Fragi - bardzo ladnie wszystko podsumowalas
Mam na mysli rady dla nowych 'porzuconych'.... i w ogole te nasze 'milosci'. u mnie mimo ,ze caly czas zapieralam sie ze on mnie naprawde kochal, ze naprawde bylo dobrze - to choc teraz nadal poniekad tak uwazam, ze to bylo dobrych 5 lat, to juz patrze na to inaczej. Wiem, ze wtedy mnie niby nie oszukiwal, ale co z tego, skoro to, co czul, mimo ze dobre i pozytywne okazalo sie tak nietrwale, niedojrzale, bo nagle mu sie odwidziala bo kilku latach. Po prostu ma to dla mnie duuuuuuuuuzo mniejsze znaczenie, nawet ta jego 'milosc' do mnie, jesli kiedykolwiek byla prawdziwa, teraz ma bardzo male znaczenie. wczesniej, skupialam sie na tym mega- no przeciez tak bardzo mnie kochal, no przeciez bylo taaaak dobrze. Dzis wiem, ze wcale AZ tak dobrze nie bylo. oczywiscie ze nie byly to powody do rozpadu malzenstwa, bo wystarczyloby troche dojrzalosci, checi do komuikacji i lpeszego porozumienia sie, ale skoro sie juz stalo, to mysle ze moze wlasnie spotka mnie cos jeszcze lepszego, ktos kto mnie NAPRAWDE zrozumie.... bo my sie chyba nie rozumielismy tak do konca, tu mu musze po 5 miesiacach przyznac racje.
Niewazne, u mnie cisza na morzu. JM sie nie odzywa, mimo ze mial przyjechac pod koniec zeszlego tyg podpisac ze mna umowe. nie odzywa sie, nie pyta o papiery z banku. totalnie zero i az mnie to przeraza troche. mam nadzieje ze czegos nie szykuje.....
a u mnie? weekend fajnie. wzielam zycie troche za 'rogi', szaleje troche
) a co mi tam... krzywdy nikomu nie robie. Z lokatorem, no co tu duzo gadac, cos tam jest na rzeczy. w piatek przyjezdzala do mnie dziewczyna brata - zrobililismy razem domowa pizze, ale bylo fajnie!! potem przyjechala ona to zjedlismy i potem we 3 sie opilismy hehe. Oni sie 1 raz na oczy widzieli, a gadali jak najeci wiec w koncu on siedzial z nami i rozmowy o zyciu prowadzilismy. Do spania o 4 rano. sobota wieczor, wczoraj - no znow spedzilismy czas razem. Ja naprawde staram sie trzymac dystans, ale co mnie ujmuje to ten kontakt ktory nabieramy kazdego dnia. naprawde mozna z nim pogadac o wszystkim, od pogladow na temat bycia przy porodzie swojej kobiety (czego sam doswiadczal) po gotowanie, muzyke, ciasta albo dekoracje na choinke
) itd. Ciesze sie z tego co jest. Co bedzie? Czas pokaze, zycie pisze takie scenraiusze ze nam sie nie sni....
Fragi - madrze napisalas dziewczynom, ale wiadomo - pewne rzeczy trzeba po prostu samemu przerobic.... ciesze sie bardzo ze u Ciebie tez lepiej. rozumiem Cie doskonale jesli chodzi o te kupowanie roznych rzeczy, ale jak kupujesz KOLEJNA rzecz ktorej on nigdy nie zobaczy juz, jak po raz kolejny farbujesz wlosy, robisz brwi i on tego nie widzi, to naprawde w koncu przestajesz na to zwracac uwage, a jesli juz to ja z duma teraz pomysle - ze nie wie co stracil. Ciesze sie, duman jestem np ze cos sobie nowego fajnego znowu kupilam, badz sie jakos upiekrzylam
) wczesniej byl dramat, bo lw sercu, ze dla kogo, p oco ja maluje paznokcie albo robie henna..... i tak - usmiechajmy sie, nawet same do siebie, bo jak widac inni to widza
)) trzymajcie sie wszyscy cieplo.....