netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 412 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 178 179 180 181 182 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 636 do 11 700 z 14 840 ]

11 636

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Syn nie będzie lubił bardziej taty, tak mi się wydaje... Ja miałam oboje rodziców, tzn wciąż mam i chociaż mama była od zakazywania i karania, a tata od głaskania po głowie i pozwalania na wszystko swojej córeczce, to powiem Ci całkiem szczerze, że to z Mamą mam duuużo silniejszą więź... Więc nie od roli rodzica zależy przywiązanie dziecka... smile Także nie bój się.. Poświęć się synowi, tam masz miłość bezwarunkową, która nie przeminie... Masz dla kogo rano wstawać...

Smak surowego ziemniaka.. big_smile Uśmiałam się, ale tak właśnie jest. Największe przyjemności, ba, spełnione marzenie z weekendu działo się, bo tak musiało być. Pojechałam, byłam i tyle. Ale nie cieszy tak jak kiedyś glupi wypad nad morze z eks...

NIECH TO MIJA...

11 637 Ostatnio edytowany przez mateusz1987 (2013-11-04 23:31:20)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

hej witam po paru dniach nieobecności. Dla tych co czytali moje ostatnie posty mogę napisać że faktycznie ten telefon z życzeniami i przebaczeniem dał mi dużo jakoś już tak nie myślę o niej. Jedynie wczoraj jej ciotka dodała zdjęcie całej ekipy i mnie trochę to ruszyło (od mojej ex jej rodzeństwa i mamy mam powiadomienia wyłączone). Moja pojechała ze swoim chłopakiem na drugi koniec polski pochwalić się babci i ciotce. Jedna rzecz mnie na tym zdjęciu bardzo rozbawiła ubranie mojej ex; nowy płaszcz, nowe spodnie, nowa torebka. Faktycznie polepszyła sobie jej plan "nie chce pracować tylko dziećmi się zajmować" na razie jej wychodzi i damian staje na wysokości zadania:)

Moim problemem jest teraz bardziej samotność niestety:) a może nie samotność bo kumpli mam teraz bardzo dużo tylko brak dziewczyny do której mogę się przytulić itp. itd. Nie chodzi tu o ex bo serio żałoba już zakończona tylko o styl życia chciałbym jakąś fajną dziewczynę teraz poznać:)

11 638

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kiedysbylam - dziekuje ze pytasz... cisza? stan odretwienia, walka (czasami przegrywam...) dużo, a jednoczesnie tak niewiele sie stalo od mojego ostatniego postu... walcze...


ile, jak dlugo jeszcze?

11 639 Ostatnio edytowany przez wieanna (2013-11-05 11:00:47)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie Kochani, również nie pisałam tu jakiś czas, ale podczytuję Was, kiedy tylko mam okazję. Kiedyśbyłam, dzięki, że pytasz. U mnie podobnie jak u Ciebie, M. - stan odrętwienia i walka. Nie dotykam wspomnień, bo cholernie bolą, po prostu nie myślę. Staram się omijać myślami pewne tematy, wolę przekonać samą siebie, że to był tylko sen. Po prostu biała plama w życiu, albo raczej czarna dziura. Problem w tym, że zostawiłam trochę rzeczy, nie wiem, jak i kiedy je odbiorę, trochę mnie to martwi.

Nic się u mnie nie dzieje. Wiele rzeczy robię automatycznie, nawet się przykładam, nawet chodzę do pracy, nawet czasem wezmę i posprzątam, ale wszystko robię bez jakichkolwiek emocji, w totalnym odrętwieniu i obojętności. Jest mi kompletnie wszystko jedno. Nie wiem, co dalej z moim życiem. Żyję z dnia na dzień, w jakimś zawieszeniu, a czas mija. Może moje życie miało tak wyglądać, ja ze wszystkich sił próbowałam dziesiątki razy nadać mu jakiś sens, ale nie udało się.

Pozdrawiam Wszystkich, piszcie co u Was...

11 640

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A czas nie leczy, a pogłębia rany... Bo właśnie dochodzi do mnie co się wydarzyło, czego już nie mam i jakie perspektywy, a raczej ich brak przede mną...

A eks randkuje...

A ja w czarnej dupie, z nadzieją, by zniknąć z tego świata.

No.. To miłego dnia Wam.

11 641 Ostatnio edytowany przez zraniona.d (2013-11-05 12:52:50)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Witajcie Kochani, również nie pisałam tu jakiś czas, ale podczytuję Was, kiedy tylko mam okazję. Kiedyśbyłam, dzięki, że pytasz. U mnie podobnie jak u Ciebie, M. - stan odrętwienia i walka. Nie dotykam wspomnień, bo cholernie bolą, po prostu nie myślę. Staram się omijać myślami pewne tematy, wolę przekonać samą siebie, że to był tylko sen. Po prostu biała plama w życiu, albo raczej czarna dziura. Problem w tym, że zostawiłam trochę rzeczy, nie wiem, jak i kiedy je odbiorę, trochę mnie to martwi.

Nic się u mnie nie dzieje. Wiele rzeczy robię automatycznie, nawet się przykładam, nawet chodzę do pracy, nawet czasem wezmę i posprzątam, ale wszystko robię bez jakichkolwiek emocji, w totalnym odrętwieniu i obojętności. Jest mi kompletnie wszystko jedno. Nie wiem, co dalej z moim życiem. Żyję z dnia na dzień, w jakimś zawieszeniu, a czas mija. Może moje życie miało tak wyglądać, ja ze wszystkich sił próbowałam dziesiątki razy nadać mu jakiś sens, ale nie udało się.

Pozdrawiam Wszystkich, piszcie co u Was...

Cześć Wieanna. Dobrze, że napisalaś bo zastanawialam się jak sobie radzisz. Po raz kolejny czytając cie mam wrażenie, że piszesz też o mnie. Twoj stan odrętwienia będzie trwał aż przestaniesz cokolwiek odczuwać. Ja właśnie mam ten etap i także myśle sobie, że moj Byly to sen, związek z nim, to wszystko. Nawet drastycznie tlumacze sobie, że on umarl aby ten ból co czasem wraca znikł. Trzymaj się cieplo.

11 642

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

A czas nie leczy, a pogłębia rany... Bo właśnie dochodzi do mnie co się wydarzyło, czego już nie mam i jakie perspektywy, a raczej ich brak przede mną...

A eks randkuje...

A ja w czarnej dupie, z nadzieją, by zniknąć z tego świata.

No.. To miłego dnia Wam.

Frigo czas nie leczy ran on przyzyczaja nas do życia z nimi.
Mój też z tego co wiem ma sie dobrze i jest taki radosny że hoho. Ma swoją piękność... i żyje. Ona też przeszczęsliwa, że ją wybrał i w końcu doczekala się zwiazku z nim. Z tym, że ona nic o mnie nie wie a ja o niej tak.
Ja za to wegetuje sad

11 643

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

U mnie też raczej kicha. Bardzo powoli przyzwyczajam się do myśli, że K nie jest już mój. Nawet dopuszczam już myśl, że mogłabym spróbować szczęścia z kimś innym... Niestety z wiarą, że kogoś takiego znajdę już znacznie gorzej. I przeraża mnie ta perspektywa, że nikt mnie już nie pokocha. Nawet chwilami myślę, by dać sobie spokój z życiem. Po ch... mi takie... W dodatku zanika mi laktacja, starczyło na 2 miesiące :-(((

11 644 Ostatnio edytowany przez zraniona.d (2013-11-05 16:10:06)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Naszła mnie dziś refleksja.......
Kobiety jak coś sie dzieje złego w związku próbują naprawiać, rozmawiać,  szukają sposobu aby relację poprawić. Facet zamiast ratować istniejący związek, to szuka innej do której może odejść lub ma już inną i odchodzi do Pani nr 2. My leczymy sie po związakch, z ran... a oni budują sobie swoje szczęśliwe związki.

11 645

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

U mnie też raczej kicha. Bardzo powoli przyzwyczajam się do myśli, że K nie jest już mój. Nawet dopuszczam już myśl, że mogłabym spróbować szczęścia z kimś innym... Niestety z wiarą, że kogoś takiego znajdę już znacznie gorzej. I przeraża mnie ta perspektywa, że nikt mnie już nie pokocha. Nawet chwilami myślę, by dać sobie spokój z życiem. Po ch... mi takie... W dodatku zanika mi laktacja, starczyło na 2 miesiące :-(((

AKEME także miewam takie myśli aby sobie dać spokój z życiem. sad To jest najgorsze. Gdzie ta radość życia???

11 646

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

Witajcie
wybaczcie że napisze tylko co u mnie ale myślę że zrozumiecie
W piątek przyjechał pogadaliśmy , wieczorem odezwał się na gg że czytał moje forum to co napisałam że mogłam mu powiedzieć żeby nie przyjeżdżał prosto w twarz , napisałam że fakt byłoby mi łatwiej gdybym go nie widziała ale są dzieci , nas?epnie napisał że rozważał powrót ale moje słowa na forum utwierdziły że nie ma  już na to szans , spytałam czy chce wrócić napisał może tak , napisał też że czuł ból że mnie zostawił , miał wszystko przemyśleć  naprawdę nie nastawiałam się na nic, następnego dnia rano sms że przyjedzie bo musimy porozmawiać , na początek przeprosił mnie za rozmowę na gg że nie wie czemu tak pisał ale to wszystko nieprawda ,nie rozważał powrotu nie czuł bólu że mnie zostawił -rozpadałam się na tysiąc kawałków uwierzcie że zabolało bardziej niż gdy wszystko się wydało , naprawdę nie liczyłam na nic ale podświadomość chyba czuła inaczej  ,  powiedział że całą winę bierze na siebie za wszystko że rozwód ale jutro nie poleci składać pozwu ,ze rozważą oddanie mi samochodu (kupiony za część spadku po moim ojcu) pojechał a ja siedziałam i ryczałam , po nie wiem już jakim czasie zadzwoniłam do niego żeby złożył pozew jak najszybciej i sprzedał auto a wieczorem znowu rozmowa na gg o rozwodzie , podczas tej rozmowy pisałam tylko o kasie jak jakaś pazerna zimna suka a przecież taka nie jestem ale byłam po raz kolejny tak potwornie upokorzona , tamte rany się jeszcze nie zabliźniły a znowu zostały rozdrapane , czułam się strasznie a nas?epnego dnia rano zadzwoniłam do niego i znowu zaczęłam coś o kasie ,
czułam się mega źle jak ja mogłam tak postąpić , przecież to nie byłam ja , wieczorem jak zadzwonił do dzieci zapytałam czy możemy porozmawiać, wytłumaczyłam mu potem wszystko , nie chce żeby taki o mnie obraz pozostał bo przecież przeżyliśmy 14 lat więc chyba powinien wiedzieć jaka jestem naprawdę
Dziś musiałam go spakować do końca to tak cholernie boli , jutro ma przyjechać po te rzeczy , pozew tez ma złożyć jak najszybciej , kasę za samochód mi  odda,
a ja tylko siedzę i ryczę , wszystko bym oddała żebyśmy nadal byli razem ale to już koniec.......

Żania przytulam Cię bardzo mocno.
Nie ukrywam, liczyłam na happy end... mając jednocześnie nadzieję, że i u mnie będzie pozytywnie.
Twój mąż nie chciał ratować Waszego małżeństwa i zbudował relacje z inną kobietą.. brak mi słów..przecież są jeszcze dzieci. Ich istnienie jest wystarczającym argumentem, aby spróbować jeszcze raz...

11 647

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
zraniona.d napisał/a:
AKEME napisał/a:

U mnie też raczej kicha. Bardzo powoli przyzwyczajam się do myśli, że K nie jest już mój. Nawet dopuszczam już myśl, że mogłabym spróbować szczęścia z kimś innym... Niestety z wiarą, że kogoś takiego znajdę już znacznie gorzej. I przeraża mnie ta perspektywa, że nikt mnie już nie pokocha. Nawet chwilami myślę, by dać sobie spokój z życiem. Po ch... mi takie... W dodatku zanika mi laktacja, starczyło na 2 miesiące :-(((

AKEME także miewam takie myśli aby sobie dać spokój z życiem. sad To jest najgorsze. Gdzie ta radość życia???

...ale jak wiadomo, to jest głupie rozwiązanie...
a nawiązując do Twojego poprzedniego posta... czasami jest odwrotnie- to facet próbuje naprawiać. Tak działał poznany nie tak dawno temu facet. Niestety musi odpuścić, bo to żoneczka kombinuje jak koń pod górę, by rozwieźć się i wyciągnąć od niego jak najwięcej kasy... Kobiety też bywają nie fair...

11 648 Ostatnio edytowany przez wieanna (2013-11-05 22:00:01)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
zraniona.d napisał/a:

Naszła mnie dziś refleksja.......
Kobiety jak coś sie dzieje złego w związku próbują naprawiać, rozmawiać,  szukają sposobu aby relację poprawić. Facet zamiast ratować istniejący związek, to szuka innej do której może odejść lub ma już inną i odchodzi do Pani nr 2. My leczymy sie po związakch, z ran... a oni budują sobie swoje szczęśliwe związki.

Hej Zraniona.d, a ja się z Tobą zgadzam... faktycznie mamy te same myśli. Przytulam Cię, też się trzymaj cieplutko...

Akeme, Żania, Fragi, M., Kiedyśbyłam... czytam Was, przytulam, ryczę, łączę się w bólu. Dzisiaj naprawdę mi strasznie źle.

Carpathia, a co u Ciebie?

A jeszcze Wam powiem... weszłam na fejsa i zobaczyłam jego profil i trochę mnie przytkało. Po pierwsze, nie usunął mnie ze znajomych, ale poblokował mi wszystko tak, że ja nie mogę już nic u niego zobaczyć. Po drugie, zaczął dodawać jakieś rysunki, śmieszne obrazki, kreskówki, no obłęd, generalnie chyba spędza kupę czasu na upiększaniu swojego zajebistego profilu i ma z tego dużo uciechy. Żałosne.

Wiecie, co zauważyłam? Obaj moi ostatni byli mają postacie z bajek jako własne główne zdjęcie profilowe. Dodam, że obaj są już po trzydziestce... Żenujące, mówi samo za siebie... niedojrzałe palanty.

Ale smutno mi i tak bardzo.

11 649

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hej Kobietki... poszłam na krótki spacer i tylko się zdołowałam, bo dopadła mnie świadomość, że jestem sama. w sensie: braku partnera i do tańca i do różańca. tej luki synek mi nie zapełni, to jest inny rodzaj kochania. Nic odkrywczego z tą samotnością niby... ale chodzi o to, ze mnie to dzisiaj uderzyło. Lazłam ciemnymi, mokrymi ulicami i beczałam sobie po cichu.

Żenia... dlaczego pakujesz swojego byłego...? To naprawdę potrafi zdruzgotać. Z drugiej strony, gdy mój się wyprowadzał, to ja też spakowałam część rzeczy 'kuchennych', tak, by w tym obcym mieszkaniu miał przynajmniej jak sobie coś ugotować. Pakowałam płacząc, rozwalało mnie to maksymalnie, a jednak chciałam, by nie było mu źle. Takie rozdwojenie jaźni. Pozdrawiam Cię... wypłacz to, a jutro może się uśmiechniesz.

11 650

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

Lazłam ciemnymi, mokrymi ulicami i beczałam sobie po cichu.

Też tak często robię...

A dzisiaj calutką noc nie spałam. Mieliłam w głowie, że zablokował mnie na fejsie, śmieszne, wiem... ale co ja mu zrobiłam złego, że mnie tak traktuje... jeszcze jak się rozstawaliśmy, to bredził o znajomości, o przyjaźni... a tu po miesiącu postanowił mnie poblokować, żebym czasem nie mogła podejrzeć, co się dzieje w jego zajebistym życiu... zabolało mnie to, jeżeli ja stanowię taki problem, to niech mnie po prostu wywali z tych cholernych znajomych, skoro już tam nie pasuję. Czuję się jak odpad.

11 651

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie
U mnie chwilowy przełom. Nie wiem, może stałam się zimna i bezuczuciowa, może to chwilowe.. Ale zaczyna się trzeci dzień gdy nie myślę tyle, zaczynam tak jakby żyć własnym życiem. Mam totalnie wje***ne (przepraszam za wyrażenie). Tak jakby wyrwał ze mnie resztki uczuć. Być może głęboko się ukryły i czekają żeby w końcu wyjść na wierzch, jednak na dzień dzisiejszy jest mi wystarczająco spokojnie.
A on? Zaczął robić podchody. Po raz pierwszy od kilku miesięcy przestałam odpowiadać na sms-y, odbierać telefon. Nie ma mnie dla niego.
I co? Nagle się ogarnął..? Zrozumiał...? Odkąd wszystko wyszło na jaw, do tej pory był przyzwyczajony, że byłam. Cokolwiek się działo, gdzieś tam byłam. Mógł się wyżalić, mogłam go wysłuchać. No i była ona. Zniknęłam, zostali sami i co? Nagle doszło do niego, że jednak go to nie cieszy? Że to nie to? Pisze mi, że już wie że nie będzie szczęśliwy. Że jest już sam. Że to nie to. Że chce mi powiedzieć jak bardzo tęskni i chce mówić mi to codziennie. Że chce spełniać moje oczekiwania.
Tylko dlaczego przestało mi na tym zależeć? Nie czekam na niego, bo po prostu już mi się nie chce. A może się boję? I dlaczego mi go żal?
Wiem tylko, że przez chwilę gdy tak bardzo tęskniłam i tak bardzo bolało, byłam gotowa mu to wybaczyć gdyby tylko się o to postarał. Nie wykorzystał tej szansy, bo sam nie wiedział co zrobić. A teraz? Teraz już chyba nie mam ochoty wracać. Myślę, że się spóźnił.
A ja stałam się w pewnym sensie zimna. Kocham go nadal ale zdałam sobie sprawę z tego, że moje uczucie do niego nie idzie w parze ze szczęściem. Już nie.

11 652

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:
AKEME napisał/a:

Lazłam ciemnymi, mokrymi ulicami i beczałam sobie po cichu.

Też tak często robię...

A dzisiaj calutką noc nie spałam. Mieliłam w głowie, że zablokował mnie na fejsie, śmieszne, wiem... ale co ja mu zrobiłam złego, że mnie tak traktuje... jeszcze jak się rozstawaliśmy, to bredził o znajomości, o przyjaźni... a tu po miesiącu postanowił mnie poblokować, żebym czasem nie mogła podejrzeć, co się dzieje w jego zajebistym życiu... zabolało mnie to, jeżeli ja stanowię taki problem, to niech mnie po prostu wywali z tych cholernych znajomych, skoro już tam nie pasuję. Czuję się jak odpad.

Znam ten ból. Wieanna dla mne to on  nie chce pokazać ci co robi, jak spędza czas i z kim, może jednak za rozstaniem kryje się ktoś inny..... Nie chce abyś mu namieszala... Po przeczytaniu tego co napisalaś pomyslalam sobie, on nie jest szczery. Trzymaj się i nie wchodż na fb. Lepiej nic nie wiedzieć.
Ja jak zobaczylam , że moj jest w teatrze z nią to cala noc meczyłam się. Od tamej pory nie wchodzę. Nie chce nic wiedzieć ani widzieć jego szczęśliwej gęby i tej jego nowej dziuni, co wstawia ziemniaczka w kształacie serca afiszując sie nim i sobą... .

11 653

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kalina32 napisał/a:

Witajcie
U mnie chwilowy przełom. Nie wiem, może stałam się zimna i bezuczuciowa, może to chwilowe.. Ale zaczyna się trzeci dzień gdy nie myślę tyle, zaczynam tak jakby żyć własnym życiem. Mam totalnie wje***ne (przepraszam za wyrażenie). Tak jakby wyrwał ze mnie resztki uczuć. Być może głęboko się ukryły i czekają żeby w końcu wyjść na wierzch, jednak na dzień dzisiejszy jest mi wystarczająco spokojnie.
A on? Zaczął robić podchody. Po raz pierwszy od kilku miesięcy przestałam odpowiadać na sms-y, odbierać telefon. Nie ma mnie dla niego.
I co? Nagle się ogarnął..? Zrozumiał...? Odkąd wszystko wyszło na jaw, do tej pory był przyzwyczajony, że byłam. Cokolwiek się działo, gdzieś tam byłam. Mógł się wyżalić, mogłam go wysłuchać. No i była ona. Zniknęłam, zostali sami i co? Nagle doszło do niego, że jednak go to nie cieszy? Że to nie to? Pisze mi, że już wie że nie będzie szczęśliwy. Że jest już sam. Że to nie to. Że chce mi powiedzieć jak bardzo tęskni i chce mówić mi to codziennie. Że chce spełniać moje oczekiwania.
Tylko dlaczego przestało mi na tym zależeć? Nie czekam na niego, bo po prostu już mi się nie chce. A może się boję? I dlaczego mi go żal?
Wiem tylko, że przez chwilę gdy tak bardzo tęskniłam i tak bardzo bolało, byłam gotowa mu to wybaczyć gdyby tylko się o to postarał. Nie wykorzystał tej szansy, bo sam nie wiedział co zrobić. A teraz? Teraz już chyba nie mam ochoty wracać. Myślę, że się spóźnił.
A ja stałam się w pewnym sensie zimna. Kocham go nadal ale zdałam sobie sprawę z tego, że moje uczucie do niego nie idzie w parze ze szczęściem. Już nie.

I od nowa bociana....... Powtarza sie scenariusz, Teraz ma taki etap, jak znowu będziecie razem po jakims czasie mu sie odmieni. Skończy sie Twoim cierpieniem a nie jego. Znając życie zmiekniesz, bo mało kobiet jest silnych i konsekwetnych a po czasie wrócisz tutaj pisząc jaka byłaś głupia... Eh Pamietaj tylko o jednym: nie pozwól mu aby się bawil Tobą.

11 654

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wieanna, mój jeszcze-mąż miał profil na nk i na fb. Ja mam tylko na nk. Ostatnio odkryłam, że zmienił konto na anonimowe. I zasadniczo już tam nic nie wrzuca. Za to na fb działa. Od momentu jak zaczął prowadzić nowe życie, relacjonuje różne wydarzenia na fb. Nie pochwalił się tam jednak, że został tatą, tylko swoimi wyczynami maratońskimi, wrzucił jedną fotkę z synem i naszym kotem. Więcej nic. Powiem Ci, że z mojej perspektywy, to wygląda tak, jakby doprowadził do standardowego stanu w swoim życiu (mieć ciastko i zjeść ciastko). Ma syna, ale nie ma żadnych obowiązków wobec niego (bo ja i moja mama się opiekujemy) i dzięki temu może żyć swoimi sportami i nie musi z niczego rezygnować. 'Spokojna głowa - mamusia o synka zadba, a ja swój kult ciała uprawiał będę...' też czuję się dosłownie jakby wystawił mnie za drzwi. Boli to. Bardzo.

Kalina, a Ty jesteś inspiracją. Tak właśnie trzeba... 'wybrałeś kogoś innego? to żegnam ozięble...' Weszłaś w kolejny etap i zdrowiejesz... Ale Ci zazdroszczę. Ja się jeszcze zbyt mocno skupiam na krzywdzie. A czas spojrzeć też na dobre strony - że gdyby odszedł za jakieś 3 lata, gdy dziecko wiedziałoby już, że zwykle ma się mamę i tatę obok siebie, to byłoby gorzej... Zbyt często odwołuję się do tego dobrego i kochanego K, a zbyt rzadko do tego, który mnie krzywdził przez większość czasu. Chciałabym pójść dalej, choćby o jeden krok. Coś jednak we mnie jeszcze trzyma się przeszłości...

11 655

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

AKEME pamietaj, że masz mała istotke co cię kocha bezgranicznie. Wiem, że ci ciezko ale każdego dnia staraj się budować wasze życie od nowa. Masz dla kogo to też duża mobilizacja. Ja zostalam sama, calkowiecie. Pamietaj, że masz dla kogo żyć w przeciwnieństwie do mnie:(.

11 656

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wczoraj trafiłam na to forum, i może to głupie ale widzę że nie tylko ja cierpię i toczę wewnętrzną walkę o coś czego chyba już nie ma i nie będzie ? Byłam z D przez 10 lat w tym 5 lat wspólnego  mieszkania. Jedno mieszkanie urządzaliśmy od podstaw, wybierałam w nim wszystko kolor ścian, płytki, meble cieszyłam się każdą drobnostką to był mój dom ?  co prawda układ od samego początku mieliśmy jasny ja dbam o dom i wszystkie potrzeby on opłaca rachunki kredyt i tak było dobrze do sierpnia gdy nagle wszystko zaczęło się psuć, zaczął mnie od siebie odsuwać powoli małymi krokami ja cierpiałam czekałam aż to minie tłumaczyłam sobie że to przez prace której ma tak dużo  aż tu nagle pewnego wieczoru słyszę ? Nie Kocham Cię ? nie chce już tego ciągnąć to nie ma sensu i te zapewnienia że mnie nie zdradza tylko po prostu miłość mu przeszła ?. Miałam wszystko wymarzony dom, partnera miłość myślałam że na całe życie, jestem w trakcie pakowania mam 30 lat i muszę wrócić do rodziców. Było wiele rozmów, próśb, płaczu on nie chce tego ratować ? jestem przerażona nie potrafię zaplanować kolejnego dnia od poniedziałku będę mieszkała u rodziców nie wiem co robić? na samą myśl  że nie będę go widywać codziennie brakuje mi powietrza zaczyna się dusić czuję ogromną pustkę. Mamy psa którego kocham jak własne dziecko którego nie udało się nam doczekać chodź jeszcze w lipcu się staraliśmy ?. Były plany i już ich nie ma ? ze względu na psa i to że zostanie u niego jeszcze cała masa moich rzeczy będziemy mieć ze sobą kontakt ?

Znam go doskonale może to głupie ale czuję że nie przestał mnie kochać nie da się w dwa miesiące ? bo w lipcu było wszystko dobrze ?. Gdzieś tam w środku czuję że będzie dobrze ale nie wiem czy sama się nie okłamuje ?. Co chwile patrzę na telefon czekając na smsa który nie przyjdzie ?

Nie wiem co robić boję się jestem przerażona ?

11 657

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wczoraj trafiłam na to forum, i może to głupie ale widzę że nie tylko ja cierpię i toczę wewnętrzną walkę o coś czego chyba już nie ma i nie będzie ? Byłam z D przez 10 lat w tym 5 lat wspólnego  mieszkania. Jedno mieszkanie urządzaliśmy od podstaw, wybierałam w nim wszystko kolor ścian, płytki, meble cieszyłam się każdą drobnostką to był mój dom ?  co prawda układ od samego początku mieliśmy jasny ja dbam o dom i wszystkie potrzeby on opłaca rachunki kredyt i tak było dobrze do sierpnia gdy nagle wszystko zaczęło się psuć, zaczął mnie od siebie odsuwać powoli małymi krokami ja cierpiałam czekałam aż to minie tłumaczyłam sobie że to przez prace której ma tak dużo  aż tu nagle pewnego wieczoru słyszę ? Nie Kocham Cię ? nie chce już tego ciągnąć to nie ma sensu i te zapewnienia że mnie nie zdradza tylko po prostu miłość mu przeszła ?. Miałam wszystko wymarzony dom, partnera miłość myślałam że na całe życie, jestem w trakcie pakowania mam 30 lat i muszę wrócić do rodziców. Było wiele rozmów, próśb, płaczu on nie chce tego ratować ? jestem przerażona nie potrafię zaplanować kolejnego dnia od poniedziałku będę mieszkała u rodziców nie wiem co robić? na samą myśl  że nie będę go widywać codziennie brakuje mi powietrza zaczyna się dusić czuję ogromną pustkę. Mamy psa którego kocham jak własne dziecko którego nie udało się nam doczekać chodź jeszcze w lipcu się staraliśmy ?. Były plany i już ich nie ma ? ze względu na psa i to że zostanie u niego jeszcze cała masa moich rzeczy będziemy mieć ze sobą kontakt ?

Znam go doskonale może to głupie ale czuję że nie przestał mnie kochać nie da się w dwa miesiące ? bo w lipcu było wszystko dobrze ?. Gdzieś tam w środku czuję że będzie dobrze ale nie wiem czy sama się nie okłamuje ?. Co chwile patrzę na telefon czekając na smsa który nie przyjdzie ?

Nie wiem co robić boję się jestem przerażona ?

11 658

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
zraniona.d napisał/a:

AKEME pamietaj, że masz mała istotke co cię kocha bezgranicznie. Wiem, że ci ciezko ale każdego dnia staraj się budować wasze życie od nowa. Masz dla kogo to też duża mobilizacja. Ja zostalam sama, calkowiecie. Pamietaj, że masz dla kogo żyć w przeciwnieństwie do mnie:(.

tak, wiem... zdaję sobie sprawę jak by mi było, gdybym nie miała synka... wierzę, ze jest Ci trudno... Wiem, ze teraz to nie zabrzmi zbyt dobrze, ale z drugiej strony możesz widzieć swoją przyszłość jako bardziej otwartą. możesz myśleć o swoim i tylko swoim szczęściu - kiedyś, gdy minie ból rozstania. ja w najgorszej wersji przyszłości już zawsze będę 'tylko' matką. zdaje sobie sprawę, ze są kobiety, które chętnie by sie ze mną zamieniły... lecz ja jeszcze nie dotarłam do tego miejsca, by tak móc na siebie spojrzeć. Czuje sie samotna, pomimo posiadania synka. Bo jak pisałam w innym poście, tu o inny rodzaj miłości sie rozchodzi.   

A na koniec taka nie moja myśl, choć nie wie czyja - jeśli nie masz dla kogo żyć, żyj na przekór innym. może mało pocieszające podejście, ale czasem tak właśnie jest...

11 659

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Barbarko, witaj wśród nas. Prawdopodobnie warto przez jakiś czas podtrzymywać nadzieję, tak jak to robisz i nic nie jest przesądzone. Niestety tak czasem bywa z tymi facetami, że jeszcze wczoraj chcieli powiększyć rodzinę, a dzień później odchodzą. Tak zrobił mój jeszcze-mąż, zostawił mnie w ciąży. Już przestałam karmić się nadzieją, że jeszcze zmieni zdanie, że nie da się w parę miesięcy tak po prostu przestać kochać... Bo akurat u mnie powoli dociera do mnie, że on cały czas był nieautentyczny. Życzę Tobie, aby to nie stało się Twoim udziałem... a tymczasem rozgość sie i wygadaj...

11 660

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Carpathia, a co u Ciebie?

Ehh problemy, problemy i jeszcze raz problemy...
Tym facetom kompletnie w deklach się już poprzewracało, ktoś nadaje się ewidentnie do leczenia psychiatrycznego na oddziale zamkniętym w pokoju bez klamek i w kaftanie bezpieczeństwa...

Witam Barbaro, tulę Żanię, Wieannę, AKEME, Paprotkę, Kiedyśbyłam, Kalinkę-silna i mądra kobietka, a także wszystkich innych. P.S Wie ktoś co się dzieje ze ZnowuPannąAnną? Sytuacja u niej wygladała niewesoło, te zerwane do krwi kolana, tabletki... ma ktoś z nią jakiś kontakt?

11 661

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
barbarka30 napisał/a:

Wczoraj trafiłam na to forum, i może to głupie ale widzę że nie tylko ja cierpię i toczę wewnętrzną walkę o coś czego chyba już nie ma i nie będzie ? Byłam z D przez 10 lat w tym 5 lat wspólnego  mieszkania. Jedno mieszkanie urządzaliśmy od podstaw, wybierałam w nim wszystko kolor ścian, płytki, meble cieszyłam się każdą drobnostką to był mój dom ?  co prawda układ od samego początku mieliśmy jasny ja dbam o dom i wszystkie potrzeby on opłaca rachunki kredyt i tak było dobrze do sierpnia gdy nagle wszystko zaczęło się psuć, zaczął mnie od siebie odsuwać powoli małymi krokami ja cierpiałam czekałam aż to minie tłumaczyłam sobie że to przez prace której ma tak dużo  aż tu nagle pewnego wieczoru słyszę ? Nie Kocham Cię ? nie chce już tego ciągnąć to nie ma sensu i te zapewnienia że mnie nie zdradza tylko po prostu miłość mu przeszła ?. Miałam wszystko wymarzony dom, partnera miłość myślałam że na całe życie, jestem w trakcie pakowania mam 30 lat i muszę wrócić do rodziców. Było wiele rozmów, próśb, płaczu on nie chce tego ratować ? jestem przerażona nie potrafię zaplanować kolejnego dnia od poniedziałku będę mieszkała u rodziców nie wiem co robić? na samą myśl  że nie będę go widywać codziennie brakuje mi powietrza zaczyna się dusić czuję ogromną pustkę. Mamy psa którego kocham jak własne dziecko którego nie udało się nam doczekać chodź jeszcze w lipcu się staraliśmy ?. Były plany i już ich nie ma ? ze względu na psa i to że zostanie u niego jeszcze cała masa moich rzeczy będziemy mieć ze sobą kontakt ?

Znam go doskonale może to głupie ale czuję że nie przestał mnie kochać nie da się w dwa miesiące ? bo w lipcu było wszystko dobrze ?. Gdzieś tam w środku czuję że będzie dobrze ale nie wiem czy sama się nie okłamuje ?. Co chwile patrzę na telefon czekając na smsa który nie przyjdzie ?

Nie wiem co robić boję się jestem przerażona ?

Bardzo mi przykro, bo tak strasznie przypomina mi to moją historię...

mój wiek 28 (w marcu 29)
razem: prawie 10 lat (zabrakło 2miesiecy)
wspólne mieszkanie: 6lat

nagle koniec...

u mnie okazało sie że jest inna... (jeszcze wtedy zamężna kobieta z 4letnim synkiem...)

jak się skończyło?

on jest z nią w naszym, albo w jej mieszkaniu (nie wiem tego)
ja mieszkam z mamą....


pod koniec listopada będzie rok jak się z tym borykam... ROK - uwierzyłybyście???


mam nadzieję, że Twoja historia będzie miała inny koniec...


p.s.
R. podobno się wahał (niecały tydzień albo mniej) kogo wybrać... - myślę że moim błędem było to że prosiłam, starałam się, płakałam a on to widział...


<przytul>

11 662

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Na chwile obecną czuje że moje życie się skończyło czuje jakby ktoś wydarł moje serce ogromna pustka, najbardziej boja się niedzieli przeprowadzki do rodziców ostatnich chwil w naszym(jego) mieszkaniu to jest strach nie do opisania , nie wiem co robić ? samo pakowanie to już cos strasznego brakuje mi powietrza ?.

tylko dla czego czuje że on ciagle mnie kocha !! tak jest czy sama się oszukuje bo chce w to wierzyć skoro on mówi ze tak nie jest ale znam go na tyle dobrze że wiem że coś jednak jeszcze czuje ? mówi że nie chce ratować tego związku nie wiem czy dać mu czas ? czy sama na siłę mam ratować to co zostało

Boje się tej pustki samotności powrotu do rodziców

przez 10 lat nigdy się nie kłóciliśmy zawsze było wszystko dobrze robił co chciał kiedy chciał byłam za dobra ? 

zawsze gdy mówiłam że go kocham on mówił że kocha mnie bardziej wiec jak to możliwe że w dwa miesiące przestał ? zapewnia mnie codziennie że nikogo nie ma wierze mu ? jeszcze?.    Nie wiem co robić jak spędzać kolejne dni będziemy się widywać bo mamy wspólnego psa, on całymi dniami pracuje więc będę musiała go zabierać do rodziców ale nie mogę na stałe ?

błagam niech mi ktoś powie czemu ????  i jak żyć dalej

11 663

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Barbarko... my w większości przechodziłyśmy lub przechodzimy przez to samo... jesteśmy zaledwie parę koków dalej niż Ty teraz i nieraz cofamy się, mimo ciągłych prób patrzenia przed siebie. Nie wiem, czy to się da zrozumieć. Trzeba przemęczyć i wypłakać. Pomyśl, ze wyprowadzka jest najtrudniejsze... a to juz wkrótce bedzie za Tobą...

11 664

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Czemu?
A nie powiedział Ci tego on?
Nie mówił ,że go ograniczałaś?
To nie jest policzek w Twoją stronę tylko taki standard przy ich tłumaczeniach.
Czemu?
Bo mu się w głowie od Twojej dobroci przewróciło.
Bo to nie można być grzeczną i układną.

Jak żyć?
Dla siebie. Tylko i wyłącznie.


Boli i będzie boleć ale do czasu w końcu przestanie.

11 665

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziękuje AKEME, ciesze sie że tu trafiłam własie siedze i poznaje wasze historie czuję że znajdę tu wsparcie sad  postaram sie pisać by nie zawariować bo czuję że to już blisko hehe zaczynam płakać po czym przestaje .... w jednej chwili myślę że będzie dobrze a za chwile rycze ..... boże to pewnie jeszcze będzie trwałoo i trwałooo sad

11 666

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kobietki, to jest jakaś masakra!!! Jeszcze-mąż przyjechał do syna. ja po prostu nie umiem tego przyjmować na spokojnie. mam taką sraczkę myśli, najczarniejszych wyobrażeń przyszłości. codziennie obiecuje sobie, że płakałam po raz ostatni, że nie będę się przy nim mazać. i q... nie potrafię!!! obezwładnia mnie jak sobie uświadamiam ogrom rozczarowania, jak sobie skonfrontuję nasze wspólne wyobrażenia przyszłości z tym, co będzie naprawdę. tak mi kipi pod pokrywką, że mam ochotę krzywdę sobie zrobić, naprawdę muszę powstrzymywać samą siebie, żeby nie walnąć z całej siły głową w ścianę, nie pociąć się nożem trzymanym w ręce. mam tak wysoki poziom autoagresji, że z trudem powstrzymuję te odruchy. a kiedy je powstrzymuję, to jedynym wentylem jest już tylko płacz. i tak w kółko. kiedy to się q... skończy???

11 667

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

AKEME bądź silna, co Cię nie zabije, to Cię wzmocni.
Z każdym Waszym postem utwierdzam się w przekonaniu,że faceci to plastusie, frajerzy pompki, pajace na krzywych nogach i patałachy.
A co!

11 668

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Barbarko, zapewne każda z nas jest nieco inna pod tym względem, ale coraz bardziej utwierdzam się, że dużo łatwiej jest zbierać się do kupy, gdy nastąpi całkowite odcięcie od byłego. Ja na to nie mogę sobie pozwolić, więc szarpanie nerwów przede mną. Wspólny piesek... potrafię zrozumieć przywiązanie. My mieliśmy wspólne 2 koty, też nasze 'dzieci'. Ale gdy pojawił się Mały Krzyś, to po paru tygodniach walki z kotami poddałam się i zabrał je jeszcze-mąż... ja akurat, choć brakuje mi ich bardzo, to odczułam ulgę, że nie muszę już za nimi ganiać, że ktoś teraz o nie dba (bo ja nie byłam w stanie przy małym dziecku poświęcić im tyle czasu i uwagi co wcześniej...). Jeśli Wasz piesek był też 'dzieckiem', to kontakt z byłym nieunikniony... Ale lepiej by było, gdybyś miała szansę lizać rany bez konieczności widywania byłego. Tak teraz uważam... może mogłabyś Ty sama tym pieskiem się zajmować? Rodzice Twoi zgodzą się na psa w domu?

11 669

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

juz jednego psa im zostawiłam jak sie wyprowadzałam jestem jedynaczką sad tak wie drugi nie wchodzi w gre sad d. znowu spał u rodziców sad  nawet nie miałam sie do kogo odezwac sama z psem w jedo mieszkaniu sad

jako powod odejscia D. powiedział ze przestał mnie kochać że w sierpniu zunał ze nie jest dobrze nie rozmawial o tym ze mna nic nie mówił twierdził ze miał nadzieje że sie poprawi sam się z tym borykal aż w konu uznal ze nie che już tego związku a ja głupia przez te dwa miesiace wmawiałam sobie ze ma duzo pracy jest zmeczony otp. aaa on ju z w głowie miał by odejść sad


tylko czemu od tygodnia spi u rodziców ? moze ciage sie zastanawia ? czy az tak go boli kontakt ze mna ? sad

11 670 Ostatnio edytowany przez anonymous123 (2013-11-07 10:35:29)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

niewazne ;(

11 671

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Barbarko, mój jeszcze-mąż taką grę pozorów ciągnął kilka lat. i w ramach tejże nadziei powiedział mi 'tak' przed ołtarzem i zdecydował sie na dziecko... po tym jak postanowił, że chce rozwodu (bez dyskusji) to jeszcze mieszkał ze mną przez kolejne 3 miesiące, tzn. 'hotelował' się. teraz już ma jakąś klitkę w innym mieście.

dlaczego się od nas odcinają? moim zdaniem dlatego, że mimo wszystko niełatwo jest być porzucającym, tym który krzywdzi, łamie dane kiedyś słowo, jest powodem dramatu osoby, która swego czasu była najważniejsza. Tak przeżywają to faceci, którzy mają jakieś pokłady empatii, pokładali w związku z jakieś nadzieje. Poza tym... wyrzuty sumienia. Umiałabyś odchodząc patrzeć na łzy i cierpienie swojego partnera? Taki widok chce się zostawić za sobą, najlepiej całkiem go wymazać z pamięci.

11 672

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
anonymous123 napisał/a:

Drogie Panie.
Chciałbym sie was o coś zapytać.
Z początkiem lipca wyprowadziłem się z naszego mieszkania.
Z różnych powodów.
Było ciężko, ale jak to w takich przypadkach bywa, czas zrobił swoje.
Po miesiącu moja była napisała, że chciałaby się spotkać.
Spotkaliśmy się raz, dwa, kilka razy byliśmy w kinie, zapraszała mnie do siebie (kiedyś naszego mieszkania).
Opowiadała, że spotyka się z facetami poznanymi w klubie/ach.
Ok.
W połowie września, widocznie coś jej się zaczęło układać z kimś bo nie chciała się juz spotykać.
Niedawno napisała, że nie szukała nikogo, że chce żebym sobie ułozył zycie.
I tu moje pytanie, czy to był rodzaj zemsty na mnie?
Wszystko ze mną było by w porządku gdyby sie nie odezwała pierwsza, bo nie ukrywam że narobiłem sobie nadziei.
Teraz zaś cierpię i jest mi potwornie źle ;(
On30

wyprowadziłeś się, bo bardziej Ty chciałeś odejść (skoro mowa o zemście z jej strony, to chyba za coś), bardziej ona chciała odejść (piszesz coś o nadziei na dalszą wspólną przyszłość i że ona chce byś ułożył sobie życie), czy oboje uznaliście, że tak będzie lepiej, lub aby sobie od siebie odpocząć? Nie widzę logiki za bardzo...
a o do odpowiedzi... to ciężko stwierdzić. Różne są kobiety. Jedne chcą wzbudzić zazdrość, więc umawiają się z innymi, w nadziei że ich partner jeszcze raz sobie przemyśli rozstanie. Inne po prostu idą dalej. Poza tym, jej zachowanie nie musi wcale swiadczyc o chęci zemsty, tylko o reszcie sentymentu, która w końcu się ulotniła...

11 673

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Barbarko - witam i trzymaj sie. poczatki sa chyba najgorsze. Bedzie lepiej ,choc nie bede klamac ze bedzie lekko.

Jakas nadzieja zawsze pozostanie, ale statystycznie i z tego co piszesz, to neistety to juz koniec miedzy Wami.

Dlaczego sie odcina? Bo znow - znajac juz wiele takcih historii to jest chyba normalne, tak jak ktos pisal wyzej, zakaldajac ze porzucajacy nie jest psychopata, tez ma jakies uczucia mimo wszystko, jest im tak po prostu latwiej - nie widziec, nie slyszec.

Trzymaj sie cieplo, dasz rade

11 674

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Carpathia napisał/a:

AKEME bądź silna, co Cię nie zabije, to Cię wzmocni.
Z każdym Waszym postem utwierdzam się w przekonaniu,że faceci to plastusie, frajerzy pompki, pajace na krzywych nogach i patałachy.
A co!

Podpisuje się pod tym smile

11 675

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
barbarka30 napisał/a:

juz jednego psa im zostawiłam jak sie wyprowadzałam jestem jedynaczką sad tak wie drugi nie wchodzi w gre sad d. znowu spał u rodziców sad  nawet nie miałam sie do kogo odezwac sama z psem w jedo mieszkaniu sad

jako powod odejscia D. powiedział ze przestał mnie kochać że w sierpniu zunał ze nie jest dobrze nie rozmawial o tym ze mna nic nie mówił twierdził ze miał nadzieje że sie poprawi sam się z tym borykal aż w konu uznal ze nie che już tego związku a ja głupia przez te dwa miesiace wmawiałam sobie ze ma duzo pracy jest zmeczony otp. aaa on ju z w głowie miał by odejść sad


tylko czemu od tygodnia spi u rodziców ? moze ciage sie zastanawia ? czy az tak go boli kontakt ze mna ? sad

Zerwał, zaczyna nowe życie więc to normalne, że mieszka u rodziców.  Za jakis czas pewnie znajdzie sobie jakieś lokum. Twój powiedział ci to co mój (nie kocham cię i już cię nie pokocham). Po czasie wyszło, że już mial inna .......
Musisz skupić sie na sobie, tak jak każda stara sie to zrobić.

Smutno mi dziś dziewczyny sad. Nie mam z nim kontaktu od trzech miesięcy ale dalej o nim myśle. To jest najgorsze.

11 676

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Barbarko - witam i trzymaj sie. poczatki sa chyba najgorsze. Bedzie lepiej ,choc nie bede klamac ze bedzie lekko.

Jakas nadzieja zawsze pozostanie, ale statystycznie i z tego co piszesz, to neistety to juz koniec miedzy Wami.

Dlaczego sie odcina? Bo znow - znajac juz wiele takcih historii to jest chyba normalne, tak jak ktos pisal wyzej, zakaldajac ze porzucajacy nie jest psychopata, tez ma jakies uczucia mimo wszystko, jest im tak po prostu latwiej - nie widziec, nie slyszec.

Trzymaj sie cieplo, dasz rade

Wydaje mi się, że to nam jest łatwiej jak nie mamy kontaktu. Osoba, która zostawia kogoś już nie myśli, mało ją to interesuje. Mężczyźni bardzo często mówią po roztaniu było minelo nie ma co wracać do tego. Kobiety za to analizuje, szukają w sobie winy itd. Zawsze lepiej zostawiać niż być porzuconym.

11 677

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
barbarka30 napisał/a:

juz jednego psa im zostawiłam jak sie wyprowadzałam jestem jedynaczką sad tak wie drugi nie wchodzi w gre sad d. znowu spał u rodziców sad  nawet nie miałam sie do kogo odezwac sama z psem w jedo mieszkaniu sad

jako powod odejscia D. powiedział ze przestał mnie kochać że w sierpniu zunał ze nie jest dobrze nie rozmawial o tym ze mna nic nie mówił twierdził ze miał nadzieje że sie poprawi sam się z tym borykal aż w konu uznal ze nie che już tego związku a ja głupia przez te dwa miesiace wmawiałam sobie ze ma duzo pracy jest zmeczony otp. aaa on ju z w głowie miał by odejść sad


tylko czemu od tygodnia spi u rodziców ? moze ciage sie zastanawia ? czy az tak go boli kontakt ze mna ? sad

jakbym miała deja vu...

zachowuje się tak jak R. - z tą różnicą, że razem mieszkaliśmy i nawet spaliśmy w jednym łóżku do ostatniego dnia (bez najmniejszego dotyku, ale jednak... ) - myślę że w Twoim przypadku również w grę wchodzi osoba 3cia...

Jednak mam wielką nadzieję, że się mylę....

bądź twarda... na siłe nic nie zyskasz - wiem próbowałam - jeżeli miałabyś coś ugrać to tylko wtedy kiedy się od niego odetniesz (teraz tak myślę, chociaż sama również czasami mam ochotę napisać i zapytać po raz kolejny czy jest pewien....) poczytaj wątek Kiedysbylam - i postaraj się być twarda tak jak ona... nie pisz, nie dzwoń, nie odzywaj się....

mocno Cię przytulam i mam nadzieję, że dasz radę...

pisz tutaj, płacz w poduszkę - ale przy nim bądź silna (wiem że łatwo się mówi... wiem, bo przeżyłam i nie dałam rady... robiłam mnóstwo rzeczy by go przekonać... godność - to słowo znam tylko z opowiadań innych ....)




strasznie mi przykro... sad

11 678

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewczyny, mi też strasznie przykro i smutno, czemu tak jest... Dzisiaj nie wiem już, co mnie najbardziej boli, ale teraz chyba beznadzieja mojego życia. Jak zaczynałam ten ostatni związek, powiedziałam sobie, że to jest moja ostatnia próba ułożenia sobie życia, nie dam rady już więcej próbować. Nie udała się. I faktycznie nie mam już siły, chęci, nadziei, wiary zaczynać kolejny raz od nowa, to jest już koniec. Nie jestem w stanie nic z siebie wykrzesać, czuje się jak zużyty śmieć. Boże, jaka ja byłam szczęśliwa rok temu o tej porze. Nie musiałam się zastanawiać, przez myśl mi nie przeszła ani jedna wątpliwość typu: czy ja naprawdę kocham, czy jestem zakochana, czy jestem szczęśliwa. Byłam w niebie. Czy ja to jeszcze kiedykolwiek poczuję? Czy to już naprawdę koniec?

11 679

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
zraniona.d napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

Barbarko - witam i trzymaj sie. poczatki sa chyba najgorsze. Bedzie lepiej ,choc nie bede klamac ze bedzie lekko.

Jakas nadzieja zawsze pozostanie, ale statystycznie i z tego co piszesz, to neistety to juz koniec miedzy Wami.

Dlaczego sie odcina? Bo znow - znajac juz wiele takcih historii to jest chyba normalne, tak jak ktos pisal wyzej, zakaldajac ze porzucajacy nie jest psychopata, tez ma jakies uczucia mimo wszystko, jest im tak po prostu latwiej - nie widziec, nie slyszec.

Trzymaj sie cieplo, dasz rade

Wydaje mi się, że to nam jest łatwiej jak nie mamy kontaktu. Osoba, która zostawia kogoś już nie myśli, mało ją to interesuje. Mężczyźni bardzo często mówią po roztaniu było minelo nie ma co wracać do tego. Kobiety za to analizuje, szukają w sobie winy itd. Zawsze lepiej zostawiać niż być porzuconym.

Zraniona - TAK, to JEST zdecydowanie lepsza dla nas, kiedys nie mamy kontaktu i oni sie odetna.

ALE mi sie jednak wydaje, ze MY, osoby zostawiane i porzucane, zwlaszcza na pcozatku to NIGDY, przenigdy tego odciecia nie chcemy. Ktora z nas sama sie odciela od razu bo tak latwiej? Chyba zadna. KAzda probowala, walczyla albo przynajmniej miala nadzieje na zmiany i strasznie cierpiala. A oni - wlasnie bardzo czesto, OD RAZU, podkreslam, jak tylko powiedza, skoncza - odcinaja sie fizycznie. Wyprowadzaja, albo kaza sie wyporwadzac, urywaja totalnei kontakt, wszelkie rmozwy, wszystko po prostu. Bo wlasnie uwazam ze tak im latwiej, no a dwa - no jesli nie chca z nami byc no to troche to nawet i logiczne....

11 680

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Powinnam go znienawidzić za to jak mnie potraktował, ale nie potrafię martwię się tym co będzie jadł, sprzątał zawsze wszystko pod nos ugotowane, posprzątane, wyprane ?  a ostatnio wypomniał mi czemu jak on był w pracy nigdzie nie wychodziłam no chwila to chyba dobrze że nie włóczyłam się po mieście że miał zawsze wszystko przygotowane,  wypomniał mi że moim rodzicom się nie ułożyło że mieszkają razem ale nic poza tym że nie chce żeby u nas tak było a ja robiłam wszystko by mieć normalna rodzinę bo wiem jak to jest? dla niego poświęciłam wszystko czekaliśmy z dzieckiem a teraz mam poczucie że mam 30 lat i już nigdy nie będę mieć dziecka ?..

łudzę się że jak w niedziele będę się wyprowadzać powie ?Nie rób tego - zostań ?  Ale to się nie stanie, wmawiam sobie że dam mu trochę czasu a on zacznie tęsknić i wróci ale po chwili namysłu zaczynam myśleć czy to będzie miało sens wchodzić drugi raz do tej samej wody ? może tylko na moich zasadach na które pewnie by się nie zgodził
od 19 października ( wtedy mi powiedział) mam w głowie taki bałagan tysiące myśli wspomnień nie mogę się skupić już nie mówię ile straciłam na wadze ? a co najgorsze w sobotę mam 30 urodziny i muszę wrócić do rodziców ?

Dzięki że jestescie że jest ktoś kto wie co przechodzę że nie jestem w tym sama

chce wierzyć że będzie dobrze sad

11 681

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:
zraniona.d napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

Barbarko - witam i trzymaj sie. poczatki sa chyba najgorsze. Bedzie lepiej ,choc nie bede klamac ze bedzie lekko.

Jakas nadzieja zawsze pozostanie, ale statystycznie i z tego co piszesz, to neistety to juz koniec miedzy Wami.

Dlaczego sie odcina? Bo znow - znajac juz wiele takcih historii to jest chyba normalne, tak jak ktos pisal wyzej, zakaldajac ze porzucajacy nie jest psychopata, tez ma jakies uczucia mimo wszystko, jest im tak po prostu latwiej - nie widziec, nie slyszec.

Trzymaj sie cieplo, dasz rade

Wydaje mi się, że to nam jest łatwiej jak nie mamy kontaktu. Osoba, która zostawia kogoś już nie myśli, mało ją to interesuje. Mężczyźni bardzo często mówią po roztaniu było minelo nie ma co wracać do tego. Kobiety za to analizuje, szukają w sobie winy itd. Zawsze lepiej zostawiać niż być porzuconym.

Zraniona - TAK, to JEST zdecydowanie lepsza dla nas, kiedys nie mamy kontaktu i oni sie odetna.

ALE mi sie jednak wydaje, ze MY, osoby zostawiane i porzucane, zwlaszcza na pcozatku to NIGDY, przenigdy tego odciecia nie chcemy. Ktora z nas sama sie odciela od razu bo tak latwiej? Chyba zadna. KAzda probowala, walczyla albo przynajmniej miala nadzieje na zmiany i strasznie cierpiala. A oni - wlasnie bardzo czesto, OD RAZU, podkreslam, jak tylko powiedza, skoncza - odcinaja sie fizycznie. Wyprowadzaja, albo kaza sie wyporwadzac, urywaja totalnei kontakt, wszelkie rmozwy, wszystko po prostu. Bo wlasnie uwazam ze tak im latwiej, no a dwa - no jesli nie chca z nami byc no to troche to nawet i logiczne....

Ja tak zrobiłam, odciełam się. Po jego zerwaniu przez tel, że mnie nie kocha ... Nie odzywam sie od tamtej pory. Właśnie mija 3 miesiace. Jemu to nawet pasuje bo ma inna, tamta nic nie wie jak sie zachował. Oni mają nas gdzieś.

11 682

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
barbarka30 napisał/a:

Powinnam go znienawidzić za to jak mnie potraktował, ale nie potrafię martwię się tym co będzie jadł, sprzątał zawsze wszystko pod nos ugotowane, posprzątane, wyprane ?  a ostatnio wypomniał mi czemu jak on był w pracy nigdzie nie wychodziłam no chwila to chyba dobrze że nie włóczyłam się po mieście że miał zawsze wszystko przygotowane,  wypomniał mi że moim rodzicom się nie ułożyło że mieszkają razem ale nic poza tym że nie chce żeby u nas tak było a ja robiłam wszystko by mieć normalna rodzinę bo wiem jak to jest? dla niego poświęciłam wszystko czekaliśmy z dzieckiem a teraz mam poczucie że mam 30 lat i już nigdy nie będę mieć dziecka ?..

łudzę się że jak w niedziele będę się wyprowadzać powie ?Nie rób tego - zostań ?  Ale to się nie stanie, wmawiam sobie że dam mu trochę czasu a on zacznie tęsknić i wróci ale po chwili namysłu zaczynam myśleć czy to będzie miało sens wchodzić drugi raz do tej samej wody ? może tylko na moich zasadach na które pewnie by się nie zgodził
od 19 października ( wtedy mi powiedział) mam w głowie taki bałagan tysiące myśli wspomnień nie mogę się skupić już nie mówię ile straciłam na wadze ? a co najgorsze w sobotę mam 30 urodziny i muszę wrócić do rodziców ?

Dzięki że jestescie że jest ktoś kto wie co przechodzę że nie jestem w tym sama

chce wierzyć że będzie dobrze sad

Barbara ja też mam w sobotę urodziny sad i sama .....

11 683

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Dziewczyny, mi też strasznie przykro i smutno, czemu tak jest... Dzisiaj nie wiem już, co mnie najbardziej boli, ale teraz chyba beznadzieja mojego życia. Jak zaczynałam ten ostatni związek, powiedziałam sobie, że to jest moja ostatnia próba ułożenia sobie życia, nie dam rady już więcej próbować. Nie udała się. I faktycznie nie mam już siły, chęci, nadziei, wiary zaczynać kolejny raz od nowa, to jest już koniec. Nie jestem w stanie nic z siebie wykrzesać, czuje się jak zużyty śmieć. Boże, jaka ja byłam szczęśliwa rok temu o tej porze. Nie musiałam się zastanawiać, przez myśl mi nie przeszła ani jedna wątpliwość typu: czy ja naprawdę kocham, czy jestem zakochana, czy jestem szczęśliwa. Byłam w niebie. Czy ja to jeszcze kiedykolwiek poczuję? Czy to już naprawdę koniec?

Wieanna ja mialam tak samo. Jak go poznałam pomyśłałam, boże w końcu ułoże sobie życie. To jest to. Czekałam na kogos takiego. Pokochałam go jak nikogo w swoim całym życiu. Dlatego teraz też sie czuje jak zużyty śmieć.
Wienna masz 28 lat nie możesz sie poddawać. Walcz, masz jeszcze czas na ułożenia sobie życia. Ja jestem starsza i moj wiek też mnie dobija. sad
Ściskam cię mocno. Tak strasznie mi przykro, bo nic złego nie zrobiłyśmy a przez nich czujemy się takie puste i zmęczone.

11 684

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam Wszystkich na tym forum. Chciałem zeby ktos mi pomógł z tym wszystkim, zostawiła mnie wczoraj dziewczyna po 2,5 związku razem. Ja ją tak bardzo Kocham cały czas, a ona wczoraj napisała mi ze mnie nie Kocha juz i to koniec =, tak cierpie nic nie jem w nocy krzycze przez sen rozmawiam, nie mogę sie pozbierac, nawet wziełem wolne w pracy bo sie nie nadawałem, nic praktycznie nie spałem. Cały ten czas mam mysli samobujcze, zeby to wszystko skoniczyc bo nie mam juz zyciz tylko ją miałem przywiozałem sie bardzo codzinnie sie z nią spotykałem mówiła ze mnie kocha była miła,poprostu wspaniała przez tyle czasu tak mocno sie kochalismy. A ona nagle ze mnie nie kocha. Wczoraj prosiłem ja zeby przyjechała do mnie porozmawiała, to moja mama do niej zadzwoniła zebysmy po rozmawiali. Przyjechała i powiedziała mi ze to wszystko kłamała a ja jej tak uwierzyłem w wszystko ze juz wczesniej 2 tygodnie temu mie juz nie kochała tylko nie wiedziała jak mi to powiedziec, rozumiecie to. Tak mocno mnie kochała a teraz nagle nie?? Nie potrafie nic innego teraz robic taki jestem załamany było to moja 2 dziewczyna która mnie zostawiła, z pierwszą to zostawiła mnie dla innego, ale jej tak nie przezywałem jak za Eweliną. Za tamtą nawet nie płakałem a teraz siedze i rycze jak dzieciak od wczoraj cały czas. Pómocy prosze nie dale juz sobie z tym wszystkim rady.

11 685

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
zraniona.d napisał/a:
wieanna napisał/a:

Dziewczyny, mi też strasznie przykro i smutno, czemu tak jest... Dzisiaj nie wiem już, co mnie najbardziej boli, ale teraz chyba beznadzieja mojego życia. Jak zaczynałam ten ostatni związek, powiedziałam sobie, że to jest moja ostatnia próba ułożenia sobie życia, nie dam rady już więcej próbować. Nie udała się. I faktycznie nie mam już siły, chęci, nadziei, wiary zaczynać kolejny raz od nowa, to jest już koniec. Nie jestem w stanie nic z siebie wykrzesać, czuje się jak zużyty śmieć. Boże, jaka ja byłam szczęśliwa rok temu o tej porze. Nie musiałam się zastanawiać, przez myśl mi nie przeszła ani jedna wątpliwość typu: czy ja naprawdę kocham, czy jestem zakochana, czy jestem szczęśliwa. Byłam w niebie. Czy ja to jeszcze kiedykolwiek poczuję? Czy to już naprawdę koniec?

Wieanna ja mialam tak samo. Jak go poznałam pomyśłałam, boże w końcu ułoże sobie życie. To jest to. Czekałam na kogoś takiego. Pokochałam go jak nikogo w swoim całym życiu. Dlatego teraz też sie czuje jak zużyty śmieć.
Wienna masz 28 lat nie możesz sie poddawać. Walcz, masz jeszcze czas na ułożenia sobie życia. Ja jestem starsza i mój wiek też mnie dobija. sad
Ściskam cię mocno. Tak strasznie mi przykro, bo nic złego nie zrobiłyśmy a przez nich czujemy się takie puste i zmęczone.

11 686

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
zraniona.d napisał/a:
zraniona.d napisał/a:
wieanna napisał/a:

Dziewczyny, mi też strasznie przykro i smutno, czemu tak jest... Dzisiaj nie wiem już, co mnie najbardziej boli, ale teraz chyba beznadzieja mojego życia. Jak zaczynałam ten ostatni związek, powiedziałam sobie, że to jest moja ostatnia próba ułożenia sobie życia, nie dam rady już więcej próbować. Nie udała się. I faktycznie nie mam już siły, chęci, nadziei, wiary zaczynać kolejny raz od nowa, to jest już koniec. Nie jestem w stanie nic z siebie wykrzesać, czuje się jak zużyty śmieć. Boże, jaka ja byłam szczęśliwa rok temu o tej porze. Nie musiałam się zastanawiać, przez myśl mi nie przeszła ani jedna wątpliwość typu: czy ja naprawdę kocham, czy jestem zakochana, czy jestem szczęśliwa. Byłam w niebie. Czy ja to jeszcze kiedykolwiek poczuję? Czy to już naprawdę koniec?

Wieanna ja mialam tak samo. Jak go poznałam pomyśłałam, boże w końcu ułoże sobie życie. To jest to. Czekałam na kogoś takiego. Pokochałam go jak nikogo w swoim całym życiu. Dlatego teraz też sie czuje jak zużyty śmieć.
Wienna masz 28 lat nie możesz sie poddawać. Walcz, masz jeszcze czas na ułożenia sobie życia. Ja jestem starsza i mój wiek też mnie dobija. sad
Ściskam cię mocno. Tak strasznie mi przykro, bo nic złego nie zrobiłyśmy a przez nich czujemy się takie puste i zmęczone.

Ja tak samo sie czóje jak wy. Nie potrafie sobie poradzic, bo kocham ją cały czas. A ona mnie zostawiła. Jak zwykłego smiecia po takim czasie. Jak wszystkich poznałem i sie przywiązałem do jej rodziny.

11 687

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kafa1504 napisał/a:

Witam Wszystkich na tym forum. Chciałem zeby ktos mi pomógł z tym wszystkim, zostawiła mnie wczoraj dziewczyna po 2,5 związku razem. Ja ją tak bardzo Kocham cały czas, a ona wczoraj napisała mi ze mnie nie Kocha juz i to koniec =, tak cierpie nic nie jem w nocy krzycze przez sen rozmawiam, nie mogę sie pozbierac, nawet wziełem wolne w pracy bo sie nie nadawałem, nic praktycznie nie spałem. Cały ten czas mam mysli samobujcze, zeby to wszystko skoniczyc bo nie mam juz zyciz tylko ją miałem przywiozałem sie bardzo codzinnie sie z nią spotykałem mówiła ze mnie kocha była miła,poprostu wspaniała przez tyle czasu tak mocno sie kochalismy. A ona nagle ze mnie nie kocha. Wczoraj prosiłem ja zeby przyjechała do mnie porozmawiała, to moja mama do niej zadzwoniła zebysmy po rozmawiali. Przyjechała i powiedziała mi ze to wszystko kłamała a ja jej tak uwierzyłem w wszystko ze juz wczesniej 2 tygodnie temu mie juz nie kochała tylko nie wiedziała jak mi to powiedziec, rozumiecie to. Tak mocno mnie kochała a teraz nagle nie?? Nie potrafie nic innego teraz robic taki jestem załamany było to moja 2 dziewczyna która mnie zostawiła, z pierwszą to zostawiła mnie dla innego, ale jej tak nie przezywałem jak za Eweliną. Za tamtą nawet nie płakałem a teraz siedze i rycze jak dzieciak od wczoraj cały czas. Pómocy prosze nie dale juz sobie z tym wszystkim rady.

Kafa ile lat ma Twoja dziewczyna? Teraz najlepiej nic nie rób, Muszą emocję opaść. Teraz nie myslisz logicznie. Boli i będzie boleć. Musisz to przetrwać, wypłakać się.......

11 688

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mam na imie Mateusz. Nie potrafie sie pozbierac.Ma 19 lat tyle samo co ja. Była nawet z tego samego miesiaca z kwietnia. A tak mnie zraniła. ja juz nie znajde dziewczyny jestem przydki i wogóle. Nie ma pojecia czemu tak zrobiła,płakała wczoraj i u mnie jak przyjechała i powiedziała zebym nie dzwonił i dał juz sobie spokój. Ja taki załamany siedze i płacze cały czas.

11 689

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
zraniona.d napisał/a:
barbarka30 napisał/a:

Powinnam go znienawidzić za to jak mnie potraktował, ale nie potrafię martwię się tym co będzie jadł, sprzątał zawsze wszystko pod nos ugotowane, posprzątane, wyprane ?  a ostatnio wypomniał mi czemu jak on był w pracy nigdzie nie wychodziłam no chwila to chyba dobrze że nie włóczyłam się po mieście że miał zawsze wszystko przygotowane,  wypomniał mi że moim rodzicom się nie ułożyło że mieszkają razem ale nic poza tym że nie chce żeby u nas tak było a ja robiłam wszystko by mieć normalna rodzinę bo wiem jak to jest? dla niego poświęciłam wszystko czekaliśmy z dzieckiem a teraz mam poczucie że mam 30 lat i już nigdy nie będę mieć dziecka ?..

łudzę się że jak w niedziele będę się wyprowadzać powie ?Nie rób tego - zostań ?  Ale to się nie stanie, wmawiam sobie że dam mu trochę czasu a on zacznie tęsknić i wróci ale po chwili namysłu zaczynam myśleć czy to będzie miało sens wchodzić drugi raz do tej samej wody ? może tylko na moich zasadach na które pewnie by się nie zgodził
od 19 października ( wtedy mi powiedział) mam w głowie taki bałagan tysiące myśli wspomnień nie mogę się skupić już nie mówię ile straciłam na wadze ? a co najgorsze w sobotę mam 30 urodziny i muszę wrócić do rodziców ?

Dzięki że jestescie że jest ktoś kto wie co przechodzę że nie jestem w tym sama

chce wierzyć że będzie dobrze sad

Barbara ja też mam w sobotę urodziny sad i sama .....

to powiem Wam, że mój jeszcze-mąż pojechał w moje urodziny w skały ze swoim wspaniałym kumplem Justyną. Mimo, że tydzień wcześniej prosiłam, by tak sobie ułożył plany, aby w niedzielę być w domu (byłam już wtedy w wysokiej ciąży). A rok wcześniej też wyjechał w przeddzień moich urodzin, ale wtedy termin był narzucony. No, generalnie, w tym roku dał mi do zrozumienia ile dla niego znaczę...

11 690

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
barbarka30 napisał/a:

Powinnam go znienawidzić za to jak mnie potraktował, ale nie potrafię martwię się tym co będzie jadł, sprzątał zawsze wszystko pod nos ugotowane, posprzątane, wyprane ?  a ostatnio wypomniał mi czemu jak on był w pracy nigdzie nie wychodziłam no chwila to chyba dobrze że nie włóczyłam się po mieście że miał zawsze wszystko przygotowane,  wypomniał mi że moim rodzicom się nie ułożyło że mieszkają razem ale nic poza tym że nie chce żeby u nas tak było a ja robiłam wszystko by mieć normalna rodzinę bo wiem jak to jest? dla niego poświęciłam wszystko czekaliśmy z dzieckiem a teraz mam poczucie że mam 30 lat i już nigdy nie będę mieć dziecka ?..

łudzę się że jak w niedziele będę się wyprowadzać powie ?Nie rób tego - zostań ?  Ale to się nie stanie, wmawiam sobie że dam mu trochę czasu a on zacznie tęsknić i wróci ale po chwili namysłu zaczynam myśleć czy to będzie miało sens wchodzić drugi raz do tej samej wody ? może tylko na moich zasadach na które pewnie by się nie zgodził
od 19 października ( wtedy mi powiedział) mam w głowie taki bałagan tysiące myśli wspomnień nie mogę się skupić już nie mówię ile straciłam na wadze ? a co najgorsze w sobotę mam 30 urodziny i muszę wrócić do rodziców ?

Dzięki że jestescie że jest ktoś kto wie co przechodzę że nie jestem w tym sama

chce wierzyć że będzie dobrze sad

Barbarko, jakież te nasze historie podobne... ja też skakałam koło swojego. A może to tak jest, że określony typ kobiet dostaje takie wciry...? Wiesz, kobiety, które kochają swoich facetów bardziej niż własne życie, z siebie rezygnują, żyją ich życiem... A potem jaki taki się znudzi i odejdzie, to nic dziwnego, że nie widzimy sensu dalszego życia. Bo same sobie ograniczyłyśmy horyzonty do opiekowania się swoimi facetami...  Taki altruistyczny typ. A że w naturze musi być równowaga, to altruistki przyciagają egoistów i im więcej pola oddają, tym więcej zagarniają oni. A potem zostajemy z niczym.

11 691 Ostatnio edytowany przez zraniona.d (2013-11-07 16:28:37)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:
zraniona.d napisał/a:
barbarka30 napisał/a:

Powinnam go znienawidzić za to jak mnie potraktował, ale nie potrafię martwię się tym co będzie jadł, sprzątał zawsze wszystko pod nos ugotowane, posprzątane, wyprane ?  a ostatnio wypomniał mi czemu jak on był w pracy nigdzie nie wychodziłam no chwila to chyba dobrze że nie włóczyłam się po mieście że miał zawsze wszystko przygotowane,  wypomniał mi że moim rodzicom się nie ułożyło że mieszkają razem ale nic poza tym że nie chce żeby u nas tak było a ja robiłam wszystko by mieć normalna rodzinę bo wiem jak to jest? dla niego poświęciłam wszystko czekaliśmy z dzieckiem a teraz mam poczucie że mam 30 lat i już nigdy nie będę mieć dziecka ?..

łudzę się że jak w niedziele będę się wyprowadzać powie ?Nie rób tego - zostań ?  Ale to się nie stanie, wmawiam sobie że dam mu trochę czasu a on zacznie tęsknić i wróci ale po chwili namysłu zaczynam myśleć czy to będzie miało sens wchodzić drugi raz do tej samej wody ? może tylko na moich zasadach na które pewnie by się nie zgodził
od 19 października ( wtedy mi powiedział) mam w głowie taki bałagan tysiące myśli wspomnień nie mogę się skupić już nie mówię ile straciłam na wadze ? a co najgorsze w sobotę mam 30 urodziny i muszę wrócić do rodziców ?

Dzięki że jestescie że jest ktoś kto wie co przechodzę że nie jestem w tym sama

chce wierzyć że będzie dobrze sad

Barbara ja też mam w sobotę urodziny sad i sama .....

to powiem Wam, że mój jeszcze-mąż pojechał w moje urodziny w skały ze swoim wspaniałym kumplem Justyną. Mimo, że tydzień wcześniej prosiłam, by tak sobie ułożył plany, aby w niedzielę być w domu (byłam już wtedy w wysokiej ciąży). A rok wcześniej też wyjechał w przeddzień moich urodzin, ale wtedy termin był narzucony. No, generalnie, w tym roku dał mi do zrozumienia ile dla niego znaczę...

Co za koleś !!!!! AKEME przypominaj sobie to jak cię najdzie tęsknota za nim. Zaraz ci minie.

Dziewczyny wiem, że to śmieszne ale mnie prześladują ostatnie słowa jakie mu powiedziałam. W stylu: jak śmiał sie do mnie odezwać jeśi wiedział, że nic nie czuje i prosić o drugą szansę, a jak zaproponowal kontakt koleżenski powiedziałam, że bez jednej osoby może sie obejśc, ma w końcy 400 znajomych, że nie bylam tak zaangażowana w jego życie aby tak odczuł mój brak itd Rozmowa telefoniczną ja zakoczyłam mówiąc, że tak ma racje nie ma sesnu i dziekuje za informacje...... po czym się rozłaczyłam.
Wiem, że to śmieszne ale te słowa cały czas mam w głowie. Żałuje ich, teraz po słowie nie kocham cię rozłaczyłabym się. Źle mi z tym....... On ma inna, ma się dobrze a ja wspominam  ostatnią rozmowę sad. Zostawił mnie a ja mam wyrzuty  przez co powiedziałam. Czy ja już do reszty zwariowałam ?

11 692

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziekuje za Pomoc sad

11 693

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

kolejny raz zabiram sie za pakowanie cała masa rzeczy jeszcze jest w kartonach bo jeszcze wszystko nie zostało wypakowane, Boże zreszta i tak Cie pewnie nie ma... kto i za co mnie tak karze ....    jakie to jest okropne uczucie mam ochote krzyczec i wyć !!!!!!!!!!! nawet nie umie tego opisać siedze i gapie sie w sciane która sama jeszcze jakis czas temu malowałam wybierałam tu wszystko kolory ścian , płytki, zlew wszystko i teraz musze to zostawić sad i ta myśl że kiedyś inna będzie się tym cieszyć a ja włożyłam w to ałe serce sad

Dziewczyny błagam pomóżcie bo ja chyba oszaleje sad

do niedzieli już tak blisko wszystko sie wtedy skończy ja chyba tego nie przeżyje sad

11 694

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Barbarka - spokojnie, przezyjesz, ale musisz sie troszku uspokoic.... nie wiem co Ci pomoze, poczytaj nasze historie, naprawde, zobaczysz ze bylysmy w podobnych sytuacjach do Twojej, ma czulysmy t osamo. JA tez walilam w sciane - fizycznie i doslownie. Z bezsilnosci, z tego okrepnego i chorego uczucia do ludzi ktorzy nie sa tego warci i wcale az tak bez nich tragicznie nie jest. trzymaj sie!

11 695

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
barbarka30 napisał/a:

kolejny raz zabiram sie za pakowanie cała masa rzeczy jeszcze jest w kartonach bo jeszcze wszystko nie zostało wypakowane, Boże zreszta i tak Cie pewnie nie ma... kto i za co mnie tak karze ....    jakie to jest okropne uczucie mam ochote krzyczec i wyć !!!!!!!!!!! nawet nie umie tego opisać siedze i gapie sie w sciane która sama jeszcze jakis czas temu malowałam wybierałam tu wszystko kolory ścian , płytki, zlew wszystko i teraz musze to zostawić sad i ta myśl że kiedyś inna będzie się tym cieszyć a ja włożyłam w to ałe serce sad

Dziewczyny błagam pomóżcie bo ja chyba oszaleje sad

do niedzieli już tak blisko wszystko sie wtedy skończy ja chyba tego nie przeżyje sad

Barbarka, nie mam słów na to sad Doskonale Cię rozumiem, ja też urządzałam mieszkanie z myślą, że zamieszkam tam z nim sad Teraz stoi puste i niszczeje, a ja tam nie byłam od ponad miesiąca, omijam szerokim łukiem, bo chyba zwariowałabym z bólu.

Na razie po prostu spakuj się i przenieś się do rodziców, nie ma innego wyjścia. Nie traktuj tego jako wygnania, na pewno znajdziesz w nich oparcie. Rób swoje i przygotuj się na najgorsze, bo na pewno będzie straszliwie bolało. Pozwól sobie na rozpacz i łzy, wychodzenie z tego będzie trwało miesiącami i chyba czas musi po prostu płynąć...

Upiłabym się z Tobą w te Twoje 30. urodziny... ech trzymaj się...

11 696

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

nie miesci mi sie w głowie jak można ranić tak kogoś kogo sie jeszcze nie tak dawno kochało sad nie wiem co on teraz czuje ale mam nadzieje że jest mu źle z tym co zrobił a nawet jak nie jest teraz to za jakis czas będzie !!!! zrobiła bym wszystko by poznać teraz jego myśli ... pewnie teraz sie cieszy że jest wolny

on był dla mnie idealny, odpowiedzialny, zaradny do wszystkiego doszedł sam ma swoją firme , czułam się bezpieczna  dbał o mnie i sie troszczył nigdy niczego mi nie brakowało i wszystko runeło wszystko straciłam ....

nie chce zaczynać wszystkiego on nowa chyba wole zostać już do końca życia sama niż dać sie znowu zranić  sad

ciekawe czy przysłowie "doceniamy to co mielismy dopiero jak to stracimy"  sprawdzi sie w jego przypadku ... chyba że byłam aż tak beznadziejna że znajdzie kogoś kto będzie pasował do jego idealnej układanki sad

11 697

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Zraniona, dużo kobiet tak ma, że jak wyrazi się bardziej dosadnie niż robiły to dotychczas, nawet w warunkach zdrady/porzucenia/etc, to potem mają do siebie żal, przezywają to, że powiedziały coś przykrego. Dwa powody mi się narzucają... po pierwsze - bardziej powierzchowny powód: bo oblatuje nas strach, że może była szansa na naprawę związku, a tym dosadnymi słowami zaprzepaściłyśmy ją. po drugie - powód raczej siedzący głębiej: bo podświadomie ochraniamy, nawet 'oprawców', przy czym to jest cecha nieasertywnych kobiet. takie nieasertywnienie kobiety nigdy nie wyrażały sprzeciwu, bo bały sie, że zranią tego kogoś. a jak już wyrażą sprzeciw, to potem mają wyrzuty sumienia. Nie wiem czy opisałam to wystarczająco jasno, ale tak mniej więcej działa ten mechanizm.

Nie twierdzę, że Ty należysz do tych nieasertywnych kobiet... ale fakt, że się teraz tym stresujesz, że gościowi nagadałaś, choć racja jest po Twojej stronie, zdaje się potwierdzać, że i Ty masz problem z mówieniem niemiłej prawdy.

11 698

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Barbarko, będzie okropnie... u mnie było odwrotnie, bo ja patrzyłam jak jeszcze-mąż pakuje i wynosi swoje rzeczy. Też straszne uczucie, gdy wspólne mieszkanie pustoszeje. A potem siedzenie w tym wspólnym mieszkaniu, które już nie jest wspólne. Tak więc i ja rozumiem Twój ból. Ale jak już to przetrwasz, to najgorsze, najbardziej bolesne przeżycie będzie za Tobą.

Nie życz mu źle... to tak naprawdę nie daje pocieszenia i nie ułatwia wychodzenia z żałoby. A co do poczucia bezpieczeństwa... to też rozumiem Twój strach, bo i ja nagle zostałam na lodzie (a straciłam przez ciążę pracę). Też mam niesamowity lęk, bo utrzymanie się z jednej, w dodatku babskiej pensji jest co najmniej trudne w tym kraju... Nie jestem typem, który musi opływać w luksusy, wręcz przeciwnie, nie przykładam wagi do materialnych spraw, ale jednak wspólny budżet pozwalał czuć się bezpieczniej. Teraz mój budżet to zasiłek macierzyński, a potem - okaże się...

wydaje mi się, że wszystko w życiu jest po coś. Może dla nas obu jest czas na to, aby stanąć tylko na własnych nogach??? także pod względem finansowym? Jak to nam się uda, to będziemy całkiem niezależne...

11 699

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam was kochani. Laura lat 22, 3 miesiące po rozstaniu. Z dnia na dzień przestał mnie kochać...
Ja z każdym dniem kocham i tęsknie bardziej...:(

11 700

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

wydaje mi się, że wszystko w życiu jest po coś. Może dla nas obu jest czas na to, aby stanąć tylko na własnych nogach??? także pod względem finansowym? Jak to nam się uda, to będziemy całkiem niezależne...

bardzo chcę w to wierzyć smile może kiedyś jak sie wyrwe z tego  bagna wsiąde w pociąg i Cie odwiedze wypijemy jakieś winko wink  mieszkam całkiem blisko smile jakies 40 km smile


w niedziele powrót do domu nie miałam łatwego dzieciństwa ojciec zdradzał matke z sasiadka jest tak do dziś zyje bardziej z sasiadką niż z moją mama - ale ona już sie z tym pogodziła - zyją obok siebie chyba tylko ja ich trzymam razem taki to czuje bo co innego mieszkanie pieniadze nie maja ich dużo ...  wiele razy mówiłam jak bardzo nienawidze ojca za to  jak mam rodzinę  a dziś mama mi pisze że tata kupił mikrofale i powiedział " Moje dzieko może wracać do domu" może ten powrót do domu poprawie moje relacje z nim ...

Posty [ 11 636 do 11 700 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 178 179 180 181 182 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026