netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 414 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 177 178 179 180 181 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 571 do 11 635 z 14 840 ]

11 571

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hell - mam nadzieje ze nic nie napisales?! ZERO KONTAKTU - to naprawde tak prosta regula, a widac ze my ja tak czesto komplikujemy rozkladajac na kawalki i czynniki pierwsze. Piszesz, ze mezczyzna musi zrobic krok?? No prosze Cie! Ale nei w sytuacji kiedy zona meza ma kochanka na legalu praktycznie, maz sie wyprowadza a na zonie nei robi to zadnego wrazenia. Posluchaj - teraz wchodzisz w tak ietap, ze jak sie odezwiesz i ona poczuje ze tesknisz, cokolwiek, to bedziesz w gorszej sytuacji niz przed wyprwoadzka. To jest takie ryzyko. Nie wiem czy dziewczyny sie ze mna zgodza, ale kobiety tak maja troche, neistety, starci do Ciebie calkiem szacunek juz - o ze kozak wielki byles (ha ha ha ) - wyprowadza sie itd zeby potem wracac i szukac kontaktu bo samemu nie umiesz wytrzymac. Nie zrozum mnie zle, napisalam teraz dosc brutalnie co ona moze sobie pomyslec.

Fragi - jak tam?????

11 572

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Jak jest...?Siedzę w pracy na forum, co samo za siebie mówi, że niestety nie najlepiej...
Takie nowe odczucia mnie dopadły, sama nie wiem jak to opisać... może wyrzucenie tego mi pomoże...

Urażona duma..? Że on mnie nie chce..? Że stoję w pozycji ofiary, bo przecież tak bardzo go chciałam i pisałam kilka razy... A on.. cóż... W roli zdobywcy, piętro wyżej ode mnie, bo przecież nie jestem tą wymarzoną etc.. Że nie byłam wyjątkową osobą dla niego, po prostu dziewczyną, z którą pożegnał się bez mrugnięcia okiem.... WIĘC BŁAGAM WAS, NIE PISZCIE, NIE DZWOŃCIE, TO ZAWSZE ODBIJE SIĘ CZKAWKĄ, NIE DZIŚ TO JUTRO.... Chociaż już  z miesiąc zero kontaktu, co mi szczególnie nie uwiera....

Zaskakujące jest to, że nie czułam się jak ofiara nigdy dotąd, a na pewno nie w takim stopniu, jak teraz, jak dziś...

Czy to jeszcze normalne, czy już zwariowałam?

No i coś czego również dawno nie czułam- że z nikim  nigdy nie będę tak szczęśliwa jak przy nim, że nikogo tak mocno nie pokocham, że nikogo tak blisko do siebie nie dopuszczę... Co za ironia....

Żania dziękuje, znajomy utwór wink

11 573

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi
przestaję się dziwić, że po chwili spokoju nagle dopada Cię ciężki okres. Sama tego doświadczam właśnie.
Dopiero wydawało mi się, że teraz tylko "byle do przodu, jest dobrze".
A dzisiaj obrót o 180 st. Tęsknię za nim. Nie ma czegoś takiego jak "niech mnie ktoś przytuli, ktokolwiek". Jest tylko potrzeba przytulenia się ale właśnie do NIEGO. Do kogoś kto wyrządził krzywdę. Nie rozumiem...
Przykro mi tez z tego powodu, że to moja decyzja. To ja odeszłam. Biję się z myślami, że gdybym tylko chciała, miałabym go z powrotem. Tylko po co? Żeby poczuć kiedyś znowu to co czułam kilkanaście dni temu? Skoro nadal są razem, to nie wierzę, że gotowy jest to poświęcić. Może na chwilę..

Przeraża mnie ta nadchodząca jesień. I to, że nie mam ochoty szukać kontaktu z innymi facetami z jego powodu hmm

11 574

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Życzę Ci, aby ta tęsknota mijała jak najszybciej.. I obyś się nie złamała... To, że jest teraz źle, rozumiem.. Ale przeżyjesz to i później będziesz z siebie dumna, że potraktowałaś się tak, jak pisałyśmy, że będziemy siebie traktować...:)

Nie ma Ci być przykro, bądź z siebie dumna! ze swojej siły, że znalazłaś odwagę, że wybrałaś samotne wieczory,a nie kogoś, kto rani i krzywdzi... Ja Ci tej odwagi zazdroszczę, bo pewnie wróciłabym do niego... tak dziś czuję... No ale właśnie nie wiem po co.. Żeby po jakimś czasie znów mu się odwidziało ? ...

Oj Dziewczyny... Ciężko... I chyba długo jeszcze tak będzie.. Zazdroszczę każdej parze na ulicy, w sklepie... Każdemu kto ma obrączkę na palcu....

11 575

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Hell - mam nadzieje ze nic nie napisales?! ZERO KONTAKTU - to naprawde tak prosta regula, a widac ze my ja tak czesto komplikujemy rozkladajac na kawalki i czynniki pierwsze. Piszesz, ze mezczyzna musi zrobic krok?? No prosze Cie! Ale nei w sytuacji kiedy zona meza ma kochanka na legalu praktycznie, maz sie wyprowadza a na zonie nei robi to zadnego wrazenia. Posluchaj - teraz wchodzisz w tak ietap, ze jak sie odezwiesz i ona poczuje ze tesknisz, cokolwiek, to bedziesz w gorszej sytuacji niz przed wyprwoadzka. To jest takie ryzyko. Nie wiem czy dziewczyny sie ze mna zgodza, ale kobiety tak maja troche, neistety, starci do Ciebie calkiem szacunek juz - o ze kozak wielki byles (ha ha ha ) - wyprowadza sie itd zeby potem wracac i szukac kontaktu bo samemu nie umiesz wytrzymac. Nie zrozum mnie zle, napisalam teraz dosc brutalnie co ona moze sobie pomyslec.

Fragi - jak tam?????

nie, zero kontaktu to zero kontaktu smile

11 576

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi utworek znany i bardzo pomocny nie tylko z rana wink

Ja temu mojemu chyba przyp.....le napisał mi właśnie na gg - a doszły mnie słuchy że się z kimś spotykasz bo ktoś ciebie widział z kimś ., nosz ku..a  normalnie żenujący jest a i taki sobie wstawił opis na gg : Dał Jej sześć róż... Pięć żywych i jedną sztuczną, powiedział, że gdy ta ostatnia zwiędnie, wtedy przestanę cię kochać Aniu... wink napisałam mu że mi też coś kiedyś przysięgał a on na to że nie dał mi sztucznej róży a ja mu na to że sztuczne kwiaty to się daje na pogrzeby big_smile , wiem żenujące to wszystko , w pierwszym momencie zabolał ten opis a teraz śmieje się w głos

11 577

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Utworek genialny moja Droga! smile

To, co on Ci pisze... No normalnie masakra... Wcale się nie dziwię, że patelnia pod ręką by się przydała big_smile to kur*a, sztuczna róża ważniejsza od przysięgi??? Co za teksty do kobiety. Nie no w szoku jestem... SKĄD SIĘ BIORĄ TACY FACECI...? Pytam się ja...

Nie pisz z nim, chyba,że 'formalności'. Zero sentymentów.. Bo będzie Cię to męczyło...

11 578

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Utworek genialny moja Droga! smile

To, co on Ci pisze... No normalnie masakra... Wcale się nie dziwię, że patelnia pod ręką by się przydała big_smile to kur*a, sztuczna róża ważniejsza od przysięgi??? Co za teksty do kobiety. Nie no w szoku jestem... SKĄD SIĘ BIORĄ TACY FACECI...? Pytam się ja...

Nie pisz z nim, chyba,że 'formalności'. Zero sentymentów.. Bo będzie Cię to męczyło...

Kochana myślę że ta rozmowa była mi potrzebna uświadomiła mi jakim jest dupkiem wink no kontaktować się niestety musimy bo są dzieci jutro przyjedzie składać resztę mebli ciekawe jak się będzie zachowywał , no róża ważniejsza od przysięgi widocznie - idiota nad idiotami ::D własnym dzieciom nie potrafi powiedzieć słowa kocham -no tak ale oni nie mają gg wink

11 579

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Życzę Ci, aby ta tęsknota mijała jak najszybciej.. I obyś się nie złamała... To, że jest teraz źle, rozumiem.. Ale przeżyjesz to i później będziesz z siebie dumna, że potraktowałaś się tak, jak pisałyśmy, że będziemy siebie traktować...:)

Nie ma Ci być przykro, bądź z siebie dumna! ze swojej siły, że znalazłaś odwagę, że wybrałaś samotne wieczory,a nie kogoś, kto rani i krzywdzi... Ja Ci tej odwagi zazdroszczę, bo pewnie wróciłabym do niego... tak dziś czuję... No ale właśnie nie wiem po co.. Żeby po jakimś czasie znów mu się odwidziało ? ...

Oj Dziewczyny... Ciężko... I chyba długo jeszcze tak będzie.. Zazdroszczę każdej parze na ulicy, w sklepie... Każdemu kto ma obrączkę na palcu....

Fragi nie zazdrość ja noszę obrączkę , on zresztą jeszcze też - to niczego nie gwarantuje

11 580

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Coś takiego wynalazłam

S-Samowystarczalna
I-Inteligenta
N-Niezależna
G-Genialna
I-I
E-Ekscytująca
L-Laska

11 581

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No tak, nic nie gwarantuje szczęścia, przerażająca prawda...

Ale widzę,że silna z Ciebie Kobietka, dzielnie się trzymasz. Podziwiam. Ja chyba bym narzygała do butów takiemu gościowi, jakbym jeszcze musiała go widywać... mam  nadzieje,że nie namiesza Ci w głowie wizytą... A opis na gg... Cóż, czasem Internet bardziej porywa niż rzeczywistość i kobieta w pończochach, a nie ta codziennie widywana w dresie.. Przerabiałam swego czasu...
Ze też nigdy nie miałam odwagi odejść.. Dziwne.. Jak mocno można 'kochać'...

11 582

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi po tym dzisiejszym żenującym  gadaniu już mi nie jest w stanie nic namieszać
w dresie nigdy nie chodziłam wink  muszę być silna dla moich dzieci i to podwójnie bo on nie widzi w niczym problemu i tylko z tego powodu jest mi źle że one muszą cierpieć przez pseudo -ojca

11 583

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Cześć Wszystkim
Niby chciałabym pochwalić się tym, że zaczynam to wszystko ogarniać, stawać na nogi e.t.c. ale niestety mój ex nie pozwala mi na to. Zaczynam się gubić. Nie wiem co myśleć, nie wiem co czuję, nie wiem jak oceniać sytuację.
Zaczyna prosić o spotkanie, pisze do mnie codziennie, wyznaje miłość, prosi o szansę.
Nagle chce mi wszystko udowadniać. Chce skończyć tamtą znajomość przy mnie, żebym poczuła się pewnie (telefonicznie, osobiście, jak tylko będę chciała). Zaczyna opowiadać, że będzie pracował na to, żebym mu zaufała, że zapracuje na to, żebym znowu chciała jego dotyku, bo jakiś czas temu stwierdziłam, że nie wyobrażam sobie tego po tym jak z nią sypiał, że poczeka tyle ile będzie trzeba.
Opowiada, że nie będziemy żałować, że wszystko się zmieni, że zrobi wszystko o co poproszę, co pomoże mi znowu mu zaufać i uwierzyć.
Tak mi w głowie zaczyna mieszać, że znowu stoję w miejscu, zamiast iść do przodu i poczuć, że pewien etap mam już za sobą.
Chciałam odejść jak najdalej a on powoduje, że robię krok w tył i nie wiem, w którą stronę się ruszyć..

11 584

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kalinka a co z tym milionem $ ?? wiem , tzn domyślam się że to bardzo trudne ale to Ty musisz podjąć decyzję , myślę że podstawowe pytanie brzmi czy będziesz mu potrafiła ZAUFAĆ ????????

11 585

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie, dawno tu nie zaglądałam, ale chyba znów potrzebuję trochę wsparcia. Jakoś tak od 2,3 dni mam doła. Stara śpiewka generalnie... nie skupiam się już tak bardzo na pustych miejscach po jeszcze-mężu, ale gdy staram się patrzeć przed siebie, to widzę szare, puste życie, walkę o byt, brak czasu na zajęcie się sobą... a przecież od mojego szczęścia zależy też radość mojego syna. Wiem, że to takie oklepane gadanie - że już zawsze tak będzie. Jestem niecierpliwa. Nie chcę żyć jak mniszka. W dodatku poznałam kogoś w dość podobnym położeniu do mojego, w podobnym wieku. I zaraz kurczowo złapałam się myśli, że może warto tę znajomość spróbować rozwinąć. Ale jednocześnie to nie jest w porządku. jeszcze nie jestem rozwiedziona, w dodatku jeszcze nawet mi nie wywietrzał z głowy jeszcze-mąż. Jestem raczej zadbaną, ponoć niebrzydką kobietą, a jednocześnie mam ten kompleks- kto mnie teraz zechce, po 30-tce, z dzieckiem... i gdzie tego kogoś szukać. Kopnijcie mnie wirtualnie w 4 litery, albo powiedzcie, że to normalna huśtawka...  Ja niby wiem, ze jest za wcześnie, zbyt wszystko świeże. Ale takie życie z dnia na dzień jest paskudne. Czuje, ze utknęłam, ze ostanie lata tzw. młodości poświecę teraz synowi i potem już nikt nawet nie spojrzy na mnie po raz drugi. a w tym czasie jeszcze-mąż będzie posuwał kolejne babki i jeździł sobie w Tatry. Frustracja mnie ogarnia i za chwilę będę starą zrzędą.

11 586

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

Witajcie, dawno tu nie zaglądałam, ale chyba znów potrzebuję trochę wsparcia. Jakoś tak od 2,3 dni mam doła. Stara śpiewka generalnie... nie skupiam się już tak bardzo na pustych miejscach po jeszcze-mężu, ale gdy staram się patrzeć przed siebie, to widzę szare, puste życie, walkę o byt, brak czasu na zajęcie się sobą... a przecież od mojego szczęścia zależy też radość mojego syna. Wiem, że to takie oklepane gadanie - że już zawsze tak będzie. Jestem niecierpliwa. Nie chcę żyć jak mniszka. W dodatku poznałam kogoś w dość podobnym położeniu do mojego, w podobnym wieku. I zaraz kurczowo złapałam się myśli, że może warto tę znajomość spróbować rozwinąć. Ale jednocześnie to nie jest w porządku. jeszcze nie jestem rozwiedziona, w dodatku jeszcze nawet mi nie wywietrzał z głowy jeszcze-mąż. Jestem raczej zadbaną, ponoć niebrzydką kobietą, a jednocześnie mam ten kompleks- kto mnie teraz zechce, po 30-tce, z dzieckiem... i gdzie tego kogoś szukać. Kopnijcie mnie wirtualnie w 4 litery, albo powiedzcie, że to normalna huśtawka...  Ja niby wiem, ze jest za wcześnie, zbyt wszystko świeże. Ale takie życie z dnia na dzień jest paskudne. Czuje, ze utknęłam, ze ostanie lata tzw. młodości poświecę teraz synowi i potem już nikt nawet nie spojrzy na mnie po raz drugi. a w tym czasie jeszcze-mąż będzie posuwał kolejne babki i jeździł sobie w Tatry. Frustracja mnie ogarnia i za chwilę będę starą zrzędą.

przepraszam, bo może będę teraz zbyt brutalna... mnie R. zostawił po 10 latach dla kobiety po trzydziestce (3lata starszej od niego) z dzieckiem...
Tak więc nie jest tak że będziesz sama...


Masz kogo kochać, ktoś kocha Ciebie miłością czystą, bezgraniczną.... nie jesteś sama....
chciałoby się dodać "tak jak ja...".... ech

11 587 Ostatnio edytowany przez emi1182 (2013-10-31 13:17:43)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

AKEME- no to kopię Cię w te 4 litery .... co ty za bzdury piszesz ja zostałam sama z dzieckiem w wieku 27lat i też miałam takie czarne wizje, że już zawsze będę sama itd itp.
Myślę, że powinnaś zainwestować w nową znajomość na razie na na zasadzie koleżeństwa, a później zobaczysz co z tego będzie.
U nie było tak że po 2 miesiącach od rozstania z ex mężem poznałam kogoś i tak się ta znajomość rozwinęła że ten ktoś jest moim mężem.
Wcale nie uważałam że robię coś nie właściwego spotykając się z innym facetem bo z mężem łączył mnie jedynie papier (choć czasem jeszcze miałam drobne palpitacje serca gdy widziałam byłego). Zamiast siedzieć w domu i rozpaczać (zwłaszcza że nie ma po kim) znacznie lepiej jest iść ze znajomym na pizze i to żadna zbrodnia smile

11 588

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Emi, dzięki za konkret. a jak Ci się udało z małym dzieckiem bywać... mój synek jest jeszcze malutki - 2 m-ce ma i wymaga niemal stałej obecności, jedynie gdy spi, to mam czas na ogarniecie wszystkiego, a spi mało...
a co do tego faceta w trakcie rozwodu, to nikle szanse na rozwój koleżeństwa, bo to jest ginekolog, który prowadził moją ciąże. nie wiem co tez mi odbiło... zamiast wysokowyspecjalizowanego białka w głowie ja mam jajecznice.

11 589

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie, łączę się z Wami.
Ania, lat 39 i pół:) od 6 lat w związku, zaręczona i zdradzona 3 razy! Dwa razy wybaczyłam....miesiąc temu był ten trzeci ostatni raz. Wywaliłam drania. Ale dalej boli...czuję się teraz bardzo samotna...

11 590 Ostatnio edytowany przez emi1182 (2013-10-31 13:43:02)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

AKEME- przepraszam.... ale ze śmiechu to gorącą kawą się zachłysnęłam....... kurde twój ginekolog ??????? nie no super big_smile ale z Ciebie agentka big_smile
Moja córka była już znacznie starsza - miała 5 lat więc problemu z zostawieniem jej nie było. A masz może do pomocy rodzinę, może mam mogłaby ze 3 godzinki z małym posiedzieć, a ty po prostu pójdziesz na "randkę"
Według mnie jesteś super fajną przebojową dziewczyną big_smile
Myślę że spokojnie możesz się zakumulować z panem ginekologiem a jeśli coś z tego fajnego wyniknie to same plusy smile kompleksowy przegląd podwozia za freee i bez wstydu tylko pozazdrościć big_smile

11 591

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Emi, teraz to ja mam banana na gębie po Twojej odpowiedzi :-P No tyle że ja już zakończyłam przeglądy podwozia i raczej mi średnio wypada go zapraszać na kawę... a w innych okolicznościach niż gorące krzesło to raczej nie mam szans go spotkać. Jak teraz sobie to wszystko zebrałam w jeden obraz to jest jakiś totalny kubizm.

11 592

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
annbra napisał/a:

Witajcie, łączę się z Wami.
Ania, lat 39 i pół:) od 6 lat w związku, zaręczona i zdradzona 3 razy! Dwa razy wybaczyłam....miesiąc temu był ten trzeci ostatni raz. Wywaliłam drania. Ale dalej boli...czuję się teraz bardzo samotna...

cześć Ania, ja też Ania... nieco młodsza, też samotna. rozgość się...

11 593

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

AKEME - oj tam oj tam kuj żelazo puki gorące .... w zasadzie nie masz nic do stracenia a do zyskania no ba ..... sporo wink
A mogę wiedzieć jakie masz obiekcje (oczywiście po za tym że jesteś w trakcie rozwodu) ?

11 594

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

no więc: moralne, bo jeszcze jestem żoną,  choć mąż za męża sie nie uważa, ani mnie za swoją żonę.
a z takich bardziej przyziemnych spraw, to zwyczajnie mi głupio zadzwonić i na kawę zapraszać...

11 595

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

Kalinka a co z tym milionem $ ?? wiem , tzn domyślam się że to bardzo trudne ale to Ty musisz podjąć decyzję , myślę że podstawowe pytanie brzmi czy będziesz mu potrafiła ZAUFAĆ ????????

Nie będę podejmować żadnej decyzji bo nie mam dla kogo. To było tylko złudzenie. Myślałam, że postara się bardziej, że poczuję się kochana. A dzisiaj ponownie mnie rozdeptał, zniszczył emocjonalnie sad Chyba zaczynam drogę od początku. Żałuję, że wgl odpowiadałam na jego sms-y. Po którymś razie gdy odmówiłam mu powrotu, obraził mnie. Powiedział, że żałuje, że żył złudzeniami na mój temat przez tyle czasu, że właśnie wyleczyłam go ze wszystkiego. Na koniec dodał z uśmiechem: "pieprzę cię".
Dzień wcześniej wyznawał mi miłość..............................................
...... jak się czuję? hu***, źle, fatalnie, upokorzona sad

11 596 Ostatnio edytowany przez emi1182 (2013-10-31 15:36:52)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

AKEME- wcale nie jest to nie moralne .... też byłam jeszcze żoną, bo rozwód dostałam dopiero w maju 2008 a R poznałam w grudniu 2007, nie uważałam że robię coś złego, mąż się wyprowadził i miał głęboko w poważaniu moją osobę.
Uważam że to była najwłaściwsza decyzja w moim życiu bo zyskałam tzw." pocieszyciela" przestałam opłakiwać ex-a, a teraz mam wspaniałego męża, same zalety. Spotkania traktowałam raczej luźno, miałam powód żeby znowu poczuć się atrakcyjną i wartościową kobietą, a że wyszło z tego znacznie więcej to tylko mogę się cieszyć.
To że nie masz papierka z napisem orzekam o rozwiązaniu małżeństwa poprzez rozwód nie oznacza, że nie możesz się z nikim spotykać, masz do tego prawo.

A głupio to wiesz jest takie przysłowie ...... a wywnioskowałaś z jego zachowania że umówiłby się z Tobą na tą kawę ????

PS. jak byłam jeszcze papierkową żoną ex -śmiałam się z mojego R że sypia z mężatką ;)taki żarcik

11 597 Ostatnio edytowany przez AKEME (2013-10-31 17:44:31)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Emi, nie wiem, czy by poszedł. poznał moja sytuacje i jeszcze w szpitalu powiedział, ze gdybym coś potrzebowała to mam dzwonić. no ale to raczej tylko były skowa skierowane do kobiety porzuconej, która czeka połóg i cały ten hormonalny cyrk. trochę mi tez opowiadał podczas wizyt o swojej sytuacji. Fajnie, ze Ci sie tak poukładało...

11 598

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kalina32 napisał/a:
Żania napisał/a:

Kalinka a co z tym milionem $ ?? wiem , tzn domyślam się że to bardzo trudne ale to Ty musisz podjąć decyzję , myślę że podstawowe pytanie brzmi czy będziesz mu potrafiła ZAUFAĆ ????????

Nie będę podejmować żadnej decyzji bo nie mam dla kogo. To było tylko złudzenie. Myślałam, że postara się bardziej, że poczuję się kochana. A dzisiaj ponownie mnie rozdeptał, zniszczył emocjonalnie sad Chyba zaczynam drogę od początku. Żałuję, że wgl odpowiadałam na jego sms-y. Po którymś razie gdy odmówiłam mu powrotu, obraził mnie. Powiedział, że żałuje, że żył złudzeniami na mój temat przez tyle czasu, że właśnie wyleczyłam go ze wszystkiego. Na koniec dodał z uśmiechem: "pieprzę cię".
Dzień wcześniej wyznawał mi miłość..............................................
...... jak się czuję? hu***, źle, fatalnie, upokorzona sad

Kalinka no brak mi słów , mam nadzieję że TY się tez na dobre wyleczyłaś z niego , nawet nie wiem jak można nazwać takiego kogoś który tak traktuje kobietę której dzień wcześniej coś obiecywał itp , Pamiętaj że Ty jesteś tym milionem $ a on zwykłe zero nawet mniej niż zero
Akeme ja na Twoim miejscu też bym zadzwoniła i zaprosiła na kawę w końcu to tylko kawa ...notabene mieć swojego osobistego gina....;)
emi fajnie że jesteś szczęśliwa widać po nieudanym związku można jeszcze komuś zaufać i pokochać smile


A ten mój składa meble na nowym mieszkaniu a ja sobie kawkuje smile

11 599

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kalinka to piosenka akurat dla niego http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

11 600

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kalina32 napisał/a:
Żania napisał/a:

Kalinka a co z tym milionem $ ?? wiem , tzn domyślam się że to bardzo trudne ale to Ty musisz podjąć decyzję , myślę że podstawowe pytanie brzmi czy będziesz mu potrafiła ZAUFAĆ ????????

Nie będę podejmować żadnej decyzji bo nie mam dla kogo. To było tylko złudzenie. Myślałam, że postara się bardziej, że poczuję się kochana. A dzisiaj ponownie mnie rozdeptał, zniszczył emocjonalnie sad Chyba zaczynam drogę od początku. Żałuję, że wgl odpowiadałam na jego sms-y. Po którymś razie gdy odmówiłam mu powrotu, obraził mnie. Powiedział, że żałuje, że żył złudzeniami na mój temat przez tyle czasu, że właśnie wyleczyłam go ze wszystkiego. Na koniec dodał z uśmiechem: "pieprzę cię".
Dzień wcześniej wyznawał mi miłość..............................................
...... jak się czuję? hu***, źle, fatalnie, upokorzona sad

Ty się trzymaj mocno i ciepło! :*  I nie pozwól nigdy wiecej się zbliżyć do siebie, zasługujesz na więcej, niż na weksel bez pokrycia...
Masz nas, masz rodzinę, znajomych... Dasz sobie radę. Ba, wszystkie damy...

Ja dziś jadę..Pierwszy wyjazd 'w pojedynkę'... Pakuję się i zastanawiam czy tego chcę.. Czy będę potrafiła się bawić, sama, bez niego.. Trzymajcie kciuki, żebym nie żałowała i nie zepsuła swoim nastrojem znajomym zabawy.

11 601

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi mega udanego wyjazdu , jedź i baw się dobrze smile

11 602

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strzała wszystkim Obrazek dodany przez użytkowniczkę

11 603

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzięki dziewczyny.

Wiecie co jest najbardziej przykre? Że ten facet wierzy w to, że w zasadzie nic złego nie zrobił. Że to jemu było ciężko. Bo to on nie wiedział, w którą stronę iść. To on nie wiedział z którą będzie mu lepiej. W jego mniemaniu męczył się chyba najbardziej. Ironia..

Kolejną osobą, która na to nie zasłużyła, była ona. Tak powiedział. A ja? Wszystko wzięłam na swoje barki. Sama.
Moje wyrzuty, podejrzenia, to że zaczęłam się oddalać od niego, bo czułam ze ktoś między nami jest, on tłumaczy w sposób: "poniewierałaś mną, nie pokazywałaś że mnie kochasz, byłaś zimna, nie dawałaś znaku że mnie chcesz".
W tamtej dziewczynie widział same zalety. Było mu dobrze. Dlaczego? Ona nie była niczego świadoma, więc potrafiła być słodka, miła i oddana.

A dzisiaj? Czytam kolejne sms-y "mam nadzieję że szybko o tobie zapomnę bo taki mam zamiar" "nie zasłużyłaś na moje uczucie" "czuję ulgę że cię już nie ma" "nie jesteś kobietą w moim typie, jesteś beznadziejna" "chyba nie jestem prawdziwym facetem, bo prawdziwy facet już dawno by tym pierdolnął, a nie błagałby cię o nic"
Już nawet nie czytam, bo z każdym sms-em boli coraz bardziej. Nie odzywam się, bo się najnormalniej w świecie boję.
Jestem głupią, naiwną idiotką. On mnie niszczy a ja na to pozwalam. Nie mogę wykrzesać odrobiny siły na to, żeby to olać.

Fragi powodzenia!:* Będzie super. Na pewno. Musi być!!!
Wracaj do nas i opowiadaj jak było fajnie smile

11 604

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kalina kobieto nie daj sobą poniewierać, te smsy pokazują jak perfidnie chamską osobą jest.
Faceci to palanty!

11 605

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Piąteczka Carapathia
Kalina oni są wszyscy tacy sami żeby siebie wybielić próbują w nas wzbudzić poczucie winy ja sobie nie dałam a ten tekst mi też jest ciężko - rzygać mi się  chciało jak słyszałam jak to mówił , biedny skrzywdzony przez los człowiek a ona też taka jest biedna , pokrzywdzona , tylko ja ta zła , śmiechu warte to wszystko kochana , nie czytaj tych sms-ów kasuj bez czytania , on się czuje wielce urażony bo bo nie przyjęłaś z powrotem ale poznałaś dzięki temu jego prawdziwe oblicze , cynicznego gnojka

11 606

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam
Kalina 32 wygląda na to, że na kafeterii Twój ex opisał swoją historię "straciłem ją" (nik to załamany_dn), jeśli to on, to nie wiem jak można rozpaczać po takim KRETYNIE!!! A tej drugiej wyślij kwiaty z podziękowaniem, że cie uwolniła od tego popaprańca.

11 607 Ostatnio edytowany przez kalina32 (2013-10-31 22:26:26)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewczyny jedyną opcją, żeby nie dać sobą poniewierać jest to, że nie będę czytać ani odpisywać na sms-y. Nic więcej nie zrobię w tym kierunku. Jak będzie chciał mnie obrażać i tak będzie to robił. Choć mam nadzieję, że kontaktu już nie będzie. Powiedziałam mu, że nie życzę sobie tego.
"Nawet na to nie licz, bo nie jesteś warta kasy na głupie sms-y".
Także to zapewne koniec wszystkiego. Szkoda, że skoro już nie wysilił się zbytnio, żeby wszystko naprawić, nie zachował klasy odchodząc.
Zdążył mi tylko oznajmić radośnie, że ma zamiar dzisiaj i jutro porządnie się zabawić, a później dać tej dziewczynie to czego mi nie dał. Całego siebie.
Nie nawidzę go!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! sad:(:(:( Podły cham i hipokryta!!!!!!!! sad Pieprzony gnojek!!!! sad

Sar dzieki. Qrcze to jest okropne. Nie chce mi się w to wierzyć, chociaż....
Coś mi tu nie pasuje. Sam sposób wypowiadania się. Taki nie jego zupełnie. I to forum, on chyba nigdy nie przegląda takich stron. Sama już nie wiem. Niech robi co chce, z kim chce i kiedy chce.
Wiem jedno. To już ten czas, w którym pora coś zmienić i zadać sobie pytanie: "chcę być z nim, czy chcę być szczęśliwa?"
Dobrej nocki.

11 608

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kalina32 jeśli nie on, to ja nie wiem co się dzieje z tymi ludźmi, wysyp popaprańców w ilościach hurtowych, pasuje do Twojego ex jak ulał. Piszesz "być z nim", powiedz mi po co? Czy aby zagłuszać jego samotność??? Pomyśl jakim trzeba być niedojrzałym frustratem by łapać się kogokolwiek, nie ta to inna, byle była, bo sam ze sobą wtrzymać nie może!!! Co z takim można zbudować? I to jest najsmutniejsze, że teraz następnej zmarnuje dwa lata życia.

11 609

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kalina też mi się wydaje z tego co pisałaś że to jest twoja historia na kafe i pamiętaj że chcesz być szczęśliwa i o tym milionie % tez pamiętaj

mój coś dziś był nerwowy i bez humoru i z wczorajszego jego opisu na gg został sad  ale to pewnie chwilowe
dobranoc

11 610

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kalina32 napisał/a:

Że to jemu było ciężko. Bo to on nie wiedział, w którą stronę iść. To on nie wiedział z którą będzie mu lepiej. W jego mniemaniu męczył się chyba najbardziej. Ironia..

Czy oni to mają w genach?

11 611

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie!

Widzę,że weekend w miarę znośny, że tak mało miałam do nadrabiania, co niewątpliwie cieszy...
Kalina- najrozsądniej będzie zablokować jego nr u operatora- dla własnego dobra. Te wytyki, te obrażanie, a nawet słowa krytyki zostają na długo w pamięci, choć mnie nie obrażał, to najwyraźniej po takim czasie mam w głowie jego słowa , że jestem "bezwzględna", a Ty nie potrzebujesz czytać tych bredni  i opłakiwać każdego smsa...

Dziękuje Kochane, wyjazd meega udany, niepotrzebnie się obawiałam, czułam się mega zaopiekowana przez znajomych, może dosłownie 3 razy poczułam się samotna, co jest moim sukcesem. O eks myślałam niewiele, choć sytuacja sprzyjała, miejsce chyba stworzone na 'romantyczne weekendy' ;/ Ale dałam radę i świetnie, naprawdę świetnie się bawiłam! smile

Druga strona medalu to powrót do domu, do tej rzeczywistości.... Do tego, że go naprawdę nie ma. Ciężki poranek... ale póki co chcę żyć kolejnymi pięknymi wspomnieniami, na których nie ma jego. I obejrzę zdjęcia, na których jestem sama. I mam zamiar nie cierpieć z tego powodu! smile

11 612 Ostatnio edytowany przez kalina32 (2013-11-03 17:05:51)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi cieszę się, że dobrze się bawiłaś smile Mimo tych kilku chwil, momentów, myśli z nim związanych.
Osobiście póki co, nie mam weny na żadne wyjścia, spotkania ze znajomymi. Jeśli już do nich dochodzi, odruchowo zaglądam do telefonu, myślę..

Moja historia w zasadzie się kończy. Zaczynam to rozumieć.
Przedwczoraj poprosił mnie o spotkanie. Spotkanie na luzie. Nie wiem czemu się zgodziłam. Chyba poczułam, że chciałabym, żeby zobaczył we mnie inną kobietę. Lepszą, uśmiechniętą smile Pospacerowaliśmy, nie wracałam do tamtego tematu. Prze chwilę znowu się zapomniał, poczuł się dobrze.
Kolejny dzień... znowu poprosił o spotkanie. Zadzwonił. Nie walczyłam o niego, nie chciałam z nią rywalizować. Powiedziałam mu wprost, zastanów się czy tego chcesz, czy będziesz się z tym czuł dobrze. Przecież masz dziewczynę. Wypowiedziałam te słowa, mimo tego, że serce bolało.
Tak, był pewny że chce się spotkać. Ostatni raz. W zasadzie też tego chciałam. Rozstać się w zgodzie. Tak jak mówiłam, żeby mnie dobrze wspominał, żeby czuł się dobrze w moim towarzystwie, żeby no właśnie...
2 godz przed spotkaniem, napisał, że jednak ma wątpliwości. Że to nie będzie chyba w porządku wobec niej. I że wierzy, że kiedyś nasze drogi znowu się zejdą. Kolejny szok. Odrzucił mnie. Ona znaczy dla niego więcej. Przestał walczyć o cokolwiek.
Potem łzy, samotny spacer, próba ogarnięcia się.
Jedyne co przyszło mi do głowy "nie daj się, pokaż, że to ty pociągasz za sznurki". Odpowiedziałam, że nie ma sprawy, tak będzie lepiej, ponieważ jestem gotowa na nową znajomość. Od dziś, od już, od teraz. Dobrze wiedział, ze mam na myśli osobę, z którą nic mnie nie łączyło poza rozmowami i że właśnie nadszedł moment, że pchnął mnie w ramiona kogoś innego. Do tamtej pory czuł się pewnie, bo wiedział, że jestem za słaba na cokolwiek. Reakcja? Kilka minut i prośba o to ostatnie spotkanie. Po którymś sms-ie się zgodziłam. Włożyłam sukienkę, odstawiłam się e.t.c Po co? Po to, żeby mu pokazać, że jestem piękna i niezależna. Podziałało. Oniemiał z wrażenia. Nie mógł oderwać ode mnie wzroku. Skutek? Zaczęły się wyznania, teksty typu "nie oddam cię nikomu, rozumiesz?" Pomyślałam, qrcze jacy faceci są prości. Masakra.

Spotkanie trwało 4 godz. Siedzieliśmy w samochodzie nad rzeką do 2 w nocy. Cały czas rozmawialiśmy, pozwoliłam się przytulić, trzymał mnie za rękę. Myślałam.. idiotko!!!! Nie mogłam się oprzeć, nawet gdyby to miał być ostatni raz. Ale nadal pociągałam za sznurki.
I coraz delikatniej powtarzał, że chce być ze mną. Widziałam jak przestaje walczyć i robi mu się wszystko jedno co się stanie.
To chyba był ten moment, gdy oboje pękliśmy. Ile człowiek może znieść. Poczułam spokój, ulgę, że w końcu kończy się coś, co tak mną poniewierało. Było mi tak błogo, spokojnie (do dziś).
On chyba poczuł to samo. Nawet się przyznał. Przyznał się, że dopadło go dziwne uczucie, jakaś pustka ale pustka przyjemna. Że się wypalił.
Zapytał czy tak właśnie wygląda koniec..
Zrozumiałam. Ale wtedy czułam się podobnie. Odwiózł mnie do domu. Wróciłam, położyłam się do łóżka. Napisał jeszcze "zawsze będzie mi ciebie brakowało i zawsze będę o tobie pamiętał"

Koniec bajki prawda? smile

11 613

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kalina32 napisał/a:

Fragi cieszę się, że dobrze się bawiłaś smile Mimo tych kilku chwil, momentów, myśli z nim związanych.
Osobiście póki co, nie mam weny na żadne wyjścia, spotkania ze znajomymi. Jeśli już do nich dochodzi, odruchowo zaglądam do telefonu, myślę..

Moja historia w zasadzie się kończy. Zaczynam to rozumieć.
Przedwczoraj poprosił mnie o spotkanie. Spotkanie na luzie. Nie wiem czemu się zgodziłam. Chyba poczułam, że chciałabym, żeby zobaczył we mnie inną kobietę. Lepszą, uśmiechniętą smile Pospacerowaliśmy, nie wracałam do tamtego tematu. Prze chwilę znowu się zapomniał, poczuł się dobrze.
Kolejny dzień... znowu poprosił o spotkanie. Zadzwonił. Nie walczyłam o niego, nie chciałam z nią rywalizować. Powiedziałam mu wprost, zastanów się czy tego chcesz, czy będziesz się z tym czuł dobrze. Przecież masz dziewczynę. Wypowiedziałam te słowa, mimo tego, że serce bolało.
Tak, był pewny że chce się spotkać. Ostatni raz. W zasadzie też tego chciałam. Rozstać się w zgodzie. Tak jak mówiłam, żeby mnie dobrze wspominał, żeby czuł się dobrze w moim towarzystwie, żeby no właśnie...
2 godz przed spotkaniem, napisał, że jednak ma wątpliwości. Że to nie będzie chyba w porządku wobec niej. I że wierzy, że kiedyś nasze drogi znowu się zejdą. Kolejny szok. Odrzucił mnie. Ona znaczy dla niego więcej. Przestał walczyć o cokolwiek.
Potem łzy, samotny spacer, próba ogarnięcia się.
Jedyne co przyszło mi do głowy "nie daj się, pokaż, że to ty pociągasz za sznurki". Odpowiedziałam, że nie ma sprawy, tak będzie lepiej, ponieważ jestem gotowa na nową znajomość. Od dziś, od już, od teraz. Dobrze wiedział, ze mam na myśli osobę, z którą nic mnie nie łączyło poza rozmowami i że właśnie nadszedł moment, że pchnął mnie w ramiona kogoś innego. Do tamtej pory czuł się pewnie, bo wiedział, że jestem za słaba na cokolwiek. Reakcja? Kilka minut i prośba o to ostatnie spotkanie. Po którymś sms-ie się zgodziłam. Włożyłam sukienkę, odstawiłam się jak najlepiej umiałam. Po co? Po to, żeby mu pokazać, że jestem piękna, niezależna i warta męskiej uwagi. Podziałało. Oniemiał z wrażenia. Nie mógł oderwać ode mnie wzroku. Skutek? Zaczęły się wyznania, teksty typu "nie oddam cię nikomu, rozumiesz?" Pomyślałam, qrcze jacy faceci są prości. Masakra.

Spotkanie trwało 4 godz. Siedzieliśmy w samochodzie nad rzeką do 2 w nocy. Cały czas rozmawialiśmy, pozwoliłam się przytulić, trzymał mnie za rękę. Myślałam.. idiotko!!!! Nie mogłam się oprzeć, nawet gdyby to miał być ostatni raz. Ale nadal pociągałam za sznurki.
I coraz delikatniej powtarzał, że chce być ze mną. Widziałam jak przestaje walczyć i robi mu się wszystko jedno co się stanie.
To chyba był ten moment, gdy oboje pękliśmy. Ile człowiek może znieść. Poczułam spokój, ulgę, że w końcu kończy się coś, co tak mną poniewierało. Było mi tak błogo, spokojnie (do dziś).
On chyba poczuł to samo. Nawet się przyznał. Przyznał się, że dopadło go dziwne uczucie, jakaś pustka ale pustka przyjemna. Że się wypalił.
Zapytał czy tak właśnie wygląda koniec..
Zrozumiałam. Ale wtedy czułam się podobnie. Odwiózł mnie do domu. Wróciłam, położyłam się do łóżka. Napisał jeszcze "zawsze będzie mi ciebie brakowało i zawsze będę o tobie pamiętał"

Koniec bajki prawda? smile

Aż się poryczałam sad
Silna i mądra z Ciebie kobieta.

11 614

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewczyny, czy tym z Was, które nadal walczą z szokiem pourazowym, jest jakoś gorzej po wizycie Waszych byłych? Ile to jeszcze może potrwać? W dodatku taka szaro-bura pogoda. Cały dzień w 4 ścianach, może jedynie wieczorem uda się pobiegać...
I jeszcze jedno... czy Wam tez sie wydaje takie absurdalne, ze znów trzeba wszystko zaczynać od zera?
Dokonała się we mnie pewna ewolucja. Bo już nie myślę o swoim życiu bez jeszcze-męża, ale raczej o moim życiu bez towarzysza. Co oznacza, ze zaczęłam dopuszczać opcję kolejnego związku. Jedyne co jeszcze nie ewoluowało, to moja wiara w to, że kiedyś jeszcze spotkam kogokolwiek, kto zechce kobite z dzieckiem. No i tu ten absurd... znów zaczynać, jak jakaś nastolatka od... no właśnie... od czego? Jakieś durne podchody robić? Drażni mnie ta wizja. I w ogóle jak o tym pomyśle, to mam tzw. polską chorobę, mam ochotę drapać pazurami, skopać coś, wrzeszczeć, walić głową w ścianę, a na koniec  tak tylko ślimtam w poduszke. Kipi mi pod pokrywką. Co mam q... z tym zrobić? Jak sobie radzicie?

11 615

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Carpathia no teraz to i ja się poryczałam.. sad
Nie jestem silna. Wręcz przeciwnie. Dzisiaj bardzo to przeżywam. Ale już nie miałam siły. Czułam, że to koniec więc nagle zapragnęłam takiego zakończenia. Nie wiem.. może mu to utrudniłam, bo będzie miał wątpliwości za jakiś czas, może mu ułatwiłam, bo myśli, że stanęłam na nogi więc to co zrobił, nie było takie straszne. Nie wiem.
Ale chyba mi z tym lepiej. Że nie padły nieprzyjemne słowa. Że zostawiłam go z przyjemnym wspomnieniem, że gdy ostatni raz popatrzyliśmy na siebie, byłam uśmiechnięta.
Dobrze mi z tym. Ale swoje przecierpię, bo jego wczorajszy dotyk wzbudził we mnie tęsknotę smile

11 616

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Po prostu bardzo wzruszająco to wszystko opisałaś...
Nie płacz kochana, teraz nauczona doświadczeniem, rośnij mocniejsza w siłę...jakąkolwiek

11 617

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Carpathia napisał/a:

rośnij mocniejsza w siłę...jakąkolwiek

Rośnijmy!!! :*

11 618

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kalina32 napisał/a:
Carpathia napisał/a:

rośnij mocniejsza w siłę...jakąkolwiek

Rośnijmy!!! :*

Czyżby ciąża? smile Żartuję oczywiście, jednoznacznie to zabrzmiało smile

11 619

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kalina, też sobie poczytałam i... pozazdrościć. Skąd Ty masz w sobie taki spokój? I umiejętność pogodzenia się z końcem bajki? Jak cudownie byłoby tak po prostu zrzucić to z siebie, jednocześnie pamiętając o tym, ile się zyskało... i z tą wiedzą zacząć coś nowego. Kurde, ja się tylko czuję opustoszała, jakaś taka niekompletna. Z ziejącą dziurą w mózgu i sercu.

11 620 Ostatnio edytowany przez zraniona.d (2013-11-04 09:45:42)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kalina32 napisał/a:

Fragi cieszę się, że dobrze się bawiłaś smile Mimo tych kilku chwil, momentów, myśli z nim związanych.
Osobiście póki co, nie mam weny na żadne wyjścia, spotkania ze znajomymi. Jeśli już do nich dochodzi, odruchowo zaglądam do telefonu, myślę..

Moja historia w zasadzie się kończy. Zaczynam to rozumieć.
Przedwczoraj poprosił mnie o spotkanie. Spotkanie na luzie. Nie wiem czemu się zgodziłam. Chyba poczułam, że chciałabym, żeby zobaczył we mnie inną kobietę. Lepszą, uśmiechniętą smile Pospacerowaliśmy, nie wracałam do tamtego tematu. Prze chwilę znowu się zapomniał, poczuł się dobrze.
Kolejny dzień... znowu poprosił o spotkanie. Zadzwonił. Nie walczyłam o niego, nie chciałam z nią rywalizować. Powiedziałam mu wprost, zastanów się czy tego chcesz, czy będziesz się z tym czuł dobrze. Przecież masz dziewczynę. Wypowiedziałam te słowa, mimo tego, że serce bolało.
Tak, był pewny że chce się spotkać. Ostatni raz. W zasadzie też tego chciałam. Rozstać się w zgodzie. Tak jak mówiłam, żeby mnie dobrze wspominał, żeby czuł się dobrze w moim towarzystwie, żeby no właśnie...
2 godz przed spotkaniem, napisał, że jednak ma wątpliwości. Że to nie będzie chyba w porządku wobec niej. I że wierzy, że kiedyś nasze drogi znowu się zejdą. Kolejny szok. Odrzucił mnie. Ona znaczy dla niego więcej. Przestał walczyć o cokolwiek.
Potem łzy, samotny spacer, próba ogarnięcia się.
Jedyne co przyszło mi do głowy "nie daj się, pokaż, że to ty pociągasz za sznurki". Odpowiedziałam, że nie ma sprawy, tak będzie lepiej, ponieważ jestem gotowa na nową znajomość. Od dziś, od już, od teraz. Dobrze wiedział, ze mam na myśli osobę, z którą nic mnie nie łączyło poza rozmowami i że właśnie nadszedł moment, że pchnął mnie w ramiona kogoś innego. Do tamtej pory czuł się pewnie, bo wiedział, że jestem za słaba na cokolwiek. Reakcja? Kilka minut i prośba o to ostatnie spotkanie. Po którymś sms-ie się zgodziłam. Włożyłam sukienkę, odstawiłam się e.t.c Po co? Po to, żeby mu pokazać, że jestem piękna i niezależna. Podziałało. Oniemiał z wrażenia. Nie mógł oderwać ode mnie wzroku. Skutek? Zaczęły się wyznania, teksty typu "nie oddam cię nikomu, rozumiesz?" Pomyślałam, qrcze jacy faceci są prości. Masakra.

Spotkanie trwało 4 godz. Siedzieliśmy w samochodzie nad rzeką do 2 w nocy. Cały czas rozmawialiśmy, pozwoliłam się przytulić, trzymał mnie za rękę. Myślałam.. idiotko!!!! Nie mogłam się oprzeć, nawet gdyby to miał być ostatni raz. Ale nadal pociągałam za sznurki.
I coraz delikatniej powtarzał, że chce być ze mną. Widziałam jak przestaje walczyć i robi mu się wszystko jedno co się stanie.
To chyba był ten moment, gdy oboje pękliśmy. Ile człowiek może znieść. Poczułam spokój, ulgę, że w końcu kończy się coś, co tak mną poniewierało. Było mi tak błogo, spokojnie (do dziś).
On chyba poczuł to samo. Nawet się przyznał. Przyznał się, że dopadło go dziwne uczucie, jakaś pustka ale pustka przyjemna. Że się wypalił.
Zapytał czy tak właśnie wygląda koniec..
Zrozumiałam. Ale wtedy czułam się podobnie. Odwiózł mnie do domu. Wróciłam, położyłam się do łóżka. Napisał jeszcze "zawsze będzie mi ciebie brakowało i zawsze będę o tobie pamiętał"

Koniec bajki prawda? smile

Ja za to czytając cie przyszlo mi do glowy co ty bredzisz tongue

Tak masz racje zrobilaś tak, że wybrał inna i Ty z nim się tak ładnie roztsalaś smile. Rece opadają tym własnie sposobem sprawiłaś, że koleś nie będzie czuł do siebie wyrzutów. Przepraszam ale ja jako jedyna napisze, że nie ma w tym wszystkim nic mądrego. To jest sztuka, odejść do innej, przytulac byłą i jeszcze napisać , że bedzie o Tobie pamietał. Może zostańcie przyjaciółmi smile Doskonale wiesz, że po kilku dniach będziesz płakać i ten spokoj co czułaś minie. Niestety to tak nie działa.

Mogłabym uznać faktycznie roztanie dwojga drosłych ludzi, uczucie się wypaliło itd takie sceny co opisalaś były by bardziej wiarygodne. Tutaj była osoba trzecia ......

11 621 Ostatnio edytowany przez zraniona.d (2013-11-04 09:46:10)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

Kalina, też sobie poczytałam i... pozazdrościć. Skąd Ty masz w sobie taki spokój? I umiejętność pogodzenia się z końcem bajki? Jak cudownie byłoby tak po prostu zrzucić to z siebie, jednocześnie pamiętając o tym, ile się zyskało... i z tą wiedzą zacząć coś nowego. Kurde, ja się tylko czuję opustoszała, jakaś taka niekompletna. Z ziejącą dziurą w mózgu i sercu.

Akeme ja tak samo czuje jak Ty. Ja mam też dziure w duszy sad. Zdecydowanie do pewnego pionu można dojść tylko wyłącznie nie mając kontaktu z byłym. Wszystkie dziewczyny co przeciągają ten kontakt liczą w duszy na coś, bardzo często męźczyźni to wykorzystują. Tzw furtka awaryjną. Po jakim czasie takiego zawieszenie  i tak wybierają tamtą. Dlatego tak istotne jest to co zrobimy po naszym rozstaniu. Ja popełniłam wiele błedów i piszać tutaj chce zaoszczędzić dziewczynom cierpienia.

11 622

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie! Moja historia jest jak jedna z wielu, ale cieszę się, że też mogę co nie co opowiedzieć......po 8 latach małżeństwa zostałam zdradzona i zostawiona z dzieckiem (przed I komunią św.).....potem był powrót i kilka kolejnych wspólnych lat, które niestety nie były już takie normalne, zwykłe....długo miałam sny o tej drugiej.....nigdy nie zapytałam co się wydarzyło że wrócił (po kilku miesiącach). Był to trudny dla mnie czas no ale skoro powiedziałm "a" to musialo być też "b". Nigdy nie wypomniałam mu tej zdrady, wyparłam to z siebie......teraz......teraz jestem już po rozwodzie i myślę, że to zdarzenie sprzed lat skrywane głęboko, wpłynęło również na moją decyzję o odejściu.....cały ten czas po jego powrocie skrywałam w sobie te bolesne słowa, które kiedyś tam usłyszałam od niego.......doprowadziło mnie to do tego, że straciłam swoje poczucie wartości, zaczęłam siebie nie lubić delikatnie to ujmując, chociaż jestem osobą wykształconą, podobno inteligentną i ładną. Niedługo będzie 2 lata jak jestem rozwódką. W tym czasie poznałam człowieka, który sprawił że myślałam że złapałam Pana Boga za nogi.....zaczęło spełniać się moje marzenie głęboko gdzieś skrywane aż tu pewnego dnia.............dostałam tak w głowę, że musiałam skorzystać z pomocy bo moja psychika jak się okazało już nie jest taka silna jak kiedyś albo....uczucie było tak silne, że dostałam w d..... dwukrotnie mocniej niż przed laty.......niestety porzucił......nie wiem co było prawdą a co kłamstwem.....dzisiaj nie rozumiem jak można być takim człowiekiem? Jak można nazwać kogoś takiego kto z premedytacją bawi się ludzkimi uczuciami i doprowadza do ruiny? No ale cóż.....nikt mi nigdy nie powiedział, że życie będzie łatwe i piękne....muszę się pozbierać na dobre.....znowu muszę odbudować poczucie własnej wartości i wiarę w siebie....wolno to idzie, ale myślę że uda mi się jeszcze raz z tego podnieść i wyciągnąć wnioski na przyszłość.......pozdrawiam wszystkich skrzywdzonych......i jeszcze jedno.....dlaczego to tak cholernie boli?

11 623

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Zraniona.d tak masz rację..
Ale jest jeszcze druga strona tego wszystkiego. Z tygodnia na tydzień gdy on wykazywał "jakąś" inicjatywę naprawienia tego co zrobił, zaczynałam bardzo bardzo powoli dojrzewać do decyzji i zadawać sobie pytanie czy jestem w stanie mu wybaczyć.
Wcześniej było tylko "Nie! Nigdy w życiu! Nie nawidzę go i nigdy mu tego nie wybaczę". Z czasem zaczęło to zanikać.
I wiesz co? Wierzyłam, że on zrobi coś w tym kierunku bardzo mocno, żeby mnie odzyskać. W głębi serca tego chciałam. Zaczęłam "być chyba na to gotowa"
Spotkałam się z nim, bo wiedziałam, że wszystko się wyjaśni. Że nie będę się kiedys zastanawiać, czy dobrze zrobiłam, że nie dałam tej ostatniej szansy, że może akurat..
Podczas spotkania gdy czułam, że on tej szansy nie wykorzysta, wiedziałam, że więcej jej nie dostanie. Że była ostatnia. I teraz wiem, że ze swojej strony zrobiłam wszystko a nawet więcej.
A czy on przez to nie będzie miał wyrzutów sumienia? Myslę, że i tak by ich nie miał. Może jakieś się pojawiły gdy sprawa była świeża. Ale teraz? Zapewne ich nie ma.
Więc pytanie. Czy w związku z tym lepiej jak będzie wiedział, że cierpię? Czy może lepiej jak będzie widział mnie uśmiechniętą i zda sobie sprawę z tego, że na nim świat się nie kończy i będę szczęśliwa z nim albo bez niego.
Po co mam mu zostawiać obrazek zołzy i cierpiętnicy, skoro mogłam zostać zapamiętana jako kobieta piękna, uśmiechnięta i idąca przed siebie mimo tego co mi zrobił?
Tamta znajomość w końcu się rozpadnie. Rozmawiając z nim czułam, że to nie miłość. To tylko zauroczenie. Minie. Szybciej niż myśli. A gdy ten czar pryśnie, wtedy wiem, że wygram. Bo to ja będę tą piękną, uśmiechającą się kobietą. Której już nie ma dla niego.

A jeśli ten facet ma totalnie wyj***, to cokolwiek i jakkolwiek bym od niego nie odeszła, nie wpłynęłoby to na niego nawet w najmniejszym stopniu.

11 624

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi  - fajnie ze milo spedzilas czas, nie bedzie od razu idealnie, ale sam fakt, ze bylo fajnie na wyjezdzie BEZ nich, to juz duzy sukces.

A ja dzisiaj lece do Polski. Wlasnie bylam na rozmowie z dyrektorka (stresu kupa bo to ogroman szkola i nie mozna od tak sobie isc z nia gadac, normalnie trzeba z jej sekretarka umawiac sie na spotkania duzo wczesniej). Musialam poprosic o 2 dni wolnego, w sobote zmarl moj wojek bliski, tata mojej kuzynki i najlepszej przyjaciolki za razem. Szok po prostu. Lece wiec dzisiaj na pogrzeb,wracam w srode. Wolne dostalam, nie wiem nawet czy platne czy nie, ale w sumie juz bez wiekszej roznicy mi to.

Jak wojek umieral w sobote to napisalam oczywiscie do jm (znal go tez przeciez). ODpisal oczywiscie zebym sie trzymala, ze na pewno z tego wyjdzie itd, cytuje 'zawsze jest nadzieja' (ehhh czemu od razu mysle o nas jak tak gada, z nami przeciez juz nie ma, prawda?). Potem jak napisalam ze wojek jednak zmarl, tez napisal. Juz nawet nie zwracam uwagi ze nawet nie zadzwonil - no coz, widac tak mu latwiej. Niewazne, w kazdym razie na pewno poinformowal swoich rodzicow. W normalnej sytuacji, gdybysmy byly razem jeg orodzice na pewno by na ten pogrzeb przyjechali, bo znali tez tego moje wojka. A teraz, zastanawiam sie szczerze mowiac, bo mysle ze z 1 strony moze i by im wypadalo, a z 2 na bank nie przyjada bo zbyt trudne to by dla nich bylo, zbyt duzy wstyd, stanac przed CALA moja rodzina po tym, co ich syn nawywijal, ze sie odkochal, choci wiadomo, ze to nei ich wina.

No nic, dla mnie - kolejne smutne i ciezkie przezycie juz bez niego. Coraz to wiecej sie dzieje no i bez niego tez jakos daje rade.

A jak tam u Was? Paprotka? Wieanna? M.? Zania? PannaAnna? i cala reszta. Ciszej - to chyba lepiej... ?

11 625

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
zraniona.d napisał/a:
AKEME napisał/a:

Kalina, też sobie poczytałam i... pozazdrościć. Skąd Ty masz w sobie taki spokój? I umiejętność pogodzenia się z końcem bajki? Jak cudownie byłoby tak po prostu zrzucić to z siebie, jednocześnie pamiętając o tym, ile się zyskało... i z tą wiedzą zacząć coś nowego. Kurde, ja się tylko czuję opustoszała, jakaś taka niekompletna. Z ziejącą dziurą w mózgu i sercu.

Akeme ja tak samo czuje jak Ty. Ja mam też dziure w duszy sad. Zdecydowanie do pewnego pionu można dojść tylko wyłącznie nie mając kontaktu z byłym. Wszystkie dziewczyny co przeciągają ten kontakt liczą w duszy na coś, bardzo często męźczyźni to wykorzystują. Tzw furtka awaryjną. Po jakim czasie takiego zawieszenie  i tak wybierają tamtą. Dlatego tak istotne jest to co zrobimy po naszym rozstaniu. Ja popełniłam wiele błedów i piszać tutaj chce zaoszczędzić dziewczynom cierpienia.

niestety nie mogę sobie pozwolić na brak kontaktu - mamy dziecko... i rzeczywiście pogarsza się zawsze po wizytach jeszcze-męża. Póki co, ograniczam rozmowy z nim do krótkich odpowiedzi na jego pytania... Ale niestety, to wszystko we mnie wciąż pulsuje i choć obiecuję sobie, że nie będę się odsłaniać, to i tak zdarza mi się beczeć, gdy przyjeżdża. Raczej zawsze uważałam, że bycie sobą jest jedyną słuszną postawą. Skoro więc chcę beczeć - to beczę. On i tak odszedł i ani prawdziwe  łzy, ani nieprawdziwy uśmiech go nie 'powrócą'.

11 626 Ostatnio edytowany przez zraniona.d (2013-11-04 13:23:40)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:
zraniona.d napisał/a:
AKEME napisał/a:

Kalina, też sobie poczytałam i... pozazdrościć. Skąd Ty masz w sobie taki spokój? I umiejętność pogodzenia się z końcem bajki? Jak cudownie byłoby tak po prostu zrzucić to z siebie, jednocześnie pamiętając o tym, ile się zyskało... i z tą wiedzą zacząć coś nowego. Kurde, ja się tylko czuję opustoszała, jakaś taka niekompletna. Z ziejącą dziurą w mózgu i sercu.

Akeme ja tak samo czuje jak Ty. Ja mam też dziure w duszy sad. Zdecydowanie do pewnego pionu można dojść tylko wyłącznie nie mając kontaktu z byłym. Wszystkie dziewczyny co przeciągają ten kontakt liczą w duszy na coś, bardzo często męźczyźni to wykorzystują. Tzw furtka awaryjną. Po jakim czasie takiego zawieszenie  i tak wybierają tamtą. Dlatego tak istotne jest to co zrobimy po naszym rozstaniu. Ja popełniłam wiele błedów i piszać tutaj chce zaoszczędzić dziewczynom cierpienia.

niestety nie mogę sobie pozwolić na brak kontaktu - mamy dziecko... i rzeczywiście pogarsza się zawsze po wizytach jeszcze-męża. Póki co, ograniczam rozmowy z nim do krótkich odpowiedzi na jego pytania... Ale niestety, to wszystko we mnie wciąż pulsuje i choć obiecuję sobie, że nie będę się odsłaniać, to i tak zdarza mi się beczeć, gdy przyjeżdża. Raczej zawsze uważałam, że bycie sobą jest jedyną słuszną postawą. Skoro więc chcę beczeć - to beczę. On i tak odszedł i ani prawdziwe  łzy, ani nieprawdziwy uśmiech go nie 'powrócą'.

Tak masz rację, ze względu na dziecko zawsze będziesz miała jakiś kontakt. Tylko w tym co piszesz jest tyle prawdy ... Masz prawo beczyć, masz prawo był konkretna, masz prawo być smutna, a jak on przychodzi do dziecka to nie musisz sie głupowato uśmiechać jak ci dobrze.

Kalina32 jest skupiona na tym aby Byly ją dobrze zapamietał. Tylko takie udawanie, uśmiechanie się wiele kosztuje, pytanie PO CO !!!!!.  Ja szczerze mówiąc mam gdzieś co mysli o mnie Byly co mnie zostawił dla innej.  Rok czasu właśnie miałam takie poprawne stosunki. Też pokazywałam jak sobie świetnie radzę, naprawdę nie było warto.  Nie jest ważne co myślą o nas oni ale to co sami myślimy o nas. Nie róbmy z siebie glupowatych kobiet co słysząc miłe słowka tracą rozum.

Każdy facet, który zostawił kobiete (rodzinę) dla innej nie jest wart złamanego centa. Budujmy w sobie siłę dziewczyny i pamietajcie nie jesteście juz ofiarami, teraz pora na to abyście wy rozdawały karty. Liczycie się tylko wy. Zostawił, zdradził kopą ...  bez tkliwych tekstów jaki on zagubiony, boże on nie wie co czuje, daj mu troszke czasu itd. Jesli ktoś nie liczył się z nami w czasie  trwania związku ani po jego zakończeniu nie zasługuje na to aby być naszym  pseudo znajomym. 

Mój przyjaciel mi wczoraj powiedział, że wiekszość facetów ma pseduo dobre kontakty z bylymi bo liczy na sex.... po przyjacielku... Kobieta ma słabość do Bylego więc czemu on ma tego nie wykorzystać..

11 627

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Fragi  - fajnie ze milo spedzilas czas, nie bedzie od razu idealnie, ale sam fakt, ze bylo fajnie na wyjezdzie BEZ nich, to juz duzy sukces.

A ja dzisiaj lece do Polski. Wlasnie bylam na rozmowie z dyrektorka (stresu kupa bo to ogroman szkola i nie mozna od tak sobie isc z nia gadac, normalnie trzeba z jej sekretarka umawiac sie na spotkania duzo wczesniej). Musialam poprosic o 2 dni wolnego, w sobote zmarl moj wojek bliski, tata mojej kuzynki i najlepszej przyjaciolki za razem. Szok po prostu. Lece wiec dzisiaj na pogrzeb,wracam w srode. Wolne dostalam, nie wiem nawet czy platne czy nie, ale w sumie juz bez wiekszej roznicy mi to.

Jak wojek umieral w sobote to napisalam oczywiscie do jm (znal go tez przeciez). ODpisal oczywiscie zebym sie trzymala, ze na pewno z tego wyjdzie itd, cytuje 'zawsze jest nadzieja' (ehhh czemu od razu mysle o nas jak tak gada, z nami przeciez juz nie ma, prawda?). Potem jak napisalam ze wojek jednak zmarl, tez napisal. Juz nawet nie zwracam uwagi ze nawet nie zadzwonil - no coz, widac tak mu latwiej. Niewazne, w kazdym razie na pewno poinformowal swoich rodzicow. W normalnej sytuacji, gdybysmy byly razem jeg orodzice na pewno by na ten pogrzeb przyjechali, bo znali tez tego moje wojka. A teraz, zastanawiam sie szczerze mowiac, bo mysle ze z 1 strony moze i by im wypadalo, a z 2 na bank nie przyjada bo zbyt trudne to by dla nich bylo, zbyt duzy wstyd, stanac przed CALA moja rodzina po tym, co ich syn nawywijal, ze sie odkochal, choci wiadomo, ze to nei ich wina.

No nic, dla mnie - kolejne smutne i ciezkie przezycie juz bez niego. Coraz to wiecej sie dzieje no i bez niego tez jakos daje rade.

A jak tam u Was? Paprotka? Wieanna? M.? Zania? PannaAnna? i cala reszta. Ciszej - to chyba lepiej... ?

Kiedysbylam- widzę, że życie znów Cię nie oszczędza... Bardzo mi przykro z powodu wujka, trzymaj się ciepło. Jestem pewna,że dasz radę, bez niego również. A te trudne momenty z czasem staną się Twoją siłą, że SAMA sobie radziłaś.. i radzisz..

Ja.. no tak, bawiłam się, nie ma co ukrywać, było rewelacyjnie, ale to zasługa kolegi, że zaopiekował się mną i moją samotnością,że spędzał ze mną ten czas, że dał namiastkę tego, czego mi brakowało.. Choć z reguły na zasadzie żartu, z humorystycznym  akcentem, ale świadomość,że ktoś chce ten czas spędzać ze mną dużo mi dał.. Że zabrał na kawę,że poszedł ze mną popływać. Już chyba milion razy mu mówiłam, jak bardzo jestem mu wdzięczna ...
Obejrzałam wczoraj z Mamą zdjęcia, na których jestem sama.. jakoś mnie to nie gryzło. Nawet spróbowalam sobie wyobrazić tam jego, obok mnie, ale nijak to nie pasowało do krajobrazu i tego, co wtedy czułam. Po prostu wtedy go nie chciałam, czułam się dobrze sama ze sobą. Odetchnęłam.. Poczuć, a nawet zobaczyć, że jestem sama i w miarę zadowolona... I pomyślałam sobie, ze pomimo tego wszystkiego mam powody, by się cieszyć, że te małe rzeczy dają powody, by się uśmiechać... Potrzebowałam chyba tego wyjazdu...

11 628

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Cześć. Wtrącę się tylko. Jestem na bieżąco, czytam Was codziennie, ale nie udzielam się, bo chciałam się nieco odciąć. Trochę Wam przedstawię, co u mnie. Nie, nic się nie wydarzyło, nic nowego. Jakieś życzenia urodzinowe od niego, nic więcej. Zmieniło się tylko to, że go NIENAWIDZĘ. Nie chodzi o to, że mnie zostawił - nie czuł, ok, trudno no, nie byłam tą jego wyśnioną. NIENAWIDZĘ go za to, że zwalił winę na mnie. Że mówił, że "ja nie rozumiem, że on też cierpiał". Za to, że powiedział, że rok temu JA złamałam mu serce (nie wiem czym do dziś), więc nie jestem jedyną skrzywdzoną. Za to, ile miesięcy babrałam się w poczuciu winy, za to, jak bardzo siebie oczyszczał z wyrzutów sumienia moim kosztem, ile dodatkowego cierpienia zwalił na moje barki, jakby nie wystarczyło mi, że mężczyzna, którego kocham, mnie nie chce. NIENAWIDZĘ DRANIA i nie chcę go znać, chociaż paradoksalnie wciąż topię się na samą myśl o nim. Wciąż mnie rozczula, aż mi oczy łzami zaszły. Ale zrobił mi skur... taką krzywdę, tak ogromną krzywdę, że nie chcę go znać, i dałam mu to jasno do zrozumienia. Do teraz, kiedy ktoś się mną zainteresuje, zastanawiam się co we mnie widzi i nie ufam, tak bardzo ten człowiek obniżył moją samoocenę. Koniec, koniec, teraz tylko czekam, aż to durne uczucie się ulotni. Dziewczyny, każda z Was tak cierpi, że musimy po prostu PRZECZEKAĆ! Nie myśleć już, nie zastanawiać się, poczekać na tę nienawiść, która przyjdzie kiedy w końcu opadną z oczu te durne klapki. Nie ma po co patrzeć wstecz. Tam był tylko ból. Szczęście czeka gdzie indziej. Oni nie umieli nam go dać. Trzymam za Was kciuki, dziewczyny.

Fragi, ściskam, dzielna babko.

11 629

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wczesna napisał/a:

Cześć. Wtrącę się tylko. Jestem na bieżąco, czytam Was codziennie, ale nie udzielam się, bo chciałam się nieco odciąć. Trochę Wam przedstawię, co u mnie. Nie, nic się nie wydarzyło, nic nowego. Jakieś życzenia urodzinowe od niego, nic więcej. Zmieniło się tylko to, że go NIENAWIDZĘ. Nie chodzi o to, że mnie zostawił - nie czuł, ok, trudno no, nie byłam tą jego wyśnioną. NIENAWIDZĘ go za to, że zwalił winę na mnie. Że mówił, że "ja nie rozumiem, że on też cierpiał". Za to, że powiedział, że rok temu JA złamałam mu serce (nie wiem czym do dziś), więc nie jestem jedyną skrzywdzoną. Za to, ile miesięcy babrałam się w poczuciu winy, za to, jak bardzo siebie oczyszczał z wyrzutów sumienia moim kosztem, ile dodatkowego cierpienia zwalił na moje barki, jakby nie wystarczyło mi, że mężczyzna, którego kocham, mnie nie chce. NIENAWIDZĘ DRANIA i nie chcę go znać, chociaż paradoksalnie wciąż topię się na samą myśl o nim. Wciąż mnie rozczula, aż mi oczy łzami zaszły. Ale zrobił mi skur... taką krzywdę, tak ogromną krzywdę, że nie chcę go znać, i dałam mu to jasno do zrozumienia. Do teraz, kiedy ktoś się mną zainteresuje, zastanawiam się co we mnie widzi i nie ufam, tak bardzo ten człowiek obniżył moją samoocenę. Koniec, koniec, teraz tylko czekam, aż to durne uczucie się ulotni. Dziewczyny, każda z Was tak cierpi, że musimy po prostu PRZECZEKAĆ! Nie myśleć już, nie zastanawiać się, poczekać na tę nienawiść, która przyjdzie kiedy w końcu opadną z oczu te durne klapki. Nie ma po co patrzeć wstecz. Tam był tylko ból. Szczęście czeka gdzie indziej. Oni nie umieli nam go dać. Trzymam za Was kciuki, dziewczyny.

Fragi, ściskam, dzielna babko.

Ooo, jak miło Cię czytać, choć post nie napawa optymizmem, Witaj ! smile

Ponoć, jak jest złość, to jesteś na dobrej drodze... Więc trzymam i kciuki za Ciebie, żeby wszystkie te emocje opadły... Ja też stawiam na przeczekanie.. Kiedyś musi przejść, co? Lepiej naprawdę się zezłościć i znienawidzić, niż tkwić w jakimś poczuciu, że może jeszcze coś kiedyś.. Ja już też mimo tego,że coś tam się tli, nie chciałabym już go.. Nie! Nie po tym wszystkim...
Może kiedyś umiałabym z nim zamienić kilka zdań, ale nie sądzę, bym wtedy już tego potrzebowała, na chwilę obecną też uważam, że nie ma nic pomiędzy miłością, a złością. Nie na tym etapie...

trzymaj się ciepło Kochana! smile

11 630 Ostatnio edytowany przez wczesna (2013-11-04 14:39:53)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

K...wa, tak mnie serce boli dziś, normalnie czuję jak bardzo jest popękane, mam wrażenie, że fizycznie czuję to pęknięcie. Chyba przez tę jesień mnie takie coś dopadło. I przez to, że moje dwie przyjaciółki jedna po drugiej zostały zdradzone, jedna w 9 miesiącu ciąży. Złość, normalnie wściekła jestem czegoś bez sensu. To se do Was wrócę. Zawsze lepiej w kupie ponarzekać, nie?...

11 631

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tu w ogóle "raźniej" smile
Pisz, każdego dopada gorszy dzień, zwątpienie...
Mi w takie dni telefon to się normalnie pali w rękach, ale już raz udało się nie napisać- w końcu się nauczyłam, że ten kontakt mocno boli...
Zdradzić w 9 m-cu ciąży...? Wstyd takiego wpisywać w gatunek męski.. No porażka...

11 632

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

E, nie dawaj się temu "paleniu w rękach", po co po raz kolejny słyszeć, że nie? Mnie już nie ciągnie, od czerwca nie zainicjowałam kontaktu, tak mnie wtedy zabolało, że do teraz mi się odechciewa kontaktować. Już wiem, że go nie chcę, nie mam żadnych wątpliwości, naplułabym mu chętnie w twarz mimo uczucia, które gdzieś tam się rzecz jasna jeszcze tli. Tylko drażni mnie, że to wciąż ma wpływ na moje życie, bo pojawiają się wokół mnie sensowni faceci, a ja wciąż nie wierzę, że jestem cokolwiek warta przez tego dupka. I nie mogę sobie przez to życia poukładać, chociaż mam wiele okazji. A to już.. czekaj.. 8 miesięcy! Jezu. I serce wciąż tak boli. To mnie złości.

11 633

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

"Tylko drażni mnie, że to wciąż ma wpływ na moje życie. (...) I nie mogę sobie przez to życia poukładać, chociaż mam wiele okazji. A to już.. czekaj.. 8 miesięcy! Jezu. I serce wciąż tak boli. To mnie złości."

Mogę się pod tym tylko podpisać, że najnormalniej  w świecie mnie to drażni,że nie mogę sobie życia przez tego Dupka poukładać,że nie mogę być szczęśliwa. Że wszystko co robię, odbywa się 'schematycznie, z automatu'. Nie ma w tym żadnych głębszych uczuć, radości, po prostu coś robię, śmieję się, a wewnątrz on... Jakbym nie mogła wreszcie puścić tej ostatniej nitki i ruszyć w przód... I czekam cierpliwie, godzę się ze swoim obecnym samopoczuciem, ale tracę chęci ku temu, cierpliwość i siłę, by wciaż sobie wmawiać "nie jest źle"...

11 634

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

"Tylko drażni mnie, że to wciąż ma wpływ na moje życie. (...) I nie mogę sobie przez to życia poukładać, chociaż mam wiele okazji. A to już.. czekaj.. 8 miesięcy! Jezu. I serce wciąż tak boli. To mnie złości."

Mogę się pod tym tylko podpisać, że najnormalniej  w świecie mnie to drażni,że nie mogę sobie życia przez tego Dupka poukładać,że nie mogę być szczęśliwa. Że wszystko co robię, odbywa się 'schematycznie, z automatu'. Nie ma w tym żadnych głębszych uczuć, radości, po prostu coś robię, śmieję się, a wewnątrz on... Jakbym nie mogła wreszcie puścić tej ostatniej nitki i ruszyć w przód... I czekam cierpliwie, godzę się ze swoim obecnym samopoczuciem, ale tracę chęci ku temu, cierpliwość i siłę, by wciaż sobie wmawiać "nie jest źle"...

'automat' to idealne porównanie... robię bo trzeba... ale wszystko w życiu ma teraz smak surowego ziemniaka. Mnie szlag trafia na samą myśl, że teraz ja poświęcę wszystko by wychować syna, ale jako ten rodzic powszedni za parę lat będę 'nie lubiana' przez synka. A jeszcze-mąż, weekendowy tatuś, będzie tym fajnym, z którym ma się wakacje. Dodatkowo szlag mnie kurde trafia, jak jeszcze-mąż rzuca dyrdymały w stylu "nasz syn jest naszym wspólnym skarbem, a nasze życiorysy będą naszymi osobnymi skarbami"... nie mogę, po prostu trzęsę się w środku jak mi coś takiego pisze. Co za bzdura... Ale i tak ciągle też ta jedna niteczka jest i nie wiem jak ją przerwać.

11 635

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie
wybaczcie że napisze tylko co u mnie ale myślę że zrozumiecie
W piątek przyjechał pogadaliśmy , wieczorem odezwał się na gg że czytał moje forum to co napisałam że mogłam mu powiedzieć żeby nie przyjeżdżał prosto w twarz , napisałam że fakt byłoby mi łatwiej gdybym go nie widziała ale są dzieci , nas?epnie napisał że rozważał powrót ale moje słowa na forum utwierdziły że nie ma  już na to szans , spytałam czy chce wrócić napisał może tak , napisał też że czuł ból że mnie zostawił , miał wszystko przemyśleć  naprawdę nie nastawiałam się na nic, następnego dnia rano sms że przyjedzie bo musimy porozmawiać , na początek przeprosił mnie za rozmowę na gg że nie wie czemu tak pisał ale to wszystko nieprawda ,nie rozważał powrotu nie czuł bólu że mnie zostawił -rozpadałam się na tysiąc kawałków uwierzcie że zabolało bardziej niż gdy wszystko się wydało , naprawdę nie liczyłam na nic ale podświadomość chyba czuła inaczej  ,  powiedział że całą winę bierze na siebie za wszystko że rozwód ale jutro nie poleci składać pozwu ,ze rozważą oddanie mi samochodu (kupiony za część spadku po moim ojcu) pojechał a ja siedziałam i ryczałam , po nie wiem już jakim czasie zadzwoniłam do niego żeby złożył pozew jak najszybciej i sprzedał auto a wieczorem znowu rozmowa na gg o rozwodzie , podczas tej rozmowy pisałam tylko o kasie jak jakaś pazerna zimna suka a przecież taka nie jestem ale byłam po raz kolejny tak potwornie upokorzona , tamte rany się jeszcze nie zabliźniły a znowu zostały rozdrapane , czułam się strasznie a nas?epnego dnia rano zadzwoniłam do niego i znowu zaczęłam coś o kasie ,
czułam się mega źle jak ja mogłam tak postąpić , przecież to nie byłam ja , wieczorem jak zadzwonił do dzieci zapytałam czy możemy porozmawiać, wytłumaczyłam mu potem wszystko , nie chce żeby taki o mnie obraz pozostał bo przecież przeżyliśmy 14 lat więc chyba powinien wiedzieć jaka jestem naprawdę
Dziś musiałam go spakować do końca to tak cholernie boli , jutro ma przyjechać po te rzeczy , pozew tez ma złożyć jak najszybciej , kasę za samochód mi  odda,
a ja tylko siedzę i ryczę , wszystko bym oddała żebyśmy nadal byli razem ale to już koniec.......

Posty [ 11 571 do 11 635 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 177 178 179 180 181 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026