mimo wszystko... spokojnej nocy, Bubble. będzie lepiej...
11 961 2013-11-16 23:55:01
Podobne tematy
11 962 2013-11-17 03:35:58
nie moge spać
:(:(:(:(
11 963 2013-11-17 10:55:20
Barbarka, jak tam ta noc... Trzymasz sie jakos?
Do mnie za chwile dojedzie tesciowa i pojdziemy na spacer z Małym Krzysiem... o 14 znów bedzie tata...
11 964 2013-11-17 11:16:26
eh noc koszmarna nie mam dziś siły na nic
ja też się mam dziś zobaczyć z D.
znowu wszystko wróći będzie płacz i smutek
chętnie bym to odwołała
ale nie uciekna od tego :
(
11 965 2013-11-17 15:51:19
Wszystko wróciło do mnie od początku. Cały dzień płaczu, ile jeszcze można.
Układaj sobie życie od nowa-powiedział, zapytałam jak, skoro kocham Cię nadal, normalnie-odpowiedział.
Tylko dla mnie nie jest to takie proste, jemu łatwiej, bo od roku układał sobie życie, a ja.... żyłam nadzieją, że się uda to wszystko poskładać do k....
Nie mogę odnaleźć w sobie siły do dalszego życia, jeszcze zadzwoniła do mnie znajoma i zaprosiła nas na Andrzejki... no to chyba pójde sama, ale tak naprawdę nie mam ochoty na nic... Życie straciło dla mnie sens.
11 966 2013-11-17 18:24:07
Bubble, mój jeszczemąż mówił mi to samo. Jest ciężko, ale kiedyś ten kokon z nas odpadnie. Zobaczysz, że któregoś dnia odzyskasz swoje życie. Znów nim zaczniesz sterować. Teraz chwilowo płyniemy z prądem.
Powiem Ci, że jeszczemąż właśnie odjechał do siebie. Nawet trochę mi ulżyło. To nie jest ten sam człowiek. Z chwilą gdy wyzbył się pozytywnych odruchów wobec mnie stał się kimś innym. Została już tylko powłoka i moja pamięć o takim K, jakim chciałam go widzieć. Ja nadal tęsknię. Za tym, którego nie ma.
To chyba jest tak, że musisz przez swojego ex wypłakać o jedną łzę za dużo i będziesz już inna. Jeszcze trochę... Nic więcej nie da się powiedzieć. Bubble, nic nie jest pewne. Mój przysięgał mi przed Bogiem (oboje jesteśmy wierzący) i nie dochował przysięgi. Smutne to.
11 967 2013-11-17 19:03:27 Ostatnio edytowany przez kalina32 (2013-11-17 19:13:09)
echhh dziewczyny, smutne to wszystko...
U mnie było spokojnie przez ostatni czas. Zaczynałam funkcjonować bez niego. Coraz mniej myśli, własne życie i cisza z jego strony. Aż do dziś.
Gdy chciał się ze mną spotkać, gdy mówił, że chce być ze mną. Po kilku sms-ach odpisałam. Niepotrzebnie. Bo sprawiło mi to tylko ból.
Powiedziałam mu, że nie spotkamy się, bo nie chcę być z mężczyzną, którego prawie każda może mieć ![]()
Wpadł w szał. Napisał mi mnóstwo przykrości. Że żałuje że mnie wgl poznał, że jestem totalnie beznadziejna, że ma nadzieję, że mnie nigdy wiecej nie będzie musiał oglądać. A na koniec rzucił hasłem "wal się
". Obrażał mnie przez kilka kolejnych sms-ów właśnie dlatego, że odmówiłam spotkania.
Niby wszystko zaczęło wracać do normy, bo zdałam sobie sprawę z tego, że po tych wszystkich kłamstwach, nie byłabym w stanie znowu z nim być, a jednak takie słowa z jego strony zabolały baardzo
I po raz kolejny spowodował u mnie płacz, smutek, żal i mieszankę negatywnych emocji. Czemu tak mi z tym źle, skoro nie chciałam mieć z nim nic wspólnego po tym wszystkim??? Przecież powinnam to olać
:(
Tak bardzo żałuję, że wgl odpisałam na tego sms-a. Nie mogę sobie tego darować. Totalna beznadzieja..
11 968 2013-11-17 19:20:42
Wczoraj wieczorem przypadkiem dowiedział się, że jestem na imprezie. Zaczął pisać. Całą noc. Chciał się spotkać, chciał po mnie przyjechać, wypisywał, że mnie potrzebuje, że mu źle. oczywiście nie odpisywałam. Po 20 min stwierdził, ze już mu się odechciało i że nie muszę już odpowiadać. 4 rano.. kolejny sms. "Spotkamy się? Tak albo nie". Brak reakcji z mojej strony. 6 rano... przepraszał że się uniósł. Tłumaczył to tym, że jest zazdrosny. Pytał czy się gniewam.
Reszta potoczyła się tak jak opisałam w poprzednim poście.
Toksykologia z każdej strony...
11 969 2013-11-17 20:03:37
Bardzo to wszystko trudne. Nie wiem w tym momencie, co mam ze sobą zrobić. Nic, ale to zupełnie nic mi się nie chce. Zastanawiam się, czy nie zrobić sobie tygodnia urlopu i jakoś się pozbierać. Jedno jest pewne, coś z sobą musze zrobić, coś dla siebie. Płakać na pewno będę, bo jego słowa bardzo bolały i będę je jeszcze długo pamiętać. Będę pamiętać kłamstwa i to, że powiedział mi, że nie potrafi być wobec mnie szczery. Stał się zupełnie innym człowiekiem, niż jeszcze miesiąc temu. Ciężko mi to wszystko zrozumieć w tej chwili.
11 970 2013-11-17 20:20:39
Kalina, ten facet to jakiś kosmita. Szacun, Dziewczyno, że mu odmówiłaś. Twoje zwycięstwo, choć gorzki jego smak...
Bubble, nie wiem czy urlop Cię nie pogrąży jeszcze bardziej. Dużo czasu na myślenie... jak mój zaczął odwrót, to akurat ja zaczynałam l4 i było cholernie ciężko, inna sprawa, ze mnie juz mocno ograniczyła wysoka ciąża. nie było mowy o zbyt wielu zapełniaczach czasu...
11 971 2013-11-17 21:43:45
czuje straszna panike i strach ...
serce wali mi okropnie ![]()
11 972 2013-11-17 22:10:25
i zalałam sie łzami ![]()
11 973 2013-11-17 22:13:02
i zalałam sie łzami
Barbarka, co tam u Ciebie?
11 974 2013-11-17 22:20:16
Kalina, ten facet to jakiś kosmita. Szacun, Dziewczyno, że mu odmówiłaś. Twoje zwycięstwo, choć gorzki jego smak...
Bubble, nie wiem czy urlop Cię nie pogrąży jeszcze bardziej. Dużo czasu na myślenie... jak mój zaczął odwrót, to akurat ja zaczynałam l4 i było cholernie ciężko, inna sprawa, ze mnie juz mocno ograniczyła wysoka ciąża. nie było mowy o zbyt wielu zapełniaczach czasu...
Jutro chyba ze względu na wygląd jednak wezmę urlop, oczy podkrążone, całodniowym płaczem, nie będę dobrze wyglądała, a o skupieniu się nad praca mowy nie ma.
11 975 2013-11-17 22:24:51
cięzki dzień
strasznie dziś tęsknie staram sie jak moge nie myslec ale każda kolejna myśl sprowadza sie do jednego
aż boję się iść spać
miałam dziś wieczorem iśc do niego po psa i kilka rzeczy ale napisał że go nie będzie napisałam że jak bedzie miał czas w tygodniu to ma napisać odpisał "zobaczymy"
:(
11 976 2013-11-17 22:43:38
Poczułam potrzebę wygadania się wiem że to dobre miejsce:) Pisałam już tu kiedyś ale pod innym nickiem o mojej miłości na odległość. Zakończyłam chyba na tym, że przeprowadziłam się do jego miejscowości, 300km od mojej, zostawiłam rodzinę, przyjaciół, nie kontynuowałam studiów, po prostu chciałam spróbować żyć gdzie indziej, inaczej, z kimś. Na początku było świetnie, jeszcze lepiej jak znalazłam pracę, mieliśmy pieniążki siebie, było naprawdę dobrze. Jak w każdym związku były nieporozumienia ale nie jakieś mega poważne. To co stało się w tym roku to jakiś koszmar, historia jak z telewizyjnego programu - chcąc nie chcąc zadaje sobie pytanie dlaczego ja...
Na początku września dowiedziałam się że mój ukochany ma komornika - nie płacił alimentów... Więc tak- dowiedziałam się że ma dziecko, które ma ponad rok, (mieszkaliśmy razem ponad 3 lata!!), że zdradził mnie niecały rok po tym jak się do niego przeprowadziłam, że zdradził mnie z wspólną znajomą, (której szczerze gratulowałam ciąży, dziecka). Okazało się, że kiedy ja byłam taka szczęśliwa, planowałam przyszłość, on miał swoją tajemnicę o której nikomu nie powiedział, ale wiadomo kłamstwo ma krótkie nogi. Ukrywał sprawy w sądzie, ukrywał fakt zdrady, i ciąży, ona też nic nie powiedziała, nie dała znaku że coś jest nie tak. A myślałam że się lubimy.
Najpierw byłam w takim szoku że nie dochodziło to do mnie, jak doszło wróciłam do rodziców. Chciałam w tym roku zaczać chodzić do szkoły musiałam zrezygnować ze względu na przeprowadzkę, rzuciłam pracę , zostawiłam przyjaciół których udało mi się tam znaleźć. Utrzymujemy ze sobą kontakt teltefoniczny nie jest tak że go znienawidziłam za tą zdradę, znienawidziłam za kłamstwo, za to ,że żyło nam się tak dobrze (według mnie), że moje plany na przyszłość legły w gruzach, że teraz nie mogę znaleźć pracy, że nie mam pieniędzy, że mieszkam u rodziców. Czasem płacze mi przez tel i mówi jak mnie kocha jaki to był błąd, ja chciałabym żeby było jak przed tym, inaczje nie mogę z nim być. on tego nie chce zrozumieć, uważa że wszystko może wrócić do normy. ale nie z mojej strony, ja nie bede budować związku na kłamstwie, i na gruzach tej miłości i zdrady, i z myślą że kilkadziesiąt km dalej żyje jego dziecko... dla niego to nie jest problemem, wspólczuje mu bo chyba zdaje sobie sprawe jaki błąd popełnił, stracił mnie i to największa kara za to wszystko.
Tylko teraz mi jest ciężko mam doła, na początku nie bałam się że nikogo nie poznam już teraz zaczynam się bać. Jest mi smutno, bo znowu muszę zaczynać od początku, jestem zła że było tak dobrze a znów jest tak źle. Nie mam myśli że chce do niego wrócić o nie, głupia nie jestem, ale zdrada boli, o boję się że jeszcze wielokrotnie mnie to zaboli, i utrudni życie...
11 977 2013-11-17 22:52:18
Jestem cały czas z Wami...
Nie poddawajcie się.... <przytul>
11 978 2013-11-17 22:55:14
Akeme czy moje zwycięstwo? Mam nadzieję...
Ale przed chwilą dosłownie wszystko potoczyło się nie tak jak powinno. Serce mi wali jak oszalałe. Po tym wszystkim dzisiaj nie wytrzymałam. Akurat byłam z kumplem na spacerze. On dużo wie co się u mnie dzieje. Rozryczałam się jak dzieciak po jego sms-ach. Byłam w tak beznadziejnym stanie, że najnormalniej w świecie zabrał mi telefon, spisał jego nr i zadzwonił do niego
:(:( Do tej pory się trzęsę z tego powodu.
Przekazał mu krotką informację, że jest moim facetem i że nie życzę sobie żadnego kontaktu. Że drugi raz tego nie powtórzy. Delikatnie mu groził.
Mam tyle żalu do niego, że to zrobił. Cholera po co???
:(
Sama chciałam to skończyć. Po swojemu. Czuję się jak w filmie ![]()
11 979 2013-11-17 23:11:01 Ostatnio edytowany przez flogger (2013-11-17 23:13:23)
Dziewczyny czytam Wasze opisy nieudanych związków i jak potraficie wybaczyć swoim facetom nawet coś takiego jak zdrada. Mnie niedawno rzuciła moja jak mi się wydawało miłość życia chociaż czasem było ciężko miała swoje wady ale kto ich nie ma trzeba nauczyć się z tym żyć. Dla mnie najważniejsze było to że ją kocham i starałem sie dać z siebie jak najwięcej sądząc że ona to doceni i zacznie mnie traktować jak partnera w związku a nie jak jakiegoś śmiecia co można go w każdej chwili wyrzucić a jak potrzeba to wciągnąć z powrotem. Moja sytuacje opisałem w innym wątku więc nie będę sie powtarzał. Niedawno mnie zostawła ot tak sobie bo nie chciałem sie zgodzić na jej pomysł bo coś odemnie potrzebowała i to cos było dla niej w tym momencie najważniejsze, ja znalazłem inne rozwiązanie sytuacji ale ona chciała na swoim postawić. Nie było żadnej zdrady czy innych numerów z mojej strony (z jej zresztą też, w tej kwestii byliśmy wobec siebie w porządku) poszło o głupoty dlatego dziwie sie czytając Wasze historie ile jesteście w stanie przebaczyć facetowi gdzie w moim przypadku mimo starania sie - mogła zawsze liczyć na moja pomoc i nie raz to okazałem, o drogich prezentach czy wspólnych zakupach za które płaciłem nie wspomne nigdy jej tego nie żałowałem ani nie wymawiałem - zostawła mnie. Teraz siedze i sie głowie co zrobiłem nie tak, czy wogóle miałem jakiś wpływ na to żeby sprawy potoczyły sie inaczej.
11 980 2013-11-17 23:23:20 Ostatnio edytowany przez kalina32 (2013-11-17 23:24:09)
Flogger
Domyślam się, że nie jest Ci łatwo zrozumieć to co się stało. Bo niby jak? Skoro nie rozumiesz co tak naprawdę się stało...
Czy miałeś na to wpływ? Ty wiesz o tym najlepiej. Z tego co mówisz wygląda tak, jakby nie doceniała tego co miała, tego co jej ofiarowałeś. Zapewne w jakimś sensie czujesz się oszukany, wykorzystany. Smutne to. Może dawałeś a niewiele wymagałeś w zamian..
Pozostaje Ci zastanowić się nad tym czy chcesz dać temu jeszcze szansę. Jeśli tak, to nie sądzę żeby dobrym pomysłem była walka o nią. Zbyt łatwo przyszło jej odejście. Przynajmniej tak wynika z twojej wersji. Innej nie znamy.
Daj jej czas, daj jej zatęsknić, niech zrozumie że coś straciła. Jeśli zrozumie. Jak to się mówi "jak kocha to wróci". A wtedy to Ty będziesz podejmował ostateczną decyzję.
11 981 2013-11-17 23:43:24
Tak, jest ciężko. Myślałem że starając się jak najlepiej potrafię uda się zbudować związek w którym oboje będziemy szcześliwi. Z czasem widziałem że sprawy idą nie tak, że ona wogóle nie bierze pod uwage tego co robię. Dla jasności nie oczekiwałem nic wielkiego chciałem tylko żebym coś dla niej znaczył, był kimś na kim jej zależy w życiu. Wiem jak zachowuja sie dziewczyny które kochają. Dla mnie normalnym jest ze jeśli dwoje ludzi się kocha chcą ze sobą spędzać jak najwięcej czasu i to jest najważniejsze żeby cieszyć się swoją obecnością razem. Dla niej najważniejsz było jakie atrakcje przygotowałem na nasze spotkanie które odbywalo się raz na tydzień albo i żadziej akurat wtedy jak jej pasowało i na tak długo jak ona chciała i niejednokrotnie dawała do zrozumienia że inne jej nawet błahe sprawy są dużo ważniejsze od naszych spotkań czy wogóle od naszego związku. Ja myślałem cały czas że bardziej sie musze starać że coś to zmieni, zawsze jej ustępowałem. W końcu jednak zacząłem odpuszczać bo widziałem że dalej sie tak nie da, kilka razy na jej ignorancję czy inne zagrywki zareagowałem nerwami bo już nie wytrzymywałem ale oczywiście w efekcie ja byłem wszystkiemu winien chociaż podkreślam takie sytuacje zawsze zaczynały sie od jej fochów. Jak gdzieś mieliśmy jechać zawsze musiało byc tak żeby jej sie to miejsce podobało bo inaczej by nie pojechała, ja się tu nie liczyłem.
11 982 2013-11-17 23:48:30 Ostatnio edytowany przez flogger (2013-11-17 23:48:56)
Jeśli chodzi o jej odejście to tak dokładnie było jak pisałem, chciała pokazać że postawi na swoim chociaż można sprawe było inaczej załatwić i to ona odemnie chciała pomocy więc chyba nie było jakimś przstępstwem że chciałem to zrobic po swojemu tak żeby cel osiągnąć. Z drugiej strony też chciałem pokazać że mam swoje zdanie i czasem też powinna sie podporządkować do tego sie akurat przyznaję.
11 983 2013-11-18 00:14:42
Sztuka kompromisu... myślę, że w przypadku twojej ex było z tym ciężko.
Qrcze jak czytam twoje posty, przypomina mi się to czego pragnęłam od swojego faceta. Wspólnych spacerów, wspólnie spędzanego czasu na niczym, wspólnego nudzenia się. Żeby tylko był. Nic więcej. I nie udało się. Bo dzielił czas na pół. Na dwie kobiety. Obie miałyśmy go po trochę.
Kiedy "trójkąt" wyszedł na jaw, ktoś musiał "ustąpić". No więc to ja poczułam się jak intruz. Wiec to ja odeszłam. Jeszcze gdy miał szansę mnie zatrzymać, nie zrobil tego, nie walczył. Dopiero teraz rzekomo uświadomił sobie, że to ja jestem kobietą z którą chce spędzić resztę życia.
Moze by mu się udało. Ale musiał włożyć w to wiele pracy, żeby to odzyskać. Jak już zaczynał i widział mój sprzeciw, robił się chamski i agresywny.
Więc robił 1 krok w przód a zaraz potem 10 w tył. Powtarzał to wiele razy. Jeszcze wczoraj "kocham" "tęsknię" "potrzebuję cię" a dzisiaj po mojej odmowie "jesteś beznadziejna" "pieprz się".
Szybka reakcja, próba podjęcia walki i jeden moment, żeby się zniechęcił i wyzwiska.
Może wystarczyło nie odpuszczać, nie zniechęcać się i walczyć dalej, pokazywać do skutku że kocha, żałuje tego co zrobił i działać. Nie wiem...
Wiem jedno. Kumpel mnie dzisiaj wyręczył. Moze kiedyś mu za to podziękuję, a może wręcz przeciwnie. Obecnie stoję w miejscu ponownie.
Daj znać flogger jak zmienia się twoja sytuacja..
11 984 2013-11-18 00:39:16 Ostatnio edytowany przez flogger (2013-11-18 00:47:04)
Właśnie tego chciałem, razem robic cokolwiek, jechac gdziekolwiek, posiedzieć w domu pogladac film oby tylko razem spedzic czas, jak najwięcej czasu, cieszyć się sobą. Czy to tak wiele ? Jej to nie odpowiadało, najważniejsze były atrakcje i to wcześniej przez nią zaakceptowane bo nie lubiła niespodzianek. Marzy mi sie normalna spokojna rodzina bez szukania sobie niepotrzebnych problemów. Jak czytam kalina32 co Twój facet odwala jak Cie obraził to szlak mnie trafia, nigdy do dziewczyny/kobiety bym sie tak nie odezwał, a moja eks stwierdziła że ją obrażam bo kilka razy wytknałem jej że jest egoistką, nigdy nie używałem żadnych obrazliwych słów.
Nie wiem czy ja za dużo wymagam, po długim czasie bycia samemu trafiłem na dziewczynę i co z tego jak jakoś nie po drodze nam było.
Jestem prawie pewien że skończy sie tak że sie skończy czyli ona sie nie odezwie. Ja już próbować nie będę bo wyciągnąłem rękę na samym początku jak mnie zostawiła i bez odzewu więc teraz jej ruch, ale na ile ją znam to nie odezwie sie, długo by można mówić czemu tak myślę.
11 985 2013-11-18 09:51:01
Barbarka, jak skończy się zbieranie rzeczy, to zrobi się nieco łatwiej... zobaczysz... stopniowo zaniknie kontakt, a brak kontaktu jest mniej bolesny od takiego obojętnego 'zobaczymy'...
Flogger, witaj wśród nas. Zdecydowanie, kobiety są w stanie wiele wybaczyć, mężczyźni też. Ale... tylko określony typ. Ci, którzy nie wybaczają tylko od razu idą dalej nie muszą się tutaj logować. Trafiłeś na wampirzyce...
Bubble, jak tam... urlopujesz się?
Kalina, ten facet nie jest chyba zrównoważony. Nawet gdyby wrócił, to na chwilę. Podziękujesz koledze szybciej niz myślisz. Podejrzewam, ze jak mój dół minie, to i ja podziękuje jeszczemezowi, ze sobie poszedł w cholerę... Ale jeszcze chwile muszę sie pomęczyć...
Znów wczoraj miałam to uczucie, gdy on był u Małego Krzysia, że juz w moim mieszkaniu jest za ciasno dla nas. że z chwilą, gdy obrócił sie przeciwko mnie, stał sie zbyt obcy by pasować w to miejsce. Ale wciąż mam mieszane uczucia, bo w nocy, gdy wstaję do synka, a potem nie mogę juz zasnąć, to tęsknota mnie zjada żywcem...
11 986 2013-11-18 10:37:40
Dzisiaj pobudka o 3.45 i od razu myśl o nim, i łzy spływające po twarzy. Już nie zasnęłam, jestem w pracy, wszystkim dookoła tłumaczę, że mam zapalenia spojówek....
Mam potworną ochotę zadzwonić do niego i mu wszystko wywrzeszczeć, jakim jest s...........
Gdy starałam się o dziecko i byłam w szpitalu, on już od kilku miesięcy prowadził z nią życie, czy to nie jest okropne.....
Emocjonalnie nadal jestem z nim związana, zastanawiam się jak długo to potrwa. na pewno, poprzez nasze wspólne sprawy finansowe, będziemy mieli ze sobą kontakt i tego się boję, że za każdym razem będzie wracać to ogromne uczucie pustki...
11 987 2013-11-18 10:49:28
jest mi strasznie źle....
jego tłumaczenie, że on nie może ze mną być, za to co mi zrobił, nie wie czy da radę....
pytam dlaczego z nią jesteś nadal, skoro mówiłeś, że to skończone, odpowiedź brzmi, po co mam kończyć, skoro nie wiem czy chcę być z tobą..... zabiło mnie...
czyli jednak obecność drugiej osoby jest ważna, bo ciężko było by być samemu, tak jak mnie ciężko, szkoda, że tego nie rozumie
11 988 2013-11-18 10:50:39
AKEME wiem że trafiłem na wampirzyce i księżniczkę w jednym, wiem że to głupie bo zdrowy rozum kazał mi już dawno uciekać, ale na prawdę ją kocham i pewnie sporo potrwa zanim się to zmieni.
11 989 2013-11-18 10:55:06
ja się zastanawiam, jak układać to życie na nowo, jak nie ma się na nic ochoty, kiedy zwykłe czynności dnia codziennego sprawiają tyle trudu, kiedy myśli, mimo wszystko, krążą nadal wokół niego, kiedy zabił słownie, a moje serce swoje, trzyma go cały czas i nie chce wypuścić...... jak
11 990 2013-11-18 10:57:45
AKEME wiem że trafiłem na wampirzyce i księżniczkę w jednym, wiem że to głupie bo zdrowy rozum kazał mi już dawno uciekać, ale na prawdę ją kocham i pewnie sporo potrwa zanim się to zmieni.
Witaj Flogger,
no właśnie, z uczucia do drugiej osoby, jeśli szczerze się kochało, ciężko się wyleczyć... długa droga przed nami, bardzo długa i wyboista, ja po części zdaję sobie z tego sprawę, że powinnam zając się swoim życiem, zapomnieć, ale sam wiesz, że to bardzo trudne...
11 991 2013-11-18 11:00:17 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-11-18 11:31:56)
Bubble, mój brat kiedyś mi mądrą rzecz powiedział, ze tak naprawdę ludzie wiedzą czego chcą, ale nie wiedza jak to powiedzieć. a psycholożka mi powiedziała 'czyny nie słowa...' dziwnie się tłumaczy ten Twój były... I trochę tak, jakby chciał sobie zostawić furtkę. Pewnie wie, że jak z tą inną nie wyjdzie, to będzie mógł wrócić... To jest perfidne...
Flogger, a może Ty kochasz lustrzane odbicie swojej byłej...?
11 992 2013-11-18 11:00:30
Witajcie. Czytałam wasze historie i wiele z tych przemyśleń oraz uczuć mam w sobie w tym momencie. Moja historia jest długa, pogmatwana i samej ciężko mi nabrać dystansu jeszcze do sprawy. Rok temu poznałam mężczyznę, z którym wiedziałam, że nie powinnam być. Znałam jego tendencję do zdrad i flirtów i wiedziałam jak się takie rzeczy kończą. Mój pierwszy facet był z tych i wiele mnie kosztowało by wrócić do siebie. Mam z nim 6 letniego synka. Więc teoretycznie rzecz biorąc powinnam być o wiele mądrzejsza i silniejsza zwłaszcza, że pozbierałam się. Miałam szczęśliwe, kochane dziecko, pasję, wiedziałam czego chcę od życia dopóki nie pojawił się pan J. Nie wiem co było w tym człowieku, że straciłam po raz drugi głowę. Teraz wiem, że z jakiegoś powodu wybierałam właśnie takich facetów. Nie zwracałam uwagi na tych ''dobrych''. Ale wracając do pana J, nasz związek nie był idealny od początku, on miał też jakieś swoje przeżycia z poprzedniego, 8letniego związku i za szybko się to wszystko działo. Po 3 miesiącach zamieszkaliśmy razem, prowadziliśmy wspólnie dobrze prosperującą działalność gospodarczą. Mieliśmy niby wszystko, ale brakowało bliskości. On z natury nie jest wylewnym, czułym człowiekiem. I choć czułam, że mu zależy coś było nie tak. Parę razy przyłapałam go na pisaniu z innymi kobietami, kłamstwie, zdradzie co prawda nie, ale dla mnie jedno prowadziło do drugiego. Stałam się osobą, którą nigdy nie chciałam być. Zaczęłam go sprawdzać i jak wychodziło coś za każdym razem myślałam, że odejdę... tyle, że tego nie robiłam i tu zaczyna historia się powtarzać. Mimo brania tabletek zaszłam w ciąże, obecnie jestem w 5 miesiącu. On się cieszył, ocieplił, zauważyłam poprawę. Niestety jak zaczęło się układać jedno to drugie walić. Mieliśmy problemy z firmami, a pan J dostał od znajomego propozycję otwarcia firmy za granicą. Zdecydowaliśmy się, perspektywa była znacznie lepsza. Wyjechał tydzień temu budować dla nas nowe życie. Wczoraj znów przejrzałam jego pocztę... i się zaczęło. Wymienianie numerami z kimś, rozmowy z podtekstami. Powiedziałam mu, że koniec, nie dam rady przechodzić tego znowu i czekać aż w końcu zostawi mnie dla innej. On teraz przeprasza, błaga, żałuję, twierdzi, że to nic nie znaczy...ehh nawet nie odpisuję. Nie umiem się odnaleźć , mam mętlik w głowie. Czuję się jak idiotka
11 993 2013-11-18 11:53:06
Cześć Muszelko. Tak to niestety jest, że na miłość nie ma rady. Kiedy wiązałam się z człowiekiem, który teraz mnie opuszcza, to miałam z tyłu głowy myśl, że wiążę się z osobą pogmatwaną. Ale uwierzyłam, że to co nas połączyło pomoże nam wzajemnie wyleczyć zranienia. Nie dałam rady. Zastanów się, dlaczego ładujesz się w związki obarczone ryzykiem. Może taki był Twój tata? (wybacz, że to sugeruje, ale to w rodzinie jest ukryta geneza naszych wyborów), a może Twoi partnerzy mieli takich zdradzających ojców, a może jeszcze inaczej to było...? Nie obraź się na mnie... pisałaś, że już drugi raz się władowałaś... zastanowić się trzeba - dlaczego... by potem tego uniknąć. Pozdrawiam.
11 994 2013-11-18 11:53:20
Cześć netkobietki
jestem dziś trochę podbudowana bo idę do jednej z firm deweloperskich wystawiła właśnie mieszkania na sprzedaż są bardzo fajne kawalerki ok 30m2 fajny układ co prawda stan deweloperski ale będzie można wszystko od nowa urządzać tak ja bym chciała !!! nie wiem czy coś z tego będzie ale na samą myśl robi mi się miło więc sobie o tym myślę , mieszkania będą oddawane w IV kwartału 2014 roku z tego co mi wiadomo raty są ok 600 zł miesięcznie ? kurczę ale się nakręciłam dziś, tak bardzo chciała bym się usamodzielnić? a i jeszcze coś wam powiem wybrałam się wczoraj na saunę i rozmawiałam z całkiem sympatycznym i przystojnym Panem on zaczął rozmowę, aż żałuję że nie zaprosiłam go na kawę
ale myślę że jeszcze go tam spotkam heheh
Wieczorem chwile popłakałam w podusie dopadł mnie znowu ten strach 10 lat stabilizacji pewności siebie i jutra plany marzenia .... i a teraz nic jedna wielka czarna odchłań pustka i poszłam spać
Dziewczyny czy oni są warci naszych łez ? nie jesteśmy takie beznadziejne myślę że jesteśmy naprawdę silne w końcu to my rodzimy dzieci !! Kochane moję głowa do góry
ciekawe jak długo dziś będę mieć taki humor ? a może to jeszcze alkohol po integracji ?.. albo moja psychika już całkiem się posypała
11 995 2013-11-18 11:56:48
No ale wybieram się niedługo do Wawki;)
To napisz jak będziesz planowała przyjazd, to może spotkamy się na kawę ;-) z czymś słodkim ;-)))
11 996 2013-11-18 12:02:56
Cześć netkobietki
jestem dziś trochę podbudowana bo idę do jednej z firm deweloperskich wystawiła właśnie mieszkania na sprzedaż są bardzo fajne kawalerki ok 30m2 fajny układ co prawda stan deweloperski ale będzie można wszystko od nowa urządzać tak ja bym chciała !!! nie wiem czy coś z tego będzie ale na samą myśl robi mi się miło więc sobie o tym myślę , mieszkania będą oddawane w IV kwartału 2014 roku z tego co mi wiadomo raty są ok 600 zł miesięcznie ? kurczę ale się nakręciłam dziś, tak bardzo chciała bym się usamodzielnić? a i jeszcze coś wam powiem wybrałam się wczoraj na saunę i rozmawiałam z całkiem sympatycznym i przystojnym Panem on zaczął rozmowę, aż żałuję że nie zaprosiłam go na kawę
ale myślę że jeszcze go tam spotkam heheh
Wieczorem chwile popłakałam w podusie dopadł mnie znowu ten strach 10 lat stabilizacji pewności siebie i jutra plany marzenia .... i a teraz nic jedna wielka czarna odchłań pustka i poszłam spać
Dziewczyny czy oni są warci naszych łez ? nie jesteśmy takie beznadziejne myślę że jesteśmy naprawdę silne w końcu to my rodzimy dzieci !! Kochane moję głowa do góry
ciekawe jak długo dziś będę mieć taki humor ? a może to jeszcze alkohol po integracji ?.. albo moja psychika już całkiem się posypała
Barbarka,
fajnie, że się odezwałaś, z tak dobrym humorem. Zazdroszczę tej kawalerki, trzymam kciuki, oby się udało. Ja na ten moment muszę jeszcze poczekać, myślę, że ok. pół roku. Na razie coraz bliżej jestem decyzji, aby coś pozmieniać, chęci potrzebuję do tego, przemaluję sobie sypialnię, zrobię tak po mojemu... i może to coś zmieni, chociaż w minimalnym stopniu w moim nastawieniu do życia....
11 997 2013-11-18 12:14:57
Bubble, mój brat kiedyś mi mądrą rzecz powiedział, ze tak naprawdę ludzie wiedzą czego chcą, ale nie wiedza jak to powiedzieć. a psycholożka mi powiedziała 'czyny nie słowa...' dziwnie się tłumaczy ten Twój były... I trochę tak, jakby chciał sobie zostawić furtkę. Pewnie wie, że jak z tą inną nie wyjdzie, to będzie mógł wrócić... To jest perfidne...
chyba już nie, jakiś czas temu było lepiej, ale jak już powiedział zacznij życie od nowa, to już chyba furtki nie chce, zamknęłam ja wczoraj wychodząc
11 998 2013-11-18 12:18:35 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-11-18 12:20:45)
Bubble, Barbarka, no brakowało mi Was... Bubble, rób tę sypialnię. To naprawdę dużo daje, jak znów pozwalasz wychodzić Twojej naturze :-) Ja od razu przestawiłam kilka mebli, jak jeszczemąż się zawinął. Tak, by było bardziej po mojemu. W styczniu będzie kuchnia :-)
Barbarka, a Tobie z całego serca życzę, abyś zaczęła wić swoje gniazdko, a miłe towarzystwo męskie też pomoże Ci powrócić do równowagi i poczuć się kobieco i wartościowo... aż Ci zazdroszczę... A swoją drogą, skąd jesteś?
11 999 2013-11-18 12:30:21
Ja postaram się teraz usiąść spokojnie, już nie ścigać szczęścia, bo rzeczywiście im bardziej walczyłam, tym więcej traciłam, i teraz straciłam wszystko, co było dla mnie najważniejsze. Wiem, że będę miała chwile słabości, za kilka dni, pewnie będę miała ochotę do niego zadzwonić i zapytać czy na pewno jest w 100% pewny swojej decyzji, ale przezwyciężę i tę chęć. Skupię się bardziej na sobie, nie zadzwonię, nie odpiszę na smsa, odtrącił mnie brutalnie, pomimo mimo starań. Czy wybaczę mu kiedyś to co zrobił, zapewne wybaczę, ale nie zapomnę już chyba nigdy.
12 000 2013-11-18 12:50:53
Szczęście nie zagości na dłużej, dopóki nie nauczymy się żyć same ze sobą, Buble. Tylko świadomość własnej wartości, lubienie siebie i swojego życia jest receptą. Nie kolejny facet, który może zawinąć się gdy tylko zrobi się mniej wygodnie. Tylko czy taki stan da się tak po prostu osiągnąć?
12 001 2013-11-18 13:16:48
Szczęście nie zagości na dłużej, dopóki nie nauczymy się żyć same ze sobą, Buble. Tylko świadomość własnej wartości, lubienie siebie i swojego życia jest receptą. Nie kolejny facet, który może zawinąć się gdy tylko zrobi się mniej wygodnie. Tylko czy taki stan da się tak po prostu osiągnąć?
Nie wiem, wydaje mi się, że jesteśmy tak skonstruowani, że potrzebujemy do życia tej drugiej osoby. Świadomość własnej wartości jak najbardziej każdy powinien posiadać, ale jak przychodzą takie chwile jak teraz mamy, to zapominamy o tej wartości, walcząc o tą drugą osobę. Jest to przykre, ale chyba nie do przeskoczenia.
12 002 2013-11-18 13:23:25
znowu zaczyna mi się to samo, to przerażające uczucie bezsilności, ścisk w żołądku i gardle, znowu wróciło do mnie, że koniec stabilizacji nastąpił, radzić sobie trzeba samemu, już nikt nie pomoże, już dla nikogo nie jest się ważnym... ehh moje myśli
12 003 2013-11-18 14:05:48
Mnie to też rozbija. Masz rację, że w tandemie jest nam 'pełniej', raźniej i lepiej. Rozumiem Cię, ja po miesiącu od 'dobrej nowiny' wyłam jak bóbr, a moje nienarodzone jeszcze dziecko wierzgało, gdy ja beczałam i przezywałam podobny ścisk gardła. Teraz jest mi głupio, autentycznie głupio, bo K przyjeżdża, ma mnie za sierotę i ofiarę losu, ja się bardzo przed nim odsłaniałam, mówiłam, że nadal kocham... a on i tak ma to i za nic. Z konieczności nabieram dystansu, rozmawiam z nim jak z agresorem, gdy on do mnie wali z grubej rury. To nie jest moja natura. Nie mam wyjścia. on chciałby odejść i mieć minimalne konsekwencje, a zapomina jakie są moje konsekwencje. I nie chodzi tu o odwet w żadnym wypadku... Ale nie pozwolę, by po raz kolejny wykorzystał moje dobre serce i fakt, że coś do niego czuję. Zycie z takim rozdwojeniem jaźni to koszmar - gdy chcesz dla tej drugiej osoby jak najlepiej, ale oznacza to rezygnacje z siebie i... musisz jednak wybrać siebie, a jednocześnie grac wbrew sobie. trudno to opisać...
12 004 2013-11-18 14:13:22
AKEME Z psychologicznego punktu widzenia wiem skąd u mnie się to wzięło, ojca nie znałam praktycznie, pojawił się gdy miałam 8 lal, był z nami rok i znów zniknął. Więc tu jest moja czysta głupota po prostu, bo gdybym była nieświadoma... ale nie mogę tego o sobie powiedzieć...Teraz trzeba znów się pozbierać i pamiętać w takich chwilach, że zawsze mamy wybór i że jeszcze szczęście do nas zawita. A tkwienie na siłę w czymś co nas nie uszczęśliwia zawsze źle się kończy. Dobrze, że są takie portale bo mimo, że jest tu tyle cierpiących osób każda z nas czuję się mniej idiotycznie i samotnie.
12 005 2013-11-18 14:27:45
Muszelko, a ja nie wiem skąd mi się wzięło, bo mój dom był normalny, rodzice, dzieciaki... w pokoleniu wyżej był rozwód. Mój jeszczemąż jest kimś zupełnie innym niż mój ojciec. Ale ja, podobnie jak swojego ojca, próbowałam męża zadowalać i wiedziałam, że nigdy nie dam rady. Tata też rzadko był ze mnie dumny. To jest jedyne podobieństwo, jakie wyśledziłam. Za to jeszczemąż bardzo sklonował zachowania swego ojca względem jego żony. Jedyne , czego postanowił nie robić tak jak jego ojciec, to nie pozostać ze mną z powodu dziecka. I taki jest finał.
12 006 2013-11-18 14:55:30
ciężko nawet w pracy wytrzymać, wszyscy w koło opowiadają już o planach andrzejkowych i świątecznych.....
a moje plany runęły...
jaka ja mam ochotę do niego napisać, że jest mi źle.... dlatego pisze tutaj, a nie do niego
12 007 2013-11-18 15:49:28
Mnie to też rozbija. Masz rację, że w tandemie jest nam 'pełniej', raźniej i lepiej. Rozumiem Cię, ja po miesiącu od 'dobrej nowiny' wyłam jak bóbr, a moje nienarodzone jeszcze dziecko wierzgało, gdy ja beczałam i przezywałam podobny ścisk gardła. Teraz jest mi głupio, autentycznie głupio, bo K przyjeżdża, ma mnie za sierotę i ofiarę losu, ja się bardzo przed nim odsłaniałam, mówiłam, że nadal kocham... a on i tak ma to i za nic. Z konieczności nabieram dystansu, rozmawiam z nim jak z agresorem, gdy on do mnie wali z grubej rury. To nie jest moja natura. Nie mam wyjścia. on chciałby odejść i mieć minimalne konsekwencje, a zapomina jakie są moje konsekwencje. I nie chodzi tu o odwet w żadnym wypadku... Ale nie pozwolę, by po raz kolejny wykorzystał moje dobre serce i fakt, że coś do niego czuję. Zycie z takim rozdwojeniem jaźni to koszmar - gdy chcesz dla tej drugiej osoby jak najlepiej, ale oznacza to rezygnacje z siebie i... musisz jednak wybrać siebie, a jednocześnie grac wbrew sobie. trudno to opisać...
Mój M. jest w jakimś amoku. Zupełnie nie ten człowiek. Zamyka się w sobie, gdy zaczęłam go pytać o nią. Ale wiem, że z nią jest. W stosunku do mnie, jest ..... nie taki jak dawniej, tak to opiszę. Ale inaczej już nie będzie. Ważne, że nie ma między nami przemocy, on chce załatwić wszystko polubownie, ale widzę, że nie chce mnie skrzywdzić, przynajmniej w temacie podziału wspólnych rzeczy. Prosiłam go, aby to on pozałatwiał pewne sprawy notarialne z przepisaniem ustalonych rzeczy na mnie, czekam... ma pozabierać w tym tygodniu swoje rzeczy. Dałam mu czas do końca miesiąca, aby pozałatwiać to co się da, a sprawa mieszkania jeszcze pozostanie sprawą otwartą, myślę, na jakiś czas.
Bardzo mnie to wszystko boli, szczególnie, że jest ona w jego życiu.....
12 008 2013-11-18 15:59:58
Wiem Bubble, że Ci ciężko, zwłaszcza ze świadomością, że on układa już sobie nowe życie, a Ty utknęłaś i śladu radości nie widać... Wczoraj, jak K był u synka, to jak zawsze zajrzał na swoją pocztę z mojego laptopa. I widziałam, że oglądał swoje zdjęcia z wycieczki rowerowej w góry. Z nią tam był :-( Taki zadowolony z siebie na tych zdjęciach... To tym bardziej boli. Tak to boli, że porzucił nas po to, by bawić się. Masakra. Bardzo Cię rozumiem i przytulam. Trzymajmy się mimo wszytsko. Ja teraz nie mam ochoty na łzy. Zaraz będę mieć gości - kuzynka i chrzestny mojego synka. Prawdopodobnie chrzestny będzie częściej widywał mojego synka niż jego własny tata...
12 009 2013-11-18 16:10:00
Wiem Bubble, że Ci ciężko, zwłaszcza ze świadomością, że on układa już sobie nowe życie, a Ty utknęłaś i śladu radości nie widać... Wczoraj, jak K był u synka, to jak zawsze zajrzał na swoją pocztę z mojego laptopa. I widziałam, że oglądał swoje zdjęcia z wycieczki rowerowej w góry. Z nią tam był :-( Taki zadowolony z siebie na tych zdjęciach... To tym bardziej boli. Tak to boli, że porzucił nas po to, by bawić się. Masakra. Bardzo Cię rozumiem i przytulam. Trzymajmy się mimo wszytsko. Ja teraz nie mam ochoty na łzy. Zaraz będę mieć gości - kuzynka i chrzestny mojego synka. Prawdopodobnie chrzestny będzie częściej widywał mojego synka niż jego własny tata...
Ta świadomość jest najgorsza. Łatwiej by mi chyba było, gdyby był sam, może wtedy by wszystko przemyślał, a tak ma kogoś, komu poświęca czas i nie czuje rozstania, stąd ten chłód w jego głosie i tekst, abym układała sobie życie na nowo.
12 010 2013-11-18 16:34:02
Muszelko, a ja nie wiem skąd mi się wzięło, bo mój dom był normalny, rodzice, dzieciaki... w pokoleniu wyżej był rozwód. Mój jeszczemąż jest kimś zupełnie innym niż mój ojciec. Ale ja, podobnie jak swojego ojca, próbowałam męża zadowalać i wiedziałam, że nigdy nie dam rady. Tata też rzadko był ze mnie dumny. To jest jedyne podobieństwo, jakie wyśledziłam. Za to jeszczemąż bardzo sklonował zachowania swego ojca względem jego żony. Jedyne , czego postanowił nie robić tak jak jego ojciec, to nie pozostać ze mną z powodu dziecka. I taki jest finał.
Nie zawsze nasze dorosłe problemy są wynikiem dzieciństwa. Czasami po prostu trafiamy na toksycznych mężczyzn. On zdecydowanie taki jest. Poczytałam sobie Twoją historię i wiele podobieństw widzę u siebie. Przechodziłam już to raz więc rozumiem jak Ci ciężko, ale wiedz, że to minie. Za parę lat nie będziesz czuła już nic do ojca dziecka za to dziecko da Ci wiele radości i bezwarunkowej miłości. Wiele złych dni i załamek przed nami, bo to, że już to przerabiałam nie znaczy, że za drugim razem mniej boli... chyba wręcz przeciwnie, czuję się jakbym miała deja vu. I nadal w środku tli się we mnie nadzieja, że może oprzytomnieje, może zrozumie...jeszcze ta tęsknota. Dotąd pracowaliśmy i mieszkaliśmy razem, teraz pustka . Z drugiej strony staram się ułożyć nowy plan. Myśleć o dalszej przyłości, o tym jaka jeszcze mogę być szczęśliwa. Ale to dopiero pierwszy dzień...
12 011 2013-11-18 16:50:28
Kalina, ten facet nie jest chyba zrównoważony. Nawet gdyby wrócił, to na chwilę. Podziękujesz koledze szybciej niz myślisz.
Wiesz... przyznam, że obróciło się to przeciwko mnie. Już to widzę, już wiem. Cholernie mi z tym źle.
Kolega chciał mi pomóc, ok rozumiem. A namieszał bardzo. Powiedział, że jest moim facetem. To zdanie zmieniło wszystko. Już wtedy gdy między nami zaczęło się sypać bo pojawiła się ona, mój były sugerował mi, że zapewne ktoś w moim życiu jest. Może chciał sobie to ułatwić, albo znaleźć usprawiedliwienie, pretekst, cokolwiek żeby nie kończyc tej znajomosci. Wzbraniałam się przed tym, bo oczywiście do końca byłam mu wierna.
A więc.. gdy usłyszał cos takiego od mojego kumpla, utwierdził się tylko w przekonaniu, że jednak nie byłam w porządku. Zapewne już zdążył się rozgrzeszyć.
Efekt? Dostałam dzisiaj maila od niego. Zarzucił mi, że nie wierzy już w moją wierność i że jestem fałszywą kobietą. A tego się po mnie nie spodziewał. Dodał też, że gówno go obchodzi już co mam do powiedzenia. Ogólnie ocenił mnie cyt. "żenująco"
Na koniec pozwolił sobie dopisać, że mam wykasować każdy drogę kontaktu do niego i żebym nie próbowała z żadnej korzystać.
I oczywiście "NIENAWIDZĘ CIĘ"
Gorzej być nie mogło. Tylko dlaczego do tego dopuściłam?
:(:(:(
I dlaczego tak mnie to boli, skoro nie powinnam go już wgl słuchać?
Czuję się totalnie sponiewierana.
Kolejny raz upadłam z ogromną siłą...
12 012 2013-11-18 16:52:49
Muszelko, dziękuję za słowa otuchy, choć na dzień dzisiejszy trudno jest mi wyobrazić sobie, że nie będę nic czuć do K. Od 5 lat było zawsze tak, jak dotąd i inna opcja taka nierealna... Ale z drugiej strony różne kryzysy miałam i znam ten efekt, że wypala się w jakimś momencie dawna zażyłość i uczucia.
Życzę Ci, aby Twoje życie się jeszcze poukładało... zasługujesz na to.
12 013 2013-11-18 16:54:04
Czasami jak czytam większość Waszych postów dziewczyny, to zaczynam mysleć, że wszystko zniszczyłam.
Ciągle ktoś powtarza... "czekam, może on zrozumie" "może do mnie wróci" "może przemyśli, zostawi ją i wróci"
Qrcze!! Naprawdę jesteście w stanie to wybaczyć? Jęsli tak, to może rzeczywiście zniszczyłam to co mogłam mieć, skoro nie pozwoliłam mu wrócić..
:(
12 014 2013-11-18 16:59:02
Tylko świadomość własnej wartości, lubienie siebie i swojego życia jest receptą. Nie kolejny facet, który może zawinąć się gdy tylko zrobi się mniej wygodnie.
Tak prawdziwe że aż bolesne.
12 015 2013-11-18 17:00:42
Kalinka, nie myśl tymi kategoriami. On nie jest uczciwy wobec Ciebie. Na Twoją odmowę reaguje agresją. Pomyśl kim byś się stała w jego oczach... Poza tym, ja już nie czekam, że mój przemyśli. A nawet jeśli to zrobi, to go do psychiatry wyślę, bo to nie jest normalne co robił przez cały ten czas.
12 016 2013-11-18 17:15:14 Ostatnio edytowany przez kalina32 (2013-11-18 17:16:35)
Kalinka, nie myśl tymi kategoriami. On nie jest uczciwy wobec Ciebie. Na Twoją odmowę reaguje agresją. Pomyśl kim byś się stała w jego oczach... Poza tym, ja już nie czekam, że mój przemyśli. A nawet jeśli to zrobi, to go do psychiatry wyślę, bo to nie jest normalne co robił przez cały ten czas.
Obawiam się, że jednak juz stałam się kimś innym w jego oczach. Kimś, kto w pewnym sensie też nie był uczciwy wobec niego. Jest rozgrzeszenie? jest. To on w końcowym efekcie zabronił mi kontaktu ze sobą.
Trudno, nie będę się przeciez tłumaczyć. To tak jakbym prosiła o dalsze jego uczucie... prawda? ![]()
Mówisz, że już nie czekasz aż coś przemyśli. Jesteś pewna, że gdyby to nastąpiło, podziękowałabyś mu i byłabyś gotowa zacząć życie bez niego? Wiedząc, że chce do Ciebie wrócić?
12 017 2013-11-18 17:33:20
Najbardziej przerażają mnie wypowiedzi na wszelkiego typu forach, typu: gdy mężczyzna czuje, że się o niego dba, gdy wystarczająco jest adorowany, gdy ma wszystko.. NIE ZDRADZI, NIE ZOSTAWI, NIE PORZUCI.
Wszystko pięknie i miło. Dla kobiet jest tysiące "mądrych" poradników. Jak zatrzymac przy sobie mężczyznę. A co z facetami? Co Oni robią aby zatrzymać przy sobie kobietę???? Gdzie te poradniki do cholery?
Wychodzi na to, że gdy mężczyźni mają za dobrze to ich mdli, nudzi i zaczynają zdradzać. Szukają przygód. Jak mają źle, to też zdradzają bo są nieszczęśliwi, niedocenieni...To wszystko działa w dwie strony.
Dokładnie to było powodem rozpadu mojego związku. Gdy pojawiły się problemy w moim życiu osobistym, on o tym wiedział, bo rozmawialiśmy na ten temat. Potrzebowałam tylko wsparcia. Było mi ciężko, wiec nie oddawałam się w 100%. Wytrzymał tylko chwilkę. Później już były tylko pretensje, że mam mało czasu, że mam te swoje problemy przez co on nie czuje się wystarczająco adorowany. Cholera!
Był powód? Był. Znalazł sobie inną. I tak sobie zostałam z tymi swoimi problemami. Bez wsparcia, bez niego. Bo już zaczął rozwijać inną znajomość. Tam czuł się doceniony na tyle na ile jego własny czubek nosa potrzebował.
12 018 2013-11-18 17:43:59
AKEME napisał/a:Kalinka, nie myśl tymi kategoriami. On nie jest uczciwy wobec Ciebie. Na Twoją odmowę reaguje agresją. Pomyśl kim byś się stała w jego oczach... Poza tym, ja już nie czekam, że mój przemyśli. A nawet jeśli to zrobi, to go do psychiatry wyślę, bo to nie jest normalne co robił przez cały ten czas.
Obawiam się, że jednak juz stałam się kimś innym w jego oczach. Kimś, kto w pewnym sensie też nie był uczciwy wobec niego. Jest rozgrzeszenie? jest. To on w końcowym efekcie zabronił mi kontaktu ze sobą.
Trudno, nie będę się przeciez tłumaczyć. To tak jakbym prosiła o dalsze jego uczucie... prawda?Mówisz, że już nie czekasz aż coś przemyśli. Jesteś pewna, że gdyby to nastąpiło, podziękowałabyś mu i byłabyś gotowa zacząć życie bez niego? Wiedząc, że chce do Ciebie wrócić?
Wysłałabym go na terapię, Kalinko. Jest osobą mocno pogmatwaną emocjonalnie. Z rodziny rozbitej, gardzi w bardzo nieprzyjemny sposób swoją matką (a od pewnego czasu podobne zagrywki stosował wobec mnie), nawet tego nie wie, ale psychiczną przemoc stosuje. Jest uzależniony od sportu (jakkolwiek kuriozalnie to brzmi), porzucił nas po to, by móc nadal się bawić w te swoje sporty. I w ogóle całe życie traktuje w kategoriach zabawy. Zabawił się w dom, małżeństwo i - co najgorsze - w rodzicielstwo. Każda z tych 'zabaw' mu się przestała podobać i z bardzo otwartą głową polazł za inną kobietą, która pociągnęła go na imprezy sportowe. To jest absolutny brak dojrzałości i odpowiedzialności. Zanim ponownie wpuściłabym go do swojego życia to chciałabym wiedzieć, że przynajmniej tyle dla stabilizacji zrobi (posprząta sobie w głowie). Może po jakimś czasie... ale nie mam co dywagować, bo wiem, że nie ma już czego ratować.
Opisałam tę niepiękną część jego osobowości. Ma też tę drugą, tę, która mnie zafascynowała. Pamięć o niej teraz sprawia, że tęsknię za nim i chciałabym, aby był wciąż w moim życiu. Ale wiem już teraz zbyt dobrze, że to nie jest jego jedyna twarz. Dla mnie ma teraz tylko tę gorszą, a dla tej innej kobiety tę pozytywną.
12 019 2013-11-18 17:45:09
Czasami jak czytam większość Waszych postów dziewczyny, to zaczynam mysleć, że wszystko zniszczyłam.
Ciągle ktoś powtarza... "czekam, może on zrozumie" "może do mnie wróci" "może przemyśli, zostawi ją i wróci"
Qrcze!! Naprawdę jesteście w stanie to wybaczyć? Jęsli tak, to może rzeczywiście zniszczyłam to co mogłam mieć, skoro nie pozwoliłam mu wrócić..:(
Myślę, że w niektórych momentach myślimy, że możemy wybaczyć. Łatwiejsze to niż przyznanie przed sobą, że to koniec, że trzeba zmienić swoje życie. Większość ludzi boi się zmian. Dlatego pozornie wybaczamy, a tak na prawdę robimy sobie większą krzywdę. Ran nie da się przekreślić, zapomnieć. tak samo trudno odbudować zaufanie. Dlatego podziwiam kobiety, które nie pozwalają się tak ranić. Nie dbasz o mnie wystarczająco to won. Zazdroszczę tej postawy. Ja żałuję, że nie powiedziałam wcześniej basta. Liczę tylko na to, że będę wystarczająco silna żeby się nie załamać totalnie i znów cieszyć się życiem.
12 020 2013-11-18 17:54:19
Myślę, że w niektórych momentach myślimy, że możemy wybaczyć. Łatwiejsze to niż przyznanie przed sobą, że to koniec, że trzeba zmienić swoje życie. Większość ludzi boi się zmian. Dlatego pozornie wybaczamy, a tak na prawdę robimy sobie większą krzywdę. Ran nie da się przekreślić, zapomnieć. tak samo trudno odbudować zaufanie. Dlatego podziwiam kobiety, które nie pozwalają się tak ranić. Nie dbasz o mnie wystarczająco to won. Zazdroszczę tej postawy. Ja żałuję, że nie powiedziałam wcześniej basta. Liczę tylko na to, że będę wystarczająco silna żeby się nie załamać totalnie i znów cieszyć się życiem.
Uwierz mi, też żałuję, że nie ucięłam tego odrazu. Stanowczość i jeszcze raz stanowczość. Może gdybym odeszła odrazu, bez proszenia o zrozumienie, kajania się, zrozumiałby coś. Zbyt długie przeciąganie i czekanie na nie wiadomo co, sprawia tylko, że im przestaje powoli zależeć. Bo nie czują że coś stracili. Bo ciągle byłyśmy z boku. I w końcu się kończy.
Wiem tylko, że moje dawanie szansy więcej niż raz nic dobrego nie przyniosło. A nawet obróciło się przeciwko mnie. W końcowym efekcie nic z tego nie wyszło, a zostałam skrzywdzona poraz drugi. I to on wszystkim pierd****ął.
12 021 2013-11-18 18:02:23 Ostatnio edytowany przez flogger (2013-11-18 18:04:10)
Witaj Flogger,
no właśnie, z uczucia do drugiej osoby, jeśli szczerze się kochało, ciężko się wyleczyć... długa droga przed nami, bardzo długa i wyboista, ja po części zdaję sobie z tego sprawę, że powinnam zając się swoim życiem, zapomnieć, ale sam wiesz, że to bardzo trudne...
Zgadza się boli jak diabli, szczególnie że sie tak zaangażowało w związek z nadzieją że będzie to coś do końca życia. Dzisiaj dalej poczytałem jak drogie Panie potraficie walczyć o swojego faceta nawet jeśli okazał sie kłamcą, zdradził i szczerze mówiąc po tym co sam przeszedłem jestem zadziwiony ile kobieta może wybaczyć jeśli kocha. Dociera do mnie że moja ex mimo dawania sygnałów że coś do mnie czuje (były miłe słówka, nawet i zazdrość czasami co mnie bardzo podbudowało), jednak nie było to poważne uczucie. Właściwie prawie zawsze dawała mi do zrozumienia że jeśli mamy razem być to musi mi zależeć, mogłem stawać na rzęsach, a dla niej ciężko czasem było poświęcić troche czasu dla nas, ciężko było pójść na najdrobniejszy kompromis, ona po prostu chciała mną rządzić i jeśli chciałem z nią być musiałem się na to zgodzić bo inaczej cytuję "mogę stracić to co mam", ja mogę stracić bo nie ona. Wybaczcie że ją tak tu opisuję ale są to fakty i może się wydawać dziwne że ja widząc to wszystko byłem przy niej aż sama mnie zostawiła , ale cały czas byłem przekonany że ona w końcu sie zmieni jeśli będzie widziała że mi zależy. Był okres że doprowadziła mnie takim podejściem do prawie załamania nerwowego spać po nocach nie mogłem na szczęście udało mi się z tego podnieść i zacząłem jej po części oddawać takie zachowanie, jednak i tak zawsze mogła na mnie liczyć i najczęściej jej ustępowałem tyle tylko że przestałem się już tak przejmować jej zachowaniem. No ale jednak jak już mnie zostawiła ból przyszedł.
Flogger, a może Ty kochasz lustrzane odbicie swojej byłej...?
Może nie lustrzane odbicie a bardziej wyborażenie o niej, wyobrażenie o naszym związku takim normalnym gdzie oboje się kocha i ma do siebie szacunek i potrafi się wzajemnie dla siebie poświęcić jeśli trzeba. Tak wogóle to ona sprawia wrażenie bardzo miłej i pogodnej dziewczyny, jest inteligentna, ładna, krótko mówiąc jak ją poznałem oczarowała mnie, nie jest jakąś pierwszą lepszą co ma fiu bzdziu w głowie i co najważniejsze jest wierna co dla mnie jest najważniejsze bo sam też taki jestem. Zabrakło u niej jednak pewnych cech bardzo ważnych dla związku, cały czas miałem nadzieję że to przyjdzie, że ja musze sie bardziej postarać.
12 022 2013-11-18 19:30:51
Muszla24 napisał/a:Myślę, że w niektórych momentach myślimy, że możemy wybaczyć. Łatwiejsze to niż przyznanie przed sobą, że to koniec, że trzeba zmienić swoje życie. Większość ludzi boi się zmian. Dlatego pozornie wybaczamy, a tak na prawdę robimy sobie większą krzywdę. Ran nie da się przekreślić, zapomnieć. tak samo trudno odbudować zaufanie. Dlatego podziwiam kobiety, które nie pozwalają się tak ranić. Nie dbasz o mnie wystarczająco to won. Zazdroszczę tej postawy. Ja żałuję, że nie powiedziałam wcześniej basta. Liczę tylko na to, że będę wystarczająco silna żeby się nie załamać totalnie i znów cieszyć się życiem.
Uwierz mi, też żałuję, że nie ucięłam tego odrazu. Stanowczość i jeszcze raz stanowczość. Może gdybym odeszła odrazu, bez proszenia o zrozumienie, kajania się, zrozumiałby coś. Zbyt długie przeciąganie i czekanie na nie wiadomo co, sprawia tylko, że im przestaje powoli zależeć. Bo nie czują że coś stracili. Bo ciągle byłyśmy z boku. I w końcu się kończy.
Wiem tylko, że moje dawanie szansy więcej niż raz nic dobrego nie przyniosło. A nawet obróciło się przeciwko mnie. W końcowym efekcie nic z tego nie wyszło, a zostałam skrzywdzona poraz drugi. I to on wszystkim pierd****ął.
I tu się zgadzam z Tobą. ja też za długo walczyłam o Nas, pomimo, że ja nie zdradziłam. Prosiłam, rozmawiałam, aby nie przekreślać tych 15 lat i nic to nie dalo. Usłyszalam, że ona nie naciskała......i dlatego dał jej szansę, czy to nie absurd.
12 023 2013-11-18 19:41:22
Flogger,
jedni potrafią być na zewnątrz bardzo mili, a w stosunku do partnera pokazują różki. Jeżeli ona nie widziała potrzeby zmian, chociaż na nie wskazywałeś, to albo nie miała takiej potrzeby, bo uważała, że jest ok, że Ty i tak wszystko zniesiesz, albo po prostu jej charakter na to nie pozwalał. Pewne sposoby zachowania człowiek ma wrodzone lub nabyte, i ciężko stać się kimś innym, jeżeli się nad sobą bardzo mocno nie pracuje. Może jakas wspólna rozmowa-terapia by Wam pomogła, może ona miała jakiś problem o którym Ci nie powiedziała i to w sobie dusiła.
12 024 2013-11-18 21:03:08
Flogger,
jedni potrafią być na zewnątrz bardzo mili, a w stosunku do partnera pokazują różki. Jeżeli ona nie widziała potrzeby zmian, chociaż na nie wskazywałeś, to albo nie miała takiej potrzeby, bo uważała, że jest ok, że Ty i tak wszystko zniesiesz, albo po prostu jej charakter na to nie pozwalał. Pewne sposoby zachowania człowiek ma wrodzone lub nabyte, i ciężko stać się kimś innym, jeżeli się nad sobą bardzo mocno nie pracuje. Może jakas wspólna rozmowa-terapia by Wam pomogła, może ona miała jakiś problem o którym Ci nie powiedziała i to w sobie dusiła.
Co prawda w ogólnikach, ale opisałaś mojego jeszczemęża...
12 025 2013-11-18 21:19:22
Dzisiaj miałam ciężki dzień. Wszystko wraca do mnie ze zdwojoną siłą. Boję się dnia jutrzejszego i tego co będzie dalej. Gdzieś wiara we mnie samą znikła, gdzieś się zagubiła, jak ja sama. Miałam ochotę wysłać do niego smsa, co u niego słychać, ale nie wysłalam. Chyba zastosuję metodę Barbarki, będę moje smsy do niego zapisywać w kalendarzyku.