hugo258 napisał/a:malyksiaze2 napisał/a:Na siłę nie ma sensu kogoś szukać bo to daje chyba najgorsze efekty. Wydaje mi się, że najrozsądniejszym rozwiązaniem jest stwarzanie sobie sytuacji w których można kogoś poznać. Trzeba wyjść szczęściu naprzeciw jeśli samo nie chce przyjść 
Tylko jak sobie te sytuacje stwarzać, co robić?
Myszeczka23 napisał/a:malyksiaze2 napisał/a:Nie wiem jak dziewczyny postrzegają takie zaproszenia na ulicy. Czytałem o tym i kiedyś to było podobno normalniejsze. A teraz można za jakieś zboczeńca albo kogoś podobnego być wziętym 
No ja właśnie nie lubię jak ktoś mnie nieznajomy zaczepia. I to prawda: kiedyś było inaczej, bo nie było komputerów, telefonów. Ludzie po prostu częściej wychodzili na dwór w grupie i ktoś nowy zawsze kogoś mógł poznać. Ludzie dołącząli do paczki, poznawali się i tak się to kręciło. Dziś tylko dzieci na podwórku się bawią, lub żule pod sklepami stoją. Jeszcze studenci wieczorami gdzieś wychodzą. A tacy ludzie co mają pracę już praktycznie nigdzie nie wychodzą prócz na kawę do znajomych.
Dlatego ja gdy kogoś nowego poznaję lub gdy jestem w nowej grupie osób uśmiecham się dużo i pokazuje, że jestem otwarta. Pierwsza rękę wyciągam, odpowiadam pełnymi zdaniami i jakoś to idzie.;)
I tutaj Myszeczko23 trafiłaś w sedno. Dziś są takie czas, ze właściwie wszystko można załatwić za pośrednictwem Internetu albo telefonu. Jeśli pracujesz to poza dojazdem do niej np. własnym samochodem wcale nie musisz z domu wychodzić a i tak przeżyjesz. Ale w taki sposób nie poznasz innych ludzi. Wiadomo, czas jest cenny ale np. przesiadając się z auta na transport publiczny może akurat ktoś by stanął na Twojej drodze na ulicy, przystanku albo w autobusie / tramwaju. Albo np. taka sprawa w urzędzie, która możesz załatwić przez telefon. Może by tak warto udać się tam osobiście? Może akurat tam za biurkiem czeka Twoja druga polowa
Planujesz cos kupić to nie wykorzystuj tylko Internetu. Wiadomo, tak jest łatwiej i szybciej ale być może straciłeś okazje poznać kogoś " w realu".
No i tak to jest z tym zaczepianiem na ulicy
Czytam Twoje posty i z każdego płynie wiele mądrych oraz ciepłych słów. Myślę, że każdy by chciał poznać kogoś takiego jak Ty. Ale właśnie takie zaczepianie na ulicy może być różnie odbierane. Osoba, którą się mija może być fantastycznym człowiekiem ale to jednak dla wielu miejsce nie sprzyjające na rozpoczynanie znajomości.
Jeśli Ci się czasem zdarza jeździć akurat tym autobusem o którym tu jest mowa to możliwe, że kiedyś nawet minęliśmy się w nim
Ale w tramwaju to już na pewno nie. Jak się wozić to tylko studencką limuzyną. Dzięki za tą lekcję historii 
leukonoe napisał/a:malyksiaze2 napisał/a:A co do pytania o studencką limuzynę to odpowiadam twierdząco 
oo studencka limuzyna:) wprawdzie nią nie jeżdzę, ale trochę o niej słyszałam:)
Nie wiem co słyszałaś o tej ?limuzynie? ale pewnie same negatywne rzeczy
Na przystanku wszyscy stoją grzecznie, kulturalnie a jak tylko podjeżdża i drzwi się otwierają to z ludzi diabły wychodzą. Dantejskie sceny w czystej postaci
No i jak nie wsiadasz na początku trasy to sobie przez godzinkę w ścisku stoisz. Limuzyna jak nic 