Paprotka, Żania, a jak u Was dzisiaj?...
U mnie po weekendzie płaczu i dołowania się jest lepiej.Bo mam w nosie dlaczego tyle schudł,że tęskni troszkę za mną,że pyta co u mnie i mnie pozdrawia.Nie biorę do głowy czy je ciepłe obiady,czy sobie radzi,czy żałuje.Co mnie to obchodzi?czy on się mną przejmuję?gdyby tylko chciał nawiązałby ze mną kontakt,zna mój tel. i adres pracy.Jemu teraz jest dobrze teraz bez zobowiązań i bez marudzenia.Ma koleżankę i sobie żyję.I ja też muszę.Mój problem i większości z was dziewczyny to weekendy.Muszę je sobie zacząć organizować.Kino,basen czy wyjazd do koleżanki.Muszę wychodzić nawet sama bo jak nie pracuję to normalnie wariuję.A wiecie co jest najlepsze,że ja wiem,że ja go kochałam.NIE MÓWIĘ JUŻ KOCHAM,JA GO KOCHAŁAM,on zabił moje cieplejsze uczucia do siebie.Musze zobojętnieć na niego nie ma innej rady.Więc kiedy moje głupie serce zaczyna bić szybciej przez mysli o nim ja go sobie obrzydzam.Dosłownie wyobrażam sobie jego z nią,jak ja przytula a potem wyciąga łapy po mnie;)wiem może to zboczone sadomaso ale aż mnie strzącha.Nigdy już nie chce żeby mnie dotykał fuuuuuuj.Wiem,że może polecą na mnie gromy za to,że jak spotkam go na ulicy to mu cześć nie powiem.Nie po tym jak się zachował,co mówił do mnie i że doprowadził do tego że to ja odeszłam.Tchórzy i niedojrzałych emocjonalnie debili trzeba tępić!!! ![]()






