netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 424 wyświetleniazałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 173 174 175 176 177 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 311 do 11 375 z 14 840 ]

11 311

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Bo już nie wiem sama jak to nazywać i ile można wciąż o jednym człowieku... momentami już mam dość samej siebie, że to pierze mi tak mózg..

Swoją drogą miło widzieć w tym gronie mężczyznę big_smile tzn.. Przykre jest to, że Ciebie to również spotkało, ale to daje nadzieję, że są faceci, którzy czują.. Którzy myślą odpowiednią częścią ciała.. wink  Bo już powątpiewałam.. Druga kwestia odróżnić jednych od drugich...

11 312

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
misiek666 napisał/a:

Tak tak pożyczę kredki i ołówki czemu nie smile

Misiek czy te kredki w najfajniejszych kolorach (różowy, czerwony, żółty, pomarańczowy, niebieski , zielony )to jeszcze się nadają do użytku czy jak by powiedziała moja córcia wyczerpane i trzeba kupić nowe bo tych to nawet zaostrzyć się nie da wink
Misiek- tak mówiłam do mojego i jeszcze czasami mówię wink

11 313

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam wszystkich, jestem justyna mam 25 lat. Potrzebuje pomocy,wygadania sie komus. Kocham swojego meza i moze wyda sie to smieszne ale i jednoczesnie nienawidze go za to wszystko co mi robi. Zaczne moze od poczatku. Poznalismy sie prawie 8 lat temu, to byla bajka, jak by ktos przeniosl mnie gdzies do zaczarowanej krainy, milosc, czule slowa. Pozniej slub, dziecko. 2 lata temu stracil prace i wyjechal za granice. Wiedzielismy ze damy rade wkoncu tak bardzo sie kochalismy,ale przeliczylam sie, nie sadzilam ze czlowiek moze sie tak bardzo zmienic. Nagle moja bajka pekla jak banka mydlana. I zaczelo sie brak czasu, zbywanie, wyzwiska, imprezy, flirty i wole nie myslec co jeszcze. Moje zycie stawalo sie pomalu pieklem, a ja nie potrafie odejsc. Nie wiem czy dam rade bez niego, choc zdaje sobie sprawe z tego ze bedac z nim to tak jak bym sie na to wszystko godzila. Pomocy nie potrafie juz sobie z tym wszystkim sama poradzic.

11 314 Ostatnio edytowany przez mateusz1987 (2013-10-21 22:29:50)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Bo już nie wiem sama jak to nazywać i ile można wciąż o jednym człowieku... momentami już mam dość samej siebie, że to pierze mi tak mózg..

Swoją drogą miło widzieć w tym gronie mężczyznę big_smile tzn.. Przykre jest to, że Ciebie to również spotkało, ale to daje nadzieję, że są faceci, którzy czują.. Którzy myślą odpowiednią częścią ciała.. wink  Bo już powątpiewałam.. Druga kwestia odróżnić jednych od drugich...

Hehe mi też jest troszkę dziwnie same kobiety i ja:D niby mężczyzna który powinienem mieć wyjeb.... a tu niestety nie potrafię. Też czuje że czasami fiksuje przez nią no ale co zrobić, specjalnie tego nie robię:/


justyna252 napisał/a:

Witam wszystkich, jestem justyna mam 25 lat. Potrzebuje pomocy,wygadania sie komus. Kocham swojego meza i moze wyda sie to smieszne ale i jednoczesnie nienawidze go za to wszystko co mi robi. Zaczne moze od poczatku. Poznalismy sie prawie 8 lat temu, to byla bajka, jak by ktos przeniosl mnie gdzies do zaczarowanej krainy, milosc, czule slowa. Pozniej slub, dziecko. 2 lata temu stracil prace i wyjechal za granice. Wiedzielismy ze damy rade wkoncu tak bardzo sie kochalismy,ale przeliczylam sie, nie sadzilam ze czlowiek moze sie tak bardzo zmienic. Nagle moja bajka pekla jak banka mydlana. I zaczelo sie brak czasu, zbywanie, wyzwiska, imprezy, flirty i wole nie myslec co jeszcze. Moje zycie stawalo sie pomalu pieklem, a ja nie potrafie odejsc. Nie wiem czy dam rade bez niego, choc zdaje sobie sprawe z tego ze bedac z nim to tak jak bym sie na to wszystko godzila. Pomocy nie potrafie juz sobie z tym wszystkim sama poradzic.

Hej Justyna dobrze trafiłaś tutaj możesz się nam zawsze wygadać o ile chcesz. Spróbuj może z nim szczerze porozmawiać na początek może da się uratować wasz związek.

11 315

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wiele razy probowalam nawet ostatnio bylam u niego chcialam spedzic z nim czas porozmawiac poczuc ze wciaz mnie kocha,a bylo calkiem inaczej. Zajzalam do jego kompa a tam gg. I stalo sie musialam zajzec. Od dluzszego czasu rozmawial z inna, zapewnial ze ja kocha,ze miedzy nim a mna juz dawno nic nie ma. Do niej kochanie a do mnie ze do niczego sie nie nadaje. Gdy spytalam sie go dlaczego,dlaczego mi to zrobil zrobil mi awanture ze go szpieguje. Nie potrafie mu tego wybaczyc jak mozna tak poprostu skreslac, niszczyc to wszystko co co nas laczylo. Ale i nie potrafie odejsc, nie potrafie powiedziec dosyc i tkwie w tym punkcie i nie moge sobie poradzic z tym wszystkim sama.

11 316

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
justyna252 napisał/a:

Wiele razy probowalam nawet ostatnio bylam u niego chcialam spedzic z nim czas porozmawiac poczuc ze wciaz mnie kocha,a bylo calkiem inaczej. Zajzalam do jego kompa a tam gg. I stalo sie musialam zajzec. Od dluzszego czasu rozmawial z inna, zapewnial ze ja kocha,ze miedzy nim a mna juz dawno nic nie ma. Do niej kochanie a do mnie ze do niczego sie nie nadaje. Gdy spytalam sie go dlaczego,dlaczego mi to zrobil zrobil mi awanture ze go szpieguje. Nie potrafie mu tego wybaczyc jak mozna tak poprostu skreslac, niszczyc to wszystko co co nas laczylo. Ale i nie potrafie odejsc, nie potrafie powiedziec dosyc i tkwie w tym punkcie i nie moge sobie poradzic z tym wszystkim sama.

Do niczego go nie zmusisz niestety:/ Błaganie proszenie itp. działa wręcz przeciwnie do zamierzanych efektów sam wiem po sobie. A tym szpiegowaniem się nie przejmuj to on powinien się przejmować że Ciebie okłamał a nie ty skoro sprawdziłaś i Twoje obawy się potwierdziły. Ja użyłem dużo drastyczniejszych środków żeby prawdę się dowiedzieć i też byłem o szpiegowanie oskarżony, ale jak bym tego nie zrobił to pewnie bym miał do teraz makaron na uszy nawijany;/ Musisz spróbować odejść żeby dotarło do niego co  traci może wtedy się opamięta oczywiście jeżeli chcesz być z nim dalej. Skoro mówi że się do niczego nie nadajesz to tak naprawdę on się do niczego nie nadaje skoro tak potrafi powiedzieć własnej żonie z którą ma dziecko.

11 317

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

I tu pojawia sie problem ze nie potrafie tak poprostu odejsc choc wiem ze powinnam wkoncu powiedziec dosc. Teraz dzwoni mowi ze dla niego to nic nie znaczylo ze mnie kocham ze ze mna chce byc. Tylko juz nie potrafie zliczyc tych jego pustych slow, obietnic. Tego wszystkiego co mi zrobil a ja mu "wybaczalam" a raczej dusilam w sobie.

11 318

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
justyna252 napisał/a:

I tu pojawia sie problem ze nie potrafie tak poprostu odejsc choc wiem ze powinnam wkoncu powiedziec dosc. Teraz dzwoni mowi ze dla niego to nic nie znaczylo ze mnie kocham ze ze mna chce byc. Tylko juz nie potrafie zliczyc tych jego pustych slow, obietnic. Tego wszystkiego co mi zrobil a ja mu "wybaczalam" a raczej dusilam w sobie.

Musisz sobie na to pytanie sama odpowiedzieć czy chcesz być z nim dalej. Skoro on Cię zdradzał i tak traktował to powiedz mu że potrzebujesz czasu przemyśl to sama wszystko na spokojnie czy chcesz żeby wrócił. On też jak np z tydzień nie będzie miał z Tobą kontaktu to może zrozumie ile może stracić bo jeżeli mu będziesz od razu tak na szybko wszystko wybaczała to on będzie powtarzał to co zrobił bo żadnych konsekwencji nie ponosi.

11 319

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziekuje za ta rozmowe, musze wkoncu powiedziec dosc. Bo taka jest prawda on nie ponosi konsekwencjii swoich czynow. Zawsze wszystko dusilam w sobie. Tym razen nie potrafilam i wkoncu zaczelam myslec rozumem,a nie sercem. Bo pomimo tego wszystkiego kocham go i nie wiem czy da sie wyleczyc z milosci. Przydala by mi sie w tej chwili taka pigulka albo zaczarowana gumka. Bardzo skupilam sie na se swoim problemie,a ty jak sobie z tym wszystkim radzisz?

11 320

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ja raz lepiej raz gorzej. Dzisiaj akurat jakoś lajtowo do tematu podchodzę i bardzo się z tego ciesze. Minęły 2 miesiące od kiedy z nią ostatni raz rozmawiałem i pomału czas te rany jakoś leczy. Ja miałem podobną sytuacje do Twojej tylko bez dziecka i ślubu. Też nam się przestało układać i sobie znalazła innego tylko że "on wygrał". Ja staram się teraz tak to rozumować bo mam 26 lat i na pewno spotkam tą swoją prawdziwą połówkę:

Obrazek dodany przez użytkowniczkę


A na Twoim miejscu najlepszym rozwiązaniem było by wszystko na spokojnie przemyśleć i zobaczyć co on będzie robił czy będzie chciał Cie odzyskać.

11 321

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Najwazniejsze jest pozytywne podejscie. Napewno spotkasz swoj ideal kobiety, druga polowke :-) a ja boje sie tego ze poraz kolejny raz mi to zrobi. I boje sie tego co bedzie jesli sie rozstaniemy, do konca zycia bede samotna tzn. Nie tak do konca no bo mam corke i jest najwiekszym moim szczesciem. Nie potrafie juz tak dluzej zyc i nie potrafie przekreslic wszystkiego i zapomniec.

11 322

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
justyna252 napisał/a:

Nie potrafie juz tak dluzej zyc i nie potrafie przekreslic wszystkiego i zapomniec.

Nie wiadomo co będzie dla Ciebie lepszym rozwiązaniem bo na to pytanie nikt Ci nie odpowie. Nawet Ty sama nie jesteś wstanie przewidzieć przyszłości.

Ale nie możesz go tak od razu z otwartymi ramionami przyjmować, on zawinił i niech on to teraz stara się naprawiać takie jest moje zdanie jeżeli już do Ciebie wydzwania to może zaczyna pomału do niego docierać że może Cie stracić. Może za kilka dni przyleci z bukietem kwiatów na kolanach, musisz być twarda teraz i zobaczyć co on będzie dalej robił z tym fantem. Jak masz jakaś przyjaciółkę to nie wstydź się wygadać bo jak widzisz rozmowa pomaga. Ja sam otwarłem się na wiele osób które znają dogłębnie mój problem, nawet paru osobą powiedziałem że byłym u psychologa i się tego nie wstydzę bo lepiej jest szukać pomocy i wsparcia niż zamknąć się w sobie.

11 323

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wczoraj przestalam odbierac od niego telefon. Jest ciezko ale bede silna ze wzgledu na moja coreczke. Nie chce zeby moje problemy pozniej odbijaly sie na niej. Dziekuje za poswiecony czas naprawde tego potrzebowalam, wsparcia i zrozumienia chwili bez lez.

11 324

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

nie ma sprawy Justyna trzymaj się:) Zawsze tu możesz wpaść chętnie popiszemy:):):) dobranoc

11 325

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziekuje,dobranoc

11 326

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie odzywam się do niego od 27 lipca...

Korci mnie żeby dziś/teraz.. do niego napisać....

Taka wiadomość ostatniej szansy... tzn. nie odpisywał na poprzednie wiadomości i jeśliby i na tą nie odpisał pogrzebałabym go w myślach...
wiem że nie ma już mojego R., wiem że i ja się zmieniłam... wiem, że bez niego mogę żyć... ale wiem też że czegoś mi brakuje i pomimo wyjść/wyjazdów/spotkań ze znajomymi - czuje się pusta i po raz kolejny obudziłam się z myślą, że moje życie nie ma właściwie sensu....

jest PUSTE....


co robić?

11 327

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
M. napisał/a:

Nie odzywam się do niego od 27 lipca...

Korci mnie żeby dziś/teraz.. do niego napisać....

Taka wiadomość ostatniej szansy... tzn. nie odpisywał na poprzednie wiadomości i jeśliby i na tą nie odpisał pogrzebałabym go w myślach...
wiem że nie ma już mojego R., wiem że i ja się zmieniłam... wiem, że bez niego mogę żyć... ale wiem też że czegoś mi brakuje i pomimo wyjść/wyjazdów/spotkań ze znajomymi - czuje się pusta i po raz kolejny obudziłam się z myślą, że moje życie nie ma właściwie sensu....

jest PUSTE....


co robić?

M.nie pisz,uwiez mi na słowo,że pózniej będziesz żałować.A już o tym jak się poczujesz jak Ci nie odpisze po raz kolejny nie wspomnę.Ja od 4 sierpnia nie mam kontaktu z ex.W sumie napisałam mu 3 smsy i nie doczekałam się żadnej odpowiedzi.Bo uwaga jak powiedział mojej siostrze:''nie będzie zniżać się do mojego poziomu" he he tekst roku.Masakra.Dziś masz gorszy dzień,naszła Cię słabość ale nie daj się.Jak już Cię tak bardzo korci do napisania tego smsa to zrób jak ja- napisz go na kartce,wylej wszystkie żale a potem ją porwij :)działa.Ja już nie mam ochoty do niego pisać,a do tego że jeszcze o nim myślę codziennie pomału się przyzwyczajam.Oby kiedyś mi przeszło tak jak jemu :\

11 328

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mateusz1987 napisał/a:

ja raz lepiej raz gorzej. Dzisiaj akurat jakoś lajtowo do tematu podchodzę i bardzo się z tego ciesze. Minęły 2 miesiące od kiedy z nią ostatni raz rozmawiałem i pomału czas te rany jakoś leczy. Ja miałem podobną sytuacje do Twojej tylko bez dziecka i ślubu. Też nam się przestało układać i sobie znalazła innego tylko że "on wygrał". Ja staram się teraz tak to rozumować bo mam 26 lat i na pewno spotkam tą swoją prawdziwą połówkę:

http://img2.demotywatoryfb.pl//uploads/ … EK_600.jpg


A na Twoim miejscu najlepszym rozwiązaniem było by wszystko na spokojnie przemyśleć i zobaczyć co on będzie robił czy będzie chciał Cie odzyskać.

Mateusz dzięki!!!wydrukuję sobie to mądrość z demotywatorów i powieszę nad łóżkiem ;)prorocze słowa a jakie mądre.Ale dopiero prawie 3 miesiące po rozstaniu dociera do mnie sens tych słów smile No ale lepiej pózno niż wcale tongue

11 329

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

M. - tak naprawde, to czy napiszesz tego smsa czy nie - nie ma ZADNEGO znaczenia.... jesli chcesz - napisz. Ale tak jak pisze Paprotka, potem poczujesz sie jeszcze gorzej. Ale jesli tego Ci trzeba? Kolejnego 'dowodu' ze nic sie nie zmienilo, to to zrob smile ja to w pelni rozumiem, bo ja tez mam takie sekundy doslownie gdzie mysle zeby do niego napisac od tak, zebysmy sprobowali jeszcze raz, od nowa (ha ha ha ) i potem zal mi samej siebie myslac - co? za dlugo juz nie uslyszalas ze cie nie kocha? 2, 3 meisiace to za dlugo tak? smile musisz uslyszec to znowu? No i taka jest prawda. PRzeciez wszystk ozostalo juz powiedziane, wszystko jest jasne. Naprawde. Nie kocha mnie, nie byl szczesliwy, teraz jest mu dobrze, nigdy nie bedziemy juz razem. To wszystko jego slowa z przed kilku miesiecy. CZy cos tutaj nie jest jasne? Do tego -  nie odzywa sie, nie daje zadnych 'znakow' zebym miala powod zeby pytac ponownie.

Daj znac czy dalas rade czy napisalas....

11 330

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

paprotka85, kiedysbylam - dziękuję że odpisałyście... staram się to zdusić... teraz jestem w pracy i jest jakoś łatwiej... ale co będzie później nie wiem... sad dam znać jak mi poszło...

ech... łudzę się, że może zatęsknił (tak jak opisują to inni na forum), że dzięki temu że się nie odzywam, że nie wie co u mnie to jest ciekawy, że może mu nie jest tak super z tamtą jak myślał, że będzie....

ech

11 331

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

M. - o tak, ja tez tak sie ludze. Ale to gdyby zasteksnil, teraz lub wczesniej to chyba by sie jakos odezwal, zwlaszcza ze Ty sie odzywalas. Ba, chociaz by na smsy odpisal chyba nie? Zwlaszcza ze wiedzieli jak bardzo chcialaysmy.

JA mam, mialam to samo - tez mysle ze moze JUZ sie cos zmienilo... moze juz nie jest tak pewny tego co zrobil. Ale tak myslac to mozna by do wariatkowa trafic albo napisac nowe zycie w swojej glowie, ktorego nie ma i nigdy nie bedzie. Przeciez to bardzo proste i logiczne tak naprawde. Gdyby cokolwiek od nas chcieli no to chyba bysmy o tym wiedzialy prawda...?

11 332

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

no właśnie nie wiem kiedysbylam... łudzę się nadzieją że jest mu głupio... że myśli że ja już wszystko sobie ułożyłam bez niego....

11 333

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam wszystkich.
Od dłuższego czasu czytam wasze wpisy, przynoszą mi trochę ulgi, często dają do myślenia. W końcu postanowiłam dołączyć. Zaczęłam czytać posty w momencie, gdy podejrzewałam, że między mną a moim facetem jest ktoś inny. Oczywiście ślepo i naiwnie mu wierzyłam we wszystko co mówi.
Pierwszy raz odkryłam tą znajomość kilka miesięcy temu (przez sms-y)   
Przysięgał, że to skończone, że ona nic dla niego nie znaczy. Uwierzyłam mu, bo mocno go kocham. Zresztą nie będę owijać w bawełnę, kocham go nadal. Próbowałam mu zaufać, mówiłam, że będzie ciężko, twierdził, że poradzi sobie z tym. Chciałam jakiegoś dowodu, że to skończone, że jestem jedyna, ale upierał się, że nie będzie mi nic udowadniać. I mówił, że kocha, że jestem tylko ja. I tak mijał czas a każdemu naszemu spotkaniu towarzyszyły wieczorne sms-y, które do niego przychodziły.
Czułam, że to ona, ale on się wypierał. Więc wierzyłam. Ślepo. Nie potrafiłam się do niego zbliżyć, czekałam, aż się ogarnie i znowu poczuję się wyjątkowa. A on nie potrafił mi tego dać, nie potrafił walczyć o nas, nie potrafił zaangażowac się wo to bardziej. Jak się okazało, już wtedy dzielił czas na pół. Między nas obie. Ja byłam bardziej niedostępna dla niego, bo nie ufałam, a ona była słodka, bo nie wiedziała o moim istnieniu. Więc uciekał w jej ramiona. Byłam raz ja raz ona. Zamknięte koło.
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że jest ktoś inny równie "ważny". Dlatego przy tym trwałam.
Dokładnie w niedzielę wieczorem (tydzień temu) wróciliśmy z małej wycieczki, podjechaliśmy pod jego miejsce zamieszkania. na Staliśmy chwilkę i wtedy podeszła do niego dziewczyna. Poczuł się zmieszany. O coś go spytała i odeszła na bok, żeby poczekać na niego. Zawołałam ją imieniem, który wrył się w moją pamięć (wiedziałam jak tamta miała na imię). Odwróciła głowę i wtedy zorientowałam się, że to ona. Podeszłam do niej, zapytałam czy są razem. Potwierdziła. W odpowiedzi powiedziałam, że może go sobie zabrać.
Chwilę po tym, przyznał mi się, że kochał nas obie, że to było dla niego coś więcej niż zwykły przelotny romans. W tamtym momencie serce mi pękło na pół..
Rozsypałam się wewnętrznie sad

11 334

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Świeci słonko, niemal wiosenna pogoda... A ja, kiedy tylko wyszłam  z pracy i zamknęłam za sobą drzwi rozryczałam się... jak mała dziewczynka, która upadła.... I tak szłam do domu płacząc... Co za upokarzające uczucie.. I wyję już chyba od godziny... 

A przecież było już tak dobrze... Przecież go nie chcę... Nie lubię tego człowieka,który tak mnie skrzywdził... Więc czemu tęsknię.. .? Czemu to tak cholernie boli.. ? Kiedy to minie.. Kiedy przestanę zawalać swoje całe życie z jego powodu...

Musiałam gdzieś to wyładować...

11 335

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ciężko mi dzisiaj strasznie, nie mogę złapać oddechu, czuję się jakbym tonęła sad

Kalina32, brak mi słów, serce by mi pękło... to dopiero tydzień, powiedz, co się z Tobą dzieje, jak sobie radzisz?

11 336

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi - no niestety pewnie jeszcze troche potrwa. Ja juz prawie w ogole nie placze, czasem tylko z niencaka jak ajde samochodem to lzy naplyna do oczy na chwile, ale ciezko nazwac to placzem. Ty jestes 'swiezsza' niz ja, wiec nie ma sie co dziwic. Kiedys minie. Kiedy? nie wiem. Ale ktos tez tutaj napisal co mnie nawet rozbawilo. Cos w stylu, ze jest juz lepiej, placze raz w tygodniu pod prysznicem, ale da sie z tym zyc.  smile) Moze tak to potraktowac? No poplaczemy RAZ NA JAKIS czas, poki co, trzeba z tym zyc. Porownujac do tego, ile nocy przeryczanych, ile dni, to w sumie nie jest tak zle chyba...

Wieanna, no tak czujesz i jeszcze bedziesz tak czula. JA nie wiem co jest gorsze  -czy ta czarna rozpacz na poczatku, zaklucone funkcje zyciowe, czy teraz ten etap gdzie juz sie funkcjonuje, bez przerazenia, ale za to z takim ogromnym bolem w sercu i smutkiem..... ? Chyba dla mnie jednak gorsze to 1wsze, ten 1 etap ktory u mnie trwal ok 3 miesiecy chyba. GDzie podstaowe rzeczy przynosily taki trud. Zjesc cos, zrobic SOBIE KAWE, isc zrobic henne (ale po co?) pomalowac paznokcie, zrobic odrost na wlosach, jechac na zakupy (SAMA), a co dopiero na impreze...... A teraz to wszystko juz robie #SAMA i nawet widze w tym jakis tam sens, nawet mi sie chce, po prostu. Dlatego Wieanna, gdzies przeczytalam, ze najwaznijesze co trzeba zrobic, to ten 1 okres PRZETRWAC, utrzymac sie przy zyciu geenralnie.... potem bedzie dalsza praca....

i to samo tyczy sie Kalina Ciebie. u Ciebie to tak swieze ze podejrzewam ze do konca nawet jeszcze nie dociera ze to dzieje sie naprawda.

Trzymajcie sie dziewuchy.

11 337 Ostatnio edytowany przez wieanna (2013-10-22 12:32:56)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi, mam to samo... płaczę przez sen, płaczę w drodze do pracy, w pracy, wieczorem w domu i w łóżku. Też nie wiem, kiedy to się skończy. Wrażenie strasznej samotności i przegranego życia nie opuszcza mnie ani na chwilę.

Kiedyśbyłam, dziękuję...

11 338

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Heh, Kiedysbylam- o tym prysznicu, to chyba ja nawet pisałam. Bo tak faktycznie jest, że to dopada raz na jakiś czas... Ale dziś się nie spodziewałam.. Owszem miałam kiepski humor od rana.. Ale końcówka w pracy to tragedia byłam... Stanęłam w drzwiach już ubrana.. I zorientowałam się, że laptopa nie schowałam.. Cofnęłam się, schowałam i już wtedy wiedziałam,ze się zbiera.. Znikąd, po prostu... wiedziałam,że szybko muszę wyjść stamtąd...

ja nawet siedzę i sama się zastanawiam dlaczego płaczę.... Przecież nie od dziś wiem, że jestem sama i że teraz mam tylko siebie.. Jest mi po prostu źle... że to się stało.. Że może jestem zbyt beznadziejna, by mnie kochać.. No ale już dawno nie byłam w takiej rozpaczy jak dziś... sad

11 339

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wiecie.. najbardziej boli jak wyobrażam sobie, to że mówił jej to samo co mi, tęsknił za nią, dotykał jej, obiecywał, spotykał się z nia wtedy gdy nie miał dla mnie czasu.
Ból po prostu nie do opisania sad Niszczy mnie to od środka. Ciągle go kocham więc boli jeszcze bardziej.
Chciałabym wyrzucić obraz jego i tej dziewczyny z pamięci. Wszystko bym oddała, żeby się tego pozbyć..
Oddajesz serce, myśli, duszę jednej osobie, wstajesz rano i zasypiasz wieczorem szczęśliwa, myśląc o nim i pewnego dnia, wszystko zostaje zniszczone, skopane, sponiewierane.
A teraz? Na pzremian, płacz, złość, obojętność względem tego co wokoło się dzieje. I to durne oczekiwanie na telefon, sms-a, cokolwiek. Kilka dni cisza. I znowu się objawił. Napisał. Myśli powracają, wspomnienia również.
Wydaje mi się, że jest odrobinkę lepiej. Boję się, że to tylko dlatego, bo się odezwał. Nie wiem..

11 340

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie
kiedysbylam , M. myślę że to nie jest tak do końca pewne  czego Ci nas byli czy jeszcze nie byli chcą albo co myślą , powiem tylko z mojego przypadku że to zleży od charakteru człowieka , na przykładzie mojego męża widzę że jeśli ja nie wyszłam bym z jakimkolwiek pytaniem to on sam by nie zaczął i mój już nie jest taki pewien wszystkiego , tylko że jemu i myślę innym facetom ciężko jest się przyznać do błędu , z drugiej strony mogą tez czuć że skoro tak nas zranili to nie są już nas warci dlatego nie chcą nam ponownie zawracać głowy , tak ja to widzę w końcu nie są draniami bez uczuć bo w końcu kiedyś za coś ich pokochałyśmy i nadal kochamy , trudne to wszystko ,ale jak to się mówi nadzieja umiera ostatnia
Kalina przykro mi bardzo , my to wszystkie wiemy przez co przechodzisz ale to ostania scena jak z jakiegoś kiepskiego serialu brazylijskiego

11 341

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Powiem Wam, że czytałam sobie te wasze posty i czytałam, bo wtedy tylko podejrzewałam.
Tak mi było szkoda was wszystkich. Nie podejrzewałam, że u mnie będzie to podobnie...
Cieszę się, że jesteście.
Przyznam też, że jestem na etapie wiary w to, że on sie ogarnie i coś zrobi z tym wszystkim. Chociaż wiem, że pewnie bym sobie z tym nie poradziła. Przecież zabierał ją w nasze wspólne miejsca. Bo on mi je pokazał. Tam spędzaliśmy czas. Skoro nie miał dla mnie czasu, to zapewne jeździli tam razem.
Ale nadal wierzę. Bo nie potrafię wyrzucić go z serca.
Póki co, odzywa się. Mówi, że kocha, że tylko ja jestem ważna, że zrozumiał, że sercem został pzry mnie, ale muszę mu w tym pomóc, bo sam nie da rady mi tego udowodnić, że cieszy się, że w końcu się poznałyśmy, bo nie mógł juz tego wytrzymać. Zachowuje się tak, jakby to on był poszkodowany. Problem w tym, że tylko mówił. Nic więcej. Żadnych czynów, tylko słowa.
I oczywiście jeszcze kilka dni temu obwiniał mnie za to, co się stało. Bo nie czuł się wystarczająco adorowany. Więc sama zaczęłam szukać winy w sobie.
I nadal liczę nie wiadomo na co sad

11 342

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Zania - no moze i Twoj maz nie jest pewien, zreszta samto chyba mowil, Ale jesli facet 10 razy mowi ze JEST pewien decyzji i ze jej nei zmieni to znaczy ze JEST pewien - tak jak w moim przypadku.

Poza tym - kazdy jest inny, moj jm jest w tej chwili bez uczuc zupelnie, przynajmniej tych wzgledem mnie. Ok, nie jest potworem, nie zabija, nie kradnie i mi juz zadnej krzywdy zrobic nie chce, ale po prostu mnie juz nie kocha.

ok,moga sie bac przyznac do bledu, ok spoko, pewnie, ale nikt nie mowi przeciez o tym zeby przychodzili  i padali na kolana i mowili jak bardzo nas kochaja i zaluja - zakaldajac ze to faktycznie nie jest latwe i wymaga nielada odwagi. NO ALE: jesli mieliby jakiekolwiek watpliwosci, mysleli by, tesknili, no do kurde mac, przeciez wyslal by do M. chociaz jednego smsa z zapytaniem co slychac czy jak sobie radzi czy cokolwiek innego. A nie, ze od stycznie cisza i olewka jej smsow. Prektekst do kontaktu zaWSZE  by sie znalazl, gdyby chcieli. W przyoadku M. jak i moim pewne sprawy sa jasne - ONI NIE CHCA nie cheili juz od dawna i prawdopodobnie chciec juz nie beda, bo od miesiecy zyja swoim zyciem.

11 343 Ostatnio edytowany przez Fragi20 (2013-10-22 13:02:48)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wieanna, ja już nie płaczę non stop, z reguły jak mi się 'nazbiera'.. .Ale doskonale Cię rozumiem.. Ja zaraz po rozstaniu płakałam non stop.. Naprawdę. nie było czynności, której nie robiłabym płacząc... Pamiętam (i chyba nigdy nie zapomnę) swoich urodzin- zostawił mnie 3 dni przed nimi... Jak jadłam tort urodzinowy, a łzy kapały mi ciurkiem... teraz już jest łatwiej, lżej.. I jak sobie przypomnę tamten czas, to nawet ten dzisiejszy płacz jest jakiś lżejszy i znośniejszy...

Więc uzbrój się kochana w cierpliwość i wyrozumiałość dla samej siebie..

Dziś, na jakimś blogu przeczytałam chyba mądre zdanie.. "Powiem tak - pierwszy miesiąc boli, drugi też, nawet powiem więcej, przez pierwsze miesiące boli jeszcze tylko bardziej, tak jakby czas wcale nie leczył ran. To prawda, czas zaczyna leczyć rany ale wybaczcie za kolokwializm - dopiero po jakimś czasie. Te pierwsze tygodnie, miesiące takie będą i nie ma co słodzić." ... I to chyba prawda... Bo mija 3 miesiąc... A kurcze boli, wciąż boli...

Trzymajcie się !

PS. Co do tego, ze boją się przyznać do błędu- nie popadajmy w paranoje.. Potrafili odejść,  a to też wymaga siły, odejście.. Więc gdyby serce im pękało jak nam, umieliby to pokonać. NIE CHCĄ.. I to wszystko..

11 344 Ostatnio edytowany przez Carpathia (2013-10-22 13:00:43)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Misiek666 ja w sprawie tych kredek lub farbek, miało na sie po nich poprawić, bo jak na razie to jest tak:Obrazek dodany przez użytkowniczkę

11 345

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie,
Jestem nowa w tym zagadnieniu. W sobotę przez przypadek odkryłam, że mąż (5 lat po ślubie i 9 lat razem) mnie zdradza.
Skonfrontowałam to z nim, nie chciał uwieżyć, że się dowiedziałam. Dodam, że zdradził mnie 2 tygodnie po poronieniu.
Kłamał, manipulował, przez ostatnie kilka tygodni dręczył, że mamy kryzys, że chcemy czegoś innego i może lepiej sie rozstać.
Próbowałam ratować nasze małżeństwo, starałam się. Zwodził mnie, że się zastanowi nad terapią. Nie wiem, jak długo by to jeszcze trwało. Był w szoku, chyba nadal jest. Teraz się wyprowadza. Wczoraj zobaczyłam jaki naprawdę jest, że przez te wszystkie lata mną manipulował, wykorzystywał, odebrał mi poczucie własnej wartości. Już sama nie wiem kim jestem. Zniszczył mnie. Rodzina mnie wspiera, widzieli co się ze mną działo, jak mnie traktował. Mówią, że teraz odżyję, będę w końcu sobą.
Tylko ja nie wiem już kim jestem...zawsze byłam z nim. Ale wiem, że osoba, którą kochałam całą sobą umarła, a ja muszę iść dalej. Poradźcie jak? Jestem na sinusoidzie, raz jest lepiej i mam wrażenie, że szybko minie, a raz jestem w totalnej rozpaczy, nie mogę jeść, mam krater w miejscu serca.

11 346

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Co robić?

Żenia - dajesz nadzieję...
Kiedysbylam - Twoje słowa również coś w sobie mają...

jestem w kropce... sad

mam ochotę napisać do niego coś w stylu:
"Cześć, minęło już trochę czasu odkąd kontaktowaliśmy się po raz ostatni... Jak do tej pory - mówiąc brutalnie - skutecznie olewałeś mnie i moje wiadomości do Ciebie... Pozwól że dzisiaj zadam Ci jedno pytanie (dość rozbudowane jak sądzę wink ) i mam nadzieję, że znajdziesz w sobie choć odrobinę dawnego siebie by mi na nie odpowiedzieć...
Czy jesteś pewien, czy podtrzymujesz swoją decyzje, a w związku z powyższym czy mam uwierzyć, że dla mnie "umarłeś"?  "

a może to zbyt bezpośrednie????


ech...

Dziewczyny, dzisiaj taka piękna pogoda, a my mamy taki nastrój... dlaczego, dlaczego i jeszcze raz pytam DLACZEGO???

to wszystko jest bez sensu....

11 347

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie wiem, ale chyba nie pisz. Chyba naprawdę gdyby cokolwiek czuł, dowiedziałabyś się o tym pierwsza...

Łatwo mówić, a nie wykluczam, że sama napiszę niedługo coś podobnego...

Tak się zdenerwowałam tym, że chcesz napisać, bo od razu widzę samą siebie w identycznej sytuacji. Chyba nie róbmy tego...

11 348

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

wieanna - tak myślisz? bije się z myślami... on wie jak mocno mnie zranił... może boi się że jeśli napisze to znowu będę cierpieć???
a może ma mnie w d... pie i wcale o mnie nie myśli... ech... dzisiaj jest jakiś kiepski dzień...

Powiem Wam jeszcze coś... nigdy nie byłam przesądna ani też nie wierze jakoś specjalnie w znaczenie snów... Jednak dzisiaj śniło mi się że ruszał mi się ząb a później go po prostu mogłam wyciągnąć bez bólu.... przestraszyłam się tego i włożyłam go na miejsce - udało się - znowu "przyczepił się do szczęki" jednak podświadomie wiedziałam, że nie jest już tak mocny jak poprzednio i będę musiała na niego uważać...
sprawdziłam sennik - moja mama i kumpela zawsze gdy śni im się ząb - później jest pogrzeb....
głupie to strasznie - wiem... ale skopiuje Wam coś:
Wypadające zęby - oznacza duże problemy, często finansowe, w niektórych przypadkach oznacza śmierć kogoś bliskiego

Zęby luźne - czeka Cię zła informacja

Wyrywać zęby - koniec pewnego etapu w życiu


a co jeśli później ten ząb wraca na swoje miejsce????

głupie, wiem - ale w takim stanie jak ja jestem człowiekowi często do głowy przychodzą różne dziwne myśli....

Wybaczcie, że tak chaotycznie - nadal jestem w pracy wink

11 349

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A ja jestem za tym,żeby się porządnie upić. O!Obrazek dodany przez użytkowniczkę

11 350

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewczyny
Czy można kochać dwie osoby jednocześnie? Czy to jest po prostu bzdura i w takim przypadku kocha się jedynie siebie?

11 351

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Witam wszystkich nowo przybylych....

W sumie to tak sobie mysle ze duzo osob bylo i juz ich nie ma, nie pisza.... wiec to chyba dobrze w sumie.... nie zagladaja juz, bo nie potrzebuja, czyli oznacza to ze spory procent dosc szybko 'zdorwieje'....

Witam po długiej nieobecności.
Tylko Was podglądałem.
Niestety zawirowanie w moim życiu nie pozwoliło mi na częstsze wizyty.
Teraz jestem pełen nadziei, że na dniach wszystko się wyklaruje i będzie OK.
Pozdrawiam wszystkich starych bywalców jak i nowych.

11 352 Ostatnio edytowany przez wieanna (2013-10-22 15:38:03)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kalina, moim skromnym zdaniem NIE, nie można kochać dwóch osób jednocześnie, i TAK, w takim przypadku kocha się wyłącznie siebie.

Kiedy naprawdę kochasz, za nic w świecie nie sprawisz ukochanej osobie choćby najmniejszej mikrosekundy bólu i cierpienia.

Nie da się jednocześnie kochać i myśleć tylko o sobie. To się nawzajem wyklucza, po prostu.

Lexpar, cześć smile

11 353 Ostatnio edytowany przez ZnowuPannaAnna (2013-10-22 16:30:10)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

I ja chce do Was, ja tez!!

Tutaj Ania, 36 lat, mezatka (jeszcze) od 6 lat, razem od 8 lat. Jego zdrada, wniosek o separacje, na ktora on strasznie naciska, chce juz, teraz, kiedy dla mnie z bolu wysilkiem jest umycie zebow. Zgadzam sie na separacje, wiem, ze to koniec, bo dla niego to nie byla przelotna przygoda, on sie naprawde zakochal (zna ja i sa razem od 3 tygodni....). Potrzebuje wziac skads sile, zeby isc do tego adwokata, przeczytac ze zrozumieniem, naniesc swoje uwagi. Jest bardzo zle, a wszystko najgorsze jeszcze przede mna, chociaz nie wiem jak najgorsze moze byc jeszcze gorsze.

Mieszkamy razem i w najblizszym czasie nie mam szansy na zmiane tego, chociaz codzienne widzenie sie strasznie jatrzy rane, rozdapuje kiedy widze jego szczescie, caly czas na telefonie, ona wiecznie pisze, on odpisuje, dzwoni, a ja siedze zasmarkana i widze to wszystko. Nie ma litosci dla mnie, dla mojego bolu.

Przytulcie prosze, slonce swieci, a ja jestem w jakiejs ciemnej dziurze emocjonalnej (a zyciowej i finansowej ciemnej d....).Od rana zbieram sie zeby wyjsc na spacer ale nie mam sily, do tego wygladam jak zombie.

Ania

11 354

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Anka przytulam mocno, nie wiem, jak to wytrzymujesz... chyba zaczęłabym od wyprowadzenia się choć na parę dni do kogokolwiek... wierzę, że umierasz z bólu...

Dlaczego ludzie ludziom robią TAKIE rzeczy??? Jak można być tak okrutnym sad

11 355 Ostatnio edytowany przez ZnowuPannaAnna (2013-10-22 18:07:29)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Anka przytulam mocno, nie wiem, jak to wytrzymujesz... chyba zaczęłabym od wyprowadzenia się choć na parę dni do kogokolwiek... wierzę, że umierasz z bólu...

Dlaczego ludzie ludziom robią TAKIE rzeczy??? Jak można być tak okrutnym sad

Dzieki Ci wielkie Kochana,

jakos wytrzymuje, jak wiele innych przed nami i wiele innych po nas. Nie bardzo mam gdzie sie przeniesc na pare dni, mieszkam za granica, maz jest cudzoziemcem, mam tutaj znajomych, ale nie przyjaciol. Na ta chwile wyjazd nawet krotki do Polski ze wzgledu na pieniadze, a raczej ich brak, nie wchodzi w gre (aktualnie nie mam pracy, co jeszcze bardziej mnie dobija w tej sytuacji, bo nie moge wynajac czegos, albo po prostu wyjechac na pare dni ulozyc sobie wszystko w glowie, odpoczac). Dlatego tez, wiedzac, ze kochanka meza ma mieszkanie prosilam go, zeby przeniosl sie do niej na jakis czas, ze tak bedzie wszystkim chyba lepiej, skoro i tak postanowili byc razem. Kiedy jego nie ma w domu czuje sie lepiej, o ile mozna, moj smutek skonfrontowany z jego radoscia dobija mnie, telefony, smsy. Ale on nie chce, bo prace ma doslownie za rogiem, tutaj swoje rzeczy itd. Tak wiec wykombinowali sobie, ze po prostu bedzie u niej pare razy w tyg nocowal, fajnie co? Taka baza wypadowa. Z drugiej strony boje sie panicznie weekendu kiedy pojedzie do niej, boje sie, ze zniknie na te 2-3 dni a ja zostane sama ze soba i myslami. Gubie sie we wszystkim, sama nie wiem czego chce.

11 356

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
paprotka85 napisał/a:

Mateusz dzięki!!!wydrukuję sobie to mądrość z demotywatorów i powieszę nad łóżkiem ;)prorocze słowa a jakie mądre.Ale dopiero prawie 3 miesiące po rozstaniu dociera do mnie sens tych słów smile No ale lepiej pózno niż wcale tongue

hehe nawet tam można mądre słowa znaleźć:D

justyna252 jak tam się trzymasz??

11 357

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Zalamka, siedze caly dzien przy telefonie i czekam. Zadzwoni czy nie. Ludze sie ze tak, bo wkoncu wczoraj dzwonil a ja nie odbieralam. A dzisiaj nie wiem co mam ze soba zrobic. To boli! Mam ochote krzyczec!

11 358

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
justyna252 napisał/a:

Zalamka, siedze caly dzien przy telefonie i czekam. Zadzwoni czy nie. Ludze sie ze tak, bo wkoncu wczoraj dzwonil a ja nie odbieralam. A dzisiaj nie wiem co mam ze soba zrobic. To boli! Mam ochote krzyczec!

Domyślam się że to boli. Głowa do góry poczekaj pewnie zadzwoni skoro wczoraj dzwonił a jak nie to może kilka dni było by dla Was dobre.

11 359

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Moze i tak czas na przemyslenie wszystkiego, tylko to tak strasznie boli. Chce mi sie wyc! Krzyczec!

11 360

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mi też chce się płakać i krzyczeć Obrazek dodany przez użytkowniczkęObrazek dodany przez użytkowniczkę

11 361 Ostatnio edytowany przez ZnowuPannaAnna (2013-10-22 19:04:59)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
justyna252 napisał/a:

Dziekuje za ta rozmowe, musze wkoncu powiedziec dosc. Bo taka jest prawda on nie ponosi konsekwencjii swoich czynow. Zawsze wszystko dusilam w sobie. Tym razen nie potrafilam i wkoncu zaczelam myslec rozumem,a nie sercem. Bo pomimo tego wszystkiego kocham go i nie wiem czy da sie wyleczyc z milosci. Przydala by mi sie w tej chwili taka pigulka albo zaczarowana gumka. Bardzo skupilam sie na se swoim problemie,a ty jak sobie z tym wszystkim radzisz?

Hej Towarzyszko Niedoli,

przeczytalam Twoje posty i widze, ze nasze historie pokrywaja sie w wielu miejscach. Fakt, ja nie mam dziecka i u mnie klamka zapadla, ze to koniec. Fakt, ze wczesniej rozmawialismy w separacji, wypaleniu itd, ale jakos trwalo to wszystko (chociaz pewnie TEN DZIEN i tak w koncu by nadszedl), decyzja "zapadla sie" kiedy maz poznal kobitke, zakochal i chce byc z nia. Nie mam nic do gadania tutaj, i pomimo ze rozwazalismy separacje, to wiesc o kochance zwalila mnie z nog, zawalila moj swiat, bo tutaj juz nie chodzi o nasza wspolna rozsadna, przemyslana decyzje tylko weszly straszne emocje z jego strony, mojej i kochanki. On chce jak najszybciej podpisac papiery, ja wiem, ze to zrobie, tylko sily na zebranie sie nie mam. Nie bede stawala okoniem bo i nie ma po co. Malo, ze i tak boli, to powiedzial mi, ze im dluzej zwlekam (wg niego zwlekam, nie widzi mojego cierpienia, nie widzi, ze ja najzwyczajniej w swiecie sily fizycznej po tym wszystkim nie mam ) tym dluzej szkodze trzem osoba,z podkresleniem na swoj nowy zwiazek.......Boli strasznie, ale chyba kiedys przejdzie. Dlatego mysle, czy Twoj opor tutaj zeby kontynuowac z takim facetem ma sens, cierpisz caly czas, dzien za dniem, on Cie nie oszczedza, moze w ten sposob chce Cie zmusic do odejscia. Nie byloby latwiej dla Ciebie i corci zebys podjela decyzje o odejsciu?   Bedzie bolalo, ale i tak boli, ale perspektywa wyzwolenia w przyszlosci jakas.

11 362

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Carpathia napisał/a:

A ja jestem za tym,żeby się porządnie upić. O!http://yelims.free.fr/IPB/Invision-Board-France-264.gif

hahahaha, dobry pomysl kolezanko!

Kobiety! OGARNIJCIE SIE!!! Jestescie mlode, piekne, seksowne, madre, inteligentne, intrygujace a skamlecie za tymi Waszymi samcami ze juz sie tego czytac nie da!
sorki ze tak ostro, ale opieprz sie Wam przyda!
Misiek, dawaj te farby i jedziemy im wszystkim "graffiti życia" pierdyknac tongue

11 363

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No właśnie pochwalił się,że przybory ma i na tym stanęło. Chytrus tongue

11 364

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie moge uwiezyc ze on mogl sie tak zmienic. Czy to wszystko co bylo miedzy nami cos dla niego znaczylo? Co chwile sprawdzam tel. Wlasciwie nie odkladam go wogole. Narazie jestem silna pierwsza nie zadzwonie ale na jak dlugo starczy mi sil. Dobija mnie to milczenie. Chce uciec... gdzies daleko... wymazac z pamieci te zle chwile. Nie wiem gdzie ten czuly,troskliwy, kochajacy facet ktorego tak mocno kocham podzial sie. Jak mozna sie tak zmienic? Placze...

11 365

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A ja jak zwykle po spotkaniu z psychologiem, tymczasowo pełna energii, racjonalnego myślenia i wiary w lepsze jutro... szkoda, że to tak krótko trwa. Za parę godzin znów będzie czarna d.pa.

Carpathia, napiłabym się z Tobą, a właściwie najchętniej to kompletnie bym się nawaliła.

Pozdrawiam wszystkich.

11 366

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Czyli jednak komuś ten psycholog pomaga...
A jak ogólne samopoczucie Wieanna? Bo podczytywałam wcześniej i widziałam, że kiepsko znosisz.. Jest lepiej..?

11 367

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hej, wiem, że to taki mały spam.. Ale chciałabym Was prosić o pomoc. Bo już sama nie wiem co mam robić. A chciałabym przeczytać dużo Waszych opinii.. Temat na forum: "Zerwanie"

11 368

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Czyli jednak komuś ten psycholog pomaga...
A jak ogólne samopoczucie Wieanna? Bo podczytywałam wcześniej i widziałam, że kiepsko znosisz.. Jest lepiej..?

Podczepie sie pod pytanie o Twoje samapoczucie Wieanna? Troche lepiej i do przodu?

A

11 369

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ale żeście się rozpisali
Witam nowo przybyłych
kiedysbyłam wiem jedno że faceci to skomplikowane istoty i z nimi nigdy nic nie wiadomo co innego mogą myśleć co innego robić a o czym innym jeszcze marzyć w przypadku mojego jedno jest pewne gdy wyszła sprawa z lafirynda łeb by sobie za nią dał,uciąć że kocha że chce z nią być i takie tam pierdołki a teraz co nie wie jak będzie na dodatek gdy go w niedziele zapytałam jak by sobie wyobrażał powrót po słowach nie kocham Cię (znaczy mnie) wiesz co odpowiedział - że to były tylko słowa - że zawsze może mnie pokochać na nowo - normalnie wtedy śmiać mi się chciało fajny żart ??
M. z dwóch powiedzeń nadzieja matka głupich a nadzieja umiera ostatnia wole te drugie smile
Carapathia ja też się przyłączyłabym zwłaszcza że na parapetówce piłam pyszne wódki smakowe które na dodatek ślicznie pachniały wink
Misiek Tobie chyba faktycznie zostały kredki w szarych kolorach wink
wieanna i tak jesteś dzielna
Woytek Ty dawaj te wyłączniki dzięki którym zrobimy tak jak nasi panowie i nie będziemy skamleć tongue
Znowu Panna Anna - przytulam
Kalina tez jestem zdania że nie można kochać dwóch osób (|kobiet) na raz

11 370

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ech ja tak zawsze mam po spotkaniu z psychologiem, on tak racjonalizuje moje lęki, traumy, nerwice, smutki... ale ten efekt utrzymuje się przez parę godzin dosłownie. Gdybym mogła, to bym stamtąd w ogóle nie wychodziła. Poza tymi krótkimi chwilami jest czarna rozpacz bez dna. Najgorzej na pewno jest w nocy, długo nie mogę zasnąć, myśli mnie zabijają. Paraliżujący strach przed samotnością. Jestem sama we wszechświecie. Jeśli już zasnę, to śnią mi się koszmary, że ktoś mnie gwałci, okrada... Moment obudzenia się jest najgorszy, wtedy jest apogeum strachu. Marzę o jakimś zastrzyku, po którym straciłabym przytomność, żeby nie myśleć i nie musieć nic robić. Potem wstanie, płacz, jedzenie, płacz, praca, płacz, wieczór, płacz. Tak wygląda moje życie ostatnio sad A Wasze?

Trzymajcie się...

11 371

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

Wiem jedno że faceci to skomplikowane istoty

hahaha, moglbym to samo powiedziec o kobietach tongue

Żania napisał/a:

Woytek Ty dawaj te wyłączniki dzięki którym zrobimy tak jak nasi panowie i nie będziemy skamleć tongue

za duzo Was tutaj Drogie Panie, niestety nie posiadam zdolnosci bilokacji tongue <taki żarcik> tongue

11 372

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
woytek napisał/a:
Żania napisał/a:

Wiem jedno że faceci to skomplikowane istoty

hahaha, moglbym to samo powiedziec o kobietach tongue

Żania napisał/a:

Woytek Ty dawaj te wyłączniki dzięki którym zrobimy tak jak nasi panowie i nie będziemy skamleć tongue

za duzo Was tutaj Drogie Panie, niestety nie posiadam zdolnosci bilokacji tongue <taki żarcik> tongue

z tym skomplikowaniem kobiet to bym polemizowała smile

11 373

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
justyna252 napisał/a:

Moze i tak czas na przemyslenie wszystkiego, tylko to tak strasznie boli. Chce mi sie wyc! Krzyczec!

Masz siłę jeszcze na to żeby coś przemyśleć? sad
Przeczytałam twoją historię i w głowie mi się zakręciło. Zakochał się w innej. Wiem co czujesz.. Wiem jak to boli. Przechodzę to samo. Od niedawna.
Czasami mam żal do siebie, że go zostawiłam. Dlaczego? Bo przecież powiedział, że kocha nas obie, ale chce zostać przy mnie. A ja nie dam rady.
Nie wiem co by było, gdybym nie zaglądnęła do jego telefonu. Ile by to jeszcze trwało, skoro trwało kilka miesięcy.
I ciągle zadaję sobie pytanie, dlaczego tego nie skończył, skoro mnie kochał? Czy miał zamiar?
Kilka miesięcy żyliśmy w trójkącie. Spotykal się z nią, później jechał do mnie.
Pamiętam też niejedną przykrą sytuację, gdy nie miał ochoty na seks. Mogę się tylko domyślać, co było tego powodem. Rozrywa mnie to od środka sad Strasznie to boli. Strasznie.
Na dzień dzisiejszy szuka pretekstu żeby się ze mną skontaktować. Pisze co jakiś czas, chce pogadać. Twierdzi, że chce ze mną być.
Nie potrafię mu tego wybaczyć. Nie wiem co musiałby zrobić, żeby mnie przekonać. W głębi duszy tego pragnę. Ale on po kilku sms-ach zaczyna odpuszczać. Wiem, że wystarczyłoby jedno moje słowo "wybaczam ci" ale co dalej? Czy będzie uczciwy? Czy skończył tamtą znajomość dla mnie? Przeciez podobno ją kochał. Nie potrafię uwierzyć w to, że to rzucił sad
Od wczoraj wydawało mi się, że jest lepiej. A dzsiaj znowu to samo. Myślę, tęsknię, płaczę. Tyle rzeczy chciałabym żeby mi wyjaśnił sad

11 374

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Zania - moze niektorzy sa skomplikowani, ale 'moj' generalnie jest na tyle prosty ze to co powiedzial to tak jest. i jest konsekwentny w tym co powiedzial pol roku temu.

PannaAnna - ja tez jestem za granica i tez mieszkalam z mezem po rozstaniu jeszcze 3 meisiace. TEraz, patrze na to jak najwiekszy dramat. Dlatego powinnas cos z tym zrobicx jak najszybcxiej. To byla masakra, chcesz czy nie chcesz, ale czekasz na niego, fizycznie widzisz jak go nei ma, nie wraca, a Ty jeszcze wiesz oficjalnie ze jest u niej, to jest straszne po prostu.

Jedyne co to z papierami zadnymi bym sie nie spieszyla. Jestes teraz w takim stanie ze naprawde emocje sa ogromne. I nie daj soba manipulowac ze z czyms zwlekasz!! ja mialam to samo. Nie chce z toba byc? ok, nie zmuszasz go, nei zatrzymujesz sila, przyjelas do wiadomosci, rozwiaz sprawe z mieszkaniem jakos poki co, ale ja bym zadnych papierow nei podpisywala. po prostu powiedz mu na spokojnie ze potrzebujesz czasu zeby ochlonac i wszystko rpzemyslec, od tego zalezy potem cale Twoje zycie, od pewnych formalnosci, jak je rozwiazecie i nie moze Toba manipulowac, bo on chce zalatwic JUZ i KONIEC.

wieanna - mnie rowneiz psycholog pomagal bardzo. Chodzilam od samego poczatku po rozstaniu, dzieki Bogu w sumie teraz mysle i wciaz, pol roku po mam spotkania, tyle ze rzadziej. Chodzilam regularnie co tydzien przez pierwsze 4 miesiace. potem co 2 tygodnie. a teraz tak co 3-4 pogadam z kobitka. nie chce narazie rezygnowac jeszcze.

ja sie widze ze swoim jm w sobote prawdopodobnie. po 2 miesiacach od niewidzenia i nei slyszenia sie. podpisze ostateczne papiery ze mieszkanie bedzie na mnie jak go splace. ehhh pewnie znwou mnie rozwali to wszystko.

11 375

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

i jakoś dzień zleciał

Kiedysbylam, Żania -  nie napisałam... jednak nadal zastanawiam się czy to zrobić czy nie... jeszcze nad tym pomyśle....

ZnowuPannaAnna - przytul...
Czy Ty chcesz być z mężem? Czy tylko potrzebujesz siły żeby odejść?
Bo jeśli to 1 to może spróbuj się zebrać w sobie i pokazać mu "co traci"? wiem, że łatwo się mówi, wiem że teraz pewnie jesteś cieniem dawnej siebie... ale kiedy on porównuje Cie do swojej obecnej (wymalowanej, wypudrowanej i pewnie w koronkach...) no cóż...
Gdy jeszcze miałam kontakt z R. to na spotkaniach zawsze starałam się wyglądać jak najlepiej - niestety wiem że kiepsko mi to wychodziło (wówczas schudłam z 60kg do 53 i jak to zostało określone przez kumpla - wyglądałam jak mały szkieletor...wzrost - 174cm).
Z drugiej strony to straszne co on Ci robi...

woytek - ja też poproszę taki pstryczek... o ile łatwiejsze byłoby wtedy nasze życie...
Myślisz że nam nie jest z tym źle, że tak rozpamiętujemy, że tu skomlimy (jak to określiłeś...)? ech... chętnie zapłace za ten wyłącznik... tongue

wieanna - widzę że trafiłaś na dobrego psychologa - zazdroszczę - mój to jednak był do bani...

Posty [ 11 311 do 11 375 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 173 174 175 176 177 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026