elfiona napisał/a:Eileen napisał/a:A ja jestem ciekawa, na ile te punkty są niezbędne.
I co masz na myśli, pisząc "humanista". Zainteresowania? Szerokość spojrzenia na świat, taki humanista z renesansu? Czy anty-ścisłowiec? Bo szczerze mówiąc, teraz 50% osób, które nazywają siebie humanistami, po prostu... nie rozumieją matematyki/fizyki/chemii itd., więc z miejsca określają siebie jako humanistów (często chómanistuf), żeby z dumą twierdzić, że matematyka nie jest dla wszystkich, bo oni przecież są humanistami, o!A czemu pytasz? Oczywiście jeśli spotkam mężczyznę, który spełnia, powiedzmy, 80% punktów z listy, nie skreślę go z góry.
Gorzej, gdy spełniałby jedynie 20% - w dodatku nie te najważniejsze punkty.
Mam listę, bo po prostu już wiem, kto by do mnie pasował. To jest takie "zestawienie" opinii innych ludzi (rodziny, bliskich) + mojej. Inna sprawa, że takich osób (które by do mnie pasowały) jest mało, bo ja sama jestem nietypowa.
Czepianie się słówek = standardowa zagrywka, w której nie zamierzam uczestniczyć. Humanista to humanista. Polecam słownik.
Pytałam z ciekawości, czy jak już się zrobi taką listę, to na ile się jej później trzyma. W sensie - co jeśli zakochać się w kimś, kto nie spełnia wszystkich warunków.
I nie czepiam się słówek, słowo humanista nie ma wyłącznie jednego znaczenia i po prostu zastanawiam się, co to ma oznaczać w tym wypadku. Bo jeśli chodzi o takiego humanistę rodem z renesansu, to mi się też taki marzy - możliwość porozmawiania na każdy temat. Tyle że jeśli chodzi bardziej o to, czym się taki ktoś zajmuje w życiu, typu "może być po historii/filozofii/polonistyce/itp.", to się nie zgadzam, bo teraz jest tak, że jeśli ktoś idzie na studia humanistyczne, to niekoniecznie jest znawcą w danej dziedzinie, często po prostu... nie zna się ani na naukach humanistycznych, ani na ścisłych, z tym że humanistyczne łatwiej "wkuje" na pamięć niż zrozumie skomplikowane zagadnienia z fizyki czy matematyki. Oczywiście, nie mówię o wszystkich, ale wielokrotnie osoby, które planowały studiować kierunki ścisłe/już je studiowały, miały więcej do powiedzenia na temat historii, filozofii, języków itp. niż ktoś, kto określał siebie humanistą tylko dlatego, że w liceum był na pol-hiście, a na studiach poszedł na polonistykę.
Stąd pytanie, nie bierz tego za czepianie się
.
Rzecz jasna - nie jest to tak, że mdleję na samą wieść, że ktoś ukończył filozofię. Samo takie stwierdzenie nie ma większego znaczenia. Jednak kiedy wie coś ciekawego i umie to przekazać w rozmowie... to całkiem coś innego. ![]()
Co do polonistyki, studia wbrew pozorom lekkie nie są. Jestem przekonana ponadto, że nawet najgorszy polonista wie więcej np. nt. historii literatury niż osoba niestudiująca tego kierunku (wyłączając nielicznych wybitnych pasjonatów). Aby zdać niejeden przedmiot, trzeba bowiem wykazać się czymś znacznie więcej niż ładną buźką...
Chociaż oczywiście najłatwiej jest oceniać kierunek, nie studiując go... ![]()