netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 495 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 163 164 165 166 167 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 661 do 10 725 z 14 840 ]

10 661

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Fragi - bardzo ladnie mu w tym snie odpowiedzialas. Ja tez musze sie tym wciaz kierowac.

Wciaz musze sobie mimo wszystko przypominac jak bardzo mnie skrzywdzil. Bo wciaz zbyt ?ugodowo? do niego podchodze. Nawet ostatnie rozmowy z wspolokatorem ? wciaz nim ?walcze? slownie usprawiedliwiajac mimo wszystko jm. Ze on nie byl az taki zly przeciez?. Heh tylko ze locator mnie juz troche przejrzal, malo mowi, duzo robi I pokazuje mi tym samym ze ten moj jm, to moje malzenstwo I w koncu ta nasza milosc nie byla chyba tak do konca prawdziwa? a robi to robiac proste rzeczy, ktorych tak naprawde moj jm nigdy nie zrobil, nawet na poczatku zwiazku? tak sobie uswiadomilam np ze on nigdy np nie wstal rano, o tak z siebie zeby zrobic MI kawe lub sniadanie.

Dziękuje kiedysbylam smile Często czytając co piszesz odnajduję w tym samą siebie..  Ze ta miłość była, taka piękna i wg.. Ale właśnie. Nie traktował mnie jak swojej księżniczki. Jedynie czułościami to wyrażał. Ale nie potrafił dać z siebie więcej.. Właśnie.. Pamiętam.. Jak jechał ze mną na MÓJ egzamin... A to ja wstałam i zrobiłam nam kawy.. ;/ Teraz widzę jakie to głupie było... Zdarzało mu się zrobić mi np. kanapki do pracy, do szkoły, ale też nigdy sam z siebie.. że kwiaty bywały kilka razy w roku jedynie.. i dopiero teraz widzę jak dziwna i płytka była jego "miłość"...
Noo i wciąż muszę się "pilnować", by pozytywny obraz jego nie przysłonił mi tego, jaki jest w rzeczywistości.. Codzienna, żmudna walka..

Ale no właśnie- Słonko za oknem, chyba ostatni dzwonek na porządki- łącznie z ostatnimi rzeczami byłego. Dziś mój cel to wysprzątać go na amen, bo wciąż zdarza mi się natknąć na jakąś Walentynkę, na jakieś bilety z naszego wypadu.. Wczoraj znalazłam znów jakąś pierdołę i powiedziałam dość. Dziś wysprzątam tak, by cienia po nim w moim rzeczywistości nie było. Zaangażowałam koleżankę, ma wpaść po południu, powyrzucać wszystkie zdj z nim (ja nie mam odwagi go oglądać) i myślę sobie, ze to kolejny postęp. Krótko po rozstaniu przez głowę mi nie przeszło, ze mogłabym wyrzucić ""nasze" zdjecia, teraz o niczym innym nie marzę... smile
Miłego dnia! smile

10 662 Ostatnio edytowany przez porzucona85 (2013-09-18 13:38:16)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wierny Tomaszu, Fragi20: to gdzie mieszkacie, że u Was świeci słonko? Bo u mnie zimno, szaro i ponuro aż się człowiekowi wszystkiego odechciewa... sad

Ja też chcę słońcaaaaa...

10 663

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

heh Fragi - no ja w tym co piszesz tez odnajduje bardzo duzo z samej siebie. TEz juz w sumie w 80% w mieszkaniu go nie ma, ale tez jeszcze czasem na cos natrafie, bo raz, ze jeszcze po kilka rzeczy ma przyjechac, dwa ze kilka rzeczy chcialam mu po prostu dac, a trzy ze ze zdjeciami to naprawde nie wiem co zrobic. nie mam ochoty ich ogladac, no ale zeby wyrzucic? zdjecia ze slubu  itd? i sama wlasnie nie wiem co powinno sie z nimi zrobic? chyba schowac gdzies gleboko, wszystkie w 1 miejscu i niech leza..  nie wiem ?

pisal do mnie wczoraj wreszcie w sprawie umowy ktora mamy podpisac, wyslal mi ja czy mi pasuje. no nie pasuje mi :DDD bo nie ma tam ujetego tak jak powinno byc, wiec mu napisalam, narazie cisza. Boje sie troche tego jak bedzie jak przyjedzie po raz ostatni do tego mieszkania, zabrac te kilka rzeczy. Ciekawi mnie po prostu jego reakcja, na to ze mieszkam z facetem hehe. Nie ma opcji zeby tego nie zauwazyl ze mieszka ktos nowy i ze facet. To po prostu widac - w lazience, w kuchni.... zreszta, co mnie to obchodzi!! niech sobie mysli co chce. W kazdym razie stresuje mnie to jeszcze troche, byc moze przyjedzie w sobote.

a w ogole to w sobote moj brat robi u mnie w mieszkaniu impreze - niespodzianke dla swojej dziewczyny. Bedzie wesolo, moj lokator pracuje do pozna w sobote, bedzie w domu ok polnocy. poczatkowo odmowilam bratu tej imprezy no bo lokator pracuje w niedziele od rana, a impreza do polnocy raczej sie nie skonczy smile Ale po konsultacji z lokatorem, zdecydowalam sie zgodzic zeby brat zrobil ta impreze, bo on twierdzi ze nie bedzie mu to przeszkadzac. Powiem wam ze tez sie tego troche obawiam - raz, ze wszyscy pewnie beda juz lekko wcieci, a on trzezwy  - wiec w kwestii co on pomysli o moich znajomych smile Dwa, co oni pomysla o nim, tez na pewno wszyscy beda ciekawi mojego lokatora hehe. a w tym wszystkim ja i on po srodku i to 'cos' to miedzy nami smile) ehhh ale co tam, ja juz sie chyba niczym nie przejmuje powiem wam smile)

10 664 Ostatnio edytowany przez wierny_tomasz (2013-09-18 13:45:33)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

porzucona85:

Trójmiasto i Malbork czyli Pomorze :-)

10 665

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A nad morzem tak pięknie dziś, zapraszam ;-)
PS. Pociąć i wyrzucić kurtkę byłego- bezcenne. Myślę, że dwa miesiące (dziś miesięcznica tongue ) wystarczą czekania aż łaskawie po nią przyjedzie.

10 666

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:

Trójmiasto i Malbork czyli Pomorze :-)

No proszę jak ktoś tu ładnie mnie zdradza... ;-)

10 667

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No tak, to ja mieszkam na drugim końcu Polski - Rzeszów, Podkarpacie smile I tu niestety pogoda fatalna ;/

Kiedysbyłam: Wszystkie zdjęcia schowaj w jakimś pudle i zakop je gdzieś głęboko na strychu

Fragi: Widzę, że szalejesz tongue

10 668

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dokładnie - ślubne zdjęcia zachowaj, ale tak, żeby wrócić do nich najwcześniej za kilka lat.
Porzucona- dokładnie, czyste szaleństwo! To słońce chyba dodaje mi odwagi i energii smile

10 669

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
paprotka85 napisał/a:

Tak umiał pocieszać i wspierać innych a mnie i moje uczucia miał totalnie w d.....I za min mam płakać?Niech spada.Dziś zarezerwowałam wycieczkę do Chorwacji jade z koleżanką i dzis idę na spotkanie wolontariatu w moim mieście.Poznam innych ludzi,inne środowisko a nóż widelec będę mogła komus pomóc swoja osobą?A on?hmmm miał,ma i bedzie mieć problemy z dorosłoscią i problemy emocjonalne.Nie byłabym z nim i jego mamusią szczęsliwa.Boję sie tylko samotności i tego że nie bedę umiała kogos pokochać.Ale z drugiej strony mam rodzinę,znajomych.pracę.A on niech dalej pracuje bez zatrudnienia i z dnia na dzień.Kiedys się obudzi oby nie było za pozno.A to że tak szybko sie pocieszył (1 dzień ;/) nie swiadczy o mnie ale o nim jakim był i jest podłym dupkiem.Zauroczenie fizyczne nie trwa wiecznie bo raczej o wielkiej miłosci nie ma co mówić.Zostanie sam z mamą i w swoim duzym domu.

Paprotka: A co to za wolontariat? Bo u mnie w mieście jest tylko praca z chorymi dziećmi - upośledzonymi albo w hospicjum i to chyba jeszcze bardziej by mnie dobiło sad

10 670

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

W życiu bym nie pomyślał, że jeszcze tutaj napiszę, bo jednak myślałem, że można wejść dwa razy do tej samej rzeki. Jednak nie można. Serce boli, ale co tam. Jeszcze kiedyś Polska będzie mistrzem świata w piłce tongue

10 671

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:

Bo u mnie w mieście jest tylko praca z chorymi dziećmi - upośledzonymi albo w hospicjum i to chyba jeszcze bardziej by mnie dobiło sad

Oj, myślę, że bardzo źle to oceniasz. Weź sobie wyobraź jak źle się żyje takiemu biedactwu w hospicjum, a mimo to potrafi się uśmiechać i cieszyć małymi rzeczami. Myślę, że byłabyś w stanie sprawić, że te dzieci byłyby szczęśliwsze, że Twoja bliskość i ciepło dałaby im to czego potrzebują do normalnego rozwoju, poczucia bezpieczeństwa, akceptacji i zrozumienia. A ofiarowane szczęście odbija się, potęguje i wraca!
Jestem święcie przekonany, że dało by Ci to furę radości i szczęścia oraz podniosłoby poczucie własnej wartości. Na 100%.

10 672

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:
porzucona85 napisał/a:

Bo u mnie w mieście jest tylko praca z chorymi dziećmi - upośledzonymi albo w hospicjum i to chyba jeszcze bardziej by mnie dobiło sad

Oj, myślę, że bardzo źle to oceniasz. Weź sobie wyobraź jak źle się żyje takiemu biedactwu w hospicjum, a mimo to potrafi się uśmiechać i cieszyć małymi rzeczami. Myślę, że byłabyś w stanie sprawić, że te dzieci byłyby szczęśliwsze, że Twoja bliskość i ciepło dałaby im to czego potrzebują do normalnego rozwoju, poczucia bezpieczeństwa, akceptacji i zrozumienia. A ofiarowane szczęście odbija się, potęguje i wraca!
Jestem święcie przekonany, że dało by Ci to furę radości i szczęścia oraz podniosłoby poczucie własnej wartości. Na 100%.

porzucona85 taka praca z chorymi dziećmi tez jest ale nie tylko czytanie bajek dla dzieci w domu dziecka,zbiórki zywności dla najbardziej potrzebujących,pomoc przy imprezach sportowych lub charytatywnych i jeszcze inne.Będę komuś potrzebna,może widok mojej osoby wywoła usmiech na czyjejś twarzy.

10 673 Ostatnio edytowany przez porzucona85 (2013-09-18 17:17:50)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:
porzucona85 napisał/a:

Bo u mnie w mieście jest tylko praca z chorymi dziećmi - upośledzonymi albo w hospicjum i to chyba jeszcze bardziej by mnie dobiło sad

Oj, myślę, że bardzo źle to oceniasz. Weź sobie wyobraź jak źle się żyje takiemu biedactwu w hospicjum, a mimo to potrafi się uśmiechać i cieszyć małymi rzeczami. Myślę, że byłabyś w stanie sprawić, że te dzieci byłyby szczęśliwsze, że Twoja bliskość i ciepło dałaby im to czego potrzebują do normalnego rozwoju, poczucia bezpieczeństwa, akceptacji i zrozumienia. A ofiarowane szczęście odbija się, potęguje i wraca!
Jestem święcie przekonany, że dało by Ci to furę radości i szczęścia oraz podniosłoby poczucie własnej wartości. Na 100%.

No nie wiem, ja się obawiam tego, że bardzo bym przeżywała to, że te dzieci w tak młodym wieku chorują i ogromnie cierpią. A gdyby (odpukać) któreś maleństwo powiedzmy zmarło to na pewno chodziłabym jak struta przez kilka tygodni albo miesięcy sad Znam siebie i wiem, że jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że tak by się to skończyło. Ja po prostu jestem za bardzo wrażliwa na krzywdę ludzką.

W dodatku temat trochę znam, bo moja mama pracuje z dziećmi upośledzonymi i zawsze kiedy miałam z nimi kontakt to było mi ich żal:(

Ehhh... Ja generalnie jestem dzisiaj na "nie" hmm Nastrój do d..., pogoda też do d...

10 674

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
paprotka85 napisał/a:
wierny_tomasz napisał/a:
porzucona85 napisał/a:

Bo u mnie w mieście jest tylko praca z chorymi dziećmi - upośledzonymi albo w hospicjum i to chyba jeszcze bardziej by mnie dobiło sad

Oj, myślę, że bardzo źle to oceniasz. Weź sobie wyobraź jak źle się żyje takiemu biedactwu w hospicjum, a mimo to potrafi się uśmiechać i cieszyć małymi rzeczami. Myślę, że byłabyś w stanie sprawić, że te dzieci byłyby szczęśliwsze, że Twoja bliskość i ciepło dałaby im to czego potrzebują do normalnego rozwoju, poczucia bezpieczeństwa, akceptacji i zrozumienia. A ofiarowane szczęście odbija się, potęguje i wraca!
Jestem święcie przekonany, że dało by Ci to furę radości i szczęścia oraz podniosłoby poczucie własnej wartości. Na 100%.

porzucona85 taka praca z chorymi dziećmi tez jest ale nie tylko czytanie bajek dla dzieci w domu dziecka,zbiórki zywności dla najbardziej potrzebujących,pomoc przy imprezach sportowych lub charytatywnych i jeszcze inne.Będę komuś potrzebna,może widok mojej osoby wywoła usmiech na czyjejś twarzy.

Ooo.. czytanie bajek w domu dziecka to by było spoko smile

10 675

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam, ja też jestem zdradzona i porzucona po 14 latach związku w dodatku nadal okłamywana. Nie mogę się pozbierać czytam i czytam ale nic nie daje ukojenia.
Mój mąż zdradził mnie ze swoją "koleżanką" rok temu. Przyznał się dopiero wczoraj przez cały czas twierdził,że nic się nie dzieje,że to tylko koleżanka. Ale czy z koleżanką sypia się regularnie ja wiem ,że tak było on się przyznał tylko do jednego razu. Czy z koleżanką mieszka się w jednym mieszkaniu nie sypiając z niż już więcej? Nie wierzę w to. Odszedł mówiąc ,że nie chce mnie już więcej ranić , że sam nie jest siebie pewien czy nie zrobi tego po raz kolejny. Z koleżanką owszem spotyka się nadal ale tylko w celach rozrywkowych bez łóżka, tak twierdzi - nie wierzę. Nie widzi sensu ratowania naszego związku ,dlaczego? ,bo ja go ograniczam. Mówi,że mnie nadal bardzo kocha i naszą córkę ale powtórzę "nie chcę Was więcej ranić". Dodam,że przy ostatniej awanturze jak wyszła na jaw jego zdrada doszło do rękoczynów. Wiem zaraz mi ktoś odpisze,że nie jest niczego wart. Przeczytam książkę o Kobietach Kochających za bardzo , na chwilę dotarło. Ale ja nie mogę pozbyć się tego dziwnego uczucia w środku ,że nie potrafię bez niego żyć i nie potrafię zrozumieć dlaczego człowiek ,któremu nic nie brakowało nie widzi sensu dalszego bycia razem?

10 676

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
intro_wertyk22 napisał/a:

W życiu bym nie pomyślał, że jeszcze tutaj napiszę, bo jednak myślałem, że można wejść dwa razy do tej samej rzeki. Jednak nie można. Serce boli, ale co tam. Jeszcze kiedyś Polska będzie mistrzem świata w piłce tongue

Intro_wertyk22: No niestety, dwa razy nie można wchodzić do tej samej rzeki. Rozbity związek to trochę jak rozbity talerz. Jak pierdykniesz nim o podłogę i rozwalisz go na milion części, to żebyś nie wiem jak bardzo się starał go posklejać, on już nigdy nie będzie taki sam. I bardzo prawdopodobne, że szybko znowu się rozleci.

Raz utraconego zaufania nie da się tak łatwo odbudować. Można wybaczyć ale nie można zapomnieć sad

10 677

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

musimy ruszyc tyłek i zrobic cos dla siebie.Te wolontariat to przyznaje się bez bicia nie jest z mojej strony bezinteresowne.Musze zmienić otoczenie,poznac nowych ludzi a ne tylko mieć wspólnych znajomych z ex.Po pracy mam wolny czas moge zrobic coś dla kogoś więc dlaczego nie.Myslę że w takim miejscu jak tem wolontariat są ludzie o dobrych sercach i nikt mnie tam nie skrzywdzi smile





.......................................................................................................................................
moje gg 427786

10 678

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
skarbonka napisał/a:

Witam, ja też jestem zdradzona i porzucona po 14 latach związku w dodatku nadal okłamywana. Nie mogę się pozbierać czytam i czytam ale nic nie daje ukojenia.
Mój mąż zdradził mnie ze swoją "koleżanką" rok temu. Przyznał się dopiero wczoraj przez cały czas twierdził,że nic się nie dzieje,że to tylko koleżanka. Ale czy z koleżanką sypia się regularnie ja wiem ,że tak było on się przyznał tylko do jednego razu. Czy z koleżanką mieszka się w jednym mieszkaniu nie sypiając z niż już więcej? Nie wierzę w to. Odszedł mówiąc ,że nie chce mnie już więcej ranić , że sam nie jest siebie pewien czy nie zrobi tego po raz kolejny. Z koleżanką owszem spotyka się nadal ale tylko w celach rozrywkowych bez łóżka, tak twierdzi - nie wierzę. Nie widzi sensu ratowania naszego związku ,dlaczego? ,bo ja go ograniczam. Mówi,że mnie nadal bardzo kocha i naszą córkę ale powtórzę "nie chcę Was więcej ranić". Dodam,że przy ostatniej awanturze jak wyszła na jaw jego zdrada doszło do rękoczynów. Wiem zaraz mi ktoś odpisze,że nie jest niczego wart. Przeczytam książkę o Kobietach Kochających za bardzo , na chwilę dotarło. Ale ja nie mogę pozbyć się tego dziwnego uczucia w środku ,że nie potrafię bez niego żyć i nie potrafię zrozumieć dlaczego człowiek ,któremu nic nie brakowało nie widzi sensu dalszego bycia razem?

Ja mam dzisiaj bardzo feministyczny, waleczny nastrój, więc powiem krótko: kopnij go w d...
Sorki za bezpośredniość tongue

No i współczuję sad Ale naprawdę wywal drania hmm

10 679

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:
intro_wertyk22 napisał/a:

W życiu bym nie pomyślał, że jeszcze tutaj napiszę, bo jednak myślałem, że można wejść dwa razy do tej samej rzeki. Jednak nie można. Serce boli, ale co tam. Jeszcze kiedyś Polska będzie mistrzem świata w piłce tongue

Intro_wertyk22: No niestety, dwa razy nie można wchodzić do tej samej rzeki. Rozbity związek to trochę jak rozbity talerz. Jak pierdykniesz nim o podłogę i rozwalisz go na milion części, to żebyś nie wiem jak bardzo się starał go posklejać, on już nigdy nie będzie taki sam. I bardzo prawdopodobne, że szybko znowu się rozleci.

Raz utraconego zaufania nie da się tak łatwo odbudować. Można wybaczyć ale nie można zapomnieć sad

Coś w tym jest...

10 680

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
skarbonka napisał/a:

Witam, ja też jestem zdradzona i porzucona po 14 latach związku w dodatku nadal okłamywana. Nie mogę się pozbierać czytam i czytam ale nic nie daje ukojenia.
Mój mąż zdradził mnie ze swoją "koleżanką" rok temu. Przyznał się dopiero wczoraj przez cały czas twierdził,że nic się nie dzieje,że to tylko koleżanka. Ale czy z koleżanką sypia się regularnie ja wiem ,że tak było on się przyznał tylko do jednego razu. Czy z koleżanką mieszka się w jednym mieszkaniu nie sypiając z niż już więcej? Nie wierzę w to. Odszedł mówiąc ,że nie chce mnie już więcej ranić , że sam nie jest siebie pewien czy nie zrobi tego po raz kolejny. Z koleżanką owszem spotyka się nadal ale tylko w celach rozrywkowych bez łóżka, tak twierdzi - nie wierzę. Nie widzi sensu ratowania naszego związku ,dlaczego? ,bo ja go ograniczam. Mówi,że mnie nadal bardzo kocha i naszą córkę ale powtórzę "nie chcę Was więcej ranić". Dodam,że przy ostatniej awanturze jak wyszła na jaw jego zdrada doszło do rękoczynów. Wiem zaraz mi ktoś odpisze,że nie jest niczego wart. Przeczytam książkę o Kobietach Kochających za bardzo , na chwilę dotarło. Ale ja nie mogę pozbyć się tego dziwnego uczucia w środku ,że nie potrafię bez niego żyć i nie potrafię zrozumieć dlaczego człowiek ,któremu nic nie brakowało nie widzi sensu dalszego bycia razem?

skarbonka ja cie doskonale rozumiem,ten wewnętrzny strach w środku ciebie że sobie bez niego nie poradzisz,strach przed samotnoscią i te głupie mysli że mój świat sie załamał.Kochana poczatki bycia samej sa straszne.Ale da sie przezyć.Poza tym nie jestes sama masz córkę.
U mnie dopiero 1,5 miesiąca a może aż tyle.Przeczytała fora ludzi majacych taki albo podobny problem jak ja.Wszyscy piszą że czas leczy rany i powiem ci że to prawda.Najlepszym terapeuta dla nas jestesmy my same.Serio.Dopoki same nie poukładamy w swoich głowach tego bałaganu uczuciowego to nawet najlepszy psychiatra i leki nie pomoga.Te forum bardzo mi pomogło i jeszcze pomoże tu sa wspaniali ludzie ktorzy bardzo mnie wspierali i wspieraja i nie dają mi sie dołować tobie tez nie damy.Głowa do góry.

10 681

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:

Ja mam dzisiaj bardzo feministyczny, waleczny nastrój, więc powiem krótko: kopnij go w d...
Sorki za bezpośredniość tongue

No i współczuję sad Ale naprawdę wywal drania hmm

Dzięki , nawet się uśmiechnęłam smile

10 682 Ostatnio edytowany przez skarbonka (2013-09-18 17:33:02)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No właśnie wszyscy piszą o tym czasie a on mi tak wolno leci.
Na forum wchodzę od miesiąca i czytam ale to chyba trzeba też samemu z Siebie napisać ,ja mam ochotę podzielić się z całym światem swoim bólem.

10 683

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie powiem ale wspomagam sie tez herbatką z melisy(podwójna dawka:P) i ziołowymitableteczkami niby na sen ale na mnie i tak nie działają.Masz doła,żle ci pisz tutaj :)pomożemy

10 684

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wiem ,że na siłę nikogo nie można przy sobie zatrzymać ale ja mimo wszystko, może głupio w tym momencie myślę, chciałabym usłyszeć , że on chce mnie z powrotem

10 685

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

chyba jesteśmy na podobnym etapie..

10 686

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:

O, znów słońce za oknem i ta jasność bardzo pomaga przegonić mroczne myśli. Też to macie?

Do FC '85 dołączyła ja_pogubiona Witamy na pokładzie, prosimy zapiąć pasy. Chwilowe turbulencję nieuniknione, ale potem będziemy się powoli wznosić w chmury! Proszę nie pić za dużo, szczególnie wyskokowych napojów (wyskakiwać na razie nie będziemy), to w obecnym stanie ducha pomaga tylko chwilowo i powierzchownie. Nie mówię, żeby odstawić całkiem, co to to nie! Tylko nie przesadzać ;-)

Panie Pilocie, przyznaję ze skruchą, że wczoraj nieco nadużyłam. Ale mam wytłumaczenie - urodziny miałam.

Dziś już w formie smile

Zatrzymajcie to słońce na Pomorzu! Jutro jadę na regaty do Pucka - prognoza jest okrutna sad

A w Krakowie tez dziś świeciło. Od razu człowiekowi lepiej.

10 687

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wszystkiego NAJ! :-)
Ja miałem miesiąc temu :-)

10 688

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
skarbonka napisał/a:

Wiem ,że na siłę nikogo nie można przy sobie zatrzymać ale ja mimo wszystko, może głupio w tym momencie myślę, chciałabym usłyszeć , że on chce mnie z powrotem

to nie jest głupie,doskonale cię rozumiem.Nie chciałabym do niego wrócić ale chciałabym usłyszeć że mnie naprawde kochał i byłam dla niego ważna.I rozstaliśmy sie nie dlatego że''wypaliło się '',''i jestem mu obojętna'' ale dlatego że on nie jest gotowy ma małżeństwo i dzieci i powinnam poszukać kogoś z kim bedę szczesliwa.Prawda jest inna on sie zakochał w innej a ja stałam się zbędna.

10 689 Ostatnio edytowany przez skarbonka (2013-09-18 22:09:10)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Taka zużyta i wywalona na śmietnik.
Najbardziej nie lubię iść spać, bo wiem,że jak się obudzę to nic się nie zmieni,znowu będzie tak samo,znowu będzie to straszne uczucie pustki i złości znowu  będę ryczeć .U mnie to się ciągnie od dwóch tygodni taka przepychanka ,wczoraj się odważył mi powiedzieć , że mnie nie chce , a ja codziennie przeżywam to na nowo.

10 690

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

witam
po 14 latach małżeństwa mąż postanowił odejść , powiedział że coś się wypaliło , mamy dwoje dzieci (14 i 7) , w niedzielę będziemy z nimi rozmawiać a 1 października mąż się wyprowadzi jest mi bardzo ciężko bo wciąż go bardzo kocham i nie potrafię wyobrazić sobie życia bez niego , jest jeszcze jeden fakt który boli najbardziej ,mąż zakochał się jak twierdzi z wzajemnością przez internet (po 4 miesiącach klikania na gg i rozmów przez tel i ostatnio pojechał do niej wszystko ustalić) i z  a tą kobietą planuje ułożyć sobie życie , ona rzuca dla niego wszystko i przeprowadza się z Piły do Gdańska gdzie mieszkamy . Odkąd się dowiedziałam o relacjach jakie ich łączą walczyłam o niego ale na darmo mąż stwierdził że to i tak nic nie da bo on chce być z tamtą . Chcemy pozostać przyjaciółmi , uzgodniliśmy już wszystko odnośnie dzieci i rozstajemy się w dobrej atmosferze tylko to tak bardzo boli , nie umiem sobie z tym poradzić , mąż wie wszystko co czuje bo rozmawiamy o tym , mówi że dzieci zawsze będą  dla niego najważniejsze i zawsze będziemy mogli liczyć na niego (ja też ), ale ja rozsypuje się ,  na tysiąc kawałeczków :nie mogę jeść (przez ten miesiąc odkąd się dowiedziałam schudłam 6 kg ) śpię po 2-3 godziny na dobę jestem kłębkiem nerwów , poradzcie jak żyć bop przecież mam dla kogo może jakbym go tak nie kochała to byłoby łatwiej ale nawet po tym wszystkim jak mnie zranił nie potrafię przestać go kochać i pewnie byłabym w stanie wszystko mu wybaczyć ale wiem że nie ma już odwrotu

10 691

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dodam jeszcze że bardzo boje się boje jak dzieci to przyjmą bo defakto byliśmy dobrym małżeństwem bez większych kłótni itp a w gronie przyjaciół i rodziny to nawet uznawani jesteśmy (bo jeszcze nikt nie wie )za wzorowe idealne małżeństwo , boje się bo to bardzo wrażliwe dzieci wiem że nie będę potrafiła znieść ich cierpienia , ja dorosła sobie nie radzę w takim razie jak oni mają sobie poradzić ???

10 692

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

witam
po 14 latach małżeństwa mąż postanowił odejść , powiedział że coś się wypaliło , mamy dwoje dzieci (14 i 7) , w niedzielę będziemy z nimi rozmawiać a 1 października mąż się wyprowadzi jest mi bardzo ciężko bo wciąż go bardzo kocham i nie potrafię wyobrazić sobie życia bez niego , jest jeszcze jeden fakt który boli najbardziej ,mąż zakochał się jak twierdzi z wzajemnością przez internet (po 4 miesiącach klikania na gg i rozmów przez tel i ostatnio pojechał do niej wszystko ustalić) i z  a tą kobietą planuje ułożyć sobie życie , ona rzuca dla niego wszystko i przeprowadza się z Piły do Gdańska gdzie mieszkamy . Odkąd się dowiedziałam o relacjach jakie ich łączą walczyłam o niego ale na darmo mąż stwierdził że to i tak nic nie da bo on chce być z tamtą . Chcemy pozostać przyjaciółmi , uzgodniliśmy już wszystko odnośnie dzieci i rozstajemy się w dobrej atmosferze tylko to tak bardzo boli , nie umiem sobie z tym poradzić , mąż wie wszystko co czuje bo rozmawiamy o tym , mówi że dzieci zawsze będą  dla niego najważniejsze i zawsze będziemy mogli liczyć na niego (ja też ), ale ja rozsypuje się ,  na tysiąc kawałeczków :nie mogę jeść (przez ten miesiąc odkąd się dowiedziałam schudłam 6 kg ) śpię po 2-3 godziny na dobę jestem kłębkiem nerwów , poradzcie jak żyć bop przecież mam dla kogo może jakbym go tak nie kochała to byłoby łatwiej ale nawet po tym wszystkim jak mnie zranił nie potrafię przestać go kochać i pewnie byłabym w stanie wszystko mu wybaczyć ale wiem że nie ma już odwrotu

Mąż dupek i dzieciak. Sorry, ale to fakty. Niestety nic nie zrobisz skoro jest już zakochany. Odpuść, niech idzie w cholerę, Ty już z niego pożytku w miłości mieć nie będziesz. Przykro mi.

10 693

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:
Żania napisał/a:

witam
po 14 latach małżeństwa mąż postanowił odejść , powiedział że coś się wypaliło , mamy dwoje dzieci (14 i 7) , w niedzielę będziemy z nimi rozmawiać a 1 października mąż się wyprowadzi jest mi bardzo ciężko bo wciąż go bardzo kocham i nie potrafię wyobrazić sobie życia bez niego , jest jeszcze jeden fakt który boli najbardziej ,mąż zakochał się jak twierdzi z wzajemnością przez internet (po 4 miesiącach klikania na gg i rozmów przez tel i ostatnio pojechał do niej wszystko ustalić) i z  a tą kobietą planuje ułożyć sobie życie , ona rzuca dla niego wszystko i przeprowadza się z Piły do Gdańska gdzie mieszkamy . Odkąd się dowiedziałam o relacjach jakie ich łączą walczyłam o niego ale na darmo mąż stwierdził że to i tak nic nie da bo on chce być z tamtą . Chcemy pozostać przyjaciółmi , uzgodniliśmy już wszystko odnośnie dzieci i rozstajemy się w dobrej atmosferze tylko to tak bardzo boli , nie umiem sobie z tym poradzić , mąż wie wszystko co czuje bo rozmawiamy o tym , mówi że dzieci zawsze będą  dla niego najważniejsze i zawsze będziemy mogli liczyć na niego (ja też ), ale ja rozsypuje się ,  na tysiąc kawałeczków :nie mogę jeść (przez ten miesiąc odkąd się dowiedziałam schudłam 6 kg ) śpię po 2-3 godziny na dobę jestem kłębkiem nerwów , poradzcie jak żyć bop przecież mam dla kogo może jakbym go tak nie kochała to byłoby łatwiej ale nawet po tym wszystkim jak mnie zranił nie potrafię przestać go kochać i pewnie byłabym w stanie wszystko mu wybaczyć ale wiem że nie ma już odwrotu

Mąż dupek i dzieciak. Sorry, ale to fakty. Niestety nic nie zrobisz skoro jest już zakochany. Odpuść, niech idzie w cholerę, Ty już z niego pożytku w miłości mieć nie będziesz. Przykro mi.

ja to wszystko wiem , nie chce już się poniżać i żebrać o jego miłość , kiedyś w teorii to takiej opcji by nie było , tylko łatwo się mówi jak się nie jest w danej sytuacji ... nie rozumiem tylko jak on może planować życie z osobą która zna póki co tylko wirtualnie + to jedno krótkie spotkanie , po prostu zamienia mnie kobietę z krwi i kości na internetową panienkę , przecież oni w/g mnie w ogóle się nie znają a już za chwilkę maja razem mieszkać , naprawde nie daje sobie z tym wszystkim rady , teraz jak taka głupia cieszę się jeszcze że jest z nami ciałem chociaż już nie duchem , czy na prawdę można aż tak kogoś kochać - jak przestać .........???

10 694 Ostatnio edytowany przez wierny_tomasz (2013-09-20 19:36:15)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:
wierny_tomasz napisał/a:

Mąż dupek i dzieciak. Sorry, ale to fakty. Niestety nic nie zrobisz skoro jest już zakochany. Odpuść, niech idzie w cholerę, Ty już z niego pożytku w miłości mieć nie będziesz. Przykro mi.

ja to wszystko wiem , nie chce już się poniżać i żebrać o jego miłość , kiedyś w teorii to takiej opcji by nie było , tylko łatwo się mówi jak się nie jest w danej sytuacji

Skąd wiesz, że nie byłem lub nie jestem w takiej sytuacji? Myślisz, że trafiłem tu z nudów?

Żania napisał/a:

... nie rozumiem tylko jak on może planować życie z osobą która zna póki co tylko wirtualnie + to jedno krótkie spotkanie , po prostu zamienia mnie kobietę z krwi i kości na internetową panienkę , przecież oni w/g mnie w ogóle się nie znają a już za chwilkę maja razem mieszkać , naprawde nie daje sobie z tym wszystkim rady , teraz jak taka głupia cieszę się jeszcze że jest z nami ciałem chociaż już nie duchem , czy na prawdę można aż tak kogoś kochać - jak przestać .........???

No, to jest właśnie kwintesencja jego niedojrzałości i głupoty. Za 3 m-ce pewnie wszystko upadnie i może się ocknie z ręką w nocniku, zechce wracać, ale ...nie radziłbym przyjmować z powrotem, on już Cię skreślił, potraktował jak ścierę. Miej honor i godnie to przyjmuj, a potem zacznij układać sobie nowe życie.

10 695

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:
Żania napisał/a:
wierny_tomasz napisał/a:

Mąż dupek i dzieciak. Sorry, ale to fakty. Niestety nic nie zrobisz skoro jest już zakochany. Odpuść, niech idzie w cholerę, Ty już z niego pożytku w miłości mieć nie będziesz. Przykro mi.

ja to wszystko wiem , nie chce już się poniżać i żebrać o jego miłość , kiedyś w teorii to takiej opcji by nie było , tylko łatwo się mówi jak się nie jest w danej sytuacji

Skąd wiesz, że nie byłem lub nie jestem w takiej sytuacji? Myślisz, że trafiłem tu z nudów?

Żania napisał/a:

... nie rozumiem tylko jak on może planować życie z osobą która zna póki co tylko wirtualnie + to jedno krótkie spotkanie , po prostu zamienia mnie kobietę z krwi i kości na internetową panienkę , przecież oni w/g mnie w ogóle się nie znają a już za chwilkę maja razem mieszkać , naprawde nie daje sobie z tym wszystkim rady , teraz jak taka głupia cieszę się jeszcze że jest z nami ciałem chociaż już nie duchem , czy na prawdę można aż tak kogoś kochać - jak przestać .........???

No, to jest właśnie kwintesencja jego niedojrzałości i głupoty. Za 3 m-ce pewnie wszystko upadnie i może się ocknie z ręką w nocniku, zechce wracać, ale ...nie radziłbym przyjmować z powrotem, on już Cię skreślił, potraktował jak ścierę. Miej honor i godnie to przyjmuj, a potem zacznij układać sobie nowe życie.

Nie miałam tu na myśli Twojej sytuacji tylko że jak rozmawialiśmy z mężem hipotetycznie o zdradach itp to ja pewna byłam że to byłby ewidentny koniec a już troszkę inaczej się myśli gdy faktycznie taka sytuacja nastąpi , mogę do Ciebie napisać na gg ??

10 696

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

mogę do Ciebie napisać na gg ??

Pisz, w sumie po to numer ujawniłem :-)

10 697

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Żania,

Jakie to naiwne kochać kogoś przez gg a codzienność? Nie uda mus ię ukryć twarzy za słoneczkiem , czy chmurką , 24h online, życzę mu "powodzenia"

Nie martw się przypuszczam że prędzej czy później on pożałuje swego kroku, a Ty korzystaj z życia nie myśl o nim , myśl o sobie skoro On już nie potrafi, nie ma czasu czy się znudził.

Sama napisałaś masz dla KOGO! a jak to za mało to poszukaj jeszcze kogoś, zajmij ię pracą , studiami, zdrowiem , urodą czymkolwiek, bądź atrakcyjna a będzie skomlał, jeśli nie z miłości to zazdrości:P

10 698

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
czy jestem? napisał/a:

Jakie to naiwne kochać kogoś przez gg a codzienność? Nie uda mus ię ukryć twarzy za słoneczkiem , czy chmurką , 24h online, życzę mu "powodzenia"

Dokładnie a kto zna tych naszych mężów lepiej niż my , długoletnie żony . smile

10 699

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
czy jestem? napisał/a:

Żania,

Jakie to naiwne kochać kogoś przez gg a codzienność? Nie uda mus ię ukryć twarzy za słoneczkiem , czy chmurką , 24h online, życzę mu "powodzenia"

Nie martw się przypuszczam że prędzej czy później on pożałuje swego kroku, a Ty korzystaj z życia nie myśl o nim , myśl o sobie skoro On już nie potrafi, nie ma czasu czy się znudził.

Sama napisałaś masz dla KOGO! a jak to za mało to poszukaj jeszcze kogoś, zajmij ię pracą , studiami, zdrowiem , urodą czymkolwiek, bądź atrakcyjna a będzie skomlał, jeśli nie z miłości to zazdrości:P

No właśnie te wysyłanie emotek jak nastolatkowie  (teraz będą próbować w realu) dzięki za wszystkie słowa otuchy . wiem że muszę się wziąć w garść , mam nadzieję że kiedyś zatęskni bo chyba dopiero po stracie docenia to co miało, na razie nie jestem gotowa na nowego kogoś bo muszę przestać kochać jego

10 700

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Skarbonka
zgadza się , dziś go nawet zapytałam czy ona będzie potrafiła zadbać o ciebie tak jak ja , czy będzie wiedziała czego oczekujesz i do czego się przyzwyczaiłeś albo ja Cie przyzwyczaiłam(nic nie odpowiedział), a stary jest już na zmiany jakie będzie próbowała  wprowadzić

10 701

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

Skarbonka
zgadza się , dziś go nawet zapytałam czy ona będzie potrafiła zadbać o ciebie tak jak ja , czy będzie wiedziała czego oczekujesz i do czego się przyzwyczaiłeś albo ja Cie przyzwyczaiłam(nic nie odpowiedział), a stary jest już na zmiany jakie będzie próbowała  wprowadzić

Żania , nie myśl o tym .

Rób swoje, bądź piękna nie mów o niej źle,

Zauroczenie mija, a życie to nie kolorowe obrazki to problemy , schody po których trzeba się wspinać nie bądź tym wołem pociągowym niepotrzebnie się zmęczysz, jeśli tak robiłaś do tej pory pozbądź się balastu, skorzystaj z okazji,

jeśli to on Was podciągał w górę to tym bardziej stań na własne nogi a sama poczujesz się lepiej.

Głowa do góry jest tyle rzeczy i osób które warto jest kochać...( I kto to mówi?)

10 702 Ostatnio edytowany przez skarbonka (2013-09-21 10:49:34)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No właśnie , to nie jest takie proste , bo oni idą do nowych kobiet gdzie nie mają obowiązków a my z całym tobołem zostajemy same, z dziećmi które też trzeba pocieszyć ,z domem który kojarzy się z nimi z codziennymi obowiązkami ,które dla nas się nie zmieniły i jak tu się podźwignąć, żeby temu stawić czoła.

        czy jestem?

A dlaczego nie można o niej mówić źle? Jak ma się ochotę użyć wszystkich znanych epitetów pod jej adresem tym bardziej , że ona doskonale wiedziała co robi, wiedziała,że wpieprza się w czyjeś małżeństwo robiła to świadomie.

10 703 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-21 11:54:26)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:
czy jestem? napisał/a:

Żania,

Jakie to naiwne kochać kogoś przez gg a codzienność? Nie uda mus ię ukryć twarzy za słoneczkiem , czy chmurką , 24h online, życzę mu "powodzenia"

Nie martw się przypuszczam że prędzej czy później on pożałuje swego kroku, a Ty korzystaj z życia nie myśl o nim , myśl o sobie skoro On już nie potrafi, nie ma czasu czy się znudził.

Sama napisałaś masz dla KOGO! a jak to za mało to poszukaj jeszcze kogoś, zajmij ię pracą , studiami, zdrowiem , urodą czymkolwiek, bądź atrakcyjna a będzie skomlał, jeśli nie z miłości to zazdrości:P

No właśnie te wysyłanie emotek jak nastolatkowie  (teraz będą próbować w realu) dzięki za wszystkie słowa otuchy . wiem że muszę się wziąć w garść , mam nadzieję że kiedyś zatęskni bo chyba dopiero po stracie docenia to co miało, na razie nie jestem gotowa na nowego kogoś bo muszę przestać kochać jego

Żania nagminnym problemem u ludzi - bez sprowadzania sprawy do meritum poprzez podziały na płeć - jest nieumiejętność głębszego wyrażania nie tyle swoich uczuć, co nurtujących Nas z osobna problemów stricte związkowych.
I tak ma to miejsce w Twoim przypadku. Wielu z Nas - w tym również ja - padło tego ofiarą. Najprościej jest mówić komuś o tym z zewnątrz - przez gadulce, skype, meile i etc. - niż obgadać temat do szpiku kości we dwoje. choćby nawet miało boleć i powodować złość poprzez płacz.
To co robi Twój facet jest szantażem emocjonalnym na Tobie, a jeśli dojdzie do kontaktu w realu... do zdrady fizycznej jest niedaleka droga. Poszedł na całego, bo "znalazł" kogoś, kto jego bolączki "rozumie". Ale zarówno on jej jak i odwrotnie nie zna na tyle, co Wy siebie.
Chwilowe zauroczenie, motylkomania i etc., bo takie są tego objawy, niosą za sobą kolosalne w skutkach efekty. Nie tyle dla Ciebie co dla Niego. On poza nią świata nie widzi z tego w/w powodu i teraz masz dwa wyjścia: albo nakłonić go do wizyty u psychologa - nawet wspólnie - albo niestety wycofywać się rakiem z Waszego związku.
Zajmij się sobą  - i dziećmi smile - "po kokardę", ale sobą przede wszystkim. Jeśli on nie widzi jakichkolwiek podstaw do ratowania Waszego związku, bo ona jest "ważniejsza" - tak kolokwialnie i brutalnie mówiąc... nic tu po Tobie.

10 704

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

BAGS Ty chyba nie przeczytałeś ze zrozumieniem. Ona już rozmawiała z mężem . Żania wszystko wie, twardo stąpa po ziemio podobnie zresztą jak ja nasze przypadki są bardzo podobne. A wygadania się na forum jest formą pomocy samemu sobie, żeby żyć ze świadomością że nie jesteśmy w tym SAME

10 705

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
skarbonka napisał/a:

BAGS Ty chyba nie przeczytałeś ze zrozumieniem. Ona już rozmawiała z mężem . Żania wszystko wie, twardo stąpa po ziemio podobnie zresztą jak ja nasze przypadki są bardzo podobne. A wygadania się na forum jest formą pomocy samemu sobie, żeby żyć ze świadomością że nie jesteśmy w tym SAME

Czytałem ze zrozumieniem i w tym samym co i Wy celu jestem na forum. Nie mniej jednak tli się w Was - bo we mnie już dawno zgasło smile - światełko nadziei by partnera jakoś z tego błędnego koła wyrwać. Wyrwać Waszym udziałem w tym kołowrotku. A to jest niestety awykonalne, dopóki oni sami się o tym SAMI nie przekonają.

10 706

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Teraz to wiem,że przeczytałeś ze zrozumieniem. Tak masz rację tli się. I ja sobie zdaje sprawę że on dorosły człowiek zdecyduje sam za siebie, ale nie zrozumiem chyba nigdy dlaczego nie wybrał mnie. I nigdy tak po prostu o nim nie zapomnę.

10 707

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
skarbonka napisał/a:

Teraz to wiem,że przeczytałeś ze zrozumieniem. Tak masz rację tli się. I ja sobie zdaje sprawę że on dorosły człowiek zdecyduje sam za siebie, ale nie zrozumiem chyba nigdy dlaczego nie wybrał mnie. I nigdy tak po prostu o nim nie zapomnę.

Powód jest banalnie prosty - niedojrzałość intelektualno - emocjonalna do bycia z kimś w związku. Bo o problemach w nich się mówi między sobą, a nie ucieka w otoczenie i świat wirtualny. O czymś takim jak rozmowa uczą Nas od małego, ale jak widać nie każdy potrafi z tego zrobić użytek; a już w związku zwłaszcza.
Ich zauroczenie i olewczo-ignorancki stosunek do Was, będące glównym powodem rozpadu - podałem w poście do Żanki. To jest jedynie wierzchołek całego clou Ich problemu, przez który Wy cierpicie.
Czują a raczej czuli się niekochani i niedoceniani w związku, co znalazło odzwierciedlenie w "panience ze szklanego ekranu". Dlaczego Wy poszłyście w odstawkę? Odpowiedź jest prostsza niż myślisz. Umieją powiedzieć innym to, o czym z Wami nie potrafili porozmawiać; a przyciśnięci do muru zaczną przebąkiwać coś o sygnalizowaniu problemu. Sygnalizowali to indianie, ale dymem.

10 708 Ostatnio edytowany przez skarbonka (2013-09-21 13:46:20)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A mi się wydawało ,że rozmawiamy i mówimy sobie wszystko ,tak przynamniej było do czasu pojawienia się "koleżanki". On mnie odsunął od siebie ja to widziałam ale wtedy nie zdawałam sobie sprawy dlaczego. I też pytałam,rozmawiałam,prosiłam. Generalnie to on wtedy mógł wymagać ode mnie wszystkiego ,a ja zrobiłabym wszystko żeby mnie już nie odpychał i on to wykorzystał, tak jak wcześniej napisałeś ,że mąż Żani stosuje szantaż emocjonalny. Tak to prawda. Czasem coś do mnie dociera. smile
Już od tygodnia to wałkuję a bardzo chciałabym być po....

10 709

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie

czy jestem? no właśnie on by chciał żeby przez całe życie było tak jak na początku małżeństwa- cud miód i orzeszki ale wiadomo życie to nie bajka i z czasem przybywają problemy a on che cały czas na różowo tylko on nie zdaje sobie sprawy że nie wkracza w związek nowy z czysta karta tak jak to było u nas  tylko troszeczkę zapełnioną i już od samego początku będą mieli pod górkę

bags - próbowałam go nakłonić do wizyty u psychologa itp ale coś Ty nawet o tym nie chciał słyszeć , zgadza się że łatwiej  komuś obcemu mówi o swoich problemach ale jak go pytałam czemu do mnie nie przyszedł szczerze pogadać skoro czuł że coś się kończy to powiedział że przecież "coś " mówił a reszty miałam się domyśleć - a co ja jasnowidz jestem (dobre z tym sygnalizowanie dymem wink , tak ona jest teraz dla niego najważniejsza i wiem że ani prośbą ani groźbą nic nie zdziałam

skarbonka mi też się  wydawało że rozmawiamy o wszystkim no widać żyliśmy na dwóch różnych planetach

Nasza rozmowa z dzisiaj oczywiście powiedziałam że już więcej nie będę ale no właśnie spytałam go czy jest pewien na 100 % swojej decyzji , odpowiedział że na 99 % bo zostawia sobie furtkę , powiedziałam mu że furtka jeszcze jest uchylona , to zapytał jak długo będzie , powiedziałam że nie mogę mu podać daty ale z czasem ta furtka pewno będzie się zamykać aż się zatrzaśnie i tylko kluczykiem będzie można ją otworzyć ale ten kluczyk trzeba będzie jeszcze mieć i jeszcze jedno m?śle że decyzję o wyprowadzce podjął pod wpływem jej słów , wiecie co mu kiedyś powiedziała że strasznie jej ciężko z tym że on jeszcze z nami mieszka, przebywa i kładzie się ze mną do jednego łóżka no kurna biedactwo jej ciężko mąż twierdzi że to nie jest pod wpływem jej słów ale on będzie bronił swoich racji do upadłego nie ważne czy ma rację czy nie , pod znakiem zapytania stoi też kiedy ona pojawi się w Gdańsku bo mieli ją przenieść z fili z tej Piły do Gdańska ale na razie nie wiadomo więc jeszcze chwilkę będzie miał okazje jeśli się wyprowadzi pomieszkać sam i bez niej i bez nas może dobrze mu to zrobi i jeszcze coś przemyśli, ale wiecie co stwierdziłam że ten szantaż emocjonalny o którym pisał bugs to jest straszna rzecz bo drugi człowiek wykorzystuję swoją "władzę"to że wie ze  kochany do gnojenia drugiej osoby bo jak można to nazwać a to bardzo boli może nawet bardziej od przemocy fizycznej (nie wiem nie doświadczyłam)

10 710 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-21 16:28:16)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

ale wiecie co stwierdziłam że ten szantaż emocjonalny o którym pisał bugs to jest straszna rzecz bo drugi człowiek wykorzystuję swoją "władzę"to że wie ze  kochany do gnojenia drugiej osoby bo jak można to nazwać a to bardzo boli może nawet bardziej od przemocy fizycznej (nie wiem nie doświadczyłam)

Doświadczyłaś i doświadczasz a nawet nie wiesz (nie tylko w związku)...

Poczytaj na tym dziale wątek "umarł król, niech żyje królowa".

Czy jest Wam (boleśnie) znajomy, któryś z poniższych symptomów?
1. Wszelkimi sposobami starasz się uświadomić partnerowi niewłaściwość jego zachowań, z których wynika Twoje rozgoryczenie, smutek i frustracja. Tłumaczysz, namawiasz do terapii, perswadujesz, piszesz, odwołujesz się do uczuć wyższych, posuwasz się do szantażu emocjonalnego, żeby tylko zostać przez niego usłyszaną i zrozumianą.
2 .Mimo zapewnień, nie doczekujesz się żadnych zmian, jakie ustaliliście i jakich słusznie oczekiwałaś i wbrew logice to Ty podejmujesz starania, żeby ?naprawić? siebie.
3. Wyświadczasz mu rozmaite ?przysługi?, żeby zasłużyć na jego uważność i żeby zobligować go do adekwatnych działań na rzecz Ciebie i waszego związku.
4.Tłumaczysz go przed otoczeniem i chronisz go przed konsekwencjami jego destrukcyjnych działań albo zaniedbań, karkołomnych posunięć finansowych, skutków jego uzależnienia itp.
5. W obawie przed jego złością (krytyką, nieprzychylnością, kolejnym ciągiem alkoholowym lub kolejnymi zdradami) znosisz z trwogą jego poirytowanie, albo wbrew sobie udajesz zachwyt, gdy przedstawi Ci kolejny pomysł na wasze życie, który z daleka pachnie problemami albo zwyczajnie Ci się nie podoba.
6. Ostatecznie poddajesz się w swoich próbach nawiązania komunikacji, gdy po raz kolejny wspólne ustalenia łamane są w krótkim czasie od ich podjęcia i, mimo Twoich wysiłków, wszystkie problemy, które starasz się zażegnać nie znikają, a wręcz się nasilają.
7. Głupiejesz na skutek coraz bardziej irracjonalnej i coraz bardziej agresywnej argumentacji w dowolnym sporze.
8. Doznajesz frustracji, kiedy pomimo kilku trafnych samokrytycznych spostrzeżeń partnera na temat błędów, jakie popełniał, i deklaracji zmian, błędy owe popełnia nadal i z jeszcze poważniejszymi konsekwencjami, za które nie chce wziąć odpowiedzialności i winą obarcza Ciebie.
9. Z niedowierzaniem słuchasz wygłaszanych przez niego przy znajomych lub rodzinie historii o jego rzekomych sukcesach w pracy lub wizjach fenomenalnych transakcji, a każda Twoja realistyczna uwaga odnośnie nieprawdziwości bądź iluzoryczności owych osiągnięć traktowana jest jak napaść, upierdliwość i brak wiary w jego możliwości. W pewnym momencie przestajesz już oponować, bo nie dajesz już wiary własnemu osądowi sytuacji.
10. Jesteś zdezorientowana ciągłym wypieraniem jednych lub przekręcaniem innych faktów (od tych małej wagi po te kluczowe) oraz tym, że sieć jego większych i mniejszych kłamstw zatacza coraz szersze kręgi.
11. Czujesz się zmuszana do akceptowania jego irracjonalnych pomysłów.
12.Jesteś wyczerpana przemiennością jego euforii i stanów depresyjnych, miłości i zaraz potem pogardliwego chłodu, wizjonerstwa i kolejnych rażących potknięć.
13. Narasta w Tobie poczucie, że jesteś całkowicie lekceważona na każdym polu, a Twoje uwagi na ten temat traktowane są przez partnera pogardliwie i protekcjonalnie.
14. Swoje porażki partner usprawiedliwia ingerencją osób trzecich albo fatalnymi zbiegami okoliczności. Swoje naganne, obraźliwe, agresywne, lekceważące zachowania wobec Ciebie usprawiedliwia tym, co robisz Ty (?Zobacz, do czego mnie doprowadzasz.?)
15 .Zawsze znajduje ?logiczne? wytłumaczenie dla swojego braku zaangażowania w waszą relację i żerowania na Twoim zaangażowaniu, wymuszonym jego agresywną biernością (nadmiar pracy, choroba, zły nastrój, Twoje rzekomo niewłaściwe zachowanie).
16. Niektóre jego zachowania zaczynają Cię przerażać.
17. Odczuwasz, że nie masz kontroli nad swoim życiem, sferą finansową, emocjonalną, a Twój umysł nie odpoczywa, bo trwa w oczekiwaniu na kolejne ?atrakcje?.
18. Przeżywasz stres widząc, że partner stosuje podwójną moralność ? inne zasady głosi wobec otoczenia, inne stosuje w rzeczywistości oraz nakłania Cię do tego samego. Twój opór charakteryzuje jako brak elastyczności i wymierzoną przeciwko niemu zrzędliwość. Narasta rozdźwięk między tym, jak postrzegają go ludzie z zewnątrz, a tym, co widzisz Ty.
19. Czujesz się osamotniona i odizolowana od znajomych i rodziny na skutek jego ciągłego ich dyskredytowania i kpienia z Twoich relacji ze światem zewnętrznym.
20. Wyraźnie czujesz się wykorzystywana i zauważasz też interesowność cieplejszego stosunku partnera wobec Ciebie, gdy chce uzyskać od Ciebie pomoc i zaangażowanie w jakieś jego potrzeby.

Jeśli ten pakiet zawiera choć jedno "TAK" ? to witam w klubie. Macie sporo do zrobienia.... blog "moje dwie głowy" to tak na cito.

10 711

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No to ładnie , może wstyd się przyznać , ale wszystkie punkty pasują. Przez rok czasu właśnie to przerobiłam.
Ja Ciebie to powinnam po stopach wycałować smile

10 712

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

bugs ze smutkiem stwierdzam że z tego pakietu na  połowę stwierdzeń odpowiedź brzmi tak sad

a jeszcze coś odnośnie tej uchylonej furtki to wiem że jeśli chciałby z niej skorzystać gdyby mu z tamtą nie wyszło to chyba jakby już wchodził to przytrzasnełabym mu .... wink i myślę że nawet szantaż aby spróbować dla dzieci by nic nie dał bo nie mam zamiaru fundować im huśtawki emocjonalnej , póki jeszcze jej nie ma z nim furtka jest uchylona ....

10 713

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mam dziś kryzys. 13 dzień od rozstania, powoli zaczyna do mnie docierać. Pół dnia ryczę, walczę ze sobą żeby do niego nie napisać, nie zadzwonić. W poniedziałek są moje urodziny i mieliśmy spędzać je i ten weekend razem. Pęka mi serce i cały czas te wspomnienia. Zrobiłabym wszystko żeby cofnąć czas... Poradźcie jak to przeżyć bo mam ochotę leżeć na podłodze i wyć w głos...

10 714

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
remedios napisał/a:

Mam dziś kryzys. 13 dzień od rozstania, powoli zaczyna do mnie docierać. Pół dnia ryczę, walczę ze sobą żeby do niego nie napisać, nie zadzwonić. W poniedziałek są moje urodziny i mieliśmy spędzać je i ten weekend razem. Pęka mi serce i cały czas te wspomnienia. Zrobiłabym wszystko żeby cofnąć czas... Poradźcie jak to przeżyć bo mam ochotę leżeć na podłodze i wyć w głos...

remedios ja w podobnej sytuacji  będę prawdopodobnie od 1 października będę liczyła dni ,na razie sobie też nie potrafię pomóc ale bądź po prostu dzielna chcesz płakać płacz ja już chyba wypłakałam limit za cały rok
straszne jest to że tylu ludzi jest porzucanych sad

10 715

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

a jeszcze coś odnośnie tej uchylonej furtki to wiem że jeśli chciałby z niej skorzystać gdyby mu z tamtą nie wyszło to chyba jakby już wchodził to przytrzasnełabym mu .... wink

Dobre smile Tak trzymaj

10 716

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

nowe informacje w watku, jezeli ktos chce to moze odpowiedziec . http://www.netkobiety.pl/t46590.html

10 717

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

http://www.youtube.com/watch?v=WaSy8yy-mr8

10 718

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
sluuu napisał/a:

http://www.youtube.com/watch?v=WaSy8yy-mr8

mądre słowa tylko jak to wykonać ...??

10 719

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hej kobietki, witam w klubie... u mnie od kwietnia to samo co u Was.. Żania, mój Mąż również wybrał panienkę z internetu niż mnie własną żonę... z tym, że Ona niby wielce zakochana w nim za każdym razem odwoływała umówione spotkania. A On bieduleczek wielce zakochany wciąż naiwnie trwa i myśli, że będą już wiecznie razem... Tymczasem Ona pogrywa z nim jak chce..Zrywa z nim, to wraca... pozwala innym kolesiom poznanym przez neta przyjeżdżać do siebie i wstawia zdjęcia z nimi na Facebook, a mój Mężulek umiera z miłości, i jest na każde jej skinienie mimo to.. Patologia straszna. Ja mimo wszystko go wciąż kocham (czasem brzydzę się sama sobą za to), i nie mogę patrzeć na jego poczynania.. Zaś kontakt z jakimkolwiek innym facetem mnie paraliżuje.. Łączę się z Tobą w tym bólu, wiem jak to boli.. I wciąż zadaję sobie to samo pytanie co Ty.. Czemu nie wybrał mnie.. kobiety, żony która zrobiłaby dla niego wszystko, która go wspierała, kochała i życie by za niego oddała, dla nic nie wartej "kobiety" którą może mieć każdy...? Nigdy tego nie pojmę...


Remedios...współczuję...u Ciebie to 13 dzień, u mnie leci 5 miesiąc.. i kiedy już ostatnio myślałam, że jakoś zaczynam sobie z tym radzić i powoli iść do przodu..znów mnie chwyciło.. znów wyję każdej nocy, w najmniej odpowiednich momentach... Wczoraj wystarczył tylko widok jesiennych drzew, spadających liści, pochmurnego nieba - bym wyła całą drogę ze sklepu tak ot, po prostu.. Strasznie to ciężkie... Też mam ochotę jak Ty połozyć się, wyć w niebogłosy i dodatkowo.. już nigdy się nie obudzić.. Za cięzkie to wszystko ehh...

10 720

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie

właśnie wróciliśmy z kościoła i wiecie co dziś było na mszy- odnowienie przyrzeczeń małżeńskich - dosłownie ironia losu , akurat tak się złożyło że nie siedzieliśmy obok siebie ale ja powtórzyłam a mąż nie i nawet nasza córka to widziała jak wracaliśmy i jeszcze chwilkę temu stwierdził że specjalnie to zrobiłam że niby wiedziałam że takie coś będzie a ja pierwszy raz się z czymś takim spotkałam , spytałam go czy nie uważa że to jakiś znak dla nas , stwierdził że nie wierzy w żadne znaki , serce mi w kościele rozpadało się na milion kawałeczków , teraz na chwilkę pojechał do pracy ale wróci na obiad i potem rozmowa z dziećmi -akurat dziś gdzie byli w kościele świadkami  tego wszystkiego i jeszcze ksiądz na koniec powiedział że mąż powinien dziś zaprosić żonę na randkę na kolacje przy świecach a my im zakomunikujemy że tata się wyprowadza bo mamy problemy , tak to na razie chcemy im przekazać i że może być opcja że wróci ale też taka że nie będziemy już razem mieszkać - myślicie że to dobra opcja ?

nielegalna to u Ciebie też straszna sytuacja , a mieszkacie jeszcze razem ?? ja takie same pytania jak Ty sobie zadaje , jestem z Tobą , mój jeszcze się nie wyprowadził a już za nim tęsknię , to tak bardzo boli , dobrze że trafiłam na to forum tu mnie każdy rozumie i jest chwilkami lżej

10 721

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Żania, nie, nie mieszkamy razem.. już od 5 miesięcy. Wyprowadziłam się od razu na drugi dzień, kiedy tylko odkryłam, że mnie zdradza. Nie zatrzymał mnie..Ja na samym początku myślałam, że serce pęknie mi z tęsknoty, ja nie żyłam - ja tylko istniałam.. od tego czasu, widzieliśmy się 3 razy, za każdym razem próbowałam namówić go na terapię, ponieważ widziałam, że jest między nami jeszcze chemia, On sam to czuł, i kiedy już wydawało się, że może będzie lepiej, że może coś do niego trafia.. wycofywał się..mówił, że moglibyśmy spróbować, gdyby nie było jej.. a ja wtedy czułam się jak gówno - jak nic nie znacząca istota, czułam i do dziś czuję się nikim. Czuję się gorsza, czuję że nic nie znaczę...Jego kochanka to bardzo zły człowiek. Tak jak u Ciebie - wiedziała od początku, że ma żonę mimo wszystko brnęła w to dalej, nigdy nie zapomnę jak przyjechałam po rzeczy, jak zadzwoniła i powiedziała do mojego męża- żeby mnie wyrzucił z domu i kazała mi "spierda...". Nigdy nie zapomnę tych chwil, tego upokorzenia. To zostaje w człowieku na całe życie..A ja głupia mimo wszystko wciąż czekam, wciąż kocham - wiem, że za bardzo, że jestem od niego uzależniona - boję się, że nigdy przy nikim nie będę się już czuć tak jak czułam się przy nim, że w każdym mężczyźnie będę szukać jego namiastki.. To tak wciąż boli, że czasami nie mogę wytrzymać..

Co do Twojej dzisiejszej sytuacji, to wyobrażam sobie jak musiałaś się czuć.. Wydaje mi się, że Twój Mąż specjalnie nie powtórzył tych słów.. na złość Tobie. Co do dzieci - myślę, że powinny znać prawdę. Mimo, że jest brutalna, ale nie powinniście ich oszukiwać. A co, jeśli Tatuś jednak nie wróci? A one będą żyły wciąż nadzieją? Wiem jak to jest.. bo sama byłam takim dzieckiem.. Niemniej jednak trzymam za Ciebie mocno kciuki, aby decyzja którą podejmiesz była dla Ciebie i dzieci jak najlepsza :*

10 722

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mądre słowa tylko jak to zrobić? Hymm
Nie wiem na ile przydadzą się Wam moje rady, ale podziele się nimi.
Zdradzano mnie jak kochałam prawdziwie kiedyś nie mając doświadczenia życiowego. Teraz z góry zakładam że KAŻDY mężczyzna i większość kobiet zdradzą jeśli nadarzy się temu okazja. Nie ma na to rady to chyba jakiś błąd natury ludzkiej czy co. Odkąd żyje z tym przekonaniem, nie kocham już naiwnie i nie jestem krzywdzona, tylko życie z kimś bez miłości też nie jest rozwiązaniem. Jestem kochana przez mężczyzn, no ale co z tego jak im nie ufam i przez to nie kocham, bo to ważne połączenie. Jestem świadkiem tego jak moja kochająca mama jest zdradzana przez tatę i jak ona wyparła ten fakt ze świadomości. Przykre to, ale albo dojrzeje się do faktu, że to się stało, albo uwierzy się komuś innemu i mam nadzieje, że jemu nie przytrafi się okazja,

10 723 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-22 19:16:26)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Żania napisał/a:

odnowienie przyrzeczeń małżeńskich - dosłownie ironia losu , akurat tak się złożyło że nie siedzieliśmy obok siebie ale ja powtórzyłam a mąż nie

Widzę Żania, że Ty podobnie jak ja swego czasu przykładasz wielką wartość do słów sakramentu małżeństwa. Mi tak to zostało do dzisiaj smile
Dla Nich, osób tak "medialnie" zauroczonych to jest nic nie znaczący aspekt w konfrontacji z kochankami. Kurza ślepota, pomroczność jasna, nie wiem.

Ja w swojej walce użyłem ciężkiego kalibru, bo poprosiłem Naszego duchownego o wstawienie się w rolę mediatora. Liczyłem na fakt, iż On jest autorytetem dla żony i osobą przygotowującą Nas do ślubu w kwestii nauk, to coś na tym zyskam.
Autorytet stał się za przeproszeniem szatanem a ja, to już wiadomo...

Tymi kategoriami i wartościami sakramentalnymi niestety nic nie ugrasz... sprawdzone i doświadczone.

10 724

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Bags,

u mnie zadzialalo.Powiedzialam mojemu mezowi, ze jesli Bog istnieje, to zna prawde. I wiesz co? Zamknal sie. Tym samym przyznal sie do zdrady.

10 725

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
sluuu napisał/a:

Teraz z góry zakładam że KAŻDY mężczyzna i większość kobiet zdradzą jeśli nadarzy się temu okazja. Nie ma na to rady to chyba jakiś błąd natury ludzkiej czy co.

Oczywiście błędne założenie, którego konsekwencje opisujesz poniżej. Samo zło.
Zdradzanie to objaw niedojrzałości, tchórzliwości i nieposiadania jaj. Gwarantuję, że nie każdy facet tak ma. Sztuka to nauczyć się odsiewać ziarno od plew i na to warto poświęcić czas i energię. Wymaga to troszkę zapoznania się z psychologią. Ale przede wszystkim na przeanalizowaniu swojego związku, co w nim sygnalizowało od samego początku, że partner jest gówniarzem i tchórzem, bo coś na pewno było, tylko miłość i ufność wytrącają z rąk narzędzia trzeźwej oceny sytuacji.

sluuu napisał/a:

Odkąd żyje z tym przekonaniem, nie kocham już naiwnie i nie jestem krzywdzona, tylko życie z kimś bez miłości też nie jest rozwiązaniem. Jestem kochana przez mężczyzn, no ale co z tego jak im nie ufam i przez to nie kocham, bo to ważne połączenie. Jestem świadkiem tego jak moja kochająca mama jest zdradzana przez tatę i jak ona wyparła ten fakt ze świadomości. Przykre to, ale albo dojrzeje się do faktu, że to się stało, albo uwierzy się komuś innemu i mam nadzieje, że jemu nie przytrafi się okazja,

W przypadku zdrady to nie okazja czyni zdrajcę, ale zdrajca się ujawnia w sytuacji okazyjnej w kimś słabym, tchórzliwym i niedojrzałym. W dupku, mówiąc kolokwialnie.

Posty [ 10 661 do 10 725 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 163 164 165 166 167 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026