netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 421 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 174 175 176 177 178 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 376 do 11 440 z 14 840 ]

11 376 Ostatnio edytowany przez ZnowuPannaAnna (2013-10-22 22:59:52)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziekuje Wszystkim za cieple slowa, za to, ze jestescie, ze dzieki Forum cholerna emocjonalna czarna dziura nie pochlonela mnie jeszcze.

Kiedysbylam - nie mam tutaj rodziny zeby mnie wspomogla, wiekszosc znajomych wspolna, ale on zdazyl juz oswiadczyc im, ze jest zakochany, wiec ja ludziom zalic sie nie bede, bo wyjde na zrozpaczona idiotke.
Z tymi papierami to taka pulapka, ze dobrze byloby wszystko jak najszybciej zalatwic zebym mogla wyprowadzic sie, odciac, przezyc swoja zalobe i zaczyc zycie, bo to co piszesz o swiadomosci gdzie jest wieczorem (jutro cala noc), mysli co robia, co jej daje z tego co razem sie nauczylismy dobija mnie strasznie, bol jest fizycznie paralizujacy. Ale nie podpisze papierow na goraco, raz juz odmowilam, bo zalozenia separacji nie byly dla mnie korzystne. Dobrze, ze mam kogo sie poradzic, zeby wytlumaczyl ten prawny jezyk. Ja na poczatku chcialam na wariata uciekac, pakowac sie, podpisac co podsunie z adwokatem zeby miec swiety spokoj, ale przemowiono mi do rozsadku, ze mam prawo po 6 latach malzenstwa pertraktowac warunki separacji, domagac sie swoich praw, miec zabezpieczenie na przyszlosc. Najzwyczajnej mam prawo i nawet obowiazek zadbac o siebie, nawet kiedy fizycznie nie czuje, ze teraz istnieje. To mowia mi madrzy ludzie.

M - jutro musze wyjsc z domu i jechac do miasta, nie wiem jak sie zbiore. W ciagu paru dni moja skora zszarzala, wysypaly krosty. Nie mowiac juz jak sie czuje. Dzisiaj zalozylam fajna sukienke, zeby poczuc se lepiej sama ze soba, atrakcyjnie, ale zalosne to. On ma mnie w domu na biezaco, wiec gdybym nie wiem co zalozyla i udawala, to i tak widzi moja zapuchnieta od placzu twarz, podkrazone oczy. M, nie chce juz wracac, decyzja zapadla i pomimo ze strasznie boli, rozpamietuje fajne chwile, przeszlosc, to nie zmienie zdania, zreszta tutaj nie ma juz o co walczyc, zdradzil mnie, zakochal sie, oklamywal.

Dziekuje za wszystkie przytulasy,

A

11 377

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

pannaannna - pisze do Ciebie, bo widze wiele podobienstw w Twojej historii choc u mnie maz oficjalnei nigdy nie powiedzial ze chce z nia byc. Tak czy inaczej - tez w pierwszym etapie chcialam sie wtyporwadzac, uciekac (mysli typu: 'nie to nie!! nic od ciebie nei chce, nie bede tu mieszkac, poradze sobie itd). i tez chcialam jak najszybciej xzalatwiac, a zeby nie myslal ze przeciagam celowo. Tak samo u mnei to w sumie ja 1wsza zakonczylam to w akcie desperacji, wiedzialam ze dalej mnie klamie i nic sobie z tego nie robil, - tak jak Ty  zgodzilas sie na sepracje, ale tak jak Ty nigdy w zyciu nei dopuszczalam tak naprawde mysli ze to moze byc koniec. Jesli chcesz, poczytaj trochem oj watek z poczatku, jak pisalam, wiele spraw sie naprawde pokrywa, Twoich i moich emocji. pisze to po co, zebys naprawde uwierzyla na slowo, ze choc wydaje Cdi sie ze wiesz co robisz teraz ( ina pewno tak jest) ale te emocje sa mimo wszystko ogromne i za jakis czas bedziesz myslec inaczej. Dlatego z formalnosciami daj sobie czasu troche. Niech sie ugryzie. rozstanie, wyprowadzka - to jedno - nie protestuj i faktycznie powinnas t ozrobic. Ale to nei oznacza ze z dnia na dzien masz decydowac o wszystkim, bo on by sobie tak zyczyl. Niem owiac juz o tym, ze jesli by mu sie jednak odwidzialo za jakis czas, a Ty nadal bylabys w stanie mu wybaczc, to tez lepiej dac sobie troche czasu an ie na wariata papiry, rozwod itd. takie jest moje zdanie.

11 378

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kalina32 napisał/a:
justyna252 napisał/a:

Moze i tak czas na przemyslenie wszystkiego, tylko to tak strasznie boli. Chce mi sie wyc! Krzyczec!

Masz siłę jeszcze na to żeby coś przemyśleć? sad
Przeczytałam twoją historię i w głowie mi się zakręciło. Zakochał się w innej. Wiem co czujesz.. Wiem jak to boli. Przechodzę to samo. Od niedawna.
Czasami mam żal do siebie, że go zostawiłam. Dlaczego? Bo przecież powiedział, że kocha nas obie, ale chce zostać przy mnie. A ja nie dam rady.
Nie wiem co by było, gdybym nie zaglądnęła do jego telefonu. Ile by to jeszcze trwało, skoro trwało kilka miesięcy.
I ciągle zadaję sobie pytanie, dlaczego tego nie skończył, skoro mnie kochał? Czy miał zamiar?
Kilka miesięcy żyliśmy w trójkącie. Spotykal się z nią, później jechał do mnie.
Pamiętam też niejedną przykrą sytuację, gdy nie miał ochoty na seks. Mogę się tylko domyślać, co było tego powodem. Rozrywa mnie to od środka sad Strasznie to boli. Strasznie.
Na dzień dzisiejszy szuka pretekstu żeby się ze mną skontaktować. Pisze co jakiś czas, chce pogadać. Twierdzi, że chce ze mną być.
Nie potrafię mu tego wybaczyć. Nie wiem co musiałby zrobić, żeby mnie przekonać. W głębi duszy tego pragnę. Ale on po kilku sms-ach zaczyna odpuszczać. Wiem, że wystarczyłoby jedno moje słowo "wybaczam ci" ale co dalej? Czy będzie uczciwy? Czy skończył tamtą znajomość dla mnie? Przeciez podobno ją kochał. Nie potrafię uwierzyć w to, że to rzucił sad
Od wczoraj wydawało mi się, że jest lepiej. A dzsiaj znowu to samo. Myślę, tęsknię, płaczę. Tyle rzeczy chciałabym żeby mi wyjaśnił sad

Najchetniej zamknelabym sie w ciemnym pokoju z dala od wszystkich, od wszystkiego. Ale nie moge, musze byc silna dla swojej coreczki. Choc i ona widzi ze cos jest nie tak. Nie chce tlumaczyc jej tego wszystkiego, zmieniam temat, staram sie przy  niej usmiechac choc najchetniej plakalabym. Jestem silna dla niej, choc jeszcze nie przekreslilam go. Jeszcze zyje nadzieja ze wszystko bedzie dobrze. Wiem ze z nia skonczyl i nigdy mnie nie zdradzil fizycznie, ze tak to ujme. Nie spotkal sie z nia, nie zdazyl bo o wszystkim sie dowiedzialam. Te rozmowy te telefony. W jednym momencie poczulam jak bym sie zapadla pod ziemie. A co by bylo gdybym sie nie dowiedziala. Nie moge o tym myslec.

11 379 Ostatnio edytowany przez ZnowuPannaAnna (2013-10-22 23:30:22)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

pannaannna - pisze do Ciebie, bo widze wiele podobienstw w Twojej historii choc u mnie maz oficjalnei nigdy nie powiedzial ze chce z nia byc. Tak czy inaczej - tez w pierwszym etapie chcialam sie wtyporwadzac, uciekac (mysli typu: 'nie to nie!! nic od ciebie nei chce, nie bede tu mieszkac, poradze sobie itd). i tez chcialam jak najszybciej xzalatwiac, a zeby nie myslal ze przeciagam celowo. Tak samo u mnei to w sumie ja 1wsza zakonczylam to w akcie desperacji, wiedzialam ze dalej mnie klamie i nic sobie z tego nie robil, - tak jak Ty  zgodzilas sie na sepracje, ale tak jak Ty nigdy w zyciu nei dopuszczalam tak naprawde mysli ze to moze byc koniec. Jesli chcesz, poczytaj trochem oj watek z poczatku, jak pisalam, wiele spraw sie naprawde pokrywa, Twoich i moich emocji. pisze to po co, zebys naprawde uwierzyla na slowo, ze choc wydaje Cdi sie ze wiesz co robisz teraz ( ina pewno tak jest) ale te emocje sa mimo wszystko ogromne i za jakis czas bedziesz myslec inaczej. Dlatego z formalnosciami daj sobie czasu troche. Niech sie ugryzie. rozstanie, wyprowadzka - to jedno - nie protestuj i faktycznie powinnas t ozrobic. Ale to nei oznacza ze z dnia na dzien masz decydowac o wszystkim, bo on by sobie tak zyczyl. Niem owiac juz o tym, ze jesli by mu sie jednak odwidzialo za jakis czas, a Ty nadal bylabys w stanie mu wybaczc, to tez lepiej dac sobie troche czasu an ie na wariata papiry, rozwod itd. takie jest moje zdanie.

Kiedysbylam, dzieki, poczytam zaraz Twoje posty. Nie wiedzialam, ze emocje potrafia byc tak niszczace, chociaz rozne rzeczy w zyciu przechodzi sie. W glowie od mysli, ze dam rade, przezyje, poprzez ogromny zal, patrzylam na jego twarz kiedy przysnal i myslalam, ze taka byla kochana, przezylismy pare fajnych lat, serce rozdarte, do jakiejs histerii wewnetrznej. Teraz pomalu szykuje sie na jutro chyba, slysze z lazienki jak goli wlosy, paznokcie obcina. Jutro po pracy jedzie do niej bezposrednio, tylko prysznic (albo kapiel razem, kurcze, wyobraznia mi szaleje) i do wyra. Jakos trzmalam sie w ciagu dnia a teraz znow chce mi sie wyc. Nawet kiedy porozmawialismy chwile na spokojnie, to przed oczami mam wciaz to, jak klamal zeby ja ukryc, jaki byl okrutny dla mnie, kiedy wrocil nad ranem od niej i zapytalam o kochanke. Straszne slowa mi powiedzial, ze jestem zerem, ze cieszy sie, ze nie mamy dzieci itd, Potem przepraszal, ze w afekcie i takie trucie, ale nie zapomne nigdy tego obcego, zlosliwego wzroku.

11 380

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mialem juz tutaj to dawno wrzucic.
Chyba jeszcze tego nie bylo, mam nadzieje, ze autorka nie bedzie miala nic przeciwko, a moze kogos to zaciekawi, zainspiruje, albo po prostu da komus sile na walke z zyciem.

http://365agni.blogspot.com/

11 381

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie płaczliwe netbabeczki ,do dnia kiedy nie zrozumiecie że pewien etap życia w Waszym związku bezpowrotnie się zakończył i z jutrzejszym dniem należy pomyśleć że należy inaczej ułożyć sobie życie to wylejecie nad użalaniem się nad sytuacją wiadra łez itp. itp. itp.......Głowa do góry,piersi do przodu i szukać alternatywy wraz z pomysłem.Pozdrawiam.

11 382

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wiecie co? Ja juz dłużej chyba nie dam rady...
Sama od niego odeszłam z powodu tej dziewczyny. Nie będę ściemniać i powiem wprost. Tak, czekałam na to, czy się ogarnie, tęskniłam, płakałam, myślałam i wierzyłam, że to zrobi. Że będzie mocno walczył. Bo już po wszystkim stwierdził, że kocha mnie i że chce ze mną być. Minęło 13 dni a on tylko napisał kilka sms-ów. Bez żadnych uniesień. Tak jakby podszedł to tematu w stylu: "jak do mnie nie wróci to trudno"
Nie rozumiem cholera tylko jednego!!!! Pisze mi, że to ze mną chce być, a wiem, że nadal się z nią nie rozstał sad Qrcze! O co w tym chodzi??? sad

Ma doła, dzwoni do mnie żeby się wyżalić. Jest ok, nie odzywa się.
Dłużej nie dam rady sad
Wierzyłam, że wszystko się ułoży, ale im dalej tym bardziej uświadamiam sobie, że gdyby pragnął tego naprawdę, mielibyśmy to juz za sobą.

Nie sądzę, żebym dała mu za mało czasu. Chyba zrozumiałam, że to koniec...

11 383

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Problemy nigdy same nie znikaja. Zastanow sie czy warto. Czy kochasz go. Czy potrafisz wybaczyc. Jesli tak to porozmawiaj z nim. Powiedz mu jak sie czujesz i jak mocno cie skrzywdzil. Kaz mu sie okreslic, wybrac droge ktora chce isc. Nie mozesz byc pocieszycielka jego kiedy ty sama cierpisz.

11 384

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kalina32 napisał/a:

Wiecie co? Ja juz dłużej chyba nie dam rady...
Sama od niego odeszłam z powodu tej dziewczyny. Nie będę ściemniać i powiem wprost. Tak, czekałam na to, czy się ogarnie, tęskniłam, płakałam, myślałam i wierzyłam, że to zrobi. Że będzie mocno walczył. Bo już po wszystkim stwierdził, że kocha mnie i że chce ze mną być. Minęło 13 dni a on tylko napisał kilka sms-ów. Bez żadnych uniesień. Tak jakby podszedł to tematu w stylu: "jak do mnie nie wróci to trudno"
Nie rozumiem cholera tylko jednego!!!! Pisze mi, że to ze mną chce być, a wiem, że nadal się z nią nie rozstał sad Qrcze! O co w tym chodzi??? sad

Ma doła, dzwoni do mnie żeby się wyżalić. Jest ok, nie odzywa się.
Dłużej nie dam rady sad
Wierzyłam, że wszystko się ułoży, ale im dalej tym bardziej uświadamiam sobie, że gdyby pragnął tego naprawdę, mielibyśmy to juz za sobą.

Nie sądzę, żebym dała mu za mało czasu. Chyba zrozumiałam, że to koniec...

Niestety on na chwilę obecną Tobą manipuluje.
Jeszcze jesteś dla niego wyjściem awaryjnym.
On jeszcze nie wie czy chce być z Tobą czy z tą drugą.
Ale czy on kocha Ciebie?
Wybacz, ale myślę, że nie.

11 385

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Justyna - czy go kocham? Tak, kocham go. A czy warto? Tego nie wiem i dlatego się boję.
Czy potrafię wybaczyć? - myslę, ży gdyby dał mi powód, pokazał, że jestem ważna, nie odpuściłby tak łatwo, może....
Dzisiaj rano dotarły do mnie szczegóły z naszego "wspólnego" życia. Z ostatnich kilku miesięcy. To jak nie odbierał telefonu a później oddzwonił po 2 godz, tłumacząc się, że spał. Teraz już wiem, że prawdopodobnie byli razem. To jak pojawił się u niego w samochodzie koc, tłumaczył, że to mamy. To jak chciałam zrobić mu kiedyś niespodziankę i przyjechałam do niego wieczorem, zadzwoniłam, że jestem, poprosiłam żeby zszedł na dół, zaproponowałam kawę. Nie było w nim entuzjazmu i powiedział mi, żebym uprzedzała go o takich rzeczach. To jak nie miał ochoty na seks. Cholera... dopiero teraz to do mnie dociera. Co to wszystko mogło znaczyć sad Boli strasznie.

Lexpar - dziękuję za ocenę sytuacji z męskiego punktu widzenia. Myślę, że możesz mieć rację. I dziękuję za dosadną analizę sytuacji. Mimo tego, że zabolało. Chyba pora otworzyć oczy...

Wiecie co planowałam? Pozwolić mu na to, żeby wiedział, że w każdej chwili może ze mną pogadać. Że jestem... Pomyślałam, że może jak znowu zobaczy we mnie przyjaciółkę, zrozumie, że traci coś wyjątkowego.
Głupie to było sad
Pora chyba się odciąć i przestać odp telefony, przestać odpisywać na sms-y.

11 386

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strzała wszystkim!
U mnie dziś lepiej, obyło się jakoś bez % smile
A tych kredek, jak nie było, tak nie ma!
Ktoś kłamie!

11 387

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam!
Woytek, dziękuje za link do bloga- mega motywacja, silna kobieta.

Dziś troszkę lepiej, choć wciąż niestabilnie. Chciałam o tym napisać,że 12h płaczu oczyściło, jest lepiej niż wczoraj, choć gorzej niż tydzień temu...
Ale.. Udało się przeżyć kolejny dzień...

11 388

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Cześć Carpathia

A mnie dzisiaj boli jak diabli!!! Kurde, JAK to boli sad

Oczywiście nakręciłam się, czy by też nie napisać czegoś w stylu: minął miesiąc, czy jesteś zadowolony ze swojej decyzji, czy podtrzymujesz ją... coś podobnego.

Ale zaraz rozkminiłam, że po pierwsze, tak właśnie jest, po drugie, tylko się ośmieszę i upokorzę, a po trzecie, spalę doszczętnie już na wstępie pewną znajomość, która pojawiła się w moim życiu, ustawiając ją na drugiej (przegranej) pozycji. Chociaż pewnie i tak jest przegrana, bo ja nic nie jestem w stanie z siebie wykrzesać sad

Więc nie piszę

11 389

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie.... glowy do gory....

Fragi - ja po jakis 3-4 miesiacach tez mialam jakis kryzys powiem Ci, ze momentami mialam wrazenei ze jest gorzej niz po 2 miesiacach dajmy na to. Zmeczenie. To chyba to.... Ale potem zbierasz dupke w troki i od nowa.... smile Bedzie dobrze, ja tylko obiecuje sobie, ze nawet jak juz nie bede tutaj pisac tak duzo, to wroce kiedys, nei wiem, za rok, za dwa i napisze cos w swoim wlasnym watku smile ic chaialabym zebys zarowno Ty Fragi jak i cala reszta nas tak zrobila smile A nie, ze jak juz przejdzie sie ta linie, granice w wyzdrowieniu to sie znika.

Wieanna  - zobacz, wczoraj M. chciala pisac, dzisiaj Ty - dokladnie to samo pytanie: 'hej... minal juz miesiac/ 3 meisiace 10 miesiecy, chcialam tylko zapytac czy jestes pewien swojej decyzji, jesl itak to w porzadku....'  !!!! to jest straszne smile) KAZDA z nas ma chyba takei mysli, ja tez miewam, ale NIE PISAC, no nie pisac a przynajmniej nie takie rzeczy... to juz lepiej, juz w najgorszym wypadku zapytac normalnie jak leci (takie moje zdanie). Jesli juz mamy sie jak z pietruchy urwac smile i odezwac po ilus miesiacach, to epiej napsiac chyba 'czesc, ja kleci, wszystko dobrze u ciebie?' niz pytac czy przypadkiem nie zmienil zdanie. Mniejsze osmieszenie..... jesli nie odpisza nawet po prostu CO U NIEGO, jak jest w 99% no to mamy odpowiedz na swoje niezadane pytanie (czy przypadkiem nie zaluje, nei zmieni lzdania i nie marzy o powrocie).

11 390

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hej Kiedysbylam!

Tak, ja myślę, że warto będzie tu wrócić z głową uniesioną, ze się dało, przeżyło, że życie zaskoczyło nas pozytywnie, bo jakoś uparcie wierzę w to, że tak będzie... Że to życie, ten los, coś jeszcze dla mnie ma poza rozczarowaniami i samotnością. Z resztą chyba najgorsze już za mną... I tak chyba po tym meega dole z ostatnich dni, jakoś racjonalniej na to patrzę (choć nie wiem jak długo to potrwa).. Wreszcie potrafię sobie powiedzieć, że to, co się wydarzyło, nawet jeśli mnie złamało, nawet jeśli upadłam to tylko doda mi siły, że z czasem  będę z siebie dumna, że przebolałam, że umiałam bez niego..
Także na pewno tu napiszę, z resztą forum już zawsze zapamiętam jako moją oazę, ucieczkę od rzeczywistości, ukojenie.. Pamiętam jak siadałam tu zaraz po. Siedząc z Wami nie czułam nic, jakby świat nie istniał, wiem, to takie dziwne, ale naprawdę tylko tutaj wtedy czułam się bezpiecznie. Bo ktoś tutaj mnie rozumiał, mój ból...

Co do pisania- wybaczcie, ale mi ktoś to mądrze uświadomił.. Oni tego nie czują, nie tęsknią, nie płaczą, nie myślą o nas non stop jak my o nich.. Taki sms jedynie ich zaskoczy "Minęło x miesięcy, a ta dalej w czarnej dupie?" - tak sobie wyobrażam ich reakcję. Zajęci są swoim życiem, nowymi 'okazami'.. Zrozumiałam to w mig, jak mój eks, po którejś tam mojej wpadce sms-owej napisał mi tak "Nie wiem jak ubrać to w słowa, by brzmiało wiarygodnie, ale doskonale rozumiem co czujesz i jak teraz jest".. Czyli u niego tak nie jest, jemu jest dobrze.. Więc..? wniosek prosty.. Ale zawsze możecie napisać i same się przekonać, ale ostrzegam- mocno to odchorowałam,...

11 391

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzięki Fragi, Kiedysbylam...

Dlatego tego nie robię. Tylko po prostu strasznie mnie boli, jak ktoś z najbliższej osoby zamienia się w najbardziej obcego człowieka na świecie. To co, to kurde teatr był??? Ech boli dzisiaj, nie radzę sobie, szkoda gadać.

11 392

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wianna jak Cie czytam to normalnie prawie kazda jedna emocja, mysl przeszla tez przez moja glowe - no np to ze jak mozna z tak bliskiej osoby stac sie TAK daleka osoba. heh smile tez to mialam, teraz - nie robi to na mnie juz az takiego wrazenia. TAK, jest to mozliwe. Zreszta, oni tego naprawde tak nie analizuja, to nie jest tak ze on iSPECJALNIE, celowo postanawiaja 'to ja jej pokaze jak mam ja w duuu'. Nie, po prostu z momentem podjecia decyzji klamka zapada i koniec - skoro nie jestesmy razem  - to nie. No to automatycznie ,w jednej chwili konczy sie wszystko co byl owczesniej. i dlatego my to tak odbieramy ze nagle nie ma NIC. zero kontaktu

11 393

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam. Dołaczę tu jako ta porzucona po raz kolejny... 3 lata temu rozwiodłam się, przeżyłam to okrutnie - zostawił mnie dla innej chociaż pewnie było ich więcej. Ale z tym juz sobie poradziłam. Problem się powtórzył...

Po rozwodzie miałam kilka znajomości które nie były trwałe i nie obeszły mnie aż tak... ale pół roku temu zaczęłam spotykac się z kimś kto pozwolił mi uwierzyć że mogę być szczęśliwa że może być dobrze. Zacznę od tego że poznałam go w sieci, wiem to pewnie każdy potępi bo czy można w sieci znaleźć osobę wartościową z zasadami?! I do tego odległość. Miałam dużo wątpliwości i nieufności że pewnie nic z tego nie będzie, ale on umiejetnie zaszczepił we mnie optymizm. Były te motylki była fascynacja i były spotkania. Kiedy się spotkaliśmy on powiedział że nie umie kochac, że nigdy nie kochał bo nie umie i że tym razem też nie umie poczuć tego ale chce być ze mną. Zaryzykowałam, niestety kiedy doszło do spotkania My + nasze córki czas minął szybko i dość uroczo, od jego cvórki nawet usłyszałam słowa Kocham Cię.
Niestety kiedy wróciłam do siebie on przestał sie odzywać od tak... odchodziłam od zmysłów choc czułam że to koniec. W końcu napisał że musiał sobie to poukładać że nie umie sie zmienic i byc taki jak ja tego pragne i lepiej dla mnie będzie jak zerwiemy kontakt.... I tak zakończył znajomość jedną wiadomością... to upokarzające.

Jest to dość świeże bo 4 dni to trwa, po raz drugi tak intensywnie to przeżywam, nie jem żle sypiam całe dnie najchętniej spedziła bym w łóżku, po prostu nic mi się nie chce... Może to nie był jakiś długi związek z dużym stażem i wielkimi wspomnieniami... ale to mnie boli okrutnie.

11 394

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tak, ja też to przerabiałam- jak nagle z najbliższych sobie osób staliśmy się sobie obcy.. Ot tak.. Jak pstryknięcie palcem w jego wykonaniu. Nie mówiąc o tym, że był po prostu moim przyjacielem.. Nie tylko partnerem,,, Już go nie obchodzę, etc... Ale teraz wiem, chyba, że to był proces.. że coraz mniej  i mniej go obchodziłam, bo nie ma co się oszukiwać, że rozstanie, dzień, od którego ja zaczęłam cierpieć, dla niego był chyba końcem tej 'męki bycia ze mną'.. Ze obca stałam mu się dużo wcześniej.. Szkoda, że nie umiał o tym mówić, ale nic to...

kamcia- Ty już wiesz, że po wszystkim można się podnieść, że po każdym dole jest wzniesienie i że wiele jeszcze przed nami wszystkimi. Jedno piekło rozwodu masz już za sobą- wyszłaś z tego, więc na pewno jesteś bardzo silna! Tym razem też Ci się uda, na pewno! Będzie boleć z pewnością, tutaj można się wyżalić... A z czasem będzie tylko lepiej...

Trzymaj się!

11 395

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tak, ja też to przerabiałam- jak nagle z najbliższych sobie osób staliśmy się sobie obcy.. Ot tak.. Jak pstryknięcie palcem w jego wykonaniu. Nie mówiąc o tym, że był po prostu moim przyjacielem.. Nie tylko partnerem,,, Już go nie obchodzę, etc... Ale teraz wiem, chyba, że to był proces.. że coraz mniej  i mniej go obchodziłam, bo nie ma co się oszukiwać, że rozstanie, dzień, od którego ja zaczęłam cierpieć, dla niego był chyba końcem tej 'męki bycia ze mną'.. Ze obca stałam mu się dużo wcześniej.. Szkoda, że nie umiał o tym mówić, ale nic to...

kamcia- Ty już wiesz, że po wszystkim można się podnieść, że po każdym dole jest wzniesienie i że wiele jeszcze przed nami wszystkimi. Jedno piekło rozwodu masz już za sobą- wyszłaś z tego, więc na pewno jesteś bardzo silna! Tym razem też Ci się uda, na pewno! Będzie boleć z pewnością, tutaj można się wyżalić... A z czasem będzie tylko lepiej...

Trzymaj się!

11 396

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi20

Owszem przeszłam to, ale teraz to boli podwójnie mam myśli że to może ze mną coś nie tak może to mnie nie da się kochac może mi to nie pisane....

11 397

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi; Kiedysbylam; Wieanna - dziwne że jesteśmy wszystkie (wszyscy) tak do siebie podobni a jednocześnie tak inni...
Ja również Wam dziękuję... jak do tej pory nie napisałam i ta chęć troszkę się zmniejszyła...



siedze sobie i myśle jaka to ja jestem głupia... jak głupie było moje zachowanie... nie żebym się go wstydziła, tak wtedy czułam, tak teraz czuje, jednak będąc już jakiś czas na forum widzę, że postępując tak jak postępowałam tylko mu ułatwiłam... swoim zachowaniem przekreśliłam szansę jaką może jeszcze wtedy miałam...
zastanawiam się czy zmieniając swoje zachowanie, podejście mogę po tym wszystkim na coś jeszcze liczyć...
To takie lużne i chaotyczne myśli na dziś (dlatego tak nieskładnie napisane...)

11 398

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja mam takie pytanie ogolne - kto wie kto tu rządzi na tym forum?? chodzi mi o jakiegos admina czy moda.
Pytam dlatego, ze jak wiecie Bags jest na banicji, a wydaje mi sie, ze jego obecnosc i rady byly nieocenione i bezcenne.
Dlatego chce napisac do osob "przy wladzy" z prosba o jego "ulaskawinie" i przywrocenie do "zycia"
Wiem, ze osoby, ktore go znaja lub czytaly jego posty przylacza sie do mojej prosby.

11 399

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
M. napisał/a:

siedze sobie i myśle jaka to ja jestem głupia... jak głupie było moje zachowanie... nie żebym się go wstydziła, tak wtedy czułam, tak teraz czuje, jednak będąc już jakiś czas na forum widzę, że postępując tak jak postępowałam tylko mu ułatwiłam... swoim zachowaniem przekreśliłam szansę jaką może jeszcze wtedy miałam...
zastanawiam się czy zmieniając swoje zachowanie, podejście mogę po tym wszystkim na coś jeszcze liczyć...

M., teraz ja mam uczucie, że mam dokładnie i kompletnie te same myśli, co Ty... te same...

Ja już wiem, że moja sprawa jest pogrzebana i przyklepana. Muszę zmienić swoje podejście i zachowanie, by móc w ogóle jeszcze na coś liczyć, ale tylko coś nowego wchodzi w grę. Jednocześnie wiem już, że będę musiała "zaprzeć się samej siebie" jak to się mówi, i że będzie to strasznie bolesne. Jednak nawet to nie daje mi żadnej gwarancji, że będę jeszcze kiedykolwiek szczęśliwa. I ta myśl rozdziera mi serce sad

A za Bagsem też tęsknię.

11 400

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nikt nie ma gwarancji na to że będzie szczęśliwy... wydaje nam się że jestesmy spełnieni a jutro już wszystko pryska jak bańka mydlana....

Zostałam znowu porzucona nie umiem sobie z tym poradzić kompletnie... Sama się dziwię że tak to przechodzę w końcu to trwało krótko sad
Ale boli okrutnie, tęsknie za nim za jego powiedzonkami za sarkazmem ech.... Nie wiem jak to ogarnę

11 401

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

u mnie dziś 3 dzień wewnętrznego spokoju smile dziś był nawet  pożartowaliśmy jak za dawnych czasów , na odchodne  znowu mnie pocałował , nie myślę że będzie dobrze to może tylko taka gra ale chciałbym czuć ten "spokój" jak najdłużej

Dobrej nocy kochani

11 402

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Zania, u Ciebei to w ogole jest inaczej, skoro jeszcze caluje Cie na odchodne....

u mnie jak i chyba u wiekszosci tutaj osob, to jak juz sie rozstalismy to byl koniec, koniec definitywny, nic, zero uczuc z jego strony, nie wydsrzylo sie od kwietnia u mnie miedzy nami nic, ZERO dotyku, chycenia za reke chocby, w tym 1 okresie po, kiedy jeszcze razem mieszkalismy. Bylismy razem na wakacjach, spalismy ze soba jeszcze,a 3 dni pozniej nas juz nie bylo. To byl dla mnie ciezki orzeszek.... smile

M. - wyciaganie wsnioskow - ok, pozytywne. Ale nic bys nie zmienila. Tu na forum mamy mimo wszystko przekroj roznych zachowan, mnie i bardziej desperackich, mniej i bardziej porywczych i jak widac to nie ma znaczenia tak naprawde, jesli chodzi o ich decyzje, niestety.

11 403

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

no zobaczymy co u mnie bedzie w przyszlym tygodniu jak wroce do ,,domu" , ciekawe czy ktores z nas bedzie musialo opuscic mieszkanie czy sie dogadamy. Dziewcznyny badzcie dzielne :-)

11 404

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Stefan, no w 3ke chyba mieszkac nie bedziecie... z sasiadem...?

11 405

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

nie wiem jak u Was ale u mnie wahania nastroju straszne... różne myśli... raz myślę sobie, że nie byłoby sensu gdyby wrócił, ale zaraz potem inna myśl - ale jak to? przecież to nie może być koniec...

11 406

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

M. tylko ze to wlasnie jest koniec.... u Ciebie nastapil on w styczniu, u mnie w kwietniu. Zobacz - z zimy zrobila sie wiosna, zakwitly kwiaty, potem z wiosny lato - upalne i dlugie dni, teraz z lata jest juz jesien, to, co zakwitlo opada z drzew i zaraz znow bedzie bialo i zimno, zupelnie tak jak wtedy kiedy odszedl od Ciebie.... a Ty dalej nie wierzysz ze to koniec... ?

ehh wiem, wiem, tak tez znam te stany. Tylko staram sie byc dla siebie dosc surowa, wlasnie myslac w ten sposob jak C iteraz napisalam. Zadaje sobie pytanie: ile jeszcze? ile jeszcze czasu musi uplynac? kolejne pol roku? ile musi sie jeszcze zdarzyc? Chcesz? Chcesz kolejnych 'dowodow', bo te ktore dla normalnego czlowieka wysdtarczylyby na lata swietlne, ze on cie nie kocha, to dla ciebie za malo? Jesli tak, to ok, napisz do niego, albo nie - lepeij zapytaj w sobote czy jest szczesliwy, czy nie teskni. Jak tego tak bardzo potrzebujesz to zapytaj, a on ci odpowie - ' justyna, ogarnij sie, minelo pol roku, tego juz nei ma i nigdy nie bedzie, zacznij wreszcie zyc'. tak by mi odpowiedzial. I wtedy troche mi przechodzi.... rozum wraca i wiem ze to JEST koniec. i ze juz NIGDY.

11 407

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewczyny dokładnie to samo przerabiałam... tak szczerze odpowiedzmy sobie... Gdyby im było bez nas źle to przyszli by ze skulonymi ogonami na kolanach.... trzeba ogarnąć się czym prędzej ;(

11 408

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

M. tylko ze to wlasnie jest koniec.... u Ciebie nastapil on w styczniu, u mnie w kwietniu. Zobacz - z zimy zrobila sie wiosna, zakwitly kwiaty, potem z wiosny lato - upalne i dlugie dni, teraz z lata jest juz jesien, to, co zakwitlo opada z drzew i zaraz znow bedzie bialo i zimno, zupelnie tak jak wtedy kiedy odszedl od Ciebie.... a Ty dalej nie wierzysz ze to koniec... ?

ehh wiem, wiem, tak tez znam te stany. Tylko staram sie byc dla siebie dosc surowa, wlasnie myslac w ten sposob jak C iteraz napisalam. Zadaje sobie pytanie: ile jeszcze? ile jeszcze czasu musi uplynac? kolejne pol roku? ile musi sie jeszcze zdarzyc? Chcesz? Chcesz kolejnych 'dowodow', bo te ktore dla normalnego czlowieka wysdtarczylyby na lata swietlne, ze on cie nie kocha, to dla ciebie za malo? Jesli tak, to ok, napisz do niego, albo nie - lepeij zapytaj w sobote czy jest szczesliwy, czy nie teskni. Jak tego tak bardzo potrzebujesz to zapytaj, a on ci odpowie - ' justyna, ogarnij sie, minelo pol roku, tego juz nei ma i nigdy nie bedzie, zacznij wreszcie zyc'. tak by mi odpowiedzial. I wtedy troche mi przechodzi.... rozum wraca i wiem ze to JEST koniec. i ze juz NIGDY.

Kiedysbylam, fajnie,ze jestes:)

Dokladnie to "juz tego nie ma i nigdy nie bedzie, zacznij zyc" tak trudno przejsc. Ja wiem, ze nie ma, chce zaczac zyc, i wiem, ze wiosna, moja ukochana pora roku, bedzie juz dobrze. Pospaceruje, kupie konwalie.

Jakos mi lepiej, zadzwonil znajomy czy nie chcialabym isc do kina w weekend, bo ma bilety, a nie ma z kim. Zwakly kolega, a jak potrafi dobrze zrobic;)

11 409

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ZnowuPannaAnna

Pewnie idz i zapomnij na chwilę... smile


Ja nie wiem co się ze mną dzieje nawet jedzenie mi nie wchodzi przez 4 dni schudłam 3 kg przecież nie mogłam aż tak sie związac z nim ale nawet moje serce wariuje czuję ciągły niepokój w środku... Śmiać mi się z tego chce a jednocześnie płakać....

11 410

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

M. tylko ze to wlasnie jest koniec.... u Ciebie nastapil on w styczniu, u mnie w kwietniu. Zobacz - z zimy zrobila sie wiosna, zakwitly kwiaty, potem z wiosny lato - upalne i dlugie dni, teraz z lata jest juz jesien, to, co zakwitlo opada z drzew i zaraz znow bedzie bialo i zimno, zupelnie tak jak wtedy kiedy odszedl od Ciebie.... a Ty dalej nie wierzysz ze to koniec... ?

ehh wiem, wiem, tak tez znam te stany. Tylko staram sie byc dla siebie dosc surowa, wlasnie myslac w ten sposob jak C iteraz napisalam. Zadaje sobie pytanie: ile jeszcze? ile jeszcze czasu musi uplynac? kolejne pol roku? ile musi sie jeszcze zdarzyc? Chcesz? Chcesz kolejnych 'dowodow', bo te ktore dla normalnego czlowieka wysdtarczylyby na lata swietlne, ze on cie nie kocha, to dla ciebie za malo? Jesli tak, to ok, napisz do niego, albo nie - lepeij zapytaj w sobote czy jest szczesliwy, czy nie teskni. Jak tego tak bardzo potrzebujesz to zapytaj, a on ci odpowie - ' justyna, ogarnij sie, minelo pol roku, tego juz nei ma i nigdy nie bedzie, zacznij wreszcie zyc'. tak by mi odpowiedzial. I wtedy troche mi przechodzi.... rozum wraca i wiem ze to JEST koniec. i ze juz NIGDY.

Chyba to sobie wydrukuje i będę czytać po 10 razy dziennie....
Masz racje; w tym wszystkim co piszesz jest tak cholernie dużo prawdy... tylko ta nadzieja (historie ludzi którzy wracają do siebie nawet po roku...) - głupia nadzieja która umiera ostatnia...

11 411

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie
kiedysbylam , no trochę inaczej , ale wiem że robi to bo co chce ale i tak nie wiem jak będzie może to są takie jego podchody ...
M. tez mam takie myśli że serce się wyrywa i chce żeby wrócił ale wtedy tez wkracza rozum  i mówi przecież tak bardzo  skrzywdził tyle słów powiedział które wracają jak bumerang i ranią dusze .... no właśnie ale jest jeszcze ta nadzieja której się trochę trzymam że jednak można to wszystko odwrócić i może być lepiej ????
ZnowuPannaAnna aby do wiosny a czas szybko biegnie  , a w kinie baw się dobrze smile
stefan Ty tez bądź dzielny smile
Wieanna jak dziś samopoczucie ???
Carapathia optymistko kochana co tam ????

11 412

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

M. Mogę o coś spytać? To nie będzie złośliwe ani ironiczne. Po prostu jestem ciekawa. Wyczytałam, że 'walczysz' od stycznia. Czy jego brak kontaktu, brak zainteresowania Tobą, Twoim życiem, ignorowanie, nie sprawiło, że Ty już po prostu byś nie chciała?... Próbowałaś sobie wyobrazić, gdyby stanął naprzeciw? Umiałabyś tego człowieka ot tak przytulić? Bo tylu łzach, upokorzeniach etc.? Bo tylu cierpieniach, które zgotował Ci odejściem? Bo wyczytuję w Twoich postach jedynie chęć, by był... A gdzie w tym wszystkim TY?

Poniekąd Cię rozumiem, ciągle zdarza mi się tęsknić i rwać do niego. To nieodłączny element już chyba mojego życia póki co.. Ale nie wyobrażam sobie, by ot tak do mnie wrócił, a ja zamerdałabym mu ogonkiem. Za dużo żalu póki co mam do tego człowieka...

11 413

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

http://www.youtube.com/watch?v=qIME6HtFH90

Co ma być
To i będzie
Tak, czy owak zdarzy się
Podły los
Wielkie szczęście
Dobre, złe
Dobre, złe
Co ma być

11 414

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

Carapathia optymistko kochana co tam ????

Lepiej nie pytać, wyglądam gorzej niż to Obrazek dodany przez użytkowniczkę

11 415

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kalina32 napisał/a:

Lexpar - dziękuję za ocenę sytuacji z męskiego punktu widzenia. Myślę, że możesz mieć rację. I dziękuję za dosadną analizę sytuacji. Mimo tego, że zabolało. Chyba pora otworzyć oczy...

No cóż, czasem musi zaboleć.
Swojego czasu Bags wypowiedział się, że od miłości jesteście tak uzależnione jak od narkotyków, alkoholu czy też od papierosów.
Zgadzam się z nim w 100%.
Jest to ciężkie uzależnienie i bardzo trudne do wyleczenia.
Ale z kożdego nałogu można się wyleczyć. Raz szybciej, raz później ale można.
Wiesz jak wyleczyłem się z palenia papierosów ( a paliłem dwie paki dziennie ???? )?
Ja przestałem o tym myśleć i jak nie myślałem o paleniu to mi się nie chciało strzelić dymka.
Jak tylko sobie przypomniałem, że dawno nie paliłem to od razu brałem papierocha do łapy.
Tak samo jest z miłością = nałogiem, uzależnieniem.
Czy Ty myślisz, że tylko on jest jeden jedyny na tym świecie.
Nie, on nie jest jeden jedyny.
Jeżeli Ciebie oszukiwał to znaczy, że Ciebie nie kochał i Ty musisz to zrozumieć.
W partnerstwie jest szczerość, miłość, gotowość na ustępstwa, przyjemność z przebywania z partnerem i przede wszystkim szczerość.
Musisz sobie wreszcie uzmysłowić, że ten poteflon na Ciebie nie zasługiwał, że nie był Ciebie wart i staraj się o nim nie myśleć, jak myślisz to rozdrapujesz sobie rany.
Ty jesteś piękną, wartościową i mądrą kobietą i to jest najważniejsze.
Uważam, że nie ma tego złego co by na dobre wyszło.
Przemyśl to co napisałem i głowa do góry, pierś do przodu, seksy ubranie na siebie i zacznij żyć a nie umartwiaj się nad sobą.
Pozdrawiam

11 416

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

M. Mogę o coś spytać? To nie będzie złośliwe ani ironiczne. Po prostu jestem ciekawa. Wyczytałam, że 'walczysz' od stycznia. Czy jego brak kontaktu, brak zainteresowania Tobą, Twoim życiem, ignorowanie, nie sprawiło, że Ty już po prostu byś nie chciała?... Próbowałaś sobie wyobrazić, gdyby stanął naprzeciw? Umiałabyś tego człowieka ot tak przytulić? Bo tylu łzach, upokorzeniach etc.? Bo tylu cierpieniach, które zgotował Ci odejściem? Bo wyczytuję w Twoich postach jedynie chęć, by był... A gdzie w tym wszystkim TY?

Poniekąd Cię rozumiem, ciągle zdarza mi się tęsknić i rwać do niego. To nieodłączny element już chyba mojego życia póki co.. Ale nie wyobrażam sobie, by ot tak do mnie wrócił, a ja zamerdałabym mu ogonkiem. Za dużo żalu póki co mam do tego człowieka...

Fragi - nie wiem co odpowie M. (moge sie tylko domyslac), ale ja - tak, moglabym sie do niego tak po prostu przytulic... wiaodmo zakaldajac ze wiedzialabym ze on by teggo chcial. Nie wiem czy bylabym  w stanie tak naprawde mu potem rpzebaczyc itd. ale poki co, mimo wszystko nei mam do niego jakiejs nienawisci czy tego zeby mnie odpychalo. Niestety.

Carpathia - co sie dzieje ?

11 417

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Co się dzieje? Nic, o czym bym wcześniej nie wiedziała, z tym,że teraz zaczyna to do mnie docierać.A konkretnie to, ile twarzy twarzy może mieć człowiek...
Jestem już zmęczona tym wszystkim, nie wiem, czy to zasługa jesieni, czy jego smsów, których nie było już baaaaardzo długo.
Zapomniałam,że istnieje, poukładałam sobie wszystko, zaplanowałam.
Co dostałam w zamian?
Godzina 06.33 czułe słówka typu "Wróć" sraty taty itp....myślę ok, popisze-przestanie, ja go zignoruję i po kłopocie.
A potem z regularnością co 4 minut sms-y, "Ty durna ściero, wrócisz na kolanach szybciej niż Ci się zdaje", "Jeszcze sama do mnie zapukasz, a wtedy wykopię Cię z hukiem idiotko"...jeszcze jakbym miała w planach takie chore podchody...
To tylko dwie, z 6 mniej delikatniejszych wersji tego, co wysłał.
Niby nic, bo nie mam zamiaru się przejmować, ale...kufa mać zabolało!
Bo kim ja jestem,żeby po mnie jeździć?
Zabrakło wyjścia awaryjnego i przypomniał sobie z nadzieją,że pobzyka?
Toż to chore, ta cała sytuacja sad
Na koniec jednak mnie rozbawił, nie tyle samą swoją głupotą, co sensem zwrotu, który sensu był pozbawiony, a mianowicie "Nadajesz się na smar do rakiet" Wtf? Yyyyy?
Miałam mu już napisać, zapytaj w budowniczym o tawot, czy towot, nie wiem dokładnie jak to się zwie roll roll.
No i mnie podkur...., jednocześnie doprowadzając do o takiego stanu.
Czasem naprawdę nachodzą mnie myśli,że jestem do niczego, chyba sobie tego nie wymyślił, skądś wyciąga takie wnioski, a może to ja już mam spaczony obraz własnej osoby roll roll
Nic już nie wiem, a najgorsze jest to,że osiągnął swój cel, dupek, dupek dupek jeden sad

11 418

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ROZSTANIE S.O.S - 3-dniowy warsztat dla Kobiet

Czy właśnie się rozstaliście i to niekoniecznie z Twojej inicjatywy...?

Czy targa Tobą ból, rozpacz, tak, że ledwo wyrabiasz...?

Czy czujesz, że straciłaś miłość swojego życia i teraz nic nie ma już sensu...?

Czy dręczy Cię myśl, że po prostu jesteś beznadziejna i dlatego tak się stało...?

Czy przeraża Cię otchłań samotności i paraliżuje lęk przed pustką...?


Zapraszamy Cię na 3-dniowe spotkanie, na którym podzielimy się z Tobą

skutecznymi i sprawdzonymi przez wiele kobiet metodami radzenia sobie

z końcem związku miłosnego. Z zebranych przez lata doświadczeń i przeżyć

wyłowiłyśmy perełki, które pomogą Ci dokonać przełomowej zmiany

i wyzwolić się z błędnego koła negatywnych schematów.

Rozstanie, które w tej chwili może Ci się wydawać największym dramatem

i życiową porażką, dzięki temu co zrobimy, wyzwoli potężną siłę miłości w Tobie

samej i będzie bramą do nowych, pięknych relacji.


Podczas tego warsztatu poznasz i nauczysz się używać konkretnych i prostych narządzi które pozwolą Ci:

    spojrzeć z nowej perspektywy na siebie i rozstanie z partnerem
    ukoić zranienie i ból
    uwolnić się od krytycznych i agresywnych myśli na swój temat
    poradzić sobie ze smutkiem, rozpaczą i bezradnością


Dzięki temu:

    zobaczysz swoje rozstanie jako szansę na świadome zbudowanie siebie od nowa
    stworzysz własny rytuał kochania siebie, który będzie wspierał Cię na każdej
    płaszczyźnie Twojego życia
    kończąc to, co stare, uwolnisz swoją życiowa energię
    nauczysz się głęboko relaksować
    poczujesz, że nie jesteś z tym wszystkim sama i to nie tylko na czas warsztatu

Informacje:

Do kogo warsztat jest kierowany:

Warsztat ten jest dedykowany kobietom, które przeżywają ból, smutek i rozpacz po rozstaniu z partnerem i szukają inspiracji, aby się podnieść i stworzyć jeszcze raz nową, życiodajną tym razem, przestrzeń dla siebie samej i relacji partnerskiej.


O prowadzących:

Ewa Mazurek-Marczak. Psycholożka od 7 lat pracująca w kobiecych grupach rozwoju osobistego i duchowego. Od dawna kolekcjonuje najróżniejsze narzędzia pomagające tworzyć szczęśliwe i świadome życie oraz z radością dzieli się najskuteczniejszymi z nich. Inspiruje ją joga kundalini, zachodnia tantra (Osho) oraz współczesny szamanizm.

Po długim okresie poszukiwań miłości, upadków i wzlotów, rozstań i nowych relacji odnalazła miłość do siebie.
Dzisiaj jest również szczęśliwą żoną Maćka.Jej największą pasją jest życie.

Katarzyna Kowalak. Anglistka, od 1999 na ścieżkach rozwoju osobistego
i duchowego. Przez wiele lat prowadziła rozwojowe warsztaty dla kobiet oraz treningi polinezyjskego masażu MA-URI, asystując również w Nowej Zelandii. Obecnie prowadzi praktykę indywidualną masażu MA-URI oraz uczy angielskiego w obszarze rozwoju duchowego i uwalniania blokad emocjonalnych związanych z posługiwaniem się tym językiem. Jej motto to: 'chcieć to móc' oraz 'wiara w siebie czyni cuda'.

Od najmłodszych lat czuła, ze jej największym pragnieniem jest doświadczenie pełni miłości z ukochaną osobą. Przeprowadziło ją to przez wszelkiego rodzaju pułapki, iluzje, rozstania i powroty, aż zrozumiała, że miłość za którą tęskni wybija ze źródła w niej samej. Jej pragnieniem jest wsparcie innych Kobiet w odkryciu tego, że ukochanie samej siebie jest początkiem szczęśliwego związku.

********************************************************************************************************************************************************************************************
Zapraszamy Cię do zapisania się na darmowy newsletter gdzie dzielimy się naszą wiedzą, inspirujemy oraz wspieramy kobiety po rozstaniu.

********************************************************************************************************************************************************************************************

Termin warsztatu: 8-9-10 listopada, od g.10-tej do 18-tej

Miejsce: Warszawa, Kabaty (przy zapisach podamy dokładny adres).

Cena: 600zł

ZAPISY: Ewa Mazurek-Marczak: 533 355 533, Katarzyna Kowalak: 693 542 976
Jeżeli masz jakiekolwiek pytania dotyczące warsztatu zapraszamy do kontaktu.

Prowadzimy również wspierające sesje indywidualne

11 419

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Carphatia - to jest brak slow po prostu. To, co on do Ciebie pisze. to jest jakies chore, nie wiem nawet jak to nazwac. Brak slow i w ogole zabraniam Ci wyslac temu czlowiekowi chocby jednego smsa w jakiejkolwiek sprawie.

Przeciez to juz nie chodzi o rozstanie, o bol, o cokolwiek. Tu chodzi o jakas normalnosc... ?? napraede nie masz po kim plakac....

11 420

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:
Fragi20 napisał/a:

M. Mogę o coś spytać? To nie będzie złośliwe ani ironiczne. Po prostu jestem ciekawa. Wyczytałam, że 'walczysz' od stycznia. Czy jego brak kontaktu, brak zainteresowania Tobą, Twoim życiem, ignorowanie, nie sprawiło, że Ty już po prostu byś nie chciała?... Próbowałaś sobie wyobrazić, gdyby stanął naprzeciw? Umiałabyś tego człowieka ot tak przytulić? Bo tylu łzach, upokorzeniach etc.? Bo tylu cierpieniach, które zgotował Ci odejściem? Bo wyczytuję w Twoich postach jedynie chęć, by był... A gdzie w tym wszystkim TY?

Poniekąd Cię rozumiem, ciągle zdarza mi się tęsknić i rwać do niego. To nieodłączny element już chyba mojego życia póki co.. Ale nie wyobrażam sobie, by ot tak do mnie wrócił, a ja zamerdałabym mu ogonkiem. Za dużo żalu póki co mam do tego człowieka...

Fragi - nie wiem co odpowie M. (moge sie tylko domyslac), ale ja - tak, moglabym sie do niego tak po prostu przytulic... wiaodmo zakaldajac ze wiedzialabym ze on by teggo chcial. Nie wiem czy bylabym  w stanie tak naprawde mu potem rpzebaczyc itd. ale poki co, mimo wszystko nei mam do niego jakiejs nienawisci czy tego zeby mnie odpychalo. Niestety.

Carpathia - co sie dzieje ?

Ja już chyba nie.... może dlatego, że nie widziałam go od 31 lipca... Może gdybym go widywała, byłoby inaczej.. Ale na chwilę obecną nie. Po ostatnim wielkim załamaniu, gdy siedziałam i wyłam.. On (póki co - i oby jak najdłuzej) kojarzy mi się z łzami, bólem, niewiarygodnymi emocjami, huśtawkami nastrojów i całym tym bagnem, więc zdecydowanie nie dałabym się dotknąć.

Carphatia- kiedysbylam bardzo dobrze to ujęla- masz czarno na bialym, że płakać to nie ma za kim.. Skoro porwał się na takie epitety w stosunku do kobiety.. Nie mówiąc o tym, że kiedyś najbliższej..

11 421

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

a ja mam dzisiaj doła od rana cały dzień o niej myśle:/ Nie sądziłem że mi się jeszcze teraz taki dzień przytrafi. Mieszka sobie ze swoim kochanym nowym chłopakiem i jest szczęśliwa a ja nie wiem co ze sobą zrobić;/

11 422

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mateusz1987 napisał/a:

a ja mam dzisiaj doła od rana cały dzień o niej myśle:/ Nie sądziłem że mi się jeszcze teraz taki dzień przytrafi. Mieszka sobie ze swoim kochanym nowym chłopakiem i jest szczęśliwa a ja nie wiem co ze sobą zrobić;/

To tak wraca falami, ja przedwczoraj miałam taki dzień.. Caaały płakałam... Musisz przeczekać i być cierpliwy.. I czułam podobnie "nie sądziłam, że taki dzień jeszcze mi się przytrafi".. A jednak się przytrafił i śmiem twierdzić, że pewnie nie ostatni.. Ale wytrwałam. Teraz jest lepiej..

Dziś nawet zdarzyło mi się 'usmiać' w pracy.. Tak zupełnie szczerze.. Aż sama sobie w duchu przybiłam piątkę! big_smile

Minie, trzymaj się!

11 423

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

To jest to że ja miałem dzisiaj zaj... w pracy i nawet nie miałem czasu z kimkolwiek o czymkolwiek pogadać;/ i przez to jak robiłem swoje to myślałem o tym temacie i się nakręcałem. Przyszedłem do domu i muszę się uczyć na egzamin i dalej się nakręcałem bo znowu sam:/

11 424

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Oj tak, będąc samemu można się nieźle 'nakręcić'...

Mnie to osobiście drażni, bo uwielbiałam być sama.. w sensie siedzieć w ciszy, poczytać, pomyśleć. Teraz nie mogę tego robić, ciągle musi się coś obok mnie dziać...

11 425

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Oj tak, będąc samemu można się nieźle 'nakręcić'...

Mnie to osobiście drażni, bo uwielbiałam być sama.. w sensie siedzieć w ciszy, poczytać, pomyśleć. Teraz nie mogę tego robić, ciągle musi się coś obok mnie dziać...

To jest to że ja nie chce sam siedzieć ale muszę:/ Bo w pracy programuje takie maszyny i dzisiaj 6 godzin program pisałem w samotności. W domu no niestety w sobotę egzamin i muszę się uczyć nie mogę sobie pozwolić na piwo z kumplami albo coś w tym stylu;/

11 426

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Postaraj się więc maksymalnie skupić na materiale na egzamin.. Wiem jakie to trudne... Ale może choć na chwilę się "wyłączysz" ...

11 427

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Carpathia - jak tam ?

11 428

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kiedyśbyłam jesteś naprawdę jedną z mądrzejszych i silniejszych kobietek, z jakimi spotkałam się na tym forum. Przeczytałam, to co napisałaś i muszę przyznać Ci 100 % racji. Nie napisałam i nie napiszę do niego nigdy, numeru też nie mam, niestety nic nie poradzę na to,że znam go na pamięć sad
Popłakałam się-przyznaję się do bicia-ale może nie tyle z jego słów, tylko z tego kim teraz jestem w jego oczach...nie wierzę,że tak uważa.Być może tylko chciał mnie zranić, nie sądziłam tylko,że w taki sposób. Nie chcę do tego wracać, on widocznie "coś jeszcze do mnie ma". Wiem jedno,że cham zawsze pozostanie chamem. A Tobie dziękuję, za to, jak ciepłą osobą jesteś, jaki masz do tego wszystkiego dystans, w dzisiejszych czasach takich ludzi tylko ze świeczką szukać.
Fragi kochana dziekuję Tobie również.
I wiecie co dziewczyny dzisiaj tym bardziej, po takim dniu, mam ochotę na Obrazek dodany przez użytkowniczkę w waszym towarzystwie.

11 429 Ostatnio edytowany przez ZnowuPannaAnna (2013-10-24 21:39:49)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Carpathia napisał/a:

Kiedyśbyłam jesteś naprawdę jedną z mądrzejszych i silniejszych kobietek, z jakimi spotkałam się na tym forum. Przeczytałam, to co napisałaś i muszę przyznać Ci 100 % racji. Nie napisałam i nie napiszę do niego nigdy, numeru też nie mam, niestety nic nie poradzę na to,że znam go na pamięć sad
Popłakałam się-przyznaję się do bicia-ale może nie tyle z jego słów, tylko z tego kim teraz jestem w jego oczach...nie wierzę,że tak uważa.Być może tylko chciał mnie zranić, nie sądziłam tylko,że w taki sposób. Nie chcę do tego wracać, on widocznie "coś jeszcze do mnie ma". Wiem jedno,że cham zawsze pozostanie chamem. A Tobie dziękuję, za to, jak ciepłą osobą jesteś, jaki masz do tego wszystkiego dystans, w dzisiejszych czasach takich ludzi tylko ze świeczką szukać.
Fragi kochana dziekuję Tobie również.
I wiecie co dziewczyny dzisiaj tym bardziej, po takim dniu, mam ochotę na http://psiakosc.com/emoty/emoty-4/toast1.gif w waszym towarzystwie.

Carpathia, zgadzam sie: Kiedysbylam na prezydenta!

A w ogole Forum to swietna rzecz.

Jutro napije sie za Nas Wszystkich piwka!

No a dzisiaj ex ma przybyc do domu, hmm. Ale jutro odreagowuje, przyrzeklam to sobie, ze nawet bardzo bylabym zdolowana to wyjde sie z kims spotkac, porozmawiac i napic dobrego piwa.

11 430

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie ma co dziękować, wszystkie lecimy na jednym wózku, trochę ciężko, bo pod górę, ale jeszcze troszkę i dotrzemy- na pewno! smile
A tym piwkiem zaintrygowałaś, dziś i ja bym się napiła big_smile

11 431

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie widzę żadnych przeszkód, urządzimy Kiedyśbyłam "wieczór wyborczy" big_smile
%%%%% obowiązkowo!

11 432

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Lubię to! big_smile

11 433 Ostatnio edytowany przez Carpathia (2013-10-24 21:47:27)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Lajkujemy, lajkujemy lol lol lol

11 434

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Laski,

to moze chociaz tak razem wirtualnie jutro pod wieczor po piwku??

Co se mamy zalowac.

11 435

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
ZnowuPannaAnna napisał/a:

Laski,

to moze chociaz tak razem wirtualnie jutro pod wieczor po piwku??

Co se mamy zalowac.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę
To ja stawiam lol

11 436

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

dziewczyny ja juz zaczelam weekend i winkuje smile a w ogole to jeszcze jutro do pracy i mam 9 dni wolnego ! smile tutaj w anglii sa takie ferie tygodniowe co poltora miesiaca wlasciwie. i wiecie co ?? coesze sie !! ciesze sie z tego wolnego, nie boje sie juz pobyc sama, a zreszta mam troche planow i spraw do zalatwienia. najpierw zaczne od jeszcze meza w sobote i potem juz z gorki ....

na pewno Wam napisze albo porycze jak to spotkanie wygladalo.

jest ciezko, nie ma co ukrywac ze jest super albo duzo lepiej. jest lepiej u mnie po prostu i tyle. lepiej niz bylo. Serducho boli, zal tego wszystkiego, bo ten moj to wcale nie byl i nie jest taki zly, w sensie ze jak slucham jak niektorzy tutaj jada, nazywajac swoja kobiete lub bylo kobiete takimi epitetami to po prostu rece opadaja. i niewazne ze moze celowo, zeby zrobic na zlosc.

Moj w sumie powiedzial, dzisiaj sobie wlasnie przypomnialam, ze zostawia to mieszkanie - skoro ja chce tu zostac, ze on tez by z checia zostal ale zgadza sie zebym ja zostala (po oczywiscie splaceniu go), bo na to zasluguje. dzisiaj jakos o tym pomyslalam. Tak, zaslugiwalam na to i faktycznie w tej 1 sprawie zamknal pape i chooc bolal ogo to i dalej chyba kluje (to mieszkanie) to faktycznie bez dyskusji od poczatku do teraz tak zostalo. Teraz tylko podpisze papier i koniec. mieszkania juz nie bedzie mial. i dobrze. nie chce zony, malzenstwa to i mieszkanie niech sobie szuka nowe. ja sie uporam z tym wszystkim. to mieszkanie wiaze sie z nim, ale z 2 strony na nim sie swiat nie konczy, wlozylam tu swoje serce i zaanagazowanie ogolnie mowiac i poki co z tego korzystam, ze przynajmniej zyje w godnych warunkach. A ze lokatorem na karku - no coz, jakos trzeba sobie radzic, samej poki co mnie nie stac. i tak tfu tfu jakos se radze w tym mega drogim miescie:/

pannaannna - tak idz, wyjdz, pobaw sie, cokolwiek. Zrob doslownie cokolwiek. i takie podejscie ma byc. - pojde - zrobie, sprobuje. A nie ze: ' a nie mam z kim nawet wyjsc' - zawsze jest z kim!! tylk otrzeba pomsylec i nie oczekiwac od razu niewiadomo czego. Ja probowalam sobie zajac czas najlepeij jak moglam. Owszem ,czesto bylo mi zle, czesto nic to w sumie nei dawalo, czesto sie nudzilam albo lzy dusilam bedac gdzies z kims. Ale lespze to niz walenie w sciane glowa w mieszkaniu....

damy jakos rade. czytalam dzisiaj swoje wiadomosci z przed 2 lat do mojej kolezanki, kiedy dowiadywalam sie ze mama ma raka zlosliwego. Pisalam wtedy ze kazdy ma swoje problemy ale nie ma nic gorszego niz strach o zdrowie lub nawet zycie najblizszej osoby. i tego sie trzymajmy!! zdrowie!! to jest wazne i na to nei mamy takiego wplywu - jak cos sie sypie to wtedy mozna wiersze pisac... a cala reszta??? da sie przezyc.... i na to jak nasze zycie bedzie wygladac tez mamy wplyw. gorzej gdybysmy byly chore. a maz? ktory mnie zdradzal, klamal i wybral inne zycie? Rozczarowanie - a i owszem, ale kolejna lekcja w zyciu. nie ja jedna mam problem... inni maja gorzej....  uszy do gory!!

11 437

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

damy jakos rade. czytalam dzisiaj swoje wiadomosci z przed 2 lat do mojej kolezanki, kiedy dowiadywalam sie ze mama ma raka zlosliwego. Pisalam wtedy ze kazdy ma swoje problemy ale nie ma nic gorszego niz strach o zdrowie lub nawet zycie najblizszej osoby. i tego sie trzymajmy!! zdrowie!! to jest wazne i na to nei mamy takiego wplywu - jak cos sie sypie to wtedy mozna wiersze pisac... a cala reszta??? da sie przezyc.... i na to jak nasze zycie bedzie wygladac tez mamy wplyw. gorzej gdybysmy byly chore. a maz? ktory mnie zdradzal, klamal i wybral inne zycie? Rozczarowanie - a i owszem, ale kolejna lekcja w zyciu. nie ja jedna mam problem... inni maja gorzej....  uszy do gory!!

Na prezydenta jak nic!Obrazek dodany przez użytkowniczkę

11 438

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Carpathia napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

damy jakos rade. czytalam dzisiaj swoje wiadomosci z przed 2 lat do mojej kolezanki, kiedy dowiadywalam sie ze mama ma raka zlosliwego. Pisalam wtedy ze kazdy ma swoje problemy ale nie ma nic gorszego niz strach o zdrowie lub nawet zycie najblizszej osoby. i tego sie trzymajmy!! zdrowie!! to jest wazne i na to nei mamy takiego wplywu - jak cos sie sypie to wtedy mozna wiersze pisac... a cala reszta??? da sie przezyc.... i na to jak nasze zycie bedzie wygladac tez mamy wplyw. gorzej gdybysmy byly chore. a maz? ktory mnie zdradzal, klamal i wybral inne zycie? Rozczarowanie - a i owszem, ale kolejna lekcja w zyciu. nie ja jedna mam problem... inni maja gorzej....  uszy do gory!!

Na prezydenta jak nic!http://smileys.sur-la-toile.com/reposit … t/0038.gif

tak, na prezydenta!!! Bo dobrze gada i kobita jest!


Napije sie z Wami jutro wirtualnie, nawet dwa dobre browary, bo....ex wrocil i zeni sie!

11 439

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wy lepeij pomyslcie co bedzie w weeknd robic bo jutro cos czuje zaczna sie tu ryki ze hej smile)

ejjjj : ) ja jutro musze posprztac mieszkanie na przyjazd sobotni mojego meza (ha ha ha ) ale tak poza tym to mozemy sie co napic jutro. moze jakis skype ?? nie wiem ile osob moze razem pogadac??

11 440

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Za mnie zdecydował los- mam zjazd na uczelni big_smile
a jutro mam wieczorne wyjście %%%%, na pewno za Was, dzielne Kobity chlupnę!
Więc może uda się przeżyć weekend bez zbędnego żalenia... Oby,...

Posty [ 11 376 do 11 440 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 174 175 176 177 178 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026