netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 544 wyświetleniazałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 156 157 158 159 160 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 206 do 10 270 z 14 840 ]

10 206

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ehh, wszyscy macie bliżej... Ja na razie sobie odpuszczę sad

Fragi, pisałam do Ciebie maila, ale serwer odrzucił mi Twój adres email... sad

10 207

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Figo, do Ciebie też się nie udało sad F.ck! Ale widzę, że też masz tą śmieszną końcówkę va.pl jak ja smile spróbuję przez stronę

10 208 Ostatnio edytowany przez Marina6 (2013-08-21 00:47:26)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Black Angelica napisał/a:

Z drugiej strony, czytając Wasze posty o tej nadziei, zapoczątkowane przeze mnie, pomyślałam sobie - a może miejmy tą nadzieję dalej? Mimo, że oni/one się nie odzywają - pomińmy ten fakt. Żyjmy dalej nadzieją, że wrócą, tak będzie łatwiej, bo możemy sobie spokojnie żyć, bez poczucia odrzucenia, bez wszystkich tych skorelowanych z tym poczuciem emocji, osiągać swoje cele, wiedząc, że i tak czeka nas szczęśliwe życie u ich boku. A po jakimś czasie może się okazać, że te cele tak nas zaabsorbują, iż nie będziemy chciały/chcieli ich powrotu (teraz tego nie zakładamy, ale kto wie, to może przyjść samo).

Po jakimś czasie to tym sposobem możesz obudzić się i zobaczyć w lustrze starą, samotną kobietę, która zmarnowała swoje życie mrzonkami.
Nie ruszysz do przodu żyjąc nadzieją. Ona jest dobrym śniadaniem ale kiepską kolacją.
Znasz to?:
"Zaw­sze trze­ba wie­dzieć, kiedy kończy się ja­kiś etap w życiu. Jeśli upar­cie chce­my w nim trwać dłużej niż to ko­nie­czne, tra­cimy ra­dość i sens te­go, co przed na­mi".

10 209

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Black Angelica napisał/a:

Z drugiej strony, czytając Wasze posty o tej nadziei, zapoczątkowane przeze mnie, pomyślałam sobie - a może miejmy tą nadzieję dalej? Mimo, że oni/one się nie odzywają - pomińmy ten fakt. Żyjmy dalej nadzieją, że wrócą, tak będzie łatwiej, bo możemy sobie spokojnie żyć, bez poczucia odrzucenia, bez wszystkich tych skorelowanych z tym poczuciem emocji, osiągać swoje cele, wiedząc, że i tak czeka nas szczęśliwe życie u ich boku. A po jakimś czasie może się okazać, że te cele tak nas zaabsorbują, iż nie będziemy chciały/chcieli ich powrotu (teraz tego nie zakładamy, ale kto wie, to może przyjść samo). Po prostu róbmy swoje wiedząc, że oni wrócą, więc możemy być spokojne/spokojni.

A może bredzę...?

W tym pierwszym przeczysz i biczujesz siebie sama, bo jak można żyć dalej spokojnie na luzie i zarazem oczekiwać dzwonka do drzwi, skrzypnięcia przy otwieraniu lub wejścia po cichu w nocy ukradkiem do sypialni? Totalny absurd.

Zdecydowanie to drugie. Odgrzewany kotlet smakuje tak samo, czy zakalcowe ciasto jak udany wypiek? smile

10 210

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:

W tym pierwszym przeczysz i biczujesz siebie sama, bo jak można żyć dalej spokojnie na luzie i zarazem oczekiwać dzwonka do drzwi, skrzypnięcia przy otwieraniu lub wejścia po cichu w nocy ukradkiem do sypialni?

O, to to ;]

10 211 Ostatnio edytowany przez Black Angelica (2013-08-21 01:03:50)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Chodzi o to, żeby nie oczekiwać. Mieć nadzieję, że będzie dobrze i żyć dalej.

Nie zwróciliście uwagi na moje słowa:

Black Angelica napisał/a:

A po jakimś czasie może się okazać, że te cele tak nas zaabsorbują, iż nie będziemy chciały/chcieli ich powrotu (teraz tego nie zakładamy, ale kto wie, to może przyjść samo). Po prostu róbmy swoje wiedząc, że oni wrócą, więc możemy być spokojne/spokojni.

A może bredzę...?

Raz już tak miałam. Żyłam sobie nadzieją (jak głupia, wiem, bezpodstawną), powiedziałam sobie, że przecież zawsze mogę go mieć w sercu, nikt mi tego nie zabroni, zaczęłam pracę, zaabsorbowała mnie i dopiero po czasie dotarło do mnie, że mam szczęście, iż nam nie wyszło, bo przecież chłopak miał problem z alkoholem. Dopiero po czasie jego urok osobisty przestał przesłaniać mi jego problemy. To jednak był krótki epizod, inna para kaloszy, teraz jest co innego.

A wypiek - udany, a i owszem, przepis sprawdzony już kilka razy i genialny w swej prostocie, więc nie mógł się nie udać smile => taka trochę "nie wprost" odpowiedź na Twoje pytanie, bo akurat dziś piekłam ciasto tongue

Marina, podziel się swoją historią, bo jesteś nowa, a i mojej historii nie znasz, skoro 2 minuty po napisaniu przeze mnie posta, odpisujesz  bez wahania. U mnie to ja namieszałam, więc byłabym ostrożna w ferowaniu wyroków. Na swoim miejscu i na miejscu "czytaczy" moich postów. Oczywiście to tylko moje zdanie.

Poprawka - może czytałaś wcześniej. A może jesteś drugim wcieleniem Bagsa? smile

10 212

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Black Angelica napisał/a:

U mnie to ja namieszałam, więc byłabym ostrożna w ferowaniu wyroków.

Jakich wyroków?

I jakie to ma znaczenie w świetle mojego posta,  skoro jak piszesz on Ci "nie daje szansy"?

A tak wgl to zanim się zdecyduję cokolwiek o sobie napisać, witam Cię i pozostałych smile

10 213

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam smile No na razie nie daje - milczeniem, a ja próbuję chwilowo odciąć się od tego, żeby móc w ogóle jakoś funkcjonować. Nie wiadomo jednak, jakie podejście zastosować wobec tego faktu na przyszłość, bo przecież trzeba żyć i realizować siebie, a ból w tym przeszkadza.

10 214

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Black Angelica napisał/a:

Nie zwróciliście uwagi na moje słowa:

Black Angelica napisał/a:

A po jakimś czasie może się okazać, że te cele tak nas zaabsorbują, iż nie będziemy chciały/chcieli ich powrotu (teraz tego nie zakładamy, ale kto wie, to może przyjść samo). Po prostu róbmy swoje wiedząc, że oni wrócą, więc możemy być spokojne/spokojni.

A może bredzę...?

Tym kończysz wywód, a w szranki sprzeczności staje to, czym go zaczynasz:

Black Angelica napisał/a:

a może miejmy tą nadzieję dalej? Mimo, że oni/one się nie odzywają - pomińmy ten fakt. Żyjmy dalej nadzieją, że wrócą, tak będzie łatwiej, bo możemy sobie spokojnie żyć, bez poczucia odrzucenia, bez wszystkich tych skorelowanych z tym poczuciem emocji, osiągać swoje cele, wiedząc, że i tak czeka nas szczęśliwe życie u ich boku.

Zwróciliśmy uwagę na całość, a taki ZONK daje ostro po oczach.

Po rozstaniu dopatrzyłaś się do jakiś błędów z jednej i drugiej strony, wiesz co było "nie halo" i chcesz to w sobie zmienić na przyszłość. A tu nagle sadzisz gniota o "bezpowrotnym" powrocie... To ja się zapytam do czego? Po drugie wejście do tej samej rzeki po liftingu? yikes

Sorry, ale ja choć początkowo walczyłem o upierdliwe wtrącanie się teściowej w związek, a na koniec zostałem zdradzony fizycznie z moim "wybawcą", tak teraz nie uwierzyłbym jż już kompletnie w nic, nawet gdybym te zapewnienia dostał na piśmie z potwierdzeniem sądowym lub notarialnym, a teściowa była na 102. Zaufania nie ma, ot co.
Przy ew. na teraz jej chęci powrotu, to bym się zaopatrzył w dyktafon i kamerkę, by podesłać następcy Bareji kolejny dobry scenariusz do komedii "kogel mogel 3 czyli teksańska masakra cd".

10 215

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tylko zauważ, ile razy pisałam tam: "a może" przy każdej opcji. Może to, może tamto. Tysiąc myśli, tysiąc opcji, bo nie wiadomo, która dobra. W jednej minucie myślę tak, w drugiej podważam swoje myśli - bo to jest sytuacja patowa na dobrą sprawę. Konflikt tragiczny.

U Ciebie była zdrada, więc brak zaufania zrozumiały. U nas obustronna niedojrzałość - a dojrzeć kiedyś trzeba. Bo nie ma sensu rezygnować ze związku, jeśli jest "nie halo", nie próbując nic naprawić, wszak w każdym związku prędzej czy później będzie "nie halo". Podobno kiedyś, gdy coś się zepsuło, to się to naprawiało, teraz wymienia się na nowe. Ale to nowe w obecnych czasach psuje się coraz szybciej (widzimy to na przykładzie telefonów, pralek, lodówek, telewizorów, komputerów etc.) i naiwnością jest przekonanie, że nowe wybawi nas od wszelkich problemów.

10 216

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Black Angelica napisał/a:

Tylko zauważ, ile razy pisałam tam: "a może" przy każdej opcji. Może to, może tamto. Tysiąc myśli, tysiąc opcji, bo nie wiadomo, która dobra. W jednej minucie myślę tak, w drugiej podważam swoje myśli - bo to jest sytuacja patowa na dobrą sprawę. Konflikt tragiczny.

To nie myśli a emocje Tobą targają... doświadczone na tym forum mechanizmy wyparcia. potrafisz to ściągnij i obejrzyj sobie film "ognioodporny".

Black Angelica napisał/a:

U Ciebie była zdrada, więc brak zaufania zrozumiały. U nas obustronna niedojrzałość - a dojrzeć kiedyś trzeba. Bo nie ma sensu rezygnować ze związku, jeśli jest "nie halo", nie próbując nic naprawić, wszak w każdym związku prędzej czy później będzie "nie halo". Podobno kiedyś, gdy coś się zepsuło, to się to naprawiało, teraz wymienia się na nowe. Ale to nowe w obecnych czasach psuje się coraz szybciej (widzimy to na przykładzie telefonów, pralek, lodówek, telewizorów, komputerów etc.) i naiwnością jest przekonanie, że nowe wybawi nas od wszelkich problemów.

Zdrada była jedynie wisienką na torcie, bo mianownik jest ten sam mojej eks do Was - niedojrzałość. Skąd wiesz, że takiego finału nie będzie u Ciebie? Tego nie przewidzisz.
Chcesz zmian od kogoś, kto własnych błędów nie widzi i nie potrzebuje dorosnąć, dojrzeć. Taki jest tego kolosalny paradoks. Ty nie chcesz zrezygnować z czegoś, dla czego On już dawno dał na luz z Twojej "winy" w jego mniemaniu. Dziewczyno, lecisz na dno studni z prędkością światła a upierasz się jak maniak, że jesteś na powierzchni. Potwierdzając to gadką o powrocie...

Wybawi od wielu problemów... odpowiednio wyciągniętych i przepracowanych z przeszłości. Jednym z nich jest unikanie klina klinem, nawet poprzez powrót do siebie.

10 217 Ostatnio edytowany przez Black Angelica (2013-08-21 03:56:04)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Mnie może wybawi, jeśli jeszcze będę potrafiła pokochać, w co wątpię. W tym wszystkim najgorsze jednak jest to, że on nie zdaje sobie sprawy, że "nowe" nie wybawi jego, że z każdą będzie to samo, jeśli nie wyciągnie wniosków; że nad związkiem trzeba pracować. Jako, że był mi bliski, chcę mu to uświadomić, bo podejrzewam, jaki będzie tego finał w przeciwnym wypadku. Zostanie sam, może po latach będzie żałował, ale będzie już za późno. A szkoda, bo mogło się udać.

10 218

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Black Angelica napisał/a:

Jako, że był mi bliski, chcę mu to uświadomić, bo podejrzewam, jaki będzie tego finał w przeciwnym wypadku. Zostanie sam, może po latach będzie żałował, ale będzie już za późno. A szkoda, bo mogło się udać.

Jak głuchy ślepego będzie kolorów uczył a ten mu śpiewająco odpowiadał... yikes

10 219 Ostatnio edytowany przez niewiem1104 (2013-08-21 09:36:23)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
z_pozoru_silna napisał/a:

na fb powinna być taka opcja blokowania na całego tzn. wpisujesz a tam wyskakuje ze nie ma takiej osoby...mi by to w zupełności wystarcza;)

Z pozoru silna - jest taka opcja, ta osoba znika kompletnie, nie widzisz jej komentarzy (nawet jak skomentuje Twojej najbliższej osobie, to on się nie wyświetli), nie możesz jej wyszukać, ani ona Ciebie - po prostu takiej osoby już nie ma. Jest tylko jeden problem, możesz później odblokować ale jednocześnie już nie jest Twoim znajomym.


Black_Angelica napisał/a:

Z drugiej strony, czytając Wasze posty o tej nadziei, zapoczątkowane przeze mnie, pomyślałam sobie - a może miejmy tą nadzieję dalej? Mimo, że oni/one się nie odzywają - pomińmy ten fakt. Żyjmy dalej nadzieją, że wrócą, tak będzie łatwiej, bo możemy sobie spokojnie żyć, bez poczucia odrzucenia, bez wszystkich tych skorelowanych z tym poczuciem emocji, osiągać swoje cele, wiedząc, że i tak czeka nas szczęśliwe życie u ich boku. A po jakimś czasie może się okazać, że te cele tak nas zaabsorbują, iż nie będziemy chciały/chcieli ich powrotu (teraz tego nie zakładamy, ale kto wie, to może przyjść samo). Po prostu róbmy swoje wiedząc, że oni wrócą, więc możemy być spokojne/spokojni.

A może bredzę...?

Aj, mam dokładnie takie same myśli.
No bo tak - jedynie ta myśl, że jeszcze kiedyś się spotkamy, że może jednak coś nam się uda przynosi mi ulgę, cholerną ulgę, taką, że jestem w stanie zasnąć. Więc ona jest czasem potrzebna. I tak sobie momentami myślę, że skoro nie szukam związku (naprawdę mogę być do końca życia sama, nie boję się tego - ważne żeby za nim tak nie tęsknić i nie czuć tego bólu) to czy ja się blokuję jakoś w swoim życiu?Żyję normalnie (może jeszcze nie do końca ale staram się) więc sobie poczekam, a może kiedyś...
Wiem głupie to wszystko. Ale nadzieję, że ta nadzieja będzie powoli umierać, będę powoli się przyzwyczajać zamiast tak mocno i jednorazowo zderzyć się z tym wszystkim. Wiem, że tak musi być bo inaczej no nie ruszę...

Black_Angelica napisał/a:

Ale jeśli wmawisz sobie, że go nie chcesz, to też zaprzeczasz sobie.

Dokładnie. To też nie jest taka dobra metoda, tak myślę. Wmawiasz sobie, że jesteś pogodzona, że już jesteś po wszystkim, nagle powiedzmy spotykasz tę osobę, cokolwiek i ...upadasz ponownie. Moja Psycholog powiedziała, żeby pozwolić sobie na wszystkie emocje i uczucia, każdą myśl jaka przyjdzie. Bo to nasza głowa wie najlepiej co jest dla niej dobre, więc się jej słuchajmy. Potrzebujemy idealizować - idealizujmy, potrzebujemy myśleć, wspominać - wspominajmy. Niczego nie powinno się przyspieszać, do niczego zmuszać. Ten proces może trwać długo, to nie ważne, ważne, żeby z tego wyjść wolnym. Nawet jeśli potrzebujemy dużo czasu.

Bags napisał/a:

Przy ew. na teraz jej chęci powrotu, to bym się zaopatrzył w dyktafon i kamerkę, by podesłać następcy Bareji kolejny dobry scenariusz do komedii "kogel mogel 3 czyli teksańska masakra cd".

Bags, muszę poczytać Twoje wcześniejsze, pierwsze wpisy. Czy Ty byłeś taki silny od początku, czy to przyszło dopiero z czasem?Jeśli z czasem to jest dla nas nadzieja (ah, to słowo!)


Co do wyparcia, oj u mnie silne, bardzo silne!I nawet nie mówię o tym, że robię rano z przyzwyczajenia dwie herbaty, w sklepie w kasie łapię jego ulubione cukierki, czy zastanawiam się czy ten sweterek w sklepie by mu pasował. To są takie momenty w ciągu dnia. Ale do mnie pewne rzeczy jeszcze nie dotarły. Wiem, że go nie ma od dłuższego czasu, nie będzie go dzisiaj, za jakiś czas ale nie umiem tego ogarnąć w dłuższej perspektywie czasu. Nie mogę uwierzyć, że już nigdy, nigdy. Świadomie wiem, a podświadomie?Jakby nie.



Może boję się utraty tej nadziei, bo co mi bez niej pozostanie?


Moi Drodzy,

Trzymajcie się!

10 220

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
niewiem1104 napisał/a:

Wiem głupie to wszystko. Ale nadzieję, że ta nadzieja będzie powoli umierać, będę powoli się przyzwyczajać zamiast tak mocno i jednorazowo zderzyć się z tym wszystkim. Wiem, że tak musi być bo inaczej no nie ruszę...

Właśnie o to chodzi - o powolne przyzwyczajenie do nowego stanu rzeczy. Ciężko przyzwyczajać się, mając świadomość, że już nigdy go nie będzie - bo to wstrząs. Wydaje mi się, że jakieś mechanizmy obronne muszą zostać włączone, bo inaczej czeka nas psychiczne samounicestwienie.

niewiem1104 napisał/a:

Dokładnie. To też nie jest taka dobra metoda, tak myślę. Wmawiasz sobie, że jesteś pogodzona, że już jesteś po wszystkim, nagle powiedzmy spotykasz tę osobę, cokolwiek i ...upadasz ponownie. Moja Psycholog powiedziała, żeby pozwolić sobie na wszystkie emocje i uczucia, każdą myśl jaka przyjdzie. Bo to nasza głowa wie najlepiej co jest dla niej dobre, więc się jej słuchajmy. Potrzebujemy idealizować - idealizujmy, potrzebujemy myśleć, wspominać - wspominajmy. Niczego nie powinno się przyspieszać, do niczego zmuszać. Ten proces może trwać długo, to nie ważne, ważne, żeby z tego wyjść wolnym. Nawet jeśli potrzebujemy dużo czasu.

O, mamy konkretną radę psychologa smile

10 221

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzień dobry, Wieczór moi Drodzy.

Doopa, doopa, doopa. Muszę się wyżalić, bo zdechnę chyba zaraz. A miało być tak fajnie... Kupiłam sobie tą kieckę, jest super, ale on mnie w  niej nie zobaczy. Kupiłam sobie szpilki, ekstra, ale on nie pochwali w nich mojej pupy. Nie jest tak jak miało być po zakupach.

Walczę sama ze sobą, by za chwilę znów spaść na samo dno. Nie mam już na to siły. Będę sobie wyła do księżyca do końca zasranego życia. Straciłam ochotę na walkę o siebie, najchętniej pojechałabym do niego, pogadała, przytuliła... I na chwilę obecną jest mi tak źle, że  w dupie mam to czy się upodlę, upokorzę, teraz myślę jak jakaś narkomanka- bądź tu za każdą cenę ! Wcześniej chyba aż tak nie miałam..
Jak któraś z Was pisała- nerkę? NIe ma sprawy, tylko bądź.

I o niczym innym myśleć nie potrafię, niczym nie da się go wypełnić... Kopa w dupę chcę!

10 222

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wedle życzenia - potężny kop w dupę!
Mam nadzieję, że odwdzięczysz się tym samym, kiedy ja będę w potrzebie wink

10 223

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
niewiem1104 napisał/a:
Bags napisał/a:

Przy ew. na teraz jej chęci powrotu, to bym się zaopatrzył w dyktafon i kamerkę, by podesłać następcy Bareji kolejny dobry scenariusz do komedii "kogel mogel 3 czyli teksańska masakra cd".

Bags, muszę poczytać Twoje wcześniejsze, pierwsze wpisy. Czy Ty byłeś taki silny od początku, czy to przyszło dopiero z czasem?Jeśli z czasem to jest dla nas nadzieja (ah, to słowo!)

Może nie tyle z czasem, co z naruszeniem zasady przez jż, którą sam z żelazną konsekwencją przestrzegam - zdrada w związku. A już tym bardziej w małżeństwie. W tej kwestii karty wielokrotnie wykładałem na stół. Do tego momentu naginałem wiele spraw na korzyść eks, przesuwałem granice - błąd nr 1 smile - ale tego zdradzieckiego progu u mnie nagiąć ani przesunąć się niestety nie da.
Tak jak po tych wszystkich szopkach ze strony jż, zaufanie by odbudowywała długo i na odległość - bo nie oszukujmy się, ale po tym jak zostałem wespół z wyrocznią potraktowany, to z otwartymi ramionami bym jej nie przyjął - tak po zdradzie jest już definitywny "game over".

10 224

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wczesna napisał/a:

Wedle życzenia - potężny kop w dupę!
Mam nadzieję, że odwdzięczysz się tym samym, kiedy ja będę w potrzebie wink

Jeśli zajdzie potrzeba to owszem, choć wolałabym,żebyś już nigdy nie potrzebowała kopa, silna jesteś ! smile

10 225

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Black Angelica ja myslę, że możesz stosować takie metdody o których czujesz że są w stanie Ci pomóc, ale wyznaczyłabym sobie na Twoim miejscu jakąś granicę czasową. wiadomo, że początki są bardzo ciężkie i trzeba sobie radzić w każdy możliwy sposób (dopuszczam nawet metode chwilowego klina) ale wszystko musi mieć swoje granice. Od pewnych emocji nie jesteśmy w stanie uciec, nawet odkładane w czasie w końcu nas dopadną. Możemy po prostu być na nie lepiej przygotowani. Piszesz, że chciałabyś nauczyć go dojrzałości, walki o rzeczy ważne, ale nie możesz zrobic tego bez jego zgody i chęci. No nie da sie.

Ja stworzyłam liste jego wad, za każdym razem gdy mnie łapie zwątpienie wyciągam i czytam - pomaga smile a jak powstaja mi w głowie mysli, że może sie odezwie biorę głeboki oddech i mówię sobie, że to nieprawda, że sie skończyło. Powtarzam to na glos, wypowiedziane jakoś bardziej do mnie trafia.

10 226

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Bags, ale jak radziłeś sobie z bólem? On przecież nie zniknął automatycznie po powzięciu wiadomości o zdradzie, prawda?

Biegnąca - granicę czasową nadziei czy bólu? Tutaj żadna z nas jej chyba nie wyznaczyła, bo czy da się? Widzę, że dziewczyny cierpią miesiącami...

Lista wad jest dobra, owszem, ale o czym też pisałam. Wyolbrzymiaj do granic możliwości, myśl, jakie konsekwencje i zachowania pociągałaby za sobą w przyszłości dana wada. U mnie tak się nie da, bo to, co mi nie pasowało, nie było "wielkiego kalibru", to były raczej "pierdoły"... Zresztą bilans robiłam już w głowie, więcej plusów.

Metoda jednakże jest skuteczna, udało mi się w ten sposób zakończyć "niby związek" z facetem, który teraz jest moim przyjacielem - choć teraz widzę, że te jego wady były baardzo wyolbrzymione, ale wyolbrzymianie ich na tyle mi go obrzydziło, że jestem pewna, iż nie chcę z nim być.

10 227

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Black Angelica napisał/a:

Bags, ale jak radziłeś sobie z bólem? On przecież nie zniknął automatycznie po powzięciu wiadomości o zdradzie, prawda?

Możliwe, że z jednej strony byłem już "zaprawiony w bojach" po pierwszej zdradzie fizycznej sprzed lat w dawnym luźnym związku - a ciężko to przeszedłem, będąc tak zaangażowanym jak "teraz" w małżeństwie - tak też byłem poinformowany o takiej możliwości ze strony żony, przez moją silną grupę wsparcia w tej walce- psychologów i duchownych. Poza tym pokrewieństwo istniejącej w międzyczasie zdrady emocjonalnej, też zrobiła swoje.
Klęknąć z wrażenia i tak klęknąłem, tego się nie wyprę i każdy to musi na swój sposób przejść i "zaliczyć", czas i ogólna świadomość tego wszystkiego zrobiła swoje.

10 228

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Black Angelica napisał/a:

Biegnąca - granicę czasową nadziei czy bólu? Tutaj żadna z nas jej chyba nie wyznaczyła, bo czy da się? Widzę, że dziewczyny cierpią miesiącami...

Lista wad jest dobra, owszem, ale o czym też pisałam. Wyolbrzymiaj do granic możliwości, myśl, jakie konsekwencje i zachowania pociągałaby za sobą w przyszłości dana wada. U mnie tak się nie da, bo to, co mi nie pasowało, nie było "wielkiego kalibru", to były raczej "pierdoły"... Zresztą bilans robiłam już w głowie, więcej plusów.

myślę o granicy nadziei, takiej na zasadzie lekkiego oszukiwania się że on w końcu wróci a Ty żyjesz w stanie  zawieszenia. Z bólem niestety tak się nie da, choc ja wyznaczyłam sobie czas na pobłażanie sobie i użalanie. Jak minie wracam do świata żywych smile

Odnośnie listy to ja nie wyolbrzymiałam wad, po prostu szczerze sobie spisałam co mi przeszkadzało. I nie rób bilansu, po prostu spisz wady. Z czasem pamięta sie juz w ogóle tylko te dobre chwile więc dobrze mieć spisane te zle rzeczy smile

10 229

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ale te jego złe były reakcją na moje - tego jestem pewna, więc u mnie to nie zadziała, bo stałam się po prostu obiektywna. A wyolbrzmianie jest lepsze - spróbuj, może szybciej Ci przejdzie.

10 230

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja dzisiaj umieram, naprawde mam taka ochote. Odczuwam taki bol, tak ogromny, ze nie wiem co mam zrobic. To jest tak okropne, tak rozdziera od srodka!!Boze zrobilabym wszystko, zeby byl obok. WSZYSTKO!!!przeciez ja nigdy o nim nie zapomne, zawsze bede czula jego brak, zawsze bede pamietala, ze byl a teraz nie ma....nie wiem czy ja cos robie nie tak, ze w ogole nie ide na przod, czy popelniam jaki blad w calym tym procesie?mam ochote wyc z tej calej tesknoty!!

10 231

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
niewiem1104 napisał/a:

Ja dzisiaj umieram, naprawde mam taka ochote. Odczuwam taki bol, tak ogromny, ze nie wiem co mam zrobic. To jest tak okropne, tak rozdziera od srodka!!Boze zrobilabym wszystko, zeby byl obok. WSZYSTKO!!!przeciez ja nigdy o nim nie zapomne, zawsze bede czula jego brak, zawsze bede pamietala, ze byl a teraz nie ma....nie wiem czy ja cos robie nie tak, ze w ogole nie ide na przod, czy popelniam jaki blad w calym tym procesie?mam ochote wyc z tej calej tesknoty!!

podpinam sie rękami, nogami i wszystkim co tylko mogę.... sad((((((((


Nie mam już siły sad((

10 232

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Black Angelica napisał/a:

Ale te jego złe były reakcją na moje - tego jestem pewna, więc u mnie to nie zadziała, bo stałam się po prostu obiektywna. A wyolbrzmianie jest lepsze - spróbuj, może szybciej Ci przejdzie.

ja myslę, że w takiej sytuacji trudno o obiektywizm. Trochę za szybko na to? Spróbuje z tym wyolbrzymianiem, ale nie wiem czy jestem w stanie oszukać samą siebię smile no i u mnie jest troche inaczej bo to ja odeszłam i nie chce do niego wrócić, czuje że jakbym napisała to byśmy sie zeszli. ale nie chce. Po prostu brakuje mi mężczyzny w życiu, ale nie jego.

10 233

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
M. napisał/a:
niewiem1104 napisał/a:

Ja dzisiaj umieram, naprawde mam taka ochote. Odczuwam taki bol, tak ogromny, ze nie wiem co mam zrobic. To jest tak okropne, tak rozdziera od srodka!!Boze zrobilabym wszystko, zeby byl obok. WSZYSTKO!!!przeciez ja nigdy o nim nie zapomne, zawsze bede czula jego brak, zawsze bede pamietala, ze byl a teraz nie ma....nie wiem czy ja cos robie nie tak, ze w ogole nie ide na przod, czy popelniam jaki blad w calym tym procesie?mam ochote wyc z tej calej tesknoty!!

podpinam sie rękami, nogami i wszystkim co tylko mogę.... sad((((((((


Nie mam już siły sad((

hej dziewczyny, trzymajcie się !! Gorsze dni  zdarzają się każdemu, trzeba przeczekać ten ból, nie walczyć bo tylko energie stracicie. Trzeba wywalić z siebie wszystkie złe emocje. Będzie lepiej, wiem że trudno w to uwierzyć ale tak jest.

10 234

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ho ho kilka dni nie było mnie i 5 stron postów big_smile o ja cię nie mogę. Witam ponownie i zaś wkraczam do akcji.
Przesyłam wam kochani trochę uśmiechu przez ten internet i życzę miłego dnia smile smile smile smile smile smile

10 235

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Siemano Robaczki
Napykaliście trochę tych stron to fakt.

Czytam i czytam,każde z was ma podobnie a jednak inaczej a ja zastanawiam się na jakim etapie jestem ja...
Podjęłam pewną decyzję oby okazałą się dobrą bo jak mi to da w dooopę ze zdwojoną siłą to nie ogarnę już na pewno sad

A teraz pytanie za 100 pkt-czy jest tu ktoś kto wybaczył zdradę i dał drugą szansę?????

10 236

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Cześć wszystkim... Dawno mnie nie było na forum... Zająłem się sobą, próbowałem ułożyć sobie wszystko w głowie... Najgorsze jest to, że minęło już pół roku, a ja wciąż myślę, wspominam. Próbuje tego nie robić ale to jest silniejsze ode mnnie... Kocham ją ponad życie... Okey, postąpiła jak postąpiła, potraktowała mnie jak zwykłą szmatę. Jej wybór. W ciągu tego pół roku pojawiły się 4 dziewczyny hmm niestety z żadną nie potrafiłem ułożyć sobie niczego, wiem, że one by chciały. Z jedną doszło do bardziej bliższego kontaktu i teraz czuję się jak skurwy*** sad Nie wiem co mam robić... nagle wszsytkie wspomnienia wróciły, znowu boli jak cholera...

10 237

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam wszystkich.

Scooby, czytałam Twój pierwszy post w Twoim wątku - i powiem Ci, że jeśli dziewczyna mówi Ci, żebyś wypier..., to nie ma do Ciebie szacunku i to się nie zmieni. Poza tym nie jest Ciebie warta po prostu, zmień te wspomnienia, pamiętaj tylko to, co złe, to, że kazała Ci wypier... . KOgoś takiego nie warto kochać.

U mnie wszystko jasne. Dziś, po 4 dniach włączyłam telefon i żadnego smsa. Nie odpisał na mojego smsa, w którym pisałam mu, co chcę powiedzieć mu na spotkaniu ana na ponowne pytanie, czy możemy się spotkać, zakończone prośbą o odpowiedź. Po co w takim razie pisał w sobotę, abym powiedziała mu wprost, o co chodzi? No tak, ciekawość. Zaspokoił ciekawość, wie, że chodzi o powrót, więc zlewa. Nie dociera do niego, że chcę naprawić tą relację, że zrozumiałam swoje głupie błędy (nerwy, fochy, złość). Płaszczyłam się, bo to ja zerwałam, a on wpędza mnie w jeszcze większe poczucie winy, nieadekwatne do stopnia zawinienia. Wychodzi na to, że nie zasługuję nawet na spotkanie. Fakt, ja też nie chciałam się spotkać, aby powiedzieć mu prosto w oczy, że zrywam - pewnie to go zabolało. Mści się na mnie? Ale to też powinno mieć swoje granice. Nie płaczę, jestem zdezorientowana. Co robić? Znienawidzić go? Przekonywać dalej, ugłaskać jakoś tą urażoną męską dumę?

10 238 Ostatnio edytowany przez sobieSama (2013-08-22 21:19:37)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kwaitek  a to Ci news...skoro podjęłaś decyzję, trzymam kciuki, i żyj, żyj kobieto ...

Biegnąca z wilkami -czytałaś tą książkę ? polecasz ? z opisów w necie wydaje mi się strasznie ciężka.

Bags ... czytam Moje Dwie głowy smile, daleko mi do takego hardcora, ale mózg mi pracuje:)

Scooby - jeśli przez pół roku od rostania pojawiły się 4 dziewczyny , to ...daj sobie trochę spokój i odsapnij. spotkaj się z soba smile


pozdrawiam

10 239

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
sobieSama napisał/a:

Biegnąca z wilkami -czytałaś tą książkę ? polecasz ? z opisów w necie wydaje mi się strasznie ciężka.

Czytałam, czytam i polecam. Ma w sobie jakąś moc, i z góry mówie że cięzko się zabrać, podchodziłam kilka razy aż w końcu nastąpił taki moment, właśnnie po ciężkim rozstaniu że się zabrałam. Czytałam i płakałam jak dziecko. Niesamowite doświadczenie. Polecałam wszystkim kobietom w moim życiu, te które przeczytały - zakochały się.

10 240

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam!

Dziś mój lepszy dzień, zeby nie zapeszać i cieszyć się apetytem jem bułkę big_smile

Chciałam tylko zapytać, bo chyba coś przegapiłam- o jakiej książce mowa.. ?

10 241

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Witam!

Dziś mój lepszy dzień, zeby nie zapeszać i cieszyć się apetytem jem bułkę big_smile

Chciałam tylko zapytać, bo chyba coś przegapiłam- o jakiej książce mowa.. ?

Biegnąca z wilkami - to tytul książki smile

10 242

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
sobieSama napisał/a:

Bags ... czytam Moje Dwie głowy smile, daleko mi do takego hardcora, ale mózg mi pracuje:)

Jazda bez trzymanki jest, to fakt. Ale jaka przyjemność z obserwacji, gdy takie ludki - wampiry emocjonalne - się same eliminują z braku pożywienia, to dopiero jest horrorek.
Tu nie musi koniecznie chodzić o Ciebie i z Twojej pozycji ta książka jest napisana - o ile nie jesteś toksykiem smile
O tym człowiek nawet nie wie, że z takimi osobnikami ma styczność na co dzień i jest od nich zależny nawet w najmniejszym stopniu. Pozory "normalności" mylą, temu wypowiedziałem swego czasu wojnę i żyję nie tak jak muszę, jak to mi oni dyktują, ale jak chcę sam dla siebie, bo w końcu partnerstwo - nawet w związku - to pozwolenie partnerowi na bycie sobą...

10 243

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bignąca z wilkami napisał/a:

Biegnąca z wilkami - to tytul książki smile

Analogia do "Białego kła" Jacka Londona hmm chętnie bym poczytał, nawet w pdf-ie smile

10 244

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

U mnie dziwnie,

NIe wiem, o co chodzi...budzę się każdego dnia z myślą o nim, myślę cały czas. Naprawdę cały, nie wiem, czy była taka minuta, żebym nie myślała...ale nie o to chodzi.

Teraz mam takie wrażenie, które znowu się pojawiło, że tęsknię, brakuje mi go a jednocześnie nasz związek, te kilka lat wydaje mi się taką abstrakcją. Teraz jest obcym człowiekiem, a byliśmy przecież tak blisko ze sobą, tak blisko...z jednej strony nie mogę uwierzyć, że go nie ma a z drugiej nie mogę uwierzyć, że był tak blisko kiedyś, jakbym sama to sobie wymyśliła. Jakie to wszystko jest dziwne. Nadal nie umiem uwierzyć, że to wszystko się dzieje.

Chyba inny model wyparcia, wyparcia teraz tego całego związku, który był.

Nie wiem, nie wiem, czy moje reakcje są normalne, czy to wszystko powinno tak wyglądać?Czy można tak funkcjonować?

10 245

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:
bignąca z wilkami napisał/a:

Biegnąca z wilkami - to tytul książki smile

Analogia do "Białego kła" Jacka Londona hmm chętnie bym poczytał, nawet w pdf-ie smile

o a to ciekawy pomysł, nie znam żadnego mężczyzny który by przeczytał. Chętnie poznam Twoje zdanie na jej temat. Niestety posiadam tylko wersje papierową, ale może w necie jest gdzieś dostępny pdf. Jeśli znajdę to Ci wyślę.

10 246

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Niewiem, kurde smile Nie szukaj na siłę analogii ani choroby w sobie! Normalnie przeżywasz, wszystko jest normalne, jesteś w zasadzie świeżo po rozstaniu, bo miesiąc to nic! Wypierasz, nie wierzysz, Twój mózg sam się broni, daj temu czas, to długi i trudny proces. My tu jakoś żyjemy, jakoś sobie radzimy, ja teraz zaskakująco dobrze - ale po pół roku! Pamiętam, że pierwszego przeżywałam nawet ciężej niż Ty i w takim stanie byłam dobry rok, tylko że ja wręcz pławiłam się w swoim bólu, Ty chociaż CHCESZ, żeby to przeszło. Więc spokojnie. Przeżywasz normalnie, a czas i tak płynie, więc z czasem będzie lepiej. Wszystko robisz dobrze. Tylko się uspokój, bo na razie to cała spanikowana jesteś smile I to, że myślisz non stop, to też normalne. Uspokojona?

10 247

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzięki Wczesna smile jesteś moim mistrzem!

Jejku, mam 24 lata przeżywam coś takiego pierwszy raz w swoim życiu, to co ludzie powinni przeżywać wcześniej. Nie wiem jakie reakcje są złe, jakie przedłużają ten proces...tyle pytań w głowie.A tak naprawdę dalej nie mogę w to uwierzyć, wydaje mi się, że on jeszcze będzie, no przecież będzie...ah...

Wczesna, tak mi przykro, że przeżywasz to kolejny raz, tak po prostu nie powinno być. Umrzeć z miłości powinniśmy tylko raz.
Ale z tego co pamietam to właśnie ten poprzedni wspierał Cię w tych złych momentach, tak? Jak jest między Wami teraz?

10 248

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:
bignąca z wilkami napisał/a:

Biegnąca z wilkami - to tytul książki smile

Analogia do "Białego kła" Jacka Londona hmm chętnie bym poczytał, nawet w pdf-ie smile

To NIE JEST analogia do książek Londona. big_smile W ogóle nie ta kategoria, "Biegnąca z wilkami" to książka z pogranicza feminizmu i new age. ;-)

10 249 Ostatnio edytowany przez wczesna (2013-08-23 11:43:31)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

niewiem,
Żadne reakcje nie są złe, wszystkie są TWOJE, zgodne z Tobą, a teraz powinnaś robić wszystko, co jest dobre dla Ciebie właśnie. I nic nie tłumić, pozwalać sobie na łzy, ból, tęsknotę, byle z myślą że chcesz żeby minęły, mi wtedy wszystko wisiało i planowałam tak cierpieć do końca życia... Czysty masochizm, dlatego cierpiałam tak prawie 2 lata.

To, że wierzysz i czujesz, że jeszcze będziecie razem - każdy tak ma na początku, ja tak myślałam przez dobre 4 miesiące teraz, dopiero ostatnio jakoś mi się to zmienia. Ale 4 miesiące to była czysta pewność, że to przecież tylko przerwa, a nie koniec wink Więc się nie przejmuj. To pomaga nie oszaleć, tak mi się wydaje.

A tamten co mnie wspierał... Z tamtym którego tak kochałam nie mam kontaktu już od 6 lat, on ma już dziecko (wpadł, he he) i po tym, co mi zafundował, nie odpowiadałam już nigdy na żadne próby kontaktu z jego strony. Serio, to była historia jak z kiepskiego dramatu, też łącznie ze szpitalami, niestety to przez niego tam trafiałam. Odcięłam się od niego, rodzice i znajomi otoczyli mnie murem, już nigdy nie udało mu się do mnie przebić, nawet jego przyjaciele kategorycznie odmawiali mu zaaranżowania "przypadkowego" spotkania ze mną. Zdołał tylko skontaktować się pocztą - dostałam po latach jeden list. Koniec historii, chociaż list wciąż trzymam.

Wspiera mnie ten, który był między tym pierwszym, a tym ostatnim big_smile Też mnie rzucił, ale taka zakochana to ja nie byłam, więc mocno nie płakałam. On chce do mnie wrócić od 2 lat i teraz serio uratował mi tyłek, jesteśmy dosyć blisko, często się widujemy, jestem mu bardzo wdzięczna za pomoc. Ale tylko tyle. Jak będzie kiedyś potrzebował, też mu pomogę. Powrotu jednak nie będzie, bo kocham kogoś innego.

10 250

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Oj, dziś to ja mam cholernie zły dzień! Dzięki temu forum mogę się wygadać i nie muszą ciągle mnie znajomi wysłuchiwać! A mianowicie, dziś mój były chłopak jedzie z nową dziewczyną i naszymi znajomymi na wakacje do Chorwacji hmm w zeszłym roku to osobą obok niego byłam ja, a jadą dokładnie w to samo miejsce! jak widzę u znajomych na fejsie teksty typu 'Chorwacjo nadchodzę itp.' to mnie skręca maksymalnie!! W zeszłym roku nasz przyjaciel był z inną tam, a teraz jedzie z nowa girl, mój eks z nową, i kumpel w końcu z nową girl (moją przyjaciółką, która teraz wskoczyła poniekąd na moje miejsce, w dodatku nie mogę się z nią porozumieć od kiedy ma nowego chłopaka, zrobiła się okropna!)! Więc chłopaki wymieniły sobie panienki i o dziwo wszystkie nowe są młodsze od niech 2-3 lata...

Może to i głupie, ale niech im cały czas pada tam albo przynajmniej połowę wyjazdu!
Najchętniej poszłabym spać dziś i obudziła się za tydzień żeby o tym wszystkim nie myśleć bo mnie zaraz rozszarpie od środka ! sad sad

10 251

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:
sobieSama napisał/a:

Bags ... czytam Moje Dwie głowy smile, daleko mi do takego hardcora, ale mózg mi pracuje:)

Jazda bez trzymanki jest, to fakt. Ale jaka przyjemność z obserwacji, gdy takie ludki - wampiry emocjonalne - się same eliminują z braku pożywienia, to dopiero jest horrorek.
Tu nie musi koniecznie chodzić o Ciebie i z Twojej pozycji ta książka jest napisana - o ile nie jesteś toksykiem smile
O tym człowiek nawet nie wie, że z takimi osobnikami ma styczność na co dzień i jest od nich zależny nawet w najmniejszym stopniu. Pozory "normalności" mylą, temu wypowiedziałem swego czasu wojnę i żyję nie tak jak muszę, jak to mi oni dyktują, ale jak chcę sam dla siebie, bo w końcu partnerstwo - nawet w związku - to pozwolenie partnerowi na bycie sobą...

toksykiem nie jestem, a z toksykiem styczność miałam, i jak w książęczce pisali, nikt nie zrozumie jakim cudem to się stało, kto sam nie dał się urobić.
jakieś jeszcze mądre książki do polecenia to słucham, oddaje się w wir literatury smile

10 252

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
M. napisał/a:
niewiem1104 napisał/a:

Ja dzisiaj umieram, naprawde mam taka ochote. Odczuwam taki bol, tak ogromny, ze nie wiem co mam zrobic. To jest tak okropne, tak rozdziera od srodka!!Boze zrobilabym wszystko, zeby byl obok. WSZYSTKO!!!przeciez ja nigdy o nim nie zapomne, zawsze bede czula jego brak, zawsze bede pamietala, ze byl a teraz nie ma....nie wiem czy ja cos robie nie tak, ze w ogole nie ide na przod, czy popelniam jaki blad w calym tym procesie?mam ochote wyc z tej calej tesknoty!!

podpinam sie rękami, nogami i wszystkim co tylko mogę.... sad((((((((


Nie mam już siły sad((

Doskonale rozumiem. Sama ostatnio przez to przechodziłam i chyba jeszcze przechodzę sad

10 253

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
scooby napisał/a:

Cześć wszystkim... Dawno mnie nie było na forum... Zająłem się sobą, próbowałem ułożyć sobie wszystko w głowie... Najgorsze jest to, że minęło już pół roku, a ja wciąż myślę, wspominam. Próbuje tego nie robić ale to jest silniejsze ode mnnie... Kocham ją ponad życie... Okey, postąpiła jak postąpiła, potraktowała mnie jak zwykłą szmatę. Jej wybór. W ciągu tego pół roku pojawiły się 4 dziewczyny hmm niestety z żadną nie potrafiłem ułożyć sobie niczego, wiem, że one by chciały. Z jedną doszło do bardziej bliższego kontaktu i teraz czuję się jak skurwy*** sad Nie wiem co mam robić... nagle wszsytkie wspomnienia wróciły, znowu boli jak cholera...

Kurcze ja też się tego boję, że już nigdy nikogo nie pokocham. Boję się, że nie zdołam zapomnieć sad

10 254 Ostatnio edytowany przez bags (2013-08-23 22:11:28)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
sobieSama napisał/a:

toksykiem nie jestem, a z toksykiem styczność miałam, i jak w książęczce pisali, nikt nie zrozumie jakim cudem to się stało, kto sam nie dał się urobić.

Zadziwiający jest fakt, gdy wskazujesz przyczółki uzależnienia i jego objawy takiemu "zielonemu" delikwentowi, na podstawie takiej wiedzy książkowej i własnej autopsji, to bierze Cię za wariata, bo obrażasz godność rozmówcy a w szczególności partnera i Ich związek.
I bądź tu parafrazując reklamową czekoladę "milka" delikatna hmm kiedy to trzeba czasem potrząsnąć "pacjentem" smile

"Apel do Pani ropuchowej" na necie
Jay Carter, Wredni Ludzie
Eugenia Herzyk, Nałóg kochania
Eugenia Herzyk, Czym jest nałogowa miłość
Eugenia Herzyk, Uzależnienie od miłości
Robin Norwood, Kobiety, które kochają za bardzo
Beattie Melody, Koniec współuzależnienia
Janet Woititz, Lęk przed bliskością
Patricia Evans, Toksyczne słowa
Anna Dodziuk, Pokochać siebie
Susan Forward,  Toksyczni rodzice
Susan Forward,Craig Buch, Toksyczne namiętności
Susan Forward, Donna Frazier, Gdy Twój partner łże jak pies
Susan Forward, Szantaż emocjonalny
Alice Miller, Gdy runą mury milczenia
Pia Melody, Toksyczna miłość
J.C. Dobson, Miłość potrzebuje stanowczości
Cowan Connell, Kinder Melvyn, Mądre kobiety, głupie postępowanie
Greg Behrendt, Liz Tuccillo, Nie zależy mu na Tobie
Jerzy Mellibruda, W poszukiwaniu kształtu własnej osoby
Jerzy Mellibruda, Pulapka nie wybaczonej krzywdy
Anna Dodziuk, Pokochać siebie
Eckhart Tolle, Potęga Teraźniejszości
Piotr Mart, Mezczyzna od A do Z
Doris Wolf,Rolf Merkle, zrozumiesz uczucia

big_smile

10 255

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
natalaka napisał/a:

Kurcze ja też się tego boję, że już nigdy nikogo nie pokocham. Boję się, że nie zdołam zapomnieć sad

A ja chcę, żeby po prostu przestało tak boleć, chcę przestać się bać. Mogę kochać i będę, ale niech tak nie boli!

10 256

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie ponownie, to ja, B A, zmieniłam tylko nicka.

Niewiem, łączę się w bólu sad Może ewentualnie przestać boleć, jeśli zaczniemy kochać dojrzale, czyli pragnąć dobra i szczęścia naszych eks, nawet jeśli nie u naszego boku. Czy ktoś ma pomysł, jak dokonać tego w praktyce?

10 257

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Natalaka ale Ty się nie nakręcaj na przód co będzie i że nie pokochasz itd. Wiem że to tak łatwo się mówi ale nie patrzcie tak daleko w przyszłość. Żyjcie chwilą i róbcie wszystko aby zapomnieć. Zabawcie się zróbcie coś tylko dla siebie i myślcie o sobie nie o nich. Pomaga i zdaje egzamin wink. Najgorsze jest sobie wmawianie tego całego syfu do głowy. Puknijcie się w łeb i przestańcie. To tylko prowadzi was do rozpaczy i błędnego koła. Jak już wmawiacie sobie to wmawiajcie że oni wam nie są potrzebni do pełni szczęścia. Ja też nie wierzyłem że mogę żyć bez niej a jednak realia są inne. Da się ? Da smile

10 258 Ostatnio edytowany przez niewiem1104 (2013-08-25 11:17:00)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Boże jak sobie pomóc z tym bólem, z tą tęsknotą, z tym nieszczęściem, które siedzi tak w środku. Ja już nie mam siły, nie wiem czy jestem w stanie to udźwignąć...

Boję się, że nigdy nie zapomnę, że już zawsze będę czuła ten brak. No bo przecież za rok, dwa będę pamiętała, że był a teraz nie ma.

I jak się pozbyć tej nadziei, skoro tylko ona pozwala funkcjonować i nie zwariować?

Nadal nie potrafię uwierzyć, że to koniec.

10 259

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Czesc wszystkim jeszcze raz... Niektorzy z Was znaja moja historie i teraz mam naprawde powazny problem... Czuje sie jak gowno... Caly czas ja kocham, mysle o Niej, nie potrafie zapomniec. To naprawde boli. Poznalem nowe dziewczyny ale ja nie potrafie... Zyc mi sie odexhciewa i nie mam bladego pokecia co mam robic... Juz dlugi okrea czasu nie roZmawialem z Nia, a ostatnia proba kontaktu skonczyla sie pogrozkami ze strony jej brata... Walczylem o Nia i sie tak zastanawiam czy nie zawalczyc o Nia jeszcze raz, czy moze sprobowac, sprobowac zrobic cokolwiek, pokazac jej Ze bardzo ja kocham, ze jestem innym czlowiekiem sad

10 260

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Po prostu nie wiem czy jest jaki kolwiek sens na jaka kolwiek walke o Nia... Myslalem Eby wyslac jej kwiaty i napisac list...

10 261

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Scooby, nie! Kwiaty i list absolutnie nie! Będziesz wtedy zbyt słodki, to nie działa. Obczaj na necie stronę: http://www.uwodzenie.org/video-jak-odzyskac-byla-kobiete/ i posłuchaj konferencji, może coś Cię zainspiruje. Działania najlepiej jednak podjąć po dłuższym czasie, gdy emocje opadną, skoro nawet jej brat Ci groził - tzn. że na razie nie jest dobrze. Generalnie, jeśli macie jakieś kanały komunikacji typu Fb (ja z moim niestety nie mamy) - masz duże pole do popisu, pokaż że dziewczyny się Tobą  interesują, że stałeś się atrakcyjniejszy itp. -(sugestywne zdjęcia, komentarze). Tylko to może pomóc, przekonywaniem jej nic nie zyskasz. Trzymaj się!

10 262

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Czyli teraz mam sobie odpuscic jakikolwiek lontakt? Mysle, ze to ostatni gwizdek. Nie wiem do jakiej skoly sie doatala na studia sad chcialbym z Nia tylko porozmawiac. Wiem ze wizyta u Niej w domu niczego nie zmieni, a moze pogorszyc. Na fb mnie zablokowala wiec nie mam zasnego pola do popisu aczkolwiek dodalem duzo nowych znajomych ostatnio, zdjecia itp. Brakuje mi jej... Nr telefonu usunalem w zlosci, teraz sam nie wiem czy jest jakikolwiek sens... Pogadam z kumplem, moze on zalatwi mi jej numer. Numeru niezbyt pamietam. Moze lepszym pomyslem bedzie telefon do niej. Ostatnim razem kontaktowalem sie z nia w lipcu i od tamtej pory nie mielismy zadnego kontaktu... Moze do niej zadzwonie?

10 263 Ostatnio edytowany przez Matrix (2013-08-25 14:01:46)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Jeśli ona zablokowała Cię na Fb, a jej brat Ci grozi, to dzwonienie do niej nie jest na miejscu, ona nie chce kontaktu z Tobą. Pamiętaj też o tym, że nękanie jest przestępstwem (art 190a Kodeksu karnego - stalking), więc jeśli nie odpuścisz, może być nieciekawie (jakkolwiek groźba też jest przestępstwem). Odpuść na razie, odezwij się po dłuższym czasie, dla swojego dobra.

10 264

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Sam nie wiem co mam robić sad Z tego co teraz widzę to Ona z siebie zrobiła kozła ofiarnego, że ją niby nękałem i tak dalej... Ja tylko próbowałem o Nia walczyć z całych moich sił, z całego serca sad Jestem totalnie rozbity chodź minęło już ponad pół roku sad

10 265

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Odetnij się więc - to na pewno ją zastanowi, skoro wcześniej walczyłeś, a nagle odpuściłeś  - zacznie się zastanawiać, dlaczego. Nie ma sensu oczekiwać innych rezultatów, jeśli ciągle robimy to samo, jak to ktoś kiedyś powiedział. Zmień zachowanie, a i rezultat prawdopodobnie się zmieni. Ja też próbowałam walczyć z całego serca, ale on to moje serce ma niestety w d.... .

10 266

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

OdpusCzam sobie... Od dobrego kolegi dowiedzialem sie ze non stop pali trawke, imprezuje, powiedziala ze jak jeszcze raz zadzwonie to zglosi to na policje. Nie wiem dlaczego mnie tak nie nawidzi. Nawet siostra tego mojego kolegi mam jej dosc. Jak widac nie ma to sensu. Ma mnie gleboko w dupie i moje uczucie rowniez. Nie chce nic robic, ludzic sie i tylko poglebiac w depresji. Wiem tez, ze bedzie w mojej szkole. Bedzie ciezko ale nic nie poradze...

10 267

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ogłaszam wszem i wobec, że ja, znana tutaj do niedawna jako Black A., pozbyłam się wszelkich złudzeń i nadziei na powrót mojego eks. Nie wydarzyło się nic ? ta cisza po prostu wreszcie uświadomiła mi, że jego już nie będzie. Co, więcej, nie czuję już żalu, jestem po prostu wściekła. Z dniem dzisiejszym odpuszczam i puszczam go wolno - to samo radzę Wam ? odpuśćcie!

Gdy odpuścimy, oni przestaną mieć nad nami kontrolę, choćby tą kontrolę poprzez nasz umysł, który codziennie generuje wspomnienia i żale nad rozlanym mlekiem. Gdy odpuścimy, poczujemy się lekko,  tak jakby dla nas także do nic nie znaczyło ? wszystko, nawet seks. Dla nich to nic nie znaczy, więc dla nas też ? proste. Choćbyśmy nawet na poczatku miały/mieli udawać, to, jeśli będziemy powtarzać takie podejście do naszych eks, z czasem wejdzie nam to w nawyk. Gdy zaś odpuścimy ? oni to wyczują i znów będziemy mogły/mogli iść przez życie z podniesionymi głowami ? bo same/sami będziemy mieć nad sobą kontrolę, bo będziemy ponad tym. Wzrośnie poczucie własnej wartości i nasza wewnętrzna SIŁA. Upadki są po to, aby podnieść się i iść dalej! Wbrew wszystkiemu i wszystkim. Polecam w tym momencie kawałek Tetris ?Trzeba żyć: http://www.youtube.com/watch?v=4FS9qT7KLMI
?Nawet jeśli coś zakłóca Twoje sny, trzeba żyć, trzeba żyć(...) Miarą wygranych jest uśmiech przez łzy?? - Tetris

Prawdziwa miłość wszystko wybacza i nigdy się nie kończy ? tego się trzymajmy. Jednostronna miłość jest jedynie spalaniem się. Tracimy nasze najlepsze lata w życiu, rozpaczając każdego dnia, podczas gdy oni/one dobrze się bawią. Nie dajmy im tej satysfakcji.

Jak tego dokonać? Przekuwając ból, smutek i żal w złość ? a ta, poza strachem jest największym motywatorem do działania. Choć wiem, że nieraz jeszcze może zapłaczę, wiem też, że obrałam już konkretny kierunek, a więc nie waham się już pomiędzy jedną z dwóch opcji i sprzecznymi myślami.

Dlatego apeluję, dziewczyny i chłopaki ? ODETNIJMY SIĘ od tego, zamknijmy ten rozdział książki i odłóżmy ją na półkę, niech pokryje ją taka warstwa kurzu, że tytuł i nazwisko autora staną się nieczytelne.

10 268

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tak tez zrobie

10 269 Ostatnio edytowany przez z_pozoru_silna (2013-08-25 21:16:57)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam..dawno się nie odzywałam ;p
Scooby dzięki Tobie i kilku innym facetom zranionym wiem że są mężczyźni którzy zamiast kamienia mają jednak serce i potrafią kochać i tęsknić za kobietą. Ja niestety miałam to nieszczęście soptkać faceta który zbyt szybko sie angażuje i zakochuje, zbyt łatwo mu to przychodzi. Jest, chyba, niestabilny emocjonalnie, niestały w uczuciach. Wczoraj dowiedziałam się ze mój były ma już nad łóżkiem zdjęcie tej drugiej do której i przez którą zapomniał mnie i te 3 lata, a zajęło mu to ze 4 dni żeby się spikneli. 3 miesiące są razem a on już mam jej zdjęcie nad łóżkiem. Ale zdaje mi się że powiela schemat: jak był ze mną to bardzo szybko powiedział mi że mnie kocha, być może już taki jest szybki bill. Dalej nie przechodzi mi przez głowę jak szybko można się przestawić kochać mnie a potem bardzo szybko, bez mrugnięcia oka zmienić obiekt miłości ;/ Ale wiem też że cała rodzina jego jej nienawidzi, jednak wszyscy się boją że będzie to coś bardzo poważnego, tak na maksa. To byłaby jego druga dziewczyna w życiu, mam nadzieje że nie ostatnia bo zdzierżę każdą inną tylko nie tą manipulatorkę

Wczoraj bardzo dobrze się bawiłam ze znajomymi, nawet daląm czadu na parkiecie z nieznajomymi ;p do momentu aż znów coś we mnie pękło. Zaczęłam płakać na imprezie wyobrażacie sobie?Całe szczęście były koło mnie życzliwe osoby które troche mi nagadały;pJa już nie chce o nim myśleć, to jest męczące bardzo;/

I na dodatek mój problem polega na tym że własną wartość uzależniam od  bycia z facetem. Czuje się mało atrakcyjna i boję się że zostane już sama w życiu bo nikomu się nie spodobam ;/ jestem żałosna.. i dziecinna przez to wszytsko co dzieje się w mojej głowie

10 270

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Heh... Ja bardzo kocham swoją byłą... Po tym co się dowiedziałem, to co powiedziała, to co robi... Ja naprawdę nie chcę już walczyć... Walczyłem długo, prawie pół roku i za każdym razem poniżała mnie, zrówynywała z ziemią, mieszała z błotem... Powiedziała, że jak jeszcze raz do niej zadzwonie to pójdzie na policję itp. Ja nie dzwoniłem do niej, nie dręczyłem jej, po prostu chciałbym normalnie z nią porozmawiać, chciałbym tylko, żeby mi to wszystko wyjaśniła na spokojnie bez oczerniania mnie... Ona tego nie potrafi... Teraz zaczynam się zastanawiać, czy kiedykolwiek mnie kochała? Zmarnowałem tyle czasu, poświęciłem tak wiele, zrobiłem dla niej naprawdę dużo... Dużo osób mi mówi, że w tym wieku jestem bardzo poważny i potrafię zadbać o siebie i innych, względem finansowym jak i uczuciowym... Sam nie wiem co nie tak zrobiłem ale nie chce już o tym myśleć, nie chcę już wspominać wszystkich tych wspomnień ale gdzie nie pójdę, gdzie nie pojadę, wszystko mi ją przypomina, tęsknie za nią i kocham nawet po tym jak mnie potraktowała sad Czasem nawet jak jadę samochodem to chcę mi się płakać, przypominają mi się chwile kiedy go razem sprzątliśmy, kiedy siedziała obok mnie sad Dzisiaj się dowiedziałem, że dostała się do tej samej szkoły gdzie ja studiuje, najgorsze jest to, że w tym samym budynku będzie miała zajęcia... Nie wiem czy dam radę znieść jej obojętność, zlewanie mojej osoby, po prostu nie wiem sad Minęło już tyle czasu, a ja wciąż ją kocham... Nie wiem dlaczego muszę tak cierpieć, co ja takiego zrobiłem w życiu, że mnie tak bardzo skopało? Jeżeli ktoś mi powie, że facet nie ma uczuć to dostanie ode mnie oficjalnie zj***... Mam nadzieję, że mi nie odbije, że nie zrobię naprawdę głupiej rzeczy sad

Posty [ 10 206 do 10 270 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 156 157 158 159 160 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026