netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 516 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 160 161 162 163 164 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 466 do 10 530 z 14 840 ]

10 466 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-09-09 11:52:53)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzien doberek. pisze bo....  big_smile dzieje sie ze mna cos dziwnego.... Od dajmy na to wczorajszego wieczoru nie pomyslalam o jm ani razu.... Pierwsza mysla po przebudzeniu nie bylo TO - to ze mnie porzucil, zdradzil i ze jestem teraz sama. Nie bylo to bo.... bo pierwsza mysla bylo: ' czy on spac nie moze' (moj nowy lokator, ktorego uslyszalam w kuchni o 6 rano.) Wczoraj przyniosl wino i zaproponowal - wiec sie napilismy, pogadalismy i poszlismy spac. Dzis on ma 1 raz wolne odkad sie wprowadzil, wiec po jakiego grzyba wstaje o 6 ?:D wczoraj pytal o ktorej ja wstaje - no to mowie ze o 6:20. Ok. Wstalam, wykapalam sie, wchodze do kuchni a tam.... czeka na mnie kawa. no zesz!! smile nie, nie, spokojnie. sama czuje sie dziwnie po prostu z ta mysla, ze nie mysle nagle o jm, ze smieje sie sama do siebie pod nosem, ze czekam na popoludnie, ze COS MNIE CIESZY!! ze milo mi ze ktos do cholery jest dla mnie mily czy zrobi cos dla mnie - np kawe z rana!! Obcy facet. Nawiasem mowiac jest kucharzem. Wczoraj jak rozmawialismy no to wyszlo gdzies po drodze ze ostatnio to malo co jadalam....Bo sie pyta ' co najczesciej jesz/gotujesz'? Na co ja mowie mu ze wiesz ostatnio to heh... big_smile  Dzis rano tez spytal: 'nie jesz sniadania?' ( chlopie zebys ty wiedzialam co ja jadlam (a raczej nie jadlam) przez ostatni czas to bys zwatpil) no ale znow milo ze zapytal. W kazdym razie jak zakumal wczoraj ze ostatnio malo co jadalam no to mowi - 'ok, jutro bedzie obiad, lubisz rybe?' 

No i teraz tak: tak, wiem, wiem - mam nie wchodzic z jednego w drugie. Wiem i to jest ostatnia rzecz jakiej bym chciala. Nie jest w ogole w moim typie, jest specyficzny. ALE cos tam w sobie ma i mam wrazenie ze od poczatku, od 1 razu kiedy przyszedl ogladac pokoj cos tam miedzy nami sie wytworzylo, tak zwana jakiegos rodzaju dziwna chemia. On tez po przejsciach, moja sytuacje zna. I teraz sama nie wiem co robic. Obiecalam sobie, przysieglam wrecz, ze nawet jak z kims juz bede to nie zamierzam sie angazowac. Nie wiem ile czasu musialoby uplynac, nie wiem? -  rok bycia z kims gdzie ktos by sie bardzo staral, zebym mogla sie w cokolwiek zaangazowac. A poza tym, tak jak mowie ? poki co nawet nie mysle o byciu teraz z kimkolwiek, z nim tez nie. Tylko czuje, to sie czuje jednak ze cos bedzie sie dzialo. Bo generalnie nie chce z nikim BYC ale milo by bylo jednak kogos 'miec' ze tak powiem, mam nadzieje ze rozumiecie o co mi chodzi. I wiecie co ? Chodzi o to ze ja mu te sygnaly jakies chyba wysylam tez, tak? I poki co na jego synglay odpowiadam. ?chcesz wina?? ? chetnie. Zrobi dzisiaj obiad ? zjem go big_smile pisze cos tam do mnie ?milego dnia? no to mu odpisze. No I teraz poradzcie cos. Z 1 strony chcialabym po prostu pierwszy raz w zyciu isc na zywiol- w sensie niech sie dzieje co sie chce. Zobaczymy co bedzie ? skoro dobrze sie bawie, dobrze sie czuje w jego towarzystwie, wywoluje na mojej twarzy usmiech to chyba dobrze tak? Ale z 2 strony po tym wszystkim zlym co sie przeszlo to normalnie az jakies wyrzuty sumienia jakbym miala ze ja np sie nagle usmiecham, ze dzisiaj nie celebrowalam mojej ?zaoloby? po malzenstwie.  Ze moze pol roku odkad jm powiedzial ze mnie nie kocha i nic nie czuje to za malo?

Bede z wami szczera. To jest po prostu takie ludzkie ? od kwietnia nie jestem z jm. W tym czasie nie wydarzyl osie mieszy name NIC, poza rodzielnoscia majatkowa, jego wyprowadzka, moja rozpacza, tym ze przyprwoadzil do anszego mieszkania te?? kochanice, powiedzial ze mnie nie szanuje I wiele innych ?milych? akcepntow. Wczesniej, jak ejszcze bylismy razem, ostatnie miesiace tez byly masakra, zero uczucia do mnie, zetro troski, bliskosci. NIC. Ja tak po ludzku tego po prostu zaczynam juz bardzo potrzebowac?.. Boze tego ze ktos zrobi dla mnie kawe albo obiad??? To sie nagle takie wow teraz wydaje, az serce sciska. Ze ktos pyta po raz ktorys jak tam w pracy. Potrzebuje rowniez zeby ktos mnie przytulil?? Boze I chodzi o to, ze nie wiem czy tak jak mowie, isc z pradem, jesli cos takiego sie wydarzy z moim nowym lokatorem, czy znow, jak przez cale zycie myslec juz teraz rozsadnie, kierowac sie rozumem I do niczego w ogole dalej nie dopuszczac, bo ?to nie ma przyszlosci?.

tylko do cholerci, po 1 to ja nie wiem czy ma to przyszlosc czy nie ma, a po 2gie, nawet jesli nie ma, przeciez tak jak mowie ja teraz nie szukam 2go meza, nie chce tworzyc zwiazku mega stalego, ale czy to oznacza ze mam byc calkiem sama? Co myslicie? ile czasu po rozstaniu to odpowiedni czas zeby sprobpowac lub zabawic sie ale zeby nie bylo to klinowaniem? zeby nie by oze na sile szukam?? Pytam bo ja zawsze tak wlasnie myslalam ? no jesli sie z kims juz spotykalam, czy zaczynalo mnie cos laczyc, to traktowalam to mega serio ? no w kategoriach bycia razem. A gdyby tak troche poflirtowac? JEstem w koncu doroslym czlowiekiem, on rowniez, bede z nim szczera oczywiscie jesli faktycznie to bedzie sie jakos posuwac do przodu, ze ja ? no wlasnie ze ja co?? ehhh ale mam jazde zw glowie :DDD ale wszystko , naprawde WSZYSTKO jest lepsze I bardziej warte myslenia I czasu I niz myslenie o moim jm!!!
Jestem jak widzicie podekscytowana hehehe

10 467 Ostatnio edytowany przez porzucona85 (2013-09-09 11:52:27)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hmmm... KiedysBylam: Odpowiadając na Twoje pytanie - jeśli lubisz tego gościa,jest sympatyczny, miły, czujesz chemię i coś może z tego być, to idź w to smile Ale bądź ostrożna. Po takich przejściach ostrożności nigdy nie za wiele tongue

A jeżeli to ma być tylko na zasadzie "klin klinem", to odradzam, bo możesz tylko wyrządzić krzywdę i sobie i jemu.

10 468

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

no wiec wlasnie - tylko jak to samej ocenic? o co mi chodzi? probowalam opisac wam swoje emocje. nie wydaje mi sie zebym 'klinowala' - bo prawie pol roku nie szukalam nickogo na sile, z kimi sie nie calowalam lub nie poszlam do lozka. Bylam kilka razy w klubie, raz na 'randce' ale wlasnie nie mialam zadnego parcia, nie chcialam po prostu bo CHCIALAM meza. TEraz tez nie mam parcia, ale ze juz wiem ze z mezem to naprawde koniec, sama chyba bym go juz nie chciala to po prostu CHCE, mam potrzebe drugiego czlowieka. I nie szukalam na sile. Sam przyszedl hehe smile i do tego sam wykazuje te zaitneresowanie - on, nie ja. Ja poki co wlasnie tylko jakby odpowiadam na jego sygnaly, poniewz go nie zbywam, tak? Nie mysle o byciu z nikim, z nim tez jakos nie wyobrazam sobie, zreszta - prawie go nie znam. ALE: mam ochote spedzac z nim czas, milo mi jak on tak sie zachowuje no i fizycznie tez - mimo ze nie w moim typie totalnie-ale na pewno mnie nie odpycha. ehhh nie wiem. bo ja wlasnie taka rozsadna zawsze musze byc. i myslec o tym co bedzie zanim cokolwiek jeszcze sie wydarzy.... ale pisze tu bo po prostu czuje, czuje jak na mnie zacal dzialac i co zaczelo sie ze mna dziac, ze mi sie to podoba, ze sie wlasnie smieje pod nosem, no normalnie masakra big_smile a jednoczesnie nie mam jakby zadnych emocji, uczuc do niego, ze masz jak sie kims zauroczysz smile eh sama sie siebie boje juz czasami smile

10 469 Ostatnio edytowany przez porzucona85 (2013-09-09 13:16:03)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No to nie zbywaj go i jak to się mówi "go with the flow" wink

Nie planuj z nim od razu ślubu i dzieci, spędzaj z nim czas, poznawajcie się stopniowo i po pewnym czasie sama będziesz wiedziała czy to "to". smile

Piszesz, że nie jesteś nim zauroczona. Ja gdzieś kiedyś czytałam, że im człowiek starszy, tym trudniej jest mu się zakochać. Może dlatego nie czujesz już tych młodzieńczych "motylków w brzuchu" smile

Ps. A nawet jeśli nic Wam nie wyjdzie w sensie związkowym, to może się z tego np. narodzić fajna przyjaźń. Same plusy smile

10 470

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kiedysbyłam- czytałam, a moje usta same się uśmiechały! Jak to dobrze czytać coś tak pozytywnego, że nie myślisz po przebudzeniu o nim, że ktoś na nowo wypełnia Twoją głowę.... smile

Skoro zna Twoją historię, jest dorosły, więc wie co robi! Nie analizuj za dużo, nie wyprzedzaj faktów. Jest Ci dobrze, więc nie odmawiaj sobie tego. I pozwalaj sobie na tyle przyjemności, na ile chcesz.. Nikt nie mówi, że macie być razem, że macie się wiązać, póki co flirtujecie, a to przecież nie zbrodnia! Pozwól się rozpieszczać, dbać o siebie.. Swoje już wycierpiałaś przez jm, więc nie sądzę, by to miało choć cień "klinowania".. Z resztą jak piszesz- nie szukałaś- sam Cię znalazł big_smile

I nie myśl w takich kategoriach, ze nie możesz, bo "trwa" żałoba po małżeństwie! Czy Twój jm przeszedł tą żałobę? Chyba nie.. A poza tym pół roku to już wystarczająco. Też należy Ci się coś od życia.. .:)

Wszystkiego dobrego! I smacznego obiadku z Lokatorem smile

10 471

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi - dzieki :DDD

niby niepotrzebnie juz mysle na zapas ale taki czlowiek wlasnie glupi jest!!! ze nadal na papierze mam meza - to raz. a dwa, ze wlasnie zawsze taka bylam - jak juz cos z kims to potem mialam chlopaka przez 7 lata, a potem znalazlam meza, czyli kolejne 6. i tyle z moich zwiazkow. nie jestem po prostu przyzywyczajona, do nie wiem, od tak spotykania sie z kims, flirtowania, takiego bycia nie bycia wiec jakby jak cos sie zaczyna dziac to jakby odruchowo zaczynam o tym myslec tak, a nie inaczej, n oael teraz tego juz nie chce. bo chce pokorzytsac i sie pobawic, ale nie chce traktowac tego zbyt serio. po prostu sam fakt ze nie mysle o jm, ze sie usmiecham, daje mi pozytywna energie...i jakby uswiadamiam sobie sama przed soba jak bardzo tgo potrzebuje, jak bardzo mi tego brakowalo - tej jakiejs troski troche, zainteresowania, spojrzenia

10 472

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kiedysbylam
Tak to właśnie się okazuje, że człowieka, który się będzie troszczył, będzie miły, całkiem  nie tak łatwo znaleźć.

Ja sobie myślę, że nie hamuje się, nie stresuj, tylko po prostu bądź ostrożna. W sumie nie wiadomo co to za chłopak do końca. Dobrze zaczyna, zobaczymy co będzie potem. Jak miło spędzacie czas to spędzajcie i daj się adorować i bądź miła. Ale bądź czujna. Wykorzystaj tą wiedzę o facetach, którą nabyłaś dzięki mężowi smile

10 473

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

sobiesama - dziekuje. tylko co konkretnie masz na mysli mowiac badz czujna? Ja wiem, tak sie mowi, ale tak konkretnie? Co to oznacza? co powinnam/ nie powinnam robic ?

10 474

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
sobieSama napisał/a:

Dobrze zaczyna, zobaczymy co będzie potem.

"Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy" wink big_smile

10 475

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

sobiesama - dziekuje. tylko co konkretnie masz na mysli mowiac badz czujna? Ja wiem, tak sie mowi, ale tak konkretnie? Co to oznacza? co powinnam/ nie powinnam robic ?

Ja mam na myśli tylko to.. żebyś niczego nie żałowała. Wiadomo, że jesteśmy po rozstaniu z obolałym seruchem i może zbyt łatwo, będzie to serce zawładnąć, namówić. Nie wiem, głośno się tylko zastanawiam razem z Tobą smile Rób tak, żebyś potem, jeśli to nie wyjdzie nie wyrzucała sobie nic. Nie chodzi mi żebyś się powstrzymywała, czy nie próbowała, nie zrozum tego tak. Idź do przodu z rozwagą. Jak to mówi moja mama BĄDŹ MĄDRA. I dla własnego dobra na nic się nie nastawiaj i nie zaklądaj.
Jest fajnie, obojętnie jak to się skończy, przeżywasz wkońcu miłę chwile. I to się liczy. Trzymam kciuki smile

10 476

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Fragi - dzieki :DDD

niby niepotrzebnie juz mysle na zapas ale taki czlowiek wlasnie glupi jest!!! ze nadal na papierze mam meza - to raz. a dwa, ze wlasnie zawsze taka bylam - jak juz cos z kims to potem mialam chlopaka przez 7 lata, a potem znalazlam meza, czyli kolejne 6. i tyle z moich zwiazkow. nie jestem po prostu przyzywyczajona, do nie wiem, od tak spotykania sie z kims, flirtowania, takiego bycia nie bycia wiec jakby jak cos sie zaczyna dziac to jakby odruchowo zaczynam o tym myslec tak, a nie inaczej, n oael teraz tego juz nie chce. bo chce pokorzytsac i sie pobawic, ale nie chce traktowac tego zbyt serio. po prostu sam fakt ze nie mysle o jm, ze sie usmiecham, daje mi pozytywna energie...i jakby uswiadamiam sobie sama przed soba jak bardzo tgo potrzebuje, jak bardzo mi tego brakowalo - tej jakiejs troski troche, zainteresowania, spojrzenia

Nie zrozum mnie źle, to nie ma być ironia.. Ale sama widzisz... Zawsze dawałaś wszystko, zawsze brałaś na serio.. Jeden długi związek, później małżeństwo... Sama Cię rozumiem, bo też nigdy nie spotykałam się z nikim z założeniem, że "to na chwilę".. Zawsze gdzieś tam w głowie chciałam by to było na zawsze... A jak się skończyło wszyscy wiemy big_smile
Rozumiem Twoje rozterki doskonale. Ale wiem, że teraz potrzebuję tego samego co Ty... Kogoś, kto się zainteresuje, zatroszczy, kto napisze "dzień dobry".. smile I NIE MA W TYM NIC ZŁEGO smile

Pokieruj się zdrowym egoizmem i czerp z tego, co daje Ci los smile Zesłał Ci lokatora, nie lokatorkę, który dba, troszczy się, nie wymaga niczego. Po prostu jest. I tak to przyjmij smile Będzie dobrze, ja trzymam kciuki i ściskam Cię i niesamowicie się cieszę, że jedna z nas odzyskuje chęci do życia.. smile

10 477

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:
sobieSama napisał/a:

Dobrze zaczyna, zobaczymy co będzie potem.

"Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy" wink big_smile

A to są bardzo mądre słowa porzucona.
Mój eks, chodzi jak struty, chowa się po kątach. Normalnie muszę się nawracać na dobre tory, żeby mi się szkoda go nie zrobiło przypadkiem. I zastanawiam się czy takich psychofagów czasami dopada jakieś sumienie. Wątpię. Choć bardzo bym chciala. Nie dochował mi wierności (oczywiście kłamał jak wychodziły informacje) a biorąć pod uwagę fakt , że próbował ciągnąć na dwa fronty mówiąć np. "daj mi trochę czasu, potem pewnie będzie wszystko dobrze" i nie chciał być, ale nie chciał się do końca rozstać, pewnie ta nowa nie była taka pewna. I może minka smutna bo jednak nie wyszło. Biorąc pod uwagę, jak pięknie potrafi się zaprezentować, zaraz pewnie pojawi się nowa, ale teraz chodzi z miną sad
I właśnie jak można TAK KOŃCZYĆ. Jak można być taką świnią, oszukiwać, zdradzać, kłamać. Osobie której tydzień wcześniej się mówiło KOCHAM CIĘ. Tacy ludzie chyba nie rozumieją powagi tego słowa. I mi taki facet napluł  w twarz. A ja myślałam że go kochałam, myślałam bo przecież takiej osoby nie da się kochać. I teraz trzeba się z tego leczyć i naprawiać. Ze złudzeń.

10 478

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi - wiesz tego wlasnie nie wiemy czy nie chce nic w zamian, albo czego moze chciec.... to sie okaze. ja nie boje sie nawet o siebie jako tako, tylko no ogolnie co bedzie potem, no bo w koncu mieszkamy  razem.

poki co wrocilam do domu, padl mi dzisiaj telefon zaraz po wyjsciu, a ten wyslal 5 smsow miedy czasie czy zjem z nim ta kolacje, czy moze mam ochote na kawe jak wroce do domu, a pozniej ze ma nadzieje ze wszystko ok (no bo nie odpisywalam caly dzien).

Wracam, biedak spi, zamknelam wiec mu drzwi od pokoju zeby go nie obudzic. Zakupy na kolacje zrobione, na stole pomarancze i karteczka z namalowanym slonecznikiem (wczoraj pytal czy lubie) a on maluje ponoc cos troche. Kupil sciereczki do naczyn, umyl MOJ ekspres po kawie, w ktorej rano mi zrobil kawe. no wlasnie............................ czy on aby nie jest za mily ????

10 479 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-09-09 18:29:10)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

... wyslal 5 smsow miedy czasie czy zjem z nim ta kolacje, czy moze mam ochote na kawe jak wroce do domu, a pozniej ze ma nadzieje ze wszystko ok (no bo nie odpisywalam caly dzien).

...... Zakupy na kolacje zrobione, na stole pomarancze i karteczka z namalowanym slonecznikiem (wczoraj pytal czy lubie) a on maluje ponoc cos troche. Kupil sciereczki do naczyn, umyl MOJ ekspres po kawie, w ktorej rano mi zrobil kawe. no wlasnie............................ czy on aby nie jest za mily ????

Hm, czerwona lampka...
Kiedy ktoś jest za miły, szczególnie ktoś kogo mało znam, to rodzi się pytanie:
- czego ode mnie tak naprawdę chce ?

facet ma Ci płacić za wynajmowanie mieszkania ? smile

10 480

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nauczone doświadczeniem ze "złymi" mężczyznami pewnie mamy tendencję do szukania dziury w całym.. Bo jak nie jest draniem, to znaczy, że ma nieczyste zamiary. Oczywiście nie znam go i nie mam pojęcia, co siedzi w jego głowie... Dlatego też nie będę opiniować jego osoby...

Ale nie mierz jedną miarą wszystkich mężczyzn, jednocześnie zachowując zdrowy rozsądek (cokolwiek przez niego rozumiesz), tak jak wspominała Porzucona. smile

10 481

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

no oczywiscie ze mi placi za wynajem mieszkania. najpierw przywizol depozyt, teraz zaplacil za 4tyg z gory. ogolnie to on jest taki bardzo zdystansowany, spokojny bym powiedziala. on zrobil te wszystkie rzeczy ale nawet nie wspominal ze 'o umyklem ci ekspres'. ja to wszystko po prostu zauwazam, bo jestem tez wyczulona. niewazne, niech sie dzieje co chce..... jak cos wiecej tak naprawde sie wydarzy to wtedy bede myslec. teraz juz analizuje bo czuje sie jakbym cos zlego tak naprawde robila....

10 482

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

cześć kochani wróciłam:)

10 483

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie dam rady przeczytac tych wszystkich postów, co u Was stara ekipo:)

10 484

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam. Cóż napisać..ja tym razem ponownie zaliczał dół i to nie mały niestety;zastanawiam się nad wizytą u specjalisty;(Bardzo spodobały mi się słowa Bagsa;p matka mojego byłego taką własnie matoforę zastosowała tylko z jednym wyjątkiem..Bags pisze że różowe okulary spadną w końcu, niestety na tym moja bajka się kończy ponieważ on te okulary chyba na stałe sobie przyczepił bo jakież to negatywne cechy może posiadać słodka idiotka która manipuluje i cukruje facetowi? niestety takie wyszkolone babeczki wygrywają z nami emocjonalnie zaangażowanymi kobietami które płaczą po nocach i dniach za tym który już ich nie chce.Wybaczcie za te negatywną słowa lecz chyba dopada mnie jesienny nastrój i melancholia;/;/Musiałam się wyżalić;/;/Z góry przepraszam za ten nastrój który może się innym udzielić ;(

10 485

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Drzazga napisał/a:

Hm, czerwona lampka...
Kiedy ktoś jest za miły, szczególnie ktoś kogo mało znam, to rodzi się pytanie:
- czego ode mnie tak naprawdę chce ?

Popieram kolege! uwazaj Kiedysbylam na niego! ze swojego doswiadczenia wiem, ze nie da sie nie angazowac jak to nam sie wydaje. Czesto jest tak, ze druga strona angazuje sie bardzo a my nawet tego nie zauwazamy, a potem jest kwas.
Tymbardziej, ze to Twoj lokator, lepiej uniknac nieprzyjemnych sytuacji na przyszlosc!
Tak wiec, zimny kompres na glowe i mniej winka smile i nic na sile, jak ma cos byc, to bedzie. Predzej czy pozniej smile
Ale milo, ze jest ktos kto wywoluje usmiech na Twojej twarzy!
pozdrawiam

10 486 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-09 23:32:47)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Drzazga napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

... wyslal 5 smsow miedy czasie czy zjem z nim ta kolacje, czy moze mam ochote na kawe jak wroce do domu, a pozniej ze ma nadzieje ze wszystko ok (no bo nie odpisywalam caly dzien).
...... Zakupy na kolacje zrobione, na stole pomarancze i karteczka z namalowanym slonecznikiem (wczoraj pytal czy lubie) a on maluje ponoc cos troche. Kupil sciereczki do naczyn, umyl MOJ ekspres po kawie, w ktorej rano mi zrobil kawe. no wlasnie............................ czy on aby nie jest za mily ????

Hm, czerwona lampka...
Kiedy ktoś jest za miły, szczególnie ktoś kogo mało znam, to rodzi się pytanie:
- czego ode mnie tak naprawdę chce ?

"Jeśli posiadasz coś cennego, co mogło by zainteresować "łowcę cudzych zasobów", to nie czuj się bezpiecznie... sprawiają dobre wrażenie, bez trudu pozyskują zaufanie i bezpardonowo je sprzeniewierzają".  Zastanów się też na ile tej emotikonowej na wejściu z butami w Twoje życie "miłości" do Ciebie jest a'la sąsiedzko - partnerską a na ile nastawioną na branie "za kwadrans 15" pod wpływem nektaru bogów. Podobnie do Drzazgi i Woytka - mam wrażenie, że staniesz się z jednej strony furtką obrotową a z drugiej "kołdrą" - przykrywką - dla jego romansów za Twoimi plecami. Haremowy logistyk ma na drugie. Kurier bez adresu, prawie jak marynarz big_smile

10 487

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam Wszystkich starych (stażem) i nowych Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Dawno mnie nie było, ale w moim życiu od końca czerwca nastąpiła straszna rozpierducha.
Nie dotyczy to moich relacji z żoną. Tu jest wszystko OK.
Myślę, że do końca września sytuacja moja ustabilizuje się.
Nie wiem czy uda mi się nadrobić zaległości w tym wątku, wątpie.
Ale proszę, pamiętajcie, że jestem z Wami i zawsze będę Was wspierał.
Pozdrawiam cieplutko i do poklikania Obrazek dodany przez użytkowniczkę

10 488

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam i pozdrawiam serdecznie ekipe.Pogoda u mnie typowo barowa ,lekka mgla ,slonko za chmurami,temperatura 13 st.Serwuje Wam dzis kawusie z rana.Hanys z gornego slaska po 4 miesiacach wraca do gry.Nie sposob ogarnac zaleglosci na forum,przepraszam,wybaczcie tez interpunkcje,po prostu nie moge sie dogadac z nowym sprzetem.Myslami bylem z Wami caly czas na obczyznie,wpadlem do kraju na pare dni.Zderzenie zderzenie z rzeczywistoscia od ktorej deko odwyklem zaprowadzilo mnie do domowego barku,wiec do kawy w komplecie stawiam Metaxe.Na zdarowie.

10 489

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ok, czyli co? pojawia sie ktos - bo pojawil sie, tak mozna to nazwac, cos sprawilo ze przyszedl obejrzec ten pokoj i i mi i jemu jakos wszystko spasowalo ze zamieszkal. czyli pojawil sie. spedzam milo czas - normalne, prawda, na poczatku zawsze tak jest. i co? jest tak fajnie poki co ze powinnam zalozyc z gory ze to ma zle intencje, chce sie ze mna przespac a do tego sypiac z innymi? Nie, ja naprawde jestem bardzo ostrozna, staram sie. Ale faktem jest ze wczoraj spedzilismy kolejne 8 godzin razem. bez jakis 'szalow' pieknych komplemencikow do bolu. nie - zjedlismy, posprzatalismy po jedzeniu, obejrzelismy film i duzo porozmawialismy. o mnie, o nim. rozmwialam z nim na wszystkie najwazniejsze dla mnie tematy - choroba mamy, moj jm, no i o nim rowniez. od poczatku wiem jaka jest jego sytuacja - nie ukrywal. tez jest rozwodnikiem, ma syna w Polsce. Kiedys juz bym go skreslila, nawet do towarzystwa - bo rozwodnik. Kobiety tez zdradzaja, Bags, wiesz ze czasem sytuacja jest odwrotna, ze to facet jest mniej winny, prawda ? Tylko ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Teraz sama zaraz bede rozwodka. no i co ? jestem gorsza niz bylam kiedy bylam 'panna'? Nie, na pewno madrzejsza. Niewazne, nie znam go - oczywiscie. Ale mam ochote poznac. Nie planuje, nie nastawiam sie. Ale co powinnam robic? Z gory zalozyc ze jest jakims oszustem i nie spedzac z nim wiecej czasu, mimo ze jest mi fajnie, ze czuje sie bezpiecznie, ze usmiecham sie i ze od 2 dni nie pomyslalam w zasadzie o jm? Pytam powaznie, doradzcie. Ok, piszecie ze pewno klamstwo i nastawienie na czerpanie korzysci ze mnie. Czyli co? Wiecej nie spedzac czasu razem? Poki co to obawiam sie bardziej ze to on moglby posluzyc mi za moja 'koldre' i odskocznie, a nizeli ja jemu.

10 490

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witaj kiedysbylam.Dopowiem w kontekscie ;to on moglby mi posluzyc za koldre;.Bylem przez 6 lat  przechowalnia bagazu,koldra dla kobiety za ktora zaszalalem.Znalazla lepsza koldre,lepszy pomysl na zycie i bezpardonowo odeszla.Zlamala mnie odejsciem a uwazalem sie za twardziela i tak samo poczytywali mnie znajomi i przyjaciele.2 lat prawie potrzebowalem aby ponownie znormalniec.Meritum -siegajac po koldre a majac sumienie trzeba pomyslec odpowiedzialnie o drugiej osobie,mozna komus egoistycznie przetracic kregoslup.Pozdrawiam.

10 491

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mayk - zgDam sie z toba w zupelnosci. kazdy kto mnie troszke tutaj zna na forum, pewnie zrozumie co mialam na mysli i wie jak dlugo juz  sama tez cieprie. Nie mam ochoty robic krzywdy ani sobie ale nikomu innemu tez nie. Napisalam to troszke ironicznie? nie wiem jak to okreslic. Mialam na mysli, ze wlasnie biore pod uwage to co on czuje/poczuje i ze nie chcialabym zeby potem byl 'kwas' ale wlasnie na ta chwile uwazam bardziej prawdopodobne ze to on moglby liczc na cos powazniejszego niz ja sama. niewazne. nie czuje sie gotowa, jest naprawde fajnie i nie bedzie dalej, kurde troche szczescia chyba mi sie nalezy, troche oddechu po tych 5-6 miesiacach od definitywnego rozstania. Ale powiem mu tak jak jest i zeby po prostu nie oczekiwal zbyt wiele bo ja nie wiem co bedzie. zreszta, naprawde jak macie jakies dobre rady to chetnie poslucham smile

10 492

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kiedysbylam, nie mam dobrych rad, ale według mnie to, że dzięki nowemu współlokatorowi zapominasz o przeszłości to bardzo dobrze smile "baw się i szalej, nie pytaj co dalej". Dlaczego masz być skrzywdzoną, nieufną sarenką całe życie? Dlaczego masz każdego określać miarą zdradzającego, kłamiącego, wrednego i pragnącego wykorzystać? Jesteś ostrożna, rozważna, wiesz na co zwracać uwagę, co mogłoby Cię zaniepokoić, więc dlaczego masz sobie odmawiać rozrywki i mile spędzonego czasu? w imię czego?

10 493

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Kiedys juz bym go skreslila, nawet do towarzystwa - bo rozwodnik. Kobiety tez zdradzaja, Bags, wiesz ze czasem sytuacja jest odwrotna, ze to facet jest mniej winny, prawda ? Tylko ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Teraz sama zaraz bede rozwodka. no i co ? jestem gorsza niz bylam kiedy bylam 'panna'? Nie, na pewno madrzejsza. Niewazne, nie znam go - oczywiscie. Ale mam ochote poznac. Nie planuje, nie nastawiam sie. Ale co powinnam robic? Z gory zalozyc ze jest jakims oszustem i nie spedzac z nim wiecej czasu, mimo ze jest mi fajnie, ze czuje sie bezpiecznie, ze usmiecham sie i ze od 2 dni nie pomyslalam w zasadzie o jm? Pytam powaznie, doradzcie. Ok, piszecie ze pewno klamstwo i nastawienie na czerpanie korzysci ze mnie. Czyli co? Wiecej nie spedzac czasu razem? Poki co to obawiam sie bardziej ze to on moglby posluzyc mi za moja 'koldre' i odskocznie, a nizeli ja jemu.

Ostrożność nigdy nie zaszkodzi mieć. A napisałem to w kontekście takim, że Ty możesz przez to być pociągnięta do odpowiedzialności przy rozwodzie z tytułu zdrady. Skąd możesz wiedzieć - a już tym bardziej przypuszczać - co za patent strzeli Twojemu jm do głowy, tym bardziej za namową jego kochanki? Miej się na baczności pod tym kątem smile

10 494

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Mayk - zgDam sie z toba w zupelnosci. kazdy kto mnie troszke tutaj zna na forum, pewnie zrozumie co mialam na mysli i wie jak dlugo juz  sama tez cieprie. Nie mam ochoty robic krzywdy ani sobie ale nikomu innemu tez nie. Napisalam to troszke ironicznie? nie wiem jak to okreslic. Mialam na mysli, ze wlasnie biore pod uwage to co on czuje/poczuje i ze nie chcialabym zeby potem byl 'kwas' ale wlasnie na ta chwile uwazam bardziej prawdopodobne ze to on moglby liczc na cos powazniejszego niz ja sama. niewazne. nie czuje sie gotowa, jest naprawde fajnie i nie bedzie dalej, kurde troche szczescia chyba mi sie nalezy, troche oddechu po tych 5-6 miesiacach od definitywnego rozstania. Ale powiem mu tak jak jest i zeby po prostu nie oczekiwal zbyt wiele bo ja nie wiem co bedzie. zreszta, naprawde jak macie jakies dobre rady to chetnie poslucham smile

Z autopsji.Spotyka sie kogos nowego w zyciu,pojawia sie fascynacja druga osoba,zaciekawienie,seks,przywiazanie,oddanie ,wychodzi sie z gowna w ktorym sie trwalo,budza sie uczucia,zazdrosc,kochanie.Zaczyna sie nowy etap zycia z bardziej dojrzalym podejsciem do zwiazku.Pzdr.

10 495

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Bags - tez juz o tym myslalam, o rozwodzie. Ale rozwod prawdopodobnie bedzie tutaj, nie w Polsce. Szybciej i mniej bolesnie. Ze wszystkim do tej pory sie dogadalismy, mam nadzieje ze i tutaj nie bedzie neispodzianek. Tutaj podpisujesz papiery, nie idziesz nawet do sadu, nie widzisz sie nawet i nie mamy zupelnie o co juz walczyc. zobaczymy. Ok, co do lokatora - dziekuje za wszystkie opinie, jak widac - co czlowiek, to inne podejscie i opinia (biorac pod uwage rowniez te z mojego watku). Troche chyba wyluzuje sama, ostudze go ze tak powiem. Powiem mu dzisiaj po prostu jak jest i tyle. Czas pokaze...

10 496

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie smile

A ja mam pytanie trochę z innej beczki - co sądzicie o związku z policjantem? Bo jak słucham znajomych i czytam różne fora internetowe to aż się włos jeży na głowie... Z tego co mówią znajomi to bardzo ciężka, obciążająca praca - często ma się kontakt ze zwłokami/przemocą w rodzinie/patologią. I niestety z tego co mówią/piszą kobiety związane z policjantami to często bywa tak, że po kilku latach to odbija się na ich psychice, tzn. pewne negatywne zachowania zaczynają przenosić z pracy do domu.

Co o tym myślicie? Czy któraś z Was ma takie doświadczenia?

10 497 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-10 20:45:01)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:

Witajcie smile

A ja mam pytanie trochę z innej beczki - co sądzicie o związku z policjantem? Bo jak słucham znajomych i czytam różne fora internetowe to aż się włos jeży na głowie... Z tego co mówią znajomi to bardzo ciężka, obciążająca praca - często ma się kontakt ze zwłokami/przemocą w rodzinie/patologią. I niestety z tego co mówią/piszą kobiety związane z policjantami to często bywa tak, że po kilku latach to odbija się na ich psychice, tzn. pewne negatywne zachowania zaczynają przenosić z pracy do domu.

Co o tym myślicie? Czy któraś z Was ma takie doświadczenia?

Tu nie ma reguły, jak wszędzie. Ale i odchyły od tej normy wszędzie są, krawężnik krawężnikowi nie równy. Sam mam policjanta w rodzinie i oddzielenie jego pracy od życia prywatnego jest mocno zarysowane. Co w pracy, to w pracy; co w domu, to firmie nic do tego. I na odwrót.

Zerknij tu: http://www.netkobiety.pl/t49062.html

10 498

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja napiszę trochę z innej beczki ? humorystycznie ? byłam kiedyś na randce z policjantem, tzw. ?krawężnikiem? ? w momencie, gdy nachylił się do pocałunku, odsunęłam się. Po jakimś czasie wyszedł do toalety i... nie wrócił big_smile zostawił nawet papierosy big_smile

Odwołując się zaś do Twojego pytania, uważam, że związek z policjantem jest ryzykowny, bo faktycznie słyszy się o policjantach, którzy biją swoje żony czy nadużywają alkoholu. Moim zdaniem nie ma możliwości, aby wykonując tą pracę, pozostać całkowicie odpornym psychicznie, chyba że człowiek nie ma ani krzty wrażliwości ? ale w takim wypadku facet także nie byłby dobrym partnerem, bo byłyby zdystansowany i niewrażliwy na Twoje uczucia.

10 499

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

dobry wszystkim, jak tam dzisiaj nastroje? Fragi, jak tam?

10 500

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

dobry wszystkim, jak tam dzisiaj nastroje? Fragi, jak tam?

dobry,pada,do d.nastrój i pogoda

10 501

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mayk222 napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

dobry wszystkim, jak tam dzisiaj nastroje? Fragi, jak tam?

dobry,pada,do d.nastrój i pogoda

u mnie tez pogoda do duu i zimno. Ale nastroj calkiem dobry. Od kilku dni, po chyba nei wiem 200 dniach - bo tak jakby policzyc od grudnia zeszlego roku, on i to cale bagno nie jest moja pierwsza mysla po przebudzeniu. i to dla mnie tak dziwne ale zarazem pozytywne ze brak slow. Tylko ja juz chyba sie uzaleznilam od tego myslenia i pragnienia jego powrotu, ze teraz jak nie robie tego od kilku dni, to dziwnie sie czuje, jakbym nawet miala jakies wyrzuty sumienia ze juz o nim nie mysle, ze tak jakbym pogodzila sie z tym ze tego malzenstwa juz nie ma.... heh ( o to chyba chodzilo prawda?). Nie, ale dziwny etap znowu teraz mam.

10 502

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:
mayk222 napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

dobry wszystkim, jak tam dzisiaj nastroje? Fragi, jak tam?

dobry,pada,do d.nastrój i pogoda

u mnie tez pogoda do duu i zimno. Ale nastroj calkiem dobry. Od kilku dni, po chyba nei wiem 200 dniach - bo tak jakby policzyc od grudnia zeszlego roku, on i to cale bagno nie jest moja pierwsza mysla po przebudzeniu. i to dla mnie tak dziwne ale zarazem pozytywne ze brak slow. Tylko ja juz chyba sie uzaleznilam od tego myslenia i pragnienia jego powrotu, ze teraz jak nie robie tego od kilku dni, to dziwnie sie czuje, jakbym nawet miala jakies wyrzuty sumienia ze juz o nim nie mysle, ze tak jakbym pogodzila sie z tym ze tego malzenstwa juz nie ma.... heh ( o to chyba chodzilo prawda?). Nie, ale dziwny etap znowu teraz mam.

Znam te etapy,zaskakuja nas samych.Na to deszczycho musze wyskoczyc z doma kompletnie do d...Pzdr

10 503

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:
mayk222 napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

dobry wszystkim, jak tam dzisiaj nastroje? Fragi, jak tam?

dobry,pada,do d.nastrój i pogoda

u mnie tez pogoda do duu i zimno. Ale nastroj calkiem dobry. Od kilku dni, po chyba nei wiem 200 dniach - bo tak jakby policzyc od grudnia zeszlego roku, on i to cale bagno nie jest moja pierwsza mysla po przebudzeniu. i to dla mnie tak dziwne ale zarazem pozytywne ze brak slow. Tylko ja juz chyba sie uzaleznilam od tego myslenia i pragnienia jego powrotu, ze teraz jak nie robie tego od kilku dni, to dziwnie sie czuje, jakbym nawet miala jakies wyrzuty sumienia ze juz o nim nie mysle, ze tak jakbym pogodzila sie z tym ze tego malzenstwa juz nie ma.... heh ( o to chyba chodzilo prawda?). Nie, ale dziwny etap znowu teraz mam.

Kiedysbylam: To jeszcze dłuuga droga przed Tobą. Wiem po sobie. Kolejnymi etapami będą złość, żal, smutek i analizowanie tego co zrobiłaś źle (choć prawdopodobnie nie ma w tym Twojej winy). Generalnie przed Tobą ogromna huśtawka nastrojów.
Najważniejsze jest to, że w końcu przestajesz zaprzeczać i czekać na powrót łaskawego Pana Męża i przyjmujesz do wiadomości, że to już koniec. To pierwszy krok do wyzdrowienia smile

A jak tam sprawy z lokatorem? smile

10 504

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

z lokatorem spoko. Wczoraj tez spedzilismy caly czas razem. I wlasnie o to chodzi - wrocilam z pracy, ok znow zrobil obiad bo mial wczoraj wolne, zjedlismy. Potem kazde z nas moglo isc do swojego pokoju. Nikt przeciez nic nie planowal, ustalal. Ale z jakis pwowodow oboje siedzimy w kuchni/salonie. Kazdy sobie cos tam na laptopie robil, tu herbatka, to sie pokrecic, troche pogadac. Wiec to sa po prostu oznaki tego ze mamy ochote na swoje toarzystwo. Potem obejrzelismy razem film, znow pogadalismy. Robil jakies podchody to powiedzialam wyraznie - tak ogolnie co prawda (nie zeby to sie jego mialo tyczyc), ze ja jestem wciaz jeszcze gleboko w duuuup  i ze nie szukam teraz ani zwiazku ani przygod bo nie czuje sie gotwa. Przyjal wiadomosc. Skonczyl robil podteksty, ale plus wlasnie taki, ze mimo to, znow posiedzielismy razem, nie poszedl nagle to siebie i nie zamknal sie w pokoju. I jeszcze wiecej bylo tematow do rozmow. Dzis rano juz nie wstal zeby robic mi kawe (przyjal wiadomosc jak mu powiedzialam zeby troche odpuscil bo naprawde mam sie dobrze i potrafie o siebie zadbac). Ale jak wstalam i chcialam sobie te kawe zrobic (wsypac kawe do ekspresu i nalac wody) to sie okazalo ze one juz tam byly i musialam tylko nacisnac pstryk.... .:) nie no, sympatycznie jest, ale ciesze sie ze powiedzialam mu jasno jak jest.

10 505

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam ;-)
Podpytywana, odpowiadam, że trzeci dzień (WOW!) nastrój znośny, nawet powiedziałabym, że jest fajnie. Pod warunkiem, że nie jestem w domu.. Więc wiem, jakie to złudne. Kazano mi nie liczyć dni dobrego nastroju, tylko nim się cieszyć, więc tak też robię ;-)

Pomimo pogody do bani i tego, że przemokłam dziś do suchej nitki.. Zaczekam do wieczora, bo wiem, że taka pogoda nigdy pozytywnie nie wpływała na moje wieczorne humory, więc strach się bać, ale no właśnie.. Miałam nie martwić się na zapas ;p

Wiele zachowań nas łączy.. To "uzależnienie" od myślenia o byłym... Dziś się złapałam na tym w pracy. Pochłonięta dużą ilością obowiązków (jak to zawsze przy rozpoczęciu roku szkolnego) "zapomniałam" o nim.. I w pewnym momencie w głowie bardzo głupia myśl.. "Jak to? Nie myślisz o nim? Przecież był Ci taki bliski..." I zaraz uświadomiłam sobie, że powinnam się z tego raczej cieszyć, a nie mieć wyrzutów sumienia, że umiem w miarę się ogarnąć chociaż w pracy.. Więc sama siebie nie za bardzo rozumiem właśnie w tej kwestii myślenia i nie myślenia o byłym.. Cieszę się, że są to jakieś obrazy jego osoby, że nie jest to już takie "bliskie''.. Już rzadko "czuje" jego zapach, czy dotyk dłoni.. Po prostu myślę na zasadzie "Ktoś kiedyś w Twoim życiu był. Ktoś, kto bardzo Cię zranił.. " Rozumiecie to dziewczyny..? No i to myślenie rzaaadko mnie opuszcza niestety.. hmm

Kiedysbyłam- cieszę się, że dogadujesz się z Lokatorem, to chyba najważniejsze, że jest po prostu z kim spędzić miło popołudnie. I że wyjaśniłaś mu charakter Waszej relacji...  Aż Ci normalnie zazdroszczę tongue

Mimo pogody nie nastrajającej życzę Wam duużo uśmiechu! smile

10 506

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Wiele zachowań nas łączy.. To "uzależnienie" od myślenia o byłym... Dziś się złapałam na tym w pracy. Pochłonięta dużą ilością obowiązków (jak to zawsze przy rozpoczęciu roku szkolnego) "zapomniałam" o nim.. I w pewnym momencie w głowie bardzo głupia myśl.. "Jak to? Nie myślisz o nim? Przecież był Ci taki bliski..." I zaraz uświadomiłam sobie, że powinnam się z tego raczej cieszyć, a nie mieć wyrzutów sumienia, że umiem w miarę się ogarnąć chociaż w pracy.. Więc sama siebie nie za bardzo rozumiem właśnie w tej kwestii myślenia i nie myślenia o byłym.. Cieszę się, że są to jakieś obrazy jego osoby, że nie jest to już takie "bliskie''.. Już rzadko "czuje" jego zapach, czy dotyk dłoni.. Po prostu myślę na zasadzie "Ktoś kiedyś w Twoim życiu był. Ktoś, kto bardzo Cię zranił.. " Rozumiecie to dziewczyny..? No i to myślenie rzaaadko mnie opuszcza niestety.. hmm

Rozumiemy to. Baaardzo dobrze Cię rozumiemy. Ja mam tak codziennie - zastanawiam się "jak on mógł?", "jak on mógł tak skrzywdzić, wykorzystać i porzucić?" sad Czasem udaje się zapomnieć, ale to tylko krótkie chwile, po których ten żal znowu wraca.

Pozostaje tylko myśleć, że kiedyś całkiem o nich zapomnimy i będzie tylko lepiej.

10 507

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi  no dokladnie tak jak piszesz smile nie no ja sie dziwnie czuje jak nagle nie mysle o nim, albo mysle o jakies 80% mniej niz przez ostatni czas, ale tak naprawde baaaaaaardzo sie z tego ciesze. BARDZO. Po to po prostu bylo samobiczowanie, samokatowanie sie, ale z 2 strony wiem ze to nei jest tak latwo samemu zmienic, ot tak po prostu: 'wiem, ze nie powinnam o nim myslec to przestane'. No niestety sie tak nie da. U mnie, nie ukrywam, ze standardowa sytuacja - pojawil sie ktos inny w moim zyciu (nie, ze prywatnie, ale tak ogolnie) bo nowa osoba ogolnie, bo plci meskiej i do tego spedzamy teraz duzo czasu razem, to po prostu moje mysli, w jednej chwil iw sumie odwrocily sie od jm. Cala moja energia ktora skupialam na wciaz mysleniu, smutku, teraz przekladam na cos innego. Nie wiem na ile warte jest myslenie o lokatorze, nie wiem na ile wart jest czas ktory teraz razem spedzamy. Nie wiem. Ale staram sie nie stac zgorzkniala mloda rozwodka ktora wszystkich facetow bedzie teraz uznwac za stracony gatunek. Staram sie korzystac z dnia dzisiejszego, czuje sie zadowolona, coraz bezpieczniejsza zyciowo ogolnie a do tego ze troche sobie poflirtuje ( po raz 1 w zyciu tak naprawde!!) to chyba wszystko jest lepsze niz tkwienie w tym w czym tkwilam przez ostatnie w sumie 8-9 miesiecy (jeszcze przed rozstaniem). i tego kazdej z WAS zycze. jakiegos takiego zapalnika, w postaci kolegi, kolezanki, nowej pasji, ktore naprawde jakos was uzdrowia, zapala, odciagna uwage....

Fragi - heh no jest wesolo, to fakt. Wracasz do domu, a tam nie panuje cisza i ciemnosc, ale swieci sie swiatlo, cos tam gra a do tego od wejscia czujesz OBIAD. nie banana (heh), nie jogurt, nie kanapke (to juz musialo mi sie chciec), ale normalny obiad, do tego ugotowany przez kucharza smile od kilku dni nie wlaczylam nawet telewizji. To sa takie sprawy ktore wiele mi uswiadamiaja bo pokazuja zmiany jakie zachodza w moim codziennym zyciu.

Porzucona - n otak wlasnie jest, ze zapomina sie najpierw na chwile, ale potem na troche dluzsza, a potem na jeszcze dluzsza. To sie naprawde dzieje. Tylko bardzo powoli niestety, ten caly proces.

10 508 Ostatnio edytowany przez Fragi20 (2013-09-11 14:39:56)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Jak to dobrze się upewnić, że to, co przechodzę, co myślę jest "normalne" :-)  Normalne w tej nienormalnej sytuacji..

Porzucona, jak u Ciebie? Trzymasz się?

Kiedysbylam- nie myśl na ile to wszystko jest warte.. Niczego nie oczekujesz, nie planujesz... Więc nie myśl czy coś jest warte Twojego usmiechu.. Bo oczywiście jest! A czy to smucenie, żalenie, rozpacz, była warta...? No nie była, ale musiałyśmy i musimy przez ten etap również przejść...
Jak to pięknie ktoś powiedział "Zaakceptuj rzeczywistość"... Ciesz się tymi obiadami, pogawędkami, flirtem.. smile W końcu "nic nie dzieje się bez przyczyny.." tongue

Żmudny, długotrwały proces zapominania.. No tak, wiele wciąż przed nami.. Wiele przed momentem uwolnienia emocjonalnego od byłych.. Ale wierzę, że musi się udać. Zapomniałam się pochwalić- wczoraj po raz pierwszy chyba na głos, w obecności drugiej, bliskiej mi osoby mówiłam o moim byłym w bardzo negatywny sposób. Z żalem, złością... Aż sama siebie nie poznawałam smile Potrafiłam na głos przyznać, ile krzywdy mi wyrządził. Do tej pory w rozmowie z bliskimi "twarzą w twarz" mówiłam "miał prawo odejść, jego życie.." A wczoraj nawet nazwałam go Frajerem! Myslę, że to progres, a mina koleżanki bezcenna tongue

10 509

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi20: Niestety u mnie dziś znowu dołek. Pogoda nie nastraja pozytywnie, a w dodatku dostałam odpowiedź z tej firmy gdzie byłam na rozmowie w sprawie pracy. Niestety nie dostałam się do kolejnego etapu i trochę mnie to wszystko podłamało.

Ostatnio zaczęłam szukać jakichś kursów, szkoleń, dodatkowych zajęć, czegokolwiek żeby mieć motywację do wyjścia z domu. Chciałam się zapisać na kurs tańca, ale lekcje zaczynają się dopiero pod koniec miesiąca więc szukam czegoś innego bo taka bezczynność i myślenie o NIM mnie dobija sad

10 510

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kolejny etap to milowy krok do przodu,to uzmysłowienie sobie że należy wykonać kolejne posuniecie,zaryzykować niestety i próbować zbudować nowy związek z kimś odpowiedzialnym.Fajny numer z kawą i z ekspresem-myśli o Tobie,odczytać intencje wręcz jest nie możliwe,zostaje intuicja a ta kobieca bywa ponoć nie zawodna.Życie we dwoje daje zupełnie inne perspektywy myślowe,pojawia się odpowiedzialność za swoje poczynania bo zaczynają dotyczyć partnera,pojawia kop do życia bo powstają plany które należy zrealizować.Nasze życie nabiera kolorów i wartości a także sensu.Rozpamiętywanie przeszłości to samobiczowanie się w poszukiwaniu i odnajdywaniu naszych nie popełnionych błędów-stagnacja.Rozdział życia nie udany należy jak najszybciej zamknąć,spuścić do klozetu i nie myśleć o nim a jakie to jest trudne to wiem doskonale o tym.Ale im szybciej do tego dojrzejemy to nasze straty będą mniejsze bo zawsze należy iść do przodu.Zdarłem na tym forum nie jedną klawiaturę.Wracam tu aby złamanym przez życie dodać otuchy,cosik podpowiedzieć bo da się jednak rozsądnie samemu wykopać z doła omijając psychoanalityków,psychiatrów,wróżki,prochy,promile.Trzeba po pierwsze wierzyć w siebie i naprawdę dogłębnie znać swoje wartości.

10 511

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Porzucona- przykro mi, że się nie dostałaś i że u Ciebie dołek... Ale.. Na tej jednej pracy świat się nie kończy, a dołki ponoć w końcu też mijają smile Nie załamuj się tylko.! Ściskam Cię mocno! :* Pogoda dobijająca, to prawda, ale wejść pod kocyk z laptopem i "pogadać" z Wami w sumie dobrze mi robi smile

Ja też szukałam zajęcia na siłę, kursu.. Nic mi z tego nie wyszło.. Niestety u mnie "na siłę" to ja jedynie na piwo umiem wyjść tongue Więc zaprzestałam na siłę szukać sensu swojego istnienia. Skupiłam się bardziej na Mamie, która jest po zabiegu i wymaga pomocy w pracach domowych, na pracy, którą tak lubię, na studiach, które olewałam, bo weekend przecież to był "nasz czas".. I na szczęście dziś akurat siedzę w domu, żadnych planów i jakoś mnie to szczególnie nie gryzie.. Aż dziwne..
Mayk- miło, że jesteś z nami, mimo, że jesteś już na "prostej" (jeśli dobrze zrozumiałam). smile

10 512

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi - no wlasnie tak sobie mysle, ze do cholerci ale na ten usmiech ktorego teraz mam duzo wiecej, to chyba zasluguje chociaz.... i ze jest mi po prostu troche lzej oddychac.

Porzucona - szkoda tej pracy, ale jak nie ta, to inna. Dobrze ze probujesz, ze szukasz.

Mayk - tak, dobry myk z kawa. Bardzo 'delikatny' bym powiedziala, ale z 2 strony musial o tym wczoraj pomyslec no i to zrobic. Zreszta nie zdziwilabym sie jakby dzisiaj wstal tak wczesnie po to zeby przed praca swoja przygotowac mi obiad, cos takie mam przeczucie dziwne, ale w tym przypadku zezloscilabym sie juz troche, bo to by oznaczalo ze nie odpuszcza, o co go prosilam. Wiecie.. nie chce zeby takie rzeczy dla mnie robil, bo w nomrlanym zyciu, w moim zycu 'przed' naturalnym dla mnie zachowaniem byloby tez dla tej osoby, ktora dla mnie robi cos milego - zeby tej dla niej coz zrobic samej od siebie. A ja teraz sie zaparlam. Nie chce dla nikogo, dla zadnego faceta, kolegi robic jakis 'przyjemnosci', niespodzianek. NIE.... to ten efekt uboczny akurat i skrzywienie... ja nie chce mu zrobic kawy np, ale jest mi glupio jesli tylko on mi ja robi, a ja tylko 'biore'.

Mayk - fajnie ze wciaz wracasz na forum i piszesz. Czlowiek wiadomo - madry jest 'po'. Ale w trakcie jak to wszystko sie dzieje to jest masakra jakas.

Fragi jak tak piszesz ze np siedzisz w domu i cie to specjalnie nie przeraza - no to mi to tak dobitnie uswiadamia, przypomina w jak dramatycznym stanie wszyscy bylismy, w jakim stanie jest sie na poczatku.... tak, jak sobie przypomnie te pierwsze wieczory, weekendy 'PO', to jakis dramat, jaka ja bylam przerazona zalamana, spanikowana, zdezorientowana no nie wiem nawet jak to nazwac, bo juz teraz nawet wydaje mi sie to przesadne. Ze po co? dla kogo tyle zdrowia streacilam. ze AZ TYLE. Ale wtedy to bylo przerazajace.

10 513

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tak.. To porównanie stanu zaraz "po", a jak teraz mi się ''żyje", to dochodzę do podobnych wniosków.. Te wieczory, jakby ktoś wyrwał mi część mnie... Ta niemożność wstania z łóżka.. Nie chcę nawet tego wspominać.. Bo właśnie "po co?" W imię czego tyle cierpienia ? Teraz lekko nie jest, ale właśnie.. Jakiś sens jest.. Wstaję, uśmiecham się coraz częściej, maluję paznokcie (choć na początku wydawało mi się, że już nigdy nie pomaluję na czerwono, bo on tak lubił, to teraz po co?) - ano właśnie dla siebie! Dla własnego komfortu i dobrego samopoczucia. I wciąż odkrywam w sobie coś.  I to takie dziwne, bo początkowo moja samoocena była poniżej poziomu morza, teraz, z każdym dniem czuję się ze sobą lepiej! I to takie dziwne,... Tyle krzywdy mi wyrządził, tym, że wciąż nieświadomie walczyłam o uznanie w jego oczach.. Ależ ja byłam "dziwnie" zakochana.. Ślepo..

PS. Uśmiechaj się jak najwięcej! smile

10 514

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

no tak - paznokcie malowac? ale po co? brwi jechac zrobic? ale jak?? pierwsze weekendy to do 16 godziny to przy dobrych wiatrach kawe udalo mi sie zrobic. co robilam przez pozostale 10 godzin od przebudzenia o 6 do 16?? nie wiem, nie pytajcie, bo nie wiem. NIC. jedynie forum i papierosy. Ani sie wykapac, ani ubrac, ani zjesc, no bo po co? to naprawde straszne bylo. Tak jak piszesz, teraz kolorow nie jest, ba ciezko jest, ale chocby tylko z uwagi na to, ze nie czuje juz tego co czulam przez pierwsze 3 miesace jakies, to juz jest duzo lepiej. Ja sie meczylam tak strasznie dlugo - kwiecien, maj ,czerwiec i lipiec w sumie. w sierpniu juz jakos cos powoli zaczelo sie zmieniac.

Fragi - Tobie rowniez zycze duuuuuzo usmiechu i nam tu wszystkim. Nie znamy sie osobiscie, ale fakt ,ze przezywamy rozpady zwiazkow/ mazlenstwa tak bardzo, swiadczy o pewnym poziomie wrazliwosci emocjonalnej i poziomie intelektualnym jaki wszyscy posiadamy.

10 515

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Fragi - no wlasnie tak sobie mysle, ze do cholerci ale na ten usmiech ktorego teraz mam duzo wiecej, to chyba zasluguje chociaz.... i ze jest mi po prostu troche lzej oddychac.

Porzucona - szkoda tej pracy, ale jak nie ta, to inna. Dobrze ze probujesz, ze szukasz.

Mayk - tak, dobry myk z kawa. Bardzo 'delikatny' bym powiedziala, ale z 2 strony musial o tym wczoraj pomyslec no i to zrobic. Zreszta nie zdziwilabym sie jakby dzisiaj wstal tak wczesnie po to zeby przed praca swoja przygotowac mi obiad, cos takie mam przeczucie dziwne, ale w tym przypadku zezloscilabym sie juz troche, bo to by oznaczalo ze nie odpuszcza, o co go prosilam. Wiecie.. nie chce zeby takie rzeczy dla mnie robil, bo w nomrlanym zyciu, w moim zycu 'przed' naturalnym dla mnie zachowaniem byloby tez dla tej osoby, ktora dla mnie robi cos milego - zeby tej dla niej coz zrobic samej od siebie. A ja teraz sie zaparlam. Nie chce dla nikogo, dla zadnego faceta, kolegi robic jakis 'przyjemnosci', niespodzianek. NIE.... to ten efekt uboczny akurat i skrzywienie... ja nie chce mu zrobic kawy np, ale jest mi glupio jesli tylko on mi ja robi, a ja tylko 'biore'.

Mayk - fajnie ze wciaz wracasz na forum i piszesz. Czlowiek wiadomo - madry jest 'po'. Ale w trakcie jak to wszystko sie dzieje to jest masakra jakas.

Fragi jak tak piszesz ze np siedzisz w domu i cie to specjalnie nie przeraza - no to mi to tak dobitnie uswiadamia, przypomina w jak dramatycznym stanie wszyscy bylismy, w jakim stanie jest sie na poczatku.... tak, jak sobie przypomnie te pierwsze wieczory, weekendy 'PO', to jakis dramat, jaka ja bylam przerazona zalamana, spanikowana, zdezorientowana no nie wiem nawet jak to nazwac, bo juz teraz nawet wydaje mi sie to przesadne. Ze po co? dla kogo tyle zdrowia streacilam. ze AZ TYLE. Ale wtedy to bylo przerazajace.

Tak Polak mądry po szkodzie a w trakcie to masakra-mało powiedziane tragedia ale i  tak trzeba z tego wyjść więc uwierz im wcześniej tym lepiej,po kija przedłużać sobie kwarantanne i zamotanie z myślami.Przekonasz się sama kiedyś że mam racje.Zawaliłem z podobnych problemów prawie 2 lata życia.Dziś patrząc z perspektywy wiem że jak kretyn je po prostu zmarnowałem.Niestety takie jest życie że czasami w to co święcie wierzymy staje się pewnego dnia iluzją.Trudno, należy się z tym pogodzić ponieważ i tak nigdy nie wejdziesz do tej samej rzeki,szukaj innego strumienia.Ja jestem w wyśmienitej formie dziś bo się kompletnie odciąłem od przeszłości,było to niesamowicie trudne ale jest możliwe.Przemyśl.

10 516

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Bags witaj na forum,miałem długą przerwę.Jestem w świetnej dyspozycji i z przyjemnością podejmę z Tobą dyskusje w temacie 36 strategicznych kroków które jak bożyszcze polecasz każdemu.w/g mnie można je spuścić do lamusa.Nie szukam wojny ale dyskusji.Pozdrawiam Cię.

10 517

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi i kiedysbylam - zazdroszcze. Pamiętam jak czytałam Wasze posty i było kiepski, jest spora róźnica, wychodzicie na prostą i to bardzo fajnie.

Porzucona - no to ja dołuję razem z Tobą. Mnie skwaszona mina eksa, w pracy dobija. Przypomina mi że przez niego jestem nieszczęśliwa, i co ? może on teraz też po tym co poodwalał? Kurna mać. Zaliczam dół, już któryś dzień. Zajebiście.

10 518

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mayk222 napisał/a:

Bags witaj na forum,miałem długą przerwę.Jestem w świetnej dyspozycji i z przyjemnością podejmę z Tobą dyskusje w temacie 36 strategicznych kroków które jak bożyszcze polecasz każdemu.w/g mnie można je spuścić do lamusa.Nie szukam wojny ale dyskusji.Pozdrawiam Cię.

Witaj.
Paradoksalnie powiem, że tu masz rację, ale tylko w tej sytuacji, w jakiej się teraz obaj znajdujemy.
Obserwując ludzi, którym ją "aplikowałem", sami jakoś ją wygrzebali tudzież otrzymali z innych źródeł w analogicznych sytuacjach do Naszych początków ją stosowało, muszę przyznać, że wtedy ona ma sens. Tak samo gdy w rozbitych różowych okularkach i przy "zgonie" harlequina, również jej stosowanie daje rezultaty.
W moim przypadku też tak było, że w momencie jej wdrożenia w życie nastąpił zwrot akcji o 180 stopni, co bez problemu zauważyłem w taktykach żony - nawet sterowanej przez teściową.
"nie wierz w to co widzisz i "pół litra" tego co słyszysz" i "nie schodź z obranej raz drogi" ten punkty i umiejętne do nich dorobienie asertywnej i brutalnej słownie riposty, zbija pewnego siebie partnera z pantałyku. Ja to odnotowałem u ex smile

A tak na marginesie, to porównaj sobie tą strategię z 20 punktami terapii psychofagowej, bo analogii w stosowaniu ich obu na przemian jest od groma smile

10 519

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dajcie te punkty.Zaciekawiłam się.

10 520

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzięki Bags,miło że się odzywasz,miałem w Twoich wypowiedziach kiedyś wsparcie.Wiemy i rozumiemy się.Pozdrawiam Cię .Było ponoć jakieś spotkanie,na następne przytoczę Ci beczkę okowity.Nic już mnie nie odetnie od neta,zorganizowany jestem.

10 521

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
rossanka napisał/a:

Dajcie te punkty.Zaciekawiłam się.

Punkty od Bagsa a od mojej osoby taka drobna sekwencja myślowa.Zawierając związek przewiduj jego zakończenie zaskakujące Cię,powodem,terminem,sytuacją,strategią drugiej strony.Nie masz prawa wtedy dać się złamać,masz zaaplikowaną szczepionkę odpornościową jak przed grypą.Żyjesz dalej.

10 522

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Porzucona- przykro mi, że się nie dostałaś i że u Ciebie dołek... Ale.. Na tej jednej pracy świat się nie kończy, a dołki ponoć w końcu też mijają smile Nie załamuj się tylko.! Ściskam Cię mocno! :* Pogoda dobijająca, to prawda, ale wejść pod kocyk z laptopem i "pogadać" z Wami w sumie dobrze mi robi smile

Ja też szukałam zajęcia na siłę, kursu.. Nic mi z tego nie wyszło.. Niestety u mnie "na siłę" to ja jedynie na piwo umiem wyjść tongue Więc zaprzestałam na siłę szukać sensu swojego istnienia. Skupiłam się bardziej na Mamie, która jest po zabiegu i wymaga pomocy w pracach domowych, na pracy, którą tak lubię, na studiach, które olewałam, bo weekend przecież to był "nasz czas".. I na szczęście dziś akurat siedzę w domu, żadnych planów i jakoś mnie to szczególnie nie gryzie.. Aż dziwne..
Mayk- miło, że jesteś z nami, mimo, że jesteś już na "prostej" (jeśli dobrze zrozumiałam). smile

Dobrze zrozumiałaś.W normalności jestem z bardzo pozytywnym nastawieniem i myśleniem.

10 523

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mayk222 napisał/a:

Punkty od Bagsa a od mojej osoby taka drobna sekwencja myślowa.Zawierając związek przewiduj jego zakończenie zaskakujące Cię,powodem,terminem,sytuacją,strategią drugiej strony.Nie masz prawa wtedy dać się złamać,masz zaaplikowaną szczepionkę odpornościową jak przed grypą.Żyjesz dalej.

Hmmm... To chyba nie jest za dobre rozwiązanie. To tak jakby całe życie żyć z myślą "po co się starać? kiedyś i tak umrę". Ja myślę, że nie można z góry zakładać, że związek małżeństwo się rozpadnie, bo wtedy jaki byłby sens się w to pakować?

10 524

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Porzucona- przykro mi, że się nie dostałaś i że u Ciebie dołek... Ale.. Na tej jednej pracy świat się nie kończy, a dołki ponoć w końcu też mijają smile Nie załamuj się tylko.! Ściskam Cię mocno! :* Pogoda dobijająca, to prawda, ale wejść pod kocyk z laptopem i "pogadać" z Wami w sumie dobrze mi robi smile

Ja też szukałam zajęcia na siłę, kursu.. Nic mi z tego nie wyszło.. Niestety u mnie "na siłę" to ja jedynie na piwo umiem wyjść tongue Więc zaprzestałam na siłę szukać sensu swojego istnienia. Skupiłam się bardziej na Mamie, która jest po zabiegu i wymaga pomocy w pracach domowych, na pracy, którą tak lubię, na studiach, które olewałam, bo weekend przecież to był "nasz czas".. I na szczęście dziś akurat siedzę w domu, żadnych planów i jakoś mnie to szczególnie nie gryzie.. Aż dziwne..
Mayk- miło, że jesteś z nami, mimo, że jesteś już na "prostej" (jeśli dobrze zrozumiałam). smile

Fragi20: Dziękuję Ci za ciepłe słowa smile Ja też ściskam i pozdrawiam :* I mam nadzieję, że w końcu znajdę jakąś robotę bo czuję, że psychicznie jestem już na to gotowa. A nawet więcej - potrzebuję tego - tzn. wyjścia z domu, kontaktu z ludźmi i oderwania się od tych smutków i smuteczków.
I nie martw się, że nic Ci nie wyszło z szukania kursu. Wyjście na piwko ze znajomymi to też dobry pomysł smile

sobieSama napisał/a:

Porzucona - no to ja dołuję razem z Tobą. Mnie skwaszona mina eksa, w pracy dobija. Przypomina mi że przez niego jestem nieszczęśliwa, i co ? może on teraz też po tym co poodwalał? Kurna mać. Zaliczam dół, już któryś dzień. Zajebiście.

SobieSama: kurczę, domyślam się jak Ci musi  być ciężko. Przesyłam dużo pozytywnej energii na jutro smile Nie daj się i nie pokazuj temu draniowi, że Cię to w ogóle obchodzi. Bądź silna i niewzruszona. Niech żałuje, za to co zrobił i że Cię stracił 3:)
A może pomału zacznij się rozglądać za nową pracą? Zmiana środowiska na pewno dobrze Ci zrobi - nie będziesz się męczyć z ex-em, oczyścisz atmosferę wokół siebie i może w nowym miejscu poznasz jakiegoś przystojniaka... tongue

10 525

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:
mayk222 napisał/a:

Punkty od Bagsa a od mojej osoby taka drobna sekwencja myślowa.Zawierając związek przewiduj jego zakończenie zaskakujące Cię,powodem,terminem,sytuacją,strategią drugiej strony.Nie masz prawa wtedy dać się złamać,masz zaaplikowaną szczepionkę odpornościową jak przed grypą.Żyjesz dalej.

Hmmm... To chyba nie jest za dobre rozwiązanie. To tak jakby całe życie żyć z myślą "po co się starać? kiedyś i tak umrę". Ja myślę, że nie można z góry zakładać, że związek małżeństwo się rozpadnie, bo wtedy jaki byłby sens się w to pakować?

Sens zawsze jest ale niestety nic nigdy nie okazuje się wieczne.

10 526

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:
sobieSama napisał/a:

Porzucona - no to ja dołuję razem z Tobą. Mnie skwaszona mina eksa, w pracy dobija. Przypomina mi że przez niego jestem nieszczęśliwa, i co ? może on teraz też po tym co poodwalał? Kurna mać. Zaliczam dół, już któryś dzień. Zajebiście.

SobieSama: kurczę, domyślam się jak Ci musi  być ciężko. Przesyłam dużo pozytywnej energii na jutro smile Nie daj się i nie pokazuj temu draniowi, że Cię to w ogóle obchodzi. Bądź silna i niewzruszona. Niech żałuje, za to co zrobił i że Cię stracił 3:)
A może pomału zacznij się rozglądać za nową pracą? Zmiana środowiska na pewno dobrze Ci zrobi - nie będziesz się męczyć z ex-em, oczyścisz atmosferę wokół siebie i może w nowym miejscu poznasz jakiegoś przystojniaka... tongue

O co to to nie smile Nie po to się strałam o tą pracę i się w niej rozwijam, żeby ją zostawiać przez jakiegoś patafiana. A co ja złego zrobiłam, żeby musieć uciekać. Zostaję na polu bitwy z podniesioną główą. To nie ja kłamałam, oszukiwałam, zdradzałam - nie mam czego się wstydzić.
Przejdzie. Kiedyś będę go olewać zimnym moczem - wierzę w to.

Póki co on chodzi jak zbity pies. Wkurza mnie to. Wolałabym żeby chodził zadowolony i uważał, że jest taki przezajebisty, jak to się zachowywał kiedy mnie zdradzał. W tej sytuacji jeszcze nie daj Boże zaczne mu współczuć - że mnie oszukiwał tygodniami. No żesz kurna.....
Za miesiąc ja idę na urlop. I wkońcu jakoś mi przejdzie. Albo jemu przejdzie i będę mogła go szczerze nienawidzieć.

10 527

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
mayk222 napisał/a:
porzucona85 napisał/a:
mayk222 napisał/a:

Punkty od Bagsa a od mojej osoby taka drobna sekwencja myślowa.Zawierając związek przewiduj jego zakończenie zaskakujące Cię,powodem,terminem,sytuacją,strategią drugiej strony.Nie masz prawa wtedy dać się złamać,masz zaaplikowaną szczepionkę odpornościową jak przed grypą.Żyjesz dalej.

Hmmm... To chyba nie jest za dobre rozwiązanie. To tak jakby całe życie żyć z myślą "po co się starać? kiedyś i tak umrę". Ja myślę, że nie można z góry zakładać, że związek małżeństwo się rozpadnie, bo wtedy jaki byłby sens się w to pakować?

Sens zawsze jest ale niestety nic nigdy nie okazuje się wieczne.

Chyba trochę przesadzasz. Moi rodzice są ze sobą 30 lat i są naprawdę zgodnym, kochającym się małżeństwem i (odpukać) nie zapowiada się na to, żeby miało się coś zmienić w tym temacie. Więc nie mów, że nic nie jest wieczne. Jasne, stworzenie dobrego, trwałego związku nie jest łatwe ale nie jest też niemożliwe. Ja w to ciągle wierzę smile

10 528

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:

Chyba trochę przesadzasz. Moi rodzice są ze sobą 30 lat i są naprawdę zgodnym, kochającym się małżeństwem i (odpukać) nie zapowiada się na to, żeby miało się coś zmienić w tym temacie. Więc nie mów, że nic nie jest wieczne. Jasne, stworzenie dobrego, trwałego związku nie jest łatwe ale nie jest też niemożliwe. Ja w to ciągle wierzę smile

Zazdroszczę takiego dobrego wzorca w rodzinie. Jakbym miała taki wzór to może bym się tak nie pakowała jak do tej pory w nieudane związki  wink No i co Twoi rodzice mówią na te Twoje pomysły "że stara panna..., że koniec..., że nic już nie będzie..." i takie tam - pisałaś o tym kilka wątków wcześniej. Może mają jakieś mądre rady, którymi możesz się podzielić smile

10 529

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Jestem tu nowa i chciałabym podzielić się moją historią, gdyż szukam pocieszenia o ile jest to w ogóle możliwe.
Mam 33 lata już po jednym rozwodzie(!) Od 5 lat jestem w innym i wydawało mi się stabilnym i szczęśliwym związku z mężczyzną, którego uważałam (choć może zabrzmi to banalnie) za miłość mojego życia!
Okazuję się po 5 latach, że mój cudowny mężczyzna mnie zdradza!!Jestem tego pewna - kobiety czują takie rzeczy, są sygnały, których nie da się przeoczyć - wracanie późno z pracy, nagłe spotkania służbowe późnym wieczorem, wyjazdy służbowe, których wcześniej nie było i telefon schowany w samochodzie zapinowany, o którym teoretycznie powinnam nie wiedzieć, bo jest ukryty! Coraz częste kłótnie i obojętność całkowita na to co się ze mną dzieje!
Wiele przeżyliśmy razem, to były chwile piękne i cudowne pełne szczęścia i radości ale także chwile tak trudne, że niektórym ciężko będzie je zrozumieć - mój kochany trafił do z.k. za stare grzechy na rok i miesiąc, a ja zostałam sama ze wszystkimi problemami i kłopotami. W tamtym momencie odwrócili się od niego wszyscy - rodzina i "przyjaciele" zostałam tylko ja. Wspierałam go, jeździłam na widzenia co tydzień, odwiedziłam każdego dyrektora, kierownika i wychowawcę w z.k. by ułatwić mu pobyt tam. Robiłam mu zakupy i wysyłałam paczki. Pokłóciłam się o niego z całą moją rodziną! Przepraszał, że przez niego cierpię, prosił bym go nie zostawiała i obiecał, ze będziemy zawsze razem! Że nigdy nie będzie w stanie mi się odwdzięczyć za to co dla niego robiłam i ze byłam z nim.
Myślałam, że po tym co przeszliśmy już nic nie będzie w stanie nas rozdzielić, że zawsze będziemy się kochać. Okazuje się, że po 2 latach od jego wyjścia z z.k. tą wielką miłość i lojalność czuję tylko ja!! Nie mogę wręcz uwierzyć, że po tym co przeszliśmy on robi mi coś takiego! Czuję rozczarowanie i ból nie do opisania i nie do zniesienia!!! Teraz też jest na "służbowym spotkaniu" - moje połączenia zbija a telefon ukryty przede mną jest włączony - czyli sprawa jest jasna!!
Gdyby nie fakt, ze kocham tego człowieka tak bardzo, że bez namysłu nawet 1 sekundy oddałabym za niego życie, uniosłabym się honorem i odeszła, ale nie mogę, bo jestem głupia i naiwna i mimo tych wszystkich oczywistych dowodów wciąż wierzę, że może jednak mi się wydaje, że mnie zdradza, może jeszcze wszystko się ułoży, choć podświadomie wiem, że to początek końca!! Szczerze mówiąc chciałabym zamknąć oczy i już się nie obudzić, by nie cierpieć, bo ten ból jest nie do zniesienia!!

10 530

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
rossanka napisał/a:

Dajcie te punkty.Zaciekawiłam się.

Ależ proszę bardzo, masz w komplecie:
Nie przeredagowana - przeznaczona co prawda dla małżeństw w kryzysie ale i Tobie może się przyda:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj żony. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z żoną (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj żonie jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy żona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie żona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z żoną, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. żona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

i

Czy jest Ci (boleśnie) znajomy, któryś z poniższych symptomów?
1. Wszelkimi sposobami starasz się uświadomić partnerowi niewłaściwość jego zachowań, z których wynika Twoje rozgoryczenie, smutek i frustracja. Tłumaczysz, namawiasz do terapii, perswadujesz, piszesz, odwołujesz się do uczuć wyższych, posuwasz się do szantażu emocjonalnego, żeby tylko zostać przez niego usłyszaną i zrozumianą.
2 .Mimo zapewnień, nie doczekujesz się żadnych zmian, jakie ustaliliście i jakich słusznie oczekiwałaś i wbrew logice to Ty podejmujesz starania, żeby ?naprawić? siebie.
3. Wyświadczasz mu rozmaite ?przysługi?, żeby zasłużyć na jego uważność i żeby zobligować go do adekwatnych działań na rzecz Ciebie i waszego związku.
4.Tłumaczysz go przed otoczeniem i chronisz go przed konsekwencjami jego destrukcyjnych działań albo zaniedbań, karkołomnych posunięć finansowych, skutków jego uzależnienia itp.
5. W obawie przed jego złością (krytyką, nieprzychylnością, kolejnym ciągiem alkoholowym lub kolejnymi zdradami) znosisz z trwogą jego poirytowanie, albo wbrew sobie udajesz zachwyt, gdy przedstawi Ci kolejny pomysł na wasze życie, który z daleka pachnie problemami albo zwyczajnie Ci się nie podoba.
6. Ostatecznie poddajesz się w swoich próbach nawiązania komunikacji, gdy po raz kolejny wspólne ustalenia łamane są w krótkim czasie od ich podjęcia i, mimo Twoich wysiłków, wszystkie problemy, które starasz się zażegnać nie znikają, a wręcz się nasilają.
7. Głupiejesz na skutek coraz bardziej irracjonalnej i coraz bardziej agresywnej argumentacji w dowolnym sporze.
8. Doznajesz frustracji, kiedy pomimo kilku trafnych samokrytycznych spostrzeżeń partnera na temat błędów, jakie popełniał, i deklaracji zmian, błędy owe popełnia nadal i z jeszcze poważniejszymi konsekwencjami, za które nie chce wziąć odpowiedzialności i winą obarcza Ciebie.
9. Z niedowierzaniem słuchasz wygłaszanych przez niego przy znajomych lub rodzinie historii o jego rzekomych sukcesach w pracy lub wizjach fenomenalnych transakcji, a każda Twoja realistyczna uwaga odnośnie nieprawdziwości bądź iluzoryczności owych osiągnięć traktowana jest jak napaść, upierdliwość i brak wiary w jego możliwości. W pewnym momencie przestajesz już oponować, bo nie dajesz już wiary własnemu osądowi sytuacji.
10. Jesteś zdezorientowana ciągłym wypieraniem jednych lub przekręcaniem innych faktów (od tych małej wagi po te kluczowe) oraz tym, że sieć jego większych i mniejszych kłamstw zatacza coraz szersze kręgi.
11. Czujesz się zmuszana do akceptowania jego irracjonalnych pomysłów.
12.Jesteś wyczerpana przemiennością jego euforii i stanów depresyjnych, miłości i zaraz potem pogardliwego chłodu, wizjonerstwa i kolejnych rażących potknięć.
13. Narasta w Tobie poczucie, że jesteś całkowicie lekceważona na każdym polu, a Twoje uwagi na ten temat traktowane są przez partnera pogardliwie i protekcjonalnie.
14. Swoje porażki partner usprawiedliwia ingerencją osób trzecich albo fatalnymi zbiegami okoliczności. Swoje naganne, obraźliwe, agresywne, lekceważące zachowania wobec Ciebie usprawiedliwia tym, co robisz Ty (?Zobacz, do czego mnie doprowadzasz.?)
15 .Zawsze znajduje ?logiczne? wytłumaczenie dla swojego braku zaangażowania w waszą relację i żerowania na Twoim zaangażowaniu, wymuszonym jego agresywną biernością (nadmiar pracy, choroba, zły nastrój, Twoje rzekomo niewłaściwe zachowanie).
16. Niektóre jego zachowania zaczynają Cię przerażać.
17. Odczuwasz, że nie masz kontroli nad swoim życiem, sferą finansową, emocjonalną, a Twój umysł nie odpoczywa, bo trwa w oczekiwaniu na kolejne ?atrakcje?.
18. Przeżywasz stres widząc, że partner stosuje podwójną moralność ? inne zasady głosi wobec otoczenia, inne stosuje w rzeczywistości oraz nakłania Cię do tego samego. Twój opór charakteryzuje jako brak elastyczności i wymierzoną przeciwko niemu zrzędliwość. Narasta rozdźwięk między tym, jak postrzegają go ludzie z zewnątrz, a tym, co widzisz Ty.
19. Czujesz się osamotniona i odizolowana od znajomych i rodziny na skutek jego ciągłego ich dyskredytowania i kpienia z Twoich relacji ze światem zewnętrznym.
20. Wyraźnie czujesz się wykorzystywana i zauważasz też interesowność cieplejszego stosunku partnera wobec Ciebie, gdy chce uzyskać od Ciebie pomoc i zaangażowanie w jakieś jego potrzeby.

Jeśli ten pakiet zawiera choć jedno "TAK" ? to witamy w klubie. Masz sporo do zrobienia.... blog "moje dwie głowy" to tak na cito dla Ciebie.

mayk222 napisał/a:

Dzięki Bags,miło że się odzywasz,miałem w Twoich wypowiedziach kiedyś wsparcie.Wiemy i rozumiemy się.Pozdrawiam Cię .Było ponoć jakieś spotkanie,na następne przytoczę Ci beczkę okowity.Nic już mnie nie odetnie od neta,zorganizowany jestem.

Różnie z tym wsparciem - obustronnie - bywało ale zawsze dobijaliśmy do porozumienia big_smile
Spotkanie zostało w fazie planów, nie doszło do zbiorowej realizacji, co nie znaczy, że może wypalić kolejnym razem smile
Pozdrawiam

Posty [ 10 466 do 10 530 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 160 161 162 163 164 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026