netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 438 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 171 172 173 174 175 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 181 do 11 245 z 14 840 ]

11 181

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Paprotka, Żania, a jak u Was dzisiaj?...

U mnie po weekendzie płaczu i dołowania się jest lepiej.Bo mam w nosie dlaczego tyle schudł,że tęskni troszkę za mną,że pyta co u mnie i mnie pozdrawia.Nie biorę do głowy czy je ciepłe obiady,czy sobie radzi,czy żałuje.Co mnie to obchodzi?czy on się mną przejmuję?gdyby tylko chciał nawiązałby ze mną kontakt,zna mój tel. i adres pracy.Jemu teraz jest dobrze teraz bez zobowiązań i bez marudzenia.Ma koleżankę i sobie żyję.I ja też muszę.Mój problem i większości z was dziewczyny to weekendy.Muszę je sobie zacząć organizować.Kino,basen czy wyjazd do koleżanki.Muszę wychodzić nawet sama bo jak nie pracuję to normalnie wariuję.A wiecie co jest najlepsze,że ja wiem,że ja go kochałam.NIE MÓWIĘ JUŻ KOCHAM,JA GO KOCHAŁAM,on zabił moje cieplejsze uczucia do siebie.Musze zobojętnieć na niego nie ma innej rady.Więc kiedy moje głupie serce zaczyna bić szybciej przez mysli o nim ja go sobie obrzydzam.Dosłownie wyobrażam sobie jego z nią,jak ja przytula a potem wyciąga łapy po mnie;)wiem może to zboczone sadomaso ale aż mnie strzącha.Nigdy już nie chce żeby mnie dotykał fuuuuuuj.Wiem,że może polecą na mnie gromy za to,że jak spotkam go na ulicy to mu cześć nie powiem.Nie po tym jak się zachował,co mówił do mnie i że doprowadził do tego że to ja odeszłam.Tchórzy i niedojrzałych emocjonalnie debili trzeba tępić!!! smile

11 182

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

M. chętnie się zamienię, zaraz dosłownie wypluję żołądek.
Dobijcie mnie ;(

11 183

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

M mój pomaga mi kłaść panele bo kończymy remont w nowym mieszkaniu i się do tego zobowiązał (zresztą to nie on mi pomaga tylko ja jemu wink) a co do tego to jeśli by chciał wrócić to tylko dlatego że by żałował , nigdy się nie przejmował tym co sądzą o nim inni
Wieanna wytrwałości
Paprotka chciałabym potrafić tak jak TY
kiedysbylam  nie wiem co Ci doradzić odnośnie sms-ka ale już Ty coś na pewno wymyślisz
Carapthai ja już wole grypkę żołądkową od obecnego stanu ducha

11 184

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No ja na chwilę obecną oddałabym całą swoją wypłatę za zdrowie.
Kiedyśbyłam,Żania,Wieanna, Paprotka jesteście silnymi wspaniałymi kobietami dacie radę.

11 185

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Carpathia napisał/a:

No ja na chwilę obecną oddałabym całą swoją wypłatę za zdrowie.
Kiedyśbyłam,Żania,Wieanna, Paprotka jesteście silnymi wspaniałymi kobietami dacie radę.

Carpathia
to dzięki Tobie i innym dziewczynom,które są dłużej na forum niż ja i opisują swoje początki po rozstaniu jestem silniejsza.ja nie mam wyjścia,on już nie wróci i ja tego już nie chcę.Nie dam się zgnoić psychicznie takiemu padalcowi.Doszło do mnie,że skoro on po 5 latach,kiedy wyszlismy na prostą i kiedy myslałam,że najgorsze mamy za sobą,po prostu się znudził to co byłoby gdybym zachorowała albo mielibyśmy chore dziecko?Miałabym gorzej,o wiele gorzej bo odszedłby kiedy najbardziej bym go potrzebowała.Ja teraz poradze sobię,jestem Panią sytuacji i odpowiadam tylko za siebie.

11 186

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Żania

ja byłam u wróżki :)i to 2 razy.Pierwszy raz kiedy pił i ja juz nie miałam siły z tym walczyć.I wiesz co usłyszałam,że to nie jest facet dla mnie bo będzie mnie oszukiwać,kombinować i kręcić na boku.Oczywiście nie uwierzyłam bo mój misiek taki nie jest hmm i co ona tam wie,To było 2 lata temu.2gi raz poszłam w pierwszych dniach po rozstaniu.I co usłyszałam,że to definitywny koniec przez kobietę,z którą znajomość trwa dłużej niż rok.Że nie mam co czekać na przeprosiny,bo on nie ma za co mnie przepraszać.Obecnie ma budyń w kolanach i chodzi w różowych okularach i nic więcej dla niego się nie liczy.Najgorsze jest jednak to ,że powiedziała mi żebym wzięła się w garść bo ona widzi pomoc farmakologiczną i terapeutyczną i jak dalej tak będzie to żle się to dla mnie skończy.Ok roku będę dochodzić do siebie ale w końcu spotkam miłość swojego życia.W to akurat na tym etapie trudno jest mi uwieżyć bo wydaje mi się że ta dobra kobieta chciała w jakiś sposób podnieść mnie na duchu.Przestraszyła mnie ta deprechą i dlatego tak silnie walczę z uczuciami i myślami o nim.Nie dam się kurna.Gorszą tragedię przeżyłam kiedy nagle umarła mi mama i musiałam się podnieść i żyć dalej chociaż nie było łatwo .To jest tragedia.Podniosłam sie z tego  to i teraz dam radę.A w to ,że ona mnie kochała i martwiła się o mnie nie muszę się zastanawiać.A kim on dla mnie jest?Obcy facet wychowany przez psychiczna kobietę.

11 187 Ostatnio edytowany przez Carpathia (2013-10-15 22:50:53)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
paprotka85 napisał/a:
Carpathia napisał/a:

No ja na chwilę obecną oddałabym całą swoją wypłatę za zdrowie.
Kiedyśbyłam,Żania,Wieanna, Paprotka jesteście silnymi wspaniałymi kobietami dacie radę.

Carpathia
to dzięki Tobie i innym dziewczynom,które są dłużej na forum niż ja i opisują swoje początki po rozstaniu jestem silniejsza.ja nie mam wyjścia,on już nie wróci i ja tego już nie chcę.Nie dam się zgnoić psychicznie takiemu padalcowi.Doszło do mnie,że skoro on po 5 latach,kiedy wyszlismy na prostą i kiedy myslałam,że najgorsze mamy za sobą,po prostu się znudził to co byłoby gdybym zachorowała albo mielibyśmy chore dziecko?Miałabym gorzej,o wiele gorzej bo odszedłby kiedy najbardziej bym go potrzebowała.Ja teraz poradze sobię,jestem Panią sytuacji i odpowiadam tylko za siebie.

Oj tam oj tam big_smile
Solidarność jajników w końcu smile
Jedna z mądrzejszych wypowiedzi, z jakimi ostatnio się spotkałam, no i ten padalec wymiata hah big_smile

11 188

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A ja wstałam rano, wymęczona po kolejnej bezsennej nocy... Myśli i wspomnienia, takie flashbacki z całego życia, kiedy byłam nieszczęśliwa, mnie zabijają. Nie wiem, o czym myśleć przed zaśnięciem, każda myśl mnie dręczy, bo każda niesie jakieś wspomnienie. Żeby poczuć ulgę, myślę o moim grobie - poważnie. Rano przebudzenie, pierwsza myśl: TAK, TO JEST PRAWDA!!! i już żałuję, że się obudziłam. Jest ciemno, zimno, pusto i samotnie, nadludzki wysiłek żeby wstać i wyjść z domu, wlokę się jak trup przez miasto do roboty. Samotna jak palec. I tak co dzień... Czy coś się jeszcze kiedyś w moim życiu zmieni?? Czy ja jeszcze będę szczęśliwa - ale tak naprawdę?? Żebym nie musiała samej siebie przekonywać?? Jeśli nie, to nie chcę żyć sad

11 189

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

A ja wstałam rano, wymęczona po kolejnej bezsennej nocy... Myśli i wspomnienia, takie flashbacki z całego życia, kiedy byłam nieszczęśliwa, mnie zabijają. Nie wiem, o czym myśleć przed zaśnięciem, każda myśl mnie dręczy, bo każda niesie jakieś wspomnienie. Żeby poczuć ulgę, myślę o moim grobie - poważnie. Rano przebudzenie, pierwsza myśl: TAK, TO JEST PRAWDA!!! i już żałuję, że się obudziłam. Jest ciemno, zimno, pusto i samotnie, nadludzki wysiłek żeby wstać i wyjść z domu, wlokę się jak trup przez miasto do roboty. Samotna jak palec. I tak co dzień... Czy coś się jeszcze kiedyś w moim życiu zmieni?? Czy ja jeszcze będę szczęśliwa - ale tak naprawdę?? Żebym nie musiała samej siebie przekonywać?? Jeśli nie, to nie chcę żyć sad

Oczywiście,że się zmieni i będziesz jeszcze szczęśliwa :)uwierz w to!!!Wiem,że to trudne ale nie myśl o tym co było,trudne ale możliwe.Ja czytam książki i jak czuję,że zamykają mi się oczy to ja odkładam.Tez mam doły,też dni,kiedy tęsknie za nim i mi go brakuję.Tyle czasu razem więc to chyba normalne?Ale nie daję się.Wychodzę z domu do sklepu,do koleżanki nawet na siłę.Mamy jedno życie.Oni sie bawią,nie rozmyślają jak my o nas więc po co my mamy to robić?Fryzjer,kolorowe paznokietki,uśmiech na twarzy i niech dupek widzi co stracił.Dasz radę!!!

11 190

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Paprotka czyli się sprawdziło to co powiedziała wróżka , ja się chyba muszę rozmówić z nim , tylko widzę że on sam nie wie czego chce ale będzie musiał się zdecydować ja nie będę żyła nadzieją w nieskończoność , wóz albo przewóz .... chociaż i tak nie wiem jak on to sobie wyobraża gdy chciał wrócić a ja bym się zgodziła ?? a jak odbudować  zaufanie ??
Przykro mi z powodu Twojej mamy ale masz racje to jest tragedia bo matkę ma się tylko jedna a facetów można mieć pełną stodołę
Wieanna naprawdę wiem jak Ci ciężko mi tez jest trudno uwierzyć w lepsze jutro w szczęśliwą przyszłość ale myślę że jednak trzeba mieć nadzieję ...:)
Carapathia jak tam dziś samopoczucie ??

11 191

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
paprotka85 napisał/a:
wieanna napisał/a:

Paprotka, Żania, a jak u Was dzisiaj?...

Tchórzy i niedojrzałych emocjonalnie debili trzeba tępić!!! smile

zgadzam się...
Paprotka ale jak spędzasz te weekendy?? ja tak samo wariuje, spotkania z koleżankami owszem ale nie na dłuższą metę bo u mnie większość mężatki badź mają facetów i zwyczajnie nie mają czasu. Na impreze czasem mam ochote sie przejść ale gdzie do klubu sama i blędne koło się zamyka.

11 192

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

M. mama jako tako - dzieki. Wszedzie cos tam ma, ale jakos sie trzyma. Tylko ze ma wezel chlonny powiekszony, o nniby jest juz powiekszony od prawie 2 lat, niby wszyscy lekarze mowia ze on jakos stluszczaly jest (to dobrze) i zeby sie nie martwic, miala z poltora roku temu biopsje robiona wlasnie zeby sie upewnic co to jest, ale nie udalo sie nic do badania pobrac bo wlasnie ten wezel jakis taki ztluszczaly. No i teraz znowu temat wezla sie pojawil, ze niby sie nie martwic ale wlasnie dobrze byloby jeszcze t osprawdzic:/ W tej piersi, ktora ma  - ma torbiele jakies tez juz od lat, one tam sa no i tyle. Ale musi teraz wlasnie mammografie zrobic. Wiec tak to wyglada.

Co do mojego wczorajszego smsa, ktoreg omi napisal. Wiecie co? Nie odpisalam jeszcze, wczoraj od 16 i powiem wam ze najgorzej jest w momencie dostania - wtedy chce sie od razu odpisac. A jak juz nie odpisalam to najchetniej wcale bym nie odpisywala. No ale musze, musze w sprawie kredytu i mieszkania. Odpisze wiec zaraz chyba, ale napisze tylko 'czesc' i od razu przejde do formalnosci. nie bede pisac 'co umnie'. i w ogole zapominam juz o tym temacie smsa. wyslal - spoko, odpisze mu i koniec.

Paprotka - tez tak wlasnie myslalam Ze kurcze, wszystk ona msie teraz tak dobrze ukladalo, osiagalismy krok po krok uwszystko czego pragnelismy, owszem ciezka praca, ale wszystk oszlo dobrze. Przetrwalismy razem nowotwor mojej mamy, to kiedy latalam na chemie co 3 tygodnei do polski, skonczylam studia w anglii, on zrobil prawko na upragniony motor, kupil nowy sobie, dostal konkrwetny awans rok temu, kupilismy mieszkanie, urzadzilismy je, no kurcze, tylko zyc I sie cieszyc zyciem, no  ijeszcze dzieciatka tylko brakowalo ? co zreszta mialo sie tez zmienic niedlugo. I wlasnie w takiej sytuacji on mnie zostawia?? Bo co? bo jest nieszczesliwy??!! Bo jest ?zle?. No zesz!!! To idz w cholere I badz szczesliwy. To co by bylo wlasnie jakby tak jak piszesz ? jakby naprawde bylo ciezko w pzyszlosci, gdyby kiedys pieniedzy bakowalo, albo dziecko, obowiazki naprawde konkretne. To co by bylo wtedy?? Jak o nteraz poczul sie ?zaszczuty? przeze mnie I ogolnie nieszczesliwy? W dupie sie przewrocilo  I tyle wam powiem  : ) i mowie teraz serio.

Wieanna - wiem, wiem co czujesz. TEz t owszystko czulam, ta ogroman samotnosc, pustke, BEZSESN po prostu.... to jak sama jechalam do pracy, sama wracalam do pustego domu, wszystko SAMA. Ale teraz samej mi szkoda jak spojrze 5 miesiecy wstecz ze AZ TAK cierpialam. Ale wiem, ze cokolwiek bysmy nie powiedzialy, to nei umniejszy teraz Twojego bolu. Musisz to przejsc i koniec. Ale uwierz nam po prostu, ze to minie powoli.

11 193 Ostatnio edytowany przez wieanna (2013-10-16 11:57:56)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kiedyśbyłam, Paprotka, dzięki... no jest straszliwie ciężko... sad Najgorsze, że nie wiem co dalej z moim życiem

lenka_13 napisał/a:

Paprotka ale jak spędzasz te weekendy?? ja tak samo wariuje, spotkania z koleżankami owszem ale nie na dłuższą metę bo u mnie większość mężatki badź mają facetów i zwyczajnie nie mają czasu. Na impreze czasem mam ochote sie przejść ale gdzie do klubu sama i blędne koło się zamyka.

Zgadzam się z tym...

11 194

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
lenka_13 napisał/a:
paprotka85 napisał/a:
wieanna napisał/a:

Paprotka, Żania, a jak u Was dzisiaj?...

Tchórzy i niedojrzałych emocjonalnie debili trzeba tępić!!! smile

zgadzam się...
Paprotka ale jak spędzasz te weekendy?? ja tak samo wariuje, spotkania z koleżankami owszem ale nie na dłuższą metę bo u mnie większość mężatki badź mają facetów i zwyczajnie nie mają czasu. Na impreze czasem mam ochote sie przejść ale gdzie do klubu sama i blędne koło się zamyka.

U mnie identycznie lenka.Do mnie przyjeżdza siostra bo ma weekendowa szkołę ale i tak jej do 18ej nie ma.U mnie tez koleżanki albo maja dzieci albo ciąża i wyjść ze mną nie mogą a sama nie pójdę jak ty.Znajomi w moim wieku mają już pozakładane rodziny lub swoja połówkę.Ciężko jest wiem co czujesz.Kochana ja na siłę muszę wyjść bo mi się też nie chce nigdzie wychodzić.Przychodzi piątek i od razu zmiana nastroju.Po prostu mega dół.Postanowiłam że w ten weekend wyjdę chocbym sama miała iść i tylko wypić sok,siedząc w domu nikogo nie poznam(nie mówię tu o facetach,ale ogólnie o nowych znajomych) i nie oderwę się od czarnych myśli.Wyjść do kina czy na basen można samemu i ja tak robię.

11 195 Ostatnio edytowany przez Carpathia (2013-10-16 14:55:19)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

Carapathia jak tam dziś samopoczucie ??

Ehh..ostry ból brzucha co jakiś czas i to w samym dole sad
Zastanawiam się ile razy człowiek jest w stanie wymiotować, bo ja pobiłam już chyba wszelkie rekordy.
Podwójne no-spy, apap, cola i wszystkie te pierdoły nie pomagają.
Jestem głodna jak cholera, a gdy tylko spojrzę na jedzenie powtórka z rozrywki.
Nawet setkę czystej wódki wypiłam, by wypalić te wszystkie bakterie, ale chyba sobie tylko pogorszyłam tym.
No i gorączka 38,39, potem 35! Lekarz stwierdził,że to normalne...

Dziewczyny chociaż Wy jakoś się trzymajcie.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

11 196

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Paprotka a poradź mie jedną rzecz, mnie akurat koleś zaprasza do klubu, ale to jest typ że zaraz sobie nadzieje robi że bedę sie z nim spotykać, a jednak tak zdesperowana nie jestem, a uczciwa do bólu, chłopak porządny ale jednak z mojej strony czegoś wiecej to nie będzie. Albo sie coś czuje albo nie. I z jednej strony poszłabym, żeby poprostu pogadać spedzić czas w jakimś towarzystwie z drugiej moje przerażająco uczciwe myśli - nie robić komuś nadziei. Tylko, że Ci co ze mną sie potykali chyba tak nie myśleli zawracając mi głowe przez tyle lat a potem w jeden dzień zostawiając. To wszystko jest takie trudne i te myśli, że do końca życia będe sama.

11 197 Ostatnio edytowany przez paprotka85 (2013-10-16 12:29:04)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
lenka_13 napisał/a:

Paprotka a poradź mie jedną rzecz, mnie akurat koleś zaprasza do klubu, ale to jest typ że zaraz sobie nadzieje robi że bedę sie z nim spotykać, a jednak tak zdesperowana nie jestem, a uczciwa do bólu, chłopak porządny ale jednak z mojej strony czegoś wiecej to nie będzie. Albo sie coś czuje albo nie. I z jednej strony poszłabym, żeby poprostu pogadać spedzić czas w jakimś towarzystwie z drugiej moje przerażająco uczciwe myśli - nie robić komuś nadziei. Tylko, że Ci co ze mną sie potykali chyba tak nie myśleli zawracając mi głowe przez tyle lat a potem w jeden dzień zostawiając. To wszystko jest takie trudne i te myśli, że do końca życia będe sama.

Hmmmm to też przerabiałam jak rozstałam się pierwszy raz z exem.Tez mnie zapraszał,przynosił kwiatki i filmy mi nagrywał.I narobił sobie nadziei,mimo,że od początku mówiłam mu,że moze być moim kumplem bo nadal kocham tamtego.Jak wróciliśmy do siebie to widziałam,że miał do mnie żal ale ja postawiłam sprawę jasno.Nie wiem co Ci lenka poradzić.Ja chyba bym poszła ale zaznaczyła na początku,że kumple i już.Tylko wiesz,nie obiecuj sobie,że jak wyjdziesz z innym to będziesz się super bawić.Duże szanse są że i tak będziesz myśleć o byłym i porównywać ich ze sobą jak większość z nas.Na pewne sprawy trzeba poczekać.Jęśli czujesz że mozesz iść i jestes na siłach to idz.Bo jak idziesz na siłę lub na złość byłemu to nie idz.Popłakać w domu w weekend nie jest zle(wiem co mówię).

11 198

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

To znaczy ja o byłym już coraz mnie myśle, w niedziele jedna rzecz zadziała na mnie jaki impuls, że jakoś łatwiej o ile nie zaczne wspominać tych pieknych chwil... A ten chłopak, który mnie zaprasza to dokładnie jak jakiś kolega, czy dobrze bawić to sama tego nie wiem i zapewne nie bede wiedziała jak nie spróbuje, ale nie myśle tu o sobie, bo ja nie mam w zasadzie nic do stracenia. Tylko martwie się tym żeby kogoś nie skrzywdzić spotykając się tak, chociaż już szczerze mówiłam, jaka jest sytuacja z mojej strony.

11 199

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
lenka_13 napisał/a:

To znaczy ja o byłym już coraz mnie myśle, w niedziele jedna rzecz zadziała na mnie jaki impuls, że jakoś łatwiej o ile nie zaczne wspominać tych pieknych chwil... A ten chłopak, który mnie zaprasza to dokładnie jak jakiś kolega, czy dobrze bawić to sama tego nie wiem i zapewne nie bede wiedziała jak nie spróbuje, ale nie myśle tu o sobie, bo ja nie mam w zasadzie nic do stracenia. Tylko martwie się tym żeby kogoś nie skrzywdzić spotykając się tak, chociaż już szczerze mówiłam, jaka jest sytuacja z mojej strony.

lenka to idż,chociaz raz bądz samolubem ;)Postaw sprawę jasno,że na nowy związek nie jesteś gotowa i jeśli chce być twoim kumplem to ok.Idz pobaw się,nic nie tracisz i choc raz pomyśl o sobie.

11 200 Ostatnio edytowany przez lenka_13 (2013-10-16 12:49:40)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Też tak z jednej strony sobie tłumacze, zawsze byłam wobec moich ex szczera a oni mieli to gdzieś nie patrzyli na to. Robili to na co mieli ochotę i nie przejmowali sie jakich mi nadziei narobili na wspólną przyszłość. A zamykać się w domu i rozpaczać po tym co było i nie wychodzić z nikim tylko ze względu, że serce jednak tylko wobec jednego jest związane, to chyba do niczego nie prowadzi.
dzięki Paprotka, że wogóle mogę komuś wyrzucić sowoje bóle i przemyślenia smile

11 201

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewczyny, mam podobne wątpliwości, czy spotykać się z kimś, mimo że wiem, że nic nie czuję i nic nie poczuję... nie dam rady się zmusić... ale z drugiej strony, w przeciwnym wypadku to w ogóle nie wyjdę z domu... bezsens, wiem, i nie wiem, co robić

11 202

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A u mnie dzisiaj dziwnie jakoś. Jeszcze-mąż-nie-uważający-się-już-za-mojego-męża był dzisiaj parę godzin pozajmować się synkiem. I muszę przyznać, że dobrze zniosłam jego obecność (nie beczałam, robiłam swoje). Nawet w pewnym momencie poczułam coś na kształt irytacji [???]. Że jakoś ciasno mi w naszym/moim mieszkaniu kiedy on też w nim jest. Nie wiem jak to rozumieć i jak wytłumaczyć. Bo z drugiej strony nadal mam odruchy takie jak przed odejściem męża. Zobaczyłam jakąś małą rankę na jego twarzy i tak jak kiedyś wyciągnęłam rękę by to miejsce pogłaskać i zapytać 'co się stało', ale w połowie drogi się powstrzymałam jednocześnie mówiąc mu, że to było odruchowe właśnie. Taka sprzeczność. Wciąż jest w mojej głowie, w sercu, ale dosłownie przez krótką chwilę miałam tę irytację. A teraz na przykład jego nieobecność jest dla mnie obciążeniem. I jak to rozumieć...?

11 203

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Chyba trochę przegięłam z takim wcięciem się w rozmowę. Przepraszam, jakoś tak się wyrwałam przed szereg. Ale było mi potrzebne gdzieś wysłać tamtą myśl.

11 204

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ja pisala m otym chyba przed wczoraj tutaj w watku. z wlasnego doswiadczenia - Wy - dziewczyny - jak jestescie 2 tygodnie, albo 2 miesiace po rozstaniu - ja bym sie z nikim nie umawiala. W sensie WYCHODZC Wieanna - z domu - do ludzi, do rodzicow, rodziny, znajomych, albo isc z kolezanka na dicho, pobawic sie z kims tam jak sie ktos trafi, ale UMAWIAC jako tako z facetem ja bym sie jeszcze nie umawiala. Ja zaczelam 'cos' tam 6 miesiecy po rozstaniu i dobrze ze w odopowiednim momencie przestalam totalnie (pisze teraz o swoim wspollokatorze) bo i tak sobie narobil nadziei (tak, tez mu mowilam od pcozatku) a dwa ze zaczynalam miec wiekszeg odola chwilowo niz wczesniej. KAzdy oczywiscie uwaza inaczej. Mysle ze po jakis wlasnie 3-4 miesiacach na pewno wart osei troche poumawiac bo to odciaga uwage i mysli, ale nie zbyt szybko. Takie moje zdanie. Ale jak czujecie ze chcecie dziewczyny - to idzcie, ale jesli macie watpliwosci to lepiej sobie odpuscie randki poki co.

Ja uwazam ze wazne jest naprawde uporanie sie najpierw samej ze soba, mimo wszystko - w sensie ja - bez faceta. Bo do ludzi ogolnie to tak jak pisalam - jak najabrdziej, od 1 dni - jedyna rada - wlasnie przebywanie z ludzmi. Mimo wszystko.

11 205

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

AKEME - tak to rozumiec, ze droga ktora teraz kroczymy jest wlasnie jedna wielka sprzecznoscia. jedna wielka walka - serca z rozumem albo raczej faktami. Serce - co tu duzo gadac - pewnie wciaz kocha, no to Ci ciezko mimo wszysto, to 'odruchowo' chcialas zapytac co sie stalo. No a rozum - dlatego poczulas te irytacje, bo cos tam powoli dociera do Ciebie, z kazdym dniem dociera do nas chyba co na mzrobili, jaka krzywde i swinstwo. Wiec skoro poszedl sobie, to chcac nie chcac, przyzwyczajamy sie do zycia bez nich, tak fizycznie nawet. Powiem Ci ze ja mialam kiedys identyczne odczucie. JAk moj jeszcze maz sie wyprwoadzil i chwile przed ja kgo i tak nei bylo w ogole w domu, ja knagle kilka dni zaczal wczesniej wracac do domu. To normalnie mimo ze podswiadomie czekalam an neigo dnie i noce, to jak wrocil tak niespodziewanie to pcozula msie wlasnie zle, ze lepiej, swobodniej mi bylo jak go nei bylo. Wiec nie dziw sie swoim rekacjom, odczuciom. CZytam Cie w Twoim watku i podziwiam. Zostac sama z malenkim dzieckiem to musi byc dopiero trudne.

11 206

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Masz rację Kiedyśbyłam. Świat się obrócił do góry nogami. Ja pomimo oczywistego świństwa ze strony mojego męża wciąż go bronię i nawet rozumiem. Autentycznie jest mi go żal, że całe (dotąd) nasze towarzystwo uważa go za skończonego gnoja. Po prostu jest mi go żal i smutno mi, że tak o nim myślą, bo gdzieś w środku wiem, że to dobry człowiek. Inaczej nie wyszłabym za niego za mąż. Może jak minie najgorszy żal, to będziemy umieli żyć w tzw. przyjaźni?

11 207 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-10-16 16:15:05)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

moze bedziecie potrafili? tez o tym pisalam tu chyba wczoraj. ja akurat tego nie chce, bo nie kolezenstwo mi slubowal. Wiadomo - u Was jest dziecko, wiec jak najabrdziej powinniscie sie jakos dogadac i rozmawiac normlanie jak ludzie, jesli bedzie zainteresowany dzieckiem. Ja z moim 'przyjaznic' sie nie zamierzam, choc widac ze jemu by to nie przeszkadzalo. Dzisiaj jeszcze do mnie pisal, oczywiscie znowu ciagle 'prosze, dziekuje' itd. wlasnie milego dnia mi pozyczyl, w tej chwili doslownie. no by go cos..... i napisal ze kupil sobie cos malego czarnego - 'malego czarnuszka'. czy on jest normalny? pytam sie: 'pajaka sobie kupiles'? na co on ze zwal jak zwal i usmieszki ze nie pajak. coz. juz nawet nie pytam co to takiego.

male, czarne - moze ma na mysli kochanice swoja ?:D

11 208

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie dziewczyny
Dziś cały dzień słucham tego kawałka  CZARNE I BIAŁE -  RED LIPS, może to dziwne lepiej mi na duchu tongue.
Może i wam też chodź troszkę poprawi samopoczucie

11 209

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

paprotka
masz racje nie ma co ,az tak sie przejmowac obcymi jak by nie bylo partnerami ,mi takze umarla moja mama 2 lata i 5 dni temu i dalem rade ,mi szkoda jest jeszcze bardzo mojego syna , ale przyzn sie szczerze do zony tez tesknie ,ale chyba nie ona do mnie bo raczej woli mojego kolege,tzn . bylego kolege ,ale nadal sasiada
Zania tez ,mam hustawke zaje...... i nie wiem kiedy mi sie to skonczy ,mam nadzieje ,ze jak wroce pod koniec pazdziernika do "domu" to juz cos wyjasnie ,ale strasznie tak byc na barce tylko z holendrem i niemcem , badzcie silne dziewczyny jestem z Wami pomimo ,ze nie mam jajnikow :-)

11 210

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kiedyśbyłam, chyba jesteś trochę dalej niż ja, bo mam wrażenie, że masz w sobie już więcej złości. Tak przynajmniej wnioskuję z treści Twojej odpowiedzi. We mnie tej złości prawie w ogóle nie ma. Oczywiście mi też nie chodziło o to, by z tym człowiekiem mieć relację koleżeńską. I też mam ogromny żal, że jednak dużo obiecał, przysięgał, a ostatecznie jego słowa okazały się warte tyle co nic. No ale... tak jak napisałaś, mamy syna. Musimy się dogadać i na dzień dzisiejszy chcę się dogadać. Nie wiem jak to wyjdzie. Piekło dopiero przede mną. Teraz to mąż po prostu się odseparował. A sprawa rozwodowa mnie przeraża :-(((

11 211

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Jestem Sandra mam 23 lata ,związek trwał 2 lata,jestem sama juz od pól roku nie umiem nikomu ufac oprocz rodziny zostalam sama nie mam nikogo ,nie mam nawet z kim pogadac

11 212

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
klopsik napisał/a:
wieanna napisał/a:
rossanka napisał/a:

To dobry pomysł.Przecież umiejętność samotności nie oznacza ze będziesz zawsze sama.

Strasznie się tego boję - i cholernie źle mi jest...

nie bój się- nauczyć się być samemu to odnaleźć siebie, pokochać właśnie siebie. jako wartościowego człowieka, na którym Ci zależy. zobaczysz, że z czasem będzie łatwiej spojrzeć z dystansu na swoje życie...
psycholog bardzo się przydaje, ale to Ty wykonujesz większość pracy nad sobą... nie poddawaj się.
Ja po rozstaniu myślałam, że to już koniec.. nic fajnego mnie nie spotka. wiele łez wylałam. taka naturalna kolej rzeczy - żałoba...
a teraz: mam dwoje dzieci - z tego jedno miało miesiąc jak zostałam sama... i dzisiaj znajduję czas dla dzieciaków, dla siebie- na ćwiczenia i spotkania, mam przyjaciela, który mnie szanuje, z którym mi jest dobrze..
ja nadal kocham mojego byłego już męża i właśnie dlatego pomimo tego, że jest draniem nie życzę mu źle... wybaczenie zwróciło mi wolność i niezależność. ale do tego potrzeba czasu.
daj sobie ten czas na pobycie ze sobą. miesiąc, trzy, pół roku, może dłużej... przecież życie nie kończy się. ono tylko się zmienia... skąd wiesz czy nie na lepsze?

Witam Wszystkich;p podczytuje sobie wszystkie posty;p co do wypowiedzi wyżej wybaczenie byłemu to jedyny sposób na uwolnienie się od niego. Tak samo sądzi autor książki ,,Mars i Wenus zaczynają od nowa", w której to uważa że wyleczenie serca opiera się głównie na przebaczeniu. Czytając tą książkę w ogole nie bralam pod uwage tego że kiedyś wybacze eksikowi;p Nadal nie jestem do tego gotowa jednak czasami pojawia się takie uczucie i chęć wybaczenia. O dziwo lżej na duszy się robi na chwile, jednak po jakims czasie wracaja wspomnienia i to co mi zrobil. Ja na razie nie mam w sobie tyle sily zeby wybaczyć, może WY moi mili znajdziecie tą siłę i uwolnicie się od tej psycho obsesji ;p Pozdrawiam

11 213

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

witaj Sandra w naszym gronie , nam możesz tu pisać o wszystkim co Cię boli

11 214

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
z_pozoru_silna napisał/a:
klopsik napisał/a:
wieanna napisał/a:

Strasznie się tego boję - i cholernie źle mi jest...

nie bój się- nauczyć się być samemu to odnaleźć siebie, pokochać właśnie siebie. jako wartościowego człowieka, na którym Ci zależy. zobaczysz, że z czasem będzie łatwiej spojrzeć z dystansu na swoje życie...
psycholog bardzo się przydaje, ale to Ty wykonujesz większość pracy nad sobą... nie poddawaj się.
Ja po rozstaniu myślałam, że to już koniec.. nic fajnego mnie nie spotka. wiele łez wylałam. taka naturalna kolej rzeczy - żałoba...
a teraz: mam dwoje dzieci - z tego jedno miało miesiąc jak zostałam sama... i dzisiaj znajduję czas dla dzieciaków, dla siebie- na ćwiczenia i spotkania, mam przyjaciela, który mnie szanuje, z którym mi jest dobrze..
ja nadal kocham mojego byłego już męża i właśnie dlatego pomimo tego, że jest draniem nie życzę mu źle... wybaczenie zwróciło mi wolność i niezależność. ale do tego potrzeba czasu.
daj sobie ten czas na pobycie ze sobą. miesiąc, trzy, pół roku, może dłużej... przecież życie nie kończy się. ono tylko się zmienia... skąd wiesz czy nie na lepsze?

Witam Wszystkich;p podczytuje sobie wszystkie posty;p co do wypowiedzi wyżej wybaczenie byłemu to jedyny sposób na uwolnienie się od niego. Tak samo sądzi autor książki ,,Mars i Wenus zaczynają od nowa", w której to uważa że wyleczenie serca opiera się głównie na przebaczeniu. Czytając tą książkę w ogole nie bralam pod uwage tego że kiedyś wybacze eksikowi;p Nadal nie jestem do tego gotowa jednak czasami pojawia się takie uczucie i chęć wybaczenia. O dziwo lżej na duszy się robi na chwile, jednak po jakims czasie wracaja wspomnienia i to co mi zrobil. Ja na razie nie mam w sobie tyle sily zeby wybaczyć, może WY moi mili znajdziecie tą siłę i uwolnicie się od tej psycho obsesji ;p Pozdrawiam

z _pozoru _silna wybaczyć można wszystko ale zapomnieć ...... nigdy !!1 się nie zapomni czy to dobrych czy złych momentów zawsze się będzie pamiętać no chyba że się straci pamięć wink

11 215

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

a czy ja rowniez moge do was dolaczyc?

11 216

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

itram -każdy porzucony , zdradzony ,samotny - pewnie że możesz , nie pytaj tylko pisz co ci na serduszku leży

11 217

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mogę się tutaj również dopisać do Was?

11 218

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Czuje sie po prostu samotna i nieszczesliwa i boje sie przyszlosci ,tego ze zostane juz sama skoro tak nie uklada mi sie z ludzmi sad

11 219

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Sandra2610 napisał/a:

Czuje sie po prostu samotna i nieszczesliwa i boje sie przyszlosci ,tego ze zostane juz sama skoro tak nie uklada mi sie z ludzmi sad

nie spotkałaś tego właściwego. Wildze rozstałaś się z chłopakiem i jesteś w podobnym wieku do mnie.
Jesteśmy w podobnej sytuacji i jesteśmy młodzi i jeszcze damy radę:)

11 220

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Sandra masz dopiero 2 na przodzie życie się dopiero zaczyna dla Ciebie
Mateusz dopisuj się smile

11 221

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

meczy mnie takie pytanie... kim jest kobieta(stara panna) ktora radzi przyjacielowi zeby wyrzucil z domu dzieci, bo mnie mozna ominac ale dzieci?!?!?! bogu ducha winne istoty:(

11 222

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

na ogól nie udzielam się na takich forach ale teraz mam jakąs strasznie zła chwile i nie umiem sobie z tym poradzic a jak sie napisze to jest jakos lepiej,mlodosc mnie ratuje tylko ze teraz nic z niej nie mam sad

11 223

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

Sandra masz dopiero 2 na przodzie życie się dopiero zaczyna dla Ciebie
Mateusz dopisuj się smile

To jest to 2 na przodzie i życie przed nami:) heh trzeba w to uwierzyć ja kurcze też mam ciężko chociaż staram się mieć wy..... Sandra szukaj zajęć, hobby, pasji przy których dobrze się czujesz. Ja ostatnio próbuje ze sportem, właśnie byłem parę godzin temu na basenie i kurcze jakoś jestem zajechany ale zarazem wyluzowany:)

11 224 Ostatnio edytowany przez mateusz1987 (2013-10-16 22:53:53)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Sandra2610 napisał/a:

na ogól nie udzielam się na takich forach ale teraz mam jakąs strasznie zła chwile i nie umiem sobie z tym poradzic a jak sie napisze to jest jakos lepiej,mlodosc mnie ratuje tylko ze teraz nic z niej nie mam sad

to kiedy idziemy na piwo heheh:D?

itram napisał/a:

meczy mnie takie pytanie... kim jest kobieta(stara panna) ktora radzi przyjacielowi zeby wyrzucil z domu dzieci, bo mnie mozna ominac ale dzieci?!?!?! bogu ducha winne istoty:(

To jest w tym wszystkim najsmutniejsze że dzieci cierpią przez rozterki rodziców:( To kazał wam się wyprowadzić?

11 225

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Michał z Warszawy, rozpadł mi się związek przez rutynę i częste kłótnie, około 2 tygodni temu. Cierpię z tego powodu strasznie, bo dopiero w momencie straty uświadomiłem sobie, że była to kobieta mojego życia. Pozdrawiam

11 226

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

jego ........ szukala mieszkania do wynajecia, po czym zaczela mu doradzac zeby zone z dziecmi sadownie wyrzucil z mieszkania, czy tylko mnie sie wydaje czy ona liczyla ze .....

11 227

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
itram napisał/a:

jego ........ szukala mieszkania do wynajecia, po czym zaczela mu doradzac zeby zone z dziecmi sadownie wyrzucil z mieszkania, czy tylko mnie sie wydaje czy ona liczyla ze .....

Masakra:( Ale że Twój były tak umiał zrobić to też niezłe ziółko musi być;/

11 228

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Na początek witam wszystkich nowych Obrazek dodany przez użytkowniczkęObrazek dodany przez użytkowniczkę
Otóż pragnę zakomunikować wszem i wobec,że moja chroba ogłosiła kapitulację i z tego powodu jestem happy Obrazek dodany przez użytkowniczkę  Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Kiedyśbyłam,Żania, Wieanna, Paprotka -wszystkie kłopoty radzą potraktować tak Obrazek dodany przez użytkowniczkę
A jeżeli jeszcze kiedykolwiek któraś z Was będzie płakała, to zrobię o tak Obrazek dodany przez użytkowniczkę

11 229

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Carpathia - prawda ze docienia sie male rzeczy? Choroba minela i swiat od razu piekniejszy na pewno. Ja teraz tsk msm - kiedy sie smuce to sie smuce, ale tez ciesze sie bardziej z bardzo oczywistych, zwyklych rzeczy. ZE ladna pogoda, ze weekend, ze sie wsypie dobrze itd.

No plakac pewnie jeszcze nieraz poplaczemy niestety.

Wieanna jak tam dzisiaj u Ciebie?

11 230

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Carpathia napisał/a:

http://emotikona.pl/emotikony/pic/papa.gifhttp://emotikona.pl/emotikony/pic/witaj.gif
http://emotikona.pl/emotikony/pic/zwyciestwo.gif  http://emotikona.pl/emotikony/pic/0dance3.gif
Kiedyśbyłam,Żania, Wieanna, Paprotka -wszystkie kłopoty radzą potraktować tak http://emotikona.pl/emotikony/pic/sikanie.gif
A jeżeli jeszcze kiedykolwiek któraś z Was będzie płakała, to zrobię o tak http://emotikona.pl/emotikony/pic/niegrzeczny.gif

o tak, dobre stwierdzenie smile

11 231

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie...

11 232

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Carpathia - prawda ze docienia sie male rzeczy? Choroba minela i swiat od razu piekniejszy na pewno. Ja teraz tsk msm - kiedy sie smuce to sie smuce, ale tez ciesze sie bardziej z bardzo oczywistych, zwyklych rzeczy. ZE ladna pogoda, ze weekend, ze sie wsypie dobrze itd.

Kiedyśbyłam kochana, oj tak przyznam Ci racje w 100 %. Co do tych małych rzeczy, to ucieszyłam się dzisiaj z 3 ugotowanych ziemniaczków z masełkiem, które pierwszy raz od dłuższego czasu mogłam zjeść, jako cokolwiek big_smile Niby mała rzecz, a cieszy.
Lenka, Sandra witajcie kobietki!

11 233

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Carpathia witaj, fajnie że tak optymistycznie podchodzisz smile daj mi trochę tego optymizmu bo od wczoraj mnie opuścił

11 234

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Carpathia witaj ,no z chęcią i jak bym wzięła od kogoś trochę optymizmu...no ale tak się nie da ...

11 235

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewuszki, jak się nie da jak się da? big_smile big_smile big_smile Wszystko się da. Wszystko można, co nie można, byle z wolna i ostrożna smile

11 236

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hej Kochane... właśnie wróciłam od psychologa, wykończona. Powoli odsłania się cały ten burdel, jaki mam sama ze sobą... po prostu groza. A poza tym wokół tylko samotność, lęk, odrzucenie... nie umiem sobie poradzić sama ze sobą... jest strasznie.

11 237

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja mam podobnie wlasnie mąz pakuje swoje rzeczy i sie wyprowadza, tez mi jest cięzko i strasznie. Mam ochotę dołaczyć, bo będę chyba częstym gościem.

11 238

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Carpathia napisał/a:

Na początek witam wszystkich nowych http://emotikona.pl/emotikony/pic/papa.gifhttp://emotikona.pl/emotikony/pic/witaj.gif
Otóż pragnę zakomunikować wszem i wobec,że moja chroba ogłosiła kapitulację i z tego powodu jestem happy http://emotikona.pl/emotikony/pic/zwyciestwo.gif  http://emotikona.pl/emotikony/pic/0dance3.gif
Kiedyśbyłam,Żania, Wieanna, Paprotka -wszystkie kłopoty radzą potraktować tak http://emotikona.pl/emotikony/pic/sikanie.gif
A jeżeli jeszcze kiedykolwiek któraś z Was będzie płakała, to zrobię o tak http://emotikona.pl/emotikony/pic/niegrzeczny.gif

he he he Carpathia jesteś cudna smile dzięki :*

11 239

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

carpathi - ja też jestem w podobnej sytuacji chodzę do psychologa i psychiatry, mam leki, abym mogla funkcjonować i chodzić do pracy. taki los i nerwicę zgotował mi mąż.

11 240

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
chochliko2 napisał/a:

carpathi - ja też jestem w podobnej sytuacji chodzę do psychologa i psychiatry, mam leki, abym mogla funkcjonować i chodzić do pracy. taki los i nerwicę zgotował mi mąż.

Ale w jakiej podobnej sytuacji? smile Ja nie chodzę do psychiatry-chodziłam owszem, ale do psychologa-ratem 3 wizyty i finito. Czemu? Stwierdziłam,że nic odkrywczego się nie dowiedziałam, więc zrezygnowałam, a swoimi siłami zdziałałam więcej. No i w kieszeni więcej, nie żebym była sknerą smile, ale sama wyszłam na prostą. Poza tym to ja widziałam siebie na jego miejscu, bo sepetlenił i niechcący pluł big_smile big_smile big_smile A przy tym opowiadał bajki z mchu i paproci typu "Jutro też jest nowy dzień"-no odkrywcze jak nie wiem co, jakbym nie wiedziała. Helołłł???Leki? Nie jestem za. One nie poprawiają istniejącego stanu rzeczy, co najwyżej otępiają, chwilowo fałszują obraz rzeczywistości, a gdy przestają działać, problem pozostaje. Mimo wszystko życzę Ci siły ducha:)

Paprotka-cieszę się,że emoty się podobały, niestety w jednym watku nie wiedząc czemu mnie za nie pojechano. Nie wiem tylko o co, bo nie przeczytałam prawdziwej treści, przed wyedytowaniem. Ehh...

11 241

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Carpathia napisał/a:

Paprotka-cieszę się,że emoty się podobały, niestety w jednym watku nie wiedząc czemu mnie za nie pojechano. Nie wiem tylko o co, bo nie przeczytałam prawdziwej treści, przed wyedytowaniem. Ehh...

''Jeszcze się taki nie urodził,żeby wszystkim dogodził" wink więc bez wniku.Mnie one rozśmieszyły wink

11 242

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Bo taki był tego cel kochana smile

11 243

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Czytam książkę Pii Mellody "Toksyczna miłość" i nagle wszystko stało się jasne... ja jestem nałogowcem kochania, a on nałogowcem unikania bliskości... wszystkie co do jednego, opisane w książce zachowania miały miejsce i u mnie... Odczuwam chęć zadzwonienia do niego i uświadomienia mu, dlaczego nam nie wyszło... ja chcę się z tego wyleczyć, ale jego wciąż kocham i chciałabym, aby i on się wyleczył i mógł kiedyś być szczęśliwy... Dzisiaj osiągnęłam kres mojej wytrzymałości na ból

11 244

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wieanna - nie dzwon, ja tez dokonywalam 'odkryc' dlaczego nam nie wyszlo i tez chciala mnaprawiac, ale oni nie sa zainteresowani.

A co do kresu wytrzymalosci - oj nie wiesz nawet sama ile mozesz jeszcze pzyjac.....

11 245

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja nie chcę naprawiać, bo już nie ma czego... ale chodzę na psychoterapię, czytam książki takie jak ta... wiem, że Wy wiecie, jak bolesne traumy z dzieciństwa i przeszłości to wyzwala... Dziś mój ból sięga zenitu, bo dociera do mnie, jak głęboko poranioną osobą jestem... ale wiem, że on też... i chciałabym, aby też się kiedyś z tego wyleczył i wyzwolił... bo kocham go i życzę mu dobrze, aby był szczęśliwy, chociaż wiem, że już nie ze mną...

Posty [ 11 181 do 11 245 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 171 172 173 174 175 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026