Dalej do porzucona
i trochę do Fragi
Moi znajomi uważają mnie za osobę, co nie usiedzi w jednym miejscu, ciągle gdzieś jest, coś robi itd. Ja sama zawsze sobie zdawałam sprawę, że nie lubię być sama i siedzenie samej w piątek wieczorem to MEGA DÓŁ itd.
A tym razem o dziwo, radzę sobie właśnie tak, że duużo siedzę w domu. I coraz mniej mi to przeszkadza. Owszem od czasu do czasu gdzieś wyjdę, wyjadę, pójdę, ale nie na zasadzie że MUSZĘ.
Niestety dziewczyby powielamy ten błąd o którym się dużo pisze, że szczęścia upatruje się w innej osobie. Każda z nas by przestała tak za tym eks cierpieć gdyby tylko pojawił się jakiś nowy, w którego można by było powkładać nadzieję i pragnienie miłości. Pewnie raz dwa byśmy/byście się odkochały
może czasem o eks wspomniały
no ale kurna to nie o to chodzi. tu trzeba znormalnieć i nie patrzeć na zasadzie albo MAM FACETA albo DRAMAT. z takim podejściem to chyba nigdy nic nie wyjdzie sensownego. kwestia czasu aż on się zmęczy nami, albo my wyczerpiemy bieganiem wokół niego
jesteście młode, nieuwikłane w trudne kwestie w stylu ślub, dziecko, kredyt i im szybciej sobie powiecie ze macie eks w duu.. tym więcej czasu będziecie miały na miłe chwile.
i może raczej pomyśleć jak pomóc osobą które mają na prawdę ciężko, bo mąż zdradza, a dziecko bardzo go kocha. bo bije, ale co ja zrobię itd. Ci to mają nad czym myśleć.
porzucona wykorzytaj ten czas który masz wolny, na polubienie siebie bardziej, dowiedzenie się czegoś nowego o sobie, spróbowanie czegoś . tak jak któraś z Was pisała to chwila przejściowa a to co zdobędziecie teraz zaprocentuje w przyszłości 