netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 401 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 182 183 184 185 186 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 896 do 11 960 z 14 840 ]

11 896

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

AKEME,
jak tam u Ciebie, jak da się zauważyć po moim wypowiedziach, mam ostre wahania nastroju, raz płacz, potem chęć walki o siebie i wmawianie sobie, dasz radę, huśtawka emocjonalna na całego... co myślicie o tym, abym siebie nie pogrążała, to powinnam odciąć się od kontaktów z jego rodziną, bo jest to nieuniknione i zawsze coś się o nim usłyszy, chyba lepiej się odciąć?

11 897 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-11-14 15:50:33)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

hej, jstem... ale maiałam teściową w odwiedzinach i nie mogłam pisać. Rzeczywiście Bubble, amplituda nastrojów spora. Ale u mnie to samo. Zerwanie kontaktu z Twoim byłym i jego rodziną to jest spora szansa na szybsze pogodzenie się z jego nieobecnością. Ja nie zrywam kontaktu z moimi teściami, bo przynajmniej na ten moment bardzo chcą mieć kontakt z wnukiem, a przyznam też, że oni mnie bardzo polubili, od razu zaakceptowali i to co wyrabia jeszczemąż to im się w głowach nie mieści. Wspierają mnie, zwłaszcza teściowa.

A jeszcze wracając do Twoich nastrojów... w walce o siebie chyba najtrudniej jest zrobić każdorazowo pierwszy krok. Jak już to ruszy, to tak jak Barbarka, przez jakiś czas poziom energii i wiary w to, że będzie lepiej wzrasta. Potem, gdy znów dopadają myśli i wspomnienia, to jest trudniej. Ale ten czas łez też jest potrzebny. Swoją żałobę trzeba przejść, blokada tylko wszystko przedłuży i utrudni...

11 898

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hej, jak mnie chwyciło ok.14 to nadal trzyma. Opanował mnie strach, przerażenie co będzie dalej ze mną. Jak to wszystko udźwignę, jak sobie poradzę. Pomimo, że ostatni rok jak wspominałam byłam już prawie sama, jednak, świadomość, że jest ktoś obok, zawsze daje poczucie bezpieczeństwa. I ten okropny, nieprzyjemny ścisk żołądka. Nie wiem czy jestem gotowa na ostateczną rozmowę z moim M. czy będę silna, jak go zobaczę, czy się rozkleję. A jak się jednak dowiem, że on nie widzi możliwości bycia ze mna, bo sobie nie poradzi z tym co mi zrobił, to jak to przyjmę. Rozkleję się. Zastanawiam się czy nie odłożyć tej rozmowy, nie spotkać się za miesiąc. Ja się wypłaczę, cos sobie przetłumaczę, może będzie mi lżej, za miesiąc przyjąć prawdę, że nas już nie ma.  Cały czas się jednak łudzę.... ale czy tym wszystkim potrafiłabym z niż żyć nie wiem na chwilę obecną. Kolejny wieczór z płaczem w tle się zapowiada.

11 899 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-11-14 18:34:08)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Bubble, ale może pomimo płaczu odkurz tego atlasa. Nawet jeśli dzisiaj nie zrobisz rozpiętek, to nic... Ale otwórz to pole działania. Nie wiem co Ci doradzić, ale myślę że siedzenie w niepewności przez kolejny miesiąc jest destrukcyjny, niby zyskasz czas na zdystansowanie się i przetrawienie krzywdy, ale podejrzewam, że to tak naprawdę będzie miesiąc robienia sobie nadziei. Co ma wisieć nie utonie, jeśli on przemyśli i będzie chciał wrócić to i tak to zrobi. A TY, jeśli tak by się stało, podejmiesz decyzję, czy go przyjąć do swojego życia.

A powiedz, bo może coś pominęłam, czy Ty jako samodzielna jednostka masz jakieś ograniczenia (typu: brak własnego lokum, niezbyt wysokie zarobki, etc). Jak nie chcesz to nie pisz na forum oczywiście. Pytam, bo martwisz się jak sobie dasz radę i co z Twoim życiem dalej...

Wieanna, Carpathia,co z Wami...

11 900

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

dzis przeczytałam coś fajnego smile
"Nigdy nie wiesz jaka silna jesteś, dopóki bycie silną nie stanie się Twoim jedynym wyjściem"


własnie siedze z farba na włosach chyba nie wyrobie się na siłownie będzie smutny wieczór sad chyba że sie wybiore do rossmana ...

11 901

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Barbarka, jak Ty na siłowni ćwiczysz? wszystkie  partie, głównie kardio, czy zupełny 'freestyle'? nie smuć... z naszej trójki trzymasz fason najlepiej...

11 902

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

co do lokum to mamy wspólne, zobaczymy co powie w tej sprawie, mamy wspólny kredyt na nie ;-(( mam pracę póki co, więc sobie poradzę z utrzymaniem siebie i opłatami, chociaż mieszkanie jak na mnie sama spore, więc i wydatki większe, ale rozglądałam się po rynku, i nie za bardzo opłaca się je teraz sprzedać, bo więcej stracę niż zyskam, więc i tak musze czekac do rozmowy, aż on się określi co i jak...
a dzisiaj mam fatalnego dnia ciąg dalszy awarie, awarie, awarie... i brak kogos kto pomoże
odkurzam atlas jak uporam się z awarią ....

11 903

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hej Kochane, jestem tu cały czas, czytam każdy Wasz post... co u mnie, dół straszliwy, depresja przetykana histerią i paniką, to tak w skrócie... a jeszcze sytuacja się dodatkowo skomplikowała, bo ogólnie pojawił się nowy znajomy. Powstał kompletny chaos. Spędzam czas, ale jestem jak drewno, a raczej jak kamień i nie potrafię nic z siebie wykrzesać. Teraz dodatkowo mam jazdy w stylu "co ja wyrabiam, przecież nic do niego nie czuję". Oczywiście to tylko i wyłącznie znajomy, nie ma mowy o niczym, ale ja już jakby na zapas mam wyrzuty sumienia, nie chcę zrobić komuś takiego świństwa, jakie mi zrobiono. To tylko znajomy, ale... pokomplikowało się. Szkoda gadać, co bym nie zrobiła w życiu, to nie wychodzi, albo wychodzi źle.

A Was przytulam i ściskam cieplutko.

11 904

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

Barbarka, jak Ty na siłowni ćwiczysz? wszystkie  partie, głównie kardio, czy zupełny 'freestyle'? nie smuć... z naszej trójki trzymasz fason najlepiej...

freestyle  smile dopiero się ucze smile

ciagle rozglądam się za jego samochodem sad:(

11 905

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tęsknię cały czas ;-(, staram się zająć myśli czym innym, ale nie daje rady ;-(((.

11 906

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Barbarko, trening dla Ciebie. Taki mały obwodzik, który w sumie można też pociągnąć interwałowo. Do wyboru dla Ciebie, szczegóły wyjaśnię, jak trzeba. Jesteś raczej drobna, nie znam Twoich możliwości, obciążenia dobieram intuicyjnie, więc gdyby były za słabe/mocne to modyfikuj :-)

1/ rozgrzewka na bieżni/rowerku/orbitreku - ok 10 minut
2/ plecy i klatka piersiowa:
ściąganie wyciągu górnego 2 lub 3 serie po 12, obciążenie ok 15kg
klatka piersiowa przy bramie (hmm, wiesz o który sprzęt chodzi...?) 2 lub 3 serie po 12, obciążenie ok 10kg
3/ ramiona
biceps - naprzemienne uginanie przedramion 2 serie x 10 lub 12 ruchów (hantle 2-4kg), 1-2 serie po 10 ruchów wyciąg dolny (5kg)
triceps - uginanie przedramion znad głowy 2 serie x 10-12 ruchów (1 hantel ok 5kg), 1-2 serie po 10 ruchów wyciąg górny (5-10kg)
4/ nogi i pośladki
czworogłowy (przód uda) - obciążenie 5 kg 2 lub 3 serie po 12 ruchów
dwugłowy (tył uda) - obciązenie 5 kg 2 lub 3 serie po 12 ruchów
wykroki z hantlami (2-4 kg) 2 serie po 10 wykroków na każdą nogę.
6/ brzuch: scyzoryk (5kg) lub ławeczka skośna 2 serie po 12 rychów, spiętki w leżeniu tyłem - dużo :-P np ok. 100
5/ kardio na bieżni/rowerku/orbitreku ok 40-45 minut, puls do 140

Obwód robisz ciągiem, maksymalnie krótkie przerwy między seriami. Interwał te same ćwiczenia ustawione inaczej:
1/rozgrzewka ok 10 minut
2/...
kardio: 6 sprintów 30sek na bieżni przeplatanych marszem (1min) - razem ok 9 minut
3/...
kardio: 6 sprintów 30sek na bieżni przeplatanych marszem (1min) - razem ok 9 minut
4/...
kardio: 6 sprintów 30sek na bieżni przeplatanych marszem (1min) - razem ok 9 minut
5/ ...
kardio: 6 sprintów 30sek na bieżni przeplatanych marszem (1min) - razem ok 9 minut

w razie pytań chętnie wyjaśnię :-)

11 907

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No to mam nie przespana noc za sobą, przynajmniej dzień zapowiada się bardziej pogodny niż ostatnio. A jak tam u Was Dziewczyny? Ja przy wczorajszych awariach poczułam jak bardzo brakuje mi jego wsparcia ;-(, a tak wszystko na moich barkach. Strasznie jestem już zmęczona psychicznie ta cała sytuacją. Przepraszam, że tak pesymistycznie zaczynam od rana, ale myślałam, że będzie lżej, a im dalej jest ciężej i zaczynam się powoli poddawać ;-(((
Mam nadzieje, że u Was o wiele lepiej niż u mnie.

11 908 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-11-15 09:35:56)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Bubble, teraz czujesz sie wypompowana, w dodatku te awarie, ale jest cos co powinno Cie pocieszyć. Kobiety często w sprawach technicznych zdają sie na swoich facetów - i taka jest naturalna kolej rzeczy. Ale jak pare awarii zlikwidujesz sama, zobaczysz, ze np. ładowanie akumulatora to bułka z masłem, mebel da sie skręcić bez męskiej pomocy, jak pobawisz sie męskimi zabawkami, typu młotek czy śrubokręt, to odkryjesz dwie lub trzy rzeczy - ze to nie jest takie trudne, ze to może być nawet przyjemne i - najważniejsze - poczujesz sie silniejsza, zaradniejsza, bardziej samodzielna. Moze to trochę trąci udowadnianiem, ze facet nam niepotrzebny, ale nie taka jest w rzeczywistości motywacja. trzeba po prostu sie odważyć spojrzeć na samą siebie jak na jednostke samowystarczalną, odebrać tym facetom aurę niezastąpionych, gdy trzeba np. zmienić koło. Owszem, jest smutno, że nie ma kogoś, na kogo można liczyć. Ja też tak mam... ale staram się podchodzić do technicznych spraw bez kompleksu słabej, nieznającej się kobiety. I jak mi się uda opanować awarię, to choć przez moment czuję się dumna.
Głowa do góry, przy odpowiednim nastawieniu i odrzuceniu stereotypu 'kobiety od garów i firanek i obrusików' naprawdę da się odzyskać wiarę w siebie.

11 909

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Hej Kochane, jestem tu cały czas, czytam każdy Wasz post... co u mnie, dół straszliwy, depresja przetykana histerią i paniką, to tak w skrócie... a jeszcze sytuacja się dodatkowo skomplikowała, bo ogólnie pojawił się nowy znajomy. Powstał kompletny chaos. Spędzam czas, ale jestem jak drewno, a raczej jak kamień i nie potrafię nic z siebie wykrzesać. Teraz dodatkowo mam jazdy w stylu "co ja wyrabiam, przecież nic do niego nie czuję". Oczywiście to tylko i wyłącznie znajomy, nie ma mowy o niczym, ale ja już jakby na zapas mam wyrzuty sumienia, nie chcę zrobić komuś takiego świństwa, jakie mi zrobiono. To tylko znajomy, ale... pokomplikowało się. Szkoda gadać, co bym nie zrobiła w życiu, to nie wychodzi, albo wychodzi źle.

A Was przytulam i ściskam cieplutko.

na siłę nic nie wyciśniesz z siebie, nie ma sensu próbować, a na pewno nie warto się o to obwiniać. a z tym chłopakiem pogadaj może, aby sobie nie robił nadziei ... W spędzaniu czasu nie ma nic złego, otwieraj się na ludzi, ale może jednak za wcześnie dla Ciebie na szukanie kogoś. Chcesz zalepić wyrwę w duszy jak najszybciej, ale daj sobie więcej czasu jednak. Spokojnie... A... w sumie to ja też tak się miotam jak Ty. Tyle że u mnie nikogo na horyzoncie, więc nie mam kogo przepychać przez swoje życie. I powinno tak zostać...

11 910

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

Bubble, teraz czujesz sie wypompowana, w dodatku te awarie, ale jest cos co powinno Cie pocieszyć. Kobiety często w sprawach technicznych zdają sie na swoich facetów - i taka jest naturalna kolej rzeczy. Ale jak pare awarii zlikwidujesz sama, zobaczysz, ze np. ładowanie akumulatora to bułka z masłem, mebel da sie skręcić bez męskiej pomocy, jak pobawisz sie męskimi zabawkami, typu młotek czy śrubokręt, to odkryjesz dwie lub trzy rzeczy - ze to nie jest takie trudne, ze to może być nawet przyjemne i - najważniejsze - poczujesz sie silniejsza, zaradniejsza, bardziej samodzielna. Moze to trochę trąci udowadnianiem, ze facet nam niepotrzebny, ale nie taka jest w rzeczywistości motywacja. trzeba po prostu sie odważyć spojrzeć na samą siebie jak na jednostke samowystarczalną, odebrać tym facetom aurę niezastąpionych, gdy trzeba np. zmienić koło. Owszem, jest smutno, że nie ma kogoś, na kogo można liczyć. Ja też tak mam... ale staram się podchodzić do technicznych spraw bez kompleksu słabej, nieznającej się kobiety. I jak mi się uda opanować awarię, to choć przez moment czuję się dumna.
Głowa do góry, przy odpowiednim nastawieniu i odrzuceniu stereotypu 'kobiety od garów i firanek i obrusików' naprawdę da się odzyskać wiarę w siebie.

Dziękuje za słowa otuchy. Tak masz rację, zgadzam się w 100%, ale żal gdzieś pozostaje, przynajmniej na razie.

11 911

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

AKEME, dziękuję. Po prostu straszliwie boję się samotności. Dokładnie, miotam się bardzo... po prostu chaos totalny. Tylko dołożyłam sobie problemów. Ale gdyby nie znajomy, chyba oszalałabym z rozpaczy i samotności. Poza tym cenię go jako człowieka, nie chciałabym go skrzywdzić.

Nocka z głowy, łzy w tramwaju, u mnie wszystko jak zwykle. Tylko... moja przyjaciółka poprosiła mnie, żebym pomogła jej wybierać suknię ślubną. A przecież wie, jak się czuję, w jakim stanie jestem... mimo to zgodziłam się, chociaż w głębi serca wyję z bólu i nie wiem, jak to przeżyję. To ta sama osoba, która niedawno przekazała mi plotki o byłym, co było straszliwie bolesne... mam nadzieję, że ona jednak ma czyste intencje i serce sad

Ogólnie mam wrażenie, że mam nóż w sercu, a los kręci nim na wszystkie strony. Nawet teraz płaczę.

Jak u Was? Trzymajcie się.

11 912

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Bubble - Akeme bardzo dobrze napisala. Dokladnie tak samo uwazam, o czym sie sama przekonalam przez ostatnie pol roku. Najgorsze jest jak po raz pierwszy trzeba cos zrobic samemu, wtedy ten bol wraca jakby, uswiadamiasz sobie po raz kolejny ze COS sie zmienilo.... Jak musialam wymienic opone w aucie, zarowki w mieszkaniu, zmienic olej, ubezpieczyc auto, poradzic sobie z niedzialajacym ogrzewaniem. Ale z czasem to TEZ staje sie normalne... za ktoryms razem juz wiesz ze robisz to sama, bo go nei ma. I tak jak pisze Akeme - pomijajac aspekty emocjonalne, ze przykro itd, to tak czysto fizycznie to wiekszosc spraw naprawde mozemy zalatwic same, badz jak w moim przypadku prosze o pomoc/ rade brata lub sasiada i okazuje sie ze oni rownei dobrze moga to zalatwic, doradzic i potem jest faktycznie satysfakcja - z tym tez poradzilam sobie bardzo dobrze sama.

To po prostu jedna z miliona spraw, emocji, z ktorymi musimy sie zmierzyc przy rozstaniu z facetem z ktorym zylysmy. I tak samo dziala w druga strone. KAzdy rozgarniety facet tez poradzi sobie z czyms co my wczesniej robilysmy. Zrobia sobie pranie, wyprasuje, ugotuje, ogarnie mieszkanie - moj jm przynajmniej wiem ze nie ma z tym zadnego problemu beze mnie. Wiec tymbardziej - jesli on sobie normalnei radzi beze mnie (no bo dlaczego mialby sobie nie radzic) to ja tymbardziej musze sobie radzic...

11 913

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

u nie też noc nie przespana sad nie byłam na siłowni wczoraj więc nie padłam szybko  z boczku na bok i myśli i myśli sad zastanawiam się czy będzie mu łatwo byliśmy razem 10 lat byłam jedo pierwszą i jednyna kąbietą zktóra spał D. nie jest typem podrywacza, dzielnie sie trzymam nie piesze i nie dzwonie załamanie będzie jutro bo w niedziele zabieram do siebie Piesia na cały dzień musze też zabrać kilka rzeczy z jego mieszkania eh

Akeme co do treninguuu bardzo Ci dziekuje będę mieć jakieś pytanie to będę pisać smile
a teraz kobietki moje wytwałości nam wszystkim :*

11 914

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Bubble, żal i strach o przyszłość niestety będą nam towarzyszyły. I o ile żal najpierw się stępi a potem zamieni się w nostalgię i nie będzie już tak dławił, o tyle niepewna przyszłość będzie zawsze (no chyba że jednak się uda poukładać na nowo życie). Psycholożka, do której chodziłam powiedziała mi, że czas na żal trzeba sobie dać. Żeby łzy to wszystko z nas wymyły. Jak mi przychodzi słabizna, to nie staram się powstrzymywać łez. Ale gdy czuję się względnie, to blokuję wspomnienia, nie przywołuję obrazów i sytuacji, które mogą wywołać tęsknotę. Wręcz przeciwnie, odtwarzam teraz te złe chwile. Nie robiłabym tego, gdybym nie została zmuszona. Czeka mnie rozwód i niewykluczone, że będzie trzeba walczyć. Nienawidzę tej myśli, bo nie jestem wojowniczką, a jeszczemąż jest właśnie typem idącym po trupach. Jak będzie trzeba mi jeszcze bardziej dokopać dokopać, to dokopie mi niezależnie od wszystkiego. Wiesz do czego się posuwa...? W ramach rozwodu cywilnego twierdzi, że nie czuje się wyłącznie winien rozpadu, ale jak już przychodzi do stwierdzenia nieważności, to otwarcie mówi, że nie wszedł w związek ze szczerych uczuć, tylko pod przymusem, który sam sobie narzucił. Czyli oszukiwał mnie, siebie i wszystkich, brnął dalej, nie wyłączając niewymuszonej decyzji o dziecku, ale jednocześnie nie czuje się wyłącznie winien... i za nic ma to, że ja wchodziłam w związek z nim z prawdziwymi uczuciami, które nawet wtedy nie osłabły, gdy źle mnie traktował. Ani przez moment nie 'karałam' go przez np. nieugotowanie mu obiadu, czy fochy, to ja łaziłam na psychoterapię, by poradzić sobie z jego nadużyciami. Tak... mam ogromny, niewysłowiony żal, ale muszę go przeżywać i jednocześnie zbierać siły na walkę. Rozgadałam się... ale może wypuszczenie tego w przestrzeń mi pomoże jeszcze bardziej to poczuć, że jeszczemąż był krzywdzicielem i trzeba mi się z uczuć do niego otrząsnąć...

Wieanna, ja chyba bym nie poszła tej sukienki wybierać. Przecież nawet jeżeli Twoja znajoma nie robi tego z premedytacją, to i tak jest to katowanie Ciebie przez nią i Ciebie przez siebie samą. Czy ona nie ma choć odrobiny empatii? Nie za dużo tego...? Nie ma ona innej koleżanki, która mogłaby jej doradzić? Może to mało trafne porównanie, ale jeszczemąż tuż po poinformowaniu mnie o rozwodzie i o tym, że małżeństwo ze mną i decyzja o dziecku były jego błędem puszczał sobie piosenkę ze słowami '...popełniaj błędy, by zrozumieć styl życia na krawędzi - dobry niczym film...' i jeszcze się dziwił, że mi się ta piosenka nie podoba. Zachowanie godne troglodyty...  Wybacz, że porównuję do Twojej znajomej... ale po prostu taki brak wyczucia jest wstrętny... :-(

11 915

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

Bubble, żal i strach o przyszłość niestety będą nam towarzyszyły. I o ile żal najpierw się stępi a potem zamieni się w nostalgię i nie będzie już tak dławił, o tyle niepewna przyszłość będzie zawsze (no chyba że jednak się uda poukładać na nowo życie). Psycholożka, do której chodziłam powiedziała mi, że czas na żal trzeba sobie dać. Żeby łzy to wszystko z nas wymyły. Jak mi przychodzi słabizna, to nie staram się powstrzymywać łez. Ale gdy czuję się względnie, to blokuję wspomnienia, nie przywołuję obrazów i sytuacji, które mogą wywołać tęsknotę. Wręcz przeciwnie, odtwarzam teraz te złe chwile. Nie robiłabym tego, gdybym nie została zmuszona. Czeka mnie rozwód i niewykluczone, że będzie trzeba walczyć. Nienawidzę tej myśli, bo nie jestem wojowniczką, a jeszczemąż jest właśnie typem idącym po trupach. Jak będzie trzeba mi jeszcze bardziej dokopać dokopać, to dokopie mi niezależnie od wszystkiego. Wiesz do czego się posuwa...? W ramach rozwodu cywilnego twierdzi, że nie czuje się wyłącznie winien rozpadu, ale jak już przychodzi do stwierdzenia nieważności, to otwarcie mówi, że nie wszedł w związek ze szczerych uczuć, tylko pod przymusem, który sam sobie narzucił. Czyli oszukiwał mnie, siebie i wszystkich, brnął dalej, nie wyłączając niewymuszonej decyzji o dziecku, ale jednocześnie nie czuje się wyłącznie winien... i za nic ma to, że ja wchodziłam w związek z nim z prawdziwymi uczuciami, które nawet wtedy nie osłabły, gdy źle mnie traktował. Ani przez moment nie 'karałam' go przez np. nieugotowanie mu obiadu, czy fochy, to ja łaziłam na psychoterapię, by poradzić sobie z jego nadużyciami. Tak... mam ogromny, niewysłowiony żal, ale muszę go przeżywać i jednocześnie zbierać siły na walkę. Rozgadałam się... ale może wypuszczenie tego w przestrzeń mi pomoże jeszcze bardziej to poczuć, że jeszczemąż był krzywdzicielem i trzeba mi się z uczuć do niego otrząsnąć...

Wieanna, ja chyba bym nie poszła tej sukienki wybierać. Przecież nawet jeżeli Twoja znajoma nie robi tego z premedytacją, to i tak jest to katowanie Ciebie przez nią i Ciebie przez siebie samą. Czy ona nie ma choć odrobiny empatii? Nie za dużo tego...? Nie ma ona innej koleżanki, która mogłaby jej doradzić? Może to mało trafne porównanie, ale jeszczemąż tuż po poinformowaniu mnie o rozwodzie i o tym, że małżeństwo ze mną i decyzja o dziecku były jego błędem puszczał sobie piosenkę ze słowami '...popełniaj błędy, by zrozumieć styl życia na krawędzi - dobry niczym film...' i jeszcze się dziwił, że mi się ta piosenka nie podoba. Zachowanie godne troglodyty...  Wybacz, że porównuję do Twojej znajomej... ale po prostu taki brak wyczucia jest wstrętny... :-(

AKEME, tak mi przykro... Mi też psycholog powtarza, żebym dała sobie czas na żałobę oraz pogłębiła związek z samą sobą, który jego zdaniem jest bardzo zaniedbany, a właściwie prawie nie istnieje sad Ja bardzo boję się, że nie poukładam już sobie życia, dlatego spotykam się ze znajomym, chociaż gdzieś w głębi duszy wiem, że pewnych rzeczy po prostu nie przeskoczę. Że to za wcześnie, że ja nic nie czuję, że to pewnie nie to. Poza tym robię to samo co Ty, kiedy płaczę, to bez zahamowań, a kiedy czuję się na siłach, odtrącam wszelkie wspomnienia, nie dopuszczam ich w ogóle do siebie. Ja też cały czas szukam winy w sobie, obwiniam się dosłownie o wszystko, myślę, jakie błędy popełniłam... z trudem dociera do mnie, że to przecież ja zostałam skrzywdzona. Ja nie dostałam żadnej, najmniejszej szansy. Tak myślę, że podobne jesteśmy może jakoś...

Były jest tak szczęśliwy, że się mnie pozbył, zablokował mnie na fejsie, chociaż ze znajomych mnie nie wyrzucił, mówił, że możemy iść na piwo, ale oczywiście się nie odezwał, a obecnie zajmuje się zbieraniem opinii kolegów na temat wyglądu nowej dziewczyny.

A w sprawie szukania sukni ślubnej, to zdecydowałam, że odmówię jednak. Po prostu nie czuję się na siłach. Wiem, że będzie urażona, ale... po prostu nie dam rady sad

11 916

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

Bubble, żal i strach o przyszłość niestety będą nam towarzyszyły. I o ile żal najpierw się stępi a potem zamieni się w nostalgię i nie będzie już tak dławił, o tyle niepewna przyszłość będzie zawsze (no chyba że jednak się uda poukładać na nowo życie). Psycholożka, do której chodziłam powiedziała mi, że czas na żal trzeba sobie dać. Żeby łzy to wszystko z nas wymyły. Jak mi przychodzi słabizna, to nie staram się powstrzymywać łez. Ale gdy czuję się względnie, to blokuję wspomnienia, nie przywołuję obrazów i sytuacji, które mogą wywołać tęsknotę. Wręcz przeciwnie, odtwarzam teraz te złe chwile. Nie robiłabym tego, gdybym nie została zmuszona. Czeka mnie rozwód i niewykluczone, że będzie trzeba walczyć. Nienawidzę tej myśli, bo nie jestem wojowniczką, a jeszczemąż jest właśnie typem idącym po trupach. Jak będzie trzeba mi jeszcze bardziej dokopać dokopać, to dokopie mi niezależnie od wszystkiego. Wiesz do czego się posuwa...? W ramach rozwodu cywilnego twierdzi, że nie czuje się wyłącznie winien rozpadu, ale jak już przychodzi do stwierdzenia nieważności, to otwarcie mówi, że nie wszedł w związek ze szczerych uczuć, tylko pod przymusem, który sam sobie narzucił. Czyli oszukiwał mnie, siebie i wszystkich, brnął dalej, nie wyłączając niewymuszonej decyzji o dziecku, ale jednocześnie nie czuje się wyłącznie winien... i za nic ma to, że ja wchodziłam w związek z nim z prawdziwymi uczuciami, które nawet wtedy nie osłabły, gdy źle mnie traktował. Ani przez moment nie 'karałam' go przez np. nieugotowanie mu obiadu, czy fochy, to ja łaziłam na psychoterapię, by poradzić sobie z jego nadużyciami. Tak... mam ogromny, niewysłowiony żal, ale muszę go przeżywać i jednocześnie zbierać siły na walkę. Rozgadałam się... ale może wypuszczenie tego w przestrzeń mi pomoże jeszcze bardziej to poczuć, że jeszczemąż był krzywdzicielem i trzeba mi się z uczuć do niego otrząsnąć...

Mnie mój tez oszukiwał i nie tylko mnie ale również tą drugą, z która jest już jakiś czas i wszystkich dookoła. Wiem, że żal i te wszystkie emocje kiedyś znikną, no może nie wszystkie, ale to będzie kiedyś, a do tego czasu jakoś sobie musimy radzić i z tym jest ciężko. Bo ktoś kto kochał szczerze, przeżywa to 100-krotnie bardziej, niż ten kto szczerze nie kochał. Ja się zastanawiam, czy taka osoba jak mój M. miał dwie osobowości, że potrafił tak świetnie mną lawirować, oszukiwać, że niczego się nie spodziewałam, do czasu. Czy oni czują się szczęśliwi w takiej sytuacji, gdy tworzą równolegle, drugi swój związek, nie zakończywszy pierwszego, ranią kogoś, z kim żyli szmat czasu? Tego nie mogę zrozumieć. Czy to zachowanie nie spala ich wewnętrznie? Ukrywając cały czas druga kobietę, drugie życie, a pierwszej wspominają o ślubie, dzieciach i mamią cudowna przyszłością. Czy to nie jest okrutne?
Ja nie wiem czy ze mną już dzieje się coś niedobrego, ale kocham go nadal i to ja, pomimo doznanych przez niego krzywd staram się nas ratować.

11 917

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Poradziłam sobie z usterką sama, bez jego pomocy. I jestem z siebie dumna. Fryzjera przekładam na kolejny miesiąc ;-(

11 918

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bubble13 napisał/a:

Poradziłam sobie z usterką sama, bez jego pomocy. I jestem z siebie dumna. Fryzjera przekładam na kolejny miesiąc ;-(

no a mi się zlew w kuchni zatkał... tyle że tym razem z odsieczą przyjechał mój tata... tej usterki z małym dzieckiem nie naprawię sama. Przepychanie tego ustrojstwa to jedno, a zamontowanie syfonu to drugie...

a dlaczego z tym fryzjerem musisz czekać do grudnia? Też już marzę o zrobieniu sobie czegoś z włosami, ale nadal mi odrastają, jeszcze za krótkie są.

11 919

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:
bubble13 napisał/a:

Poradziłam sobie z usterką sama, bez jego pomocy. I jestem z siebie dumna. Fryzjera przekładam na kolejny miesiąc ;-(

no a mi się zlew w kuchni zatkał... tyle że tym razem z odsieczą przyjechał mój tata... tej usterki z małym dzieckiem nie naprawię sama. Przepychanie tego ustrojstwa to jedno, a zamontowanie syfonu to drugie...

a dlaczego z tym fryzjerem musisz czekać do grudnia? Też już marzę o zrobieniu sobie czegoś z włosami, ale nadal mi odrastają, jeszcze za krótkie są.

ja nie mam tu nikogo z bliskich, szkoda...
no może nie będzie tak źle z tym fryzjerem, może uda mi się jeszcze go załatwić w tym miesiącu, własnie dostałam premię ;-)))
ale się cieszę, każdy grosz się przyda, tym bardziej że nieprzewidziane wydatki, są zawsze w nieodpowiednim czasie wrrrrr

11 920

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewczyny,
poszukuję książki Dobsona Miłość potrzebuje stanowczości, jest nie dostępna, może ma ktoś z was w wersji pdf i byłby chętny przesłać dziękuje z góry

11 921

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ale ten los nas testuje, czy te wszystkie usterki nie mogły się pojawiać jak oni jeszcze byli, mieliby szansę się wykazać...

11 922

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Na mojego bym i tak nie mogłaliczyć, bo mimo że jeszcze był, to dla mnie go nie było. Bawił się z kumplem Justyną, gdy ja naprędce załatwiałam ostatnie sprawy przed narodzinami Synka. Zapchany zlew...? Przesuwanie mebli...? Nieeee, to się nie uda. Ja nawet nie miałam po co prosić o cokolwiek. 4 gwoździ nie chciało mu się wbić - nie dla mnie... dla Małego Krzysia, by obrazek dla niego powiesić naprzeciw łóżeczka...

11 923

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie, jestem tu nowa, choć właściwie precyzując to mój pierwszy wpis, bo forum śledzę od kilku miesięcy kiedy u mnie też wszystko się zawaliło...Jakoś wcześniej nie odważyłam się na pisanie tylko czytałam inne wątki, właściwie to chyba przeczytałam większość historii...Mam nadzieję że lada dzień w końcu zdobędę się na założenie swojego tematu w którym wszystko postaram się streścić, choć to nie będzie łatwe-tyle myśli, tyle słów, tyle emocji przez 6 lat no i najwięcej w ostatnim czasie. Nie wiem czy dam radę to zwięźle opisać żeby chciało się to komukolwiek wszystko przeczytać, ale może samo pisanie o tym choć odrobinkę pomoże.
Jest mi bardzo ciężko z moją sytuacją, jest mi ciężko jak czytam Wasze przeżycia- nie mogę w to uwierzyć jak można traktować do niedawna jeszcze najbliższe osoby.
Kiedysbyłam wątek przeczytałam cały, bardzo Cie podziwiam, jesteś dla mnie wzorem tego jak można sobie radzić.
AKEME również historie uważnie prześledziłam. Jestem w szoku. Jest mi tak przykro i ciężko uwierzyć że tak można zostawić....kobietę, dziecko...
Wątki reszty dziewczyn znam bardzo ogólnie ale mając ostatnio sporo czasu szybko nadrobię.
Wszystkie te wydarzenia u każdej z nas różnią się troszkę, ale i tak dla mnie więcej je łączy, szczególnie nasz ból...nie do opisania.
Tak jak mówiłam założę swój topic a teraz na początek postaram się ogólnie streścić.
Mam 29 lat. 6letni związek za mną skończony przez byłego pół roku temu. Nie byliśmy małżeństwem. Były plany, marzenia, od roku urządzaliśmy jego nowowybudowany dom, poświęciłam temu mnóstwo czasu i energii,praktycznie każdy szczegół, planowanie, czekanie na wiosne jakie drzewka zasadzimy itp(nie doczekałam tego czasu:()....no ale cóż miało to być "nasze" przyszłe gniazdko! Na wiosnę miałam się wprowadzić (on na to strasznie nalegał i twierdził że tylko tego mu teraz potrzeba, żebym już tam z nim była). Miesiąc przed rozstaniem nasza rozmowa, jego słowa że bardzo bardzo mnie kocha, o tym że myśli o oświadczynach, że chce to zrobić w piękny sposób, że jest dumny że w przyszłości będzie ojcem moich dzieci....itp itd....Miesiąc później zwykła kłótnia, po której słowa że nie wie co do mnie czuje, że musi się zastanowić czy to ma jakiś sens, na moje pytania jak to i wogóle straszne głupoty mówił i mi zarzucał.....rozmowa nie przebiegła w normalnych warunkach, musieliśmy wyjść z różnych powodów i gadać na dworze.....potem kilka dni milczenia aż w końcu nie wytrzymuję i stwierdzam że musimy pogadać normalnie, spokojnie, dłużej....dzwonię mówię to wszystko zgadza sie na spotkanie. I koniec....-podczas rozmowy mnóstwo agresji w moim kierunku, zarzucania mi win tak irracjonlanych że szkoda gadać (opisze innym razem), mnóstwo strasznych słów które świadczą w moim mniemaniu o jego całkowitym braku szacunku do mnie,słowa że właśnie tylko z szacunku do mnie się ze mna spotkał bo tak to on mi nie ma nic do powiedzenia, przywiezione w reklamówkach moje rzeczy (nie dał mi sie normalnie wyprowadzić....a i tak wiele innych ważniejszych rzeczy tam zostało a on mi przywozi np resztkę żelu pod prysznic....). Koniec. Od tamtej pory zero kontaktu.
Podczas tych dni  między dwoma tymi rozmowami, pocieszają mnie dwie moje prawdziwe przyjaciółki i jedna bliska koleżanka. Po naszym ostatecznym rozstaniu ta moja koleżanka przestaje się do mnie odzywać, w między czasie jeszcze miałam z nią jedną dziwną rozmowę. I co dalej.....dalej tyle: po miesiącu z tego co wiem są juz razem- mój były i ta nasza "dobra" koleżanka-nie żadna nowa która nagle się pojawiła, po kolejnym krótkim czasie ona się do niego wprowadza....są teraz razem! Ciągle docierają do mnie nowinki o nich, więc boli coraz bardziej....a niestety mamy wspólne grono znajomych, więc nie da się tego uniknąć. Myśle co robią, jak zajeła moje miejsce, urządzają dalej "mój były przyszły" dom itp Dużo jest jeszcze do opisania szczegółów tego wszystkiego, przyjaźniliśmy się z nią i jej byłym naprawde dobrze, jej były był dobrym kumplem mojego eks....znaliśmy się i kolegowaliśmy całe te 6 lat.....Ona już pocieszając mnie miałą to w planach....zresztą prawdy nigdy się już nie dowiem, wydaje mi się że nie zdradzał mnie z nią wcześniej ale chyba rozstając się miał juz ten plan....
Boli bardzo....nie radze sobie. Myślałam że czas będzie działał na moją korzyść a niestety wcale nie jest lepiej, szczególnie że coraz więcej się dzieje u nich.....coraz więcej wiem, wcześniej się ukrywali teraz juz nie mają z tym problemu. Przez nasz związek jak czasem był gorszy czas zawsze to czułam a teraz zupełnie nic, żadnych podejrzeń, że jest aż tak źle, nie miałam podstaw żeby nie wierzyć w jego słowa, a on nic, zero rozmowy że jest gorzej między nami, co mu przeszkadza itp zero!
Bardzo go kochałam, nie mogę się pozbierać, raz że rozstanie dwa żę od razu nowa kobieta, zajmuje moje miejsce, wprowadza się, tak cięzko o tym mysleć i jeszcze jest to ona, moja dobra koleżanka heh w sumie bywali u nas oglądali jak się urządzamy, mówiła jak to super mamy, jak zazdrości itp....(w mojej opini materialistka zresztą nie tylko w mojej...) Ciągle o tym myslę! Nawet teraz pisząc Wam nie potrafie opisać jakoś po kolei co czuje! Jak bardzo się boje, nie mogę uwierzyć że tak okrutnie mnnie potraktował w dniu rozstania, pewne słowa zapamiętam do końca życia, że teraz nawet nie jest im głupio, jej która była tak fałszywa. Nie mam ochoty na nic!!!!
Postaram sie założyć mój wątek i trochę więcej napisać o naszym związku, o nas! O tym jak wiele znosiłam jego akcji różnych a ciągle byłam! Może ktoś mi napisze jakieś trafne spotrzeżenia!
Pozdrawiam Was serdecznie Kobiety!!! Teraz juz będę mogła być bardziej aktywna!

11 924

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Bubble ja mam chyba ta ksiazke jako ebooka, odezwij sie to mnie na priv to podesle Ci jakos emailem.

Moze Kiedys - witaj . DFobrze ze wreszcie sie odwazylas napisac, to chyba pomaga. No niestety, jak wiesz mi niestety nie wyszlo zadne odbudowywanie. Wspolczuje Tobie bo tym gorzej ze ta 'trzecia' to Twoja 'kolezanka'. Takiego czegos t ojuz w ogole nie wiem jak bym zniosla. Porazka. Ale z 2 strony, czytajac te wszystie historie, przechodzac to sama, dochodze do takiego punktu (nie wiem czy tez tak macie) ze w penym momencie mysle sobie, ze juz nic mnie nie zdziwi, i nic w zasadzie mnie nei dziwi. Tak jakby dochodzilo sie do wniosku ze po prostu wszystko jest neistety na tym swiecie mozliwe. I po slubie i przed i zdzieckiem i bez i w ciazy i nie i z obca i z przyjaciolka i po roku i po 30 latach..... i w biedzie i w bogactwie, no doslownie nie ma reguly. JEst jedna - jak ktos chce odejsc to odejdzie. Bez wzlgedu na wszystko. TRzymaj sie jakos i glowa do gory- po prostu odetnij sie od nich. pol roku po a Ty wciaz siedzisz w tym, wiedzac co sie u nich dzieje, co robia nie wyleczysz sie z tego....

11 925

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Też doszłam do podobnego wniosku, szczególnie po wątku AKEME gdzie właśnie jest dziecko i to dopiero nowonarodzone.....:/

Siedzę w tym choć sama nie śledze...Pousuwałam ich z portali społecznościowych (wiem wiem głupie ale niestety nie chciałam się zadręczać i widzieć jej/ich różnych poczynań), więc zrobiłam to żeby było mi lepiej i w sumie nawet nie bardzo mnie to interesuje co oni sobie pomyślą że to dziecinada że ich wywaliłam  itp ale zrobiłam to żeby mi było lżej...oczywiście od rozstanie nigdy się już nie odezwałam- choć mam jego rzeczy i reszta moich u niego ale moge to już olać....numery też wykasowałam żeby nigdy nie korciło...Ale niestety mamy wspólne bliskie grono znajomych:( To są moi znajomi od dobrych 10 lat, ale tez niestety jego, wiadomo jedna dziewczyna mi bliższa ale np jej mąż to jego lepszy kolega itd Więc niestety większośc imprez i spotkań, oni są zapraszani! Ominęłam już dwa wydarzenia na szczęście wtedy wyjeżdżałam,ale i tak bym na te imprezy nie poszła....nie mogę sobie wyobrazić że normalnie się bawię patrząc na nich...Oni z tym nie mają żadnego problemu, myslę że ani ona nie czuje nic dziwnego że grała na dwa fronty ani on że w bardzo ohydny sposób się ze mną rozstał. Na jedno ze spotkań na którym na szczęście nie byłam i kiedy właściwie się piewrszy raz publicznie ujawnili, miał przyjśc sam, tak powiedział wszystkim łącznie z właścicielami  domu i organizatorami imprezy...wiedział że pewnie o to podpytam tych znajomych....Więc okłamał wszystkich i zjawił się z nią, chyba chcieli mi zrobić mała niespodziankę?!?!Dobrze że mnie nie było....Wszyscy mi mówią przychodź na te imprezy, olej ich to im powinno być głupio....a ja pytam jak???? Przecież nie chodzi o to że mi głupio tylko o to że serce rozrywałoby się na milion kawałków patrząc na niego, i dodatkowo jeszcze z nią....nie mam wyjścia więc tym bardziej boli że będę musiała również unikać przyjaciół. A te informacje same do mnie docierają, raz ktoś coś powie przypadkiem potem ktoś inny....
To się nigdy nie skończy:(Nie mogę za nic się zabrać, nawet za sport.....zawsze coś robiłam jak nie basen, to siłownia, rower, ćwiecznia w domu,a teraz nawet za to nie mogę się zabrać bo nie mam siły!Nie wiem głupio to zabrzmi ale jakoś nie widze celu choć wcześniej wcale nie robiłam tego dla niego:(Czuje totalną pustkę, i nie moge jakoś uwierzyć że będzie lepiej!

11 926

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Boże ludzie jak mi źle

Tylko chciałam to napisać.

11 927

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

a i jak najbardziej zgadzam się z tym co napisałaś że jak ktoś chce odejśc to odejdzie! Analizowałam już wszystko na wszystkie mozliwe sposoby, winiłam się strasznie (tak bardzo chciał mi to wpoić że chyba częściowo mu sie udało) i czuje znając go trochę i patrząc na to już z innej perspektywy(choć teraz mam też poczucie czy wogóle go choć troche znałąm) że już długo wiedział że to nie to, ale nie odchodził bo nie miał do kogo...ona stała się wolna chwile przed naszym roztaniem, zaczęła hucznie wygłaszać teorie o tym jak jej super, jak jej ulżyło itp (potem też to od niego usłyszałam jak bardzo był przeze mnie zmęczoni i zestresowany) coś mu w główce zaświtało i koniec!W innym związku przede mną też tak zrobił, znaczy odszedł dopiero jak znalazł inną choć było mu bardzo źle już od dawna....Tak więc zgadzam się z tym bo nawet jakby ona się teraz nie pojawiła wolna to może dalej wierzyłabym w te wszystkie słówka a on odszedłby np. za pół roku z jakąś inną! Tylko po co to wszystko? Po co tak kłamać????? O miłości? Nigdy tego nie pojme!

11 928

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

Na mojego bym i tak nie mogłaliczyć, bo mimo że jeszcze był, to dla mnie go nie było. Bawił się z kumplem Justyną, gdy ja naprędce załatwiałam ostatnie sprawy przed narodzinami Synka. Zapchany zlew...? Przesuwanie mebli...? Nieeee, to się nie uda. Ja nawet nie miałam po co prosić o cokolwiek. 4 gwoździ nie chciało mu się wbić - nie dla mnie... dla Małego Krzysia, by obrazek dla niego powiesić naprzeciw łóżeczka...

AKEME, gdzie Ci mężczyźni, prawdziwi mężczyźni.....dlaczego to życie musi być tak skomplikowane?

11 929

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witaj MozeKiedys

11 930

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Zbliża się weekend, już dzisiaj wiem, że będzie płaczliwy. Wytrzymałam zgodnie z obietnicą bez dzwonienia, ale czy mi to pomogło, NIE, zupełnie nie jest mi łatwiej, lepiej. Mam pustkę i nadal ogromna chęć walki o niego, o nasze wspólne życie, bardzo mi go brakuje. Możecie tego nie zrozumieć, ale ja sama tego nie do końca rozumiem. Mam ochotę się z nim spotkać i porozmawiać. Tak bardzo mi brakuje jego głosu, jego uśmiechu, choć ostatnio rzadko się już uśmiechał, był bardziej zdenerwowany niż kiedykolwiek. Czuję, że tym dawaniem mu czasu do namysłu, go bardziej tracę (a przecież już go dawno częściowo straciłam). Nie wiem co on myśli o mnie, mam wrażenie, że on mnie unika, że jest mu bardzo dobrze, że nie dzwonię do niego. Nie wiem co mam robić, wsiąść w samochód i bez zapowiedzi zjawić się u niego? A jak tam bedzie ona? Jak sie będę czuła, jak on mnie potraktuje, jak mnie zobaczy? Boje się, boję się tej samotności, tego czasu bez niego. Chciałabym być silniejsza, ale nie jestem, pod tym względem przegrywam walkę sama z sobą.
Dzisiaj pomyślałam sobie czy będę w stanie zakochać się na nowo..... i wiecie co odpowiedź brzmiała - nie będę w stanie. To z nim wiązałam swoje życie, nasze plany, marzenia, z nim chciałam mieć dzieci, z nim zamieszkać w naszym domu, z nim chciałam się zestarzeć.
Ja już chyba na zawsze zostanę sama...

11 931 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-11-15 19:59:53)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witaj MożeKiedyś, będziemy się tu wzajemnie wyciągać do góry...

Bubble, to co czujesz jest dość typowe, przynajmniej ja też tak to przechodziłam. Twoja sytuacja 'wyklarowała' się niedawno chyba 19 X i to wszystko jest jeszcze bardzo bardzo świeże. Myślę, że za jakiś czas już będziesz inaczej patrzeć, trochę bardziej przyzwyczaisz się do nieobecności. Obecność 'tej drugiej' niestety boli tak samo. I znów... może to Cię pocieszy, może nie... zanim poznałam jeszczemęża, miałam problem ze swoją orientacją (!) i naprawdę myślałam, że ja już nigdy. I pojawił się on... da się jeszcze zakochać. Ale najpierw musi poprzednia miłość wygasnąć. To teraz tak źle wygląda. Bubble, dzień po dniu, od klęczek do pełnego wyprostu. Damy radę. A może w któryś weekend wpadniesz poznać mojego synka...?

Wieanna, jeżeli jesteś typem samobiczującym sie, to zdecydowanie jesteśmy podobne. Ale nie zdziwi mnie, jeśli więcej udzielających sie tu kobiet tak napisze. Kobiety o silniejszej konstrukcji psychicznej jednak trochę zdrowiej podchodzą do zdradzających je facetów. Mają w sobie więcej złości niz żalu. Dzisiaj dobija mnie, ze ktoś mi najblizszy, kto kiedyś mnie uważał za najbliższa i swoje sekrety powierzał tylko mi, teraz odcina sie ode mnie i wkrótce znienawidzi... jak to sobie wyobrażam, to nie chce mieć z nim żadnego kontaktu juz nigdy... bo rani mnie ta perspektywa.

11 932

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

AKEME, a skąd jesteś?

11 933

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Rybnik, 45 od Katowic.

11 934

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Barbarka30,
gdzie Ty nam przepadłaś, nie ma Cię, nie odzywasz się, jak tam integracja się udała?

11 935

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Bubble, a dlaczego akurat Bubble? Co Twój nick oznacza? Mój to akronim, pierwsze 4 litery to inicjały moich imion i nazwiska. Ostatnie E to tylko uzupełnienie, żeby to jakoś brzmiało ;-P

11 936

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

Rybnik, 45 od Katowic.

Bardzo dziękuję za zaproszenie. Zawsze ciągnęło mnie na południe. Ja urzęduję w centralnej Polsce ;-(((

11 937

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

Bubble, a dlaczego akurat Bubble? Co Twój nick oznacza? Mój to akronim, pierwsze 4 litery to inicjały moich imion i nazwiska. Ostatnie E to tylko uzupełnienie, żeby to jakoś brzmiało ;-P

nic szczególnego nie oznacza po prostu bąbel ;-)

11 938

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

AKEME, przeczytałam wczoraj Twojego bloga......
płakałam jak bóbr, klęcząc przy łóżku z laptopem w ręku...
Twoje słowa przenikały we mnie bardzo głęboko poruszając....
To bardzo osobisty blog, pełen emocji, które rozumiem
Chciałabym być choć odrobine tak silna jak TY,
Jesteś Cudowna..
Teraz sobie uświadamiam, że może dla tego nie było dane zostać mi matką,
pomimo prób, bo może nie poradziłabym sobie z sytuacją w której się obecnie znalazłam.....
Przytulam Ciebie i Synka....

11 939

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bubble13 napisał/a:

AKEME, przeczytałam wczoraj Twojego bloga......
płakałam jak bóbr, klęcząc przy łóżku z laptopem w ręku...
Twoje słowa przenikały we mnie bardzo głęboko poruszając....
To bardzo osobisty blog, pełen emocji, które rozumiem
Chciałabym być choć odrobine tak silna jak TY,
Jesteś Cudowna..
Teraz sobie uświadamiam, że może dla tego nie było dane zostać mi matką,
pomimo prób, bo może nie poradziłabym sobie z sytuacją w której się obecnie znalazłam.....
Przytulam Ciebie i Synka....

dziękuję że tam zajrzałaś. Traktuję tę przestrzeń jako miejsce, gdzie mogę wywalić cokolwiek mi się ulęgnie w głowie. To taka samopomoc. Co daje? Pewnie znasz to uczucie, że nie wiesz już czy krzyczeć, czy drapać pazurami, czy zadzwonić i wywrzeszczeć do telefonu jakim jest potworem. To uczucie, że nie umiesz pomieścić swoich uczuć. I wtedy dobrze jest to napisać (przynajmniej mi), bo troche rozładowuje się ta negatywna energia, mózg trochę odpoczywa.

11 940

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Bubble ja mam chyba ta ksiazke jako ebooka, odezwij sie to mnie na priv to podesle Ci jakos emailem

wysłałam Ci na priva mój adres, z góry wielkie dzięki

11 941

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

jestem jestem impreza udana wybawiłam się chodź i tam dopadał mnie strach i smutek sad były chwile zwątpienia sad dziś od rana  okropny strach nie czuję sie najlepiej juro alebo jeszcze dziś zobacze się  z D. strasznie sie boje sad nie chce juz czuć tego co czuje niech zniknie to uczucie sad  wczoraj odezwał się D. o akwarium co z nim robimy nie wytrzymałam napisałam mu że jes mi cięzko a on pya tylko o to nawe nie zapyta czy u mnie wszystko ok sad odpisał ze chce pozamykac pewne tematy sad:(:(:(   ja nie wiem jak przez o przejde ta siłownia sauna o taka moja maska która wieczorem i rano spada sad

11 942

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bubble13 napisał/a:
AKEME napisał/a:

Rybnik, 45 od Katowic.

Bardzo dziękuję za zaproszenie. Zawsze ciągnęło mnie na południe. Ja urzęduję w centralnej Polsce ;-(((

Ja też z centralnej Polski;)

11 943

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
barbarka30 napisał/a:

jestem jestem impreza udana wybawiłam się chodź i tam dopadał mnie strach i smutek sad były chwile zwątpienia sad dziś od rana  okropny strach nie czuję sie najlepiej juro alebo jeszcze dziś zobacze się  z D. strasznie sie boje sad nie chce juz czuć tego co czuje niech zniknie to uczucie sad  wczoraj odezwał się D. o akwarium co z nim robimy nie wytrzymałam napisałam mu że jes mi cięzko a on pya tylko o to nawe nie zapyta czy u mnie wszystko ok sad odpisał ze chce pozamykac pewne tematy sad:(:(:(   ja nie wiem jak przez o przejde ta siłownia sauna o taka moja maska która wieczorem i rano spada sad

Barbarko, nie pyta Cię o samopoczucie, bo doskonale wie, że Ciebie skrzywdził... z mojego doświadczenia, to im bardziej okażesz swój ból, tym bardziej on może Ciebie unikać. Trudno jest patrzeć na kogoś w złym stanie emocjonalnym ze świadomością, że jest się przyczyną tego złego stanu. Jeśli więc będziesz w stanie zachować spokój, to zrób to... przynajmniej jest szansa, że rozstaniecie się pokojowo, a nie z trzaskając drzwiami.

A że siłownia to jakiś rodzaj maski... to normalne. Nie ma sensu udawać cyborga przez cały czas. U mnie na zmianę odrętwienie wynikające z chwilowego pogodzenia się, ogromny żal. Radości nie odczuwam. Teraz dodatkowo stres. W przyszłym tygodniu spotykam się  z prawnikiem. Wszyscy mi mówią, że powinnam walczyć o rozwód z orzekaniem o winie i zabezpieczyć choć w minimalnym stopniu również swoją przyszłość. Dochodzi do tego, że choć nie chcę, muszę iść na wojnę. Z człowiekiem, którego nadal kocham, a który po tym wszystkim, albo nawet wcześniej znienawidzi mnie. Tak potwornej sprzeczności między uczuciami a koniecznymi działaniami jeszcze nie miałam... Trzymajcie za mnie kciuki... ciężko to przetrwać...

11 944 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-11-16 12:31:16)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Bellatrix napisał/a:
bubble13 napisał/a:
AKEME napisał/a:

Rybnik, 45 od Katowic.

Bardzo dziękuję za zaproszenie. Zawsze ciągnęło mnie na południe. Ja urzęduję w centralnej Polsce ;-(((

Ja też z centralnej Polski;)

W-wa? Mój brat jest z W-wy. Może się tam sprowadzę, jeśli tu będzie kicha taka jaka jest... Moje miasto jest naprawdę fajne. Zielone, jest co robić outdoorowo. Tyle że tutaj głownie markety, stacje benzynowe i banki, więc o robotę nie tak łatwo. Za rok się okaże...

11 945

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

jestem zła na siebie że się tak użalam nad sobą, że rycze rozmyslam wspominam  sad że on żyje normalnie a ja nie:( czasem sobie mysle a niech robi co chce niech kogos sobie pozna sad a chwile poźniej myślę jak srasznie będę się z tym czułą sad

czy ja już wykorzystałam swój limiy szczęścia sad

11 946

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Barbarko, to jesteś już w drugim etapie. Jak już żal nie jest jedynym uczuciem. Chwil, gdy czujesz gniew będzie z czasem więcej. Aż kiedyś gniew też się wypali, a pozostanie nostalgia... muszę zmykać, bo mi Mały Krzyś kwękoszy...

11 947

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

leże i nie mam siły wyjść z łóżka sad dobrze ze o 14 konie smile godzina w lepszym świecie

11 948

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:
Bellatrix napisał/a:
bubble13 napisał/a:

Bardzo dziękuję za zaproszenie. Zawsze ciągnęło mnie na południe. Ja urzęduję w centralnej Polsce ;-(((

Ja też z centralnej Polski;)

W-wa? Mój brat jest z W-wy. Może się tam sprowadzę, jeśli tu będzie kicha taka jaka jest... Moje miasto jest naprawdę fajne. Zielone, jest co robić outdoorowo. Tyle że tutaj głownie markety, stacje benzynowe i banki, więc o robotę nie tak łatwo. Za rok się okaże...

AKEME, No to czekamy na Twoją decyzję! Ja gdyby wszystko poszło po mojej myśli byłabym już w moim kochanym Krakowie, tam się czuje najlepiej. W Warszawie tylko praca mnie trzyma, a całe sercem dotąd było w Krakowie, ale wygląda na to, że  Wa-wa musi być teraz moim miejscem na ziemi. Więc miałabym bliżej do Ciebie ;-)))

Bellatrix, witaj sąsiadko ;-))

11 949

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

AKEME, trzymam za Ciebie kciuki.

11 950

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

W-wa? Mój brat jest z W-wy. Może się tam sprowadzę, jeśli tu będzie kicha taka jaka jest... Moje miasto jest naprawdę fajne. Zielone, jest co robić outdoorowo. Tyle że tutaj głownie markety, stacje benzynowe i banki, więc o robotę nie tak łatwo. Za rok się okaże...

Niestety nie, bliżej Łodzi;)

11 951

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No to w sumie sąsiedztwo;-)

11 952

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja dzisiaj uderzam na spotkanie z moim M. Szczerze boję się, nigdy tego nie czułam. Postaram się opanować płacz, bo czuję podświadomie, że może być ciężko. Gdy czuje podczas rozmowy telefonicznej tą obojętność z jego strony, a ja nadal drążę, że może jednak się spotkajmy, pogadamy szczerze, ale szczerej rozmowy z jego strony chyba nie będzie. Wiem, ze nadal spotyka się z ta osobą, a mi powiedział, że jest sam, ale wiem że to kłamstwo. Wiem, że wiele z Was nie popiera takiego zachowania i starania się, ale ja nie potrafię inaczej, więc nie wieszajcie na mnie przymiotników, bo ktoś kto to przeżyl, wie o czym mowię. Będę walczyć do końca, az sama się przekonam, że nie warto.

Przeraża mnie bezradność i bezsilność. Jak mam z nim rozmawiać, od czego zacząć. Wkurza mnie, bo wielokrotnie słyszałam już odpowiedź od niego "że on nie wie czego chce", to kto ma wiedzieć, sąsiad? Czy to taki unik, aby nie zakończyć, ale trwać w tej beznadziejnej sytuacji, aż on sobie posprawdza, czy jednak tworzenie związku z ta drugą ma sens?
Nie wiem, nie wiem, nic już nie wiem, doradźcie mi cos bo zwariuję i wypale pewnie jakiś tekst i będzie po rozmowie.

11 953

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No ale wybieram się niedługo do Wawki;)

11 954

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
barbarka30 napisał/a:

jestem zła na siebie że się tak użalam nad sobą, że rycze rozmyslam wspominam  sad że on żyje normalnie a ja nie:( czasem sobie mysle a niech robi co chce niech kogos sobie pozna sad a chwile poźniej myślę jak srasznie będę się z tym czułą sad

czy ja już wykorzystałam swój limiy szczęścia sad

Każda z nas przechodzi etap użalania się nad sobą, obwiniania się za wszystko, ja też tak mam, nie jesteś sama. Życzę wszystkim porzuconym, aby była to łatwiejsza droga dla nas wszystkich. Ja też mam wrażenie, że wykorzystałam limit na szczęście, teraz ciągnę losy z pudełka z nieszczęściem, i nie ważne jaki los wyciągnę, zawsze będzie nie tak. Ja nawet do zakupów nie jestem w stanie się zmusić, iść sobie kupić coś fajnego, iśc do fryzjera, którego mam 500 m od domu, nie mam ochoty, na nic. W głowie szum nie do opanowania, myśli tysiące, jak zwrócić jego uwagę, przecież tak niedawno przytulaliśmy się do siebie. Powtarzał mi, że jestem cudowna kobietą, że wszystko będzie dobrze. Dawal nadzieję, czy ja to tak odczytałam, bo umysł skierowany jest tylko na drobne szczegóły w których widzi chęć zmian z jego strony.

11 955

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Rozsypałam się na miliony drobniutkich kawałków...

11 956

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Jeszczemąż był dzisiaj u naszego Syna. Mam wątpliwości, czy zostawiać go w przyszłości samego z Krzysiem. Np. dzieciaczek płakał, a on sobie w tym czasie robił pompki. Jak podeszłam sprawdzić o co chodzi, to okazało się, że dziecko jest głodne. Niby przez jedną serię pompek nie umrze z głodu, ale jednak nie tak wyobrażam sobie opiekę nad niemowlakiem.

Wyciągnęłam z zakamarków pozostałe rzeczy jeszczemęża - dwie siaty się zebrały. Niektóre z tych rzeczy to jakieś stare rupiecie, ale inne strasznie przypominają o NASZYM życiu, które jeszcze niedawno się toczyło. Kiepsko jest. Mam takie przemieszanie z poplataniem w głowie, że aż trudno to wyrazić. Nie chcę wchodzić na ścieżkę wojenną, ale każde moje 'nie' wywołuje w nim agresję. Wychodzi trzaskając drzwiami.

Usunęłam też z drzwi tabliczkę z naszymi imionami. To już nie NASZE mieszkanie. Żal... ale nie ryczę, przynajmniej teraz. Zobaczymy co przyniesie noc...

11 957

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bubble13 napisał/a:

Rozsypałam się na miliony drobniutkich kawałków...

rozmowa...? opowiadaj, chyba że teraz musisz ochłonąć...

11 958

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Czuję, jakbym miała nóż wbity w serce i on nim obracał raz w lewo, raz w prawo...

11 959

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bubble13 napisał/a:

Czuję, jakbym miała nóż wbity w serce i on nim obracał raz w lewo, raz w prawo...

Teraz jest czas na łzy. Bubble, po prostu wypłacz się, a potem idź nalej gorącej wody do wanny, zmyj z siebie ten dzień i tę rozmowę. To nie pomoże uszy, ale niech chociaż ciało coś ma. Często się czuję tak jak Ty teraz. Mój kolega kiedyś mi napisał, gdy miałam taki kryzys 'wystarczy oddychać. cały czas, spokojnie'.

11 960

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:
bubble13 napisał/a:

Rozsypałam się na miliony drobniutkich kawałków...

rozmowa...? opowiadaj, chyba że teraz musisz ochłonąć...

Już nie łudzę się, że będziemy razem. Z nim nie ma rozmowy, jest ona cały czas... to wszystko jest bez sensu... dzisiaj nie mam już siły na nic, idę się napić, za Nasze Kobiety Zdrowie, to przynajmniej przyniesie chwilową ulgę...
a potem z dnia na dzień będę dalej emocjonalnie umierać, coraz bardziej i bardziej... ja ma dosyć, zamknęłabym się, zasłonila okna i chciałabym się wypłakać do dna, a potem moc nie iśc do pracy, wziąć miesiąc wolnego i egzystować...
AKEME, utulam Ciebie

Posty [ 11 896 do 11 960 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 182 183 184 185 186 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026