czesc Agolu, to normalne ze masz lepsze i gorsze dni, ze czasem jeszcze jakis smutek powraca do ciebie, ale nie rozwazaj czy roszstanie bylo dobrym krokiem bo wiesz ze tak , teraz czujesz sie samotna i zastanawiasz sie co moglas zrobic zeby teraz tak nie bylo, ale moim zdaniem wczesniej czy pozniej ten zwiazek by sie rozpadl, pamietasz co ci mowilam ze w zwiazku obie strony powiiny sie starac i dbac o uczucie. Owszem gdybyscie mieli dziecko nie bylabys taka samotna teraz bo mialabys dziecko, kupe obowiazkow i nieodpowiedzialnego partnera ktory traktowal dom jak hotel. I kladlabys dziecko spac, sprzatala i czekala az laskawie twoj parter wroci do domu, moim zdaniem nic by sie nie zmienilo w waszych relacjach.TAKZE PORAZ SETNY POWTARZAM ZE TO BYLA SLUSZNA DECYCJA.
Podobne tematy
Może powinnam zdecydowac się na powiększenie rodziny, może to było lekarstwo?
Dziecko nie jest rozwiazaniem na problemy w zwiazku!! a co jak sie dlej nie bedzie wam ukladac a przyjdzie dziecko i sie bedziecie meczyc dla jego dbra, albo sie rozstaniecie i zostaniesz sama z dzieckiem? Nawet nie mysl o takich rzeczach.
Po drugie nikt sie na ciebie nie gniewa
:):)
Po trzecie zycze ci jak najlepiej, a skoro masz odrzut od facetow to zrob przerwe, nie pakuj sie w cos na co nie jestes gotowa bo to bez sensu. Jak dojrzejesz do nowego zwiazku i jak spotkasz kogos wyjatkowego nie bedziesz myslala o tych horrorach rozstania.
Po czwarte nie obwiniaj sie!!! Na pewno popelnilas jakies bledy w czasie waszegp zwiazku, ale jego zachowanie po waszym rozstaniu potwierdza tylko to ze dobrze dla ciebie ze sie rozstaliscie. Kto wie moze potrzebujecie czasu bez siebie by wszystko poukladac i przemyslec i kiedys wrocicie do siebie a moze czeka na ciebie ktos zupelnie inny, jakis ksiaze z bajki na bialym koniu
:):)
Tak czy tak, jak dopadnie cie deprecha pisz ile wlezie jesli ci to pomaga. Zawsze sluzymy dobra rada ![]()
czesc Agolu, to normalne ze masz lepsze i gorsze dni, ze czasem jeszcze jakis smutek powraca do ciebie, ale nie rozwazaj czy roszstanie bylo dobrym krokiem bo wiesz ze tak , teraz czujesz sie samotna i zastanawiasz sie co moglas zrobic zeby teraz tak nie bylo, ale moim zdaniem wczesniej czy pozniej ten zwiazek by sie rozpadl, pamietasz co ci mowilam ze w zwiazku obie strony powiiny sie starac i dbac o uczucie. Owszem gdybyscie mieli dziecko nie bylabys taka samotna teraz bo mialabys dziecko, kupe obowiazkow i nieodpowiedzialnego partnera ktory traktowal dom jak hotel. I kladlabys dziecko spac, sprzatala i czekala az laskawie twoj parter wroci do domu, moim zdaniem nic by sie nie zmienilo w waszych relacjach.TAKZE PORAZ SETNY POWTARZAM ZE TO BYLA SLUSZNA DECYCJA.
Patia dziękuję Ci za Twoją cierpliwośc i wyrozumiałośc. Wiem,że napewno ręce Ci opadają jak czytasz moje posty, ale zapewniam, że staram się podźwignąc z kolan. Miłego dnia i jeszcze raz wielkie dzięki!
agol napisał/a:Może powinnam zdecydowac się na powiększenie rodziny, może to było lekarstwo?
Dziecko nie jest rozwiazaniem na problemy w zwiazku!! a co jak sie dlej nie bedzie wam ukladac a przyjdzie dziecko i sie bedziecie meczyc dla jego dbra, albo sie rozstaniecie i zostaniesz sama z dzieckiem? Nawet nie mysl o takich rzeczach.
Po drugie nikt sie na ciebie nie gniewa
:):)
Po trzecie zycze ci jak najlepiej, a skoro masz odrzut od facetow to zrob przerwe, nie pakuj sie w cos na co nie jestes gotowa bo to bez sensu. Jak dojrzejesz do nowego zwiazku i jak spotkasz kogos wyjatkowego nie bedziesz myslala o tych horrorach rozstania.
Po czwarte nie obwiniaj sie!!! Na pewno popelnilas jakies bledy w czasie waszegp zwiazku, ale jego zachowanie po waszym rozstaniu potwierdza tylko to ze dobrze dla ciebie ze sie rozstaliscie. Kto wie moze potrzebujecie czasu bez siebie by wszystko poukladac i przemyslec i kiedys wrocicie do siebie a moze czeka na ciebie ktos zupelnie inny, jakis ksiaze z bajki na bialym koniu
:):)
Tak czy tak, jak dopadnie cie deprecha pisz ile wlezie jesli ci to pomaga. Zawsze sluzymy dobra rada
Dzięki Judytka! Pisanie naprawdę mi bardzo pomaga!!!!! Nie czuję się wtedy taka samotna! Poza tym tutaj mogę ściągnąc maskę twardej baby i się wypłakac! Wielkie dzięki!
Nie masz za co dziekowac mam nadzieje ze choc troche moge ci pomoc , a moze zafunduj sobie jakis fajny dzien po pracy nie wiem wypad z przyjaciolka do kina , na piwo. A moze kup sobie jakies zwierzatko to nie bedziesz tak asamotna.
Witam Dziewczyny! Wczoraj posiedziłam na naszym forum i zauwazyłam, że przybyło nam męskiego towarzystwa. Przeczytałam większośc ich postów i ze zdziwieniem zauwazyłam, że równie silnie jak kobitki przeżywają utratę drugiej połowy. Nie to, że miałam ich za nie czułe istoty, ale jakos inaczej wyobrażałam sobie ich "rozpaczanie". Do tej pory byłam przekonana, że topią smutek w butelce w towarzystwie kumpli, którzy upewniają ich w słuszności pozbycia się "życiowego, nic nie wartego balastu", bądź pocieszają się w ramionach przygodnych panienek. A tu zaskoczenie. Szczególnie zaintrygowała mnie postawa bogdana L. Czytając jego historię poczułam ogromny żal, że jego małżonka jest tak zaślepiona! Czasami myślę, że my kobitki też nie wiemy czego chcemy od życia i naszych związków. Przychodzi mi na myśl tylko jedno słowo: EGOISTKI! To smutne ale prawdziwe! Nawet nie wiecie ile bym dała za taką postawę mojego byłego! Za to uczucie podjęcia próby walki i wyciągnięcia wniosków z dotychczasowego postępowania. Za krótkie słowa "przepraszam", "zostań", a nie "mi jest tak dobrze i nie zamierzam się zmieniac, a Ty albo to zaakceptujesz albo rób co chcesz".
No widzisz , to jest to co caly czas probowalam ci wytlumaczyc, z tym twoim bylym jest cos nie tak nawet nie probowal ratowac waszego zwiazku , nie probowal nic zrobic zeby wam sie lepiej zylo. Dlatego caly czas uwazam ze podjelas najlepsza decyzje z mozliwych. a co do tego ze dziewczyny tez sie zachowuja jak egoistki to prawda. Mnie
sie wydaje ze zaczynamy uczyc sie kompromisow i troski o druga osobe jak spotkamy ta wlasciwa osobe w naszym zyciu, mam tu na mysli ze nie dla kazdego chcemy sie poswiecac, ze dopoki nie jestemy pewne ze to ten facet z ktorym chcemy spedzic zycie to nie chcemy mu tak bez reszty oddac siebie i swojego swiata.I wogole nie kazda z nas jest na to gotowa, czasem trafiamy na wlasciwych facetow w niewlasciwym momencie , za wczesnie np.
Patia masz 100% rację! Jest mi ciężko bo oprócz tych złych momentów było też bardzo dużo dobrych i chyba to one nie pozwalają mi zapomniec i wywołują tak wielkie poczucie winy. Ja chciałam, żeby cały czas było super, zebysmy zyli razem a nie obok siebie. Wierzyłam, ze pomimo wszelkich złych chwil to mój eks bardzo mnie kocha! Jednak prawda jest taka, ze kazdy ciągnał w swoją stronę! Ja chciałam go zmienic za wszelką cenę a on bronił się przed tym jak mógł. W zasadzie to zmierzał do samodestrukcji i za wszystko obwiniał mnie - niesatysfakcjonujace pożycie, oziębła, za wysokie ego, zbyt dobrze wykształcona, zbyt dobrze zarabiajaca, nudna bo chodzi do kosmetyczki i fryzjera, nie zyciowa bo nie chce dzieci, nie zdrowo się odżywia itd. Cały czas ja byłam winna a on święty!Do tego stopnia chciał mną manipulowac, że oczekiwał zmiany mojej fryzury,ubioru itd. Nie raz przed wyjsciem słyszałam "przy tobie czuję się jak nikt". Z tym, że jakoś nigdy nie zadał sobie trudu nad zastanowieniem się, czy to przypadkiem jego zachowanie nie wywołuje oziębłosci, braku zaufania i niecheci do posiadania rodziny. Łatwiej było przypiąc łatkę nieczułej suczy i karierowiczki. To smutne, ale powoli zaczynam uświadamiac sobie pewne patalogiczne wypowiedzi i zachowania. Dwa miesiące przed rozstaniem potrafił mi powiedziec - "Zostaniesz młoda i sama"! Jedno trzeba przyznac zdolnośc "prania mózgu" i sprawiania przykrości opanował do perfekcji!! W moim przypadku sprawdziło się ludowe przysłowie - "Kto ma miękkie serce, ten ma twardą d...". Ja mam tak twardą, ze nie mogę usiąśc! Jak czytam wspomniany post bogdana L. to aż mnie kłuje w sercu. Aż trudno mi uwierzyc, że mężczyzna moze zdobyc się na wypowiadanie takich słów. Mimo upokorzenia i bólu potrafi walczyc! Walczyc o kobietę, która gdzieś się zagubiła. Nie ma tam obwiniania, jest tylko przyznanie się do błędu i walka. Podobne "nawrócenie" reprezentuje w swoich wypowiedziach Kab98 i Joker77. Pomimo całej awersji jaką odczuwam do mężczyzn to muszę przyznac, ze jestem pod wrażeniem ich działań i wypowiedzi. Co do wypowiedzi, "dopóki nie jestesmy pewne czy to ten facet z którym chcemy spedzic życie to nie chcemy mu tak bez reszty oddac siebie i swojego swiata" - to swięta prawda! Z tym, ze ja myslałam, że to jest ten właściwy facet, dopiero jego późniejsze zachowania zaczęły powodowac, że juz nie miałam ochoty, a wręcz nie potrafiłam udawac, że jestem w stanie oddac mu siebie i swój swiat. Byłam zbyt rozczarowana, zagubiona i ogłupiona by móc dalej zabiegac i walczyc! Czułam, ze jakiekolwiek starania nie maja juz sensu, nie miałam zadnych szans z jego "drugim zyciem"! Poprostu poddałam się! Zreszto jak słusznie zauwazyłaś jemu juz od pewnego czasu nie zalezało ani na mnie ani na moim świecie! Był tylko on i jego sprawy, a ja mogłam to tylko zaakceptowac, albo sie wyprowadzic, bo jak sam mój eks stwierdził "przecież nikt Cię tu na siłę nie trzyma"!
kiedys mialam taka sytuacje ze zaczal podobac mi sie moj kolega, ktory tak naprawde byl s******m w stosunku do dziewczyn dlatego mialam straszne opory kiedy cos zaczelo miedzy nami sie dziac. widzialam jaki jest, przyjaznilismy sie kilka lat ale jakos serce mowilo co innego a cialo co innego.Sytuacja rozwijala sie kilka miesiecy tak naprawde ale ja wiedzialam ze nie moge byc z takim czlowiekiem jak on (jako kolega supe, dusza towarzystwa). Jak kiedys szczerze porozmawialismy, powiedzial ze on sie nie zmieni dla mnie, szaleje za mna ale nie zmieni trybu zycia (za duzo pil, ciagle imprezy, wierny do tego on nigdy nie byl). Powiedzialam mu ze ja nie zaakceptuje tego i tak sie rozstalismy. Poszlismy swoimi drogami, powiedzialam zeby zniknal z mojego zycia na jakis czas bo bedzie mi ciezko.
Po 2 miesiacach od tego wydarzenia poznalam innego, zaczelismy sie spotykac i nagle kolege zazdrosc wziela jak sie dowiedzial i nagle byl gotowy na zmiany i deklaracje.
Szuja
:P:P
Droga Agolu, wiadomo ze w kazdym zwiazku sa chwile lepsze i gorsze ale najwazniejsze zebysmy potrafili z tych sytuacji wyciagac wnioski na przyszlosc, wtoj partnet nie potrafil lub nie chcial, zwalajac cale zlo na ciebie,, z jednej strony z tego co piszesz mozna by pomyslec ze jest to koles bardzo pewny siebie, z drugiej zakomoleksiony,ale zeby do tego az stopnia zeby nei chciec nad soba pracowac to dziwne , jesli uwazal ze za dobrze wyglasz przy nim to powinien zadbac o siebie a nie ciagnac ciebie wdok , to naprawde toksyczna osoba i ciesz sie ze masz to za soba. Za jakis czas bedziesz szczesliwa ze zakoncylas ten zwizek, kazdy z nas raczej dazy do lepszego zycia, wygladu itp. A on wolal ci ciagnac w dol zamiast starac sie tobie dorownac, to niewyobrazalnie chore.
Dlatego jest mi tak nie wyobrażalnie przykro! Zrobiłabym dla niego wszystko, a on potrafił mnie tylko ranic! Gdy kupiłam mu w prezencie odzież to jego pierwsza reakcja brzmiała:"powiem Ci szczerze, że masz wiejski gust". Mimo takiej deklaracji, później bardzo często ubierał otrzymane rzeczy. Było mi okropnie smutno! Wogóle przestałam rozumiec jego zachowania! Czułam się jakby każdego dnia karał mnie za to, że jestem. Jakby chciał sprawdzic, ile jeszcze wytrzymam! Gdy go przepraszałam to potrafił stwierdzic: "jednak jesteś bardzo słaba psychicznie, a miałem cię za twardą babę. Nie mogę dzisiaj o tym pisac, bo aż mnie w gardle ściska!
To jest baaardzo dlugi okres czasu... ale jasno pokazywał to, ze jestes na tym drugim planie... Dobrze zrobilas wyprowadzajac sie, jesli zle Cie traktowal nie tak jak Ty tego chcoalas, nie poswiecal wystarczajaco duzo czasu. tez bym tak zrobila mimo 11 lat razem. Musisz poprostu stac sie silniejsza powiedziec sobie, ze dam sobie z tym rade. to nie jest latwe ale czlowiek moze sobie wszystko wmowic np. takie cos jak "nie lubie zielonego groszku" czy "lubie sluchac grupy operacyjnej czy dody" mimo to ze sluchal metallicy czy ze jadl ten groszek. Taki sam przyklad, to bedzie dlugo trwalo ale moze z kims innym bedziesz tak bardzo szczesliwa.
To jest baaardzo dlugi okres czasu... ale jasno pokazywał to, ze jestes na tym drugim planie... Dobrze zrobilas wyprowadzajac sie, jesli zle Cie traktowal nie tak jak Ty tego chcoalas, nie poswiecal wystarczajaco duzo czasu. tez bym tak zrobila mimo 11 lat razem. Musisz poprostu stac sie silniejsza powiedziec sobie, ze dam sobie z tym rade. to nie jest latwe ale czlowiek moze sobie wszystko wmowic np. takie cos jak "nie lubie zielonego groszku" czy "lubie sluchac grupy operacyjnej czy dody" mimo to ze sluchal metallicy czy ze jadl ten groszek. Taki sam przyklad, to bedzie dlugo trwalo ale moze z kims innym bedziesz tak bardzo szczesliwa.
Witaj KimberleyKiSS! Dzięki za wsparcie! Będę się starac! Pozdrawiam!
Hej, witam cię i proponuję ci żebyś się tzrymała tak dalej, bo powiem szczerze związki po takim upadku nie są już dobre i trwałe, wieczne wypominanie błędów też nie jest zdrowe i wg mnie prowadzi to zawsze do rozpadu ponownego wcześniej czy później, najlepszym wyjściem zapomnieć i żyć na nowo, facetów jest wiele i na wszystko przyjdzie czas. Powodzenia. Trzymam kciuki.
Hej Agol, nie zagladałam tu troche Mam ciężkie dni znowu, najgorsze w tym to, ze nadużywam alkoholu,czasem łapią mnie takie stany, alkohol pomaga mi zapomnieć, chociaż wiem dobrze, ze to nie jest zadne wyjście z sytuacji. Tydzien temu spakowalam wszystkie jego rzeczy, zdjecia nagralam na plyte i usunelam z kompa, płakałam jak dziecko, ale wziełam sobie wasze rady głęboko do serca i obiecałam, że nie pozwole sobie już wiecej na takie traktowanie. Wyniosłam wszystko z domu, lezy to w pracy wszystko rozwalone. Jest mi lżej, jakiś ciężar ze mnie spadł, mimo ze smutek mnie opuszcza, wydzwanial pisał, ja milcze Nie ma mnie już dla niego. Zniszczył to sam, oszukał mnie Dał mi nadzieje i w tak straszny sposób ja odebrał. Poznałam nawet chłopaka, tyle, że młodszy ode mnie o 3 lata, ale ponoc teraz to w modzie. Prosi mnie o spotkania, ale boje sie i odmawiam, od razu go skreślam, nawet nie próbując, ale nie o mnie tu pisac
Agol jestes silna wiesz o tym i my wszystkie tutaj też o tym wiemy. Miałaś odwage odejść i dobrze zrobiłaś, dzięki temu dowiedziałaś się, że to nie miało już dłużej sensu. Ta jego cisza potwierdza to, nawet nie próbował Cie zatrzymać, starać się byś wróciła, coś naprawić. Tu co piszesz, sama zobacz ile przykrych słów Ci mówił, pewnie ich było duuużo duuuużo więcej, Manipulował Tobą, niszczył psychicznie, dlatego taka byłaś oziębła, przygnębiona, wiem coś o tym. Daj sobie czas przede wszystkim i ufaj sobie. Z czasem i to poczucie winy minie zobaczysz Główka do góry i nie poddawaj się ![]()
Agol. Jesteś silna. Bardzo silna.
podziwiam. 3maj formę:)
Takaja też dasz radę. tylko nie pij. Ja też piję na doły i wiem, że tak nie można!!!!!!
Hej Agol, nie zagladałam tu troche Mam ciężkie dni znowu, najgorsze w tym to, ze nadużywam alkoholu,czasem łapią mnie takie stany, alkohol pomaga mi zapomnieć, chociaż wiem dobrze, ze to nie jest zadne wyjście z sytuacji. Tydzien temu spakowalam wszystkie jego rzeczy, zdjecia nagralam na plyte i usunelam z kompa, płakałam jak dziecko, ale wziełam sobie wasze rady głęboko do serca i obiecałam, że nie pozwole sobie już wiecej na takie traktowanie. Wyniosłam wszystko z domu, lezy to w pracy wszystko rozwalone. Jest mi lżej, jakiś ciężar ze mnie spadł, mimo ze smutek mnie opuszcza, wydzwanial pisał, ja milcze Nie ma mnie już dla niego. Zniszczył to sam, oszukał mnie Dał mi nadzieje i w tak straszny sposób ja odebrał. Poznałam nawet chłopaka, tyle, że młodszy ode mnie o 3 lata, ale ponoc teraz to w modzie. Prosi mnie o spotkania, ale boje sie i odmawiam, od razu go skreślam, nawet nie próbując, ale nie o mnie tu pisac
Agol jestes silna wiesz o tym i my wszystkie tutaj też o tym wiemy. Miałaś odwage odejść i dobrze zrobiłaś, dzięki temu dowiedziałaś się, że to nie miało już dłużej sensu. Ta jego cisza potwierdza to, nawet nie próbował Cie zatrzymać, starać się byś wróciła, coś naprawić. Tu co piszesz, sama zobacz ile przykrych słów Ci mówił, pewnie ich było duuużo duuuużo więcej, Manipulował Tobą, niszczył psychicznie, dlatego taka byłaś oziębła, przygnębiona, wiem coś o tym. Daj sobie czas przede wszystkim i ufaj sobie. Z czasem i to poczucie winy minie zobaczysz Główka do góry i nie poddawaj się
Hallo Takaja! Dobrze, że piszesz bo już się martwiłam! Cieszę się, że spakowałaś jego rzeczy to swiadczy o dużej sile i odwadze! Nie możesz teraz się poddac, jesteś na drodze ku wolności!! Nie pij!! To w niczym nie pomoże!! Alkohol daje tylko tymczasowe zapomnienie i złudną poprawę samopoczucia. Jest ucieczką, powoduje ze nic nie czujemy, ale nie daje ukojenia, jest przyczyną zrodzenia się w naszej duszy bezradności i lęku, czyli tego, od czego chcemy uciec! Tylko na trzeźwo analizujac zaistniałą sytuację w pełni zwyciężysz! Co do nowego faceta, to nie wiem co Ci radzic, bo odczuwam ten sam lęk i niechęc. Moim zdaniem - nic na siłę! Wierzę w Ciebie i trzymam kciuki! Czekam na wiadomości! ;-)
Agol. Jesteś silna. Bardzo silna.
podziwiam. 3maj formę:)
Takaja też dasz radę. tylko nie pij. Ja też piję na doły i wiem, że tak nie można!!!!!!
Dzięki Filifionka! Staram się jak mogę!! ;-) Pozdrawiam!
Hej, witam cię i proponuję ci żebyś się tzrymała tak dalej, bo powiem szczerze związki po takim upadku nie są już dobre i trwałe, wieczne wypominanie błędów też nie jest zdrowe i wg mnie prowadzi to zawsze do rozpadu ponownego wcześniej czy później, najlepszym wyjściem zapomnieć i żyć na nowo, facetów jest wiele i na wszystko przyjdzie czas. Powodzenia. Trzymam kciuki.
Witam Króliczku! Jak narazie trwam w swoim postanowieniu!! Jest ciężko, ale nie zamierzam zawrócic z obranej drogii! Serdecznie pozdrawiam!
czesc Takaja zaden facet nie jest warty picia na smutno i co gorsza kaca na drugi dzien , a tak powaznie nie upijaj sie to nie pomoze lepiej zakkoncz jak najszybciej ten etap w zyciu ktory dot. twojego faceta, i zaczn9u nowe zycie bez niego.
Domyślam się co czujesz mój mąż ciągle siedzi w barze z kolegami na piwie albo na meczu nigdy nie ma dla mnie czasu ani na rozmowę a nie mówie już o seksie. Jestem traktowana z góry tak ajk bym był nikim i nic dla niego nie znaczyła że nadaje sie tylko do gotowania sprzątania po nim i do prania jego brudnych skarpet. poniża mnie na każdym kroku i krytykuje za wszystko za nic mnie nie ceni jestem nikim dla niego liczy sie tylko on i jego potrzeby. dwa lata temu odeszłam od niego bo miałam już serdecznie dość takiego traktowania i bycia nikim. Było mi strasznie ciężko mimo tego jak mnie traktował brakowało mi go strasznie. po kilku miesiącach takiej rozłąki zaproponował abym wróciła, obiecywał że sie zmieni myślałam nad tym długo i...zdecydowałam ze wróce uwierzyłam ze sie zmieni szkoda było mi dziecka ze patrzy na mnie taką smutną przygnębioną czasami wiadzi jak płacze. wróciłam...ale zmiana była widoczna może przez miesiąc...żałuję bardzo że wróciłam. wiem ze jest ci ciężko ale myśle że nie warto wracać jak nic nie znaczysz dla swojego męża a on i tak sie nie odzywa pewnie bez ciebie mu lepiej a po za tym pewnie czeka kiedy to ty pierwsza sie odezwiesz bo razowanie związku, rozmowy wynikało z twojej inicjatywy on tylko to olewał. lepiej jest pocierpieć rok może dwa a nie cierpieć całe życie z takim cholernym egiostą dla którego ważniejsi sakoledzy i piwo a ty masz tylko grzecznie czekać w domu i sie dołować i popadać w depresję nie warto.
agol nasza sytuacja jest bardzo podobna. ja z moim bylym tez spedzilam najlepsze lata mojego zycia. Uwazam ze zrobilam zle bo nie walczylam o ten zwiazek, nie zrobilam nic by ratowac nasza milosc a czasem trzeba. Myslalam ze milosc sie skonczyla, teraz wiem ze sie mylilam ale na wszystko jest juz za pozno. Tak bardzo zaluje, serce rozrywa mi zal i tesnota. Zyje w poczuciu winy. On jest moja miloscia, ja juz niego niestety nie, chociaz w glebi serca ciagle mam mala nadzieje ze on sie opamieta i wroci, ze zrozumie ze mnie kocha i powinnismy byc razem a ten zwiazek ktory teraz ma to tylko chwilowe zauroczenie. Moim jedynyn i najwiekszym marzeniem zycia jest to by wrocil. Zycie bez niego nie ma dla mnie sensu. Chcialabym zeby byl moim mezem. Mam juz 25 lat i stara dupa jestem. Czas na meza i dziecko a ja to wszystko zaprzepascilam. Moze gdybym byla mlodsza latwiej by mi bylo sie otrzasnac i zapomniec o nim ale w tym wypadku uwazam ze to czlowiek z ktorym powinnam spedzic reszte zycia. Mam wrazenie ze nie znajde juz zadnego ktory bedzie chcial spedzic ze mna reszte zycia i z ktorym bede szczsliwa.
masz DOPIERO 25 lat i wszystko przed tobą ja mam 23 i jestem 4 lata poślubie bo wydawało mi się że znalazłam prawdziwą miłość a okazało się zę znalazłam największego egoistę, hama, damskiego boksera, i duzo by tu jeszsze wymieniać co lepsze już sie wyprowadzilam na kilka miesiecy i wrociałm czego bardzo załuję. a 25 lat to nie wiek przekwitanie jeszcze urodzisz dziecko
218 2009-08-14 15:20:38 Ostatnio edytowany przez patia (2009-08-14 15:22:24)
Dziewczyny po co wy wogole ciagniecie takie zwiazki,nie warto tracic czasu dla takich kolesi, rozejzyjcie sie dookola jest tylu fajnych facetow, a wy dajecie sie tak traktowac, wiadomo ze roszxstanie boli ale pomyslcie jakie piekne zycie was czeka jak odplaczecie swoje po rozstaniu.Kiedys ktos mi powiedzial bardzo madre zdanie : " milosc pownna nas uszczesliwac a nie na odwrot", przemyslcie to i zastanowcie sie jak jest w waszym przyopadku
Dziewczyny po co wy wogole ciagniecie takie zwiazki,nie warto tracic czasu dla takich kolesi, rozejzyjcie sie dookola jest tylu fajnych facetow, a wy dajecie sie tak traktowac, wiadomo ze roszxstanie boli ale pomyslcie jakie piekne zycie was czeka jak odplaczecie swoje po rozstaniu.Kiedys ktos mi powiedzial bardzo madre zdanie : " milosc pownna nas uszczesliwac a nie na odwrot", przemyslcie to i zastanowcie sie jak jest w waszym przyopadku
amen
Hej dziewczyny, macie rację nie warto dla takich dupków. Dzisiaj pierwszy raz od tygodnia jak nie tknęłam alkoholu. Nie będę sobie zdrowia psuła
chyba pogodziłam się się już z tym, że kto inny mi pisany, nie ma we mnie już nawet poczucia winy (jak na razie), czuje się tak jakbym całkowicie o nim zapomniała. Zdałam sobie sprawę, że żyłam cały czas wyobrażeniem o nim, tak jak ja chce go widzieć, a nie jaki on jest naprawdę i jak świetnie udawało mu się mną manipulować. Jak to Agol napisała o swoim byłym, że zdolność "prania mózgu" i sprawiania przykrości opanował do perfekcji. Mój były był dokładnie taki sam. Po ostatnim wyczynie jaki mi zafundował, tylko poświadczył to. Teraz postanowiłam korzystać z życia poznawać nowych ludzi, a co tam anóż w najmniej niespodziewanym momencie się zakocham w kimś na nowo i poczuje się szczęśliwa. Nie zastanawiam sie nad tym, po prostu będę żyć nowym życiem na nowo, tak aby powróciła ta dawna wesoła, pewna siebie dziewczyna. ![]()
A co do nowo poznanego chłopaka, to nadal się z nim nie spotkałam, dzisiaj dzwonił do mnie, umówiłam się z nim nad wodę na impreze, ale nie udało mi sie dziś pojechać i był bardzo zawiedziony. Prosił o spotkanie i jutro będę jechać, więc już spotkam się z nim, taki słodziuki głos miał, to sobie pomyślałam a co tam, przecież nic złego nie robie. Jak będę tak unikać facetów, to staropanieństwo gwarantowane
.
Agol a jak u Ciebie? Jak samopoczucie?
Jejku dziewczyny przecież, to dzięki Waszemu wsparciu jest we mnie tyle siły. Dziękuje Wam za to :*
jak tam dziewczyny, mam nadzieje ze czujecie sie lepiej i przestaniecie opłakiwac kolesi ktorzy wam do piet nie dorastaja.Kazda z was zasluguje na prawdziwa milosc, szacunek i szczescie. I gleboko wierze ze i na was przyjdzie czas, ze wkrotce spotkacie tych wlasciwych faceto, a moj wlasnie spi na kanapie a mielismy razem zjesc kolacje i ogladac jakis fajny film, ale on spi.No coz poczekam do jutra.
Dobrze dziewczyno zrobilas.teraz samotnosc Cie boli,ale z czasem wszystko sie pouklada.pozdrawiam
Domyślam się co czujesz mój mąż ciągle siedzi w barze z kolegami na piwie albo na meczu nigdy nie ma dla mnie czasu ani na rozmowę a nie mówie już o seksie. Jestem traktowana z góry tak ajk bym był nikim i nic dla niego nie znaczyła że nadaje sie tylko do gotowania sprzątania po nim i do prania jego brudnych skarpet. poniża mnie na każdym kroku i krytykuje za wszystko za nic mnie nie ceni jestem nikim dla niego liczy sie tylko on i jego potrzeby. dwa lata temu odeszłam od niego bo miałam już serdecznie dość takiego traktowania i bycia nikim. Było mi strasznie ciężko mimo tego jak mnie traktował brakowało mi go strasznie. po kilku miesiącach takiej rozłąki zaproponował abym wróciła, obiecywał że sie zmieni myślałam nad tym długo i...zdecydowałam ze wróce uwierzyłam ze sie zmieni szkoda było mi dziecka ze patrzy na mnie taką smutną przygnębioną czasami wiadzi jak płacze. wróciłam...ale zmiana była widoczna może przez miesiąc...żałuję bardzo że wróciłam. wiem ze jest ci ciężko ale myśle że nie warto wracać jak nic nie znaczysz dla swojego męża a on i tak sie nie odzywa pewnie bez ciebie mu lepiej a po za tym pewnie czeka kiedy to ty pierwsza sie odezwiesz bo razowanie związku, rozmowy wynikało z twojej inicjatywy on tylko to olewał. lepiej jest pocierpieć rok może dwa a nie cierpieć całe życie z takim cholernym egiostą dla którego ważniejsi sakoledzy i piwo a ty masz tylko grzecznie czekać w domu i sie dołować i popadać w depresję nie warto.
Witaj Prawie Sama! To przykre co piszesz! Jednak jestem w stanie zrozumiec to, że wróciłaś! Tego rodzaju uczucie jest silniejsze od nas, jest jak nasz prywatny narkotyk! Zatruwa nam umysł i serce! Uzależniamy się od bólu i cierpienia, żyjemy pamiętając dobre chwile i ciągle wierzymy, że damy radę zmienic naszego partnera. Im bardziej on opiera się naszej argumentacji , tym bardziej brniemy w ten układ! Co do mojego eks, to zgadzam się, że beze mnie mu lepiej. Mimo, ze strasznie boli, życzę mu szczęscia! Może jeszcze kiedyś mnie wspomni, zatęskni i zrozumie, że jego obojętnośc mnie zabiła. Tak naprawdę to wraz z nim odeszła "słabsza"częśc mnie, już nigdy nie będę taka jak byłam! Jednym zdaniem - "Dla niego umarłam".
jak tam dziewczyny, mam nadzieje ze czujecie sie lepiej i przestaniecie opłakiwac kolesi ktorzy wam do piet nie dorastaja.Kazda z was zasluguje na prawdziwa milosc, szacunek i szczescie. I gleboko wierze ze i na was przyjdzie czas, ze wkrotce spotkacie tych wlasciwych faceto, a moj wlasnie spi na kanapie a mielismy razem zjesc kolacje i ogladac jakis fajny film, ale on spi.No coz poczekam do jutra.
Hallo Patia! Jak narazie nastrój dopisuje, mam nadzieję, że tak będzie coraz częściej! A jak tam Twój luby wyspał się? ;-)
dobrze
Agol,głowa do góry,nie trać nadziei...,szczęście zapuka do twych drzwi szybciej niż myslisz! Uwierz proszę ..
Agol,głowa do góry,nie trać nadziei...,szczęście zapuka do twych drzwi szybciej niż myslisz! Uwierz proszę ..
Wielkie dzięki Alusiu! Oby Twoje słowa sprawdziły się! Głowę staram się nosic wysoko. ;-) Gorzej z nadzieją, ale i nad tym pracuje! Może gdy rany się zabliźnią będzie lepiej?!
Agolu postaraj sie znalezc pozytywne strony twojej sytuacji, np. to ze masz wiecej czasu ze nikt cie nie trakruje zle ze wreszczie masz szanse na bycie soba ze juz nie musisz cierpiec przez kogos kto nie liczy sie z twoim zdaniem. a moze juz pora rozejrzec sie dookola moze gdzies blisko jest ktos kto chcialby ci ofiarowac odrobine szczescia
nie chyba zapad w sen zimowy juz mnie tym wkurza.
nie chyba zapad w sen zimowy juz mnie tym wkurza.
;-) Może to letnie przesilenie!
Agolu postaraj sie znalezc pozytywne strony twojej sytuacji, np. to ze masz wiecej czasu ze nikt cie nie trakruje zle ze wreszczie masz szanse na bycie soba ze juz nie musisz cierpiec przez kogos kto nie liczy sie z twoim zdaniem. a moze juz pora rozejrzec sie dookola moze gdzies blisko jest ktos kto chcialby ci ofiarowac odrobine szczescia
Jakoś pomaleńku zaczynam przywykac do zaistniałej sytuacji! Powoli godzę się ze stratą i porażką! Co do nowych partnerów, to pojawiło się kilku chętnych jednak bez żadnej reakcji z mojej strony! Nie czułam zainteresowania. Zreszto przyrzekłam sobie, że bez tzw. chemii nie wejdę w żaden związek. Muszę poczuc zauroczenie itd. Moje drogie Panie, czy w moim wieku mam jeszcze szanse na wielkie uczucie? Czy po tym wszystkim będę jeszcze potrafiła się zakochac?
czesc agolu , pytasz czy masz jeszcze szanse na milosc , jasne ze masz , mysle ze to przychodzi bez wzgledu na wiek, moja mama spotkala swoja milosc grubo po 40 , po nieudanym malzenstwie i maja dwojke prawie doroslych dzieci.Dlatego wierze ze na kazdego czeka ktos mu przeznaczony ta jedna d=jedyna osoba ktora ma nas uszczesliwic ale nie wszyscy mamy szczescie spotkac ja od razu, ale dlatego wlasnie zbieramy te wszyskie niekoniecznie dobre doswiadczenia zeby potem jak juz spotkamy nasz milosc byc duzo madrzejszym i nie stracic jej.
Dziewczyny pomóżcie, ogarnął mnie ogromny ból i zwątpienie! Dzisiaj strasznie się rozkleiłam! Spotkałam przyjaciela mojego byłego, który oznajmił mi, że mój eks wyjechał za granicę, ponieważ nie radził sobie ze wspomnieniami o mnie itd. Nie wiem co o tym wszystkim myślec? Wesprzyjcie mnie, poradźcie!
Agol kochana tyle wytrwałaś, nie poddawaj sie tylko i pod żadnym pozorem nie odzywaj sie do niego!!! Gdyby sobie nie radził ze wspomnieniami itd, to nie wyjeżdżałby tylko zrobiłby wszystko byś wróciła do niego. Tyle czasu minęło i co? Zrobił cokolwiek, aby ratować związek??? Wiem, że Ci ciężko, ale już tyle wytrzymałaś Jesteś silna Jak spotkasz kogoś dobrego na swojej drodze, zmienisz całkowicie do wszystkiego podejście. Tyle złego co Ci wyrządził... Szkoda czasu na myślenie o nim Nie warto !!!
Agol, nawet nie rozwazaj kontaktowania sie nim. Sadzac po tym co pisalas wczesniej w tym watku , patrzac z boku , rozstanie z tym typem to byla jedna z najlepszych rzeczy jakie Ci sie przytrafila w zyciu. Jesli jeszcze nie usunelas jego numeru telefonu i maila to zrob to teraz. Teraz musisz byc dzielna.
czesc agolu , mam nadzieje ze to juz stala poprawa twojego nastroju, i nastepnego posta napiszesz o raczkujacej znajomosci z osoba warta ciebie.Trzymam kciuki.
Nie poddawaj się, nie dzwoń do niego i w ogóle postaraj się nie myśleć o tym. Musisz być silna ![]()
Agolu , nie dzwon nie pchaj sie ponownie w ten zwiazek, jesli do niego zadzwonisz to tylko upewnisz go ze mial racje , ze to ty jestes winna rozpadowi tego zwiazku.Wiec badz silna pomysl ile cudownych chwil cie czeka jesli wytrzymasz teraz , wierze ze wkrotce spotkasz swoja milosc, a poza tym jesli jest mu tak zle bez ciebie to czemu on nie zadzwoni? Noi jeszcze jedno sama mowilas ze zawsze ty wyciagalas reke wiec jesli teraz zadzwonisz to caly ten czas kiedy cierpialas po rozstaniu pojdzie na marne.
popieram dziewczyny. Jesli by mu na tobie zalezalo i zrozumialby ze robil zle to by szukal kontaktu z toba i zmienil by sie na lepsze dla ciebie a nie uciekal za granice. Moze on probuje uciec sam przed soba, przed mysla jakim jest czlowiekeim i jak potrafi krzywdzic.
Dziewczyny bardzo Wam dziękuję! Boże jestem znów w kompletnej rozsypce, a było już tak dobrze. Pogodziłam się ze wszystkim a tu taka wiadomośc! Przybiło mnie to kompletnie. W trakcie spotkania z jego przyjacielem starałam się byc silna. Powiedziałam, że juz sobie to wszystko jakoś poukładałam, że to przecież on chciał rozstania. A on mi na to, że niestety mój eks nie pogodził się z naszym rozstaniem i by zapomniec o mnie wyjechał. Nie wiem co się ze mną dzieje, przecież powinno mi ulżyc, ze przypadkowo na siebie nie wpadniemy itd. A ja przeryczałam wczoraj całą noc! Znów pojawiło się dręczące pytanie, czy dobrze zrobiłam odchodząc. Czuję się tak, jakbym to ja go opuściła i wyrządziła mu wielką krzywdę. Mam ogromny mętlik w głowie, nie mam juz siły przechodzic znów od nowa tego koszmaru! I jeszcze to sformułowanie, że ze wszystkimi negatywnymi zachowaniami chciał skończyc, ale nie zdążył bo się wyprowadziłam! Nawet teraz pisząc to wszystko płaczę jak wariatka! Nic nie rozumiem! Powiedziałam, że tak naprawdę to nic nie zrobił aby mnie zatrzymac. Dziewczyny przecież dla niego nasz związek był tylko "przyzwyczajeniem", to skąd teraz te słowa o niemoznosci zapomnienia? Nagle cały harem panienek, które przeleciały po naszym rozstaniu przez jego łóżko przestał go bawic? Czy nagle po 4 miesiacach oprzytomniał i zdał sobie sprawę z powagi sytacji?
Moze i cos zrozumial pytanie tylko ile. Ale jesli ci to poprawi nastroj to ja tez dzisiaj siedze i rycze przez mojego faceta, mam ochote go kopnac w tylek i zaczac wszystko od nowa z kims innym.Jestem tak wsciekla i jest mi tak przykro ze normalnie udusilabym go najchetniej.|Wiec glowa do gory nie ytlko ty placzesz przez faceta.
Agolu jest mozliwe ze zrozumial, ale nie jest to PEWNE. przede wszystkim to on zawalil, on Cie zostawil, wiec jezeli na prawde będzie chciał naprawić wszystko między wami to powinien sam przyjść na kolanach. Na razie nie zrobił nic by Cię odzyskać więc Ty też nie powinnaś nic robic. Takie jest moje zdanie. Zrobisz tak, jak Ty uważasz że będzie najlepiej.
jak tam Agolu lepiej juz ? Mam nadzieje ze wytrzymalas i nie zadzwonilas, tak czy inaczej napisz jak sie trzymasz.
Przemyślałam wszystko na spokojnie. Jest mi niezmiernie ciężko, jednak nie zmieniłam zdania i z całą pewnością nie będę szukała z nim kontaktu. Juz dawno wykasowałam jego nr tel itd. Macie racje nie zrobił nic aby mnie powstrzymac od wyprowadzenia się ani w zaden sposób nie próbował mnie przekonac do powrotu. Szczególnie bolą mnie słowa, przytoczone przez jego przyjaciela "On chciał ze wszystkim skończyc, tylko nie zdążył, bo się wyprowadziłaś". Myślę, ze to puste słowa, które nie odnalazły odzwierciedlenia w czynach. Bo przecież nie słowa a czyny są najważniejsze. Poprostu chciał zasmakowac życie beze mnie i to wszystko okazało się marnym doświadczeniem. Powinnam czuc zadowolenie z tego, że tak bardzo się pomylił. Jednak ja nie czuję nic prócz żalu. Może przekonał się, ze łaczyło nas cos więcej niz PRZYZWYCZAJENIE? Żałosne jest to, że jego zdaniem wyjazd pozwoli mu zapomniec! Żałosne jest również jego zachowanie po rozstaniu - picie, panienki na jedną noc itd. No cóż jacy doradcy wkoło takie postępowanie! Smutne jest to, że nie znalazła się przy nim ani jedna osoba, która powstrzymała go od popełnionych błędów! Jedno jest pewne do niczego go to nie doprowadziło, bo przecież teraz nie mówił by, że wspomnienia o naszym wspólnym życiu nie pozwalają mu egzystowac.
ahhhh Agol,dziewczyno podziwiam Cie jak najbardziej...trzymaj sie ;*
A mnie sie wydaje ze tro nie kwestia doradzcow, zaden czlowiek nie powinien byc marionetka w rekach innych. Tzn jesli jesli ktos powiedzialby mu wloz reke w ogien to co on by wlozyl, albo wyskocz przez okno on by to zrobil. Wydaje mi sie ze niektorzy wybieraja sobie takich doradcow jacy im pasuja , najczesciej wybieramy przeciez te rady ktore sa najblizsze naszemu sercu., przekonaniom i osobowosci i nic tego nie zmnieni. Moj chlopak tez czasem jest podatny wplywom otoczenia i ja mu zawsze tlumacze ze kazdy z nas ma swoj rozum, ze kazdy sam powinien podejmowac decyzje i nie kierowac sie zdaniem innym ktore moze byc tylko podpowiedzia w podejmowanych decyzjach a nie wyznacznikim naszego dizlania. Przemys to Agolu bo mam wrazenie ze nadal probujesz go bronic przed sama saba i tlumaczyc jego zachowanie i decyzje.
Smutne jest to, że nie znalazła się przy nim ani jedna osoba, która powstrzymała go od popełnionych błędów! Jedno jest pewne do niczego go to nie doprowadziło, bo przecież teraz nie mówił by, że wspomnienia o naszym wspólnym życiu nie pozwalają mu egzystowac.
ty sie juz tak o niego nie martw.pamietaj ze to glownie przez niego rozpadl sie wasz zwiazek, wiec go teraz nie zaluj tylko mysl ze dobrze mu tak. Czy on sie przejmuje tym ze Ty tak cierpisz??
Z całą pewnością macie racje, jaki człowiek tacy doradcy! Jednak to co napisałam, znalazło inspirację w pewnym wydarzeniu którego byłam uczestnikiem parę dni temu na siłowni. Na sali jeden z chłopaków (na oko 25-30 lat) żalił się zgromadzonym kolegom, że właśnie rozstał się cyt. z "laską" i jest mu ciężko. I cóż usłyszałam - "Daj sobie spokój, znajdziesz lepszą", "Tydzień pochlasz to ci minie","przelecisz parę dup to Ci sentymenty przejdą". "Nie dzwon do niej, nie bądź lamus", "babę trzeba krótko trzymac" itd. Jak usłyszałam to zbaraniałam, ani jeden nie próbował "normalnie" z nim rozmawiac. Więc długo nie mysląc, ku zdziwieniu mojej przyjaciółki wtrąciłam się w te ambitne porady i stwierdziłam, że jeżeli naprawdę mu zalazy, to nie powinien myslec o "zaliczaniu kolejnych dup" tylko zadzwonic do niej i spokojnie wszystko obgadac. Dopiero jezeli to nie poskutkuje moze sobie układac życie na nowo! Chłop miał oczy jak spodki, nic nie powiedział, ale widziałam, ze trawi moją spontaniczną wypowiedź. To uświadomiło mi że mężczyźni myślą totalnie innymi kategoriami niz my kobiety. Wierzą w takie pierdoły jak zapomnienie poprzez alkohol, panienki i towarzystwo kumpli. Tylko jak dobrze wiemy do niczego to nie prowadzi. Czego przykładem jest jak się okazuje mój eks. Może moje i jego zycie wyglądałoby inaczej, gdyby na jego drodze znalazł się kolega bądź kleżanka, która uświadomiła mu, bądź przypomniała dobre chwile i dobre wartosci. A tak jak posłuchał takich ambitnych wypowiedzi okraszonych równie dobitnymi przykładami tak i postąpił. Nie chcę go usprawiedliwiac, bo kazdy swój rozum ma, ale czasami jedna wypowiedź moze zmienic nasze życie.
A mnie wydaje sie ze kazdy slucha rad otaczajacych go ludzi, a otacza sie takimi ludzmi jakich wybral sobie na przyjaciol, jacy mu odpowiadaja, znam wielu mezczyzn i naprawde sa faceci ktorzy mysla troche innymi kategoriami. Twoj byly wybral sobie takich a nei innych przyjaciol tak jak wspomniany chlopak z silowni wiec takich rad slucha i takich am doradcow. Nie ma co ich zalowac otaczaja sie w kregu glupkow, takich maja doradcow i tak kieruja swoim zyciem.
Hej Agol Co tam u Ciebie? Jak samopoczucie?
Agolu wiem ze jacy "doradcy" nieraz moga narbic szkody ale przeciez kazdy ma swoj rozum. Ja np gdybym zawsze sluchala "dobrych rad" to mysle ze wiele bym stracila. Mnie sie wydaje (na wlasnym przykladzie) ze sluchmy tylko takich rad ktore nam pasuja. Wiec jesli facet prawdziwie kocha (jak ten z silowni) poslucha kolegow o zaliczaniu panienek ale tego nie zrobi. Faceci naprawde nie sa bezmozgimi isttami bez uczuc (tak wiem wiem odkrywcze:P) Inaczej to pokazuja tylko. I teraz Agolu, czy od waszego rozstania w jakikolwiek sposob odczulas ze on cierpi i zaluje?
Witam Dziewczyny! Dziękuję bardzo za pamięc!! Nie odzywałam się bo znów dopadł mnie ostry dół. Poczucie winy, wspomnienia i znów niekończące się pytania dotyczące mojego związku towarzyszą mi od rana do wieczora. Jest mi bardzo smutno i przykro! Są dni, gdzie jest już dobrze jednak chwile spokoju są bardzo krótkie. Myslałam, że jakoś wszystko sobie poukładałam, jednak okłamywałam i nadal okłamuje sama siebie i swoje otoczenie. Słusznie ktos komentujący mój post stwierdził, ze to co łączyło mnie i mojego eks to silne uzaleznienie, a to co teraz odczuwam to detoks. Czasami nie chce mi się życ! Nie cieszy mnie ani praca, ani znajomi ani relacje rodzine. Wszystko straciło sens! Jestem jak robot. Coraz częściej wątpię w poprawę mojego samopoczucia. Boję się, że mój eks wypowiadajac słowa "Zostaniesz młoda i sama", miał straszną rację. I nie chodzi o to, ze nie mam powodzenia, lecz o to że nie wyobrażam sobie związku z innym facetem. Jestem chyba ostrym ewenementem, bo im więcej czasu upływa tym ja bardziej cierpię.
Judytko co do Twojego pytania- "Czy od waszego rozstania w jakikolwiek sposób odczułaś, że on cierpi i żałuje", muszę powiedziec, że osobiście nie odczułam jego cierpienia i żalu ponieważ nie widziałam go od momentu zabrania rzeczy z jego domu. Jedyny sygnał o jego nazwijmy to "rozbiciu" pochodzi od jego przyjaciela. To on na moje stwierdzenie, że jakoś sobie wszystko poukładałam, powiedział, że niestety mój eks jeszcze tego nie zrobił. Że wyjechał ponieważ nie radził sobie ze wspomnieniami. Przyjechał na krótko, lecz szybko wrócił za granicę bo wszystko przypominało mu związek ze mną. Stwierdził "bo przeciez on zawsze wracał tylko do ciebie". Ta rozmowa zburzyła mój spokoj i rozbudziła na nowo drzemiace we mnie wątpliwości. Przez prawie tydzień byłam jak martwa. Pamietam, że pytał mnie jeszcze o to, czy z kims się spotykam, ja zgodnie z prawdą odpowiedziałam, ze spotykam się z mężczyznami, jednak nie mam ochoty nawiazywac nowego zwiazku, poniewaz jestem zbyt zmeczona wczesniejszymi relacjami. Na zakończenie przyjaciel mojego eks stwierdził, że kiedyś jeszcze może spotkam się z byłym i z nim porozmawiam. Ja potrafiłam powiedziec tylko "nie". On stwierdził, ze napewno kogos znajdę i żebym się nie martwiła. Nie wiem po co te rozważania i pytania. Czy one miały do czegoś prowadzic? Czy były tylko zwykłą chęcią zaspokojenia ciekawości?
Tak więc moje Drogie Kobitki, jak widzicie dobrze nie jest i chyba w najbliższym czasie nie będzie. Pozdrawiam!
Może to co teraz powiem nie jest najmądrzejsze i najrozsądniejsze i pewnie zaraz mnie ktoś zje na tym forum ale trudno.
Pomimo wszelkich rad jakich Ci wcześniej udzieliłam widzę że nie umiesz sobie z tym poradzić i moim zdaniem dopóki nie wyjaśnicie sobie wszystkiego. Jeżeli męczą Cię wątpliwości może napisz do niego maila i zażądaj wyjaśnień co się właściwie stało (masz do tego prawo po tylu latach).
(Proszę nie bijcie
)
Judytka28 to jest normalne, ze Agol sie nadal tak czuje W końcu 11 lat związku, a dopiero minely 4miesiace od rozstania. Kiedyś rozmawiałam z kolega na temat rozstania i mi powiedział, ze daje mi ponad roku czasu, az uda mi sie poukładać i w jakimś stopniu zapomnieć i miał racje. Odezwanie sie do niego, nie bedzie dobrym pomysłem. Całe jej starania poszłyby na marne, a on tylko utwierdził by sie w przekonaniu jak jej kiedys powiedzial, że jest słaba psychicznie. To do niego nalezy ten krok, a nie do niej. Ona zrobiła wszystko co mogła. On do tej pory nie pokazał jej czy mu na niej dalej zależy.
Podejrzewam, że kiedyś nastąpi taki moment, że on się odezwie albo sie spotkają przypadkiem, to wtedy będą mogli porozmawiać, ale pod żadnym pozorem żeby odezwała się pierwsza. Wiem coś na ten temat. Takie jest moje zdanie
3maj się Agol i bądź silna tak samo jak byłaś przez ten cały czas.
Może to co teraz powiem nie jest najmądrzejsze i najrozsądniejsze i pewnie zaraz mnie ktoś zje na tym forum ale trudno.
Pomimo wszelkich rad jakich Ci wcześniej udzieliłam widzę że nie umiesz sobie z tym poradzić i moim zdaniem dopóki nie wyjaśnicie sobie wszystkiego. Jeżeli męczą Cię wątpliwości może napisz do niego maila i zażądaj wyjaśnień co się właściwie stało (masz do tego prawo po tylu latach).
(Proszę nie bijcie
)
Judytko dziękuję za każdą Twoją wypowiedź! Nie mam zamiaru używac "siły fizycznej" wobec Ciebie ;-). Myślę, ze kontakt z moim eks niczego nie zmieni i w tej kwestii pozostanę nie ugięta! Zgadzam się z Takają, 4 miesiące to zbyt krótki okres aby wymazac z pamięci człowieka z którym spędziło się 11 lat życia. Tak naprawdę to nie znam swiata bez niego! Każda rzecz, kazde miejsce przypomina mi wspólnie spędzone dni. Ogromnie męczy mnie tęsknota za tym co było. Nie wiem czy tęsknie za eks czy za poczuciem spełnienia i szczęścia kiedy było dobrze. Czuję ogromny żal, jak wspomnę, ze kiedyś byłam dla niego całym swiatem a teraz jestem nikim. Wkurza mnie to, że przestał mnie kochac! Dołujące jest to, że nie potrafiłam utrzymac łaczącego nas kiedys uczucia. Eks był całym moim życiem, ale nie został ze mną. Wraz z rozstaniem, odeszła częśc mojej osoby. Wiem, że trzeba przebolec straty i iśc naprzód. Jednak ja narazie stoje nieruchomo i trawię. Może za jakiś czas będę w stanie uczynic krok , nie ogladajac sie za siebie. Jak narazie jest na to za wcześnie.
Hej Agol Jesteś tak strasznie silna, chciałabym mieć ta siłę co Ty masz. Czuje sie tak samo, tęsknie nadal za moim byłym, nie potrafie bez niego, po prostu nie potrafię. Poznałam chłopaka, na początku było nawet fajnie, wydawało mi się, że sobie poradze i może nawet zakocham, ale skończyło sie to tylko na moim wydawaniu się. Nie potrafię zakochać sie w kimś innym albo to jeszcze nie jest ten czas. Trwało to całe moje wydawanie się może 2 tyg, ze potrafie zapomnieć i być szczęśliwa, kolejne dwa już nie były takie fajnie, wróciło wszystko Tęsknota, brak go, rozmowa z nim, poczucie winy, że to przeze mnie sie wszystko rozleciało, że nie dałam mu szansy kiedy on jej tak strasznie chciał itd. To uczucie mnie nie opuszcza od dłuższego czasu. W domu i znajomi mówią mi, że źle robie, że poznałam dobrego chłopaka i takiego nie znajde,a były na mnie nie zasługiwał. Może i faktycznie mają rację, ale co mam poradzić na to, że nie potrafię sie zakochać w kims innym, mimo tego że chłopak jest naprawde dobry. Co mi po tym jak uczucia brak. Nie radze sobie
Może to ze mną coś nie tak?
kurczę wiem co przeżywacie u mnie minął miesiąc a związek trwał 4 lata, też przez pierwsze 2 tyg było jakoś tam, a teraz jest coraz gorzej, tęsknie, brakuje mi go, żyje tymi dobrymi wspomnieniami, czuję się taka samotna, brakuje mi w nocy tego że mnie nie przytula, że się do mnie nie uśmiecha brakuje mi wszystkiego, chcialabym wiedzieć co robi gdzie jest, chciałabym go miec obok siebie-ale nie mogę. Był moim jedynym i chyba jedynym pozostanie.
narazie zamykam się na wszystkie nowe znajomości, bo wszystko jest nie tak jak powinno ![]()
ja tez nie umiem przebolec tego ze nie jestem z moimi bylym facetem. Wraz z jego odejsciem dla mnie nadszedl wlasnie koniec swiata. Zyje bo musze a nie dlatego ze chce. Dla mnie zycie bez niego to nie zycie. Przyszlosc nie zapowiada sie ciekawie, zadnych perspektyw, szczescia i milosci. Chcialabym przez zycie isc z NIM...
Wroc moj Misiu...
259 2009-09-21 20:02:05 Ostatnio edytowany przez Takaja (2009-09-21 20:03:47)
No i znowu mnie dopadlo
Jest mi tak strasznie przykro i źle. Mój były odwiedził mnie w pracy niespodziewanie, potem spotkaliśmy sie wieczorem w pubie. Tak strasznie za nim tęskniłam
Zaczęliśmy rozmawiać, miałam nadzieje, ze sie pogodzimy. Złamałam się całkowicie, został u mnie na noc. Nie kochalismy się, ale tak strasznie brakowało mi jego bliskości, przytulenia, bycia z nim. Dał mi nadzieje, że wrócimy do siebie do wczoraj rano. Jak już poszedł do domu, a ja do pracy. Tak wszystko znikło. W ciągu dnia puścił mi tylko 2 razy sygnał i to wszystko, cisza. Znowu dał mi nadzieje i tak szybko ją odebrał. Zagrał na moich uczuciach po raz kolejny. Dzisiaj z nim pisałam, to juz wiem ze nie zalezy mu na mnie, nie wiem po co to zrobił tak sie zachowywał.
Jak mam sobie z tym poradzić, walczyć z ta słabością do niego. Nie chcę być tak traktowana, nie potrafię znaleźć w sobie siły, aby nie ulec mu i sie nie złamać. Urządza mi takie akcje średnio co 2mies. Nie mam sił już. Mam dość ;((
ja byłam rok w związku z facetem który od początku mnie oszukiwał i okłamywał na każdym kroku,miał kontakt z dziewczyną o której nie miałam pojęcia,twierdzi że to koleżanka,że sie z nią nigdy nie spotkał,ze potrzebował ją tylko do rozmów,a ja waszym zdaniem od czego byłam?ze mną też mogł porozmawiać.