netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 420 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 175 176 177 178 179 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 441 do 11 505 z 14 840 ]

11 441

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Przepraszam, ze rozbijam post, ale inaczej mi wcinalo.

Tak wiec nie wiem czy smiac sie czy plakac, ale zeni sie, beda mieszkac razem, juz natychmiast! Prawie z tej radosci po nocy u niej porzygal sie tecza!!!

Chce separacji i na moich arunkah, byle szybko. I git. Tyle, ze glowka jego jest tak durna, ze pomiedzy separacja a rozwodem, zeby wzial slub musi uplynac 2 lata, nawet kiedy nie jestesmy razem. Dla mnie to tez chryja, ale on juz w kompie chce mi jej sukienke wybrana pokazywac, bo my nie mamy koscielnego.

11 442

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Aha, nie dodalam, w sobote bedzie jak 3 tygodnie sie znaja....

Pijemy!!!

11 443

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
ZnowuPannaAnna napisał/a:

Przepraszam, ze rozbijam post, ale inaczej mi wcinalo.

Tak wiec nie wiem czy smiac sie czy plakac, ale zeni sie, beda mieszkac razem, juz natychmiast! Prawie z tej radosci po nocy u niej porzygal sie tecza!!!

Chce separacji i na moich arunkah, byle szybko. I git. Tyle, ze glowka jego jest tak durna, ze pomiedzy separacja a rozwodem, zeby wzial slub musi uplynac 2 lata, nawet kiedy nie jestesmy razem. Dla mnie to tez chryja, ale on juz w kompie chce mi jej sukienke wybrana pokazywac, bo my nie mamy koscielnego.

To przykład tego, jak wiele może znieść kobieta... Porażające.. gdyby na moich oczach coś takiego się działo... .. Jesteś mega silna!!!

11 444

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:
ZnowuPannaAnna napisał/a:

Przepraszam, ze rozbijam post, ale inaczej mi wcinalo.

Tak wiec nie wiem czy smiac sie czy plakac, ale zeni sie, beda mieszkac razem, juz natychmiast! Prawie z tej radosci po nocy u niej porzygal sie tecza!!!

Chce separacji i na moich arunkah, byle szybko. I git. Tyle, ze glowka jego jest tak durna, ze pomiedzy separacja a rozwodem, zeby wzial slub musi uplynac 2 lata, nawet kiedy nie jestesmy razem. Dla mnie to tez chryja, ale on juz w kompie chce mi jej sukienke wybrana pokazywac, bo my nie mamy koscielnego.

To przykład tego, jak wiele może znieść kobieta... Porażające.. gdyby na moich oczach coś takiego się działo... .. Jesteś mega silna!!!

Szamanko,

co moge zrobic, naprawde wszystkie rady i opinie mile widziane, bo ja jestem jeszcze zamroczona tym wszystkim, ale zaczynam przegladac.

11 445

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

AnnaPanna no porazka. lepiej sie smiac niz plakac, bo nie warto. aha - takie skrajne przypadki to powiem Ci tylko ze Ty spokojnie, ZYJ kobieto. olej go - a on wroci, naprawde szybko wroci. tylko pytanie czu Ty go bedziesz chciala. ale to za jakis czas. takie moje zdanie. takie skrajne emocje to naprawde swiadcza o tym ze on nie wie co robi. Ale sytuacje ze on Ci pokazuje jej sukienke slubna to naprawde nie pzowol sobie!! co on mysli? ze Ty jego przyjaciolka teraz bedziesz? no cos mu sie pomylilo i to grubo. Zadbaj o siebie!!!!

11 446

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kiedysbylam wyczerpała temat- nie pozwól sobie. Skoro wybrał, trudno. jego życie, jego wybory. Przepłaczesz tu z nami sto nocy, drugie sto (na zmianę) będziesz tęsknić, 100tysięcy skrajnych emocji, ale z doświadczenia wiem, że jakakolwiek walka o czyjekolwiek uczucia odbiera nam godność... Przeżyłam na własnej skórze, a i myślę, że większość tutaj potwierdzi te słowa...

Pokazywanie sukni ślubnej jeszcze żonie? no co on, oszalał??? Nie rozumiem! Przecież to wiercenie w sercu ostrym narzędziem. Niech się wyprowadza, znika, a Ty pomału się pozbierasz. z czasem sama zrozumiesz, ile krzywdy Ci wyrządził (do mnie też to dociera po czasie),...

11 447

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kiedyśbyłam bez kitu, toż to slogany wyborcze, z takim optymistycznym podejściem muszą cię wybrać lol Nawet ja przekupię kogo trzeba, by Cię wybrano Obrazek dodany przez użytkowniczkę

11 448

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

PannaAnna - ja w ogole bym zn im nie rozmawiala. Wraca sobie na legalu kur.wa po nocce u  niej i suknie slubna Ci pokazuje??!!! No przeciez to jakis obled jest. W ogole z nim nie rozmawiaj, niestety. Jedynie na temat formalnosci.

11 449

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

PannaAnna - ja w ogole bym zn im nie rozmawiala. Wraca sobie na legalu kur.wa po nocce u  niej i suknie slubna Ci pokazuje??!!! No przeciez to jakis obled jest. W ogole z nim nie rozmawiaj, niestety. Jedynie na temat formalnosci.

I tak sie staram, tylko oficjalnie, chce zeby sie ustalil co do mieszkania, to robie na zlosc, zlozy skarge na policji o nekanie (!!!), a tak w ogole to on juz zlozyl skarge za jej namowa bo ja przesladuje ich i nie chce dac mu wolnosci.

Sluchajcie, ja czytam sama siebie i nie wierze, ale to jest w 100% autentyk. Lepsze niz jakis film sci-fi....niestety prawdziwy. Czy moze tak odbic facetowi??

11 450

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

moze

11 451

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi20 - odpowiadając na Twoje pytanie - niestety wiem, że pomimo tego co czuje (co teraz czuje, bo miewam dziwne myśli) wiem że nie potrafiłabym do niego podejść... Wiem, że to on musiałby wykonać pierwszy ruch aby mnie przytulić, pocałować... wiem że całą sobą chciałabym żeby to zrobił, wiem że bym go nie odepchnęłą, a nawet więcej - "rozpłynęłabym" się w jego ramionach....
jednak niestety, gdyby patrzył na mnie tak jak podczas naszych ostatnich spotkań (tak zimno...) nie potrafiłabym wyciągnąć ręki ... moje ciało, ja mówiłoby "tak" dzieliłyby nas pewnie centymetry, jednak to on musiałby wykonać ten "krok"...
Czy to dobrze, czy źle - nie wiem, nie analizuje...
Dlaczego tak długo to u mnie trwa? bo dopiero PO zrozumiałam wiele rzeczy... wiem, że sama nie byłam ideałem i wiem, że mogłabym - bo chce - się zmienić (zresztą troszkę już się zmieniłam)....
tęsknie za nim dzisiaj jakoś tak mocniej...
smutno mi bo oddałam Nasz komplet wypoczynkowy ... (nie mogłam na niego patrzeć, nie chciałam sprzedawać, a ktoś się ucieszy - wiem że trafi w odpowiednie ręce) - ale tak mi się smutno zrobiło gdy go wynosiłam (z pomocą oczywiście...)... i teraz sobie trochę rycze....

ZnowuPannaAnna - przykro mi - jednak jestem tego samego zdania co kiedysbylam - będzie żałował

Carpathia - masakra... tym co napisał pokazał tylko jakim jest człowiekiem.... w głowie mi się nie mieści... na Twoim miejscu zablokowałabym jego numer...

Żenia - wiesz, u mnie zrozumem to kiepsko wink zresztą cały czas męczę się i nie mogę się uporać z myślami typu: nie byłam bez winy... sad

Kiedysbylam - wszyscy mają rację - radzisz sobie świetnie.... pożycz trochę siły i wytrwałości bo mam wrażenie że masz ich tyle że mogłabyś obdzielić nimi każdą z Nas a i tak sporo by jeszcze zostało.... wink

11 452

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Stefan, no w 3ke chyba mieszkac nie bedziecie... z sasiadem...?

no na pewno nie w trojke kiedys bylam :-) mi chodzilo to ,ze moja zona sie wprowadzila z powrotem do naszego mieszkania , ale ja wracam we wtorek i ktos tzn ja , albo ona musi opuscic to mieszkanie ,jesliby oni tzn , moja zona i sasiad chcieli za mnie splacic kredyt bo on moglby sprzedac 2 mieszkania , ja z zzona inne ktore wynajmujemy ,to oni by splacili kredyt , ja bym dostal polowe kasy z tego mieszkania ,ktore wynajmujemy i bylbym happy , bo znikam z tego osiedla ,a moze i miasta ,mam na wklad wlasny ,a zdolnosc kredytowa mam na 100% nawet bez wkladu wlasnego i kupuje mieszkanie ,ktore bedzie tylko na mnie :-)

11 453

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kochane, jutro drinkuję z Wami...

Dopiero wróciłam do domu. U mnie brak kontaktu totalny i mam pewność, że to się już nie zmieni. Nieraz widzę, że jest gdzieś tam dostępny. Czuję szarpnięcie bólu, więc zamykam fejsa czy komunikator. Wiem, że te drzwi są zamknięte. Myśl o tym, co zrobiłam źle, jak mogłam to zepsuć, przyprawia mnie o obłęd. Dosłownie czuję groźbę popadnięcia w obłęd, więc od razu porzucam tę myśl. Boję się, że zwariuję.

Ktoś się do mnie skrada od jakiegoś czasu. Ktoś nowy. Jestem kompletnie bezwolna, ale też nic nie czuję.

Idę spać, ściskam Was, dobrze, że jesteście.

11 454

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

M. - rozumiem Cię doskonale, ale nie możesz brać odpowiedzialności na siebie. Do każdej sytuacji/rozstania potrzeba dwojga... To, że odeszli, no na pewno nie bez powodu, na pewno ja też popełniłam milion błędów, ale cholera, gdyby mnie tak mocno kochał, tak bardzo mnie chciał, to czy by odszedł, po prostu... Nie! (zakładając, że nie zrobiłyśmy czegoś niewybaczalnego, pt. zdrada, czy kłamstwo) Rozmawialibyśmy, próbowali naprawić, zmienić się... I tego mu nigdy nie wybaczę, że nie podjął walki o coś, co tydzień wcześniej nazywał "To z Tobą chcę spędzić swoje życie"... I ten żal, ten mój ból, zabiły wszelkie chęci 'przytulania' go... Teraz nawet ten kontakt z nim, o który tak skomlałam swego czasu kojarzy mi się z tak negatywnymi emocjami, z tym, co przeżywam po wymianie sms, że przy największym dole, tęsknocie nie chcę pisać, nie czuję potrzeby... teraz... bo moje emocje bywają bardzo zmienne...

11 455

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hej przeczytałam prawie cały wasz wątek i bardzo Wam współczuję wiem jak to jest gdy mąż odchodzi do kochanki przeżyłam to i nie było to ugodowe rozstanie ale bardzo burzliwe ... Chcę Wam napisać, że to nie jest koniec świata to dopiero początek czegoś nowego, po rozstaniu, rozwodzie, porzuceniu jest inne, nowe, lepsze życie...

Kiedy mąż się wyprowadził (a właściwie sama go spakowałam) myślałam że będę już zawsze sama z dzieckiem, że to moja największa porażka życiowa, że się z tego nie podniosę, ale los się uśmiechnął. Mam teraz drugie lepsze życie, kochającego męża, takiego który świata po za mną nie widzi i 3-je wspaniałych dzieci ....


Musicie być silne, musicie obstawiać przy tym że nie ma powrotu, nie ma drugich szans, trzeba spalić ten most pomiędzy wami .... inaczej już zawsze będziecie oglądać się wstecz, dręczyć myślami co by było gdyby... Trzeba dać sobie szansę i    otworzyć się na nowe .... szczęście które czeka tuż za zakrętem smile

11 456

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Niestety znalazłam się w miejscu, o którym nigdy nie przypuszczałabym, że zaprowadzi mnie życie. Dołączam do Waszego grona: Baśka ze Śląska(38 lat).
Na razie sobie jeszcze poczytam, bo nie umiem się "wylać" z tym bólem, który rozdziera moje wnętrze. W czerwcu rozstałam się z mężem "za porozumieniem stron" a tydzień temu dowiedziałam się, że na moim miejscu w naszym domu jest inna kobieta. Jestem roztrzaskana na miliard kawałków! Tan smutek i ból jest niewyobrażalny, choć właściwie tylko WY możecie go sobie wyobrazić, bo go znacie.
Piszcie więc, bo to pomaga Wszystkim tym, którzy się tu znaleźli. Dzięki.

11 457

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
skarby_kobiecości napisał/a:

ROZSTANIE S.O.S - 3-dniowy warsztat dla Kobiet

Czy właśnie się rozstaliście i to niekoniecznie z Twojej inicjatywy...?

Czy targa Tobą ból, rozpacz, tak, że ledwo wyrabiasz...?

Czy czujesz, że straciłaś miłość swojego życia i teraz nic nie ma już sensu...?

Czy dręczy Cię myśl, że po prostu jesteś beznadziejna i dlatego tak się stało...?

Czy przeraża Cię otchłań samotności i paraliżuje lęk przed pustką...?


Zapraszamy Cię na 3-dniowe spotkanie, na którym podzielimy się z Tobą

skutecznymi i sprawdzonymi przez wiele kobiet metodami radzenia sobie

z końcem związku miłosnego. Z zebranych przez lata doświadczeń i przeżyć

wyłowiłyśmy perełki, które pomogą Ci dokonać przełomowej zmiany

i wyzwolić się z błędnego koła negatywnych schematów.

Rozstanie, które w tej chwili może Ci się wydawać największym dramatem

i życiową porażką, dzięki temu co zrobimy, wyzwoli potężną siłę miłości w Tobie

samej i będzie bramą do nowych, pięknych relacji.


Podczas tego warsztatu poznasz i nauczysz się używać konkretnych i prostych narządzi które pozwolą Ci:

    spojrzeć z nowej perspektywy na siebie i rozstanie z partnerem
    ukoić zranienie i ból
    uwolnić się od krytycznych i agresywnych myśli na swój temat
    poradzić sobie ze smutkiem, rozpaczą i bezradnością


Dzięki temu:

    zobaczysz swoje rozstanie jako szansę na świadome zbudowanie siebie od nowa
    stworzysz własny rytuał kochania siebie, który będzie wspierał Cię na każdej
    płaszczyźnie Twojego życia
    kończąc to, co stare, uwolnisz swoją życiowa energię
    nauczysz się głęboko relaksować
    poczujesz, że nie jesteś z tym wszystkim sama i to nie tylko na czas warsztatu

Informacje:

Do kogo warsztat jest kierowany:

Warsztat ten jest dedykowany kobietom, które przeżywają ból, smutek i rozpacz po rozstaniu z partnerem i szukają inspiracji, aby się podnieść i stworzyć jeszcze raz nową, życiodajną tym razem, przestrzeń dla siebie samej i relacji partnerskiej.


O prowadzących:

Ewa Mazurek-Marczak. Psycholożka od 7 lat pracująca w kobiecych grupach rozwoju osobistego i duchowego. Od dawna kolekcjonuje najróżniejsze narzędzia pomagające tworzyć szczęśliwe i świadome życie oraz z radością dzieli się najskuteczniejszymi z nich. Inspiruje ją joga kundalini, zachodnia tantra (Osho) oraz współczesny szamanizm.

Po długim okresie poszukiwań miłości, upadków i wzlotów, rozstań i nowych relacji odnalazła miłość do siebie.
Dzisiaj jest również szczęśliwą żoną Maćka.Jej największą pasją jest życie.

Katarzyna Kowalak. Anglistka, od 1999 na ścieżkach rozwoju osobistego
i duchowego. Przez wiele lat prowadziła rozwojowe warsztaty dla kobiet oraz treningi polinezyjskego masażu MA-URI, asystując również w Nowej Zelandii. Obecnie prowadzi praktykę indywidualną masażu MA-URI oraz uczy angielskiego w obszarze rozwoju duchowego i uwalniania blokad emocjonalnych związanych z posługiwaniem się tym językiem. Jej motto to: 'chcieć to móc' oraz 'wiara w siebie czyni cuda'.

Od najmłodszych lat czuła, ze jej największym pragnieniem jest doświadczenie pełni miłości z ukochaną osobą. Przeprowadziło ją to przez wszelkiego rodzaju pułapki, iluzje, rozstania i powroty, aż zrozumiała, że miłość za którą tęskni wybija ze źródła w niej samej. Jej pragnieniem jest wsparcie innych Kobiet w odkryciu tego, że ukochanie samej siebie jest początkiem szczęśliwego związku.

********************************************************************************************************************************************************************************************
Zapraszamy Cię do zapisania się na darmowy newsletter gdzie dzielimy się naszą wiedzą, inspirujemy oraz wspieramy kobiety po rozstaniu.

********************************************************************************************************************************************************************************************

Termin warsztatu: 8-9-10 listopada, od g.10-tej do 18-tej

Miejsce: Warszawa, Kabaty (przy zapisach podamy dokładny adres).

Cena: 600zł

ZAPISY: Ewa Mazurek-Marczak: 533 355 533, Katarzyna Kowalak: 693 542 976
Jeżeli masz jakiekolwiek pytania dotyczące warsztatu zapraszamy do kontaktu.

Prowadzimy również wspierające sesje indywidualne

No czegoś takiego się nie spodziewałem.
Tylko 600 zł chcą ????, a dlaczego tylko tyle.????

11 458 Ostatnio edytowany przez M. (2013-10-25 13:14:54)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

M. - rozumiem Cię doskonale, ale nie możesz brać odpowiedzialności na siebie. Do każdej sytuacji/rozstania potrzeba dwojga... To, że odeszli, no na pewno nie bez powodu, na pewno ja też popełniłam milion błędów, ale cholera, gdyby mnie tak mocno kochał, tak bardzo mnie chciał, to czy by odszedł, po prostu... Nie! (zakładając, że nie zrobiłyśmy czegoś niewybaczalnego, pt. zdrada, czy kłamstwo) Rozmawialibyśmy, próbowali naprawić, zmienić się... I tego mu nigdy nie wybaczę, że nie podjął walki o coś, co tydzień wcześniej nazywał "To z Tobą chcę spędzić swoje życie"... I ten żal, ten mój ból, zabiły wszelkie chęci 'przytulania' go... Teraz nawet ten kontakt z nim, o który tak skomlałam swego czasu kojarzy mi się z tak negatywnymi emocjami, z tym, co przeżywam po wymianie sms, że przy największym dole, tęsknocie nie chcę pisać, nie czuję potrzeby... teraz... bo moje emocje bywają bardzo zmienne...

Wiem o czym mówisz... mnie też boli to że nie dał nam szansy... ale nie dał bo już był z nią... ech... boli to że wiem że mogłam być lepsza, czasami postępować inaczej - mogłam się zmienić - ale na to potrzebowałam właśnie SZANSY...
dzisiaj mam mega zapracowany dzień w pracy - więc jest lepiej... nie mam czasu na rozmyślania smile
co będzie wieczorem?
jedno jest pewne - muszę pomalować pokój więc też obijania się nie będzie ... wink

wieanna - mam nadzieję, że dzisiaj u Ciebie lepiej...

emi1182- dziękuję... dobrze jest czytać takie posty które są świadectwem na to, że "to nie koniec świata". Bo niestety czasami jeszcze mnie nawiedzają takie myśli...

paniB. - Witaj

Lexpar - gdyby to skutkowało myślę, że nie jedna osoba zapłaciła by dwa razy tyle żeby odetchnąć, zacząć żyć, nie czuć bólu, żalu, tęsknoty....

11 459

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nikt nie jest idealny- zarówno Ty, jak i on, czy ja milion rzeczy/słów/zdań chcielibyśmy zmienić, nie wypowiedzieć, postąpić inaczej... Nie udało się.. Ale takie jest życie, chyba... Że właśnie czasem jest za późno, czasem nie dostajemy SZANSY, na naprawę tego, co zrozumiałyśmy.. Dla mnie jedynym wyjściem jest pogodzenie się. Inaczej oszalałabym... Pogodziłam się z tym, że te nasze decyzje, słowa sprawiły, że nie chce być ze mną.. Ale nie obwiniam się za to! Bo decyzję podjął on własnie bez walki, jak tchórz, więc to tylko utwierdza mnie w tym,że nic stabilnego nie mogłoby się dziać, że teraz czekałabym na kolejne rozstanie, ze zawsze ten czas umierania trwałby w mojej głowie....

Ale skoro jest lepiej, to się tym ciesz, pomaluj pokój, odpocznij od myślenia, bo sama wiem jak to wyniszcza. ja dziś napiję się piwa, w ilości kilka big_smile
I mam nadzieję, że przeżyję, po prostu. I że sie uśmiechnę. To takie moje małe 'plany' na każdy kolejny dzień- przeżyć i choć raz szczerze się uśmiechnąć. smile Udaje się!

11 460

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ooo widze ze posytywniej dzisiaj. to dobrze : ) to ja kz tym wieczornym drinkowaniem dzisiaj? kto jest chetny? i jak? na skypie sie da w wiecej osob pogadac ? ja dzisiaj umowilam sie z nim na jutro na 15..... sluchajcie rozwala mnie. pisze do niego ja smsa zeby umowic sie na godzine bo we wtorek umowilismy sie tylko ze na sobote. pisze do niego:

ja: '15?'
on: 'w sobote?'
ja: 'no jutro'
on:'ok, bede'
ja: ' zabierasz w koncu te swoje rzeczy?'
on: 'przyjade motorem, daj mi jeszcze chwile, ok?'

nozesz!! jak tak, to mu sie spieszy ze wszystkim, a te pare gratow ktore jeszcze zostalo to jakos nie moze auta skombinowac. i za kazdym razem tak jest, od 3 miesiecy nei mieszka i wiedzial ze bedzie przyjezdzal po papiery to czemu auta nie skombinowal?? (nasze zostalo dla mnie, on wzial motor). I teraz poradzcie mi. pierwsza mysla bylo zeby napisac mu spokojnie ze nie traktujesz mnie powaznie czlowieku, ale spoko, nie ma problemu. teraz sama nie wiem czy cos pisac czy nie. wiadom oze mi te rzeczy generalnei nei przeszkadzja bo jest teg obardzo malo, abrdziej chodzi o fakt ze kuzwa nie umie sie zorganizowac. i znaczy to ze jeszcze bedzie przyjezdzal kiedys. co myslciie??

dobra uciekam na dyzur bo dluga przerwa i dzieciaki sie pozabijaja paletkami od pin ponga :DDD

11 461

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewczyny jak was czytam to wydaje mi się że lubicie się zadręczać wspomnieniami ...
Bardzo kochałam męża byliśmy ze sobą prawie 10 lat (7 lat małżeństwem) to była moja pierwsza wielka miłość, bardzo mu ufałam, niestety za bardzo bo on w tym czasie od roku prowadził podwójne życie ... nie przyznał się nigdy do kochanki dopiero na sprawie rozwodowej przyznał się że ma "kobietę" w ciąży. Oj długo by pisać o wszystkich świństwach jakie zrobił, ale nigdy go nie idealizowałam zachwalam dobre wspomnienia głęboko w pamięci, a przywołałam te złe żeby go skutecznie znienawidzić.

To on jest winny, on nie ja, nie wy. To On knuł za waszymi plecami, mamił, udawał, oszukiwał dawał złudzenie zamiast prawdziwego uczucia ..... to on jest draniem tak trzeba myśleć inaczej zawsze będziecie tkwić w takim zawieszeniu i wyć z bólu z rozpaczy.

Owszem mam taki charakter, że albo kocham na śmierć albo nienawidzę i dzięki temu szybko się z tego otrząsnęłam (męża wyprowadziłam z mojego mieszkania  pod koniec października a już 8 grudnia byłam na pierwszej randce z moim obecnym mężem).

Wszystkim Wam polecam zamienić resztki jakiegokolwiek uczucia w nienawiść

11 462

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mówią że zakupy wizyta u fryzjera poprawiają humor... mi ani nowa Torebka ani fryzjer nie pomógł.... Do tego wyszłam ze sklepu na miasto z koszykiem na zakupy.... Rozkleiłam się na środku drogi sad

11 463

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
ZnowuPannaAnna napisał/a:

Przepraszam, ze rozbijam post, ale inaczej mi wcinalo.

Tak wiec nie wiem czy smiac sie czy plakac, ale zeni sie, beda mieszkac razem, juz natychmiast! Prawie z tej radosci po nocy u niej porzygal sie tecza!!!

Chce separacji i na moich arunkah, byle szybko. I git. Tyle, ze glowka jego jest tak durna, ze pomiedzy separacja a rozwodem, zeby wzial slub musi uplynac 2 lata, nawet kiedy nie jestesmy razem. Dla mnie to tez chryja, ale on juz w kompie chce mi jej sukienke wybrana pokazywac, bo my nie mamy koscielnego.

heh ta sytuacja przypomina trochę moją. Moja eks po 3 tygodniach od zerwania ze mną się do niego wprowadziła i jeszcze zanim się nawet wprowadziła to rozmawiałem z nią przez telefon i mi opowiadała jaki on fajny jest i gdzie ją na urodziny zamierza zabrać heh jak kumplowi jakiemuś:D Teraz mieszkają razem 2 miesiące i podobno jest sweet:) ona siedzi w domu nic nie robi bo jej nowy chłopak na nią zarabia więc po co pracy szukać a po 8 godzinach jego pracy są razem i jest im cudownie:) 21 lat ma dziewczyna i mi na koniec powiedziała "ja nie chce pracować, nie nadaje się do tego ja chce się dziećmi zajmować" na razie jej się to udaje zobaczmy jak długo. Ale plan jest niezły sponsorzy: mama później ja a teraz nowy kolega bo mama się wypisała z interesu bo jej powiedziała po akcji ze mną że już jej dłużej nie chce utrzymywać skoro ona do rzadnej pracy nie chce iść. Jak sądzicie jest wstanie tak uciągnąć całe życie?

11 464

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Takim pustakom to się wszystko udaje... niestety....
Jak trafi na takiego co będzie chciał ją utrzymywac to pociągnie do końca, chyba że facet się znudzi.

11 465 Ostatnio edytowany przez mateusz1987 (2013-10-25 15:54:41)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kamcia138 napisał/a:

Takim pustakom to się wszystko udaje... niestety....
Jak trafi na takiego co będzie chciał ją utrzymywac to pociągnie do końca, chyba że facet się znudzi.

heh zobaczymy. Wiem że dziewczyna nie była dla mnie (teraz to wiem) a mimo wszystko tęsknie. Chciałbym żeby dostała od niego takie chamskiego kopniaka jak ja dostałem od niej. Ja sobie rade sam dam a ciekawe co ona by zrobiła skoro matka nie chce jej już dłużej utrzymywać by do niej wróciła z podkulonym ogonem.

Szkoda mi tego wszystkiego i ostatnio za dużo o tym wszystkim myślę, kochałem ją niestety i teraz nie mogę tego wszystkiego pojąć;/ Chciałbym być wolny ale tak naprawdę czyli bez wspomnień na pełnym luzie a nie tak jak teraz ze smutkiem i żalem w środku że moje marzenia o ślubie i całym życiu z nią przepadły.

11 466

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

emi - a w ogoel to ja tez dziekuje za Twoj wpis. Daje wiare i nadzieje. Ze po rozwalonym malenstwie i do tego z dzieciaczkiem znalazlas prawdziwe szczescie.

Tylko co do Twojego podejscia - choc jest bardzo zdrowe uwazam (tak, kochalam cie cala soba ale skoo mnie nie chcesz to juz nie chce cie znac i wrecz cie nienawidze) to ja tak chyba nie potrafie, dlatego to dluzej trwa wszystko.  Ale zgadzam sie z tym, ze to jest ich wina, to ze takic hdecyzji dokonali, co my w ogole mozemy na to poradzic? nic.

11 467

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Moje marzenia też przepadły. Nie mam już ani siły, ani wiary, że jeszcze cokolwiek kiedykolwiek mogłoby wyjść. Przecież ja też nie mam niewyczerpanych zasobów sad

Idę pić.

11 468

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mateusz1987 napisał/a:

Chciałbym być wolny ale tak naprawdę czyli bez wspomnień na pełnym luzie a nie tak jak teraz ze smutkiem i żalem w środku że moje marzenia o ślubie i całym życiu z nią przepadły.

Też bym chciała byc wolna i życ jakby nic się nie stało.... ale to prawda Do zakochania jeden krok, ale żeby sie odkochac trzeba zapierdalać kilometry.... sad

11 469

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kamcia138 napisał/a:

Też bym chciała byc wolna i życ jakby nic się nie stało.... ale to prawda Do zakochania jeden krok, ale żeby sie odkochac trzeba zapierdalać kilometry.... sad

Heh ciekawe ile minie zanim dojde do tego stanu:) na razie 2 miesiące i nie jest tak źle jak na początku ale szału też nie ma niestety:/

11 470 Ostatnio edytowany przez ZnowuPannaAnna (2013-10-25 18:22:43)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kamcia138 napisał/a:

Mówią że zakupy wizyta u fryzjera poprawiają humor... mi ani nowa Torebka ani fryzjer nie pomógł.... Do tego wyszłam ze sklepu na miasto z koszykiem na zakupy.... Rozkleiłam się na środku drogi sad

Kamcia,

ja wlasnie wrocilam z zakupow, musialam wreszcie wyjsc, bo juz tylko swiatelko mialam w lodowce.

Najblizszy sklep to ten, w ktorym robilismy zakupy oboje, kawiarenka gdzie pilismy kawe i cale to pieprzenie.
Lazac z tym koszykiem tak naprawde do mnie z cala sila dotarlo, ze jakis etap w moim  zyciu naprawde sie skonczyl, ze kupuje dla siebie tylko, ze nie ma juz opcji co zrobimy na obiad w niedziele, co w sobote na kolecje, a moze zjemy w restauracji. Nie ma. Nie ma nas. Chodzilam i lzy mi lecialy, ludzie gapili sie. Taka sprawa codzienna, zakupy, a taka konfrontacja z rzeczywistoscia.
Oczywiscie zeby sie dobic, myslala, ze skoro spedzaja weekend razem albo i dluzej, to na pewno razem wybiora sie do sklepu, usmiechnieci, wybierajac wspolnie produkty.

W ogole ludzie strasznie mnie irytowali,, bo piatek to luzniejsi, plany na weekend, bo smieja sie. Kupilam co mialam kupic i ucieklam do domu jak najszybciej.

Pmimo, ze nie mam kasy, jestem zupelnie splukana pomyslalam, ze moze kupic cos sobie, albo fryzjer jak piszesz, ale doszlam do wniosku ze wydam ostatnie pieniadze, a nie pomoze mi to w niczym, bo nie poczuje sie lepiej, bo zalu nic w tej chwili nie zmieni, taki zalosny akt to bylby tylko.

Trzymaj sie Kochana,
A

11 471

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Chciałabym jakoś pocieszyć... ale w takich sytuacjach żadne pociechy nie mają skutku..... napisałabym że będzie dobrze bo przecież musi byc kiedyś.

11 472

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mi się udało, od wczoraj mam 6 dni wolnego, teraz pierwszy raz siędzę i nie mam za bardzo co z sobą zrobić smile Aż w desperacji się na ochotnika jutro na parę godzin do pracy zgłosiłem big_smile Wieczorem, w sobotę impreza, w niedziele kac to sobie pośpię, zapisałem się na treningi, w niedziele rozmowa o moich oczekiwaniach z "mentorem" (kurde tu strasznie się angażują jak chodzisz na jakieś zajęcia, w Polsce parę razy byłem grupa 40 osób jeden trener i wioo, a tu 8 osób każdy ma ankietę co do oczekiwań i efektów, trener i osoba od wsparcia mentalnego, normalnie bajka) Książki zakupione, dzięki krych23. Także leci czas, mijają dni, potem tygodnie. Byle żeby nie siedzieć i użalać się nad sobą. Pamiętajcie ta DRUGA strona was nie chce, więc to WY musicie SIEBIE chcieć, inwestować, uczyć się, czytać, aktywnie spędzać czas.

Parę dni temu załamawyłem się, jakoś ochłonąłem i wiem że ode mnie nie zależy co się stanie z moim małżeństwem, bo jedna osoba to za mało. Zdaję sobię sprawę, że za kilka dni, tygodni, weźmie mnie na wspomnienia i znowu siądę jak osioł i zacznę rozdrapywać rany. Ale wiem że to minie. Pamiętam słowa mojej babci (94lata) jak leżała w szpitalu co powiedziała mi i mojej żonie: Pamiętaj co czynisz drugiej osobie, zawsze do Ciebie powróci. Bądź dobry to i będzie dobrze dla Ciebie.

11 473

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

zakupy - co w niedziele na obiad itd. WSZYSTKO to prxzerabialam. wlasnie wrocilam do domu. po pracy skonczylam na solarium, potem do sklepu po cos do jedzonka, zaraz biore sie za sprzatanie. mam 9 dni wolnego smile) tak, i nie boje sie. Annapanna - napisz pozniej jak sobie 'radzilam'. teraz proste pytanie: kto dzisiaj dziewczyny na skypa?  tylko ze to bedzie poooozniej bo musze sie ogarnac.

11 474 Ostatnio edytowany przez ZnowuPannaAnna (2013-10-25 19:25:15)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

zakupy - co w niedziele na obiad itd. WSZYSTKO to prxzerabialam. wlasnie wrocilam do domu. po pracy skonczylam na solarium, potem do sklepu po cos do jedzonka, zaraz biore sie za sprzatanie. mam 9 dni wolnego smile) tak, i nie boje sie. Annapanna - napisz pozniej jak sobie 'radzilam'. teraz proste pytanie: kto dzisiaj dziewczyny na skypa?  tylko ze to bedzie poooozniej bo musze sie ogarnac.

ja pierdziele Kiedysbylam, az ciezko uwierzyc, ze bylas kiedys w emocjonalnej matni, a i wciaz roznie bywa, ale dajesz rade.  Pisz, bo chwytam sie Ciebie jako przykladu, ze z kazdego gowna wyjsc mozna z podniesiona glowa.

11 475

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dobrej nocy

11 476

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam ;-)
Jak wieczorek?
U mnie jak w kalejdoskopie- wracałam do domu załamana, zniechęcona, wizja staropanieństwa...
Teraz siedzę i jest ok ... nie rwie mnie do niego..
dziwne to wszystko...

11 477

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Witam ;-)
Jak wieczorek?
U mnie jak w kalejdoskopie- wracałam do domu załamana, zniechęcona, wizja staropanieństwa...
Teraz siedzę i jest ok ... nie rwie mnie do niego..
dziwne to wszystko...

ja też jestem :)wizja staropanieństwa?naprawdę Fragi to co ja mam powiedzieć tongue ?proszę Cię,młoda laska z Ciebie kochana,
u mnie wieczór spokojny,jutro wyjazd do koleżanki a dziś piwo z colą smile
piątkowy weekend a ja nie mam ochoty do niego napisać,nie zamęczam się myślą,że on jest teraz z nią.Mam to w nosie,dziwne jak szybko zaszły we mnie takie zmiany.Jeszcze 2 tyg.temu ryczałam przez cały weekend i tak było od 4 sierpnia.:/Łapie się tez na tym,że coraz mniej siedzi mi w głowie,coraz rzadziej o nim myślę.Nie wiem czy ktoś mnie zrozumie ale czuję tak jakby siedział mi w głowie i był obecny ze mną każdego dnia ale gdzieś tam z tyłu głowy i jakby był coraz słabszy.Chęć kontaktu z nim minęła i nie wraca jak na razie.Każdą myśl o nim niszczę w zarodku,przypominając sobie jego chamskie zachowanie przed wyprowadzką moją.Dzisiaj też wiem,że kryzys jaki przeżyliśmy był jednym z większych i że wina leżała pośrodku.Ale do diabła,to nie jest wytłumaczenie jego niewierności i temu,że uległ fascynacji koleżanką.Nawet jeśli się zakochał to normalny człowiek najpierw kończy jeden związek z szacunkiem i szczerością wobec pierwszego partnera a potem pakuje się w drugi.Nikt normalny nie działa na 2 fronty i nie rani osoby z którą było się 5 lat i czeka aż ta stara miłość zakończy znajomość.Dupek,tchórz,padalec,taki Piotruś Pan dla ubogich!!!Wredna jestem ale chyba to prawda że od miłości do  nienawiści jeden krok.Z tym,że może nie tak bardzo go nienawidzę jak brzydzę się nim i staje mi się kimś kogo znałam kiedyś ale już znać nie chcę.

11 478

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ja od 0,5 godziny oczyszczam organizm ... i zapomniałam kupi chusteczek :,(

11 479

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

zakupy - co w niedziele na obiad itd. WSZYSTKO to prxzerabialam. wlasnie wrocilam do domu. po pracy skonczylam na solarium, potem do sklepu po cos do jedzonka, zaraz biore sie za sprzatanie. mam 9 dni wolnego smile) tak, i nie boje sie. Annapanna - napisz pozniej jak sobie 'radzilam'. teraz proste pytanie: kto dzisiaj dziewczyny na skypa?  tylko ze to bedzie poooozniej bo musze sie ogarnac.

ja z przyjemnością zasiadłabym do skypa z tobą kiedysbyłam i innymi fajnymi kobitkami ale od paru dni nie mogę włączyć go i ciągle myśli i chocbym cały dzień czekała to nie ukaże mi się znaczek ze jestem dostępna.GG mi działa tongue bez zarzutu smile

11 480

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hello smile
Spoko ekipa jest tutaj. Wpadłem przelotem.
Carpathia - wesoła z Ciebie dziewczyna. Pamietam post z duużymi emotionkami. Bardzo mnie rozbawił.
Co do Waszych fagusów dziewczyny (Carpathia, ZnowuPannaAnna), szczerze przeżegnałem się. 
Smary, suknie ślubne...Hardcorowa werjsa amoku, gniewu i kto wie czego jeszcze. Ich to już tylko na egzorcyzmy.
Kiedyśbyłam - powodzonka jutro.
Hell - luz. Szok, jak doświadczenie, lektury, forum "otwierają umysł". Mam w zanadrzu jeszcze z 10 poradników.
Niewiedza kosztuje. Ja już w życiu wystarczająco zapłaciłem.
Pozdrawiam ekipę.

11 481

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wyje, nie wiedziala ze mozna tak plakac.
Chce miec to za soba, chce sie obudzic w innej rzeczywistosci, te pierwszw minuty po przebudzueniu, kiedy jeszcze sni sie, rzezywistosc puka, ale moze uda sie jeszcze zasnac. Znow sie budzisz, fajny moment, wszysko dociera z caly swoja moca.

11 482

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

nie lamac sie dziewczyny!!! to minie. Tyle, ale swoje musicie przeplakac i przeczekac...

11 483

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
paprotka85 napisał/a:
Fragi20 napisał/a:

Witam ;-)
Jak wieczorek?
U mnie jak w kalejdoskopie- wracałam do domu załamana, zniechęcona, wizja staropanieństwa...
Teraz siedzę i jest ok ... nie rwie mnie do niego..
dziwne to wszystko...

ja też jestem :)wizja staropanieństwa?naprawdę Fragi to co ja mam powiedzieć tongue ?proszę Cię,młoda laska z Ciebie kochana,
u mnie wieczór spokojny,jutro wyjazd do koleżanki a dziś piwo z colą smile
piątkowy weekend a ja nie mam ochoty do niego napisać,nie zamęczam się myślą,że on jest teraz z nią.Mam to w nosie,dziwne jak szybko zaszły we mnie takie zmiany.Jeszcze 2 tyg.temu ryczałam przez cały weekend i tak było od 4 sierpnia.:/Łapie się tez na tym,że coraz mniej siedzi mi w głowie,coraz rzadziej o nim myślę.Nie wiem czy ktoś mnie zrozumie ale czuję tak jakby siedział mi w głowie i był obecny ze mną każdego dnia ale gdzieś tam z tyłu głowy i jakby był coraz słabszy.Chęć kontaktu z nim minęła i nie wraca jak na razie.Każdą myśl o nim niszczę w zarodku,przypominając sobie jego chamskie zachowanie przed wyprowadzką moją.Dzisiaj też wiem,że kryzys jaki przeżyliśmy był jednym z większych i że wina leżała pośrodku.Ale do diabła,to nie jest wytłumaczenie jego niewierności i temu,że uległ fascynacji koleżanką.Nawet jeśli się zakochał to normalny człowiek najpierw kończy jeden związek z szacunkiem i szczerością wobec pierwszego partnera a potem pakuje się w drugi.Nikt normalny nie działa na 2 fronty i nie rani osoby z którą było się 5 lat i czeka aż ta stara miłość zakończy znajomość.Dupek,tchórz,padalec,taki Piotruś Pan dla ubogich!!!Wredna jestem ale chyba to prawda że od miłości do  nienawiści jeden krok.Z tym,że może nie tak bardzo go nienawidzę jak brzydzę się nim i staje mi się kimś kogo znałam kiedyś ale już znać nie chcę.

Tu o nie o wiek pewnie chodzi, a o umiejętność znalezienia kogoś, pokochania.. Sama nie wiem.. ja chcę kochać, wiem to, ale czy ktoś pokocha mnie..? Czy znów się wypali i odejdzie.. ? ehh...

Co do myślenia o byłym- mam tak samo. i cieszę się, że o tym napisałaś, to chyba dobry znak, że to w jakiś sposób jest normalne.. Że on codziennie jest obecny w głowie, ale nie przywiązuje do tego wagi, po prostu... Nie myślę za dużo, nie analizuję, po prostu z tym żyję..

Zdarzają się momenty, ze mnie bolą te myśli, że chciałabym go i takie tam, ale coraz rzadziej na szczęście... I tak jak Ty- szybko staram się odpychać te myśli.. Wtedy sobie myślę, że nie chcę go tu- zdradzającego, kłamiącego, nie-kochającego...

Czyli zdrowiejemy miejmy nadzieję... smile

11 484

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kamcia138 napisał/a:

Fragi20

Owszem przeszłam to, ale teraz to boli podwójnie mam myśli że to może ze mną coś nie tak może to mnie nie da się kochac może mi to nie pisane....

qrcze, ja też tak często myślę i kiedy tylko to się pojawia, to mam ochotę wybaczyć wszystko co złe, udać że nic nie pamiętam, niczego nie słyszałam i poniżyć się tak nisko, jak tylko nisko jestem w stanie zgiąć swój "kręgosłup moralny" , żeby wrócił...
A za chwile wyję z bezsilności nad własną głupotą i błagam, żeby zatrzasnęła mi się w głowie na zawsze szufladka z historią pt."My". Ale to ciągle powraca, bo mamy dwoje dzieci i oni ze sobą dość często rozmawiają...

Boże, wstrzymaj ziemię, ja wysiadam!!!

11 485 Ostatnio edytowany przez Carpathia (2013-10-26 12:58:04)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
krych23 napisał/a:

Hello smile
Spoko ekipa jest tutaj. Wpadłem przelotem.
Carpathia - wesoła z Ciebie dziewczyna. Pamietam post z duużymi emotionkami. Bardzo mnie rozbawił.
Co do Waszych fagusów dziewczyny (Carpathia, ZnowuPannaAnna), szczerze przeżegnałem się. 
Smary, suknie ślubne...Hardcorowa werjsa amoku, gniewu i kto wie czego jeszcze. Ich to już tylko na egzorcyzmy.

A dziękuję, staram się nie zostać w czarnej doooopie lol
Również serdecznie pozdrawiamObrazek dodany przez użytkowniczkę

11 486

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

dajcie mi kopa bo sie stresuje jak nie wiem. zoladek scisniety, ma byc za pol godziny hmm

wszystko to utwierdza mnie w przekonaniu jak to wszystko na mnie wplywa, takeigo scisku nie czulam juz od 2 miesiecy, wlasnie ostatni raz kiedy byl. wyporwadza mnie z rownowagi t owszystko, wiec lepiej jak go nie ma!!

11 487

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

... od 4.00 rano głowa pęka, miliony myśli, wyobrażeń, przekleństw, domysłów, płaczu, niemego krzyku i nie wiem już czego jeszcze... Dostałam dziś szaleju!!!!!

Nie mogę się pozbierać. Przed dwoma godzinami miałam pomysł, żeby pojechać do mojego domu (w Niemczech) i stanąć pod drzwiami i zobaczyć te ich przerażone twarze, że "co ja tutaj robię". Strasznie, strasznie chciałam to zrobić (myśle sobie  - będę miała dowód, że to on zdradził (w końcu jesteśmy jeszcze małżeństwem, nie było żadnego rozwodu, separacji). Nie będzie mógł  mnie "straszyć" tym swoim oznajmiającym tonem"myśle, że rozstaniemy się jak ludzie, bez orzekania o winie". Jak ludzie?! Jakim prawem takie bydle oczekuje ode mnie szacunku. I wiecie co, ja naprawdę chciałabym to zrobić: wiem, że ona tam jest dzisiaj z nim...
Boże, dlaczego tak to boli!!!  Czemu nie można się z tym pogodzić?
Nie pisałam Wam o tym, ale chyba muszę wyjaśnić coś więcej o swojej sytuacji: w czerwcu tego roku odeszłam od mojego męża wracając do Polski (mieszkaliśmy przez ostatnie lata w Niemczech),wyprowadziłam się z naszego wspólnego domu pod Dortmundem. Stało się to po wielomiesięcznym kryzysie: awanturach,kłótniach, 3-krotnym pobiciu, interwencji policji, wmawianiu mi depresji, chorób psychicznych, itp. Ostatecznie udało nam się "jakoś porozumieć", że dla dobra nas wszystkich trzeba się rozstać (mamy dwie córeczki 3 i 8 lat). Podpisaliśmy sobie nawet taką umowę między sobą. Miałam wyjechać do swojego domu w Polsce po zakończeniu roku szkolnego w Niemczech, czyli pod koniec lipca. Ale znowu emocje mojego męża poniosły i dostałam "szlag". Wtedy powiedziałam dosyć, on posuwa się za daleko.Spakowałam rzeczy swoje i dzieci i malutkim osobowym autkiem wróciłam do mojego starego mieszkania w Polsce, na Śląsku. Przez 4 miesiące rzuciłam się w wir organizowania życia sobie i dzieciom, głównie remonty, sprawy urzędowe. Wtym czasie maż był 2 razy na urlopie, zabierał dzieci do swojej rodziny, a my rozmawialiśmy tylko służbowo. I wciąż słyszałam: no to kiedy składasz pozew o rozwód? A ja wciąż: jeśli masz taką potrzebę, to złóż.
No i od 3 tygodni wiem(Facebook, maile, rozmowa z sąsiadami), że mój mąż ma nową kobietę, że ona mieszka, a przynajmniej po kilka dni bywa w jego (naszym!) domu i że mają się dobrze.
I wtedy wszystko pękło we mnie na miliard kawałków!!!!! - wszystkie przekonywania siebie o tym, że może to dobrze się stało, że tak chyba musiało być, ale czasami również, że może  jeszcze się coś zmieni, on się ocknie, ja "zmięknę", a moze że "dla dobra dzieci", ble,ble,ble.... Ta wiadomość, że jest jakaś ONA dobiła mnie!!! Nigdy, nigdy, nigdy nie przypuszczałam, że cos takiego może mnie tak poturbować, tak mi dowalić, tak mnie przytłaczać i zatruwać moje życie.
Od tamtego czasu przez moją głowę przelewają się tajfuny najgorszych myśli od zemsty po wybaczenie i spokój i racjonalizowanie wszystkiego. Tych gorszych jest niestety więcej, są silniejsze i wydają mi się takie oczywiste, słuszne i dozwolone.

Modle się, płaczę, sprzątam, coś robię, nie robię lub wykonuję milion mechanicznych czynności, które nie potrafią i tak zagłuszyć tych potwornych myśli.... Obłęd, obłęd, szaleństwo rozpaczy...

11 488

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

dajcie mi kopa bo sie stresuje jak nie wiem. zoladek scisniety, ma byc za pol godziny hmm

wszystko to utwierdza mnie w przekonaniu jak to wszystko na mnie wplywa, takeigo scisku nie czulam juz od 2 miesiecy, wlasnie ostatni raz kiedy byl. wyporwadza mnie z rownowagi t owszystko, wiec lepiej jak go nie ma!!

kiedyśbyłam -  a pomyśl, że ja bym teraz chciałabym stanąć na przeciwko mojego męża... i trzęsłabym się tak jak Ty teraz

Trzymaj się! Dasz mu radę!

11 489

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

pojechal. byl godzine. wypilismy kawe. spokojnie, bez emocji. wygladal marnie, zarosniety, stara bluza. podpisalismy umowe ze wisze mu kase do konca roku. pogadalismy o moich rodzicach, jego - standard. Pytal co w pracy, czy wszystko ok. pytal kto mieszka: 'Polska?' ja mowie ze Polska. 'czlopak czy dziewczyna?' - 'a jakie to ma znaczenie'?  - 'no chcialbym wiedziec' - na co ja bez komentarza juz smile no pewnie sie domyslil ze facet. i dobrze. mowi: 'ladnie przed domem' (moje dynie i inne dekoracje). no i tyle. mowi ze sprzedaje motor - na co ja zdziwienie, a on ze koszty musi zmiejszyc. ??? co, wynajem mieszkanka drogi??? oj oj. nie wnikalam ale cos jest na rzeczy, chyba finansowo odczuwa - i dobrze. o rozwodzie NIC. zero. nie placze. boli, ale jest ok. sama nie wiem co czuje do niego juz. na pewno sentyment i symaptie. Boze..... chyba powoli mu wybaczam po prostu?? mysle ze spotkanei jak najbardziej na moj plus. dostaje to co chcial. ta zla zona, wcale nie jest chyba taka zla, nie robi mu problemow, jest zadowolona i radzi sobie. a on ponosi konsekwnecje swojego nowego zycia. ehhh, no widac tak musi byc.

11 490

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Głowa do góry i do przodu. Patrz w przyszłość bo tam spędzisz ręsztę życia. A kto wie na kogo wypadnie.

Wszyscy o powrotach mówią: nie wchodzi się do tej samej rzeki dwa razy. Przypominam czas płynie i rzeka też, wiele się zmienia

11 491

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
hell napisał/a:

Głowa do góry i do przodu. Patrz w przyszłość bo tam spędzisz ręsztę życia. A kto wie na kogo wypadnie.

Wszyscy o powrotach mówią: nie wchodzi się do tej samej rzeki dwa razy. Przypominam czas płynie i rzeka też, wiele się zmienia

Wszyscy którzy tak twierdzą mają"świętą racje" to nie tylko rzeka się zmienia ale pozostają tak rozległe rany, upokorzenia że jest to prawie nie możliwe i nie ma niestety żadnej przyszłości.Pogrążamy się poprzez powroty i sami sobie robimy kolejną szramę na psychice.A kuracja przeciągnie się w nieskończoność.Pozdrawiam wszystkich,całą ekipę.

11 492

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Są też tacy co weszli i są szczęśliwi

11 493

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Niestety, zgadzam się z mayk'iem -mimo całej tęsknoty i uczucia, które wciąż się we mnie tli, wiem, że te rany by zostały, że nie byłoby już między nami pięknej, 'czystej' miłości.. Niestety...

Nie wiem czy to wina pogody ( choć na nią najłatwiej zrzucić odpowiedzialność), ale jestem dziś jakaś... hmm.. zgaszona..? Nie umiem znaleźć odpowiedniego słowa...Dzień w zasadzie fajnie upłynął, choć nie umiałam się uśmiechnąć.. zakupy też nie pomogły.. Ehh..

i ten cholerny były, pałętający się po mojej głowie... Ile jeszcze...?! To koniec przecież, wiem o tym doskonale, zamknęłam ten rozdział i tą furtkę, nie chcę go, a ciągle mówiąc brzydko 'ryje mi łeb' swoją osobą... Nie widziałam go ponad 3 m-ce, nie kontaktowaliśmy się jakiś miesiąc... wyniszczające to wszystko...

11 494

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

@kiedysbylam - chciał wzbudzić litość, ja po piewszej kłótni i pierwszym razie jak mi powiedziała "nie kocham" też wpadłem w takie zawieszenie, siedziałem bezmyślnie się gapiąc, nie goliłem się, stałem w oknie, ton głosu spadł, nie zwracałem uwagi na to co mam na sobie....

@Fragi20 - pewnie tak będzie, ale ja nigdy nikogo nie skreśliłem na zawsze.

Czas pokaże co będzie. smile A na razie zdrowia bo zimne piwko to to na co czekałem cały tydzień

11 495

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hell dobrze gadasz. Masz w sobie siłę, nazywam ją "dojrzałością".
Rzeka płynie, nigdy nie jest taka sama.
Prawie na każdy cytat, przysłowie, myśl można znaleźć "odbicie lustrzane".
Tak naprawdę uświadamiam sobie ile od nas samych zależy...
To ja przecież wybieram w co chcę wierzyć. Czy chcę w życiu pójść ta drogą, czy tamtą. Czy chcę być szczęśliwy i 10001 innych thinks...Szczęście jest w nas.
Wy, ja , my, boimy się jednego - ZMIAN. To budzi w człowieku PANIKĘ, a czym ona jest? Strachem między innymi...
Zaciskać pięść panie, panowie i rozpocząć Oczyszczający Bunt. Podjąć pewne decyzje.
Uda się, nie uda? Stop!
Warto przestać się zadręczać i po prostu zacząć DZIAŁAĆ.

11 496

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tak właśnie-DZIAŁAĆ.
Tak więc mądra Anusia zamiast siedzieć i zadręczać się smsami jakiegoś pustaka zamierza wykorzystać swoją energię w dobrym kierunku-a mianowicie Redsik jabłkowy plus węgiel-oczywiście ten rysowniczy, no i tworzymy lol lol lol
Powrót do korzeni big_smile

11 497 Ostatnio edytowany przez krych23 (2013-10-26 19:12:58)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Właśnie Carpathia! Gicio!
Nie mam pojęcia na jakim etapie jesteście ludziska w swojej żałobie.
Bo to cierpienie, to właśnie żałoba - ludzie umierają w naszych sercach, umysłach.
Mogą się narodzić ponownie lub nie.
Możemy im na to pozwolić lub nie. Możliwości jest sporo. Mamy WYBÓR.
Proszę, nie odbierajcie mnie jako "kozaka". Swoje wycierpiałem, wypłakałem, nieważne ile litrów. Ciągle kątępluje i to lubię. Dochodzę ciągle do nowych wniosków, odkrywam świat na nowo, moje JA. Ciekawe to wink
Chcę koorwa działać i to robię. To jak z ta reklamą na naszym forum. Może nas irytować, albo...możemy znaleźć sposób i mieć peace of mind.

P.S Carpathia ( dusza artysty? ) dobra jesteś w "węglowych malowidłach"?

11 498

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Krych- jest jedno ale, ja wyboru nie mam, zostałam postawiona przed faktem dokonanym. Więc 'uśmiercam' go na siłę...
Ale mimo tego wszystkiego nie widzę już "nas"... choć wciąż "on" we mnie żyje... Dziwne, nie?

Wciąż dopadają wspomnienia, wciąż czasem mi go brak.. Wciaż czasem płaczę... Wciąż rzadko się uśmiecham... Teraz, kiedy emocje opadły widzę jak daleka, kręta i wyboista droga przede mną.. Ile wieczorów straconych na żalu, bólu, lęku... Ile przede mną wciąż... By poczuć się wolną...

11 499

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No nie chwaląc się kiedyś moja pasja.
Dzisiaj określiłabym to jako "dawno i nieprawda".
Ale taki fajny dryg w paluszkach pozostał, jednak na "smar do rakiet" tak do końca to się nie nadaję lol lol lol lol lol
Wasze zdrówko Obrazek dodany przez użytkowniczkęObrazek dodany przez użytkowniczkęObrazek dodany przez użytkowniczkę

11 500

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi20 masz wybór. To również od Ciebie zależy jak długo "on" będzie wpływał na Twoje szczęście.
Ja także byłem odepchnięty, be, ten zły. Na swój sposób po jakims czasie zącząłem działać.

11 501

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tak wiem "od Ciebie zależy ile będziesz cierpiała" ... Tak, nawet przez chwilę w to wierzyłam...
Czy wpływa na szczęście? Są momenty, ze płaczę, ze mam dość etc.. wtedy wpływa na moje szczęście... coraz mniej takich chwil...
Ale poza tymi chwilami jest w porządku - cokolwiek to znaczy.. Żyję, wywiązuje się z obowiązków, chodzę na zakupy, do kosmetyczki, ze znajomymi, sprawiam sobie przyjemności.. Więc jakby zasadniczo JUŻ na to wszystko nie wpływa... Jakoś sobie buduję swój świat bez niego, przyzwyczajam się, że jestem sama... Ale właśnie.. Wracam (jak dziś) po całym dniu do domu, nie pustego, ale brakuje mi... Brakuje mi tej cholernej obecności, kogoś z kim obejrzałabym film... Nie wiem już czy personalnie jego.. No a druga sprawa, ze wciąż jest obecny w głowie- a na to już za bardzo wpływu nie mam, choćbym nie wiem jak walczyła sama ze sobą..

Wiec pomimo tego, że moje życie się toczy normalnie, to szczęśliwa nie jestem....

11 502 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-10-26 21:26:23)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam Wszystkich i miłego wieczoru życzę.Obrazek dodany przez użytkowniczkę

11 503

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dobry wieczór
ja od dziś wiem że to koniec definytywny , wymusiłam dziś na nim powiedzenie czego , kogo chce: ją czy nas (znaczy mnie i dzieci) zwlekał z odpowiedzią ale w końcu powiedział :- "chce ją " zabolało ale postanowiłam koniec już płaczem koniec z poniżaniem się ,stop koniec i kropka , skoro tak chce to niech spada i niech będzie szczęśliwy , jego wybór jego decyzja , nie ma opcji  o powrocie już nie !!! Jestem fajną wartościową dziewczyna która zasługuje na szczęście i tego się będę trzymać smile
Dobrej nocy i głowy do góry
Moje dwie sentencje ze stopki będą dla mnie myślą przewodnią smile

11 504

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

Dobry wieczór
ja od dziś wiem że to koniec definytywny , wymusiłam dziś na nim powiedzenie czego , kogo chce: ją czy nas (znaczy mnie i dzieci) zwlekał z odpowiedzią ale w końcu powiedział :- "chce ją " zabolało ale postanowiłam koniec już płaczem koniec z poniżaniem się ,stop koniec i kropka , skoro tak chce to niech spada i niech będzie szczęśliwy , jego wybór jego decyzja , nie ma opcji  o powrocie już nie !!! Jestem fajną wartościową dziewczyna która zasługuje na szczęście i tego się będę trzymać smile
Dobrej nocy i głowy do góry
Moje dwie sentencje ze stopki będą dla mnie myślą przewodnią smile

O! To to to!
Płaczemy? Na hu....nam to? Tylko zmarchy dodatkowe.
Rozmyślamy? Na hu...nam to? Myśliwym i tak nie zostaniemy.
Powiem jeszcze tak, jesteśmy:
1) piękne,
2) silne,
3) waleczne,
4) atrakcyjne,
5) zadbane,
6) inteligentne,
7) przedsiębiorcze,
8) seksowne-a co nie można? big_smile
9) pozytywnie zakręcone i postrzelone, gdy trzeba,

Mało? To dopowiem jeszcze kim nie jesteśmy, a na pewno kim nie powinnyśmy być!
1)ofiarami,
2 płaczkami,
3) cierpiętnicami,
4) opcją, jedną z wielu w jego oczach,
5) poczekalnią uczuć,
6) darmowym lokum, gdy szarpie się z myślami, którą wybrać,
7) wiecznie czekającą Millady,
8) workiem treningowym,
9) wierzycielem jego długów

PROSTY RACHUNEK: -OD DZISIAJ NIE ZADAJEMY SIĘ Z DUPKAMI,
                            - MAMY NOGI DO SAMEJ PODŁOGI
                            - DUŻE OCZY I RZĘSY, JAK U ŻABY MONIKI, NA KTÓRE SKUSI SIĘ JESZCZE WIELU.

WNIOSEK: NA JEDNYM POPAPRAŃCU ŚWIAT SIĘ NIE KOŃCZY

11 505

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Żania chyba to samo zrobię za jakiś czas, bo znajomość mojej żony (ex?) już dzisiaj przekroczyła granicę...

Posty [ 11 441 do 11 505 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 175 176 177 178 179 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026