netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 408 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 179 180 181 182 183 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 701 do 11 765 z 14 840 ]

11 701

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Barbarka - spokojnie, przezyjesz, ale musisz sie troszku uspokoic.... nie wiem co Ci pomoze, poczytaj nasze historie, naprawde, zobaczysz ze bylysmy w podobnych sytuacjach do Twojej, ma czulysmy t osamo. JA tez walilam w sciane - fizycznie i doslownie. Z bezsilnosci, z tego okrepnego i chorego uczucia do ludzi ktorzy nie sa tego warci i wcale az tak bez nich tragicznie nie jest. trzymaj sie!

przeczytałam Twój pierwszy post i doskonale Cie rozumie zreszta chyba tak jak Ty mnie, zycie napisało nam podobny scenariusz



Dobrze mi tu bo nikt mi nie mówi że zaraz za chwile bedzie dobrze tylko prawdę  tak jak bedzie ...

11 702

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Barbarko, serdecznie zapraszam :-) mam niesamowitą ochotę na wino w miłym towarzystwie. Mam ogromną potrzebę kontaktu z ludźmi... Skąd dokładnie jesteś?

ja pochodzę z rodziny dobrej, szanującej się, mój jeszcze-mąż z rozbitej... ja nie wiem co to znaczy mieć niestabilny dom, nie wiem czym są zdrady rodziców. to wie mój jeszcze-mąż. powiem Ci, że jeśli jest szansa, by odbudować relacje z Twoim tatą, mimo że nie zawsze było różowo, to warto spróbować. gdy odcinamy się od rodziców - korzeni, to nie potrafimy żyć. u mnie trochę inaczej. ja mam problem z odcięciem pępowiny. moi rodzice mają zbyt duży wpływ na mnie. niby nie ingerują w moje życie, ale jest w ich postawie wobec mnie coś takiego, że niby to oni wiedzą lepiej niż ja. wkurza mnie to. dla mnie odejście mojego męża jest raczej szansą na zaznaczenie terytorium mojego 'ja'. wreszcie. dlatego bardzo bronię się przed powrotem do ich domu, choć mnie zapraszali.

dziewczyny, które waliły w ściany - i ja mam to w swoim CV. powiem więcej. przy okazji jednej z wizyt jeszcze-męża skopałam szafkę kuchenną. jest w niej teraz dziura. muszę kupić meble do kuchni...

11 703

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

To ja mam zupełnie jak Ty, AKEME, z sytuacją rodzinną i z tą pępowinką... ech.

A wina z Wami Dziewczyny też strasznie chętnie bym się napiła. Ściskam Was...

Hej Laura, witaj...

11 704

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ehhhh siedze na podłodze w kuchni,   i pieke ciaste spód z czekoladowego stygnie piecze się spod do sernika i tak sobie czekam i rozmyślam sad  pytałam go czy wróci dziś na noc jak by nie było to jego mieszkanie powiedział ze zobaczy kolejna szpila wbita w moje serce sad

to naprawde dobry facet nie wiem co sie z nim stało, wydaje mi sie że to przez prace !!! jest dla niego najważniejsza hmm

11 705

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wieanna, to wsiadaj też w jakiś transport i założymy sobie towarzystwo wzajemnej adoracji :-P Mam wolną chatę...
A jak sobie radzisz ze staruszkami? Bo ja przy okazji tej rozwodowej plątaniny po raz pierwszy chyba w życiu postawiłam się mojemu tacie. na początku trochę źle to przyjął, ale zasadniczo osiągnęłam swój cel i nie zerwał ze mną kontaktu. trochę był obrażony na początku tylko. 
wiesz, u mnie to tak wygląda, że moi nie przyjmują do wiadomości mojego zdania, mama chce przejmować inicjatywę, ale według swojego widzimisię, a ja dla dobra relacji zawsze schodziłam z linii. od pewnego czasu staram się tego nie robić. rodzice nigdy nie dawali mi zbyt wiele przestrzeni (gdy byłam dzieciakiem) i wymuszali na mnie swoje pomysły. parę lat temu zaczęłam  wreszcie realizować swoje marzenia i wyobrażenia, ale nadal potrafią namieszać mi w głowie i występować w roli adwokatów, gdy wcale o to nie proszę.

11 706

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
barbarka30 napisał/a:

ehhhh siedze na podłodze w kuchni,   i pieke ciaste spód z czekoladowego stygnie piecze się spod do sernika i tak sobie czekam i rozmyślam sad  pytałam go czy wróci dziś na noc jak by nie było to jego mieszkanie powiedział ze zobaczy kolejna szpila wbita w moje serce sad

to naprawdę dobry facet nie wiem co sie z nim stało, wydaje mi sie że to przez prace !!! jest dla niego najważniejsza hmm

ale czy Twój facet, oprócz tego, że twierdzi, że nie czuje tego co kiedyś, to przy okazji jakoś źle Cię traktuje? Jest agresywny, albo wredny? Tak się stało z moim jeszcze-mężem. Też mogę o nim powiedzieć, że jest dobrym człowiekiem, w końcu za coś go pokochałam. I też nie byłam w stanie ogarnąć umysłem ogromu zmian jakie się w nim dokonały. Jak zaczął się do mnie odnosić. No i z czasem do wszystkich osób, które solidaryzują się ze mną, a jego ośmieliły się skrytykować.  Bywały chwile, że miałam wrażenie jakbym już go nie znała...

11 707

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

akeme rozmawiamy normalnienigdy przez 10 lat sie nie pokłócilismy dopiero tydzien temu pierwszy raz troche sobie wygarnelismy ale pozniej było juz ok, rozmawiamy jak wczesniej .... ciekawe jak długooo obiecał ze bedziemy miec dobry kontakt

11 708

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Barbarko, jeżeli z powodu Waszego psa musicie utrzymywać kontakty, to życzę Ci aby ten kontakt był jak najmniej bolesny. My niby z jeszcze-mężem nie jesteśmy skłóceni, ale jednak kontakt jest bardzo dotkliwy dla mnie. K miota się między obroną (samego siebie) przez atakowanie innych (w tym mnie), a współczuciem mi. 

Wiesz co mnie najczęściej doprowadza do łez? Są chwile, jakbym obserwowała siebie z zewnątrz. I widzę wtedy siebie błąkającą się samotnie, mimo że przysięgał mi być ze mną aż do śmierci. Właśnie wtedy, gdy staję poza samą sobą najbardziej odczuwam samotność. Nie wiem czemu tak. Mam też ciągle poczucie absurdu, że to coś wydarza się w moim życiu. Przypuszczam, że to oznacza, że tak naprawdę nie skontaktowałam się z własnymi emocjami. Że tak naprawdę to jeszcze oberwę po d***.

11 709

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

Barbarko, mój jeszcze-mąż taką grę pozorów ciągnął kilka lat. i w ramach tejże nadziei powiedział mi 'tak' przed ołtarzem i zdecydował sie na dziecko... po tym jak postanowił, że chce rozwodu (bez dyskusji) to jeszcze mieszkał ze mną przez kolejne 3 miesiące, tzn. 'hotelował' się. teraz już ma jakąś klitkę w innym mieście.

dlaczego się od nas odcinają? moim zdaniem dlatego, że mimo wszystko niełatwo jest być porzucającym, tym który krzywdzi, łamie dane kiedyś słowo, jest powodem dramatu osoby, która swego czasu była najważniejsza. Tak przeżywają to faceci, którzy mają jakieś pokłady empatii, pokładali w związku z jakieś nadzieje. Poza tym... wyrzuty sumienia. Umiałabyś odchodząc patrzeć na łzy i cierpienie swojego partnera? Taki widok chce się zostawić za sobą, najlepiej całkiem go wymazać z pamięci.

AKEME odpowiedziałaś właśnie na pytanie,które dręczyło mnie od 3 miesięcy smile A tak w ogóle to cześć wszystkim,mniej się udzielam ale jestem z Wami.A wracając do wypowiedzi AKEME.Długo myślałam dlaczego mój facet po 5 latach związku odciął się ode mnie całkowicie,jakbym nic dla niego nie znaczyła.Dlaczego nie potrafił spojrzeć mi w oczy i powiedzieć mi prawdę.Bo moim zdaniem najgorsza prawda jest lepsza niż jego kłamstwa,kombinowanie,oszukiwanie.Nie wiem czy mój ex miał lub ma jakiekolwiek wyrzuty sumienia skoro mnie obwinia o wszystko,bo on tak bardzo męczył sie ze mną,że musiał szukać pocieszenia w ramionach koleżanki z pracy.Mi się wydawało że mój ma pokłady empatii i to duże i to miedzy innymi mnie w nim urzekło.Szkoda tylko,że ta empatia w stosunku do mnie tak szybko wyparowała i umiał mnie tak ranić i krzywdzić.Teraz wiem,że to był i jest tchórz i to się raczej nie zmieni.Po co miał brać ciężar wyrzutów sumienia z powodu zakończenia związku i narzeczeństwa przez niego skoro mógł swoim zachowaniem spowodować,że to ja podejmę decyzję,że to koniec.I te jego kłamstwa że to tylko koleżanka z pracy i że z nikim się nie spotyka jeszcze miesiąc temu tak twierdził.ehhhhh

11 710

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:
barbarka30 napisał/a:

ehhhh siedze na podłodze w kuchni,   i pieke ciaste spód z czekoladowego stygnie piecze się spod do sernika i tak sobie czekam i rozmyślam sad  pytałam go czy wróci dziś na noc jak by nie było to jego mieszkanie powiedział ze zobaczy kolejna szpila wbita w moje serce sad

to naprawdę dobry facet nie wiem co sie z nim stało, wydaje mi sie że to przez prace !!! jest dla niego najważniejsza hmm

ale czy Twój facet, oprócz tego, że twierdzi, że nie czuje tego co kiedyś, to przy okazji jakoś źle Cię traktuje? Jest agresywny, albo wredny? Tak się stało z moim jeszcze-mężem. Też mogę o nim powiedzieć, że jest dobrym człowiekiem, w końcu za coś go pokochałam. I też nie byłam w stanie ogarnąć umysłem ogromu zmian jakie się w nim dokonały. Jak zaczął się do mnie odnosić. No i z czasem do wszystkich osób, które solidaryzują się ze mną, a jego ośmieliły się skrytykować.  Bywały chwile, że miałam wrażenie jakbym już go nie znała...

Mogę podpisać się pod opisem twojego jeszcze męża.Mój ex zachowywał się identycznie.Nagle przestałam go poznawać.Zimny,obcy drań.To było dla mnie najbardziej bolesne.
A dziś powiem Wam,że po 3 miesiącach od rozstania i tyle samo miesięcy  bez kontaktu jest mi lepiej.Poznałam nowych znajomych,planujemy wyjście na dyskotekę.Od ponad roku będzie to moje pierwsze wyjście na tańce.Dzięki Bogu nie korci mnie już żeby do niego pisać smsy.Przestałam się tez zadręczać tym,że on teraz jej z nią w naszym domu,w który włożyłam tyle serca.Moje panele,kolor ścian,kafelki to wszystko ja wybierałam.Dlatego tak dobrze rozumiem Ciebie Barbarko.Wiem co czujesz doskonale.Ale uwierz mi będzie lepiej,musisz tylko swoje przecierpieć i wypłakać.I pozwól sobie na to.Żal,ból,rozpacz potem wyrzuty sumienia i złość na siebie i obwinianie tylko siebie to też normalne.Wiem co mówię,bo mój świat tez runął.Miałam mieć rodzinę,dom a mam stancję i siebie samą.Ale co nas nie zabije to nas wzmocni i ja tez kiedyś będę szczęśliwa ale już bez niego.Bo ten rozdział mojego życia mam już za sobą i nie ma powrotu .

11 711

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Jak ktoś tu jest, to proszę o jakieś dobre słowo. Jeszcze-mąż zadzwonił i chce gadać o pozwie rozwodowym. chce ustalić co tam będzie wysmarowane... nie myślałam ze az tak mnie to kopnie. on chce by pozew był bez orzekania o winie, mieć pełnię praw rodzicielskich. jeszcze nie gadałam z prawnikiem, wiec nie wiem  jakie zapisy powodują jakie konsekwencje prawne. ja bym chciała, by było wyraźnie napisane, ze to on mnie porzucił, choć nie interesują mnie alimenty na mnie...  i chyba wole by jednak pełnia praw rodzicielskich przysługiwała mi, żeby mi za jakiś czas nie próbował blokować życia. znacie sie na tym może? i w ogole, strasznie mi źle... tak bardzo nie chce takiego finału...

11 712

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

AKEME - na przepisach sie nie znam, wiec musisz naprawde dobrze sie zorientowac co i jak, ale sa kobietki w innyc hwatkach ktore duzo wiecej wiedza i na pewno doradza (np 'kobiety kochajac e za bardzo').

Co do samego rozwodu - mnie tez trzepnelo jak pierwszy ui w sumie jedyny raz jak do tej pory w lipcu powiedzial o tym. TEraz narazie cisza, ale to juz naprawde bardzo niedlugo jak temat sie zacznie. JEsli on nie zacznie to nawet moze sama zaczne temat. Bo minelo pol roku od rozstania i takie zycie w takim niewiadomo czym tez jest meczoce, kiedy nie ma juz nadziei na bycie razem.

Fizyczynie, praktycznie nie laczy nas juz nic, nie jestem juz jego zona. No bo jak? No ale na papierze jeszcze tak i w sumie to takie bez sensu jest....

Trzymaj sie i na spokojnie musisz skupic sie zeby teraz, w tych waznych sprawach podjac odpowiednie decyzje.

11 713 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-11-08 12:57:50)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

będę kontaktować się z prawnikiem. tylko czemu, skoro wiedziałam, ze to nastąpi, tak mnie to trzepnęło..
Kiedysbyłam... zazdroszczę, ze nic nie czujesz do niego... ja dla dobra synka muszę ściemniać ze nie kocham jeszcze-męża i zgodzić sie z tym co tam wysmaruje o mnie w tym swoim g...anym pozwie. normalnie, jestem na każdym polu przegrana. za te wszystkie lata starań.

11 714

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

hej, super,że Was znalazłam,właśnie dzisiaj myślałam,że takie forum to dla mnie

pozdrawiam serdecznie i trzymajmy się

11 715

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Akeme - no co Ty smile ja do niego jeszcze baaardzo wiele czuje - zarowno dobrego jak i zlego, wiec to nie jest tak ze ja juz nic nie czuje i dlatego rozwod to dkla mnie 'nic'. oj bedzie pewnie trzeba jeszcze swoje przejsc. No ale nic na to nei poradze.

11 716

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Paprotko, mój również w tych ostatnich miesiącach mnie nie rozpieszczał. to było szczególnie trudne gdy jeszcze byłam w ost. trymestrze ciąży, jak np. z brzuchem niosłam dwie ciężkie siatki, a on w progu nawet tych siatek nie odebrał. A to tylko jedna z wielu scenek rodzajowych. a w pierwszym tygodniu zycia naszego syna nie pomógł nosić wanienki z wodą, mimo, że ponoć po porodzie raczej nie powinno się dźwigać. Taka znieczulica... dobrze, ze jestem fizycznie dosyć silna. Dużo złego mi wyrządził, choć nie dałam mu powodów i do samego końca, tj do wyprowadzki dbałam o niego.

11 717

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ehhh dziś znowu emocjonalnie czuje sie zdeptana sad ciągle te myśli sad chęc wysłania jakiegoś smsa sad wracałam z pracy z myslaż ze ostatni raz z pracy wracam do tego domu sad każda czynność jest ostatnią sad gdzie szukać siły ????

dziś przeczytałam fajny teks
"co mnie nie zabije to rozp..r..doli emocjonalnie" prawdaa

11 718

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
barbarka30 napisał/a:

ehhh dziś znowu emocjonalnie czuje sie zdeptana sad ciągle te myśli sad chęc wysłania jakiegoś smsa sad wracałam z pracy z myslaż ze ostatni raz z pracy wracam do tego domu sad każda czynność jest ostatnią sad gdzie szukać siły ????

dziś przeczytałam fajny teks
"co mnie nie zabije to rozp..r..doli emocjonalnie" prawdaa

mam podobne klimaty... a tekst rzeczywiście na czasie. ja to w ogóle nie umiem już tego słuchać, że co mnie nie dobije to mnie wzmocni. Już parę razy przeżywałam rozpad, ale jakoś nie czuję się wzmocniona... zawsze tak samo trudno przechodzę takie zapaści. w ogóle dzisiaj cały dzień beczę. jest okropnie...

11 719

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

AKEME, mam to samo dzisiaj, ryczę jak dziecko cały dzień... kiedy to się wreszcie skończy, zaczynam marzyć, żeby już to wszystko się skończyło...

Zraniona.d, ściskam Cię mocno

11 720

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wieanna, ja chyba muszę tak zadziałać [wbrew sobie] aby ten zakichany rozwód przyspieszyć. Przedłużająca się agonia jest po prostu nie do zniesienia. Niech się to już skończy... nawet 3 lata nie minęły od ślubu... porażka. po prostu żałosne to jest :-(((

11 721

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
paprotka85 napisał/a:
AKEME napisał/a:

Barbarko, mój jeszcze-mąż taką grę pozorów ciągnął kilka lat. i w ramach tejże nadziei powiedział mi 'tak' przed ołtarzem i zdecydował sie na dziecko... po tym jak postanowił, że chce rozwodu (bez dyskusji) to jeszcze mieszkał ze mną przez kolejne 3 miesiące, tzn. 'hotelował' się. teraz już ma jakąś klitkę w innym mieście.

dlaczego się od nas odcinają? moim zdaniem dlatego, że mimo wszystko niełatwo jest być porzucającym, tym który krzywdzi, łamie dane kiedyś słowo, jest powodem dramatu osoby, która swego czasu była najważniejsza. Tak przeżywają to faceci, którzy mają jakieś pokłady empatii, pokładali w związku z jakieś nadzieje. Poza tym... wyrzuty sumienia. Umiałabyś odchodząc patrzeć na łzy i cierpienie swojego partnera? Taki widok chce się zostawić za sobą, najlepiej całkiem go wymazać z pamięci.

AKEME odpowiedziałaś właśnie na pytanie,które dręczyło mnie od 3 miesięcy smile A tak w ogóle to cześć wszystkim,mniej się udzielam ale jestem z Wami.A wracając do wypowiedzi AKEME.Długo myślałam dlaczego mój facet po 5 latach związku odciął się ode mnie całkowicie,jakbym nic dla niego nie znaczyła.Dlaczego nie potrafił spojrzeć mi w oczy i powiedzieć mi prawdę.Bo moim zdaniem najgorsza prawda jest lepsza niż jego kłamstwa,kombinowanie,oszukiwanie.Nie wiem czy mój ex miał lub ma jakiekolwiek wyrzuty sumienia skoro mnie obwinia o wszystko,bo on tak bardzo męczył sie ze mną,że musiał szukać pocieszenia w ramionach koleżanki z pracy.Mi się wydawało że mój ma pokłady empatii i to duże i to miedzy innymi mnie w nim urzekło.Szkoda tylko,że ta empatia w stosunku do mnie tak szybko wyparowała i umiał mnie tak ranić i krzywdzić.Teraz wiem,że to był i jest tchórz i to się raczej nie zmieni.Po co miał brać ciężar wyrzutów sumienia z powodu zakończenia związku i narzeczeństwa przez niego skoro mógł swoim zachowaniem spowodować,że to ja podejmę decyzję,że to koniec.I te jego kłamstwa że to tylko koleżanka z pracy i że z nikim się nie spotyka jeszcze miesiąc temu tak twierdził.ehhhhh

tylko koleżanka z pracy...
ech... oni wszyscy są tacy sami...
"no co Ty przecież ona ma męża i małe dziecko..." - to był tekst R....
prawie rok a ciągle dzwoni mi w uszach, rozdrapuje strupy... sad

11 722

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

dziś prawdziwa próba charakterów zero kontaktów od rana ani ja ani on nawet nie zapytał czy byłam z psem .... ciszaaa nie było mi łatwo ale sie trzymam dzień się jeszcze nie skończył trzymajcie kciuki żebym sie nie złamała wink pewnie dziś znowu będzie spał u rodziców ciekawe czy wpadnie na chwile do domu

tak sie zastanawiam jakie złoży mi jutro życzenia " Wszystkiego najlepszego i dużo miłości" hehehe

11 723 Ostatnio edytowany przez M. (2013-11-08 22:14:31)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mam nadzieję, że wytrzymasz i dasz radę...



Ja zostawiłam u R. papugę (tam miała lepsze warunki - może latać po całym mieszkaniu...) teraz żałuje gdy przypomne sobie jego tekst, że ona się nią świetnie zajmuje... siada jej na ramieniu -nawet papuga ją zaakceptowała... sad ech...

słaby dzień dzisiaj... oj słaby...


brak kontaktu od czerwca... ciekawe co z moją/naszą papugą (czy aby mu się nie znudziła i jej nie wypuścił? czy jest wszystko ok, a może zdechła?) taką mam ochotę napisać, zapytać - ale wiem że tego nie zrobię... i tak nie byłoby odpowiedzi....

11 724

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

Niech się to już skończy... nawet 3 lata nie minęły od ślubu... porażka. po prostu żałosne to jest :-(((

mozemy podac sobie rece, moje malzenstwo tez nie przetwalo nawet 3 lat, dla "zony" to tez byla porazka, ale nie raczyla nic zrobic zeby to naprwic, lepiej bylo znalezc sobie nowy model

11 725

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

nie napisałam ......

7:30 a ja już zalana łzami sad:(:(
30 urodziny i musze zaczynac wszystko od nowa sad:(:(:(

11 726

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
barbarka30 napisał/a:

nie napisałam ......

7:30 a ja już zalana łzami sad:(:(
30 urodziny i musze zaczynac wszystko od nowa sad:(:(:(

Barbarko! Wszystkiego najlepszego.  Trzymaj się ciepło

11 727 Ostatnio edytowany przez Carpathia (2013-11-09 11:38:03)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

BASIU KOCHANA WSZYSTKIEGO NAJLEPSIEJSZEGO DUŻO ZDRÓWKA PIENIĄDZORÓW I MIŁOŚCI, KTÓRA PRZYJDZIE SZYBCIEJ NIŻ CI SIĘ WYDAJE. I NIE SMUTAJ, BO NIE WOLNO! PROSZĘ ODE MNIE DLA CIEBIE NA POPRAWĘ HUMORU-ZAPEWNE MNIEJ SMACZNY,NIŻ TWÓJ PYSZNY SERNIK, ALE CHOCIAŻ SPRÓBUJ!!! big_smile TULĘ Z CAŁEGO SERDUSZKA wink
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

11 728

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wszystkiego dobrego, Barbarko... wiem, jak to boli, też miałam w tym czasie urodziny... świadomość, że kończysz 30 lub prawie 30 lat, a jesteś ze swoim życiem z powrotem na starcie, tylko z wielkim bagażem bólu, cierpienia i rozczarowania. Ja chyba już nie mam siły zaczynać od nowa, nie mam już wiary. Jak mam zacząć wszystko od zera, kiedy nie mam już z czym iść do przodu? Nawet marzeń już nie mam i nie chcę mieć. Przepraszam, że tak pesymistycznie dzisiaj...

Też płaczę, odkąd tylko się obudziłam. Wszystko mnie boli, każda myśl, wspomnienia mnie zabijają, to co było rok temu przypomina się na każdym kroku... dlaczego to tak boli. Minęło już półtora miesiąca nieprzerwanego bólu, cierpienia, wspomnień, obwiniania się. Byłam przez rok szczęśliwa, ale Bóg czy los uznał, że to już wystarczy, że mam wracać, gdzie moje miejsce.

Sorki, tak jakoś wygadać się chciałam.

Barbarko, dużo siły...

11 729

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

dzieki dziewczyny smile 


własnie najbardziej boli to ze trzeba zaczynac od nowa sad mam 30 lat i co mam kogos poznac i zaprosic do rodziców jak 16 -latka sad żałosne jak ja  sad myslałam już o wszystkim miliony rozwiazan  wszystko sprowadzam sie do jednego chyba wole zostac sama wiem ze to moze troche za szybko myslec o kims innym .... ale po co zaczynac i na starcie wiedziec ze nie bedzie sie miało do kogos zaufania sad


Boje sie tego co będzie sad:(:(:(:( wyjde z psem moze cos zjem o ile przełkne i zabieram sie za pakowanie takie mam dziś urocze urodziny sad:(:(:(

11 730

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

barbarka30 - dużo wytrwałości, osoby która pomoże Ci przetrwać to co teraz będzie, cierpliwości, jak najmniej łez i jak najwięcej uśmiechu... <przytul> nawet jeśli nie złoży Ci życzeń (a pewnie złoży tylko później będzie jeszcze bardziej boleć) bądź dzielna i nie pisz...
błaganie, proszenie nic nie daje...


wieanna - <przytul>

11 731

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
M. napisał/a:

barbarka30 - dużo wytrwałości, osoby która pomoże Ci przetrwać to co teraz będzie, cierpliwości, jak najmniej łez i jak najwięcej uśmiechu... <przytul> nawet jeśli nie złoży Ci życzeń (a pewnie złoży tylko później będzie jeszcze bardziej boleć) bądź dzielna i nie pisz...
błaganie, proszenie nic nie daje...


wieanna - <przytul>

Dziękuje kochana, złożył życzenia krótko i na temat "Wszystkiego najlepszego" smiać mi sie chciało jakie to ironiczne sad

11 732

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
woytek napisał/a:
AKEME napisał/a:

Niech się to już skończy... nawet 3 lata nie minęły od ślubu... porażka. po prostu żałosne to jest :-(((

mozemy podac sobie rece, moje malzenstwo tez nie przetwalo nawet 3 lat, dla "zony" to tez byla porazka, ale nie raczyla nic zrobic zeby to naprwic, lepiej bylo znalezc sobie nowy model

mój twierdzi, że nic już nie może więcej zrobić, że zrobił już wszystko co mógł. Jedyne o czym zapomniał, to zajrzeć wgłąb siebie... bo sporo tam ma burdelu. Ja przynajmniej swój burdel sprzątałam. I dziwnie wychodziło mi na terapii, że to nie ze mną jest coś nie-halo...

napiszesz coś więcej o sobie?

11 733

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Wszystkiego dobrego, Barbarko... wiem, jak to boli, też miałam w tym czasie urodziny... świadomość, że kończysz 30 lub prawie 30 lat, a jesteś ze swoim życiem z powrotem na starcie, tylko z wielkim bagażem bólu, cierpienia i rozczarowania. Ja chyba już nie mam siły zaczynać od nowa, nie mam już wiary. Jak mam zacząć wszystko od zera, kiedy nie mam już z czym iść do przodu? Nawet marzeń już nie mam i nie chcę mieć. Przepraszam, że tak pesymistycznie dzisiaj...

Też płaczę, odkąd tylko się obudziłam. Wszystko mnie boli, każda myśl, wspomnienia mnie zabijają, to co było rok temu przypomina się na każdym kroku... dlaczego to tak boli. Minęło już półtora miesiąca nieprzerwanego bólu, cierpienia, wspomnień, obwiniania się. Byłam przez rok szczęśliwa, ale Bóg czy los uznał, że to już wystarczy, że mam wracać, gdzie moje miejsce.

Sorki, tak jakoś wygadać się chciałam.

Barbarko, dużo siły...

Z opóźnieniem, ale dołączam się Barbarko do życzeń, synek mi wczoraj nie dał szans...
Życzę, by w odpowiednim momencie wróciła wiara w człowieka [płci męskiej] i życie znów nabrało kolorów... wierzmy, ze tak będzie...

Wieanna, chyba jedynym pomysłem jest starać się nie przywoływać wspomnień. Dopóki trzymam się z dala zyje chwilą to jakoś tam jest, nijako może, ale przynajmniej nie wyję...

11 734

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Chciałabym dołączyć ...byłam zdradzona, okłamywana, to ja jeszcze przepraszałam sad Żyć mi się nie chce:(
Ciągle dzwonie utwierdzając, że kocham. Mam wrażenie, że tylko cisza z mojej strony może podziałać.

11 735

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewczyny jednak nie złożył mi życzeń........ smutno mi, mimo wszystko. Celowo tego nie zrobił lub nie pamiętał, że mam dziś urodziny sad.

11 736

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:
woytek napisał/a:
AKEME napisał/a:

Niech się to już skończy... nawet 3 lata nie minęły od ślubu... porażka. po prostu żałosne to jest :-(((

mozemy podac sobie rece, moje malzenstwo tez nie przetwalo nawet 3 lat, dla "zony" to tez byla porazka, ale nie raczyla nic zrobic zeby to naprwic, lepiej bylo znalezc sobie nowy model

mój twierdzi, że nic już nie może więcej zrobić, że zrobił już wszystko co mógł. Jedyne o czym zapomniał, to zajrzeć wgłąb siebie... bo sporo tam ma burdelu. Ja przynajmniej swój burdel sprzątałam. I dziwnie wychodziło mi na terapii, że to nie ze mną jest coś nie-halo...

napiszesz coś więcej o sobie?

hahaha, o ironio! jakbym moja "zone" slyszal....... ona ponoc tez zrobila "bardzo wiele" dla nas, bo jak stwierdzila: "a te moje fochy to myslisz, ze po co byly??" - rozwiazywanie problemow przez fochy... hm... ciekawe podejscie, chyba jej zaproponuje, zeby prace naukowa napisala na ten temat.
Napisalas trafna rzecz, z tym burdelem w srodku, to chyba typowe dla takich osob, ze nie sa w stanie pochylic sie nad wlasnymi slabosciami i przyznac, ze zawiedli, oni wola po prostu znalezc jakis pretekst do "samooczyszczenia" a pozniej trzymajac sie tego jada juz do samego konca powtarzajac go w kolko jak mantre. Z byle pierdoly potrafia zrobic problem, ktory jest przyczynkiem rozpadu zwiazku. Ale po jakims czasie zazwyczaj prawda wychodzi na jaw.... ja sie tej prawdy domyslalem, twarde dowody dostalem w rece jak po 2 miesiacach wyprowadzila sie z domu (o czym wczesniej nie chciala slyszec, bo jak sobie mamusia poradzi, a prosilem ja wielokrotnie zebysmy szli na swoje). Zreszta ona do dzisiaj powtarza to dalej, nie wiem chyba mysli ze ja glupi jestem, a swojemu kochasiowi to pewnie tylko pokoj wynajmuje, zalosne hahahaha.
Ja tez chodzilem na terapie, tez myslalem, ze mam nie po kolei w glowie (co wielokrotnie slyszalem), podobnie jak u Ciebie okazalo sie, ze to nie ze mna jest problem tylko z nia......
W srode prawdopodobnie zakonczy sie ten cyrk, dopnie swego, dostanie to czego chce, moze wtedy bedzie szczesliwa...
Moja historie znajdziesz tutaj: http://www.netkobiety.pl/t50790.html

P.S. jestesmy z tego samego miasta tongue

11 737

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

cześc wszystkim:*
jak Wam dni mijają???

misiek666   fakt żadnych maili:( nie dostałam

11 738 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-11-09 20:21:44)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Woytek, zaraz poczytam Twój wątek, teraz tylko odpisuję krótko, póki synek nie płacze... rzeczywiście, bez wchodzenia w szczegóły są podobieństwa. Jeszcze-mąż niby nie ma kochanki, ale - jako facet - sam powiedz... czy 'manie' 'kumpla' w postaci kobiety, która w dodatku podziela w zasadzie wszystkie jego pasje, w związku z czym on coraz więcej czasu z nią spędza... wreszcie sam fakt, że ta kobieta doskonale wiedziała, że jestem w końcówce ciąży i nagle ni z gruchy ni z pietruchy taką wspaniałą przyjaciółką się stała dla niego (ona nie ma nikogo) nie trąci właśnie znalezieniem lepszego modelu? A skoro jest lepszy model, to teraz tylko trzeba zgrabny pretekst wymyślić... ehh, szkoda gadać...

ps. jesteś ze śródmieścia czy z którejś z  dzielnic, jeśli można spytać ;-P

11 739

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Moja Kochana Zraniona.d, ściskam Cię serdecznie w dzień urodzinek... dużo siły Ci życzę...

11 740

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

ps. jesteś ze śródmieścia czy z którejś z  dzielnic, jeśli można spytać ;-P

dzielnica tongue

11 741

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ZRANIONA SŁONECZKO RÓWNIEŻ WSZYSTKIEGO NAJ NAJ TO DLA CIEBIE
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

11 742

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

jestem juz prawie spakowna, przyjechał na chwile do domu, widział jak zalewam sie łzami jak mi ciezko to jeszcze sie pytał co jeszcze zabieram kiedy zabiore reszte jejkuuu jak jesmu to łatwo przychodzi qrrrrr..... jak ja bym chciała żeby zaczoł załować wtedy ja będę górą !!!!

a teraz siedze w wyrku pije warke i jem z psem chipsy ...

11 743

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
barbarka30 napisał/a:

a teraz siedze w wyrku pije warke i jem z psem chipsy ...

MASZ ZA TO U MNIE MEEEEEGA + tongue

11 744

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
zraniona.d napisał/a:

Dziewczyny jednak nie złożył mi życzeń........ smutno mi, mimo wszystko. Celowo tego nie zrobił lub nie pamiętał, że mam dziś urodziny sad.

Zraniona... przykre to... mniej więcej wiem co czujesz, mój też mnie olał sikiem prostym w dniu moich urodzin. Ale za to załatwił zrzutkę na fajny prezent... rozumiem Twój ból i tylko tyle powiem, że to trzeba przecierpieć, bo nie ma innego wyjścia.

11 745 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-11-09 22:54:15)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Woytek, poczytałam Twoją historię choroby. I wiele mądrych słów Bagsa. Żeby było zabawniej, to wychodzi na to, że ja przez cały czas żyłam w przemocy psychicznej. Tzn. niby byłam świadoma tego na swój sposób, w końcu psychoterapia kręciła się wokół mojego związku, ale jakoś te rozmowy nie do końca na tym się koncentrowały, ale na strategiach raczenia sobie z moim jeszcze-mężem. Zresztą, zgodnie z załączonym w Twoim wątku opisem przemocy psychicznej, każda moja próba zwrócenia uwagi, że jakieś zachowanie jeszcze-męża jest wymierzone przeciwko mojej godności kończyła się jego gadaniem, że ja się czepiam, a on przecież nic złego nie powiedział...

co do Twoich słów odnośnie przysięgi i łatwości z jaką Twoja żona zwolniła się z niej... to u nas układ ren sam. Dla jeszcze-męża przysięga była ważna, ale w pewnym momencie uznał, że jednak nie ma sensu sobie zamulać życia.

ja jestem z centrum.

11 746

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Carpathia, Wieanna, AKEME dziękuje....... Jesteście kochane.

Tak czułam, że nie mam czego się spodziewać. Mimo wszystko kolejny dowód jak mało znaczyłam w jego życiu. Skupiony jest na swojej dziuni. sad.  Jak czegoś chciał to znał mój nr ale jak sam musiał wykazać się to jak zwykle miał tysiące argumentów na nie.
Jest mi smutno, będe starała się zapomnieć go tak jak on zapomniał mnie. Mam nadzieje, że w życiu jest jakaś sprawiedliwość. sad

11 747

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

zraniona.D - spóźnione ale szczere.... siły, siły i jeszcze raz siły... <przytul>

11 748

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

barbarka30 - dzisiaj ciezki dzien przed Toba <przytul>.
Postaraj sie nie pokazywac mu swoich łez... to ich wzmacnia, łechce ego....

11 749

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A ja się wczoraj dowiedziałam, że prawdopodobnie zdradzał mnie już wtedy, kiedy jeszcze myślałam, że jest wszystko ok, a teraz ma już kogoś nowego, i rozsyła jej zdjęcia do kolegów z pytaniem czy fajna.

Rozwaliło mnie to wczoraj w kawałki...

11 750

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Heh jakieś 1,5 roku temu czytajac takie posty o zdradach,kochankach,porzuceniu myślałam sobie " dobrze ze mnie to nie dotyczy" A teraz ? O ironio

11 751

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Pomóżcie, wyje od rana, boli straszliwie

11 752

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
M. napisał/a:

barbarka30 - dzisiaj ciezki dzien przed Toba <przytul>.
Postaraj sie nie pokazywac mu swoich łez... to ich wzmacnia, łechce ego....

CIĘZKO było nie płakać jak on sam płakał siedzielismy bardzo długo wtuleni w siebie i płakaliśmy sad jak odwoził mnie do rodziców jak juz zostawiał mnie to pocałował kilka razy przytulał pocieszał mówił że będzie dobrze sad czy tak robi ktoś kto nie kocha !! gdybyscie widzieli jego oczy i cierpienie ten płacz sad  a dalej twardo twierdzi ze to koniec ze mnie nie kocha... jak jechał windą widziałam jak płacze jak mu źle sad  czemu on to robi sad


jestem już u rodziców rzeczy wypakowane dusze sie tu, to nie jest moje miejsce to nie jest już mój dom sad nie wiem co z sobą zrobić sad a to dopiero 3 godziny sad

11 753

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
barbarka30 napisał/a:
M. napisał/a:

barbarka30 - dzisiaj ciezki dzien przed Toba <przytul>.
Postaraj sie nie pokazywac mu swoich łez... to ich wzmacnia, łechce ego....

CIĘZKO było nie płakać jak on sam płakał siedzielismy bardzo długo wtuleni w siebie i płakaliśmy sad jak odwoził mnie do rodziców jak juz zostawiał mnie to pocałował kilka razy przytulał pocieszał mówił że będzie dobrze sad czy tak robi ktoś kto nie kocha !! gdybyscie widzieli jego oczy i cierpienie ten płacz sad  a dalej twardo twierdzi ze to koniec ze mnie nie kocha... jak jechał windą widziałam jak płacze jak mu źle sad  czemu on to robi sad


jestem już u rodziców rzeczy wypakowane dusze sie tu, to nie jest moje miejsce to nie jest już mój dom sad nie wiem co z sobą zrobić sad a to dopiero 3 godziny sad

Barbarka Kochanie, przytulam Cie mocno jak moge. Wyobrazam sobie i czuje Twol bol. Ja  tez widzialam lzy, sms ze teskni, ze zawsze w sercu. Czepialam sie ich jak glupia, kazdego slowa, tlumaczylam. Ale wiem, ze chociaz oni tez na pewno przezyli kaos te odejscia ( no bo kurcze nie jestem sobie w stanie wyobrazic, ze mozna tak na zimno, bez emocj), to te slowa to tez rodzaj usprawiedliwenia siebie, poczucia winy.. I wiem, potem byl  jej ramionach bo tak cierpial i tyle kosztowalo spotkanie. A ona przytuli, powie, ze rotumie, ze rozsadna decyzja...Wiem, bo sam lubil mi opowiadac, kiedy ja eymiotowalam z bolu psychicznego. Ja po szzpitalu musze wrocic do wspolnego mieszkania, gdzie bywa i ma swoje rzeczy jeszcze. Niestety, maja juz nas w d..nawet jak lzy lecialy.Moj ex nawet nie zapyta czy czegos nie potrzebuje z rzeczy w szpitaal.

11 754

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ja wiem że to może głupio zabrzmi ale ja wiem że  on dalej coś do mnie czuje i nie dam sobie wmówić że jest inaczej ! hmm    od zawsze mam jakies swoje przeczucie jakąś intuicje znajomi mówią że jestem czarownica bo zawsze wszystko wiem i przewidze ...  może nie będziemy razem już nigdy ale wiem że on coś jeszcze czuje !!!!

11 755

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

A ja się wczoraj dowiedziałam, że prawdopodobnie zdradzał mnie już wtedy, kiedy jeszcze myślałam, że jest wszystko ok, a teraz ma już kogoś nowego, i rozsyła jej zdjęcia do kolegów z pytaniem czy fajna.

Rozwaliło mnie to wczoraj w kawałki...

Wieanna tak mi przykro. Teraz wiadomo czemu nagle mu się tak odmieniło i to, że cie zablokował na fb. Wiem, że to boli ale teraz już wszystko wiesz dla swojego dobra nie interesuj się tym co on robi itd. W naszej sytuacji lepiej już żyć w niewiedzy, niż płakać i czuć się rozwalonym na kawałeczki. Trzymaj się. Wypłacz się i staraj się go zapomnieć.  sad

11 756

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam Wszystkich. Jestem na forum pierwszy raz, ale żyje Waszymi historiami jak swoją własną. Nie miałam odwagi pisać o sobie, bo ciężko się pisze o własnych porażkach. Wy cudowne Kobiety nakłoniłyście mnie do tego, aby sobie ulżyć. Dziwnie to brzmi, ale to pisanie pomaga, albo przynajmniej podtrzymuje na duchu w chwilach największego załamania. Wszystkim Urodzinowym Kobietkom życzę mnóstwo szczęścia i samych słonecznych dni ;-)))

11 757

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
barbarka30 napisał/a:
M. napisał/a:

barbarka30 - dzisiaj ciezki dzien przed Toba <przytul>.
Postaraj sie nie pokazywac mu swoich łez... to ich wzmacnia, łechce ego....

CIĘZKO było nie płakać jak on sam płakał siedzielismy bardzo długo wtuleni w siebie i płakaliśmy sad jak odwoził mnie do rodziców jak juz zostawiał mnie to pocałował kilka razy przytulał pocieszał mówił że będzie dobrze sad czy tak robi ktoś kto nie kocha !! gdybyscie widzieli jego oczy i cierpienie ten płacz sad  a dalej twardo twierdzi ze to koniec ze mnie nie kocha... jak jechał windą widziałam jak płacze jak mu źle sad  czemu on to robi sad


jestem już u rodziców rzeczy wypakowane dusze sie tu, to nie jest moje miejsce to nie jest już mój dom sad nie wiem co z sobą zrobić sad a to dopiero 3 godziny sad

gdy ja sie wyprowadzałam R. pomagał mi znosić rzeczy... jak nigdy wstał zeskrobał mi szyby w aucie... przytulał mnie, pocałował... płakał... ja również w jego oczach widziałam, że coś czuje...

niestety skończyło się jak się skończyło... gdyby nie było tamtej pewnie byłoby inaczej... gdybym nie prosiła, nie starała się również miałabym większe szanse...

Barbarka30 - bardzo mi przykro ale ten smutek to dlatego że Ty płakałaś... dlatego że byliście ze sobą długo, dlatego że coś się zaczyna nowego ...( celowo nie używam słowa na k - wiem jak to boli i jak ciężko to przyjąć do wiadomości...)

prawdopodobnie ktoś jest między Wami (a może coś - chwilowe załamanie, rutyna...) płacz, proszenie, pisanie smsów czy jest pewien swojej decyzji... to na nic... jeżeli chcesz mieć jeszcze nadzieje, jeżeli ma coś jeszcze z tego być.... nie pisz, nie dzwoń pierwsza....
pamiętasz jak to było kiedy Cię zdobywał? pamiętasz jak się wtedy zachowywałaś? ZERO narzucania się - to on robił ten pierwszy krok...

jeżeli jest w nim jeszcze jakieś uczucie do Ciebie to musi je sam odkryć, musi poczuć że tęskni.... odpuść....
pozwól mu się odkrywać, zdobywać na nowo jeśli będzie tego chciał.... jeżeli nie będzie szukał kontaktu... przykro mi, będziesz musiała nauczyć się żyć bez niego... czy się da? nie wiem, inni mówią, że tak... ja jeszcze o to walczę (już prawie rok...)


<przytulam> Cie bardzo mocno... i jeszcze raz dla Twojego dobra proszę - nie błagaj, nie pisz, nie proś... nie trzymaj się kurczowo tego co widziałaś w jego oczach przy rozstaniu... tego że płakał... to mogło znaczyć bardzo wiele, ale i też jest ta druga opcja...
Proszę pozwól mu poczuć że Cię nie ma...
tylko wówczas masz szansę....


wieanna - tak strasznie mi przykro... wiem co czujesz i wiem również że nie ma słów które sprawiłyby Ci ulgę (a przynajmniej ja, czy inni nie są w stanie ich wypowiedzieć...) wiem, że tylko jedna osoba jest tak naprawdę w stanie sprawić byś przestała płakać i szczerze się uśmiechnęła... jednak wiedz że nie jesteś sama... <przytul>

11 758

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
barbarka30 napisał/a:

ja wiem że to może głupio zabrzmi ale ja wiem że  on dalej coś do mnie czuje i nie dam sobie wmówić że jest inaczej ! hmm    od zawsze mam jakies swoje przeczucie jakąś intuicje znajomi mówią że jestem czarownica bo zawsze wszystko wiem i przewidze ...  może nie będziemy razem już nigdy ale wiem że on coś jeszcze czuje !!!!

barbarka30, co on czuje i co siedzi w jego głowie to chyba on tylko wie, ja tez myślałam że moje "kochanie" ma chwilowa utrate świadomości i po 16 latach chce odejść :-( dzwoniłam, prosiłam pytałam o ostateczna decyzje, czy to mi pomogło, chyba bardziej się upodlić, i przekonać, że w jego życiu istnieje od dawna "inna", to ona zasługuje na jego przytulenie, pocałunek, to strasznie boli, tak bardzo, że są dni, że nie mam ochoty wstać z łóżka i rano ruszyc do pracy, i tak naprawdę pomimo, że nie mam go przy sobie ludzę się, że wroci, że doceni lata spędzone ze mną, a nie rozwódkę z dzieckiem

11 759

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewczyny, tak bardzo Wam dziękuję za wsparcie... nie macie pojęcia, ile ja dzisiaj łez wylałam, wszystko przeżywam od nowa... chcę przestać czuć ten ból chociaż na chwilę, więc idę spać, ale boję się znowu przebudzenia i porannego ataku strachu. Myśli pojawiają się w takiej kolejności: tak, to prawda, tak, ma mnie w dupie, tak, jestem sama jak palec, co teraz będzie ze mną i z moim życiem, niech to wszystko się wreszcie skończy, błagam...

Tak bardzo się boję

11 760

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

wieanna - i pewnie bedzie jesszcze tak długo (chociaz mam nadzieje ze sie myle...) nie daj sie... jestesmy z Toba...

11 761

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wieanna, kiedy m się uświadamia (raz za razem) to co Tobie, to też nie mam ochoty nic więcej przeżywać. Ja wtedy po prostu wyję ja bóbr i nawet nie próbuje tego zatrzymywać. Czy ktoś mnie widzi, czy nie - wdupiemamto. Dzisiaj był chrzest mojego Synka. Jeszcze-mąż był, widziałam łzy w jego oczach. Nie ma mnie tak całkiem gdzieś, wie ile zła wyrządził. Ja też nie wiem co dalej z moim życiem i strach przed samotnością mnie łapie za gardło. No ale... tylko idąc dalej, choćby nawet okrężną drogą, możemy dokądś dojść. Rzadko wierzę, że jeszcze ktoś zechce mnie i mojego Syna. Ale czasami jednak taki promyk nadziei mam.

Barbarko, nie umiałabym powrócić do domu rodziców, dlatego podziwiam Twoją siłę. Ja tylko będąc w odwiedzinach czuję jak bardzo tam(w domu rodziców) nie pasuję, jak bardzo to przestało być moje miejsce. Naprawdę, patrząc na samą siebie podziwiam Cię, że potrafisz wrócić. Może to na krótko rozwiązanie, ale wymagające jednak nieprawdopodobnej odporności. Trzymaj się dzielnie...

11 762

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

Barbarko, nie umiałabym powrócić do domu rodziców, dlatego podziwiam Twoją siłę. Ja tylko będąc w odwiedzinach czuję jak bardzo tam(w domu rodziców) nie pasuję, jak bardzo to przestało być moje miejsce. Naprawdę, patrząc na samą siebie podziwiam Cię, że potrafisz wrócić. Może to na krótko rozwiązanie, ale wymagające jednak nieprawdopodobnej odporności. Trzymaj się dzielnie...

ja też nie czuję sie już to jak w domu, czuje jak bardzo to nie jest moje miejsce sad wmawiam sobie że to tylko na jaskiś czas bo nie mam gdzie isc sad     nie chce tu zostać czuje się tu jak w klatce duszę sie:(

Proszę pozwól mu poczuć że Cię nie ma...
tylko wówczas masz szansę....

kiedys sobie obiecałam że jeżeli bedzie tak ze nie bedziemy juz razem,      nie bede pisac dzwonic nie bede robic nic sad jak to cholernie ciezkie sad trzymam telefon pisze i ten ból i głos nie wysyłaj , co chwile sprawdzam telefon czy napisał sad

11 763

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

barbarka30, rozumiem co czujesz, jestem na tym samym etapie co TY. Czuje tak jakbym miała w sobie dwie JA,  jedna walcząca o swoje pewna kobieta, która wie, że nie powinna dzwonić, pisać, i inicjować jakichkolwiek kontaktów, i druga ja obawiająca się samotności, patrząca z nadzieja w telefon, czy odpisze, czy zadzwoni, a może zapyta co słychać, a może czegoś będzie potrzebował...wiesz ile wytrzymałam bez kontaktu 2 dni, to jest straszne. Wiem, że wraz z zaistniałą sytuacją straciłam część siebie, a tym bardziej brakuje mi tego kontaktu, bo to dla niego opuściłam miasto rodzinne kilka lat temu, a wraz z nim przyjaciół, myślałam o nas tak intensywnie, że sama w tym się zatraciłam. Każdy pisze, daj sobie czas, pozwól mu zatęsknić, ale czy to jest takie łatwe, jak ktoś był dla nas całym światem przez kilka lat, ja zastanawiam się nad sobą i dochodzę do wniosku, że za dobra byłam, za dużo wolności dałam mu w związku, za dużo swobody, ale czy nie ma tym polega partnerstwo, aby nie kisić się we własnym sosie, tylko czuć się  swobodnie, ale widocznie dla niektórych ta swoboda oznacza również skakanie z kwiatka na kwiatek...chyba nie do końca zrozumiał co to partnerstwo. Trzymam za Ciebie kciuki, może rzeczywiście powinnyśmy pomyśleć o sobie i tylko o sobie, a jego odsunąć na bok...ale to bardzo trudno zrealizować....wiem i tym bardziej jestem z Tobą...

11 764

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bubble13 napisał/a:

barbarka30, rozumiem co czujesz, jestem na tym samym etapie co TY. Czuje tak jakbym miała w sobie dwie JA,  jedna walcząca o swoje pewna kobieta, która wie, że nie powinna dzwonić, pisać, i inicjować jakichkolwiek kontaktów, i druga ja obawiająca się samotności, patrząca z nadzieja w telefon, czy odpisze, czy zadzwoni, a może zapyta co słychać, a może czegoś będzie potrzebował...wiesz ile wytrzymałam bez kontaktu 2 dni, to jest straszne. Wiem, że wraz z zaistniałą sytuacją straciłam część siebie, a tym bardziej brakuje mi tego kontaktu, bo to dla niego opuściłam miasto rodzinne kilka lat temu, a wraz z nim przyjaciół, myślałam o nas tak intensywnie, że sama w tym się zatraciłam. Każdy pisze, daj sobie czas, pozwól mu zatęsknić, ale czy to jest takie łatwe, jak ktoś był dla nas całym światem przez kilka lat, ja zastanawiam się nad sobą i dochodzę do wniosku, że za dobra byłam, za dużo wolności dałam mu w związku, za dużo swobody, ale czy nie ma tym polega partnerstwo, aby nie kisić się we własnym sosie, tylko czuć się  swobodnie, ale widocznie dla niektórych ta swoboda oznacza również skakanie z kwiatka na kwiatek...chyba nie do końca zrozumiał co to partnerstwo. Trzymam za Ciebie kciuki, może rzeczywiście powinnyśmy pomyśleć o sobie i tylko o sobie, a jego odsunąć na bok...ale to bardzo trudno zrealizować....wiem i tym bardziej jestem z Tobą...

Hej Bubble,
Ano poranione jestesmy po niespodziewajkach misiow. Moj tez mnie zostawil dla kobiety z dzieckiem, ze mna nie chcial miec jeszcze, teraz jest zachwycony cudzym. Ja z milosci zmienilam kraj, zostawilam dobra prace, rodzine, przyjaciol, tutaj nowych nie znslazlam. Pogubilam sie po rozstaniu bardzo, az do proby samobojczej, nue stradzaks. Zylam jego zyciem i to byl blad, bo moze dzisiaj wyjde ze szpitala (swoja roga nie wiem jak poradze sobie sama w domu, jestem bardzo obolala, swiezo pi operacji) i nie ma mbie jto nawet zabrac do domu, nie wiem co zrobie.  Znajomi nawet nie zadzwonili, sasiedzi maja za wariatke, poprosilam jedna osobe to nie msm odpowiedzi,..I chociaz strasznie mnie skrzywdzil i nie chce zadnych prob i powrotow ( przeciez on wyraznie powiedzial, ze jest zakochany, ma nowe zycie i zadnej zony, chocisz nic jeszcze nie podpisalismy)   to bardzo mniebolu ze nawet nie zaintereduje sie jak sie czuje, czy mam jak wrocic (tutaj czysta premedytacja bo wie ze nie mam, a ma samochod i moze mnie odebrac, ale nawet nie bede prosic). Boli strasznie ze wymazal mnie tak lszwo dla jakiejs  siksy.Nie wiem co zrobie dzidiaj. Prosze trzymajcie kciuki.

11 765

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bubble13 napisał/a:

barbarka30, rozumiem co czujesz, jestem na tym samym etapie co TY. Czuje tak jakbym miała w sobie dwie JA,   

ja zastanawiam się nad sobą i dochodzę do wniosku, że za dobra byłam, za dużo wolności dałam mu w związku, za dużo swobody, ale czy nie ma tym polega partnerstwo, aby nie kisić się we własnym sosie,

dobrze napisane dwie Ja też się tak czuje..... pierwsze co dziś zrobiłam złapałam za telefon i myślę co napisać walecze w sobie hmm 

ja też byłam za dobra, treningi siłownia wypady z kolegami wszystko pod nos ale tak go kochałam że dla mnie to było oczywiste że tak ma być  i teraz dostaje za to po d...pie sad

jest 8 rano oszaleje dziś myśle co bym teraz robiła w naszym (jego) mieszkaniu sad:(

Posty [ 11 701 do 11 765 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 179 180 181 182 183 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026