netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 417 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 176 177 178 179 180 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 506 do 11 570 z 14 840 ]

11 506

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

Dobry wieczór
ja od dziś wiem że to koniec definytywny , wymusiłam dziś na nim powiedzenie czego , kogo chce: ją czy nas (znaczy mnie i dzieci) zwlekał z odpowiedzią ale w końcu powiedział :- "chce ją " zabolało ale postanowiłam koniec już płaczem koniec z poniżaniem się ,stop koniec i kropka , skoro tak chce to niech spada i niech będzie szczęśliwy , jego wybór jego decyzja , nie ma opcji  o powrocie już nie !!! Jestem fajną wartościową dziewczyna która zasługuje na szczęście i tego się będę trzymać smile
Dobrej nocy i głowy do góry
Moje dwie sentencje ze stopki będą dla mnie myślą przewodnią smile

Żania, nie masz pojęcia jakie to dla mnie przykre. Od dawna śledzę Twoją historię i czekam na "opamiętanie Twojego męża" ( mając nadzieję, na opamiętanie mojego). Wierzyłam, że Twój zrozumie, że nie ma na świecie kobiety, dla której warto opuścić rodzinę. Wybrał inną opcję, nie mogę w to uwierzyć... świadomie? wiedząc, że rani Żonę i dzieci? Wierzyłam, że Tobie się uda, marzyłam, że uda się odbudować Waszą miłość. Jestem z Tobą, przytulam i ściskam.

11 507

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

Dobry wieczór
ja od dziś wiem że to koniec definytywny , wymusiłam dziś na nim powiedzenie czego , kogo chce: ją czy nas (znaczy mnie i dzieci) zwlekał z odpowiedzią ale w końcu powiedział :- "chce ją " zabolało ale postanowiłam koniec już płaczem koniec z poniżaniem się ,stop koniec i kropka , skoro tak chce to niech spada i niech będzie szczęśliwy , jego wybór jego decyzja , nie ma opcji  o powrocie już nie !!! Jestem fajną wartościową dziewczyna która zasługuje na szczęście i tego się będę trzymać smile
Dobrej nocy i głowy do góry
Moje dwie sentencje ze stopki będą dla mnie myślą przewodnią smile

Witam
Dawno sie nie odzywałam bo brakuje mi już słów  co do swojej głupoty i bezsilności. Wczoraj wlazłam na fb tej kobiety dla której mnie zostawił. Wstawiła ziemniaczka w kształcie serca bo znalazła takiego siateczce i wpis ,, Czuje ze dziś wszystko smacznie się uda... " Oczywiście on zaraz to lubi... Poczułam się jakbym dostała w głowę, ona była u niego poznałam po zdjęciu, jak widać szczęśliwi... a ja płaczę.

Żania czytam cię cały czas, nie chciałam ci tego pisać ale czułam że tak się to skończy sad(. Właśnie tak u facetów wygląda niepewność...  ,,,,Przykro mi bardzo.

11 508

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
paprotka85 napisał/a:
Fragi20 napisał/a:

Witam ;-)
Jak wieczorek?
U mnie jak w kalejdoskopie- wracałam do domu załamana, zniechęcona, wizja staropanieństwa...
Teraz siedzę i jest ok ... nie rwie mnie do niego..
dziwne to wszystko...

ja też jestem :)wizja staropanieństwa?naprawdę Fragi to co ja mam powiedzieć tongue ?proszę Cię,młoda laska z Ciebie kochana,
u mnie wieczór spokojny,jutro wyjazd do koleżanki a dziś piwo z colą smile
piątkowy weekend a ja nie mam ochoty do niego napisać,nie zamęczam się myślą,że on jest teraz z nią.Mam to w nosie,dziwne jak szybko zaszły we mnie takie zmiany.Jeszcze 2 tyg.temu ryczałam przez cały weekend i tak było od 4 sierpnia.:/Łapie się tez na tym,że coraz mniej siedzi mi w głowie,coraz rzadziej o nim myślę.Nie wiem czy ktoś mnie zrozumie ale czuję tak jakby siedział mi w głowie i był obecny ze mną każdego dnia ale gdzieś tam z tyłu głowy i jakby był coraz słabszy.Chęć kontaktu z nim minęła i nie wraca jak na razie.Każdą myśl o nim niszczę w zarodku,przypominając sobie jego chamskie zachowanie przed wyprowadzką moją.Dzisiaj też wiem,że kryzys jaki przeżyliśmy był jednym z większych i że wina leżała pośrodku.Ale do diabła,to nie jest wytłumaczenie jego niewierności i temu,że uległ fascynacji koleżanką.Nawet jeśli się zakochał to normalny człowiek najpierw kończy jeden związek z szacunkiem i szczerością wobec pierwszego partnera a potem pakuje się w drugi.Nikt normalny nie działa na 2 fronty i nie rani osoby z którą było się 5 lat i czeka aż ta stara miłość zakończy znajomość.Dupek,tchórz,padalec,taki Piotruś Pan dla ubogich!!!Wredna jestem ale chyba to prawda że od miłości do  nienawiści jeden krok.Z tym,że może nie tak bardzo go nienawidzę jak brzydzę się nim i staje mi się kimś kogo znałam kiedyś ale już znać nie chcę.

Paprotka ja mam tak samo. Mój zerwał ze mna przez tel. Prawda cała wyszła teraz a ja cierpię jak potłuczona. Ja wole już nienawiść niż tęsknotę i poczucie pustki. Cały czas przewija mi się w pamięci ostatnie słowa jakie od niego usłyszałam i jakie mu powiedziałam....  Najgorzej boli mnie to, że on ma w d,,,, to co sie stało i moją osobę.

11 509

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

niech spada i niech będzie szczęśliwy , jego wybór jego decyzja

Dobrze wiesz,że nie będzie bo "nie zbuduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu"

Ja trafiłam na forum dwa miesiące temu.
Przez rok byłam zdradzana a prawda była mi dawkowana stopniowo, przez te właśnie ostatnie dwa miesiące, ale tylko dlatego żeby mnie "nie ranić".
Miotałam się walczyłam o niego - przegrałam  wczoraj jak usłyszałam ,że jestem dla niego byłą żoną.
To co ja przeszłam przez ten czas to było : poniżenie z mojej strony,żebranie o jego miłość, błagania o powrót i morze wylanych łez.
Dzisiaj już wiem,że nie warto było wcześniej myślałam ,że w miłości jak na wojnie wszystkie chwyty dozwolone.
Podobno on też  "walczył" ale chyba tylko sam ze Sobą, która z nas wybrać.
No cóż - wybrał ją.
Po 14 latach małżeństwa - wybrał tą drugą . A dlaczego ? Bo ma święty spokój.
Trochę jeszcze to boli ale najbardziej szkoda mi jest mnie ,że musiałam upaść na samo dno.
Ale teraz się od niego odbiję.
A on - on będzie sobie mieszkał i żył ze Swoją nową fajną dziunią.
Wiem jedno nigdy nie będzie tak szczęśliwy jak był ze mną.
To mi oddał najlepsze Swoje lata ona go dostaje takiego wymemłanego i pogniecionego przez życie. Ale chciała -to niech ma.
Wracam do życia - do Swojego własnego bez niego .

11 510 Ostatnio edytowany przez zraniona.d (2013-10-27 18:02:25)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
skarbonka napisał/a:
Żania napisał/a:

niech spada i niech będzie szczęśliwy , jego wybór jego decyzja

Dobrze wiesz,że nie będzie bo "nie zbuduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu"

Ja trafiłam na forum dwa miesiące temu.
Przez rok byłam zdradzana a prawda była mi dawkowana stopniowo, przez te właśnie ostatnie dwa miesiące, ale tylko dlatego żeby mnie "nie ranić".
Miotałam się walczyłam o niego - przegrałam  wczoraj jak usłyszałam ,że jestem dla niego byłą żoną.
To co ja przeszłam przez ten czas to było : poniżenie z mojej strony,żebranie o jego miłość, błagania o powrót i morze wylanych łez.
Dzisiaj już wiem,że nie warto było wcześniej myślałam ,że w miłości jak na wojnie wszystkie chwyty dozwolone.
Podobno on też  "walczył" ale chyba tylko sam ze Sobą, która z nas wybrać.
No cóż - wybrał ją.
Po 14 latach małżeństwa - wybrał tą drugą . A dlaczego ? Bo ma święty spokój.
Trochę jeszcze to boli ale najbardziej szkoda mi jest mnie ,że musiałam upaść na samo dno.
Ale teraz się od niego odbiję.
A on - on będzie sobie mieszkał i żył ze Swoją nową fajną dziunią.
Wiem jedno nigdy nie będzie tak szczęśliwy jak był ze mną.
To mi oddał najlepsze Swoje lata ona go dostaje takiego wymemłanego i pogniecionego przez życie. Ale chciała -to niech ma.
Wracam do życia - do Swojego własnego bez niego .

Skarbonka trzymam kciuki za powrót do swojego życia

Dobrze wiesz,że nie będzie bo "nie zbuduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu"  Skarbonka czy aby na pewno? Moj jak widać jest szczęśliwy i jakoś dobrze mu wychodzi. Leciał na 2 fronty, to że moim kosztem .... to już mały szczegół.

11 511

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie wiem czy na pewno ale na tym świecie jakaś sprawiedliwość być musi smile

11 512

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

"Wracam do życia Swojego własnego-bez niego".To cytat na 6 z plusem.Im wcześniej tym lepiej.Ja wyrwałem sobie rok z życiorysu,nic to nie zmieniło,tylko pogrążyło mnie.

11 513

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
skarbonka napisał/a:

Nie wiem czy na pewno ale na tym świecie jakaś sprawiedliwość być musi smile

Jest sprawiedliwość ale czasami cierpliwie na nią należy poczekać.

11 514

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja poczekam - mam czas i dam znać smile

11 515

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mayk222 napisał/a:

"Wracam do życia Swojego własnego-bez niego".To cytat na 6 z plusem.Im wcześniej tym lepiej.Ja wyrwałem sobie rok z życiorysu,nic to nie zmieniło,tylko pogrążyło mnie.

Ja podobnie. Nawet więcej mam wyjęte z życiorysu.

11 516

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mayk222 napisał/a:
skarbonka napisał/a:

Nie wiem czy na pewno ale na tym świecie jakaś sprawiedliwość być musi smile

Jest sprawiedliwość ale czasami cierpliwie na nią należy poczekać.

Nie wiem ..... Mój jak widać zmienił prace, więcej zarabia, bawi się i ma tą swoja dziunię... Taki szczęśliwy... Sprawiedliwość a co to jest tongue

11 517

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
skarbonka napisał/a:

Ja poczekam - mam czas i dam znać smile

To spokojnie czekaj.Do mnie"ktoś" próbował powrócić po raz enty ale po prawie 2 latach,przekonał się jak dobrze było ze mną a jak chyba parszywie gdzie indziej.Nawet nie zająknąłem się odpowiadając'Twój czas przeminął bezpowrotnie"To była ręka sprawiedliwości która dosięga kiedyś każdego kto czyni drugiemu człowiekowi krzywdę, a na dodatek na plecy spore upokorzenie

11 518

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
zraniona.d napisał/a:
mayk222 napisał/a:
skarbonka napisał/a:

Nie wiem czy na pewno ale na tym świecie jakaś sprawiedliwość być musi smile

Jest sprawiedliwość ale czasami cierpliwie na nią należy poczekać.

Nie wiem ..... Mój jak widać zmienił prace, więcej zarabia, bawi się i ma tą swoja dziunię... Taki szczęśliwy... Sprawiedliwość a co to jest tongue

NADEJDZIE.

11 519 Ostatnio edytowany przez skarbonka (2013-10-27 19:01:16)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
zraniona.d napisał/a:
mayk222 napisał/a:

Ja wyrwałem sobie rok z życiorysu,nic to nie zmieniło,tylko pogrążyło mnie.

Ja podobnie. Nawet więcej mam wyjęte z życiorysu.

A ja doszłam do wniosku,że dwa miesiące męczarni to już jest wystarczająco dużo czasu (tego roku nie liczę bo niby nic nie wiedziałam ,tylko się domyślałam)

A sprawiedliwość i tak przyjdzie to że oni są teraz szczęśliwi , mają kasę i w ogóle mordy uśmiechnięte to nie znaczy ,że życie tego uśmieszku im nie zmaże .
Przyjdzie i na  nich pora.

I żeby było jasne ja już na niego nie czekam , mam w nosie jego , jego dziunie i całe jego pokręcone życie

11 520

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
skarbonka napisał/a:

"nie zbuduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu"

Święte słowa, wydrukować dużą czcinką i na ścianę!!!

11 521

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
hell napisał/a:
skarbonka napisał/a:

"nie zbuduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu"

Święte słowa, wydrukować dużą czcinką i na ścianę!!!

Przepraszam ale ja zaczynam w to wątpić. Po naszym rozstaniu nie dość , że zawodowo ma lepiej, to jeszcze chodzi po teatrach, knajpach. Bawi się na całego, w końcu planował ciąg dalszy stabilizacji...... tylko z inną. Pisze o sobie na fb nowy lepszy człowiek.
Mi za to problemów przybywa, już nawet nie wiem czy może być gorzej.
Wiecie co jest smutne, że ja już nawet nie wiem co to znaczy czuć się szczęśliwą. sad

11 522

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wiesz , dużo zależy od naszego własnego nastawienia do życia ale podobno każdy sam musi przejść przez wszystkie etapy , jedni szybciej inni wolniej.

Ale jak Ty będziesz miała właśnie takie podejście, będziesz patrzeć na niego jak się bawi i gra Ci na nosie , to nigdy nie będziesz szczęśliwa. Po co Ty jeszcze patrzysz na niego?

Szczęście musisz znaleźć w Samej Sobie i wtedy wszystko się ułoży , nie wierzę w to ,że mogło by być inaczej.

        Znowu cytacik : Szczęście jest jak motyl - ścigasz je - umknie Ci, usiądź spokojnie a spłynie na Twoje barki"

11 523

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
skarbonka napisał/a:

Wiesz , dużo zależy od naszego własnego nastawienia do życia ale podobno każdy sam musi przejść przez wszystkie etapy , jedni szybciej inni wolniej.

Ale jak Ty będziesz miała właśnie takie podejście, będziesz patrzeć na niego jak się bawi i gra Ci na nosie , to nigdy nie będziesz szczęśliwa. Po co Ty jeszcze patrzysz na niego?

Szczęście musisz znaleźć w Samej Sobie i wtedy wszystko się ułoży , nie wierzę w to ,że mogło by być inaczej.

        Znowu cytacik : Szczęście jest jak motyl - ścigasz je - umknie Ci, usiądź spokojnie a spłynie na Twoje barki"

Ładny cyt. Tak muszę przestać szukać informacji o nim. On nie szuka mnie, co sie dzieje ze mna bo mało go to interesuje. Planuje swoje radosne dni.
Skarbonka masz bardzo zdrowe podejście.

11 524

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A wiem ,że mam , bardzo dziękuję
Ale do tego podejścia trzeba dojrzeć , trochę poczytać , pogadać i popisać z mądrymi ludźmi .
I w końcu trzeba przestać się oszukiwać i łudzić .
Ci którzy nas porzucili i zdradzili nie są warci naszych nerw.
To my jesteśmy najważniejsi Sami dla Siebie.
A szczęście przyjdzie , sprawiedliwość również.

11 525

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Carpathia napisał/a:

O! To to to!
Płaczemy? Na hu....nam to? Tylko zmarchy dodatkowe.
Rozmyślamy? Na hu...nam to? Myśliwym i tak nie zostaniemy.
Powiem jeszcze tak, jesteśmy:
1) piękne,
2) silne,
3) waleczne,
4) atrakcyjne,
5) zadbane,
6) inteligentne,
7) przedsiębiorcze,
8) seksowne-a co nie można? big_smile
9) pozytywnie zakręcone i postrzelone, gdy trzeba,

Mało? To dopowiem jeszcze kim nie jesteśmy, a na pewno kim nie powinnyśmy być!
1)ofiarami,
2 płaczkami,
3) cierpiętnicami,
4) opcją, jedną z wielu w jego oczach,
5) poczekalnią uczuć,
6) darmowym lokum, gdy szarpie się z myślami, którą wybrać,
7) wiecznie czekającą Millady,
8) workiem treningowym,
9) wierzycielem jego długów

PROSTY RACHUNEK: -OD DZISIAJ NIE ZADAJEMY SIĘ Z DUPKAMI,
                            - MAMY NOGI DO SAMEJ PODŁOGI
                            - DUŻE OCZY I RZĘSY, JAK U ŻABY MONIKI, NA KTÓRE SKUSI SIĘ JESZCZE WIELU.

WNIOSEK: NA JEDNYM POPAPRAŃCU ŚWIAT SIĘ NIE KOŃCZY

O i to jest bardzo mądre smile

11 526

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Carapathia bardzo mądre wszystko to co napisałaś
hell przykro mi
Ewa78 też w to wierzyłam , dzięki za Twoje wsparcie i te wszystkie słowa , a jak to jest u Ciebie ??
zraniona tu chyba  nie ma happy end-ów to niestety nie bajka ani zły sen z którego można się obudzić sad
Skarbonka kochana nasze historie są tak bardzo podobne eh ale myślę że razem damy radę wyjść z tego bagna jak najszybciej smile też wierzę w to że na krzywdzie naszej nie zbudują tego swojego szczęścia i sprawiedliwość ich dosięgnie -kiedyś- ale dosięgnie

11 527

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

byłam dziś z córcią u kuzynostwa na kawce a gdy wracaliśmy  ona zapytała ze łzami w oczach:- mamuś czy tata do nas wróci a mi jakby ktoś w serce wbił szpile , po chwili powiedziałam jej żeby się nie martwiła że się wszystko ułoży a ona ale ja się martwię bo chce żeby tata był w domu z nami , powiedziałam ale tata będzie przyjeżdżał i że i tak go prawie nie było  w domu bo ma dużo pracy na co ona może i tak ale był i nocował w domu
Ku..aja dam radę a jak moja 7latka ma sobie z tym poradzić i jeszcze skur...l powie że dzieci są dla niego najważniejsze zaczynam go w tym momencie nienawidzić nie za to co zrobił mi ale jak świadomie można swojemu dziecku  ...............:(

11 528

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ktoś mi ostatnio powiedział takie mądre słowa,że dzieci Swoich ojców same rozliczą .
Jak Ty będziesz silna to Twoje dzieci również a reszta przyjdzie w swoim czasie

11 529

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
skarbonka napisał/a:

Ktoś mi ostatnio powiedział takie mądre słowa,że dzieci Swoich ojców same rozliczą .
Jak Ty będziesz silna to Twoje dzieci również a reszta przyjdzie w swoim czasie

wiem kochana że tak było jest i będzie ,a le jak to wszystko wytłumaczyć 7- latce skoro ja sama tego pojąc nie mogę sad

11 530

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Przestałam chwilowo czytać Wasze wpisy. Im dłużej je czytałam, tym trudniej mi było. Widząc jak długo można cierpieć, myslec, wspominać, czekać. Bałam się tego więc próbowałam się odciąć. U mnie minęło dopiero 2 tyg gdy wszystko wyszło na jaw. To że jest ktoś inny w jego życiu. Powoli zaczęła się ogarniać i dochodzić do siebie. Za każdym razem gdy było trudno, wyobrażałam sobie ich razem. Wtedy wzbierała we mnie złość i było łatwiej.. I tak mijały dni..

Wczoraj namieszał mi w głowie. Pogubiłam się poraz kolejny. Potrzebuję trzeźwego spojrzenia na sytuację. Waszej pomocy, opinii. Proszę...
Przyjechał do mnie wczoraj, wybłagał spotkanie. Chwilę rozmowy. Zgodziłam się.
Oświadczył mi, że tamto to było złudzenie. Nie kocha jej. Że dał się ponieść emocjom wtedy gdy zaczęło się psuć między nami.
Dlaczego kłamał? Bo nie wiedział w którą stronę pójść. Więc spotykał się z nami obiema.
Twierdzi, że chce spędzić ze mną resztę życia. Przyznał się, że nie odszedł od niej jeszcze, bo boi się samotności. Że ciągle są razem, ale wystarczy jedno moje słowo i wszystko rzuci. Że ona zniknie.
Było trochę łez z jego strony. Prosił, przekonywał. Powiedziałam, że potrzebuję czasu. Kompletnie nie wiem co robić, jak zareagować.. sad

11 531

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

"nie odszedł od niej bo boi się samotności"...? Czyli jak Ty go nie zechcesz z powrotem to z nią zostanie? Takie mniejsze zło? Nie kumam... Ja po takich słowach poczułabym się upokorzona.. Ale doradzać nie chcę, bo jakbym nie powiedziała, teraz Twoje serce krzyczy głośniej niż rozum...
Od psycholog usłyszałam, że takie wątpliwości, choćby chwilowe świadczą o tym, że "on tego już nie chce"- tak mi powiedziała...

I teraz z perspektywy duużej wiem, że nie ma co na siłę skomleć o namiastkę uczucia... Ze na nim jednym świat mój się nie skończył.. Że żyję, oddycham, wciąż jestem wartościową kobietą... Ale to takie bardzo subiektywne zdanie... Możesz wrócić, wybaczyć.. Ale czy umiałabyś żyć ze świadomością, że był czas, że dotykał Ciebie i ją niemalże naraz? Że Tobie i jej prawił komplementy..? Czy nie będziesz każdego dnia się bała, że znów kogoś ma... ? Pomyśl przyszłościowo jak będzie, czy będziesz w stanie zaufać...

11 532

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

byłam dziś z córcią u kuzynostwa na kawce a gdy wracaliśmy  ona zapytała ze łzami w oczach:- mamuś czy tata do nas wróci a mi jakby ktoś w serce wbił szpile , po chwili powiedziałam jej żeby się nie martwiła że się wszystko ułoży a ona ale ja się martwię bo chce żeby tata był w domu z nami , powiedziałam ale tata będzie przyjeżdżał i że i tak go prawie nie było  w domu bo ma dużo pracy na co ona może i tak ale był i nocował w domu
Ku..aja dam radę a jak moja 7latka ma sobie z tym poradzić i jeszcze skur...l powie że dzieci są dla niego najważniejsze zaczynam go w tym momencie nienawidzić nie za to co zrobił mi ale jak świadomie można swojemu dziecku  ...............:(

Jak można w takie chore relacje mieszać własne dzieci? Ojcowie.Odpowiedzialni.?przecież słowo tata zobowiązuje....
Mój JM nie widzi problemu, przecież wszyscy tak mają, rozwód to nie temat tabu, nie można być ze sobą tylko dla dziecka, nie będziesz mogła patrzeć na moje szczęście? Zamykał się w łazience, pisząc smsy do S, po wyjściu nasz Syn rzucał się na niego kopiąc i bijąc.. podobno wyciągnął wnioski i jest bardziej dyskretny. Nie mam już siły, syn smutny, chce żeby było jak dawniej, coraz bardziej agresywny. Dla nich nie ma problemu, kobiety zostają same z dziećmi,muszą sobie radzić, pocieszać , tłumaczyć i czekać na cud?

11 533

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi
Dziękuję za wyrażenie opinii. Wiem, że decyzję muszę podjąć sama i nikt tego za mnie nie zrobi. Ale bardzo potrzebne są mi takie słowa. Naprawdę. Dzięki temu wiem, że nie jestem szalona i nie myślę innymi kategoriami.
A to że serce teraz krzyczy głośniej niż rozum... o tak. Bardzo hmm

11 534

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja też po rozstaniu żyłam w takim stanie, że myślałam, że przede mną już tylko szpital dla umysłowo chorych.. teraz po 3 m-cach emocje ostygły... I troszkę inaczej na to patrzę...
jeszcze coś co zaobserwowałam- łzy faceta niekoniecznie wyrażają to, co chciałybyśmy i myslimy, że wyrażają. Podczas rozstania mój eks płakał.. Pakował się i płakał. i co z tego? I tak mnie nie chciał... Musisz złapać większą perspektywę, zkonfrontować- niby chce, płacze, ale jednak potrafił wbić nóż w kochające serce... Niby się stara, błaga o spotkanie, jednocześnie po nim wracając do tej drugiej!? (bo pewnie tak było..) Dziwne i popaprane...

Poza tym- kłamał, bo nie wiedział, którą wybrać..? To może jeszcze jakiś quiz na 'lepszą' wam urządzi...?!

Piszę może nieprzyjemne rzeczy do słuchania, ale pamiętam, że na mnie to bardzo działało zaraz po rozstaniu, kiedy chciałam jechać i błagać, by dał nam szansę... I docierało jak bardzo mnie zranił.. Bo w tym całym amoku, niedowierzaniu zgubiłam sens tego co się stało- skrzywdził mnie najbardziej na świecie- nigdy przez nikogo tyle nie wypłakałam w życiu.. I z taką świadomością pomału wstaję... Pomału buduję sobie swój świat..

11 535 Ostatnio edytowany przez mateusz1987 (2013-10-28 19:26:37)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Od psycholog usłyszałam, że takie wątpliwości, choćby chwilowe świadczą o tym, że "on tego już nie chce"- tak mi powiedziała...

Czy sądzisz psycholog Ci pomaga bo ja dwa razy u takiego gościa że tylko mnie słuchał i w sumie nic nie powiedział? Co mówi ta twoja o tym wszystkim jak Ci to tłumaczy?

11 536

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mateusz- rozmawialiśmy już tu o tym, ze to nie były sesje, spotkania z psychologiem, to jest znajoma psycholożka, która potraktowała mnie bardziej po koleżeńsku smile, nie mniej jednak wychwytuję jej zdania, bo ma wiedzę w tej dziedzinie no i trzymała mnie przy 'życiu' stwierdzeniami 'Twoje odczucia są normalne, nie zwariowałaś, to minie" big_smile Niestety aż takiej pomocy potrzebowałam.... Mi te nasze rozmowy pomagały- niestety tylko doraźnie...
Wiele 'mądrych' słów wyczytuję z blogów ludzi, którzy je prowadzą po rozstaniach, strony internetowe... Tam znajdziesz przede wszystkim to, jak dobrze sobie to poukładać w glowie.. U mnie nie dość, że to było pierwsze  w życiu rozstanie, to jeszcze porzucenie. Więc tam szukałam racjonalnego spojrzenia na sprawę, że coś się kończy, ale że nie świat od razu... Dzięki podczytywaniu innych ludzi, którzy już mają to za sobą, dla których wyszło słońce uwierzyłam, że może i mnie się uda...
A przede wszystkim poukładałam sobie to w głowie, że zrozumiałam W KOŃCU, że jest to do przeżycia. Zaakceptowałam, ze długo będzie źle, mam wyrozumiałość względem siebie i swoich humorków, uśmiecham się kiedy mam okazję, żyję.

PS.Chyba nadrabiam przepłakane wakacje- wyjeżdżam na weekend, pierwszy tak długi okres poza domem po rozstaniu... Może jakiś przełom..? Boję się bardzo... Czy dam radę sama..? Coprawda sama nie jadę, ale jednak samotna...

11 537

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

AJM BEK big_smile trochę się zastałem ale to wina moich urodzin no i nastawienia bojowego na ten dzień. Trochę mnie poniosło dzień przed ale jest git smile

Co do kredek farb czy ołówków Carpathia i Żania. Wasze ironiczne podejście do sprawy trochę mnie bawi przyznam ale do sedna.
Metaforyzując o szczęściu które sobie namalujemy chodzi o to aby się nie poddać aby nasze życie stworzyć lepszym niż było a jeśli ktoś twierdzi że miał wszystko to niech spojrzy na swoją drugą połówkę i się zastanowi czy to był wymarzony scenariusz smile.

Popatrzcie na to.

Niedowierzanie i nadzieja że wszystko wróci na dawne tory, to uczucia, jakie często pojawiają się po bolesnej stracie.
Trzeba jednak porzucić złudzenia i zaakceptować to co się stało. Ból z resztą trzeba wyrazić a nie trzymać w sobie.
Żal i smutek towarzyszą nam na każdym kroku. Zapach perfum, zdjęcia czy codzienne rytuały lub muzyki której razem słuchaliście ciśnie do oczu łzy.
Uczucia towarzyszące nam jak agresja, bunt, poczucie winy czy wstyd i zażenowanie.
Nie zagłuszajmy tego bólu morderczą pracą, używkami. Znajdźmy osobę jak pisała Fragi wink której o tym wszystkim opowiemy.
Znajdźmy ludzi którzy jak my przeżywamy stratę. Wiadomo że tym miejscem jest forum ale także przelewanie emocji na papier czy w inny twórczy sposób.
Tylko wyrażając cierpienie mamy szansę je uciszyć i na nowo wrócić do życia.
Nie szukajcie dróg na skróty bo takich po prostu nie ma, nie istnieją.
Brak bliskiej osoby uświadamia nam nie tylko jak istotne miejsce zajmowała w naszym sercu ale jaką rolę pełnił w codziennym życiu.
Teraz temu wszystkiemu trzeba sprostać samodzielnie. Warto też rozejrzeć się wokół szukając wsparcia w bliskim otoczeniu. Nawet w codziennych czynnościach.

Takie małe pitu pitu na temat życia i postów waszych gdzie w gruncie rzeczy każdy to wie no ale nie każdy potrafi pojąć to. Co nie wink ?

Lecz kochani uśmiech i do przodu. Nasi byli partnerzy są dwulicowymi chujami czy dziwkami. Niestety nazywać rzeczy trzeba po imieniu.
To czy pójdziemy do przodu czy zostaniemy na początku drogi zależny tylko i wyłącznie od nas samych.
Czy chcesz wysłać sms aktualnie a on i tak zaś nie odpisze mija się z celem.
Każdy wie jaki będzie efekt ale dalej tkwicie w swoich marzeniach że to będzie wyglądać inaczej chodź już nie raz się przekonaliście. Okłamujecie samych siebie.
Gdyby nas kochali to by nie zdradzali nie zostawili i nie okłamywali nie mówiąc o obrażaniu w sms czy prosto w oczy.
Najlepszym sposobem na wyleczenie jest powrót do siebie.
Powtarzam się z tym lecz to prawda a jeśli się nie da cóż czas zrozumieć to po prostu.
Przestańcie oszukiwać siebie i nie żyjcie w wyimaginowanym przez siebie świecie.
Wiele tu osób żyje w takim przekonaniu że nie może tak być i nie odpuszcza do siebie innych myśli.
Prawda jest taka że co drugim trza by było wziąć i trzepnąć go na ocucenie aby trzeźwo i racjonalnie zaczął myśleć.

Da się z tego wyjść i być szczęśliwym. Zakończyć pewien etap w swoim życiu. Pogodzić się z losem.
Mi niewątpliwie pomogła bliska osoba a była to siostra. Wspólne rozmowy nawet i 30 raz to samo ale rozmowa i podejście do tego w sposób trzeźwy.

Chyba gdzieś kontekst zgubiłem xD. Kurde no ok ale wiadomo chyba o co mi chodzi nie wink. Uśmiech i iść do przodu.
Żyć trzeba nadal i wierzyć w to że będziecie szczęśliwi tylko nie chciejcie tego za miesiąc lub dwa bo to tak nie działa.
U mnie lada dzień 11 miesiąc i czuję się ledwo gotowy na coś a już nie mówiąc o związku lecz każdy przechodzi to inaczej.
Co jeszcze warto powiedzieć że nie patrzcie na innych zajmijcie się tylko sobą smile.

Co do humorów sądzę że to oczywista sprawa. Na co dzień w związku też mamy gorsze i lepsze dni i zwalamy winę na coś innego.
Teraz naszym bólem jest związek i wszystko to chcemy usprawiedliwić tym że jesteśmy sami że ból i bla bla bla ...

Jeśli ktoś doszedł do końca to uśmiech na twarzy smile i niech sobie powtórzy że da radę i że jesteśmy lepsi niż oni. A co ! Grunt to pozytywne nastawienie kochani wink.

11 538

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Ewa78 napisał/a:
Żania napisał/a:

Jak można w takie chore relacje mieszać własne dzieci? Ojcowie.Odpowiedzialni.?przecież słowo tata zobowiązuje....
Mój JM nie widzi problemu, przecież wszyscy tak mają, rozwód to nie temat tabu, nie można być ze sobą tylko dla dziecka, nie będziesz mogła patrzeć na moje szczęście? Zamykał się w łazience, pisząc smsy do S, po wyjściu nasz Syn rzucał się na niego kopiąc i bijąc.. podobno wyciągnął wnioski i jest bardziej dyskretny. Nie mam już siły, syn smutny, chce żeby było jak dawniej, coraz bardziej agresywny. Dla nich nie ma problemu, kobiety zostają same z dziećmi,muszą sobie radzić, pocieszać , tłumaczyć i czekać na cud?

Ewa no właśnie mój ma takie same podejście najpierw mówi że dzieci śa dla niego najważniejsze a w ta sądna sobotę powiedział tak przecież to nie pierwsze dzieci z rozbitego związku i kiedyś zrozumieją sad nosz kur.. zabrzmiało to tak jakby  mówił o zupełnie obcych dzieciach - po prostu brak słów , a Twój syn ile ma lat ?? czy dobrze rozumiem że Twój jeszcze mieszka z Wami ????

11 539

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kalina ja na Twoim miejscu to zastanawiałbym się na ewentualnym powrotem tylko wtedy  gdyby już z nią nie był a teraz jak napisała Fragi jeśli go nie przyjmiesz zostanie z nią   ale to tylko moje gdybanie a w sumie nauczyłam się że dopiero jak się jest w takiej sytuacji to można na to spojrzeć racjonalnie
Misiek chyba nie do końca zrozumiałeś moje jak Ty to nazwałeś "ironiczne " spojrzenie ale nie ważne jesteś facetem i myślę że do pewnych spraw masz jednak inne podejście wink ja jako kobieta podchodzę do tego przede wszystkim emocjonalnie a Ty bardziej po męsku aczkolwiek nie umniejszam zdrady czy zranienia bo  czy to w wypadku kobiet czy mężczyzn boli tak samo

Teraz to ja muszę myśleć nie o sobie tylko o moich dzieciach

11 540

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Misiek - tak, wróciłeś... i myślę że z niezłym pierdol...ciem wink

urodziny udane?

11 541

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Jak tam, porzuceni, radzicie sobie? Chciałam napisać jak ta kafejka powstawała, ale jakoś tak nie za bardzo mogłam tongue Miałam cichą nadzieję, że ona upadnie ze względu na to, że nie będzie dużo porzuconych, a Ci co byli odnajdą swoją drogę i już wsparcia nie będą potrzebować, ale jak widać, świat jest okrutny...

11 542

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mayk222 napisał/a:
skarbonka napisał/a:

Nie wiem czy na pewno ale na tym świecie jakaś sprawiedliwość być musi smile

Jest sprawiedliwość ale czasami cierpliwie na nią należy poczekać.

Mayk, ja tylko chciałam pozdrowienia przesłać , bo widzę ze jak dinozaur jeszcze tu jesteś ;)pozdrawiam garazowo wink;);)

11 543

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

M. może i wróciłem zobaczymy smile. Co do urodzin takie z piwem przed komputerem. Tyle mojego. czyli dzień jak co dzień.

Widzicie wy tu narzekacie cały czas na to wszystko co jest zrozumiałe a ja dziś zaś nastawiłem drugi policzek.
W przeciągu kilku miesięcy ogołocono mnie drugi raz emocjonalnie.
Dziś był ten drugi raz. Nie mówiąc o tym że dzisiejszy policzek był koleżeński nic więcej. Pierwszy coś więcej wink.
Chęć pomocy komuś z własnego dobrego serca nie gwarantuje spoczynku na laurach wręcz odwrotnie.
Ten ktoś tak jak my zdradzony ale jak widać pustka jaka wyrządziła chaos w sercu tej osoby przebija wszystko.
Teraz z reguły powinienem siedzieć  tutaj i płakać wam bo ta osoba niemiłosiernie mną zagrała lecz nie. Nie dam się bo i po co ?
Wiem że to na własne życzenie bo czego oczekiwałem? Wdzięczności ?
Może i troszkę by mogło być poświęcając osobie nawet i całe dnie rozmowy ale jak widać można być bez serca i zimnym przez to co nas spotkało.
Ja to rozumiem w pełni lecz przeprosin nie przyjąłem bo czułem że były wymuszone.
Tak więc ja tu sobie trochę łzami pomoczę chusteczkę bo jednak mnie to dotknęło ale wiedzcie jedno.
Czuję się prawie jak w dni porzucenia mnie jak kawał mięsa na pożarcie krokodylom.
Nikt nie chce wam zrobić krzywdy czy specjalnie na siłę uszczęśliwić.
Lecz tylko od was zależy to jak będzie.

I to oto akcentem kończę dzień pełen emocji. Można uznać że do kitu to wszystko a tez nie każdy zna całą moją historię lecz taka cena za bezwarunkową pomoc.
Podziękowaniem może być zwykły uśmiech przecież nikt nie oczekuje cudów. Uf.

Dobranoc

11 544 Ostatnio edytowany przez zraniona.d (2013-10-29 01:51:00)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja właśnie siedzę i trawie kolejnego kopniaka od losu. Totalnie zaczeło mi się wszystko walić. Problemów przybywa a Ja jestem coraz słabsza. Tak myślę może ja właśnie jestem złym człowiekiem bo mimo krzywd mojego Bylłgo, jak sie zachował jemu się wszystko układa. Jest taki szczęśliwy.... a mi wali. Jak się nie załamać całkiem?? Nie dość, że muszę poradzić sobie z porzuceniem to jeszcze mam coraz poważniejsze problemy. Chyba jednak to ja płacę sad

11 545

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi, czy mówisz nieprzyjemne rzeczy? Nie sądzę. Tego nam chyba potrzeba. Szczerości. Czasami trzeba kogoś mocno kopnąć w tyłek, żeby się otrząsnął. Zanim zacznie robić coś czego nie powinien.. Kolejny przykład: Zraniona.d, która zaczyna mysleć kategoriami, że to ona jest tą złą, bo mimo tego jak została skrzywdzona, to u niej wszystko się wali hmm

Żania, w zasadzie to gdy go zobaczyłam, myślałam, że tamto juz minęło i całą swoją uwagę poświęci na to, żeby mnie odzyskać. Nie wiem, może miałby szansę. Ale w tej sytuacji pokazał, że nie jest gotowy i nie chce tym wszystkim pier****ć dla mnie.

Z jednego jestem zadowolona, bo nie wiedziałam, że znajdę na to siły smile Kilkanaście godzin czekał na moją decyzję. W tym czasie przeleciały mi przed oczami nasze dobre i piękne momenty jak również te, w których mnie unikał dla niej.
I jedno jego zdanie z ostatniego spotkania: "Wtedy gdy ją przypadkiem poznałaś, chciałem zakończyć naszą znajomość". Więc dowiedziałam się, że w tym własnie momencie, to mnie odrzucił i pojechał za nią. Ta myśl właśnie pchnęła mnie do podjęcia ostatecznej decyzji wczoraj.
Przekazałam mu ją, dodając: "zamierzam traktować się jak milion $. Nie stać Cię już na mnie".
I wiecie co? Wcale tego nie żałuję smile

11 546

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Czytałem całą twoją historie. Facet prawdopodobnie sam nie wie czego chce bo jak ty go zostawisz to on z nią będzie trochę śmieszne:). Moja na końcu prawdopodobnie to samo robiła bo się z nami oboma spotykała i do końca nie wiedziała co zrobić. Dopiero po tym jak się wszystkiego dowiedziałem i zrobiłem zadymę w poniedziałek to od wtorku są razem:)

kalina32 napisał/a:

"zamierzam traktować się jak milion $. Nie stać Cię już na mnie".
I wiecie co? Wcale tego nie żałuję smile

hehe dobrze mu powiedziałaś.

Teraz się okaże co zrobi bo jeżeli będzie z nią to facet nie jest nic wart. Jeżeli natomiast Cię kocha to ją żuci i będzie się starał Ciebie odzyskać. Czas pokaże co ona teraz zrobi i czy nie będzie żałował.

11 547

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mateusz1987 napisał/a:

Moja na końcu prawdopodobnie to samo robiła bo się z nami oboma spotykała i do końca nie wiedziała co zrobić. Dopiero po tym jak się wszystkiego dowiedziałem i zrobiłem zadymę w poniedziałek to od wtorku są razem:)

Qrcze Mateusz, jak słyszę o takim zachowaniu w wydaniu damskim, pierwsza myśl jaka mi się nasuwa to: "stary! przecież ona Cię nie kochała i nie kocha" - patrząc na to z kobiecego pnkt-u widzenia. A później sobie myślę.. cholera, przecież to samo jest ze mną. Zbyt łatwo jest ocenić czyjąś sytuację. Potrafimy spojrzeć na to w zupełnie inny sposób, podziwiając czasami czyjąś naiwność. A zachowujemy się tak samo, gdy znajdziemy się w podobnej sytuacji..

mateusz1987 napisał/a:

Teraz się okaże co zrobi bo jeżeli będzie z nią to facet nie jest nic wart. Jeżeli natomiast Cię kocha to ją żuci i będzie się starał Ciebie odzyskać. Czas pokaże co ona teraz zrobi i czy nie będzie żałował.

Naprawdę nie wiem, co musiałby uczynić i udowodnić, żeby mieć mnie spowrotem. To prawie niewykonalne po tylu krzywdach..

Momentami wydaje mi się, że to jakaś choroba. Nie chce ze mną być na tyle, żeby poświęcić tamto i zaryzykować, że wtedy się uda, a z drugiej strony ciągle jest cholernie zazdrosny. Przestałam się odzywać, olałam go totalnie i to właśnie wytrąciło go z równowagi i odebrało pewność siebie..

11 548

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

"Traktuję siebie jak milion dolarów" - muszę koniecznie wprowadzić w życie! ;-)
Kalinka- obiektywna ocena sytuacji zawsze jest łatwiejsza, pamiętam takie momenty od razu po rozstaniu jak komuś opisywałam swoją historię i później czytałam to co napisałam to myślałam "Ku*wa! Dawno gościa bym zostawiła, a ta płacze po nim nie wiadomo za czym" big_smile więc doskonale to rozumiem.. Ale uczucia, przywiązanie i 100 innych czynników sprawia, że na początku obiektywnie nie spojrzymy...

Stracił pewność siebie, więc Ty bądź czujna, nie daj się podejść... Podjęłaś decyzję i teraz negowanie jego chęci powrotu będzie świadczyło o Twojej sile i o tym co mu powiedziałaś- w końcu traktujesz siebie jak milion dolarów !:)  i zasługujesz na więcej, niż na faceta, który 'może Ciebie wybierze'... Nie daj się tak traktować...

11 549

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:
Ewa78 napisał/a:
Żania napisał/a:

Jak można w takie chore relacje mieszać własne dzieci? Ojcowie.Odpowiedzialni.?przecież słowo tata zobowiązuje....
Mój JM nie widzi problemu, przecież wszyscy tak mają, rozwód to nie temat tabu, nie można być ze sobą tylko dla dziecka, nie będziesz mogła patrzeć na moje szczęście? Zamykał się w łazience, pisząc smsy do S, po wyjściu nasz Syn rzucał się na niego kopiąc i bijąc.. podobno wyciągnął wnioski i jest bardziej dyskretny. Nie mam już siły, syn smutny, chce żeby było jak dawniej, coraz bardziej agresywny. Dla nich nie ma problemu, kobiety zostają same z dziećmi,muszą sobie radzić, pocieszać , tłumaczyć i czekać na cud?

Ewa no właśnie mój ma takie same podejście najpierw mówi że dzieci śa dla niego najważniejsze a w ta sądna sobotę powiedział tak przecież to nie pierwsze dzieci z rozbitego związku i kiedyś zrozumieją sad nosz kur.. zabrzmiało to tak jakby  mówił o zupełnie obcych dzieciach - po prostu brak słów , a Twój syn ile ma lat ?? czy dobrze rozumiem że Twój jeszcze mieszka z Wami ????

JM wyjechał do pracy ( pracuje za granicą), wraca na święta. Już czuję te cudowne klimaty, ja, on, nasz 9 letni syn, ona, jej dzieci, po prostu pełnia szczęścia. Moje głupie serce ciągle ma nadzieję, walczę, staram się odbudować to, co runęło. Jednak to tej walki potrzeba nas dwoje, a JM nie potrafi   wybrać, miota się między nami... Najbardziej cierpi nasze dziecko, straciło poczucie bezpieczeństwa, więc trzeba podjąć jakąś decyzję. Szukam w sobie siły, aby pozwolić mu odejść. Nie wiem, czy się na to zdobędę, ale muszę myśleć o dziecku...

11 550 Ostatnio edytowany przez mateusz1987 (2013-10-29 16:31:28)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kalina32 napisał/a:
mateusz1987 napisał/a:

Moja na końcu prawdopodobnie to samo robiła bo się z nami oboma spotykała i do końca nie wiedziała co zrobić. Dopiero po tym jak się wszystkiego dowiedziałem i zrobiłem zadymę w poniedziałek to od wtorku są razem:)

Qrcze Mateusz, jak słyszę o takim zachowaniu w wydaniu damskim, pierwsza myśl jaka mi się nasuwa to: "stary! przecież ona Cię nie kochała i nie kocha" - patrząc na to z kobiecego pnkt-u widzenia. A później sobie myślę.. cholera, przecież to samo jest ze mną. Zbyt łatwo jest ocenić czyjąś sytuację. Potrafimy spojrzeć na to w zupełnie inny sposób, podziwiając czasami czyjąś naiwność. A zachowujemy się tak samo, gdy znajdziemy się w podobnej sytuacji..

Hehe widocznie tak było i jest że mnie nie kocha. Tylko pytanie od jak dawna bo to nie była wakacyjna przygoda tylko 4 lata razem i szybka akcja z innym i już teraz 2 miesiąc są razem szczęśliwi (po 2 tygodniach związku u niego zamieszkała, miesiąc po tygodniowych wczasach ze mną nad morzem:)), taka wymiana jak to ona wszystkim naszym znajomym opowiada "polepszyłam sobie":)

2 miesiące już się do niej nie odzywałem a ona ma dzisiaj urodziny. Co mówicie napisać jakieś życzenia czy olać temat?

11 551

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mateusz, szczerze? Odpuściłabym życzenia... po co Ci to? Skoro wiesz, że jest zadowolona z życia jakie teraz prowadzi. Pewnie nawet nie wspomina tego co było między Wami, bo jest szczęsliwa i żyje tym co jest teraz i tym co będzie. A w jej planach juz Cię nie ma..
No chyba że... od czasu do czasu sama się do Ciebie odzywa. Wtedy wysłałabym życzenia.
A jeśli nie ma z jej strony zupełnie nic, to taki sms z życzeniami od Ciebie spłynie po niej totalnie. No chyba, że zależy Ci na tym, aby wiedziała, że wciąż o niej myślisz..
A z innego pkt-u widzenia, ja sama zostawiłam swojego faceta. Być może w takiej sytuacji zrobiłabym to i odezwałabym się w jego urodziny. Gdyby to on porzucił mnie, ni hu hu smile

11 552

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kalina32 napisał/a:

Mateusz, szczerze? Odpuściłabym życzenia... po co Ci to? Skoro wiesz, że jest zadowolona z życia jakie teraz prowadzi. Pewnie nawet nie wspomina tego co było między Wami, bo jest szczęsliwa i żyje tym co jest teraz i tym co będzie. A w jej planach juz Cię nie ma..
No chyba że... od czasu do czasu sama się do Ciebie odzywa. Wtedy wysłałabym życzenia.
A jeśli nie ma z jej strony zupełnie nic, to taki sms z życzeniami od Ciebie spłynie po niej totalnie. No chyba, że zależy Ci na tym, aby wiedziała, że wciąż o niej myślisz..
A z innego pkt-u widzenia, ja sama zostawiłam swojego faceta. Być może w takiej sytuacji zrobiłabym to i odezwałabym się w jego urodziny. Gdyby to on porzucił mnie, ni hu hu smile

Nie nie odzywa się ale tak myślę nad tym. Myślę też żeby zadzwonić, ale najpierw 2 piwa wypić żeby jej złożyć życzenia jako "kolega" i na luzie bez emocji podejść do tematu bo chciał bym wiedzieć czy jej się to tak wszystko naprawdę układa czy to jest gra pod publikę bo to się tak wszystko szybko stało że masakra. Nikt nie wiedział o co chodzi i sam nie wiem czy ona jest teraz z tego zadowolona.

11 553

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mateusz1987 napisał/a:
kalina32 napisał/a:

Mateusz, szczerze? Odpuściłabym życzenia... po co Ci to? Skoro wiesz, że jest zadowolona z życia jakie teraz prowadzi. Pewnie nawet nie wspomina tego co było między Wami, bo jest szczęsliwa i żyje tym co jest teraz i tym co będzie. A w jej planach juz Cię nie ma..
No chyba że... od czasu do czasu sama się do Ciebie odzywa. Wtedy wysłałabym życzenia.
A jeśli nie ma z jej strony zupełnie nic, to taki sms z życzeniami od Ciebie spłynie po niej totalnie. No chyba, że zależy Ci na tym, aby wiedziała, że wciąż o niej myślisz..
A z innego pkt-u widzenia, ja sama zostawiłam swojego faceta. Być może w takiej sytuacji zrobiłabym to i odezwałabym się w jego urodziny. Gdyby to on porzucił mnie, ni hu hu smile

Nie nie odzywa się ale tak myślę nad tym. Myślę też żeby zadzwonić, ale najpierw 2 piwa wypić żeby jej złożyć życzenia jako "kolega" i na luzie bez emocji podejść do tematu bo chciał bym wiedzieć czy jej się to tak wszystko naprawdę układa czy to jest gra pod publikę bo to się tak wszystko szybko stało że masakra. Nikt nie wiedział o co chodzi i sam nie wiem czy ona jest teraz z tego zadowolona.

Odpuść życzenia. Zostawiła Cię, wymieniła na "lepszy model". Chcesz połechtać jej ego, ma nowego faceta, a stary ciągle o niej myśli i ma nadzieję. Nawet jeśli sobie nie polepszyła, to będziesz ostatnia osobą, która się o tym dowie

11 554

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Jeśli dasz radę, to zrób to. Ale zdecydowanie na luzie. Nie polecałabym pytań typu: jak ci się układa?, czy jesteś szczęśliwa?, czy myślisz czasem o mnie?, czy to naprawdę definitywny koniec? e.t.c.
Może to dobry pomysł. Może wyczujesz, że jej już naprawdę nie ma i będzie Ci łatwiej zamknąć rozdział..
I nie wypij za dużo, żeby fantazja Cię nie poniosła podczas rozmowy smile Przede wszystkim żebyś nie zaszkodził SOBIE.
Powodzenia!

11 555

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kalina32 napisał/a:

Jeśli dasz radę, to zrób to. Ale zdecydowanie na luzie. Nie polecałabym pytań typu: jak ci się układa?, czy jesteś szczęśliwa?, czy myślisz czasem o mnie?, czy to naprawdę definitywny koniec? e.t.c.
Może to dobry pomysł. Może wyczujesz, że jej już naprawdę nie ma i będzie Ci łatwiej zamknąć rozdział..
I nie wypij za dużo, żeby fantazja Cię nie poniosła podczas rozmowy smile Przede wszystkim żebyś nie zaszkodził SOBIE.
Powodzenia!

myślę zobaczę czy to zrobię:) Musze to przemyśleć czy potrafię taki pełen luz zachować. Zastanowię się i dam znać czy to zrobiłem czy nie.

11 556

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Do Misiek666, wytłumacz, co rozumiesz, przez pojęcie ironicznego podejścia do sprawy?

11 557 Ostatnio edytowany przez mateusz1987 (2013-10-29 20:13:23)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

zadzwoniłem. Nie wyszło na zimno ani z mojej ani z jej strony, ale jakoś lepiej się czuje 40 min rozmawialiśmy. Złożyłem jej życzenia "żeby była szczęśliwa z Damianem że chce żeby była szczęśliwa". Zdziwiłem ją jak nie wiem co powiedziałem "Że chce i sobie i jej wybaczyć żeby iść dalej". Słyszałem jej wahania jakieś w głosie bardzo ją zaskoczyłem tym wszystkim. Ona przyznała że wina leży po obu stronach że tego już się nie da odwrócić i że jest cytuje  "na razie szczęśliwa". W sumie trochę rozmawialiśmy o tym co u mnie u niej ale za dużo jej nie mówiłem tylko powiedziałem że miałem trochę kłopotów. Nie wiem chwilo czuje się lepiej bo pokazałem że jestem na poziomie że nie czuje do niej urazy. Nie wiem zobaczymy czy dobrze zrobiłem jak to na mnie teraz wpłynie. Wiem że nigdy razem nigdy już nie będziemy i ta rozmowa przyniosła mi jakąś ulgę, złość, nienawiść przeszła.

Co o tym wszystkim sądzicie?

11 558

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

jeżeli to pomogło - nie pytaj o zdanie innych... ważne jak Ty sie czujesz...

ja probowalam również rozmawiac.... jednak nie konczylo sie to dobrze bo odzywała sie nadzieja...

urodziny mial we wrzesniu.... po tym jak ani razu sam sie do mnie nie odezwal (po licznych rozmowach - rowniez na forum) nie napisalam... czy zauwazyl... nie wiem... czy mu zalezy - chyba nie , skoro dalej milczy...

11 559

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mateusz, jeśli lepiej Co po tej rozmowie, to ok. Byleby tak zostało. Są tego też plusy. Może zapamięta Cię w pozytywnym sensie..
Miej tylko nadzieję, że to twoje pozytywne odczucie całej tej sytuacji pozostanie i nie pojawi się coś co spowoduje, że zaczniesz wracać wspomnieniami.. Bo w takim przypadku sam byś sobie krzywdę zrobił..

11 560

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kalina32 napisał/a:

Mateusz, jeśli lepiej Co po tej rozmowie, to ok. Byleby tak zostało. Są tego też plusy. Może zapamięta Cię w pozytywnym sensie..
Miej tylko nadzieję, że to twoje pozytywne odczucie całej tej sytuacji pozostanie i nie pojawi się coś co spowoduje, że zaczniesz wracać wspomnieniami.. Bo w takim przypadku sam byś sobie krzywdę zrobił..

Sam właśnie jestem tego ciekaw ale sądzę że w ten sposób muszę to skończyć przebaczając tak naprawdę sobie i przy okazji jej żebym mógł dalej normalnie żyć. Razem nie będziemy już nigdy ja chce żyć dalej i tyle. Moim zdaniem udowodniłem sobie i jej że jestem kimś i tak ją słuchałem jej to co ona mówi i stwierdziłem że ona sama dalej jest zakręcona i nie dorosła. "Jestem z nim szczęśliwa bo mieszkamy razem, jak bym mieszkała w mieście to też by różnie mogło być" (przypominam po 2 tygodniach się do niego przeprowadziła) heh i wiele innych rzeczy takich jak że o dziecko się starają. (Są razem 2 miesiące)

Wiem że ona nie jest odpowiedzialna i nie jest dla mnie i tyle:)

11 561

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No i super smile Byle tak dalej.
Czasami dobrze spojrzeć na "tego kogoś" w innym świetle. Pewnie Ci lżej smile
Mam nadzieję, że też tego doczekam. Byle prędko.

11 562

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

moja sinusoida zmienia kurs- znów boli...

Witajcie...

11 563

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

moja sinusoida zmienia kurs- znów boli...

Witajcie...

Fragi jesteś wspaniałą dziewczyną! Pamiętasz co sobie obiecałaś? Że będziesz traktować się jak milion $. Chciałaś wprowadzić to w życie.
Zrób to. Też zamierzam przestać traktować się jak 2 zł, które można podnieść i zaraz zgubić.
Jutro będzie lepiej, prawda?? Też na to liczę!

11 564

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziękuje:*

Dziś mój optymizm 2 metry pod ziemią... W niewerbalny sposób dał mi do zrozumienia, ze na nic lepszego nie zasługuję... I pewnie tak jest..  że nic lepszego od niego mnie nie spotka...

11 565

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
skarbonka napisał/a:
Żania napisał/a:

niech spada i niech będzie szczęśliwy , jego wybór jego decyzja

Dobrze wiesz,że nie będzie bo "nie zbuduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu"

Ja trafiłam na forum dwa miesiące temu.
Przez rok byłam zdradzana a prawda była mi dawkowana stopniowo, przez te właśnie ostatnie dwa miesiące, ale tylko dlatego żeby mnie "nie ranić".
Miotałam się walczyłam o niego - przegrałam  wczoraj jak usłyszałam ,że jestem dla niego byłą żoną.
To co ja przeszłam przez ten czas to było : poniżenie z mojej strony,żebranie o jego miłość, błagania o powrót i morze wylanych łez.
Dzisiaj już wiem,że nie warto było wcześniej myślałam ,że w miłości jak na wojnie wszystkie chwyty dozwolone.
Podobno on też  "walczył" ale chyba tylko sam ze Sobą, która z nas wybrać.
No cóż - wybrał ją.
Po 14 latach małżeństwa - wybrał tą drugą . A dlaczego ? Bo ma święty spokój.
Trochę jeszcze to boli ale najbardziej szkoda mi jest mnie ,że musiałam upaść na samo dno.
Ale teraz się od niego odbiję.
A on - on będzie sobie mieszkał i żył ze Swoją nową fajną dziunią.
Wiem jedno nigdy nie będzie tak szczęśliwy jak był ze mną.
To mi oddał najlepsze Swoje lata ona go dostaje takiego wymemłanego i pogniecionego przez życie. Ale chciała -to niech ma.
Wracam do życia - do Swojego własnego bez niego .

11 566 Ostatnio edytowany przez hell (2013-10-29 22:00:07)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mam pytanie, wyobraźcie sobie że osoba was odrzuca, mówi że nie kocha, spotyka się z kimś innym itd. Przez 2 tygodnie milczy, ale dowiadujecie się że jest nieszczęśliwa, ten ktoś sprawia też jej przykrość...

Ogólnie myślicie że warto sprobować nawiązać kontakt?

Wiem że to takie czekanie aż jej nie wyjdzie a ja plan B. Hmmm.... właśnie dlatego tu piszę, nie żebym chciał złamać swoją zasadę, ale przemknęła mi tylko taka myśl.


Można poczekać do końca, albo można zareagować?

(info, wyprowadziłęm się i nie będę pierwszy się odzywał, na razie ona milczy)

kurde mówiąc wprost Kobiety!!! Powiedziałyście facetowi że go nie chcecie, jest ten drugi (może trzeci) ale on jest jescze gorszy. Facet numer 1 się nie odzywa, wy też. Wiem że mężczyzna powinien pierwszy zrobić krok. smile Ale... wiem też co mi mówiła, i pamiętam o obietnicy (jak ona zechce to napisze), po prostu rozważam z ciekawośći taką opcję

11 567 Ostatnio edytowany przez mateusz1987 (2013-10-29 23:20:40)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kalina32 napisał/a:

No i super smile Byle tak dalej.
Czasami dobrze spojrzeć na "tego kogoś" w innym świetle. Pewnie Ci lżej smile
Mam nadzieję, że też tego doczekam. Byle prędko.

Na razie mi lżej. Heh czuje jak by mi ktoś kamień ze mnie ściągnął:) Wiedziałem że to koniec definitywny od dawna ale jakoś ta rozmowa dzisiaj mimo że opowiadała mi o nim jaki to super ekstra fajny jest pomogła zrozumieć że chęć zemsty dla niej albo coś podobnego nie ma sensu. Jakoś to co ona mówiła mnie nie ruszało. Ojciec wszedł do mnie do pokoju i przerwałem rozmowę i ona się mnie zapytała "o czym to ja mówiłam?" a ja jej "jaki damian jest fajny" z pełnym spokojem to powiedziałem bo mnie to jakoś to nie brało hehe i ona przestała już to mówić. Niech sobie będzie z nim szczęśliwa i szczerze jej tego nawet życzę. Najbardziej mi się podobało to jej zdziwienie z tego co mówiłem nigdy by się po mnie tego nie spodziewała, przy okazji dałem jej też dużo do myślenia i na pewno inaczej będzie mnie wspominać. Nie jako wroga nr 1 tylko jako kogoś kto umiał się pogodzić z czymś takim i jeszcze mi podziękował za te wspólne 4 lata razem może kiedyś zapragnie powrotu ale ja nawet tego nie chce nie chce żeby tego powrotu zapragnęła bo po co mi ma w głowie mieszać. Też mówiła że jej szkoda tych 4 lat że to mogło się inaczej zakończyć. Powiedziała mi że np "ja byłam na Ciebie zła że nasi rodzice nigdy ze sobą dłużej nie rozmawiali, np na grliu albo coś" a ja jej na to "to teraz nie ma znaczenia trzeba żyć dalej, oboje daliśmy dupy bo taka jest prawda ale nikt tego nie odmieni i już nigdy razem nie będziemy". Wile słów padło które na pewno ją zdziwiły z mojej strony, przyznałem się do paru błędów które po czasie dostrzegłem. Tak samo ona mi powiedziała że na początku obwiniała tylko mnie za nasze rozstanie a teraz dobrze o tym wie że wina leży po obu stronach. Ja jej racje przyznałem bo faktycznie moja i jej wina była że nam się nie najlepiej układało.

Na końcu ostatnim słowem jakie mi powiedziała to było powodzenia.

Nie byliśmy dla siebie bo byliśmy swoimi przeciwieństwami, a dziewczyna nie wiem czy nie będzie żałować tego co teraz robi bo to serio za szybko wszystko jej poszło ale to jest już nie mój problem i nie interesuje mnie to.

11 568

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ewa ja w tym momencie też myślę tylko o dzieciach tyle że mój się określił a Twój się miota a czy to go chcesz jako męża ????
Mati (Mateusz) tak mówię do mojego syna;  jeśli faktycznie Ci to pomogła ta rozmowa  to super , mam nadzieję że to nowy początek dla Ciebie
hell ja bym powiedziała słowami mojego jeszcze męża + dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki sad
Stefan wróciłeś ??i jak Twoje sprawy ??
Kalina świetny tekst  o tym milionie i to $ smile
Fragi a Tobie polecam http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY

11 569

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Carapathia- Misiek po prostu myśli jak facet - w końcu nim jest , pamiętaj że my jesteśmy z Wenus a oni z Marsa wink

11 570

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

Carapathia- Misiek po prostu myśli jak facet - w końcu nim jest , pamiętaj że my jesteśmy z Wenus a oni z Marsa wink

A ja i tak nic z tego co napisał nie rozumowuwuję big_smile
Podam łapkę Sokratesowi "Wiem,że nic nie wiem" O!

Posty [ 11 506 do 11 570 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 176 177 178 179 180 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026