Ciesze sie ze juz doszlas do tego atapu, teraz bedzie juz tylko lepiej, sama zobaczysz.
Podobne tematy
ja bym chciala by stal sie dla mnie obojetny. Chcialabym czuc i wiedziec ze juz go nie chce, ze nie chce z nim byc. Jak narazie to wiem ze gdyby on tylko chcial to bym do niego wrocila.
68 2009-07-04 22:31:46 Ostatnio edytowany przez Takaja (2009-07-04 22:32:43)
Agol też bym chciała juz tak czuć, póki co po zerowym kontakcie z moim były od czasu moich urodzin, juz ponad miesiąc, nie ma dnia zebym o nim nie myślała, żebym poczuła się lepiej, cały czas sprawdzam co robi na necie itd. może to wynik mojej samotności Tak mi go brakuje ;( Mam zal do niego, ze tak zagrał na moich uczuciach i to jeszcze w moje urodziny ;(
Podziwiam Cie, że po 11 latach związku jesteś taka silna. Życze Ci szczęścia zasługujesz na nie
czesc agol napisz jak sie trzymasz, mam nadzieje ze lepiej.
Dziękuję Dziewczyny za wsparcie!
Witaj Patia! Dzięki za pamięc!! Tak czuje się zdecydowanie lepiej, powiem więcej po tym co dowiedziałam się ostatnio od znajomych, to stwierdzam, że moje rozstanie to błogosławieństwo! Nie wiem jak mogłam tak długo tkwic w tym żałosnym układzie zwanym "związkiem" i dzielic życie z takim typem! Dowiedziałam się, że mój eks co noc ma inną......(nazwijmy to po imieniu) dziwkę! I pomyslec, że zarzucał mi brak chęci tworzenia rodziny i pogoń za karierą. Niech dalej w ten sposób szuka szczęścia! Jeżeli to jest jego recepta na godziwe życie, to gratuluje! Żałosny człowiek! Dzisiaj odesłałam jego rzeczy! Nie czuję żalu i nienawiści, jedynie obrzydzenie!
Agol też bym chciała juz tak czuć, póki co po zerowym kontakcie z moim były od czasu moich urodzin, juz ponad miesiąc, nie ma dnia zebym o nim nie myślała, żebym poczuła się lepiej, cały czas sprawdzam co robi na necie itd. może to wynik mojej samotności Tak mi go brakuje ;( Mam zal do niego, ze tak zagrał na moich uczuciach i to jeszcze w moje urodziny ;(
Podziwiam Cie, że po 11 latach związku jesteś taka silna. Życze Ci szczęścia zasługujesz na nie
Hallo Takaja! Dziękuję za miłe słowa! Moja rada dla Ciebie - nie łam postanowienia o zerowym kontakcie i nie sprawdzaj go na necie! Szkoda czasu i złudnych oczekiwań! Jeżeli ja dałam radę po tylu latach związku (a naprawdę po rozstaniu było bardzo ciężko), to Ty tym bardziej sobie poradzisz!!! Co do mojej siły, to myslę, że ja zawsze ją w sobie nosiłam, tylko przy nim gdzieś się zapodziała! Dopiero brak szacunku, ciągłe wbijanie w poczucie winy wyzwoliły we mnie instynkt samozachowawczy i wolę przetrwania. Mam nadzieję że zarówno u mnie jak i U ciebie z dnia nadzień będzie coraz lepiej!! Życzę wytrwałości i działań płynacych z mózgu a nie z serca!! Pozdrawiam!
Ciesze sie ze leprij sie czujesz, ze utwierdzilas sie ze to nie mialo sesu , rzeczywiscie starszny dupek dobrze ze masz to juz za soba. Mam nadzieje ze szybko ulozysz sobie zycie z kims innym i tym razem trafis zlepiej.
Koniec związku to nie jest koniec świata, wszystko do przeżycia jest tylko trzeba czasu a zobaczysz, że jeszcze kiedyś będziesz się śmiała ze swych łez ![]()
Ciesze sie ze leprij sie czujesz, ze utwierdzilas sie ze to nie mialo sesu , rzeczywiscie starszny dupek dobrze ze masz to juz za soba. Mam nadzieje ze szybko ulozysz sobie zycie z kims innym i tym razem trafis zlepiej.
Patia nawet nie wiesz jaką ulgę poczułam wychodząc z poczty, po nadaniu mu paczki! Może będę jeszcze nie raz wracała do niego myslami, ale czuję się naprawdę silna i dumna z siebie! Co do innych związków, to niestety łatwo nie będzie: 1)Mam ogromny uraz do facetów! 2) Boję się! Myślę, ze "samotnośc" dobrze mi zrobi! Faktycznie narazie zajmę sie "karierą", a życie niech samo pisze scenariusz.
Po co płakać że się skończyło, lepiej cieszyć się że w ogóle było
Tak się zastanawiałam nad tymi słowami. Mają w sobie coś. Musisz odpocząć od uczuć, one naprawdę gubią i zawsze mamy uraz i dystans do tych, którzy nas ranią - właściwie to są tacy, za którymi można byłoby w ogień skoczyć
Wiesz co ja po nieudanym zwiazku co prawda nie po tak dlugim ale jednak bardzo to przezylam tez sie obawialm zaufac facetowi i otworzyc obawialam sie ze trafie na kolejnego kolesia ktory mnie zrani, ale wiesz co kiedy tak tchwilam w przekonaniu ze juz nie chce sie angazowac spotkalam mojego obecnego chlopaka byl bardzo bardzo bardzo uparty i bardzo mi przypominal chlopaka za ktorym tesknilam . Odpychalam moja aktualna milosc bo balam sie kolejnej porazki, w glebi duszy chcialm sprobowac ale sie balam, dopiero jak on wyjechal i nie widzielismy sie przez dobrych pare miesiecy zrozumialam ze nie chce zyc bez niego , kiedy po raz kolejny sie spotkalismy i on zapytal czy ciagle jeszcze nie chce nikim byc w koncu sie zdobylam na odwage, uwierz kiedy sie do niego przeprowadzalam jakies 2000 kilometrow od domu rodziny i przyjaciol bylam tak przerazona ze nic nie pamietam z tej podrozy, ale teraz wiem ze warto bylo, wiec uwazam ze potrzebujesz czasu i tyle . Tylko za bardzo sie nie zakochaj w singlowaniu bo potem bardzo trudno jest sie z kims zwiazac, wtedy dopiero bedziesz miala tysiace oba uwierz mi wiem cos na ten temat.
Dzisiaj wierze w to, że czas faktycznie czyni cuda, tak więc może i mnie kiedys w pełni uleczy! ;-)
uleczy uleczy zobaczysz.
Po co płakać że się skończyło, lepiej cieszyć się że w ogóle było
Tak się zastanawiałam nad tymi słowami. Mają w sobie coś. Musisz odpocząć od uczuć, one naprawdę gubią i zawsze mamy uraz i dystans do tych, którzy nas ranią - właściwie to są tacy, za którymi można byłoby w ogień skoczyć
ja bym wolala zeby tego nie bylo. Co prawda zwiazek z nim byl czyms wspanialym ale teraz cierpie przez to ogromnie. Nie potrafie pokochac nikogo, w glowie mam tylko jego, wszystkich do niego porownuje i nie wyobrazam sobie zyc w pelni bez niego. Poprostu kazdy dzien bez niego nie ma sensu, znaczenie i jest meka. Nie ciesze sie ze z nim bylam bo teraz ten zwiazek niszczy mi zycie.
agol nasza sytuacja jest bardzo podobna. ja z moim bylym tez spedzilam najlepsze lata mojego zycia. Uwazam ze zrobilam zle bo nie walczylam o ten zwiazek, nie zrobilam nic by ratowac nasza milosc a czasem trzeba. Myslalam ze milosc sie skonczyla, teraz wiem ze sie mylilam ale na wszystko jest juz za pozno. Tak bardzo zaluje, serce rozrywa mi zal i tesnota. Zyje w poczuciu winy. On jest moja miloscia, ja juz niego niestety nie, chociaz w glebi serca ciagle mam mala nadzieje ze on sie opamieta i wroci, ze zrozumie ze mnie kocha i powinnismy byc razem a ten zwiazek ktory teraz ma to tylko chwilowe zauroczenie. Moim jedynyn i najwiekszym marzeniem zycia jest to by wrocil. Zycie bez niego nie ma dla mnie sensu. Chcialabym zeby byl moim mezem. Mam juz 25 lat i stara dupa jestem. Czas na meza i dziecko a ja to wszystko zaprzepascilam. Moze gdybym byla mlodsza latwiej by mi bylo sie otrzasnac i zapomniec o nim ale w tym wypadku uwazam ze to czlowiek z ktorym powinnam spedzic reszte zycia. Mam wrazenie ze nie znajde juz zadnego ktory bedzie chcial spedzic ze mna reszte zycia i z ktorym bede szczsliwa.
aga2448
Może to zabrzmi ostro, ale w takim stanie w jakim Ty jesteś obecnie głaskanie po głowie tylko wzmaga cierpienie.
Musisz sobie uświadomić, że ten związek to przeszłość, że on nie wróci. Zastanów się czy warto tak tęsknić i myśleć o kimś, kto nie myśli o Tobie, jest szczęśliwy z kimś innym. Gdyby cokolwiek jeszcze do Ciebie czuł nie wiązałby się z inną, zareagowałby inaczej na Twój list. Swoja drogą podałaś mu się na tacy, a mężczyźni rzadko szanują to co przychodzi im bez wysiłku. Pokazałaś mu, że jest całym Twoim światem, a to często powoduje brak szacunku dla kobiety. Ktoś kto tylko wisi na szyi partnera i nie ma swojego życia nie jest atrakcyjny...
Zrozum, że trwonienie energii na rozpamiętywanie i czekanie na niego jest bez sensu, lepiej przeznacz ją na to by podnieść się po tym ciosie i wyleczyć się z nieodwzajemnionej miłości.
Wiem, że ból jest straszny, ale jeśli sama sobie nie pomożesz to będzie Cię niszczył.
To czy jesteś w odpowiednim wieku na zakładanie rodziny jest bardzo względne. Ale z pewnością nie jest prawdą, że nikogo innego nie pokochasz. Tak się zawsze myśli po rozpadzie związku, ale czy tego chcemy czy nie czas leczy wszystkie rany.
Jest jeszcze jeden aspekt. Z pewnością wiesz, że miłość to przede wszystkim pragnienie szczęścia dla tej drugiej osoby nawet jeśli samemu się nie jest tym szczęściem. Twój były jest teraz szczęśliwy z nową partnerką, jak więc możesz mu życzyć rozpadu tego związku? Miłość to nie chęć posiadania mimo wszystko tylko właśnie między innymi umiejętność odejścia w cień kiedy ukochany znalazł szczęście gdzie indziej. Uszanuj jego decyzję duchowo, w sercu, wewnątrz siebie. Musisz iść naprzód z tą świadomością, bo on już się za siebie nie ogląda...
Jeśli te racjonalne argumenty będziesz powtarzać sobie do lustra na codzień ból będzie powoli malał. Ale jeśli dalej będziesz się nad sobą użalać będziesz cierpieć znacznie dłużej i nie zyskasz nic. Łączyło Was coś dobrego, zachowaj wspomnienia i wyciągnij wnioski z tego związku. Ale nie poświęcaj życia na myślenie o czymś co już się skończyło.
chcialabym nie myslec ale to nie jest takie proste. Najbardziej przeraza mnie mysl ze ja juz zawsze bede tesknic i cierpiec. Moze ktos pomysli sobie ze uzalam sie nad soba ale naprawde nie umiem sobie z tym poradzic. Jak to napisala kjersti, glaskanie po glowie tylko wzmaga CIERPIENIE. Bardziej pomagaja mi ostre slowa, takie ktore mnie otrzezwia. Prawda jest to ze gdyby mnie kochal to inaczej by sie zachowywal. Codziennie powtarzam sobie ze on mnie juz nie kocha i nawet gdyby wrocil to i tak by to nie potrwalo dlugo. Chociaz znowu z drugiej strony myle ze moze znowu rozkochalbym go w sobie. Skoro ja tez bylam z innym a nie potrafie o nim zapomniec i nadal go kocham to moze w jego przypadku bedzie tak samo? Tak wlasnie jestem rozdarta. Nie wiem juz co myslec i robic.
to trochę różnica - ty byłaś z innym żeby o nim zapomnieć. on jest z inną bo o tobie już zapomniał...
odpuść, wywal jego nr telefonu, przestań wyszukiwać go w internecie, nie sprawdzaj telefonu co 5 minut bo skoro nie dzwonił to już nie zadzwoni. i żyj dalej!
on zmienil nr telefonu, zablokowal mnie na nk. Pokazuje mi jak bardzo ma mnie gdzies i nie chce miec ze mna nawet zadnego kontaktu. A ja nadal zrobilabym dla niego wszystko...
czesc agol mam pomysl jak poprawic ci nastroj , ja dzisiaj wybralam sie na zakupy a dokladnie na wyprzedaze, kupilam pare rzeczy i normalnie wrocilam zadowolona jakbym w totka wygaral , moze sprobujesz? recze ze humor od razu lepszy.
czesc agol mam pomysl jak poprawic ci nastroj , ja dzisiaj wybralam sie na zakupy a dokladnie na wyprzedaze, kupilam pare rzeczy i normalnie wrocilam zadowolona jakbym w totka wygaral , moze sprobujesz? recze ze humor od razu lepszy.
Cześc Patia! Ciesze się, że piszesz bo jakos mi smutno! Fakt zakupy zawsze przynoszą trochę radości, chociaż zdecydowanie wolałabym wygraną w totka! ;-)
no ja tez ale w to jakos srednio wierze a wyprzedaze juz sie zaczely. Na mnie to dziala, jak wczoraj zaszalalam na wyprzedazach i przynioslam do domu torbe super ciuszkow za grosze to czulam sie prawie tak jakbym wygaral w totka, no to koniec smutkow, ubieraj buty i wybierz sie na male polowanie po wyprzedazach, napewno ci sie poprawi i jeszcze bedziesz miala motywacje zeby do ludzi wyjsc w nowym ciuszku.
gdyby mi zakupy potrafily poprawic humor ![]()
mnie zawsze poprawiaja, wiadomo ze nie rozwiaza naszych problemow ale zawsze chociaz na chwile mozna sie poczuc lepeiej.
no ja tez ale w to jakos srednio wierze a wyprzedaze juz sie zaczely. Na mnie to dziala, jak wczoraj zaszalalam na wyprzedazach i przynioslam do domu torbe super ciuszkow za grosze to czulam sie prawie tak jakbym wygaral w totka, no to koniec smutkow, ubieraj buty i wybierz sie na male polowanie po wyprzedazach, napewno ci sie poprawi i jeszcze bedziesz miala motywacje zeby do ludzi wyjsc w nowym ciuszku.
Nie ma jak siła perswazji! ;-) Właśnie się ubieram i lecę na sklepy. Myslę, że faktycznie dobrze mi to zrobi, bo jakiegoś doła łapie! Boże a juz myślałam, że wychodzę na prostą, a tu znów w głowie 100 pytań i wątpliwości!
aga - skoro on cię zablokował i zmienił numer telefonu to musisz być ślepa żeby nie widzieć że z tego już nic nie będzie. głowa do góry i idź dalej. nie ma co się cofać, nie ma co rozmyślać. twoja sytuacja jest jasna!
zapomnij o nim i odrzucaj wszystkie glupie mysli i zyj dalej, ty naprawde musisz uwierzyc ze to co sie stalo to poczatek twojego nowego zycia, wybudzilas sie z bardzo dlugiego snu, powinnas byc szczesliwa ze te zwiazek sie zakonczyl bo nawet nie chce mysle jkby wygladalo twoje zycie za 10 lat z nim. A moze jak ci tak ciezko to moze sproboj metody dziewczyn ktore pisaly o pocieszaczach chociaz nie wiem czy dla ciebie to jeszcze nie zawczesnie. Daj znac jak samopoczucie po zakupach.
aga - skoro on cię zablokował i zmienił numer telefonu to musisz być ślepa żeby nie widzieć że z tego już nic nie będzie. głowa do góry i idź dalej. nie ma co się cofać, nie ma co rozmyślać. twoja sytuacja jest jasna!
wiem ze moja sytuacja jest jasna ale ja nie potrafie sie z tym pogodzic. Dziekuje za rady, pomagaja mi bo sama sobie nie potrafie przetlumaczyc ze musze zyc bez niego. Jak nauczyc sie zyc z mysla ze juz nigdy z nim nie porozmawiam, ze juz z nim nigdy nie bede?Jak sie z tym pogodzic? Czemu tak jak go pokochalam to tak samo nie moge przestac?
zapomnij o nim i odrzucaj wszystkie glupie mysli i zyj dalej, ty naprawde musisz uwierzyc ze to co sie stalo to poczatek twojego nowego zycia, wybudzilas sie z bardzo dlugiego snu, powinnas byc szczesliwa ze te zwiazek sie zakonczyl bo nawet nie chce mysle jkby wygladalo twoje zycie za 10 lat z nim. A moze jak ci tak ciezko to moze sproboj metody dziewczyn ktore pisaly o pocieszaczach chociaz nie wiem czy dla ciebie to jeszcze nie zawczesnie. Daj znac jak samopoczucie po zakupach.
Hallo Patia! Miałaś rację buszowanie po sklepach dało ukojenie i zapełniło głowę. Myślę, że jest mi tak ciężko bo wbiłam się w straszne poczucie winy. Może gdybym była mniej oziębła i bardziej mu dogadzała, to nasze życie potoczyło by się inaczej? Chociaż z drugiej strony sądzę że nawet opanowanie i przecwiczenie całej kamasutry nic by tu nie zmieniło! Bo jeżeli nie ma zrozumienia i szacunku, to jak może układac się w innych sferach życia. Smutne ale prawdziwe. Co do pocieszaczy to masz zdecydowanie rację, nie dośc, że za wcześnie to jeszcze do tego mężczyźni budzą we mnie niechęc. Aktualnie jestem pełna sprzecznosci z jednej strony nie chcę byc sama a z drugiej mam niechęc do kolejnego związku, itd.
Hej Agus jestem w podobnej sytuacji co Ty Tylko ja wiem że on mnie kocha a ja jego i sie rozstaliśmy bo nie potrafimy byc ze soba. Każdy z nas ma inny poglad na przyszłość i to jest problem kazdy boi sie zrezygnowac z zycia dla drugiego i w koncu wczoraj nadszedł moment który zakonczył te dylematy byc czy nie byc co bardzo bali ale wiem że tak bedzie lepiech ......chyba choc bardzo cierpie i nie wiem co mam zrobic aby przestało ;(
powinniscie wspolnie porozmawiac co kazde z was powinno zrobic zeby w zwiazku bylo dobrze. Nie powinnas ani ty ani on rezygnowac ze swojego zycia, powinniscie je budowac wspolnie. Piszesz ze macie rozne poglady na przyszlosc a czy rozmawialiscie powaznie na ten temat? W zwiazku czasem trzeba z czegos zrezygnowac ale dostaje sie za to w zamian cos nowego. Jesli sie kochacie to mysle ze dojdziecie do porozumienia jesli kazde z was jasno przedstawi swoje potrzeby i oczekiwania.
barbara25 może faktycznie tak będzie lepiej - skoro piszesz, że oboje wiecie, że nie chcecie już ze sobą być. nic na siłę!
Czesc no juz przestan z tymi wyrzutami sumenia,dlaczego zawsze ty milas ratowac ten zwazek, zrozum jak by mu zalezalo ze to teraz by siedzial pod twoim drzwiami i blagal o przebaczenie, to naprawde nie byla twoja wina , seksu jakby bylo dobrze miedzy wami to nie mialabys problemow z byciem namietna w lozku, ja tez nie porafilabym sypiac z kims kto mnie rani i jest niewporzadku wobec mnie.NIC ZLEGO NIE ZROBILAS. Musilas to znalec jakis sposob na pozbycie sie wyrzutow sumienia, a poweidz mi probowalas moze porozmawiac o tym mama albo przyjaciolka moze one jakos na ciebie wplyna. Tak czy inaczej dzisiaj piatek, jek cos wczoraj kupilas wczoraj , to dzisiaj wieczorem wskakuj w to i wyjdz gdzies.
jak samopoczucie, zrobilas uzytek z zakupow czy wisza w szafie a ty sie dolujesz?
chcialabym miec te wszytskie Wasze madrosci w glowie:)
kurde,ale mi ciezko... kiedys dostalam od przyjaciolki ksiazke "kobiety,ktore kochaja za bardzo" Robina Norwood'a obiecala ze po jej przeczytaniu zupelnie ineczej spojrze na swiat,ale przyznam Wam sie ze nawet do niej nie zajrzalam,bo myslalam ze nie potrzebuje zadnych tam rad itd ze to nie dla mnie...ale teraz,biore ksiazke w lapki, wlaczam muzyczke i zatapiam sie w lekturce:) napisze jak ida postepy:)
a zakupy to jedna z moich ulubionych poprawiaczy humorkow...
Kobieta,ktora kocha za bardzo:(
czesc refleksja, niestey tych wszytskic madrosci uczymy sie na wlasnej skorze, wiec lepiej ich nie miec w sobie.
ahhh te zycie:[ ja to czasami sie zastanawiam dlaczego ja w tak mlodym wieku mam taki bagaz doswiadczen,zwlaszcza tych zlych...
teraz staczam walke sama z soba,a to najtrudniejsza lekcja do odrobienia.
no to fakt ale w koncu zycie ci sie ulozy i znajdziesz swoje szczescie , ja tez dlugo musialam na nie czekac i wiele razy sie spazyc, wiec cierpliwie czekaj.
Droga refleksjo- każdy ma duży bagaż doświadczeń (mimo że jedni mają mniejszy a inni większy- ale każdy jakiś ma i sądzi że ma duży...) A w życiu już tak jest, że aby być silniejszą osobą trzeba swoje przejść. Dzięki temu stajemy się silniejsi, twardziej stąpamy po ziemi... Ale pamiętaj, że po każdej burzy w końcu świeci słońce!!!
Agol jak sie trzymasz?
Agol jak sie trzymasz?
Hallo Patia! Jestem w stanie malutkiej hustawki emocjonalnej. Czasami jest już dobrze, a czasami myśli nie pozwalają na wytchnienie. Zauważyłam jednak, że żalu nie wywołuje myśl o moim eks, a sytuacja w jakiej się znalazłam. Gdy widzę młode małżeństwa w mojej rodzinie to jest mi okropnie smutno. Nie chcę żeby zabrzmiało to egoistycznie czy zawistnie jednak zastanawiam się, "czemu właśnie mnie to musiało spotkac"? Czym zasłużyłam na taki cios? Najgorsze jest to, że otoczenie uważa mnie za twardą i stanowczą kobietę, a ja w rzeczywistości jestem strasznie wewnetrznie stłamszona. Zbliża się wesele mojego kuzyna, zawsze chciałam w nim uczestniczyc. Pamiętam, że jak bylismy młodsi to powtarzaliśmy, że najpierw on zazna tego "wielkiego dnia", a w natępnej kolejnosci ja! Niestety na moją kolejkę się nie zapowiada. Jak pomyslę sobie o pytaniach rodziny kiedy będę następna to aż mi ciarki przebiegają po plecach!
Nie łam się, być może poznasz jakiegoś fajnego kolegę pana młodego... ![]()
Nie łam się, być może poznasz jakiegoś fajnego kolegę pana młodego...
Cześc Pennylane! No to teraz naprawdę się uśmiechnęłam i pokazałam wszystkie ząbki! :-)
patia napisał/a:Agol jak sie trzymasz?
Hallo Patia! Jestem w stanie malutkiej hustawki emocjonalnej. Czasami jest już dobrze, a czasami myśli nie pozwalają na wytchnienie. Zauważyłam jednak, że żalu nie wywołuje myśl o moim eks, a sytuacja w jakiej się znalazłam. Gdy widzę młode małżeństwa w mojej rodzinie to jest mi okropnie smutno. Nie chcę żeby zabrzmiało to egoistycznie czy zawistnie jednak zastanawiam się, "czemu właśnie mnie to musiało spotkac"? Czym zasłużyłam na taki cios? Najgorsze jest to, że otoczenie uważa mnie za twardą i stanowczą kobietę, a ja w rzeczywistości jestem strasznie wewnetrznie stłamszona. Zbliża się wesele mojego kuzyna, zawsze chciałam w nim uczestniczyc. Pamiętam, że jak bylismy młodsi to powtarzaliśmy, że najpierw on zazna tego "wielkiego dnia", a w natępnej kolejnosci ja! Niestety na moją kolejkę się nie zapowiada. Jak pomyslę sobie o pytaniach rodziny kiedy będę następna to aż mi ciarki przebiegają po plecach!
P.S. Bardzo przepraszam, że się nie odzywałam przez ostatnie dni, ale byłam w delegacji! Buszując po sklepach kupiłam ekstra bluzkę, narazie jest w szafie, ale myslę, że w ten weekend zrobię z niej użytek ;-)
109 2009-07-13 13:08:52 Ostatnio edytowany przez patia (2009-07-13 13:09:46)
czesc Agol kazdy sobie zadaje takie pytania, czemu wlasnie mnie to spotkalo, ale wiesz to mija, a to ze inni uwazaja cie za twarda kobitke to nie beda sie nad toba uzalac a to chyba dobrze, a co do wesela to moze popros jakies kolege z pracy zeby ci towarzyszyl, a na wscipskie pytania odpowiadaj ze wymienilas na lepszy model i tyle. I nie daj sie wciagac w rozmowy o tym bo to ci tylko humpor zepsuje.Zreszta kazde pytanie mozesz obrocic w zart, a jak zabierzesz kolege na wesele i pokrotce mu powiesz o co chodzi to cie bedzie wspieral. Napisz co o tym myslisz.
czesc Agol kazdy sobie zadaje takie pytania, czemu wlasnie mnie to spotkalo, ale wiesz to mija, a to ze inni uwazaja cie za twarda kobitke to nie beda sie nad toba uzalac a to chyba dobrze, a co do wesela to moze popros jakies kolege z pracy zeby ci towarzyszyl, a na wscipskie pytania odpowiadaj ze wymienilas na lepszy model i tyle. I nie daj sie wciagac w rozmowy o tym bo to ci tylko humpor zepsuje.Zreszta kazde pytanie mozesz obrocic w zart, a jak zabierzesz kolege na wesele i pokrotce mu powiesz o co chodzi to cie bedzie wspieral. Napisz co o tym myslisz.
Obracanie wszystkiego w żart jest bardzo dobrym pomysłem! Napewno zastosuję się do tej wskazówki. ;-) Co do osoby towarzyszącej, to postanowiłam iśc sama. Nie chcę tworzyc wokół siebie fikcji, myślę, że im szybciej otoczenie zaakceptuje moją samotnośc tym lepiej!
Bycie samą nie oznacza bycie gorszą! Popieram pomysł pójścia w pojedynkę. Pokaż wszystkim, że sama znasz swoją wartość i nie potrzebujesz mężczyzny aby ją potwierdzał.
Pomysl nie glupi ,ale z doswiadczenia wiem ze wszyscy beda cie zasypywali pytaniami, ja przez dluzszy czas bylam sama i wiem ze dla rodzinka bedzie cie wypytywac przy kazdej okazji , starsze ciotki i babcie beda ci mowic nie sluchajac zadnych argumentow ze niby kobieta musi isc czasem na kompromis ustapic itp. Naprawde dobrze ci radze wez sobie jakies partnera bo rodzinka nie da ci spokoju, a tak to bedzie im sie troche niezrecznie wypytywac, a ty bedziesz sie bawic a nie ospierac ataki niby zatroskanych ciotek, a po weselu jak najbardziej mozesz z podniesiona glowa mowic ze jestes sama ale to byl twoj wybor i jest ci z tym dobrze, w koncu wszyscy sie przyzwyczaja, ale wesele to skok na gleboka wode, nie wiem czy dasz rade i czy naprawde bedziesz sie bawic czy liczyc godziny do wyjscia.
Ja też czuję, ze w mojej obecnej sytuacji wesele będzie nielada wyczynem! Pocieszam się, że to dopiero we wrześniu, a więc jeszcze trochę czasu zostało! Jeżeli mój stan psychiczny nie ulegnie poprawie, to po prostu zrezygnuję.
Nie zgadzam się patia. Czasem warto wskoczyć na taką głęboką wodę, żeby poczuć, że naprawdę potrafi się świetnie pływać
Agol, jeśli pójdziesz na to wesele sama i przetrwasz bawiąc się świetnie i spędzając miło czas, nie reagując na głupie komentarze dotyczące twojej samotności samoocena tak ci skoczy, że będziesz mogła podbijać świat. Daje ci na to moje słowo ![]()
pennylane :Nie zgadzam się patia. Czasem warto wskoczyć na taką głęboką wodę, żeby poczuć, że naprawdę potrafi się świetnie pływać
Patia: pytanie tylko ze czy bedzie sie dobrze bawic.
Patia :Ale wiesz co Agol, do wrzesnajest jeszcze kupa czasu, teraz niezle juz sie czujesz , wiec mysle ze do wrzesnia pozbierasz sie zupelnie i bedziesz sie swietnie bawic.
Agol a masz juz ubranie na wewsele bo ja mam wesele za tydzien i nie mam pomyslu na sukienke, moze mi cos podpowiesz
Agol a masz juz ubranie na wewsele bo ja mam wesele za tydzien i nie mam pomyslu na sukienke, moze mi cos podpowiesz
Mam do wyboru dwie sukienki. Jedną - długą na ramiaczkach z posrebrzanego materiału z szalem, drugą typowo "balową" (gorsetowa, z rozkloszowanym dołem). Którą wybiorę to jeszcze nie wiem, zalezy od mojego nastroju przed "wielkim dniem".Sądzę, że będzie to kiecka nr 2 bo wesele bedzie duze i z tzw. koneksjami.
a ja zupelnie nie wiem co zalozyc oblecialam wszystkie sklepy i nic mi sie nie spodobalo
Faktycznie jeżeli chodzi o sukienki to w sklepach szału nie ma. Może jakaś kolezanka będzie miała pozyczyc kreację?
cos wymysle ale juz sie zaczynam denerwowac bo niby pelno wszystkiego jak chcesz cos kupic to nie ma co
Hallo Patia! Jak tam kreacja na wesele? U mnie niestety spadek formy i nastroju! Mam wrażenie,ze zrobiłam ostre koło i wróciłam do punktu wyjścia ;-(
hej , Agol co do kreacji to nadal nic wczoraj za to przymierzalam buty no ale najpierw musze kupic sukienke , jutro jade do ogromnego kompleksu handlowego wiec mam nadzieje ze tam cos kupie.
To zataczanei kola to chyba normalne, teraz to juz tylko lepiej bedzie, a moze za duzo czasu masz na przemyslenie tzn za duzo czasu spedzasz sama, sproboj sobie zorganizowac czas po pracy nie wiem silownia, aerobik albo cos takiego napewno pomaga, jak wrocisz kompletnie zmeczona nawet nie bedziesz miala sily myslec o nim. a moze wizyta u fryzjera jaks odmiana zrobi ci dobrze, ja zawsze tak sobie poprawiam nastroj jak mam dola, nowy kolor z dlugich na krotkie wiesz cos zupelnie innego.To odwroci twoja uwage od bycia samym ludzie w pracy i wogole w twoim otoczeniu zwroca uwage na twoj nowy wyglad uslysz mnostwo komplementow i przez najblizsze dni bedziesz w centrum zainteresowania a to ci pomoze napewno. Co o tym myslich?
Dzięki Patia za wsparcie! Twoje pomysły jak zawsze są strzałem w 10! Dzisiaj idę na siłownie, tak więc wprowadzam dzień "kulturysty" ;-) Powodzenia na zakupach, obyś wszystkich weselników powaliła ekstra kiecką!! ;-)
dzieki no taka mam nadzieje. Jak jutro zrobia ci sie zakwasy i kazdy krok bedzie prawie ze sukcesem gwarantuje ze nawet przez sekunde o nim nie pomyslisz.
jak tam po silowni, lepiej czy lepiej nie mowic ![]()
Hallo Patia! Na siłowni super!!! Wszystkim polecam!! Tego było mi trzeba ;-) Wczoraj miałam małego doła, ale dzisiaj (jak narazie) tryskam entuzjazmem!! Oby więcej takich dni jak dzisiejszy! A jak tam wyprawa po kreacje?
nic nie kupilam, albo nie ten rozmiar albo cos z nowu
no wreszcie udalo mi sie kupic kieckie ale teraz juz sama nie wiem bo jest biala z takiej delikatnej koronki z bialymi cekinami przed kolano na cienkich ramionczkach, no i nie wiem czy biala pasuje, jak tam nastroj u ciebie
Patia, sukienka z opisu super! Biała jak najbardziej pasuje!! Szczególnie, że upały zapowiadają ;-)
Nastrój bez zmian, raz dobrze raz źle. Przepraszam, że znów będę się żalic, ale nie wiem co mam robic, aby pozbyc się tych złych dni. Pracuję, trenuję, chodzę do fryzjera, tłumaczę sobie, że to nie był mężczyzna dla mnie i niestety daje to tylko kilku godzinne ukojenie. Sądziłam, ze sobie z tym wszystkim poradzę, jednak dochodzę do wniosku, że oszukuję sama siebie i najblizsze otoczenie. Mam uśmiech na ustach, ale moje oczy, dusza i serce są martwe. Jak sobie pomysle o "naszym" dotychczasowym 11- letnim życiu, to opuszczają mnie siły, pojawiają się ogromne wyrzuty sumienia i łzy same spływają po policzkach. ;-( Gdziekolwiek się pojawiam, zaraz odzywają wspomnienia o nim, o nas. Nie potrafię odciąc się od tamtego swiata i zbudowac nowych relacji. Nie potrafię wyzbyc się tego ogromnego poczucia winy, czuję się za wszystko odpowiedzialna. Za to, ze nie potrafiłam stworzyc ciepłego , normalnego domu, że nie porzuciłam ambitnych planów zawodowego rozwoju, ze nie dałam rady utrzymac łączącego nas uczucia. Że nie potrafiłam byc dobrą partnerką, przyjaciólka i kochanką. Jestem coraz bardziej zmeczona. Czasami myslę, że zbyt łatwo się poddałam, może powinnam była walczyc? Ostatnio z przerażeniem zauważyłam, że wszystko cieszy mnie krótką chwilę! Częściej myślę o końcu życia niż jego trwaniu! Boję się dalej życ! Nawet praca, która kiedyś była powodem mojej dumy stała się teraz bezbarwna i straciła wszelki sens. Może mój eks miał rację, że jestem zwykłą karierowiczką? Może ja faktycznie nie nadaję się do związków? Może to ja zabiłam łączące nas uczucie?
wiesz co,nie wiem jak ci pomoc, moze powinnas skozystac z rady psychologa, moze fachowiec ci jakos pomoze, musisz jakos odnalezc ses swojego zycia na nowo, a moze jak juz nic nie dziala to jakis pocieszac ci pomoze, wiesz on nie musi byc dla ciebie nikim strasznie waznym ale wiesz bedziesz miala kogos kto bedzie ci prawic komplementy i bedzie ci poprawiac humor, taka znajomosc raczej nie przetrwa zbyt dlugo ale poprawi ci najstroj i co najwazniejsze pomoze ci prztrwac te najtrudniejsze chwile. W poniedzialek lece na dwa tygodnie na wakacje i nie wiem jak tam z internetem bedzie, wiec mam nadzieje ze jak wroce to ty juz dojdziesz do siebie i bedziesz juz szczesliwa.