netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 508 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 161 162 163 164 165 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 531 do 10 595 z 14 840 ]

10 531

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
nikka napisał/a:

Jestem tu nowa i chciałabym podzielić się moją historią, gdyż szukam pocieszenia o ile jest to w ogóle możliwe.
Mam 33 lata już po jednym rozwodzie(!) Od 5 lat jestem w innym i wydawało mi się stabilnym i szczęśliwym związku z mężczyzną, którego uważałam (choć może zabrzmi to banalnie) za miłość mojego życia!
Okazuję się po 5 latach, że mój cudowny mężczyzna mnie zdradza!!Jestem tego pewna - kobiety czują takie rzeczy, są sygnały, których nie da się przeoczyć - wracanie późno z pracy, nagłe spotkania służbowe późnym wieczorem, wyjazdy służbowe, których wcześniej nie było i telefon schowany w samochodzie zapinowany, o którym teoretycznie powinnam nie wiedzieć, bo jest ukryty! Coraz częste kłótnie i obojętność całkowita na to co się ze mną dzieje!
Wiele przeżyliśmy razem, to były chwile piękne i cudowne pełne szczęścia i radości ale także chwile tak trudne, że niektórym ciężko będzie je zrozumieć - mój kochany trafił do z.k. za stare grzechy na rok i miesiąc, a ja zostałam sama ze wszystkimi problemami i kłopotami. W tamtym momencie odwrócili się od niego wszyscy - rodzina i "przyjaciele" zostałam tylko ja. Wspierałam go, jeździłam na widzenia co tydzień, odwiedziłam każdego dyrektora, kierownika i wychowawcę w z.k. by ułatwić mu pobyt tam. Robiłam mu zakupy i wysyłałam paczki. Pokłóciłam się o niego z całą moją rodziną! Przepraszał, że przez niego cierpię, prosił bym go nie zostawiała i obiecał, ze będziemy zawsze razem! Że nigdy nie będzie w stanie mi się odwdzięczyć za to co dla niego robiłam i ze byłam z nim.
Myślałam, że po tym co przeszliśmy już nic nie będzie w stanie nas rozdzielić, że zawsze będziemy się kochać. Okazuje się, że po 2 latach od jego wyjścia z z.k. tą wielką miłość i lojalność czuję tylko ja!! Nie mogę wręcz uwierzyć, że po tym co przeszliśmy on robi mi coś takiego! Czuję rozczarowanie i ból nie do opisania i nie do zniesienia!!! Teraz też jest na "służbowym spotkaniu" - moje połączenia zbija a telefon ukryty przede mną jest włączony - czyli sprawa jest jasna!!
Gdyby nie fakt, ze kocham tego człowieka tak bardzo, że bez namysłu nawet 1 sekundy oddałabym za niego życie, uniosłabym się honorem i odeszła, ale nie mogę, bo jestem głupia i naiwna i mimo tych wszystkich oczywistych dowodów wciąż wierzę, że może jednak mi się wydaje, że mnie zdradza, może jeszcze wszystko się ułoży, choć podświadomie wiem, że to początek końca!! Szczerze mówiąc chciałabym zamknąć oczy i już się nie obudzić, by nie cierpieć, bo ten ból jest nie do zniesienia!!

nie jestem w stanie tego zrozumieć, dlaczego tak robią. nie pojmuje, nie pogodzę się z tym nigdy.
ale twierdzę też że jak zdradza, to będzie zdradzał - że tacy ludzie się nie zmieniają. Czy chcesz w takim związku tkwić ?
najpierw odpowiedz sobie na to pytanie, czy chcesz z nim być jeśli Cię zdradza.
a potem konfrontacja - ale to wtedy może być już Wasza ostatnia rozmowa.
pewnie szybko nie podejmiesz decyzji. ale przemyśl to wszystko. Jeszcze tyle lat życia przed Tobą. Bez szacunku da się tak żyć ?

10 532

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
sobieSama napisał/a:
porzucona85 napisał/a:

Chyba trochę przesadzasz. Moi rodzice są ze sobą 30 lat i są naprawdę zgodnym, kochającym się małżeństwem i (odpukać) nie zapowiada się na to, żeby miało się coś zmienić w tym temacie. Więc nie mów, że nic nie jest wieczne. Jasne, stworzenie dobrego, trwałego związku nie jest łatwe ale nie jest też niemożliwe. Ja w to ciągle wierzę smile

Zazdroszczę takiego dobrego wzorca w rodzinie. Jakbym miała taki wzór to może bym się tak nie pakowała jak do tej pory w nieudane związki  wink No i co Twoi rodzice mówią na te Twoje pomysły "że stara panna..., że koniec..., że nic już nie będzie..." i takie tam - pisałaś o tym kilka wątków wcześniej. Może mają jakieś mądre rady, którymi możesz się podzielić smile

Hehe, moja mamcia powtarza mi jedno - "jeśli nie ma już fajnych, wolnych kawalerów w Twoim wieku to znajdź sobie młodszego". No i oczywiście jest święcie przekonana, że poznam kogoś lepszego od mojego eksia. Ona jest bezbłędna ;D

10 533 Ostatnio edytowany przez rossanka (2013-09-11 23:47:45)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Super:/

(te punkty)

10 534

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:
mayk222 napisał/a:
porzucona85 napisał/a:

Hmmm... To chyba nie jest za dobre rozwiązanie. To tak jakby całe życie żyć z myślą "po co się starać? kiedyś i tak umrę". Ja myślę, że nie można z góry zakładać, że związek małżeństwo się rozpadnie, bo wtedy jaki byłby sens się w to pakować?

Sens zawsze jest ale niestety nic nigdy nie okazuje się wieczne.

Chyba trochę przesadzasz. Moi rodzice są ze sobą 30 lat i są naprawdę zgodnym, kochającym się małżeństwem i (odpukać) nie zapowiada się na to, żeby miało się coś zmienić w tym temacie. Więc nie mów, że nic nie jest wieczne. Jasne, stworzenie dobrego, trwałego związku nie jest łatwe ale nie jest też niemożliwe. Ja w to ciągle wierzę smile

Istnieje też na świecie wąskie grono ludzi którzy nie tylko widzieli UFO ale także zostali porwani w celu eksperymentalnych badań.Często wyjątki potwierdzają regułę.

10 535

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:
sobieSama napisał/a:
porzucona85 napisał/a:

Chyba trochę przesadzasz. Moi rodzice są ze sobą 30 lat i są naprawdę zgodnym, kochającym się małżeństwem i (odpukać) nie zapowiada się na to, żeby miało się coś zmienić w tym temacie. Więc nie mów, że nic nie jest wieczne. Jasne, stworzenie dobrego, trwałego związku nie jest łatwe ale nie jest też niemożliwe. Ja w to ciągle wierzę smile

Zazdroszczę takiego dobrego wzorca w rodzinie. Jakbym miała taki wzór to może bym się tak nie pakowała jak do tej pory w nieudane związki  wink No i co Twoi rodzice mówią na te Twoje pomysły "że stara panna..., że koniec..., że nic już nie będzie..." i takie tam - pisałaś o tym kilka wątków wcześniej. Może mają jakieś mądre rady, którymi możesz się podzielić smile

Hehe, moja mamcia powtarza mi jedno - "jeśli nie ma już fajnych, wolnych kawalerów w Twoim wieku to znajdź sobie młodszego". No i oczywiście jest święcie przekonana, że poznam kogoś lepszego od mojego eksia. Ona jest bezbłędna ;D

Gdzieś są, tylko niewiadomo gdzie smile Ja bym się chyba za staro przy młodszym czuła smile No ale to, że za eksem nie ma co wzdychać to słusznie prawi - był pokazał się z NIEnajlepszej strony. Nie ma co wzdychać (żeby to jeszcze takie proste było no nie) .


Idę spać. Dobrej nocki wszystkim i jutro miłego dnia !!!

10 536

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
nikka napisał/a:

Jestem tu nowa i chciałabym podzielić się moją historią, gdyż szukam pocieszenia o ile jest to w ogóle możliwe.
Mam 33 lata już po jednym rozwodzie(!) Od 5 lat jestem w innym i wydawało mi się stabilnym i szczęśliwym związku z mężczyzną, którego uważałam (choć może zabrzmi to banalnie) za miłość mojego życia!
Okazuję się po 5 latach, że mój cudowny mężczyzna mnie zdradza!!Jestem tego pewna - kobiety czują takie rzeczy, są sygnały, których nie da się przeoczyć - wracanie późno z pracy, nagłe spotkania służbowe późnym wieczorem, wyjazdy służbowe, których wcześniej nie było i telefon schowany w samochodzie zapinowany, o którym teoretycznie powinnam nie wiedzieć, bo jest ukryty! Coraz częste kłótnie i obojętność całkowita na to co się ze mną dzieje!
Wiele przeżyliśmy razem, to były chwile piękne i cudowne pełne szczęścia i radości ale także chwile tak trudne, że niektórym ciężko będzie je zrozumieć - mój kochany trafił do z.k. za stare grzechy na rok i miesiąc, a ja zostałam sama ze wszystkimi problemami i kłopotami. W tamtym momencie odwrócili się od niego wszyscy - rodzina i "przyjaciele" zostałam tylko ja. Wspierałam go, jeździłam na widzenia co tydzień, odwiedziłam każdego dyrektora, kierownika i wychowawcę w z.k. by ułatwić mu pobyt tam. Robiłam mu zakupy i wysyłałam paczki. Pokłóciłam się o niego z całą moją rodziną! Przepraszał, że przez niego cierpię, prosił bym go nie zostawiała i obiecał, ze będziemy zawsze razem! Że nigdy nie będzie w stanie mi się odwdzięczyć za to co dla niego robiłam i ze byłam z nim.
Myślałam, że po tym co przeszliśmy już nic nie będzie w stanie nas rozdzielić, że zawsze będziemy się kochać. Okazuje się, że po 2 latach od jego wyjścia z z.k. tą wielką miłość i lojalność czuję tylko ja!! Nie mogę wręcz uwierzyć, że po tym co przeszliśmy on robi mi coś takiego! Czuję rozczarowanie i ból nie do opisania i nie do zniesienia!!! Teraz też jest na "służbowym spotkaniu" - moje połączenia zbija a telefon ukryty przede mną jest włączony - czyli sprawa jest jasna!!
Gdyby nie fakt, ze kocham tego człowieka tak bardzo, że bez namysłu nawet 1 sekundy oddałabym za niego życie, uniosłabym się honorem i odeszła, ale nie mogę, bo jestem głupia i naiwna i mimo tych wszystkich oczywistych dowodów wciąż wierzę, że może jednak mi się wydaje, że mnie zdradza, może jeszcze wszystko się ułoży, choć podświadomie wiem, że to początek końca!! Szczerze mówiąc chciałabym zamknąć oczy i już się nie obudzić, by nie cierpieć, bo ten ból jest nie do zniesienia!!

Nikka: Przykro mi sad Porozmawiaj z mężem, powiedz mu szczerze o Twoich obawach i podejrzeniach. Może uda Ci się namówić go na terapię? Może jeżeli sobie uświadomi, że może Cię stracić to będzie chciał zawalczyć o Wasz związek?
Ps. Czy macie dzieci? Może nie powinnam pytać ale wtedy chyba zawsze jest trudniej odejść.

10 537

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
sobieSama napisał/a:
porzucona85 napisał/a:
sobieSama napisał/a:

Zazdroszczę takiego dobrego wzorca w rodzinie. Jakbym miała taki wzór to może bym się tak nie pakowała jak do tej pory w nieudane związki  wink No i co Twoi rodzice mówią na te Twoje pomysły "że stara panna..., że koniec..., że nic już nie będzie..." i takie tam - pisałaś o tym kilka wątków wcześniej. Może mają jakieś mądre rady, którymi możesz się podzielić smile

Hehe, moja mamcia powtarza mi jedno - "jeśli nie ma już fajnych, wolnych kawalerów w Twoim wieku to znajdź sobie młodszego". No i oczywiście jest święcie przekonana, że poznam kogoś lepszego od mojego eksia. Ona jest bezbłędna ;D

Gdzieś są, tylko niewiadomo gdzie smile Ja bym się chyba za staro przy młodszym czuła smile No ale to, że za eksem nie ma co wzdychać to słusznie prawi - był pokazał się z NIEnajlepszej strony. Nie ma co wzdychać (żeby to jeszcze takie proste było no nie) .


Idę spać. Dobrej nocki wszystkim i jutro miłego dnia !!!

Wzajemnie smile

10 538

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
nikka napisał/a:

Jestem tu nowa i chciałabym podzielić się moją historią, gdyż szukam pocieszenia o ile jest to w ogóle możliwe.
Mam 33 lata już po jednym rozwodzie(!) Od 5 lat jestem w innym i wydawało mi się stabilnym i szczęśliwym związku z mężczyzną, którego uważałam (choć może zabrzmi to banalnie) za miłość mojego życia!
Okazuję się po 5 latach, że mój cudowny mężczyzna mnie zdradza!!Jestem tego pewna - kobiety czują takie rzeczy, są sygnały, których nie da się przeoczyć - wracanie późno z pracy, nagłe spotkania służbowe późnym wieczorem, wyjazdy służbowe, których wcześniej nie było i telefon schowany w samochodzie zapinowany, o którym teoretycznie powinnam nie wiedzieć, bo jest ukryty! Coraz częste kłótnie i obojętność całkowita na to co się ze mną dzieje!
Wiele przeżyliśmy razem, to były chwile piękne i cudowne pełne szczęścia i radości ale także chwile tak trudne, że niektórym ciężko będzie je zrozumieć - mój kochany trafił do z.k. za stare grzechy na rok i miesiąc, a ja zostałam sama ze wszystkimi problemami i kłopotami. W tamtym momencie odwrócili się od niego wszyscy - rodzina i "przyjaciele" zostałam tylko ja. Wspierałam go, jeździłam na widzenia co tydzień, odwiedziłam każdego dyrektora, kierownika i wychowawcę w z.k. by ułatwić mu pobyt tam. Robiłam mu zakupy i wysyłałam paczki. Pokłóciłam się o niego z całą moją rodziną! Przepraszał, że przez niego cierpię, prosił bym go nie zostawiała i obiecał, ze będziemy zawsze razem! Że nigdy nie będzie w stanie mi się odwdzięczyć za to co dla niego robiłam i ze byłam z nim.
Myślałam, że po tym co przeszliśmy już nic nie będzie w stanie nas rozdzielić, że zawsze będziemy się kochać. Okazuje się, że po 2 latach od jego wyjścia z z.k. tą wielką miłość i lojalność czuję tylko ja!! Nie mogę wręcz uwierzyć, że po tym co przeszliśmy on robi mi coś takiego! Czuję rozczarowanie i ból nie do opisania i nie do zniesienia!!! Teraz też jest na "służbowym spotkaniu" - moje połączenia zbija a telefon ukryty przede mną jest włączony - czyli sprawa jest jasna!!
Gdyby nie fakt, ze kocham tego człowieka tak bardzo, że bez namysłu nawet 1 sekundy oddałabym za niego życie, uniosłabym się honorem i odeszła, ale nie mogę, bo jestem głupia i naiwna i mimo tych wszystkich oczywistych dowodów wciąż wierzę, że może jednak mi się wydaje, że mnie zdradza, może jeszcze wszystko się ułoży, choć podświadomie wiem, że to początek końca!! Szczerze mówiąc chciałabym zamknąć oczy i już się nie obudzić, by nie cierpieć, bo ten ból jest nie do zniesienia!!

Rozumiem jak to jest bolesne dla Ciebie,musisz zająć jakieś stanowisko.Pisanie że nie chciała byś się obudzić to dziecinada,jest bardzo poważny problem więc musisz go rozwiązać, w żaden sposób nie uciekniesz przed nim,niestety należy stawić mu czoła zgodnie ze swoja godnością.

10 539

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja to wszystko wiem, rozsądek podpowiada mi co innego a serce co innego i chyba podpowiedzi serca są silniejsze, nie umiem od niego odejść a konfrontacji boję się koszmarnie, bo wiem, że to byłby koniec, a ja nie jestem jeszcze na to gotowa. Nie mamy dzieci i nie jesteśmy małżeństwem, oboje jesteśmy rozwodnikami i uważaliśmy, że ślub nie jest nam potrzebny. Jak ktoś chce odejść to odejdzie bez względu na podpisany papier, który tak na prawdę nic nie znaczy! Naprawdę nie wiem co mam robić, czasami wstaję rano i myślę, że to wszystko zły sen, ale za chwilę dopada mnie rzeczywistość i znów odechciewa mi się żyć!

10 540 Ostatnio edytowany przez Fragi20 (2013-09-12 13:03:33)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie.
Nikka- bardzo Ci współczuję sytuacji w której się znalazłaś.. Najpierw rozwód, teraz kolejny niestabilny mężczyzna sad Skąd się tacy biorą... No ale mimo wszystko życzę Ci duużo siły i mądrych decyzji. Z mojego punktu widzenia- związek po zdradzie rzadko kiedy można szczęśliwie odbudować, o ile w ogóle jest to możliwe. Mi "niby" się udało, a wyszło jak wyszło, że wylądowałam tutaj, między Wami.. Już nie z jedną, a z dwoma łatkami- zdradzonej i porzuconej...
Co do bólu, dezorientacji, przerażenia, wszystkie tutaj mamy ten etap za sobą. Etap, kiedy serce głośniej krzyczy niż rozum.. To żadne pocieszenie w tej chwili, ale to mija- mi też tak mówili, a ja nie wierzyłam.. I wciąż powtarzałam, że to ten jedyny.. To minie.. Ale proszę Cię, nie pozwól się upokorzyć.. Odejdź z honorem, jesli sprawa będzie jasna, bo szacunek do siebie bardzo trudno odzyskać.. Ja żałuję każdej chwili, kiedy walczyłam, prosiłam.. Teraz widzę, jakie to było żałosne, jakiego pieska odrzuconego przed nim zagrałam, skomlałam jak szczeniaczek i budowałam mu tym jego ego.. Nienawidziłam siebie za to... A teraz z tego w żółwim tempie się zbieram...

No właśnie i dziś kolejny dzień, który uświadamia mi jak kiepsko mi idzie to zbieranie.. Humor nie najlepszy, pogoda dobija, nie ma z kim pogadać, do kogo się przytulić... I ten mój wspaniały, kochany były wciąż na tapecie w mojej głowie.. Ile to może trwać.. No ale.. nikt nie mówił, że będzie łatwo..

10 541

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi - idzie Ci bardzo dobrze, mnie jak zaczelo jakos isc to tez dostalam juz zimny prysznic u siebie w watku, wiec juz sama nie wiem - jest nam zle- to zle. Jest mi lepiej - to tez w sumie wychodzi na to ze to wszystko, ta moja nowa znajomsoc jest nietak jak powinna, a przeciez ja nei planuje z nim malzenstwa kurcze ani nawet zwiazku poki co... poznajemy sie, jest milo i przyjemnie, a juz czuje ze robie cos nietak, cso zlego....

Fragi, u Ciebie to jeszcze bardzo krotko tak naprawde to jest od rozstania, wiec za miesiac, dwa to naprawde bedziesz smigac ze hej hej smile

10 542

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziękuje kiedysbylam.. Ale już wiem,że dziś to lipa będzie.. Nagle, znikąd fala wspomnień... Nie umiem się nawet przed tym obronić.. Znów czuję się o krok od płaczu.. Nie wiem dlaczego... Nie chcę przez niego płakać! Już nie... Coraz ciężej przywołuje mi się te złe wspomnienia.. Coraz częściej wracają te dobre.. Nie chcę tego.. Nie chce go tak pamiętać.. W ogóle nie chce...Ale jedyne co mogę, to przeżyć ten czas.. W miarę "normalnie"...

Co do Twojego zimnego prysznica.. Czytałam. Nie chciałam polemizować z nimi wszystkimi.. Nie wiem, może to źle, ale ja tam wierzę w ludzi i ich dobroć wrodzoną. Widziałam, że ludzie bardzo sceptycznie podeszli do tego, co dzieje się w Twoim życiu, ja tego nie rozumiem.. Sprawa jest postawiona jasno między Wami, więc o co chodzi..? Przecież mieszkacie razem, to nie da się traktować jak powietrze.. A to, że on robi Ci małe przyjemności... ? No kurde, chyba są jeszcze normalni faceci na tej ziemi...? Ale to tylko moja opinia.. Może się mylę.. Nie wiem..

10 543

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

No kurde, chyba są jeszcze normalni faceci na tej ziemi...? Ale to tylko moja opinia.. Może się mylę.. Nie wiem..

No Fragi, po Tobie się tego nie spodziewałem :>

10 544

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:
Fragi20 napisał/a:

No kurde, chyba są jeszcze normalni faceci na tej ziemi...? Ale to tylko moja opinia.. Może się mylę.. Nie wiem..

No Fragi, po Tobie się tego nie spodziewałem :>

No przecież jednego już znam.. ;-) Więc musi być Was więcej!

Miło Cię znów "widzieć" Tomaszu.. Pozdrawiam. smile

10 545

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dobra, tak tylko sobie zażarciłem ;-P

Fajnie, że się tu pojawiasz, ale niefajnie, że masz znów nawroty choroby o nazwie Guano, walcz z tym ;-)

3maj się

10 546

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Walczę, nie mam wyjścia. Taki kierunek obrałam i nie zamierzam się cofać.
Dziękuje za troskę smile
I Ty również się nie dawaj dołom!

10 547

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi: Nie smuć się, jutro będzie lepiej smile Zgadzam się z Kiedysbylam, że i tak dochodzisz do siebie bardzo szybko i robisz chyba największe postępy z nas wszystkich. Zobaczysz, ani się obejrzysz a całkiem zapomnisz o byłym i na nowo zaczniesz się cieszyć życiem smile Mam nadzieję, że ten dzisiejszy smutek okaże się tylko chwilowy. Zresztą może to tylko kolejny etap "zdrowienia". Ja w sumie miałam podobnie - najpierw był żal i złość, później wróciła ogromna tęsknota za byłym, a na końcu znowu pojawiła się ogromna złość. I na szczęście ten stan utrzymuje się aż do dziś smile W ten sposób jest o wiele łatwiej zapomnieć.

Kiedysbylam: Ja uważam, że najlepiej zrobisz jeśli przestaniesz pytać wszystkich dookoła (a konkretnie forumowiczów) o to co powinnaś zrobić. Lepiej zacznij się kierować swoim serduchem i intuicją. To Ty rozmawiasz z tym facetem po kilka godzin dziennie, mieszkasz z nim i przebywasz na co dzień prawie non stop. My go nie znamy, więc tak naprawdę nikt nie jest w stanie obiektywnie go ocenić i Ci doradzić. Przestań się przejmować tym co mówią inni i rób to co czujesz smile Ewentualnie zapoznaj go ze swoim bratem i jego dziewczyną i niech oni Ci podpowiedzą co myślą na jego temat smile

Nikka: Pisałaś we wcześniejszym poście, że Twój partner jest po rozwodzie. A czy wiesz co było przyczyną rozpadu małżeństwa? Bo ja tak sobie myślę, że może on tą swoją żonę też zdradzał i to po prostu taki typ sad Czy podjęłaś już jakieś próby rozmowy z nim? Podjęłaś jakąś decyzję co zrobić?

A tak ogólnie to życzę wszystkim miłego dzionka smile U mnie dziś całkiem ok. Wczoraj przyjechała do mnie rodzinka - wujek z babcią. Posiedzieliśmy razem, pogadaliśmy, pośmialiśmy się trochę i na szczęście ten pozytywny nastrój utrzymuje się do dziś smile I życzę nam wszystkim, żebyśmy mieli coraz więcej takich pozytywnych dni smile Amen smile

10 548

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Widzisz Porzucona- uśmiechasz się, a ostatnio było to dla Ciebie takie nieosiągalne smile Cieszy mnie to. Cieszy mnie fakt, że napisałaś, że ta ogromna tęsknota mija i że znów się na niego zezłoszczę.. Na chwilę obecną nie czuję w zasadzie nic.. Ale cały dzień wracają wspomnienia, jak już wcześniej pisałam, falami... więc- złości, przybywajcie! smile

i masz 100% racji w tym, co napisałaś do kiedysbylam- to ona go zna, widuje, rozmawia. Spędzam mnóstwo czasu.. I powinna się kierować serduchem nie nami.. A zapoznanie z bratem genialny pomysł, w końcu byłaby to opinia kogoś, kto go chociaż widział, a nie zdradzonych i porzuconych, awersyjnie nastawionych do mężczyzn smile

10 549

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Porzucona - dzieki, bardzo madrze to napisalas, zreszta cos podobnego (tylko duzo gorzej to ujelam) napisalam wlasnie u siebie. Ze no generalnie nikt nie moze po prostu mi powiedziec tak naprawde co to za chlopak i co powinnam robic. Na pewno nie kieruje sie zbytnio serduchem czy ucizuciami tylko wlasnie staram sie kierowac rozsadkiem, ale ufam tez jakos swojej intuicji.

Porzucona i gratuluje Ci pieknego posta - z wieloma usmiechami i pozytywami no i tego ze ten dzien jest jakos pozytywny. Widzisz??? Da sie!!! smile Tak, pewnie z czasem chcac nie chcac pozna sie z bratem i jeg odziewczyna, moze nawet jutro jego dziewczyna do mnie na noc przyjedzie wiec na pewno ich sobie przedstawie. Moze nam pizze zrobi heh smile

Fragi - tak jak pisalam serducho to moze niekoniecznie najlepszy doradca teraz, ale wlasnie staram sie myslec, naprawde MYSLEC, a to ze sie ciesze, ze tu Wam sie wypisuje, czy przezywam - to raz ze taka juz jestem, ze lubie sie wygadac i dosc emocjonalnie podchodze do wSZYSTKIEGO po prostu, a dwa no ze ciesze sie i tyle, nie bede tego ukrywac. po tylu miesiacach dolooooooow to naprawde jest milo ze jest choc tak ja kteraz. mimo ze wciaz jestem sama, mimo ze bede rozwodka, mim oze mam sama kredyt do placenia, mimo ze maz mnie porzucil i to wszystko jest, nadal istnieje to ni jest tak ze popadam w skrajnosci w skrajnosc. Ale ciesze sie zmianami i malymi rzeczami.

Fragi - jesli ten dzien juz taki bedzie - ze gorszy, to niech bedzie. nie denerwuj sie. jak Ci sie zbierze to poplacz, ale jestem pewna ze szybko Ci sie odechce plakac. Ale nie hamuj tego ,nie zlosc sie na siebie. tak juz musi byc. te hustawki sa nieodlacznei juz.

10 550

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:
rossanka napisał/a:

Dajcie te punkty.Zaciekawiłam się.

Ależ proszę bardzo, masz w komplecie:
Nie przeredagowana - przeznaczona co prawda dla małżeństw w kryzysie ale i Tobie może się przyda:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj żony. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z żoną (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj żonie jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy żona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie żona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z żoną, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. żona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

Bags, mógłbyś zerknąć na mój problem i się wypowiedzieć czy te 34 kroki mogą poskutkować również u mnie?

10 551

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Z tego pakietu z 20stoma punktami (odnośnie byłego związku)mam 12/20. sad

10 552

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
rossanka napisał/a:

Z tego pakietu z 20stoma punktami (odnośnie byłego związku)mam 12/20. sad

Rossanka tylko pytanie kto u Was jest kim: Ty czy partner psychofagiem. Bo ja - tak na teraz, po głębszej analizie papierowego blogu - doszedłem do wniosku, że miałem takie trio: psychofag(teściowa)--->psychofag(jż)--->Einstein(ja) big_smile.
Z jednym jeźdzcem bez głowy - partnerem - można jeszcze nie sfiksować do końca - choć 5 min z durniem wystarczy, by zidiocieć na rok big_smile - tak z dwoma "woman in black", to jest już istne ekspresowe "Tour de France" ku "rodzinnemu i związkowemu" domu bez klamek.

10 553

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:
rossanka napisał/a:

Z tego pakietu z 20stoma punktami (odnośnie byłego związku)mam 12/20. sad

Rossanka tylko pytanie kto u Was jest kim: Ty czy partner psychofagiem. Bo ja - tak na teraz, po głębszej analizie papierowego blogu - doszedłem do wniosku, że miałem takie trio: psychofag(teściowa)--->psychofag(jż)--->Einstein(ja) big_smile.
.

Nie wiem.A jak to sprawdzic.?
Odpowiadałam na pytania i takl wyszło.

10 554

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
rossanka napisał/a:
bags napisał/a:
rossanka napisał/a:

Z tego pakietu z 20stoma punktami (odnośnie byłego związku)mam 12/20. sad

Rossanka tylko pytanie kto u Was jest kim: Ty czy partner psychofagiem.

Nie wiem.A jak to sprawdzic.?
Odpowiadałam na pytania i takl wyszło.

Wystarczy że odpowiadasz z pozycji poszkodowanej, tzw pokrzywdzonej partnerki, że to Ty dawałaś z siebie do kwadratu by zadowolić partnera i jest na "TAK" - to już znak, że to partner jest toksykiem. Jak jest odwrotnie - że to Ty byłaś tą egoistyczną "górą" - no to już samo mówi przez się.

10 555

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:

Wystarczy że odpowiadasz z pozycji poszkodowanej, tzw pokrzywdzonej partnerki, że to Ty dawałaś z siebie do kwadratu by zadowolić partnera i jest na "TAK"

To tak było.
Ale ja też nie byłam bez winy.

10 556 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-12 21:56:51)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Anonim29 napisał/a:

Bags, mógłbyś zerknąć na mój problem i się wypowiedzieć czy te 34 kroki mogą poskutkować również u mnie?

Żeby coś więcej powiedzieć, to musiałbym mieć takiego posta w wersji "koncentrat", czyli wszystko w jednym. A u Ciebie jest rosyjska ruletka z odbezpieczonym kałachem, uwiązanym na sznurku za spust. Co post to jakiś "strzał".

Już z samego pierwszego postu widzę, że byłeś taką furtką "obrotową" - odejścia i powroty - nie bałbym się nawet użyć powiedzenia "kołdra". Do czego zmierzam, ja "przegapiłem" za czasów wolnego związku i późniejszego narzeczeństwa - czatowania (przesadnego, gdzie "uśpiła" moją czujność, ze to "takie zwykłe gadanie po próżnicy dla zabicia czasu") żony, spotkania z kolegą  z dawnych szkolnych lat "na kawie" i  sesemesowania ze "znajomym" - gościa poznałem jakiś czas potem - wiek o te 15 lat więcej od Nas i też zdrowotnie "przetrącony". Ale ale, jaką przykładowo masz wtedy gwarancję "po czasie", że owy sesogadulec był prowadzony tylko tą jedną "ścieżką"??? Zaufałem - bo to dziewczyna w końcu, nie?; narzeczona itp, itd - i nieświadomy tego zagrożenia, bo jeździłem do pracy i całymi dniami albo przez 24h mnie nie było i... dałem się urobić.

Co masz w sobie takiego pozytywnego z cech charakteru jak:
- empatia,
- nadmierna tolerancyjność,
- jakiś zaburzony wzorzec wyniesiony z domu - DDA, DDR, DDD, "wresling" między rodzicami po boksersku,
- braki w poczuciu własnej wartości - potoczne kompleksy,
- opiekuńczy,
- o wysokim wartościach moralnych,
- perfekcjonista - nie koniecznie pedantyk,
- mający problem z odmawianiem, mówieniem "nie" nawet tym stanowczym,
- dobrze wykształcony "łeb na karku", ustawiony samodzielnie "fura, skóra i komóra",
- optymista,
- odporny na sztresa,
- człowiek orkiestra vel robot wielofunkcyjny - w myśl za Ireną Kwiatkowską "kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi, wszystko w mig rozpier..."
- mieć problemy z rozróżnianiem wartości granicznych - dobro - zło; miłość nienawiść; seks - zdrada  big_smile
- przeskalowane poczucie obowiązku i winy,
- mistrz imaginacji i idealizacji - Kazik kiedyś śpiewał "na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek...", panimajesz?
To jest menu najdroższej restauracji z Mariotta dla takich dziwnych osobników, dla których Ty/Wy jesteście łatwym kąskiem i co to mydlą Wam oczy w mig - bez wody i na sucho. A potem jesteś wykastrowany w imię miłości, bo się poświęciłeś.

Anonim zrób sobie teki rekonesans, bilans zysków i strat - co dobrego/złego zrobiłeś Ty a co partnerka dla związku. Taki dzem mydło i powidło co Ciebie cieszyło i wqrwiało ze strony partnerki i jej poczynań.

Potem sięgnij po zestaw 34 kroków lub rozwiąż test 20 pytań. Egzamin... szokiem w trampkach.

10 557 Ostatnio edytowany przez rossanka (2013-09-12 21:56:45)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:

Co masz w sobie takiego pozytywnego z cech charakteru jak:
- empatia,
- nadmierna tolerancyjność,
- jakiś zaburzony wzorzec wyniesiony z domu - DDA, DDR, DDD, "wresling" między rodzicami po boksersku,
- braki w poczuciu własnej wartości - potoczne kompleksy,
- opiekuńczy,
- o wysokim wartościach moralnych,
- perfekcjonista - nie koniecznie pedantyk,
- mający problem z odmawianiem, mówieniem "nie" nawet tym stanowczym,
- dobrze wykształcony "łeb na karku", ustawiony samodzielnie "fura, skóra i komóra",
- optymista,
- odporny na sztresa,
- człowiek orkiestra vel robot wielofunkcyjny - w myśl za Ireną Kwiatkowską "kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi, wszystko w mig rozpier..."
- mieć problemy z rozróżnianiem wartości granicznych - dobro - zło; miłość nienawiść; seks - zdrada  big_smile
- przeskalowane poczucie obowiązku i winy,
- mistrz imaginacji i idealizacji - Kazik kiedyś śpiewał "na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek...", panimajesz?
To jest menu najdroższej restauracji z Mariotta dla takich dziwnych osobników, dla których Ty/Wy jesteście łatwym kąskiem i co to mydlą Wam oczy w mig - bez wody i na sucho. A potem jesteś wykastrowany w imię miłości, bo się poświęciłeś.

Anonim zrób sobie teki rekonesans, bilans zysków i strat - co dobrego/złego zrobiłeś Ty a co partnerka dla związku. Taki dzem mydło i powidło co Ciebie cieszyło i wqrwiało ze strony partnerki i jej poczynań.

Potem sięgnij po zestaw 34 kroków lub rozwiąż test 20 pytań. Egzamin... szokiem w trampkach.

Sory ze sie wcinam, ale te punkty powyżej tez należy rozpatrzyć ile jest na tak a ile na nie?
I plus te pozostałe 20 ?Czy tak?I co potem?

10 558 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-12 22:11:33)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
rossanka napisał/a:
bags napisał/a:

Wystarczy że odpowiadasz z pozycji poszkodowanej, tzw pokrzywdzonej partnerki, że to Ty dawałaś z siebie do kwadratu by zadowolić partnera i jest na "TAK"

To tak było.
Ale ja też nie byłam bez winy.

Kochana sięgnij do:
"Apel do Pani ropuchowej" na necie
poszukaj wątku o syndromie piotrusia pana tu na forum
przeczytaj bloga "moje dwie głowy", a skoro już jak widzę jesteś "w temacie", to polecam bloga w wydaniu papierowym.

Ta lista cech charakteru ma za zadanie pokazać Wam czułe punkty na które jesteście jak lep na muchy dla psychofaga.
Rossanka, poszukaj sobie mojego wątku i przeczytaj. Tam znajdziesz - już nawet w pierwszym poście- to na co "łapie" Cię gadaniem toksyk. leje miód na uszy, pieje z zachwytu na Twój temat a potem betonowym butem wali z rozmachem Ci w nos. A Ty co mówisz??? PRZEPRASZAM już nie będę i stalinowi się podkladasz... za gratyfikację lub czułość wielkości łupiny od orzecha włoskiego cały świat objedziesz z bananem na ustach. Nie jest tak na koniec?

Jak się okazuje w "sensacjach XX wieku" u Wołoszańskiego, to Stalinek taką metodą wybił w Rosji bagatela...13 mln ludzi. "bo Ty taki drań byłeś" podlizując się wodzowi.

10 559

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Fragi - jesli ten dzien juz taki bedzie - ze gorszy, to niech bedzie. nie denerwuj sie. jak Ci sie zbierze to poplacz, ale jestem pewna ze szybko Ci sie odechce plakac. Ale nie hamuj tego ,nie zlosc sie na siebie. tak juz musi byc. te hustawki sa nieodlacznei juz.

kiedysbylam- dziękuje za ostatnie zdanie. Wieczorem wyłączyłam komputer, zległam w łóżku i się wypłakałam. Tak po prostu płakałam. Nie wiem czemu się tak przed tym broniłam.. Bo po pierwsze zmęczona płaczem i bólem głowy zasnęłam lepiej i szybciej niż ostatnio mi się zdarzało, a po drugie, rano wstałam z zupełnie innym nastawieniem. Może nie jest to super nastrój i chęci do wszystkiego, ale jestem spokojniejsza.. Nie jestem już na siebie zła- przyjęłam to jako fakt, że czasem warto się "oczyścić" i nie świadczy to o mojej słabości..
Dziękuje!

A jak u Ciebie? smile

10 560

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi - ja tez tak mialam - ze bylo juz duzo lepiej jakis czas temu, ale co jakis czas mi sie znowu zbeiralo i mnie to denerwowalo bardzo. Ale psycholog mi uswiadomila ze to naprawde normalne. Zeby swiadomie nie zaglebiac sie oczywiscie w myslenie o nich, ale jak juz te mysli sa w glowie, zeby spokojnie przeplywaly po prostu, nie irytowac sie ze znowu one sa, czy znow wlasnie gorzej sie czuje. Mnie to pomoglo, zeby naprawde to zaakcpetowac ze przez jakis czas tak bedzie.

U mnie bardzo dobrze, dzieki smile kolejny wieczor - kolejne godziny przegadane o wszystkim i o niczym. z tym ze spalam 3 godziny i ledwo zyje. A dzisiaj przyjezdza dziewczyna brata do mnie posiedziec i w sumie moze na noc zostanie, wiec bede z lokatorem robic pizze zanim ona przyjedzie, tzn on bedzie ja robil smile a ja zamierzam sie czegos nauczyc. Wyszlo tak jakos ze ona do mnie przyjezdza i w sumie zapytalam czy chcialoby mu sie zrobic pizze - n oze nie ma problemu.  wiec potem jak ona przyjedzie to sobie zjemy i potem posiedze z nia. Wiec fajnie sie zapowiada. no i jutro wolne smile))  a Wy jakie plany ?

ja tylko bym chciala zeby juz nigdy nie bylo gorzej....

10 561 Ostatnio edytowany przez Fragi20 (2013-09-13 15:42:50)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Cieszę się, że u Ciebie tak pozytywnie! smile Życzę więc udanego weekendu, w końcu inaczej spędzonego niż w smutku i żalu.. Baw się dobrze! smile

Moje plany- to weekend na uczelni, więc szału nie ma, ale przynajmniej wśród ludzi, których uwielbiam i z dala od tego wszystkiego.. Boję się tylko pytań o "nasze" wakacje.. Ale muszę się z tym uporać na chłodno, więc przygotuję jakąś jedną odpowiedź i będę się starała trzymać. No i się boję podróży pociągiem- przez Jego miasto.. sad Ale wmawiam sobie, że to tylko symbole.. Nic nie znaczą.. A jak wyjdzie w praktyce to się okaże..

No i również życzę sobie i Wam "zeby juz nigdy nie bylo gorzej...." ...

10 562

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam wszystkich serdecznie Właśnie też zostawił mnie mąż z dwójka dzieci i siedzi z inną.Chce rozwodu za porozumieniem ja oczywiście tez chcę ale wyłacznie z jego winy śmieje się ze mnie że nie mam dowodów na to ze jest z inną.Co robić pomóżcie właściwie zmarnowałam 11lat życia tylko dlatego że zawsze bałam się że nie poradze sobie z dziećmi sama.Nigdy nic mi nie wolno było a nawet miałam zakaz wyjścia do rodziców ,co wypłata musiałam wyliczyć rachunki i ile nażycie potrzebuje tyle dał i ani grosza więcej .Nie wazne było czy lato czy zima musieliśmy chodzić do domu o godzinie 7 godzina 8 dzieci musiały chodzić spać no chyba ze pan chciał posiedzieć dłużej to mogliśmy.Całe moje życie to jeden wielki koszmar a teraz jeszcze cały czas się ze mnie śmieje przy dzieciach ciagał mnie jak szmate po podłodze one prosiły płakały to jeszcze je wyzywał od niedorozwiniętych i od różnych .Pomóżcie nie wiem co mam robić teraz się czepia że ja dzieci nastawiłam przeciwko niemu ale one same się boją. Mam juz dosyc wszystkiego.

10 563

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

no ja tez sie ciesze ze jest po prostu lepiej. To nie tak, ze jest super, czy fajnie. Rozpadlo mi sie malzenstwo, zostalam zdradzona, oszukiwana i porzucona. przede mna rozwod, odpowiedzialnosc za kredyt, mieszkanie, ktora ciazy tylko na mnie. To wszystko nie jest latwe.

Ale tymbardziej doceniam kazdy pozytywny dzien. i nie mysle juz tak bardzo na zapas. szkoda mi kazdego dnia, chce mi sie zyc... mimo ze to zycie poki co nie ma teraz jeszcze takiej jakosci jaka chcialabym w przyszlosci osiagnac.

Fragi - dobrze, idz na uczelnie, spedz milo czas, korzystaj z kazdego dnia. Wszystko jest lepsze niz to co przechodzilysmy. #

Ja kwitne tu na forum od poczatku prawie kwietnia. nie zauwazylam kiedy zaczela sie wiosna i lato. kiedy pojawily sie liscie na drzewach, kiedy zakwitly kwiatki w tym roku. nie wiem kiedy to sie stalo. Bylam, ale nie zylam te wszystkie miesiace. istanialam po prostu. Duzo sily nam wszystkim potrzeba po prostu.

10 564

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Sylwia- ciesz się, że odszedł, że ten koszmar za Tobą- koszmar upokarzania, zycia pod dyktando Pana. A skoro tyle wytrzymałaś z takim człowiekiem, to sama z dziećmi na pewno sobie poradzisz, pewnie nawet lepiej niż z nim.. Więc nie martw się, silna kobieta z Ciebie.
Niestety w kwestii małżeństwa i rozwodu nie umiem doradzić, ponieważ tematyka jest mi zupełnie obca, ale na pewno ktoś z forum doradzi co zrobić i jak, jak zdobyć dowody na jego niewierność.

Kiedysbylam- tak właśnie, istniałam, choć nie żyłam. W środku lata spałam w skarpetkach, wciąż było mi zimno(mimo upałów), pusto w łóżku. Nie wychodziłam na słońce, nie poczułam lata, upału.. Tkwiłam w domu... "przeżyłam" cały urok lata, nie pojechałam na wakacje, nie opaliłam się... Teraz jest z każdym dniem łatwiej... Lżej jakby.. Ale wiem, że droga nie jest jeszcze prosta, ale wierzę w siłę nas wszystkich.

10 565

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
sylwiapor napisał/a:

Witam wszystkich serdecznie Właśnie też zostawił mnie mąż z dwójka dzieci i siedzi z inną.Chce rozwodu za porozumieniem ja oczywiście tez chcę ale wyłacznie z jego winy śmieje się ze mnie że nie mam dowodów na to ze jest z inną.Co robić pomóżcie właściwie zmarnowałam 11lat życia tylko dlatego że zawsze bałam się że nie poradze sobie z dziećmi sama.Nigdy nic mi nie wolno było a nawet miałam zakaz wyjścia do rodziców ,co wypłata musiałam wyliczyć rachunki i ile nażycie potrzebuje tyle dał i ani grosza więcej .Nie wazne było czy lato czy zima musieliśmy chodzić do domu o godzinie 7 godzina 8 dzieci musiały chodzić spać no chyba ze pan chciał posiedzieć dłużej to mogliśmy.Całe moje życie to jeden wielki koszmar a teraz jeszcze cały czas się ze mnie śmieje przy dzieciach ciagał mnie jak szmate po podłodze one prosiły płakały to jeszcze je wyzywał od niedorozwiniętych i od różnych .Pomóżcie nie wiem co mam robić teraz się czepia że ja dzieci nastawiłam przeciwko niemu ale one same się boją. Mam juz dosyc wszystkiego.

Ja przeszłam rozwód z orzekaniem o winie mojego byłego już męża i wiem bardzo dużo na ten temat. Pierwsza i podstawowa sprawa musisz iść do adwokata i pod żadnym pozorem nie zgadzaj się na rozwód bez orzekania winy Twojego męża. Musisz mieć przynajmniej 3 świadków ( im więcej tym lepiej), którzy potwierdzą co działo się w Twoim małżeństwie i którzy wiedzą, że ma inna lafiryndę. Domyślam się, ze policji nie wzywałaś i nie robiłaś obdukcji po awanturach - szkoda, ale rozumiem ja też nie wzywałam - bałam się i wstydziłam. Poproś adwokata, żeby na pierwszej rozprawie wystąpił o alimenty dla Dzieci i dla Ciebie ( jeśli nie pracowałaś). Sąd rzadko przyznaje alimenty dla żony ale warto spróbować. To takie podstawy a resztę powie Ci adwokat, bo musisz go mieć - on na pewno będzie miał a sama sobie nie poradzisz. Proponuję byś poszła na badanie do psychiatry, by Cię zbadał i stwierdził czy ten czas znęcania się nad Tobą odbił się na Twojej psychice, poza tym adwokat może wnioskować na rozprawie o powołanie biegłego psychiatry także. Ostrzegam Cię rozwód to jedno z najkoszmarniejszych przeżyć jakie możesz sobie wyobrazić! Twój mąż przyjdzie, będzie Cię oczerniał, kłamał i umniejszał Twoją wartość, więc moim zdaniem Ty też nie bądź mu dłużna, jak będzie trzeba to też kłam i nie miej skrupułów, bo wierz mi on na pewno nie będzie miał! Do pierwszej rozprawy przygotuj się dobrze, bo sędzia będzie Was przepytywał. Ja pierwszą rozprawę odchorowywałam kilka miesięcy! Mój były mąż był podobny do Twojego - świnia jakich mało! Musisz być twarda i nie dać się sprowokować. Zatrudnij adwokata z miasta, w którym będzie toczyła się rozprawa rozwodowa, to będzie znał sędziów i będzie wiedział czego się po nich spodziewać i jak ich podejść. Trzymam kciuki!!!! Nie daj się!!!!

10 566

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziękuje za wsparcie.Właśnie jestem w kropce bo nie mam pieniędzy na adwokata a on się ze mnie śmieje.Na razie daje pieniądze ,więc chyba muszę czekać na to co będzie dalej.Wiem że sama sobie nie poradzę ,aż się boje tego rozwodu ale nie odpuszcze mu za to co zrobił mi i dziecią.Nie poddam się .

10 567 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-13 23:14:40)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
sylwiapor napisał/a:

Dziękuje za wsparcie.Właśnie jestem w kropce bo nie mam pieniędzy na adwokata a on się ze mnie śmieje.Na razie daje pieniądze ,więc chyba muszę czekać na to co będzie dalej.Wiem że sama sobie nie poradzę ,aż się boje tego rozwodu ale nie odpuszcze mu za to co zrobił mi i dziecią.Nie poddam się .

!. Darmowa pomoc prawna - mops lub pcpr
2. składasz pozew o rozwód - wnioskujesz o zeznawanie pod przysięgą - dowiedzieć się jak zrobić, by mąż o tym się nie dowiedział; wnosisz w razie czego o postępowanie "przyspieszone", bo bez rozwodu 1 - pojednawczego i do całości dołączasz wniosek o zwolnienie z kosztów procesowych, oraz przydział prawnika z urzędu.
3 dyktafon to Twoje drugie i zarazem ukryte ja, coś z kamerą też nie zaszkodzi mieć.
Nagrywasz, spisujesz i uwieczniasz NA PAPIERZE wsio jak leci -gg/skype i inne pierdolniki.

Wątek "jest źle mam 36 lat i rozwód" tak od 400 str. jest wsio o rozwodach ze zdradą na "piedestale".

10 568

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Joanna lat 33 , 2 tydzień mija od rozstania .Związek trwał 1rok i 3 msc . bardzo toksyczny związek , który zrujnował mi zdrowie psychiczne  i życie. Powinnam się cieszyć , że uwolniłam się od  tyrana , despoty i socjopaty ale boli strasznie. Nie radzę sobie. Nie czuje żadnej ulgi. Czuje straszne uzależnienie . Co chwile patrze w telefon czy coś napisał czy dzwonił -choć wiem że nie powinno to mieć już żadnego znaczenia . Kiedy ta męka się skończy ? ;-(

10 569 Ostatnio edytowany przez woytek (2013-09-14 12:06:34)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie ludziska, w ten pochmurny i dolujacy dzien. CzyWam tez sie udziela taki przygnebiajacy nastroj?
Witam wszystkie nowe duszyczki! Glowa do gory, bedzie lepiej, kiedys, z kims lub samotnie, ale bedzie lepiej, przynajmniej odrobine.
pozdrawiam smile

10 570

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie, czy moglby mi ktos napisac jeszcze raz to, jak bylo tutaj kilkakrotnie na forum opisywana milosc. Nie wiem w ktorym watku to bylo, ale temat sie przewijal kilkakrotnie. Bylo tam cos takiego ze milosc jest niezalezna od naszych uczuc, ze milosc to swiadoma chec, wola bycia z drugim czlowiekiem??? nie wiem cos w takim znaczeniu, ale wiem ze bardzo ladnie to kiedys ktos tutaj napisal. Kojarzycie o co mi chodzi?

10 571 Ostatnio edytowany przez Kwiatuszek100 (2013-09-14 13:19:26)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Było coś takiego kojarzę i też mnie to urzekło ale nie wiem gdzie to można znaleźć teraz...

"Stało się tak dlatego, bo właśnie w tym miejscu spotkałem też kogoś
kto przywrócił mi wiarę w trochę zapomniane staroświeckie wartości takie jak dobroć,
szczerość i zaufanie. Zresztą, parafrazując tekst starej piosenki, nikt tak pięknie jak ona
nie mówił mi, że się boi miłości.."

A ja analizuję powyższy cytat z kiedyś...i doszłam do wniosku że te wartości są jednak nieopłacalne bo dostajemy tylko po dooopie...
Fakt boję się miłości i chyba zawsze już będę,właśnie co to jest ta miłość..kiedysbylam zainspirowałaś mnie...

Jest tragedia u mnie po prostu,to już wiecie ale jak poradzić sobie z tym??? Zacząć od początku,wymazać z pamięci. Nie myślałam że będę pytać o to po raz kolejny...

Jeszcze ten jesienny nastrój i pogoda...ironia losu,zawsze na jesień zostawałam sama sad

10 572

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Aisa33 napisał/a:

Joanna lat 33 , 2 tydzień mija od rozstania .Związek trwał 1rok i 3 msc . bardzo toksyczny związek , który zrujnował mi zdrowie psychiczne  i życie. Powinnam się cieszyć , że uwolniłam się od  tyrana , despoty i socjopaty ale boli strasznie. Nie radzę sobie. Nie czuje żadnej ulgi. Czuje straszne uzależnienie . Co chwile patrze w telefon czy coś napisał czy dzwonił -choć wiem że nie powinno to mieć już żadnego znaczenia . Kiedy ta męka się skończy ? ;-(

Tacy jak on nigdy nie dzwonią bo wiedzą/są przyzwyczajeni do tego, że kobieta i tak zadzwoni pierwsza hmm

Joasiu, do końca tej męki jeszcze długa droga, ale tu zawsze możesz się wygadać i pożalić. Pomagamy tu sobie jak możemy smile

10 573 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-14 19:36:24)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kwiatuszek100 napisał/a:
kiesysbylam napisał/a:

Witajcie, czy moglby mi ktos napisac jeszcze raz to, jak bylo tutaj kilkakrotnie na forum opisywana milosc. Nie wiem w ktorym watku to bylo, ale temat sie przewijal kilkakrotnie. Bylo tam cos takiego ze milosc jest niezalezna od naszych uczuc, ze milosc to swiadoma chec, wola bycia z drugim czlowiekiem??? nie wiem cos w takim znaczeniu, ale wiem ze bardzo ladnie to kiedys ktos tutaj napisal. Kojarzycie o co mi chodzi?

Było coś takiego kojarzę i też mnie to urzekło ale nie wiem gdzie to można znaleźć teraz...

Mówicie o tym:
"Związek dwojga ludzi  to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie. Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co się oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku. Szkoda niszczyć w taki sposób swoje życie w związku." smile

Aisa33 napisał/a:

Joanna lat 33 , 2 tydzień mija od rozstania .Związek trwał 1rok i 3 msc . bardzo toksyczny związek , który zrujnował mi zdrowie psychiczne  i życie. Powinnam się cieszyć , że uwolniłam się od  tyrana , despoty i socjopaty ale boli strasznie. Nie radzę sobie. Nie czuje żadnej ulgi. Czuje straszne uzależnienie . Co chwile patrze w telefon czy coś napisał czy dzwonił -choć wiem że nie powinno to mieć już żadnego znaczenia . Kiedy ta męka się skończy ? ;-(

Kochałaś jego czy paradoksalnie kochałaś jego wyidealizowane wyobrażenie w Twojej głowie? Teoretyczne wyobrażenie o miłości partnera w zdecydowanej większości staje się brutalną fikcją w zderzeniu tego z rzeczywistością szarej codzienności.

Stoisz na progu depresji i albo ostrożnie i na własne potrzeby terapeutyczno - lecznicze zakasasz rękawy zgłębiając ten temat, albo bez kozery powiem, że pędzikiem szukaj pomocy specjalisty psychologa, by pomógł Ci dojść do siebie i poskładać się w całość po tej jeździe jak na rollercoasterze. W tym nie można siedzieć i myśleć nad powrotem gdyż z tego nie da się "normalnie" wyjść, z tego trzeba uciekać a cała filozofia polega na uciekaniu nogami do przodu.
Zapomnieć się tego łatwo nie da; zostaje ślad i doświadczenie, z którego warto czerpać we właściwy sposób korzyści dla zapobiegania "nawrotów" tej choroby w przyszłości; nie tylko w kwestii związków ale i w codziennym życiu.

Tak jak sam byłem ofiarą toksycznego trójkątnego związku małżeńskiego o mocnych ciosach szantażu emocjonalnego pod moim adresem od żony i teściowej - taką "geometryczną" nazwę nosi taki układ partnersko - związkowy wyższego szczebla - i "mianując" siebie po rozstaniu na potocznego żartobliwie "królika doświadczalnego" po takich perypetiach, z całą stanowczością śmiem stwierdzić, że jakakolwiek zmiana na lepsze u takich osobników jest co najmniej niemożliwa; oni są nie tyle na to ślepi, co głusi; nawet jeśli coś zauważą, że jest "nie halo" z nimi, to i tak z lubością powielają tą taktykę dalej. A to z prostego powodu i przykładu:
moja propozycja pójścia z takim zachwianym osobowościowo osobnikiem - czytaj żoną - do psychologa/na terapię małżeńską, spotkała się z ciętą ripostą, że to TYLKO ja wymagam terapii i leczenia nie tyle psychologicznego, co psychiatrycznego yikes; po drugie - również poparte tu na forum - stwierdzenie, że bardzo wielu specjalistów (psychiatrów, terapeutów) nie podejmuje się pracy z nimi, bo paradoksalnie nawet ich potrafią wkręcić i przerobić na swoją modłę, a co dopiero "cywilów". Reasumując to on się nie zmienił, wręcz paradoksalnie on jest NADAL taki sam jak był zanim go poznałaś czy trwałaś w związku; to właśnie taka "narkotyczna" pustka vel detoks sprawia, że tak go wizualizujesz w swojej strutej i zdemolowanej przez niego psychice - obraz jego jako człowieka miesza Ci się z jego wyobrażeniem w Twojej głowie.
Toksyczne związki - nawet jeśli Twój takowych znamion nie miał, to schemat jest podobny - są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. Twoja separacja - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie -  jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co Was od siebie uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojego partnera. Teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadaje Twojemu życiu kierunek.

Cofnij się trochę wstecz do listy 20 pkt o związku z psychofagiem i... jeśli w większości odpowiesz "tak" - blog "moje dwie głowy" tak na cito do poczytania jest dla Ciebie.

3maj się... i poszukaj dobrych, markowych adidasów na potrzeby tej terapii smile
Nie jesteś sama ani też pierwszą czy ostatnią mającą styczność z takimi psychofagami w ludzkiej skórze (psycho - dusza; fag - pożeracz, pasożyt czyli pożeracz duszy/psychiczny pasożyt).

10 574

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Było kiedyś chyba 1.5 roku temu o miłości na tym forum.Ja napiszę skrótowo.Miłość prawdziwa wzajemna to nie motylki w głowie(ale zawsze też deko szaleństwa)to stan poczucia wielkiego niezachwianego bezpieczeństwa w życiu,Kochamy i jestesmy Kochani,mamy kogoś na którym można polegać jak na "Zawiszy Czarnym"Moja miłość siedzi obok mnie oglądamy TVN,zerkam na Nią klepiąc w klawiaturę,jest uśmiechnięta,jestem bardzo za Nią na każdym kroku i w każdym calu,jest bardzo ładna,niezwykle mądra,pociąga mnie swoim urokiem.Daje mi szczęście,radość z życia,super przeżycia.Daje mi też wolność do znanej granicy,nie ogranicza moich zachcianek,pomysłów.Nie grzebie w moich lapach czy komórkach ufa mi bezgranicznie.Czasem jak każda baba troszkę pomarudzi ale w normie. Jak przeniesiemy się do sypialni to pocałuję Jej dłoń Jej ramię,odgarnę kosmyki włosów z plecków i przytulając się na łyżeczkę spokojnie zasnę będąc pewny jutra.

10 575

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:
sylwiapor napisał/a:

Dziękuje za wsparcie.Właśnie jestem w kropce bo nie mam pieniędzy na adwokata a on się ze mnie śmieje.Na razie daje pieniądze ,więc chyba muszę czekać na to co będzie dalej.Wiem że sama sobie nie poradzę ,aż się boje tego rozwodu ale nie odpuszcze mu za to co zrobił mi i dziecią.Nie poddam się .

!. Darmowa pomoc prawna - mops lub pcpr
2. składasz pozew o rozwód - wnioskujesz o zeznawanie pod przysięgą - dowiedzieć się jak zrobić, by mąż o tym się nie dowiedział; wnosisz w razie czego o postępowanie "przyspieszone", bo bez rozwodu 1 - pojednawczego i do całości dołączasz wniosek o zwolnienie z kosztów procesowych, oraz przydział prawnika z urzędu.
3 dyktafon to Twoje drugie i zarazem ukryte ja, coś z kamerą też nie zaszkodzi mieć.
Nagrywasz, spisujesz i uwieczniasz NA PAPIERZE wsio jak leci -gg/skype i inne pierdolniki.

Wątek "jest źle mam 36 lat i rozwód" tak od 400 str. jest wsio o rozwodach ze zdradą na "piedestale".

Jak najbardziej, jeśli masz możliwość nagrywaj  każdą waszą rozmowę i złóż wniosek o adwokata z urzędu, w mopsie pomogą Ci na pewno taki napisać.

10 576

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mayk222 napisał/a:

Było kiedyś chyba 1.5 roku temu o miłości na tym forum.Ja napiszę skrótowo.Miłość prawdziwa wzajemna to nie motylki w głowie(ale zawsze też deko szaleństwa)to stan poczucia wielkiego niezachwianego bezpieczeństwa w życiu,Kochamy i jestesmy Kochani,mamy kogoś na którym można polegać jak na "Zawiszy Czarnym"Moja miłość siedzi obok mnie oglądamy TVN,zerkam na Nią klepiąc w klawiaturę,jest uśmiechnięta,jestem bardzo za Nią na każdym kroku i w każdym calu,jest bardzo ładna,niezwykle mądra,pociąga mnie swoim urokiem.Daje mi szczęście,radość z życia,super przeżycia.Daje mi też wolność do znanej granicy,nie ogranicza moich zachcianek,pomysłów.Nie grzebie w moich lapach czy komórkach ufa mi bezgranicznie.Czasem jak każda baba troszkę pomarudzi ale w normie. Jak przeniesiemy się do sypialni to pocałuję Jej dłoń Jej ramię,odgarnę kosmyki włosów z plecków i przytulając się na łyżeczkę spokojnie zasnę będąc pewny jutra.

"zawisza czarny"? "TVN"? "Pocałunek w dłoń" "plecki"? "tulenie na łyżeczkę"?
Nie wiem skąd u mnie taki banan na pysku ^^

10 577

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kwiatuszek100 napisał/a:

A ja analizuję powyższy cytat z kiedyś...i doszłam do wniosku że te wartości są jednak nieopłacalne bo dostajemy tylko po dooopie...
Fakt boję się miłości i chyba zawsze już będę,właśnie co to jest ta miłość..kiedysbylam zainspirowałaś mnie...

Jest tragedia u mnie po prostu,to już wiecie ale jak poradzić sobie z tym??? Zacząć od początku,wymazać z pamięci. Nie myślałam że będę pytać o to po raz kolejny...

Jeszcze ten jesienny nastrój i pogoda...ironia losu,zawsze na jesień zostawałam sama sad

Kwiatek jak ostatnio w tym wątku byłaś, to rozważałaś próbowanie na nowo. Potem zniknęłaś . I coooooooo  ?

10 578

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hej wszystkim , i ja witam ponownie chociaz nie mam pewnosci czy zostalam zdradzona (snuje tylko podejrzenia, nie zlapalam na goracym uczynku) i to ja skonczylam nasz zwiazek.
Ale mentalnie czuje sie zdradzona i porzucona.
To moj pierwszy tak dlugi , powazny zwiazek -  z perspektywy czasu zrozumialam ze on nigdy tak tego nie traktowal. Minelo pol roku , on ma juz inne , lepsze jak widac zycie a ja nie umiem normalnie funkcjonowac.
Chcialabym z kims o tym porozmawiac...
A raczej poszukac wyjscia jak dalej życ , zapomniec i przestac o tym myslec.

10 579

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam wszystkich to znowu Ja .Na początek chciałam się pochwalić ze w końcu odważyłam się poraz pierwszy postawić mojemu frajerowi.Zrobił mi niespodzianke i w dniu moich urodzin wpadł do domu jak do obory ,bo podkreślam nie mieszka z nami ,tylko 500km od nas ze swoja nowa panią.A więc już wcześniej go spakowałam w worki na śmieci i gdy wpadł to kazałam mu wypieprzać .otworzyłam dzrzwi i wszystko mu wywaliłam za drzwi.Był w szoku bo myślał ze będzie mugł zostać ,a ja go dalej będe prosić by do nas wrócił.Jestem z siebie dumna i ulżyło mi w pewnym stopniu.A tamtej to jeszcze powinnam podziękować ze uwolniła mnie od kata .a ona nie wie w jakie bagno się wkopała .Jeszcze nie raz będzie uciekała tym bardziej ze to młode i głupie poleciało na kase .Mimo tego co się dzieje czuje ze moje życie staje się coraz piękniejsze.chociaż jeszcze rozwód prze demną,ale dam radę .Kochani pozdrawiam i trzymajcie za mnie kciuki.

10 580

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Sylwiapor: No i super! Tak trzymaj!
Jestem przekonana, że będzie Ci lepiej bez niego, a Twoje dzieci w końcu będą mogły spać spokojnie smile

10 581

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mayk222 napisał/a:

Było kiedyś chyba 1.5 roku temu o miłości na tym forum.Ja napiszę skrótowo.Miłość prawdziwa wzajemna to nie motylki w głowie(ale zawsze też deko szaleństwa)to stan poczucia wielkiego niezachwianego bezpieczeństwa w życiu,Kochamy i jestesmy Kochani,mamy kogoś na którym można polegać jak na "Zawiszy Czarnym"Moja miłość siedzi obok mnie oglądamy TVN,zerkam na Nią klepiąc w klawiaturę,jest uśmiechnięta,jestem bardzo za Nią na każdym kroku i w każdym calu,jest bardzo ładna,niezwykle mądra,pociąga mnie swoim urokiem.Daje mi szczęście,radość z życia,super przeżycia.Daje mi też wolność do znanej granicy,nie ogranicza moich zachcianek,pomysłów.Nie grzebie w moich lapach czy komórkach ufa mi bezgranicznie.Czasem jak każda baba troszkę pomarudzi ale w normie. Jak przeniesiemy się do sypialni to pocałuję Jej dłoń Jej ramię,odgarnę kosmyki włosów z plecków i przytulając się na łyżeczkę spokojnie zasnę będąc pewny jutra.

Ciesze się, ze tak się układa i możesz liczyć na drugą osobę w związku! To daje takiego kopa do życia!:) Ale podejrzewam, że każdy tak zaczyna swoją poważną relację z drugą połówką. U mnie też było tak pięknie - "przytulanie na łyżeczkę", "bycie światełkiem w tunelu", starania o dziecko. Nie mogliśmy. Wina po mojej stronie. Rozmowy o adopcji. Nie i koniec, zero dyskusji i zgody z tamtej strony! Później zdrada, wyrzucanie - po 13 latach!. Nie wyszło im,wiec powrót, ale tylko żeby jeszcze bardziej upokorzyć i dać odczuć jak to wszystko jest dla drugiej strony mało ważne. Teraz kolejny związek (nie mój), dziecko w drodze, a ja do tej pory próbuję się pozbierać!

10 582

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
gron napisał/a:
mayk222 napisał/a:

Było kiedyś chyba 1.5 roku temu o miłości na tym forum.Ja napiszę skrótowo.Miłość prawdziwa wzajemna to nie motylki w głowie(ale zawsze też deko szaleństwa)to stan poczucia wielkiego niezachwianego bezpieczeństwa w życiu,Kochamy i jestesmy Kochani,mamy kogoś na którym można polegać jak na "Zawiszy Czarnym"Moja miłość siedzi obok mnie oglądamy TVN,zerkam na Nią klepiąc w klawiaturę,jest uśmiechnięta,jestem bardzo za Nią na każdym kroku i w każdym calu,jest bardzo ładna,niezwykle mądra,pociąga mnie swoim urokiem.Daje mi szczęście,radość z życia,super przeżycia.Daje mi też wolność do znanej granicy,nie ogranicza moich zachcianek,pomysłów.Nie grzebie w moich lapach czy komórkach ufa mi bezgranicznie.Czasem jak każda baba troszkę pomarudzi ale w normie. Jak przeniesiemy się do sypialni to pocałuję Jej dłoń Jej ramię,odgarnę kosmyki włosów z plecków i przytulając się na łyżeczkę spokojnie zasnę będąc pewny jutra.

Ciesze się, ze tak się układa i możesz liczyć na drugą osobę w związku! To daje takiego kopa do życia!:) Ale podejrzewam, że każdy tak zaczyna swoją poważną relację z drugą połówką. U mnie też było tak pięknie - "przytulanie na łyżeczkę", "bycie światełkiem w tunelu", starania o dziecko. Nie mogliśmy. Wina po mojej stronie. Rozmowy o adopcji. Nie i koniec, zero dyskusji i zgody z tamtej strony! Później zdrada, wyrzucanie - po 13 latach!. Nie wyszło im,wiec powrót, ale tylko żeby jeszcze bardziej upokorzyć i dać odczuć jak to wszystko jest dla drugiej strony mało ważne. Teraz kolejny związek (nie mój), dziecko w drodze, a ja do tej pory próbuję się pozbierać!

Pozbierasz się ale im wcześniej to naprawdę lepiej.Pozdrawiam i trzym się.

10 583

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
sobieSama napisał/a:
Kwiatuszek100 napisał/a:

A ja analizuję powyższy cytat z kiedyś...i doszłam do wniosku że te wartości są jednak nieopłacalne bo dostajemy tylko po dooopie...
Fakt boję się miłości i chyba zawsze już będę,właśnie co to jest ta miłość..kiedysbylam zainspirowałaś mnie...

Jest tragedia u mnie po prostu,to już wiecie ale jak poradzić sobie z tym??? Zacząć od początku,wymazać z pamięci. Nie myślałam że będę pytać o to po raz kolejny...

Jeszcze ten jesienny nastrój i pogoda...ironia losu,zawsze na jesień zostawałam sama sad

Kwiatek jak ostatnio w tym wątku byłaś, to rozważałaś próbowanie na nowo. Potem zniknęłaś . I coooooooo  ?

I nie ma nic...a nawet jest jeszcze gorzej sad
Szkoda gadać/pisać

10 584

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witaj Kwiatuszek.Czasem naprawdę szkoda pisać i gadać,bo albo Nam już się nie chce albo stwierdzamy że Nas nikt i tak nie rozumie.Ja dziś zaczynam się pakować,wybywam na prawie 2 miesiące z kraju po raz kolejny.Mam już głęboko w dupie nasz kraj,martwienie się o to czy mi zapłacą za wykonane zlecenie albo o to co wymyślą aby zapłacić połowę,umowy i kosztorysy można wyj.....ć do kosza.Mamy tu taką biedę że konkurencja podejmuje się za grosze podobnych zleceń bo widmo głodu i nie zapłaconych rachunków jest porażające.Nie tylko zawód miłosny dołuje,też czasami dołuje fakt że mając wiedzę,doświadczenie,umiejętności a nie będąc cwaniakiem i złodziejem mamy marne szanse na egzystencje w tym czymś co nazywamy Polską.Byłem prawie całe życie patriotą,kiedyś sięgnął bym po karabin przysłowiowy natychmiast aby stanąć w obronie Naszych bram,dziś zapakowałbym kobietę i samolotem poleciał tam gdzie nie strzelają, bo niestety ten Kraj Nas wszystkich zniszczył,zdemoralizował,pozbawił zasad i dlatego też Ty cierpisz bo dotyczy to całej sfery Naszego życia począwszy na związku facet-dziewczyna gdzie kiedyś było to święte i wręcz było pewnikiem matematycznym.Trzym się i nie dołuj jakoś to będzie,nie w formie jakiej oczekujemy czy wymarzyliśmy sobie,ale  w  p r a w i e podobnej.Jesień jest marna,wiosna może przyniesie jakieś konstruktywne i pozytywne zmiany.Oj naklepałem w klawiaturę.Pozdrawiam.

10 585

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

mayk222 pojechał defetyzmem, to ja odwróce kota ogonem.

Jest piękna jesień, zza chmur wyłania się co jakiś czas zębate słońce i mimo ogólnego chłodu dodaje otuchy i radości. I nadziei.
Coraz mniej boli porzucenie, coraz wyraźniej widać, że nie była warta ofiarowanych jej uczuć, oddania, szczerości i miłości. Coraz bardziej przebija się myśl, że w sumie dobrze się stało, bo żyłem w fałszu i ułudzie, w matrixie kłamstw i ściemy, jak niewidomy wyciągałem ręce i dotykając pustki myśłem, że to życie.
A teraz wiem, że za chwilę lub dwie zdarzy się coś pięknego i prawdziwego, że dam sobie kolejną szansę, lecz tym razem nie pochopnie i nieostrożnie, że tym razem nim powiem "kocham" to będę długo słuchał i mówił, patrzył i myślał. Że tym razem się uda. I życzę tego wszystkim skopanym przez gówniarską pseudomiłość niedojrzałych pseudopartnerów.

Będzie dobrze! :-)

10 586

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziękuję, Wierny Tomaszu, za Twój wspaniały post smile

10 587

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:

mayk222 pojechał defetyzmem, to ja odwróce kota ogonem.

Jest piękna jesień, zza chmur wyłania się co jakiś czas zębate słońce i mimo ogólnego chłodu dodaje otuchy i radości. I nadziei.
Coraz mniej boli porzucenie, coraz wyraźniej widać, że nie była warta ofiarowanych jej uczuć, oddania, szczerości i miłości. Coraz bardziej przebija się myśl, że w sumie dobrze się stało, bo żyłem w fałszu i ułudzie, w matrixie kłamstw i ściemy, jak niewidomy wyciągałem ręce i dotykając pustki myśłem, że to życie.
A teraz wiem, że za chwilę lub dwie zdarzy się coś pięknego i prawdziwego, że dam sobie kolejną szansę, lecz tym razem nie pochopnie i nieostrożnie, że tym razem nim powiem "kocham" to będę długo słuchał i mówił, patrzył i myślał. Że tym razem się uda. I życzę tego wszystkim skopanym przez gówniarską pseudomiłość niedojrzałych pseudopartnerów.

Będzie dobrze! :-)

Masz dobrego dealera daj namiar,kasa to lipa za takie oderwanie od rzeczywistości.I Ty naprawdę w to wierzysz????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

10 588

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam!!!Netkobietka 28 lat z Warmii i Mazur,5 lat w związku od 1,5 tyg.sama.Odeszłam ja bo nagle koleżanka z pracy stała się ważniejsza.Pocieszał ją po zakończeniu związku z chłopakiem mającym problem z alkoholem.
I o zgrozo on sam miał z tym problem i to ja go z tego wyciągnęłam.Pięknie mi podziękował ;\.
Myślałam że jakoś się trzymam ale dzisiaj mam chyba gorszy dzień bo brakuje mi jego osoby i pamiętam tylko te lepsze chwile.POMOCY!!!!

10 589

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

witam Was. postanowilam napisac, poradzic sie Was, kobietki. otoz, miesiac temu po 4 latach zostawil mnie chlopak. Nasz problem polegal na tym, ze ja chcialam abysmy po slubie zamieszkali na swoim, on natomiast namawial mnie na to abysmy zamieszkali u niego(gospodarstwo). Ja powtarzalam mu, ze nie chce tam isc poniewaz nie bede sie dogadywala z jego rodzicami. Sprawa ucichla na jakis czas, wydawalo mi sie ze pogodzil sie z tym i ze jednak wyjdzie na moje. po 3 latach zaczelo sie cos psuc. on twierdzil ze nigdy mnie nie zostawi, ze bardzo mnie kocha i ze jestem dla niego najwazniejsza... po tych 3 latach coraz zradziej zaczal przyjezdzac do mnie, czepial sie o byle co. gdy go potrzebowalam, nigdy go nie bylo.. nie mogalm na niego liczyc. zaproponowalam przewre, abysmy przez jakis czas nie widywali sie, nie kontaktowali sie, myslalam ze wyjdzie to nam na dobre. minely dwa miesiace,on sie nie odzywal wiec ha postanowilam pierwsza sie odezwac, napisalm ze mam juz sosc tej przerwy, ze go kocham i ze chce aby bylo tak jak dawniej,on odpisal ze chce jeszcze tydzien, twierdzil ze jemu tez jest ciezko ale che jeszcze tydzien aby do konca to wszytsko przemysle, zgpdzilam sie. po tygodniue sie nie odzwal, nie odbieral moich telefonow, nie odpisywal na SMSy. pewnego dnia wzielam kolezanki telefon i zadzwonilam do niego, odebral, gdy uslyszal mnie nie wiedzial co powiedziec, stwierdzil ze spotakmy sie tego fdnia wied=czorem i pogadamy, chcial mnie tylko splawic, ja gluoa czekalam, nie doczekalam sie, przez nastepny tydzien tez sie nie odzywal. postanowilam do niego pojechac, powiedzialm mu prosto w oczy ze chce tu i teraz aby powiedzial mi o co chodzi, czy zrywa ze mna. powiedzial ze nie i ze obiecuje ze tego dnia sptakmy sie aby to wyjsanic, trzymalam go za slowo, ale znowu nic.  pewnego dina napisla mi SMS ze stwierdzil ze jednak do sibebie nie pasujemy, ze musimy sie rozstac. napisal ze jestem piekna, madra i ze na pewno dlugo sama nie bede bo spotkam kogos lepszego od niego. bylam zrozpaczona, nie wiedzialam co robic. caly moj swiat legl z gruzach. a tak zarzekal sie ze nigdy mnie nie zostawi, planowal nawet juz zareczyny, namawial na dziecko... dlaczego tak wsyztsko sie potoczylo?? jak myslicie?? co mam robic?? pomocy...

10 590

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

witam nowe osoby.

Jak tam wam weekend minal? Dosc spokojnie bylo w watku, wiec podejrzewam ze to dobry znak. Jak mniej zagladamy to znaczy ze jestesmy bardziej zajeci.

10 591

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
paprotka85 napisał/a:

Witam!!!Netkobietka 28 lat z Warmii i Mazur,5 lat w związku od 1,5 tyg.sama.Odeszłam ja bo nagle koleżanka z pracy stała się ważniejsza.Pocieszał ją po zakończeniu związku z chłopakiem mającym problem z alkoholem.
I o zgrozo on sam miał z tym problem i to ja go z tego wyciągnęłam.Pięknie mi podziękował ;\.
Myślałam że jakoś się trzymam ale dzisiaj mam chyba gorszy dzień bo brakuje mi jego osoby i pamiętam tylko te lepsze chwile.POMOCY!!!!

O pomoc się upomnisz tak naprawdę za parę miesięcy jak naprawdę zacznie boleć,cholernie boleć.Myślę że na dziś powinnaś myśleć o sobie i w to zaangażować wszystko to co pozostało w Tobie nie zanurkuj w depresje,nic nie zawal w Swoim życiu bo czkawką Ci się odbije to w niedalekiej przyszłości.Wiem naprawdę jak to może być.

10 592

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
nie do konca szczesliwa napisał/a:

witam Was. postanowilam napisac, poradzic sie Was, kobietki. otoz, miesiac temu po 4 latach zostawil mnie chlopak. Nasz problem polegal na tym, ze ja chcialam abysmy po slubie zamieszkali na swoim, on natomiast namawial mnie na to abysmy zamieszkali u niego(gospodarstwo). Ja powtarzalam mu, ze nie chce tam isc poniewaz nie bede sie dogadywala z jego rodzicami. Sprawa ucichla na jakis czas, wydawalo mi sie ze pogodzil sie z tym i ze jednak wyjdzie na moje. po 3 latach zaczelo sie cos psuc. on twierdzil ze nigdy mnie nie zostawi, ze bardzo mnie kocha i ze jestem dla niego najwazniejsza... po tych 3 latach coraz zradziej zaczal przyjezdzac do mnie, czepial sie o byle co. gdy go potrzebowalam, nigdy go nie bylo.. nie mogalm na niego liczyc. zaproponowalam przewre, abysmy przez jakis czas nie widywali sie, nie kontaktowali sie, myslalam ze wyjdzie to nam na dobre. minely dwa miesiace,on sie nie odzywal wiec ha postanowilam pierwsza sie odezwac, napisalm ze mam juz sosc tej przerwy, ze go kocham i ze chce aby bylo tak jak dawniej,on odpisal ze chce jeszcze tydzien, twierdzil ze jemu tez jest ciezko ale che jeszcze tydzien aby do konca to wszytsko przemysle, zgpdzilam sie. po tygodniue sie nie odzwal, nie odbieral moich telefonow, nie odpisywal na SMSy. pewnego dnia wzielam kolezanki telefon i zadzwonilam do niego, odebral, gdy uslyszal mnie nie wiedzial co powiedziec, stwierdzil ze spotakmy sie tego fdnia wied=czorem i pogadamy, chcial mnie tylko splawic, ja gluoa czekalam, nie doczekalam sie, przez nastepny tydzien tez sie nie odzywal. postanowilam do niego pojechac, powiedzialm mu prosto w oczy ze chce tu i teraz aby powiedzial mi o co chodzi, czy zrywa ze mna. powiedzial ze nie i ze obiecuje ze tego dnia sptakmy sie aby to wyjsanic, trzymalam go za slowo, ale znowu nic.  pewnego dina napisla mi SMS ze stwierdzil ze jednak do sibebie nie pasujemy, ze musimy sie rozstac. napisal ze jestem piekna, madra i ze na pewno dlugo sama nie bede bo spotkam kogos lepszego od niego. bylam zrozpaczona, nie wiedzialam co robic. caly moj swiat legl z gruzach. a tak zarzekal sie ze nigdy mnie nie zostawi, planowal nawet juz zareczyny, namawial na dziecko... dlaczego tak wsyztsko sie potoczylo?? jak myslicie?? co mam robic?? pomocy...

Ja pierniczę co na tym świecie się dzieje????????????Drań sprytny,technikami manipulacyjnymi w białych rękawiczkach odpala Cię.Chyba musisz się z tym jednak pogodzić,marne masz w/g mnie szanse posklejać ten związek.

10 593

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mayk222 napisał/a:

Masz dobrego dealera daj namiar,kasa to lipa za takie oderwanie od rzeczywistości.I Ty naprawdę w to wierzysz????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

Heh, mam wybór: zakopać się w sobie, gnuśnieć, zdychać i popadać w depresję lub zrozumieć bezsens tego działania, odbić się od dna i iść w stronę słońca. Wybieram drugą opcję. Zwyczajnie. Choć wiem, że trzeba do tego mocnego charakteru.

10 594

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:
mayk222 napisał/a:

Masz dobrego dealera daj namiar,kasa to lipa za takie oderwanie od rzeczywistości.I Ty naprawdę w to wierzysz????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

Heh, mam wybór: zakopać się w sobie, gnuśnieć, zdychać i popadać w depresję lub zrozumieć bezsens tego działania, odbić się od dna i iść w stronę słońca. Wybieram drugą opcję. Zwyczajnie. Choć wiem, że trzeba do tego mocnego charakteru.

Ambitne podoba mi się,nie do końca skopany tyłek.Trzeba wyjątkowo twardo stąpać na własnych wyprostowanych nogach.

10 595

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

caly czas mam nadzieje, ze odezwie sie do mnie. Mieszkamy niedaleko siebie i czesto jestem zmuszona go widywac, niestety:(. wiem, ze teraz imprezuje ze znajomymi, alkohol, imprezy... Ale zastanawia mnie jedno- dlaczego tak nagle sie zmienil?? Gdyby ktos powiedzial mi jakis czas temu, ze on e mna zerwie to bym go wysmiala...:(

Posty [ 10 531 do 10 595 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 161 162 163 164 165 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026