fajnie jak by partner coś upichcił... Może nawet częściej niż czasem. Na pewno wtedy, gdy późno wracam z pracy, zamiast czekać na mnie wygłodniały lub kiedy wracam zbyt zmęczona.
W sprzątaniu powinien brać czynny udział, chyba że zarobi na gosposię.
Tyle smile

17

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
lili91 napisał/a:

Oj znam taki przypadek, a mianowicie mąż mojej ciotki, kiedy nie dostanie tego na co ma ochotę na obiad i o określonej godzinie robi jej awanturę. Do tego ciotka nie może nigdzie wychodzić, tylko być zawsze, kiedy na przykład jest na zebraniu u któregoś ze swoich dzieci w szkole i obiad robi jego teściowa to on po prostu nie zje. Chodzi wtedy nadęty jak paw i obraza na tydzień co najmniej

Pan i wladca wychował sobie służącą!
Szkoda slów!

18

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
Snake napisał/a:
Catwoman napisał/a:

A nie możesz zjeść np. kanapki?

Mogę. Mogę też zapomnieć zapłacić rachunek za jej telefon. Mogę zapomnieć dać jej na benzynę albo opłacić ubezpieczenie jej samochodu. W końcu każdy może mieć słabszy dzień...

Nie ma to jak zemsta!

19

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Jesli oboje pracują, to oboje powinni rowniez "obslugiwac" dom...ja dzis gotuje, Ty mozesz cos jutro upichcic.
Kazdy powinien dac z siebie cos, zeby dom jakos funkcjonowal.

20

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Pytanie do autorki tematu czy chodziło jej o nie dotrzymywanie ustalonych wewnątrz związku obowiązków czy o to, że te obowiązki są przydzielane po płci.
Ja też się wychowałem w domu, gdzie mama po pracy leciała do domu aby czterech chłopów dostało na czas dwudaniowy obiad (bo dla ojca obiad to była zupa i danie z mięsem). I jeszcze przed albo potem zrobiła zakupy. Potem zaś pilnowanie nauki trzech synów, pranie, cerowanie, szykowanie obiadu na kolejne dni. Czy ojciec leżał w tym czasie do góry brzuchem? Nie, na drugi etat zajmował się kombinowaniem aby były dodatkowe pieniądze, dodatkowe jedzenie, porządek wokół domu i na działce. Jak się coś zepsuło, to nie wzywał fachowca ale sam naprawiał (co akurat nie zawsze wychodziło na dobre).
Ja zjem wszystko co moja żona nazwie obiadem. Kiedy pracowała w godzinach mocno upierdliwych dla rodziny, to mnie to owszem złościło. Z prostego powodu. Dla rodziny jej praca była ekstrawagancją. Zero zysku, dużo komplikacji. I tak się nie dokładała do utrzymania domu, po prostu chciała mieć tzw. własne pieniądze. Gdyby jednak znalazła pracę z takimi zarobkami jak moje, to pierwszy bym krzyknął - kochanie, od dziś ty utrzymujesz dom, ja dopasuję swoją aktywność zawodową tak abym mógł zrobić obiad kiedy ty będziesz w pracy i pranie nastawię. I za te wszystkie lata kiedy ja utrzymywałem dom teraz ty go utrzymujesz, a ja sobie trochę odłożę na konto...

21 Ostatnio edytowany przez lovemurder (2013-07-13 15:40:18)

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
Anemonne napisał/a:

Jeśli nie pracuję i mąż/partner mnie utrzymuje - jasne, może oczekiwać, czy tam wymagać obiadu, prania, sprzątania - wtedy to transakcja wymienna, on mi zapewnia utrzymanie, ja w zamian dbam o dom i jego pełen brzuch.

Jeśli oboje pracujemy na pełen etat, a facet wymaga żebym gotowała, prała i dbała o dom
sama - żeby się nie zdziwił... Jak sobie sam nie zrobi albo nie będzie partycypował, to będzie chodził głodny, w brudnych i nieuprasowanych ciuchach, jego problem.

Dokładnie! Zgadzam się w 100 % smile

22

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Snake, wysokość zarobków to nie jedyny wyznacznik włożonej w pracę energii.

Bądź co bądź, uważam, nie ma w tej kwestii równouprawnienia. Co oznacza, że wykonując tę samą pracę, faceci są często lepiej opłacani, mają też większe szanse na awans. Wszystko się zmienia, ale na niektóre zmiany trzeba czasu.

Zdarza się na pewno dość często tak, że facet, choć jego praca nie jest zbyt męcząca, zarabia więcej niż partnerka. Czy to oznacza, że choć ona ze swojej wraca ledwo żywa, skoro zarabia mniej, ma w domu "dorobić" do pensji.

Fajnie. Partnerstwo jak cholera.

Czasem choć kobieta zarabia mniej, chce mieć tę minimum niezależności... oraz możliwość utrzymania samej siebie gdyby jegomości mężowi znudziła się "stara" żona i zapragnął młodszej.
Czy to powód, by zgodnie ze swoim zarobkami odwalała całą robotę w domu?

I skąd ten ironiczny ton kończący Twoją wypowiedź?

Ja też uważam, że to kwestia podziałów wewnętrznych. Skoro Twój tato po pracy dorabiał, to siłą rzeczy mama zajmowała się domem i dziećmi.
Ja mówię o nieporozumieniu, gdy ludzie przychodzą z pracy (i to niezależnie od zarobków) i jedno musi dalej pracować, a drugie ma czas wolny. Na koniec oczywiście to drugie jeszcze domaga się od wycieńczonej kobiety cudnej, zadbanej, wyćwiczonej... i pełnej chęci do igraszek kochanki. Żal.
Mam nadzieję, że mentalność naszych polskich mężczyzn pomału jednak ulegnie zmianie, jak to ma miejsce już w wielu krajach europejskich.

23

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Snake
W Twoim malzenstwie parnerstwo to nieznane pojęcie!
Co to ma znaczyc, ze praca zony to fanaberia?
Bo sie Tobie nie podobają godziny pracy, albo, ze zarabia mniej?
Chore to!
Tys pan i wladca?
Niestety w Polsce wciaż pokutuje system, ze mąż przynosi kasę, a zona siedzi w domu i pierze męzowskie gacie!
A potem jest placz i zgrzytanie zębów jak męzus wymieni żonkę na inny model, a ona biedna ani pracy, ani swego kąta.
Na szczęscie kobiety są coraz bardziej świadome i nie dają sie wpędzic w tę niebezpieczną pulapke.

24

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
Snake napisał/a:

Mogę. Mogę też zapomnieć zapłacić rachunek za jej telefon. Mogę zapomnieć dać jej na benzynę albo opłacić ubezpieczenie jej samochodu. W końcu każdy może mieć słabszy dzień...

Tak trochę poza tematem - ale właśnie dlatego nigdy nie pozwolę na to, żeby mąż mnie utrzymywał. Stereotypowe myślenie - mąż zarabia, żona jest kurą domową, która MUSI siedzieć w domu i gotować, sprzątać i robić wszystko, aby jej zarobiony mąż był zadowolony.

Nie mam własnych doświadczeń, ale to trochę przykre, gdy mąż oczekuje czegoś od żony, a żona od męża. Można jedynie oczekiwać, że "razem sobie poradzimy"...

25

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

mozna na to spojrzeć z dwich stron.
jeśli kobieta nie pracuje to i tak siedzi w domu więc gotuje, sprząta (najgorsza opcja życiowa)
jeśli jednak oboje pracują to powinni dzielić się obowiązkami.

jak ja mieszkałam z moim byłym partnerem to dośc częśto gotowałam, on za to sprzątał po obiedzie po nas. a w wekendy przeważnie jedliśmy na mieście żebyśmy mogli oboje odpocząć.

co do prania i sprzątania to ja to robiałam częściej zdecydowanie ale on w zamian sprzątał moje autko smile

taki podział uważam że jest w porządku smile

26

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
moniaCo napisał/a:

Snake
W Twoim malzenstwie parnerstwo to nieznane pojęcie!
Co to ma znaczyc, ze praca zony to fanaberia?
Bo sie Tobie nie podobają godziny pracy, albo, ze zarabia mniej?
Chore to!
Tys pan i wladca?
Niestety w Polsce wciaż pokutuje system, ze mąż przynosi kasę, a zona siedzi w domu i pierze męzowskie gacie!
A potem jest placz i zgrzytanie zębów jak męzus wymieni żonkę na inny model, a ona biedna ani pracy, ani swego kąta.
Na szczęscie kobiety są coraz bardziej świadome i nie dają sie wpędzic w tę niebezpieczną pulapke.

Fanaberia, fanaberia. Bo wiesz jeśli żona chce koniecznie iść do pracy i w tym celu trzeba oddać dziecko do żłobka za co płaci ona. Do pracy trzeba dojechać. I ten żłobek i dojazdy zabierają jej 2/3 pensji, to ja jej mogę tą 1/3 bez tego całego zamieszania dać co miesiąc smile A ponadto , ponieważ jej praca była często do wieczora więc dziecko ze żłobka też często ja musiałem zabrać, a wcześniej drugie dziecko z przedszkola. To działało tylko dlatego, że ja mam wolny zawód, mogę sobie teoretycznie ustalać dowolne godziny pracy ale tylko teoretycznie, bo w praktyce miałem 3 godziny wyłączone, w których nie mogłem się spotkać z klientami. I problem w tym, że rodzina się utrzymuje z tych moich godzin. Dlatego pisałem, że nie miałbym nic przeciwko aby to żona więcej zarabiała i wzięła na siebie ciężar utrzymania domu. Nie mam żadnych męskich przesądów. Lubię siedzieć z dziećmi, a zapewniam Cię, że sprzątanie nie jest mi obce i różne inne domowe zajęcia. Kiedy żona chce sobie wyjechać, gdzieś sama, to może mnie zostawić z dziećmi i nie wraca do "Sajgonu". Wręcz przeciwnie, bo ja jak to typowy, męski leń, potrafię zagonić innych do roboty więc dzieci porządek nagle mają w pokojach i obiad cały zjedzą...
A tzw. wolny zawód oznacza między innymi to, że ja wracając z pracy do domu, siadam do komputera i pracuję dalej. O właśnie teraz robię sobie przerwę w pracy. I jutro też będę pracował...

27

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
Snake napisał/a:

Fanaberia, fanaberia. Bo wiesz jeśli żona chce koniecznie iść do pracy i w tym celu trzeba oddać dziecko do żłobka za co płaci ona. Do pracy trzeba dojechać. I ten żłobek i dojazdy zabierają jej 2/3 pensji, to ja jej mogę tą 1/3 bez tego całego zamieszania dać co miesiąc smile

A nie przyszło Ci na przykład do głowy, że dla Twojej żony praca była odskocznią od siedzenia w pieluchach i garnkach, niekoniecznie chodziło tylko o jakikolwiek zarobek? Jedna ze znajomych mi matek powiedziała mi kiedyś: "gdybym nie miała pracy, to bym oszalała... w pracy odpoczywam, w pracy sama organizuję sobie obowiązki, mój plan dnia wreszcie nie jest wyznaczany przez dziecko i jego potrzeby."

28

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

"Fanaberia" żony dawała jej minimum niezależności - dzięki niej miała opłaconą składkę ZUS (no chyba że Ty też płacisz), a dzięki temu szansę na emeryturę w przyszłości oraz zdobywała cenne doświadczenie.

Rezygnując z tego zdała się na Twoją łaskę. Że np. gdy pewnego dnia nie wyrobi się z obiadem, Ty w ramach zemsty nie opłacisz jej telefonu.

Nie przyszło Ci do głowy, że skoro przyjęliście taki układ to zarobione przez Ciebie pieniądze nie są tylko Twoje??? Więc nie czuj się jak pan i władca. Ta kobieta zrezygnowała z własnej niezależności byś Ty bez ograniczeń mógł wykonywać swój wolny zawód.

Ona ryzykuje tym, że w przyszłości, gdy dzieci dorosną i nie będzie już jej ciężka praca w domu tak niezbędna - Ty zrezygnujesz, a ona zostanie z ręką w nocniku - bez pracy, doświadczenia, perspektyw.

Swoją drogą nie rozumiem dzisiejszych kobiet, że się na to godzą. Przy dzisiejszej ilości rozwodów, przyzwoleniu na zdrady i układanie sobie życia na nowo.

Twoja postawa mnie tylko do tego przekonuje. Nie dostrzegłam, byś cenił swoją żoną za jej wybór.

29

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Delikatnie zwracam uwagę że kobieta na tym samym stanowisku co mężczyzna, wykonując z pasją swoje obowiązki, nadal wg umowy zarabia 50% jego pensji w podstawie- tak skonstruowane są umowy w wielu znanych mi firmach.
Wracając do tematu - moim zdaniem partnerstwo nie polega na niewolnictwie tylko dzieleniu się obowiązkami (przykład Snake - wspólnie zdecydowali o podziale obowiązków). Wybierając partnera bierzemy pod uwagę również jego podejście do rodziny, wartości jakimi się kieruje i wymagania jakich oczekuje.. Osobiście nie wytrzymałabym w związku z dyktatorem. Gdy gotuję, piorę czy sprzątam to robię to bo lubię porządek i dobrze zjeść, lubię dbać o bliskich, a nie dlatego że ktoś mi każe. Jeśli komuś jednak dyktatura odpowiada - to nie mam nic do tego.

30

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
KajkaKa napisał/a:

"Fanaberia" żony dawała jej minimum niezależności - dzięki niej miała opłaconą składkę ZUS (no chyba że Ty też płacisz).

Tak, płaciłem.

KajkaKa napisał/a:

Rezygnując z tego zdała się na Twoją łaskę. Że np. gdy pewnego dnia nie wyrobi się z obiadem, Ty w ramach zemsty nie opłacisz jej telefonu.

No popatrz, a odkąd ma własne pieniądze nadal nie uważa, że powinna płacić za swój telefon smile A ile razy narzekałem, że tyle wydzwoniła, to mówiła żem sknera. Ale jakoś propozycje wzięcia tego rachunku na siebie zbywała milczeniem smile

KajkaKa napisał/a:

Nie przyszło Ci do głowy, że skoro przyjęliście taki układ to zarobione przez Ciebie pieniądze nie są tylko Twoje??? Więc nie czuj się jak pan i władca. Ta kobieta zrezygnowała z własnej niezależności byś Ty bez ograniczeń mógł wykonywać swój wolny zawód.

Ależ wszystkie tzw. moje pieniądze są nasze. W odróżnieniu od pieniędzy żony, które są tylko jej. Nawet jak potrzebowałem w sytuacjach kryzysowych gotówki, to mi pożyczała ze swoich oszczędności i co do grosza musiałem oddać. Bo to są JEJ pieniądze. Nie nasze. A każda zarobiona złotówka przeze mnie idzie do wspólnego garnuszka... Czy zrezygnowała z niezależności? Bez żartów, nie jestem jakimś amantem, przystojniakiem. Ot, nie pijący jestem przesadnie, z dobrym zawodem, z przyzwoitej rodziny, to wiem czym ją uwiodłem.

KajkaKa napisał/a:

Ona ryzykuje tym, że w przyszłości, gdy dzieci dorosną i nie będzie już jej ciężka praca w domu tak niezbędna - Ty zrezygnujesz, a ona zostanie z ręką w nocniku - bez pracy, doświadczenia, perspektyw.

Patrz wyżej, jestem z przyzwoitej rodziny, wychowany staromodnie. Po mieczu u mnie w rodzinie faceci żenią się raz do śmierci. Nie chodzą na boki, dbają o rodzinę.

31

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
Snake napisał/a:

...Dla rodziny jej praca była ekstrawagancją. Zero zysku, dużo komplikacji. .....

Mylisz się. Sądzę, że wiesz dlaczego.

32

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

No nie wiem smile

33

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

A... To znaczy że ona teraz pracuje?

Więc trochę skomplikowane macie te relacje finansowe.
Ty wszystko na dom, a ona dla siebie tylko? To rzeczywiście coś nie teges. smile
Pewnie więcej bym się dowiedziała, gdybym przeczytała Twoje wypowiedzi w innych wątkach, a tak ignorantka ze mnie, bo bazuję tylko na tym, co napisałeś w tym. A Twoje wypowiedzi brzmiały właśnie tak, jak to skomentowałam powyżej. smile

Nie mam dobrych doświadczeń z facetami. I niestety nie bardzo w was wierzę. Tak ogólnie.

Może rzeczywiście akurat Ty jesteś inny, (choć ciągle życie trwa, a Twoja żona cokolwiek by o Tobie myślała, co do przyszłości może mieć tylko nadzieję, nie pewność).

Swoją drogą to dwie moje koleżanki miały niezbyt urodziwych facetów.
Obaj jedynie coraz lepiej zarabiali.

Najpierw jeden zaczął o siebie dbać, zrzucił brzuszek. Zostawił żonę dla innej.

Drugi, wręcz otyły, też nieco schudł, do tego zaczął naprawdę świetnie zarabiać. "Zaprzyjaźnił się" ze swoją sekretarką, żonie powiedział, że jej nie kocha. Z tego co wiem ratują jednak małżeństwo.

Więc... nie ma na tym świecie nic pewnego, bo pewność niepewna... wink

Ale oczywiście mam nadzieję, że się mylę i że istnieją porządni faceci, którzy wiedzą, co to odpowiedzialność za rodzinę...

34

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
Anemonne napisał/a:
Snake napisał/a:

Fanaberia, fanaberia. Bo wiesz jeśli żona chce koniecznie iść do pracy i w tym celu trzeba oddać dziecko do żłobka za co płaci ona. Do pracy trzeba dojechać. I ten żłobek i dojazdy zabierają jej 2/3 pensji, to ja jej mogę tą 1/3 bez tego całego zamieszania dać co miesiąc smile

A nie przyszło Ci na przykład do głowy, że dla Twojej żony praca była odskocznią od siedzenia w pieluchach i garnkach, niekoniecznie chodziło tylko o jakikolwiek zarobek? Jedna ze znajomych mi matek powiedziała mi kiedyś: "gdybym nie miała pracy, to bym oszalała... w pracy odpoczywam, w pracy sama organizuję sobie obowiązki, mój plan dnia wreszcie nie jest wyznaczany przez dziecko i jego potrzeby."

ja też myslę że ta kobieta ma swój rozum po prostu. i nie chodzilo o zarobek jeśli macie pieniążki ale o to by wiecznie nie siedzieć na dupie, spełniać zachcianki meża który myśli że jak zarabia to już jest panem ;/ dla niej to jest przede wszystkim odskocznia od takie życia i bycia kurą domową.

35

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Snake!

I chwala Ci za to, ze masz kręgoslup moralny i wiesz, ze nigdy żony nie zdradzisz, bo tak zostales wychowany. Oby to rowniez wynikalo z Twoich osobistych przekonań.
A poza tym mówią, ze pewnym to mozna byc tylko własnej śmierci :-)

36

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
KajkaKa napisał/a:

Więc trochę skomplikowane macie te relacje finansowe.
Ty wszystko na dom, a ona dla siebie tylko? To rzeczywiście coś nie teges. smile

Eee, no czemu, przecież nie narzekam tylko opisuję. Dla mnie po prostu było i jest oczywiste, że mam zarobić na rodzinę więc co moje, to jej. A odwrotnie niekoniecznie. Potrzebuje mieć tzw. niezależność, to niech ma ale niekoniecznie tak, że cały dom chodzi wokół jej pracy. Owszem, gdyby to była mega praca za mega pieniądze to proszę bardzo, ja się zajmę dziećmi. Ale tak hobbystycznie, to koszty są zbyt duże.

37 Ostatnio edytowany przez Volver (2013-07-13 18:13:57)

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
Catwoman napisał/a:

Czy znacie sytuacje; z autopsji, z bliskiego otoczenia, gdy mąż oczekuje, że:

- obiad będzie na daną godzinę,
- obiad będzie spełniał jego oczekiwania (np. 2 dania)
- jego rzeczy zostaną wyprane, rozwieszone, ściągnięte ze sznurka, wyprasowane i pochowane,
- jako kobieta będziesz zawsze ładnie wyglądać, czy w domu, czy podczas wyjścia,
- pójdziesz z nim na każdą imprezę rodzinną ?

Czy partner ma prawo tego wymagać, czy tylko oczekiwać, a jeśli oczekiwać, co, jeśli spotyka się z odmową?

Znacie z autopsji ! big_smile
Kiedy po pracy w wyniku kłopotów z komunikacją miejską,  spóźniałam się z powrotem do domu... mój eks w oczekiwaniu na obiad witał mnie niecierpliwym i ostentacyjnym bębnieniem palcami w stół big_smile Według jego teorii "prawdziwy" obiad składał się oczywiście  z dwóch dań ale niezbędny dla jego "prawdziwości" był także deserek i uwaga : kompocik big_smile Bo taki obiad zawsze podawała jego mamusia. Fakt, że mamusia w odróżnieniu ode mnie nigdy nie pracowała zawodowo, nie miał dla niego specjalnego znaczenia. Bo, co to za argument... wink

Kiedyś nie zastanawiałam się specjalnie, czy mąż ma prawo tego ode mnie wymagać, bo też czasu na "jakieś" zastanawianie się nie pozostawało mi zbyt wiele. Lekkie otrzeźwienie przyszło dopiero wtedy, kiedy po powrocie ze mną pół żywą z  pogotowia, eks mąż wyrecytował  : Jeszcze tylko kochanie zrobisz obiadek i możesz się położyć big_smile big_smile big_smile

38

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
Volver napisał/a:

Lekkie otrzeźwienie przyszło dopiero wtedy, kiedy po powrocie ze mną pół żywą z  pogotowia, eks mąż wyrecytował  : Jeszcze tylko kochanie zrobisz obiadek i możesz się położyć big_smile big_smile big_smile

Cóż za troskliwy i empatyczny facet Ci się trafił. Całe szczęście, że eks ... wink

Ja na szczęście nigdy nie poznałam z autopsji podobnych sytuacji.
Ale w moim otoczeniu, znam kilka podobnych przykładów.

39

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
volver napisał/a:

Kiedyś nie zastanawiałam się specjalnie, czy mąż ma prawo tego ode mnie wymagać, bo też czasu na "jakieś" zastanawianie się nie pozostawało mi zbyt wiele. Lekkie otrzeźwienie przyszło dopiero wtedy, kiedy po powrocie ze mną pół żywą z  pogotowia, eks mąż wyrecytował  : Jeszcze tylko kochanie zrobisz obiadek i możesz się położyć big_smile big_smile big_smile

ha ha no to fajny był. na szczęście ex

40

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Volver właśnie miałam..... wyrazić nadzieję, że ten nędznik jest już exem. Uff...że tak się stało!

41

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Moje zdanie w tym temacie jest jedno. Nie umiesz zrobic obiadu nie jesz. . Jak nie ma obiadu o 15 to będzie o 16 a jeśli nie pasuje to chleb w chlebaku jest . Jeśli ja w niedzielę rano wyjeżdżam i wrócę po południu to mąż gotuje obiad .
Pamiętam jaki był dumny jak pierwszy raz rosół ugotował podsmażył mięsko w piekarniku zrobił surówkę z białej kapusty i marchwi . Smaczne było bo jadłam wieczorem. Dużo się wtedy nagadał ale teraz to jest normalne. Przynajmniej całej niedzieli przed telewizorem nie spędza. I wcale nie muszę wyjeżdżac do pracy. np. jadę do rodziny. Zostaia w sobotę dzieci z mężem w domu. Oni wiedzą że mają posprzątać  wyprać zrobić obiad. Obojętnie co, może to być zalewajka ale ma być gotowane i głodne mają nie chodzić. Jeśli się robi dzieci to trzeba je też wychować.

42

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

My z mężem dzielimy obowiązki w miarę na pół. Obydwoje pracujemy.
Ja sprzątam, mąż poza pracą buduje nasz domek. Pranie itp. w zalezności kto jest w domu.
Mnie taki układ odpowiada, bo lubię sprzątac.

43

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Mąż wymaga, mąż oczekuje... żona wymaga żona oczekuje...
Myślę, że jeżeli na tej linii nie ma żadnych zgrzytów, to nie ma się co rozczulać nad tym, czy obowiązki są po równo czy jednak ktoś robi więcej.

Oboje wychowani byliśmy w "tradycyjnej" rodzinie, w której matka zapieprza na dwóch etatach (w pracy i w domu ), a ojciec (niekoniecznie żywiciel rodziny, bo i okresy dłuższego bezrobocia się zdarzały) wymagał i doskonale wiedzieliśmy, że u nas w małżeństwie taki układ nie ma prawa bytu.

Była to decyzja wspólna, odjęta jeszcze w czasach narzeczeństwa i obowiązująca po dziś dzień, myślę, że przynosząca obu stronom wymierne korzyści big_smile

Obiad zazwyczaj czeka na męża, gdy ten wraca z pracy, ale jest to podyktowane jedynie moją "wygodą działania",a nie jego wymaganiami. Nie chce mi się gotować, mąż wie o tym wcześniej, więc ma możliwość zjeść na mieście lub tak zaplanować wieczór byśmy mogli wyskoczyć na obiad do lokalu.

On nie sprząta kuchni i łazienki, za to ja nie pamiętam kiedy ostatni raz sprzątałam część sypialnosalonową - włącznie z myciem okien i zmianą firanek ;P

Każdy ma swoje konto i stałe rachunki do opłacenia, oszczędności do odłożenia z reszty nikt nikogo nie rozlicza wink

44 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-07-14 10:24:30)

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

O rany!
Jakie to szczęscie że ja męża nie mam i nie miałam!

A tak serio, tak to właśnie widziałam w dzieciństwie: babcia z dziadkiem. Kiedyś tam pracowali na roli więc niech tam, dziadek na polu a babcia w domu. Ale jak ja ich pamiętam to oboje byli na emeryturze. Babcia poginała jak mały samolocik -obiad codziennie 2-daniowy, do sklepu z 5 razy dziennie (bo może coś będzie),  kury hodowała, ogródek uprawiała... a dziadek jak go pamiętam leżał na kanapie (śniadanie do łózka miał podane) i był chory (tak twierdził) i słuchał radia i gazety czytał (któremu babcia oczywiście przyniosła). W końcu 'zdrowa' babcia umarła 5 lat wcześniej.
Moja mama to samo -oboje z ojczymem szli do pracy, wracali o tej samej godzinie,a potem ona drugi etat w kuchni. Mama zarabiała więcej. Zawsze mawiała: bo taka jest rola kobiety...
Jak dla mnie to taki mąż to tylko zbędny mebel.

45

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Wszystko jest kwestia dogadania na samym poczatku, niektore pary tak wlasnie funktionuja, facet zarabia a kobieta ma prowadzic dom i nie widze w tym nic zlego, kazdy musi miec swoje zadania

46

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

A ja znam żonę kolegi która zmusiła go do kupna 4 letniego BMW serii 5 bo byle pssatem 6 letnim w pełnym wypasie to ona do sklepu nie bedzie jeżdzić, bo to wstyd, nie pracuje, wydaje kasę w solariach i na torebki których ma setkii zostawia mężowi same długi. Druga nie pracuje uparcie twierdzi że zajmuje sie wychowywaniem 6 letniego syna, który jest przez matke ubezwłasnowoniony, wszędzie pożycza pieniądze na własne fanaberie, narobiła długów na ponad 80tyś! Bo ostatnio kupiła caly zestaw nowych granków za 3 tyś i robota kuchennego za 5tyś. I narzeka jakiego ma męża nieudacznika i w dodatku lubi wypic.
Do czego zmierzam, generalizowanie prowadzi do niką, bardziej bym sie smiał z LUDZKIEJ głupoty, bo ja dziele ludzi nie na czarnych i białych, kobiety i mężczyzn ale na głupich i mądrych.

47

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
Catwoman napisał/a:

Volver właśnie miałam..... wyrazić nadzieję, że ten nędznik jest już exem. Uff...że tak się stało!

Też uważam, że uff... wink
Nie mniej jednak mam pełną świadomość, że w dużej mierze sama zgotowałam sobie ten los. Wzorce oraz chęć uchylenia przysłowiowego nieba kochanej osobie, robi swoje smile Fakt jest tylko taki, że kiedy po latach przyszło małe otrzeźwienie i zaczęłam się trochę buntować tzn. wyegzekwowałam podgrzanie dzień wcześniej przygotowanego obiadu oraz obranie do tego ziemniaków albo ugotowanie makaronu... mój eks szybko poczuł się zaniedbany i niekochany. Oczywiście obiad przygotowywał tylko sobie, żeby nie było... wink

48

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
Grzegorz43 napisał/a:

A ja znam żonę kolegi która zmusiła go do kupna 4 letniego BMW serii 5 bo byle pssatem 6 letnim w pełnym wypasie to ona do sklepu nie bedzie jeżdzić, bo to wstyd, nie pracuje, wydaje kasę w solariach i na torebki których ma setkii zostawia mężowi same długi. Druga nie pracuje uparcie twierdzi że zajmuję sie wychowywaniem 6 letniego syna, który jest przez matke ubezwłasnowoniony, wszędzie pożycza pieniądze na własne fanaberie, narobiła długów na ponad 80tyś! Bo ostatnio kupiła caly zestaw nowych granków za 3 tyś i robota kuchennego za 5tyś. I nażeka jakiego ma męża nieudacznika i w dodatku lubi wypic.
Do czego zmierzam, generalizowanie prowadzi do niką, bardziej bym sie smiał z LUDZKIEJ głupoty, bo ja dziele ludzi nie na czarnych i białych, kobiety i mężczyzn ale na głupich i mądrych.

Jak to: zmusiła do kupna BMW? To nie mógł biedaczek powiedzieć nie?


To nie żadne generalizowanie tylko kwestia rozmowy. Jeśli zona nie pracuje tylko wydaje pieniądze na głupoty to mąż ma prawo powiedzieć nie i podjąć środki odcinające ją od kasy jeśli mu się to nie podoba i będzie miał rację. Nawet jesli ona powie że on jest sknera to i tak nie zmienia faktu że będzie miał rację a ona nie. Ale uwaga: jak zamierza jej za rok powiedzieć że się zapuściła i wygląda jak ciocia jadzia ze wsi to niech lepiej zapewni jej dostateczne środki na kosmetyczkę,kosmetyki,fitness i takie tam,bo sorry panowie ale żona laska to nie dar z nieba, to kosztowny wynik pracy wielu ludzi.

Co innego natomiast powiedzieć żonie że jej pensja jest tak mała a jej praca tak mało znacząca że nie ma co sobie tym głowy zawracać i niech lepiej siedzi w domu i zapewni mężowi ciepłe obiady. Mało jest zawodów w których od razu zarabia się krocie, większość musi się przebić przez bardzo nisko opłacane staże i nabyć praktyki zanim zacznie sensownie zarabiać. Na stażu dostawałam 500 zł, potem w pierwszej pracy 700, potem troche ponad 1000. To było 15 lat temu prawie ale wciąż bardzo mało i pewnie gdybym musiała wysłać dwójkę dzieci do przedszkola czy żłoba czy zapewnić opiekunkę to pewnie wyszłoby że trzeba do tego interesu dopłacić. Nie ma jednak sposobu w moim zawodzie żeby te staże pominąć. I tak kobieta jest w plecy bo chcąc nie chcąc starci trochę czasu na macierzyński i w ciązy też nie będzie pracować na pełnych obrotach. Ale jakby mi dziad powiedział że w takim razie lepiej żebym mu gotowała obiady całe życie to bym go po prostu wywaliła na zbity pysk i zalozyła sprawę o alimenty.

Widzisz różnicę pomiędzy powiedzeniem komuś że nierozsądnie wydaje pieniądze a tymże ma zrezygnować z życia zawodowego dla dobra męża i jego (w 50%) dzieci?

49 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-07-14 15:48:51)

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Brzydulla ma rację, też bym się na takiego dziada wypięła. Teraz cacy, a za 20 lat może stwierdzić, że nowa pani lepiej gotuje.

Jeśli chodzi o użytkownika Snake, to pewna nie jestem (leniwa bardziej, bo nie chce mi się czytać jego wszystkich wypowiedzi), ale w jego przypadku decyzja została podyktowana pewnymi względami. Jeśli zechce sam napisze.

Kwestia dogadania się jest najważniejsza. Podział obowiązków nie zawsze musi oznaczać po równo. Nie należy też nadwyrężać, że się tak wyrażę drugiej strony. Wiele kobiet nie chce pracować i chętnie idzie na taki układ: mąż zarabia, ona zajmuje się domem i dziećmi. Jednak mało kto może sobie na taki układ pozwolić, a płacenie żonie ZUS to naprawdę wyjątek.

Takie żony jak opisał Grzegorz też sie zdarzają. Suszy taka głowę mężowi, wiecznie niezadowolona, sąsiad zawsze zaradniejszy, a sama od siebie nie da nic.

Tacy jak mój ojciec też nie należą do rzadkości. Chciałaś dzieci, to sobie na nie zarób. Panu i władcy nie mogło zabraknąć na dobrą zabawę, do rachunków dołożył jak miał dobry humor. Takiego dziada to dopiero należy pogonić. Matka tak zrobiła, a teściowa miała jej za złe zwrot felernego towaru. Ona synkowi niczego nie żałowała.

Przypomniał mi się pewien przypadek naprawdę kosmicznych wymagań. Mąż wysyłał żonę do pracy już w tydzień po porodzie. Była kosmetyczką i on argumentował, że straci klientki, więc najlepiej niech tyłek ruszy.

50

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

A mnie szczerze powiedziawszy dziwi trochę nastawienie niektórych kobiet do tematu, dla których spełnienie oczekiwań męża w przypadku domowych obowiązków to niewolnictwo najwyższej rangi. Jeżeli mieszkam z mężczyzną, który mnie utrzymuje (niekoniecznie przez cały okres czasu), to ugotowanie mu obiadu czy posprzątanie mieszkania jest czymś tak oczywistym, że nie widzę nawet sensu, by na ten temat w ogóle dyskutować. Tego wymaga choćby zwykła ludzka przyzwoitość. Poza tym jeśli mi na kimś zależy, to jestem w stanie wyobrazić sobie, jak musi być zmęczony i głodny po pracy, i z czystej sympatii do niego pragnąć zająć się jego (tak drogim mi przecież) żołądkiem. I moim zdaniem mężczyzna ma w takiej sytuacji prawo oczekiwać, że po powrocie z pracy ten posiłek dostanie. Ma również prawo czuć się niezadowolony, kiedy na pytanie o obiad otrzymuje odpowiedź: "A bo wiesz, gapiłam się przez cały dzień na lodówkę, ale nie chciało mi się nic dla ciebie zrobić, nie miałam humoru". Bo bez obrazy, ale gdyby role się odwróciły i gdyby to mi mężczyzna coś takiego powiedział, odebrałabym to jako jednoznaczny komunikat: "Nie zależy mi na tobie i mam głęboko w nosie to, że jesteś głodna i zmęczona". Oczywiście nie mam tutaj na myśli sytuacji skrajnej, kiedy mąż wymaga od żony obiadu nie bacząc na nic (np. na to, że była chora i cały dzień przeleżała w łóżku lub też wypadło jej coś ważnego), ale w takiej sytuacji żona powinna też wcześniej męża zawiadomić lub nawet zamówić coś na wynos do domu.

Poza tym uważam, że gdyby ktoś na forum napisał o podobnej sytuacji (żona pracuje, a mąż siedzi w domu i nic nie robi, bo przecież nie jest niewolnikiem i musi mieć swoją niezależność), to mąż zostałby zgodnie okrzyknięty darmozjadem i nierobem. Kiedy natomiast mężczyzna wymaga czegoś takiego od kobiety, to automatycznie zamienia się ona w niewolnicę Isaurę. Trochę konsekwencji, kobietki drogie. Bo wyraźnie widać, że emancypacja nie idzie w najlepszą stronę.

51

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Podobają mi się postawy niektórych współczesnych mężczyzn - mężów i tatusiów. Wielu z nich samych chce zajmować się dzieckiem, gotować z nim razem, chodzić na place zabaw( sama często chodzę z  maluchem, to widzę wspaniałych tatusiów z wózkami, rowerkami i hulajnogami i potomostwem). Mój szwagier np. lepiej i chętniej sprzta w mieszkaniu niż moja siostra, nie ma problemu ze zmieniamem pilechuch, czy karmieniem dzieci. Za to moja siostra woli jechać z samochodem do mechanika.

52

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

AlphaWolf, oczywiście że tak jak to opisujesz to fair układ jesli oboje się na to zgadzają. Problemby był gdybyś powiedziała że chcesz iśc do pracy, no niestety na 8 godzin i za 1000 zł a Twój facet by powiedział że to bez sensu i on woli żebyś mu obiady gotowała...

53

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Ale ja w tym nie widzę problemu. Jeżeli facet zarabia np. 5000 zł i dowiaduje się, że jego żona zamierza iść tyrać za 1000 zł, zostawiając przy tym dom, to jestem w stanie zrozumieć jego stanowisko. Dla niego to po prostu nieopłacalne, również dla niej. Co innego praca dorywcza, kilka godzinek parę razy w tygodniu za kilkaset złotych na własne potrzeby. Ale pełny etat za 1000 zł? Facet dużo zarabiający może tego nie rozumieć.

54

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Sluchajcie ja nie rozumiem czemu wyscie sie tak rzucily na biednego Snake
W sumie to jego zona ma jak paczek w masle jesli jest tak jak Snake to opisuje big_smile Ja bym bardzo chetnie tak mogla zyc. Maz na mnie zarabia, placi za moje wydatki i potrzeby a ja co sobie zarobie to moge sobie wlozyc na lokate czy gdzie tam i patrzec jak procentuje albo wrecz nic nie robic. Na wakacje moge sobie pojechac sama, tu moge isc, tam moge isc...Miodzio big_smile
Wszystko za cene ugotowanego obiadu, zrobionego prania i zmywania ze sprzataniem.
Szczerze...obiad nie jest zadna fizyka kwantowa, dobra pralka sama zrobi pranie i jeszcze je wysuszy, zmywarka zalatwi zmywanie. Posprzatac mozna na biezaco. Domniemywam ze z gownem nikt sie w czterech scianach nie bije wiec solidne skrobanie podlog na kleczkach tez odpada big_smile
Dzieci jak w szkole sa to tez ma sie spokoj....:D

I rzeczywiscie. Jesli kobieta zarobi 1000zl z czego 700 wyda na opiekunke i w tym samym czasie dom zarosnie jak stary ogrod to po jakiego licha cale obdzyndzalanie sie? Dla wlasnej satysfakcji? Bez sensu.

Inaczej sprawa wyglada jesli facet ma ego wieksze niz jaja, pensje mniejsza niz i tak juz niewielki wskaznik IQ a wymagania jak szach arabski.
To wtedy....ale no o czym ja mowie. Z takim to bym nie byla dluzej niz....nie no znowu zle. Z takim to bym w ogole w zwiazek nie weszla smile

55 Ostatnio edytowany przez Bastat (2013-07-14 16:58:47)

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
AlphaWolf napisał/a:

A mnie szczerze powiedziawszy dziwi trochę nastawienie niektórych kobiet do tematu, dla których spełnienie oczekiwań męża w przypadku domowych obowiązków to niewolnictwo najwyższej rangi. Jeżeli mieszkam z mężczyzną, który mnie utrzymuje (niekoniecznie przez cały okres czasu), to ugotowanie mu obiadu czy posprzątanie mieszkania jest czymś tak oczywistym, że nie widzę nawet sensu, by na ten temat w ogóle dyskutować. Tego wymaga choćby zwykła ludzka przyzwoitość. Poza tym jeśli mi na kimś zależy, to jestem w stanie wyobrazić sobie, jak musi być zmęczony i głodny po pracy, i z czystej sympatii do niego pragnąć zająć się jego (tak drogim mi przecież) żołądkiem. I moim zdaniem mężczyzna ma w takiej sytuacji prawo oczekiwać, że po powrocie z pracy ten posiłek dostanie. Ma również prawo czuć się niezadowolony, kiedy na pytanie o obiad otrzymuje odpowiedź: "A bo wiesz, gapiłam się przez cały dzień na lodówkę, ale nie chciało mi się nic dla ciebie zrobić, nie miałam humoru". Bo bez obrazy, ale gdyby role się odwróciły i gdyby to mi mężczyzna coś takiego powiedział, odebrałabym to jako jednoznaczny komunikat: "Nie zależy mi na tobie i mam głęboko w nosie to, że jesteś głodna i zmęczona". Oczywiście nie mam tutaj na myśli sytuacji skrajnej, kiedy mąż wymaga od żony obiadu nie bacząc na nic (np. na to, że była chora i cały dzień przeleżała w łóżku lub też wypadło jej coś ważnego), ale w takiej sytuacji żona powinna też wcześniej męża zawiadomić lub nawet zamówić coś na wynos do domu.

Poza tym uważam, że gdyby ktoś na forum napisał o podobnej sytuacji (żona pracuje, a mąż siedzi w domu i nic nie robi, bo przecież nie jest niewolnikiem i musi mieć swoją niezależność), to mąż zostałby zgodnie okrzyknięty darmozjadem i nierobem. Kiedy natomiast mężczyzna wymaga czegoś takiego od kobiety, to automatycznie zamienia się ona w niewolnicę Isaurę. Trochę konsekwencji, kobietki drogie. Bo wyraźnie widać, że emancypacja nie idzie w najlepszą stronę.

Dokładnie coś takiego miałam napisać. Siedzę w domu to czuje się zobowiązana do tego, żeby perfekcyjnie zająć się domem. Kiedy z jakiegoś powodu akurat nie mogę po prostu dzwonię do narzeczonego wcześniej i mu o tym mówię. Może po drodze do domu kupić coś na szybko do podgrzania, albo zamówić jakąś pizze czy inne danie na wynos. Tyle, że to jest sytuacja awaryjna, a nie występująca kilka razy w tygodniu. Kiedy pójdę do pracy to podział obowiązków domowych ulegnie zmianie i "wyrównaniu". jak nastąpi podział będzie zależeć od godzin pracy. Przegadaliśmy to zanim zdecydowaliśmy się na wspólne zamieszkanie.
W pełni rozumiem facetów, którzy są wściekli kiedy po powrocie z pracy do domu w którym cały dzień siedziała niepracująca kobieta stwierdzają, że warstwa kurzu ni zmniejszyła się nawet o minimetr, wszystkie koszulki są brudne, a na obiad może zrobić sobie kanapkę.
Dla mnie temat jest tak oczywisty, że nie mogę się nadziwić jaką dyskusję wywołał na forum.

56

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
Bastat napisał/a:
AlphaWolf napisał/a:

A mnie szczerze powiedziawszy dziwi trochę nastawienie niektórych kobiet do tematu, dla których spełnienie oczekiwań męża w przypadku domowych obowiązków to niewolnictwo najwyższej rangi. Jeżeli mieszkam z mężczyzną, który mnie utrzymuje (niekoniecznie przez cały okres czasu), to ugotowanie mu obiadu czy posprzątanie mieszkania jest czymś tak oczywistym, że nie widzę nawet sensu, by na ten temat w ogóle dyskutować. Tego wymaga choćby zwykła ludzka przyzwoitość. Poza tym jeśli mi na kimś zależy, to jestem w stanie wyobrazić sobie, jak musi być zmęczony i głodny po pracy, i z czystej sympatii do niego pragnąć zająć się jego (tak drogim mi przecież) żołądkiem. I moim zdaniem mężczyzna ma w takiej sytuacji prawo oczekiwać, że po powrocie z pracy ten posiłek dostanie. Ma również prawo czuć się niezadowolony, kiedy na pytanie o obiad otrzymuje odpowiedź: "A bo wiesz, gapiłam się przez cały dzień na lodówkę, ale nie chciało mi się nic dla ciebie zrobić, nie miałam humoru". Bo bez obrazy, ale gdyby role się odwróciły i gdyby to mi mężczyzna coś takiego powiedział, odebrałabym to jako jednoznaczny komunikat: "Nie zależy mi na tobie i mam głęboko w nosie to, że jesteś głodna i zmęczona". Oczywiście nie mam tutaj na myśli sytuacji skrajnej, kiedy mąż wymaga od żony obiadu nie bacząc na nic (np. na to, że była chora i cały dzień przeleżała w łóżku lub też wypadło jej coś ważnego), ale w takiej sytuacji żona powinna też wcześniej męża zawiadomić lub nawet zamówić coś na wynos do domu.

Poza tym uważam, że gdyby ktoś na forum napisał o podobnej sytuacji (żona pracuje, a mąż siedzi w domu i nic nie robi, bo przecież nie jest niewolnikiem i musi mieć swoją niezależność), to mąż zostałby zgodnie okrzyknięty darmozjadem i nierobem. Kiedy natomiast mężczyzna wymaga czegoś takiego od kobiety, to automatycznie zamienia się ona w niewolnicę Isaurę. Trochę konsekwencji, kobietki drogie. Bo wyraźnie widać, że emancypacja nie idzie w najlepszą stronę.

Dokładnie coś takiego miałam napisać. Siedzę w domu to czuje się zobowiązana do tego, żeby perfekcyjnie zająć się domem. Kiedy z jakiegoś powodu akurat nie mogę po prostu dzwonię do narzeczonego wcześniej i mu o tym mówię. Może po drodze do domu kupić coś na szybko do podgrzania, albo zamówić jakąś pizze czy inne danie na wynos. Tyle, że to jest sytuacja awaryjna, a nie występująca kilka razy w tygodniu. Kiedy pójdę do pracy to podział obowiązków domowych ulegnie zmianie i "wyrównaniu". jak nastąpi podział będzie zależeć od godzin pracy. Przegadaliśmy to zanim zdecydowaliśmy się na wspólne zamieszkanie.
W pełni rozumiem facetów, którzy są wściekli kiedy po powrocie z pracy do domu w którym cały dzień siedziała niepracująca kobieta stwierdzają, że warstwa kurzu ni zmniejszyła się nawet o minimetr, wszystkie koszulki są brudne, a na obiad może zrobić sobie kanapkę.
Dla mnie temat jest tak oczywisty, że nie mogę się nadziwić jaką dyskusję wywołał na forum.

Amen. smile
Mysmy to przerobili w praktyce.
Jak ja siedzialam w domu bo pracowalam tylko dwa dni w tygodniu to doszlam do takiego momentu ze firanki w oknach zmienialam dwa razy w tygodniu. smile I z nadmiaru czasu zglebilam tajniki kilku kuchni swiata (bo wlasnie ja mialam czas to moglam a maz w tym czasie dostarczal pieniadze ktore mi dawal jak mnie zabraklo.)
Obecnie to ja robie kariere, dlugie godziny w pracy bla bla bla...to maz gotuje bo po prostu jest wczesniej w domu.
Uwazam ze kobiety tez maja obowiazki smile

57

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
AlphaWolf napisał/a:

Ale ja w tym nie widzę problemu. Jeżeli facet zarabia np. 5000 zł i dowiaduje się, że jego żona zamierza iść tyrać za 1000 zł, zostawiając przy tym dom, to jestem w stanie zrozumieć jego stanowisko. Dla niego to po prostu nieopłacalne, również dla niej. Co innego praca dorywcza, kilka godzinek parę razy w tygodniu za kilkaset złotych na własne potrzeby. Ale pełny etat za 1000 zł? Facet dużo zarabiający może tego nie rozumieć.

A czy wszystko w życiu ma być opłacalne? Nie ma innych potrzeb i wartości?

58

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

JEsli zaspokojenie twojej jakiejs potrzeby kosztuje cie 1000zl to uwazam ze jest to drogo i sie nie oplaca w ogolnym rozrachunku smile
Jak lubich akcje charytatywne to inna sprawa smile

59

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
Jaguar napisał/a:

Sluchajcie ja nie rozumiem czemu wyscie sie tak rzucily na biednego Snake
W sumie to jego zona ma jak paczek w masle jesli jest tak jak Snake to opisuje big_smile Ja bym bardzo chetnie tak mogla zyc. Maz na mnie zarabia, placi za moje wydatki i potrzeby a ja co sobie zarobie to moge sobie wlozyc na lokate czy gdzie tam i patrzec jak procentuje albo wrecz nic nie robic. Na wakacje moge sobie pojechac sama, tu moge isc, tam moge isc...Miodzio big_smile

No właśnie jedzie na 2 tygodnie smile Ja zostaję bo robota czeka. Ostatni raz na urlopie byłem jakieś... eee 4 lata temu.

Ale w końcu zdecydujcie się czy złe są podziały obowiązków czy ich wzajemne egzekwowanie? Bo ja brak obiadu czy brudne gacie przeżyję. Pójdę na obiad do knajpy i kupię zapas czystych gaci na miesiąc smile Czy mogę jednak pewnego dnia stwierdzić - ech, jak mi się nie chce nic robić, w szafce cała bateria nawet nie rozpakowanych gier. Luzik, co się będę martwił o rachunki. Jakoś to będzie, zapiję piwem, to troski same przejdą, a tu tyle ciekawszych zajęć niż utrzymywanie rodziny. Jak lodówka będzie pusta, prądu nie będzie (a nie, o tym trzeba pamiętać, bo jak grać) ale coś w ten deseń, to zapewne żona będzie się do mnie nadal miło uśmiechać, głaskać po głowie mówiąc - nie przejmuj się, każdy ma prawo się realizować w tym co lubi i kiedy lubi. Przecież nie będę się na ciebie złościć, że od trzech dni suchy chleb z dziećmi wcinam...

60

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
Snake napisał/a:
Jaguar napisał/a:

Sluchajcie ja nie rozumiem czemu wyscie sie tak rzucily na biednego Snake
W sumie to jego zona ma jak paczek w masle jesli jest tak jak Snake to opisuje big_smile Ja bym bardzo chetnie tak mogla zyc. Maz na mnie zarabia, placi za moje wydatki i potrzeby a ja co sobie zarobie to moge sobie wlozyc na lokate czy gdzie tam i patrzec jak procentuje albo wrecz nic nie robic. Na wakacje moge sobie pojechac sama, tu moge isc, tam moge isc...Miodzio big_smile

No właśnie jedzie na 2 tygodnie smile Ja zostaję bo robota czeka. Ostatni raz na urlopie byłem jakieś... eee 4 lata temu.

Ale w końcu zdecydujcie się czy złe są podziały obowiązków czy ich wzajemne egzekwowanie? Bo ja brak obiadu czy brudne gacie przeżyję. Pójdę na obiad do knajpy i kupię zapas czystych gaci na miesiąc smile Czy mogę jednak pewnego dnia stwierdzić - ech, jak mi się nie chce nic robić, w szafce cała bateria nawet nie rozpakowanych gier. Luzik, co się będę martwił o rachunki. Jakoś to będzie, zapiję piwem, to troski same przejdą, a tu tyle ciekawszych zajęć niż utrzymywanie rodziny. Jak lodówka będzie pusta, prądu nie będzie (a nie, o tym trzeba pamiętać, bo jak grać) ale coś w ten deseń, to zapewne żona będzie się do mnie nadal miło uśmiechać, głaskać po głowie mówiąc - nie przejmuj się, każdy ma prawo się realizować w tym co lubi i kiedy lubi. Przecież nie będę się na ciebie złościć, że od trzech dni suchy chleb z dziećmi wcinam...

Buhahahahahah!!!!!!!! big_smile
Roll on the floor big_smile

ZAloze sie ze w miejscu milego usmiechu dostaniesz wilczy wyszczerz zebow, w miejsce miekkiej reki na glowie znajdzie sie walek a suchym chlebem dostaniesz po twarzy. A wyrozumialosci znajdziesz tyle co lepek od szpilki...jesli ci sie poszczesci smile

61

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

W tym wątku parokrotnie napisano ze kobiety wykonujące te sama prace co mężczyźni zarabiają mniej...
Gdyby tak rzeczywiście było, wszyscy faceci wylecieliby z roboty na zbity pysk, a w ich miejsce zatrudniono by ''tańsze'' kobiety.
Albo wszyscy pracodawcy to debile.

62

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
pitagoras napisał/a:

W tym wątku parokrotnie napisano ze kobiety wykonujące te sama prace co mężczyźni zarabiają mniej...
Gdyby tak rzeczywiście było, wszyscy faceci wylecieliby z roboty na zbity pysk, a w ich miejsce zatrudniono by ''tańsze'' kobiety.
Albo wszyscy pracodawcy to debile.

No tak tylko jak zatrudnisz same kobiety i duzy odsetek zajdzie w ciaze w tym samym czasie to masz przerabane smile Wiec dlugofalowo takie rozwiazanie tez nie podziala smile

63

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
AlphaWolf napisał/a:

Ale ja w tym nie widzę problemu. Jeżeli facet zarabia np. 5000 zł i dowiaduje się, że jego żona zamierza iść tyrać za 1000 zł, zostawiając przy tym dom, to jestem w stanie zrozumieć jego stanowisko. Dla niego to po prostu nieopłacalne, również dla niej. Co innego praca dorywcza, kilka godzinek parę razy w tygodniu za kilkaset złotych na własne potrzeby. Ale pełny etat za 1000 zł? Facet dużo zarabiający może tego nie rozumieć.

Facet bezmyślny na pewno nie zrozumie.  Problem polega na tym, że nikt nie jest małpą, ani automatem pralniczo-sprzątającym. Niektórzy też, poza nabijaniem kasy, miewaja inne potrzeby. Na przykład miewają potrzebę pracy. Osobiście pracowałem przez pewien czas zdalnie (wciąż mogę) i zauważyłem, że taka praca niezbyt fajnie wpływa na psychike. Przynajmniej nie u wszystkich fajnie -  u mnie niefajnie. Dlatego w ostatecznym rozrachunku, praca żony, nawet wolontariacka, może okazać się opłacalna, by ktos nie obudził się z ręką w nocniku. Pełnym nocniku.


AlphaWolf napisał/a:

... Jeżeli mieszkam z mężczyzną, który mnie utrzymuje (niekoniecznie przez cały okres czasu), to ugotowanie mu obiadu czy posprzątanie mieszkania jest czymś tak oczywistym, że nie widzę nawet sensu, by na ten temat w ogóle dyskutować. Tego wymaga choćby zwykła ludzka przyzwoitość. Poza tym jeśli mi na kimś zależy, to jestem w stanie wyobrazić sobie, jak musi być zmęczony i głodny po pracy, i z czystej sympatii do niego pragnąć zająć się jego (tak drogim mi przecież) żołądkiem. I moim zdaniem mężczyzna ma w takiej sytuacji prawo oczekiwać, że po powrocie z pracy ten posiłek dostanie....

Istnieją tez faceci, którzy nie chcą miec w domu kury. Nie potrzebują praczki, sprzątaczki, kucharki, tylko życiowego partnera. Praczke i sprzątaczkę moga sobie zatrudnić. Natomiast na zyciowego partnera wybiora kogoś, kogo zainteresowania i pasje wykraczają poza sprzątanie i gotowanie obiadu. Wówczas nawet wytłumaczenie braku wydania polecenia kucharce jest akceptowalne.

Jaguar napisał/a:

JEsli zaspokojenie twojej jakiejs potrzeby kosztuje cie 1000zl to uwazam ze jest to drogo i sie nie oplaca w ogolnym rozrachunku smile
Jak lubich akcje charytatywne to inna sprawa smile

A ile to nie jest drogo? Zwykle częśc zarobionych pieniędzy wydaje sie właśnie na bieżace potrzeby, resztę na akumulację. Wydajesz wszystko na akumulację?

64

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
AlphaWolf napisał/a:

Ale ja w tym nie widzę problemu. Jeżeli facet zarabia np. 5000 zł i dowiaduje się, że jego żona zamierza iść tyrać za 1000 zł, zostawiając przy tym dom, to jestem w stanie zrozumieć jego stanowisko. Dla niego to po prostu nieopłacalne, również dla niej. Co innego praca dorywcza, kilka godzinek parę razy w tygodniu za kilkaset złotych na własne potrzeby. Ale pełny etat za 1000 zł? Facet dużo zarabiający może tego nie rozumieć.

Ano choćby żeby 'wyjść do ludzi' i poszerzyć horyzonty poza świeżośc selera, losy bohaterów 'M jak miłość' i nowy rodzaj peelingu u kosmetyczki...

65

Odp: Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?
N4VV napisał/a:

Facet bezmyślny na pewno nie zrozumie.  Problem polega na tym, że nikt nie jest małpą, ani automatem pralniczo-sprzątającym. Niektórzy też, poza nabijaniem kasy, miewaja inne potrzeby. Na przykład miewają potrzebę pracy. Osobiście pracowałem przez pewien czas zdalnie (wciąż mogę) i zauważyłem, że taka praca niezbyt fajnie wpływa na psychike. Przynajmniej nie u wszystkich fajnie -  u mnie niefajnie. Dlatego w ostatecznym rozrachunku, praca żony, nawet wolontariacka, może okazać się opłacalna, by ktos nie obudził się z ręką w nocniku. Pełnym nocniku.

Kazdemu wedlug potrzeb. Jesli ktos zeby czuc sie dobrze musi zapitalac na pelen etat za dobre slowo to prosze bardzo. smile Aczkolwiek w supermarkiecie juz sie za zakupy dobrym slowem nie zaplaci.

N4VV napisał/a:

Istnieją tez faceci, którzy nie chcą miec w domu kury. Nie potrzebują praczki, sprzątaczki, kucharki, tylko życiowego partnera. Praczke i sprzątaczkę moga sobie zatrudnić. Natomiast na zyciowego partnera wybiora kogoś, kogo zainteresowania i pasje wykraczają poza sprzątanie i gotowanie obiadu. Wówczas nawet wytłumaczenie braku wydania polecenia kucharce jest akceptowalne.

Tu nie chodzi o to ze czyjas pasja i zainteresowaniem jest kucharzenie i sprzatanie. Tu chodzi o zwykly balans wydatkow. I mowie tu tylko o sytuacji w jakiej jest Snake O innych sie nie chce wypowiadac bo nie wiem. Ale wiem ze w jego sytuacji to tez nie rozumiem po co jego zona chce isc do roboty ktora powoduje problemy natury logistycznej i przynosic do domu kilkaset zlotych? Co jednoczesnie nie oznacza ze zona nie moze byc pelnowartosciowym partnerem w zwiazku. Podzial obowiazkow jest jasny. Ona rzadzi domem on zarabia. Ona ma wymagania, on tez ma wymagania. To ze Snake wymaga obiadu nie oznacza ze zabrania zonie rozwijac zainteresowania i analogicznie to ze jego zona gotuje, sprzata i pierze nie oznacza ze nie ma zadnych pasji czy zainteresowan. smile Sama bylam taka wlasnie zona przez ponad rok i to ze maz mial obiad na stole dokladnie o 15.10 nie oznaczalo ze ja nie moglam przeczytac ksiazki, isc do kina czy na silownie.


N4VV napisał/a:

A ile to nie jest drogo? Zwykle częśc zarobionych pieniędzy wydaje sie właśnie na bieżace potrzeby, resztę na akumulację. Wydajesz wszystko na akumulację?

Nie mowie tu o potrzebach pt. jedzenie, ubrania czy inne takie. Snake z zona biedy nie klepia smile
Mowilam o potrzebie...nie wiem co tam...samodzielnosci czy kariery.
Jesli twoja potrzeba kariery kosztuje druga polowke dodatkowy czas ktory moglby byc przeznaczony na zarobienie dodatkowych funduszy plus sprawia ze caly porzadek dnia szlag trafia i nagle dwie osoby musza robic to co do tej pory mogla robic jedna to sorry resory ale to sie nie kalkuluje. smile

Posty [ 1 do 65 z 220 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mąż wymaga, mąż oczekuje - co to oznacza dla kobiety?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024