Pati. Wyslalam
ok wchodze na poczte:)
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
Strony Poprzednia 1 2 3 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Pati. Wyslalam
ok wchodze na poczte:)
Podobne tematy
operacja napisał/a:Pati zaraz wysle.
Zawsze myslalam o sobie nieatrakcyjna. Mysle, ze powodowalo to zazdrosc o meza i zbyt duza jego kontrole.
Chyba ta zdrada to byla taka chec ucieczki ode mnie, chociaz widze, ze nie dalo to mu tyle szczescia ile myslal, ze dostanie. Podbudowuje sie tym, ze mezowski skok w bok wyszedl na jaw, kiedy ja jeszcze nic nie wiedzialam. Czyli lalunia nie dala rady odciagnac go od nas, chociaz bardzo podobno chciala.
Pracuje nad soba, chce poczuc swoja wartosc, poczuc sie dobrze sama ze soba i pracuje nad tym, by moje relacje z mezem byly wlasciwie " nie trzymac go na smyczy ".Kochana jesli chcesz go zatrzymac , i odnowic zdrowa realcje , musisz , powatrzam musisz , poczuc swoja wartosc, miec cos swojego , jesli nie zaakceptujesz siebie nikt Cie nie zaakceptuje .
Maz , byc moze chcialby pewna siebie usmiechnieta kobietke , takze do dziela damy rade:))
Tak Pati. Dotarlo do mnie po zdradzie jakie to wlasnie jest wazne i pracuje nad tym, ale czesto jeszcze bladze.
pati31 napisał/a:operacja napisał/a:Pati zaraz wysle.
Zawsze myslalam o sobie nieatrakcyjna. Mysle, ze powodowalo to zazdrosc o meza i zbyt duza jego kontrole.
Chyba ta zdrada to byla taka chec ucieczki ode mnie, chociaz widze, ze nie dalo to mu tyle szczescia ile myslal, ze dostanie. Podbudowuje sie tym, ze mezowski skok w bok wyszedl na jaw, kiedy ja jeszcze nic nie wiedzialam. Czyli lalunia nie dala rady odciagnac go od nas, chociaz bardzo podobno chciala.
Pracuje nad soba, chce poczuc swoja wartosc, poczuc sie dobrze sama ze soba i pracuje nad tym, by moje relacje z mezem byly wlasciwie " nie trzymac go na smyczy ".Kochana jesli chcesz go zatrzymac , i odnowic zdrowa realcje , musisz , powatrzam musisz , poczuc swoja wartosc, miec cos swojego , jesli nie zaakceptujesz siebie nikt Cie nie zaakceptuje .
Maz , byc moze chcialby pewna siebie usmiechnieta kobietke , takze do dziela damy rade:))Tak Pati. Dotarlo do mnie po zdradzie jakie to wlasnie jest wazne i pracuje nad tym, ale czesto jeszcze bladze.
Wyslalam maila , czas start Operacjo .................
Pati nie doszlo.
Wstyd sie przyznac ze zrobilam blad w swoim adresie meilowym.Prosze jeszcze raz.
operacja napisał/a:Ja takiego sposobu szukam od dwoch lat.
Nie moge znalezc. Jedynie przyzwyczajam sie do zycia z mysla, ze malzenstwo nie jest cudowna rzecza.Czasami poprostu zmuszam sie do normalnego zachowania, by dzieci myslaly, ze ich rodzina jest super.
Co dziwne, ja kocham mojego meza. Kocham go mimo zalu, bolu. Staram sie pokazac mu, ze jego starania bysmy odbudowali nasz zwiazek maja szanse powodzenia, ale tak naprawde w to watpie. Tak czesto dopada mnie przeogromny zal.
Ja zawsze mialam problem z samoocena, wiec teraz czuje sie tym bardziej nieatrakcyjna.
Odganiam te natretne mysli. Staram sie zmusic od odczuwania radosc z bliskosci z nim. Nie jest tak jak kiedys, ale bywa calkiem niezle.Operacjo moze warto popracowac nad niska samoocena?
Moze kiedy ona wzrosnie spojrzenie na meza , sie zmieni ??
Mysle ze warto to przemyslec ,jesli chcesz pisz na maila wysle Ci plan cwiczen profesjonalany)))
Pati ja tez chcę!!! Wysyłam Ci mojego e-maila!
pati31 napisał/a:operacja napisał/a:Ja takiego sposobu szukam od dwoch lat.
Nie moge znalezc. Jedynie przyzwyczajam sie do zycia z mysla, ze malzenstwo nie jest cudowna rzecza.Czasami poprostu zmuszam sie do normalnego zachowania, by dzieci myslaly, ze ich rodzina jest super.
Co dziwne, ja kocham mojego meza. Kocham go mimo zalu, bolu. Staram sie pokazac mu, ze jego starania bysmy odbudowali nasz zwiazek maja szanse powodzenia, ale tak naprawde w to watpie. Tak czesto dopada mnie przeogromny zal.
Ja zawsze mialam problem z samoocena, wiec teraz czuje sie tym bardziej nieatrakcyjna.
Odganiam te natretne mysli. Staram sie zmusic od odczuwania radosc z bliskosci z nim. Nie jest tak jak kiedys, ale bywa calkiem niezle.Operacjo moze warto popracowac nad niska samoocena?
Moze kiedy ona wzrosnie spojrzenie na meza , sie zmieni ??
Mysle ze warto to przemyslec ,jesli chcesz pisz na maila wysle Ci plan cwiczen profesjonalany)))Pati ja tez chcę!!! Wysyłam Ci mojego e-maila!
Ja tez kcem ![]()
Ja tez ja tez:) end_aluzja@wp.pl
pati ja tez poprosze ![]()
Witajcie dziewczyny.
Wczoraj zrobilam pieklo mojemu m... i sobie.
Za duzo tych emocji, ktore wciaz sie wzbieraja.
On nie ma prawa do nawet malutkich "bledow" , slabosci, gorszych dni, zmeczenia...
Nie mam tego daru co Ty operacjo, nie potrafie wysylac sprzecznych sygnalow.
Mowic inaczej niz czuje...
Wiem ze byc moze go tym zniechecam, oslabiam jego nadzieje ale nie potrafie byc nieszczera
w stosunku do siebie.
Chce zeby to juz wszystko ze mnie wylazlo, chce poczuc sie wolna...
Pati masz moze jeszcze cos ciekawego ? Np. jak radzic sobie z tymi emocjami ??
Kochana jestem trenerem personalanym fitnessu , na zlamane serce lekarstwa niemam , ale jak podniesc samoocene , atrakcyjnosc , tak , a to polowa sukcesu:)
Dziewczyny wyslalalm na szybko bo w pracy jestem , w razie pytan piszcie
No szkoda. Wiec na dzis nie pozostaje nic innego jak bladzic dalej w tym temacie.
Co do cwiczen, jesli mozesz ![]()
Moj mail jest w moim profilu.
No szkoda. Wiec na dzis nie pozostaje nic innego jak bladzic dalej w tym temacie.
Co do cwiczen, jesli mozesz
Moj mail jest w moim profilu.
Rozmyslanie na temat zdrady meza nic nie da, wiem zostalam zdradzona w wyjatkowo perfidny sposob,
Wiem z doswiadczenia ze regularne cwiczenie a wplywaja nie tylko na wyglad , ale i na umysl , czlowiek staje sie systematyczny i silniejszy, zwlaszcza bieganie wplywa na kondycje umyslu , dodaje energii zyciowej i pozwala w trackie biegu wiele spraw przemyslec.
Poziom endorfiny , ktory wzrasta w czlowieku po cwiczeniach daje rewelacyjny efekt samoleczenia rozniez z stresu , takze warto.
Juz nie mowie o pierwszych efektach , ktore dodawaja niesamowitego kopa zyciowego do dalszej walki.
Kobieca kondycja psychiczna to przedewszystkim swiadomosc swojego ciala .
Pati, a co mozna cwiczyc przy horobie Graves basedova i niedoczynnosci tarczycy (po terapi radjojodem)?
Tez chce miec lepszy humor i wyglad przy okazji
Witajcie dziewczyny.
Wczoraj zrobilam pieklo mojemu m... i sobie.
Za duzo tych emocji, ktore wciaz sie wzbieraja.
On nie ma prawa do nawet malutkich "bledow" , slabosci, gorszych dni, zmeczenia...
Nie mam tego daru co Ty operacjo, nie potrafie wysylac sprzecznych sygnalow.
Mowic inaczej niz czuje...
Wiem ze byc moze go tym zniechecam, oslabiam jego nadzieje ale nie potrafie byc nieszczera
w stosunku do siebie.
Chce zeby to juz wszystko ze mnie wylazlo, chce poczuc sie wolna...Pati masz moze jeszcze cos ciekawego ? Np. jak radzic sobie z tymi emocjami ??
Mysle, ze to nie jest kwestia sprzecznych sygnalow. Probuje w miare normalnie zyc. Sporo czasu u mnie minelo i mimo, ze juz nigdy nasze zycie nie bedzie takie samo to mam nadzieje, ze zdrada pozostanie za nami.
Chce jeszcze miec normalna rodzine.
Daleka droga do pokonania, bo zdrada powraca, paralizuje i boli.
eine_gute_ehefrau
Zacytuje cos, co kiedys wylapalem na tym forum a mi dalo na przyszlosc do myslenia. Bo paradoksalnie ja o tym wiedzialem ale moja partnerka jakos nie:
Wiec gdy rozjezdzaja sie wizje spojnosci zwiazku poprzez braki tego znaczacego czynnika trwalosci zwiazku jakim jest nie tylko seks, to moze trzeba partnera wziąć za "wszarz" usadzić i zacząć rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Nie pozwolić sobie wyjść, można się złościć, krzyczeć, płakać, ale rozmawiać bez owijania w bawelne - nie mylic z posciela. Niech to nie będzie - na poczatek - godzinna rozmowa przy butelce wina lub bardziej wyskokowych trunkach... po co od razu skakac na boki i utrudniac wyjscie partnerowi z domowych pieleszy, poprzez rozrastajace sie poroze.
Niech trwa ona calymi dniami, miesiacami a nawet latami, bo jakos to trzeba na wzor zakonczenia jak w seksmisji zbudować od podstaw. Potrzeba nawet ta wyzszego rzedu zaspokojenia potrzeb jest w koncu matka wynalazku. Po cos bylo w koncu rozdawane przez tego siwego Pana u gory stosowne "oprogramowanie" do tego czterordzeniowego procesora, ktory kazdy z Nas nosi pod czuprynka, zwane nie inaczej jak wlasnie rozmowa.
Poniekad do tego odnosi sie przeslanie jak mniemam zawarte w postach End_aluzji w Twoim czy Operacji przypadku.
baksior
u mnie juz wiemy o tym oboje.
7 miesiecy temu zaczelismy swoja rozmowe, ktora nieprzerwanie trwa do dzis. Kazdego dnia nie robimy nic innego - rozmawiamy, rozmawiamy, i... rozmawiamy.
operacjo, ja nie tylko wiem ze zycie po zdradzie nie bedzie juz takie samo,
ja wiem ze zadam zeby bylo lepsze.
Inaczej nie chce tego zycia.
Nie zamierzam w przyszlosci o tej zdradzie pamietac, ma zniknac.
Chce byc szczesliwa.
Wczoraj wyrzucilam z siebie negatywne emocje.
Dzis za rada pati pobiegalam i na ta chwile jest znacznie lepiej.
baksior
![]()
operacjo, ja nie tylko wiem ze zycie po zdradzie nie bedzie juz takie samo,
ja wiem ze zadam zeby bylo lepsze.
Inaczej nie chce tego zycia.
nie będzie lepsze EGEF.
nie będzie lepsze emocjonalnie - BO NIGDY JUŻ SIĘ TAK przed nim nie otworzysz jak kiedyś
to proste
życie będzie inne
np. przestaniesz słyszec w głowie matrę zdradził zdradził
przestanie ci się wszystko kojarzyć
a może nawet odpuścisz sobie bezproduktywny komentarz
kochana!!! ja nawet obejrzałam francuski film "niewierni" i nawet się dobrze bawiłam.. oprócz kilku ewidentnych momentów, które dla mnie nie są zabawne,, a niesmaczne już teraz...
w każdym razie
będziesz bardziej wymagająca, szczerości, otwartości
będziesz wiedzieć czego chcesz
będziesz umiałą odczytywac swoje emocje
będziesz dbać o swoje potrzeby
będziesz dbać o uczciwość
będziesz znała siebie - będziesz wiedziała, co zrobisz, gdy się oakże, że on znowu
przestaniesz się bać, będziesz pewna, że boł po zdradzie i życie z nim były tak paskudne, że nie będziesz się bałą - a co będzie jak on odejdzie, nie dam sobie rady sama - nie nie, ty będziesz silna i będziesz wiedzieć, że dasz - bo wszystko będzie lepsze niż ta hustawka emocjonalna
ale twoje zycie po zdradzie nie będzie LEPSZE
nie ma takiej opcji
]cokolwiek ten facet zrobi - nigdy ty, ty sama, nie obdarzysz go takim bezmiarem uczuć, jakim obdarzałaś go wcześniej
nie będziesz patrzec na niego porozumiewawczo z błyskiem w oku w towarzytwie i czuc, że między wami nie ma granic, że jesteście jednością
gdy będzie mówił, jak cię kocha, że jesteś najważniejsza, będzie ci.... miło...
bo teraz wiesz, że słowa są gówno warte
teraz oczekujesz okreslonych czynów
i tyle
nie będzie to lepsze zycie
będzie inne
może, jesli wczesniej nie potrafiłaś w tym związku wymagać, będzie ci miło, że teraz on nauczył się dostrzegać twoje potrzeby...
może, jesli się lekcewazyłaś, fajnie będzie poczuć jak wazna jesteś - dla samej siebie
ale NIE POCZUJESZ
tak jak kiedyś
Pati, a co mozna cwiczyc przy horobie Graves basedova i niedoczynnosci tarczycy (po terapi radjojodem)?
Tez chce miec lepszy humor i wyglad przy okazji
Proponuje Callanetics jeszcze raz.
DLACZEGO : dlatego ze to jedyna bardzo skuteczna forma cwiczen bez przyspieszenia tetna , co w Twoim przypadku jest zbawienne poniewaz niema podwyzszonej znacznie pracy serca , jak mniemam tachykardia towarzyszy Ci na codzien , Callanetics uspokoja wewnetrznie , dlatego dojrzalym kobieta proponuje wlasnie ta forme cwiczen .Poniewaz cialo dojrzalej kobiety , wyglada i regeneruje sie inaczej niz cialo kobiety mlodej .
Polecam Callanetics jak i Joge w Twoim przypadku
baksior
u mnie juz wiemy o tym oboje.
7 miesiecy temu zaczelismy swoja rozmowe, ktora nieprzerwanie trwa do dzis. Kazdego dnia nie robimy nic innego - rozmawiamy, rozmawiamy, i... rozmawiamy.operacjo, ja nie tylko wiem ze zycie po zdradzie nie bedzie juz takie samo,
ja wiem ze zadam zeby bylo lepsze.
Inaczej nie chce tego zycia.
Nie zamierzam w przyszlosci o tej zdradzie pamietac, ma zniknac.
Chce byc szczesliwa.Wczoraj wyrzucilam z siebie negatywne emocje.
Dzis za rada pati pobiegalam i na ta chwile jest znacznie lepiej.
Brawo , bieganie oczyszcza nie tylko cialo , ale i stan psychiczny sie poproawia , wieloletni biegacze , mowia o przezyciach jakie odczuwaja podczas dlugodystansowego biegu , to co robimy w medytacji czyli stykamy sie z prawdziwa istota.
Ruszaj codziennie 30 min wystraczy , by po miesiacu narodzic sie na nowo.
Ja tez ja tez:) end_aluzja@wp.pl
Wyslalam Ci jeszcze raz , bo wyszlo ze byl problem , zobaczymy dzis:)
End_aluzja napisał/a:Ja tez ja tez:) end_aluzja@wp.pl
Wyslalam Ci jeszcze raz , bo wyszlo ze byl problem , zobaczymy dzis:)
dostałam;)
odpisałam
dziekuję!!
Zdrada powoduje huśtawkę nastrojów. Bez powodu łapiemy doły.
I ja taki dół dziś mam.
Ile czasu minelo ?
Operacjo , bo jesli minelo sporo czasu , aTy nie godzisz sie z tym dalej ,,,,,,,,,,,,,moze trzeba, by bylo udac sie do specjalisty , lub zastanowic nad rozstaniem.
Pamietaj ze czesto ludzie wola trwac w swoim cierpieniu ze strachu przed nowym nieznanym ................
Ile czasu minelo ?
Operacjo , bo jesli minelo sporo czasu , aTy nie godzisz sie z tym dalej ,,,,,,,,,,,,,moze trzeba, by bylo udac sie do specjalisty , lub zastanowic nad rozstaniem.Pamietaj ze czesto ludzie wola trwac w swoim cierpieniu ze strachu przed nowym nieznanym ................
Czesc Pati.
Zniechecilam sie specjalistami po jednej nieudanej wizycie. Wiem, ze mozna szukac kogos innego, ale czy uwazasz, ze ktokolwiek spowoduje pogodzenie ze zdrada? Czytalam wiele wypowiedzi kobietek, ktore przezyly to wiele, wiele lat temu i pisza, ze sa dni, kiedy zal wraca. Moje doly nie sa juz paralizujace, jest duzo lepiej niz bywalo w ciagu tych dwoch lat. Jesli kiedykolwiek pojde do specjalisty to po to, by pomogl mi podniesc moja samoocene i nauczyl nie patrzec na zycie tak pesymistycznie.
Zastanawialam sie oczywiscie nad rozstaniem, ale dochodze do wniosku, ze moj maz daje mi duzo radosci .
Nigdy wczesniej ani pozniej mnie tak nie zranil.
pati31 napisał/a:Ile czasu minelo ?
Operacjo , bo jesli minelo sporo czasu , aTy nie godzisz sie z tym dalej ,,,,,,,,,,,,,moze trzeba, by bylo udac sie do specjalisty , lub zastanowic nad rozstaniem.Pamietaj ze czesto ludzie wola trwac w swoim cierpieniu ze strachu przed nowym nieznanym ................
Czesc Pati.
Zniechecilam sie specjalistami po jednej nieudanej wizycie. Wiem, ze mozna szukac kogos innego, ale czy uwazasz, ze ktokolwiek spowoduje pogodzenie ze zdrada? Czytalam wiele wypowiedzi kobietek, ktore przezyly to wiele, wiele lat temu i pisza, ze sa dni, kiedy zal wraca. Moje doly nie sa juz paralizujace, jest duzo lepiej niz bywalo w ciagu tych dwoch lat. Jesli kiedykolwiek pojde do specjalisty to po to, by pomogl mi podniesc moja samoocene i nauczyl nie patrzec na zycie tak pesymistycznie.
Zastanawialam sie oczywiscie nad rozstaniem, ale dochodze do wniosku, ze moj maz daje mi duzo radosci .
Nigdy wczesniej ani pozniej mnie tak nie zranil.
Rozumiem wiec musisz zapelnic ta wewnetrzna pustke jaka masz , zdrada to jakby ktos zrobie luke przerwe , ktorej juz malzonek nie zapelni gdyz zostalo zniszczone pierwotne uczucie .
Musisz sie z tym pogodzic , Twoj maz juz Cie nie zranil , wiec to duzy plus facet zrozumial.
Dwa lata to znowu nie tak dlugo , ja 3 lata po podejlam decyzje o rozwodzie .
Podnies sobie samoocene sama
Jesli lubisz cos to zapisz sie na zejcia , ajesli nie masz mozliwosci to zacznij czytac , biegac cokowliek co sprawi ze jestes cos warta , dla samej siebie .
Bledem kobiety jest szukanie swojej pustki w mezczyznie , wiele kobiet wpada w sidla toksycznej milosci tylko z powodu malej znajomosci siebie samej .
Naucz sie zyc, mow do siebie pieszczotliwie jakby rodzice mowili kiedy bylas mala .
Traktuj siebie z szacunkiem , cwicz dla ciala , odzywiaj sie zdrowo z szacunku do siebie.
Powies wszedzie gdzie mozliwe kartki z napisaem
Jestem ponad to
To nie moja wina
Jestem wartosciowa
Jestem dobra
Kocham siebie bo moge na siebie liczyc .!
Koniec koncow nikt najbardziej nam nie pomoze jak my sobie same , wiec trzeba sie najpiwr zaakceptowac , pokochac , ale szczerze swoje ja , nie doope czy cycki ( to rowniez blad wilu kobiet),
Poprostu pokochaj siebie bo jestes wielka , jestes dobra .
Walcz o siebie , naprawde warto , ilekoroc przychodza doly , stworz sobie w glowie chmure i dmuchaj na nia , tak dlugo jak sie bedzie dalo , w koncu nie bedzie nadchodzila , a jesli to coraz szybciej bedziesz ja zdmuchiwac.
Fajnie i madrze to napisalas Pati. Dzieki
Co spowodowalo, ze po 3 latach podjelas decyzje o rozwodzie? Moze gdzies na forum to pisalas, ale nie sposob wszystko przeczytac. Wydawaloby sie, ze po takim czasie wszystko wrocilo do normy . Wydarzylo sie cos?
Fajnie i madrze to napisalas Pati. Dzieki
Co spowodowalo, ze po 3 latach podjelas decyzje o rozwodzie? Moze gdzies na forum to pisalas, ale nie sposob wszystko przeczytac. Wydawaloby sie, ze po takim czasie wszystko wrocilo do normy . Wydarzylo sie cos?
Nic sie wlasnie nie wydarzylo , ale zrozumialam ze to nie jest zycie dla mnie .
Zrozumialam ze to juz nie wroci , to co bylo czyste i piekne , ze za kazdym razem kiedy patrzalam na meza wszystko wracalo . aaaaaaaaaaaaaa bylam zona hhhmhmmhhmm,
jesdzil na wakacje sam -bo taki przepracowany
ja zawsze ponczoszki itp - a ja np nigdy niemialam (minetki)
Dotarlo do mnie wiele czynnikow , ze popelniam zyciowy blad .
I stalo sie , odeszlam , nie zaloje mimo ze byl miloscia mojego zycia.
Doglebnie przeanalizowalam wszystko i stweirdzilam ze nie oddam wiecej mojego czasu akurat jemu.
eine_gute_ehefrau napisał/a:baksior
![]()
operacjo, ja nie tylko wiem ze zycie po zdradzie nie bedzie juz takie samo,
ja wiem ze zadam zeby bylo lepsze.
Inaczej nie chce tego zycia.nie będzie lepsze EGEF.
nie będzie lepsze emocjonalnie - BO NIGDY JUŻ SIĘ TAK przed nim nie otworzysz jak kiedyś
to proste
życie będzie inne
np. przestaniesz słyszec w głowie matrę zdradził zdradził
przestanie ci się wszystko kojarzyć
a może nawet odpuścisz sobie bezproduktywny komentarzkochana!!! ja nawet obejrzałam francuski film "niewierni" i nawet się dobrze bawiłam.. oprócz kilku ewidentnych momentów, które dla mnie nie są zabawne,, a niesmaczne już teraz...
w każdym razie
będziesz bardziej wymagająca, szczerości, otwartościbędziesz wiedzieć czego chcesz
będziesz umiałą odczytywac swoje emocje
będziesz dbać o swoje potrzebybędziesz dbać o uczciwość
będziesz znała siebie - będziesz wiedziała, co zrobisz, gdy się oakże, że on znowuprzestaniesz się bać, będziesz pewna, że boł po zdradzie i życie z nim były tak paskudne, że nie będziesz się bałą - a co będzie jak on odejdzie, nie dam sobie rady sama - nie nie, ty będziesz silna i będziesz wiedzieć, że dasz - bo wszystko będzie lepsze niż ta hustawka emocjonalna
ale twoje zycie po zdradzie nie będzie LEPSZE
nie ma takiej opcji
]cokolwiek ten facet zrobi - nigdy ty, ty sama, nie obdarzysz go takim bezmiarem uczuć, jakim obdarzałaś go wcześniej
nie będziesz patrzec na niego porozumiewawczo z błyskiem w oku w towarzytwie i czuc, że między wami nie ma granic, że jesteście jednościągdy będzie mówił, jak cię kocha, że jesteś najważniejsza, będzie ci.... miło...
bo teraz wiesz, że słowa są gówno warte
teraz oczekujesz okreslonych czynów
i tylenie będzie to lepsze zycie
będzie inne
może, jesli wczesniej nie potrafiłaś w tym związku wymagać, będzie ci miło, że teraz on nauczył się dostrzegać twoje potrzeby...
może, jesli się lekcewazyłaś, fajnie będzie poczuć jak wazna jesteś - dla samej siebieale NIE POCZUJESZ
tak jak kiedyś
Nie Enda,
ja sie na takie "bycie razem" nie pisze.
Poruszylas temat rzeke ale nie zgadzam sie abys byla moim adwokatem
poniewaz widze wyraznie ze jestem inna ze bycie sobowtorem jest tylko pozorne ![]()
Pierwsza rzecz- nigdy nie wieszalam sie na moim mezu, nie zakladalam ze musimy byc razem do konca swiata, co nie znaczy ze tego nie chcialam, ze sie nie angazowalam, znaczy jedynie ze mialam zdrowe podejscie w mysl zasady - nic na sile.
Bycie razem zawsze wedlug mojego przekonania mialo wynikac z chceci, nie z przysiegi czy przyzwyczajenia, dla dziecka czy przez kredyt.
Nigdy nie bylam kochajaca za bardzo, nadopiekuncza, nie mam i nie mialam instynktow macierzynskich wzgledem mojego faceta, nigdy nie bylam za bardzo wyrozumiala ( czytaj kosztem siebie ).
Druga rzecz ktora wynika z pierwszej - zawsze mialam swiadomosc swioch potrzeb, i glosno i wyraznie to komunikowalam. Zawsze wiedzialam czego chce, oczekiwalam czynow choc zgrzeszylabym mowiac ze slowa nie robily na mnie wrazenia ![]()
Nie zatracilam siebie bedac z nim. Nie przytylam
nie zbrzydlam
nie zglupialam
Zawsze, w kazdym momencie zwiazku wiedzialam ze bede potrafila odejsc jesli...
Tak wiec nie bylam ubezwlasnowolniona i nadal nie jestem.
Zawsze bylam silna, mialam i na szczescie mam nadal poczucie wlasnej wartosci. Zdrada mi tego nie odebrala ale sadze ze nie bez znaczenia sa w tym temacie okolicznosci tej zdrady.
Na dzis walcze z bolem i balaganem emocjonalnym.
Na tym sie skupiam bo wiem ze musze odzyskac siebie, aby swiadomie odpowiedziec sobie na podstawowe pytania, nie oszukujac sie przy tym. I bez kompromisow. Bo dzisiaj nie liczy sie przysiega, nie ma przyzwyczajenia, dziecko dorosle i kredytow tez nie ma.
Jest tylko CHEC ... albo jej brak. Na to sobie odpowiem ale dopiero jak wybacze.
A wybacze jak przestanie bolec bo nie zamierzam zyc z tym kolcem do smierci.
Zamierzam przerobic ( z nim ) ten temat, wyzygac go, potem zapakowac do worka na smieci i wyrzucic.
W innym przypadku nie bedzie nas.
Nie boje sie byc bez niego.
A jesli z nim to co ze zycie bedzie inne ? Fajnie, niech bedzie - jestem gotowa na podroz w nieznane z opcja off.
Obraczka w szufladzie ( chyba bo nie sledze jej losow ), rocznice slubu przestalam obchodzic, do niczego sie nie zmuszam.
Jestem wolna i ... zaczyna mi sie to bardzo podobac ![]()
A tu ponizej dla Was dziewczyny cytat do przemyslenia :
"Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie,
uświadomiłem sobie,
że moje myślenie może
uczynić ze mnie chorego nędznika.
Kiedy jednak zwróciłem się do sił mojego serca,
mój rozum zyskał ważnego wspólnika.
Ten związek nazywam dziś
MĄDROŚCIĄ SERCA."
I jeszcze jedno Enda, dlaczego sama sobie odmawiasz bycia szczesliwa ???
To tak jak ja eine gute...
Masz dokładnie takie same poglądy jak ja.
Silna niezależna
Absolutnie poza podejrzeniem ze kochajaca za bardzo.
Komunikjjaca potrzeby.
Odważna.
Pewna siebie.
Dbajaca o relacje. O wolność w relacjach.
Nigdy nie próbowałam zmoeniac mojego męża zeby mi pasowało. Nie pzowolilabym sobie na to zeby dać sie zmienić. Bo miłośc to akceptacja.
Prawda?
Jestem z nim po zdradzie bo chce.
Nie musiałam. Nie czułam obowiązku.
Chciałam sprObowac. Ratować relacje.
Bo wierzyłam ze to błąd i sobie z nim poradzimy.
Eine. Ten ból który czujesz zamknie na klodke cześć ciebie. I juz jej przed nim nie OtworzysZ.
To nie jest tak ze nie kochasz po zdradzie.
Ale to inna miłośc jest.
Zobaczysz.
Jak minie ból.
A Ty juz wiesz ?
Juz Cie nie boli ?
Jestem sZczesliwa eine. Ale nigdy nie określe tego życia jako lepsze. To tak jakbyś pochowala ukochana mamę. Będziesz sZczesliwa. Ale zawsze będziesz za nią tęsknić.
Ja tesknie do siebie. Przed zdrada.
Do siebie.
Tej ktora nie denerwowala sie gdy jej mąż nie odbierał telefonu przez dwie godziny. Ktora nie wymyślala scenariuszy. Ktora nie asekurowala sie wyliczaniem mężowi co uzna za nie fair wobec niej
Bo przecież kiedyś myślała ze on wie. Ale potem okazało sie ze on nie wie.
Więc musiała mu to powiedzieć. Prawda? A jeśli czegoś nie powiedziała. BO jej nie przyszło do głowy. To skad pewność ze on wie ze ja to moze zabolec?
On przecież nie wie. Nie zna jej. Nie rozumie.
Moje zycie jest szczęśliwe. Moje relacje są w porządku.
Ale cos pochowalam. I bede pamiętać.
Kochalam swoją ufnosc.
Wiarę.
Tez mówiłam jak ty. Różnie w życiu moze być. Możemy przestać sie kochać. Możemy kogoś spotkać.
Ale do głowy mi nie przyszło ze mój mąż bedzie rznal panienke tylko dlatego bo była chętna i była okazja.
Byłam przekonana ze jego romans oznaczałby ze pokochał kogoś bardziej ode mnie. I dlatego przestałam być najważniejsza i był gotów mnie zranic.
Byłam o tym przekonana. Ze nie skrzywdzilby mnie ot tak. bo wszyscy to robia. Bo okazało sie ze łatwe i przyjemne.
A mój mas zdradził mnie bo mu stanął.
Eine gute frau. Cokolwiek powiesz o miłości ktora cierpliwa jest. I tak dalej. To zdrada wystawiła miłośc na próbę. Miłośc mojego męża.
I powiedzmy sobie szczerze. Jego miłośc okazała sie gowno- przepraszam orgazm warta.
I powiedzmy sobie szczerze- jak takiej miłości mozna zaufać???
Kocha cie?? Twój mąż?? Jestes najważniejsza na świecie? Zrobi dla ciebie wszystko??
A nie mógł dla ciebie zapiac spodni i wyjść??
To wcale nie tak dużo. Prawda??
Ale jakbyś potrzebowała nerkę by ci oddał z miłości. Prawda? W czasie wojny własna piersią powstrzymalby kule. Prawda??
A nie mógł sobie w imię miłości do ciebie trzepnac w łazience kapucyna?? I otrzezwiec???
Poczekaj az emocje opadna.
Spójrz na to na zimno
Cokolwiek wymyslisz. Cokolwiek powiesz. Fakt jest jeden.
Dał dupy.
Na całej lini.
Z jakiego powodu???
Z powodu fiuta.
Nie dorobisz do tego żadnej filozofii.
Okazalysmy sie mniej warte. My i miłośc do nas. Niz ich stojący fiut.
Taka prawda.
Moze nauczyli sie trzymać fiuty na wodzy.
Ale jesCze jest sto tysięcy obszarów w których mogą zdebilec jak wtedy.
I będziesz o tym pamiętać.
I powiem ci cos jeszcze. Jeśli zylas w takim otwartym mądrym kochających związku--- jak ja. A twój facet nie zrozumiał i dał dupy na całej linii.
TO juz nigdy nie uwierzysz ze ktokolwiek na świecie byłby pewniejszy uczciwszy lepszy niz twój mąż
Jak on okazał sie chujoplatem. To kazdy moze być.
Wybacz. Czasami mam nastrój jak teraz i wale z grubej lini. Wiesz dlaczego ci to pisze?? Bo mi to zajęło trzy lata. Trzy długie lata. Mówienia. Przerabiania zdrady. W myśl zasady nic nie zostanie niewyjaśnione. Wszystkie emocje muszą zostać przepracowane.
Po trzech latach. Ciagle gdzieś tam kurna w środku boli. Bo chcesz jak kiedyś a cus nie mozesz.
I teraz jestem realistka.
Zrozumiałam. I przestało boleć.
Wiesz to jedno jedyne pytanie na które nigdy nie Odpowiesz.
Jak on mógł ci to zrobic.
Ano mógł.
Nie zawahal sie.
Nie wytłumaczysz dlaczego. Nie wymyslisz usprawiedliwienia.
Sprawowanie obniżone moja droga. Jak w szkole.
Więc przestaje boleć kiedy .... Zaakceptujesz.
Zrobił to bo chciał.
Wiedział co robi.
Nie jest debilem
Zna cie.
Więc musisz zaakceptować ten fakt.
A jak to zrobisz. To przestaniesz czuc ból. Ale cos miedzy wami umrze.
Po prostu.
Nie ważne czy z nim czy sama czy z kim innym.
Zycie po zdradzie jest inne.
Eine gute frau- ja i mój mąż jesteśmy przyjaciółmi. Zgrani po tylu latach. Rozumiejacy sie bez słów. Wiedzacy o sobie bardzo dużo.
A jednak mój mąż uznał ze to ze zdradza mnie nie dotyczy i jest nieważne.
Dzisiaj jesteśmy dobra i dobrana para.
I ja tu juz to kiedyś pisałam.
Wszystko jest jak dawniej.
Oprócz jednej rzeczy. Dzisiaj bym mu swojej nerki nie oddała.
I wiesz co mi przyszło do głowy?? Kiedyś gdyby ktoś przyszedł i powiedział twój mąż zrobił jakieś wielkie kurestwo- oburzona stanelabym murem za moim mężem.
A teraz pewnie bym czekała na dowody jego niewinności. Juz wiem ze jest zdolny do kurestwa.
A propos. Czy to znaczy nie nie kocham? Ze mi z nim złe? Nie.
To znaczy ze po zdradzie budzisz sie w innym świecie.
I tyle.
I nie boli. Przestało. Ale nie mogę sie oszukiwać ze jest jak kiedyś.
Ja nie oczekuje ze bedzie jak kiedys.
Chce zeby przestalo bolec.
Enda, akurat Tobie nie mam co wybaczac ![]()
Sama lubie nazywac rzeczy po imieniu.
Ale w jednym zaprotestuje.
Nie rozpatruj tego w kategoriach ile co jest warte.
Sama siebie tym kaleczysz.
Nie stawiaj Waszych relacji naprzeciw zaistnialego qrestwa.
Nie podwazaj jej ( relacji ) wyjatkowosci bo ona nadal taka jest.
Wbrew temu co tu wymyslisz, jak bardzo zanegujesz buntujac sie przeciwko.
Fakt jest taki ze zadna kobieta nie zajela Twojego miejsca w zyciu, sercu Twojego faceta.
I twierdzisz ze latwiej byloby Ci zrozumiec, przyjac na klate, gdyby to byl romans, jakies wzniosle uczucie ??
Ale tylko pozornie.
Tez tak kiedys myslalam.
Ale doznanie zdrady zweryfikowalo dawne przekonania ( naiwne zreszta jak moje zycie przed
)
Uwierz "nic tak nie boli jak widok odchodzacego od Ciebie w radosnych podskokach Twojego faceta, zakochanego w innej" - jest cudzyslow bo jest to cytat kobiety ktora to doswiadczyla, ktora tym uswiadomila mi ze jest bol i bol. Ze jest tragedia i tragedia. Rozumiesz ????
Nie usprawiedliwiam ! Bron Panie Boze. Jedynie uzmyslawiam.
A wiesz jak podbudowalam sie dodatkowo jako kobieta, kiedy tak bolesnie ale jednak doszlo do mnie ze sa nieszanujace sie szmaty, zwykle pizdodaje, ktore nie maja nic wiecej do zaoferowania ??
Czuje sie wyjatkowa, wartosciowa, lepsza... ![]()
Pisz Enda, pisz.
Tez to bede przerabiac az wszystko sobie poukladam.
Przestanie w koncu bolec , ale ta pusta luka jest gdzies w srodku , i co jakis czas daje o sobie znac .
Widzicie dziewczyny to tak jak ja
Rowniez bylam niezalezna , zawsze pracujaca dobrze zarabiajaca .
Na imprezach nigdy nie wieszalam sie na nim , raczej bylo odwrotnie .
Kochalam prawdziwie i madrze bez emocjonalnych zaburzen .
Bylam po romansie meza w szoku bo zostalam zaskoczona mocno kochajac , wierzac
On dodatkowo powiedzial mi kiedys ze , jak go zawiode to przestanie wierzyc w ludzi, a jednak on zawiodl.
Dodatkowo moj byly maz do dzisiejszego dnia jest samotny i zly na mnie ze nie dalam mu sznasy
Moze gdybym widziala swoje bledy szanse , by dostal , ale nie mogl mi nic zarzucic. wiele czasu rozkrecajac jego firme , z kontaktami z francuzami , znam dobrze angielski i francuzki .
Zawsze zorganizowana i chetna , zawsze usmeichnieta . mowilam ze jest miloscia mojego zycia ., bardzo go cenie jako czlowieka to madry mezczyzna z ogromna sila wewnetrzna , a jednak zawiodl.
Moja babcia mowila ze raz w zyciu kazdy mezczyzna sprobuje innej kobiety , twierdzila ze pospieszylam sie z rozwodem , bo C. to madry facet.
Do dzis mysle czy aby dobrze zrobilam ucianjac to byc moze nie bylo , by jak dawniej , ale moze by sie udalo przejsc przez burze.
Moze to byl jego kryzys osobisty , ktroy przechodzi kazdy , choc , ja nie mialam nigdy takiego , i powiedzenie nie, przychodzilo mi latwo.
Zaloje tej przyjzani bo rozumielismy sie bez slow , a teraz jest pustka , kiedy zabiera dzieci nawet nie patzre w jego strone , a widze jego smutne oczy i nowe zmarszczki wokol ust , przez ktore jest jeszcze bardziej pociagajacy ehhhhhhhhh to zycie
Sam teraz mowi ze jak baran sie nazre to i welna chce srac .......
Milego Dzionka
Spokojnej niedzieli ....
Poukladasz eine gute!(jak do ciebie pisać? EGF???)
Potrwa. Bedzie boleć.
Czasami będziesz myśleć. A moze on mnie dalej oczukuje. Moze znajdę jakiś dowód na to. Wtedy odejdę i poczuje ulgę. Czasami bedzie bardzo cieZko.
Dopiero zaczynasz. Ja jestem weteranka:)
Nie mow mężowi o tym forum. Czasami będziesz chciała wyrzucic z siebie cos poza nim...
Ja nie oczekuje ze bedzie jak kiedys.
Chce zeby przestalo bolec.Enda, akurat Tobie nie mam co wybaczac
Sama lubie nazywac rzeczy po imieniu.
Ale w jednym zaprotestuje.
Nie rozpatruj tego w kategoriach ile co jest warte.
Sama siebie tym kaleczysz.
Nie stawiaj Waszych relacji naprzeciw zaistnialego qrestwa.
Nie podwazaj jej ( relacji ) wyjatkowosci bo ona nadal taka jest.
Wbrew temu co tu wymyslisz, jak bardzo zanegujesz buntujac sie przeciwko.
Fakt jest taki ze zadna kobieta nie zajela Twojego miejsca w zyciu, sercu Twojego faceta.
I twierdzisz ze latwiej byloby Ci zrozumiec, przyjac na klate, gdyby to byl romans, jakies wzniosle uczucie ??
Ale tylko pozornie.
Tez tak kiedys myslalam.
Ale doznanie zdrady zweryfikowalo dawne przekonania ( naiwne zreszta jak moje zycie przed)
Uwierz "nic tak nie boli jak widok odchodzacego od Ciebie w radosnych podskokach Twojego faceta, zakochanego w innej" - jest cudzyslow bo jest to cytat kobiety ktora to doswiadczyla, ktora tym uswiadomila mi ze jest bol i bol. Ze jest tragedia i tragedia. Rozumiesz ????
Nie usprawiedliwiam ! Bron Panie Boze. Jedynie uzmyslawiam.A wiesz jak podbudowalam sie dodatkowo jako kobieta, kiedy tak bolesnie ale jednak doszlo do mnie ze sa nieszanujace sie szmaty, zwykle pizdodaje, ktore nie maja nic wiecej do zaoferowania ??
Czuje sie wyjatkowa, wartosciowa, lepsza...Pisz Enda, pisz.
Tez to bede przerabiac az wszystko sobie poukladam.
Wydaje mi się że zdrada fizyczna i emocjonalna boli tak samo osoby zdradzone. Ból i żal i uczucia są identyczne. Inny jest tylko stosunek zdradzającego.
Moj M zdradził mnie emocjonalnie. Zakochał się? Zauroczył? Nie wiem, jak zwał tak zwał. I myślę, że mój ból i żal wcale nie jest inny niz ten przeżywany przez szybki numerek męża czy partnera. Róznica jest może taka, że przy zdradzie fizycznej, która jest tylko szybkim numerkiem jest tak jak u Endi - facet uważa, że to nie miało znaczenia dla niego,że dalej kocha swoją żonę a tamto to przecież niewazne było bo się uczuciowo nie angazował, w jego mniemaniu relacja mąż - żona nie uległa zmianie.
Zdrada emocjonalna zmienia uczucia po obu stronach. Ja przestałam być ważna dla mojego M. Zmienił się jego stosunek do mnie, jego hierarchia ważności.
Witajcie.
Ja niestety bylam strasznie zapatrzona w mojego meza. Moj ogromny blad. Dzieki takim dziewczynom jak Endi, Pati i Eine....rozumiem, ze najwazniejsze by uporac sie z wlasnymi emocjami, a to czy zdracja bedzie nam towarzyszyl to juz drugorzedna sprawa. Dajecie mi duza dawke dobrej energii, by zatroszczyc sie o siebie i wtedy decydowac, czy sprobujemy ratowac zwiazek.
Wlasciwie juz zdecydowalam, ze daje szanse, ale jeszcze nie czuje sie dobrze sama ze soba.
ja tez chyba nie kochalam 'za bardzo' - tak samo jak Wy - zawsze pracowalam, zawsze mialam swoje zdanie, to nie byl zaden toksyczny zwiazek. Ale co mi przychodzi do glowy - ze nie bez znaczenia chyba jednak jest to czy mamy okazjie dac szanse zdracy. w sensie ze to my decydujemy czy chcemy z nim dalej byc czy nie. to daje jakas minimalna satysfakcje, zadoscuczynienie.... czego nie ma jesli to on, mimo wszystko mnie odrzuca i nie chce ze mna byc, bo juz nie wierzy,
wtedy chyba jest duzo trudniej
( i wlasnie w takiej sytuacji jestem.... byl maz i nie ma... i bynajmniej to nie ja dokonalam ostatecznego wyboru...
Masz racje kiedysbylam.
Dlatego napisalam Ci w Twoim watku ze JESTES SILNA.
Nie mow mężowi o tym forum. Czasami będziesz chciała wyrzucic z siebie cos poza nim...
Nie mowie. Z czystej przekory
on tez w necie szuka odpowiedzi na nurtujace go pytania. Jedno z nich - jak do mnie dotrzec bo ja sie ostatnio na niego zamknelam. Zalozylam pancerz na pancerz jak on to mowi.
Widac potrzebuje pobyc sama ze soba. A moze zademonstrowac ze nie zawsze juz tak bedzie ze bedzie mial do mnie zielone swiatlo.
Nic mu nie podsuwam, nic nie sugeruje, nie mysle za niego.
Mowie - staraj sie ![]()
Mysle, ze rzeczywiscie, kiedy maz zakochuje sie w kims innym to bardzo trudno wykrzesac w sobie sile do walki o zwiazek. Dopiero teraz sie nad tym zastanowilam i widze, ze zdrada emocjonalna jest na rowni jak nie bardziej wstretna od fizycznej.
End_aluzja napisał/a:Nie mow mężowi o tym forum. Czasami będziesz chciała wyrzucic z siebie cos poza nim...
Nie mowie. Z czystej przekory
on tez w necie szuka odpowiedzi na nurtujace go pytania. Jedno z nich - jak do mnie dotrzec bo ja sie ostatnio na niego zamknelam. Zalozylam pancerz na pancerz jak on to mowi.
Widac potrzebuje pobyc sama ze soba. A moze zademonstrowac ze nie zawsze juz tak bedzie ze bedzie mial do mnie zielone swiatlo.
Nic mu nie podsuwam, nic nie sugeruje, nie mysle za niego.
Mowie - staraj sie
Chyba juz zawsze bedziemy nosic swoje pancerze, by cios nas powtornie nie dosiegnal.
Masz racje kiedysbylam.
Dlatego napisalam Ci w Twoim watku ze JESTES SILNA.
ciagle probuje... chyba jeszcze nie jestem silna, ale wiem ze musze byc... i mam nadzieje ze kiedys naprawde bede... probuje na rozne sposoby... po ludzku... i u Boga.... jedno drugie czasem (czesto) wyklucza, bo po ludzku, ludzie mowia, sugeruja co innego, myslac wyzszymi kategoriami, zawierzajac wszystko 'Temu na gorze' tez inaczej tak naprawde sie mysli... no i tak jakos to idzie... raz w gore, raz w dol... narazie i po ludzku i nie, musze dopuscic fakty do swojej swiadomosci - na ta chwile to koniec - mimo ze fizycznie jeszcze tu jest - tuz obok, 3 metry dalej, za sciana?, to emocjonalnie go juz nie ma, podjal decyzje i jest w niej konswekwenty - nie chce ze mna byc. musze to przyjac i juz dluzej nad tym nie myslec, inaczej nie rusze do przodu....
pati
a Ty to chyba jestes za to z tych NZB ( niezaleznych za bardzo ) co ? ![]()
Usmiecham sie ale to co napisalas powyzej wywolalo u mnie naprawde szczery smutek.
opowiem Ci cos...
Dawno, dawno temu
, w czasach kiedy ja i moje kolezanki mialysmy dzieci w wieku wczesno- przedszkolnym, zadzwonila do mnie jedna z nich z niusem ze jej maz ja zdradza i z pytaniem co ma zrobic.
Powiedzialam jej ze nie powiem jej co ma zrobic, moge jedynie powiedziec co ja bym zrobila w takiej sytuacji.
A mianowicie, ze spakowalabym dupka i powiedziala - panu juz dziekujemy.
Dzisiaj juz nie jestem taka radykalna, czarno-biala, slepo dumna.
Wiesz po co to napisalam ?
eine_gute_ehefrau napisał/a:End_aluzja napisał/a:Nie mow mężowi o tym forum. Czasami będziesz chciała wyrzucic z siebie cos poza nim...
Nie mowie. Z czystej przekory
on tez w necie szuka odpowiedzi na nurtujace go pytania. Jedno z nich - jak do mnie dotrzec bo ja sie ostatnio na niego zamknelam. Zalozylam pancerz na pancerz jak on to mowi.
Widac potrzebuje pobyc sama ze soba. A moze zademonstrowac ze nie zawsze juz tak bedzie ze bedzie mial do mnie zielone swiatlo.
Nic mu nie podsuwam, nic nie sugeruje, nie mysle za niego.
Mowie - staraj sieChyba juz zawsze bedziemy nosic swoje pancerze, by cios nas powtornie nie dosiegnal.
operacjo, ja swoj naprawde lubie, zeby nie powiedziec kocham ![]()
eine_gute_ehefrau napisał/a:End_aluzja napisał/a:Nie mow mężowi o tym forum. Czasami będziesz chciała wyrzucic z siebie cos poza nim...
Nie mowie. Z czystej przekory
on tez w necie szuka odpowiedzi na nurtujace go pytania. Jedno z nich - jak do mnie dotrzec bo ja sie ostatnio na niego zamknelam. Zalozylam pancerz na pancerz jak on to mowi.
Widac potrzebuje pobyc sama ze soba. A moze zademonstrowac ze nie zawsze juz tak bedzie ze bedzie mial do mnie zielone swiatlo.
Nic mu nie podsuwam, nic nie sugeruje, nie mysle za niego.
Mowie - staraj sieChyba juz zawsze bedziemy nosic swoje pancerze, by cios nas powtornie nie dosiegnal.
"Choc w piekle nie ma tyle nienawisci co w sercu zdradzonej kobiety", to Im sie wydaje, ze powie "im sorry", zrobi maslane oczka i bedzie gicio... a tu qrde zonk i nawet medykamenty z internetu nie skutkuja. No patrz ci los... "ulotka" zawiera bzdury??
Tak jak sam czyn zdrady jest dla mnie abstrakcja, tak tez takie zachowanie facetow czy kobiet wparawia mnie w zdumienie... gdzie oni mieli rozum jak "to" zrobili i skad u nich te "fochy" na Nasza ozieblosc??
jak ta zdrada boli? nie czuje teraz jej smaku.... czuje jak boli rozstanie, paradokslanie zdrada zeszla na 2gi plan..... czy jestem nienormalna? ze postanowilam z nim nie walczyc? w sensie - ustalilismy co do formalnosci - dostaje to co chcialam - ja zostaje w naszym mieszkaniu, koszty po pol wszystkie, termin notariusza i miejsce ustalilam tez ja i kilka jeszcze innych spraw - nie zgodzilam sie na nie, wiec w tej kwestii nie to ze zgodzilam sie na wszystko. ale poza tym? mieszkamy razem. a ja (juz) mu nie wypominam na kazdym kroku, on sie odcial a ja na to pozwolilam. 6 tygodni bez rozmow, kontaktu poza jakimis 'czesc'. dzis - wyjatkowo duzo slow wymienilismy. rano o mojej pracy, teraz o formalnosciach jeszcze. dzis sam zaczal gadke ze posprzata cos tam, zebym salon mu zostawila. teraz znow (po raz chyba 5ty dzisiaj) znow pierwszy sie odzywa. oczywiscie ze w jakiejs sprawie. wlasnie poprosil czy moge mu rano wlaczyc pranie (od 6 tygodni pieprzemy sobie osobno) - on wszystko naszykuje, zebym tylko nacisla guzik jak wstane pierwsza bo teraz na noc juz nie bedzie puszczal. czy jestem nienormalna ze odpowiadam obojetnie ale spojnie -ok' po czym wraca za 3 minuty ( w tej chwili) - 'yyyy chcesz sobie czarne pranie dorzucic?' - ja w myslach 'yyyyyy????' od 6 tygodni pierzemy osobno i niewazne ze ja pol pralki i on po pol pralki zapelnione, ale przeciez kazdy ma juz 'swoje'. wstaje, znow obojetnie, bez slowa i dorzucam moja kupke czarnego do pralki. czy jestem nienormalna ze nie robie dzikich awantur juz? moja psycholog twierdzi ze to zle co robie, ze naturalne jest w takiej sytuacji zeby 'dziobac', ze powinnam na kazdym kroku, jak juz go widze dopiekac - bo mam prawo. A ja? przy tym jak to wszystko boli, ale mam jakis taki wewnetrzny spokuj.... nie chce walczyc, wyzywac sie i ublizac do ostatniego dnia zanim sie nie wyprowadzi.... i niewazne ze mialabym prawo.... przez psycholog troche fiksuje bojac sie ze potem sie to jakos na mnie odbije czy cos... ze teraz niby mu taki komfort stwarzam... ale ja na to patrze w ten sposob ze nie chce na sile wlasnie tego robic, bo ona tak sugeruje.... a poza tym, wiem ze wrzucajac jemu - on nie bedzie dluzny, juz kilka razy sie zdarzylo w tym okresie. i co? potem caly dzien chodzilam ja kstruta - bo jednak zabolalo jak powiedzial cos bardzo niemilego w odpowiedzi na moj atak... wiec to takie bledne kolo... jemu chcialabym nawrzucic ale mnie to potem boli 10 razy bardziej co on powie mi a nie ja jemu.... czy jestem nienormalna....? czy tak smakuje zdrada???
Ja na samym poczatku uslyszalam " nie bylo problemu dopoki sie nie dowiedzialas ".
Dopiero pozniej do niego dotarlo, ze owszem byl.
operacja napisał/a:eine_gute_ehefrau napisał/a:Nie mowie. Z czystej przekory
on tez w necie szuka odpowiedzi na nurtujace go pytania. Jedno z nich - jak do mnie dotrzec bo ja sie ostatnio na niego zamknelam. Zalozylam pancerz na pancerz jak on to mowi.
Widac potrzebuje pobyc sama ze soba. A moze zademonstrowac ze nie zawsze juz tak bedzie ze bedzie mial do mnie zielone swiatlo.
Nic mu nie podsuwam, nic nie sugeruje, nie mysle za niego.
Mowie - staraj sieChyba juz zawsze bedziemy nosic swoje pancerze, by cios nas powtornie nie dosiegnal.
"Choc w piekle nie ma tyle nienawisci co w sercu zdradzonej kobiety", to Im sie wydaje, ze powie "im sorry", zrobi maslane oczka i bedzie gicio... a tu qrde zonk i nawet medykamenty z internetu nie skutkuja. No patrz ci los... "ulotka" zawiera bzdury??
Tak jak sam czyn zdrady jest dla mnie abstrakcja, tak tez takie zachowanie facetow czy kobiet wparawia mnie w zdumienie... gdzie oni mieli rozum jak "to" zrobili i skad u nich te "fochy" na Nasza ozieblosc??
Oj tam baksior, nie udawaj dziewiczo zdziwionego - powszechnie wiadomo gdzie wtedy mieli rozum ![]()
Co do fochow, im sorry, i maslanych oczu to gdyby tak bylo w mojego m przypadku to juz bym dawno pisala na forum dla rozwiedzionych. Po prostu nie kupuje tego.
Ja na samym poczatku uslyszalam " nie bylo problemu dopoki sie nie dowiedzialas ".
Dopiero pozniej do niego dotarlo, ze owszem byl.
A ja operacjo uwazam ze faktycznie nie bylo problemu do puki sie nie dowiedzialam.
Ale moj m postanowil w tej calej nieuczciwosci ze na koniec bedzie wobec mnie uczciwy.
I powiedzial nieproszony.
Ale ja wolalabym o jego zdradzie nie wiedziec. Taka prawda.
operacja napisał/a:Ja na samym poczatku uslyszalam " nie bylo problemu dopoki sie nie dowiedzialas ".
Dopiero pozniej do niego dotarlo, ze owszem byl.A ja operacjo uwazam ze faktycznie nie bylo problemu do puki sie nie dowiedzialam.
Ale moj m postanowil w tej calej nieuczciwosci ze na koniec bedzie wobec mnie uczciwy.
I powiedzial nieproszony.
Ale ja wolalabym o jego zdradzie nie wiedziec. Taka prawda.
Ja tez wolalabym nie wiedziec, albo raczej zeby to sie w ogole nie wydarzylo.
Mam jednak wrazenie, ze zdrada mojego meza byla nieunikniona i byc moze gdybym nie znalazla tego cholernego smsa to moj maz nie uwazalby niewiernosci za cos strasznego. Teraz chociaz otworzyly mu sie oczy jak spodki. Byc moze dalej by szukal cichodajek, a tak przynajmniej widzi ile spustoszenia poczynil.
pati
a Ty to chyba jestes za to z tych NZB ( niezaleznych za bardzo ) co ?
Usmiecham sie ale to co napisalas powyzej wywolalo u mnie naprawde szczery smutek.
opowiem Ci cos...Dawno, dawno temu
, w czasach kiedy ja i moje kolezanki mialysmy dzieci w wieku wczesno- przedszkolnym, zadzwonila do mnie jedna z nich z niusem ze jej maz ja zdradza i z pytaniem co ma zrobic.
Powiedzialam jej ze nie powiem jej co ma zrobic, moge jedynie powiedziec co ja bym zrobila w takiej sytuacji.
A mianowicie, ze spakowalabym dupka i powiedziala - panu juz dziekujemy.Dzisiaj juz nie jestem taka radykalna, czarno-biala, slepo dumna.
Wiesz po co to napisalam ?
Wiem , unioslam sie duma , to wiem na pewno .
Wiem ze takiej relacji przyjacielskiej juz nie zbuduje z innym mezczyzna , to bylo cos wyjatkowego ..............
Cos w tym jest , ja studiowalam on byl w KOSOWIE , ja robilam studia , kursy , wszystko naraz
Potem firma , potem dzieci ................, ehhhhhhhhhhhh
Nawet zarzucil mi ze w niedziele moglabym przestac sie uczyc , no , ale to bylo przejsciowe nie mial prawa mnie tak zlamac ...........
Wiec do przodu , nie ma co sie ogladac za siebie , coz moj byly maz , podupada widze to ...........
Jesli to bylo to odnajdziemy sie
Narazie mam przed oczami jego w lozku z kochanka , w naszym lozku wspolnym w naszym domu ...................
eine_gute_ehefrau napisał/a:operacja napisał/a:Ja na samym poczatku uslyszalam " nie bylo problemu dopoki sie nie dowiedzialas ".
Dopiero pozniej do niego dotarlo, ze owszem byl.A ja operacjo uwazam ze faktycznie nie bylo problemu do puki sie nie dowiedzialam.
Ale moj m postanowil w tej calej nieuczciwosci ze na koniec bedzie wobec mnie uczciwy.
I powiedzial nieproszony.
Ale ja wolalabym o jego zdradzie nie wiedziec. Taka prawda.Ja tez wolalabym nie wiedziec, albo raczej zeby to sie w ogole nie wydarzylo.
Mam jednak wrazenie, ze zdrada mojego meza byla nieunikniona i byc moze gdybym nie znalazla tego cholernego smsa to moj maz nie uwazalby niewiernosci za cos strasznego. Teraz chociaz otworzyly mu sie oczy jak spodki. Byc moze dalej by szukal cichodajek, a tak przynajmniej widzi ile spustoszenia poczynil.
Ja usłyszałam " Gdybyś nie znalazła tego smsa wszystko byłoby jak dawniej". Ha, ha.
Tylko, że ja szukałam przyczyny tego, że cos się zmieniło, cos było nie tak. No i kurna znalazłam.
Moj M uważał, że nic złego nie robi ( tere fere tłumaczenie głupka). Otworzyły mu sie oczy jak zobaczył, co zrobił mi, dzieciom i w ostatecznym rozrachunku sobie.
Juz nigdy nie będzie jak dawniej. Zdrada dotyka w nas tego co najdelikatniejsze uczuć i duszy. A chorą duszę trudno uleczyć. Chora dusza chowa się w pancerzu. Im wieksza krzywda tym większy starch, im wiekszy strach tym pancerz grubszy. Ten pancerz to dla nas nic dobrego, ale jest i trudno go "odchudzić" a co dopiero pozbyć sie ostatecznie (dla mnie, na dzien dzisiejszy to niemozliwe, ale kto wie). Dzieki niemu bardziej kieruję sie rozumem niz sercem. I czasem to pomaga, chociaż w ubiegłym tygodniu miałam doły okropne. klasyczna załamka, płacz, żal, smutek. Ale juz teraz jest lepiej. Hustawki nastroju, dobrze nam znane niestety.
wiesz co ewka?
coraz rzadziej wchodze na to forum na wątki inne niz kobiety na zakręcie
ale ty też stamtąd odeszłaś, bo miałaś dosyć dobrych rad, oceniania twojej postawy jako niewłaściwej, czy wskazywania, co powinnas zrobić i co by inny na twoim miejscu
trochę jest tak, że odmawia nam się prawa do:
własnego wyboru i decyzji
'żalu i dołów
a to powoduje, że nie odzywasz się, jak masz doła, bo od razu być usłyszała - bo żle zrobilaś, zostaw go, ja na twoim miejscu.., widzisz, to tylko potwierdza, że zrobiłaś źle... i tak dalej
i kiedy tu wchodzisz, bo jesteś silniejsza i miałabyś dzisiaj siłę zmierzyć się z oceną, to mi się smutno robi
bo powinnas tu wchodzić własnie wtedy, gdy masz doła i liczyc na to, że cię wesprzemy, a nie ocenimy
dlatego ewka- odzywaj się, jak ci źle
trzymaj się ciepło i powodzenia
mam nadzieję, że idziecie do przodu!;)
małżonek dalej tęsknym głosem rozmawia z tamtą?
czy mu mija?
eine_gute_ehefrau napisał/a:operacja napisał/a:Ja na samym poczatku uslyszalam " nie bylo problemu dopoki sie nie dowiedzialas ".
Dopiero pozniej do niego dotarlo, ze owszem byl.A ja operacjo uwazam ze faktycznie nie bylo problemu do puki sie nie dowiedzialam.
Ale moj m postanowil w tej calej nieuczciwosci ze na koniec bedzie wobec mnie uczciwy.
I powiedzial nieproszony.
Ale ja wolalabym o jego zdradzie nie wiedziec. Taka prawda.Ja tez wolalabym nie wiedziec, albo raczej zeby to sie w ogole nie wydarzylo.
Mam jednak wrazenie, ze zdrada mojego meza byla nieunikniona i byc moze gdybym nie znalazla tego cholernego smsa to moj maz nie uwazalby niewiernosci za cos strasznego. Teraz chociaz otworzyly mu sie oczy jak spodki. Byc moze dalej by szukal cichodajek, a tak przynajmniej widzi ile spustoszenia poczynil.
tylko wiesz operacjo...
naprawdę taką wiedzę musieli zdobyć empirycznie??
nie wystarczało wyobraźni??
mam nadzieję, że u ciebie lepiej
że wdrażasz to, o czym piszesz:
że trzeba zacząć od siebie i akceptacji siebie
ja mam wrażenie, że przekroczyłam pewną kolejną barierę, kolejny etap
wróciłam do spontaniczności
to dar
w relacjach z moim meżem zatraciłam tę opcję kontrolowania
nie w sensie grania kogoś kim nie jestem
tylko w sensie NIE POKAZYWANIA WSZYSTKIEGO
i nie mówię tutaj o złych emocjach, o żalu, smutku..
mówię o DOBRYCH emocjach - nie wpuszczałam go do mojego świata, gdy czułam się szczęsliwa
w nieszczęściach mógł mi towarzyszyć
ale szczęscie by lo tylko moje-może nie zasługiwał, żeby towarzyszyć mi w szczęściu??
tak na to patrzę z perpektywy czasu...
nauczyłam się, po zdradzie, być szczęsliwa:
bez niego
obok niego
z przyjaciółmi,
sama
może kolejnym etapem zycia po zdradzie jest pozwolenie sobie na uczucie szczęscia gdy - on jest obok??
też tak czujecie?
Endi chyba tak .Są dni ,że jestem przy nim bardzo szczęśliwa ,ale są dni ,że to nadal okropnie boli .Czasami mam ochotę wtulić się w jego ramiona i się wypłakać .
eine_gute_ehefrau napisał/a:pati
a Ty to chyba jestes za to z tych NZB ( niezaleznych za bardzo ) co ?
Usmiecham sie ale to co napisalas powyzej wywolalo u mnie naprawde szczery smutek.
opowiem Ci cos...Dawno, dawno temu
, w czasach kiedy ja i moje kolezanki mialysmy dzieci w wieku wczesno- przedszkolnym, zadzwonila do mnie jedna z nich z niusem ze jej maz ja zdradza i z pytaniem co ma zrobic.
Powiedzialam jej ze nie powiem jej co ma zrobic, moge jedynie powiedziec co ja bym zrobila w takiej sytuacji.
A mianowicie, ze spakowalabym dupka i powiedziala - panu juz dziekujemy.Dzisiaj juz nie jestem taka radykalna, czarno-biala, slepo dumna.
Wiesz po co to napisalam ?
Wiem , unioslam sie duma , to wiem na pewno .
Wiem ze takiej relacji przyjacielskiej juz nie zbuduje z innym mezczyzna , to bylo cos wyjatkowego ..............
Cos w tym jest , ja studiowalam on byl w KOSOWIE , ja robilam studia , kursy , wszystko naraz
Potem firma , potem dzieci ................, ehhhhhhhhhhhhNawet zarzucil mi ze w niedziele moglabym przestac sie uczyc , no , ale to bylo przejsciowe nie mial prawa mnie tak zlamac ...........
Wiec do przodu , nie ma co sie ogladac za siebie , coz moj byly maz , podupada widze to ...........
Jesli to bylo to odnajdziemy sie
Narazie mam przed oczami jego w lozku z kochanka , w naszym lozku wspolnym w naszym domu ...................
Tak pati, te projekcje sa najgorsze. Niechciane wchodza do glowy, zyja swoim zyciem i zatruwaja.
Ja mam bogata wyobraznie i do tej pory uwazalam to za zalete ![]()
Dziewczyny znacie szczegoly zdrady ? Pytalyscie o nie ?
Jesli tak to jaka byla postawa waszych m ?
Czy mozna w ogole liczyc na szczerosc u zdrajcy ?
Zdrajca to oszust, klamca.
Dlaczego nagle ma mowic prawde ?
Ja do prawdy probuje dojsc juz osmy miesiac.
Dla mnie to wazne czym byla ta zdrada, ile w niej bylo emocji, zaangazowania.
I co jakis czas, odkrywam, dowiaduje sie nowych niusow.
Powoli, malymi kroczkami zostaje mi podawana "prawda".
Bo ponoc klamstwa mialy mnie chronic ( !!!!!!!! )
Mnie czy zdrajce ??
Dzis mam takiego dola ze znajduje sie 7 tysiecy metrow pod poziomem morza.
To juz chyba nawet depresja nie mozna nazwac ![]()
"bo powinnas tu wchodzić własnie wtedy, gdy masz doła i liczyc na to, że cię wesprzemy, a nie ocenimy"
a mnie ktos wesprze ? ![]()
ja pytałam eine gute
potem powiedziałąm, czego się dowiedziałąm'zxrekonstruowałam mojemu męzowi wersję wydarzeń widzianą moimi oczami
mógł ją sprostowac, uzupełnić
powiedziałam - to jest teraz ten czas (mineło wtedy jakieś 5 miesięcy do zdrady)
teraz jest osttania chwila, w której możesz mi powiedzieć prawdę, coś, co dotychczas ukryłeś, coś co zataiłeś, coś w czym kłamałeś, żeby mnie chronić
jesli się z nią konhtaktowałeś mimo obiwetnic, powiedz teraz
bo jesli teraz mi czegoś nie powiesz, coś ukryjesz, okłamiesz mnie
a ja się potem dowiem
to bedzie koniec
to punkt krytyczny
teraz jest osttania chwila na prawdę
powiedziałeś, że spotkałes się z nią trzy razy
jesli było tego więcej - powiedz teraz
bo jeśli za rok się dowiem,l że mnie w tej sprawie okłamałeś, to koniec
powiedziałeś, że od dnia x nie miałes z nią kontaktu - jesli było ianczej, możesz to teraz powiedzieć, a ja tom przyjmę
ale jesli powiesz że nie, a ja się kiedyś dowiem, że tak - to koniec
i tak dalej
i tyle eine gute...
eine gute frau
nie zamkniesz szybko tego etapu
jeszcze wiele miesięcy to będzie pierwsza mysl po przebudzeniu
kjeszcze wiele miesięcy to będzie "najważnieszje" wydarzenie w twoim zyciu
ale moge ci dac nadzieję eine
mogę, teraz już tak
zaczniesz zyć bez tej zdrady
ale potrzebujesz na to czasu
i zasada jest jedna - żadnych kłamstw
żadnych krętactw
żadnego chronienia ciebie
bądżmy realistami
jakby twój mąż chciał cię chronić i rozumiał, co jest dla ciebie dobre, to by cię nie zdradzał
więc ty i tylko ty masz prawo zadecydować, czego potrzebujesz i co jest ci potrzebne żeby czuć się chronioną, bądż nie...
on nie ma prawa flirtowac prawdy, przedstawiać jej przez pryzmat swoich potrzeb czy swojej, źle rozumianej, potrzeby opieki nad tobą
to mu powiedz
daj czas, powiedz, czego oczekujesz co chcesz wiedzieć
nie pytaj o szczególy - jak to robili i tak dlaej - wiem, że niektóre kobiety pytały i potem przed oczami taki obrazki mają....
pewne rzeczy są nieistotne
pewne fakty musisz znać
To tak jak u mnie.
Identycznie postawilam sprawe.
Jedno klamstwo i wypad !
Ale czy Ty Enda sprawdzilas to ? Mialas mozliwosc potwierdzic jego "prawde" ?
Ja pare rzeczy wygrzebalam sama, potwierdzily... ze nadal mnie "chroni" ( to wedlug jego opini ) wedlug mojej - klamie !
I co z tym zrobic ?
Chce mi glowe urwac juz od tego wszystkiego.
To tak jak u mnie.
Identycznie postawilam sprawe.
Jedno klamstwo i wypad !
Ale czy Ty Enda sprawdzilas to ? Mialas mozliwosc potwierdzic jego "prawde" ?
Ja pare rzeczy wygrzebalam sama, potwierdzily... ze nadal mnie "chroni" ( to wedlug jego opini ) wedlug mojej - klamie !I co z tym zrobic ?
Chce mi glowe urwac juz od tego wszystkiego.
jak mogłam to sprawdziłam EINE
i nie znalazłam kłamstwa
ale wiem, że obowiązuje zasada KONSEKWENCJI
jesli coś wygrzebałaś - wygarnij mu to, powiedz w oczy
wytłumacz, że mówiłąś poważnie i czy teraz się spakuje, czy powie ci prawdę
ale taką, w której niedomówień już nie bedzie...
i tyle
eine gute frau
nie zamkniesz szybko tego etapu
jeszcze wiele miesięcy to będzie pierwsza mysl po przebudzeniu
kjeszcze wiele miesięcy to będzie "najważnieszje" wydarzenie w twoim zyciuale moge ci dac nadzieję eine
mogę, teraz już takzaczniesz zyć bez tej zdrady
ale potrzebujesz na to czasu
i zasada jest jedna - żadnych kłamstw
żadnych krętactw
żadnego chronienia ciebiebądżmy realistami
jakby twój mąż chciał cię chronić i rozumiał, co jest dla ciebie dobre, to by cię nie zdradzał
więc ty i tylko ty masz prawo zadecydować, czego potrzebujesz i co jest ci potrzebne żeby czuć się chronioną, bądż nie...on nie ma prawa flirtowac prawdy, przedstawiać jej przez pryzmat swoich potrzeb czy swojej, źle rozumianej, potrzeby opieki nad tobą
to mu powiedz
daj czas, powiedz, czego oczekujesz co chcesz wiedziećnie pytaj o szczególy - jak to robili i tak dlaej - wiem, że niektóre kobiety pytały i potem przed oczami taki obrazki mają....
pewne rzeczy są nieistotnepewne fakty musisz znać
Ja mu to powiedzialam.
Powiedzialam mu ze mam prawo do prawdy po to zeby podjac suwerenna decyzje.
On sie boi ze go odrzuce, tak to tlumaczy, i jeszcze ze wstyd mu po tym co zrobil, ze nie potrafi powiedziec.
Poza tym on jest bardzo skrytym czlowiekiem.
I to jak sie mimo wszystko otworzyl po tej zdradzie ja doceniam.
Trudne to wszystko. Niejednoznaczne... ![]()
Enda dzieki ze mi to tlumaczysz. Troche pomaga.
Na chwile...
Strony Poprzednia 1 2 3 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak boli zdrada. Czyli wątek poglądowy dla ZDRAJCY
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026