Jak kobiety planują życie partnerowi... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak kobiety planują życie partnerowi...

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 154 ]

66 Ostatnio edytowany przez Szarlot (2013-05-14 11:52:10)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

No właśnie.
Ja mam tak jak chaber z tym nadmiarem spędzanego razem czasu. I ja i Mąż lubimy mieć czas, który spędzamy bez siebie.
Np. jak w ostatni długi weekend - Mąż mnie pyta, czy nie mam nic przeciwko, bo chciałby pojechać na kilka dni w góry (on uwielbia takie samotne wypady, bierze namiot, śpiwór i zaszywa się na jakimś pustkowiu), ja na to, że oczywiście nic nie mam przeciwko.
Pojechał a ja już miałam sto pomysłów na to, co zrobię z tym czasem - mogę zaprosić przyjaciółki na babską bibę, albo zostać pod kołdrą i poczytać książkę, oglądać filmy których mój Mąż nie trawi..... mogę robić mnóstwo rzeczy bez Niego.... co nie znaczy, że nie tęsknię, tęsknię, ale nie mam 2 lat i wiem przecież, że jak Mąż mi znika z oczu, to nie znaczy że już nie wróci wink

Oczywiście jeśli facet ma np. dwoje małych dzieci, a każdy wieczór spędza w knajpie z kumplami (bo też znam i takich), to jest coś nie halo, ale przesada w drugą stronę - że jak ktoś ma żonę i dzieci to już mu nic nie wolno tylko kąpać i przewijać - zwykle źle się kończy...

I też się zastanawiam po co faceci biorą sobie takie żony, które im robią sceny, nie wypuszczają nigdzie? Na co oni liczą? - kenobi, bags, to trochę pytanie do Was.
A może są tacy, którym to po prostu nie przeszkadza?

Mój Mąż zanim poznał mnie, przez kilka lat był związany z taką dziewczyną bluszczem, która mu na nic nie "pozwalała" i strzelała fochy o byle co........ no i się w końcu rozstali...
I po tych doświadczeniach jak widzę błysk w jego oku w odpowiedzi na to, że ja mu "pozwalam" wink na samotny wypad w góry, to wyobrażam sobie jak on się musiał wtedy czuć.... więc jakbym mu mogła "nie pozwolić"? i po co miałabym te zakazy stosować? co by mi to miało dać?

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-05-14 11:49:06)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Muszę przyznać, że mam trochę zapędów dyktatorskich.
Nie wyobrażam sobie mieć np kolorowych ścian, albo nowoczesnych mebli.
Raz źle zrozumiałam męża i myślałam , że on mówi mi, że zamierza pracować poza domem na wyjeździe i natychmiast ze mnie wyszedł mały tyran bo powiedziałam 'po moim trupie'
A on mówił akurat, że nie zamierza i, że będzie siedział w domu. Także wygłupiłam się nieco.
Nie zmuszam go by jeździł ze mną do Polski , ale zdarza mi się mówić 'nie pojedziesz' .
On mówi, że ja zwracam się do niego rozkazami jakbym wiecznie była w pracy.
Sama na wszystko odpowiadam 'nie' z miejsca, a później i tak robię o co mnie prosi. 
Kategorycznie skończyłam jego palenie papierosów i zmuszam do chodzenia do lekarza przy pomocy może zbyt ostrych argumentów i presji.

68 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-05-14 11:56:41)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
bags napisał/a:

Ja Cie bardzo Joga przepraszam ale piszesz qrde o mnie i... dziekuje bardzo wylewnie za to ostatnie zdanie big_smile Klaniam sie w pas i chyle czola po sama ziemie.

No moze prawie o mnie piszesz, choc nie tyle o mnie co o mojej NIEPRACUJACEJ jeszczezonie.
Ale takich mrozacych krew w zylach historii, jak to facet jest w zwiazku "rosolem s kur wielu", to moglbym esej napisac tutaj.

A tak apropo tematu auta, to moja jz miala wymagania by auto bylo... samoregenerujace sie i jezdzace na wode... chyba. Bo dostawala bialej goraczki i malpiej furii jak trzeba bylo cos don kupic A o oplatach za oc i przeglady to juz nawet nie wspomne.
Tempomat by mandatow nie bylo, widorejestrator trasy zaprogramowac i w diably z fotoradarami. Naklikac cos w "nawigacje", wpasowac meza, by cos tam "odszczekal" przez komorke jak ona zadzwoni i fru...

Nawet mnie nie oslabiaj prosze big_smile i co Ty jeszcze tam robisz? nie zmienila sie przeciez po slubie w potwora, musiala taka byc zawsze.

Dlaczego ludzie wpadaja w takie pokrecone relacje za cholere nie zrozumiem, milosc miloscia, rozumiem jakies "fochy" i glupie pomysly raz na jakis czas ale przez CALE zycie?! codziennie?! toz to jakies prywatne Alvatraz za zycia, no a po smierci zywcem do nieba chyba big_smile

Ja tez wpadlam kiedys w podobny zwiazek, zmienialm sie zmienialam "na lepsze" dopasowywalam az w koncu cos we mnie peklo i pogonilam barana w diably big_smile to jedna z najlepszych decyzji jaka podjelam, wolalam byc sama niz zyc z tyranem. Mialam juz chyba 33 lata i to nie byla latwa decyzja ale dosc szybko podjeta big_smile Wolalam byc stara panna.
Mam teraz najlepszego meza na swiecie i jestem szczesliwa big_smile
Mam co prawda wady, bo jestem choreyczna-cholera big_smile i czasem najpierw mowie pozniej mysle ale .... nigdy sie nie gniewam, bo szoda czasu na takie pierdoly, moja zlosc trwa 3 sekundy a pozniej mi mija i nawet w srodku klotni czasem wybucham smiechem kiedy dociera do mnie ze powod jest absurdalny big_smile Moj maz przestal sie przejmowac moimi "nerwami" bo wie ze szybko mijaja smile {ycie jest zbyt krotkie, nie warto go zmieniac w ciagly poligon big_smile

69 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-05-14 12:18:50)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Oj tam, oj tam, świat ulega przeobrażeniom. Teraz dziecko kąpiemy razem, do lekarza z nim też razem, na wywiadówki też razem. Ja tam tandemu nie lubiłam, bo zawsze ktoś czuł się tym mocniej naciskającym na pedały. Kobiety uwielbiają obecnie ten typ roweru. A czemu? Bo zmusiły facetów do mocniejszego naciskania na owe pedały.

Po latach lenistwa przed telewizorem z gazetą w ręku, mężczyznom śrubkę dokręcają! Zemsta za lata nierównego podziału obowiązków?!

70 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-05-14 12:27:51)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
chaber05 napisał/a:

Oj tam, oj tam, świat ulega przeobrażeniom. Teraz dziecko kąpiemy razem, do lekarza z nim też razem, na wywiadówki też razem. Ja tam tandemu nie lubiłam, bo zawsze ktoś czuł się tym mocniej naciskającym na pedała. Kobiety uwielbiają obecnie ten typ roweru. A czemu? Bo zmusiły facetów do mocniejszego naciskania na owe pedały.

Po latach lenistwa przed telewizorem z gazetą w ręku, mężczyznom śrubkę dokręcają!

Chaber kiedy bylam w ciazy jednej czy drugiej zawsze razem jezdzilismy do lekarza, dlatego bo moj maz tego chcial. Do lekarza z dziecmi tez razem o ile jest taka mozliwosc, bo moj maz tego chce, nie dlatego ze ja tego "wymagam" smile
Bywalo tak, ze byalm w ciazy a wtedy zle sie czulam a corka starsza nam sie rozchorowala i to bylo oczywiste, ze nie poade sama, bo jesli akurat nie pracuje to bedzie chcial nas zawiezc. O ile obu stronom tandem odpowiada to jest OK natomiast jesli w tym tandemie tylko jedno pedlauje a drugie pogania z batem wreku to juz nie jest fajnie.

Ja tez jestem typem Zosi-samosi. Wiele spraw zalatwiam sama, natomiast podjecie decyzji zawsze jest wspolne. Dobrze, ze wymagamy czegos od naszych mezczyzn ale jesli facet/kobieta w zwiazku zamienia sie w sluzacego/sluzaca bez prawa glosu to o szczesciu chyba mowy nie ma?
Przypomniala mi sie jeszcze jedna sytuacja big_smile
Moja kolezanka dzwonila kiedys do swojego narzeczonego, odebral i powiedzial, ze nie moze rozmawiac, zadzwoni za chywile no i sie rozlaczyl big_smile Wpadla w taka furie, jak moze nie miec czasu ZE MNA rozmaiwac TERAZ?! ze wydzwaniala do niego bez przerwy, kiedy w koncu odebral dostal taka szkole, ze rozwalil auto - bo akurat "szkolila" go podczas kiedy wyjezdzal z parkingu jakiegos marketu, a ze w trakcie tlumaczen wygadal sie ze kupil sobie "costam" to tempteratura jazdy wzrosla na maksa big_smile No i niczego sie nie nauczyl, ozenil sie nadal pozwala sie "szkolic" na oczach wlasnego syna....

ps. przepraszam ale nadal mam awarie komputera i dlatego nie ma polskich znakow sad

71

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Joga napisał/a:
bags napisał/a:

Ja Cie bardzo Joga przepraszam ale piszesz qrde o mnie i... dziekuje bardzo wylewnie za to ostatnie zdanie big_smile Klaniam sie w pas i chyle czola po sama ziemie.

No moze prawie o mnie piszesz, choc nie tyle o mnie co o mojej NIEPRACUJACEJ jeszczezonie.
Ale takich mrozacych krew w zylach historii, jak to facet jest w zwiazku "rosolem s kur wielu", to moglbym esej napisac tutaj.

A tak apropo tematu auta, to moja jz miala wymagania by auto bylo... samoregenerujace sie i jezdzace na wode... chyba. Bo dostawala bialej goraczki i malpiej furii jak trzeba bylo cos don kupic A o oplatach za oc i przeglady to juz nawet nie wspomne.
Tempomat by mandatow nie bylo, widorejestrator trasy zaprogramowac i w diably z fotoradarami. Naklikac cos w "nawigacje", wpasowac meza, by cos tam "odszczekal" przez komorke jak ona zadzwoni i fru...

Nawet mnie nie oslabiaj prosze big_smile i co Ty jeszcze tam robisz? nie zmienila sie przeciez po slubie w potwora, musiala taka byc zawsze.

Dlaczego ludzie wpadaja w takie pokrecone relacje za cholere nie zrozumiem, milosc miloscia, rozumiem jakies "fochy" i glupie pomysly raz na jakis czas ale przez CALE zycie?! codziennie?! toz to jakies prywatne Alvatraz za zycia, no a po smierci zywcem do nieba chyba big_smile

Ja tez wpadlam kiedys w podobny zwiazek, zmienialm sie zmienialam "na lepsze" dopasowywalam az w koncu cos we mnie peklo i pogonilam barana w diably big_smile to jedna z najlepszych decyzji jaka podjelam, wolalam byc sama niz zyc z tyranem. Mialam juz chyba 33 lata i to nie byla latwa decyzja ale dosc szybko podjeta big_smile

Klapki milosci o zgrozo chyba mialem na oczach big_smile

Pociesze Cie, bo dzisiaj mija mi roczek od momentu, gdy wyfrunalem z malzenskiego tfuuuu gniazda. Odszedlem w ferworze wojny zapoczatkowanej kilka tygodni wczesniej, dobrowolnie, nie zbierajac po dworze swoich ciuchow, bo "mialem pojechac 'dodom' (doslownie z ust zony), odsapnac przemyslec temata" i wrocic.
Toksyczny trojkat z tesciowa na tym forum to moje poligonowe star wars history big_smile.

Dlaczego sie ludzie w taki bajzel pakuja to chyba nikt nie znalazl jeszcze sensownego wytlumaczenia. Klapki na oczy, wygodnictwo odizolowania od przyjaciol i wlasnych pasji, przytakiwanie dla swietego spokoju. Za cholere nie wiem tez do dzisiaj.
U mnie zwarciem na obwodach bylo cos co pasowalo przed slubem a przestalo po. Lyzka dziegciu w tym wszystkim byla jeszcze gratisowa wstawka w osobie tesciowej. To jest posmiertny awans za zycia i hardcor do kwadratu. A potem fajerwerki poszly w ruch kolejne opisane w watku i przytoczone z autem powyzej.
Ale dla obeznanych w takim temacie to wiadomo, ze to i tak jest kropla w morzu, bo kazdy z Nas nosi krytyka pod czuprynka a majac jeszcze takiego krytyka "zaprogramowanego by cieszyc" - albo w wyjatkowych okolicznosciach szt. 2 - z wiecznie ustawiona opcja na NIE, no to juz doprawdy smietanka na salonach. Zyc nie umierac.

72

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Joga napisał/a:

Wpadla w taka furie, jak moze nie miec czasu ZE MNA rozmaiwac TERAZ?! ze wydzwaniala do niego bez przerwy .... wygadal sie ze kupil sobie "costam" to tempteratura jazdy wzrosla na maksa

Ciekawy jestem co taka koleżanka myśli o swoim postępowaniu. Czy jej się wydaje, że "wychowuje faceta" (bo to teraz takie modne...), czy może wydaje jej się, że "walczy o związek", o partnerstwo i szacunek? I jakiego ona powinna mieć męża aby normalnie żyć? Takiego, co będzie miał jej fochy w xxx, a robił swoje, czy może nieczułego, który ją spacyfikuje jednym zdaniem?

73

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Szarlot napisał/a:

No właśnie.
Ja mam tak jak chaber z tym nadmiarem spędzanego razem czasu. I ja i Mąż lubimy mieć czas, który spędzamy bez siebie.
(...)
Mój Mąż zanim poznał mnie, przez kilka lat był związany z taką dziewczyną bluszczem, która mu na nic nie "pozwalała" i strzelała fochy o byle co........ no i się w końcu rozstali...
I po tych doświadczeniach jak widzę błysk w jego oku w odpowiedzi na to, że ja mu "pozwalam" wink na samotny wypad w góry, to wyobrażam sobie jak on się musiał wtedy czuć.... więc jakbym mu mogła "nie pozwolić"? i po co miałabym te zakazy stosować? co by mi to miało dać?

A ja myślę, że to wspólne, czy osobne spędzanie czasu to mniej kwestia "bluszczowania", więcej po prostu specyfiki związku. My z mężem raczej jesteśmy z tych, którzy najchętniej to by się nie rozstawali i raczej aktywności stricte samodzielne planujemy na czas, kiedy druga strona ma pracę czy inne zajęcia, tak aby "nie tracić" tego czasu, który mógłby być wspólny. Ale to kwestia naszych potrzeb i upodobań a nie "pozwalania" czy "niepozwalania". My po prostu lubimy być razem i wolimy być razem niż osobno. Bez przymusu, fochów, pretensji.

74

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Może niepotrzebnie zapoczątkowałam tu takie rozdrabnianie się, bo w sumie planowanie czasu wolnego czy wystroju mieszkania jeszcze o niczym nie świadczy. Nie świadczy o tym, że jedna osoba organizuje całe życie.

Gorzej jeśli -jak już wspominałam, chodzi o: ślub, dzieci, sposób wychowania dzieci, decyzja o miejscu zamieszkania (np. kobieta upiera się, że musicie mieszkać z jej rodzicami, albo, że absolutnie z jego rodzicami) itp.  ......

75

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
kenobi napisał/a:
Joga napisał/a:

Wpadla w taka furie, jak moze nie miec czasu ZE MNA rozmaiwac TERAZ?! ze wydzwaniala do niego bez przerwy .... wygadal sie ze kupil sobie "costam" to tempteratura jazdy wzrosla na maksa

Ciekawy jestem co taka koleżanka myśli o swoim postępowaniu. Czy jej się wydaje, że "wychowuje faceta" (bo to teraz takie modne...), czy może wydaje jej się, że "walczy o związek", o partnerstwo i szacunek? I jakiego ona powinna mieć męża aby normalnie żyć? Takiego, co będzie miał jej fochy w xxx, a robił swoje, czy może nieczułego, który ją spacyfikuje jednym zdaniem?

Obawiam sie, ze zaden jej nie bedzie pasowal. Nigdy i nigdzie, bo taka kobieta ma ZAWSZE racje. O to opieprzanie partnera to wlasnie taka lecja dobrego wychowania, zeby pozniej mogla kolezankom pochwalic sie "moj tam zawsze mnie slucha". Zeby jej zazdroscily. A one czesto wspolczuja..temu mezowi.

76 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-14 13:03:35)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Catwoman napisał/a:

Może niepotrzebnie zapoczątkowałam tu takie rozdrabnianie się, bo w sumie planowanie czasu wolnego czy wystroju mieszkania jeszcze o niczym nie świadczy. Nie świadczy o tym, że jedna osoba organizuje całe życie.
Gorzej jeśli -jak już wspominałam, chodzi o: ślub, dzieci, sposób wychowania dzieci, decyzja o miejscu zamieszkania (np. kobieta upiera się, że musicie mieszkać z jej rodzicami, albo, że absolutnie z jego rodzicami) itp.  ......

NIe Catwoman, przynamniej ja uwazam ze dla przyszlych potomnych jest takie rozbieranie tematu na czynniki pierwsze potrzebne. Bo z reguly w takich wiekszych sprawach "fundamentalne" sprawy rozjezdzaja sie od tej przyslowiowej srubki.

Facet czy kobieta nie moze wyjsc na kolokwialne piwo, bo ma przesiadywac w towarzystwie partnera... niby fakt oczywisty a i kuriozum zarazem. bo w tym piwie jest "pasja" faceta: sa kumple, towarzystwo ludzi z baru, anegdoty z zycia i swiata techniki i etc. to ze da ciala i idze w tango to juz insza bajka.
Tego co sie dowie miedzy jednym a drugim lyczkiem piwka nie dowie sie od zony... warum???
GPS "nawigacjii" na palcu nawet wykaze "error"

77

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Jeżeli facet tylko się godzi na wszystko to skąd wiadomo, że nie chce tego robić i wtedy to nie partnerstwo?

78 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-05-14 13:24:33)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Nie rozdrabniając się uważam, że jednak kobieta bardziej rządzi w sprawach rodzinno-domowych, czyli tych najważniejszych. Przykro to pisac, ale jesteśmy małymi dyktatorkami. Nie wszystkie, ale jednak.

Nasz ślub skromny, wedle życzenia nas obojga. Zamieszkałam w stronach mojego męża. Budowa domu to bardziej jego pomysł niż mój, ale dałam się przekonac. Dzieci -  a to już ja inicjowałam rozmowy i snułam plany. Wychowanie synów, zarządzanie chałupą, opłaty, załatwianie czegokolwiek jest na mojej głowie. Nie narzekam, bo lubię samodzielne działanie. Co dziwne, dzieciom brak codziennej obecności męża nie przeszkadzał i nie przeszkadza, mnie tym bardziej. Tęsknimy za sobą, każdy zjazd chłopa to takie mini święto. Jest nam z tym dobrze. Nie jestem sama, bo żony współpracowników mają tak samo i też zadowolone.

Jest coś, czego nie lubię, pewnie tak jak inne kobiety: wtrącania się w nasze zwyczaje, zakłócanie naszego trybu życia, wyśmiewanie go. Wkurzam się, pogonię każdego, kto zaczyna wtryniac kinal.

Facet może się i godzi, ale tylko początkowo. Po jakimś czasie sam da znac, że mu nie pasi, będzie olewał wiele spraw, albo mamie się poskarży i to teściowa da znac słowami o pantoflarzu.

79 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-05-14 13:29:14)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

To ja opisze Wam pewna pare, ktora kiedys spotkalam w daichmannie. Lubie obserwowac ludzi, kiedy jestesmy gdzies na zakupach, bo to fajne i zabawne widoki czasem smile
Idzie sobie taka param maja chyba po jakies 60 lat, ona taka rozbiegana, emocje na twarzy, biega miedzy polkami, cala w amoku i przynosi coraz to nowe buciki dla meza, on czlapie za nia, smutny i zmeczony, ona ciagle pyta "moze te?moze tamte?" a on odpowiada co wskazesz to sie kupi big_smile

scenka nr 2 Castorama, znow kobieta tym razem mlodsza, biega usmiechnieta i w amoku zakupowym wybiera "co by tu" a on za nia czlapie pcha wozek pelen plytek na sciane i ledwie zipiac proponuje ciuchutko "moze juz? bo ten wozek jest ciezki wiesz? "

takie sceny zawsze wywoluja usmiech na mojej gebuli big_smile

bags napisał/a:

Pociesze Cie, bo dzisiaj mija mi roczek od momentu, gdy wyfrunalem z malzenskiego tfuuuu gniazda. Odszedlem w ferworze wojny zapoczatkowanej kilka tygodni wczesniej, dobrowolnie, nie zbierajac po dworze swoich ciuchow, bo "mialem pojechac 'dodom' (doslownie z ust zony), odsapnac przemyslec temata" i wrocic.
Toksyczny trojkat z tesciowa na tym forum to moje poligonowe star wars history big_smile.

Dlaczego sie ludzie w taki bajzel pakuja to chyba nikt nie znalazl jeszcze sensownego wytlumaczenia. Klapki na oczy, wygodnictwo odizolowania od przyjaciol i wlasnych pasji, przytakiwanie dla swietego spokoju. Za cholere nie wiem tez do dzisiaj.
U mnie zwarciem na obwodach bylo cos co pasowalo przed slubem a przestalo po. Lyzka dziegciu w tym wszystkim byla jeszcze gratisowa wstawka w osobie tesciowej. To jest posmiertny awans za zycia i hardcor do kwadratu. A potem fajerwerki poszly w ruch kolejne opisane w watku i przytoczone z autem powyzej.
Ale dla obeznanych w takim temacie to wiadomo, ze to i tak jest kropla w morzu, bo kazdy z Nas nosi krytyka pod czuprynka a majac jeszcze takiego krytyka "zaprogramowanego by cieszyc" - albo w wyjatkowych okolicznosciach szt. 2 - z wiecznie ustawiona opcja na NIE, no to juz doprawdy smietanka na salonach. Zyc nie umierac.

a tobie bags z calego serca zycze zakochanej po uszy wariatki, z pasja i sercem, bez zaciecia na fotel prezesa big_smile Takiej co nie robi problemu z pierdoly ale portrafi rozwiazywac najbardziej trudne sytuacje, takiej dla ktorej zycie to wielka przyjemnosc i pzrygoda a nie woja podjazdowa, takiej da ktorej bedziesz spelnieniem marzen big_smile

80

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Takie sceny widzę co wyjazd do sklepu smile Mężczyźni jedynie pchają wózek z zakupami, kobieta planuje. Nic nowego smile

81

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
chaber05 napisał/a:

Facet może się i godzi, ale tylko początkowo. Po jakimś czasie sam da znac, że mu nie pasi, będzie olewał wiele spraw, albo mamie się poskarży i to teściowa da znac słowami o pantoflarzu.

I dlatego rowniez (nie tylko dlatego) ciesze sie, ze dzieli nas wieeeele kilometrow od obu mam, mojej i jego:))

82 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-05-14 13:52:01)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

U moich rodziców facet się godzi i to nie początkowo a cały czas od lat.
Ja np decyduje w którym mieście będziemy mieszkać, i nie ma tutaj ze mną dyskusji.
No a teściowa na szczęście do mnie nie zadzwoni.

83

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Mussuka, zazdroszczę, też bym tak chciała, ominąłby nas kryzys, ale nie bylabym w tak dobrych stosunkach ze szwagierkami. Nie dogodzisz.

Historie śmieszno straszne. Ze mnie i męża też byście się śmiały. Najpierw idę na zwiady i przegląd zawartości sklepów. Następnie wpada mój mąż jak po ogień i przymierza z miną męczennika. Po wszystkim czuję większą ulgę niż on sam. Synów też nie można było się doprosic, dopiero wyslanie na zakupy z koleżankami daje efekt. Boże co za męka!

84

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Joga napisał/a:

To ja opisze Wam pewna pare, ktora kiedys spotkalam w daichmannie. Lubie obserwowac ludzi, kiedy jestesmy gdzies na zakupach, bo to fajne i zabawne widoki czasem smile
Idzie sobie taka param maja chyba po jakies 60 lat, ona taka rozbiegana, emocje na twarzy, biega miedzy polkami, cala w amoku i przynosi coraz to nowe buciki dla meza, on czlapie za nia, smutny i zmeczony, ona ciagle pyta "moze te?moze tamte?" a on odpowiada co wskazesz to sie kupi big_smile

scenka nr 2 Castorama, znow kobieta tym razem mlodsza, biega usmiechnieta i w amoku zakupowym wybiera "co by tu" a on za nia czlapie pcha wozek pelen plytek na sciane i ledwie zipiac proponuje ciuchutko "moze juz? bo ten wozek jest ciezki wiesz? "

takie sceny zawsze wywoluja usmiech na mojej gebuli big_smile

I w jednym i w drugim przypadku to nie wina kobiety tylko facet dupa wolowa sie okazal, skoro sam butow sobie nie potrafi kupic ani wybrac zarcia na obiad. A widzialas kiedys mezczyzne, coby poszedl sam do sklepu BEZ KARTKI i kupil cos poza piwem i gazeta sobotnia wyborcza oraz paczka fajek?
A jak na kartce jest punktow 6 to na pewno tylko tych 6 zostanie zrealizowanych i ani jednego zbednego produktu w torbie nie znajdziesz.

Znalam taka anegdote, ze zona w pedzie poslala meza po lisc bobkowy do sklepu. Ten nie wiedzac ile ma kupic (bo nie powiedziala) poprosil o pol kilo..na wszelki wypadek.

Drogie panie, skoro juz szczerze to szczerze, wina jest po obu stronach - nadopiekunczych kobiet i wykorzystujacych te nadopiekunczosc panow.

85

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Przypomniał mi się cytat 'Panie, ja nie myślę, ja mam żonę'

86 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-05-14 14:10:08)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

"Panie ja nie myślę, ja mam żonę" - zarąbiste! Jeszcze dziś mąż to usłyszy. Ba! Wszyscy wokół będą się śmiac, bo mój stary niechybnie ryknie śmiechem!

A to fakt, mąż też tylko z kartką, tylko czasami coś tam kupi dodatkowego, ale dla siebie, ma się rozumiec. Pomyka z tym koszem jak wariat, to trzeba zobaczyc! Zakupy to zło!

87 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-05-14 14:18:47)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Catwoman napisał/a:

Znacie takie przypadki? Kobieta mówi:
".. i żeby tort miał trzy metry i różowy lukier na krawędziach"
"Góry? Nie, pojedźmy nad morze, to lepszy wybór"
"Pora zdecydować się na dziecko"
"Po co chcesz iść na kręgle? A nie lepiej zaoszczędzić te pieniądze na wspólne kino?"
"Marysia pójdzie do Komunii, nie wyobrażam sobie inaczej"

.... a facet się na to zgadza. Dlaczego? Najczęściej by "mieć święty spokój".

Czy Wam też się zdarza planować życie partnerowi? Czy znacie takie przypadki? Co o tym "zjawisku" sądzicie?

Rzadko. Zazwyczaj staramy się dogadać, a i mamy podobne zdanie. Choć czasem zdarzyło mi się (ale myślę, że jak każdemu), że bardzo chciałam go na coś namówić i postawić na swoim tongue U nas czasem to np było apropo wyjazdów, bo mój facet np uwielbia morze, ja trochę bardziej góry i tak go przekonałam, żeby jednak góry były, a nie morze.. i ustąpił tongue Myślę, że teraz oboje uważamy, że było świetnie. A rok temu też byliśmy nad morzem. Takie kwestie jak dzieci itp, to ustalamy wspólnie, tu mamy podobną wizję, że za kilka lat, nie dłużej. Nie wyobrażam sobie do takich kwestii zmuszać.

Jeżeli chodzi o wyjazdy, to tutaj też ja jestem bardziej organizatorką (tak jak chyba Szarlot, ktróra pisała wcześniej). Po prostu facet woli, bym ja to zrobiła, na początku może czułam się niepewnie w tej roli, ale teraz cieszę się, że to ja dbam, by wszystko było dopięte na ostatni guzik tongue Oczywiście często też mój chłopak coś sprawdzi itp, ale częściej ja. Ja też jak byliśmy nad morzem, to namówiłam go na rejs do Fromborka czy na wycieczkę do Nałęczowa, gdy byliśmy w Kazimierzu Dolnym. Na początku wydawało mu się, że to kiepski pomysł, ale potem- był bardzo zadowolony. Często ja planuję co będziemy zwiedzać, choć oczywiście jego też pytam o zdanie, on też daje propozycje. No, ale tak, można powiedzieć, że w tym względzie jestem taką organizatorką i lubię to.

88

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

..bo zdajecie sobie sprawę z tego, że do tych jednostronnych decyzji najczęściej dochodzi drogą podstępu. Manipulacji. Szantażu emocjonalnego; dlatego facet spokojnie może powiedzieć "Mnie baba do niczego nie zmusza!" - no nie, nie przypina go kajdankami do kaloryfera, ale tak rozegra całą kwestię, że osiągnie to, co chce, a on uśpi swoją czujność.

89

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Ja mam dość dominujący charakter i tendencję do "wiedzenia lepiej", ale staram się jak najbardziej to wstrzymywać, bo nie chcę żeby się przez to coś popsuło w związku. Nie chodzimy razem do lekarza, bo nie potrzebuję żeby podczas wizyty u ginekologa towarzyszył mi mój facet. Ostatnio usiłowałam postawić na swoim i przy urazie ręki zawieźć go na pogotowie, powiedział, że nie, więc decyzję uszanowałam - okazało się później, że palec jest połamany w 5 miejscach. Oczywiście siedziałam z nim czekając na prześwietlenie, chirurga itp. Jechałam z nim do ortopedy, bo potrzebował zwyczajnie pomocy. Ale następnym razem nie będę pytać o zdanie, tylko pojedzie na pogotowie żebym miała pewność, że jest wszystko ok. Przyjmuję do wiadomości, że jesteśmy dorośli i mamy swoje sprawy - on ma swoje treningi, wyjazdy itp. Ja mam mojego konia, uczelnię i swoje koleżanki. Mamy też grono wspólnych znajomych, więc nierzadko wychodzimy gdzieś razem, mamy też wspólne hobby, ale nie wisimy na sobie 24h na dobę. Mój facet wyjeżdża często do pracy za granicę są to okresy około 2 tygodniowe lub dłuższe. Pewnie, że mi bez niego ciężko, że trochę na tym traci nasz związek, że mamy mniej czasu dla siebie (na co dzień mieszkamy 300km od siebie), ale nigdy nie powiedziałabym "nie jedź, bo coś tam" szantaż emocjonalny to nie jest wyjście. Jasne, że nieraz były małe kłótnie o to, że mamy dla siebie za mało czasu, ale zawsze jakoś dochodziliśmy do porozumienia. Pewnie, że zdarzało mi się nieraz moim facetem manipulować tak, aby było jak ja chcę, ale szczerze - która kobieta tego nie robi? Nie jest to jakiś szantaż emocjonalny, zwykle robię to bezkonfliktowo. W sumie, to jesteśmy dość zgodną parą, więc nie ma na co dzień z niczym większego problemu. Na pewno nie chciałabym mu planować życia i szanuję jego wybory.

90

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Ja nie zgodziłabym się na wyjazdy do pracy szczerze mówiąc. Mówiłam to od początku i on się zgodził. Także to chyba fair.

91

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Ja uważam, że jeśli coś zostało ustalone na samym początku to OK! Wtedy osoba ma prawo wyboru: być albo nie być z tobą.

92

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

A widzialas kiedys mezczyzne, coby poszedl sam do sklepu BEZ KARTKI

Ja tak chodzę, ale pod warunkiem że żona nie da kartki. Wtedy robię co chcę i niczego w domu nie zabraknie. Kupuję nie tylko dla siebie. Zupełnie niezrozumiałym dla mnie jest, jeśli facet nie potrafi robić zwykłych rzeczy typu prasowanie, pranie, gotowanie, zakupy, sprzątanie. Nawet mnie to denerwuje... bo nie wiem czy Ci "goście" taką postawę przyjmują, czy faktycznie są inwalidami umysłowymi.


Jeżeli facet tylko się godzi na wszystko to skąd wiadomo, że nie chce tego robić i wtedy to nie partnerstwo?

Może tak: mężczyzna mówi, że chce iść na piwo/do kina/na mecz/do koleżanki a kobieta wtedy traci humor, czyli jest nieszczęśliwa, co wyraża na przykład fochem.

93

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Ach to to co innego.
Ja bardziej mam na myśli 'będziemy mieszkać w Londynie do śmierci' , a on mówi 'ok'
Ja wiem, że on lubi milsze miasta niż wrogi, brudny Londyn.
A ja oznajmiam a nie pytam, ale przecież mógłby wyrazić sprzeciw gdyby tak bardzo nie chciał.

94

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
NinaLafairy napisał/a:

Ja nie zgodziłabym się na wyjazdy do pracy szczerze mówiąc. Mówiłam to od początku i on się zgodził. Także to chyba fair.

Szczerze mówiąc, to ja też wolałabym powiedzieć "nie jedź", bo bym była z tym pewnie szczęśliwsza, mielibyśmy więcej czasu, tylko szybko by się okazało, że nie ma za co iść do kina, do restauracji, wyjechać na weekend i wcale mój facet nie jest przez to szczęśliwy, bo siedzi sfrustrowany w domu nie mogąc znaleźć normalnej, dobrze płatnej pracy (cały czas próbuje żeby nie musieć jeździć, ale wiemy jak jest, ja też nie mogę znaleźć normalnej pracy, więc go rozumiem) . Jak go poznałam to pracował na wykopaliskach jako archeolog, od początku nie ukrywał, że będzie musiał wyjechać na miesiąc za jakiś czas. Nie było mi na samym początku związku łatwo zdecydować, czy się na to zgadzam, czy nie zgadzam, bo skoro bym tego nie zaakceptowała, to nie było by czego w zasadzie kontynuować po miesiącu znajomości, po prostu nie byłoby sensu. Miałam poważne wątpliwości, ale zdecydowałam się nie niszczyć fajnej relacji, stwierdziłam, że może jakoś to będzie. Oczywiście jak przyszło co do czego swoje przeryczałam tak, czy inaczej, ale jest nam ze sobą tak dobrze, że moim zdaniem warto. Może już niedługo uda się nam wyjechać razem na stałe i będzie po problemie.

Kenobi - też tego nie rozumiem z tymi czynnościami w domu. Nie wiem, czy to wynika właśnie z szukania sobie wymówek, czy to dlatego, że zostali kompletnie zagłaskani przez nadopiekuńcze matki, które robiły za nich wszystko i nie potrafią, albo oba na raz. Już się z czymś takim zetknęłam. Albo z podejściem, że prace domowe wykonują kobiety, a mężczyzna zarabia pieniądze. Nie jestem w stanie zdzierżyć czegoś takiego i facetowi z takim podejściem na pewno bym zafundowała potrzebną ilość fochów i awantur żeby mu wbić do głowy nowy model funkcjonowania. Na szczęście nie muszę. Mój facet umie nawet szyć i haftować, więc ewentualne porządki to nie jest problem. Zawsze mi pomaga. Potrafi ubić i wypatroszyć kurczaka, albo królika, czego ja bym się wolała nie podejmować. Nie potrafi gotować, bo i się nie miał od kogo nauczyć. Niedzielne obiadki u jego rodziców nie zawsze są niestety do przełknięcia. Ja dobrze gotuję, więc on nie musi, ale zawsze pomaga coś kroić, przygotowywać no i się dzięki temu uczy co i jak. To chyba po prostu kwestia podejścia.

95

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

No u mnie to ja wyjeżdżam, i nawet nie chce żeby on pracował. Pracować może w domu.
Jak ja mam czas to on musi mieć czas w innym razie nigdy się nie spotkamy.
Chciałam być z kimś kto umie żyć bez pracy i kto zgodzi się nie pracować. To co on lubi robić, może robić w domu.

96

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
kenobi napisał/a:

A widzialas kiedys mezczyzne, coby poszedl sam do sklepu BEZ KARTKI

Ja tak chodzę, ale pod warunkiem że żona nie da kartki. Wtedy robię co chcę i niczego w domu nie zabraknie. Kupuję nie tylko dla siebie. Zupełnie niezrozumiałym dla mnie jest, jeśli facet nie potrafi robić zwykłych rzeczy typu prasowanie, pranie, gotowanie, zakupy, sprzątanie. Nawet mnie to denerwuje... bo nie wiem czy Ci "goście" taką postawę przyjmują, czy faktycznie są inwalidami umysłowymi.


Jeżeli facet tylko się godzi na wszystko to skąd wiadomo, że nie chce tego robić i wtedy to nie partnerstwo?

Może tak: mężczyzna mówi, że chce iść na piwo/do kina/na mecz/do koleżanki a kobieta wtedy traci humor, czyli jest nieszczęśliwa, co wyraża na przykład fochem.

Moj maz tez potrafi sam zrobic zakupy big_smile nawet czesto przypomina mi o czyms co przeoczylam.  Co do zwyklych czynnosci typu: prasowanie czy sprzatanie tez potrafi. pamietam jaka bylam zdziwiona kiedy pojechalismy pierwszy raz razem na weekend i sam uprasowal sobie koszule co wiecej zapytal czy mnie ma tez co uprasowac big_smile bylo wielkie zdziwienie z mojej strony, ze facet potrafi robic "takie rzeczy". Moj maz nie potrafi tylko gotowac, tzn. brakuje mu talentu ale jak jest mus to czasem cos probuje wiec nie jest zle big_smile
A co do innych facetow to chyba lepiej udawac ze sie nie potrafi i miec full opcje, w osobie kobiety obslugujacej, niezaleznie czy to matka czy zona czy narzeczona - to czyste wygodnictwo moim zdaniem.

97

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Joga napisał/a:

Moj maz tez potrafi sam zrobic zakupy big_smile nawet czesto przypomina mi o czyms co przeoczylam.  Co do zwyklych czynnosci typu: prasowanie czy sprzatanie tez potrafi. pamietam jaka bylam zdziwiona kiedy pojechalismy pierwszy raz razem na weekend i sam uprasowal sobie koszule co wiecej zapytal czy mnie ma tez co uprasowac big_smile bylo wielkie zdziwienie z mojej strony, ze facet potrafi robic "takie rzeczy". Moj maz nie potrafi tylko gotowac, tzn. brakuje mu talentu ale jak jest mus to czasem cos probuje wiec nie jest zle big_smile

No obsluga zelazka i deski do prasowania to juz wyzsza szkola jazdy a z gotowaniem to juz w ogole studia na Harvardzie trzeba zrobic. Ale jak widac sa wyjatki co posiadly te umiejetnosci big_smile

A co do innych facetow to chyba lepiej udawac ze sie nie potrafi i miec full opcje, w osobie kobiety obslugujacej, niezaleznie czy to matka czy zona czy narzeczona - to czyste wygodnictwo moim zdaniem.

Albo wygodnictwo albo pierdolectwo, klasyfikacja - wrodzone.
Nie wiem ale biznesmenem nie jestem ani tym bardziej Maklowiczem czy Okrasa, by byc we wszystkim alfa i omega, ale znam przypadki z mojego rocznika, ze tak to gadki jaka to zona jest "wielofunkcyjna" a jak przychodzi im zostac kilka dni samemu... qrde tragedia w 5 aktach.
Deska i zelazko???     WTF???  zgrzewarka do paczek od piwa???
Obiad zrobic chocby tylko w 2 daniu - survival na linie nad przepascia z noga i reka w gipsie.
Dziecko przewinac...  wujek google ratuuuuuunnnnnkkkkkuuuuuuuu.

98

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
NinaLafairy napisał/a:

No u mnie to ja wyjeżdżam, i nawet nie chce żeby on pracował. Pracować może w domu.
Jak ja mam czas to on musi mieć czas w innym razie nigdy się nie spotkamy.
Chciałam być z kimś kto umie żyć bez pracy i kto zgodzi się nie pracować. To co on lubi robić, może robić w domu.

No widzisz, ja bym nie chciała utrzymywać faceta, ani być utrzymywaną, więc oboje będziemy pracować. On ma w sumie poza wyjazdami więcej czasu niż ja, bo mnie dość mocno czasowo ogranicza uczelnia. Poza tym 3h dziennie mi zwykle schodzą w stajni (wyczyścić konia, osiodłać, objeździć, zagłaskać na śmierć, jak ciepło to wykąpać i puścić na trawę). Jak wyjeżdżam, to muszę zawsze ugadać się z obsługą stajni i trenerem żeby się ktoś zwierzakiem zajął, bo moi rodzice np. panicznie się boją mojego konia. Dlatego częściej spędzamy czas u mnie niż u niego, ale ja mu nie dyktuję co ma robić, bo to też nie jest ten typ faceta, któremu łatwo coś narzucić, jak coś postanowi, to raczej zrobi.

99

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Catwoman napisał/a:

Gorzej jeśli -jak już wspominałam, chodzi o: ślub, dzieci, sposób wychowania dzieci, decyzja o miejscu zamieszkania (np. kobieta upiera się, że musicie mieszkać z jej rodzicami, albo, że absolutnie z jego rodzicami) itp.  ......

No ale decyzja nie jest z gruntu dobra ani zła, to się dopiero okaże.

Nie uwierzę że meżczyzna który całkowicie nie chce mieć dzieci, w ogóle związałby się poważnie z kobietą która w dalszej perspektywie widzi siebie jako matkę, a nawet jeśli pokochałby właśnie taką to musiałby być skrajnym egoistą żeby na te dzieci się nie zgodzić.

Na upartość nie ma rady, do momentu aż osoba upierająca sama odczuje konsekwencje swojej upartości. Nic to nie da jak się zaczną dwie osoby upierać.

100 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2013-05-15 07:11:52)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

.

101

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Mężczyźni dają swoimi wypowiedziami znac, że nie są aż takimi lewusami w życiu, domu, kuchni. Kobiety dalej swoje. One wcale facetami nie rządzą, ale....

Gdyby tak szczegółowo odpowiadały panie, o tym kto jakie decyzje podejmował, to jednak rządzą kobiety.

Koliber nie zgadzam się z Tobą. Mężczyzna i kobieta kochając się szanują swoje decyzje. Dlaczego to kobieta z miłości do mężczyzny nie mogłaby zrezygnowac z dzieci? Musiałby mężczyzna rezygnowac ze swojego stanowiska, bo kocha, i dlaczego on, a nie ona?
No właśnie i po tym widac jak podchodzimy my kobiety do tematu. Skoro kocha ustąpi, następnie dowalimy mu metkę ciapy, wygodnickiego ciapy.

102 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-05-15 08:34:49)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
chaber05 napisał/a:

Mężczyźni dają swoimi wypowiedziami znac, że nie są aż takimi lewusami w życiu, domu, kuchni. Kobiety dalej swoje. One wcale facetami nie rządzą, ale....

Gdyby tak szczegółowo odpowiadały panie, o tym kto jakie decyzje podejmował, to jednak rządzą kobiety.

Koliber nie zgadzam się z Tobą. Mężczyzna i kobieta kochając się szanują swoje decyzje. Dlaczego to kobieta z miłości do mężczyzny nie mogłaby zrezygnowac z dzieci? Musiałby mężczyzna rezygnowac ze swojego stanowiska, bo kocha, i dlaczego on, a nie ona?
No właśnie i po tym widac jak podchodzimy my kobiety do tematu. Skoro kocha ustąpi, następnie dowalimy mu metkę ciapy, wygodnickiego ciapy.

Nie no Chaber! rezygnowac, dogadywac sie, isc na kompromis mozna isc w temacie - jaki kolor scian w sypialni, co do dzieci to powazna sprawa i albo chcemy albo nie chcemy byc rodzicami, slabo widze tutaj ustepowanie drugiej stronie. Pewne tematy sa "zasadnicze" i albo mamy po drodze albo lepiej sie rozstac.

Poza tym czasem w zyciu tak bywa, ze kochamy kogos kto chce od zycia czegos innego, ma inne priorytety, inny sposob postrzegania swiata i w tedy lepiej sie rozstac niz probowac byc razem na sile i wbrew wszystkiemu, czasem trzeba sie kierowac rozumem a nie tylko uczuciem. Nie znaczy to, ze to zly czlowiek po prostu razem na nie po drodze.

103

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Tzn. ja uważam, że ludzie na samym początku powinni określić, jakie mają priorytety w życiu. Bo to, żeby się poznali, żeby byli sobą: o to trudno, bo podświadomie odgrywamy swoje role - by wypaść jak najlepiej. Wspólne mieszkanie w ogromnym stopniu odsłania wszystko niczym ostatnia księga Biblii, warto po jakimś czasie relacji właśnie na to postawić.

104

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Catwoman napisał/a:

Tzn. ja uważam, że ludzie na samym początku powinni określić, jakie mają priorytety w życiu. Bo to, żeby się poznali, żeby byli sobą: o to trudno, bo podświadomie odgrywamy swoje role - by wypaść jak najlepiej. Wspólne mieszkanie w ogromnym stopniu odsłania wszystko niczym ostatnia księga Biblii, warto po jakimś czasie relacji właśnie na to postawić.

I pod tym sie podpisuje, mieszkajac razem przed slubem najlepiej poznajemy druga osobe smile

105

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Joga napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Tzn. ja uważam, że ludzie na samym początku powinni określić, jakie mają priorytety w życiu. Bo to, żeby się poznali, żeby byli sobą: o to trudno, bo podświadomie odgrywamy swoje role - by wypaść jak najlepiej. Wspólne mieszkanie w ogromnym stopniu odsłania wszystko niczym ostatnia księga Biblii, warto po jakimś czasie relacji właśnie na to postawić.

I pod tym sie podpisuje, mieszkajac razem przed slubem najlepiej poznajemy druga osobe smile

Ta, i przedstaw te opcje swojej mamie, babci, ciotkom i ksiedzu proboszczowi w waszej parafi i juz macie przesr..ne. Nie w naszej zasciankowej ojczyznie, u nas sie najpierw goni chlopaka i dziewczyne do szybkiego ozenku (albo sami sie do tego gonia..zwlaszcza panny 20+ - bo latka leca) a potem dopiero jest tzw. "docieranie sie", konczace sie niestety czesto albo wychowywaniem sobie partnera na wlasny wzor i potrzeby albo rozpadem takiego "dobranego od poczatku" zwiazku. I tak to drugie rozwiazanie jest o niebo lepsze.

106

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Mussuka, piszesz o WSIACH big_smile takich wygwizdówkach, gdzie zawsze będzie tak, jak jest, ino przed chałupą podjazdy teraz brukowe robią miast klepiska, że hej!

107

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Catwoman napisał/a:

Mussuka, piszesz o WSIACH big_smile takich wygwizdówkach, gdzie zawsze będzie tak, jak jest, ino przed chałupą podjazdy teraz brukowe robią miast klepiska, że hej!

pewna jestes, ze tylko o wsiach? Bo ja sporo moherowych beretow niestety i w stolycy spotkalam:) Zreszta ze stolycy naszej pieknej pochodze.
A uczy sie w naszych szkolach o antykoncepcji? Ew. jak czesto rodzice sami rozmawiaja z dziecmi o "tych" sprawach? Bo jak maja razem zamieszkac tylko tak na probe, to chyba z potomstwem warto zaczekac? No ale to juz off-topic. Wrocmy do tego wychowawczego tluczenia garami:) Bo tu nic sie od dziesiatek lat nie zmienilo.

108

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
chaber05 napisał/a:

Koliber nie zgadzam się z Tobą. Mężczyzna i kobieta kochając się szanują swoje decyzje. Dlaczego to kobieta z miłości do mężczyzny nie mogłaby zrezygnowac z dzieci? Musiałby mężczyzna rezygnowac ze swojego stanowiska, bo kocha, i dlaczego on, a nie ona?
No właśnie i po tym widac jak podchodzimy my kobiety do tematu. Skoro kocha ustąpi, następnie dowalimy mu metkę ciapy, wygodnickiego ciapy.

Dlaczego on,bo on by dał a ona musiałaby zrezygnować, proste, na dzieci jest określony czas, zresztą jak się kocha to się przybliża marzenia tej drugiej osobie a nie stawia opór zimnej logiki i swoich wydumanych stanowisk.

109

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Koliber napisał/a:
chaber05 napisał/a:

Koliber nie zgadzam się z Tobą. Mężczyzna i kobieta kochając się szanują swoje decyzje. Dlaczego to kobieta z miłości do mężczyzny nie mogłaby zrezygnowac z dzieci? Musiałby mężczyzna rezygnowac ze swojego stanowiska, bo kocha, i dlaczego on, a nie ona?
No właśnie i po tym widac jak podchodzimy my kobiety do tematu. Skoro kocha ustąpi, następnie dowalimy mu metkę ciapy, wygodnickiego ciapy.

Dlaczego on,bo on by dał a ona musiałaby zrezygnować, proste, na dzieci jest określony czas, zresztą jak się kocha to się przybliża marzenia tej drugiej osobie a nie stawia opór zimnej logiki i swoich wydumanych stanowisk.

Tu sie akurat calkowicie zgadzam. Dla kobiety macierzynstwo to cos o wiele wazniejszego niz jakas tam kariera w firmie. Kariere mozna zawsze odlozyc na pozniej, macierzynstwa nie da sie. Kariera dzis jest, jutro nie ma, dzieci jak nie bedzie to juz nie bedzie.
Mozna nie chciec ich na samym poczatku zwiazku ale postawienie partnerowi takiego ostatecznego ultimatum: jak ze mna to bez dzieci - to poczatek konca niemal kazdego zwiazku.

110

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Ja w każdym związku mówiłam na samym początku jakie mam wymagania i jakie mam poglądy na związek i życie razem.
Ale jest tak, że faceci nie słuchają wcale. Tylko myślą 'później zechce dzieci' 'zmienię ją' 'nakłonię do bycia kurką domową' 'pokaże jej' 'tylko tak mówi' 'udaje ostrą' . No i co z takim kimś robić? Bo później ma zażalenia , że ja rozkazuje, nie idę na kompromis i nie godzę się na nic. Życie zaplanowałam poza i przed jakimkolwiek facetem i jak oni wiedzą, że nie pasują do tego to czego chcą?

111

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
NinaLafairy napisał/a:

Ja w każdym związku mówiłam na samym początku jakie mam wymagania i jakie mam poglądy na związek i życie razem.
Ale jest tak, że faceci nie słuchają wcale. Tylko myślą 'później zechce dzieci' 'zmienię ją' 'nakłonię do bycia kurką domową' 'pokaże jej' 'tylko tak mówi' 'udaje ostrą' . No i co z takim kimś robić? Bo później ma zażalenia , że ja rozkazuje, nie idę na kompromis i nie godzę się na nic. Życie zaplanowałam poza i przed jakimkolwiek facetem i jak oni wiedzą, że nie pasują do tego to czego chcą?

A z tym, że co niektórzy nie słuchają i myślą, że coś zmienią to jest fakt. Jak ktoś nie słucha co mam do powiedzenia, to raczej związku z tego nie będzie. Już to przerabiałam, że facet myślał, że mnie zmieni. Ale to samo jest z kobietami idącymi w związek z alkoholikiem albo przemocowcem. Myślą, że coś zmienią.

112

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Mussuka napisał/a:

Ta, i przedstaw te opcje swojej mamie, babci, ciotkom i ksiedzu proboszczowi w waszej parafi i juz macie przesr..ne. Nie w naszej zasciankowej ojczyznie, u nas sie najpierw goni chlopaka i dziewczyne do szybkiego ozenku (albo sami sie do tego gonia..zwlaszcza panny 20+ - bo latka leca) a potem dopiero jest tzw. "docieranie sie", konczace sie niestety czesto albo wychowywaniem sobie partnera na wlasny wzor i potrzeby albo rozpadem takiego "dobranego od poczatku" zwiazku. I tak to drugie rozwiazanie jest o niebo lepsze.

No tutaj tez sie podpisze big_smile
Kiedy ja zamieszkalam z moim "eksem" moja mama robila mi wieczne awantury albo nieodzywala sie kiedy przyjezdzalam do domu, ciotki zawolane katoliczki uwazaly mnie za puszczalska, to tak jakbym stanela przy E7 i zabawiala sie w TIRowke. Nie bylo milo. Po trzech latach rozstalismy sie z mojej inicjatywy, mialam dosc bylam zmeczona ale wlasnie dlatego uwazam, ze takie mieszkanie razem to najlepsza szkola zycia i proba dla zwiazku.
Zeby nie "offtopowac" dokoncze szybko smile Kiedy oznajmilam mamie i szanownym cioteczkom, ze znow jestem sama... nawet nie potrafie opisac reakcji, najpierw sie puscilam pozniej "on mnie zostawil" ON bo przeciez ja bym tego nie zrobila, mialam 33 lata, no bezcenna reakcja. Kolejna bezcenna kiedy oznajmilam za mniej wiecej pol roku, ze wychodze za maz big_smile podalam date godzine, kosciol ale ze to bylo kilkadziestat kilometrow od mojego rodzinnego miasta tez nie uwierzyly, dopiero kiedy przywloklam mojego meza z zaproszeniami zrobilo im sie lepiej big_smile Teraz jestem "madra, pracowita i fajna dziewczyna" wtedy bylam kims kto nie zasluguje na szacunek....ich cudowna przemiana byla zaskakujaca. Nikt nie zapytal dlaczego rozstalam sie z eksem, zadna z nich nawet mama nie zapytala, czy on mnie szanuje, czy dba, troszczy sie itd. W ich katolickich glowach byl jeden obrazek z grzechem codzolostwa na czele ........to takie katolickie myslenie

113

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Ach dokładnie, jak kobiety i źli chłopcy. Tylko po co brać kogoś takiego z nadzieją , że się go zmieni? Chyba dla satysfakcji , że ma się super moce zmieniania ludzi swoją osobą.
Są pewne decyzje o których nie będę dyskutowała bo decyzja zapadła dawno temu.
Np jeśli chodzi o to gdzie będziemy mieszkać.

114

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
NinaLafairy napisał/a:

Tylko po co brać kogoś takiego z nadzieją , że się go zmieni? Chyba dla satysfakcji , że ma się super moce zmieniania ludzi swoją osobą.

Bez urazy Nina ale rozbawilas mnie tym stwierdzeniem.

Pamietam jak jeszcze w czasach - o zgrozo na teraz - narzeczenstwa moja "jeszcze" tesciowa utwierdzala w przekonaniu jz, ze jak kocha na prawde faceta, z ktorym planuje swoja przyszlosc, to niech idzie za Nim nawet na koniec swiata i jescze dalej. "wild wild west" ??? hmm
Przekladalo sie to swego czasu na zapewnienia zony - teraz to powinienem raczej to ujac w ".." - ze ja taki wymarzony dla niej, taki amerykansky, no po prostu "cod mniod i uorzeszki", bo potrafi zrobic cos z niczego a i wode potrafi przypalic. Pojdzie ona nawet w pierony ze wsi do miasta, byle byc ze mna. Miala zapedy poparte marzeniami na otwarcie byznesu... tipsowego yikes - pal szesc ze to co kazdy rog jest w miescie - ale co tam, bo profity z tego sa jak u Kulczyka.
Skonczylo sie tym, ze zostala na wsi, bo ziemi, motyki i tipsow to ona za zadne skarby nie zamieni na miasto, nawet u mego boku.
Paradoksem jest tu rowniez mentor tej koncowej historii z "happy end-em"... tesciowa.
Chciala zaprzec do wozu ziecia czy wpasowac go jako potrzebne 5 kolo pilotujac wlasna corke? Zagadka dla mnie nie rozwiazana do dzisiaj.

Sorry za ten offtopic, ale jak widac nie tylko partner/ka ma mocno wybujala wizje i niespelnione marzenia na zmiane partnera/ki po slubie big_smile

115 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-05-16 06:01:23)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Nadal kobiety nie rozumiecie. Jak mężczyzna nie chce dzieci, a kobieta tak, to te stanowiska i pragnienia są równoważne. Dlaczego nie stawiacie znaku równości? Skoro kobieta tak kocha, to powinna ustąpic, a nie tylko mężczyzna.
Nie rozumiem Was, bronicie tego jak niepodległości, bo same chcecie dzieci. Ja też chciałam, ale wraz z porodem Bozia logiki nie zabrała.

Jednak kobiety to uparciuchy. Jak widac po dyskusji, lawirują jak wytrawny kierowca między przeszkodami, byle do mety dojechac, swojej mety. I kto tu rządzi?

Bags mam nadzieję, ze nie poczujesz się urażony, ale czytałam Twoje wypowiedzi i moim zdaniem masz coś z dyktatora. Dopuszczasz do siebie myśl, że sam przyczyniłeś się do rozpadu swojego małżeństwa? Oczywiście ja patrzę na to z boku, z innej perspektywy, dostrzegam to czego Ty sam możesz nie widziec lub nie chcesz. Po ślubie partner nie zostaje odcięty od rodzica jednym ostrym "ciach". Ten proces trwa jakiś czas, nie następuje na nasze zawołanie i dlatego, że my tak chcemy. Żona ani mąż nie są naszą własnością. Nie możemy komuś dyktowac co ma robic, z kim ile razy spotykac. To kwestia ustaleń oraz dania sobie czasu na przystosowanie do nowej roli. Dałeś czas żonie, czy natychmiast przystąpiłeś do organizowania jej życia?

To straszne, kiedy żona albo mąż planują sobie wzajemnie życie.

116

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
chaber05 napisał/a:

Bags mam nadzieję, ze nie poczujesz się urażony, ale czytałam Twoje wypowiedzi i moim zdaniem masz coś z dyktatora. Dopuszczasz do siebie myśl, że sam przyczyniłeś się do rozpadu swojego małżeństwa? Oczywiście ja patrzę na to z boku, z innej perspektywy, dostrzegam to czego Ty sam możesz nie widziec lub nie chcesz.

Nie, nie czuje sie tym urazony i masz prawo to tak odbierac.
Tak sie na to "szczescie w nieszczesciu" sklada, ze mam w osobie matki nauczyciela czyli pedagoga Z rozszerzonym zakresem, bo po studiach psychologicznych i nie w formie przymusu do zawodu a jako 2 fakultet. Sam sie pschologia interesuje od ponad dekady, co znalazlo odzwierciedlenie w wybranym przeze mnie kierunku zawodowym   
(Tak tez sie sklada, ze bylem wychowywany dla swiata a nie "na potrzeby" rodzicow. kilka dobrych lat temu z wlasnej inicjatywy wyfrunalem z gniazda nie dla zwiazku a dla sprawdzena siebie na szerokich wodach na zachodzie, zaczynajac od zera i majac tylko gdzie spac i pracowac. Pelny survivial Zobaczyc jak to jest, jak trzeba sie samemu utrzymac, rozpychac lokciami w walce o byt - czyli nauczyc sie samodzielnosci. Moze nie tyle nauczyc, co sprawdzic samego siebie do zycia na wlasny rachunek, na ktory funkcjonuje juz dobre 10 lat, bo nawet nie balbym sie stwierdzenia, ze wylaczylem za granica wszelkie formy kontaktu z rodzina. Wyplynalem na szeroki przestwor oceanu znajac jezyk i majac fach w reku.
Moja potrzeba zasmakowania "wielkiego swiata" zostala przyjeta z aprobata a nawet checia zaserwowania mi "kopniaka na rozped", a co za tym idzie przeksztalcenie relacji z pozycji rodzicielskiej na partnerska na zasadzie "My ci pomozemy, doradzimy ale sam juz zrobisz tak, jak zechcesz wedle wlasnego uznania". Jak widac dyktatury mnie nie nauczono, qrde a szkoda, bo stanac w obronie samego siebie potrafie smile Tak na marginesie).
Mam pelna swiadomosc tego, ze moge byc winny tego, co sie z moim malzenstwem stalo. Ale tak nie jest, bo sam fakt mojego stylu zycia, ktory sam wybralem przelozyl sie na malzenstwo. Poszedlem ponownie "w swiat"... za zona.
I tutaj w zderzeniu tych 2 swatow widac jak na doni, kto ma zapedy dyktatorskie i wlasciwe metody wychowawcze dla przygotowania potomstwa do zycia w swiecie. dokladajac do tego problemy natury psychologicznej ogolnie zwanej toksycznymi i nieodcietej pepowiny jest to, co nastepuje w opisie w poprzednim poscie. Zycie i "zycie", dwa swiaty.

Po ślubie partner nie zostaje odcięty od rodzica jednym ostrym "ciach". Ten proces trwa jakiś czas, nie następuje na nasze zawołanie i dlatego, że my tak chcemy. Żona ani mąż nie są naszą własnością. Nie możemy komuś dyktowac co ma robic, z kim ile razy spotykac. To kwestia ustaleń oraz dania sobie czasu na przystosowanie do nowej roli. Dałeś czas żonie, czy natychmiast przystąpiłeś do organizowania jej życia?

Bez dwoch zdan podpisuje sie pod tym i albo wybieramy wlasny szlak zycia albo poddajemy sie sterowaniu przez kogos z tylnego fotela. Odroznic dyktature od partnerstwa potrafie, tego nie musialem studiowac.
Suma sumarum jenoznacznie widac, ze traktowalem przygotowanie zony do zycia w malzenstwie w sposob wlasciwy a ze wyszla na jaw z opoznieniem otoczka wychowawcza jej matki, to juz inna bajka.
Toksyczny i naturany rodzic i... wszystko jasne, dyktatura "powychowawcza" jest zdecydowanie zbedna, zycie samo pisze scenariusze. Znajac moj temat zamieszczony na lamach Naszego portalu, reszte mozna sobie dopowiedziec na podstawie tego, co sie doczyta.

To straszne, kiedy żona albo mąż planują sobie wzajemnie życie.

straszne??? Raczej bywa w skutkach tragiczne, gdy dodatkowo do gry wkracza jeszcze indoktrynacja nadopiekunczej matki/rodzicow nad pierworodnym wobec jego partnera.

117

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
chaber05 napisał/a:

Po ślubie partner nie zostaje odcięty od rodzica jednym ostrym "ciach". Ten proces trwa jakiś czas, nie następuje na nasze zawołanie i dlatego, że my tak chcemy. Żona ani mąż nie są naszą własnością. Nie możemy komuś dyktowac co ma robic, z kim ile razy spotykac. To kwestia ustaleń oraz dania sobie czasu na przystosowanie do nowej roli. Dałeś czas żonie, czy natychmiast przystąpiłeś do organizowania jej życia?

To straszne, kiedy żona albo mąż planują sobie wzajemnie życie.

Proces "odcinania pepowiny" nie zaczyna sie po slubie, on trwa od momentu kiedy sie urodzimy. Pytanie jest jedno "na ile rodzice pozwola dziecku sie odpepowic ?".
Mamusie zwykle traktuja swoje pociechy jak dzieci przez cale swoje i jego zycie. Nie zwiazalabym sie nigdy z facetem, ktorego mama traktuje nadal jak dziecko pomimo, ze ma on 30 czy 40 lat. Co innego utrzymywac kontakty i troszczyc sie o rodzicow a co innego pozwalac, zeby nadal ingerowali w nasze zycie bo "sa naszymi rodzicami". Co do usteln i wpasowanie sie w nowa role, dlatego wlasnie najlepiej jest zamieszkac razem "przed" wtedy mamy czas na to wpasowanie i najlepiej poznajemy partnera.

118 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-05-16 08:50:48)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Joga, rozumiem o czym piszesz, ale Ty nie rozumiesz mechanizmu zjawiska czy nie chcesz?

Przebiega to mniej więcej tak, że facet coraz mniej pyta o zdanie matkę, a częściej żonę, nie jeździ do domu już tak często. Z tego co czytam, kobieta chciałaby aby on wcale tam nie zaglądał, albo wtedy gdy ona pozwoli. To przesada i absurd. Jakaś równowaga powinna panowac, ja do mamusi co dwa tygodnie i on do mamusi z podobną częstotliwością. Jedna matka od drugiej nie może byc lepsza ani gorsza, a tak bywa. Rozumiem jedynie wyjątek gdy któraś z nich pomaga w opiece nad wnuczętami.

Najzabawniejsze jest to, że kobiety cytują Biblię, wersy mówiące:" opuści ojca swego i matką swoją...", nadając natychmiastową klauzulę wykonalności. Oczywiście kobiety to nie dotyczy, ona i mamusia jak jedno ciało bywają. Też wieje zgrozą!

119 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-05-16 09:09:24)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
chaber05 napisał/a:

Joga, rozumiem o czym piszesz, ale Ty nie rozumiesz mechanizmu zjawiska czy nie chcesz?

Przebiega to mniej więcej tak, że facet coraz mniej pyta o zdanie matkę, a częściej żonę, nie jeździ do domu już tak często.

Przebiega to tak, kiedy sie zaklada rodzine to liczysz sie bardziej ze zdaniem partnera niz rodzicow, jesli decyzje dotycza zycia dwojga a nie mamusi i tatusia. U mnie - nie wiem czy pamietasz, problem zrobil sie juz przed slubem, mamusia ma zwyczaj sypaniem radami jak z rekawa, chcesz czy nie chcesz musisz wysluchac. Wyglada to tak, ze kazda rozmowa to potok dobrych rad, na gadanie o pierdolach nie ma czasu. Do momentu kiedy maz mieszkal z rodzicami i mnie nie bylo w jego zyciu, liczyl sie ze zdaniem rodzicow, ciotki dobra rada i brata. Kiedy pojawilam sie ja zaczal brac pod uwage moje zdanie i zrobilo sie wielkie "kuku". Kazda przemowe mamusi konczyl zdaniem "dobrze porozmawiam z "Iksinska" i podejmiemy decyzje" i nagle mamusia poczula sie urazona, nagle moj maz stal sie pantoflarzem - dziwne co? Kiedy sluchal rad mamusi i bral je pod uwage nie byl przez nich uznawany za maminsynka liczacy sie ze zdaniem partnerki jest pantoflem big_smile

To ze nie jezdzi do domu juz tak czesto to wynika chyba z tego, ze dochodza nowe obowiazki, czasem dzieci i juz nie bardzo mamy czas na wizyty u mamusi. Ja na poczatku przypominalam mu o nich, organizowalam teraz mam w glebokim powazaniu, nie jezdzi widocznie nie chce, i tak jestem ta zla, wiec zyje wlasnym zyciem i szanowna wszechwiedzaca mam gdzies!

chaber05 napisał/a:

Najzabawniejsze jest to, że kobiety cytują Biblię, wersy mówiące:" opuści ojca swego i matką swoją...", nadając natychmiastową klauzulę wykonalności. Oczywiście kobiety to nie dotyczy, ona i mamusia jak jedno ciało bywają. Też wieje zgrozą!

Nie cytuje biblii ale tak jak nie pozwole rzadzic tesciowej tak samo mojej matce. Dokladnie tak samo traktowalam obie, tesciowa nawet delikatniej i bardziej zabiegalam o jej wzgledy, a ze moje starania i tak nie byly docenione a jej  wtracanie sie przeszlo wszelkie granice wyautowalam ja i mam swiety spokoj, moja mama wie, ze gdyby zachowala sie w stosunku do mojego meza tak jak tesciowa w stosunku do mnie tez ekspresem wyleci za drzwi. Nie mam sentymentow.

Zastanawia mnie jedno, tak bardzo "jedziesz" po tych mlodych, wrednych, roszczeniowych dziewczynach, ze az sie boje pomyslec jaka bedziesz tesciowa dla synowej.  Rozumiem, ze jestes matka synow, wiec sie o nich martwisz ale zakladac, ze kazda laska czeka na kase faceta, jest leniwa i ma pusto w glowie - to nie jest ani dobre ani normalne. Jestes oschla i surowa w swoich osadach. Ciekawa jestem co Cie tak uksztaltowalo?

120

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
chaber05 napisał/a:

Najzabawniejsze jest to, że kobiety cytują Biblię, wersy mówiące:" opuści ojca swego i matką swoją...", nadając natychmiastową klauzulę wykonalności. Oczywiście kobiety to nie dotyczy,

Wiesz, jakby nie było to tam o mężu jest, a nie o żonie wink Ani słóweczka, że ona ma opuścić matkę i ojca wink Wprawdzie w ówczesnej kulturze było to oczywiste, więc pewnie dlatego o tym nie wspomniano, ale kto dziś o tym pamięta...

121

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Ukształtowali mój charakter pracowici dziadkowie i takaż sama matka. Pomimo posiadania beznadziejnego ojca, nie mam urazu do mężczyzn. Wpojono mi uczciwosc, starano abym była obiektywna, sprawiedliwa. Mam teściów dających popalic, ale nie uważam, że wszyscy są tacy. Ty Joga chyba tak myślisz, stąd nasze starcia w wielu kwestiach. Jestem kobietą, ale solidarności jajników nie popieram.

122

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
chaber05 napisał/a:

Ukształtowali mój charakter pracowici dziadkowie i takaż sama matka. Pomimo posiadania beznadziejnego ojca, nie mam urazu do mężczyzn. Wpojono mi uczciwosc, starano abym była obiektywna, sprawiedliwa. Mam teściów dających popalic, ale nie uważam, że wszyscy są tacy. Ty Joga chyba tak myślisz, stąd nasze starcia w wielu kwestiach. Jestem kobietą, ale solidarności jajników nie popieram.

Ale nie slyszalam nigdy zebys powiedziala tutaj na forum, ze ktoras z dziewczyn ma racje, nie jestes obiektywna w tym temacie.  I znow uogolnilas sadzac, ze wiesz co ja mysle. Nie bede robila offtopa smile

123

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
chaber05 napisał/a:

Nadal kobiety nie rozumiecie. Jak mężczyzna nie chce dzieci, a kobieta tak, to te stanowiska i pragnienia są równoważne. Dlaczego nie stawiacie znaku równości? Skoro kobieta tak kocha, to powinna ustąpic, a nie tylko mężczyzna.

Nie moja droga, tu nikt nikomu nie powinien ustepowac tylko ta para nie powinna byc nigdy razem. Bo poswiecenie ze strony kobiety byloby na tyle duze, ze odbiloby sie predzej czy pozniej na ich relacjach. Troszke za wysokie wymagania od partnerki by zrezygnowala z czegos, co dla wiekszosci kobiet stanowi kwintesencje ich kobiecosci. Nie sadzisz? Ja tych pragnien wcale nie uwazam za rownorzedne i gdyby mnie moj przyszly partner postawil takie ultimatum to stalby sie natychmiast partnerem przeszlym.

OK, on moze nie chciec dzieci, ma do tego prawo ale ja chcac je miec nie widzialabym sie w takim zwiazku i wolalabym rozstac sie juz na poczatku.

124

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Mussuka napisał/a:
chaber05 napisał/a:

Nadal kobiety nie rozumiecie. Jak mężczyzna nie chce dzieci, a kobieta tak, to te stanowiska i pragnienia są równoważne. Dlaczego nie stawiacie znaku równości? Skoro kobieta tak kocha, to powinna ustąpic, a nie tylko mężczyzna.

OK, on moze nie chciec dzieci, ma do tego prawo ale ja chcac je miec nie widzialabym sie w takim zwiazku i wolalabym rozstac sie juz na poczatku.

Ot i to! On ma prawo dzieci nie chcieć, ona ma prawo chcieć. On ma prawo chcieć dziewicy, ona ma prawo chcieć takiego, co jej dobrobyt zapewni. I tak dalej, i tak dalej. Niechże sobie nawet które krokodyla w wannie chce! Tylko na Miłość Boską! o tym trzeba powiedzieć! Ilu z tych "wrobionych" w tatusiowanie powiedziało na początku związku jasno, otwarcie i zdecydowanie, że tego i tego absolutnie w życiu nie dopuszczają? A może w imie utrzymania związku jedno czy drugie trzyma język za zębami a potem to już tylko płacz, bo na zgrzytanie zębami nawet nie starcza energii?

Ja tam wchodząc w związek z moim mężem wiedziałam, że on chce ślubu - i tu musiałam się ugiąć ja, on wiedział, że w domu zawsze będzie pies i dla mnie to racja bytu jak dla innych kobiet dziecko, ja wiedziałam, że on chce dzieci i zanim postanowiliśmy się pobrać, to mieliśmy  to ważne dla nas sprawy na tyle obgadane, że istniał wspólny, akceptowany przez obie strony front. I na bieżąco rozmawiamy o tym czego chcemy, co nam się marzy, a co jakoś zupełnie realnie chcielibyśmy zaplanować. I czasem któreś musi się dostosować, czasem któreś musi zupełnie z czegoś zrezygnować, a czasem da się znaleźć trzecie rozwiązanie - dobre dla obu stron. Ale tego nie zrobi się bez rozmowy, samym poczuciem, ze "jakoś to będzie". Bo nie będzie.

125

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
nocnalampka napisał/a:
chaber05 napisał/a:

Najzabawniejsze jest to, że kobiety cytują Biblię, wersy mówiące:" opuści ojca swego i matką swoją...", nadając natychmiastową klauzulę wykonalności. Oczywiście kobiety to nie dotyczy,

Wiesz, jakby nie było to tam o mężu jest, a nie o żonie wink Ani słóweczka, że ona ma opuścić matkę i ojca wink Wprawdzie w ówczesnej kulturze było to oczywiste, więc pewnie dlatego o tym nie wspomniano, ale kto dziś o tym pamięta...

Wiecie co, jak dla mnie to osoba 20+ powinna opuscic ojca, matke i reszte krewnych jeszcze przed zaslubinami. Wyniesc sie z domu rodzinego i nauczyc sie zyc samodzielnie zanim zalozy wlasne stadlo. A nie biegac po konsultacje, zapomogi czy wsparcie do rodzicieli jak przedszkolak przed slubem, zaraz po slubie i jeszcze 10 lat pozniej.

Do rodziny to sie wpada z kwiatkami na niedzielna kawke tudziez na wakacje czy Wigilie a nie przesiaduje u nich co pare dni i spowiada z kazdego piardniecia swojego czy partnera. Dotyczy obu stron - meza i zony.

126

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Jako młoda wstrętna mężatka wink też się wypowiem smile

Joga napisał/a:

Zastanawia mnie jedno, tak bardzo "jedziesz" po tych mlodych, wrednych, roszczeniowych dziewczynach, ze az sie boje pomyslec jaka bedziesz tesciowa dla synowej.  Rozumiem, ze jestes matka synow, wiec sie o nich martwisz ale zakladac, ze kazda laska czeka na kase faceta, jest leniwa i ma pusto w glowie - to nie jest ani dobre ani normalne. Jestes oschla i surowa w swoich osadach. Ciekawa jestem co Cie tak uksztaltowalo?

Mam troszkę podobne odczucia...

chaber05 napisał/a:

Pomimo posiadania beznadziejnego ojca, nie mam urazu do mężczyzn.

No to się da zauważyć wink za to do młodych kobiet chyba masz jakiś uraz, ciekawe czemu? może mimo, że jesteś silna, asertywna i nie dasz sobie w kaszę dmuchać, to jednak skrycie obawiasz się trochę jakie będziesz mieć synowe, więc "na wszelki wypadek" lecisz z pazurami na wszystkie potencjalne? smile

chaber05 napisał/a:

Wpojono mi uczciwosc, starano abym była obiektywna, sprawiedliwa. Mam teściów dających popalic, ale nie uważam, że wszyscy są tacy. Ty Joga chyba tak myślisz, stąd nasze starcia w wielu kwestiach. Jestem kobietą, ale solidarności jajników nie popieram.

Skoro nie uważasz, że wszyscy teściowie są źli (i racja bo nie są), to czemu uważasz, że wszystkie młode mężatki są złe (czytaj: roszczeniowe, rządzące mężami, odcinające ich od mamusiek, itp.)?
Przewija się to w prawie każdym Twoim poście. Może stąd te starcia, a nie z powodu Jogi relacji z teściami?

Ale wracając do tematu i tego co wyżej:

chaber05 napisał/a:

Jedna matka od drugiej nie może byc lepsza ani gorsza, a tak bywa.

A ja jednak myślę, że może bo właśnie tak bywa smile
Matki, teściowe, jak to ludzie - są różni. Jedne fajne, drugie mniej. I jakoś tak to jest, że się spędza więcej czasu z tymi, które się bardziej lubi. Mój Mąż spędza więcej czasu z moją Mamą niż ze swoją, bo z moją się lepiej dogaduje. I przecież nie będzie swojej Mamy za to przepraszał smile Tak po prostu jest.

chaber05 napisał/a:

Jakaś równowaga powinna panowac, ja do mamusi co dwa tygodnie i on do mamusi z podobną częstotliwością.

U nas w związku nikt nie czuje chyba potrzeby tej równowagi. Kiedy ja robię sobie z Mamą od czasu do czasu babski weekend, typu wypad do kina, na kawkę, to mój Mąż zwykle sam wypycha mnie z domu, ciesząc się, że miło spędzę czas, a sam w tym czasie jedzie do mechanika, albo leży na kanapie.... nie ma potrzeby częstego jeżdżenia do swoich rodziców i sam sobie te potrzeby reguluje. Ja mu się nie wtrącam w jego chęci i w to co ma robić. On mnie też nie.

No i na koniec, chaber, oczywiście masz prawo do swoich opinii i niektóre z nich podzielam i lubię Cię czytać, ale może wykaż trochę zrozumienia nie tylko dla facetów ale i dla kobiet.... Może będziesz mieć fajne synowe, z którymi będziesz chodzić na kawki i gawędzić o życiu, nie spisuj je od razu na straty, choć ich może jeszcze nawet nie poznałaś smile
A i o synów się nie martw, że się odsuną od Ciebie. Jeśli fajnie ich wychowałaś i macie ze sobą bliski, ciepły kontakt, to przecież nie masz się o co martwić... smile

127 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-05-16 10:10:51)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

O to właśnie chodzi! Jak od faceta żądamy, to i od kobiety wymagajmy. Albo wracamy się do czasów naszych babek, gdzie mężczyzna jest żywicielem rodziny, jego głową, a kobieta wychowuje dzieci, zarządza gospodarstwem domowym i słucha pana domu - albo równe traktowanie we wszystkim.

Mussuka, ale właśnie tak czynimy, jesteśmy hipokrytkami na potęgę. Chcemy wszystkiego, tylko przyznac nam jest trudno - tak chciałabym nie pracowac, byc gospodynią domową, zarządzac wszystkim, w tym moim mężem, rodziną, jego kasą, czasem, myślami. Facet zaczyna bunt, to my zaczynamy lawirowac.

Wiem, że jestem solą w oku. Joga mnie nie znosi i wiele innych też. Przyznaję rację, że facet powinien przede wszystkim byc mężem, ojcem, a dopiero później synem, bratem, itd. Tylko, że my to samo! Tak jak my chcemy utrzymywac kontakt ze swoją rodziną, tak i on chce! Powiedzcie mi gdzie się wobec tego mylę?

Szarlot, ja też nie znoszę teścia, nie widuję go i już! Daję jednak prawo teściom do nielubienia mnie. Problem można rozwiązac w ten sposób, że nie wchodzimy sobie w drogę, ale nie bronię mężowi dostępu do jego rodziny. Można? Można!

128 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-05-16 10:14:58)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
chaber05 napisał/a:

Wiem, że jestem solą w oku. Joga mnie nie znosi i wiele innych też. Przyznaję rację, że facet powinien przede wszystkim byc mężem, ojcem, a dopiero później synem, bratem, itd. Tylko, że my to samo! Tak jak my chcemy utrzymywac kontakt ze swoją rodziną, tak i on chce! Powiedzcie mi gdzie się wobec tego mylę?

Nigdy nigdzie nie napisalam, ze Cie nie znosze! Czasem sie z Toba zgadzam nawet smile Ale z twoich postow wylonil mi sie obraz surowej kobiety, latwo wydajacej surowe osady o innych i wlasnie jak to napisala Szarlot lecacej z pazurami na wszystkie potencjalne synowe big_smile
Mamy wiele wspolnego, fatalny ojciec, pracowitosc, zaradnosc i samodzielnosc. Chcialabym jednak przeczytac choc raz, ze ktos na tym forum wg Ciebie (synowa jakas) ma racje, ze jest w porzadku nie przesadza. Bardzo uogolniasz i latwo oceniasz.

chaber05 napisał/a:

Szarlot, ja też nie znoszę teścia, nie widuję go i już! Daję jednak prawo teściom do nielubienia mnie. Problem można rozwiązac w ten sposób, że nie wchodzimy sobie w drogę, ale nie bronię mężowi dostępu do jego rodziny. Można? Można!

Ja tak wlasnie mam teraz, w stosunku do tesciow, jest jak jest, podporzadkowac sie nie mam zamiaru, ograniczac meza rowniez. Tylko, ze on sam nie ma ochoty by tam chodzic, nie teskni szczegolnie i to pewnie tez moja wina ? big_smile

129

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
chaber05 napisał/a:

Mussuka, ale właśnie tak czynimy, jesteśmy hipokrytkami na potęgę. Chcemy wszystkiego, tylko przyznac nam jest trudno - tak chciałabym nie pracowac, byc gospodynią domową, zarządzac wszystkim, w tym moim mężem, rodziną, jego kasą, czasem, myślami. Facet zaczyna bunt, to my zaczynamy lawirowac.

No to akurat jest mi tak bliskie zyczenie jak lot na Marsa:) Predzej dam sie posiekac niz zarzadzajaca kura domowa zostane:)) Za bardzo cenie sobie niezaleznosc finansowa i rozwoj zawodowy by sie do garnkow przypiac na 24h.

chaber05 napisał/a:

Przyznaję rację, że facet powinien przede wszystkim byc mężem, ojcem, a dopiero później synem, bratem, itd. Tylko, że my to samo! Tak jak my chcemy utrzymywac kontakt ze swoją rodziną, tak i on chce! Powiedzcie mi gdzie się wobec tego mylę?

Nigdzie sie nie mylisz, on moze i ona moze. Ja sie tylko pytam: PO CO? Tzn. nie w ogole po co tylko po diabla tak czesto i z takimi wzajemnymi pretensjami?
Jak sie zaklada wlasna rodzine to ona jest gwozdziem programu a rodzice i inni krewni schodza na plan drugi. I takie uklady bardzo sluza wszystkim zwiazkom. Im mniej mamusi i tesciowej (albo tatusia i tescia) na codzien tym lepiej sie w malzenstwie dzieje.

130

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Ja zwierzam się mamie i tacie głównie. Mężowi na podobnej zasadzie.
Lubię gadać wszystko mamusi i to się nie zmieni. Dostaje dobre rady, ale ona dobrze wie , że nie zawsze je wykorzystam.

Posty [ 66 do 130 z 154 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak kobiety planują życie partnerowi...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024