Ja myślę, że się z tego podniosę... bo niestety doświadczenie mam już ogromne ![]()
Ale boję się, że już nie ułożę sobie życia, przeraża mnie samotność
to jest chyba najgorsze cierpienie i strach, że przegrałam życie
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Strony Poprzednia 1 … 169 170 171 172 173 … 229 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Ja myślę, że się z tego podniosę... bo niestety doświadczenie mam już ogromne ![]()
Ale boję się, że już nie ułożę sobie życia, przeraża mnie samotność
to jest chyba najgorsze cierpienie i strach, że przegrałam życie
Podobne tematy
Żania-> hmm...to może się wymienimy-Ty skosisz ogród u mnie, bo zarośnięty jak Sawyer z serialu Lost
No głupia ja
, w zamian za to ja mogę poprasować u Ciebie wszystkie bluzki i koszule, a jako gratis dorzucę upieczony wczoraj sernik
No i powiem,że nawet wyszedł, zakalca nie ma
, wyrośnięty, jak się patrzy, no i próbując się nie otrujesz, a zasmakujesz. Ha! Nawet nie czuję, jak rymuję ![]()
Wieanna-> kochana uszy do góry, nie możesz przegrać życia, no przecież w kasynie nie siedzisz, tylko z nami na forum
A tak na poważnie, to zrób, jak radzi Kiedyśbyłam-mądra z niej dziewczyna i swoje przeżyła. Teraz wychodzi pomalutku na prostą i jest żywym dowodem na to,że MOŻNA. Pewnie,że nie nastąpi to od razu, ale na pewno się stanie-zobaczysz, jeszcze się będziesz z tego wszystkiego śmiała.
Kiedyśbyłam->podziwiam, szacunek. Za całokształt twórczości ogólnie ![]()
Carapathia piszę się na to ja lubię kosić a sernik uwielbiam
a nienawidzę prasowania to jedna z najgorszych czynności domowych
bynajmniej mi teraz jego rzeczy odpadają . Tylko tego sernika mimo że uwielbiam to kawlątek bo zaraz mi wróci te 7 kg co przez niego straciłam , jedyna rzecz na plus no druga bo to prasowanie jego rzeczy ![]()
Czyli dobiłyśmy targu, miło się robi z Tobą interesy ![]()
Czyli dobiłyśmy targu, miło się robi z Tobą interesy
Z Tobą także ![]()
witam dziewczyny
. Zania ja akurat lubie prasowac i wykonywalem wszystkie obowiazki jak zylem z zona od gotowania,mycia okien po przewijanie dziecka. Moja historia jest opisana w moim watku "zona odeszla odemnie po 20 latach do mojego kolegi sasiada" i raczej jest to jedna z tragiczniejszych historii dla porzuconego na tym forum . bo ciezko jest zyc ze swiadomoscia ,ze zona i dziecko sa za sciana i slychach takze ich glosy. Takze dziewczyny ja ja sobie radze ,to i Wy badzcie silne. Pozdrawiam
bo ciezko jest zyc ze swiadomoscia ,ze zona i dziecko sa za sciana i slychach takze ich glosy. Takze dziewczyny ja ja sobie radze ,to i Wy badzcie silne. Pozdrawiam
no to to już jest faktycznie hardcor. Nie możesz się przeprowadzić?
bo ciezko jest zyc ze swiadomoscia ,ze zona i dziecko sa za sciana i slychach takze ich glosy. Takze dziewczyny ja ja sobie radze ,to i Wy badzcie silne. Pozdrawiam
Stefan, brak mi słów na to... ![]()
witam dziewczyny
. Zania ja akurat lubie prasowac i wykonywalem wszystkie obowiazki jak zylem z zona od gotowania,mycia okien po przewijanie dziecka. Moja historia jest opisana w moim watku "zona odeszla odemnie po 20 latach do mojego kolegi sasiada" i raczej jest to jedna z tragiczniejszych historii dla porzuconego na tym forum . bo ciezko jest zyc ze swiadomoscia ,ze zona i dziecko sa za sciana i slychach takze ich glosy. Takze dziewczyny ja ja sobie radze ,to i Wy badzcie silne. Pozdrawiam
stefan71 to co ustawiasz się w kolejce za Carapthia do mojego prasowania ??;) no mój mąż w zasadzie po pracy to tylko siedział i pachniał . czyli też kochałeś za bardzo , faktycznie ta Twoja historia nadawałaby się do programu (kiedyś był ) nie do wiary ![]()
Witajcie.
Nadal was czytam i muszę się z wami czymś podzielić. Wczoraj spotkałam się z moją przyjaciółką i doszło do mnie, ile ja czasu straciłam. W tym czasie co siedzialam jak warzywo w domu, płakałam, bez motywacji do czegokolwiek, ona przerobiła 2 kursy językowe Była tu tam ...... Dlatego proszę was nie bierzcie przykładu ze mnie. Nasi eks, nie wspominają nas, nie płaczą, korzystają z życia, idą do przodu. A my !!! Siedzimy i tęsknimy za jakimiś gamoniami co mają nas w d.... Ja straciłam tyle czasu dlatego wiem co pisze. Po pierwszy roztaniu byłam w zawieszeniu, po drugim dzieje się ze mną to samo. Brak radość z życia, mijają dni a ja nic nie robię ze swoim życiem.
Naprawdę chcecie mieć takie wspomnienia jak Ja mam? Rok temu nawet nie pamietam co robiłam w danym miesiacu bo żyłam jak w matni, płacz i pustka. Takim sposobem mi dni mijały. Zamiast pisać jak za nimi tęsknimi to piszmy o tym jak ruszamy do przodu!
Wieana w końcu zauważyłaś to co ja wczesniej myślałam. Jak nie kochał cię nie powinien tyle czasu ciągnąć tego. Tylko jemu było zwyczajnie dobrze.
Hello!
Wczoraj odebrałam od brata ex resztę moich drobnych rzeczy.I w pewien sposób zamknęłam za sobą drzwi tego związku już definitywnie.Nie ma mnie już w jego domu,nie ma nas i już czas żebym nie oglądała się do tyłu.Wczoraj jadąc do domu znowu minął mnie samochodem i był z Nią,o dziwo nie zareagowałam tak jak miesiąc temu i nie rozryczała się :)zrobiło mi się smutno i tylko tyle.W domu tez przejrzałam rzeczy od niego,oddał mi wszystkie wspólne zdjęcia ,nawet puzzle z naszego zdjęcia które dałam mu na walentynki.I wiecie co tez nic,smutek ale zero łez.Może po prostu godzę się już z ta sytuacją.Nas już nie ma i nie będzie.Nie wiem co u niego i nie chce wiedzieć po co mi to.Nie chce też spotykać się z nim żeby wyjaśnił mi wszystko po co?jego czas na tłumaczenie minął nic co mi powie mnie już nie interesuje.Bo chyba dobrze myślę że takie spotkanie w celu wyjaśnienia sobie wszystkiego tylko gorzej mi zrobi,prawda?sama sobie posypie ranę solą
czy jednak spotkać się wyjaśnić,dowiedzieć się dlaczego i czy naprawdę mnie już nie kocha oraz dlaczego tak mnie ranił.I wtedy zamknąć ten rozdział życia za sobą?
Hello!
Wczoraj odebrałam od brata ex resztę moich drobnych rzeczy.I w pewien sposób zamknęłam za sobą drzwi tego związku już definitywnie.Nie ma mnie już w jego domu,nie ma nas i już czas żebym nie oglądała się do tyłu.Wczoraj jadąc do domu znowu minął mnie samochodem i był z Nią,o dziwo nie zareagowałam tak jak miesiąc temu i nie rozryczała się :)zrobiło mi się smutno i tylko tyle.W domu tez przejrzałam rzeczy od niego,oddał mi wszystkie wspólne zdjęcia ,nawet puzzle z naszego zdjęcia które dałam mu na walentynki.I wiecie co tez nic,smutek ale zero łez.Może po prostu godzę się już z ta sytuacją.Nas już nie ma i nie będzie.Nie wiem co u niego i nie chce wiedzieć po co mi to.Nie chce też spotykać się z nim żeby wyjaśnił mi wszystko po co?jego czas na tłumaczenie minął nic co mi powie mnie już nie interesuje.Bo chyba dobrze myślę że takie spotkanie w celu wyjaśnienia sobie wszystkiego tylko gorzej mi zrobi,prawda?sama sobie posypie ranę solączy jednak spotkać się wyjaśnić,dowiedzieć się dlaczego i czy naprawdę mnie już nie kocha oraz dlaczego tak mnie ranił.I wtedy zamknąć ten rozdział życia za sobą?
Co Ty chcesz wyjaśniać. Zastanów się. On ma inną. Jesteś dla niego zamkniętym tematem. Lepiej wyjdziesz milcząc. Pisałam już o tym. Jeśli coś robimy zastanówcie się czy to coś może zmienić?? W Twoim wypadku nic, kolejną ranę znowu płacz. Naprawdę chcesz wyjść na laskę co tak nie może o nim zapomnieć? Męcz się, myśl ale nie pokazuj mu tego. Tak jak on odciął ciebie kreską to samo zrób z nim.
To on zaproponował spotkanie nie ja,to on chodzi po znajomych i próbuje się głupio tłumaczyć nie ja z końca związku i śmie wypytywać co u mnie i jeszcze mnie pozdrawia.Dupek.Ja w żaden sposób nie szukam z nim kontaktu i nie chce wiedzieć co u niego.Czasem mam gorsze dni i nasuwają mi się właśnie takie pytania :dlaczego?i jak to możliwe że tak się zachował.
Może jego chore zachowanie ma związek z tym że jestem pierwsza jego byłą która po zerwaniu nie chce się z nim ''przyjaznić'':/ I może to go tak boli,bo ktoś o nim myśli że jest złym człowiekiem.A to co myślą o nim inni zawsze było dla niego ważne.
Paprotka cieszę się
. Tłumaczy się aby nie wyjść przed znajomymi na dupka, że niby zachował się w porządku. Trzymaj tak dalej
. Lepiej na tym wyjdziesz.
Paprotka cieszę się
. Tłumaczy się aby nie wyjść przed znajomymi na dupka, że niby zachował się w porządku. Trzymaj tak dalej
. Lepiej na tym wyjdziesz.
Dzięki
wiem że zerowy kontakt jest najlepszy.Ale wiesz co?może jestem nienormalna ale cieszy mnie to że on tak się skręca przed ludzmi i chce pokazać że on jest porządnym człowiekiem.Że męczy o to
niech chociaż trochę pocierpi.I niech będzie szczęśliwy bo ja tez kiedyś będę
i muszę w to wierzyć chociaż są dni że mi go brakuję i chce mi się wyć.
Carpathia - nie ma za co podziwiac, jedziemy wszyscy na tym samym wozku, albo bardzo podobnym. Ja sie bardzo dlugo z tym wszystkim patyczkuje niestety.... na ta chwile tez juz powinnam bardziej ten temat zamknac, a wczoraj duuuzo o nim myslalam przez to ze pytal sasiada o mnie.
Paprotka - rozumiem Twoje zadowolenie, wiem o co chodzi, po prostu jesli cos daje nam po tym wszystkim minimum satysfakcji, ze cokolwiek tam nie jest moze do konca u nich po ich mysli, to cieszy nas to. Dle nie to jest normalne. Nie chodzi o zadne mszczenie sie czy nieanwisc, ale jednak choc odrobina zadowolenia
JA tez wlasnie sie ciesze, ze takie male cos - a ze nie wie w sumie z kim mieszkam, dowiedzial sie albo dowie sie ze z jakims facetem. i dobrze. niech sobie mysli. To byl jego dom. Jego zona. Wierna i lojalna, do konca. Nie? To nie.... ja sobie jakos poradze....
Brawo Dziewczyny... tak trzymać...
Ja też jestem zdziwiona, że praktycznie nie dążę już do żadnego kontaktu, a to zupełnie wbrew moim nawykom. OK, wysłałam bez sensu dwa smsy, bo może się jeszcze wtedy łudziłam. Ale nic poza tym. Musiałybyście widzieć, co robiłam w poprzednich takich sytuacjach: telefony, smsy, maile, prośby, groźby, wyznania, jeżdżenie pod dom faceta, przeżywanie miesiącami, no cyrki, chociaż nie było mi wtedy do śmiechu. Teraz nic. Pustka. Naprawdę nie czuję nic, żadnej chęci kontaktu. Nie mam nic do powiedzenia, dla mnie to obcy człowiek. Wyparłam wszystkie wspomnienia, ani razu nie pomyślałam o tym, co było, z wyjątkiem dwóch sytuacji: gdy piszę tutaj, i gdy jestem u psychologa. Ale w obu tych przypadkach mam wrażenie, że opowiadam jakąś inną historię kogoś innego, nie mnie. Opowiadam jak w trzeciej osobie. To nie moja historia. Te rzeczy mi się nie wydarzyły.
Mozolnie ruszam do przodu. Pomagają następujące fakty: zmuszam się do chodzenia do pracy, piszę tu na forum i mam Was, mam więcej znajomych niż poprzednio, mam większe doświadczenie w byciu porzucaną, dużo czytam o depresji i stracie, oraz to nie była miłość mojego życia, chociaż mogła się nią stać. Ja albo mam ją już za sobą, albo może dopiero przede mną - taką mam iskrę nadziei...
dokładnie taka mała satysfakcja że u niego nie jest tak różowo jakby tego chciał.Jego problem polegał zawsze na tym że nie brał odpowiedzialności za swoje czyny.Bo albo to zlewał albo mama za niego załatwiała.Tak bardzo zawsze starał się wszystkim pomagać,gonił na każdy telefon znajomego tylko ja musiałam o wszystko błagać albo się wykłócać.Dziwne bo przecież ja powinnam być dla niego najważniejsza.On tego nie rozumiał i nie rozumie a ona poczuje to co ja wcześniej czy pózniej.Bo on się nie zmieni i nie zmieni swojego poglądu na związek i życie.Wytarł sobie usta mną i znalazł nową nie kończąc związku ze mną.Miał mnie totalnie w d....A teraz w swojej chorej psychice ubzdurał sobie że możemy się przyjaznić.Chore to.Przekazuje przez moją siostrę pozdrowienia i chęć spotkania się w celu wytłumaczenia He he he o całe 2 miesiące jest już za póżno.Nie chcę się tez z nim spotkać i być na koleżeńskiej stopie bo wiem że wtedy moja tęsknota za nim wzmogłaby się.Brakowałoby mi go jeszcze bardziej i bym się strasznie cofnęła.Bo jako kumpel on byłby spoko ale jako chłopak się nie sprawdził.Więc po co mi to?I po co mam go uszczęsliwiać i zgadzać się na koleżeństwo?żeby co lepiej mu było przed sobą i przed ludzmi?On miał moje uczucia w nosie to ja go teraz tez tam mam.Sorrki że tak się rozpisałam ![]()
Carpathia - nie ma za co podziwiac, jedziemy wszyscy na tym samym wozku, albo bardzo podobnym. Ja sie bardzo dlugo z tym wszystkim patyczkuje niestety.... na ta chwile tez juz powinnam bardziej ten temat zamknac, a wczoraj duuuzo o nim myslalam przez to ze pytal sasiada o mnie
Być może, jednak jest w Tobie...hmmm...takie poczucie siły i wola walki-o siebie, o swoje szczęście-dostrzegalne dla innych na tym forum-uwierz, z Ciebie te kobietki mogą brać śmiało przykład. Po prostu emanujesz taką nadzieją,że z tego bagienka z biegiem czasu da się wyjść!
paprotka - sluchaj no to mojego jeszcze meza wszyscy zawsze lubili i nadal lubia, bo on ogolnie to nie byl zlym czlowiekiem. i pomoze i doradzi i ma leb na karku i wiele potrafi. Wiec tak- jak kumpel bylby fajny - tez juz o tym myslalam. tylko ze on mi nie slubowal symaptii i kolezanstwa ale milosc, wiernosc, lojalnosc i to ze do cholery zawsze przy mnie bedzie..... i tego od niego oczekiwalam. jego kolezenstwo? w tylek moze sobie wsadzic. to wlasnie o to chodzi. O ile wierze ze moze po jakis zwiazkach ogolnie ludzie moga sie potem jakos tam kumplowac, to po malzenstwie niestety nie wierze i nie widze w tym sensu. Na tym polega roznica - zwiazek niemalzenski moze byc rownie powazny ogolnie jak malzenstwo, nie mowie ze milosc jest mniejsza czy cos, ale jest ta DROBNA roznica ze to wszystko nie jest 'sformalizowane', ta milosc nie jest 'wlozona w slowa' ze tak powiem, nie ma jako takich zadnych obietnic, a jak komus cos PRZYSIEGAM albo on mi, a potem od tak, zmienia zdanie, no to niestety ale kolega moim nie bedzie i juz ![]()
kiedysbyłam
ja cię doskonale rozumiem.Kiedy mi się oświadczał usłyszałam nie pytanie czy za mnie wyjdziesz ale czy będziesz ze mną na dobre i na złe.Teraz smiać mi się chce z tego.najpierw była budowa domu,pózniej jego wykańczanie czy to nie jest poważna deklaracja że chcemy być razem i planujemy wspólna przyszłość?Jak teraz na to patrzę to widzę że dla niego to było nic.Tylko z czasem zauważyłam że to mi bardziej zależy na wykańczaniu pokojów niż jemu,to nie ja zaczęłam odkładać termin wybrania się i zaklepania terminu wynajęcia sali na wesele.To nie mi się wypaliło i to nie ja zachowałam się jak tchórz.Dlaczego ktoś kto miał tyle empatii dla innych moje uczucia olał totalnie?Kurcze czy tylko ja dorosłam w tym zwiazku,czy tylko ja zrozumiałam że w związku nie jest tylko rózowo że zdażają się kłótnie i ciche dni ale najważniejsze to dojść do porozumienia.On wybrał ucieczkę to niech spada ze swoją przyjaznia też.
Witajcie dziewczyny ![]()
Dziś przyjechał i kładliśmy panele w naszej ; mojej sypialni , śmieszne będę miała wymarzoną sypialnię tylko nie będę miał z im w niej spać
ale jak był to w sumie nic nie czułam , tylko jak czasami spojrzał na mnie tak jakoś inaczej niż zwykle (a może mi się tylko wydawało) - jak na człowieka , nie rozmawialiśmy wiele chwilkę o dzieciach i w sumie milczeliśmy , miałam chęć zapytać jak tam jego plany , ale nie zapytałam i cieszę się z tego . Zrobiłam mu nawet kolacje (rybka w galarecie która bardzo lubi ) nich mu wyjdzie na zdrowie. Wiem mu nigdy tego nie zapomnę ale ,ale brakuje mi go bardzo i chciałbym żeby on chociaż przez chwilkę zatęsknił za mną
paprotka i kiedysbylam jesteście dzielne dziewczyny ![]()
Carapathia zmiana awatarka ![]()
wieanna wszystko co najlepsze jeszcze przed Tobą trzeba tylko w to uwierzyć i mieć ta iskierkę nadziei ![]()
Witajcie dziewczyny
Dziś przyjechał i kładliśmy panele w naszej ; mojej sypialni , śmieszne będę miała wymarzoną sypialnię tylko nie będę miał z im w niej spać
ale jak był to w sumie nic nie czułam , tylko jak czasami spojrzał na mnie tak jakoś inaczej niż zwykle (a może mi się tylko wydawało) - jak na człowieka , nie rozmawialiśmy wiele chwilkę o dzieciach i w sumie milczeliśmy , miałam chęć zapytać jak tam jego plany , ale nie zapytałam i cieszę się z tego . Zrobiłam mu nawet kolacje (rybka w galarecie która bardzo lubi ) nich mu wyjdzie na zdrowie. Wiem mu nigdy tego nie zapomnę ale ,ale brakuje mi go bardzo i chciałbym żeby on chociaż przez chwilkę zatęsknił za mną
paprotka i kiedysbylam jesteście dzielne dziewczyny
Carapathia zmiana awatarka
wieanna wszystko co najlepsze jeszcze przed Tobą trzeba tylko w to uwierzyć i mieć ta iskierkę nadziei
ja dzielna? no nie wiem ale dzięki ![]()
Ja też mojemu ex nie zapomnę ale pewnie z czasem wybaczę.Ale nie szybko.Mi tez go czasem brakuję i powstrzymuję się przed kontaktem z nim albo mój ostatni sposób:piszę smsa na kartce do niego a potem ją wyrzucam
i to dział bo chęć wyrzucenia z siebie emocji i myśli o nim zmniejsza się.
Żania nie chce cię nakręcać albo dawać złudna nadzieję ale uwierz mi on tez o Tobie czasem myśli i na pewno tęskni.Tylu wspólnych wspomnień,macie przecież dzieci tego nie zapomni nawet najgorszy dupek ale na bank żaden się głosno przed swoją ex nie przyzna chyba że po % albo po dłuższym czasie.
Carapathia zmiana awatarka
Jes sir
![]()
A tak w ogóle to siemanko ![]()
Dziś się nie będę produkowała, bo moje siły wyczerpały się w innych wątkach, a konkretnie w jednym ![]()
Tak więc idąc za słowami "Mowa jest srebrem, milczenie złotem", oddelegowuję się po te złote precjoza, co by mi żadna sroka nie skubnęła sprzed nosa ![]()
hej dziewczyny czytalyscie moj watek z konca lipca ? i co ja to mialem nizly hardcor ,co Wy marzycie ,zeby zobaczyc druga polowke , a ja musialem ja widywac chocbym nie chcial ,ale tak naprawde chcialem i chce
Żania napisał/a:Witajcie dziewczyny
Dziś przyjechał i kładliśmy panele w naszej ; mojej sypialni , śmieszne będę miała wymarzoną sypialnię tylko nie będę miał z im w niej spać
ale jak był to w sumie nic nie czułam , tylko jak czasami spojrzał na mnie tak jakoś inaczej niż zwykle (a może mi się tylko wydawało) - jak na człowieka , nie rozmawialiśmy wiele chwilkę o dzieciach i w sumie milczeliśmy , miałam chęć zapytać jak tam jego plany , ale nie zapytałam i cieszę się z tego . Zrobiłam mu nawet kolacje (rybka w galarecie która bardzo lubi ) nich mu wyjdzie na zdrowie. Wiem mu nigdy tego nie zapomnę ale ,ale brakuje mi go bardzo i chciałbym żeby on chociaż przez chwilkę zatęsknił za mną
paprotka i kiedysbylam jesteście dzielne dziewczyny
Carapathia zmiana awatarka
wieanna wszystko co najlepsze jeszcze przed Tobą trzeba tylko w to uwierzyć i mieć ta iskierkę nadzieija dzielna? no nie wiem ale dzięki
Ja też mojemu ex nie zapomnę ale pewnie z czasem wybaczę.Ale nie szybko.Mi tez go czasem brakuję i powstrzymuję się przed kontaktem z nim albo mój ostatni sposób:piszę smsa na kartce do niego a potem ją wyrzucami to dział bo chęć wyrzucenia z siebie emocji i myśli o nim zmniejsza się.
Żania nie chce cię nakręcać albo dawać złudna nadzieję ale uwierz mi on tez o Tobie czasem myśli i na pewno tęskni.Tylu wspólnych wspomnień,macie przecież dzieci tego nie zapomni nawet najgorszy dupek ale na bank żaden się głosno przed swoją ex nie przyzna chyba że po % albo po dłuższym czasie.
Paprotka ciekawy sposób z tym napisanym -niewysłanym sms
tak wiem że choćby się waliło i paliło on się nigdy nie przyzna , upartość to jego cecha nr. 1
hej dziewczyny czytalyscie moj watek z konca lipca ? i co ja to mialem nizly hardcor ,co Wy marzycie ,zeby zobaczyc druga polowke , a ja musialem ja widywac chocbym nie chcial ,ale tak naprawde chcialem i chce
stefan przeczytałm i powiem tyle ,czytając o Twojej żonie wstyd mi za takie kobiety a właściwie jak to teraz wygląda bo tam uciąłeś wątek ??
Carapathia aleś Ty tajemnicza niczego nie zajarzyłam ![]()
wprowadzila sie 2 tyg temu z powrotem do domu ,ja tego tez chcialem ,ale chyba. wprowadzila sie tylko dlatego ,ze w tamtym domu sie zle czula , a z kim chce byc teraz to nie wie sama , ale ja czuje ,ze z sasiadem w swoim domu czyli w naszym domu ,bo tak mi nawet sasiad przez telefon mowil , trudno jak by co to odejde z honorem ,tylko kto kredyt bedzie placil , sasiad od ponad roku nie pracuje , moja zona za malo zarabia , najlepiej bym im zostawil to mieszkanie ,ale wraz z kredytem i zniknal , tzn wyjechal gdzies , bo prace i tak mam na barce rzecznej ,na zachodzie to moge mieszkac obojetnie gdzie. Pozdr wszystkich
A u mnie dzisiaj znów dół i paraliżujący strach...
A u mnie dzisiaj znów dół i paraliżujący strach...
Weekend się zbliża i przez to i ja zaczynam łapać doła.U mnie dziwna tęsknota za nim i taki wewnętrzny strach że coś z nim dzieje niedobrego
Że coś u niego nie tak.Psychiczna jestem.Ciągnie mnie do telefonu dobrze,że numer skasowałam
Sama siebie wkręcam,że on mnie potrzebuję i że przecież tęskni.Jestem głupsza niż myślałam.On ma teraz ją,niech ją nazywa koleżanką,dziewczyną czy przyjaciółką nieważne on nie powinien dla mnie już istnieć.Jego problemy to już nie moja sprawa.
Ja się budzę cała we łzach, bo śni mi się to wszystko ciągle, wydaje mi się, że rozstanie to tylko sen... że to nieprawda... budzę się a tu rozpacz... dzisiaj nie poszłam do pracy, nie dałam rady... chciałabym ruszyć się z domu, a nie mam siły nawet ogarnąć wokół siebie... tak mi źle dzisiaj
Wieanna a ile jestes po rozstaniu?
To wszystko normalne, uwierz mi....
Tez sen przyprawial mnie o dreszcze. Pierwsze tygodnie to mozna powiedziec ze wogole nie spalam - raz nei nie moglam, a dwa ze panicznie sie balam zasnac, bo jak sie obudzilam to jakby za kazdym razem dowiadywalam sie na nowo ze TO, to nie sen a JAWA i prawda.
u mnie ze snem najgorzej bylo przez ok miesiac, dwa.
to ze weekend i oslabniecie nastroju - tez norma. Trwalo ok 3 miesiecy. Pisze teraz ilosc czasu, po ktorym moglam zaobserwowac WYRAZNA poprawe w danych kwestiach. Dzis, mimo ze tez nie ma faerwerkow, planow na weekend w sumei brak, ale dzis, 6 miesiecy od rozstania, ciesze sie znow, ze jest piatek i jutro wolne.....
trzymajcie sie dziewczyny i piszcie...
wieanna - ale do pracy to Ty chodz dziewczyno.... naprawde. wiem jak sie nie chce i nei widac sensu. Ale zostac w domu tymbardziej sensu nie ma. JA - nie poszlam RAZ. jeden, jedyny dzien nie dalam rady isc do pracy. Dzis, sama nie wiem jak ja to zrobilam, jak funkcjonowalam. Koniec byl w sobote, a ja w poniedzialek musialam wrocic do pracy po Wielkanocnej przerwie.
Wróciłam do pustego mieszkania i ryczę.Dlaczego?Bo jest weekend on jest pewnie z nią a ja sama.A w mojej głowie ciągle słysze:''on już mnie nie kocha,stalam mu się obojętna''Dlaczego przestał mnie kochać w ciągu paru tygodni?W kwietniu zabrał mnie na oglądanie sali a w czerwcu ''jesteś mi obojętna''.Potem jeszcze zarzucił mi że nie walczyłam o nas.Dziewczyny co ja mogłam zrobić skoro on ciagle był w pracy,wracał pózno a gdy miał wolne to piłka i rybki.On mnie tak zranił swoim zachowaniem i słowami że ja zamknęłam się w sobie i cierpiałam.Załamałam się.I nie walczyłam.A czy w ogóle moja walka by coś dała?Mam mega,mega dół ;(
witajcie
A mi dziś znowu namieszał w głowie ... rano zadzwonił czy nie chce jechać do jednego centrum bo on che kupić kurtkę , stwierdziłam że mogę pojechać to może coś kupię córce , gdy przyjechał pod dom , córki jeszcze nie było bo ją sąsiadka miała przywieść ze szkoły , wiec czekaliśmy w aucie i rozmawialiśmy , zapytałam go czy przez ten czas co się wyprowadził to o czymś myślał , on zapytał o Tobie ?? ja odpowiedział nie , o powrocie i wiecie co powiedział , że cały czas o tym myśli -zatkało mnie , potem przyszła córka i pojechaliśmy na te zakupy , nic nie kupiliśmy ale było "miło" do czasu aż zadzwonił telefon , dzwoniła ona - on odebrał ale nie wiem o czym rozmawiali bo cicho mówił no i chciał żebym szła przodem , potem wsiedliśmy do auta o odwiózł nas do domu , gdy podjechaliśmy pod dom i córka już wysiadła to zapytałam go czy faktycznie to co mówił o powrocie czy faktycznie o tym myśli , czy myśli też o drugiej opcji związanej z nią, powiedział że myśli o wszystkim i rozmowa został niedokończona bo się śpieszył do pracy , chciałbym z nim dokończyć rozmowę ale do poniedziałku nie będę miała możliwości w realu a przez kom to raczej nie rozmowa , Dlaczego on mi znowu mąci przecież jak się wyprowadzał to taki był pewny wszystkiego , słowa które wypowiedział że woli być sam jak ze mną (wypowiedziane był? pod wpływem wielkich emocji) tkwią we mnie a on myśli o powrocie - co sądzicie ??
A jutro się chyba upije bo idę do kuzynostwa na oblewanie ich nowego mieszkania
Wróciłam do pustego mieszkania i ryczę.Dlaczego?Bo jest weekend on jest pewnie z nią a ja sama.A w mojej głowie ciągle słysze:''on już mnie nie kocha,stalam mu się obojętna''Dlaczego przestał mnie kochać w ciągu paru tygodni?W kwietniu zabrał mnie na oglądanie sali a w czerwcu ''jesteś mi obojętna''.Potem jeszcze zarzucił mi że nie walczyłam o nas.Dziewczyny co ja mogłam zrobić skoro on ciagle był w pracy,wracał pózno a gdy miał wolne to piłka i rybki.On mnie tak zranił swoim zachowaniem i słowami że ja zamknęłam się w sobie i cierpiałam.Załamałam się.I nie walczyłam.A czy w ogóle moja walka by coś dała?Mam mega,mega dół ;(
Paprotka oj rozumię co czujesz , on tez wiecznie w pracy a jak nie w pracy to przed kompem na rozmowach z nią , ale walczyłam do ostatniego dnia a gdy go potem zapytałam czy to miało dla niego jakieś znaczenie że walczyłam to odpowiedział że nie zauważył
nie wiem co Ci powiedzieć żeby Ci było lżej , może płacz przyniesie troszkę ulgi
straszna jest samotnosc , a jak jeszcze jest sie na barce tak jak i tylko jest holender i niemiec to juz calkiem przerabane, ale coz pracowac trzeba
badzcie dzielne dziewczyny
, moja zona mi dzisiaj powiedziala przez tel ,ze chce mieszkac z moim sasiadem u mnie w domu ,bo 2 tyg temu od niego sie przeprowadzila do mnie czyli do naszego mieszkania z nadzieja dla mnie ,ze bedzie ze mna ,ja wyjechalem po 5 dniach na inny statek bo mnie namawiala na ta lepsza prace ,na. zmiane pracy , a dzis po tygodniu sie dowiaduje ,ze sasiad bedzie mieszkal u mnie prawdopodobnie ,bede musial jakos scedowac kredyt na nich i pozbyc sie tego balastu mieszkania w kredycie. Cholera wie jak zyc ,moze wroce na stary statek tam praca 3 tyg na 3 , a tu 6 tyg na 3 gdzie teraz jestem ,to mniej czasu na szukanie jakiegos partnera choc to jeszcze nie czas , bo nie jestem gotowy minelo 3 mies od rozstania ,a ja ciagle zylem nadzieja ,ze wroci. Przepraszam za chaotyczny tekst ,ale naprawde ciezko mi dzisiaj.
hej Zania to tak jak ja do ostatniej chwili ,az do dzisiaj ale chyba tylko stracilem 3 mies zycia i kasy od cholery bo z 10 tys na zone w tym czasie,ale kase to sie zarobi ,a rodziny raczej nie bede mial ,a sasiad zadowolony bo glupek mu kobiete obkupil , zreszta zawsze duzo mojej zonie kupowalem ![]()
Zadzwonił wieczorem do dzieci , wiec postanowiłam że muśże tę sprawę wyjaśnić i zapytałam go co miały znaczyć te słowa że myśli o powrocie a wiecie co on na to że źle się wyraził że jakby powiedział że rozważa powrót to mógłby podjąć decyzje tak a jak myśli to tylko myśli , motał się niesamowicie sama już nie wiem ale w co on pogrywa i powiedział jeszcze że jak podejmnie decyzję to się o tym dowiem haha rozśmieszył mnie tym co on myśli że ja będę jeszcze na niego czekać aż on się zdecyduje . Wkurzył mnie na maksa powiedział mu żeby na drugi raz jak chce coś powiedzieć niech pomyśli a nie miesza a i ta jego lafirynda chce ze mną porozmawiać na temat naszych dzieci ,co za k.... za przeproszeniem bo ona tak się nimi przejmuję bo ostatnio córcia budzi się w nocy z płaczem bo ma złe sny tak mówi i on oczywiście musiał jej o tym powiedzieć , już jej pisałam kiedyś jeśli faktycznie tak się przejmuje naszymi dziećmi to niech go zostawi w spokoju ,ale ona tylko tak mu gada że się przejmuje jako to ona jest dobra a on to łyka , powiedziałam mu że jakby się martwiła to by zrobiła to co ja jej napisałam , że liczą się czyny a nie słowa , jestem ciekawa czy się odezwie na gg głupia s..a
Ludzie Kochani, nie mam słów na Wasze historie...
Kiedyśbyłam, jest dokładnie tak jak piszesz, ja codziennie przeżywam to na nowo zaraz po przebudzeniu, kiedy zdaję sobie sprawę, że TAK, TO JEST PRAWDA, jestem porzucona i samotna, ze strachu kulę się na łóżku, trzęsę się i wyję tylko... Żyć mi się nie chce...
Tak bardzo chciałabym jeszcze spotkać kogoś, mieć nadzieję, że coś sobie jeszcze w życiu ułożę... bo moje życie to pasmo porażek... a samotność mnie przeraża śmiertelnie, wolę nie żyć niż tak żyć
Kiedyśbyłam, u mnie minęły dwa tygodnie... tak bardzo chciałabym, aby ktoś mnie przytulił i powiedział, że jeszcze wszystko będzie dobrze... wybaczcie, dzisiaj po prostu wyję z rozpaczy i żalu
jejku kochani przykre to strasznie wszystko.
Zania - no miesza i mieszac bedzie. Wiem ,ze latwo powiedziec, ale z boku to zawsze inaczej wyglada i po swoich wlasnych doswiadczenaich, wiec powiem tyle, ze im szybciej dasz sobie spokoj i sie z tym poghodzisz ze to koniec tym lepiej.
Stefan - Twojej sytuacji to w ogole nie ogarnaim -ona ma mieszkac z NIM w WASZYM mieszkaniu i Ty sie na to od tak zgodzisz??
wieanna - - kochana, 2 tygodnie to naprawde nic. NIC. nic dziwnego ze tak Ci ciezko. nie ma zlotej rady, zlotego srodka. CZAS i tylko CZAS. u mnie pol roku i tez bardzo ciezko. Mialam chwilowa odskocznie w postaci wspollokatora, ktory teraz jest mi totalnei obojetny i troche dziala na nerwy. Kolejny raz utwierdzam sie ze tylk oczas moze cos zmienic, ja oswoilam sie juz wieloma rzeczami. wieloma zyciowymi czynnosciami, ktore wykonuje sama. juz tak nie boli. i nawet nie mysle o byciu z kims poki co... chce to przetrwaic naprawde, polubic siebie sama, nauczyc sie siebie samej. a co zycie przyniesie, to sie okaze.... jeszcze rozwod pewnie bedzie ciezkim przezyciem.
ja wlasnie skonczylam sprzatac mieszkanie po pracy, zjadlam kolacje z wspolalokatorem i tak siedze. juz mnei nei przeraza weekend. juz nie mam tak, ze nie widze sensu posprzatac. cos tam mi sie chce. tylko takie puste to wszystko. takie od dnia do dnia. zero planow wiekszych, mniej marzen, ale.... mysle ze kiedys to sie zmieni.
aha, dla osobob wierzacych - mnie pomogla modlitwa, w tym poczatkowym okresie. fakt, ze bylo to owiane ogromna nadzieja ze maz zmmieni zdanie, ale pomoglo przetrwac. Teraz tez - modle sie - za niego czasem, a ogolnie za siebie, o sile i madrosc w podejmowaniu decyzji. juz nie o jego powrot. bo przeciez mowimy 'badz wola TWOJA;, wiec probuje pogodzic sie z ta wola wierzac ze tak bedzie lepiej....
stefan to jest jakiś kosmos w ogóle to co piszesz. Ja mam jakąś załamke mimo ze minęło pół roku to spotkałem a w zasadzie zobaczyłem tylko swą eks i już mi wszystko wróciło. Mam teraz fajna dziewczynę ale eks mi skutecznie blokuje radość. Gdzieś sie jeszcze dowiedziałem że ten jej nowy ją bardzo krótko trzyma tzn jest zazdrosny a ona mi zawsze zarzucała że ja nie byłem zazdrosny i tak mnie dziś refleksje naszły że czemu taki nei byłem. Choć to nei ma najmniejszego sensu takie rozmyślanie ale i tak ciężko sie powstrzymać a to rujnuje mocno psychike...
Hej,mam problem.. natomiast zaczne od początku.. bylam z chlopakiem rok i dwa miesiace bardzo go Kocham i on tez mnie kocha.. tylko stwierdził ze nie chce mnie krzywdzic ,nie chce mipowiedzieć o co dokładnie chodzi. Widzimy sieco tydzień bo on pracuje ja jeszcze chodze do szkoły. Jak moge go odzyskac . Mamy/mielismy plany na przyszłość,jeszcze nie tak dawno powiedział mi ze sie mi oswiadczy ...
Pomozcie mi prosze tesknie za nim jak rozmawialam z nim dzisiaj powiedział ze mnie kocha i ze teskni ,a ja za nim i to okropnie ;(
aha, dla osobob wierzacych - mnie pomogla modlitwa, w tym poczatkowym okresie. fakt, ze bylo to owiane ogromna nadzieja ze maz zmmieni zdanie, ale pomoglo przetrwac. Teraz tez - modle sie - za niego czasem, a ogolnie za siebie, o sile i madrosc w podejmowaniu decyzji. juz nie o jego powrot. bo przeciez mowimy 'badz wola TWOJA;, wiec probuje pogodzic sie z ta wola wierzac ze tak bedzie lepiej....
Kiedyśbyłam, jesteś bardzo mądrą, dojrzałą osobą... ja ostatnio nawet myślę podobnie... nie jestem religijna, ale ostatnio to w ogóle mogę zasnąć tylko wtedy, jak trzymam w ręce taką malutką książeczkę, takie kieszonkowe pismo św. Trzymam się jej jak tonący brzytwy, śmieszne, ale tak mam... jak małe zagubione dziecko. I też mam nadzieję, że Ten na górze wie, co robi i nie da mi tak marnie zginąć... ![]()
no masz racje marque takiego sceariusza jak ja mam , to malo ktory rezyser by wymyslil ,prawdziwy kosmos i dla mnnie i dla syna ,ale jak juz syn z zona mieszkaja u siebie to chociaz jemu lzej , a i mojej zonie tez , ja mialem nadzieje ,ze bedziemy jeszcze razem ,ale ona miala plan ,zeby wprowadzic sie do wlasnego domu , nast sasiad sprzeda mieszkanie i splaca kredyt , a ja 6 lat placenia kredytu dam im gratis
no trudno takie zycie , sprzedamy inne mieszkanie ktore wynajmujemy ,ale stoi na moich tesciow ,bo bylem glupiv15 lat temu jak je kupowalismy, ale zona mowi ,ze sprzedamy je i podizelimy sie po plowie ,to bede mial na wklad wlasny na inne mieszkanie , a te co jest teraz to jakby splacili i nie mialbym kredytu do 67 roku zycia to nawet by dobrze sie ulozylo
, ale wcale nie jestem taki szczesliwy ,nadal kocham zone , nie wspominajac o synu. Nie wiem kiedy mi to minie , po rostu za duzo mi nadzieei robila przez 3 mies, a zwlaszcza ostatni 1,5 mies . Nie wiem jak dalej zyc . Badzcie silni
jestem po 2 godzinnym klikaniu z lafirynda
wiem że to koniec że nie wróci , chociaż on chyba chce tą furtkę do mnie mieć uchyloną dlatego tak miesza ale się głęboko zawiedzie ....
Polecam nutkę Agnieszki Chylińskiej "Gorąca prośba " tak właśnie teraz czuję
Czesc wam, Kinga oszukana i wykorzystana było to ok 2lat tem a dalej boli ale na bol najlepsza milosc i mam nadzieje ze u mnie tez się to sprawdzi.
hej Kinga na pewno sie sprawdzi ,ale mnie przerazilas 2 lata i nadal boli ? To co u mnie bedzie po 20 letnim zwiazku ,a 14 lach malzenstwa ,kiedy u mnie przestanie bolec? jak dlugo bylas w zwiazku ? pozdr z barki w niemczech i na pewno dla Ciebie zaswieci sloneczko
Witam wszystkich na tym forum.Zupełnie "nowe twarze" ale z takimi samymi problemami jak stara"paczka" która tu się wypłakała i jak ja zdarła nie jedną klawiaturę.Wracam tu czasami aby dodać Wam otuchy i wiary w siebie.Niestety zdarza się że ktoś nas opuszcza,z kimś się rozstajemy,powody i pobudki są czasem nie zrozumiałe i nie wytłumaczalne,przyjmujemy winę na nasze bary prawie zawsze ale w jakim celu?Po prostu zamknęła się jakaś karta w Naszym życiu,z czasem należy otworzyć następną,nową i dla niej żyć,oddać się dla niej i spróbować zapomnieć o tym co było i być pewnym że się przenigdy nie wróci to co było kiedyś.Racjonalnie nigdy też powtórnie nie wchodzi się do tej"samej rzeki".Pozdrawiam Was.
Mayk 222 ale ja wiem ze to facet z którym chciałbym spędzic cale zycie i wiem tez ze on zemna tez to co ja mam zrobić?? Jak moge odzyskac ??
Myślę,a nawet jestem pewien że nigdy Go nie odzyskasz,tracisz czas i zdrowie myśląc o tym,w Jego umyśle zapadła decyzja,może błędna.A im więcej będziesz się starała Go odzyskać tym więcej stracisz w Jego oczach a następnie po czasie będzie Ci trudniej patrzeć na Siebie przed lustrem.
chyba myk masz racje ,ja juz na siebie nie moge za bardzo patrzec
Jak z nim rozmawilam to plakal mi do sluchawki mowil mi ze jestem dla niego za dobra ale caly czas probowac powiedział ze to przemysli jeszcze. . Sam mowil ze to przeznaczenie, potrafimy bez slow sie dogadac, telepatia, w tym samym momecie mowimy to samo. Dodam ze on jest starszy o 7 lat ode mnie
Probuje * a co do wieku to nie czujemy zeby byla tak duza roznica lat
Jest nadzieka ze go odzyskam powiedział mi przeztel. Nie dawno zreszta ze kocha i teskni i ze zadzwoni do mnie prawdobodobnie się jutro zobaczymy cholernie go Kocham
Przepraszam że się wtrącę ale od czasu do czasu Was podczytuje i aż mnie korci żeby Wam przemówić do rozumu.Kochani musicie się wziąść w garść,Wasi zdradzacze mają doskonałe warunki,żeby zdradzać,oszukiwiać i manipulować.Stefan wogóle Ciebie nie rozumiem,krótka piłka jak Twoja żona chce sie pieprzyć to pod most.Dlaczego Ty się chcesz pozbawiać mieszkania?Chłopie miej jaja,Ty spłacasz kredyt i to Ty masz prawo do mieszkania i proszę Cie bez ceregieli.Nikt nie ma prawa tam mieszkać,zaden obcy facet a jak tak się stanie to wzywaj policję.Twoja żona Ciebie zdradza a Ty nic nie robisz tylko ubolewasz,babie we łbie się przewróciło z dobrobytu który jej fundujesz.Rozkapryszona,śpiąca księżniczka a jak sie obudzi to się obudzi z ręką w nocniku.Szanuj siebie chłopie i nie pozbawiaj się swojego dorobku życia.Żania Tobie też napiszę parę słów.Kobieto nie upokarzaj się i nie klikaj z jakąś k.....ą.Kobieto miej dla siebie szacunek.Pamiętaj że to dno,żadna szanująca się i wartościowa kobieta nie czepia się faceta żonatego.Twojego męża pogoń i nie szukaj z nim kontaktu a przyjdzie czas że to on będzie szukał ale czasem jest już za późno.Ludzie miejcie dla siebie szacunek,miejcie honor! Zdradzacze doskonale sie bawią Waszym kosztem a Wy wyjecie z rozpaczy,oni się bawią życiem a tego nie wolno i przyjdzie im zapłacić,oj i to srogo.
I wiem co piszę ponieważ przechodziłam przez to wszystko ale wtedy nie miał mi kto przemówić do rozsądku.Samotność jest straszna ale błagam Was nie pepełniajcie takich błędów! To są zwykłe mendy,nie ludzie,nie Wasi mężowie ani żony!Normalny człowiek najpierw rozwiązuje swoje małżeństwo a potem dopiero szuka.Takim zachowaniem wobec swoich partnerów o jakim piszecie tylko ich jeszcze bardziej dowartościowujecie.Walczcie o siebie o swoją godność,nie dawajcie się podeptać i nie proście o litość! Zapłacą za zmarnowane Wasze życie i Waszych dzieci,to tylko kwestia czasu.Pamiętajcie,rodzina,żona,mąż i dzieci to odpoiedzialność i nie wolno bawić się ich uczuciami.Brak słów do tego co się dzieje z ludźmi to chyba znak naszych czasów,szystko schodzi na psy.
Pozdrawiam!
Piękna,dziecko-nie wierz w jego miłóśc.Kto kocha i tęskni to nie rani.Czekaj cały weekend na telefon i tak będzie zawsze,będziesz czekała całe życie.Zadzwoni tylko po to by Ci głupot naopowiadać i przy okazji wykorzystać Twoją naiwność.....Dziewczyno obudź się!!!!
To są zwykłe mendy
Raczej nie inaczej ![]()
Wszystko schodzi na psy.
Taaa i zaś biedne psy wszystkiemu winne ![]()
U mnie z kolei godzina 03:27->15 połączeń nieodebranych i 3 sms-y o podobnej treści "wróć" ![]()
Pewnie się prosiak upił.
Więc długo nie myśląc po przebudzeniu napisałam mu,że:
A) Właśnie swoimi skamleniami przerwał mi dziki seks
![]()
B) Jest głupszy niż ustawa przewiduje. Czemu? A tak, za całokształt twórczości,co by go porządnie podku....ć ![]()
C) "Wróć"? Wtf? Tak może wołać do aportującego psa, gdy ten ucieka z kijem w zębach ![]()
D) Wysłałam mu adres ośrodka, leczącego zaburzenia psychiczne ![]()
I wiecie co? Już nie odpisał. Ciekawe dlaczego? ![]()
A jaką mam satysfakcję
![]()
Carapathia jestś the best normalnie wymiatasz ::D:D:D wielki ukłon w Twoją stronę ![]()
Martta ja to wszystko wiem a rozmowa z lafiryndą upewniła mnie jakim on jest obłudnym gnojkiem a jak ona chce teraz spróbować z nim tego "słodkiego" życia to "powodzenia" ja sobie z dziećmi poradzę ![]()
Dziś imprezka odreaguje ostanie 2 miesiące ![]()
A u mnie zimno, smutno i beznadziejnie... pogrążam się w samotności ![]()
Zania - heh, tez, jak wczesniej czytalam osoby ktore byly np pol roku 'po' a ja bylam dopiero 2 miesiace - to wydawalo mi sie ze zwariuje jak to bedzie tyle trwalo. Kochana, mysle ze bedzie. Z tym ze z kazdym miesiacem, moze nie dniem, ale miesiacem jest po prostu inaczej... czy lepiej? nie wiem czy lepiej. Troche lepiej na pewno ale przede wszystkim inaczej, oswajasz sie, przyzywczajasz.... Ja jestem pol roku po rozstaniu i dzis juz wiem, ze jesli za kolejne pol roku, czyli na kolejna Wielkanoc bylabym mniejwiecej 'wyleczona' to bylabym meeeega szczesliwa. Ale nie jestem o tym przekonana ile czasu mi to wszystko zajmie...
Tu nie chodzi juz na moim etapie o niego, ze tak strasznie za nim cholera tesknie. NIE. mi chodzi o mnie SAMA. myslac o sobie jest mi po prostu zle, ze jestem sama, ze bez 'tego dobrego meza', bez tej 'rodziny', 'stabilnosci' itd. Wkurza mnie to. Tesknie za swoim zyciem jakie wtedy mialam. Z tym ze wiadomo, dzis juz powinnam wiedziec ze to zycie z nim, zwlaszcza w ostanim stadium bylo tylko zludzeniem bo bylo straszne i ubrane w klamstwo na sniadanie, obiad i kolacje wiec powinnam sie cieszyc ze tego zycia juz nei mam....
Czuję się dokładnie tak samo ![]()
Carapathia jestś the best normalnie wymiatasz ::D:D:D wielki ukłon w Twoją stronę
Martta ja to wszystko wiem a rozmowa z lafiryndą upewniła mnie jakim on jest obłudnym gnojkiem a jak ona chce teraz spróbować z nim tego "słodkiego" życia to "powodzenia" ja sobie z dziećmi poradzęDziś imprezka odreaguje ostanie 2 miesiące
Milego wieczoru i udanej zabawy Żania
u mnie impreza po 28 pazdziernika moze byc dopiero bo chyba wtedy wroce do "domu" ,az sie boje. wracac ,ale tu te zle .
A ja dostałam dzisiaj od niego smsa, czy najgorsze już za mną
Nawet nie wiem, jak to skomentować. Nic nie odpisałam i nie odpiszę. Umieram z bólu, a dostaję takiego kretyńskiego smsa, jak trzaśnięcie w twarz. Nie mam słów na to
Nic nie odpiszę, nawet mój ból i cierpienie zostały podeptane i wyśmiane
I nei odpisuje wiem doskonale co za ból Cię dręczy sam teraz znowu jakby zaczynam przechodzić przez to mimo że pół roku już po i jestem z inna dziewczyną a mimo to wystarczyło jedno spojrzenie i wspomnienia wróciły ciekawe kiedy to wszystko sie skończy i przestanie mnie ruszać. Musimy być silni
Strony Poprzednia 1 … 169 170 171 172 173 … 229 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026