Jak kobiety planują życie partnerowi... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak kobiety planują życie partnerowi...

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 154 ]

Temat: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Znacie takie przypadki? Kobieta mówi:
".. i żeby tort miał trzy metry i różowy lukier na krawędziach"
"Góry? Nie, pojedźmy nad morze, to lepszy wybór"
"Pora zdecydować się na dziecko"
"Po co chcesz iść na kręgle? A nie lepiej zaoszczędzić te pieniądze na wspólne kino?"
"Marysia pójdzie do Komunii, nie wyobrażam sobie inaczej"

.... a facet się na to zgadza. Dlaczego? Najczęściej by "mieć święty spokój".

Czy Wam też się zdarza planować życie partnerowi? Czy znacie takie przypadki? Co o tym "zjawisku" sądzicie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Catwoman napisał/a:

Znacie takie przypadki? Kobieta mówi:
".. i żeby tort miał trzy metry i różowy lukier na krawędziach"
"Góry? Nie, pojedźmy nad morze, to lepszy wybór"
"Pora zdecydować się na dziecko"
"Po co chcesz iść na kręgle? A nie lepiej zaoszczędzić te pieniądze na wspólne kino?"
"Marysia pójdzie do Komunii, nie wyobrażam sobie inaczej"

.... a facet się na to zgadza. Dlaczego? Najczęściej by "mieć święty spokój".

Czy Wam też się zdarza planować życie partnerowi? Czy znacie takie przypadki? Co o tym "zjawisku" sądzicie?

Wiesz, to jest tak, ze dzialanie jest zazwyczaj obustronne, tzn. partner moze "ukladac" zycie tylko takiej osobie, ktora na to pozwoli. Jesli ktos to robi z lenistwa czy dla swietego spokoju to nie powinien miec pozniej pretensji.

Zwykle w zwiazkach jedna z osob jest nieco bardziej dominujaca czy energiczna i ma wiecej planow. Rzadko zdarzaja sie dwa identyczne charaktery i temperamenty.

Ale sztuka kompromisu i wspolnego decydowania nie polega na tym, ze nic nie wolno zaproponowac ani na tym, zeby sie slepo na cos zgadzac ani na tym, zeby wymuszac swaje decyzje pomimo sprzeciwu drugiej strony.

Ja nie widze nic zlego w tym, ze kobieta powie ktorekolwiek z powyzszych zdan ale nie wyobrazam sobie, ze na tym sie "dyskusja" konczy, bo malzonek przytaknie i wlaczy sobie mecz dla relaksu.

On ma prawo (a nawet obowiazek) wyrazic tez swoja opinie i tu zaczyna sie dialog i wspolne ustalanie badz decydowanie.

3

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Mussuka napisał/a:

Zwykle w zwiazkach jedna z osob jest nieco bardziej dominujaca czy energiczna i ma wiecej planow. Rzadko zdarzaja sie dwa identyczne charaktery i temperamenty.

Ale sztuka kompromisu i wspolnego decydowania nie polega na tym, ze nic nie wolno zaproponowac ani na tym, zeby sie slepo na cos zgadzac ani na tym, zeby wymuszac swaje decyzje pomimo sprzeciwu drugiej strony.

Ja nie widze nic zlego w tym, ze kobieta powie ktorekolwiek z powyzszych zdan ale nie wyobrazam sobie, ze na tym sie "dyskusja" konczy, bo malzonek przytaknie i wlaczy sobie mecz dla relaksu.

On ma prawo (a nawet obowiazek) wyrazic tez swoja opinie i tu zaczyna sie dialog i wspolne ustalanie badz decydowanie.

Ja znam taki przypadek i mocno wspolczuje facetowi. Nie ma zupelnie prawa glosu jak przyslowiowa ryba. Ja nawet bym w takim zwiazku byc nie chciala, bo co to za przyjemnosc ze wspolnego zycia skoro tylko ja podejmuje dyecyzje?  Zadna jak dla mnie !

4

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

No właśnie, ale tak to często wygląda: Włączenie meczu big_smile Moja babcia organizowała całe życie rodzinne, dziadek właściwie miał niewiele do gadania, a już mowy nie było, by sprzeciwił się obrusom, serwetkom na stole czy czemukolwiek jeśli chodzi o wystrój domu.
Tzn. sprzeciwić się mógł, ale i tak stanęło na tym, co babcia zadecydowała.

5

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Na początku znajomości rzeczy załatwiałem tak jak chciałem, żona albo się dostosowywała, albo dyskutowaliśmy. Teraz jest tak jak Ty piszesz Catwoman -- żona organizuje życie rodzinne. Czy ustępuję dla świetego spokoju? Niekoniecznie -- jak żona zadecyduje, to nie może narzekać, że taka zapadła decyzja, a ja jestem zadowolony. Bo jak ja zadecyduję, to potem słucham, co jest źle i jak byłoby cudownie, gdbym jej posłuchał.

Po co chcesz iść na kręgle? A nie lepiej zaoszczędzić te pieniądze na wspólne kino?

Wybaczcie... taki sarkazm:

No właśnie... jak się kocha żoną, to nie ma potrzeby chodzenia na kręgle. Przecież żona jest osobą, z którą chce się spędzać całe życie, więc skądże znowu ktoś chciałby iść na kręgle? Toż to zdrada... To jasny sygnał, że nie chce się już z żoną spędzać czasu. Przedkładanie kolegów nad ukochaną. "Co wolisz iść z żoną do kina, czy z kolegami na kręgle?" -- wiadomo, że każdy kochający mąż wybierze to pierwsze. Jak wybierze drugie to pewnie nie kocha...

6

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Mężczyznom elementy dekoracyjne, typu serwetka na stole czy różowy tort są z reguły obojętne i nawet lepiej jeśli kobieta weźmie to na siebie smile Jasne, że jest wielu mężczyzn, którzy lubią sobie snuć plany i mają pewne wizje, jednak wg mnie większość wychodzi z założenia, że nie są to dla nich sprawy aż tak istotne, żeby toczyć o nie wojny domowe. Chyba, że rzecz rozbija się o istotne i ważne decyzje. Ale to czy kobieta facetowi ustawi życie czy nie, zależy tylko od jego charakteru wink

7

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

kenobi no coś w tym jest,ale ja np nie lubię jak mój małżonek wychodzi bo zwykle wraca później niż planował i często mocno naprany,nie masz umiaru nie wychodzisz. ja jak wychodzę to zwykle z dzieckiem i na kawę więc chyba jest różnica? hm?

ale poza tym staramy się wspólnie podejmować decyzje,wszelkie wyjazdy,remonty,inwestycje wspólnie i szukamy rozwiązania najodpowiedniejszego.wiadomo że czasami trzeba ustąpić,ale nie chodzi chyba o to żeby się kłócić.

osobiście jednak znam wiele takich rodzin gdzie żona decyduje,albo mąż a drugie musi się dostosować. przykre to...

8

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Nie rozumiem takich kobiet, chociaż sama mam zadatki na kobietę bluszcz, bo chciałabym wiele rzeczy robić razem z partnerem, aczkolwiek znam umiar. Każdy czasami chce być sam i mieć święty spokój, zarówno ja, jak i partner. Szczególnie że jesteśmy jedynakami i oboje jesteśmy przyzwyczajeni np. do tego, ze mamy swój własny prywatny pokój. Nawet wczoraj wywiązała się rozmowa o małżeństwach, które mieszkają w kawalerkach, całe życie (nie chodzi nawet o dzieci i brak miejsca). Chodzi o to, że ja nie wytrzymałabym w jednym pokoju non stop z facetem, nawet ukochanym i najcudowniejszym. Sorry, każdy czasami potrzebuje sobie w nosie podłubać, czy paznokcie poobgryzać, albo chociażby soczyście zakląć, czy rzucić talerzem dla spokojności. A niekoniecznie chce sie okazywać swoich "słabości" partnerowi. rozmowa zakończyła się jak w 99% przypadków  wspólnym identycznym zdaniem, że my byśmy tak nie dali rady.

Co do "pozwalania" wychodzenia, czy podrapania się po d*pie. no to śmieszne jest. Związek/ małżeństwo to nie więzienie z zaostrzonym rygorem, a partner to nie strażnik. Ja uważam, ze facet jak najbardziej powinien czasami wychodzić tylko z kumplami, wychodze z założenia, że jak mnie zdradzi to jego problem, bo wtedy kopnę go w odwłok i straci naprawdę fajną dziewczynę. KAżdy się sam powinien pilnować.

9

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Toffee84 napisał/a:

Mężczyznom elementy dekoracyjne, typu serwetka na stole czy różowy tort są z reguły obojętne i nawet lepiej jeśli kobieta weźmie to na siebie smile Jasne, że jest wielu mężczyzn, którzy lubią sobie snuć plany i mają pewne wizje, jednak wg mnie większość wychodzi z założenia, że nie są to dla nich sprawy aż tak istotne, żeby toczyć o nie wojny domowe. Chyba, że rzecz rozbija się o istotne i ważne decyzje. Ale to czy kobieta facetowi ustawi życie czy nie, zależy tylko od jego charakteru wink

No wlasnie, jemu zwykle dyndaja serwetki i inne bibelotki (byle nie bylo ich za duzo i nie staly na drodze do ekranu TV;) a mnie zwisa moc silnika w jego (naszym) nowym aucie (byle nie palil jak jeep). Kazdy ma swoje "rewiry" decyzyjne w zwiazku, naturalnie uksztaltowane chocby roznicami zainteresowan. Ale oczywiscie co innego dac wolna reke partnerowi, gdy cos jest nam naprawde obojetne a co innego zgadzac sie na wszystko i isc jak owca na rzez, nawet gdy sercei dusza wyja, ze dzieje nam sie jawna niesprawiedliwosc.

Nie, troche dramatyzuje, ale wezmy te przykladowe wakacje. Jesli maz kocha gory i marzy caly rok o blakanie sie z plecakiem od schroniska do schroniska a zona kategorycznie zada, by prazyl sie plackiem 2 tygodnie na piachu, to nie jest wtedy w porzadku pojscie na zgode dla "swietego spokoju". Bo kiedys tego spokoju nie starczy facetowi i wybuchnie tak, ze caly zwiazek w pyl pojdzie;) nawet potulne owce maja swoja cierpliwosc.

10

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

A co jeśli chodzi o planowanie ZA kogoś takich rzeczy jak ślub czy dzieci?

11

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Catwoman napisał/a:

A co jeśli chodzi o planowanie ZA kogoś takich rzeczy jak ślub czy dzieci?

'


w pewnych kulturach, zwlaszcza w islamie jest to dosc powszechnie praktykowane. Wiec jak ktos chce zyc na takich zasadach to powinien szybko przeniesc sie w tamtejsze rejony. W Polsce na szczescie mamy pod tym wzgledem wolnosc zagwarantowana konstytucyjnie.

12

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Catwoman napisał/a:

A co jeśli chodzi o planowanie ZA kogoś takich rzeczy jak ślub czy dzieci?

A to tak się da w ogóle? Bo ja myślałam, że każdy zdrowy na umyśle człowiek nie pozwoli na to, zeby ktoś za niego decydował o jego życiu. PAl licho obrusy i serwetki na kolacji, ale jednak ślub i wychowanie, ba istnienie dzieci to ciut poważniejsza sprawa. Jeżeli ktoś ma to w odwłoku to ja chyba nie chciałabym być z takim człowiekiem wiedząc, ze mogę z nim robić co chce.

13

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Ależ oczywiście, ze się da! Nie trzeba robić tego przemocą fizyczną, ale sugestiami, szantażem emocjonalnym ....

14

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Taki ślub zaplanować, to sobie można i niestety na tym może się też skończyć, bo tu akurat decyzja jest obustronna. Nie zawiąże się facetowi oczu i nie zaprowadzi pod ołtarz smile A z tym dzieckiem, to sprawa się ma trochę inaczej, bo tu wiele zależy od kobiety. Znam związki w których zdarzały się tzw. wpadki kontrolowane big_smile Ona kontrolowała, a jemu się zdawało, że wpadli.

15

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Catwoman napisał/a:

Ależ oczywiście, ze się da! Nie trzeba robić tego przemocą fizyczną, ale sugestiami, szantażem emocjonalnym ....

ja tego nie nazywam planowaniem a zwykla manipulacja.Na bardzo cienkiej linii graniczacej z oszustwem (jak w przypadku kontrolowanych wpadek ciazowych).

16

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Zgadzam się, to już czysta manipulacja. Na dłuższą metę taki związek nie ma perspektyw na przyszłość. Osoba mocno dominująca w związku z czasem przestaje szanować partnera, a każdy ma granice swojej wytrzymałości i jeśli sam nie jest osobą zakompleksioną z zerowym poczuciem własnej wartości, to prędzej czy później mu się przeleje i nie będzie czego zbierać.

17

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Tylko dlaczego mężczyźni się na to zgadzają? Gdybym usłyszała: "Dziecko chcę/chciałbym mieć do 30tki" albo "Weźmiemy ślub kościelny, a nie cywilny/ cywilny, a nie kościelny" - zjeżyłabym się. Być może dlatego, że mam charakter dominujący.
A mężczyźni kładą na szalę nierzadko swoje życiowe szczęście, przyjmując życie, jak leci.

18

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Catwoman napisał/a:

Tylko dlaczego mężczyźni się na to zgadzają? Gdybym usłyszała: "Dziecko chcę/chciałbym mieć do 30tki" albo "Weźmiemy ślub kościelny, a nie cywilny/ cywilny, a nie kościelny" - zjeżyłabym się. Być może dlatego, że mam charakter dominujący.
A mężczyźni kładą na szalę nierzadko swoje życiowe szczęście, przyjmując życie, jak leci.

zaraz, ale jacy mezczyzni? Typ cielecia na postronku moze. Bo kto przy zdrowych zmyslach godzi sie na slub czy dziecko (badz jego brak) pomimo wlasnej niecheci do tego? Albo nawet niepewnosci.
Mozna sie zgodzic, ze zjemy lody maloinowe zamiast waniliowych, bo takie lubi partnerka i je kupila na deser ale nie, ze sie z nia wstapi w TRWALY zwiazek. bo ona tak chce.
Osobiscie, nie znam takich przypadkow.

19 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-05-13 14:06:07)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Czasem powodem takiego decydowania ZA jest zwyczajna wygoda partnera.Wielu mężczyzn w Polsce nie wie gdzie jest w domu mikser, przyprawy czy deska do prasowania - domowe obowiązki scedowali na swoje partnerki.Tak samo jest z wywiadówkami, szkoła dzieci, wakacjami.Kobiety nie decydują bo chcą, ale muszą.Bo partner nie ma głowy do pierdół.I jakoś nieuchronni e przekłada się to na decyzje o cięższym kalibrze....

20 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-05-13 14:11:29)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Kobiety planują życie partnerowi i to w dużym stopniu. W kwestii ślubu, wesela, a już posiadania dzieci to chyba w 90%. Mało tego, nie chcą się do tego przyznac. Moim ulubionym kłamstwem jest "zdecydowaliśmy, że po urodzeniu dziecka zostanę w domu". Pracuję z facetami i coś zupełnie innego mówią. To żona naciska na posiadanie dziecka, a jak nie może wrócic do pracy, to strzela to śliczne kłamstewko.

Jeszcze lepsze są naciski na wesele. Cywilny ślub? Tylko nie to! Ona chce się ze wszystkimi szczęściem dzielic, a zwłaszcza z Bogiem, ale bez konkretnej oprawy to już nie będzie szczęścia i radości.

Mussuka wcale tych cielęcin tak dużo nie ma. Kobiety dysponują potężnym orężem - fochem!
Do teściowej nie pojedzie, bo ta nie poparła jej weselnych szaleństw. Seksu nie będzie, bo mąż sarka na zbytnią rozrzutnosc. Można tak jeszcze wymieniac i wymieniac.

21

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

..a może to wynik wychowania przez nadopiekuńcze matki? "Jak ja tego nie zrobię, to nikt nie zrobi", "Zostaw, bo zepsujesz" - zatem mężczyźni przyjmują rolę biernego obserwatora swojego życia.  ?

22

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Ale przychodzi czas, że trzeba się z tego obudzić.Bo nim się zorientujesz będzie się panem z 3 dzieci i żoną zołzą.

23

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Asterka10 napisał/a:

Czasem powodem takiego decydowania ZA jest zwyczajna wygoda partnera.Wielu mężczyzn w Polsce nie wie gdzie jest w domu mikser, przyprawy czy deska do prasowania - domowe obowiązki scedowali na swoje partnerki.Tak samo jest z wywiadówkami, szkoła dzieci, wakacjami.Kobiety nie decydują bo chcą, ale muszą.Bo partner nie ma głowy do pierdół.I jakoś nieuchronni e przekłada się to na decyzje o cięższym kalibrze....

Tez prawda:) Milam takiego i na szczescie juz nie mam, bo czulam sie jak kon w kieracie w tym zwiazku. Ale nie byl to Polak;)
To chyba zalezy i od wychowania w domu i od samego czlowieka - jesli widze, ze mam kanapowego kartofla zamiast mezczyzny w domu to po niedlugim czasie dziekuje za takie pozycie i oddalam sie szybkim truchtem w druga strone.
Najgorsza odpowiedz jaka moge uslyszec to na moje pytanie: dokad chcesz dzis isc albo co sadzisz o wyjezdzie tu i tu? - wszystko mi jedno kochanie, Ty sama zdecyduj.

No wtedy to ja poza ramki subtelnosci wykraczam w calym tego slowa znaczeniu.

24

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Może i wychowanie robi swoje. Wzorce wyniesione z domu też w jakiejś części.

25

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
chaber05 napisał/a:

Mussuka wcale tych cielęcin tak dużo nie ma. Kobiety dysponują potężnym orężem - fochem!
Do teściowej nie pojedzie, bo ta nie poparła jej weselnych szaleństw. Seksu nie będzie, bo mąż sarka na zbytnią rozrzutnosc. Można tak jeszcze wymieniac i wymieniac.

Sorry, ale dla mnie facet, ktory reaguje i ustepuje takim metodom, to wlasnie typowe ciele. W nosie mialabym fochy jasnie pani zony, gdybym miala inne na jakis temat zdanie. I moglaby sobie pas cnoty na rok zalozyc (sa inne zrodla) a nie ustapilabym na krok takiemu fochowi. Jesliby mnie przekonala swoja rozsadna, dorosla argumentacja to inna sprawa, z fochami zostalaby sama.

26

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Popieram Mussuka. Niestety większosc kobiet czuje się strasznie skrzywdzona, gdy facet nie chce byc grzecznym misiem. Cały net jest wypełniony żalami, że mężuś o swoją kobietę nie dba, jej mamusi nie lubi, chodzic po sklepach i galeriach z nią nie chce, itd.

27

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
chaber05 napisał/a:

Popieram Mussuka. Niestety większosc kobiet czuje się strasznie skrzywdzona, gdy facet nie chce byc grzecznym misiem. Cały net jest wypełniony żalami, że mężuś o swoją kobietę nie dba, jej mamusi nie lubi, chodzic po sklepach i galeriach z nią nie chce, itd.

moze w PL, ja tu u siebie takich rozkapryszonych lal, co to z faceta pluszaka chca zrobic i w ogole traca zdolnosc oddychania jak mezulek sie oddali od niej na powyzej 10 krokow, moge na palcach jednej reki zliczyc.

28

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

dodam moje trzy grosze...:-)
Ja nie rozumiem ani takich mezczyzn, ani takich kobiet.
Widze to niestety czesto.

Juz samo zwracanie sie do swojego partnera per "Misiuuu?"
co powiecie na to , ze niektore kobiety nakladaja mezowi czy tam komu / egal jak zwal,  szynke na kanapke ( w towarzystwie -myslalam ze z krzesla spadne ) pomidorek, jajeczko i ...na talerzyk!
i on sie cieszyl! :-))))

mowia co ma ubrac i KIEDY, najlepiej chcialyby by tylko z NIA tanczyl ( i ciesza sie z tego :-))),
a juz najfajniej byloby , gdyby myslal to , co ona.

nigdy nie pojme , jak mozna sie jeszcze czuc kobieta w takim zwiazku.
Przeciez po takiej "obrobce " to juz nie facet, tylko jakis bezcharakterowy zmanipulowyny ...Misiu wlasnie

29

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
kenobi napisał/a:

..."Co wolisz iść z żoną do kina, czy z kolegami na kręgle?" -- wiadomo, że każdy kochający mąż wybierze to pierwsze. Jak wybierze drugie to pewnie nie kocha...

Nie ŚMIE wybrać (inaczej) - ŻYCIA by NIE MIAŁ... przecież "taki" ślubny mąż jest już "zakontraktowany"! wink
A potem płacz i zgrzytanie zębów. Bo "jakaś inna" gotowa się znaleźć, która wysłucha, dopuści możliwość subiektywnego zdania... Każdy kij ma dwa końce smile

30

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
pomaranczowa 1 napisał/a:

co powiecie na to , ze niektore kobiety nakladaja mezowi czy tam komu / egal jak zwal,  szynke na kanapke ( w towarzystwie -myslalam ze z krzesla spadne ) pomidorek, jajeczko i ...na talerzyk!
i on sie cieszyl! :-))))

ale pogryzl to juz sam?;)

wiesz, ja tez jak pichce w kuchni to nie lubie jak mi sie cale towarzycho pod nosem kreci, wiec jak w garkuchni nakladam na talerze i wydaje, gromkim glosem nawolujac: obiaad! ale to co opisalas to juz robienie posmiewiska ze swojego dojrzalego partnera.

Misiowanie tak mi nie przeszkadza, byle wlasnie nie publicznie, nie przy znajomych na Boga!

31 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2013-05-13 15:00:06)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Mussuka napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

co powiecie na to , ze niektore kobiety nakladaja mezowi czy tam komu / egal jak zwal,  szynke na kanapke ( w towarzystwie -myslalam ze z krzesla spadne ) pomidorek, jajeczko i ...na talerzyk!
i on sie cieszyl! :-))))

ale pogryzl to juz sam?;)

wiesz, ja tez jak pichce w kuchni to nie lubie jak mi sie cale towarzycho pod nosem kreci, wiec jak w garkuchni nakladam na talerze i wydaje, gromkim glosem nawolujac: obiaad! ale to co opisalas to juz robienie posmiewiska ze swojego dojrzalego partnera.

Misiowanie tak mi nie przeszkadza, byle wlasnie nie publicznie, nie przy znajomych na Boga!

no , to co innego , to w kuchni, jak gotujesz.

Ja zauwazam czesto u kobiet takie " obslugiwanie " czy cos...nie wiem jak to nazwac.
Nie chodzi mi o zrobienie kawy,czy przyniesienie koca do ogrodka, jedno drugiemu przeciez to robi i to jest fajne...
Nie. ale o takie "skakanie", czy planowanie za niego. Ja nie rozumiem jak mozna cos wiedziec za kogos LEPIEJ. Co lubi/ co mu pasuje/ smakuje /sadzi/chce...
to wstretne jest

32

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Mialam takiego chlopaka- ciele, i po prawie pieciu latach zwyczajnie wysiadlam. Kazda decyzje sama musialam podejmowac, bo inaczej nic sie nie dzialo. Na pytanie: "Co chcesz robic w weekend?", "Jak rozwiazemy placenie rachunkow?" itd, spotykalam sie ze sciana ciszy, a potem wzruszanie ramionami:"Rob jak chcesz.". Oczywiscie, jak podjelam decyzje, ktora nie wypalila, on latami mi wypominal sad

Teraz, na szczescie, mam faceta, ktory chce miec we wszystkim zdanie, wszystko konsultuje- od obrazow na scianie, przez poduszki, rosliny do wydatkow. Decyzje podejmujemy we dwojke. No, moze czasem mi odpusci moje widzimisie (np. jak chcialam pomalowac przedpokoj na kolor, ktory mu sie nie za bardzo podobal), ale generalnie sie po prostu docieramy, kiedy nie mamy takiego samoego zdania.

Co do kobiet- hegemonow, ktore wszystko dyktuja, a partner sie zgadza jak to przyslowiowe ciele, czesto to faktycznie wynika z wygodnictwa. Latwiej jest pokiwac glowa, a potem jeczec i wypominac, niz brac chocby czesc odpowiedzialnosci za decyzje w zwiazku.

33

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Ciekawy temat. Faktycznie zależy to bardzo od charakteru. Znam osobiście przypadek, gdzie facet jest kompletnym pantoflem i słucha we wszystkim swojej obecnej żony i są razem szczęśliwi. Ona, bo ma wszystko tak, jak chce, a on, bo unika kłopotu myślenia. Z poprzednią żoną nie mogli dojść do porozumienia, bo ona od niego wymagała podejmowania wspólnych decyzji i brania odpowiedzialności. Dla niego było to męczące, więc znalazł sobie kobietę, która myśli za niego. Każdemu według potrzeb wink Ja osobiście bym taką bezzdaniową osobę zniszczyła psychicznie za nijakość. Mam dość silną osobowość i nie mogłabym być z pantoflem, nie ma opcji. Potrzebuję partnera do dyskusji, który potrafi mi w razie czego przemówić do rozsądku. Ale oczywiście nie jest tak, że ustalamy z chłopakiem wszystko razem. Jesteśmy w tej kwestii zgodni, że estetyką zajmuję się ja, a techniką on. I jest to dla nas dobre rozwiązanie, bo nie każdy musi się na wszystkim znać. Jeśli on mi powie, że ten samochód ma dobry silnik to mu wierzę i jedynie zasugeruję kolor jaki by mi się podobał. I wszyscy są szczęśliwi.

34 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-05-13 16:11:49)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

nie po mojemu zamyślił sobie mój mąż biorąc majątek tesciów na swoje ramiona, bardzo nie po mojemu. mają od tej pory we mnie wielkiego wroga. ja nie chce ani obowiązków ani tego domu.
tak uslyszal ze 3 tyg temu mowa byla o rozstaniu, caly czas o tym gadalam. i spi sam.
dlaczego? bo sie decyduje wspolnie o takich sprawach.
zemsta?zostanę żyrantem ojca, ktory chce remontowac dom, w ktorym mieszkamy my z rodzicami moimi. oczywiscie wiadomo, ze dla nas.
kazdy ma swoje plany i swoją drogę. i co to za związek?

35

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

O "fochu" kobiecym... Znajomy w wieku, w którym "na wczasy jeździ się po to, aby od siebie odpocząć" zadał mi takie pytanie: "Czy Ty w ogóle zdajesz sobie sprawę, co znaczy mieć w domu nieszczęśliwą żonę?". To jest właśnie cel -- chcemy aby żony były szczęśliwe, więc minimalizujemy "fochy". Nie uciekamy, ale trudno jest ciągle walczyć o mało ważne sprawy -- jak księżniczka upiera się, aby mieć pomarańczowy pokój, a mi się taki nie podoba, to niech sobie zrobi pomarańczowy.

36

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Kenobi, fakt, jezeli chodzi o pierdolki, to faktycznie nie ma co sie klocic. Ja piekla facetowi nie robie, bo chce sobie jakies rosliny na balkon kupic, ktore mnie nie za bardzo kreca, tak ja on nie upiera sie jak osiol, gdy przyniose do domu poduszki, ktore mu sie nie podobaja. No, ale, zgadzac sie dla "spokoju" w sprawach waznych, jest dla mnie czystym idiotyzmem. To taka falszywa ekonomia- spokoj bedziesz mial na pare minut, a potem niestety bedzie trzeba zyc z tym co zona/ partnerka sobie ubzdurala. No, i nie mozesz miec pretensji. W koncu sie zgodziles.

37 Ostatnio edytowany przez Szarlot (2013-05-13 21:30:07)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

U nas z podejmowaniem decyzji jest raczej po partnersku...
Choć rzeczywiście mój Mąż często ustępuje mi w sprawach, które nie są dla niego istotne. Np. to, gdzie spędzimy wakacje. Ja mam większy zmysł organizatorski, więc On wie, że jak zgodzi się na mój pomysł, to ja się zajmę organizacją, rezerwacją i tym sposobem każdy coś "traci" ale i "zyskuje". - ja decyduję, ale też ja organizuję (więc poświęcam na to czas i energię), on idzie mi na rękę, ale ma czas wolny, bo nie musi się martwić o resztę wink
Choć są i takie wyjazdy, które są dla kogoś z nas szczególnie ważne - takie "podróże życia", np. gdzieś daleko daleko w świat - wtedy staramy się spełniać te nasze marzenia a nie odpuszczać. A jeśli to się kłóci z oczekiwaniami drugiej strony, to każdy jedzie osobno i żadne z nas nie ma z tym problemu wink
Byliśmy już na takich osobnych wyjazdach. Każdy wraca szczęśliwy, zadowolony, pokazujemy sobie zdjęcia, opowiadamy jak było.... To, że jesteśmy małżeństwem, nie znaczy, że musimy ciągle trzymać się za ręce - skoro ktoś kocha góry, a druga osoba morze, to niech każdy czasami ma tylko to, co sam chce, bez uginania się drugiej stronie i rezygnacji z siebie...

Natomiast w sprawach wspólnych i fundamentalnych, typu: ślub, dziecko, praca, przeprowadzka, wyjazd do teściów wink - zawsze siadamy i gadamy i dochodzimy do jakiejś wspólnej decyzji, choć czasami przy tym wióry lecą wink

I chyba jesteśmy pod tym względem mało stereotypowi, bo np. na ślub kościelny nalegał mój Mąż, a nie ja.
Ja, kiedy się poznaliśmy, od lat żyłam z daleka od kościoła, więc wolałam cywilny, ale wiedziałam że dla mojego Męża cywilny nic nie znaczy, a kościelny jest dla niego bardzo ważny, zgodziłam się więc i wzięliśmy kościelny (w sensie konkordatowy). A w czasie naszych przygotowań do tego ślubu poznaliśmy świetnego księdza, opowiedzieliśmy mu szczerze naszą sytuację, potem zaczęliśmy spotykać się z nim na kawę, dużo rozmawialiśmy... i mogę powiedzieć, że dzięki temu właściwie na nowo się nawróciłam smile Więc czasami pójście drugiej stronie na rękę, w dalszej perspektywie okazuje się korzystne i dla nas samych.

A nawet jeśli tak się nie dzieje, ale i tak gdzieś ktoś w jakimś związku podejmuje zwykle większość decyzji i stronie dominującej jak i uległej to odpowiada, to nie widzę problemu i powodu do krytykowania takich "układów". Każdy w małżeństwie czy związku jakieś tam układy i zasady ma, je zna i chyba akceptuje, skoro w nim trwa...

Jakiś psycholog, kiedyś fajnie obśmiał tą teorię, że teraz takie czasy, że jest moda na związki partnerskie, na to, żeby każdą decyzję podejmować razem, że kobieta i facet muszą zawsze "po równo" - po równo pracować, po równo zajmować się dzieckiem, po równo sprzątać, bo jak jakiś związek nie jest partnerski, to jest zuuuuyyy smile a właśnie według niego to wcale nie zawsze i nie dla każdego musi być jedyna recepta na szczęście.
Zgadzam się z tym. Jak komuś dobrze w niepartnerskim, to dla mnie nie ma problemu...

Jedna kobieta ciągle podejmująca wyzwania i decyzje czuła by ciężar i czułaby, że jest w związku z dzieckiem a nie z partnerem, a inna w tej samej sytuacji będzie w niebo wzięta.
To samo facet. Jeden ma tak, drugi inaczej.
Znam facetów, którzy organizują życie swoim kobietom łącznie z tym, w czym ona ma dziś pójść na imprezę i czy w ogóle może pójść. Właściwie narzucają im wszystko i to niby dla jej "wygody" i "dobra" wink A ona taka myszka pokorniutka i jej w to graj.
Więc naprawdę różne związki funkcjonują i się dobrze mają.
To kwestia charakteru, typu osobowości i wzorów wyniesionych z domu też na pewno.
Myślę więc, że to wydumany z lekka problem wink
Np. co do kwestii powrotu do pracy - pewnie część kobiet nie chce wracać, bo wolą piłować paznokcie i niech mąż na nie "robi" i może wymyślają wymówki nie będąc przy tym uczciwą ani wobec swoich mężów, ani wobec siebie.
Ale moja bliska koleżanka, której sytuację rodzinną znam bardzo dobrze ma takiego męża, który bardzo nie chciał, żeby wracała do pracy po urodzeniu dziecka, bo po co jego zdaniem skoro on zarabia, ale ona się uparła, postawiła na swoim i wróciła.
Więc nie uogólniałabym.
U nas ustaliliśmy na początku ciąży, że wrócę do pracy, kiedy będę się czuła na siłach i chciała... a teraz czuję, że wrócę wcześniej niż sama na początku myślałam. Mąż zostawia tę decyzję mnie. I ja wiem, że on nie ma z tym problemu. Choć pewnie wielu facetów ma, ale się nie przyznaje, a potem pretensje do kobiet, że organizują facetom życie wink
Akurat i dla mnie i dla mojego Męża ważne jest, żeby przez jakiś czas dziecko było ze mną w domu, a nie tułało się po żłobkach, więc się pod tym względem zgadzamy. Jakbyśmy mieli rozbieżne zdania, trzeba by dyskutować i coś ustalić.
I pewnie gdyby mi mój Mąż szczerze powiedział: "słuchaj, wróć do pracy jak najszybciej, bo ja nie czuję się na siłach dźwigać na barkach utrzymania całej rodziny", to okej. Wróciłabym szybciorem.
Najważniejsze, żeby być ze sobą szczerym i się dogadać.
Bo większość problemów w związkach nie bierze się stąd, że ktoś pracuje, a ktoś nie, że robi się wystawne wesele czy nie, że bierze się ślub kościelny czy nie, tylko z tego, że ludzie tego szczerze ze sobą nie umieją przegadać.
Tak mi się wydaje.

I na koniec anegdotka:
Kiedyś ktoś zapytał wesołą parę świętującą 30. rocznicę ślubu, jak to się robi, żeby tyle lat wytrwać w takim fajnym, zgodnym, pogodnym związku. Facet bez wahania odpowiedział:
- "Bo wie pani, na początku naszego małżeństwa ustaliliśmy, że ja będę podejmował decyzje w sprawach ważnych, a żona w sprawach drobnych....
- No i co?
- I wie pani co? - przez 30 lat nie było ani jednej sprawy ważnej wink"

38 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-13 19:47:26)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Oj dlugo moglbym tu przesiadywac i debatowac jak to jest jak baba, wroc kobieta... a nawet 2 baby big_smile chca "dyrygowac" zyciem faceta - meza i ziecia w jednej osobie - i grac tam pierwsze skrzypce Vivaldiego.

Przeczytalem ten watek przelotem i niestety utwierdzilyscie mnie drogie Panie... i Panowie smile ,ze postapilem slusznie nie dajac sie wprasowac pod pantofla.
Szantaz emocjonalny i manipuacje, tak bym okreslil chec scedowania partnera do roli pomietla w zwiazku...

Byc kobieta, byc kobieta... o rzesz qwa big_smile jak mojej eks daleko do Was smile

39

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Widzę w moim środowisku rzecz odwrotną najczęściej. Moje młode przyjaciółki, ktore malują się/ubierają/czeszę tak jak życzy sobie partner. Masakra jakaś. Ja wszystko rozumiem, ale w małżeństwi/związku trzeba byc sobą.
U nas razem podejmujemy jakieś większe decyzje, natomiast finansami zarządza mąż.

40

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Ja przyznaję, że dominuję mojego męża we wszystkim - taki mam charakter wink Przy czym zostawiam mu totalną swobodę wink Paradoksalnie to brzmi, ale tak jest; nie mam nigdy nic przeciwko gdy chce nie tylko wyjść ale i wyjechać gdzieś z kolegami na kilka dni- proszę tylko o sms, że dotarł bezpiecznie, ale podczas całego pobytu (zwykle 2 dni) nie odzywam się ani symbolem, bo chcę, by poczuł świętość tych chwil big_smile
Nie używam słów "nigdy" i "zawsze", nie wpływam, na to, co mój mąż ma w danej chwili robić. Z kim się przyjaźnić, gdzie chodzić, w czym chodzić, ile alkoholu wypić podczas grilla, czy spotkania ze znajomymi.

Mam osobowość dominującą w sprawach domowych- tzn. ja to po prostu nazywam gustem estetycznym big_smile
Cóż, widocznie po babci coś mam- ale zawsze go pytam, czy aby na pewno mu się podoba np.dany mebel, albo czy na pewno dobrze będzie się czuł w danym kolorze ścian- chcę jego komfortu.

Co do dzieci: nigdy tego nie wymuszałam. Na pierwszej w życiu randce oznajmiłam mężowi, ze nie chcę mieć nigdy dzieci. Wolałam powiedzieć wcześniej niż później (jak mi radzono). Zaakceptował ten fakt, jakoś specjalnie mu na tym nie zależało.

Właśnie powiedziałam mężowi: - Kochanie, założyłam wątek >Jak kobiety planują życie partnerowi<
mąż: No i co z tego wynika?
ja: no to, ze Cię całkowicie dominuję. Na przykład mam wrażenie, ze wymusiłam na Tobie ślub.
mąż: A ja mam wrażenie, że z całej naszej dwójki tylko Ty nie chciałaś ślubu.

No, to się nazywa sztuka kompromisu: gdy każdy myśli, że dostał największy kawałek wink

41

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Dziewczyny, popieram Was wszystkie smile .
Ja z kolei zauważyłam, że niektóre dziewczyny (i panowie też) popadają w skrajności. Tak mają włożone w głowę, że "nie wolno" sie podporządkować, że na hasło swojego mężczyzny "lubię Cię w czarnych włosach" pędem pomalują sie na rudo i pitolą wszystkim jakie to one niezależne i nie pozwolą żeby facet nimi rządził roll .
A panowie mają w doopie to co chce ich kobieta, tak na wszelki wypadek, żeby nikt nie powiedział, że z niego pantofel.
Tak Was czytam i stwierdzam, że w moim gronie znajomych sztuka rozmowy i kompromiu to rzadkie zjawisko sad .

42

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Anik38 napisał/a:

Tak Was czytam i stwierdzam, że sztuka rozmowy i kompromiu to rzadkie zjawisko sad .

Potwierdzam... "gatunek" scalajacy zwiazek - na wymarciu.

43

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Catwoman napisał/a:

Czy Wam też się zdarza planować życie partnerowi? Czy znacie takie przypadki? Co o tym "zjawisku" sądzicie?

Oczywiście, często świadomie albo nieświadomie ingeruję w życie mojego mezczyzny

44

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Mysle, ze wszystko zalezy od obu stron. Jezeli facet sie nie sprzeciwia takiemu stylowi zycia, to znaczy ze albo jest ciapą, albo tak mu po prostu pasuje i wręcz jest z takiego stanu rzeczy zadowolony smile Nie widze w tym nic złego, najwazniejsze zeby przynosilo to wzajemną korzyść.

45 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-05-14 07:04:48)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Nie dominuję w związku, znam swoje wady, wolę podejmowac decyzję wspólnie. Mam okropny gust i powierzenie mi urządzenia domu, równałoby się klapie.

Wiele z Was już wie, że mój mąż pracuje z dala od domu. Pomimo, że rzadko się widzimy, nie ograniczam go w żaden sposób. Co ciekawe, od niejednej kobiety słyszałam: ja bym tak nie mogła. One chciały mężczyzny na co dzień, zawsze gotowego do pomocy, czekającego na każde ich skinienie. Lubię samodzielnosc, ale nie dyktaturę.

Fajnie piszecie, ale jakoś kłóci się to wszystko z moimi obserwacjami. Poznałam kilka małżeństw gdzie facet ma coś do powiedzenia, lecz to rzadkosc. W kwestiach rodziny i domu niezmiennie rządzi kobieta. O dziwo mając nieustające wsparcie w swojej matce.
Nawet wypowiedzi mężczyzn potwierdzają moje przypuszczenia. Oni wybierają święty spokój nie dlatego, że są ciapowaci, a dlatego, że życia by nie mieli.

Jeśli mogę zapytac Emmo, jak było w Twoim przypadku ze ślubem, weselem, dziecmi, domem, wizytami, wczasami? Rozegrało się wszystko po Twojej myśli?

46

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Nirvanka87 napisał/a:

Nie rozumiem takich kobiet, chociaż sama mam zadatki na kobietę bluszcz, bo chciałabym wiele rzeczy robić razem z partnerem, aczkolwiek znam umiar. Każdy czasami chce być sam i mieć święty spokój, zarówno ja, jak i partner. Szczególnie że jesteśmy jedynakami i oboje jesteśmy przyzwyczajeni np. do tezo, ze mamy swój własny prywatny pokój. Nawet wczoraj wywiązała się rozmowa o małżeństwach, które mieszkają w kawalerkach, całe życie (nie chodzi nawet o dzieci i brak miejsca). Chodzi o to, że ja nie wytrzymałabym w jednym pokoju non stop z facetem, nawet ukochanym i najcudowniejszym. Sorry, każdy czasami potrzebuje sobie w nosie podłubać, czy paznokcie poobgryzać, albo chociażby soczyście zakląć, czy rzucić talerzem dla spokojności. A niekoniecznie chce sie okazywać swoich "słabości" partnerowi. rozmowa zakończyła się jak w 99% przypadków  wspólnym identycznym zdaniem, że my byśmy tak nie dali rady.

Co do "pozwalania" wychodzenia, czy podrapania się po d*pie. no to śmieszne jest. Związek/ małżeństwo to nie więzienie z zaostrzonym rygorem, a partner to nie strażnik. Ja uważam, ze facet jak najbardziej powinien czasami wychodzić tylko z kumplami, wychodze z założenia, że jak mnie zdradzi to jego problem, bo wtedy kopnę go w odwłok i straci naprawdę fajną dziewczynę. KAżdy się sam powinien pilnować.

Popieram w 100%!  Nie robię problemu i nie obrażam się, gdy mąż ma ochotę spotkać się z kolegami, a nawet wypić z nimi drinka. Mąż czy żona to nie własność!  Będąc w związku nie jest się ubezwłasnowolnionym!  Niestety często bywa że żona nie pozwala mężowi na wyjścia z kolegami. I co to da? Jak się chce wyjść, to i tak się to zrobi!  Jak chcesz wypić tego drinka, to i tak się napijesz. Tylko że zamiast zrobić to oficjalnie, okłamuje się partnera i tyle..

47

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Odnoszę wrażenie,że w moim związku to raczej mąż tak planuje mi (i sobie) życie.
Na przykład: co sądzisz o prywatnej szkole? Dzieci kolego skończyły tą szkołę i poszły na dobre studia.Więc ja przytakuję.Pewnie nieco inaczej by to wyglądało gdyby zapytał czy mam coś przeciwko posłaniu córki do szkoły katolickiej:)
Plany wakacyjne czy na ferie zimowe: w tym roku jedźmy znowu do Bułgarii bo ten hotel w Sozopolu jest rewelacyjny.No,chyba,że nie chcecie to możemy na Mazury.Ech,ja Mazur nie cierpię,więc...
Remont mieszkania: zróbmy w wakacje bo wtedy tam nie mieszkamy.Kiedy okazuje się,że w wakacje nie ma fachowców albo chcą trzy razy więcej no to....remontu nie będzie...
Może ja jestem za mało stanowcza...

48 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-05-14 10:02:19)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
kenobi napisał/a:

Wybaczcie... taki sarkazm:

No właśnie... jak się kocha żoną, to nie ma potrzeby chodzenia na kręgle. Przecież żona jest osobą, z którą chce się spędzać całe życie, więc skądże znowu ktoś chciałby iść na kręgle? Toż to zdrada... To jasny sygnał, że nie chce się już z żoną spędzać czasu. Przedkładanie kolegów nad ukochaną. "Co wolisz iść z żoną do kina, czy z kolegami na kręgle?" -- wiadomo, że każdy kochający mąż wybierze to pierwsze. Jak wybierze drugie to pewnie nie kocha...

No wlasnie big_smile
Ja jestem nietypowa chyba, kiedy nasz syn mial dwa tygodnie a corka 2 lata, moj maz mial okazje wyjechac na jakies spotkanie na dwa dni. mieszkamy na zadupiu byla sroga zima. Widzialam, ze ma ogromna ochote, wiec go "namowilam" i pojechal, nie mam tutaj nikogo wiec rownalo sie to z calkowicie samotnym spedzeniem dwoch dni, no oczywiscie z dzieciakami w komplecie. Moja kolezanka ten "napoleon w spodnicy" kilka miesiecy pozniej nie wyrazila zgody, zeby nasi mezowie pojechali do kina:D miala corke wowczas 7 letnia, syna 5 miesiecznego, babcie i dziadka do pomocy, siostre tez chetna i bylo lato, no a caly "wyjazd" naszych mezczyzn trwalby jakies 5 godzin, gdyby zahaczyli o McDonalda big_smile Kiedy jej powiedzialam, ze przesadza, i ze nic sie nie stanie jak pojada na ten film uslyszalam, ze "buntuje jej meza a ona sama nie bedzie dzieci nianczyc" - facet ma przekichane big_smile

chaber05 napisał/a:

Fajnie piszecie, ale jakoś kłóci się to wszystko z moimi obserwacjami. Poznałam kilka małżeństw gdzie facet ma coś do powiedzenia, lecz to rzadkosc. W kwestiach rodziny i domu niezmiennie rządzi kobieta. O dziwo mając nieustające wsparcie w swojej matce.
Nawet wypowiedzi mężczyzn potwierdzają moje przypuszczenia. Oni wybierają święty spokój nie dlatego, że są ciapowaci, a dlatego, że życia by nie mieli.

Jeśli mogę zapytac Emmo, jak było w Twoim przypadku ze ślubem, weselem, dziecmi, domem, wizytami, wczasami? Rozegrało się wszystko po Twojej myśli?

No wiesz Chaber moja tesciowa by sie pod tym podpisala, moj maz uslyszal ze jest pantoflarzem, a ja ze rzadze wszystkim i wszystkimi big_smile dlatego tylko, ze nie pozwolilam im rzadzic w naszym domu!

Ja nie wtracam sie w firme meza, sposob rozliczania sie ze wspolnikiem, parze kawe, stawiam ciasto na stole albo cos konkretnego do zjedzenia i znikam smile Decyzje zawsze podejmujemy razem, jesli to wieksza inwestycja to ja szukam okazji i zbieram informacje a pozniej razem wszystko analizujemy i podejmujemy decyzje, naprawde nam razem dobrze ale to boli tesciowa bo wczesniej miala cos do powiedzenia a teraz wszystkie jej zlote rady maz konczy zdaniem "porozmawiam z zona i podejmiemy decyzje" koniec kropka! Dlatego jest pantoflarzem big_smile
Dla porownania dodam, ze jej wlasy maz, ma strasznie duzo do pwoiedzenia na kazdy temat i swoje zdanie wyrazic moze ale i tak ZAWSZE jest tak jak tesciowa zdecyduje i to jest w porzadku, dlatego kloca sie wiecznie, nieodzywaja i zyja jak pies z kotem.....

49

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Joga tak, znam takowe kobiety, których mąż MUSI stawić się codziennie o 19.00 na kąpanie dziecka w sztuce: 1, "bo tak". Bo jest równouprawnienie i ona widocznie nie będzie robić tego sama.
A wystarczy czasami okazać się człowiekiem big_smile

50 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-05-14 10:14:18)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Catwoman napisał/a:

Joga tak, znam takowe kobiety, których mąż MUSI stawić się codziennie o 19.00 na kąpanie dziecka w sztuce: 1, "bo tak". Bo jest równouprawnienie i ona widocznie nie będzie robić tego sama.
A wystarczy czasami okazać się człowiekiem big_smile

EEE tam Catwoman moja kolezanka to czysty hardcore big_smile
Ona pracuje 5 godz dziennie, praca zerowo odpowiedzialna, placa dobrze jak na takie zadupie, codziennie jest o godz 13.00 w domu. Maz pracuje roznie, w systemie 48/24 czy jakos tak, po pracy wraca rano po drodze zakupy, w domu sprzatanie pranie i gotowanie no i zajmuje sie dzieckiem tym najmlodszym bo starsze w szkole. Zonka wraca na gotowe, facet wyspac moze sie tylko wtedy kiedy ONA MU POZWOLI, bywa, ze nie spi po dwa dni z rzedu bo ..... ona musi odpoczac. Kiedys wyjechala na wakacje, na jej powrot przygotowal obiad, kwiaty i tort, myslisz ze sie ucieszyla? Obiad to codziennosc wiec zadna niespodzianka, kwiaty jak to kwiaty kupil a tort? No coz kupil gotowy biszkopt i przelozyl kremem i z czego sie cieszyc?! Ja w domu jak sobie przypomnialam jak byla zdegustowana, ze takie marne powitanie miala to plakalam ze smiechu big_smile

a co tam polece po calosci, oby nie czytala tego forum big_smile
- Jak sobie lape uszkodzil w pracy tak, ze dostal zwolnienie i ledwo nia ruszal to sie ucieszyla bo mial wolne i mogl chalupe odmalowac big_smile
- Jak sobie kupil myszke do kompa bez jej wiedzy to wylecial z nia za drzwi bo nie ustalili tego zakupu razem! odkupilismy od niego, zeby nie mial problemu i uratowalismy ich malzenstwo byc moze big_smile
- kiedys spotkalam go w aptece na drugim koncu miasta, zmeczony bo nie wyspany po pracy, pogoda fatalna, snieg, zimno a on na piechote zasuwal, bo kase trzeba oszczedzac i oba auta ktore maja staly pod blokiem big_smile
- gotuje, sprzata, pierze, okna myje i takie tam
- do kina moze jak mu pozwoli i tylko po 20.00 bo ona wtedy dzieci polozy spac big_smile


Ostatnio zalil sie mojemu mezowi, ze jest coraz badziej zmeczony "zyciem" ........dlugo bym tak mogla ale nie wiem czy to bardziej komedia czy dramat, szkoda mi faceta bo dobry czlowiek z niego.

51

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Joga jestem ciekawa, kiedy mąż znajdzie sobie kobietę, która go doceni wink Bo ja w takich związkach zawsze widzę nagły zwrot akcji i otwarcie się oczu.

52

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
kenobi napisał/a:

Wybaczcie... taki sarkazm:

No właśnie... jak się kocha żoną, to nie ma potrzeby chodzenia na kręgle. Przecież żona jest osobą, z którą chce się spędzać całe życie, więc skądże znowu ktoś chciałby iść na kręgle? Toż to zdrada... To jasny sygnał, że nie chce się już z żoną spędzać czasu. Przedkładanie kolegów nad ukochaną. "Co wolisz iść z żoną do kina, czy z kolegami na kręgle?" -- wiadomo, że każdy kochający mąż wybierze to pierwsze. Jak wybierze drugie to pewnie nie kocha...

A mój mąż to ostatnio na rzecz kręgli ze współpracownikami opuścił zajęcia w szkole rodzenia. Znaczy pewnie nie kocha ani mnie, ani szykującego się na świat pierworodnego?  wink

A co do meritum wątku. U nas jest tak, że faktycznie wieloma sprawami okołodomowymi ja zawiaduje. Tak jest jakoś od początku i choć ostateczne decyzje podejmujemy wspólnie, to zwykle ja poszukuję różnych opcji, które potem rozważamy. W sprawach dotyczących pracy, szkoleń itp każde decyduje samo o sobie, ale cenimy nawzajem swoje opinie.

Szczerze mówiąc, to ja nie bardzo rozumiem sedno problemu "układania życia". Po mojemu, to od kiedy postanowiliśmy żyć już razem, to siłą rzeczy nawzajem sobie układamy i planujemy życie czy to chodzi o plany na wieczór, czy o emigrację.

53 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-05-14 10:23:54)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
nocnalampka napisał/a:

A mój mąż to ostatnio na rzecz kręgli ze współpracownikami opuścił zajęcia w szkole rodzenia. Znaczy pewnie nie kocha ani mnie, ani szykującego się na świat pierworodnego?  wink

porzucil kobiete w ciazy?!!!! ale nieladnie!!! ja bym sie juz pakowala i rozwodzila
big_smile

54

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Joga, no spakować się nie dam rady, bo mąż w pracy, a torby wysoko w szafie. Nie będę z brzuchem po drabinie skakać. Więc nici z rozwodu wink

55 Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-05-14 10:48:22)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

znam takowe kobiety, których mąż MUSI stawić się codziennie o 19.00 na kąpanie dziecka w sztuce: 1, "bo tak". Bo jest równouprawnienie i ona widocznie nie będzie robić tego sama.

Niestety znam to z autopsji. Gdy mam wyjazd wielodniowy, to mówi jak jej ciężko będzie wieczorem, a ja na to "Jakoś będziesz musiała sobie poradzić.". To zdanie jak zwykle jest iskrą na beczkę prochu, ale zawsze je wypowiadam. Jak żona ma wykąpać dziecko, to odnoszę wrażenie że dzieje jej się jakaś krzywda, bo musi zrobić coś za mnie. Czasem czuję się jak aktor w teatrze, który w wciąż gra tę samą sztukę -- wiem co mówię na otwarcie "sztuki", co zarzuci żona, co ja odpowiem, jaki będzie środek i zakończenie. Takie uroki małżeństwa. Ale to lepsze niż bycie samotnym chyba.

A mój mąż to ostatnio na rzecz kręgli ze współpracownikami opuścił zajęcia w szkole rodzenia. Znaczy pewnie nie kocha ani mnie, ani szykującego się na świat pierworodnego?

Noooo... to chyba jedyny słuszny wniosek. Fakty aż biją po oczach -- wolny facet może iść (1) ze swoją kobietą w ciąży (2) z kolesiami na kręgle. Ma wolny wybór. I co robi? Kto ważniejszy? Hahahah! Potraktuj to jako kolejny sarkazm. Ale jednak wybór miał wolny smile ...

56

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

kenobi ja bym wolała być sama. Ja- osobiście.
A od zawsze tak było u Was? Czy oczy Ci się dopiero otworzyły po jakimś czasie? Ciekawam.

57 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-05-14 10:56:08)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Bagaże wysoko? Na to znalazłabym patent w postaci tyczki z jakimś gwoździem i zdjęła.

U nas jest odwrotnie, nadmiar spędzonego ze sobą czasu doprowadziłby do wojny. Natomiast mąż widząc niezaradną lalę, wiałby tam, gdzie pieprz rośnie.

Ps.
Opisujecie jakieś monstra, a nie rozumne kobiety. Ktoś chciał ożenic się z takimi dyktatorkami? Koszmar! Zaczynam wierzyc, że bardziej kręcił faceta wygląd, a nie intelekt panienki. Wredny charakter w ładnym opakowaniu.

Kenobi, ja tam nie miałam i nie mam problemu, nie ma męża, to nie ma i robię sama co mam zrobic.

58

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Joga napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Joga tak, znam takowe kobiety, których mąż MUSI stawić się codziennie o 19.00 na kąpanie dziecka w sztuce: 1, "bo tak". Bo jest równouprawnienie i ona widocznie nie będzie robić tego sama.
A wystarczy czasami okazać się człowiekiem big_smile

EEE tam Catwoman moja kolezanka to czysty hardcore big_smile
Ona pracuje 5 godz dziennie, praca zerowo odpowiedzialna, placa dobrze jak na takie zadupie, codziennie jest o godz 13.00 w domu. Maz pracuje roznie, w systemie 48/24 czy jakos tak, po pracy wraca rano po drodze zakupy, w domu sprzatanie pranie i gotowanie no i zajmuje sie dzieckiem tym najmlodszym bo starsze w szkole. Zonka wraca na gotowe, facet wyspac moze sie tylko wtedy kiedy ONA MU POZWOLI, bywa, ze nie spi po dwa dni z rzedu bo ..... ona musi odpoczac. Kiedys wyjechala na wakacje, na jej powrot przygotowal obiad, kwiaty i tort, myslisz ze sie ucieszyla? Obiad to codziennosc wiec zadna niespodzianka, kwiaty jak to kwiaty kupil a tort? No coz kupil gotowy biszkopt i przelozyl kremem i z czego sie cieszyc?! Ja w domu jak sobie przypomnialam jak byla zdegustowana, ze takie marne powitanie miala to plakalam ze smiechu big_smile

a co tam polece po calosci, oby nie czytala tego forum big_smile
- Jak sobie lape uszkodzil w pracy tak, ze dostal zwolnienie i ledwo nia ruszal to sie ucieszyla bo mial wolne i mogl chalupe odmalowac big_smile
- Jak sobie kupil myszke do kompa bez jej wiedzy to wylecial z nia za drzwi bo nie ustalili tego zakupu razem! odkupilismy od niego, zeby nie mial problemu i uratowalismy ich malzenstwo byc moze big_smile
- kiedys spotkalam go w aptece na drugim koncu miasta, zmeczony bo nie wyspany po pracy, pogoda fatalna, snieg, zimno a on na piechote zasuwal, bo kase trzeba oszczedzac i oba auta ktore maja staly pod blokiem big_smile
- gotuje, sprzata, pierze, okna myje i takie tam
- do kina moze jak mu pozwoli i tylko po 20.00 bo ona wtedy dzieci polozy spac big_smile
Ostatnio zalil sie mojemu mezowi, ze jest coraz badziej zmeczony "zyciem" ........dlugo bym tak mogla ale nie wiem czy to bardziej komedia czy dramat, szkoda mi faceta bo dobry czlowiek z niego.

Ja Cie bardzo Joga przepraszam ale piszesz qrde o mnie i... dziekuje bardzo wylewnie za to ostatnie zdanie big_smile Klaniam sie w pas i chyle czola po sama ziemie.

No moze prawie o mnie piszesz, choc nie tyle o mnie co o mojej NIEPRACUJACEJ jeszczezonie.
Ale takich mrozacych krew w zylach historii, jak to facet jest w zwiazku "rosolem s kur wielu", to moglbym esej napisac tutaj.

A tak apropo tematu auta, to moja jz miala wymagania by auto bylo... samoregenerujace sie i jezdzace na wode... chyba. Bo dostawala bialej goraczki i malpiej furii jak trzeba bylo cos don kupic A o oplatach za oc i przeglady to juz nawet nie wspomne.
Tempomat by mandatow nie bylo, widorejestrator trasy zaprogramowac i w diably z fotoradarami. Naklikac cos w "nawigacje", wpasowac meza, by cos tam "odszczekal" przez komorke jak ona zadzwoni i fru...

59

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
chaber05 napisał/a:

Opisujecie jakieś monstra, a nie rozumne kobiety. Ktoś chciał ożenic się z takimi dyktatorkami? Koszmar! Zaczynam wierzyc, że bardziej kręcił faceta wygląd, a nie intelekt panienki. Wredny charakter w ładnym opakowaniu.

To raz. A dwa to zastanawia mnie czemu ci tacy biedni, pokrzywdzeni faceci nic nie zrobią ze swoim związkiem, tylko się żalą jak im źle. Sorry, ale dla mnie to dupa nie facet. Jak mi nie pasuje coś, to mowię o tym, zmieniam to i szlus. A nie szlocham jakie to nieszczęście mnie spotyka i pokornie przyjmuję baty. Ja tam bym takiego pana nie chciała na stanie.

60

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
kenobi napisał/a:

znam takowe kobiety, których mąż MUSI stawić się codziennie o 19.00 na kąpanie dziecka w sztuce: 1, "bo tak". Bo jest równouprawnienie i ona widocznie nie będzie robić tego sama.

Niestety znam to z autopsji. Gdy mam wyjazd wielodniowy, to mówi jak jej ciężko będzie wieczorem, a ja na to "Jakoś będziesz musiała sobie poradzić.".

ale nieczuły jesteś

61 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-05-14 11:17:51)

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Po namyśle stwierdzam, ze coś jest nie tak. Jakimi kryteriami kierowali się panowie wybierając żony, a jakimi kobiety wybierając mężów.
Kobiety patrzyły na kasę, a mężczyźni cenili seksapil?

62

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
Koliber napisał/a:
kenobi napisał/a:

"Jakoś będziesz musiała sobie poradzić.".

ale nieczuły jesteś

Bęc! Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Tak wiem, że nieczuły -- w końcu trzeba tylko wykąpać dziecko. Czuły jest ten facet, co robił żonie tort i kolację.

63

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Hop!...o zrozumienie chodzi a nie torty i kolacje

64

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...

Opisujecie tutaj wręcz patologiczne sytuacje. Moim zdaniem jednak jest możliwa taka dominacja bez takich skrajności, bo moja mama taka jest wink Chodzi tu o takie organizowanie codziennego życia rodzinnego, czasem mam wrażenie, że ona jest jak dowódca w wojsku rozdzielający zadania do zrobienia. Czasem ma pretensje, że musi ciągle myśleć a co to na obiad itp, jednak wie, że to obowiązek osoby, która jest organizatorem. Oczywiście nie jest tak, że my nigdy o niczym nie pomyślimy, bo każdy ma już od lat pewne obowiązki, ale ktoś kiedyś je tak podzielił big_smile Moim zdaniem to znacznie usprawnia roboty domowe, choć bywa wkurzające. Jeśli chodzi o inne sprawy, to tak naprawdę tata ma ostatnie słowo, nawet jeśli mamie się wydaje, że ona.
W moim związku są sprawy, o których ja decyduje, są takie, które ogarniamy wspólnie, a i są takie, które ogarnia mój chłopak. Tylko nie mieszkamy razem więc nie wiadomo jak będzie później smile

65

Odp: Jak kobiety planują życie partnerowi...
gojka102 napisał/a:

Odnoszę wrażenie,że w moim związku to raczej mąż tak planuje mi (i sobie) życie.
Na przykład: co sądzisz o prywatnej szkole? Dzieci kolego skończyły tą szkołę i poszły na dobre studia.Więc ja przytakuję.Pewnie nieco inaczej by to wyglądało gdyby zapytał czy mam coś przeciwko posłaniu córki do szkoły katolickiej:)
Plany wakacyjne czy na ferie zimowe: w tym roku jedźmy znowu do Bułgarii bo ten hotel w Sozopolu jest rewelacyjny.No,chyba,że nie chcecie to możemy na Mazury.Ech,ja Mazur nie cierpię,więc...
Remont mieszkania: zróbmy w wakacje bo wtedy tam nie mieszkamy.Kiedy okazuje się,że w wakacje nie ma fachowców albo chcą trzy razy więcej no to....remontu nie będzie...
Może ja jestem za mało stanowcza...

moze nie za malo stanowcza ale za bardzo bierna?

Co w tym zlego, ze ktos ma jakas inicjatywe i ja werbalnie przedstawi partnerowi? Skoro Tobie jego pomysly nie przeszkadzaja albo nie masz innych, wlasnych to jaki problem, ze sie z nim zgodzisz? Inaczej byloby, gdybys chciala czegos innego niz on albo nie zgadzala sie z jego pomyslem i ..nadal przytaknela.

Posty [ 1 do 65 z 154 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak kobiety planują życie partnerowi...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024