Widzę jakieś nowe twarze, witajcie. Może w końcu tutaj się towarzystwo rozrusza.
Towarzystwo się cały czas rusza, tylko zabiegane takie:)
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Całe życie samotny - grupa wsparcia
Strony Poprzednia 1 … 10 11 12
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Widzę jakieś nowe twarze, witajcie. Może w końcu tutaj się towarzystwo rozrusza.
Towarzystwo się cały czas rusza, tylko zabiegane takie:)
Widzę, że tworzy się śląska grupa :]
Zdesperowana21CHAN napisał/a:Michał Kątny napisał/a:Skad jestes?
miasto miedzy Katowicami a Bytomiem ^^
Chorzów??
Dokladnie ![]()
A jak plany sylwestrowe reszty, która jeszcze nie zdążyła wspomnieć? Bo ja właśnie próbuję coś wykombinować ale jakoś nie mam sensownego pomysłu pod ręką. No i nie jestem ze Śląska ...
ja spedze je z moja psina i TVN
Zdesperowana, powiedz jeszcze ze chodzisz na Ruch
Jaka dzielnica? Mieszkalem na Wolce 4mies, mam sentyment do Chorzowa:)
Zdesperowana, powiedz jeszcze ze chodzisz na Ruch
Jaka dzielnica? Mieszkalem na Wolce 4mies, mam sentyment do Chorzowa:)
ja z batorego stare os.
Skoro to taka Śląska Grupa to może ktoś z Katowic tez się przyda. Tak czytam to co piszecie i jeszcze bardziej sobie zdaje sprawę, że to ze mną jest coś nie tak. Mam 22 lata, czyli teoretycznie powinienem miec pełno znajomych, przyjaciół, dziewczynę itd. Oczywiście, nie wszyscy mają swoje drugie połówki, tez nie wszyscy mają przyjaciół po prostu nie trafili na odpowiednich ludzi. Ale każdy jeden z was jak tu pisze ma jakiegoś znajomego. Kogokolwiek, to kogo może się odezwać. Ja nie. Pomyślicie, że pewnie jakiś dziwak otóż hmm po części tak. Jestem całkowicie normalny, może nawet atrakcyjny, podobam się dziewczynom, wygadany, nie biedny, zadbany, miły czasem aż do przesady (wiem jak to wygląda, nie pisze tu po to, żeby się chwalić bo wad mam przynajmniej tyle co zalet a to co wypiłem nie wymyśliłem sam tylko usłyszałem od innych), jednak mam jedna główna podstawowa wade. Nie chodzę do klubów, po prostu nie, byłem parę razy nie podobało mi się wcale i się zrazilem wiec nie chodze i chodzić nie będę. To niestety w dzisiejszych czasach przekreśla człowieka (przynajmniej w mniemaniu ludzi których znam) z jakichkolwiek szans na utrzymywanie bliskich kontaktów. Nie wiem, może ludzie, których kluby Nie naruszają tez siedzą pochowani w domach tak jak ja dlatego na siebie nie wpadamy, ale na prawdę jeśli macie jakiś tam znajomych to nie wiem czy to pociesza ale są ludzie, którzy mają jeszcze gorzej.
Skoro to taka Śląska Grupa to może ktoś z Katowic tez się przyda. Tak czytam to co piszecie i jeszcze bardziej sobie zdaje sprawę, że to ze mną jest coś nie tak. Mam 22 lata, czyli teoretycznie powinienem miec pełno znajomych, przyjaciół, dziewczynę itd. Oczywiście, nie wszyscy mają swoje drugie połówki, tez nie wszyscy mają przyjaciół po prostu nie trafili na odpowiednich ludzi. Ale każdy jeden z was jak tu pisze ma jakiegoś znajomego. Kogokolwiek, to kogo może się odezwać. Ja nie. Pomyślicie, że pewnie jakiś dziwak otóż hmm po części tak. Jestem całkowicie normalny, może nawet atrakcyjny, podobam się dziewczynom, wygadany, nie biedny, zadbany, miły czasem aż do przesady (wiem jak to wygląda, nie pisze tu po to, żeby się chwalić bo wad mam przynajmniej tyle co zalet a to co wypiłem nie wymyśliłem sam tylko usłyszałem od innych), jednak mam jedna główna podstawowa wade. Nie chodzę do klubów, po prostu nie, byłem parę razy nie podobało mi się wcale i się zrazilem wiec nie chodze i chodzić nie będę. To niestety w dzisiejszych czasach przekreśla człowieka (przynajmniej w mniemaniu ludzi których znam) z jakichkolwiek szans na utrzymywanie bliskich kontaktów. Nie wiem, może ludzie, których kluby Nie naruszają tez siedzą pochowani w domach tak jak ja dlatego na siebie nie wpadamy, ale na prawdę jeśli macie jakiś tam znajomych to nie wiem czy to pociesza ale są ludzie, którzy mają jeszcze gorzej.
Polecam przeczytanie kilku stron wstecz a dowiesz się czegoś o nas więcej i wcale nie jest kolorowo.
Co wy macie z tymi klubami?
Dusia, gdzieś Ty się podziewała? ![]()
Samotnym można być na własne życzenie. Potem dopiero budzimy się zbyt późno aby coś zmienić.Ktoś wcześniej wspomniał,że nie wychodzi z domu bo nie ma przyjaciół,a nie ma przyjaciół bo nie wychodzi z domu - koło się zamyka. Siedząc w domu nigdy nie znajdziemy żadnych znajomych,czy kolegów,bo o przyjaciołach raczej trudno mówić.Czasami lepszy wróg niż przyjaciel(pseudo).Ale warto też pamiętać, że zanim kogoś nazwiemy przyjacielem,należy się dobrze zastanowić, bo o przyjaźń nigdy nie należy walczyć,o prawdziwą nie musimy,o fałszywą nie warto.
Dusia, gdzieś Ty się podziewała?
haha
Dusia?? naprawdę?
tak tylko jedna osoba do mnie mówi
podczytuje was ale jakoś nie chciało mi się pisać, nie miałam nic sensownego do napisania.
troszkę się pochorowałam - przeziębienie :]
ale mogę wam napisać, że szczęście innej osoby potrafi nas też uszczęśliwić - poinformowanie przez koleżankę, że jest w ciąży ;D
Dusiu
to już będą dwie. ![]()
Dusiu
to już będą dwie.
Ty musisz najpierw złożyć wniosek pisemny z prośbą o możliwość nazywania mnie Dusia oraz go odpowiednio umotywować
W końcu nie znasz mnie od 17 lat ![]()
Przy czym ja mam wystarczająco długo czasu, żeby się zapoznać z pismem oraz na niego odpowiedzieć ![]()

Haha ![]()
No cóż... nie można mieć w życiu wszystkiego ;P
Dusia, jakie masz postanowienia noworoczne?
Haha
to ja was się chciałam zapytać o postanowienia. Myślę o tym, tym bardziej, że to będzie rok zmian dla mnie, więc może też trzeba zmienić coś w sobie. Tylko oczywiście już wybiegam w przyszłość myśląc, że się nie uda (część moich nie tyle co postanowień a planów niestety jest zależna od siebie. Tak wiem to mój pesymizm, a może to po prostu realizm.) Dlatego po co mam coś postanawiać a 31 grudnia się dołować.
Cześć
co tam u was? U mnie zaliczenia na studiach, a w piątek pierwszy egzamin. Dodatkowo dobija mnie praca mgr
ale zawsze mogłoby być gorzej ;D
Hej, u mnie bardzo podobnie, zaliczenia, egzaminy, pisanie pracy magisterskiej, na co kompletnie nie mam czasu... Chodzę na staż, na szczescie w tym tygodniu go koncze...
Dario, stara bida. ![]()
Ostatnimi czasy trafiałem w autobusie dość często na całkiem milutką, sympatyczną na pierwszy rzut oka dziewczynę. Podobała mi się tak ogólnie. Tylko że czar prysł gdy zobaczyłem że ma paczkę papierosów ...
Czy tak musi być zawsze?
Dario, stara bida.
Ostatnimi czasy trafiałem w autobusie dość często na całkiem milutką, sympatyczną na pierwszy rzut oka dziewczynę. Podobała mi się tak ogólnie. Tylko że czar prysł gdy zobaczyłem że ma paczkę papierosów ...
Czy tak musi być zawsze?
Nie mów, że zawsze
może często ale nie zawsze. Ale jest rozwiązanie: może rzucić - specjalnie dla Ciebie ![]()
Tak. Może.
Dla miłości zrobi się wszystko
więc co to za problem rzucić papierosy? ![]()
heeej
co tam u Was słychać? jakieś nowości? ![]()
coś nasza kafejka umarła ![]()
Samotnym można być na własne życzenie. Potem dopiero budzimy się zbyt późno aby coś zmienić.Ktoś wcześniej wspomniał,że nie wychodzi z domu bo nie ma przyjaciół,a nie ma przyjaciół bo nie wychodzi z domu - koło się zamyka. Siedząc w domu nigdy nie znajdziemy żadnych znajomych,czy kolegów,bo o przyjaciołach raczej trudno mówić.Czasami lepszy wróg niż przyjaciel(pseudo).Ale warto też pamiętać, że zanim kogoś nazwiemy przyjacielem,należy się dobrze zastanowić, bo o przyjaźń nigdy nie należy walczyć,o prawdziwą nie musimy,o fałszywą nie warto.
ostatnie zdanie to niestety kompletna bzdura
nie odzywaj się do kogoś w ogóle kilka lat a potem narzekaj, że nie masz przyjaciół lol
żadna relacja niepodtrzymywana nie trwa wiecznie, jednostronna także
ja mam bliskiego przyjaciela co był okres, że nie gadaliśmy od roku a potem nagle raz napisał czy idziemy się napić i przez jakiś czas się często spotykaliśmy. Ostatnio po dłuższej przerwie ja tak zrobiłem i co ? Miałem jakiś problem ? Nie o przyjaźń trzeba się starać bo jak będziesz liczył, że ona na "sucho" przetrwa wiecznie to jesteś w błędzie
natolinka napisał/a:Samotnym można być na własne życzenie. Potem dopiero budzimy się zbyt późno aby coś zmienić.Ktoś wcześniej wspomniał,że nie wychodzi z domu bo nie ma przyjaciół,a nie ma przyjaciół bo nie wychodzi z domu - koło się zamyka. Siedząc w domu nigdy nie znajdziemy żadnych znajomych,czy kolegów,bo o przyjaciołach raczej trudno mówić.Czasami lepszy wróg niż przyjaciel(pseudo).Ale warto też pamiętać, że zanim kogoś nazwiemy przyjacielem,należy się dobrze zastanowić, bo o przyjaźń nigdy nie należy walczyć,o prawdziwą nie musimy,o fałszywą nie warto.
ostatnie zdanie to niestety kompletna bzdura
nie odzywaj się do kogoś w ogóle kilka lat a potem narzekaj, że nie masz przyjaciół lol
żadna relacja niepodtrzymywana nie trwa wiecznie, jednostronna także
ja mam bliskiego przyjaciela co był okres, że nie gadaliśmy od roku a potem nagle raz napisał czy idziemy się napić i przez jakiś czas się często spotykaliśmy. Ostatnio po dłuższej przerwie ja tak zrobiłem i co ? Miałem jakiś problem ? Nie o przyjaźń trzeba się starać bo jak będziesz liczył, że ona na "sucho" przetrwa wiecznie to jesteś w błędzie
Co to za przyjazn he:?
Nie mial sie z kim napic to napisal proste
Hej, dawno mnie tu nie było, co u Was?:)
Hej, dawno mnie tu nie było, co u Was?:)
Napisz , co u Ciebie , lepiej . Nadal czujesz się samotny ?
Przeglądam ten temat, i tak sobie myślę...
Chyba jedyne osoby, z którymi mógłbym się odnaleźć we wspólnej relacji, to takie, którym "świat uciekł do przodu". Mimo, że moja praca wiąże się z raczej nowoczesnymi technologiami, to lubię jednak te dawne. Telefon komórkowy mi przeszkadza, często go wyłączam (ale nie mogę nie mieć - moi jedyni znajomi mieszkają kilkadziesiąt kilometrów dalej, poza tym potrzebny do potwierdzania przelewów bankowych). Chętnie słucham muzyki i oglądam teledyski z lat 70, 80, 90, niezależnie od gatunku (raz na jakiś czas lubię usłyszeć operę albo disco-polo
). Chętnie wracam do nagrań na kasetach VHS i magnetofonowych. Lubię stary sprzęt elektroniczny (ale nie mam miejsca na kolekcję na przykład starych odbiorników radiowych, za to udało mi się zebrać pewną ilość historycznych wyświetlaczy). Robię w domu wiele rzeczy, które były codziennością dla "panów domu" kilkadziesiąt lat temu - hydraulika, sprzęt agd, rtv itp (a teraz niemal wszyscy wzywają fachowców). Dodatkowo mój pokój jest jednocześnie warsztatem czy pracownią elektroniczną
(co zresztą, biorąc pod uwagę jego wielkość, nie pozwala na utrzymanie porządku tak uwielbianego przez kobiety).
Współcześni ludzie wolą pójść do pracy (czy ci młodsi - na zajęcia), wrócić do domu, coś zjeść, wybrać się gdzieś ze znajomymi, obejrzeć film, przez cały ten czas nie rozstając się ze swoim "smartfonem". Ja za to wolę, odpoczywając, poczytać jakieś materiały na stronach internetowych, zrealizować jakiś projekt, wybrać się na spacer, czy przejść się po szklarniach przyjrzeć się roślinkom, szczególnie moim własnym.
Myślę, że nie będę mieć już nigdy kobiety, ale pewny jestem, że gdybym miał, nauczyłbym ją na przykład spawania, wykonywania płytek drukowanych domowym sposobem, czy też lutowania na tych płytkach
Ona w zamian mogłaby na przykład pokazać ciekawe miejsca w które się można wybrać, nauczyć przygotowywać jakieś dobre jedzenie, czy zapoznać mnie z czymś ciekawym, czego istnienia nie jestem jeszcze w ogóle świadomy ![]()
Znałem paru ludzi, z którymi dobrze było spędzać czas. Ale kilku kolegów trafiło najpierw do innej szkoły, potem wyjechało gdzieś daleko. Moja bliska koleżanka, właściwie od 8 roku życia, z którą spędziłem naprawdę dużo czasu robiąc wspólnie wiele rzeczy, na 2 roku studiów (wiek około 19 lat) radykalnie zmieniła swoje nastawienie, traktując mnie na przykład jako darmowy dostęp do drukarki (a ja wbrew temu się jeszcze w niej zakochałem, na szczęście szybko przeszło). Utrzymuję kontakt z dwoma kolegami ze studiów, ale wiem, że różnice charakterów by nie pozwoliły na wspólne spędzanie większej ilości czasu. Jedyna kobieta blisko poznana na studiach, z którą układało się naprawdę dobrze, nagle uciekła, przestała się odzywać (rok 2010).
Mam wrażenie, że ludzi, z którymi osoba jak ja może się dobrze zgrać, nie ma, a jeśli są, to jest ich za mało żeby się kiedykolwiek odnaleźć. Pozostają rozmowy przez internet, w miejscu takim jak to ![]()
Z kąd jesteś ? Widzę ze znajdziemy wspólne tematy.
kb to ja mam podobnie z komórką. Jeśli już jest włączona (a nie leży z baterią obok) to i tak zazwyczaj nie wiem gdzie ją ostatnio widziałam, a nawet raz znalazłam ją w szufladzie . Innym razem znajomy nakierował mnie na ewentualne miejsce gdzie ją widziano. No jestem troszkę nie dzisiejsza w tej kwestii. Również wiem do czego służy młotek co niekiedy znajome określiły jako nie potrzebną umiejętność dla kobiety
.
Pozdrawiam
lukasz51237 napisał/a:Hej, dawno mnie tu nie było, co u Was?:)
Napisz , co u Ciebie , lepiej . Nadal czujesz się samotny ?
Raczej nic się nie zmieniło, wszystko po staremu:(
Dochodzę do pewnego, niestety smutnego wniosku.
Bardzo często bywa tak że im większym jest się idiotą ( bez względu na płeć ) tym większe ma się szanse na 'związek'. Rozejrzyjcie się - nie zauważacie czegoś takiego że kompletni idioci mówiąc najkrócej bardzo często mają kogoś / mieli / mieli wielu a ludzie bardziej ogarnięci, inteligentniejsi, inni niż tamci są samotni od dawna / od zawsze? No właśnie ...
U mnie też się nic nie zmieniło. w pewnym momecie myslalam, ze moze jednak..., ale okazalo sie, ze ta osoba jest do tego kompletnie nieodpowiednia.
Dochodzę do pewnego, niestety smutnego wniosku.
Bardzo często bywa tak że im większym jest się idiotą ( bez względu na płeć ) tym większe ma się szanse na 'związek'. Rozejrzyjcie się - nie zauważacie czegoś takiego że kompletni idioci mówiąc najkrócej bardzo często mają kogoś / mieli / mieli wielu a ludzie bardziej ogarnięci, inteligentniejsi, inni niż tamci są samotni od dawna / od zawsze? No właśnie ...
Być może tak jest... W moim środowisku jest jednak troche na odwrót... To właśnie ci ogarnięci są w związkach. Ostatnio mialam okazje miec do czynienia z kims nieogarnietym... totalna masakra...
Metyl napisał/a:Dochodzę do pewnego, niestety smutnego wniosku.
Bardzo często bywa tak że im większym jest się idiotą ( bez względu na płeć ) tym większe ma się szanse na 'związek'. Rozejrzyjcie się - nie zauważacie czegoś takiego że kompletni idioci mówiąc najkrócej bardzo często mają kogoś / mieli / mieli wielu a ludzie bardziej ogarnięci, inteligentniejsi, inni niż tamci są samotni od dawna / od zawsze? No właśnie ...
Być może tak jest... W moim środowisku jest jednak troche na odwrót... To właśnie ci ogarnięci są w związkach. Ostatnio mialam okazje miec do czynienia z kims nieogarnietym... totalna masakra...
W związkach są i tacy i tacy, sęk w tym, żeby znaleźć kogoś kto jest ogarnięty na tyle co i my.
leukonoe napisał/a:Metyl napisał/a:Dochodzę do pewnego, niestety smutnego wniosku.
Bardzo często bywa tak że im większym jest się idiotą ( bez względu na płeć ) tym większe ma się szanse na 'związek'. Rozejrzyjcie się - nie zauważacie czegoś takiego że kompletni idioci mówiąc najkrócej bardzo często mają kogoś / mieli / mieli wielu a ludzie bardziej ogarnięci, inteligentniejsi, inni niż tamci są samotni od dawna / od zawsze? No właśnie ...
Być może tak jest... W moim środowisku jest jednak troche na odwrót... To właśnie ci ogarnięci są w związkach. Ostatnio mialam okazje miec do czynienia z kims nieogarnietym... totalna masakra...
W związkach są i tacy i tacy, sęk w tym, żeby znaleźć kogoś kto jest ogarnięty na tyle co i my.
No własnie.. i to jest bardzo duzy problem...
A jak byście nazwali tych co są inteligentni, mają wartości etc, a nie widzą możliwości choć je mają?
A jak byście nazwali tych co są inteligentni, mają wartości etc, a nie widzą możliwości choć je mają?
To zależy, są różni ludzie, różne możliwości, czasem jest tak, że ktoś nam próbuje wmówić, ze mamy jakieś możliwości, a tak nie jest, ktoś chce żebyśmy my doszli do czegoś do czego oni sami nie doszli w młodości, inna sprawa jeśli sama widzisz swoje możliwości, a z nich nie korzystasz (lenistwo, niechęć) wtedy coś jest nie halo.
Czyli uważasz, że zawsze się wie, czy i co można osiągnąć? A co z kompleksami? Wiele osób, które je ma to super ludzie, ale nie dostrzegają swojego potencjału. Jak to jest?
Czyli uważasz, że zawsze się wie, czy i co można osiągnąć? A co z kompleksami? Wiele osób, które je ma to super ludzie, ale nie dostrzegają swojego potencjału. Jak to jest?
Nie jestem psychologiem, nie wiem jak to jest we wszystkich przypadkach, możesz podać jakis konkret?
Dochodzę do pewnego, niestety smutnego wniosku.
Bardzo często bywa tak że im większym jest się idiotą ( bez względu na płeć ) tym większe ma się szanse na 'związek'. Rozejrzyjcie się - nie zauważacie czegoś takiego że kompletni idioci mówiąc najkrócej bardzo często mają kogoś / mieli / mieli wielu a ludzie bardziej ogarnięci, inteligentniejsi, inni niż tamci są samotni od dawna / od zawsze? No właśnie ...
Nie jestem samotna, ale kurczę bez przesady
Trzeba trafić na swojego, mieć chęci, nie być takim na anty np, poznawać ludzi. A czy inteligentni sami a głupsi w związkach, to różnie bywa, naprawdę różnie.
mysterious_chocolate napisał/a:Czyli uważasz, że zawsze się wie, czy i co można osiągnąć? A co z kompleksami? Wiele osób, które je ma to super ludzie, ale nie dostrzegają swojego potencjału. Jak to jest?
Nie jestem psychologiem, nie wiem jak to jest we wszystkich przypadkach, możesz podać jakis konkret?
No np. taka sytuacja kiedy ktoś jest generalnie fajną osobą, ma dużo zainteresowań, stara się rozwijać w różnych dziedzinach, dba o siebie i tak dalej, ale ciągle na uboczu. Nie wierzy w to, że może kogoś poznać. Wie, że jest wartościową osobą, ale nic z tego nie wynika.
Chyba nie jestem w stanie opisać inaczej tego o co mi chodzi
lukasz51237 napisał/a:mysterious_chocolate napisał/a:Czyli uważasz, że zawsze się wie, czy i co można osiągnąć? A co z kompleksami? Wiele osób, które je ma to super ludzie, ale nie dostrzegają swojego potencjału. Jak to jest?
Nie jestem psychologiem, nie wiem jak to jest we wszystkich przypadkach, możesz podać jakis konkret?
No np. taka sytuacja kiedy ktoś jest generalnie fajną osobą, ma dużo zainteresowań, stara się rozwijać w różnych dziedzinach, dba o siebie i tak dalej, ale ciągle na uboczu. Nie wierzy w to, że może kogoś poznać. Wie, że jest wartościową osobą, ale nic z tego nie wynika.
Chyba nie jestem w stanie opisać inaczej tego o co mi chodzi
Chodzi Ci o osoby aktywne zawodowo, ale będące na uboczu jeśli chodzi o życie towarzyskie?
Skoro ktoś się rozwija w różnych dziedzinach, jest aktywny, dba o siebie, wychodzi z domu to nie ma siły musi kogoś poznać, chyba, że ten ktoś z nikim nie rozmawia:) A tak serio podejrzewam, że ten ktoś ma zaniżoną samoocenę, uważa się za gorszego niż jest w rzeczywistości, wielu ludzi tak ma.
Aktywne zawodowo czy tam studiujące, mające dużo zainteresowań etc.
Często też jest tak, że osoby wartościowe ale z kompleksami wiążą się z byle kim byle nie być samemu bo nie wierzą w to, że mogą spotkać kogoś mądrego.
Straszne
Strony Poprzednia 1 … 10 11 12
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Całe życie samotny - grupa wsparcia
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024