netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 436 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 172 173 174 175 176 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 246 do 11 310 z 14 840 ]

11 246

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:
z_pozoru_silna napisał/a:
klopsik napisał/a:

nie bój się- nauczyć się być samemu to odnaleźć siebie, pokochać właśnie siebie. jako wartościowego człowieka, na którym Ci zależy. zobaczysz, że z czasem będzie łatwiej spojrzeć z dystansu na swoje życie...
psycholog bardzo się przydaje, ale to Ty wykonujesz większość pracy nad sobą... nie poddawaj się.
Ja po rozstaniu myślałam, że to już koniec.. nic fajnego mnie nie spotka. wiele łez wylałam. taka naturalna kolej rzeczy - żałoba...
a teraz: mam dwoje dzieci - z tego jedno miało miesiąc jak zostałam sama... i dzisiaj znajduję czas dla dzieciaków, dla siebie- na ćwiczenia i spotkania, mam przyjaciela, który mnie szanuje, z którym mi jest dobrze..
ja nadal kocham mojego byłego już męża i właśnie dlatego pomimo tego, że jest draniem nie życzę mu źle... wybaczenie zwróciło mi wolność i niezależność. ale do tego potrzeba czasu.
daj sobie ten czas na pobycie ze sobą. miesiąc, trzy, pół roku, może dłużej... przecież życie nie kończy się. ono tylko się zmienia... skąd wiesz czy nie na lepsze?

Witam Wszystkich;p podczytuje sobie wszystkie posty;p co do wypowiedzi wyżej wybaczenie byłemu to jedyny sposób na uwolnienie się od niego. Tak samo sądzi autor książki ,,Mars i Wenus zaczynają od nowa", w której to uważa że wyleczenie serca opiera się głównie na przebaczeniu. Czytając tą książkę w ogole nie bralam pod uwage tego że kiedyś wybacze eksikowi;p Nadal nie jestem do tego gotowa jednak czasami pojawia się takie uczucie i chęć wybaczenia. O dziwo lżej na duszy się robi na chwile, jednak po jakims czasie wracaja wspomnienia i to co mi zrobil. Ja na razie nie mam w sobie tyle sily zeby wybaczyć, może WY moi mili znajdziecie tą siłę i uwolnicie się od tej psycho obsesji ;p Pozdrawiam

z _pozoru _silna wybaczyć można wszystko ale zapomnieć ...... nigdy !!1 się nie zapomni czy to dobrych czy złych momentów zawsze się będzie pamiętać no chyba że się straci pamięć wink

będziesz pamiętać tak samo jak inne rzeczy ze swojego życia... te miłe i te złe... to prawda. ale wybaczenie to uczucie, które pozwala mi zacząć na nowo myśleć o życiu, o moim życiu, o moim nowym życiu. tęsknota, która się pojawia przypomina mi, że przeżyłam co fajnego, a teraz jest czas i miejsce na coś nowego...

11 247

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

chochliko 2 witamy w klubie , nie martw sie nie bedziesz sama, ja mam sytuacje podobna do Twojej, ale mysle ,ze gorsza przeczytaj watek " moja zona wyprowadzila soe do mojego kolegi sasiada po 20 latach" to mam nadzieje ,ze sie troszke pocieszysz. Wyprowadzila ,sie po 2 mies wprowadzila i teraz kombinuje jak sciagnac sasiada do siebie ,a ja pod most chyba ,na razie jesttem na statku ,ale nie wiem gdzie bede mieszkal jak wroce ,fakt ,ze jest kredyt i tylko ja mam zdolnosc kredytowa,ale jak sasiad by sprzedal 2 mieszkania , ma 3 male , to kredyt by splacili we dwoje z czego chyba bym sie nawet cieszyl.

11 248

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

czytam, czytam i te wszystkie przeżycia, które opisujecie są do siebie tak bardzo podobne. Nic odkrywczego nie napiszę zatem, bo i moje będą podobne, nawet podobnie wyrażone. Przez dwa dni było ze mną nieźle. Sama sobie się dziwiłam, że nie płakałam po kątach i miałam takie wrażenie, jakbym w środku nie była z waty, tylko z czegoś solidnego. Ale pod wieczór zaczęłam móżdżyć... I wymóżdżyłam sobie, że to naprawdę już koniec (choć cały czas to wiem) i mam od wczoraj dołek psychiczny. Znów. Znów pętają mi się po głowie wyobrażenia na temat mojego męża układającego sobie życie z kimś innym. Znów stają mi przed oczami moje wcześniejsze marzenia, o naszej małej rodzinie, o tym jak będziemy razem cieszyć się synkiem i uczyć go życia. Znów pojawiła mi się wizja Wigilii, którą planowaliśmy spędzić po raz pierwszy we trójkę. I milion innych marzeń i wyobrażeń, nie tylko tych tylko moich, ale tych, które jeszcze niedawno były wspólne. Wszystkie na raz ładują mi się do głowy. I jak mam ten strumień zatrzymać? Jak to robicie? Mówicie sobie: 'teraz o tym nie myslę'?, zajmujecie się czymkolwiek innym? czy pozwalacie, aby to płynęło i odpłynęło? Nasze mieszkanie jest puste bez mojego męża i ciche bez rozmów z nim. Chyba najbardziej mnie dzisiaj boli, że z kogoś najważniejszego stałam się kimś najmniej ważnym. Wszystko jest do d***

11 249

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

AKEME ty troszke nie doceniasz swojego synka daj mu szansę. Już teraz robi co może, żeby nie dac ci czasu na myslenie o "bzdurach".
Taki maluszek potrzebuje twego kontaktu wprost, nie ponad nim i  nie dla niego, może spróbuj?
Dzieci tak szybko rosną, że szkoda tracić każdej chwili.
Wieczory i święta sa najgorsze, dlatego może zaplanujesz sobie wtedy coś bardzo pochłaniającego, coś na czym musisz skupić swoja uwagę, żeby nie tracić wywalczonych już pozycji. Nawet tęsknotę i żal można "obłaskawić", jeśli taka jest twoja wola.
Marzenia  niestety czestą ida w rozsypke, chocby były najpiekniejsze i zostaje je zamienić na inne jeszcze piekniejsze. Może to co pisze jest troche szorstkie, ale życzę ci, żebyś w miarę możliwości zrzuciła z siebie ten niepotrzebny balast i zaczęła marzyć coś radośniejszego.

11 250

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

hej dołączam się do grupy, jestem po rozwodzie i kilku nieudanych związkach, oczywiście nie marudzę bo sama podjęłam decyzję o ich początku i końcu, ale czasami się gubię w tym wszystkim witam was wszystkich

11 251

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam wszystkich nowo przybylych....

W sumie to tak sobie mysle ze duzo osob bylo i juz ich nie ma, nie pisza.... wiec to chyba dobrze w sumie.... nie zagladaja juz, bo nie potrzebuja, czyli oznacza to ze spory procent dosc szybko 'zdorwieje'....

11 252

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kurcze, rzeczywiście synek jest bardzo absorbujący. i jego jeszcze bardzo rzadkie i bardzo nieświadome uśmiechy są jak balsam. Ja wiem, ze musze przeczekać ten czas, gdy jeszcze nie reaguje, tylko ciągle płacze i wiem, ze ten moment jest z kazdym dniem coraz blizej. Wiem, ze to on mnie z tego wyciągnie.po prostu mialam gorszy moment. nawet zdałam sobie sprawę ze nadszedł w chwili, gdy przyjechała moja mama pomoc mi trochę i zwyczajnie przy większym luzie po prostu pozwoliłam sobie na wycieczkę do przeszłości...

11 253

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

Kurcze, rzeczywiście synek jest bardzo absorbujący. i jego jeszcze bardzo rzadkie i bardzo nieświadome uśmiechy są jak balsam. Ja wiem, ze musze przeczekać ten czas, gdy jeszcze nie reaguje, tylko ciągle płacze i wiem, ze ten moment jest z kazdym dniem coraz blizej. Wiem, ze to on mnie z tego wyciągnie.po prostu mialam gorszy moment. nawet zdałam sobie sprawę ze nadszedł w chwili, gdy przyjechała moja mama pomoc mi trochę i zwyczajnie przy większym luzie po prostu pozwoliłam sobie na wycieczkę do przeszłości...

Nie znam się za bardzo na małych dzieciach, ale z własnego doświadczenia wiem że potrzebują kontaktu nie tylko, opieki.Wiem, że dziecko czeka na słowa, ton głosu, i poczucie bezpieczeństwa od rodzica.Małe dziecko reaguje na kontakt werbalny tylko, trzeba to dostrzec. Dam ci przykład , jak przewijałam córkę i nic do niej nie mówiłam od razu  się budziła i płakała, kiedy zaczynałam do niej mówić, moglam to spokojnie zrobić a ona spała jak niemowlak.
Dziecko odbiera od matki jej stan emocjonalny, i czuje się bezpieczne albo płacze, bo nie czuje od matki informacji - wszystko jest dobrze, nic ci nie grozi. Przynajmniej ja zaobserwowałam to u swoich dzieci.

11 254

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kurcze napisał/a:

AKEME ty troszke nie doceniasz swojego synka daj mu szansę. Już teraz robi co może, żeby nie dac ci czasu na myslenie o "bzdurach".

Otóż to! Uważam tak samo! Bardzo mądra wypowiedź, podobnie sugerowałam autorce.

11 255

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Witam wszystkich nowo przybylych....

W sumie to tak sobie mysle ze duzo osob bylo i juz ich nie ma, nie pisza.... wiec to chyba dobrze w sumie.... nie zagladaja juz, bo nie potrzebuja, czyli oznacza to ze spory procent dosc szybko 'zdorwieje'....

Albo są, zaglądają, ale nic nie piszą....
Myślisz że to wyleczenie, czy zmęczenie materiału?

11 256

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja osobiście zaglądam, czytam, niektóre stwierdzenia naprawde podnoszą na duchu. Ale sama to już nie wiem co pisać, bo tak samo cały czas mam te same odczucia, zmartwienia i cieżko sie wyleczyć. Są chwile lepsze kiedy chce się śmiać, a za chwile przychodzą chwile zwątpienia. Mam momenty kiedy przychodzi mi na myśl mój ex i całkiem miło wspominam bez bólu, tęsknoty jednak za kilka dni powraca smutek, żal jakieś wyrzuty, że coś źle zrobiłam. I wkoło to samo, takie wahanie nastroju... i myśl, że nigdy nikogo tak nie kochałam i już nikogo tak nie pokocham. I najgorsza myśl, że do końca życia zostane sama, że już jestem starą panna. To chyba nigdy nie przejdzie ;(

11 257

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

mówię do niego i spiewam mu, choc bywaly dni, ze plakalam razem z nim. no chyba ze zasypia, to wtedy po posprzataniu, rozwieszeniu prania, wymyciu butelek, etc cos tu czytam i pisze.

11 258

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

M. no nie wiem, moze i czytaja a nie pisza. Zobacz - i znowu Twoj 'optymizm' przemawia!! smile ja wierze ze sa WYLECZENI, przynajmniej na tyle ze nie czuja potrzeby pisania codziennie na forum.

Lenka - ale Ty to jestes swiezynka tutaj : )

ja nie mowiac juz o osobach ktore sa na forum bardzo dlugo, mialam na mysli te, ktore pisaly najwiecej w tym samym okresie co ja, czyli tak od maja do wrzesnia, przykladowo Fragi, Nojaneiwiem, Lakos, Zpozoru silna, Niewiem i wielu innych. Cos ostatnio sie nie odzywaja.

11 259

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja to dokładnie świeżynka smile i od poniedziałku bede rzadziej zaglądać bo powrót do pracy, ale to i lepiej przynajmniej może te głupie myśli miną trochę.

11 260

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi zgłasza się! ;-)

A całkiem poważnie.. Nie piszę, bo nic 'nowego' się nie dzieje.. Ale czytam codziennie...Może poza tym, że organizuję sobie SWOJE życie po swojemu.. Pomału zaczyna doby brakować i pewnie to główny powód tego, że nie piszę.. Poza tym docierają tu nowe duszyczki i jak czytam, to serce mi się kraje, bo doskonale wiem, co czują, przeżywają i nie znajduję odpowiednich słów, by im ulżyć choć troszkę...

Kidysbylam- jest lepiej, to nie ulega wątpliwości, że ten cały koszmar jakoś pomału mija... Dziś nawet założyłam zegarek, który od niego dostalam kiedyś. Strasznie mi się podoba, ale nie nosiłam go w ostatnim czasie... Dziś go mam i choć przypomina mi o nim, to jakoś tak łatwiej z tymi myślami... Już nie jest to ktoś bliski, a raczej ktoś, kto kiedyś był i wyrządził mnóstwo krzywdy w moim życiu... że go nie chcę, nie takiego mężczyznę pokochałam kiedyś, kiedyś...

Ale to nie zmienia faktu, że to całe 'bagno', które dostałam w spadku po nim, wciąż mi towarzyszy... Wiem,że zaraz będzie kontra w postaci "Masz dopiero 22 lata!"... Ale nie przeskoczę tych uczuć, ze teraz odczuwam niepokój co będzie za rok, za dwa.. Czy zapomnienie o nim jest możliwe.. ? Czy kiedyś przeżyję choć jeden dzień CAŁY, nie wspominając jego imienia...? Czy kiedyś kogoś pokocham, czy przy kimś poczuję się jak przy nim..? Czy moze wiecznie już będę sama i powinnam sobie kota kupić.... ? teraz po tym bólu z powodu odrzucenia mam inny... na szczęście mniej dokuczliwy, ale jest.... To pewnie też wina mojej samooceny, bo o ile ja sama ze sobą czuję się świetnie, to wiem, ze nie odpowiadam aktualnie panującym kanonom mody, co do płci pięknej... Takie moje bolączki...

PS. Dzisiejszy poranek był powtórką tych zaraz po rozstaniu... na szczęście jakoś się otrzepałam... Ale wciąż nie jest tak, jak być powinno.. Choć byłam z nim na tyle długo, ze już zapomniałam, że kiedyś byłam sama i czułam się szczęśliwa...

Dużo siły i usmiechu życzę Wam wszystkim.. Oby weekend minął szybko...

11 261

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja też jestem z Wami na bieżąco! smile
U mnie lepiej, dużo lepiej. Myślę o nim dzień w dzień, ale już żyję, już się śmieję, już mi dobrze.
Da się dojść do takiego stanu smile

Całuję i wspieram!

11 262

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi, heeej smile Jak ja lubie Cie czytac smile nie wiem, mzoe dlatego ze pamietam JAK BARDZO jeczalas nam tutaj smile) JAK BARDZO w kolko to samo, ze nie mozesz, ze nie potrafisz, ze sie nie da.... a teraz??!! no i pieknie i u Ciebie bardzo szybciutko bo co to? koniec lipca chyba do nas dolaczylas.

Fragi, nie pisalam Ci chyba o tym wczesniej i to naprawde nie chodzi o to, ze Twoj bol byl mniejszy bo to nie byl maz. Absolutnie. Swoje wycierpialas i jeszcze wycierpisz, ale co do Twojego leku czy jeszcze kiedys sie TAK poczujesz i z kims bedziesz , to naprawde odpowiadam Ci; TAK, na 100%!! Ja bylam z chlopakiem przez 7 lat - od 14 do 21 roku zycia - pierwsza, wielka milosc, prawdziwa zreszta. Potem rozstanie i przyejchalam do Anglii w totalnej rozpaczy, szybko poznalam jeszcze meza. Ale uwierz mi ze nie wierzylam w to, ze jeszcze kogos naprawde pokocham ,ze bede tak szczesliwa jak bylam z tym chlopakiem. Bylam, bylam z 'mezem' naprawde szczesliwa i naprawde go pokochalam. To, jak jest teraz to juz jakby inna bajka.
A Ty jestes wlasnie bardzo mloda jeszcze i chcac nie chcac, to byl 'tylko' chlopak co po prostu nie blokuje Ci zycia w zaden sposob. Dlatego trzymaj tak dalej i mam tylko prosbe do Ciebie, ze jak juz kiedys ,za kilka miesiecy sie zakochasz, to nam tutaj napiszesz!!! smile

Wczesna - no i tez pieknie, dlatego o Was wszystkich mowie, pisze, bo mysle ze to jest najlepsza pomoc dla tych 'nowych'.... Wy, my, jako dowody tego ze jakos ,powoli ale sie z tego wychodzi. Dlatego uwazam ze fajnie by bylo jakby osoby juz jakos sobie radzace pisaly tutaj czesciej cos pozytywnego, b ote osoby nowe moga poczytac, zaznajomic sie z 1 czy 2ga historia i dowiedza sie ze ta Fragi czy Wczesna ktore wlasnie tutaj napisaly ze sie umiechaja, tez same pisaly dokladnie t osamo co one teraz, tylko ze kilak tygodni, miesiecy temu.....

11 263

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

hej
Nie potrafię bez niego , nie chce , nie umiem...
Dlaczego jest taki miły dla mnie , sam nie wie czego chce a może wie ?ylko zaczyna dostrzegać jak bardzo mnie zranił i budzą się w nim jakieś wyrzuty sumienia , a może jednak mu mnie brakuje , może tęskni , nie pytam o nic , czekam aż sam mi powie jak to jest , będzie ... On wie , czuje że ja jeszcze go kocham i że jeszcze jestem .....
nie nastawiam się że będzie chciał wrócić ale no właśnie ..... dół dziś wielki

11 264 Ostatnio edytowany przez mateusz1987 (2013-10-18 19:43:42)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Fragi, heeej smile Jak ja lubie Cie czytac smile nie wiem, mzoe dlatego ze pamietam JAK BARDZO jeczalas nam tutaj smile) JAK BARDZO w kolko to samo, ze nie mozesz, ze nie potrafisz, ze sie nie da.... a teraz??!! no i pieknie i u Ciebie bardzo szybciutko bo co to? koniec lipca chyba do nas dolaczylas.

Fragi, nie pisalam Ci chyba o tym wczesniej i to naprawde nie chodzi o to, ze Twoj bol byl mniejszy bo to nie byl maz. Absolutnie. Swoje wycierpialas i jeszcze wycierpisz, ale co do Twojego leku czy jeszcze kiedys sie TAK poczujesz i z kims bedziesz , to naprawde odpowiadam Ci; TAK, na 100%!! Ja bylam z chlopakiem przez 7 lat - od 14 do 21 roku zycia - pierwsza, wielka milosc, prawdziwa zreszta. Potem rozstanie i przyejchalam do Anglii w totalnej rozpaczy, szybko poznalam jeszcze meza. Ale uwierz mi ze nie wierzylam w to, ze jeszcze kogos naprawde pokocham ,ze bede tak szczesliwa jak bylam z tym chlopakiem. Bylam, bylam z 'mezem' naprawde szczesliwa i naprawde go pokochalam. To, jak jest teraz to juz jakby inna bajka.
A Ty jestes wlasnie bardzo mloda jeszcze i chcac nie chcac, to byl 'tylko' chlopak co po prostu nie blokuje Ci zycia w zaden sposob. Dlatego trzymaj tak dalej i mam tylko prosbe do Ciebie, ze jak juz kiedys ,za kilka miesiecy sie zakochasz, to nam tutaj napiszesz!!! smile

To jest to też kurcze mam 26 lat i straciłem "tylko" dziewczynę z która byłem 4 lata. Sądziłem że mnie nie jest wstanie nic złamać ale to mnie niestety złamało. Ona układa sobie życie z nowym a ja rozpaczam już 2 miesiące, niby jestem chłopakiem i sądziłem że przejdzie mi to szybko a tu niestety lipa. Nie umiem tego tematu zamknąć bo nie ma prawie godziny w której nie przypominam sobie o niej i o naszych a może moich wspólnych marzeniach:(:(:(

11 265

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

obiecywalam sobie ze wiecej plakac nie bede.... ale nie umiem:(

11 266

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
itram napisał/a:

obiecywalam sobie ze wiecej plakac nie bede.... ale nie umiem:(

ja nie płacze ale ze mną też bywa nie ciekawie:( Trzymaj się jakąś komedie albo coś obejrzyj na poprawę humoru.

11 267

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mateusz cos mi nie wychodzi:(

11 268 Ostatnio edytowany przez mateusz1987 (2013-10-18 22:41:19)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
itram napisał/a:

Mateusz cos mi nie wychodzi:(

Czytam Twój temat. On się wyprowadził czy Ty?

11 269

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

spi sobie w pokoju obok sad

11 270

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
itram napisał/a:

spi sobie w pokoju obok sad

może powinnaś okazać mu uczucie i postarać się z nim szczerze porozmawiać.

11 271

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Fragi, heeej smile Jak ja lubie Cie czytac smile nie wiem, mzoe dlatego ze pamietam JAK BARDZO jeczalas nam tutaj smile) JAK BARDZO w kolko to samo, ze nie mozesz, ze nie potrafisz, ze sie nie da.... a teraz??!! no i pieknie i u Ciebie bardzo szybciutko bo co to? koniec lipca chyba do nas dolaczylas.

Fragi, nie pisalam Ci chyba o tym wczesniej i to naprawde nie chodzi o to, ze Twoj bol byl mniejszy bo to nie byl maz. Absolutnie. Swoje wycierpialas i jeszcze wycierpisz, ale co do Twojego leku czy jeszcze kiedys sie TAK poczujesz i z kims bedziesz , to naprawde odpowiadam Ci; TAK, na 100%!! Ja bylam z chlopakiem przez 7 lat - od 14 do 21 roku zycia - pierwsza, wielka milosc, prawdziwa zreszta. Potem rozstanie i przyejchalam do Anglii w totalnej rozpaczy, szybko poznalam jeszcze meza. Ale uwierz mi ze nie wierzylam w to, ze jeszcze kogos naprawde pokocham ,ze bede tak szczesliwa jak bylam z tym chlopakiem. Bylam, bylam z 'mezem' naprawde szczesliwa i naprawde go pokochalam. To, jak jest teraz to juz jakby inna bajka.
A Ty jestes wlasnie bardzo mloda jeszcze i chcac nie chcac, to byl 'tylko' chlopak co po prostu nie blokuje Ci zycia w zaden sposob. Dlatego trzymaj tak dalej i mam tylko prosbe do Ciebie, ze jak juz kiedys ,za kilka miesiecy sie zakochasz, to nam tutaj napiszesz!!! smile

Wczesna - no i tez pieknie, dlatego o Was wszystkich mowie, pisze, bo mysle ze to jest najlepsza pomoc dla tych 'nowych'.... Wy, my, jako dowody tego ze jakos ,powoli ale sie z tego wychodzi. Dlatego uwazam ze fajnie by bylo jakby osoby juz jakos sobie radzace pisaly tutaj czesciej cos pozytywnego, b ote osoby nowe moga poczytac, zaznajomic sie z 1 czy 2ga historia i dowiedza sie ze ta Fragi czy Wczesna ktore wlasnie tutaj napisaly ze sie umiechaja, tez same pisaly dokladnie t osamo co one teraz, tylko ze kilak tygodni, miesiecy temu.....

Dołączyłam końcem lipca, pierwsze rozstanie 18 było, chciałabym kiedyś nie pamiętać o tej rocznicy... Dziś mija 3 miesiąc.. Tak Kochana, jęczałam, wiem.. Bardzo, ale to, że jestem na tym etapie już to tylko i wyłącznie moja codzienna, ciężka walka o samą siebie, a siły daliście mi Wy ! :*
Dziś byłam na wyjeździe integracyjnym z pracy i bawiłam się dobrze.. Owszem, w kinie smutno, bo nieliczna niesparowana, sama... Ale przeżyłam, film zobaczyłam, kiepski, bo kiepski, ale widziałam big_smile Z resztą dużo śmiechu przyniosło to, że jestem sama, bo dobre koleżanki pchały mnie do kelnera, który był wyjatkowo fajny... Nie poczułam nic, nawet oko mi nie drgnęło, po prostu był przystojny.. Więc wiem, że to pewnie jeszcze nie czas.. Ale nie zraża mnie to...

A piszę o tym wszystkim, bo może faktycznie nie pocieszanie, a głos kogoś, kto się już uśmiecha, będzie otuchą dla nowych, przerażonych, zdezorientowanych...
Mateusz, ja również 4 letni związek zakończyłam.. tzn nie ja- On, mi zostało wyrwane serce...

Każde z nas przechodziło/przechodzi swoje małe piekło... Ale teraz już wiem, że wszystko można przetrwać, ze wszystko można pokonać, ale to naprawdę zależy tylko od nas ile czasu na to poświęcimy.. Godziny/tygodnie spędzone na analizie, na szukaniu prawdy... Aż przyszedł czas, kiedy zorientowałam sie, ze już dość długo jego w moim życiu nie ma, a ja wciąż tym wszystkim żyję, że stoję w miejscu i wegetuję...

Podstawowa sprawa to zdać sobie sprawę, ze nadal żyjemy, że świat nie stanął, zabrakło jednej osoby, najważniejszej, wiem, ale uzmysłowienie sobie, ze bez niej też się da, że też można żyć i się tym życiem cieszyć sprawia, że jest nieco łatwiej... Ból nie znika, ale przestaje blokować codzienne czynności.. Analiza i myślenie nie mija, ale są łatwiejsze do zniesienia..

Dziękuje kiedysbylam za ciepłe słowa! :*

11 272

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Każde z nas przechodziło/przechodzi swoje małe piekło... Ale teraz już wiem, że wszystko można przetrwać, ze wszystko można pokonać, ale to naprawdę zależy tylko od nas ile czasu na to poświęcimy.. Godziny/tygodnie spędzone na analizie, na szukaniu prawdy... Aż przyszedł czas, kiedy zorientowałam sie, ze już dość długo jego w moim życiu nie ma, a ja wciąż tym wszystkim żyję, że stoję w miejscu i wegetuję...

Podstawowa sprawa to zdać sobie sprawę, ze nadal żyjemy, że świat nie stanął, zabrakło jednej osoby, najważniejszej, wiem, ale uzmysłowienie sobie, ze bez niej też się da, że też można żyć i się tym życiem cieszyć sprawia, że jest nieco łatwiej... Ból nie znika, ale przestaje blokować codzienne czynności.. Analiza i myślenie nie mija, ale są łatwiejsze do zniesienia..

Dziękuje kiedysbylam za ciepłe słowa! :*

Ja też jestem tu codziennie i czytam nie zawsze piszę.Tak dobrze rozumiem nowe osoby na forum.Początki rozstania są strasznie trudne,ten ból,tęsknota,strach i często obwinianie siebie za rozpad,a już o idealizowaniu byłego/byłej nie wspomnę.Wczoraj pierwszy raz od 2,5 miesiąca nie ryczałam bo jest weekend.Może przyzwyczajam się do tego że już go nie ma?A może to wyjście z kolegą w zeszłą niedzielę coś dało?Nie wiem.Wczoraj usiadłam na spokojnie sama w pustym mieszkaniu i zastanowiłam się nad moim związkiem.Ja go już nie kocham bo zabił we mnie wszystkie cieplejsze uczucia jakie do niego żywiłam.Kochałam wytwór swojej wyobrazni bo to chyba nie możliwe,że po 5 latach nie poznaję człowieka z którym byłam.Wygląda tylko jak ten którego kochałam ale mówi i robi rzeczy o które nigdy bym go nie podejrzewała.To najbardziej bolało.Moje zawiedzione nadzieje w nim pokładane.Chciałam mieć rodzinę,prawdziwy dom niestety on miał inne zdanie.Czy za nim tęsknie?czasami tak,brakuje mi go,naszych zwykłych czynności,śmiechu,wygłupów.Ale ja już bym nie chciała,żeby do mnie wrócił,bo wiem że już nigdy nie byłoby tak samo.Znając siebie wiem,że bym mu kiedyś wybaczyła ale na pewno nigdy bym mu nie zapomniała.Staje mi się obcym człowiekiem i to chyba tak ma być.Ale myślę o nim codziennie i do tego też się pomału przyzwyczajam.Widząc go gdzieś z daleka nie ryczę,czuję tylko smutek i żal.Zdaję sobie sprawę,że nie byłabym z nim szczęśliwa a o błędzie zamieszkania z przyszłą teściową nie wspomnę.Ale może to po prostu przyśpieszyło nasze rozstanie.Czasem tez zastanawiam się czy jeszcze o mnie myśli,czy tęskni?Ale potem myślę sobie,że po co mi to wiedzieć.Po co mi myśleć o facecie,który już spotykał się z inną a ja nadal tam mieszkałam.On dokonał wyboru a każdy nasz wybór pociąga za sobą pewne konsekwencje.Ja już to wiem on musi się tego jeszcze nauczyć.
Tak jak napisała Fragi da się dalej żyć mimo że jest ciężko.

11 273

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ale mi dziś ciśnienie podniosła jedna lafirynda z wątku -spotykam się z żonatym poradzcie pomóżcie -jak kobieta kobiecie (jak człowiek człowiekowi) może czynić takie zło sad((((((((((((((((

11 274

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

ale mi dziś ciśnienie podniosła jedna lafirynda z wątku -spotykam się z żonatym poradzcie pomóżcie -jak kobieta kobiecie (jak człowiek człowiekowi) może czynić takie zło sad((((((((((((((((

Bierz poprawkę, na wszystkie osoby piszące na forum.
Jedne z nich to książkowe trolle, inne z kolei to takie oto właśnie białogłowy, prowokujące dyskusję wśród tych, których dotknął taki problem-a więc kobiety, zostawione przez mężczyzn, dla takich latawców.
Najlepszy sposób ignorancja.
A u mnie pierwszy raz od dobrych dwóch miesięcy dół.
Czasem tak się zastanawiam po co to całe nasze staranie, po co ta głupia walka?
Albo to wpływ pogody, albo już się po prostu starzeję.

11 275

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewczyny potrzebuje z kims priv popisac..... moze znajdzie sie jakas dobra dusza ktora ma chwile?

11 276

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Carpathia napisał/a:
Żania napisał/a:

ale mi dziś ciśnienie podniosła jedna lafirynda z wątku -spotykam się z żonatym poradzcie pomóżcie -jak kobieta kobiecie (jak człowiek człowiekowi) może czynić takie zło sad((((((((((((((((

Bierz poprawkę, na wszystkie osoby piszące na forum.
Jedne z nich to książkowe trolle, inne z kolei to takie oto właśnie białogłowy, prowokujące dyskusję wśród tych, których dotknął taki problem-a więc kobiety, zostawione przez mężczyzn, dla takich latawców.
Najlepszy sposób ignorancja.
A u mnie pierwszy raz od dobrych dwóch miesięcy dół.
Czasem tak się zastanawiam po co to całe nasze staranie, po co ta głupia walka?
Albo to wpływ pogody, albo już się po prostu starzeję.

v
Carapathia nasza optymistko jeśli Ty masz doła to jak wierzyć że będzie dobrze - uściski dla Ciebie gorące , u mnie też cały czas smutek i taki jakiś niepokój od dwóch dni mnie trzyma
Itram możesz napisać na gg 44470544

11 277

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No właśnie Carpathia... i przychodzi taki dół i ma się wrażenie, że to taki wielki krok w tył. Pewnie psycholog by tu napisał, że przez te fazy trzeba przejść, by wyzdrowieć. W końcu. Kiedyś. Przeczytałam Słowo Boże na dzisiaj (wiem, wiem, nie każdy jest religijny...) ale dało mi po raz kolejny do myślenia. Sens był taki, że żałujemy minionych czasów,ulegamy nostalgii za przeszłością, a zapominamy, że Pan działa dzisiaj i pokazuje słuszną drogę, rozwiązania na miarę aktualnych problemów. W naturze człowieka jest budowanie stawianie pomników tym, którzy odeszli. Też ciągle to robię i wpadam w doła za dołem...

11 278

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja też jestem;p codziennie czytam i czytam. Otuchy mi dodaje to że jest nas baaardzo dużo. Wiele osób skrzywdzonych i wciąż przybywa ;/ Ja niedawno się przeprowadziłam, rozpoczęłam nowe życie w nowym miecie. Cierpienie prawie uszło. Nie mam czasu myślec o nim. Nadszedł czas myślenia o sobie, odkrywam siebie na nowo, bez niego ;p Na duchu mnie podtrzymuje myśl ze w moim życiu jeszcze się ktoś pojawi;p nie ma opcji aby w życiu kobiety był tylko jeden mężczyzna. To wręcz niemożliwe ;p Oczywiście pojawiają się myśli o nim. Chciałabym go jeszcze kiedyś spotkać i porozmawiać o zaistniałej sytuacji. Porozmawiać tak na luzie, zobaczyć go bo teraz zaczyna mi się kojarzyć nie z tym złem ale i z tymi wszystkimi rozmowami, chwilami spędzonymi razem. Wiem ze już nie będziemy razem ale dałabym duuuużo żeby z nim porozmawiać na osobności,sam na sam, szczerze. Teraz wiem że byliśmy na różnych etapach życia i że nie było szans aby nam się udało a szkoda ;/ wiem też że nasze rozstanie to wina obojga stron. Teraz czekam aż ktoś się pojawi w moim życiu, jednak jest jedno ,,ale" wszystkich facetów porównuje do eksika eh żaden nie jest wystarczająco dobry. Dochodzi też problem z zaufaniem, mam nadzieje że komuś zaufam ;p Pozdrawiam

11 279

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

z_pozoru_silna    ja mam tak samo z jednej strony mysle ze nie możliwe zebym kogoś nie poznała, z drugiej myśle, że w takim wieku to już starą panną tylko zostane. I tak samo mam, że porównuje wszystko do byłego, coraz bardziej go idealizuje w myślach. To straszne, cięzko mi ogromnie, a dziś też dopadł mnie dół i taka rozpacz.

11 280

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dobrej nocy życzę Wam wszystkim, ja zasypiam dziś bez strachu.

11 281

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
M. napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

Witam wszystkich nowo przybylych....

W sumie to tak sobie mysle ze duzo osob bylo i juz ich nie ma, nie pisza.... wiec to chyba dobrze w sumie.... nie zagladaja juz, bo nie potrzebuja, czyli oznacza to ze spory procent dosc szybko 'zdorwieje'....

Albo są, zaglądają, ale nic nie piszą....
Myślisz że to wyleczenie, czy zmęczenie materiału?

czesc kobietki! ja czesto dalej podczytuje, sledze Twoj watek kiedysbylam, bo w duzym stopniu odnajduje w nim siebie i generalnie mam podobne przemyslenia do Ciebie.
Bagsa ponoc zbanowali, reszta tez sie posypala, na fejsie jeszcze jest jakas aktywnosc.

M. - pewnie jakis procent sie wyleczyl, a czesc sie "zmeczyla".

Tutaj trafiaja ludzie we wczesnej fazie problemow zwiazkowych, dla ktorych jest to nowa sytuacja i nie wiedza jak sobie z nia poradzic. Szukaja po prostu pomocy. Po uplywie jakiegos czasu nastepuje oswojenie z zaistniala sytuacja i stad ten odplyw "kiedys aktywnych" uzytkownikow.

Ale idzie zima, dzien krotszy i jestem pewien, ze duzo starych bywalcow wroci do naszego watku.

Tak czy siak, przesylam pozdrowienia dla Wsystkich, starych i nowych bywalcow.

11 282

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam
Pogoda do bani , nastrój mój jeszcze gorzej sad

Wieanna mam nadzieję że dobrze spałaś

11 283

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

U mnie również niewiele lepiej, ale siłę daje mi słuchanie tego http://youtu.be/4uOxUv5ivkE
Pomaga.

11 284

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

witam Was:)
bardzo długo mnie nie było na forum, jak spojrzeć z początku było nas kilka osób a teraz....aż zal sciska  w sercu że tyle osób ma zranione serca...pamiętam w zeszłym roku dokladnie pażdziernik był miesiacem gdzie wszystko zaczeło się sypać, 1 listopada nastąpił koniec....a teraz jestem z nim znowusz, heh i powiem Wam  że wcale mi na sercu nie jest lepiej, wtedy myslałam ze to koniec świata że nie jestesmy razem, a teraz ....to co czuje znowu sprawia że nie mam siły na ten zwiazek.....z perspektywy czasu myślę że lepiej było przecierpiec tamten czas niz dac sie uniesc uczuciom...czasem lepiej rozumu posłuchać niż serca...głowa do góry ludziska...

11 285

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam w tę paskudną niedzielę!

Dziś i ja mam kryzys... Chyba przez wielkie K... Siedzę i ryczę nad tym moim zasranym losem... Jednocześnie wkurzając się na siebie, bo wiem, że ten związek przyszłości już teraz nie ma...
Znów tracę czas, energię, siłę na kogoś, kogo w moim życiu już nie ma... Nie umiem się z tym godzić.... Minęło już tyyle czasu, a ja wciąż łapię sie na tym, że to myślenie o nim mi towarzysz.. Ze czasem nawet te myśli wciąż bolą.. Dlaczego.. ?

11 286 Ostatnio edytowany przez mateusz1987 (2013-10-20 13:49:32)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
woytek napisał/a:

Bagsa ponoc zbanowali, reszta tez sie posypala, na fejsie jeszcze jest jakas aktywnosc.

Właśnie bagsa coś ostatnio nie widać. Za co niby został zbanowany??

Fragi20 napisał/a:

Witam w tę paskudną niedzielę!

Dziś i ja mam kryzys... Chyba przez wielkie K... Siedzę i ryczę nad tym moim zasranym losem... Jednocześnie wkurzając się na siebie, bo wiem, że ten związek przyszłości już teraz nie ma...
Znów tracę czas, energię, siłę na kogoś, kogo w moim życiu już nie ma... Nie umiem się z tym godzić.... Minęło już tyyle czasu, a ja wciąż łapię sie na tym, że to myślenie o nim mi towarzysz.. Ze czasem nawet te myśli wciąż bolą.. Dlaczego.. ?

Fragi trzeba czasu niestety. Ja też cały czas myślę tym bardziej że to niedziela dzisiaj i nie będzie co robić;/ Tak samo wczoraj miałem się świetnie bawić na dyskotece, a się opiłem i o pierwszej przyszedłem do domu:( Też 2 miesiące minęły i cały czas niestety myślę, boli jak nie wiem co że ona teraz jest szczęśliwa z innym:( Nic musimy Fragi wycierpieć swoje a z czasem nam przejdzie  i spotkamy te właściwe nam przeznaczone osoby.

11 287

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Pojechaliśmy dziś z dziećmi do cyrku ,było naprawdę fajnie , potem nas odwiózł do domu i zaprosiłam go na obiad ,  rozmawialiśmy , nie prosiłam go nie błagałam o to żeby wrócił zapytałam tylko jak mu jest bez nas odpowiedział że źle ,zapytałam jak to będzie powiedział że nie wie , że potrzebuje jeszcze  czasu , nie płakałam ale i tak kilka łez popłynęło po policzku , przytulił mnie i powiedział żebym nie płakała , a gdy już wychodził podszedł do mnie i pocałował (*pierwszy raz od wyprowadzki) ja na prawdę nie liczę że wróci (wiem że o tamtej też myśli) ale wiem że gdyby dziś chciał wrócić przyjełabym go , bardzo mnie skrzywdził ale kocham go ......

11 288

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Masz pewnie rację Mateusz... Że swoje trzeba wycierpieć.. Tylko czy to minie? Czy kiedyś będę myślała o nim bez żadnych emocji.. ? Czy kiedyś przeżyję cały dzień bez myślenia wciąż o tym wszystkim..? Ten ból, strach, paraliżuje... Że to zawsze będzie ze mną.. Ze się od niego nie uwolnię...

11 289

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

U mnie znowu wszystko wróciło, ból i strach i beznadzieja... odezwałam się do niego i znowu wszystko szlag trafił, chociaż nawet mi nie odpisał, a może właśnie dlatego. Strasznie chcę iść do przodu, ale znowu chyba za wcześnie i za bardzo chcę, żeby coś nowego wyszło. Znowu jest masakra

11 290

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

wieanna, możemy sobie podać ręce... mam to samo od wczoraj. Ciekawe ile takich nawrotów trzeba zaliczyć... to chyba jest jakiś zestaw genów. są osoby, które po prostu stwierdzają 'łaski bzzz' i idą dalej. a my przeżuwamy jak te krowy na pastwisku. jak pisał Norwid - 'próżno się będziesz zaklinać i zwodzić, i wiarołomić zawzięciu własnemu...'
masz tez czasem takie niechrześcijańskie skojarzenia, ze cale zło jakie ktoś wyrządził wróci do niego? bo ja mam i ciagle sie za to ganie, bo nie wolno źle życzyć. a z drugiej strony patrząc, jeśli tak bardzo kochamy tych naszych facetów, to powinnyśmy chcieć aby byli szczęśliwi. no a skoro szczęściem dla nich jest uwolnienie się od nas... to w imię szczęścia tego ukochanego faceta trzeba po prostu dać mu odejść. pamiętam, jak 7 lat temu, na kilka m-cy przed ślubem z moim poprzednim partnerem zakończyłam z nim związek. nie mogłam już dłużej. teraz to do mnie wróciło. ale chyba jednak lepiej było zakończyć zanim odbył się ślub, niż potem rozwodzić... ehh, wszystko zawsze wraca.

11 291

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie kochane,
U mnie też podły nastrójObrazek dodany przez użytkowniczkę , na dodatek z jednej choroby przeszłam w drugą sad Sprzątania mi się zachciałoObrazek dodany przez użytkowniczkę
Kiedy to się wreszcie skończy? Obrazek dodany przez użytkowniczkę

11 292

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzień dobry smutasy. Co by wam się tu nie nudziło i nie płakali trochę uśmiechu wysyłam smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile big_smile

kiedysbylam napisał/a:

Witam wszystkich nowo przybylych....

W sumie to tak sobie mysle ze duzo osob bylo i juz ich nie ma, nie pisza.... wiec to chyba dobrze w sumie.... nie zagladaja juz, bo nie potrzebuja, czyli oznacza to ze spory procent dosc szybko 'zdorwieje'....

Pewien zdrowie, inny nie pisze bo nie chcą robić innym kłopotu że zaś ich wysłuchują, a inni dalej tkwią po uszy w bagnie. Lecz ile to procent ? Z pewnością jak Wojtek pisze wrócą tutaj z swoimi smutkami.

mwa25 napisał/a:

witam Was:)
bardzo długo mnie nie było na forum, jak spojrzeć z początku było nas kilka osób a teraz....aż zal sciska  w sercu że tyle osób ma zranione serca...pamiętam w zeszłym roku dokladnie pażdziernik był miesiacem gdzie wszystko zaczeło się sypać, 1 listopada nastąpił koniec....a teraz jestem z nim znowusz, heh i powiem Wam  że wcale mi na sercu nie jest lepiej, wtedy myslałam ze to koniec świata że nie jestesmy razem, a teraz ....to co czuje znowu sprawia że nie mam siły na ten zwiazek.....z perspektywy czasu myślę że lepiej było przecierpiec tamten czas niz dac sie uniesc uczuciom...czasem lepiej rozumu posłuchać niż serca...głowa do góry ludziska...

MWA25 widzę że żyjesz bo moje meile chyba nie dochodziły do Ciebie wink. Tak wracając do Ciebie kochaniutka to po co z nim jesteś ?

Fragi oj Fragi oj oj smile

11 293

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
AKEME napisał/a:

masz tez czasem takie niechrześcijańskie skojarzenia, ze cale zło jakie ktoś wyrządził wróci do niego? bo ja mam i ciagle sie za to ganie, bo nie wolno źle życzyć. a z drugiej strony patrząc, jeśli tak bardzo kochamy tych naszych facetów, to powinnyśmy chcieć aby byli szczęśliwi. no a skoro szczęściem dla nich jest uwolnienie się od nas... to w imię szczęścia tego ukochanego faceta trzeba po prostu dać mu odejść. pamiętam, jak 7 lat temu, na kilka m-cy przed ślubem z moim poprzednim partnerem zakończyłam z nim związek. nie mogłam już dłużej. teraz to do mnie wróciło. ale chyba jednak lepiej było zakończyć zanim odbył się ślub, niż potem rozwodzić... ehh, wszystko zawsze wraca.

AKEME, też tak mam... czasem sobie myślę, może wróciła do mnie krzywda, którą kiedyś komuś wyrządziłam... a mnie kto "pomści"?? Całe moje cierpienie trafi do czarnej d.py zapomnienia i nikt nic z tym nie zrobi?? Nie życzę nikomu źle, nigdy się nie mściłam w żaden sposób... ale też chcę być szczęśliwa...

Dzisiaj mam straszny dół. Moja kumpelka wrzuciła na fejsa zdjęcia z wakacji z chłopakiem, głupie, wiem, ale obie poznałyśmy facetów w tym samym czasie ponad rok temu... tylko że mi się nie udało... oni szczęśliwi, a ja zwijam się z bólu. I cieszę się jej szczęściem!!... ale kiedy ja będę szczęśliwa??

Coś się pojawiło w moim życiu... jakaś emocja, jakaś możliwość... ale upiory przeszłości, demony teraźniejszości i traumy z dzieciństwa skutecznie unieruchomiły mnie już na wstępie... nie podołam, nie dam rady, nie chcę nikogo skrzywdzić...

but in the end it's always me alone

11 294

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wienna a powiedz mi co stoi na przeszkodzie abyś znowu poznała kogoś ?
Nie wiem czemu ale lepiej siedzieć marudzić i użalać się nad sobą niż wziąć życie w swoje ręce. Ludzie tu jęczą i się pytają kiedy się zakochają a nawet po poprzedniej miłości nie przełknęli gorzkiego smaku.
Życie rysujemy sobie sami więc weź tą kredkę i sobie namaluj nowe lepsze życie. Nic nadzwyczajnego smile Proste.

11 295

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A gdzie można kupić takie kredki? smile

11 296

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Misiek ma dużo takich kredek, on sobie pięknie pomalował świat, może nam użyczy ;D

11 297

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Może się podzieli? Nawet zapłacę smile Albo chociaż niech jeden czarodziejski ołówek odda-tak po chrześcijańsku tongue

11 298

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja myślę, że na pewno się podzieli big_smile

Obawiam się tylko,że nie ołówków, a czasu nam potrzeba... Choć przyznam się, że niecierpliwię się trochę i złoszczę.. Bo kurde ile można tracić życia na takie przeżywanie kolejnych dni... ?

11 299 Ostatnio edytowany przez wieanna (2013-10-21 19:25:44)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Choć przyznam się, że niecierpliwię się trochę i złoszczę.. Bo kurde ile można tracić życia na takie przeżywanie kolejnych dni... ?

Bardzo zdrowy objaw chyba, tak na mój chory rozum wink Zniecierpliwienie... może to właśnie nowe życie niecierpliwi się już na Ciebie, na nas, że się tak oglądamy do tyłu...

Oj Miśku, no teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie... ale 30 na karku, a tu porażka za porażką. Wniosek logiczny, popełniam jakiś błąd, albo wiele błędów. Podejmuję więc masochistyczną próbę dotarcia do źródła każdego z nich, większość tkwi w dzieciństwie, ból jest nie do opisania. Namyślam się bez przerwy, przerabiam wszystko w umyśle i w sercu, wierzcie mi, że chyba w życiu tyle nie myślałam. I chcę coś zrobić inaczej niż zawsze robiłam. Nie wiem, czy to ma sens, czy starczy mi sił na to, no ale masz rację, niby spróbować można...

11 300

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja tam nie wiem już co zdrowe a co chore.. Czasem mam wrażenie, że to ze mną coś jest nie tak, że nie potrafię definitywnie odciąć się od przeszłości..

Nie chcę go za męża, za chłopaka, nawet kumpla takiego bym nie chciała,... A wciąż siedzi mi w głowie... hmm

11 301

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tak tak pożyczę kredki i ołówki czemu nie smile

11 302

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Ja tam nie wiem już co zdrowe a co chore.. Czasem mam wrażenie, że to ze mną coś jest nie tak, że nie potrafię definitywnie odciąć się od przeszłości..

Nie chcę go za męża, za chłopaka, nawet kumpla takiego bym nie chciała,... A wciąż siedzi mi w głowie... hmm

Też tak mam przez to dzisiaj byłem 2 raz u psychologa i szczerze nic mi to nie pomogło. Facet patrzał na mnie i mnie słuchał i nic mądrego nie powiedział w żaden sposób mi nie pomógł nie wiem czy kolejny raz pójdę. Poszedłem ponieważ ojciec mnie do tego namówił bo widział że średnio sobie ostatnio radze z tym wszystkim.

11 303

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mateusz, a mógłbyś  coś więcej o tej wizycie napisać? Co mu mówiłeś i co on Tobie ?
Bo sama rozważam taką ewentualność,ale właśnie zastanawiałam się czy jest sens....

11 304

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja jutro idę. Ale mi to chyba coś daje, skoro nie mogę się już doczekać. Tylko, że to cholernie boli... odkrywanie tych warstw własnej dysfunkcji i patologii... myślisz, że jesteś na dnie, a tu od spodu słychać pukanie sad Ech.

11 305

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wtrącę się i powiem że sensu nie ma. Ba przyznam się że grupowo czy wybrane osoby z forum mają większą moc uzdrawiana smile. Fragi popytaj ludzi na FB. Chodzili i efektów tyle co kot napłakał a kasy mniej w portfelu.
Możliwe że trzeba trafić na dobrego specjalistę a nie tylko z nazwy ^^

11 306

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Mateusz, a mógłbyś  coś więcej o tej wizycie napisać? Co mu mówiłeś i co on Tobie ?
Bo sama rozważam taką ewentualność,ale właśnie zastanawiałam się czy jest sens....

W sumie pierwszą wizytę byłem i mnie słuchał i za dużo nie powiedział. Opowiedziałem mu całą swoją historię i tyle. Powiedział mi że może mi pomoc w poukładaniu tego wszystkiego poprzez rozmowę. Dzisiaj byłem u niego i znowu ciągnął mnie za język żebym jak najwięcej opowiadał i też za dużo mi nie powiedział od siebie tylko że to wszystko to jest kwestia czasu tak jak wszyscy mówią. W sumie wydaje mi się że on nie wie jak mi pomóc ponieważ sam mi powiedział że pan to musi wycierpieć nie może pan tego chować bo na to rozwiązaniem jest tylko czas. Powiem wam że mi bardziej pomgaga rozmowa z moim kumplem niż z nim i nie wiem czy do niego więcej pójdę czy to ma sens. Wizytę niby umówiłem ale zobaczę czy pójdę.

11 307

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Czyli jednak to prawda potwierdzana przez wszystkich, ze to po prostu o wygadanie się chodzi.. To ja wolę komuś bliskiemu, niż obcemu za pieniądze, który mi powie,że czasu potrzebuję big_smile tyle to ja wiem...

11 308

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Czyli jednak to prawda potwierdzana przez wszystkich, ze to po prostu o wygadanie się chodzi.. To ja wolę komuś bliskiemu, niż obcemu za pieniądze, który mi powie,że czasu potrzebuję big_smile tyle to ja wiem...

Hehe wiesz może akurat taki specjalista mi się trafił, może są lepsi, albo inaczej sprawy rozwiązują nie wiem nie znam się na tym bo to całkiem nie moja dziedzina. No ale 2 razy byłem i tylko opowiadałem i on słuchał, nie oceniał ani mnie ani mojej byłej tylko słuchał i w sumie nic co by mnie na duchu podniosło nie powiedział.

11 309

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja mam znajomą psycholożkę, mnie rozmowy z nią pomagają, ale ona podchodzi do mnie inaczej niż do pacjenta, bo mówi na swoim przykładzie, dużo w tym emocjonalnego podejścia...  nota bene obecnie jest w podróży poślubnej big_smile

Chociaż sama mi mówiła, żebym sobie darowała psychologa, bo jeszcze zdążę na nich kasę wydać..
A wygadać mogę się tutaj... Choć na chwilę koi ból... Ojjj ile ja bym dała za specjalistę, który zrobiłby mi reset big_smile

11 310

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Ojjj ile ja bym dała za specjalistę, który zrobiłby mi reset big_smile

hehe widzę technicznie nazywasz problemy:D Mi by się też jakiś format przydał:D

Posty [ 11 246 do 11 310 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 172 173 174 175 176 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026