bubble13 na pewno miała problemy ze sobą, nawet sama mówiła o tym że ma ciężki charakter, nie chciała jednak nic z tym zrobić podejście było - taka jestem i tyle nie będę się zmieniać. Naiwnie wierzyłem że jak się na prawdę zakocha to jednak sie zmieni wiem po sobie ile można zrobić ze sobą dla kochanej osoby, dlatego sie starałem. Niestety nie zadziałało, ślepa ulica i tyle. Mleko się rozlało muszę się z tym pogodzić, raz jest lepiej raz gorzej. Cieszę się że tutaj trafiłem, zobaczyłem że są jeszcze dziewczyny/kobiety które inaczej do życia podchodzą, można sie wygadać bo w realu nie mam komu. Poza tym jak czytam co tutaj piszecie ten mój problem staje sie dużo mniejszy bo wiekszość z Was dużo wiecej przeszła w życiu i nie raz dziw bierze jak można byc tak podłym żeby krzywdzić wcześniej kochaną osobę. Może komuś pomogą te moje żale że nie warto ściany głową rozbijać chociaż normalny facet na pewno i tak będzie próbował odzyskać swoją ukochana. Sam jeszcze liczę że może jednak się odezwie...
12 026 2013-11-18 21:21:14
Podobne tematy
12 027 2013-11-18 21:24:30
bubble13 napisał/a:Flogger,
jedni potrafią być na zewnątrz bardzo mili, a w stosunku do partnera pokazują różki. Jeżeli ona nie widziała potrzeby zmian, chociaż na nie wskazywałeś, to albo nie miała takiej potrzeby, bo uważała, że jest ok, że Ty i tak wszystko zniesiesz, albo po prostu jej charakter na to nie pozwalał. Pewne sposoby zachowania człowiek ma wrodzone lub nabyte, i ciężko stać się kimś innym, jeżeli się nad sobą bardzo mocno nie pracuje. Może jakas wspólna rozmowa-terapia by Wam pomogła, może ona miała jakiś problem o którym Ci nie powiedziała i to w sobie dusiła.Co prawda w ogólnikach, ale opisałaś mojego jeszczemęża...
no i chyba mojego M. niestety, który wypominał mi, że zabrakło rozmowy, ale sam się nie kwapił, aby mi powiedzieć, że coś było nie tak. A może to tylko takie jego gadanie było, aby mieć powód, żeby odejść, z czysty sumieniem, aby jego to sumienie nie kopało, tylko znalazł powód i mi dokopał... marzy mi się facet, szczerzy, uśmiechnięty i taki, który potrafi powiedzieć NIE, gdy nadarza się okazja, który potrafi wesprzeć słowem, przytulić i robić z radością codzienne proste rzeczy razem ze mną..... ale to tylko moje marzenia i niech nimi pozostaną...
12 028 2013-11-18 21:50:38
A ja w ramach pozostania singielką z dzieckiem zastanawiam się w jaki sposób poczuć się znów dobrze. Dopóki nie zaglądam do wnętrza, dopóki nie przypominam sobie, że zostałam opuszczona, to funkcjonuję całkiem sprawnie. Moje grzebanie w przeszłości nie trwa przez większość dnia, staram się rzadko się zagłębiać. Niestety nam, kobietom, coś każe widzieć siebie jako wartościowe osoby tylko wtedy gdy mamy partnera. I ja też tak się czuję. Że bez mężą to wstyd. W wieku 32 lat mieć rozbabrany życiorys to jakaś egzystencjalna niekompetencja. Czuję gorzki smak, gdy to mam w głowie.
12 029 2013-11-18 22:22:38
AKEME pewnie za swieża sprawa jeszcze, ale spytam czy nie myślisz żeby z kims się jeszcze związać ? Mi leci 37 wiosenka wiem że te najlepsze lata minęły ale nie chce zostac sam chociaż w moim wieku trudno juz znaleźć kogoś, większość dawno w związkach.
12 030 2013-11-18 22:32:02
bubble13 na pewno miała problemy ze sobą, nawet sama mówiła o tym że ma ciężki charakter, nie chciała jednak nic z tym zrobić podejście było - taka jestem i tyle nie będę się zmieniać. Naiwnie wierzyłem że jak się na prawdę zakocha to jednak sie zmieni wiem po sobie ile można zrobić ze sobą dla kochanej osoby, dlatego sie starałem. Niestety nie zadziałało, ślepa ulica i tyle. Mleko się rozlało muszę się z tym pogodzić, raz jest lepiej raz gorzej. Cieszę się że tutaj trafiłem, zobaczyłem że są jeszcze dziewczyny/kobiety które inaczej do życia podchodzą, można sie wygadać bo w realu nie mam komu. Poza tym jak czytam co tutaj piszecie ten mój problem staje sie dużo mniejszy bo wiekszość z Was dużo wiecej przeszła w życiu i nie raz dziw bierze jak można byc tak podłym żeby krzywdzić wcześniej kochaną osobę. Może komuś pomogą te moje żale że nie warto ściany głową rozbijać chociaż normalny facet na pewno i tak będzie próbował odzyskać swoją ukochana. Sam jeszcze liczę że może jednak się odezwie...
Wiarę trzeba zawsze mieć, do końca, a nawet dłużej...
12 031 2013-11-18 22:32:09
ale jestem dziś wsciekła pytałam w piatek czy jedzie w sobote na mecz chciałam zabrac psa, napisał ze jeszcze nie wie , nie napisał nic myslałam ze nie pojechał dzis sie dowiedziałam że był
ciekawe kto był z psem poprosiłam kolege który mieszka obok jak coś dziwnego zobaczy
akeme jestem z Tychów
12 032 2013-11-18 22:42:03
A ja w ramach pozostania singielką z dzieckiem zastanawiam się w jaki sposób poczuć się znów dobrze. Dopóki nie zaglądam do wnętrza, dopóki nie przypominam sobie, że zostałam opuszczona, to funkcjonuję całkiem sprawnie. Moje grzebanie w przeszłości nie trwa przez większość dnia, staram się rzadko się zagłębiać. Niestety nam, kobietom, coś każe widzieć siebie jako wartościowe osoby tylko wtedy gdy mamy partnera. I ja też tak się czuję. Że bez mężą to wstyd. W wieku 32 lat mieć rozbabrany życiorys to jakaś egzystencjalna niekompetencja. Czuję gorzki smak, gdy to mam w głowie.
U mnie jest podobnie, jak nie zacznę grzebać, to też w miarę się trzymam. My kobiety mamy w naturze dbanie o kogoś drugiego. Są szczęściary, że trafiają na fajnych partnerów, którzy to doceniają i wspierają...
12 033 2013-11-18 22:46:43
ale jestem dziś wsciekła pytałam w piatek czy jedzie w sobote na mecz chciałam zabrac psa, napisał ze jeszcze nie wie , nie napisał nic myslałam ze nie pojechał dzis sie dowiedziałam że był
ciekawe kto był z psem poprosiłam kolege który mieszka obok jak coś dziwnego zobaczy
![]()
akeme jestem z Tychów
Barbarka, a ten piesek to czyj jest? Rozumiem, że nabyliście go podczas Waszego bycia razem? I co z nim teraz będzie, Ty go zabierasz do siebie, czy zostaje z ex?
To Wy macie do siebie rzut beretem, ale Wam zazdroszczę...
12 034 2013-11-18 22:48:25
AKEME napisał/a:A ja w ramach pozostania singielką z dzieckiem zastanawiam się w jaki sposób poczuć się znów dobrze. Dopóki nie zaglądam do wnętrza, dopóki nie przypominam sobie, że zostałam opuszczona, to funkcjonuję całkiem sprawnie. Moje grzebanie w przeszłości nie trwa przez większość dnia, staram się rzadko się zagłębiać. Niestety nam, kobietom, coś każe widzieć siebie jako wartościowe osoby tylko wtedy gdy mamy partnera. I ja też tak się czuję. Że bez mężą to wstyd. W wieku 32 lat mieć rozbabrany życiorys to jakaś egzystencjalna niekompetencja. Czuję gorzki smak, gdy to mam w głowie.
U mnie jest podobnie, jak nie zacznę grzebać, to też w miarę się trzymam. My kobiety mamy w naturze dbanie o kogoś drugiego. Są szczęściary, że trafiają na fajnych partnerów, którzy to doceniają i wspierają...
Mam podobnie i całkowicie się z tym zgadzam...
![]()
12 035 2013-11-18 22:51:18
Dzisiaj moje popołudnie minęło, nawet, nawet, a to dzięki szwagrowi, który mnie odwiedził przejazdem. Nie miałam czasu myśleć o ex, takich popołudni, gdzie głowę mam zajętą czym innym, a nie nim życzyłabym sobie teraz coraz więcej
12 036 2013-11-18 22:51:59
za psa płacił on no ale to był nasz pies przez 5 lat
nie moge go zabrac do siebie, jest dla mnie jak dziecko
12 037 2013-11-18 22:55:00
Rozstanie dwa miesiące temu, zdrada jakieś dwa lata temu, ale dowiedziałam się o niej właśnie 2 miesiące temu. Przy okazji okazało się że owocem tej zdrady jest dziecko... Zdradził mnie z naszą wspólną znajomą z pracy... Gratulowałam jej ciąży, cieszyłam się tylko nie wiedziałam że ojcem będzie mój chłopak. Dwa lata życia w kłamstwie, zmarnowane w pewnym sensie.
Nie jest tak ,że jestem nieszczęśliwa z tego powodu tzn jestem zawiedziona rozgoryczona, ale dobrze mi teraz samej, jestem nieszczęśliwa dlatego że żyło się nam dobrze według mnie bylismy szczęśliwi, mieliśmy pracę, wynajmowaliśmy mieszkanie, a teraz musiałam wrócić do rodziców, rzuciłam pracę i nie mogę znaleźć innej, nie mam pieniędzy, strasznie to przygnębiające...
Jak znów komuś zaufać, nie mam zamiaru póki co z nikim się wiązać ale boję się że to będzie wisieć w powietrzu...
12 038 2013-11-18 23:02:24
za psa płacił on no ale to był nasz pies przez 5 lat
nie moge go zabrac do siebie, jest dla mnie jak dziecko
Wiem co czujesz, ja zatrzymałam psiaka, i gdyby nie on już bym leżała na dnie. To ten cudowny czworonóg wyciąga mnie na spacery, przytula się, wyczuwa moje emocje, jest cudowny. Szkoda, że nie możesz go zabrać do siebie, to chodzące czteronożne szczęście daje dużo wsparcia w trudnych chwilach...
12 039 2013-11-18 23:05:35
wiem, mam jednego piesia u rodziców przez to nie moge zabrac 2 ![]()
12 040 2013-11-18 23:16:14
mileniutka trafiłaś na pseudo faceta który sam nie wie czego chce w życiu, trafiłem na to foum bo sparzyłem się tyle że przez dziewczynę. Co prawda nie aż tak bardzo mnie to dotknęło jak Ciebie ale też boli. Są porządni faceci wierni potrafiący kochać, masz teraz ciężko świat się zawalił, padły nadzieje ideały ale trzeba sie pozbierać i jeśli byłaś w związku pewnie zatęsknisz jeszcze za bliskością obyś wtedy trafiła na jednego z tych normalnych.
12 041 2013-11-18 23:21:19
cześć, chętnie się przyłączę jako jedna z wielu zdradzonych żon...
12 042 2013-11-18 23:28:43
cześć, chętnie się przyłączę jako jedna z wielu zdradzonych żon...
Witaj, w naszym gronie mmasPL
12 043 2013-11-18 23:29:51
wiem, mam jednego piesia u rodziców przez to nie moge zabrac 2
Barbarka, a jak tam wizyta u dewelopera, będzie coś z tego?
12 044 2013-11-18 23:49:16
i co zostałam sama na tym forum, wszyscy zniknęli, ktoś pomyśli desperatka, hahaha
no ale pora i na mnie, jutro należy porządnie wyglądać w pracy
12 045 2013-11-19 00:31:15
bubble
jaka desperatka?
Myślę, że nawet gdyby ktokolwiek z nas zauważył, że post powstał w środku nocy, nikogo to nie zdziwi. Także czynne 24h
Też miałam ciężki dzień dzisiaj. Usłyszeć na koniec "żałuję każdej spędzonej z tobą chwili" "kasuj każdy kontakt do mnie i nie próbuj ich nigdy więcej używać" potrafi nieźle sponiewierać. Ależ się dzisiaj wypłakałam. Nie chcę tego powtarzać, bo dłużej tego nie zniosę. A testować swojej siły nie zamierzam, bo mam jej już coraz mniej.
Dni, tygodnie, miesiąceeeeee mijają nam, na tęsknocie i łzach za kimś, kto nie jest tego wart? Qrcze! To nieprawdopodobne!! Kto nam zwróci ten czas? No właśnie...
Gdy dopada mnie dół, zadaję sobie jedno zasadnicze pytanie: CHCESZ BYĆ SZCZĘŚLIWA? CZY CHCESZ BYĆ Z NIM? Pomaga na chwilę..
Kochani, jeszcze chwila, jeszcze trochę i wszystko się zmieni. Znowu będzie dobrze. A oni będą w tle. Musi być dobrze. To tylko test na wytrzymałość ![]()
Dobrej nocki :*
12 046 2013-11-19 07:24:16
barbarka30 napisał/a:wiem, mam jednego piesia u rodziców przez to nie moge zabrac 2
Barbarka, a jak tam wizyta u dewelopera, będzie coś z tego?
umówiłam się dziś po pracy
noc nawet ok, zaraz wychodze do pracy
ciekawe kiedy D. sie odezwie kied moge wpaść po moje rzeczy ... ja się pierwsza nie odezwe ...chyba ![]()
12 047 2013-11-19 09:18:35
Gosia zokolice Starogardu, porzucona zdradzona ok.dwóch miesięcy temu,cały czas załamana,nie umiem się z tym pogodzić dałam mu szanse ale jeszcze nie wrócił,niewiem czy to dobrze bo i tak mu już nie zaufam
12 048 2013-11-19 09:24:11
Gosia zokolice Starogardu, porzucona zdradzona ok.dwóch miesięcy temu,cały czas załamana,nie umiem się z tym pogodzić dałam mu szanse ale jeszcze nie wrócił,niewiem czy to dobrze bo i tak mu już nie zaufam
Witaj,
rozgość się u nas, tutaj jest wiele cudownych osób, pomagających słowem.
Wyrzuć z siebie wszystko co w Tobie siedzi to bardzo pomaga.
12 049 2013-11-19 09:32:06 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-11-19 09:32:50)
AKEME pewnie za swieża sprawa jeszcze, ale spytam czy nie myślisz żeby z kims się jeszcze związać ? Mi leci 37 wiosenka wiem że te najlepsze lata minęły ale nie chce zostac sam chociaż w moim wieku trudno juz znaleźć kogoś, większość dawno w związkach.
przez jakiś czas nie dopuszczałam takiej możliwości, ale to się zmieniło. Chciałabym. Mam wiele do zaoferowania, ale nie jestem cyborgiem i sama też potrzebuję poczucia bezpieczeństwa. Obawiam się, ze z dzieckiem znalezienie kogoś nie będzie takie proste, no i najmłodsza też juz nie jestem [32]. Ale głowa mi się otwarła. teraz czas na wylizanie ran.
12 050 2013-11-19 09:34:14
bubble13 napisał/a:barbarka30 napisał/a:wiem, mam jednego piesia u rodziców przez to nie moge zabrac 2
Barbarka, a jak tam wizyta u dewelopera, będzie coś z tego?
umówiłam się dziś po pracy
![]()
noc nawet ok, zaraz wychodze do pracy
![]()
ciekawe kiedy D. sie odezwie kied moge wpaść po moje rzeczy ... ja się pierwsza nie odezwe ...chyba
To napisz czy coś ciekawego maja do zaoferowania.
U mnie nocka beznadziejnie, nie spałam, przewrotka z boku na bok, mam jednak coś z wilkołaka, bo kolejna pełnia, a ja nie śpię.
Ja odjechałam w kiepskim stanie od mojego M. po kolejnej chyba już ostatniej rozmowie, ale wierz mi też miałam ochotę napisać do niego, ale się powstrzymuję, jest bardzo ciężko.... Trzymam za ciebie kciuki za wytrwałość
12 051 2013-11-19 09:40:21
Nie wiem czemu od kilku dni mam dziwne wrażenie że D. na siłę próbuje mi udowodnić jak on sobie doskonale daje rade, nie odzywa się, nie piesze 0 kontaktu dla mnie to i lepiej nie tęsknie tak bardzo bo go nie widzę? dziś wieczorem mija dokładnie miesiąc jak zawalił się mój poukładany świat, jak wszystko przewróciło się do góry nogami jak uczę się życia od nowa ? nie idzie mi to zbyt dobrze się staram? wczoraj koleżanka mi powiedziała że trzeba zrobić krok w tył żeby zrobić dwa do przodu ? u mnie to chyba będzie trochę więcej
Ciekawe czy on się dziś odezwie i czy będzie to smsa pod tytułem co z akwarium czy kiedy zabierasz resztę rzeczy hehe
12 052 2013-11-19 09:43:09
flogger napisał/a:AKEME pewnie za swieża sprawa jeszcze, ale spytam czy nie myślisz żeby z kims się jeszcze związać ? Mi leci 37 wiosenka wiem że te najlepsze lata minęły ale nie chce zostać sam chociaż w moim wieku trudno juz znaleźć kogoś, większość dawno w związkach.
przez jakiś czas nie dopuszczałam takiej możliwości, ale to się zmieniło. Chciałabym. Mam wiele do zaoferowania, ale nie jestem cyborgiem i sama też potrzebuję poczucia bezpieczeństwa. Obawiam się, ze z dzieckiem znalezienie kogoś nie będzie takie proste, no i najmłodsza też juz nie jestem [32]. Ale głowa mi się otwarła. teraz czas na wylizanie ran.
ja tu chyba zaraz załamkę strzelę, a co ja mam powiedzieć....ja mam więcej wiosen niż Ty AKEME, więc nie załamujcie mnie tekstami, że najmłodsze już nie jesteście
12 053 2013-11-19 09:56:24
Nie wiem czemu od kilku dni mam dziwne wrażenie że D. na siłę próbuje mi udowodnić jak on sobie doskonale daje rade, nie odzywa się, nie piesze 0 kontaktu dla mnie to i lepiej nie tęsknie tak bardzo bo go nie widzę? dziś wieczorem mija dokładnie miesiąc jak zawalił się mój poukładany świat, jak wszystko przewróciło się do góry nogami jak uczę się życia od nowa ? nie idzie mi to zbyt dobrze się staram? wczoraj koleżanka mi powiedziała że trzeba zrobić krok w tył żeby zrobić dwa do przodu ? u mnie to chyba będzie trochę więcej
Ciekawe czy on się dziś odezwie i czy będzie to smsa pod tytułem co z akwarium czy kiedy zabierasz resztę rzeczy hehe
Barbarka,
wydaje mi się, że facetowi jest znacznie łatwiej się nie odzywać, a szczególnie jak nie zależy. Widzisz mój M. ma kogoś na kim mu bardziej zależy niż na mnie, ja zostałam rzucona w kąt jak zepsuta zabawka... nie jest mi z tym dobrze. Ja jestem starsza od Was, więc dla mnie tym bardziej jest to ciężki okres, bo wydawało mi się, że moje życie nabierze już stabilizacji, a nie obróci się o 180 stopni.
Żyję i staram się doceniać to wszystko co w życiu mam, a mam wiele, zdrowie, pracę, a więc niezależność finansową, psa-a to zawsze żywe stworzenie pozytywnie wpływające na mnie, kilkoro znajomych, którzy czasami mnie wspierają, na razie mieszkam we wspólnym naszym mieszkaniu, ale jest ono, ciepłe, zadbane. Staram się żyć dniem dzisiejszym, w przyszłość już nie wybiegam, bo zamartwiałabym się cały czas, jak sobie poradzę... można tak długo, ale to prowadzi nas tylko do głębszego doła.
Moim kolejnym celem dla naszego wspólnego z M. szczęścia było dziecko, niestety nie doczekałam, bo byłam już oszukiwana, ale jeszcze szanse mam, więc jeżeli się ktoś fajny przytrafi, to czemu nie.... może akurat się uda.
Pomyślmy sobie czasami, że mamy naprawdę wiele, inni tego nie maja i zostają sami, i muszą sobie radzić. Jest wielki żal, bo nasze oddanie dla drugiej osoby było wielkie, i tego samego sie spodziewałyśmy w zamian, a otrzymałyśmy nóż w serce... to boli, ale ból kiedyś mija. Ja nie ukrywam też chciałabym aby mój M, był przy mnie, ale jest przy boku innej....
12 054 2013-11-19 10:00:12
sniło mi sie dziś że jestem na wojnie ooo ironio a to interpretacja
"Jeżeli sen o wojnie nie jest wyrazem przeżytej przez nas traumy czy obaw o osobę pełniącą służbę wojskową, najprawdopodobniej oznacza, że w naszym życiu pojawia się jakiś konflikt, albo w naszym wnętrzu, albo w relacjach z otoczeniem. Być może chcemy podjąć decyzję w jakiejś sprawie, ale mamy poważne wątpliwości, w którą stronę warto pójść, albo kłócimy się z kimś dla nas ważnym?"
12 055 2013-11-19 10:00:32
Witajcie Wirtualni Towarzysze... Dzisiaj zacznę od pozytywu, a potem odniosę się do paru postów. Otóż wczoraj wieczorem zadzowniła do mnie właścicielka fitness clubu, w którym swego czasu pracowałam. Pyta, czy nie wzięłabym zajęć fitness. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się, czy nie reaktywować się w tej dziedzinie. Teraz jestem pewna, że podejmę się tego (jeśli nadal będzie zapotrzebowanie). Co muszę? Nieco szybciej odbudować formę, bo po ciąży w zasadzie śladu już nie ma, ale kondycja zdecydowanie podupadła. Może zacznę na początku 2014 już prowadzić zajęcia. Mam trochę ponad miesiąc.
Barbarka, Tychy to rzeczywiście nie tak daleko... póki co mogę jedynie zaprosić do mnie, bo mój Krzyś jeszcze za mały, zwłaszcza w jesienno-zimowej aurze, ale gdybyś miała ochotę zwiedzić Rybnik, to bardzo, bardzo zapraszam, bo tu jest miło :-)
A co do odezwy Twojego ex w temacie rzeczy... może warto, abyś wzięła sprawy w swoje ręce i nie czekała, aż jegowysokość pozwoli ewentualnie zabrać, co Twoje? Wybacz sarkazm... ale czemu to oni niby mają dyktować wszytskie warunki???
Megazałamana,
mmasPL tutaj można sobie bezkarnie ponarzekać, powyrzucać emocje, pobić pianę, poczytać inne historie, poprzemyśliwać swoją od początku i wiele wiele innych po... I jak widać ruch na forum jest całkiem niezły :-)
Kalina, to wszystko co napisał to jest JEDYNIE reakcja na odmowę. Nie bierz tego do siebie. jego męskie ego zostało wystawione na próbę, więc musi się odkuć. Facet jest jak dzieciuch. Nie buduj oceny Waszej relacji na bazie tych ostatnich słów dzieciucha. Wyszedł z niego karzełek, facet pozbawiony klasy. Aż zacytuję sobie Kłapouchego - bez śladu mózgu są niektórzy z nich... a przy okazji bez śladu serca, klasy i empatii.
Bubble, mimo dość pozytywnych wieści wczorajszych, moja mózgownica też ciągle skręca gdzieś w te czarne zaułki. Ale to ślepa uliczka. Ja postanowiłam, że dzisiaj to już nie ma bata- zaczynam na poważnie odsłaniać sześciopak, wcześniej muszę ten sześciopak wzmocnić, bo nie ma cudów 2,5 miesiąca po ciąży... Może i Ty się przyłączysz? Atlas jest pod ręką :-)
12 056 2013-11-19 10:07:06
sniło mi sie dziś że jestem na wojnie ooo ironio a to interpretacja
![]()
"Jeżeli sen o wojnie nie jest wyrazem przeżytej przez nas traumy czy obaw o osobę pełniącą służbę wojskową, najprawdopodobniej oznacza, że w naszym życiu pojawia się jakiś konflikt, albo w naszym wnętrzu, albo w relacjach z otoczeniem. Być może chcemy podjąć decyzję w jakiejś sprawie, ale mamy poważne wątpliwości, w którą stronę warto pójść, albo kłócimy się z kimś dla nas ważnym?"
Barbarka, a co oznaczać może taka symbolika: już kilka razy śnił mi się mój synek i za każdym razem na początku snu był normalnych rozmiarów, a z czasem albo się zmniejszał do rozmiaru paru centymetrów, albo zmieniał się z powrotem w płód...
12 057 2013-11-19 10:09:43
A co do odezwy Twojego ex w temacie rzeczy... może warto, abyś wzięła sprawy w swoje ręce i nie czekała
przed przeczytaniem tego własnie napisałam do niego heh
a ja szukałam interpretacji w internecie
nie znam sie na snach ![]()
12 058 2013-11-19 10:18:15
Witajcie Wirtualni Towarzysze... Dzisiaj zacznę od pozytywu, a potem odniosę się do paru postów. Otóż wczoraj wieczorem zadzowniła do mnie właścicielka fitness clubu, w którym swego czasu pracowałam. Pyta, czy nie wzięłabym zajęć fitness. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się, czy nie reaktywować się w tej dziedzinie. Teraz jestem pewna, że podejmę się tego (jeśli nadal będzie zapotrzebowanie). Co muszę? Nieco szybciej odbudować formę, bo po ciąży w zasadzie śladu już nie ma, ale kondycja zdecydowanie podupadła. Może zacznę na początku 2014 już prowadzić zajęcia. Mam trochę ponad miesiąc.
Brawo, tak trzymaj, super naprawdę się cieszę. Zawsze to zmiana środowiska, nowe osoby, będzie już tylko bardzo dobrze. Działaj w tym temacie, bierz od razu, decyduj już teraz, zawsze możesz szukać innej alternatywy w trakcie.
Barbarka, Tychy to rzeczywiście nie tak daleko... póki co mogę jedynie zaprosić do mnie, bo mój Krzyś jeszcze za mały, zwłaszcza w jesienno-zimowej aurze, ale gdybyś miała ochotę zwiedzić Rybnik, to bardzo, bardzo zapraszam, bo tu jest miło :-)
A co do odezwy Twojego ex w temacie rzeczy... może warto, abyś wzięła sprawy w swoje ręce i nie czekała, aż jegowysokość pozwoli ewentualnie zabrać, co Twoje? Wybacz sarkazm... ale czemu to oni niby mają dyktować wszytskie warunki???
Zgadzam się, ja w sobotę zabrałam wszystkie swoje rzeczy, co do sztuki. Zrobiłam to jak nie było go w naszym nowym mieszkaniu. Po rozmowie, w której dowiedziałam się, że mam układać sobie zycie na nowo, wstałam, pożegnałam się i wyszłam... a on jeszcze pytał czy nie chcę zostać dłużej... nie odpowiedziałam, z kimś kto mnie odrzucił nie chcę, wsiadłam w samochód i odjechałam....
Bubble, mimo dość pozytywnych wieści wczorajszych, moja mózgownica też ciągle skręca gdzieś w te czarne zaułki. Ale to ślepa uliczka. Ja postanowiłam, że dzisiaj to już nie ma bata- zaczynam na poważnie odsłaniać sześciopak, wcześniej muszę ten sześciopak wzmocnić, bo nie ma cudów 2,5 miesiąca po ciąży... Może i Ty się przyłączysz? Atlas jest pod ręką :-)
Ja też się miotam, najgorsze są weekendy i czas bez pracy, wówczas oczy łzawią okrutnie, wówczas jest mi źle. Ale przecież one tez kiedyś musza przestać płakać i wówczas nadejdzie czas zmian... a mam nadzieję, że już wkrótce...
12 059 2013-11-19 10:26:14
napisałam ze chce w sobote albo niedziele napisała ze nie wie czy będzie odrazu zadzwoniłam nie odebrał napisał że oddzwoni, napisałam że ma to zrobić jak najszybciej ciekawe kiedy zadzwoni ... ma dziwne przeczucie
że chyba jest już moja nstępczyni .....
12 060 2013-11-19 10:29:22
Słuchajcie, ja przepraszam, że znowu napiszę to samo, ale ja już nie daję rady. Poranek, pobudka o 6.00, rozpacz i myśli samobójcze mieszają się z natrętnymi wspomnieniami, które już nie wiem jak odganiać. Dosłownie wyję z bólu. Wstaję, bo muszę, i jadę do pracy. Po drodze wszędzie te miejsca, te same samochody, nawet te same ubrania co on miał. Ja już nie wiem, jak sobie z tym radzić, nie wiem, czemu los jest tak okrutny. Dojeżdżam do pracy w strumieniach łez, z tymi wszystkimi obrazami wypalonymi w sercu. Zmuszam się do pracy przez cały dzień z ogromnym wysiłkiem. Potem wracam do domu, kąpiel, kolacja i tv, nie wiem co robić innego i na nic innego nie mam siły. Dzisiaj psychoterapia, ale ona też już prawie nie pomaga. Wygadam się, ale to przecież nie zmieni mojego życia...
Zraniona.d., jeśli to czytasz, proszę daj znać, co u Ciebie...
Pozdrawiam wszystkich
12 061 2013-11-19 10:39:37
napisałam ze chce w sobote albo niedziele napisała ze nie wie czy będzie odrazu zadzwoniłam nie odebrał napisał że oddzwoni, napisałam że ma to zrobić jak najszybciej ciekawe kiedy zadzwoni ... ma dziwne przeczucie
że chyba jest już moja nstępczyni .....
Barbarka,
to typowa odpowiedź, jak nie chce się spotkać "nie wiem czy będę". Jak się umawialiście wcześniej? To co wygląda na to, że nie chce, abyś te rzeczy zabrała... u mnie też tak było, ale to ja postawiłam na swoim i je zabrałam, podczas ostatniej rozmowy. Nie dzwoń do niego, bo się sama nakręcasz, a to na Ciebie nie wpłynie dobrze, odpuść. Ja też tak reagowałam jak ty, jak nie oddzwaniał to ja dzwoniłam i tak w kółko, a potem usłyszałam, że nie uszanowałam tego, że chciał być sam ze sobą, przez jakiś czas..... szkoda gadać.
12 062 2013-11-19 10:47:58
oddzwonił własnie, jeszcze mnie w gardle sciska aaaa żebym się tylko nie rozpłakała
w oczach mam już pełno nie słyszałam go od tygodnia i tyle samo nie widziałam
3 nie ma z psem była jegos siostra sprawdziłam uf tyle dobrze,
jakoś nie specjalnie mu sie spieszy żebym zabrała te żeczy powiedziałam że jak nie chce mnie widziec ze ma mnie spoakowac i mi to przywieź, powiedział że lepiej będzie jak sama to zrobie ...
ciagle mysle czy go zapytac czy teskni czy mysli głupia jestem bo i tak napisze że nie
:(:(:( więc lepiej nie robić z siebie jeszcze bardziej żałośnej i nie pytać:(
12 063 2013-11-19 10:48:41
przez jakiś czas nie dopuszczałam takiej możliwości, ale to się zmieniło. Chciałabym. Mam wiele do zaoferowania, ale nie jestem cyborgiem i sama też potrzebuję poczucia bezpieczeństwa. Obawiam się, ze z dzieckiem znalezienie kogoś nie będzie takie proste, no i najmłodsza też juz nie jestem [32]. Ale głowa mi się otwarła. teraz czas na wylizanie ran.
Dla dojrzałego emocjonalnie, czułego faceta to że masz dziecko nie jest problemem, a nawet przeciwnie jeśli on będzie myślał o Tobie poważnie to ten fakt da mu pewność że nie zostawisz go z byle powodu. WIesz że sam powoli myślę czy właśnie takiej kobiety mi nie trzeba, ona nie będzie szukała dziury w całym i wymyślała problemy tam gdzie ich nie ma.
12 064 2013-11-19 11:02:32
AKEME - PIEKNIE nam sobie tutaj radzisz, dodatkow ojako swiezo upieczona mama
gratuluje oferty pracy!! Pewnie ze bierz, nie ma w ogole nad czym sie zastanawiac, widzisz nic nie dzieje sie przypadkowo tak naprawde.... Zeby cos nowego sie zaczelo, cos czasem musi sie skonczyc. I tak, powoli, malymi kroczkami odbudowuje sie wlasnie to nasze zycie.... tutaj nowa kolezanka, nowe zajecie, nowa oferta pracy i po ilus miesiacach mamy NOWE zycie, juz bez nich, ktorego oni nie znaja, o ktorym juz nei wiedza. Tak to chyba dziala... kroczkami malymi, kazda jedna rzecz sie liczy, jak cegielka ktora budujemy to 'nowe'...
Ja teraz wlasnie sobie pomyslalam - w moim przypadku, od kwietnia: poznalam naprawde sporo fajnych osob, przez forum i nietylko, z ktorymi utrzymuje mniejszy lub wiekszy kontakt, o ktorych on np nie ma pojecia. Nie zna ich i nigdy juz nie pozna. W pracy mi sie troche pozmienialo, mam inny plan dnia niz np w zeszlym roku. Moja szafa - jej zawartosc, w zasadzie w wiekszosci zostala wymieniona przez te 6-7 miesiecy, mam ciuchy, buty, ktoeych on nie widzial i nigdy nie zobaczy. Bylam w miejscach (Wlochy na chrzcie, Polska - senatroium z mama, krakow-zakopane - z bratem i jego kolega stad, mnostwo miejsc tutaj w londynie i poza) o czym on nie wiedzial, nie byl tam ze mna i nigdy sie juz o tym nie dowie - gdzie bylam ,co robilam. I moglabym tak dalej wymieniac. Ale do czego zmierzam to fakt, ze wlasnie kazda taka mala rzecz, buduje nasz nowy swiat. Nas, juz bez nich. Ale niestety - kazda jedna rzecz trzeba samej ZROBIC. i wlasnie choc nieraz moze sie wydawac ze takie male sprawy sa nieistotne - moze myslicie - 'co mi da ze sobie kupie ta bluzke', albo 'co mi da to 1 wyjscie na piwo', ale wlasnie po czasie, to procentuje. Inaczej, za 2,4 miesiace bedziecie wciaz tymi samymi, porzuconymi osobami, siedzacymi w tym samym dresie czy pizamie w ktorej oni Was porzucili... Nie wiem, mi to wszystko pomoglo, choc nie od razu. Dlatego pisze z perspektywy czasu, radzac Wam zebyscie naprawde walczyly o siebie, mimo ze czasem nie widac w tym sensu...
Wieanna - wlasnie Ciebie sie to tez tyczy!! TRudno, kolejna droga do pracy we lzach. Ok, ale moze jutro sie uda?? Na pewno sie uda. Nie placz juz, naprawde nie warto.... psychoterapia - na pewno pomaga, daj czasowi czas.
12 065 2013-11-19 11:04:20
Słuchajcie, ja przepraszam, że znowu napiszę to samo, ale ja już nie daję rady. Poranek, pobudka o 6.00, rozpacz i myśli samobójcze mieszają się z natrętnymi wspomnieniami, które już nie wiem jak odganiać. Dosłownie wyję z bólu. Wstaję, bo muszę, i jadę do pracy. Po drodze wszędzie te miejsca, te same samochody, nawet te same ubrania co on miał. Ja już nie wiem, jak sobie z tym radzić, nie wiem, czemu los jest tak okrutny. Dojeżdżam do pracy w strumieniach łez, z tymi wszystkimi obrazami wypalonymi w sercu. Zmuszam się do pracy przez cały dzień z ogromnym wysiłkiem. Potem wracam do domu, kąpiel, kolacja i tv, nie wiem co robić innego i na nic innego nie mam siły. Dzisiaj psychoterapia, ale ona też już prawie nie pomaga. Wygadam się, ale to przecież nie zmieni mojego życia...
Zraniona.d., jeśli to czytasz, proszę daj znać, co u Ciebie...
Pozdrawiam wszystkich
Wieanna, choćbyś miała jeszcze 100 razy napisać to samo, to pisz, my tez ciągle mielimy to samo mięcho i wszystko rozumiemy.
Żeby wygrzebać się z depresji musiałabyś spróbować żyć czymś więcej, choć w tym stanie nie chce się żyć i nie ma się na nic siły. Nie masz tam kogoś, kto wyciągnie Cię choćby na spacer? Wysłucha? Przytuli? Ten nowy znajomy może? Nie wiem jaki rodzaj relacji Was łączy, ale skoro pojawił się, to chyba nie przypadkiem, może to on będzie w stanie Cię wyrwać z marazmu. Nie chodzi mi o nowy związek, jeśli na niego za wcześnie. Ale o przyjaźń, dobre słowo, zapewnienie towarzystwa i takie zwykłe bycie obok, gdy jest Ci to potrzebne. Jesteś wierząca?
12 066 2013-11-19 11:05:01
oddzwonił własnie, jeszcze mnie w gardle sciska aaaa żebym się tylko nie rozpłakała
w oczach mam już pełno nie słyszałam go od tygodnia i tyle samo nie widziałam
3 nie ma z psem była jegos siostra sprawdziłam uf tyle dobrze,
jakoś nie specjalnie mu sie spieszy żebym zabrała te żeczy powiedziałam że jak nie chce mnie widziec ze ma mnie spoakowac i mi to przywieź, powiedział że lepiej będzie jak sama to zrobie ...
ciagle mysle czy go zapytac czy teskni czy mysli głupia jestem bo i tak napisze że nie
:(:(:( więc lepiej nie robić z siebie jeszcze bardziej żałośnej i nie pytać:(
brawo poryczałam sie ![]()
12 067 2013-11-19 11:34:15
AKEME napisał/a:przez jakiś czas nie dopuszczałam takiej możliwości, ale to się zmieniło. Chciałabym. Mam wiele do zaoferowania, ale nie jestem cyborgiem i sama też potrzebuję poczucia bezpieczeństwa. Obawiam się, ze z dzieckiem znalezienie kogoś nie będzie takie proste, no i najmłodsza też juz nie jestem [32]. Ale głowa mi się otwarła. teraz czas na wylizanie ran.
Dla dojrzałego emocjonalnie, czułego faceta to że masz dziecko nie jest problemem, a nawet przeciwnie jeśli on będzie myślał o Tobie poważnie to ten fakt da mu pewność że nie zostawisz go z byle powodu. WIesz że sam powoli myślę czy właśnie takiej kobiety mi nie trzeba, ona nie będzie szukała dziury w całym i wymyślała problemy tam gdzie ich nie ma.
Zgadzam się z wypowiedzią Floggera.
12 068 2013-11-19 11:42:34
No to po kolei -
Barbarka, weź od niego te rzeczy i miej to za sobą. powiedz, ze nie masz czasu na dyrdymały, ze potrzebujesz tych rzeczy i żeby umożliwił ci to. nie pytaj, czy tęskni. jeśli widok Ciebie zabierającej to wszystko cos w nim wzbudzi, to sobie pogadacie. ale nie poniżaj się, nie płaszcz, nie proś. to Cię tylko bardziej pogrąży. tak myślę...
Kiedysbyłam, bardzo mądre wnioski. Właśnie tak to powinno zacząć wyglądać. Nowy etap, z konieczności. Ale niech ten nowy etap przynajmniej ma szanse rozwijać sie tak, jak my tego chcemy. Poza tym, wszystkie kobietki, które zostały porzucoe, ale nie chcą na tym kończyć życia partnerskiego, musimy sobie zdać sprawę, ze facetom nie będzie sie chciało wiązać z kobietami, które najpierw trzeba ratować. Więc aby sobie nie zamknąć drzwi przed nosem, po prostu zbierajmy sie powoli do kupy.
Flogger, nie wiem na podstawie czego, ale myślałam, że jesteś młodszy, tak około 25-26. niezależnie od tego, fajnie jest przeczytać, ze nie skreślasz kobiety z dzieckiem. Okazuje sie, ze takich osób z nieudanym pierwszym małżeństwem/poważnym związkiem jest sporo. Teoretycznie więc, przy otwartej głowie szanse jakieś mamy... Pozdrawiam Cię... wpisy takie jak Twój dają nadzieję...
12 069 2013-11-19 13:38:40
Ja jednak dzisiaj wybieram się do fryzjera. Chcę się odważyć na ostre cięcie...ale czy się odważę nie wiem, wszystko zależy od dalszej części dnia i mojego nastroju. Cholera, ile można myśleć o kimś, kto tak bardzo zranił ;-(((
12 070 2013-11-19 13:47:34
Ja jednak dzisiaj wybieram się do fryzjera. Chcę się odważyć na ostre cięcie...ale czy się odważę nie wiem, wszystko zależy od dalszej części dnia i mojego nastroju. Cholera, ile można myśleć o kimś, kto tak bardzo zranił ;-(((
Bubble, uwielbiam Cię!!!
kobieta ścina włosy jak zamyka poprzedni etap :-)
swego czasu też to zrobiłam i dłuuuugie blond ścięłam na króciutko i dziko, zafarbowałam na czarno i poczułam się dobrze w nowym wcieleniu. Teraz akurat zapuszczam i żadnych farb nie kładę. Od jakiegoś czasu zaliczam powrót do natury.
Nie bój się odważnych cięć. To jest nieprawdopodobnie przyjemne :-)
12 071 2013-11-19 14:12:57
bubble13 napisał/a:Ja jednak dzisiaj wybieram się do fryzjera. Chcę się odważyć na ostre cięcie...ale czy się odważę nie wiem, wszystko zależy od dalszej części dnia i mojego nastroju. Cholera, ile można myśleć o kimś, kto tak bardzo zranił ;-(((
Bubble, uwielbiam Cię!!!
kobieta ścina włosy jak zamyka poprzedni etap :-)
swego czasu też to zrobiłam i dłuuuugie blond ścięłam na króciutko i dziko, zafarbowałam na czarno i poczułam się dobrze w nowym wcieleniu. Teraz akurat zapuszczam i żadnych farb nie kładę. Od jakiegoś czasu zaliczam powrót do natury.
Nie bój się odważnych cięć. To jest nieprawdopodobnie przyjemne :-)
Długa droga przede mną do jego zamknięcia. Muszę coś zrobić dla siebie, bo całodzienne myślenie o nim, powoduje, że staje się strasznie niedowartościowana, cały czas obwiniam siebie, że jednak coś zrobiłam nie tak, a przecież wiem, że to nie ja, tylko on najbardziej zawinił, dopuszczając się najstraszliwszej dla związku zdrady emocjonalnej i zaangażowania w druga osobę, będąc ze mną. Boli to okropnie, ale trwam nadal w przekonaniu, aby nie dzwonić, chociaż wszystko na nowo odżyło, po spotkaniu sobotnim, mam straszną chęć napisać do niego - czy jego decyzja jest ostateczna. Ale tego nie zrobię.
12 072 2013-11-19 14:55:32
bubble13 napisał/a:Ja jednak dzisiaj wybieram się do fryzjera. Chcę się odważyć na ostre cięcie...ale czy się odważę nie wiem, wszystko zależy od dalszej części dnia i mojego nastroju. Cholera, ile można myśleć o kimś, kto tak bardzo zranił ;-(((
Bubble, uwielbiam Cię!!!
kobieta ścina włosy jak zamyka poprzedni etap :-)
swego czasu też to zrobiłam i dłuuuugie blond ścięłam na króciutko i dziko, zafarbowałam na czarno i poczułam się dobrze w nowym wcieleniu. Teraz akurat zapuszczam i żadnych farb nie kładę. Od jakiegoś czasu zaliczam powrót do natury.
Nie bój się odważnych cięć. To jest nieprawdopodobnie przyjemne :-)
to prawda ja też sciełam i to sporo w piatek
poczujesz sie lepiej ![]()
12 073 2013-11-19 14:59:44
Dzisiaj czuję sie wyjątkowo mocna. Nie tęsknię, nie żałuję, nie wspominam, nie chce mi się nawet wspominać... dziwne uczucie. trochę się czuję uwolniona.
12 074 2013-11-19 15:04:55
Dzisiaj czuję sie wyjątkowo mocna. Nie tęsknię, nie żałuję, nie wspominam, nie chce mi się nawet wspominać... dziwne uczucie. trochę się czuję uwolniona.
Mam nadzieję, że i ja kiedyś dojdę do takiego stanu, a na razie u mnie nuda, ciągle to samo... bądźcie cierpliwe dla mnie
12 075 2013-11-19 15:23:33
AKEME napisał/a:Dzisiaj czuję sie wyjątkowo mocna. Nie tęsknię, nie żałuję, nie wspominam, nie chce mi się nawet wspominać... dziwne uczucie. trochę się czuję uwolniona.
Mam nadzieję, że i ja kiedyś dojdę do takiego stanu, a na razie u mnie nuda, ciągle to samo... bądźcie cierpliwe dla mnie
spokojnie... napawam sie chwilowym wrzuceniem na luz. odganiam wspomnienia i wyobrażenia, bo to są mrzonki. ale nie sądzę, ze to trwały stan...
12 076 2013-11-19 15:52:51
Boję się jednego, że z dnia na dzień będzie mi gorzej. Że to wspomnienie o M. będzie trwało i powracało cały czas. Najbardziej boli to, że mam świadomość, że w jego życiu pojawiła się nowa osoba, która dla niego jest obecnie najważniejsza. Z tym sobie najbardziej nie mogę poradzić. Rozmyślam, czy ta moja walka toczona przez ostatni miesiąc o niego, nie przyczyniła się do jego decyzji na nie. Boże daj mi siłę, abym to przetrwała. Znowu idzie kolejny wieczór, który spędzę samotnie i już się boję... kolejny wieczór płaczu i przywoływania myśli... lekko nie jest. Nadal nie dopuszczam do siebie myśli, że to już koniec, że już go nie zobaczę, że już nie spędzimy ani minuty razem...jak przestać kochać, gdy te lata spędzone razem uznaliśmy za udane, gdy on był radością mojego życia...
12 077 2013-11-19 16:15:03 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-11-19 18:08:15)
Bubble, jak będzie Ci gorzej, to koniecznie wyjdź do ludzi, do swoich znajomych. To jest dobry sposób na oderwanie się od ciągłego przeżuwania myśli. Zamykanie się w przeszłością w klatce utrudni Ci wyjście z tego...
Idę zaraz pobiegać, potem poćwiczyć. Jak dasz radę się zmobilizować, to też sobie trochę daj w kość... Lepiej Ci się zrobi...
12 078 2013-11-19 18:36:03
no to witam,,,
trochę Was podczytalam ale na razie troche jestem zakręcona a raczej trudno mi będzie nadgonić,,,,mam nadzieję ,że jakoś w czasie ogarnę co i kto ma z czym problem
za Namową jednej z was przeskoczyłam do wątku tego ![]()
w skrócie- jestem z facetem od 20 lat ,w związku malżeńskim trwam póki co od lat 17.
za 8 dni mam 1 sprawę rozwodową,mam 3 dzieci 2 nastolatki i małego 5 letniego brzdyla...
czuję się zdradzona i oszukana 3 miesiące po naszym ślubie wtedy to po raz 1 oficjalnie mnie zdradził kiedy rodzilam pierwsze nasze dziecko......reszta życia...przelatuje mi między palcami...tak więc witam w tym gronie...trochę póxno ,,,ale zawsze warto spróbować byle się nie poddać i nie stracić ducha nadziei ,że jeszcze mam szanse abym była szczęsliwa choc przyznacie ,że łatwo mi z 3 dzieci nie będzie znaleźć faceta uczciwego pragnącego jak ja stworzyć prawdziwy ,ciepły dom...
12 079 2013-11-19 19:03:23
musimy sobie zdać sprawę, ze facetom nie będzie sie chciało wiązać z kobietami, które najpierw trzeba ratować. Więc aby sobie nie zamknąć drzwi przed nosem, po prostu zbierajmy sie powoli do kupy.
Nie do końca się z tym zgodzę. Zależy od faceta, jeśli liczy w życiu na łatwiznę to tak będzie jak piszesz, ale jeśli będzie chciał coś dać od siebie to wyciągnięcie kogoś z dołka jeszcze bardziej scali związek.
dyźka popatrz troche wyżej na tej stronie, są faceci szukający stabilizacji w życiu i dla nich będzie nawet zaletą że masz dzieci.
12 080 2013-11-19 19:24:58
AKEME napisał/a:musimy sobie zdać sprawę, ze facetom nie będzie sie chciało wiązać z kobietami, które najpierw trzeba ratować. Więc aby sobie nie zamknąć drzwi przed nosem, po prostu zbierajmy sie powoli do kupy.
Nie do końca się z tym zgodzę. Zależy od faceta, jeśli liczy w życiu na łatwiznę to tak będzie jak piszesz, ale jeśli będzie chciał coś dać od siebie to wyciągnięcie kogoś z dołka jeszcze bardziej scali związek.
dyźka popatrz troche wyżej na tej stronie, są faceci szukający stabilizacji w życiu i dla nich będzie nawet zaletą że masz dzieci.
z
nawet nie śmiem patrzeć do góry.w tym celu....
nawet nie umiem iść prosto jak czuje wzrok facetów...brak wiary w siebie choć mąż mowi..tak tak,,Ty szybko sobie kogoś znajdziesz a ja stary brzydki,,,lysy wnet prawie kto mnie będzie chciał???,,,ciekawe skąd te przemyslenia,,,czzuałe życie próbowal sobie udowodnić ze jest atrakcyjny,,,,mi zawsze powtrarzał jak jestem sliczna jak pieknie wyglądam a potem szedł na podboje...ja odwracając mu uwagę robilam rzeczy dla niego ...nie dało to żadnego efektu a ja czulam się jeszcze bardziej ponizona....
12 081 2013-11-19 19:27:23
A co jeśli niby wszystko jest ok, bo wiem , że to co zrobił jest niewybaczalne, i nie tyle tęsknię za nim co za naszym wspólnym życiem... Nie chcę z nim być znowu, bo nie mogłabym znieść myśli o tym co zrobił, ale teraz kiedy borykam się z brakiem pieniędzy i pracy, chcę wrócić do tego co było... raz myślę że to tylko chwilowe bo nie mam pracy i nie mam się czym zająć, ale potem myślę kurde jeśli tesknie za nim,A wcale tego nie chce. jestem taka rozbita. wydaje mi sie że jakbym miała prace to moje samopoczucie by się poprawiło, tylko obawiam się im dłuzej bede bez pracy tym gorzej bede się czuła. a co jeśli praca będzie a samopoczucie dalej do kitu, będę wiedziała wtedy czego mi brakuje naprawde... Ale pomieszałam tu...
12 082 2013-11-19 19:38:00
AKEME napisał/a:przez jakiś czas nie dopuszczałam takiej możliwości, ale to się zmieniło. Chciałabym. Mam wiele do zaoferowania, ale nie jestem cyborgiem i sama też potrzebuję poczucia bezpieczeństwa. Obawiam się, ze z dzieckiem znalezienie kogoś nie będzie takie proste, no i najmłodsza też juz nie jestem [32]. Ale głowa mi się otwarła. teraz czas na wylizanie ran.
Dla dojrzałego emocjonalnie, czułego faceta to że masz dziecko nie jest problemem, a nawet przeciwnie jeśli on będzie myślał o Tobie poważnie to ten fakt da mu pewność że nie zostawisz go z byle powodu. WIesz że sam powoli myślę czy właśnie takiej kobiety mi nie trzeba, ona nie będzie szukała dziury w całym i wymyślała problemy tam gdzie ich nie ma.
ja póki co tez nie dopuszczam takiej mysli ,że ktos mnie zechce z 3 dzieci w sumiej najstarsza i tak ma ochote pozostac przy tacie dla mnie to ogromna porazka...w koncu jej najwięcej czasu poświęciłam...ma bardzo trudny charakter....ale co zrobic to jej decyzja,ma juz swoje lata wnet jest pelnoletnia :(druga córka powiedziała ze pójdzie ze mną wszędzie...czas pokaze no i maly łobuz który koniecznie potrzebuje ojca,wzorca....
fajnie się czyta ,że są faceci,którzy chcą układać sobie życie z takimi kobietami jak ja....bo to na prawdę daje mi jakąś nadzieję..... ![]()
12 083 2013-11-19 19:43:15
A co jeśli niby wszystko jest ok, bo wiem , że to co zrobił jest niewybaczalne, i nie tyle tęsknię za nim co za naszym wspólnym życiem... Nie chcę z nim być znowu, bo nie mogłabym znieść myśli o tym co zrobił, ale teraz kiedy borykam się z brakiem pieniędzy i pracy, chcę wrócić do tego co było... raz myślę że to tylko chwilowe bo nie mam pracy i nie mam się czym zająć, ale potem myślę kurde jeśli tesknie za nim,A wcale tego nie chce. jestem taka rozbita. wydaje mi sie że jakbym miała prace to moje samopoczucie by się poprawiło, tylko obawiam się im dłuzej bede bez pracy tym gorzej bede się czuła. a co jeśli praca będzie a samopoczucie dalej do kitu, będę wiedziała wtedy czego mi brakuje naprawde... Ale pomieszałam tu...
nie wiem co Ci zrobił,nie wiem jak bardzo zostałaś zraniona,,,,brak pracy,pieniędzy stwarza omyłkę ,że czujesz się winna -mam to samo.Wszystko w swoim czasie,,a tęsknota ,za kimś kto świadomie krzywdzi nie jest dobra, z czasem tylko może być gorzej ,aż wreszcie zrozumiesz ,że wcale Ci na nim nie zależy...młodziutka jeszcze jesteś,,,ja wiele razy wybaczalam....pewnie wybaczyłabym nie jeden jeszcze raz....ale uczucie wygasło.....czym jest zaś tęsknota????
ja tęsknię za moim ukochanym psem nie mam jej już prawie 5 lat.....tak za nią tęsknię szczerze nie za człowiekeim który krzywdzi......jeszcze sie z tego kiedyś wyleczysz!!!
12 084 2013-11-19 20:01:13
No właśnie tęsknota nie wiadomo za czym, woląc nie tęsknić za nim, tęsknie za pracą pieniędzmi i życiem jakie prowadziłam...
Co zrobił- po dwóch latach zwiazku, roku mieszkania razem zdradził ze znajomą z pracy, z tej zdrady narodziło się dziecko, o którym ja dowiedziałam się gdy miało ponad roczek, czyli prawie dwa lata życia w kłamstwie.... nie do wybaczenia, choć z początku próbowałam... nie potrafiłam wróciłam do rodziców i teraz się męczę nie wiedząc co dalej...
12 085 2013-11-19 20:08:23
fajnie się czyta ,że są faceci,którzy chcą układać sobie życie z takimi kobietami jak ja....bo to na prawdę daje mi jakąś nadzieję.....
Są tacy, zapewne już z bagażem doświadczeń więc docenią stabilizację w życiu. Obyś tak trafiła jak już sie pozbierasz po tym co Cie spotkało.
12 086 2013-11-19 20:14:24 Ostatnio edytowany przez flogger (2013-11-19 20:15:00)
No właśnie tęsknota nie wiadomo za czym, woląc nie tęsknić za nim, tęsknie za pracą pieniędzmi i życiem jakie prowadziłam...
Co zrobił- po dwóch latach zwiazku, roku mieszkania razem zdradził ze znajomą z pracy, z tej zdrady narodziło się dziecko, o którym ja dowiedziałam się gdy miało ponad roczek, czyli prawie dwa lata życia w kłamstwie.... nie do wybaczenia, choć z początku próbowałam... nie potrafiłam wróciłam do rodziców i teraz się męczę nie wiedząc co dalej...
Zdrada, kłamstwo, nic gorszego już chyba w związku nie może się wydarzyć, mileniutka dasz rade, jesteś młodą na pewno atrakcyjną dziewczyną, są faceci którzy potrafia dać miłosć i nie krzywdzić w związku.
12 087 2013-11-19 20:16:12
e kochana.......dasz radę,teraz to współczuj tej lasce z kim się związała....
Pracę znajdziesz, faceta tez i zapomnisz o tej calej historii....
życie hm....ja kocham wolontariat ....opiekować się ludźmi w ostatniej fazie ich życia......niestety zostało i to mi zabrane....ale każdy lubi co lubi .ja pieniędzy za to nie dostawałam....ale usmiech,historie,, i ta wdzięczność w oczach tych ludzi mimo,że otępiali z chorobami....widzisz ja cierpię bo nie mogę na razie tam już pracować,,,podjęłam szkołe jako opiekun medyczny,,,zostałam tak psychicznie zdołowana ,że na pierwszych egzaminach oblałam czytałam,,,, testy jakby w j, japońskim,,,,, nie potrafilam się skupić!!!
rzucilam szkołe,, ku jego zadowoleniu....zostałam zmuszona do rzucenia i wolontariatu....jak do wielu innych rzeczy......
ciesz się ,że tak to się skończyło ![]()
12 088 2013-11-19 20:22:36
dyźka napisał/a:fajnie się czyta ,że są faceci,którzy chcą układać sobie życie z takimi kobietami jak ja....bo to na prawdę daje mi jakąś nadzieję.....
Są tacy, zapewne już z bagażem doświadczeń więc docenią stabilizację w życiu. Obyś tak trafiła jak już sie pozbierasz po tym co Cie spotkało.
a dziękuję ![]()
oby :)byle bym nie trafiła gorzej.....
mam kolege fejsowego ale mam ![]()
on jest po nieudanych 2 związkach ,bardzo boi sie znów angazować ... szkoda bo fajny z niego gość ![]()
12 089 2013-11-19 20:28:04
mam kolege fejsowego ale mam
on jest po nieudanych 2 związkach ,bardzo boi sie znów angazować ... szkoda bo fajny z niego gość
A widzisz, są tacy
może sie pozbiera i zmieni zdanie. Wiesz co jeśli juz raz sie tego miodu spróbuje to jednak ciągnie. Ciężko być samemu pewnie i jemu to w końcu zacznie doskwierać. Mam kolegę po rozwodzie (żona go zostawiła po 20 latach) i wiem że też szuka mimo problemów jakie miał przez byłą.
12 090 2013-11-19 20:28:09
Dobry wieczór.
Z moim partnerem byłam 1,5 roku. Trzy miesiące temu wyjechał pracować za granicę. Dwa tygodnie temu zapewniał o swoich uczuciach, dziś mi napisał smsa bym "nie czekałam, bo nie wiadomo czy wróci i żałuje, że tak to się musiało skończyć".
Z poprzednim partnerem rozstałam się po 3,5 roku. Po "wspólnej" decyzji o rozstaniu okazało się, że jak był ze mną był z kimś innym. I nie cały rok po naszym rozstaniu wzięli ślub.
A za mną wypłakany dzień.