netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 507 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 162 163 164 165 166 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 596 do 10 660 z 14 840 ]

10 596

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
nie do konca szczesliwa napisał/a:

caly czas mam nadzieje, ze odezwie sie do mnie. Mieszkamy niedaleko siebie i czesto jestem zmuszona go widywac, niestety:(. wiem, ze teraz imprezuje ze znajomymi, alkohol, imprezy... Ale zastanawia mnie jedno- dlaczego tak nagle sie zmienil?? Gdyby ktos powiedzial mi jakis czas temu, ze on e mna zerwie to bym go wysmiala...:(

Wiara czyni czasem cuda ale jest matką......................niestety.

10 597

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Muszę iść chyba do psychiatry.I wcale nie żartuję.Mój gniew i złość już się gdzieś ulotniły a została tęsknota.Kurcze nie jestem naiwną blondynką dlaczego nie mogę dać sobie spokój z tym dupkiem.Bo jak mozna nazwać gościa który pływał sobie łodeczką z koleżanką gdy ja pakowała i wynosiłam ostatnie rzeczy.Kurcze.Te mysli że jednak mogłam coś więcej zrobić,lepiej się zachować.I ten strach w środku mnie?zaczyna mi odbijać?ehhhh

10 598

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
paprotka85 napisał/a:

Muszę iść chyba do psychiatry.I wcale nie żartuję.Mój gniew i złość już się gdzieś ulotniły a została tęsknota.Kurcze nie jestem naiwną blondynką dlaczego nie mogę dać sobie spokój z tym dupkiem.Bo jak mozna nazwać gościa który pływał sobie łodeczką z koleżanką gdy ja pakowała i wynosiłam ostatnie rzeczy.Kurcze.Te mysli że jednak mogłam coś więcej zrobić,lepiej się zachować.I ten strach w środku mnie?zaczyna mi odbijać?ehhhh

Psychiatra czy Pani terapeuta psycholog to najgorszy wybór w życiu,to oznacza że spadliśmy na koszmarne dno,po jaką cholerę tam zaglądać.

10 599

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

masz lepsze rozwiazanie skoro twierdzisz że prawdziwy ból przede mną?nie wystarczy że jak spotkam go na mieście z Nią to w domu wyję?Pamieta jeszcze jaki potrafił być miły a pod koniec kawał gnoja.Dlaczego tak sie zmienił i ranił mnie-osobę która zaesze przy nim był i wspierała go ehhhhh

10 600

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

paprotka85



Widzisz, ja bylam u psychologa, myslalam, ze pomoze mi sie z tym uporac, po samej rozmowie bylo mi lzej, ale w momencie gdy wrocilam do domu zaczelo sie to samo...:(. Wiem, ze jest Ci ciezko. Nie wiem co ja bede przezywala gdy zobacze go na ulicy z inna, to bedzie cos okropnego:(. Sni mi sie po nocach, nie wiem jak go wymazac z pamieci:(. Mamy ten sam problem:( ale mam nadzieje, ze [rzyjdzie taki dzien gdzie spotkamy sie na forum i bedziemy sie smialy z tego wszystkiego...

10 601

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

nie do końca szczęśliwa



witam!ja nie wiem za kim tęsknie przecież to dupek,z problemami emocjonalnymi.Zastąpił mnie inną zanim zdążyłam się wyprowadzić z naszego wspólnego domu.Który urządzałam przed ślubem.Naiwna debilka więc teraz mam za swoje.Szybko zapominał te 5 lat razem i ma inną.
Mam nadzieję że za jakiś czas pośmiejemy się z tego topiku i same nie będziemy wiedziały dlaczego tak cierpiałyśmy

10 602

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

paprotka85


Tez mam taka nadzieje choc na dzien dzisiejszy jest zle:(. Nie potrafie zapomniec o nim, nie wiem jak dlugo mi to zajmie:(. Bylam pewna, ze bedziemy juz razem do konca zycia, obiecal mi to... nie wiem dlaczego tak postapil. chcilabym go znienawidzic, ale nie potrafie:(. Twoj byly poszedl do innej. Natomiast ja nie wiem czy moj byly ma inna... boje sie ze pewnego dnia spotkam go z inna:(. tego boje sie najbardziej:(

10 603

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ja chwilowo znikam będę około 18ej głowa do góry kochana.Potrzebujemy teraz wsparcia i tutaj je dostaniemy :*

10 604 Ostatnio edytowany przez wierny_tomasz (2013-09-16 13:26:02)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kurczę, kobiety! Wyluzujcie!
Tęsknicie do moralnego zera, dupka i niedojrzałego szczeniaka??? Co z Wami? Mało Wam jeszcze syfu w życiu narobili??
Ocknijcie się i odetnijcie ostrym cięciem przeszłość, wlazłyście w niezły kanał i nie ma do czego kurna tęsknić!
Jak wdepniecie na trawniku w gówno to myjąc buta też tęsknicie za kolejną śmierdzącą niespodzianką podczas spaceru?
Popatrzcie wokół, nawet tu na forum, pełno jest wartościowych facetów a Wy myślami uganiacie się za pokrakami mentalnymi, to cokolwiek niemądre.

Głowy do góry, uśmiech na twarz i wyjść do ludzi, pokazać się z dobrej strony, ktoś wartościowy Was w końcu dostrzeże i doceni.

10 605

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

wierny_tomasz



Wiele razy tlumaczylam sobie, ze skoro tak postapil w wcale mnie nie kochal, ze nie jest awrt moich lez itd. ze tem moj problem to tak na prawde kropla w morzu. Ludzie maja gorsze problemy i musza dac sobie rade. Ale no kurcze- nie idzie, no:(( boli to. Wiem, ze mam rodzine, ktora mnie kocha, i w ogole ale ta milosc moja do niego jest tak silna i gleboka, ze odkochac sie nie moge tak odrazu i za pwne nigdy sie nie odkocham, blizna zostanie juz...

10 606

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:

mayk222 pojechał defetyzmem, to ja odwróce kota ogonem.

Jest piękna jesień, zza chmur wyłania się co jakiś czas zębate słońce i mimo ogólnego chłodu dodaje otuchy i radości. I nadziei.
Coraz mniej boli porzucenie, coraz wyraźniej widać, że nie była warta ofiarowanych jej uczuć, oddania, szczerości i miłości. Coraz bardziej przebija się myśl, że w sumie dobrze się stało, bo żyłem w fałszu i ułudzie, w matrixie kłamstw i ściemy, jak niewidomy wyciągałem ręce i dotykając pustki myśłem, że to życie.
A teraz wiem, że za chwilę lub dwie zdarzy się coś pięknego i prawdziwego, że dam sobie kolejną szansę, lecz tym razem nie pochopnie i nieostrożnie, że tym razem nim powiem "kocham" to będę długo słuchał i mówił, patrzył i myślał. Że tym razem się uda. I życzę tego wszystkim skopanym przez gówniarską pseudomiłość niedojrzałych pseudopartnerów.

Będzie dobrze! :-)

Witam Was moi Drodzy:) Szczególnie nowe Duszyczki.. Jakie to przykre, że przybywa nas wciąż.. 

Kidysbylam- pytałaś jak weekend i chyba post Tomasza będzie najlepszą odpowiedzią. Mimo pogody niesprzyjającej weekend udany, na uczelni, po uczelni "integrowaliśmy się" smile Dałam się zaprosić na niedzielny obiad i spacer... smile W sumie niewiele myślałam o Eks. (wow!) Szczerze mówiąc nawet jechanie pociągiem przez jego miasto dało się przeżyć. Oparłam głowę o okno, zamknęłam oczy i po prostu przetrwałam. Dało się smile Pomimo chwilowych dołów, które wciąż wracają, to jeśli spojrzę na to z boku, to jest coraz lepiej.. Coraz mniej emocjonalnie myślę o tym człowieku. Jest mi coraz bardziej obcy, co mnie baardzo cieszy... Zdarzają się momenty krytyczne, ale to tylko chwilowe i staram się je przeczekiwać.. Wypożyczyłam dwie obszerne pozycje z biblioteki, więc będzie zajęcie na wieczory smile No i zauważam, że zaczynam "żyć sama". Już nie myślę o tym, co on by powiedział na jakąś moją decyzję, czy coś, co kupuję jemu by się spodobało. Nie towarzyszy mojemu życiu. Umiem już to rozgraniczyć, co też jest dla mnie postępem, bo jeszcze niedawno kupując buty zdarzyło mi się pomyśleć o jego opinii. Dziś, kupując lakier do paznokci, nawet o nim nie pomyślałam. Łapiąc się na takich błahostkach cieszę się jak małe dziecko. Z drogerii do samochodu szłam uśmiechnięta, co się wróciło uśmiechem innego mężczyzny. smile Myślę więc, że nie jest źle. A jak Twój weekend ?

Tomasz- Twój post, jak pisałam jest mi bardzo bliski. zwłaszcza zdanie "Jak niewidomy wyciągałem ręce i dotykając pustki myślałem, że to życie"... Piękne słowa, a jakie prawdziwe... Ale tak jak piszesz- za chwilę lub dwie wydarzy się coś pięknego, ja w to głęboko wierzę. Ba, nawet sobie myślę, że coś piękniejszego. smile Że zasługuję na więcej niż tą fałszywą miłość, jaką byłam darzona. W końcu nic nie dzieje się bez przyczyny.

nie do końca szczęśliwa, paprotka- Doskonale wiem, co czujecie, ba, wszyscy tutaj wiemy co czujecie, wystarczy zajrzeć do naszych pierwszych postów. U mnie za dwa dni miną 2 miesiące (chyba to opiję tongue ) i  jest naprawdę lepiej! Ten cały ból mija, tylko pozwólcie sobie na to. Płacze, żale, nie wychodzenie z domu, nie dbanie o siebie- ok, rozumiem, przeżyłam. Ale przychodzi taki moment, że włącza się złosć na tych złamasów, że przez niego macie podpuchnięte oczy i nie pomalowane paznokcie i wtedy jest czas, żeby wstać, otrzepać się i mimo bólu żyć. Łatwo nie będzie, jeszcze długo, ba, w weekend mi się śnił.. Ale uznałam, że to nic takiego, od razu po przebudzeniu wstałam,żeby nie myśleć o tym śnie i reszta dnia naprawdę upłynęła znośnie! I wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale z każdym dniem będzie łatwiej, lżej.. Trzymajcie się ciepło :* Jak ciężko- to na forum płakać... Ja też tu wracam jak bumerang smile

Miłego dnia. smile

10 607 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-09-16 15:25:27)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi - bardzo ladnie wszystko podsumowalas smile Mam na mysli rady dla nowych 'porzuconych'.... i w ogole te nasze 'milosci'. u mnie mimo ,ze caly czas zapieralam sie ze on mnie naprawde kochal, ze naprawde bylo dobrze - to choc teraz nadal poniekad tak uwazam, ze to bylo dobrych 5 lat, to juz patrze na to inaczej. Wiem, ze wtedy mnie niby nie oszukiwal, ale co z tego, skoro to, co czul, mimo ze dobre i pozytywne okazalo sie tak nietrwale, niedojrzale, bo nagle mu sie odwidziala bo kilku latach. Po prostu ma to dla mnie duuuuuuuuuzo mniejsze znaczenie, nawet ta jego 'milosc' do mnie, jesli kiedykolwiek byla prawdziwa, teraz ma bardzo male znaczenie. wczesniej, skupialam sie na tym mega- no przeciez tak bardzo mnie kochal, no przeciez bylo taaaak dobrze. Dzis wiem, ze wcale AZ tak dobrze nie bylo. oczywiscie ze nie byly to powody do rozpadu malzenstwa, bo wystarczyloby troche dojrzalosci, checi do komuikacji i lpeszego porozumienia sie, ale skoro sie juz stalo, to mysle ze moze wlasnie spotka mnie cos jeszcze lepszego, ktos kto mnie NAPRAWDE zrozumie.... bo my sie chyba nie rozumielismy tak do konca, tu mu musze po 5 miesiacach przyznac racje.

Niewazne, u mnie cisza na morzu. JM sie nie odzywa, mimo ze mial przyjechac pod koniec zeszlego tyg podpisac ze mna umowe. nie odzywa sie, nie pyta o papiery z banku. totalnie zero i az mnie to przeraza troche. mam nadzieje ze czegos nie szykuje.....

a u mnie? weekend fajnie. wzielam zycie troche za 'rogi', szaleje troche smile) a co mi tam... krzywdy nikomu nie robie. Z lokatorem, no co tu duzo gadac, cos tam jest na rzeczy. w piatek przyjezdzala do mnie dziewczyna brata - zrobililismy razem domowa pizze, ale bylo fajnie!! potem przyjechala ona to zjedlismy i potem we 3 sie opilismy hehe. Oni sie 1 raz na oczy widzieli, a gadali jak najeci wiec w koncu on siedzial z nami i rozmowy o zyciu prowadzilismy. Do spania o 4 rano. sobota wieczor, wczoraj - no znow spedzilismy czas razem. Ja naprawde staram sie trzymac dystans, ale co mnie ujmuje to ten kontakt ktory nabieramy kazdego dnia. naprawde mozna z nim pogadac o wszystkim, od pogladow na temat bycia przy porodzie swojej kobiety (czego sam doswiadczal) po gotowanie, muzyke, ciasta albo dekoracje na choinke smile) itd. Ciesze sie z tego co jest. Co bedzie? Czas pokaze, zycie pisze takie scenraiusze ze nam sie nie sni.... 

Fragi - madrze napisalas dziewczynom, ale wiadomo - pewne rzeczy trzeba po prostu samemu przerobic.... ciesze sie bardzo ze u Ciebie tez lepiej. rozumiem Cie doskonale jesli chodzi  o te kupowanie roznych rzeczy, ale jak kupujesz KOLEJNA rzecz ktorej on nigdy nie zobaczy juz, jak po raz kolejny farbujesz wlosy, robisz brwi i on tego nie widzi, to naprawde w koncu przestajesz na to zwracac uwage, a jesli juz to ja z duma teraz pomysle  - ze nie wie co stracil. Ciesze sie, duman jestem np ze cos sobie nowego fajnego znowu kupilam, badz sie jakos upiekrzylam smile) wczesniej byl dramat, bo lw sercu, ze dla kogo, p oco ja maluje paznokcie albo robie henna..... i tak - usmiechajmy sie, nawet same do siebie, bo jak widac inni to widza smile)) trzymajcie sie wszyscy cieplo.....

10 608

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No właśnie- kochał naprawdę, pięknie.. To czy taka miłość skończyłaby się...? I tutaj trzeba szukać sedna. Ich miłość była niedojrzała, nieprawdziwa, skoro po prostu się urwała mówiąc brzydko.. A takiej ja w moim życiu nie chcę..

Cieszę się że weekend tak pozytywnie smile Oby więcej takich w Twoim życiu.. weekendów i dni.. smile
No i da się wyczuć różnicę w naszych postach, bo nie są już przepełnione tylko jedną osobą.. Aż się uśmiecham na tę myśl..
A tym, że on się nie zgłasza, nie przejmuj się. A jeśli chodzi o jakiś nieprzekraczalny termin, to go upomnij w bardzo służbowy sposób, ale nie zaprzątaj sobie tym głowy. smile

10 609 Ostatnio edytowany przez paprotka85 (2013-09-16 18:10:03)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kurcze mimo niezbyt fajnego tematu tego fora(mam nadzieje że autorka się nie obrazi wink) dobrze mi jest z Wami wszystkimi i dobrze są dla nas samych opinie innych na temat naszych wypowiedzi.Bo Wy patrzycie na to z boku,a co za tym idzie jesteście obiektywni.A czasem takie kopy w tyłek pomagają.Dlaczego miałam doła bo sama sobie na to pozwoliłam.Po cho......rę wspominałam te lepsze chwile powinnam te ''cudowne''chamskie słowa jego do mnie pamiętać pod koniec naszego związku.Pokazujące jak bardzo mnie szanował i naszą miłość.Jest tylko jeden mały problem mój mózg już to wie ale serce jeszcze swoje hmm

10 610

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

I jeszcze jedna dobra rada z własnego doświadczenia.Nie powinniśmy zbierać newsów o naszych ex.Co robi po rozstaniu,z kim jest i jak mu/jej jest dobrze teraz bez nas.Boli strasznie świadomość że ja nadal o nim pamiętam i nie szukam'' zapchajdziury'' po nim.Jeśli wejdę w nowy związek to nie zrobię tego dlatego że bałam się być sama tylko dlatego że na 100% będę wiedziała że tamten rozdział z ex mam już zamknięty.Ale chyba to normalne że życzę mu żeby koleżanka znalazła sobie innego pocieszyciela a on poczuł się jak ja smile.

10 611

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja wykasowalam portal facebooka aby nie wiedziec, nie sledzic jakie nowe znajomosci nawaizal, z kim pisze, kogo zdjiecia komentuje, jakie zdjecia dodaje... wykasowalam bo myslalam, ze to pomoze mi szybciej zapomniec..



paprotka85

Ja rowniez bym chciala aby on zakochal sie w jakies kobiecie, aby rozkochala go w sobie i zostawila, chce aby poczul sie dokladnie taka jak ja... niech wie jak to boli.Moze wtedy zrozumie jak wielki blad popelnil. Moze za jakis czas odezwie sie do mnie, zacznie robic "podchody" wtedy napisze mu co o nim mysle i bede kazala mu sie wynosic z mojego zycia, ktore mam nadzieje bede miala juz poukladane:)

10 612

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
nie do konca szczesliwa napisał/a:

Ja wykasowalam portal facebooka aby nie wiedziec, nie sledzic jakie nowe znajomosci nawaizal, z kim pisze, kogo zdjiecia komentuje, jakie zdjecia dodaje... wykasowalam bo myslalam, ze to pomoze mi szybciej zapomniec..



paprotka85

Ja rowniez bym chciala aby on zakochal sie w jakies kobiecie, aby rozkochala go w sobie i zostawila, chce aby poczul sie dokladnie taka jak ja... niech wie jak to boli.Moze wtedy zrozumie jak wielki blad popelnil. Moze za jakis czas odezwie sie do mnie, zacznie robic "podchody" wtedy napisze mu co o nim mysle i bede kazala mu sie wynosic z mojego zycia, ktore mam nadzieje bede miala juz poukladane:)

nie do końca szczęśliwa
szczerze to ja sie boję tego dnia,że on sobie o mnie przypomni.Raz już mu dałam szanse i co po 6 miesiacach doszło do niego że juz mnie nie kocha.A tak sie starał i twierdził że mnie kocha i nalegał na druga szanse.Dziś wiem że nie było warto bo dziś już bym o nim zapomniała.Wtedy problem był inny :miał problem z alkoholem bolało że wybrał % a nie mnie ale świadomość że rozstaliśmy się przez inną jest 100 razy gorsza mino że to znowu ja odeszłam.Wspierałam go w walce z chorobą a dziś inna korzysta z jego zmiany.

10 613

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
paprotka85 napisał/a:

Wspierałam go w walce z chorobą a dziś inna korzysta z jego zmiany.

Jak ktoś jest kutasem to nie zmieni się w cudowny, magiczny sposób w świetnego, dojrzałego i wspaniałego człowieka. To ciężka praca na lata i to przy profesjonalnym wsparciu.
Patrz na to inaczej. Dziś inna jest motana i za rok, dwa będzie tu pisała posty rycząc w poduchę. Ty się uwolniłaś! Rany jeszcze krwawią, ale już się goją. Nowych nie pozwolisz sobie zrobić. Organizm się wzmacnia i zdrowieje.

10 614

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewczyny do jasnej chorobowej...
Potrafię Was zrozumieć co przechodzicie, bo sam w takim stanie tu przyszedłem, ale... choć jestem o ten szczebel związkowy wyżej od większości z Was, tak nie potrafię pojąć tego rozpaczania w kółko Macieja na jeden i ten sam temat. Zamiast wziąć i pierdyknąć tym tematem jak drzwiami aż wylecą z futryny, tak Wy ciągle stoicie na progu i "w przeciągu" rozmazujecie smarki w rękaw i po twarzy.

Po co?!?

Macie z nim zobowiązania małżeńskie, potomkowe, kredytowe i inne cuda na kiju? NIE!
Nie dorabiajcie ideologii do tematu, w którym już wsio zostało powiedziane - nawet w wątku "jak faceci się zachowują po rozstaniu" w tym dziale - i nie rezajcie jak na maszynce do mięsa wciąż tego samego klucza w zamku drzwi otwartych do diabła na oścież. Bolejecie nad tym faktem jakbyście sobie palce przytrzasnęły... tyle że te drzwi są u Was obrotowe i walą Was po łapkach raz po raz.

Forum to przyjmie, przyjmie jak papier wszystko. Tylko nie wprowadzajcie tego w życie - bo ekisiki mogą to czytać - a za jakiś czas same sobie pogratulujecie, że zachowałyście fason i klasę, a tym facetom podziękujecie za przebyte doświadczenie.

10 615

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

bags

nie potrafię pojąć tego rozpaczania w kółko Macieja na jeden i ten sam temat. Zamiast wziąć i pierdyknąć tym tematem jak drzwiami aż wylecą z futryny, tak Wy ciągle stoicie na progu i "w przeciągu" rozmazujecie smarki w rękaw i po twarzy.

zdziwiłabym się bardzo gdybyś nas kobiety zrozumiał.Każdy ma prawo przeżywać koniec swojego związku tak jak chce nawet jeśli miałby''rozmazywać smarki w rękaw i po twarzy''. Nie potrafisz pojąć to nie komentuj i idz dalej -proste.Daj każdej z nas przeżyć to po swojemu.Nie jesteśmy jak większość facetów,którzy po rozstaniu strząsają się i już namierzają kolejny cel.Wyluzuj nas kobiet i tak nie zrozumiesz-nie wysilaj się .

10 616

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

... choć jestem o ten szczebel związkowy wyżej od większości z Was

gratuluję skromności i zazdroszczę uwielbienia dla własnej osoby hahahahhahahahahahahaahah

10 617 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-16 23:37:36)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
paprotka85 napisał/a:

bags

nie potrafię pojąć tego rozpaczania w kółko Macieja na jeden i ten sam temat. Zamiast wziąć i pierdyknąć tym tematem jak drzwiami aż wylecą z futryny, tak Wy ciągle stoicie na progu i "w przeciągu" rozmazujecie smarki w rękaw i po twarzy.

zdziwiłabym się bardzo gdybyś nas kobiety zrozumiał.Każdy ma prawo przeżywać koniec swojego związku tak jak chce nawet jeśli miałby''rozmazywać smarki w rękaw i po twarzy''. Nie potrafisz pojąć to nie komentuj i idz dalej -proste.Daj każdej z nas przeżyć to po swojemu.Nie jesteśmy jak większość facetów,którzy po rozstaniu strząsają się i już namierzają kolejny cel.Wyluzuj nas kobiet i tak nie zrozumiesz-nie wysilaj się .

Tu byś się mocno zdziwiła, na ile Was potrafię zrozumieć, chćby przez wzgląd na to, że trafiłem szukając pomocy i wsparcia TUTAJ a nie na męskie forum.
To ja jednak bezdyskusyjnie i mając tego poparcie u forumowej płci pięknej z tej mniejszości facetów - choć to określenie tej rangi i mniejszościowej populacji facetów w "facetach", nie tyle pasuje mi jak pięść do nosa, co urąga - jestem.
Pojąć potrafię, bo wywijałem cuda i długich dobre 7 miesięcy spędziłem na ratowaniu małżeństwa, łapiąc się każdej opcji i brzytwy, by dojśc do stanu w jakim jestem dzisiaj - ponad rok wg daty pod awatarem.

Obawiam się, że zamieniając się rolami ze mną i mając moje perypetie po rozstaniu, nie dałabyś dłuuuugo słowa napisać tutaj, a wody od łez by przybywało powyżej karnisza od firanki. Tak bez urazy i za przeproszeniem.

paprotka85 napisał/a:

... choć jestem o ten szczebel związkowy wyżej od większości z Was
gratuluję skromności i zazdroszczę uwielbienia dla własnej osoby hahahahhahahahahahahaahah

Gdzie tu masz skromnośc i uwielbienie? Bo ja u siebie i na swoim przykładzie tego na przykład nie widzę.
Zakończyć małżeństwo i powiedzieć mimo wielu zadanych razów i bolesnych słów "do widzenia", jest o wiele ciężej prawnie niż zwykły związek, a przeżywać go jak po 40 latach bycia razem.

Zanim raz coś palniesz bezmyślnie, to najpierw 3 razy pomyśl apotem klep w klawiaturę.

10 618

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:

Heh, mam wybór: zakopać się w sobie, gnuśnieć, zdychać i popadać w depresję lub zrozumieć bezsens tego działania, odbić się od dna i iść w stronę słońca. Wybieram drugą opcję. Zwyczajnie. Choć wiem, że trzeba do tego mocnego charakteru.

WiernyTomaszu: Pięknie to napisałeś. Od dzisiaj jesteś moim idolem! smile

nie do konca szczesliwa napisał/a:

Ja wykasowalam portal facebooka aby nie wiedziec, nie sledzic jakie nowe znajomosci nawaizal, z kim pisze, kogo zdjiecia komentuje, jakie zdjecia dodaje... wykasowalam bo myslalam, ze to pomoze mi szybciej zapomniec..

Nie do końca szczęśliwa: Bardzo mądrze zrobiłaś. To NAPRAWDĘ pomaga zapomnieć. Wiem z doświadczenia smile

10 619

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:
wierny_tomasz napisał/a:

Heh, mam wybór: zakopać się w sobie, gnuśnieć, zdychać i popadać w depresję lub zrozumieć bezsens tego działania, odbić się od dna i iść w stronę słońca. Wybieram drugą opcję. Zwyczajnie. Choć wiem, że trzeba do tego mocnego charakteru.

WiernyTomaszu: Pięknie to napisałeś. Od dzisiaj jesteś moim idolem! smile

O proszę, wreszcie jakaś kobieta dla której będę idolem, choćby tylko wirtualnym! Dzięki ;-)

10 620

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:
porzucona85 napisał/a:
wierny_tomasz napisał/a:

Heh, mam wybór: zakopać się w sobie, gnuśnieć, zdychać i popadać w depresję lub zrozumieć bezsens tego działania, odbić się od dna i iść w stronę słońca. Wybieram drugą opcję. Zwyczajnie. Choć wiem, że trzeba do tego mocnego charakteru.

WiernyTomaszu: Pięknie to napisałeś. Od dzisiaj jesteś moim idolem! smile

O proszę, wreszcie jakaś kobieta dla której będę idolem, choćby tylko wirtualnym! Dzięki ;-)

Polecam się na przyszłość tongue

10 621

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:

Heh, mam wybór: zakopać się w sobie, gnuśnieć, zdychać i popadać w depresję lub zrozumieć bezsens tego działania, odbić się od dna i iść w stronę słońca. Wybieram drugą opcję. Zwyczajnie. Choć wiem, że trzeba do tego mocnego charakteru.

Przodownik pracy nad sobą smile... godne polecenia.
Poprzednik wyboru tej drogi życia po wyjściu z wyboistego zakrętu big_smile

10 622

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:
porzucona85 napisał/a:
wierny_tomasz napisał/a:

Heh, mam wybór: zakopać się w sobie, gnuśnieć, zdychać i popadać w depresję lub zrozumieć bezsens tego działania, odbić się od dna i iść w stronę słońca. Wybieram drugą opcję. Zwyczajnie. Choć wiem, że trzeba do tego mocnego charakteru.

WiernyTomaszu: Pięknie to napisałeś. Od dzisiaj jesteś moim idolem! smile

O proszę, wreszcie jakaś kobieta dla której będę idolem, choćby tylko wirtualnym! Dzięki ;-)

ja też dołączam się do grona fanek.:)

10 623

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hehe, chyba muszę nadać nazwę mojemu fanklubowi :-)
Na razie rocznik '85 się zgłasza, piękny rok, miałem wtedy 12 lat i byłem zakochany w Marzenie, która traktowała mnie jak powietrze - ech Marzena, dziewczyna marzenie ;-)

FC 85! - może być? ;-)

Trzymta się dziewuchy i walczta o swoje prawa do bycia szczęśliwymi! ;-)

Dziś kolejny dzień jesieni, za oknem szaruga i deszcz a w sercu, jak w junkersie, płomyk wiary. Trzeba o niego dbać, bo jeszcze jest lichy i byle przeciąg może go zdmuchnąć. Ale już dostawa gazu płynie rurami, jeszcze chwila i będzie można grzać wodę do kąpieli. Czego i Wam życzę :-)

10 624

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mysle,ze kazdy reaguje na tego rodzaju sytuacje indywidualnie i nie mozna niczego uogolniac.W niektorych przypadkach czas goi rany, w niektorych-przyzwyczaja do bolu. Kazda z nas przyszla tutaj aby otrzymac wsparcie, wygadac sie, wyrzucic z siebie ten ciezar.

10 625

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

otóż to, ale nie ma co się mazać bez konca... wink

10 626

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Też tak uważam że nie ma się co mazać bez konca i utyskiwać,trudno stało się i nigdy to se ne wrati,takie życie.Cóż pozostało jedynie zebrać się w sobie i inaczej w innej lepszej formie budować przyszłość.

10 627

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wiecie czego sie obawiam?? ze majac 26lat na karku juz, nie znajde faceta, w ktorym bym sie zakochala a co za tym idzie, zalozyla rodzine... obawiam sie, ze jest mi pisane zostac stara panna..

10 628

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
nie do konca szczesliwa napisał/a:

Wiecie czego sie obawiam?? ze majac 26lat na karku juz, nie znajde faceta, w ktorym bym sie zakochala a co za tym idzie, zalozyla rodzine... obawiam sie, ze jest mi pisane zostac stara panna..

Ale młoda bredzisz :-D

10 629

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
nie do konca szczesliwa napisał/a:

Wiecie czego sie obawiam?? ze majac 26lat na karku juz, nie znajde faceta, w ktorym bym sie zakochala a co za tym idzie, zalozyla rodzine... obawiam sie, ze jest mi pisane zostac stara panna..

Nie martw się, takie myśli dopadają nawet i kilka lat młodsze koleżanki big_smile
ale Tomasz ma rację- chyba bredzimy smile

10 630

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:

Hehe, chyba muszę nadać nazwę mojemu fanklubowi :-)
Na razie rocznik '85 się zgłasza, piękny rok, miałem wtedy 12 lat i byłem zakochany w Marzenie, która traktowała mnie jak powietrze - ech Marzena, dziewczyna marzenie ;-)

FC 85! - może być? ;-)

Trzymta się dziewuchy i walczta o swoje prawa do bycia szczęśliwymi! ;-)

Dziś kolejny dzień jesieni, za oknem szaruga i deszcz a w sercu, jak w junkersie, płomyk wiary. Trzeba o niego dbać, bo jeszcze jest lichy i byle przeciąg może go zdmuchnąć. Ale już dostawa gazu płynie rurami, jeszcze chwila i będzie można grzać wodę do kąpieli. Czego i Wam życzę :-)

Tomaszu, dziękuję Ci za kolejny pozytywnie nastrajający post. Jak czytam takie rzeczy to od razu się robi lżej w sercu i duszy smile
Nazwa klubu FC 85 - jak dla mnie bomba big_smile

10 631

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
serducho napisał/a:

otóż to, ale nie ma co się mazać bez konca... wink

Dajcie spokój dziewczynom. To "młode duszyczki na forum", świeżo po rozstaniu i jeszcze długa droga przed nimi. Niestety na początku trzeba swoje wypłakać.

nie do konca szczesliwa napisał/a:

Wiecie czego sie obawiam?? ze majac 26lat na karku juz, nie znajde faceta, w ktorym bym sie zakochala a co za tym idzie, zalozyla rodzine... obawiam sie, ze jest mi pisane zostac stara panna..

Nie do konca szczesliwa: W pełni Cię rozumiem. Ja niedługo skończę 28 lat i mam takie same obawy jak Ty, a myślę, że nawet jeszcze większe. Tym bardziej, że wszyscy sensowni kandydaci już od dawna są zajęci sad Ale pomyśl sama, czy byłabyś szczęśliwa ze swoim byłym? Czy chciałabyś tworzyć związek z facetem, który Cię nie kocha i nie szanuje i być dla niego tylko "zapchajdziurą"? Bo ja nie. Tak sobie to tłumaczę i to bardzo pomaga zapomnieć o moim byłym.
I chociaż wiadomo, że życie w samotności nie jest usłane różami to szukanie faceta na zasadzie "niechby pił, niechby bił, byle był" też nie jest dobrym rozwiązaniem. Czasem lepiej być samą niż męczyć się np. w małżeństwie przez całe życie z kimś, kto ma nas głęboko w ... poważaniu tongue Ja zaczynam wierzyć, że szczęście jeszcze się do mnie uśmiechnie i kiedyś poznam kogoś, kto mnie naprawdę pokocha (oczywiście z wzajemnością). I tego samego życzę Tobie smile

10 632

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hej!Dziewczyny ja dzisiaj mam totalnego doła.Nie wiem czy to za sprawą pogody bo pada bez przerwy czy tego że 3cia moja nocka jest nieprzespana bo budzę się o 3-4 rano i juz nie spię.Pewnie przez to jestem zmęczona psychicznie.Dziś poszłam do koleżanki zeby nie klepać doła w domu i tam mimo prób samokontroli pobeczałam się.Mój mózg jest bardzo zmęczony bo przypominają mi się same dobre chwile.Minęło 1,5 miesiąca z których miesiąc pełna gniewu i złości za to co mi zrobił nie płakałam a dziś klops ryczę nawet teraz.I co gorsza mam myśli że mogłam się bardziej starać,bardziej walczyć chociaż z drugiej strony wiem że zdrady nigdy bym mu nie wybaczyła.I dobrze wiem że zmuszać kogoś na siłę do miłości się nie da.A skoro stałam mu się ''obojętna'' i ja k stwierdził ''coś się wypaliło'' co mogłam zrobić.Spakowałam rzeczy wynajęłam mieszkanie i z podniesioną głową odeszłam bo kretynki nie dam z siebie zrobić.

10 633

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Podobno płacz oczyszcza ale ja się go boję.Boję się że załapie doła i jakaś depresja mnie złapie i będzie po mnie.Ja nigdy tak dużo nie płakałam -dlatego mnie to przeraża. ;(

10 634

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Paprotka, nie bądź idiotka! ;-)
że tak sobie nieładnie zrymuję, za co od razu przepraszam, ale musiałem :-*

Jak się kolesiowi wypaliło to znaczy, że jest pusty. Czy chcesz pustaka w życiu? Nie chcesz. No chyba, że chcesz go napełnić łzami, ale to słabe paliwo.
Pomyśl ilu fajnych facetów łazi po ulicy, owszem, wielu z nich, może większość, jest zajętych, to prawda, ale są wśród nich i samotni, z różnych powodów.
Nie ma fizycznie takiej opcji, żebyś nie znalazła dobrego, sama jesteś dobra a dobro się przyciąga, ale musisz przestać ryczeć i wziąć się w garść. Wyjdź do ludzi, nie po to, żeby u nich opłakiwać swojego niedorobionego faceta, tylko po to by np. obejrzeć komedię, wypić drinka i się pośmiać. Daj szanse światu zobaczyć Cię uśmiechniętą, zaraz ktoś to zauważy i zastanowi się czy przypadkiem nie warto by zagadać. A potem z górki.
Tylko nie rozpaczaj już nad rozlanym mlekiem, Twoje łzy są cenne, ten buc nie jest ich wart.

Niech moc będzie z Tobą!

10 635 Ostatnio edytowany przez porzucona85 (2013-09-17 19:25:42)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:

Paprotka, nie bądź idiotka! ;-)
że tak sobie nieładnie zrymuję, za co od razu przepraszam, ale musiałem :-*

Jak się kolesiowi wypaliło to znaczy, że jest pusty. Czy chcesz pustaka w życiu? Nie chcesz. No chyba, że chcesz go napełnić łzami, ale to słabe paliwo.
Pomyśl ilu fajnych facetów łazi po ulicy, owszem, wielu z nich, może większość, jest zajętych, to prawda, ale są wśród nich i samotni, z różnych powodów.
Nie ma fizycznie takiej opcji, żebyś nie znalazła dobrego, sama jesteś dobra a dobro się przyciąga, ale musisz przestać ryczeć i wziąć się w garść. Wyjdź do ludzi, nie po to, żeby u nich opłakiwać swojego niedorobionego faceta, tylko po to by np. obejrzeć komedię, wypić drinka i się pośmiać. Daj szanse światu zobaczyć Cię uśmiechniętą, zaraz ktoś to zauważy i zastanowi się czy przypadkiem nie warto by zagadać. A potem z górki.
Tylko nie rozpaczaj już nad rozlanym mlekiem, Twoje łzy są cenne, ten buc nie jest ich wart.

Niech moc będzie z Tobą!

Tomasz: I love you! tongue

Pisz więcej i częściej takich mądrych rzeczy, a ja to będę czytać w kółko aż sobie wbiję do tego mojego durnego łba i zacznę stosować w praktyce wink

10 636

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

wierny tomasz

jestem idiotką nie obrażam się ale może nie jest ze mną tak zle jak zdaję sobie z tego sprawę.:) twoje posty sa dla mnie lekarstwem serio,tak mądrze odpisujesz na moje jęki i płacze za dupkiem;) wiesz że jak jest mi mega żle to czytam co mi napisałeś (wszystko od początku) i bardzo dobrze mi to robi.

10 637

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

taką mam refleksje dzisiaj:
wiecie czego najbardziej mi szkoda, z jakiego powodu jest mi najgożej....z takiego, że zabił we mnie zaufanie do ludzi. Nie wiem czy kiedyś będę miała okazję by komuś zaufać ( w sensie mężczyźnie ) i co najważniejsze czy będę potrafiła zaufać. Nie mam pretensji że był , że sfrajerzył się. Shit happens jak to mówią. Szkoda tego z czym zostałam. Że taki ..... coś we mnie zniszczył.

10 638

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

mam identyczną sytuacje,
oczywiście odnośnie kobiet

10 639

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No więc ile jest takich ludzi, którzy szanują innych. którzy podchodzą do innych ludzi odpowiedzialnie, liczą się ze słowami, czynami. Ilu jest ludzi, którzy innych traktują chociaż na równi z sobą, a nie jak przedmioty czy zabawk na półce. Czy tacy ludzie są szczęśliwi ? Którzy traktują innych przedmiotowo ?

10 640

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

zapewne nie, wg mnie dużo zależy od wychowania w przeszłości.
ciężko jest raz stracone zaufanie odbudować - nawet jeżeli jest to z całkiem inna osobą, człowiek pamięta co było i co może się stać.
może życie singla nie jest takie złe..

10 641

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
tomek112 napisał/a:

zapewne nie, wg mnie dużo zależy od wychowania w przeszłości.
ciężko jest raz stracone zaufanie odbudować - nawet jeżeli jest to z całkiem inna osobą, człowiek pamięta co było i co może się stać.
może życie singla nie jest takie złe..

hehe, też zaczęłam sie nad tym zastanawiać. że jak się przyzwyczaić do tego bycia samemu to jest o wiele "bezpieczniej" niż z kimś.

10 642

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

u mnie jest tak, że szukam kontaktu teraz, aczkolwiek nie ma z kim rozmawiać, głupi sms o bzdurach- pogodzie itd
cisza , brak chociażby znajomych
i to wpędza człowieka w takie myślenie i utwierdza go w tym, że lepiej być samemu, samowystarczalnym,
po co ryzykować...

10 643

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

po co ryzykować... no właśnie

ja miałam do tej pory tak, że jak coś się działo źle to AKCJA i odrywać uwagę od problemu, na siłę się pocieszać. ale to też nie ma sensu. tym razem wyjątkowo, siedzę cicho, raczej się wycofuję.

i chodzenie i latanie nic nie pomoże. odrywa trochę uwagę. trzeba godnie przetrwać. polecam czytanie książek smile

10 644

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

z tym czytaniem książek - Masz racje, sam się sobie dziwię ale zacząłem i mniej myślę
chyba najgorsze poranki- burza w głowie  - ale wtedy szybko wstaję, kawa i byle wpaść w rytm dnia..

10 645

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kurde , dołączam się do FC choć 85 nijak do mnie nie pasuje.
Pachnie mi Barceloną albo innym Arsenalem:)))

Tomasz pisze tak pozytywnie, jakże bym chciała mieć taką wiarę i przekonanie.

Ja co prawda jestem z innego wątku ale Was też czytam, bo jedziemy na jednym wózku niestety smile

10 646

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

pisze - ale wygląda to tak, jak bym sam próbował się przekonywać, na siłę
ale niestety, żyć trzeba dalej
z nożem w plecach od osoby która się kocha.. kochało (?)
mając nadzieje ze ten "nóż" kiedyś zniknie i będzie się nam żyło lepiej, jak kiedyś..

10 647

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

poranki z burzą w głowie przechodzą smile . myśli, że chyba lepiej być samemu ja mam z czasem coraz więcej. albo inaczej: że trudne związki nie mają sensu. jak się męczy to po co się męczyć. nie o to w tym powinno chodzić.
z pierwszej życiowej lekcji nauczki nie wyciągnęłam. mam nadzieję że wyciągnę z tej. tak jak mówiłam, szkoda czasu, więc może lepiej posiedzieć w ciszy dłużej i więcej się nad sobą zastanowić, żeby nie popełniać tych samych błędów.

pozdrawiam Cię i dobrej nocki życzę

10 648

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
nie do konca szczesliwa napisał/a:

Wiecie czego sie obawiam?? ze majac 26lat na karku juz, nie znajde faceta, w ktorym bym sie zakochala a co za tym idzie, zalozyla rodzine... obawiam sie, ze jest mi pisane zostac stara panna..

Niee kochana..  nie bój się o przyszłość. Nie obawiaj się też bycia samej.
Znajdź czas tylko dla siebie. Rozwijaj siebie.
A miłość?
Miłość też przyjdzie, ale w odpowiednim momencie.
Ja mam 31 lat i nie uważam się za starą pannę. Bo określenie 'stara panna', to stan ducha ;)


porzucona85 napisał/a:

pomyśl sama, czy byłabyś szczęśliwa ze swoim byłym? Czy chciałabyś tworzyć związek z facetem, który Cię nie kocha i nie szanuje i być dla niego tylko "zapchajdziurą"? Bo ja nie. Tak sobie to tłumaczę i to bardzo pomaga zapomnieć o moim byłym.
Ja zaczynam wierzyć, że szczęście jeszcze się do mnie uśmiechnie i kiedyś poznam kogoś, kto mnie naprawdę pokocha (oczywiście z wzajemnością). I tego samego życzę Tobie :)

Szanujmy się.. Nie marnujmy czasu na coś co nas rani, co nas szarpie.
Lepiej z godnością żyć samemu, niż być szmatą w czyimś życiu.
Brawo porzucona85, podoba mi się Twoje podejście.


paprotka85 napisał/a:

Podobno płacz oczyszcza ale ja się go boję.Boję się że załapie doła i jakaś depresja mnie złapie i będzie po mnie.Ja nigdy tak dużo nie płakałam -dlatego mnie to przeraża. ;(

Ryczeć trzeba.
Ja potrafiłam popłakać się w sklepie, na ulicy.
Po jakimś czasie zaczęło mnie to wkurzać, jak zobaczyłam swoje podpuchnięte oczy. Stwierdziłam wtedy, że chyba jednak fajniej wyglądam jak się uśmiecham (a że kobiety bywają próżne, echh..) - płakanie zaczęło mi samo odpuszczać  ;)

sobieSama napisał/a:

taką mam refleksje dzisiaj:
wiecie czego najbardziej mi szkoda, z jakiego powodu jest mi najgożej....z takiego, że zabił we mnie zaufanie do ludzi. Nie wiem czy kiedyś będę miała okazję by komuś zaufać ( w sensie mężczyźnie ) i co najważniejsze czy będę potrafiła zaufać. Nie mam pretensji że był , że sfrajerzył się. Shit happens jak to mówią. Szkoda tego z czym zostałam. Że taki ..... coś we mnie zniszczył.

sobieSama, niestety nie zapomnisz.
Niestety coś się w Tobie zmieni. Poczucie totalnej demolki i spustoszenia też, niestety, jest etapem.
Ale jeśli chodzi o zaufanie..
Dopóki nie zrozumiesz, że nie wszyscy są tacy sami, będziesz się bała.
Ale na to potrzeba czasu.
Nie chcę się mądrzyć, ale przekonasz się, że kiedyś otworzysz swoje serce na kogoś innego. I nie będzie już strachu.

tomek112 napisał/a:

u mnie jest tak, że szukam kontaktu teraz, aczkolwiek nie ma z kim rozmawiać, głupi sms o bzdurach- pogodzie itd
cisza , brak chociażby znajomych
i to wpędza człowieka w takie myślenie i utwierdza go w tym, że lepiej być samemu, samowystarczalnym,
po co ryzykować...

Po co? :)
Otóż po to, żeby znów wariować z miłości, namiętności, z połączenia dusz..
Warto zaryzykować, otworzyć się, ale już nie skacząc na główkę. Po Waszych przejściach, jakaś mądrość w Was pozostanie, obawa pewnie też, ale... kurczę. Warto kochać.
I piszę to ja ;) sponiewierana jeszcze rok temu, ale teraz stojąca na ziemi z głową podniesioną na ludzi.


tomek112 napisał/a:

pisze - ale wygląda to tak, jak bym sam próbował się przekonywać, na siłę
ale niestety, żyć trzeba dalej
z nożem w plecach od osoby która się kocha.. kochało (?)
mając nadzieje ze ten "nóż" kiedyś zniknie i będzie się nam żyło lepiej, jak kiedyś..

Będzie :)
Tylko samo się nie zrobi. Ciągła praca nad sobą, odnalezienia nowego hobby, pozwolenie sobie na porażkę (czyt. chwilową deprechę), wyjście do ludzi- to wszystko sprawi że ten 'nóż' przestanie uwierać po jakimś czasie.

Tomek.. i będzie się żyło lepiej. Ale inaczej niż kiedyś.

10 649 Ostatnio edytowany przez porzucona85 (2013-09-18 02:57:10)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witamy nowe duszyczki w naszym wątku smile

tomek112 napisał/a:

ale niestety, żyć trzeba dalej
z nożem w plecach od osoby która się kocha.. kochało (?)
mając nadzieje ze ten "nóż" kiedyś zniknie i będzie się nam żyło lepiej, jak kiedyś..

Tomek 112: Ja myślę, że nadejdzie taki dzień, kiedy sami sobie wyciągniemy ten nóż z pleców. Zostanie po nim rana, która na pewno się zagoi, a później zabliźni. I możecie mi mówić, że blizna to trwały ślad, który zostaje na całe życie ale z bliznami też da się żyć smile To świadectwo naszej przeszłości, dowód tego przez co przeszliśmy i co przeżyliśmy. Swego rodzaju dowód dojrzałości, trochę jak pieczątka w paszporcie świadcząca o tym, że odwiedziliśmy konkretne miejsce tongue My wszyscy z tego forum byliśmy w "krainie złamanych serc" i nic tego nie zmieni. Pozostaje nam tylko z tych przykrych doświadczeń wyciągnąć wnioski i czerpać naukę na przyszłość.

malina82 napisał/a:

Szanujmy się.. Nie marnujmy czasu na coś co nas rani, co nas szarpie.
Lepiej z godnością żyć samemu, niż być szmatą w czyimś życiu.
Brawo porzucona85, podoba mi się Twoje podejście.

Dzięki, cieszę się jeśli komuś mogłam pomóc smile Tak naprawdę te moje posty to doskonały dowód na to, że czas leczy rany. Gdybyś przeczytała moje posty jeszcze kilkanaście stron wcześniej to zastanawiałabyś się czy pisała je ta sama osoba tongue

A tak w ogóle to powoli powracam do żywych, wróciłam właśnie z winka z koleżankami i tak mnie jakoś dopadł poetycki nastrój tongue
Yo! big_smile

10 650

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:

. Zostanie po nim rana, która na pewno się zagoi, a później zabliźni. I możecie mi mówić, że blizna to trwały ślad, który zostaje na całe życie ale z bliznami też da się żyć smile To świadectwo naszej przeszłości, dowód tego przez co przeszliśmy i co przeżyliśmy. Swego rodzaju dowód dojrzałości, trochę jak pieczątka w paszporcie świadcząca o tym, że odwiedziliśmy konkretne miejsce tongue My wszyscy z tego forum byliśmy w "krainie złamanych serc" i nic tego nie zmieni. Pozostaje nam tylko z tych przykrych doświadczeń wyciągnąć wnioski i czerpać naukę na przyszłość.

Piękne słowa! Porzucona- nie poznaję Cię wink
Wpadłam przed pracą, bo ten Złamas mi się śnił i pytał czy tęsknię.. ;/ Lepsze jest to, co mu we śnie odpowiedziałam, że "nie umiałabym tęsknić za kimś, kto bezpardonowo wbił mi nóż w kochające serce"!  Dół po przebudzeniu i tak jest, ale weszłam, poczytałam mądrości, głowa do góry i jakoś może przeżyję kolejny dzień !

Miłego, deszczowego dnia! ;-)

10 651

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi - bardzo ladnie mu w tym snie odpowiedzialas. Ja tez musze sie tym wciaz kierowac.

Wciaz musze sobie mimo wszystko przypominac jak bardzo mnie skrzywdzil. Bo wciaz zbyt ?ugodowo? do niego podchodze. Nawet ostatnie rozmowy z wspolokatorem ? wciaz nim ?walcze? slownie usprawiedliwiajac mimo wszystko jm. Ze on nie byl az taki zly przeciez?. Heh tylko ze locator mnie juz troche przejrzal, malo mowi, duzo robi I pokazuje mi tym samym ze ten moj jm, to moje malzenstwo I w koncu ta nasza milosc nie byla chyba tak do konca prawdziwa? a robi to robiac proste rzeczy, ktorych tak naprawde moj jm nigdy nie zrobil, nawet na poczatku zwiazku? tak sobie uswiadomilam np ze on nigdy np nie wstal rano, o tak z siebie zeby zrobic MI kawe lub sniadanie.

Oczywiscie ze robil wielokrotnie kawe, sniadanie, ale dla NAS, no jesli oboje wstawalismy otej samej porze, ale zeby kiedokolwiek, nie wiem ja mialam jakis wazny dzien, egzamin, rozmowe kwalifikacyjna, cokolwiek, zeby robic pewne rzeczy TYLKO jakby dla mnie ? to chyba raczej nie?. A ja je robilam. No I to od, taki przyklad, tej milosci?. Moze I byla ale chyba naprawde niedojrzala, nieprawdziwa z jego strony. Bo gdyby byla to przeciez by sie od tak nie skonczyla, bo cos mu nie pasowalo. To jest w sumie bardzo oczywiste, ale wiadomo ? koliduje z tymi naszymi wyobrazeniami, przekonaniami na temat wlasnego zwiazku ktore mialo sie przez np ponad 5 lat w moim przypadku, ze to bylo naprawde dobre, prawdziwe I ze przeciez mnie kochal?. A moze kochal siebie przede wszystkim?? Rozmawiamy z lokatorem, czesto zadaje mi pytania na ktore nawet nie odpowiadam, ale daja do myslenia?
Tak czy inaczej zycze Wam milego dnia I glowy do gory?.

10 652

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

paprotka85


Nie jestes sama, ja codziennie kiedy klade sie spac, mam dola. lezac, rozmyslam, wspominam same piekne chwile. Wiem, powiedziecie, ze jestem 'glupia' wspominajac te cudowne chwile bo aby sie wyleczyc trzeba myslec o tych zlych, ale uwierzcie mi, ze u mnie w zwiazku takich nie bylo. Wiadomo zdarzaly sie male nieporozumienia, rozniece zdan ale po chwili bylo juz ok. No chyba, ze mam w kolko powtarzac kladac sie spac, ze zostawil mnie i nie zasluguje na mnie... bo juz nie wiem..

10 653

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

O, znów słońce za oknem i ta jasność bardzo pomaga przegonić mroczne myśli. Też to macie?

Do FC '85 dołączyła ja_pogubiona Witamy na pokładzie, prosimy zapiąć pasy. Chwilowe turbulencję nieuniknione, ale potem będziemy się powoli wznosić w chmury! Proszę nie pić za dużo, szczególnie wyskokowych napojów (wyskakiwać na razie nie będziemy), to w obecnym stanie ducha pomaga tylko chwilowo i powierzchownie. Nie mówię, żeby odstawić całkiem, co to to nie! Tylko nie przesadzać ;-)

Zrobiłem sobie sałatkę z rukoli, pychota, kto chce, bo jeszcze nie pożarłem wszystkiego? :-)

Postanowienie na dziś: nie dopuścić do więcej niż 3 smutnych chwil, przy czym definicja chwili nie używa jednostki "godzina" tylko "minuta" a wartość nie przekracza 10, czy wyrażam się jasno proszę załogi?

Idę popracować, czuję, że dziś będę produktywny i wydajny. To słońce za oknem naprawdę ładuje mi bateryjkę :-)

3mta się

10 654

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hej...widzę, że nie jestem sama... "nie do konca szczesliwa" , paprotka 85...a już myślałam że tylko mi tak odbija. Mój pokręcony związek musze odpuścić i musze odpuścić faceta, którego kocham bo z powodu niedojrzałości i braku komunikacji (a może i miłości) w awanturze na fejsbuku stwierdził, że nie chce mnie więcej widzieć - mam osobny temat, nie będę się już tu o tym rozpisywać.

Teraz zostałam sama i widzę, że to forum to chyba jedyna droga oprócz psychologa żebym nie zwariowała. Jestem za wrażliwa, wszystkim się przejmuje a rozstania przechodzę koszmarnie. To drugie poważne w moim 28 za parę dni życiu. I nie radzę sobie. ktoś mądry mi napisał - zadbaj o siebie, o poczucie własnej wartości.. ale jak ???? Jak ja całe dnie powstrzymuję się od płaczu, wszystko mi o nim przypomina, WSZYSTKO. I ten cholerny ból w brzuchu i klatce piersiowej. Obawa - on sobie kogoś znajdzie, będę cierpiała jeszcze bardziej, ja zostanę sama. Nigdy się już nie zakocham bo z nim to było uderzenie pioruna i miłość od pierwszego wejrzenia. Mam ochotę go śledzić żeby chociaż na chwilę go zobaczyć.. Wiem, że to szalone ale targają mną emocje.

10 655

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

nie do konca szczesliwa

Przeczytałem teraz Twoja historię sprzed 2 dni.
Niestety muszę Cię dobić, on prawie na pewno kogoś sobie znalazł. Kolejny ścierwiasty dupas, aż mi wstyd za facetów, że są takimi palantami. I znów te klasyczne 3 lata, znów ta emocjonalna niedojrzałość, znów to pieprzone tchórzostwo i brak jaj, żeby powiedzieć: "tak, jestem niedojrzały i nie umiem Cię kochać". Poracha!

nie do konca szczesliwa napisał/a:

Wiem, powiedziecie, ze jestem 'glupia' wspominajac te cudowne chwile bo aby sie wyleczyc trzeba myslec o tych zlych, ale uwierzcie mi, ze u mnie w zwiazku takich nie bylo.

No widzisz, nie do końca nie było złych chwil. Po prawdzie to cały czas żyłaś w złudzeniach, byłaś kochana płytko i niedojrzale, tak jak Jaś kocha Zosie w II grupie starszaków. Potem Jaś zobaczy Małgosię i Zosia dostaje kopa. NIESTETY.

Twoja miłość jest dojrzała i na kogoś dojrzałego zasługujesz, nie maż się z tym szczylem, który nie dorasta Ci do pięt. Nawet gdyby wrócił to Cię nie pokocha i zrobi Ci ten numer powtórnie. Naprawdę o tym marzysz?



Głowa do góry, łzy zachowaj na gorsze czasy, teraz zaczynasz nowe, lepsze życie!

10 656

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
remedios napisał/a:

Obawa - on sobie kogoś znajdzie, będę cierpiała jeszcze bardziej, ja zostanę sama. Nigdy się już nie zakocham bo z nim to było uderzenie pioruna i miłość od pierwszego wejrzenia.

Naprawdę myślisz, że zużyłaś ostatni piorun na świecie? ;-)
Zatem prostuje: pioruny są niewyczerpalne i masz bardzo duże szanse dostać niespodziewanie kolejnym, musisz tylko wykonać drobną pracę nad sobą, która przyciąga pioruny :-)

remedios napisał/a:

Mam ochotę go śledzić żeby chociaż na chwilę go zobaczyć.. Wiem, że to szalone ale targają mną emocje.

A to baardzo odradzam! Nic dobrego nie uzyskasz a będziesz duuużo bardziej cierpieć!

10 657

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
nie do konca szczesliwa napisał/a:

witam Was. postanowilam napisac, poradzic sie Was, kobietki. otoz, miesiac temu po 4 latach zostawil mnie chlopak. Nasz problem polegal na tym, ze ja chcialam abysmy po slubie zamieszkali na swoim, on natomiast namawial mnie na to abysmy zamieszkali u niego(gospodarstwo). Ja powtarzalam mu, ze nie chce tam isc poniewaz nie bede sie dogadywala z jego rodzicami. Sprawa ucichla na jakis czas, wydawalo mi sie ze pogodzil sie z tym i ze jednak wyjdzie na moje. po 3 latach zaczelo sie cos psuc. on twierdzil ze nigdy mnie nie zostawi, ze bardzo mnie kocha i ze jestem dla niego najwazniejsza... po tych 3 latach coraz zradziej zaczal przyjezdzac do mnie, czepial sie o byle co. gdy go potrzebowalam, nigdy go nie bylo.. nie mogalm na niego liczyc. zaproponowalam przewre, abysmy przez jakis czas nie widywali sie, nie kontaktowali sie, myslalam ze wyjdzie to nam na dobre. minely dwa miesiace,on sie nie odzywal wiec ha postanowilam pierwsza sie odezwac, napisalm ze mam juz sosc tej przerwy, ze go kocham i ze chce aby bylo tak jak dawniej,on odpisal ze chce jeszcze tydzien, twierdzil ze jemu tez jest ciezko ale che jeszcze tydzien aby do konca to wszytsko przemysle, zgpdzilam sie. po tygodniue sie nie odzwal, nie odbieral moich telefonow, nie odpisywal na SMSy. pewnego dnia wzielam kolezanki telefon i zadzwonilam do niego, odebral, gdy uslyszal mnie nie wiedzial co powiedziec, stwierdzil ze spotakmy sie tego fdnia wied=czorem i pogadamy, chcial mnie tylko splawic, ja gluoa czekalam, nie doczekalam sie, przez nastepny tydzien tez sie nie odzywal. postanowilam do niego pojechac, powiedzialm mu prosto w oczy ze chce tu i teraz aby powiedzial mi o co chodzi, czy zrywa ze mna. powiedzial ze nie i ze obiecuje ze tego dnia sptakmy sie aby to wyjsanic, trzymalam go za slowo, ale znowu nic.  pewnego dina napisla mi SMS ze stwierdzil ze jednak do sibebie nie pasujemy, ze musimy sie rozstac. napisal ze jestem piekna, madra i ze na pewno dlugo sama nie bede bo spotkam kogos lepszego od niego. bylam zrozpaczona, nie wiedzialam co robic. caly moj swiat legl z gruzach. a tak zarzekal sie ze nigdy mnie nie zostawi, planowal nawet juz zareczyny, namawial na dziecko... dlaczego tak wsyztsko sie potoczylo?? jak myslicie?? co mam robic?? pomocy...

Oj.... byłam w takiej sytuacji. Nie teraz ale kiedyś. 4 lata szarpaniny a potem właśnie to unikanie - jak u Ciebie. Po czym się okazało, że ówczesny ukochany był w górach z nową dziewczyną w czasie gdy ja siedziałam, płakałam i czekałam na telefon od niego. rada - przeboleć i się odciąć jak najszybciej. Ja tego nie zrobiłam we właściwym czasie i to był BŁĄD. Długa historia..

10 658

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
nie do konca szczesliwa napisał/a:

paprotka85


Nie jestes sama, ja codziennie kiedy klade sie spac, mam dola. lezac, rozmyslam, wspominam same piekne chwile. Wiem, powiedziecie, ze jestem 'glupia' wspominajac te cudowne chwile bo aby sie wyleczyc trzeba myslec o tych zlych, ale uwierzcie mi, ze u mnie w zwiazku takich nie bylo. Wiadomo zdarzaly sie male nieporozumienia, rozniece zdan ale po chwili bylo juz ok. No chyba, ze mam w kolko powtarzac kladac sie spac, ze zostawil mnie i nie zasluguje na mnie... bo juz nie wiem..

nie do końca szczęsliwa
wiesz kochana musimy po prostu przejsc ten kolejny etap po zakończeniu związku.Obwinianie siebie i wychwalanie exa to podobno normalne.Wczoraj tak miałam.Wyryczałam się,wypiłam piwo z sokiem i znowu nieprzespana noc.Dzisiaj wstałam włączyłam muzykę i pomyslałam przy herbatce że ok ja tez nie byłam świeta,popełniałam błędy w naszym związku ale ja po prostu czułam że to 31letnie dziecko ktore nie chce zobowiązań i nie ponosi odpowiedzialności za swoje czyny bo mamusia mu zawsze pomoże.Próbowałam mu tłumaczyć że dorosłe życie to nie tylko piłka i rybki.Ze w związkach jest raz dobrze a raz żle a motyli czuję sie tylko na poczatku potem ta miłość wchodzi w głębsze,powazniejsze uczucia.Niestety chłopczyk tego nie zrozumiał.Doszło do mnie że gdybym to ja była tą wredną su.... a on porządnym,fajnym facetem to nie płakałabym przez niego tak jak w ostatnich tyg.bycia razem.Usiadł by ze mna porozmawiał i wyjasnił że tak pocieszał koleżankę aż poczuł do niej coś więcej.A nie kontaktował się ze mna tylko przez smsy mimo że mieszkaliśmy razem i wychodził sobie i juz nie wracał na noc.

10 659

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:
remedios napisał/a:

Obawa - on sobie kogoś znajdzie, będę cierpiała jeszcze bardziej, ja zostanę sama. Nigdy się już nie zakocham bo z nim to było uderzenie pioruna i miłość od pierwszego wejrzenia.

Naprawdę myślisz, że zużyłaś ostatni piorun na świecie? ;-)
Zatem prostuje: pioruny są niewyczerpalne i masz bardzo duże szanse dostać niespodziewanie kolejnym, musisz tylko wykonać drobną pracę nad sobą, która przyciąga pioruny :-)

remedios napisał/a:

Mam ochotę go śledzić żeby chociaż na chwilę go zobaczyć.. Wiem, że to szalone ale targają mną emocje.

A to baardzo odradzam! Nic dobrego nie uzyskasz a będziesz duuużo bardziej cierpieć!

Tak, w tej chwili myślę, że spośród 6 miliardów ludzie na ziemi nie ma takiego, w którym się zakocham i do końca życia będę nieszczęśliwa z jego powodu.
Jaką pracę nad sobą? Help

Co do śledzenia - jasne, wiem to. I tak chcąc nie chcąc będę musiała go spotkać hmm sprawy zawodowe,boję się tego...

10 660

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tak umiał pocieszać i wspierać innych a mnie i moje uczucia miał totalnie w d.....I za min mam płakać?Niech spada.Dziś zarezerwowałam wycieczkę do Chorwacji jade z koleżanką i dzis idę na spotkanie wolontariatu w moim mieście.Poznam innych ludzi,inne środowisko a nóż widelec będę mogła komus pomóc swoja osobą?A on?hmmm miał,ma i bedzie mieć problemy z dorosłoscią i problemy emocjonalne.Nie byłabym z nim i jego mamusią szczęsliwa.Boję sie tylko samotności i tego że nie bedę umiała kogos pokochać.Ale z drugiej strony mam rodzinę,znajomych.pracę.A on niech dalej pracuje bez zatrudnienia i z dnia na dzień.Kiedys się obudzi oby nie było za pozno.A to że tak szybko sie pocieszył (1 dzień ;/) nie swiadczy o mnie ale o nim jakim był i jest podłym dupkiem.Zauroczenie fizyczne nie trwa wiecznie bo raczej o wielkiej miłosci nie ma co mówić.Zostanie sam z mamą i w swoim duzym domu.

Posty [ 10 596 do 10 660 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 162 163 164 165 166 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026