netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 535 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 157 158 159 160 161 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 271 do 10 335 z 14 840 ]

10 271

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
scooby napisał/a:

Heh... Ja bardzo kocham swoją byłą... Po tym co się dowiedziałem, to co powiedziała, to co robi... Ja naprawdę nie chcę już walczyć... Walczyłem długo, prawie pół roku i za każdym razem poniżała mnie, zrówynywała z ziemią, mieszała z błotem... Powiedziała, że jak jeszcze raz do niej zadzwonie to pójdzie na policję itp. Ja nie dzwoniłem do niej, nie dręczyłem jej, po prostu chciałbym normalnie z nią porozmawiać, chciałbym tylko, żeby mi to wszystko wyjaśniła na spokojnie bez oczerniania mnie... Ona tego nie potrafi... Teraz zaczynam się zastanawiać, czy kiedykolwiek mnie kochała? Zmarnowałem tyle czasu, poświęciłem tak wiele, zrobiłem dla niej naprawdę dużo... Dużo osób mi mówi, że w tym wieku jestem bardzo poważny i potrafię zadbać o siebie i innych, względem finansowym jak i uczuciowym... Sam nie wiem co nie tak zrobiłem ale nie chce już o tym myśleć, nie chcę już wspominać wszystkich tych wspomnień ale gdzie nie pójdę, gdzie nie pojadę, wszystko mi ją przypomina, tęsknie za nią i kocham nawet po tym jak mnie potraktowała sad Czasem nawet jak jadę samochodem to chcę mi się płakać, przypominają mi się chwile kiedy go razem sprzątliśmy, kiedy siedziała obok mnie sad Dzisiaj się dowiedziałem, że dostała się do tej samej szkoły gdzie ja studiuje, najgorsze jest to, że w tym samym budynku będzie miała zajęcia... Nie wiem czy dam radę znieść jej obojętność, zlewanie mojej osoby, po prostu nie wiem sad Minęło już tyle czasu, a ja wciąż ją kocham... Nie wiem dlaczego muszę tak cierpieć, co ja takiego zrobiłem w życiu, że mnie tak bardzo skopało? Jeżeli ktoś mi powie, że facet nie ma uczuć to dostanie ode mnie oficjalnie zj***... Mam nadzieję, że mi nie odbije, że nie zrobię naprawdę głupiej rzeczy sad

Widząc to jak przeżywasz mam ochotę skopać tyłek Twojej byłej i nagadać ostro ;p taki facet jak Ty jest na wagę złota w tych czasach. Rzeczywiście jak na swój wiek jesteś bardzo dojrzały szkoda że w tak młodym wieku musiałeś przeżyć traumę miłosną;/Wiem że łatwo jest mi napisać żebyś sobie odpuścił, ona nie jest Ciebie warta!!Nie rozumiem jak niektóre kobiety nie zauważają co mają i jakie szczęście je spotkało mając takie faceta jak Ty. Poprostu nie rozumiem...to nie sprawiedliwe że takie wredne babska, su@ki mają prawo do szczęścia i do tego aby nie doceniać go, że zamiast pielęgnować mężczyzne to one go niszczą. A potem po takich właśnie babskach faceci się zmieniaja na zimnych drani. Mam nadzieje ze z Tobą tak nie będzie i że w końcu spotkasz kobietę która to doceni jaki jesteś, bo z tego co widzę to jesteś duuużo wart;p;p
Jesteś mężczyzną więc się spytam Ciebie o swoja sytuację: co myślał mój były jak tak szybko związał się z inną kobietą po naszym rozstaniu?czyżby był zimnym draniem i z wyrachowaniem mówił że kocha? dogadywaliśmy się jezeli chodzi o przyszłość, dzieci, mieszkanie..eh eh ja go juz nie chce ale to tak boli, to że zapomniał tak szybko;/nawet nie utrzymuje kontaktu, chociaż rozmawialiśmy kiedyś ze nie dopuścimy do takiej sytuacji jak dojdzie do rozstania;/

10 272

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
z_pozoru_silna napisał/a:

Rzeczywiście jak na swój wiek jesteś bardzo dojrzały szkoda że w tak młodym wieku musiałeś przeżyć traumę miłosną

I bardzo dobrze, że w takim wieku! Im później tym gorzej. A tak zdobywa zaprawę i więcej żadna wredna baba go nie zrobi w bambuko. Taka moja opinia.

10 273

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
z_pozoru_silna napisał/a:
scooby napisał/a:

Heh... Ja bardzo kocham swoją byłą... Po tym co się dowiedziałem, to co powiedziała, to co robi... Ja naprawdę nie chcę już walczyć... Walczyłem długo, prawie pół roku i za każdym razem poniżała mnie, zrówynywała z ziemią, mieszała z błotem... Powiedziała, że jak jeszcze raz do niej zadzwonie to pójdzie na policję itp. Ja nie dzwoniłem do niej, nie dręczyłem jej, po prostu chciałbym normalnie z nią porozmawiać, chciałbym tylko, żeby mi to wszystko wyjaśniła na spokojnie bez oczerniania mnie... Ona tego nie potrafi... Teraz zaczynam się zastanawiać, czy kiedykolwiek mnie kochała? Zmarnowałem tyle czasu, poświęciłem tak wiele, zrobiłem dla niej naprawdę dużo... Dużo osób mi mówi, że w tym wieku jestem bardzo poważny i potrafię zadbać o siebie i innych, względem finansowym jak i uczuciowym... Sam nie wiem co nie tak zrobiłem ale nie chce już o tym myśleć, nie chcę już wspominać wszystkich tych wspomnień ale gdzie nie pójdę, gdzie nie pojadę, wszystko mi ją przypomina, tęsknie za nią i kocham nawet po tym jak mnie potraktowała sad Czasem nawet jak jadę samochodem to chcę mi się płakać, przypominają mi się chwile kiedy go razem sprzątliśmy, kiedy siedziała obok mnie sad Dzisiaj się dowiedziałem, że dostała się do tej samej szkoły gdzie ja studiuje, najgorsze jest to, że w tym samym budynku będzie miała zajęcia... Nie wiem czy dam radę znieść jej obojętność, zlewanie mojej osoby, po prostu nie wiem sad Minęło już tyle czasu, a ja wciąż ją kocham... Nie wiem dlaczego muszę tak cierpieć, co ja takiego zrobiłem w życiu, że mnie tak bardzo skopało? Jeżeli ktoś mi powie, że facet nie ma uczuć to dostanie ode mnie oficjalnie zj***... Mam nadzieję, że mi nie odbije, że nie zrobię naprawdę głupiej rzeczy sad

Widząc to jak przeżywasz mam ochotę skopać tyłek Twojej byłej i nagadać ostro ;p taki facet jak Ty jest na wagę złota w tych czasach. Rzeczywiście jak na swój wiek jesteś bardzo dojrzały szkoda że w tak młodym wieku musiałeś przeżyć traumę miłosną;/Wiem że łatwo jest mi napisać żebyś sobie odpuścił, ona nie jest Ciebie warta!!Nie rozumiem jak niektóre kobiety nie zauważają co mają i jakie szczęście je spotkało mając takie faceta jak Ty. Poprostu nie rozumiem...to nie sprawiedliwe że takie wredne babska, su@ki mają prawo do szczęścia i do tego aby nie doceniać go, że zamiast pielęgnować mężczyzne to one go niszczą. A potem po takich właśnie babskach faceci się zmieniaja na zimnych drani. Mam nadzieje ze z Tobą tak nie będzie i że w końcu spotkasz kobietę która to doceni jaki jesteś, bo z tego co widzę to jesteś duuużo wart;p;p
Jesteś mężczyzną więc się spytam Ciebie o swoja sytuację: co myślał mój były jak tak szybko związał się z inną kobietą po naszym rozstaniu?czyżby był zimnym draniem i z wyrachowaniem mówił że kocha? dogadywaliśmy się jezeli chodzi o przyszłość, dzieci, mieszkanie..eh eh ja go juz nie chce ale to tak boli, to że zapomniał tak szybko;/nawet nie utrzymuje kontaktu, chociaż rozmawialiśmy kiedyś ze nie dopuścimy do takiej sytuacji jak dojdzie do rozstania;/

Dzięki za te wszystkie słowa hmm Sam nie wiem dlaczego tak postąpiła sad Oddałem jej całego siebie... Mój wątek na tym forum jest znany dość dobrze. Wiesz co Ci powiem, że Twój były też nie ejst Ciebie wart... Ja po ponad pół roku od rozstania nie potrafie spojrzeć na żadną inną kobietę/dziewczyny, po prostu nie umiem, okłamywać siebie i jej, nie potrafiłbym jej tak skrzwydzić. To boli jak cholera... Tych słów nigdy nie zapomnę i tego feralnego dnia, 14 lutego sad Powiedziała mi, że mam stad wypierd*** bo jej się żygać chce na mój widok sad Na ten dzień przygotowałem jej niespodziankę, cąły poój w różach, świeczkach, ugotowany obiad, a tutaj taki knockout, z nienacka.Nie wiem do tej pory, co było przyczyną jej zachowania ale z tego co widzę mój tata miał rację. Ona mnie w sobie rozkochała, owinęła w okól palca  iwykorzystała do swoich celów, to boli ale muszę to jakoś przeboleć, w końcu to ja powinienem być z siebie dumny, że pomimo wszystko nie ubliżyłem jej tylko zachowałem się jak facet. Nie wstydzę się tego, że walczyłem o nią tak długo, że dawałem się poniżać, mieszać z błotem, przynajmniej wiem, że zrobiłem wszystko co było w mojej mocy, żeby spróbować ją odzyskać, mimo to, Ona tego nie doceniła.

I bardzo dobrze, że w takim wieku! Im później tym gorzej. A tak zdobywa zaprawę i więcej żadna wredna baba go nie zrobi w bambuko. Taka moja opinia.

Tutaj masz rację... Nie zapomnę jak mi mówiła, że chce ze mną mieszkać, że mnie kocha, że chce mieć ze mną dzieci, a później takie słowa. Nie potrafię tego zrozumieć. W sumie, może i dobrze, że stąło się to teraz niż miało by się stać za pare lat. Mieliśmy sytuację, że prawie wpadliśmy... Dziękuję Bogu, że to się nie stało bo nie wiem co bym teraz zrobił sad Z jednej strony miałbym więcej sił ale nie potrafiłbym tak dalej żyć sad

10 274

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Scooby czyli nasze gadanie poszło na marne lub chwilowe zaćmienie wink. Za szybko chcesz z kimś być. Daj sobie czas. Popatrz na mnie zaraz 9 miesiąc i mam kogoś nie. To niestety taka kolej rzeczy. Twoim antidotum nie będzie nowa kobieta. Chodziło tylko o rozerwanie się na jedną noc i tyle a nie o ożenek big_smile.

Z resztą ona Cie nie kochała Scooby to już wiesz dawno tyle miesięcy temu. Ba nawet kochać to nawet nie wiem czy Cię lubiła bo z taką pogardą do Ciebie startuje... Osoby której nie lubisz ładniej się odzywasz. Fakt taki że cofnąłeś się do początku swojej drogi. Co do uczelni po prostu daj z siebie wszystko ale jak koło niej przejdziesz nie patrz na nią olej ciepłym moczem. Zaboli ją to że uwagi nie zwracasz na nią i masz olewkę. Bo tak czuję że ta twoja to taka gwiazdeczka pępek świata. Jak powie tak ma być. Księżniczka od 7 boleści.

z_pozoru_silna twojego byłego dobrze sama podsumowałaś wyżej. Moim skromnym zdaniem takie osoby w ogóle nie kochają. Mylą uczucia. Zauroczenie to dla nich miłość a po jakimś czasie pryska stygnie i szuka kolejnej zabawki. Może kiedyś zrozumie co straci. On taki jest. Może w wieku 50 lat się ustatkuje z kilkoma alimentami do spłacenia.
Nie masz czego żałować. Ba nawet bym obraził jak te sucze wredne które nas rzucają ale czy to coś zmieni big_smile mi już nie pomoże to ale wam z pewnością tak wink.
Każdy ma zdanie wyrobione. Ja o mojej mam kłamliwa suka dziwka i dupodajka big_smile. Jakoś cieplej mi się na sercu robi gdy o niej tak myślę.
Co do Ciebie. Życie nie kończy się na jednym facecie jak i na jednej kobiecie. On nie jest wyrachowany tylko głupi oj głupi smile.
Związki i Miłość kiedyś żyliśmy bez nich i nam życie się podobało gdy posmakowaliśmy ich i straciliśmy jesteśmy najnieszczęśliwsi na świecie.

10 275

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
z_pozoru_silna napisał/a:

Jesteś mężczyzną więc się spytam Ciebie o swoja sytuację: co myślał mój były jak tak szybko związał się z inną kobietą po naszym rozstaniu?czyżby był zimnym draniem i z wyrachowaniem mówił że kocha? dogadywaliśmy się jezeli chodzi o przyszłość, dzieci, mieszkanie..eh eh ja go juz nie chce ale to tak boli, to że zapomniał tak szybko;/nawet nie utrzymuje kontaktu, chociaż rozmawialiśmy kiedyś ze nie dopuścimy do takiej sytuacji jak dojdzie do rozstania;/

Pozwolę sobie zabrać głos w tej męskiej smile sprawie, jako - nie ujmując nic Scoobiemu - facet z większym doświadczeniem i przegadanym do ostatniej nitki tego tematu tu na forum i nie tylko.

Po pierwsze podejrzewam - z duuużym naciskiem na prawdziwość tej teorii - że grał na dwa fronty jeszcze jak Wy byliście ze sobą razem - zagadka czasowa została już tu nie raz trafnie podważona i skutecznie rozwiązana.
Po drugie jak sama widzisz, to był na tyle niedojrzały intelektualnie co emocjonalnie, by wiązać się z kimś prawdziwie - z miłością włącznie - i szczerze. Ta przypadłość to niemalże domena obecnych czasów, nie tylko wzorców wyniesionych z domu czy edukacji szkolnej. Życie to wszystko brutalnie jak widać weryfikuje.

"zapijanie" klina klinem zostaw jemu, nie posiłkuj się tym wink

10 276

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ostatnie pare dni to był jeden wielki horror dla mnie ale dam radę. Będzie dobrze heheheh... Na dzień dzisiejszy odpuszczam sobie jakie kolwiek związki, najpierw wylecze się porządnie z tego... Dzięki wszystkim za słowa otuchy...

10 277

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie.
TAki forum to bardzo dobre rozwiaznie. Można dużo sie dowiedziec, i doradzic.
Tak jak kkilka dni temu pisalam o moim przyjacielu szymonie..
Oni znów wrócili do siebie.. rozmawiali dosc dlugo i ona tez zroumiala swoje bledy ze juz nie bedzie klotni, itp. ale dała mu warunek. ze ze mna nie moze miec kontaktu... gdy zadzwonil i mmi o tym powiedział. cały świat mi sie zawalil.. doszło do mnie ze nie był zwykłym przyjacielem. że jest dla mnie bardzo ważny.. po mimo ze tez mu radziłam by z nia porozmawial ze bd dobrze itp. to jednak teraz  tego zaluje.. ale nie moge juz nic zrobic.. poznym wieczrem wczoraj jeszcze zadzwonil.. pogadal chwile przeppraszal i dziekowal.. ale ze musi skonczyc znajomosc bo nie chce spier... tego zwiazku.. powiedzial ze mam nie pisac na FB tel.. ;/ bylam zalamana nic nie potrafilam z siebie wydusic. on czul ze jest mi zle .. skonczylismy rozmowe i napisal mi ze powodzenia i ze tylko bele do przodu.. ;( cla prawie noc nie spalam. az wkoncu mu dzis napisalm czy chociaz na gadu od czasu do czasu mozemy po pisac.. ze ona o tym nie bd wiedziec itp. to sie zgodzil. ale takie pisanie.. nie bd wiedziala nawet kiedy bd na tym gadu i wgl.. to juz nie bd te same rozmowy co zawsze... nie wiem co robic..

10 278

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ewka, czekaj... ja może coś pokręciłam bo dorywczo czytam, ale to Ty tu wpadłaś na forum żeby pomóc koledze czy żeby usłyszeć od nas jak mu przemówić do rozsądku, żeby nie był z dziewczyną bo... Ty chcesz zająć jej miejsce?
Przepraszam jeśli źle zrozumiałam, ale to chyba ważne i jakoś inaczej nakierowuje podpowiedzi dla Ciebie.

10 279

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

puk puk mozna dołączyć?...

10 280

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kto tam ? Jasne

10 281

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Moja historyjka podobna do Scoob'iego, z tym że "moja wieczna miłość" chyba nie była aż tak wyrachowana. Co za szczęście.
Pomijając fakt, że niezłego debila z siebie robiłem od marca, że dawałem się wodzić za nos - chyba a'la w rezerwie, to wydaje mi się że najlepszym co mogłem zrobić, to wywalenie (pomimo uczuć) tej znajomości za burtę. Jakieś tam słuchy chodzą, że po raz 3 czy 4 z Monsieur Ex coś tam się znów kroi, ale to już nie moja broszka. Dziwić może jedynie to, że facecik nawywijał tak, że splunąć bym nie chciał..

Młoda była nieźle przybita jak jej powiedziałem "game over", bo przecież zawsze wymyśliłem coś "niekonwencjonalnego" i nigdy nie dawałem za wygraną. Wszelkie formy kontaktu wywalone, poza widywaniem się w pracy. Jeszcze ten mój niespodziewany tydzień urlopiku - i przygnębienie przemieszało się z zaciekawieniem. A na mojej gębie banan jakiego nie widziałem od paru miesięcy. Sama chciała takiego rozwiązania. wink

Ostatnim aktem (jedynie dla mnie) było przelanie na papier uczuć w formie utworu, a następnie nagranie tego w wersji mocnego rocka. Niesamowita euforia! Wypalone na płytkę, trafiło na dno szafy.
Jak to się mówi, Vaya con dios i oby nigdy do niej nie dotarło że sama wywaliła szansę na szczęśliwe życie, bo zaboli.

Zobaczycie wszyscy, dana dobroć jeszcze do nas wróci. wink
Salut!!

10 282

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wczesna napisał/a:

ewka, czekaj... ja może coś pokręciłam bo dorywczo czytam, ale to Ty tu wpadłaś na forum żeby pomóc koledze czy żeby usłyszeć od nas jak mu przemówić do rozsądku, żeby nie był z dziewczyną bo... Ty chcesz zająć jej miejsce?
Przepraszam jeśli źle zrozumiałam, ale to chyba ważne i jakoś inaczej nakierowuje podpowiedzi dla Ciebie.

ogolnie juz dlugo jestem na tym forum ale nie zawsze. a napisalam juz kilka dni temu bo chcialm mu pomoc. bo nie wiedzialam czy pomoc sie od niej uwolnic, bo nie wiedzialam ze bd potrafila sie zmienic. lub pomoc mu ratowac ten zwiazek. ale nie sadzilam ze az tak on mi sie spodoba, bo nigdy wczesniej z nim tak nie rozmawialam o uczuciach itp. i jakos tak zrobilo mi sie szkoda starsznie , zle, ze on znow do niej wrocil. mam nadzieje ze bd im sie juz ukladalo, choc w glebi duszy tego nie chce. a nie chcialam zajmowac jej miejsca. ja dopiero wczoraj zrozumialam ze on nie jest zwyklym dla mnie przyjacielem.. juz nie... ale nigdy nie przyszlo by mi do glowy by psuc im zwiazek..

10 283

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie potrzebnie myślałem o Niej, nie porzebnie się wodziłem i kolejną walkę o Nią, jak i tak Ona ma mnie głęboko w dupie... Gdyby wiedziała jak ja się teraz czuję, jak to mnie cholernie boli i rozwala na kwałki od środka... Nie wiem co zrobię, nie mam zielonego pojęcia... Wiem jedno, wiem, że ją bardzo kocham pomimo wszystkich tych wyrządzonych krzywd... Nie wiem jak mam sobie poradzić z tym wszystkim, z tym całym bólem i złością? Wszyscy mi w kółko mowią, że nie jedna chciałaby mieć takiego chłopaka jak ja ale co z tego? Czy w dzisiejszych czasach nie istnieje coś takiego jak moralność? Czy w dzisiejszych czas nie można normalnie usiąść porozmawiać? Nie wiem dlaczego zerwała ze mną w taki sposób, w taki dzień... Wiedziała, że na 1000% przygotuje jej niespodziankę hmm Brak mi słów... Czy każdej kobiecie przewraca się w du*** kiedy ma za dobrze?

10 284

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
scooby napisał/a:

Czy każdej kobiecie przewraca się w du*** kiedy ma za dobrze?

Czemu pytasz o "każdą kobietę", skoro interesuje Cię tylko jedna? Twojej eks się przewraca w d...., gdy ma za dobrze, ale nie wszystkim, tylko że Ciebie te inne nie interesują.

Ja też mogę zapytać: czy każdy facet tak łatwo i szybko odpuszcza, nie walczy i zapomina?

10 285

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Narazie nie interesują... Nie chcę nikogo okłamywać i związek to ostatnia rzecz jakiej bym teraz szukał sad

10 286

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
scooby napisał/a:

Narazie nie interesują... Nie chcę nikogo okłamywać i związek to ostatnia rzecz jakiej bym teraz szukał sad

Widać że bardzo ją kochałeś;( ile bym dała żeby mój eks tak się przejął rozstaniem;p zeby chociaż wspominał czy myślał;/ człowieku ona nie jest tego warta..tak jak pisałam wcześniej...

10 287

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tyle piszecie, że nie nadążam czytać smile
Moje refleksje z dni ostatnich : ciągle tu siedzimy i jęczymy co było...a ja myślę sobie, że chyba powinniśmy podzielić się jakimiś pozytywnymi pomysłami, jak sobie radzić by iść do przodu. Co było to się nie odstanie, i mimo , że boli i kisi, to jęczenie nic nam już nie pomoże. Szkoda czasu. Macie jakieś pomysły na poprawienie humoru ?

10 288

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
z_pozoru_silna napisał/a:
scooby napisał/a:

Narazie nie interesują... Nie chcę nikogo okłamywać i związek to ostatnia rzecz jakiej bym teraz szukał sad

Widać że bardzo ją kochałeś;( ile bym dała żeby mój eks tak się przejął rozstaniem;p zeby chociaż wspominał czy myślał;/ człowieku ona nie jest tego warta..tak jak pisałam wcześniej...

Nadal Ją kocham i wiem, że długo o tym uczuciu nie zapomnę... Wiem, że jeszcze długo będę Ją kochał. Nie powiem o niej żadnego złego słowa nawet po tym jak mnie potraktowała... Mam nadzieję, że może kiedyś, kiedyś, kiedy w pełni dojrzeje, stanie przed lustrem i powie 'Jaka ja byłam głupia, jak bardzo go skrzywdziłam'... Boję się jednego i to mnie bardzo przeraża. Boję się, że będę ją pamiętał do końca życia i będę Ją zawsze kochał sad

10 289

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
sobieSama napisał/a:

Tyle piszecie, że nie nadążam czytać smile
Moje refleksje z dni ostatnich : ciągle tu siedzimy i jęczymy co było...a ja myślę sobie, że chyba powinniśmy podzielić się jakimiś pozytywnymi pomysłami, jak sobie radzić by iść do przodu. Co było to się nie odstanie, i mimo , że boli i kisi, to jęczenie nic nam już nie pomoże. Szkoda czasu. Macie jakieś pomysły na poprawienie humoru ?

Cała Boża sobota nagrań z kumplami, potem skrojenie najlepszego tekstu jaki kiedykolwiek przelałem na papier, połączenie z muzyką.
Po tym pierwsza myśl "Matko Boska, ależ mi jej żal, taki fajny egzemplarz jak ja wypuścić..." wink

Może być ? smile

10 290

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hej, hej, witajcie smile

Wróciłam, Italia zdobyta! big_smile Powiem Wam, że taki wyjazd naprawdę pomaga. W każdym razie u mnie od kliku dni nie ma użalania się nad sobą, a raczej mam postawę "byle do przodu". I mam nadzieję, że tak zostanie.


Ps. Widzę, że wiele się tu zmieniło przez tych kilka dni kiedy mnie nie było. Powoli nadrabiam zaległości w czytaniu smile

bags napisał/a:

Zdrada była jedynie wisienką na torcie, bo mianownik jest ten sam mojej eks do Was - niedojrzałość. Skąd wiesz, że takiego finału nie będzie u Ciebie? Tego nie przewidzisz.
Chcesz zmian od kogoś, kto własnych błędów nie widzi i nie potrzebuje dorosnąć, dojrzeć. Taki jest tego kolosalny paradoks. Ty nie chcesz zrezygnować z czegoś, dla czego On już dawno dał na luz z Twojej "winy" w jego mniemaniu. Dziewczyno, lecisz na dno studni z prędkością światła a upierasz się jak maniak, że jesteś na powierzchni. Potwierdzając to gadką o powrocie...

Wybawi od wielu problemów... odpowiednio wyciągniętych i przepracowanych z przeszłości. Jednym z nich jest unikanie klina klinem, nawet poprzez powrót do siebie.

Bags: Ty jak zawsze mądrze mówisz <3

10 291

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Matrix napisał/a:

Ogłaszam wszem i wobec, że ja, znana tutaj do niedawna jako Black A., pozbyłam się wszelkich złudzeń i nadziei na powrót mojego eks. Nie wydarzyło się nic ? ta cisza po prostu wreszcie uświadomiła mi, że jego już nie będzie. Co, więcej, nie czuję już żalu, jestem po prostu wściekła. Z dniem dzisiejszym odpuszczam i puszczam go wolno - to samo radzę Wam ? odpuśćcie!

Gdy odpuścimy, oni przestaną mieć nad nami kontrolę, choćby tą kontrolę poprzez nasz umysł, który codziennie generuje wspomnienia i żale nad rozlanym mlekiem. Gdy odpuścimy, poczujemy się lekko,  tak jakby dla nas także do nic nie znaczyło ? wszystko, nawet seks. Dla nich to nic nie znaczy, więc dla nas też ? proste. Choćbyśmy nawet na poczatku miały/mieli udawać, to, jeśli będziemy powtarzać takie podejście do naszych eks, z czasem wejdzie nam to w nawyk. Gdy zaś odpuścimy ? oni to wyczują i znów będziemy mogły/mogli iść przez życie z podniesionymi głowami ? bo same/sami będziemy mieć nad sobą kontrolę, bo będziemy ponad tym. Wzrośnie poczucie własnej wartości i nasza wewnętrzna SIŁA. Upadki są po to, aby podnieść się i iść dalej! Wbrew wszystkiemu i wszystkim. Polecam w tym momencie kawałek Tetris ?Trzeba żyć: http://www.youtube.com/watch?v=4FS9qT7KLMI
?Nawet jeśli coś zakłóca Twoje sny, trzeba żyć, trzeba żyć(...) Miarą wygranych jest uśmiech przez łzy?? - Tetris

Prawdziwa miłość wszystko wybacza i nigdy się nie kończy ? tego się trzymajmy. Jednostronna miłość jest jedynie spalaniem się. Tracimy nasze najlepsze lata w życiu, rozpaczając każdego dnia, podczas gdy oni/one dobrze się bawią. Nie dajmy im tej satysfakcji.

Jak tego dokonać? Przekuwając ból, smutek i żal w złość ? a ta, poza strachem jest największym motywatorem do działania. Choć wiem, że nieraz jeszcze może zapłaczę, wiem też, że obrałam już konkretny kierunek, a więc nie waham się już pomiędzy jedną z dwóch opcji i sprzecznymi myślami.

Dlatego apeluję, dziewczyny i chłopaki ? ODETNIJMY SIĘ od tego, zamknijmy ten rozdział książki i odłóżmy ją na półkę, niech pokryje ją taka warstwa kurzu, że tytuł i nazwisko autora staną się nieczytelne.

Święta prawda choć nie jest łatwo to zrobić. Przyczyną tych naszych cierpień jest zbyt niskie nasze EGO a to dlatego , że jak juz dajemy, to dajemy wszystko i naiwnie myślimy ,że nasz partner robi to samo. Niestety życie nie jest filmem gdzie mozna napisać scenariusz.Życie jest ciągłą niespodzianką. Ja jestem jeszcze w szoku po takiej niespodziance, ale mija 7 dzień i jest coraz lepiej. Właśnie ten żal dlaczego znowu ja? przeradza się w upór i stawia przede mną cele. Jest łatwiej, dusza jest zdrowsza. MY JESTEŚMY NAJWAŻNIEJSI!!!!!!!Miłość jest jak choroba , może być nieuleczalna lub tylko wirusowa i daje się wyleczyć, po prostu mija:)

10 292 Ostatnio edytowany przez scooby (2013-08-27 11:54:59)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Leni napisał/a:
Matrix napisał/a:

Ogłaszam wszem i wobec, że ja, znana tutaj do niedawna jako Black A., pozbyłam się wszelkich złudzeń i nadziei na powrót mojego eks. Nie wydarzyło się nic ? ta cisza po prostu wreszcie uświadomiła mi, że jego już nie będzie. Co, więcej, nie czuję już żalu, jestem po prostu wściekła. Z dniem dzisiejszym odpuszczam i puszczam go wolno - to samo radzę Wam ? odpuśćcie!

Gdy odpuścimy, oni przestaną mieć nad nami kontrolę, choćby tą kontrolę poprzez nasz umysł, który codziennie generuje wspomnienia i żale nad rozlanym mlekiem. Gdy odpuścimy, poczujemy się lekko,  tak jakby dla nas także do nic nie znaczyło ? wszystko, nawet seks. Dla nich to nic nie znaczy, więc dla nas też ? proste. Choćbyśmy nawet na poczatku miały/mieli udawać, to, jeśli będziemy powtarzać takie podejście do naszych eks, z czasem wejdzie nam to w nawyk. Gdy zaś odpuścimy ? oni to wyczują i znów będziemy mogły/mogli iść przez życie z podniesionymi głowami ? bo same/sami będziemy mieć nad sobą kontrolę, bo będziemy ponad tym. Wzrośnie poczucie własnej wartości i nasza wewnętrzna SIŁA. Upadki są po to, aby podnieść się i iść dalej! Wbrew wszystkiemu i wszystkim. Polecam w tym momencie kawałek Tetris ?Trzeba żyć: http://www.youtube.com/watch?v=4FS9qT7KLMI
?Nawet jeśli coś zakłóca Twoje sny, trzeba żyć, trzeba żyć(...) Miarą wygranych jest uśmiech przez łzy?? - Tetris

Prawdziwa miłość wszystko wybacza i nigdy się nie kończy ? tego się trzymajmy. Jednostronna miłość jest jedynie spalaniem się. Tracimy nasze najlepsze lata w życiu, rozpaczając każdego dnia, podczas gdy oni/one dobrze się bawią. Nie dajmy im tej satysfakcji.

Jak tego dokonać? Przekuwając ból, smutek i żal w złość ? a ta, poza strachem jest największym motywatorem do działania. Choć wiem, że nieraz jeszcze może zapłaczę, wiem też, że obrałam już konkretny kierunek, a więc nie waham się już pomiędzy jedną z dwóch opcji i sprzecznymi myślami.

Dlatego apeluję, dziewczyny i chłopaki ? ODETNIJMY SIĘ od tego, zamknijmy ten rozdział książki i odłóżmy ją na półkę, niech pokryje ją taka warstwa kurzu, że tytuł i nazwisko autora staną się nieczytelne.

Święta prawda choć nie jest łatwo to zrobić. Przyczyną tych naszych cierpień jest zbyt niskie nasze EGO a to dlatego , że jak juz dajemy, to dajemy wszystko i naiwnie myślimy ,że nasz partner robi to samo. Niestety życie nie jest filmem gdzie mozna napisać scenariusz.Życie jest ciągłą niespodzianką. Ja jestem jeszcze w szoku po takiej niespodziance, ale mija 7 dzień i jest coraz lepiej. Właśnie ten żal dlaczego znowu ja? przeradza się w upór i stawia przede mną cele. Jest łatwiej, dusza jest zdrowsza. MY JESTEŚMY NAJWAŻNIEJSI!!!!!!!Miłość jest jak choroba , może być nieuleczalna lub tylko wirusowa i daje się wyleczyć, po prostu mija:)

Mam nadzieję, że to minie... Wiele osób mi mówiło, że cierpię ponieważ jest z gatunku mężczyzn który podobno już wyginął razem z dinozaurami... U mnie minęło już pół roku w tym misiącu i nadal nie mogę się poskładać... Jest mi ciężko ale muszę jakoś się wziąść za siebie... Nie mam ochoty na nic, po prostu nie widzę sensu w tym co robie... To bardzo boli gdy bliska Ci osoba traktuje Cię w taki a nie inny sposób...

Edit...
Mam do Was jeszcze jedno pytanie... Czy jest jakikolwiek sens próbować się z Nią kontaktować? Od kumpla się dowiedziałem, że Ona mówiła takie rzeczy o mnie, że się ze mnie śmiała, że się tak rozsypałem... Jest mi ciężko. Walczyłem długo ale muszę w końcu podjąć jakieś kroki, jakieś decyzje, żeby nie trwać w tym gównie. Wykończę się przez to. Powiedziała również, że jak jewszcze raz do Niej zadzwonie to zgłosi to na Policje ale ja jej przecież nie dręcze, nie wydzwaniam do niej ani nic. Jej braciszek też ma nieźle poukładane w głowie. Ostatnio od taty się dowiedziałem tego co powiedziała jej matka. Powiedziała, że pozwoliła nam razem zamieszkać, chodziło jej o to, żebym pomógł jej bratu na studiach a moją byłą przypilnować sad jak to usyłyszałem to się po prostu załamałem. Jak można kogoś tak wykorzystać? Teraz to sam nie wiem czy jaka kolwiek próba podjęcia walki, da jakieś efekty. Dobry kolega mi mówi, żebym sobie zwyczajnie odpuścił bo szkoda by było, żebym sobie narobił jakiś problemów, a napewno znajdę sobie jakąś dziewczynę która mnie doceni.

10 293

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Cześć, scooby. Nie wiem w sumie, jak to napisać, żeby było delikatnie, a jednak dotarło i poskutkowało....
NIE PRÓBUJ SIĘ Z NIĄ KONTAKTOWAĆ. WCALE. PO PROSTU NIE. JUŻ NIE WOLNO. Nie wystarczyło Ci, że grozi policją? Spróbuj nie kontaktować się przez 3 miesiące, tak na początek. Po tym czasie Ty się podniesiesz (przestaniesz kombinować co by tu jeszcze zrobić, to od razu pomoże) i wywietrzeje Ci z głowy pomysł kontaktu z tą panią, którą na ten moment najwyraźniej tylko denerwujesz. Koniec. Odpuść na teraz. Taka jest odpowiedź moja i chyba wszyscy powiedzą Ci to samo. Nie męcz się więcej, chłopie, bo serio naśle na Ciebie policję... Co Ty jej jeszcze masz do powiedzenia? Że kochasz? Wie to. Że wciąż ją chcesz? To też wie. Nic nowego jej nie powiesz. NIE PISZ, NIE DZWOŃ, NIE IDŹ DO NIEJ.

10 294 Ostatnio edytowany przez scooby (2013-08-27 12:15:19)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Chciałbym tylko żeby mi tą sytuację wyjaśniła, to wszystko... Czy tak dużo wymagam? Mieszała mnie z błotem już wiele razy, wiem i zdaje sobie sprawę, że już nic z tego nie będzie ale do jasnej cholery należą mi się jakieś słowa wyjaśnienia, cokolwiek sad Naprawdę dużo dla niej zrobiłem, nie wiem co się stało, dlaczego hmm

Edit@
Możesz mi wytłumaczyć, w jak tak perfidny sposób można wykorzystać człowieka? Użyć go i jego uczuć do własnych gierek?

10 295

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Niestety, nie wytłumaczę Ci, jak można tak wykorzystać człowieka.
Mogę natomiast wytłumaczyć Ci to, o wyjaśnienie czego chciałbyś poprosić ją - ona Cię po prostu nie kocha. Już Ci to wyjaśniła, i to wszystkim, co robi od czasu rozstania.

10 296

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja to rozumiem ale dlaczego mnie tak traktuje sad

10 297

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
misiek666 napisał/a:

Kto tam ? Jasne

pękniete serducho... zdradzane przez ponad rok...

10 298

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Bo nie dość, że Cię nie kocha, to w dodatku Cię nie szanuje. Po co Ci w to wnikać? Skup się na sobie, nie na niej, czas najwyższy!
Żadnego odzywania się, żadnego pytania, żadnego domagania się - ona Cię rzuciła i nie ma obowiązku nic więcej Ci tłumaczyć. Niestety.

10 299

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie szanuje Cię jako człowieka, a także jako mężczyzny. Pojmujesz ?
Musisz się odciąć, dobitnie i definitywnie. Żadnych sygnałów mówiących że kochasz, żadnych sygnałów mówiących że nienawidzisz.
Zero kontaktu, zero czegokolwiek. Po prostu obojętność. Ale na to jak widzę potrzeba Ci czasu, spokojnie - dasz radę, jeśli będziesz szczerze tego chciał.

10 300 Ostatnio edytowany przez scooby (2013-08-27 13:33:10)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Chcę, bo mam już dosyć tego wszystkiego, płaczu, żalu, problemów ze spaniem czy popijaniem od czasu do czasu. Z tym piciem to powiedziałem sobie, że przez najbliższy czas alkoholu nie tknę dla własnego dobra sad

Edit@
Ja rozumiem, że zerwanie to zerwanie ale dlaczego była taka perfidna? Dlaczego nawet chodź trochę nie jest mi wdzięczna za to co dla niej zrobiłem i byłem w stanie zrobić?

10 301

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

scooby, może i jest wdzięczna, ale Ci tego nie powie, bo Ty nie chcesz od niej wdzięczności, tylko miłości. A tego ona nie jest w stanie i nie chce Ci dać... Przestań to analizować!

10 302 Ostatnio edytowany przez scooby (2013-08-27 13:43:38)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie wiem ale nawet jak mnie już nie kocha mogłaby uszanować moje uczucie, tzn nie mieszać mnie z błotem bo ja jej nic nie zrobiłem... Nie zdradziłem jej, nie powiedziałem o niej żadnego złego słowa.

Edit@
Co innego jak bym ją źle traktował ale ja tego nie robiłem...

10 303

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Pytanie nie powinno brzmieć "dlaczego była taka perfidna", a "dlaczego pozwoliłem sobie, żeby była dla mnie taka perfidna?"
Odpowiedzi chyba powinieneś szukać w sobie, a nie u niej.

10 304

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kal-El napisał/a:

Pytanie nie powinno brzmieć "dlaczego była taka perfidna", a "dlaczego pozwoliłem sobie, żeby była dla mnie taka perfidna?"
Odpowiedzi chyba powinieneś szukać w sobie, a nie u niej.

Tutaj masz rację i tą odpowiedź już dawno znalzłem sad ale zmieniłem to... a rzaczej dalej zmieniam to w sobie...

10 305

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kal-El napisał/a:
sobieSama napisał/a:

Tyle piszecie, że nie nadążam czytać smile
Moje refleksje z dni ostatnich : ciągle tu siedzimy i jęczymy co było...a ja myślę sobie, że chyba powinniśmy podzielić się jakimiś pozytywnymi pomysłami, jak sobie radzić by iść do przodu. Co było to się nie odstanie, i mimo , że boli i kisi, to jęczenie nic nam już nie pomoże. Szkoda czasu. Macie jakieś pomysły na poprawienie humoru ?

Cała Boża sobota nagrań z kumplami, potem skrojenie najlepszego tekstu jaki kiedykolwiek przelałem na papier, połączenie z muzyką.
Po tym pierwsza myśl "Matko Boska, ależ mi jej żal, taki fajny egzemplarz jak ja wypuścić..." wink

Może być ? smile

super smile ale tu widzę dalej batalia się toczy, więc dorzucam trzy grosze

Scooby powiem Ci tak: Ty już nie możesz zawalczyć o Was......możesz jedynie zawalczyć o swój szacunek, szanuj się chłopaku,

10 306

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam, cześć i czołem wink
Co tam u Was moje Drogie i moi Drodzy.. ?
Widzę, że każde z nas na swój sposób walczy... Ja też... Raz lepiej, raz gorzej, ale walczę...

Choć obawiam się, że to walka z wiatrakami... A nie z tym uczuciem..
Weekend miałam wspaniały-panieński kumpeli, wybawiłam się za wszystkie czasy... Czułam, że się odbijam, mimo, że ciągle siedzi mi w głowie on. Nie wiem dlaczego.. To jest tak, że on tam jest, niezależnie czy świetnie się bawię, czy umieram- wciąż o nim myślę... Boli.

Wczoraj spakowałam jego ostatnią rzecz i odesłałam pocztą. Symbolika- bo miałam złudne nadzieje, że wracając po tę rzecz, wróci na zawsze. Oj tak, ja to mam chyba tendencję do dopisywania sobie historii...

No ale.. wysłałam i oddając ją na poczcie czułam niesamowitą ulgę, jakbym żegnała się z nim na zawsze,.. Nawet nie umiem teraz przelać tego wczorajszego entuzjazmu na pismo, bo dziś łapię kryzys... Ale wczoraj i przez weekend czułam moc, że to się uda, że już będzie lepiej..
Dziś w pracy nie było już tak fajnie, a popołudnie spędzone w domu dało do wiwatu.. Czuję się mega samotnie i źle...

Wkurza mnie najbardziej moje myślenie, że nie chcę dawać się upokarzać, odrzucać, walczyć, płakać, gdy on świetnie się bawi. A mimo to po głowie chodzi myśl "Jedź, zawalcz ostatni raz!" TO JEST CHORE. Wiem, że jego już nie może być w moim życiu,...

I mimo, że bardzo chcę by było już "normalnie" to te dwie rzeczy nie dają mi wstać- to, że cały czas obecny jest w mojej głowie i to, że łudzę się nie wiadomo po co i na co, skoro wiem, że nie pozwoliłabym mu wrócić.. (teoretycznie nie dałabym sad )Te sprzeczności mnie wykańczają...

tak sobie wydumałam, że to może z tą pierwszą miłością jest tak najtrudniej? że miałam poczucie, ze zawsze będzie w moim życiu, a teraz ciężko zaakceptować mi fakt, że jego może nie być... To nie chodzi o to, że "tylko on".. Tylko tak mocno wrył się w mój życiorys przez te 4 lata, że ciężko mi po prostu zapomnieć i traktować go jak obcego człowieka... Sama nie wiem.. ;(

10 307

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
sobieSama napisał/a:
Kal-El napisał/a:
sobieSama napisał/a:

Tyle piszecie, że nie nadążam czytać smile
Moje refleksje z dni ostatnich : ciągle tu siedzimy i jęczymy co było...a ja myślę sobie, że chyba powinniśmy podzielić się jakimiś pozytywnymi pomysłami, jak sobie radzić by iść do przodu. Co było to się nie odstanie, i mimo , że boli i kisi, to jęczenie nic nam już nie pomoże. Szkoda czasu. Macie jakieś pomysły na poprawienie humoru ?

Cała Boża sobota nagrań z kumplami, potem skrojenie najlepszego tekstu jaki kiedykolwiek przelałem na papier, połączenie z muzyką.
Po tym pierwsza myśl "Matko Boska, ależ mi jej żal, taki fajny egzemplarz jak ja wypuścić..." wink

Może być ? smile

super smile ale tu widzę dalej batalia się toczy, więc dorzucam trzy grosze

Scooby powiem Ci tak: Ty już nie możesz zawalczyć o Was......możesz jedynie zawalczyć o swój szacunek, szanuj się chłopaku,

Ależ moja droga, to nie koniec i mojej batalii, czeka mnie zapewne wiele testów charakteru, wszak pracujemy z byłą w jednej firmie - i prawdę mówiąc doczekać się ich nie mogę :]

A niebawem kawa + ładna pogoda + teleskop + muzyka od Hansa Zimmera. wink Aż chce się żyć!

10 308

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kal-El napisał/a:

Ależ moja droga, to nie koniec i mojej batalii, czeka mnie zapewne wiele testów charakteru, wszak pracujemy z byłą w jednej firmie - i prawdę mówiąc doczekać się ich nie mogę :]

Poważnie? Ja z moimi oboma eksami pracuję w jednej firmie. Ba, z ostatnim siedzę nawet w jednym pokoju.
Dwie zupełnie różne historie ale obaj mnie zrobili w bambuko ostatecznie.

Ja jestem sama. Oni obaj nie. Każdy oczywiście po porzuceniu/odrzuceniu mnie chciał się ze mną przyjaźnić.

Katusze przeżywam.
Pierwszy mi już "powiewa" ale z nim akurat widywać się nie muszę. Nie mamy kontaktu. Zresztą po ciągłych rewelacjach, jakie jeszcze do mnie docierają na jego temat - gardzę tym człowiekeim.
Drugi jeszcze ciągle mnie "rusza" choć minęły dwa miesiące od rozstania. Ma juz nowy obiekt zainteresowań. Ale ja oczywiście mogę być dobra koleżanką.

Jakieś rady Kolego jak się zachowywać?

Jak można być takim debilem i wikłać się w związki w pracy? smile

10 309

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
ja_pogubiona napisał/a:
Kal-El napisał/a:

Ależ moja droga, to nie koniec i mojej batalii, czeka mnie zapewne wiele testów charakteru, wszak pracujemy z byłą w jednej firmie - i prawdę mówiąc doczekać się ich nie mogę :]

Poważnie? Ja z moimi oboma eksami pracuję w jednej firmie. Ba, z ostatnim siedzę nawet w jednym pokoju.
Dwie zupełnie różne historie ale obaj mnie zrobili w bambuko ostatecznie.

Ja jestem sama. Oni obaj nie. Każdy oczywiście po porzuceniu/odrzuceniu mnie chciał się ze mną przyjaźnić.

Katusze przeżywam.
Pierwszy mi już "powiewa" ale z nim akurat widywać się nie muszę. Nie mamy kontaktu. Zresztą po ciągłych rewelacjach, jakie jeszcze do mnie docierają na jego temat - gardzę tym człowiekeim.
Drugi jeszcze ciągle mnie "rusza" choć minęły dwa miesiące od rozstania. Ma juz nowy obiekt zainteresowań. Ale ja oczywiście mogę być dobra koleżanką.

Jakieś rady Kolego jak się zachowywać?

Jak można być takim debilem i wikłać się w związki w pracy? smile

ja pierdykam, ja mam to samo sad
a jak można, no bo gdzie tu teraz się facetów poznaje, jak się kursuje praca - dom

jeden również mi powiewa, nawet rzekłabym gardze nim mocno
drugi mnie jeszcze boli, ale poki co go nie ma w pracy, i meeeega boje się co to będzie jak wróci. NIE WIDZIEĆ, NIE SŁYSZEĆ taki mam plan póki się nie ogarnę, ale ile mam się ogrniać jeszcze ...

no ale po dwóch z całą stanowczością powiem NIGDY WIĘCEJ W PRACy !!! NO MORE !

10 310

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
sobieSama napisał/a:

drugi mnie jeszcze boli, ale poki co go nie ma w pracy, i meeeega boje się co to będzie jak wróci. NIE WIDZIEĆ, NIE SŁYSZEĆ taki mam plan póki się nie ogarnę, ale ile mam się ogrniać jeszcze ...

Miałam dokładnie ten sam plan, ale ile można siedzieć w słuchawkach? smile
Trzeba było się zderzyć z rzeczywistością po urlopach. Że znalazł kolejną "miłość". Ale ja oczywiscie powinnam być koleżanką, bo mnie lubi smile
I że nie ma już bandy fajowych kumpli z pracy.
Ktoś musial zostać wybrany do spotkań "pozapracowych".
A w pracy - raz fajka ze mną, raz z nim.

10 311

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ja zamówiłam sobie kolejną mądrą książkę z listy Bagsa smile moje dwie głowy przeczytane  - polecam smile

była kiedyś tutaj taka dyskusja o fazach , po rozstaniu, jestem na 100% w fazie depresji, depresja jak nic,
ale ale, po rozmowie z koleżanką dowiedziałam się że jest kolejna faza V - faza wyjebania ( gdy masz już wszystko w d...) czekam na nią z niecierpliwością

a wracając do panów z pracy, niektórzy mówią żeby po rozstaniu wtopić się w pracę, a jak tu się wtopić kiedy tam siedzi co .. hi hi. ja ignouję i  naszczęście widzę co kilka . póki co nie wyobrażam sobie, że mogła bym "po koleżeńsku rozmawiać " . i póki co niech nie podchodzi, bo się bym nie opanowała chyba i musiała go obrazić. a nie chcę smile

10 312

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
sobieSama napisał/a:

ja zamówiłam sobie kolejną mądrą książkę z listy Bagsa smile moje dwie głowy przeczytane  - polecam smile

była kiedyś tutaj taka dyskusja o fazach , po rozstaniu, jestem na 100% w fazie depresji, depresja jak nic,
ale ale, po rozmowie z koleżanką dowiedziałam się że jest kolejna faza V - faza wyjebania ( gdy masz już wszystko w d...) czekam na nią z niecierpliwością

a wracając do panów z pracy, niektórzy mówią żeby po rozstaniu wtopić się w pracę, a jak tu się wtopić kiedy tam siedzi co .. hi hi. ja ignouję i  naszczęście widzę co kilka . póki co nie wyobrażam sobie, że mogła bym "po koleżeńsku rozmawiać " . i póki co niech nie podchodzi, bo się bym nie opanowała chyba i musiała go obrazić. a nie chcę smile

No właśnie - "niech nie podchodzi".

Ja już próbowałam przyjąć różne postawy.

1. nie pójdę ma fajkę bo nie mam ochoty
2. nie słyszę że do mnie podchodzisz bo mam słuchawki na max podkręcone
3. pójdę łaskawie bo przeceiż mam cie w d..e

Tylko że żadna z tych postaw nie zdaje egzaminu. Oszukuję sama siebie, Każda MNIE boli. On bowiem proponuje to po koleżeńsku. Wiem, że ma już nową dziewczynę.

To są rozpaczliwe próby walki o samą siebie.

Nie będę się tu powtarzać, możesz mnie poczytać w wątku " Świeżo po rozstaniu". Miotam się. Walczę. Cierpię.

10 313

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
ja_pogubiona napisał/a:

Ja już próbowałam przyjąć różne postawy.

1. nie pójdę ma fajkę bo nie mam ochoty
2. nie słyszę że do mnie podchodzisz bo mam słuchawki na max podkręcone
3. pójdę łaskawie bo przeceiż mam cie w d..e

Tylko że żadna z tych postaw nie zdaje egzaminu. Oszukuję sama siebie, Każda MNIE boli. On bowiem proponuje to po koleżeńsku. Wiem, że ma już nową dziewczynę.

To są rozpaczliwe próby walki o samą siebie.

Nie ma, że kultura, nie ma że wypada. Jestem zdania, że wolno nam wszstko, żeby było nam lżej, jeśli to oni zagrali nie fair.

ja_pogubiona napisał/a:

Nie będę się tu powtarzać, możesz mnie poczytać w wątku " Świeżo po rozstaniu". Miotam się. Walczę. Cierpię.

Poczytam, i się odniosę, może więcej wspólnych elementów historii się znajdzie. póki co idę spać bo jutro znowu do pracy smile
spokojnej nocy

10 314

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
sobieSama napisał/a:
ja_pogubiona napisał/a:

Ja już próbowałam przyjąć różne postawy.

1. nie pójdę ma fajkę bo nie mam ochoty
2. nie słyszę że do mnie podchodzisz bo mam słuchawki na max podkręcone
3. pójdę łaskawie bo przeceiż mam cie w d..e

Tylko że żadna z tych postaw nie zdaje egzaminu. Oszukuję sama siebie, Każda MNIE boli. On bowiem proponuje to po koleżeńsku. Wiem, że ma już nową dziewczynę.

To są rozpaczliwe próby walki o samą siebie.

Nie ma, że kultura, nie ma że wypada. Jestem zdania, że wolno nam wszstko, żeby było nam lżej, jeśli to oni zagrali nie fair.

ja_pogubiona napisał/a:

Nie będę się tu powtarzać, możesz mnie poczytać w wątku " Świeżo po rozstaniu". Miotam się. Walczę. Cierpię.

Poczytam, i się odniosę, może więcej wspólnych elementów historii się znajdzie. póki co idę spać bo jutro znowu do pracy smile
spokojnej nocy

Tak, racja, do pracy.
Znowu ten koszmar.
Czekam aż będe miała wyj...e na wszystko.
Dobranoc.

10 315

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi - mimo wszystko - milo czytac takiego posta od Ciebie. Widzisz, juz chociaz na chwile bywa lepiej. Na dzien, czy dwa. Jeszcze niedawno ani 1 dnia takiego nei bylo, poczyta jswoje wpisy i potraktuj to jako sukces. Ze teraz juz chociaz na 1,2 dni bylo duzo lepiej. Za miesiac, beda to 3-4 dni kiedy bedzie lepiej przed dolem. a za 4 miesiace moze jeszcze dluzsze okresy.  u mnei tez hustawka - a jestem prawie 5 miesiecy po, ale juz sie tak nie nerwie na sama siebie. Te mysli sa, przeplywaja sobie, tak mi psycholog mowila i trzeba zaakceptowac ze jeszcze nam zle, z pomyslimy. Grunt, zeby swiadomie nie zaglebiac sie w te mysli, nie analzowac juz przeszlosci i terazniejszosci pod ich katem. Wemy, ze o nich myslmy, mamy to w swiadomosci - i ok, to zupelnie normalne.

10 316

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
ja_pogubiona napisał/a:

Jakieś rady Kolego jak się zachowywać?

Jak można być takim debilem i wikłać się w związki w pracy? smile

Można można, serce nie sługa. wink
W sumie zaraz stuknie pół roku jak mnie odstawiła. Najpierw gadajmy normalnie, potem bądźmy na cześć, potem przyjaciółmi, następnie jak mamy być razem to będziemy, potem jednak nie jesteśmy przyjaciółmi - tak dla Ciebie Dawid lepiej będzie. Koniec końców to ja zerwałem tą znajomość, ludzie plotkami by ją zjedli, a i dla mnie tak będzie lepiej - mimo że dziewczyna nierealnie wręcz się w przeszłości nacierpiała i rzeczywiście wolałem być dla niej kimś w rodzaju oparcia i przyjaciela. Toć facet od tego jest, żeby umiał zacisnąć zęby i robić to co słuszne.. wink

Szkoda tylko, że był już pierścionek zaręczynowy i wszystko z nim związane zaplanowane.. wink

Rady ? Dla mnie najlepszym rozwiązaniem było zachowywać się adekwatnie do tego co czułem. Jak bolało, to nie ukrywałem tego i uśmiechniętego nie grałem. Trwało bo trwało, ale radość i chęć do parcia do przodu w końcu mi wróciła. smile
Nie ma co udawać, bo każda kobieta to wyczuje (facet też).

Nie mogę się powstrzymać od wklejenia, ten kawałek mnie rozbraja -> http://www.youtube.com/watch?v=Dwt1uurWPsQ&feature=youtu.be

10 317

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kal-El napisał/a:
ja_pogubiona napisał/a:

Jakieś rady Kolego jak się zachowywać?

Jak można być takim debilem i wikłać się w związki w pracy? smile

Można można, serce nie sługa. wink
W sumie zaraz stuknie pół roku jak mnie odstawiła. Najpierw gadajmy normalnie, potem bądźmy na cześć, potem przyjaciółmi, następnie jak mamy być razem to będziemy, potem jednak nie jesteśmy przyjaciółmi - tak dla Ciebie Dawid lepiej będzie. Koniec końców to ja zerwałem tą znajomość, ludzie plotkami by ją zjedli, a i dla mnie tak będzie lepiej - mimo że dziewczyna nierealnie wręcz się w przeszłości nacierpiała i rzeczywiście wolałem być dla niej kimś w rodzaju oparcia i przyjaciela. Toć facet od tego jest, żeby umiał zacisnąć zęby i robić to co słuszne.. wink

Szkoda tylko, że był już pierścionek zaręczynowy i wszystko z nim związane zaplanowane.. wink

Rady ? Dla mnie najlepszym rozwiązaniem było zachowywać się adekwatnie do tego co czułem. Jak bolało, to nie ukrywałem tego i uśmiechniętego nie grałem. Trwało bo trwało, ale radość i chęć do parcia do przodu w końcu mi wróciła. smile
Nie ma co udawać, bo każda kobieta to wyczuje (facet też).

Nie mogę się powstrzymać od wklejenia, ten kawałek mnie rozbraja -> http://www.youtube.com/watch?v=Dwt1uurWPsQ&feature=youtu.be

Kal-El i tutaj masz dużo racji w tym co napisałeś i wiesz co Ci powiem, ten post pokazał mi, że jednak nie jestem jedyny który tak cierpiał sad Tzn chodzi mi o to, że dużo osób twierdziło, że jestem słaby itp. ale ja na to nie zwracałem uwagi. Tak jak powiedziałeś, było mi źle, było mi wręcz tragicznie źle, to nie ukrywałem, że jest dobrze, nie grałem uśmiechu i zadowolenia... Po ostatnich przemyśleniach jest już dużo lepiej. Zacząłem odzyskiwać wiarę w siebie i w to co mogę osiągnąć w życiu. Mam nadzieję, że nawet jak spotkam ją w szkole, zacisne zęby i przejdę obok niej bez słowa. Mam też nadzieję, że przyjdzie taki moment kiedy ją zobaczę i nic mnie ruszy, będzie mi zupełnie obojętna. Od paru dni zaczyna do mnie docierać, że Ona na mnie nie zasłużyła, że zasługuje na szczęście w życiu choćby nie wiem co, choćbym musiał sobie to szczęście KUR** narywsować, to je sobie narysuje. Teraz postawiłem sobie pare celów na najbliższy czas i będę do nich dąrzył, wiem, że dam radę. Nie chcę tego robić by pokazać jej na co mnie stać, będę to robił tylko i wyłącznie dla siebie samego, dla swojego szczęścia.

Wczoraj leżałem w łóżku i myślałem i dopiero wczoraj do mnie dotarło i dziewczyn próbuje ze mna rozmawiać smile To jest plus całej tej sytuacji. Teraz wszystko cor obię robię dla siebie samego, a jestem jeszcze młody i będę szczęśliwy. Mam nadzieję, że w końcu znajdę Tą z którą będę naprawdę szczęśliwy, a nie, że będę myślał, że jestem szczęśliwy. Mam andzieję, że już więcej nie napiszę jak to mi jest źle ale gdy przyjdzie taki moment nie będę chciał tego trzymać w środku, będę chciał to z siebie wyrzucić więc proszę Was, gdy będzie taka sytuacja naprostujcie mnie smile

10 318

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
scooby napisał/a:

Tzn chodzi mi o to, że dużo osób twierdziło, że jestem słaby itp. ale ja na to nie zwracałem uwagi.

(...)
Mam andzieję, że już więcej nie napiszę jak to mi jest źle ale gdy przyjdzie taki moment nie będę chciał tego trzymać w środku, będę chciał to z siebie wyrzucić więc proszę Was, gdy będzie taka sytuacja naprostujcie mnie smile

Może raczej wiele osób po prostu radziło Ci, żebyś przestał się z nią kontaktować, dla swojego dobra. A ci, którzy mówią, że jesteś słaby, sami raczej nie mają kontaktu ze swoimi emocjami albo nie przeżyli tego, co Ty. Słabość - rzecz ludzka, ale niestety nie wszyscy człowieka rozumieją, zwłaszcza ludzie dookoła nas.

Wyrzucaj emocje, a jakże, tylko nie wpadaj na pomysł odezwania się do niej.

U mnie źle... Nie ma złotej recepty, odpuszczenie nie pomogło, myślałam, że się uda ;( To trzeba po prostu przejść... Z każdym dniem pogrążam się coraz bardziej i coraz bardziej uświadamiam sobie, że to był ten jedyny... Masowo atakują mnie dobre wspomnienia (o zgrozo - same dobre), erotyczne sny i sny, w których wyjaśniamy sobie wszystko, płaczemy oboje... Tak się nie da żyć...

10 319

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Matrix nie poddawaj się. Ja też mam takie myśli, też mam sny o niej, też nie mogę usnąć sad Ktoś pojawia się w naszym życiu, żeby nas czegoś nauczyć lub żeby z nami zostać do samego końca... Taka jest niestety prawda. Niektórzy znajdują swoją miłość od razu, a niektórzy szukają tej miłości pare lat... Boję się tego ale co mogę poradzić? Nic, po prostu muszę się nauczyć zyć dalej, podnieść się i starać się iść do przodu. Spróbuj wyznaczyć sobie jakiś cel i staraj się darzyć do niego. Ja zrobię teraz wszystko, żeby te cele osiągnąć... Będzie dobrze. Ja też myślałem, że to ta jedyna, chodź to była moja pierwsza dziewczyna na poważnie, pierwsza wielka miłość, to wmawiam sobie, że dam radę. Jeżeli mamy być kiedyś razem to będziemy, jeżeli nie to nie, trudno...

10 320

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
kiedysbylam napisał/a:

Fragi - mimo wszystko - milo czytac takiego posta od Ciebie. Widzisz, juz chociaz na chwile bywa lepiej. Na dzien, czy dwa. Jeszcze niedawno ani 1 dnia takiego nei bylo, poczyta jswoje wpisy i potraktuj to jako sukces. Ze teraz juz chociaz na 1,2 dni bylo duzo lepiej. Za miesiac, beda to 3-4 dni kiedy bedzie lepiej przed dolem. a za 4 miesiace moze jeszcze dluzsze okresy.  u mnei tez hustawka - a jestem prawie 5 miesiecy po, ale juz sie tak nie nerwie na sama siebie. Te mysli sa, przeplywaja sobie, tak mi psycholog mowila i trzeba zaakceptowac ze jeszcze nam zle, z pomyslimy. Grunt, zeby swiadomie nie zaglebiac sie w te mysli, nie analzowac juz przeszlosci i terazniejszosci pod ich katem. Wemy, ze o nich myslmy, mamy to w swiadomosci - i ok, to zupelnie normalne.

Wiesz, tak właśnie do tego podchodzę... Te myśli są, ale mówię sobie, że tak musi być, że tego nie zmienię i staram się z nimi "żyć".. Choć nie jest łatwo,bo wspomnienia dobijają niespodziewanie, choć staram się od razu pomyśleć o czymś innym i nie zagłębiać w nie za bardzo... Dobrze usłyszeć, że to "normalne", bo czasem mam poczucie, że daleko mi do normalności (w sensie psychicznym)...

Najgorsze są te puste wieczory, kiedy nie wiadomo co ze sobą zrobić i żadna rozrywka w pojedynkę nie daje choć odrobiny szczęścia.. Ale mam nadzieję, ze kiedyś nauczę się i tego...

10 321

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Scooby, tak, ale ja mam już niestety "swoje lata", a z moich doświadczeń i porównań poprzednich eksów wynika, że ten ostatni był najlepszy... Ty masz doświadczenie tylko z jedną, która w dodatku Cię skrzywdziła, więc z czasem sam dojdziesz do tego, że to nie była ta jedyna  - pierwsza miłość rzadko okazuje się tą jedyną, to nawet nie byłoby dobre, bo nie byłoby porównania i większe ryzyko zdrady w dalszym życiu.

Moje życiowe cele chwilowo uśpione (jedyne, co jest pewne to to, że we wrześniu zaczynam pracę). Nawet jeśli zaczynam o nich myśleć, to poczucie, że nie jestem warta niczego, że nie zasługuję na szczęście, torpeduje te cele. Poczucie winy, bo to ja zerwałam, ale potem zrobiłam wszystko, żeby to naprawić, niestety nie dostałam szansy, ale też nie dostałam odmowy.

10 322

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja wiem, że popełniłem jakieś błędy... Nikt nie jest idealny... Ja doszedłem do pewnych wniosków... Od następnej dziewczyny z którą będę, będę wymagał tylko 3 rzeczy, a mianowicie:
- szczerości
- zaufania
- wierności

Te 3 rzeczy składają się na miłość. Ja do tej pory myślę i ją wspominam... Ja też nie byłem bez winy ale właśnie z jej strony zabrakło szczerej rozmowy... Stało się co się stąło i już tego nie zmienie choćbym nie wiem co robił, jak bardzo bym się nie starał to już nic nie zmienie... Muszę się z tym pogodzić i iść do przodu. Dostałem nauczkę, nauczyłem się sad

10 323

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

rany mam podobnie i marze zeby ktos lub cos mnie strzelilo w glowe zebym jakies amnezji dostala bezpowrotnie... Ale w sumie nie chcialabym zapomniec... A sny i wspomnienia laza za mna jakby sie mna karmily i im bardziej je przepedzam tym mocniej we mnie uderzaja... W glowie mam tylko jego a on ma tylko spokoj.. Czas przyzwyczaja do bolu ale moj sie tak dluzy ze mam wrazenie ze sobie ze mnie jaja robi.. Kiedy ten dzien sie skonczy mysle pragne lezec w lozku tylko ostatnio i przespac wszystko... Patrze na godzine 16:00 patrze godzine pozniej a tu 16:05 nie jest to zlosliwe???.. Kto z Was probowal jakies terapii wstrzasowej?? Alkohol moze cos mocniejszego?? Tylko nie mowcie idz z kims pogadaj .. Nie mam na to ochoty.. sad

10 324

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
scooby napisał/a:

będę wymagał tylko 3 rzeczy, a mianowicie:
- szczerości
- zaufania
- wierności

Oraz konsekwencji i poparcia słów w czynach.


Nowaja29 - czemuż by to zapominać ? Za nic w świecie nie chciałbym odkręcić czasu. Bo i po co ?
Każde z nas dostało mocniejszego (czy też o wiele mocniejszego) pstryczka w nos i należy dziękować za to opatrzności.

Na swoim przykładzie widzę, że to doskonała lekcja na przyszłość. Pominę fakt, że każde cierpienie wzmacnia charakter.
Najłatwiej uczyć się na własnych błędach. A im boleśniejszy błąd, tym lepiej. W perspektywie dłuższego czasu oczywiście.

Nie wolno też zapominać o tych lepszych chwilach. Mnie moje uczucie uskrzydlało i fajne rzeczy pod jego wpływem robiłem. I to zawsze będę chciał pamiętać. wink

10 325

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

no wiesz ja zlych nie mialam i to moze dlatego boli.. Ale masz racje pstryczek w nos na przyszlosc...

10 326

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzisiaj od rana miałem dobry humor tylko teraz jakoś troszeczkę się popsuł, wróciło pare wspomnień i znowu boli ale mam nadzieję, że to przejdzie i znajde kogoś kto mnie naprawdę pokocha.

10 327

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

i znowu się popłakałem, piep***** wspomnienia

10 328

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Serducho pisz o co chodzi smile

10 329

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Chyba zaczelam etap kiedy wszystko zaczyna do mnie dochodzic.. Ale ja wszystko spieprzylam... Wczoraj mialam takiego dola jakiego jeszcze nigdy nie mialam.. Nie powiem ten ktory mnie nie chce pomogl mi zasnac.. Na odleglosc ale pomogl.. Wstalam z usmiechem.. Podziekowalam.. Wlazlam na poczte i odczytalam od niego maila i znow to samo.. Ejjj ja nie chce byc miekka chce byc twarda chce miec wszystko w d... nie chce juz plakac nie chce .. Boje sie swoich ruchow lapie sie na glupich pomyslach ale w pore trzezwieje... Czuje ze zaraz odezwie sie ktos z 36 i powie :,, a nie mowilam??,, hmm chce sie przytulic hmm

10 330 Ostatnio edytowany przez scooby (2013-08-29 10:51:32)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam wszystkich... Rozmawiałem wczoraj z kolegą. Jego siostra przyjaźni się z Dominiką, moją byłą dziewczyną, tzn z tego co wiem to przyjaźniła. To wszystko nie wygląda ciekawie. Z tego co się dowiedziałem to pali dużo trawki, zaczęła kolegować się z młodszymi, zmieniła swoje zachowanie na bardzo złe. Zastanawiam się czy jakoś nie zadziałać, może ją to boli, że ze mną zerwała, że mnie odrzuciła, może dlatego tak się zaczęła zachowywać. Wcześniej tego nie robiła, nie zachowywała się tak, może brakuje jej odwagi, żeby do mnie zadzwonić? Nie wiem co mam myśleć. Co byście powiedzieli gdybym jednak spróbował o Nią zawalczyć, bo w rzeczywistości to nie jest zła dziewczyna, uwierzcie mi. Wiem, że dużo z Was napisze mi czym ja się w ogóle przejmuje ale sam nie wiem. Może warto spróbować?

Edit@
Jak byscie Wy to zrobili, zeby sprobowac sie z nia skontaktowac... Wiem, ze telefon to zly pomysl, fb to samo... Co byscie powiedzieli jakbym do nieij pojechal?

10 331

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
scooby napisał/a:

Witam wszystkich... Rozmawiałem wczoraj z kolegą. Jego siostra przyjaźni się z Dominiką, moją byłą dziewczyną, tzn z tego co wiem to przyjaźniła. To wszystko nie wygląda ciekawie. Z tego co się dowiedziałem to pali dużo trawki, zaczęła kolegować się z młodszymi, zmieniła swoje zachowanie na bardzo złe. Zastanawiam się czy jakoś nie zadziałać, może ją to boli, że ze mną zerwała, że mnie odrzuciła, może dlatego tak się zaczęła zachowywać. Wcześniej tego nie robiła, nie zachowywała się tak, może brakuje jej odwagi, żeby do mnie zadzwonić? Nie wiem co mam myśleć. Co byście powiedzieli gdybym jednak spróbował o Nią zawalczyć, bo w rzeczywistości to nie jest zła dziewczyna, uwierzcie mi. Wiem, że dużo z Was napisze mi czym ja się w ogóle przejmuje ale sam nie wiem. Może warto spróbować?

Edit@
Jak byscie Wy to zrobili, zeby sprobowac sie z nia skontaktowac... Wiem, ze telefon to zly pomysl, fb to samo... Co byscie powiedzieli jakbym do nieij pojechal?

hmm sprobuj ale nie oczekuj fajerwerkow... Wiesz mialam swoj podobny etap w zyciu i jesli sa juz narkotyki mysle, ze w tej chwili ona ma swoj swiat i ciezko bedzie Ci do niej dotrzec... Pewnie lepszy ma kontakt z innym towarzystwem niz z tym co dotychczas miala.. Ale warto sie przejechac tylko odstrzel sie jak nigdy smile

10 332

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A co byście powiedzieli na próbę rozmowy z jej ojcem?

10 333 Ostatnio edytowany przez Matrix (2013-08-29 12:14:24)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

U mnie też ból, z każdym dniem coraz większy ;( Tonący brzytwy się chwyta, więc tłumaczę sobie na wiele sposobów jego milczenie, nie mogę uwierzyć, że nas już nie będzie... Taki jest skutek odpuszczenia - zamiast lepiej, jest gorzej. Nie radzę już więc Wam zatem, żebyście odpuścili- zróbcie tak, żeby niczego nie żałować. Scooby, może najpierw porozmawiaj z jej ojcem (ale to zależy od tego, jaki ma do Ciebie stosunek, czy jest Ci przychylny), a potem ewentualnie pojedź, ale musisz być silny, pokazać się z innej strony (może lekka arogancja?), bo samą miłością jej nie zdobędziesz, musisz pokazać jej się jako twardy, pewny siebie facet.

10 334 Ostatnio edytowany przez scooby (2013-08-29 12:18:31)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Chyba tak zrobię, spróbuje coś zdziałać hmm Najpeirw pogadam z jej ojcem... Wybadam teren, czy w ogóle jest jakiś sens...

10 335

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Matrix napisał/a:

U mnie też ból, z każdym dniem coraz większy ;( Tonący brzytwy się chwyta, więc tłumaczę sobie na wiele sposobów jego milczenie, nie mogę uwierzyć, że nas już nie będzie... Taki jest skutek odpuszczenia - zamiast lepiej, jest gorzej. Nie radzę już więc Wam zatem, żebyście odpuścili- zróbcie tak, żeby niczego nie żałować. Scooby, może najpierw porozmawiaj z jej ojcem (ale to zależy od tego, jaki ma do Ciebie stosunek, czy jest Ci przychylny), a potem ewentualnie pojedź, ale musisz być silny, pokazać się z innej strony (może lekka arogancja?), bo samą miłością jej nie zdobędziesz, musisz pokazać jej się jako twardy, pewny siebie facet.

wspolczuje Ci z calego serca i szczerze wiem co czujesz... Skad jestes?? Choc sie upijemy ;p

Posty [ 10 271 do 10 335 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 157 158 159 160 161 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026