netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 481 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 166 167 168 169 170 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 856 do 10 920 z 14 840 ]

10 856

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mam z kim pogadać, dostaję dużo wsparcia... bo zatraciłam wszelkie hamulce i wstyd, potrafię leżeć na podłodze i wyć... ale w końcu zawsze zostajesz z tym sam. Nikt nie może być przy tobie bez przerwy 24 godziny na dobę i trzymać cię za rękę. A mam takie lęki, że tego bym potrzebowała, że trzęsę się ze strachu. Ja zawsze w końcu zostaję sama. Coś się kończy, prędzej lub później, i zostaję sama, opuszczona i zdewastowana. Boję się, że już nigdy tego nie poczuję, tej magii, że nie zakocham się, że nikt we mnie się tak naprawdę nie zakocha! No i umieram z żalu, że to koniec, zadręczam się co zrobiłam źle. Czy jeśli to nie była miłość, gierki w stylu zgrywania niedostępnej zatrzymałyby go? W moich oczach nikt nie może mu dorównać, ja poczułam od pierwszego spotkania, że to jest to, moje szczęście nie miało granic... chociaż przez parę tygodni... czy jeszcze kiedykolwiek to poczuję z taką pewnością? Ja pozwalam odejść, wiem, że to koniec, nie dzwonię, wiem że już go nigdy nie zobaczę, i ta myśl tak boli... że ta moja ukochana osoba, której tak ufałam, dla której wszystko bym zrobiła, już jest obca.

Przepraszam znowu za chaos...

10 857

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Mam z kim pogadać, dostaję dużo wsparcia... bo zatraciłam wszelkie hamulce i wstyd, potrafię leżeć na podłodze i wyć... ale w końcu zawsze zostajesz z tym sam. Nikt nie może być przy tobie bez przerwy 24 godziny na dobę i trzymać cię za rękę. A mam takie lęki, że tego bym potrzebowała, że trzęsę się ze strachu. Ja zawsze w końcu zostaję sama. Coś się kończy, prędzej lub później, i zostaję sama, opuszczona i zdewastowana. Boję się, że już nigdy tego nie poczuję, tej magii, że nie zakocham się, że nikt we mnie się tak naprawdę nie zakocha! No i umieram z żalu, że to koniec, zadręczam się co zrobiłam źle. Czy jeśli to nie była miłość, gierki w stylu zgrywania niedostępnej zatrzymałyby go? W moich oczach nikt nie może mu dorównać, ja poczułam od pierwszego spotkania, że to jest to, moje szczęście nie miało granic... chociaż przez parę tygodni... czy jeszcze kiedykolwiek to poczuję z taką pewnością? Ja pozwalam odejść, wiem, że to koniec, nie dzwonię, wiem że już go nigdy nie zobaczę, i ta myśl tak boli... że ta moja ukochana osoba, której tak ufałam, dla której wszystko bym zrobiła, już jest obca.

Przepraszam znowu za chaos...

Ja się trzymam tez dzięki wsparciu innych ale i dzięki dzieciom - przy nich nie mogę płakać i pokazywać jak bardzo boli , chociaż dzieci i tak swoje wiedzą
Ja też nie myślę w tej chwili o nowym kimś ale wiem i Ty też się trzymaj tej myśli że będziesz jeszcze kiedyś szczęśliwa -pozytywne myślenie jest najważniejsze

to słowa z pierwszej zwrotki piosenki u mnie na dole smile

Życie jest piękne, choć to jedno tylko masz.
Życie jest piękne, daj mu szansę póki trwa.
To nie prawda, że nikt nie czeka na twe ręce.
To nie prawda, że nic nie zdarzy się więcej.

Życie jest piękne, więc mu nie daj obok przejść.
Życie jest piękne, nawet jeśli czasem źle.
Tam gdzie piołun jest miód, gdzie światło jest i ciemność.
A kto czeka na cud przegapi swe niebo.

10 858

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mądre słowa smile

10 859

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzisiaj przychodzą mi do głowy straszne myśli, żeby zadzwonić, poprosić o rozmowę, zapytać kolejny raz czy może jest jakaś szansa, czy możnaby coś zmienić, czy dałoby się coś naprawić... czy jest cień nadziei. Zrobilibyście to?...

Boję się, że już nigdy żaden facet nie spodoba mi się tak jak on. Boję się, że ja nie spodobam się nikomu. Nic dziwnego, sama sobie się nie podobam. W moich oczach nikt nie jest taki jak on. Czy to się kiedyś zmieni?...

Nie mogę doczekać się wizyty u psychologa. Chodziłam do niego, gdy ten związek się zaczynał, już wtedy coś mi nie pasowało, rozmawiałam o tych spostrzeżeniach z psychologiem... ale myślałam, że poradzę sobie sama, że tym razem będzie inaczej niż zwykle, bo wreszcie ktoś czuje do mnie coś prawdziwego. Myliłam się. Psycholog zawsze doradzał ogólnie olewanie i oddalenie się... ale nie da się jednocześnie być daleko i blisko.

Widzę wyraźnie wszystkie błędy, jakie popełniłam. Ale znowu je zrobiłam. Czas leciał, widziałam sygnały i znaki, ale naiwnie sądziłam, że jeśli jestem w związku, mam pewne prawa, okazywać uczucia, otrzymywać wsparcie, planować jakąś nieodległą przyszłość, spotykać się i rozmawiać, gdy tego potrzebuję, nie kryć się ze słabościami i nie udawać kogoś innego, niż jestem.

Co ja czuję?...

Nieutulony w piersi żal,
bo za jedną siną dalą - druga dal.
Nie spoczniemy, nim dojdziemy,
nim zajdziemy w siódmy las,
więc po drodze, więc po drodze,
zaśpiewajmy chociaż raz.

Nienasycony w sercu głód,
bo za jednym mocnym chłodem ? drugi chłód.
Nie spoczniemy, nim dojdziemy,
nim zajdziemy w siódmy las,
więc po drodze, więc po drodze,
zaśpiewajmy jeszcze raz.

Nie wytańczony wybrzmi bal,
bo za jedną siną dalą - druga dal.
Nieuleczony uśnie ból,
za pikowym czarnym królem - drugi król.

Niepocieszony mija czas,
bo za jednym czarnym asem - drugi as.
Nie spoczniemy, nim dojdziemy,
nim zajdziemy w siódmy las,
więc po drodze, więc po drodze
zaśpiewajmy chociaż raz:

Czy warto było kochać nas?
Może warto lecz to kartą źle grał czas,
nie spoczniemy, nim dojdziemy,
nim zajdziemy w siódmy las.
Więc po drodze, więc po drodze,
zaśpiewajmy jeszcze raz.

10 860 Ostatnio edytowany przez Kal-El (2013-10-02 12:41:48)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie, wkleję zaraz fragment bloga, skierowanego do mężczyzn, ale myślę że i Panie zrozumieją o co chodzi, a co jak sądzę będzie bardzo pomocne. Wystarczy poprzestawiać płcie. Daje sporo do myślenia.  Nie jest mojego autorstwa.

"Centralne spotkanie z glebą się to nazywa. Nagle zostajecie z niczym. Z samym sobą i nie wiadomo co począć. Nagle trafiacie na [usunięte] i czytacie jak wrócić do byłej, jak ją odzyskać i dlaczego one zawsze wracają. Nagle pełna motywacja do działania, radykalna zmiana stylu życia. Siłownia, basen, rower, imprezy i [cenzura] Bóg wie co jeszcze, aby tylko zapełnić sobie czas, aby tylko nie myśleć o Niej i w odpowiednim momencie ?przyatakować?. Czytasz [usunięte] i się uzależniasz, czytasz codziennie, w pracy, w tramwaju, na kiblu. Nie możesz oderwać oczu od blogów [usunięte]. Czujesz, że coś się zmienia, że coś w Tobie buzuje i nie może się doczekać uwolnienia. Panowie to się nazywa afirmacja. Zgadza się, afirmacja działa cuda i można dzięki niej wiele osiągnąć ale nie wszystko, bo co? BO NADAL NIKT NIE JEST ZE SOBĄ SPÓJNY!!! Dlaczego to wszystko robisz? Dla siebie, chyba sam w to nie wierzysz, cały czas tkwi Ci obraz Twojej byłej we łbie, którego nie jesteś wstanie wymazać, cały czas chcesz aby wróciła, cały czas tego pragniesz mimo, że spychasz to na coraz dalszy plan.

Wiesz jak się z tego wyleczyć. Upodlij się. Idź do Niej, błagaj na kolanach, popłacz się przy Niej, obiecaj że się zmienisz, że jej z nieba gwiazdkę dasz i co tam jeszcze chcesz. Jeżeli ją naprawdę kochasz zrób to, upodlij się, wymaż się w tym gównie żałości i to zrób. Wiesz co się stanie? Nic. Przytuli Ci, powie żebyście zostali przyjaciółmi i żebyś sobie ją wybił z głowy. Tyle Ci powie i ani słowa więcej.

Oczywiście, że to nic nie dało, bo kto by chciał dotykać kogoś wymazanego gównem? Wiesz co możesz teraz już tylko zrobić? Jedyne co Ci pozostało, to się z Nią pożegnaj. Nie wiem, napisz list, daj jej prezent czy cokolwiek innego, ale zrób to pożegnaj się z Nią, z klasą, na spokojnie, bez dramatów, bo co Ci [cenzura] innego zostało? Dalej chcesz się tarzać w gównie? Powiem Ci więcej, bądź dumny z tego, że się potrafiłeś ugiąć i ją prosić, prosić nie o swoje dobro, ale o wspólne. Bądź dumny ze swojej wspaniałomyślności, że wiążesz z kimś przyszłość, kto cię zostawił w trudnej dla Ciebie chwili. Panowie, z tego można być dumnym i się powinno być, bo tylko prawdziwy facet nie wstydzi się okazywania uczuć. Robisz to publicznie, to rób, Ty się nażresz wstydu, ale [cenzura], kto nie ryzykuje nie pije szampana. Zrobisz z siebie idiotę i co z tego? Wiecie co jest w tym wszystkim najzabawniejsze, że w tych właśnie chwilach przestaje nas obchodzić cokolwiek co sobie inni o nas pomyślą i to uczucie trzeba sobie dobrze zapamiętać.
Zrobiłeś wszystko co można było zrobić, olewałeś, błagałeś, skomlałeś i wiesz już, że to nie ma sensu, a wiesz dlaczego to nie ma sensu? BO TA KOBIETA NIE BYŁA CIEBIE WARTA !!! Czy Ona byłaby wstanie tak się upodlić w imię uczucia? Czy Ty kiedykolwiek uciekłeś, bo Ona miała gorszy okres w swoim życiu? Czy to nie czasem Ty zawsze starałeś się rozwiązać problemy za pomocą dialogu, jak cywilizowany człowiek? Czy to czasem nie Ty napędzałeś cały ten związek, a jak złapałeś na chwilę kolkę, to zostałeś zdjęty z boiska?

No dobra ale dlaczego ONE NIE WRACAJĄ? Nie wracają, bo takie laski mają whiskas zamiast mózgu. Normalnie funkcjonująca kobieta widzi w swoim mężczyźnie nie tylko wsparcie i trampolinę do lepszego życia, ale widzi w Nim też człowieka ze swoimi wadami, ułomnościami i drobnymi grzeszkami. Zdrowa kobieta powinna wiedzieć, że MIŁOŚĆ TO NIE WSZYSTKO, bo miłość się kiedyś kończy, a zostaje przyjaźń, zaufanie, poczucie wspólnoty i cały ten inny kram, który rozumie się dopiero po przekroczeniu pewnej granicy mentalnej. KOBIETA potrafi ZADBAĆ o swojego mężczyznę i potrafi się nim zająć kiedy trzeba, potrafi być wsparciem. KOBIETA zataszczy swojego 150 kg chłopa na pogotowie w śnieżycy kiedy będzie taka potrzeba, a nie będzie się przytulać do trupa, którego nie mogła zrzucić z łóżka na podłogę.

Co my jesteśmy supermenami, że nie możemy okazywać żadnych słabości. Lepiej być ciotą, która się tego nie wstydzi niż macho bez jaj, bo prędzej czy później szydło wyjdzie z worka, a przekonamy się w ten najbardziej okrutny i bolesny sposób. Nie nawołuje tutaj do werterowskich zachowań, ale bądźmy świadomi tego, że nam też jest czasem potrzebne trochę tego [cenzura] rozmemłanego i okrutnie cipkowatego ciepła. Co się dzieje dalej z takimi kobietami? Nie mam pojęcia, bo za młody jestem, ale jedno wiem na pewno. Ni w ząb nie będą szczęśliwe w życiu, bo po prostu nie potrafią być szczęśliwe same z sobą, zawsze jest jakiś punkt odniesienia, koleżaneczki, przyjaciółeczki i inne głupoty. Wartościowanie się za pomocą innych, to im wychodzi najlepiej. Jak myślicie czemu były z Wami tak długo szczęśliwe? Bo jesteście Panowie zajebiści, tylko nagle [cenzura] o tym zapomnieliście, bo przyswoiliście jej system wartości.

Jak to napisał [usunięte]: Jeżeli się rozdaje siebie za półdarmo, inwestuje swoje wewnętrzne zasoby w Amber Gold - zostaje się z przysłowiową ręką w przysłowiowym nocniku. I to jest jedna z najświętszych prawd. Nic dodać nic ująć, tak po prostu jest i uwierzcie mi, że takim dziewczynom nie pomożecie, choćbyście bardzo chcieli. "

10 861

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kal-El, dzięki za ten tekst, odnajduję część podobieństw...

Ale ja zawsze wracam do myśli, że zerwał, bo po prostu nie jestem dość fajna, ładna, zabawna, bla bla... żeby być z nim. Że to nie moja liga, za wysoko mierzyłam. Że jak się naprawdę zakocha, to będzie robił to wszystko, czego rzekomo nie umie i nie lubi: okazywał uczucia, planował przyszłość, wspierał, poświęcał czas i uwagę. Że wtedy to nie będzie problemem. Tylko dlaczego potrzebował roku, żeby to sobie uświadomić.

A Wy jak się trzymacie dzisiaj?

10 862 Ostatnio edytowany przez rossanka (2013-10-02 14:02:15)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Ale ja zawsze wracam do myśli, że zerwał, bo po prostu nie jestem dość fajna, ładna, zabawna, bla bla... żeby być z nim. Że to nie moja liga, za wysoko mierzyłam. Że jak się naprawdę zakocha, to będzie robił to wszystko, czego rzekomo nie umie i nie lubi: okazywał uczucia, planował przyszłość, wspierał, poświęcał czas i uwagę. Że wtedy to nie będzie problemem. Tylko dlaczego potrzebował roku, żeby to sobie uświadomić.

A Wy jak się trzymacie dzisiaj?

Za bardzo żyjesz wyobrażeniami, co to on by zrobił. 'Do tanga trzeba dwojga" sama wszystkiego nie możesz dxwigać.Aha przeczytałam, ze chcesz zadzwonić do Niego.Po co?

10 863 Ostatnio edytowany przez wieanna (2013-10-02 16:35:08)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
rossanka napisał/a:

Aha przeczytałam, ze chcesz zadzwonić do Niego.Po co?

No dobra, już chyba nie... na razie tego nie zrobiłam, to już chyba nie zrobię. Tak był obcy i zamknięty, jak mówił, że nie, już na pewno nic z tego nie będzie, tak mnie to zmroziło, mówię Ci... nawet nie umiał mi w oczy spojrzeć i w oczy mi tego powiedzieć...

Nie wiem, oszukana się czuję i wykorzystana, dla drugiej strony to wszystko takie lekkie było i powierzchowne, jak pierdnięcie, a dla mnie kwestia życia lub śmierci, łapy bym dała sobie poucinać...

Kto przeszedł, ten rozumie

10 864

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Anka, przed rozwodem, w 3 dniu separacji, z 3-tygodniowym Synkiem. Ochodzi, bo... długa historia, którą moza streścić "nigdy nie kochał, a decyzja o ślubie i dziecku to był jego błąd". Ja przeciwnie - kochałam i kocham nadal, bardzo tęsknię i próbuję nie zwariować sama z dzieckiem w nazym pustym domu.

10 865

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kal-El, wkleiłeś post, który mnie powalił na kolana celnością obserwacji i przemyśleń. Słowo daję, lepszego tu nie czytałem.

10 866

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No jest coś w tym...

10 867

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kal-El napisał/a:

Witajcie, wkleję zaraz fragment bloga, skierowanego do mężczyzn, ale myślę że i Panie zrozumieją o co chodzi, a co jak sądzę będzie bardzo pomocne. Wystarczy poprzestawiać płcie. Daje sporo do myślenia.  Nie jest mojego autorstwa.

"Centralne spotkanie z glebą się to nazywa. Nagle zostajecie z niczym. Z samym sobą i nie wiadomo co począć. Nagle trafiacie na [usunięte] i czytacie jak wrócić do byłej, jak ją odzyskać i dlaczego one zawsze wracają. Nagle pełna motywacja do działania, radykalna zmiana stylu życia. Siłownia, basen, rower, imprezy i [cenzura] Bóg wie co jeszcze, aby tylko zapełnić sobie czas, aby tylko nie myśleć o Niej i w odpowiednim momencie ?przyatakować?. Czytasz [usunięte] i się uzależniasz, czytasz codziennie, w pracy, w tramwaju, na kiblu. Nie możesz oderwać oczu od blogów [usunięte]. Czujesz, że coś się zmienia, że coś w Tobie buzuje i nie może się doczekać uwolnienia. Panowie to się nazywa afirmacja. Zgadza się, afirmacja działa cuda i można dzięki niej wiele osiągnąć ale nie wszystko, bo co? BO NADAL NIKT NIE JEST ZE SOBĄ SPÓJNY!!! Dlaczego to wszystko robisz? Dla siebie, chyba sam w to nie wierzysz, cały czas tkwi Ci obraz Twojej byłej we łbie, którego nie jesteś wstanie wymazać, cały czas chcesz aby wróciła, cały czas tego pragniesz mimo, że spychasz to na coraz dalszy plan.

Wiesz jak się z tego wyleczyć. Upodlij się. Idź do Niej, błagaj na kolanach, popłacz się przy Niej, obiecaj że się zmienisz, że jej z nieba gwiazdkę dasz i co tam jeszcze chcesz. Jeżeli ją naprawdę kochasz zrób to, upodlij się, wymaż się w tym gównie żałości i to zrób. Wiesz co się stanie? Nic. Przytuli Ci, powie żebyście zostali przyjaciółmi i żebyś sobie ją wybił z głowy. Tyle Ci powie i ani słowa więcej.

Oczywiście, że to nic nie dało, bo kto by chciał dotykać kogoś wymazanego gównem? Wiesz co możesz teraz już tylko zrobić? Jedyne co Ci pozostało, to się z Nią pożegnaj. Nie wiem, napisz list, daj jej prezent czy cokolwiek innego, ale zrób to pożegnaj się z Nią, z klasą, na spokojnie, bez dramatów, bo co Ci [cenzura] innego zostało? Dalej chcesz się tarzać w gównie? Powiem Ci więcej, bądź dumny z tego, że się potrafiłeś ugiąć i ją prosić, prosić nie o swoje dobro, ale o wspólne. Bądź dumny ze swojej wspaniałomyślności, że wiążesz z kimś przyszłość, kto cię zostawił w trudnej dla Ciebie chwili. Panowie, z tego można być dumnym i się powinno być, bo tylko prawdziwy facet nie wstydzi się okazywania uczuć. Robisz to publicznie, to rób, Ty się nażresz wstydu, ale [cenzura], kto nie ryzykuje nie pije szampana. Zrobisz z siebie idiotę i co z tego? Wiecie co jest w tym wszystkim najzabawniejsze, że w tych właśnie chwilach przestaje nas obchodzić cokolwiek co sobie inni o nas pomyślą i to uczucie trzeba sobie dobrze zapamiętać.
Zrobiłeś wszystko co można było zrobić, olewałeś, błagałeś, skomlałeś i wiesz już, że to nie ma sensu, a wiesz dlaczego to nie ma sensu? BO TA KOBIETA NIE BYŁA CIEBIE WARTA !!! Czy Ona byłaby wstanie tak się upodlić w imię uczucia? Czy Ty kiedykolwiek uciekłeś, bo Ona miała gorszy okres w swoim życiu? Czy to nie czasem Ty zawsze starałeś się rozwiązać problemy za pomocą dialogu, jak cywilizowany człowiek? Czy to czasem nie Ty napędzałeś cały ten związek, a jak złapałeś na chwilę kolkę, to zostałeś zdjęty z boiska?

No dobra ale dlaczego ONE NIE WRACAJĄ? Nie wracają, bo takie laski mają whiskas zamiast mózgu. Normalnie funkcjonująca kobieta widzi w swoim mężczyźnie nie tylko wsparcie i trampolinę do lepszego życia, ale widzi w Nim też człowieka ze swoimi wadami, ułomnościami i drobnymi grzeszkami. Zdrowa kobieta powinna wiedzieć, że MIŁOŚĆ TO NIE WSZYSTKO, bo miłość się kiedyś kończy, a zostaje przyjaźń, zaufanie, poczucie wspólnoty i cały ten inny kram, który rozumie się dopiero po przekroczeniu pewnej granicy mentalnej. KOBIETA potrafi ZADBAĆ o swojego mężczyznę i potrafi się nim zająć kiedy trzeba, potrafi być wsparciem. KOBIETA zataszczy swojego 150 kg chłopa na pogotowie w śnieżycy kiedy będzie taka potrzeba, a nie będzie się przytulać do trupa, którego nie mogła zrzucić z łóżka na podłogę.

Co my jesteśmy supermenami, że nie możemy okazywać żadnych słabości. Lepiej być ciotą, która się tego nie wstydzi niż macho bez jaj, bo prędzej czy później szydło wyjdzie z worka, a przekonamy się w ten najbardziej okrutny i bolesny sposób. Nie nawołuje tutaj do werterowskich zachowań, ale bądźmy świadomi tego, że nam też jest czasem potrzebne trochę tego [cenzura] rozmemłanego i okrutnie cipkowatego ciepła. Co się dzieje dalej z takimi kobietami? Nie mam pojęcia, bo za młody jestem, ale jedno wiem na pewno. Ni w ząb nie będą szczęśliwe w życiu, bo po prostu nie potrafią być szczęśliwe same z sobą, zawsze jest jakiś punkt odniesienia, koleżaneczki, przyjaciółeczki i inne głupoty. Wartościowanie się za pomocą innych, to im wychodzi najlepiej. Jak myślicie czemu były z Wami tak długo szczęśliwe? Bo jesteście Panowie zajebiści, tylko nagle [cenzura] o tym zapomnieliście, bo przyswoiliście jej system wartości.

Jak to napisał [usunięte]: Jeżeli się rozdaje siebie za półdarmo, inwestuje swoje wewnętrzne zasoby w Amber Gold - zostaje się z przysłowiową ręką w przysłowiowym nocniku. I to jest jedna z najświętszych prawd. Nic dodać nic ująć, tak po prostu jest i uwierzcie mi, że takim dziewczynom nie pomożecie, choćbyście bardzo chcieli. "

Fenomenalne smile. Więcej takich tekstów proszę!

10 868

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:
rossanka napisał/a:

Aha przeczytałam, ze chcesz zadzwonić do Niego.Po co?

No dobra, już chyba nie... na razie tego nie zrobiłam, to już chyba nie zrobię. Tak był obcy i zamknięty, jak mówił, że nie, już na pewno nic z tego nie będzie, tak mnie to zmroziło, mówię Ci... nawet nie umiał mi w oczy spojrzeć i w oczy mi tego powiedzieć...

Nie wiem, oszukana się czuję i wykorzystana, dla drugiej strony to wszystko takie lekkie było i powierzchowne, jak pierdnięcie, a dla mnie kwestia życia lub śmierci, łapy bym dała sobie poucinać...

Kto przeszedł, ten rozumie

Wieanna nie dzwoń do niego. Nic to nie da. Nawet gorzej się poczujesz. Jest coś takiego jak godność, kobiety człowieka... Chcesz to też stracić??. Dość już walczyłaś o niego o was.

10 869

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wiem, nie zrobię tego... Zdaję sobie sprawę, że nic na świecie nie zmieniłoby jego zdania. Nie ma o czym mówić.

Czy Wy też macie coś takiego, że ta osoba wydaje się idealna, ma wszystko, czego potrzebujecie, pasuje do Was, jak nikt inny na świecie, jest wymarzona i doskonała? Czy boicie się, że już nikt nigdy nie będzie taki? Że nikt nigdy nie dorówna? Zadręcza mnie to...

10 870

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Wiem, nie zrobię tego... Zdaję sobie sprawę, że nic na świecie nie zmieniłoby jego zdania. Nie ma o czym mówić.

Czy Wy też macie coś takiego, że ta osoba wydaje się idealna, ma wszystko, czego potrzebujecie, pasuje do Was, jak nikt inny na świecie, jest wymarzona i doskonała? Czy boicie się, że już nikt nigdy nie będzie taki? Że nikt nigdy nie dorówna? Zadręcza mnie to...

Pisałaś, ze nie chciał z Tobą zamieszkać, więc chyba nie był dla Ciebie taki idealny. Może chciałaś, żeby był idealny.

10 871

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie
wieanna- błagam nie dzwoń do niego i nich Ci ta myśl już nie przychodzi do głowy a i najważniejsze nie ma ideałów !!!! Nigdy aż tak nie wsłuchiwałam się w słowa tej piosenki wink
Kal-El tekst dobry nawet bardzo smile
AKEME nie wiem co powiedzieć o kimś takim jak  ten co tak Cię potraktował sad musisz być dzielna dla synka

a ja z każdym dniem dostrzegam coraz więcej wad mojego jeszcze męża , wiecie co sobie dziś uświadomiłam że on nie powiedział nawet tego jednego słowa - przepraszam , czy przykro mi ............ tylko - samo życie-  idiota do potęgi entej

10 872

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Wiem, nie zrobię tego... Zdaję sobie sprawę, że nic na świecie nie zmieniłoby jego zdania. Nie ma o czym mówić.

Czy Wy też macie coś takiego, że ta osoba wydaje się idealna, ma wszystko, czego potrzebujecie, pasuje do Was, jak nikt inny na świecie, jest wymarzona i doskonała? Czy boicie się, że już nikt nigdy nie będzie taki? Że nikt nigdy nie dorówna? Zadręcza mnie to...

Tak. Ja mam tak. Czekałam całe życie na tego faceta. To był mężczyzna z jakim chciałam spędzić życie. Dlatego jestem teraz w takim złym stanie. Mnie ta myśl prześladuje.Czy może być jeszcze lepiej przy kimś jeśli czuło się pierwszy raz to coś. Wieanna mnie to też dręczy,,,,, Najgorsze, że on już o mnie nie pamięta. Ma inną....

10 873

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

Witajcie
wieanna- błagam nie dzwoń do niego i nich Ci ta myśl już nie przychodzi do głowy a i najważniejsze nie ma ideałów !!!! Nigdy aż tak nie wsłuchiwałam się w słowa tej piosenki wink
Kal-El tekst dobry nawet bardzo smile
AKEME nie wiem co powiedzieć o kimś takim jak  ten co tak Cię potraktował sad musisz być dzielna dla synka

a ja z każdym dniem dostrzegam coraz więcej wad mojego jeszcze męża , wiecie co sobie dziś uświadomiłam że on nie powiedział nawet tego jednego słowa - przepraszam , czy przykro mi ............ tylko - samo życie-  idiota do potęgi entej

Zaskoczyłaś mnie tym co napisałaś. Jak ze mną zerwał przez tel miałam nadzieje, że w nocy napisze mi sms z jednym słowem PRZEPRASZAM. Wtedy mogłabym pomyśleć, że ma jakieś sumienia, uczucie w stosunku do mnie. Kobiety co okazała mu tyle serca. Jednak jak widać miał to w nosie. To też o czymś świadczy. Nie wiem czy mężczyźni są zdolni do czegoś takiego. Oni odchodzą, ranią i mają w nosie co się dzieje z kobietami jakie zostawili. Czysty egoizm.

10 874 Ostatnio edytowany przez wieanna (2013-10-02 20:12:58)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
zraniona.d napisał/a:

Tak. Ja mam tak. Czekałam całe życie na tego faceta. To był mężczyzna z jakim chciałam spędzić życie. Dlatego jestem teraz w takim złym stanie. Mnie ta myśl prześladuje.Czy może być jeszcze lepiej przy kimś jeśli czuło się pierwszy raz to coś. Wieanna mnie to też dręczy,,,,, Najgorsze, że on już o mnie nie pamięta. Ma inną....

Widzę, że mnie rozumiesz... właśnie tak to boli. Najgorsze jednak, że boję się, że już nigdy nie pozbędę się tej obsesyjnej myśli, że to był ideał, i że nikt mu nie dorówna... nie ma szansy...

Rossanka, to jest tak, że uważam, że on jest ideałem, tyle że nie chciał być ze mną... ale ja tak mam, że kocham ludzi za to, jacy są, a nie za to, jacy są dla mnie...

Żania, to nie takie proste, każdy człowiek ma jakieś wyobrażenie o swoim ideale. Kiedy spotykasz kogoś, kto w 100% spełnia te warunki i wymagania, to się zakochujesz... Mogę sobie wmawiać, że nie jest doskonały, równie dobrze, jak mogę sobie wmawiać, że pewnego dnia zdobędę Mount Everest sad

10 875

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Rossanka, to jest tak, że uważam, że on jest ideałem, tyle że nie chciał być ze mną... ale ja tak mam, że kocham ludzi za to, jacy są, a nie za to, jacy są dla mnie...

Brutalne, ale skoro on nie chciał być z Tobą to już nic nie poradzisz.Wiem , ze to boli, ale nie masz na to wpływu ( na to, że On nie chce).

10 876

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Zraniona  mam takie same zdanie jak Ty
wieananna wiem że to nie takie proste ja jeszcze miesiąc temu byłam pewna że się zestarzeję z moim "ideałem" ba bawet głowę sobie za niego dała uciąć i co on to po prostu tak przekreślił po 14 latach jakie mu poświęciłam

10 877 Ostatnio edytowany przez zraniona.d (2013-10-02 20:42:35)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:
zraniona.d napisał/a:

Tak. Ja mam tak. Czekałam całe życie na tego faceta. To był mężczyzna z jakim chciałam spędzić życie. Dlatego jestem teraz w takim złym stanie. Mnie ta myśl prześladuje.Czy może być jeszcze lepiej przy kimś jeśli czuło się pierwszy raz to coś. Wieanna mnie to też dręczy,,,,, Najgorsze, że on już o mnie nie pamięta. Ma inną....

Widzę, że mnie rozumiesz... właśnie tak to boli. Najgorsze jednak, że boję się, że już nigdy nie pozbędę się tej obsesyjnej myśli, że to był ideał, i że nikt mu nie dorówna... nie ma szansy...

Rossanka, to jest tak, że uważam, że on jest ideałem, tyle że nie chciał być ze mną... ale ja tak mam, że kocham ludzi za to, jacy są, a nie za to, jacy są dla mnie...

Żania, to nie takie proste, każdy człowiek ma jakieś wyobrażenie o swoim ideale. Kiedy spotykasz kogoś, kto w 100% spełnia te warunki i wymagania, to się zakochujesz... Mogę sobie wmawiać, że nie jest doskonały, równie dobrze, jak mogę sobie wmawiać, że pewnego dnia zdobędę Mount Everest sad

Będe brutalna w tym co napisze ale ta myśl będzie z Tobą do momentu, aż spotkasz lepszego. Jeśli spotkasz. Łatwiej jest  jak ktoś w związku zachowywał się jak świnia i po rozstaniu nią zostanie.

10 878

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Cześć wszystkim!
Chciałabym też należeć do grupy wsparcia. Mam 44 lata. po 23 latach małżeństwa mąż stwierdza, że nie kocha i nie chce byś. Szuka mieszkania. Mam 17 córkę i 22 letniego syna.

10 879

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
chochliko2 napisał/a:

Cześć wszystkim!
Chciałabym też należeć do grupy wsparcia. Mam 44 lata. po 23 latach małżeństwa mąż stwierdza, że nie kocha i nie chce byś. Szuka mieszkania. Mam 17 córkę i 22 letniego syna.

chochliko2 witaj w grupie , tak samo stwierdził mój mąż  tyle że po 14 latach , a Twój odchodzi czy odchodzi do innej ??

10 880

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
chochliko2 napisał/a:

Cześć wszystkim!
Chciałabym też należeć do grupy wsparcia. Mam 44 lata. po 23 latach małżeństwa mąż stwierdza, że nie kocha i nie chce byś. Szuka mieszkania. Mam 17 córkę i 22 letniego syna.

Witaj. Jak facetom łatwo przychodzi powiedzieć  nie kocham...

10 881

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
zraniona.d napisał/a:

Będe brutalna w tym co napisze ale ta myśl będzie z Tobą do momentu, aż spotkasz lepszego. Jeśli spotkasz. Łatwiej jest jak ktoś w związku zachowywał się jak świnia i po rozstaniu nią zostanie.

A u mnie tak nie było, chociaż próbuję sobie wmówić, że było inaczej. Ale uczciwie muszę stwierdzić, że nie, i to faktycznie boli jeszcze bardziej. No właśnie, jeśli spotkam... Czasem mam takie myśli, że no dobrze, to nie spotkam... robiłam, co mogłam, kochałam, próbowałam i starałam się setki razy, nic więcej nie zrobię, nie będę szczęśliwa... tylko dlaczego właśnie ja, bez sensu pytanie, wiem...

Dzisiaj już wszystko mi się rozmazuje...

Chochliko2, witaj w tej grupce wsparcia, są tu wspaniali Ludzie, bez Was pewnie bym już.. ech.

10 882

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:
zraniona.d napisał/a:

Będe brutalna w tym co napisze ale ta myśl będzie z Tobą do momentu, aż spotkasz lepszego. Jeśli spotkasz. Łatwiej jest jak ktoś w związku zachowywał się jak świnia i po rozstaniu nią zostanie.

A u mnie tak nie było, chociaż próbuję sobie wmówić, że było inaczej. Ale uczciwie muszę stwierdzić, że nie, i to faktycznie boli jeszcze bardziej. No właśnie, jeśli spotkam... Czasem mam takie myśli, że no dobrze, to nie spotkam... robiłam, co mogłam, kochałam, próbowałam i starałam się setki razy, nic więcej nie zrobię, nie będę szczęśliwa... tylko dlaczego właśnie ja, bez sensu pytanie, wiem...

Dzisiaj już wszystko mi się rozmazuje...

Chochliko2, witaj w tej grupce wsparcia, są tu wspaniali Ludzie, bez Was pewnie bym już.. ech.

Smutne to wszystko.

10 883

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

sentencja na dziś
Nigdy nie wracaj do starej miłości -to jak czytanie w kół?o książki , gdy już wiesz jak się skończy

10 884

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja nie wracam... żaden facet nigdy nie chciał do mnie wrócić. A ja jestem tak zbolała, że ani mi to w głowie.

Czuję się jak freak of nature, a ja tylko chcę być szczęśliwa. Na myśl, że może nie zakocham się już nigdy, chce mi się wyć, nie wiem, co zrobić ze swoim życiem

Dobrej nocy, dziękuję, Ludzie

10 885

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
chochliko2 napisał/a:

Cześć wszystkim!
Chciałabym też należeć do grupy wsparcia. Mam 44 lata. po 23 latach małżeństwa mąż stwierdza, że nie kocha i nie chce byś. Szuka mieszkania. Mam 17 córkę i 22 letniego syna.

jak sobie radzisz? ja jestem dopiero trochę ponad dwa lata po slubie, a od niecałych 4 tygodni jestem mamą. Mój mąż też przestał kochać, lub nawet nigdy nie kochał. Sama nie wiem, bo mówił jedno i drugie. Znalazł jakąś klitkę w innym mieście. Jestem teraz w takiej przymusowej, nieoficjalnej separacji. Jak sobie radzisz z opuszczeniem?

10 886

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Ja nie wracam... żaden facet nigdy nie chciał do mnie wrócić. A ja jestem tak zbolała, że ani mi to w głowie.

Czuję się jak freak of nature, a ja tylko chcę być szczęśliwa. Na myśl, że może nie zakocham się już nigdy, chce mi się wyć, nie wiem, co zrobić ze swoim życiem

Dobrej nocy, dziękuję, Ludzie

Do mnie niby chciał wrócić po roku i co z tego, potem znowu mnie zostawił. Tylko bardziej chamsko przez tel. Ja znowu mam albo stań obojetności albo cała chodzę w środku. Cały czas mam w głowie obraz jego uśmiechniętego i tylącego inną. Nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem. Czuje się wypalona i coraz bardziej dochodzi do mnie, że nie mam nic.
Mam nadzieje wieanna, że dziś będzie chodż troszkę lepiej u Ciebie.

10 887

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Zraniona.d dzięki, wiesz, źle jest? W nocy nie mogę spać, boję się położyć do łóżka, bo to dosłownie łoże tortur, przewalam się całą noc bezsennie. Biorę leki uspokajające, ale bez recepty, więc nic nie dają. Chodzę do późna po mieszkaniu, wychodzę na balkon na papierosa, łzy same lecą, czuję się najbardziej samotna na świecie, nikt o mnie nie myśli, widzę tylko ciemną noc i pustkę. Kiedy w końcu się kładę, myśli mnie zabijają. Myśli, że sama to zniszczyłam, że nigdy nie będę szczęśliwa, że już zawsze będę samotna, bo w sumie zawsze byłam nieszczęśliwa i samotna. W nocy ciągle się budzę, nieraz o trzeciej, czwartej nad ranem. Zasnąć ponownie to prawdziwa tortura. Rano budzę się ze łzami w oczach, przerażona. W momencie, jak się ocknę, uświadamiam sobie, co się stało, i już nie chcę żyć. Na siłę wstaję i wmuszam w siebie parę kęsów, piję tylko dużo herbaty. Jadę do pracy, oczywiście rycząc całą drogę. W pracy zmuszam się do działania, nie mogę sobie pozwolić, by nie pracować, ponad rok temu przechodziłam identyczną sytuację i omal nie straciłam pracy. Po pracy jadę do domu, nie mam siły niczego załatwiać. Rodzice mi pomagają. Czasem ktoś z przyjaciół podjeżdża samochodem, jedziemy gdzieś w jakieś miejsce po prostu pogadać w aucie. Przyjaciele powtarzają jak mantrę: jeszcze znajdziesz? jeszcze spotkasz? nie był cię wart. Ale z coraz mniejszym zapałem. To starzy przyjaciele i mówili to już wiele razy, sami już chyba w to nie wierzą. Wieczorem usiłuję coś przełknąć, bo prawie nie jem, schudłam pięć kilogramów. Czasem coś obejrzę, poczytam, co piszecie tutaj, ale jak tylko na chwilę usiądę, dopadają mnie myśli. Różne myśli przychodzą do głowy. Najbardziej boję się samotności i tego, że już nie ułożę sobie życia, czuję, że jestem bardzo nieszczęśliwa. Tak bardzo zmieniło się moje życie i tak obecnie wygląda.

A Wy jak macie?...

10 888

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie wiem jak ogół, ale ja mam tak:

Dzięki Bogu za tego kopa w tyłek, nic lepszego nie mogło mnie z jej strony spotkać. Jej małpy i jej cyrk, że się jak suka zachowała, a w razie najmniejszego kontaktu moje uczucia dla tej pani są odgrodzone murem i fosą - nie jest ich warta. smile

Dziękuję, miłego dnia tongue

10 889 Ostatnio edytowany przez zraniona.d (2013-10-03 10:30:45)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Zraniona.d dzięki, wiesz, źle jest? W nocy nie mogę spać, boję się położyć do łóżka, bo to dosłownie łoże tortur, przewalam się całą noc bezsennie. Biorę leki uspokajające, ale bez recepty, więc nic nie dają. Chodzę do późna po mieszkaniu, wychodzę na balkon na papierosa, łzy same lecą, czuję się najbardziej samotna na świecie, nikt o mnie nie myśli, widzę tylko ciemną noc i pustkę. Kiedy w końcu się kładę, myśli mnie zabijają. Myśli, że sama to zniszczyłam, że nigdy nie będę szczęśliwa, że już zawsze będę samotna, bo w sumie zawsze byłam nieszczęśliwa i samotna. W nocy ciągle się budzę, nieraz o trzeciej, czwartej nad ranem. Zasnąć ponownie to prawdziwa tortura. Rano budzę się ze łzami w oczach, przerażona. W momencie, jak się ocknę, uświadamiam sobie, co się stało, i już nie chcę żyć. Na siłę wstaję i wmuszam w siebie parę kęsów, piję tylko dużo herbaty. Jadę do pracy, oczywiście rycząc całą drogę. W pracy zmuszam się do działania, nie mogę sobie pozwolić, by nie pracować, ponad rok temu przechodziłam identyczną sytuację i omal nie straciłam pracy. Po pracy jadę do domu, nie mam siły niczego załatwiać. Rodzice mi pomagają. Czasem ktoś z przyjaciół podjeżdża samochodem, jedziemy gdzieś w jakieś miejsce po prostu pogadać w aucie. Przyjaciele powtarzają jak mantrę: jeszcze znajdziesz? jeszcze spotkasz? nie był cię wart. Ale z coraz mniejszym zapałem. To starzy przyjaciele i mówili to już wiele razy, sami już chyba w to nie wierzą. Wieczorem usiłuję coś przełknąć, bo prawie nie jem, schudłam pięć kilogramów. Czasem coś obejrzę, poczytam, co piszecie tutaj, ale jak tylko na chwilę usiądę, dopadają mnie myśli. Różne myśli przychodzą do głowy. Najbardziej boję się samotności i tego, że już nie ułożę sobie życia, czuję, że jestem bardzo nieszczęśliwa. Tak bardzo zmieniło się moje życie i tak obecnie wygląda.

A Wy jak macie?...

To chyba norma. Ja tez płacze w drodze do pracy... Jeśli chodzi o sen to powinno minąć  po jakimś czasie. Po pierwszym rozstaniu też lezałam nocami ...
Jeśli chodzo o znajomych to już mnie znaczynają irytować teskty w stylu, nie był ciebie wart, jeszcze kogoś spotkasz itd. Tylko to z reguły mówią osoby w szczęsliwych związkach. To nie jest takie proste spotkanie właściwej osoby.
Moją głowe zatruwają takie same myśli jak Twoje. Czuje się tak jakbym straciła faceta mojego życia, cześć mnie. Zabrał mi coś i nie wiem czy będe potrafiła być taka kobietą jak dawniej. Czas i tak płynie, dzień za dniem a MY DALEJ JESTEŚMY W TYM SAMYM PUNKCIE.

10 890

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kal-El napisał/a:

Nie wiem jak ogół, ale ja mam tak:

Dzięki Bogu za tego kopa w tyłek, nic lepszego nie mogło mnie z jej strony spotkać. Jej małpy i jej cyrk, że się jak suka zachowała, a w razie najmniejszego kontaktu moje uczucia dla tej pani są odgrodzone murem i fosą - nie jest ich warta. smile

Dziękuję, miłego dnia tongue

Ja chce tak jak Ty tongue. Jak zmienić sposób postrzegania Eks?

10 891

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam.od 4 dni zaliczam się do grona samotnych matek.mam 33 lata,dwie córki-7 i 1,5 roku.za kilka dni 8 rocznica ślubu,w sumie razem 12 lat.Napisałam swoja historię w temacie ,,dziś odszedł,,.gbpdyby ktoś miał chęć.łączę się z Wami:-)

10 892

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja nie umiem tak go postrzegać, w sumie nie zrobił nic podłego, po prostu mnie nie kocha, przykro mi tylko, że zastanawiając się nad tym, zmarnował mi rok życia - ja wiedziałam od początku, że kocham.

Właśnie, to nie takie proste poznać kogoś właściwego. Ja na teksty typu: jeszcze kogoś poznasz, reaguję straszną agresją. Bo skąd mogą to wiedzieć? 10 lat temu mówili to samo... ale na myśl, że może tak być, że już nikogo nie spotkasz, jest jeszcze większa rozpacz.

Ja właśnie jestem w tym samym punkcie, co 10 lat temu. Tylko z bagażem 10 lat odrzuceń, porażek i rozstań.

10 893

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Ja nie umiem tak go postrzegać, w sumie nie zrobił nic podłego, po prostu mnie nie kocha, przykro mi tylko, że zastanawiając się nad tym, zmarnował mi rok życia - ja wiedziałam od początku, że kocham.

Właśnie, to nie takie proste poznać kogoś właściwego. Ja na teksty typu: jeszcze kogoś poznasz, reaguję straszną agresją. Bo skąd mogą to wiedzieć? 10 lat temu mówili to samo... ale na myśl, że może tak być, że już nikogo nie spotkasz, jest jeszcze większa rozpacz.

Ja właśnie jestem w tym samym punkcie, co 10 lat temu. Tylko z bagażem 10 lat odrzuceń, porażek i rozstań.

Pocieszę Cię, ze zdobyłas doświadczenie i drugi raz Cię to nie spotka. Popatrz na to z tej strony. A co do tekstów;jeszcze kogoś spotkasz, to bardziej dołowały by Cie stwierdzenia;na pewno już nigdy nikogo nie spotkasz, daj sobie spokój itd.
Wiem że  jest ciężko, też miewam momenty zwatpienia, ale na ogół staram się iść do przodu.Tyle jeszcze może się zdarzyć...

10 894

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kasiama napisał/a:

Witam.od 4 dni zaliczam się do grona samotnych matek.mam 33 lata,dwie córki-7 i 1,5 roku.za kilka dni 8 rocznica ślubu,w sumie razem 12 lat.Napisałam swoja historię w temacie ,,dziś odszedł,,.gbpdyby ktoś miał chęć.łączę się z Wami:-)

Witamy. Przykro mi jak czytam takie historie. sad

10 895

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Ja nie umiem tak go postrzegać, w sumie nie zrobił nic podłego, po prostu mnie nie kocha, przykro mi tylko, że zastanawiając się nad tym, zmarnował mi rok życia - ja wiedziałam od początku, że kocham.

Właśnie, to nie takie proste poznać kogoś właściwego. Ja na teksty typu: jeszcze kogoś poznasz, reaguję straszną agresją. Bo skąd mogą to wiedzieć? 10 lat temu mówili to samo... ale na myśl, że może tak być, że już nikogo nie spotkasz, jest jeszcze większa rozpacz.

Ja właśnie jestem w tym samym punkcie, co 10 lat temu. Tylko z bagażem 10 lat odrzuceń, porażek i rozstań.

U mnie jest inaczej. Moj mnie okłamywał. Wiecie co jest najgorsze, jak kto ktos zrywa, a po roku prosi o szasne itd. Następnie po jakimś czasie znowu zrywa. Taka sytauacja miała miejsce u mnie. Zostałam z tym sama, caly czas szukam w sobie winy, gdzie popełniłam bład. sad. To samo u mnie, czuje się jakby wylądowala w tym samym pukncie co trzy lata temu. Tylko wtedy wierzyłam i miałam siłe do tego aby ułożyć sobie życie.

10 896

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
rossanka napisał/a:
wieanna napisał/a:

Ja nie umiem tak go postrzegać, w sumie nie zrobił nic podłego, po prostu mnie nie kocha, przykro mi tylko, że zastanawiając się nad tym, zmarnował mi rok życia - ja wiedziałam od początku, że kocham.

Właśnie, to nie takie proste poznać kogoś właściwego. Ja na teksty typu: jeszcze kogoś poznasz, reaguję straszną agresją. Bo skąd mogą to wiedzieć? 10 lat temu mówili to samo... ale na myśl, że może tak być, że już nikogo nie spotkasz, jest jeszcze większa rozpacz.

Ja właśnie jestem w tym samym punkcie, co 10 lat temu. Tylko z bagażem 10 lat odrzuceń, porażek i rozstań.

Pocieszę Cię, ze zdobyłas doświadczenie i drugi raz Cię to nie spotka. Popatrz na to z tej strony. A co do tekstów;jeszcze kogoś spotkasz, to bardziej dołowały by Cie stwierdzenia;na pewno już nigdy nikogo nie spotkasz, daj sobie spokój itd.
Wiem że  jest ciężko, też miewam momenty zwatpienia, ale na ogół staram się iść do przodu.Tyle jeszcze może się zdarzyć...

Nie wiem, mnie spotkało to już tyle razy... wszyscy przyznają, że mam takiego pecha, że to aż przeczy rachunkowi prawdopodobieństwa... nie wiem nawet, jak to skomentować.

Ostatnio nawet moi rodzice zaczynają przebąkiwać, że no cóż, może jednak faktycznie nie ułożę sobie życia... i będę musiała tak żyć. Przyprawia mnie to o czarną rozpacz, nie mogę się z tym pogodzić.

No ciężko jest, Rossanka... najgorsze, że wszyscy wokół tacy szczęśliwi, życzę im jak najlepiej, ale ja już nie chcę zawsze być tym wolnym elektronem, tym piątym kołem u wozu. To jest takie upokarzające...

10 897

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
zraniona.d napisał/a:

U mnie jest inaczej. Moj mnie okłamywał. Wiecie co jest najgorsze, jak kto ktos zrywa, a po roku prosi o szasne itd. Następnie po jakimś czasie znowu zrywa. Taka sytauacja miała miejsce u mnie. Zostałam z tym sama, caly czas szukam w sobie winy, gdzie popełniłam bład. sad. To samo u mnie, czuje się jakby wylądowala w tym samym pukncie co trzy lata temu. Tylko wtedy wierzyłam i miałam siłe do tego aby ułożyć sobie życie.

Dokładnie tak, ja też już nie mam siły próbować setny raz... to była moja ostatnia próba, tak sobie powiedziałam, jak się to zaczynało, my last try... nie mam siły na więcej

10 898

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Nie wiem, mnie spotkało to już tyle razy... wszyscy przyznają, że mam takiego pecha, że to aż przeczy rachunkowi prawdopodobieństwa... nie wiem nawet, jak to skomentować.

Ostatnio nawet moi rodzice zaczynają przebąkiwać, że no cóż, może jednak faktycznie nie ułożę sobie życia... i będę musiała tak żyć. Przyprawia mnie to o czarną rozpacz, nie mogę się z tym pogodzić.

No ciężko jest, Rossanka... najgorsze, że wszyscy wokół tacy szczęśliwi, życzę im jak najlepiej, ale ja już nie chcę zawsze być tym wolnym elektronem, tym piątym kołem u wozu. To jest takie upokarzające...

Pecha?Jeśli Ci się to zdarzyło raz czy dwa.No niech będzie trzy,to faktycznie pech.Ale jeśli ciągle jest ten sam schemat,to może gdzieś nieświadomie popelniasz błąd?Nie zna Cie,ale tak mi przyszło do glowy,.
A co do porównywania się do innych,to nie patrz na to.Jest masa ludzi,którym jest o niebo lepiej od Ciebie jaki jakich naprawdę w klopocie.A TY masz jeszcze inaczej.

10 899 Ostatnio edytowany przez zraniona.d (2013-10-03 12:37:29)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:
zraniona.d napisał/a:

U mnie jest inaczej. Moj mnie okłamywał. Wiecie co jest najgorsze, jak kto ktos zrywa, a po roku prosi o szasne itd. Następnie po jakimś czasie znowu zrywa. Taka sytauacja miała miejsce u mnie. Zostałam z tym sama, caly czas szukam w sobie winy, gdzie popełniłam bład. sad. To samo u mnie, czuje się jakby wylądowala w tym samym pukncie co trzy lata temu. Tylko wtedy wierzyłam i miałam siłe do tego aby ułożyć sobie życie.

Dokładnie tak, ja też już nie mam siły próbować setny raz... to była moja ostatnia próba, tak sobie powiedziałam, jak się to zaczynało, my last try... nie mam siły na więcej

Ile razy można zaczynać od nowa? Każdy mi mówi zapomnij , musisz zapomnieć. Tylko jak? Idąc ulicą wszędzie go widzę. Brakuje mi jego mimo, że on już nawet mnie nie wspomni.

10 900

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
rossanka napisał/a:

Pecha?Jeśli Ci się to zdarzyło raz czy dwa.No niech będzie trzy,to faktycznie pech.Ale jeśli ciągle jest ten sam schemat,to może gdzieś nieświadomie popelniasz błąd?Nie zna Cie,ale tak mi przyszło do glowy,.
A co do porównywania się do innych,to nie patrz na to.Jest masa ludzi,którym jest o niebo lepiej od Ciebie jaki jakich naprawdę w klopocie.A TY masz jeszcze inaczej.

1. Tak, ja też tak myślę, że popełniam liczne błędy. Przede wszystkim zawsze wchodzę w relacje, gdzie to mi odrobinę bardziej zależy niż drugiej stronie, nigdy na odwrót. Mi zawsze zależy bardzo lub wcale; a jeśli nie zależy mi wcale - w ogóle nie rozpoczynam związku (nie zakocham się "z czasem").
W sytuacje, gdzie obu stronom zależy jednakowo nie wierzę, przynajmniej mi się to jeszcze nigdy nie trafiło.

2. Wybieram facetów niewrażliwych i nieempatycznych - dokładne przeciwieństwo mnie, ponieważ sama siebie nie lubię, to na zasadzie przeciwieństwa, ludzie niewrażliwi wydają mi się bardzo atrakcyjni, dzielni, śmiali, pociągający.

3. A może oni tylko wydają mi się niewrażliwi i nieczuli, może w rzeczywistości są niesamowicie emocjonalni, tylko nie wobec mnie sad

4. Na pewno jestem kobietą kochającą za bardzo.

5. Jestem w związku, w którym widzę, że facetowi nie zależy, próbuję to zmienić rozmawiając, poruszając problemy, dyskutując, dopominając się w sumie respektowania swoich praw, oraz starając się jeszcze bardziej. Im bardziej facet się oddala, tym bardziej ja się angażuję i cierpię. W końcu rozdźwięk między zaangażowaniem moim i faceta jest tak wielki, że nie przypomina to już związku. I wszystko się rozpada.

Przepraszam, że tak się uzwenętrzniam, bardzo mi to pomaga zyskać jakieś zrozumienie...

10 901

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mi też spory kawał czasu zajęło zatrybienie tego, ale koniec końców zmądrzałem. I było mamienie słodkimi słowami, zmieszanymi czasem z dość chłodnymi frazami. Na sam koniec usiadłem do butelki wódki, przeanalizowałem i bingo - pani dużo gadała, a nic nie robiła. Po czynach ich poznasz, nie słowach. I na koniec nie było jej stać na ludzki odruch wobec tego co dla niej zrobiłem - to vaya con Dios i błagam - nigdy sobie o mnie nie przypomnij.

10 902

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

"Bo żal serce ściska, gdy z naszego nieszczęścia rodzi się cudze szczęście"... Uczucia oszukanego człowieka są warte tyle,co "prawda", zasłyszana z tysiąca źródeł, z setek ust, skrzywiona, zniekształcona, nie miejąca tak naprawdę z nią nic wspólnego, która obok prawdy, nawet nie stała... Myślę,że pasuję tutaj również...niestety...
-Tęsknisz?
-Tylko, gdy oddycham....

Nic więcej mówić nie trzeba.....

10 903

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mi bardzo by pomogło, gdyby wyjaśnił chociaż dlaczego, co takiego się stało... byłoby to pewnie niewyobrażalnie bolesne, ale chyba chciałabym wiedzieć

10 904

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A mi pomaga to wink "Spaliłeś mosty kretynie, teraz męcz się z nurtem" big_smile

10 905

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kal-El napisał/a:

Mi też spory kawał czasu zajęło zatrybienie tego, ale koniec końców zmądrzałem. I było mamienie słodkimi słowami, zmieszanymi czasem z dość chłodnymi frazami. Na sam koniec usiadłem do butelki wódki, przeanalizowałem i bingo - pani dużo gadała, a nic nie robiła. Po czynach ich poznasz, nie słowach. I na koniec nie było jej stać na ludzki odruch wobec tego co dla niej zrobiłem - to vaya con Dios i błagam - nigdy sobie o mnie nie przypomnij.

Mi także wiele osób mówiło on dużo mówi mało robi sad. Z tego co piszesz pewnego dnia przestałeś na nią patrzeć zakochanymi oczami. Tak bardzo chciałabym myśleć o nim jak Ty o swojej. Jak na razie czuje, że zniszczyłam wszystko i straciłam faceta mojego życia. Zmarnowałam szanse na bycie z nim.

10 906

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Mi bardzo by pomogło, gdyby wyjaśnił chociaż dlaczego, co takiego się stało... byłoby to pewnie niewyobrażalnie bolesne, ale chyba chciałabym wiedzieć

Takie wyjaśnienie nic ci nie da gdyż On ci i tak prawdy nie powie. Słuchaj swojej intuicji.

10 907

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Carpathia napisał/a:

A mi pomaga to wink "Spaliłeś mosty kretynie, teraz męcz się z nurtem" big_smile

Pokręcone tongue

10 908

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

zraniona.d i wieanna jeśli nie zmienicie swojego myślenia że to nie Wy ale oni  zniszczyli wszystko to jeszcze długo będzie tkwić w takim stanie jak teraz
ja wiem i mówię to sobie codziennie że to on wszystko spier.... ja po prostu zbyt mocno kochałam ot cała moja wina sad najchętniej chciałbym żeby zniknął z mojego życia ale mamy dzieci i dla  nich muszę gnojka tolerować .... jutro maja do niego jechać na noc zapytałam ich czy chcą syn że tak a córka zapytała czy mi nie będzie smutno samej a potem jak drugi raz zapytałam to powiedziała że nie wie i się rozpłakała a następnie powiedziała że chce abyśmy wszyscy byli razem - jak on mógł im to wszystko zrobić ............... sad

10 909

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

O Boże Żania, wyobrażam sobie jak cierpisz...

A myślicie, że dla mnie jest jeszcze jakaś nadzieja?...

10 910

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

O Boże Żania, wyobrażam sobie jak cierpisz...

A myślicie, że dla mnie jest jeszcze jakaś nadzieja?...

cierpię bo moje dzieci cierpią przez człowieka który zapewnia że cały czas o nich myślał przy podejmowaniu decyzji (pieprz..y hipokryta)

Weianna musisz w siebie uwierzyć a jeśli to zrobisz wszystko co najlepsze będzie jeszcze przed Tobą

10 911

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wiem, zbesztacie mnie, ale zastanawiam się, czy z nim jest jeszcze szansa dla mnie...

10 912

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Wiem, zbesztacie mnie, ale zastanawiam się, czy z nim jest jeszcze szansa dla mnie...

Pytanie czy on tego chce ?? i czy byłabyś (ale pewnie tak ) mu w stanie wybaczyć i przyjąć , zmienić się dla niego żeby historia się nie powtórzyła ?? Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki te słowa brzmią mi w uszach do dziś !!

10 913

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Powiedział, że możemy się spotkać, ale podkreślił, że nie ma mowy o powrocie i nie będzie niczego tłumaczył...

10 914

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Powiedział, że możemy się spotkać, ale podkreślił, że nie ma mowy o powrocie i nie będzie niczego tłumaczył...

Jednak sie odezwałaś do niego... Wieanna co Ty wyprawiasz!!!!! ? To nic nie da, on musi chcieć. Bardzo źle zrobiłaś robiąc ten ruch. Postawiłaś sie na przegranej pozycji. On ma cię w ręku i już ci tak dosadnie powiedział. Zobaczysz go, będzie gorzej boleć, poczujesz się drugi raz zostawiona. Jeśli cie korciło aby się odezwać trzeba było zamknąć gdzieś tel aby cię nie kusiło.

10 915

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
zraniona.d napisał/a:
wieanna napisał/a:

Powiedział, że możemy się spotkać, ale podkreślił, że nie ma mowy o powrocie i nie będzie niczego tłumaczył...

Jednak sie odezwałaś do niego... Wieanna co Ty wyprawiasz!!!!! ? To nic nie da, on musi chcieć. Bardzo źle zrobiłaś robiąc ten ruch. Postawiłaś sie na przegranej pozycji. On ma cię w ręku i już ci tak dosadnie powiedział. Zobaczysz go, będzie gorzej boleć, poczujesz się drugi raz zostawiona. Jeśli cie korciło aby się odezwać trzeba było zamknąć gdzieś tel aby cię nie kusiło.

wieanna zgadzam się z zraniona .d niestety

10 916

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Macie rację... rozumiem to i już więcej się nie odezwałam, nic nie odpowiedziałam na to...

Bo tyle jest tekstów o tym Prawie Przyciągania na tym forum, że zebrałam sobie to wszystko do kupy razem z jakimiś strzępami jego wypowiedzi i ulepiłam sobie z tego nadzieję...

10 917

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

MUSZĘ TO NAPISAĆ. Ten portal jest dla ludzi zranionych, zagubionych co stracili cały obiektywizm swojej sytuacji. Wiele osób pisze porady wszelakie nie po to aby tak sobie pisać ale aby pomóc. Dlatego jeśli macie zrobić jakaś głupotę to piszczcie tutaj.

Moja porada dnia:  NAJZDROWSZĄ FORMĄ KONTAKTU Z BYŁYM JEST JEGO BRAK !

10 918

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Zraniona.d, dziękuję. Potrzebowałam tego.

Tak, napiszę tutaj, zanim zrobię jeszcze coś głupiego. Po prostu chwyciłam się tej nadziei, że skoro to dla niego też jest takie trudne, to może coś jeszcze do mnie czuje i udałoby się to odzyskać.

Ale chyba macie rację, Dziewczyny...

10 919

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wieanna napisał/a:

Macie rację... rozumiem to i już więcej się nie odezwałam, nic nie odpowiedziałam na to...

Bo tyle jest tekstów o tym Prawie Przyciągania na tym forum, że zebrałam sobie to wszystko do kupy razem z jakimiś strzępami jego wypowiedzi i ulepiłam sobie z tego nadzieję...

Wieanna ja cie rozumiem. Nadzieja nie pomaga ona sprawa, że żyjesz w zawieszeniu. Wiem po sobie. Po 1 rozstaniu miałam z Byłym kontakt, żyłam właśnie taka nadzieją. Ona sprawia, że myślisz a może jeszcze nic straconego ale przez nią nie ruszysz z miejsca rozumiesz ? Chcesz mieć więcej ran? Pisze ci to osoba co bawiła się w takie cyrki Jest ci cieżko, boli cię, cała się trzęsiesz, nie możesz oddychać ja to wiem jednak zanim coś zrobisz 40, 100, 400 razy zastanów się, czy warto? co ci to da? i ile cię to  będzie kosztowało?

10 920

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

zraniona.d i wieanna jeśli nie zmienicie swojego myślenia że to nie Wy ale oni  zniszczyli wszystko to jeszcze długo będzie tkwić w takim stanie jak teraz
ja wiem i mówię to sobie codziennie że to on wszystko spier.... ja po prostu zbyt mocno kochałam ot cała moja wina sad najchętniej chciałbym żeby zniknął z mojego życia ale mamy dzieci i dla  nich muszę gnojka tolerować .... jutro maja do niego jechać na noc zapytałam ich czy chcą syn że tak a córka zapytała czy mi nie będzie smutno samej a potem jak drugi raz zapytałam to powiedziała że nie wie i się rozpłakała a następnie powiedziała że chce abyśmy wszyscy byli razem - jak on mógł im to wszystko zrobić ............... sad

Masz racje w tym co napisałaś. Jestem w złym stanie i nadal nie wiem jak ruszyć. Czuje sie bardzo zmęczona, chciałabym mieć 23 lata i nie czuć tej głupiej presji czasu.
Żania myśle, że jesteś bardzo silną kobietą i poradzisz sobie smile.

Posty [ 10 856 do 10 920 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 166 167 168 169 170 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026