basiula42 napisał/a:nadziewana czekoladka napisał/a:Czytałam pobieżnie kilka waszych historii dziewczyny, wiem, to podłe, ale to mnie w jakiś sposób pocieszyło. Przepraszam za to, ale to tak działa, wiem, że nie tylko mnie jest źle....
Weszłam tu, myślałam, że będę sama, a tu raz po raz inne nowe Panie...to straszne...Basiula42, nie wiem czy nasze historie są podobne...ty nie masz ślubu ani dzieci z partnerem...ja trafiłam do szpitala na 2 tygodnie przed ślubem, trzeba było wszystko odwołać, pieniądze stracone...o dzieci kilka lat temu staraliśmy się, nie wyszło....czy to podobne według ciebie...nie wiem?
Czy to znaki dla mnie żeby odejść?...
Nie odpowiedziałaś na moje pytanie...czy warto...???? ile to potrwa? ten brak pewności czy już po wszystkim??Nadziewana czekoladko pisząc ze nasze historie są podobne miałam na myśli to ze taka jak ty zostałam zdradzona , i tak jak ty przeżywałam to długo i boleśnie , dlaczego ma być inaczej traktowany mój związek tylko dlatego ze nie mam ślubu z partnerem i dzieci ? tego nie rozumiem,czy uważasz może ze twój ból jest inny , czy może , ze moja miłość i mój ból jest gorszy ? zdradzona osoba cierpi i przeżywa cierpienie na swój sposób, ale nie znaczy to ze jedna zdrada jest gorsza a druga lżejsza , zdrada przez kogoś najbliższego dla każdej z nas jest ciosem i pozostawia rany na wiele lat i to jeszcze rany trudne do zabliźnienia bo szarpane i każdy dzień przeżyty z kimś kto zdradził , lub tez bez niego to ból , bo nie sposób przestać nagle kochać i tęsknić za kimś kogo się kochało przez 4 lata czy przez 6 lat nie zależnie od tego czy ma się ślub czy nie. Powodzenia
Basiulu, przepraszam, jeżeli cię uraziłam, nie chciałam. Żle cię zrozumiałam, myślałam, że pisałaś o jakimś podobieństwie wprost, a nie o uczuciach...
Masz rację, tak na to patrząc, to jestem już teraz podobna do ciebie i do was wszystkich....i nie wiem czy się z tego cieszyć, bo razem raźniej, czy dalej płakać...
Myślałam, że żyjesz w wolnym związku, bez zobowiązań, ale myliłam się, chyba nie ma związków bez zobowiązań...
Powiedz, jak długo trwa ten ból, te myśli????...
Nie gniewam sie i nie zamierzalam , tu jest miejsce gdzie kazdy moze wyplakac swoje zale i pretensje swoje mysli przekazac i przelac , jesli pytasz odpowiem mój bol trwa jeszcze chociaz minal rok od zdrady , mieszkamy dalej razem , zyjemy razem , ale nie wiem kiedy minie i czy wogole minie , ja jestem w fazie niepewnosci , nieufnosci , i zastanawiania sie nad tym czy dam rade dalej i czy czy dobrze zrobilam ze wybaczylam , czasem jest dobrze i fajnie a czasem przychodza takie dni kiedy wszystko wraca , i staje przed oczami i wtedy chcialabym uciec i zostawic to za soba , potem znow podejrzliwosc , sprawdzanie kontrolowanie i wylapytwanie jakis niezrozumialych sytuacji , wiem dzis ze nie jest to latwa droga zostac i odbudowywac to od nowa , mysle wtedy ze latwiej byloby odejsc i do tej pory pewnie bym zapomiala juz o krzywdzie jak mnie spotkala , ja nie oceniam nikogo , kazda zdrada jest dla mnie takim samym dramatem w kazdym zwiazku i nie wazne ile on trwa czy jest zalegalizowany , czy tez zdradzajacy to kobieta czy męzczyzna to jest cios i rana zadana prosto w serce i boli -boli dlugo jak cholera i wcale nie chce sie goic ale tu na forum dostalam wsparcie , poznalam wspanialych ludzi , i oni pomogli , teraz ja w troszke dluzszym stazem po zdradzie staram sie tez czasem cos napisac komus kto do nas dolącza zeby wiedzial ze nie nie jest sam ze pomoga wszyscy ktorzy tu sa jak tylko beda w stanie , czasem zartem czasem dobrym slowem a czasem kopniakiem w d... zeby sie podniesc trzymaj sie i ty czekoladko juz nie jestes sama i pisz pisz pisz nie zostanie to bez odzewu na pewno

