netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 543 wyświetleniazałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 155 156 157 158 159 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 141 do 10 205 z 14 840 ]

10 141

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie dziwię się, bo 4 lata to dużo, tym bardziej, że był to Twój pierwszy związek. Ja z kolei widziałam siebie z nim przed ołtarzem (o czym on też mówił, zakładaliśmy, że kiedyś się pobierzemy), bo jestem po kilku związkach i on w porównaniu z moimi byłymi jest ideałem, wiem, ze to na niego czekałam, a on na mnie... Takie uczucie, że człowiek pragnie stopić się z tą drugą osobą...

Oni jednak tego tak nie pojmują. Dlatego chcę zacząć zachowywać się jak faceci, ileż można się mazgaić, gdy oni mają nas w d...?

Tak, każdy kolejny powinien dostawać tą rezerwę na starcie. Coraz większą.

10 142

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

nosz ku.wa, ale jak ktoś mówi do Ciebie żonka, przyszła żonka i mówi, że będe nosiła jego nazwisko, to chyba coś znaczy... Nie można się rozmyślić w tydzień.. Chciałabym jeden dzień posiedzieć w jego psychice.

28 lat, a zachowanie 16-latka. A ja naprawdę uważałam go za dojrzałego... To uczucie jedności, znam.. Wiesz, bywały wieczory, że kładliśmy się do łóżka i gadaliśmy do 3 w nocy.. Wciąż mielismy sobie tyle do powiedzenia.. Ale ok, nie rozpamiętuję, bo to bez sensu. Muszę patrzeć przed siebie a nie za...I ta jego beztroska, też mnie wnerwia. Rozstalismy się, a on dalej taki spokojny... Pisze, tylko to, co chce, jesli w ogóle. na 4-stronicowego sms'a, gdzie wiele mu zarzuciłam, odpisał, ze "Nie bawię się Tobą złośnico".. Zupełnie jakbyśmy byli razem.. Nie pojmuję go, ale nie zamierzam analizować. Nie to nie. Ja się podniosę, a on zatęskni.

10 143

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

hej;p sledze od kilku dni wasze posty i w zupełnosci sie zgadzam..musimy postepowac tak jak oni, tylko gdyby to było takie łatwe;/ teraz kazda z nas bedzie podchodziła do innych facetów z rezerwą. Czytając to co napisałyscie widze równiez siebie. W kazdym napotkanym mezczyznie doszukuje sie tych samych cech jakie miał on. To takie meczące ;( Fragi20 ja tez nie miałam wczesniej nikogo, moze dlatego tak przezywamy bo oddalysmy sie cale? Gdzies kiedys napisałam ze nie nalezy angazowac sie calym sobą bo jak cos pójdzie nie tak to nic po nas nie pozostanie..Ja na poczatku podchodziłam z rezerwą do byłego, to on mnie pociagnal za sobą, pamietam jakby to było dzisiaj kiedy przysiągł ze mnie nigdy nie zrani. Dzisiaj w głowie mialam jedna rzecz, ze zaluje tego ze sie z nim zwiazalam, ze pozwoliam mu i sobie na to wszystko.
Jestesmy kobietami a kobiety analizują, faceci dzialają i nie myslą nie rozstrzasaja, zyja dalej bo uwazaja ze przeszłość zatrzymuje w miejscu.
A jezeli chodzi o poprawe humoru to mi pomagaja zakupy, zwłaszcza kosmetyków bo dzieki nim czasami czuje sie pewniejsza siebie ;p Black Angelica tez ma racje ze wystrojenie sie to srodek do celu jakim jest polubienie siebie bez niego u boku, pogodzenie sie z tym ze sie jest samemu. Oni chyba sa słabsi skoro (w moim przypadku) wiąża sie od razu, baaardzo szybko nie pozwalając na odżałowanie wspólnie spedzonych lat.

10 144

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewczyny,

Jak mi jest nas wszystkich szkoda. Nigdy bym nie pomyślała, że coś takiego mnie spotka i co najlepsze nigdy nie sądziłam, że będe aż tak cierpieć.

Przez 4 godziny zaczytałam się tak, że pierwszy raz wyłączyłam się kompletnie od myślenia o nim (nie wierzę!). Teraz mam takie dziwne uczucie....jakby tego związku nigdy nie było.Wydaje mi się taką abstrakcją to, że byliśmy tak blisko. Czuję tęsknotę, brak, wiem, że nie jestem tak szczęsliwa jak byłam z nim, ale jednocześnie ten związek już wydaje mi się abstrakcją, jakby to był mój wymysł, jakby wcale nie był tak bliski, aż nie mogę uwierzyć, że mieszkaliśmy razem tyle lat...nie wiem dziwne uczucie, nie wiem czy też tak macie, może już wariuję i mój mózg płata mi figle...

10 145

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
z_pozoru_silna napisał/a:

Jestesmy kobietami a kobiety analizują, faceci dzialają i nie myslą nie rozstrzasaja, zyja dalej bo uwazaja ze przeszłość zatrzymuje w miejscu.
.

Myślę, że to raz. A dwa, dla nas wraz z ich odejściem odeszły nasze plany i marzenia na przyszłość. A dla nich, dla nich nie. Może i coś planowali, ale zakończenie związku to zakończenie związku w tej właśnie chwili. My już miałysmy ułożone całe życie przy ich boku....oni bardziej żyją z dnia na dzień. Nie ma nas teraz, jest im dobrze. Nie myślą o tym co będzie za kilka miesięcy bo nas tam nie planowali tak mocno. Dla nas zmieniła się przeszłośc (czy tak naprawdę w ogóle kiedykolwiek kochał), terażniejszość i przyszłość. Dla nich tylko teraźniejszość-i to na lepsze.

Nie wiem czy napisałam zrozumiale...

10 146

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Z Twoim mózgiem ok- to wszystko raczej normalne, bo każda z nas tak ma... Ja czułam obojętność.. przez chwilę.. A teraz znów smutek, jakiś żal... Znów zbiera się na ryk... Już chyba nie wiem jak sobie radzić... Huśtawki nastrojów to norma.. Znam aż za dobrze....

z_pozoru- ja wiem, że nie zaufam juz tak jak 1 razem, poza tym, nie wyobrażam sobie nikogo innego przy moim boku.. ;(
na razie chcę poczuć spokój... Nic więcej. Chcę o nim nie myśleć, nie analizować... po prostu żyć jak przed nim... Ale nie umiem...

10 147

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi,

Ja dostaję paniki na myśl o kimś innym, autentycznej paniki, pocę się, trzęsę się i jest mi niedobrze, robi mi się gorąco, mam ochotę zdechnąć-wszystkie egzaminy i stresy jakie przeżyłam do tej pory to pikuś.
Nie dociera jeszcze do mnie, że przecież będzie musiał być ktoś inny....nie dociera. Nikt mi nie pasuje w ten obrazek przyszłości,który miałam w głowie przez tyle lat. Dzieci, seks z kimś inny?Boże....nawet zwykłe rozmowy, przecież nikt do tego nie pasuje. Albo on albo nikt inny. Mogę być samotna do końca życia, trudno, ale ja już nie chcę czuć takiego bólu, tęsknoty, braku sensu życia...

I właśnie, nie marzę o jakimś niesamowitym szczęściu - marzę o zwykłym spokoju...a wydaje mi się, że nigdy go nie osiagnę, bo przecież zawsze będę pamiętała, że był a już nie ma.

10 148

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tak spokój ducha ;p tez o tym marze, o dniu bez mysli o nim, o nich. Rzeczywiście myśl o tym ze inny facet miałby zastąpić jego? nie teraz, nie na tym etapie ;/ az mnie mdli od tego. Ja nie potrafie sie tak przestawic z dnia na dzien tak jak on. To chyba dziewczyny świadczy o bardzo duzym przywiązaniu do nich, o naszej miłości. Wiedziałam juz 1 dnia po rozstaniu jak bede sie zachowywac, wszystkie obawy sie sprawdziły: ból jak widze jego szczescie z inną, obawa przed nowym związkiem, facetem o zgrozo ;( Ach te moje wspomnienia, to jak oznajmiłam mu podczas wspólnego kryzysu ze nie wyobrażam sobie  byc z innym mezczyzną..wiecie co zrobił? pocałował mnie w głowe i przytulił, bo co innego miałby zrobić przecież prawda? Boże zresetuj mnie tak, bym nic nie pamietała z tych trzech lat ;/

10 149

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja zaraz oszaleje, na fb chyba wszyscy oszaleli, nie mam juz znajomego który by sie nie zareczył lub nie brał ślubu..i pomyslec ze ja mogłam byc na ich miejscu...co jest ze mna nie tak, to wszystko moja wina, mogłam być lepsza ;/ teraz mam etap czarnych mysli..

10 150

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie. Mimo że jestem facetem a to forum dla kobiet to w jednym z poprzednich tematów opowiedziałem o swojej sytuacji.
Byliśmy 3 lata ze sobą rok temu się rozstaliśmy ona rzuciła jest młodsza o 5 lat, przez rok kontakt był raz lepszy raz gorszy, parę razy spotkanie płacz na tych spotkaniach, aż tu nagle ona ma faceta, wysyłają sobie jakieś serduszka na fb strasznie to śmieszne ale jednocześnie wkurzające. Że jest ktoś inny.

Powiem tak każdy z nas zasługuje na miłość, na to żeby być kochanym ale trudno jest tak patrzeć i stać z boku gdy osoba która gdzieś tam była nam bliska ma kogoś innego i jest z nim szczęśliwa.

Ehh Boże zresetuj mnie z tych 3 lat żeby to tak się dało.

10 151

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

nosz ku.wa, ale jak ktoś mówi do Ciebie żonka, przyszła żonka i mówi, że będe nosiła jego nazwisko, to chyba coś znaczy... Nie można się rozmyślić w tydzień.. Chciałabym jeden dzień posiedzieć w jego psychice.

Ten wnerw to na moje słowa? A może jestem nadwrażliwa...

Fragi20 napisał/a:

..I ta jego beztroska, też mnie wnerwia. Rozstalismy się, a on dalej taki spokojny... Pisze, tylko to, co chce, jesli w ogóle. na 4-stronicowego sms'a, gdzie wiele mu zarzuciłam, odpisał, ze "Nie bawię się Tobą złośnico".. Zupełnie jakbyśmy byli razem.. Nie pojmuję go, ale nie zamierzam analizować. Nie to nie. Ja się podniosę, a on zatęskni.

Nie, nie bawi się, jasne... Sam zerwał, więc niech się nie odzywa, jeśli nie ma nic konkretnego do powiedzenia / nie chce wrócić. Nie wiem, co to w ogóle za facet... On się nie bawi, faktycznie, on się nad Tobą pastwi... sad Pisanie, jakby nic się nie stało...

z_pozoru_silna napisał/a:

Ja na poczatku podchodziłam z rezerwą do byłego, to on mnie pociagnal za sobą, pamietam jakby to było dzisiaj kiedy przysiągł ze mnie nigdy nie zrani.

Miałam to samo, i najbardziej wkurza właśnie to, że w momencie, gdy TY się angażujesz, związek się sypie... Tak potrafią latać, namawiać, przekonywać i słodzić, że nawet ostrożna kobieta wpada jak śliwka w kompot... A potem mają w d...


z_pozoru_silna napisał/a:

Oni chyba sa słabsi skoro (w moim przypadku) wiąża sie od razu, baaardzo szybko nie pozwalając na odżałowanie wspólnie spedzonych lat.

O, to jest dobry trop. Słabsi, bo nie dadzą sobie rady bez kobiety, rozmawiać o uczuciach nie potrafią przecież, przecież muszą być macho, ale bez kobiety nie istnieją i mają jeszcze ten drugi mózg w spodniach, który nimi steruje. Własciwie należałoby im współczuć.My mamy cały arsenał broni - płacz, rozmowy z innymi, słodycze, my możemy umalować się i założyć szpilki, oni nie. I choć jest nam ciężko, to ostatecznie dajemy radę.

niewiem1104 napisał/a:

Przez 4 godziny zaczytałam się tak, że pierwszy raz wyłączyłam się kompletnie od myślenia o nim (nie wierzę!). Teraz mam takie dziwne uczucie....jakby tego związku nigdy nie było.Wydaje mi się taką abstrakcją to, że byliśmy tak blisko. Czuję tęsknotę, brak, wiem, że nie jestem tak szczęsliwa jak byłam z nim, ale jednocześnie ten związek już wydaje mi się abstrakcją, jakby to był mój wymysł, jakby wcale nie był tak bliski, aż nie mogę uwierzyć, że mieszkaliśmy razem tyle lat...nie wiem dziwne uczucie, nie wiem czy też tak macie, może już wariuję i mój mózg płata mi figle...

Ja mam to samo. To jest takie odległe, nawet, gdy wyobrażałam go sobie przed zaśnięciem ze mną w łóżku, to wyobrażenie było takie odległe, zamazane, tak jakbym odzwyczaiła się od tego... Stało się wyraźniejsze, gdy się odezwał. Ogólnie jednak czasem mam też takie wrażenie, że mogłabym zająć się czymś, co pozwoliłoby mi się w pełni od tego myślenia oderwać, ale jakby... boję się, że o nim zapomnę... => dziwne to. A jak zapomnę, to już nie wróci... Dlatego chyba lubię pielęgnować te myśli o nim. Już nie wyobrażenia tego, co chcę z nim robić, żeby zbyt się nie nakręcać, ale ogólne myślenie. Wracają też wspomnienia, jak na ironię, samych dobrych chwil i jak na ironię wspomnienia z początku związku - o dziwo są wyraźniejsze niż wcześniej. Wracają same i jeszcze w dodatku tak dokładne.

niewiem1104 napisał/a:

My już miałysmy ułożone całe życie przy ich boku....oni bardziej żyją z dnia na dzień. Nie ma nas teraz, jest im dobrze. Nie myślą o tym co będzie za kilka miesięcy bo nas tam nie planowali tak mocno. Dla nas zmieniła się przeszłośc (czy tak naprawdę w ogóle kiedykolwiek kochał), terażniejszość i przyszłość. Dla nich tylko teraźniejszość-i to na lepsze.

Czy na lepsze, to się okaże. Czytałam gdzieś, że do facetów dopiero później dociera, że to koniec, tzn dopiero później przeżywają - i może właśnie dlatego, że nie myślą o tym, co będzie za kilka miesięcy tzn. myślą, że będzie super, bo się uwolnili, żyją z dnia na dzień, a tu nagle pewnego dnia - zonk! Czegoś brakuje, jakoś nieswojo, co to jest do cholery, tego nie było w planach, a może ja za nią tęsknię? - obyśmy doczekały takich scenariuszy z ich strony.

niewiem1104 napisał/a:

Dzieci, seks z kimś inny?Boże....nawet zwykłe rozmowy, przecież nikt do tego nie pasuje. Albo on albo nikt inny.

Dokładnie to samo mam. Dlatego wiem, że nie wpuszczę już do łóżka już żadnego faceta, ani do łóżka ani do siebie. Tylko on ma do mnie dostęp, bo przecież nie jestem dzi.ką. A tak czułabym się, gdybym robiła to z kimś innym. Pisałam mu o tym, powinien to docenić, bo jego była go zdradzała. Ale nie docenia. Może woli dzi.ki?


z_pozoru_silna napisał/a:

Ja zaraz oszaleje, na fb chyba wszyscy oszaleli, nie mam juz znajomego który by sie nie zareczył lub nie brał ślubu..i pomyslec ze ja mogłam byc na ich miejscu...co jest ze mna nie tak, to wszystko moja wina, mogłam być lepsza ;/ teraz mam etap czarnych mysli..

Rozmyślałam nad tym tematem, idąc do sklepu niedawno. Dla nas, kobiet rozstanie zawsze oznacza spadek poczucia własnej wartości. Ja wprawdzie czuję się lepiej, bo mam wyłączony telefon, ale nie wiem, co zrobię, gdy go włączę i nie zobaczę wiadomości od niego, co będzie oznaczało, że nie chce się spotkać ? więc, może nie jestem tego warta? Skoro nie odpisał, gdy przepraszałam (za nerwy, fochy, złość, nic większego) i pytałam, czy mi wybaczy. Jak mam nie myśleć, że nie zasługuję na wybaczenie, miłość i szczęście?? On wpędza mnie w takie właśnie myślenie.

Ehh, gorzej się zrobiło, a już było w miarę względnie...

10 152

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Figo, odpisałam w Twoim wątku, witaj w klubie. Możesz tu nam wylewać żale, jako i my wylewamy, ale nie rób nic nierozsądnego. A interesują Cię inne dziewczyny? Może zacznij się rozglądać. My, kobiety, mamy tak, że po rozstaniu nie chcemy innego, ale Wy faceci raczej nie, więc możesz to wykorzystać.

10 153

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Black Angelica napisał/a:
Fragi20 napisał/a:

nosz ku.wa, ale jak ktoś mówi do Ciebie żonka, przyszła żonka i mówi, że będe nosiła jego nazwisko, to chyba coś znaczy... Nie można się rozmyślić w tydzień.. Chciałabym jeden dzień posiedzieć w jego psychice.

Ten wnerw to na moje słowa? A może jestem nadwrażliwa....

Nie, nie na Twoje słowa smile Na niego i na siebie, że naiwnie wierzyłam w każde jego słowo.
Chciałam zasnąć, ale się nie udało...

10 154

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja jutro (tzn dziś), muszę wstać rano, a siedzę... Ale znalazłam tu parę wątków, które dają mi nadzieję, że mimo, iż się nie odzywa, to może nie wszystko stracone, może to próba sił. I tak pewnie będę żyła tą nadzieją zawsze. Gdybym miała tyle samo wytrwałości w innych dziedzinach życia, osiągnęłabym chyba szczyty.

10 155

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tak, ja też muszę wstać, ale sen nie przyszedł ;(

My to kobiety chyba mamy do siebie- tak niegasnąca i nie dająca spokoju nadzieja. Mnie ona już wkurza, bo wolałabym wyć miesiąc i później wstać, a tak ta nadzieja umiera sukcesywnie... I za każdym razem przeżywam kolejny "koniec"...

10 156

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Black Angelica napisał/a:

Ja jutro (tzn dziś), muszę wstać rano, a siedzę... Ale znalazłam tu parę wątków, które dają mi nadzieję, że mimo, iż się nie odzywa, to może nie wszystko stracone, może to próba sił. I tak pewnie będę żyła tą nadzieją zawsze. Gdybym miała tyle samo wytrwałości w innych dziedzinach życia, osiągnęłabym chyba szczyty.

Dokładnie, ta nadzieja. Jak ja się jej boję, ale tylko ona daje mi ukojenie. Budzę się rano, dociera to do mnie jakby od nowa. Jest we mnie rozpacz, ból, który rozrywa od środka, więc kolejna myśl - nie, to nie jest koniec, uspokój się, przecież to się nie może tak skończyć, teraz go nie ma, ale będzie, na pewno będzie. Tylko to pozwala mi wstać. Ta myśl, że kiedyś się spotkamy, że no właśnie...teraz jest mu dobrze, ale zatęskni, zrozumie. Jakby ta moja miłość szczera i prawdziwa miała wystarczyć aby wrócił. Boję się tego, boję się, że będę tak żyła tą nadzieję, za jakiś czas dowiem się, że np kogoś ma i .... to będzie kolejny koniec. Ale może być tak, że wtedy będę myślała, że może teraz ją ze mną porównuje i właśnie doszedł do wniosku, że ze mną było mu lepiej.


Jestem jakby wiecznie w stanie czekania, że może jednak kiedyś. Jakbym ciągle czekała. Nie spotkam się z żadnym facetem, bo to jakby oznaczało pogodzenie się z rozstaniem? Nie mogę iść na przód tak od nowa bez niego, bo czuję, że to jeszcze nie czas, że przecież jeszcze coś się okaże.

Zwariuję, naprawdę boję się, że zwariuję.

10 157

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Idę do wróżki, serio!

Już nie wiem jak mam ze sobą rozmawiać, jak myśleć...mogłabym czekać na niego bardzo długo, naprawdę, ale czekać wiedząc, że mam na co. I to u mnie nawet nie jest nadzieja, czasem wręcz pewność, jakie to głupie. Nie myślę sobie, a może kiedyś wróci, życie pokaże więc żyję normalnie, tylko jakby czekam...i przez te głupie sekrety, potęgi podświadomości itd myślę sobie, ok on wróci, może warto czekać, co stracisz jak poczekasz te kilka najbliższych miesięcy?

Głupia, głupia, głupia!

10 158

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

niewiem 1104 wiesz co jestem w podobnej sytuacji też łudzę się że ta druga strona do mnie wróci, że jakoś to będzie. MImo tego że ona ma teraz kogoś innego - dopiero zaczyna się w ten związek angażować, pojawiły się motylki w brzuchu jakieś serduszka na fb to pewnie po tym czasie pierwszego uderzenia tego zauroczenia będą fazy takiej rutyny, tu widzę nadzieje na porównanie jego do mnie. Ja wiem to strasznie egoistyczne jest, bo przecież porównanie może wyjść na gorsze no ale co zrobić człowiek musi mieć jakąś nadzieję i nią żyć.

Dlatego są dobrzy ludzie którzy muszą nas wspierać w tym wszystkim.

Gdyby człowiek mógł cofnąć czas o ten rok półtora inaczej by to poukładał. Może mniej by bolało, ehh kto to może wiedzieć.

do Black Angelica tak interesuję się innymi kobietami. Tylko w mojej głowie są takie szufladki ( wiem to dziecinne). w jednej jest napisane dziewczyna - i w niej jest moja była a pozostałe to przyjaciółki, znajome I żadna dziewczyny z szufladki znajome nie przesunęła się nawet o milimetr do szufladki dziewczyna. Póki moja była tam będzie.
Jest nowy dzień a ja całą noc przesiedzialem na łóżku i patrzyłem się w ścianę. Czasem to jest silniejsze ode mnie.

10 159

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Figo,

A kiedy się rozstaliście?Od razu odeszła do kogoś innego?

10 160

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
niewiem1104 napisał/a:

Figo,

A kiedy się rozstaliście?Od razu odeszła do kogoś innego?

Rozstaliśmy sie rok temu jednak przez rok był kontakt raz mniejszy raz większy, ale taki ostateczny cios ( chociaż to głupie określenie co tam) został zadany miesiąc temu gdy dodała zdjęcie z nim na fejsie i teraz przesyłają sobie jakieś tam buziaczki czy coś takiego. Dla mnie to jest dziecinne i takie infantylne no ale co zrobić. Może to takie robienie czegoś na pokaz żeby udownić sobie innym ze mam fajnego faceta i on jest lepszy od poprzedniego. Kto wie. Kobiety są pod tym względem dziwne tak samo faceci. My w tych sprawach mimo że są różnice to tak za bardzo się nie różnimy.

nie wiem 1104 a Ty kiedy się rozstałaś z facetem ?

Dobrego dnia jeśli on może być dobry.

10 161

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam.

Wegetacji kolejny dzień czas zacząć.

Znów budzę się ze łzami w oczach... Znów mi się śni... to się nie skończy nigdy chyba.

Siły nam wszystkich i miłego albo chociaż znośnego dnia!

10 162

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Witam.

Wegetacji kolejny dzień czas zacząć.

Znów budzę się ze łzami w oczach... Znów mi się śni... to się nie skończy nigdy chyba.

Siły nam wszystkich i miłego albo chociaż znośnego dnia!

Wegetacja to najlepszy stan w jakim można mnie dziś określić.
Mi się średnio co trzy dni śni. Masakra. Jeszcze te zdjęcia na kompie, na skydrive. Bez sensu. Czasem myślę żeby to usunąć spakować w jakiś folder zgrać na płytę włożyć głęboko do szuflady i nie pamiętać ale tak się nie da po prostu się nie da.

Bo głowa myśli cały czas pracuje. I gdzieś tam kołacze się myśl kurcze może ona kiedyś zrozumie, może doceni to kogo straciła.

Fragi20 trzymaj się, pamiętaj.

10 163

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Trzymam się trzymam, nie mam wyjścia. Tylko łóżka to ja chyba dziś nie opuszczę ;(
Paradoksalnie mnie to wkurza- że rzucił, odszedł, zostawił, potraktował jak zabawkę, a teraz co? On się bawi, pewnie randkuje, a ja leżę zapłakana, zdezorientowana i bez planu na najbliższe kilka godzin ;( Nie chcę tak cierpieć. Też zasługuję na to, by po prostu normalnie żyć....

10 164

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Trzymam się trzymam, nie mam wyjścia. Tylko łóżka to ja chyba dziś nie opuszczę ;(
Paradoksalnie mnie to wkurza- że rzucił, odszedł, zostawił, potraktował jak zabawkę, a teraz co? On się bawi, pewnie randkuje, a ja leżę zapłakana, zdezorientowana i bez planu na najbliższe kilka godzin ;( Nie chcę tak cierpieć. Też zasługuję na to, by po prostu normalnie żyć....

No ja także mam taki plan. Muszę jakoś się zebrać w sobie o tym nie mysleć. Trzeba się wziać w garść przez rok udawało się to teraz też się uda. Po prostu nowa rzeczywistość. Tylko jak tu się zebrać jak każde miejsce w tym cholernym mieście mi ją przypomina. Jej facet mieszka obok mnie, idąc do znajomych nadrabiam drogi żeby się z nią i z nim przez przypadek nie spotkać, do pracy jeżdżę okrężną drogą, byle nie przejeżdżać obok jej uczelni. To jest tak głupie że aż śmieszne. No ale co zrobić.

Fragi ale pamiętaj musisz coś zjeść, nie pozwól żeby emocje źle odbily się na Twoim zdrowiu bo psychika to jedno ale ciało to drugie.

10 165

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Figo, Ty już rok..? Musisz zerwać kontakt, usunąć ze znajomych... Bo się katujesz niepotrzebnie... I niepotrzebnie pozwoliłes na "przyjaźń".. Wiesz, ja też w emocjach i z myślą "oby go nie stracić na zawsze" powiedziałam, że może kiedyś będziemy się kumplować. Pewnie nie śledziłeś moich postów, ale w skrócie to zostawił mnie miesiąc temu, przez miesiąc budowałam pancerz, walczyłam z sercem, które krwawiło, a kiedy wydawało mi się, że już klęczę, a nie leżę, że pozornie jakoś to będzie, to nawiązaliśmy kontakt. KILKA SMS-ÓW, a rozwaliły mnie na łopatki i mam za swoje, bo nie słuchałam, że kontakt jest zły. Znów wrócił stan sprzed miesiąca... Więc skoro umiesz nadrabiać drogi do pracy, to usuń ją ze znajomych, usuń nr tel i się odetnij. Ja już wiem, że to jedyna metoda.. ;( a gdyby miało się coś wydarzyć (na co i tak chcąc czy nie chcąc każde z nas liczy), to Cię znajdzie.
Bo sam sobie przedłużasz cierpienie przez fejsa i uczestniczenie w jej życiu w roli obserwatora. To niczego nie zmieni, niestety.

10 166

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No, ja już pół roku... Chociaż w sumie to ze dwa miesiące, od ostatniego spotkania, które z hukiem zabiło moje nadzieje. Nie wiem więc jak liczyć. Po co liczyć w sumie... To i tak nic nie zmieni. Dziś wstałam i myślałam, że go nawet nie chcę. I przyszłam do pracy... I znów zachciałam big_smile Ale chcieć to ja se mogę. Fragi, swoją drogą, silna babka z Ciebie jest, wiem, że cierpisz, ale chciałam Ci powiedzieć, że dzielnie się trzymasz i masz dużo mądrości w sobie, dziewucho.
Brak kontaktu polepsza.
Ale tak cholernie boli, że nic dziwnego, że każdy zalicza jakąś smsową wpadkę. Ja jeszcze się trzymam... Ale pewnie się złamię, bo po co sobie pomagać, jak można sobie dowalić, nie? hmm

10 167

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi masz rację należy się odciąć ale to jest tak cholernie trudne i masakryczne do zrobienia. Mamy wspólnych znajomych. Mieszkam w dość dużym mieście w Kujawsko - Pomorskim stolicy województwa wiec jest pełno kobiet, no ale ona studiuje gdzieś ta obok mnie jej facet mieszka obok mnie, to jest tak trudne że masakra.

Zastanawia mnie to po co ktoś te serduszka wysyła na fb, do swojego faceta, jak ona ma faceta to do mnie się odzywa. Ja popełniłem błąd bo napisałem jej że może się odzywać właśnie łudząc się że coś się zmieni a tu lipa.

Trzymaj się fragi pamiętaj o śniadaniu smile

10 168

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wczesna napisał/a:

No, ja już pół roku... Chociaż w sumie to ze dwa miesiące, od ostatniego spotkania, które z hukiem zabiło moje nadzieje. Nie wiem więc jak liczyć. Po co liczyć w sumie... To i tak nic nie zmieni. Dziś wstałam i myślałam, że go nawet nie chcę. I przyszłam do pracy... I znów zachciałam big_smile Ale chcieć to ja se mogę. Fragi, swoją drogą, silna babka z Ciebie jest, wiem, że cierpisz, ale chciałam Ci powiedzieć, że dzielnie się trzymasz i masz dużo mądrości w sobie, dziewucho.
Brak kontaktu polepsza.
Ale tak cholernie boli, że nic dziwnego, że każdy zalicza jakąś smsową wpadkę. Ja jeszcze się trzymam... Ale pewnie się złamię, bo po co sobie pomagać, jak można sobie dowalić, nie? hmm

Dziękuje za ciepłe słowa- dodają siły i wiary, że może byc lepiej. Zaczytałam się w Twoich postach, o Twojej pierwszej miłości, która odrzuciła, po której nie widziałaś nic, a jednak pokochałaś.. Lepiej, mądrzej... Czytając zrozumiałam, że może ja też kiedyś... Staram się dopuszczać głos rozsądku, by nie uczynić sobie z niego centrum mojego wszechświata, ale to takie trudne... Mama już zła, że wciąż za nim płacze, ale kurka, rozumie mnie. Strasznie to nas zbliżyło. I chyba powielam jej schemat. Ją też kiedyś rzucił narzeczony.. mówiła, że czekała rok, bo on odszedł bez słowa, bez wyjaśnień. A teraz z moim Tatą są niemalże 30 lat po ślubie i jak to ja ich kwituję "wciąż mają motylki"... I mówi, że lepiej w życiu jej potoczyć się nie mogło i że na lepszego Tatę trafić nie mogłam smile Uspokaja mnie to w jakimś stopniu i odrywa od mysli o tym niestabilnym emocjonalnie dupku.

Z tą siłą Kochana to jest tak, że sobie myślę o tym, że rodzice tyle włożyli bym była szczęśliwa, że tyle wyborów dokonałam bez niego, że coś kiedyś przecież było przed nim, więc musi się udać. A zaraz taki głos z daleka.. Był przez całe Twoje dotychczasowe dorosłe życie... Matura, prawo jazdy, studia, egzaminy.. Śmierć bliskiej osoby... Był w najtrudniejszych momentach mojego życia. ZAWSZE. I wtedy ta siła pryska, a ja się rozpadam.

Czuję, że muszę tu tyle pisać. uspokaja mnie to i mogę bez ogródek mówić co czuję.

10 169

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Widzę ze na mój post nikt nawet uwagi nie zwrócił :rollayes:

10 170

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Ousi napisał/a:

Widzę ze na mój post nikt nawet uwagi nie zwrócił :rollayes:

Faktycznie, gdzieś umknął.
przeczytałam. Wiesz, trudna sprawa, tym bardziej, że jesteście po ślubie baardzo długo. Tylko, jesli on "nie pamięta" o czym pisał... Wierzysz w to>? Tania bajka, niestety. Albo usiądzie, rzeczowo z Tobą porozmawia i sobie wyjaśnicie, a jak znów będzie zaczynał od "nie pamiętam", to chyba jedynie ten pozew z próbą odzyskania sms. Chociaż dziwne, że usuwa połączenia itd., skoro nic ich nie łączyło..? Nie sądzisz.? Z nim musisz rozmawiać, bo my nie wiemy jak jest, znamy tylko Twoje domysły.

Trudno też oczekiwać, że powiemy: "Skoro tak mówi, to tak jest. leć i go przytul". Bo my tu wszyscy zranieni, oszukani, zdradzeni, więc awersja do mężczyzn. Przynajmniej ja.
Na pewno życzę Ci siły w podejmowaniu mądrych decyzji wink

10 171

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi... No, jest miłość po miłości, ja myślałam, że umarłam po tamtym chłopaku, nie widziałam nic, byłam chyba w gorszym stanie niż niewiem, i to ze dwa lata tak... Rozpadłam się, nie było mnie, miało już nic więcej nie nastąpić, różne myśli krążyły mi po głowie, przyszłość nie istniała. Zapijałam antydepresanty wódką, zawaliłam studia, przysięgałam, że nigdy więcej, że nie pozwolę nikomu się zbliżyć, że będę go kochać do końca swoich dni. Nie wiem, jak przetrwałam tamten okres. A jednak... Jednak słońce zaświeciło, po nim nastąpił kolejny chłopak, może nie wielka miłość, ale 3 lata byłam z nim i było dobrze. A potem przyszła miłość. Lepsza miłość. Tylko znów odeszła... Ale przyszła, i teraz przynajmniej mam świadomość, że to nie jest absolutny koniec, że coś jeszcze mnie czeka. Tobie też to obiecuję. Pierwszy raz jest najgorszy smile

10 172

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Powiało takim optymizmem, że aż idę na to śniadanie wink A tak poważnie, to po dwóch dniach żali i pijania jedynie melisy, mój żołądek odkrył, że jest głodny. idę zaspokoić to uciążliwe burczenie i jakoś przeżyć kolejny dzień.

Wam również życzę duużo Słoneczka, choć u mnie deszcz, chmury.. Zupełnie jak w moim życiu....

10 173

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Do wczesna i Fragi. Czytając Wasze posty wiem co przeżywacie, pewnie kobiety to przeżywają bardziej emocjonalnie od nas facetów, ale jednak ból po rozstaniu z tą drugą osobą i to obojętnie czy to było 3 lata w moim przypadku czy mniej czy dłużej zawsze pozostawiają jakiś tam ślad i ta rana jest niezasklepiona.

Ja żałuję że tak późno trafiłem na to forum może teraz po roku byłbym silniejszy a teraz się czuję jakbym po raz drugi się rozstawał raz rok temu ten taki właściwy rozlazły raz, a teraz po raz drugi gdy jest ktoś obok niej a nie jestem to ja. Ja na początku swojej drogi odkochiwania się chociaż nie wiem czy można to tak nazwać kontaktu nie miałem potem ten kontakt był no i wyszła jedna wielka doopa. Nadal jest.  Kontakt smsowy nie oznacza ze się załamiesz czy przegrasz po prostu to taki odruch chwili. A ja nadal nie potrafię wykasować ze znajomych usunąć numer telefonu, po co gdy i tak mam go w pamięci.

Fragi jak coś zjadłaś to dobrze trzeba jeść i się trzymać.

10 174

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewczyny i Chłopaku,

Ja już nie wiem jak mam myśleć. U mnie to jest wszystko tak dziwne. Jestem świadoma, że go nie ma, że tęsknie, że mi go brakuje, ale nie mogę uwierzyć, że już naprawdę nigdy...to ta myśl mnie przeraża. Nie dociera to do mnie, ja nie wiem czy robię coś źle?Nie miałam takiego upadku na samo dno, takiego bum - tak koniec definitywny. To wszystko pojawia się na chwilę, a później jest takie - nie nie, to nie może być koniec.

Mówię o tym, piszę o tym, niby to czuję ale mam opczucie, podświadome, że to nie koniec, że jeszcze kiedyś...

Wczesna,

Na pewno Cię czeka. Już o tym wiesz. Ja nigdy nie kochałam, więc nie wiem czy można kolejny raz - Ty już wiesz.

10 175

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
niewiem1104 napisał/a:

Dziewczyny i Chłopaku,

Ja już nie wiem jak mam myśleć. U mnie to jest wszystko tak dziwne. Jestem świadoma, że go nie ma, że tęsknie, że mi go brakuje, ale nie mogę uwierzyć, że już naprawdę nigdy...to ta myśl mnie przeraża. Nie dociera to do mnie, ja nie wiem czy robię coś źle?Nie miałam takiego upadku na samo dno, takiego bum - tak koniec definitywny. To wszystko pojawia się na chwilę, a później jest takie - nie nie, to nie może być koniec.

Mówię o tym, piszę o tym, niby to czuję ale mam opczucie, podświadome, że to nie koniec, że jeszcze kiedyś...

Wczesna,

Na pewno Cię czeka. Już o tym wiesz. Ja nigdy nie kochałam, więc nie wiem czy można kolejny raz - Ty już wiesz.

No tak niewiem1104 to poczucie tego że to jeszcze mimo tego że jest to definitywny koniec to mamy jakąś tam iskierkę nadziei że może to nie jest tak. Mimo tego ze z tą osobą spędzało się każdy dzień itd to jest to smutne i tragiczne że nie będzie już tego.

Ja jestem na samym dnie może nie w sensie fizycznym ale psychicznym tak, taki sadomasochizm że gdy ona była sama ja sam to kontakt był teraz nie ma żadnego a i tak gdzieś tamw  głębi duszy człowiek czeka i wierzy że się to zmieni że będzie inaczej.

Ehh masakryczne to wszystko.

10 176

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A ja sobie właśnie uświadomiłam, że ja nie chcę zapomnieć, nie chcę się odkochiwać, ja chcę go ODZYSKAĆ!!!

Serio, nerkę bym mu oddała!

10 177

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
niewiem1104 napisał/a:

A ja sobie właśnie uświadomiłam, że ja nie chcę zapomnieć, nie chcę się odkochiwać, ja chcę go ODZYSKAĆ!!!

Serio, nerkę bym mu oddała!

niewiem1104 to witaj w klubie, tak samo mam. CHCĘ JĄ ODZYSKAĆ NAWET JAK TO BĘDZIE CHWILOWE ALE CHCE.

10 178

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Ousi napisał/a:

Widzę ze na mój post nikt nawet uwagi nie zwrócił :rollayes:

Ousi ja przczytałem Twój post i wiem, że nie tylko ja.
Ten icydent opisany przez Ciebie jeszcze nie świadczy o zdradzie.
Ale bądź czujna i go pilnuj.
Chyba ma kryzys wieku średniego.
Cholera, nigdy nie zrozumie ciuli, którzy mają wspaniałą żonę i dwoje dzieci a szukają wrażen.
Może wysłałaś meża na zsyłkę i on czuje się źle?

10 179 Ostatnio edytowany przez Ousi (2013-08-20 16:05:15)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziękuje za odpowiedz. A czy ktoś z was przechodził już cała procedurę separacji w sadzie ?Jak długo to wszystko trwa ? I czy ktoś odzyskał te skasowane SMS?
LEXPAR   Kryzys wieku średniego ?? Nie w 33 latach

10 180 Ostatnio edytowany przez smallangel (2013-08-20 16:26:26)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ousi - są firmy, które zajmują się odzyskiwaniem sms-ów może spróbuj tego zanim pójdziesz do sądu. Znajoma wiem, że po złożeniu pozwu, przez sąd "zażądała" odzyskanie sms-ów.

10 181

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

ach, nie ma co oszukiwać i siebie i Was...ja po prostu ciągle mam nadzieję, czasem mam wręcz wrażenie, że sama ja podsycam...dociera do mnie to, że jego nie ma i nie będzie, a zaraz pojawia się takie uczucie "nie, on będzie, to się wszystko ułoży, on musi być". Te wszystkie scenariusz w głowie, o spotkaniu za jakiś czas, jak rozmawiamy, jak sobie wszystko wyjaśniamy, jak potrzebowaliśmy czasu itd, nawet łapię się na tym, że w myślach mówię to co chciałabym jemu powiedzieć. Nie wiem, ja zwariowałam, czy też tak macie?Po prostu wierzę, że on jeszcze będzie...tak gdzieś podświadomie....i nie umiem się tego pozbyć.

Co do odzywania się, tutaj też muszę być szczera....nie odzywam się nie dlatego, żeby sobie nie zrobić kuku, tylko dlatego, bo podobno jak poczują realną stratę to zaczynają tęsknić, zastanawiać się.

Sama karmię się historiami ludzi, którzy wracają do siebie po jakimś czasie...Nie wiem ile czasu musi minąć aby mi to przeszło.

10 182

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam

Jestem tu nowy, zobaczyłem ten wątek, że niby grupa wsparcia a pierwszy post zaczyna się od słów:

"Moi Drodzy co Wy na to ,żeby sie poznać ?"

I pomyślało mi się, że może warto by się spotkać w realu? Jestem z trójmiasta, chętnie bym wypił piwo czy sok z kimś kto też dostał po dupie za swoje oddanie i miłość. Czy takie spotkania się odbywają między Wami? Jeśli ktoś jest chętny to zapraszam na priv. Dość już mam tego betonu w głowie, pogadałbym z kimś kto przez podobne rzeczy przechodzi, byłoby to realne wsparcie, tak myślę.
Co Wy na to?

pozdrawiam
Tomasz

10 183

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Smallangel i tej znajomej udało sie odzyskać SMS? Bo radca prawny nie zagwarantowal mi ze uda sie nam zobaczyć te wykasowane wiadomości. Z góry dziękuje za odpowiedz.

10 184

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tak. Był to dowód do rozwodu.

10 185

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Niewiem- moja Droga, w każdej z nas to siedzi. Ja dziś wracałam autem do domu  i całą godzinę wyłam! Aż się na siebie wkurzyłam, bo tak nie może być, bo przecież prowadząc w takim stanie narażałam innych, niewinnych! Więc zatrzymałam się, wysiadłam, kopnęłam w oponę kilka razy, porzucałam kamieniami, krzyczałam (na szczęście to był las) i kurka, jak ręką odjął póki co wink Musiałam się wyżyć. Umówiłam się na kawę z najzabawniejszym Kolegą, jakiego znam, pogadałam, ale powiedziałam mu, że dziś nie chcę mu płakać w rękaw, dziś chcę się pośmiać. I się pośmiałam, autentycznie! Sama siebie nie poznawałam. Ale upajałam się chwilą.
Teraz weszłam do domu i mówię sobie- dziś żadnych ckliwych numerów! Przeczytałam to
http://relacje-damsko-meskie.blogspot.com/2012/03/on-mnie-zostawi-jak-zapomniec.html

Głuptkowate, ale jakiś skutek odniosło. Skoro tyle cierpień mi przyniósł "mój kochany".... I się cieszę, bo na chwilę obecną mogłabym mu wykrzyczeć ZA PÓŹNO! I się upajam tą chwilą, bo jutro może być zupełnie inaczej....

Wmówcie sobie, chociaż na chwilę, że tak lepiej, że nawet gdyby wrócił, to może za pół roku znów by mu się odwidziało...? Każda chwila taka jest cenna, a później podobno jest ich coraz więcej wink

10 186

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
wierny_tomasz napisał/a:

Witam

Jestem tu nowy, zobaczyłem ten wątek, że niby grupa wsparcia a pierwszy post zaczyna się od słów:

"Moi Drodzy co Wy na to ,żeby sie poznać ?"

I pomyślało mi się, że może warto by się spotkać w realu? Jestem z trójmiasta, chętnie bym wypił piwo czy sok z kimś kto też dostał po dupie za swoje oddanie i miłość. Czy takie spotkania się odbywają między Wami? Jeśli ktoś jest chętny to zapraszam na priv. Dość już mam tego betonu w głowie, pogadałbym z kimś kto przez podobne rzeczy przechodzi, byłoby to realne wsparcie, tak myślę.
Co Wy na to?

pozdrawiam
Tomasz

Do Trójmiasta mam rzut beretem, chętnie wyjdę na jakieś piwko, żeby oderwać się od moich spranych myśli. Napisałam na e-mail do Ciebie. smile

10 187

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam!
Widzę, że dobrze trafiłam, jak zwykle o rozstaniu będzie. Tak więc zostałam porzucona przez chłopaka 8 miesięcy temu, a dokładnie wymieniona na młodszy model (3 lata młodszy), po spędzeniu razem 4,5 roku (ostatnie pół roku mieszkając razem).  Musiałam się wyprowadzić z naszego mieszkania, ale w między czasie mieszkaliśmy razem jeszcze tydzień. Wtedy nagle w nim się coś zmieniło i chodził za mna jak piesek, ,wpatrywal się we mnie jak w obrazek, robił dla mnie rzeczy których nie robil będąc ze mna w związku. Nie jesteśmy już razem od 8 miesiecy, on od 2 miesiecy jest z tą nowa dziewczyną.
Ostatnio na imprezie urodzinowej jego dziewczyny była moja przyjaciółka, ktora troszkę sie upiła i powiedziala mu prare rzeczy do słuchu a ten skitowal to tak, że wie iż źle zrobił zrywając ze mna itp. Spotkalismy sie przypadkiem miesiac temu i od tego czasu zaczał pisać do mnie sms'y, gdzie flirtuje ze mną i bardzo sie intersuje moim zyciem. Potem znowu przypadkiem sie spotkalismy na ulicy to usmiechał się cały czas i gadal ze mna jak najęty. Nawet zaprosil mnie na swój mecz, zebym przyszła zobaczyc jak gra, i poszlam ale okazało się, że tam jest jego dziewczyna.Najelepsze, ze w obecnosci swojej nowej dziewczyny zapytał mnie czy jestem z niego dumna bo wygrali mecz...halooo chyba mu się dziewczyny pomyliły!!! i co najlepsze, wysyłał mi jakoś tydzien temu zdjęcie swojej gołej klaty umiesnionej!

jak ja mam o nim zapomniec i nie robić sobie nadzieji skoro tak się to wszystko dzieje! jest już dobrze, ale przychodzi taki dzień jak dzisiaj i wszystko szlag trafia totalnie! jeszcze spotykamy się przypadkiem na miescie, 2x w ciagu 4 dni, a nigdy tak nie było? dajcie mi kopa i siłe, żeby przestac miec nadziję!

10 188

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
black.jane napisał/a:

Witam!
Widzę, że dobrze trafiłam, jak zwykle o rozstaniu będzie. Tak więc zostałam porzucona przez chłopaka 8 miesięcy temu, a dokładnie wymieniona na młodszy model (3 lata młodszy), po spędzeniu razem 4,5 roku (ostatnie pół roku mieszkając razem).  Musiałam się wyprowadzić z naszego mieszkania, ale w między czasie mieszkaliśmy razem jeszcze tydzień. Wtedy nagle w nim się coś zmieniło i chodził za mna jak piesek, ,wpatrywal się we mnie jak w obrazek, robił dla mnie rzeczy których nie robil będąc ze mna w związku. Nie jesteśmy już razem od 8 miesiecy, on od 2 miesiecy jest z tą nowa dziewczyną.
Ostatnio na imprezie urodzinowej jego dziewczyny była moja przyjaciółka, ktora troszkę sie upiła i powiedziala mu prare rzeczy do słuchu a ten skitowal to tak, że wie iż źle zrobił zrywając ze mna itp. Spotkalismy sie przypadkiem miesiac temu i od tego czasu zaczał pisać do mnie sms'y, gdzie flirtuje ze mną i bardzo sie intersuje moim zyciem. Potem znowu przypadkiem sie spotkalismy na ulicy to usmiechał się cały czas i gadal ze mna jak najęty. Nawet zaprosil mnie na swój mecz, zebym przyszła zobaczyc jak gra, i poszlam ale okazało się, że tam jest jego dziewczyna.Najelepsze, ze w obecnosci swojej nowej dziewczyny zapytał mnie czy jestem z niego dumna bo wygrali mecz...halooo chyba mu się dziewczyny pomyliły!!! i co najlepsze, wysyłał mi jakoś tydzien temu zdjęcie swojej gołej klaty umiesnionej!

jak ja mam o nim zapomniec i nie robić sobie nadzieji skoro tak się to wszystko dzieje! jest już dobrze, ale przychodzi taki dzień jak dzisiaj i wszystko szlag trafia totalnie! jeszcze spotykamy się przypadkiem na miescie, 2x w ciagu 4 dni, a nigdy tak nie było? dajcie mi kopa i siłe, żeby przestac miec nadziję!

Witam w klubie porzuconych/wymienionych na nowszy model, nie koniecznie lepszy;p Widze ze u Ciebie to były prowadzi jakies gierki;/ z tego co widze to ciagnie go do Ciebie. Myślę że z nią jest bo to odskocznia, coś nowego co najprawdopodobniej rzuci bez mrugnięcia okiem ;p U mnie jest tak ze on sie w ogole nie odzywa - najwyraźniej jest mu z nią dobrze. Twój to przynajmniej poczekał te pół roku zeby zacząć być z kimś innym, tzn że nie byłaś mu obojętna. Troche Ci zazdroszcze bo ja nie byłam az tak ważna skoro po 3 latach związku on sie związał ponownie po upływie niespełna tygodnia ;/ Na Twoim miejscu troszkę bym go pohamowała: raz że chce abyś była o niego zazdrosna, dwa ze otwiera sobie wyjście ewakuacyjne jak mu nie wyjdzie z tamtą ;( Chyba nie chcesz kogoś tak dwulicowego? Pozdrawiam tongue

Fragi20 bez Ciebie i Twoich złotych myśli nie damy rady ;p;p

10 189

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A tak w ogóle to od kilku dni mam ochote wejść na jego profil na fb ;/ musze z tym walczyć bo wytrzymałam już bez tego 2 tygodnie. A dzisiaj po 3 miesiącach znalazłam jego skarpetki schowane w szafie ;p o dziwo nie wyrzuciłam ich ;p

10 190

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Z_pozoru- wszystkie sobie jesteśmy potrzebne, w "kupie siła" smile

I każdy ma swoje antidotum na ból.. Przynajmniej jeden wieczór spokojniejszy..  Ale coś jeszcze mi pomogło. W agonii ciężko myśleć o negatywach byłego- wiem. Więc teraz, kiedy czuję chwilowo siłę, wzięłam kartkę i spisałam wszystko co mnie wkurzało, nawet najmniejsze pierdoły. Wypisałam, a kartka przyda się jak dopadnie mnie tęsknota. To już druga moja, pierwszą wyrzuciłam w chwili słabości, bo przecież jego wady też kocham..:(  Skoro nie chciał sam się mi obrzydzić, zachował kulturę (haha) to sama sobie go obrzydzę! smile

A to jak szybko byli wchodzą w nowy związek, to nie uzależniaj od siebie ! Myśl  w drugą stronę- skoro tak szybko wszedł w coś nowego, to znaczy, ze jest niestabilnym emocjonalnie dupkiem (kocham to określenie). Chciałabyś takiego chwiejnego przy sobie przez całe życie...?

10 191

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
z_pozoru_silna napisał/a:

A tak w ogóle to od kilku dni mam ochote wejść na jego profil na fb ;/ musze z tym walczyć bo wytrzymałam już bez tego 2 tygodnie. A dzisiaj po 3 miesiącach znalazłam jego skarpetki schowane w szafie ;p o dziwo nie wyrzuciłam ich ;p

ten facebook to zło, coraz częściej się przekonuję !! Chcesz jeść sól???

10 192

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie do końca masz mi czego zazdrościć...bo on jak zerwał ze mną to jeszcze się spotykaliśmy ale jak się okazało on z tamta również! I potrafił przyjść do mnie w WALENTYNKI z kwiatkami i tekstem 'zostań moją walentynką' a potem iść spotkać się z nią! Tak więc paranoja sad Jak wróciłam z wakacji to byłam w domu 1 dzień i sms od niego z pytaniem czy już wrócilam bo znajomi mówią mu to i tamto...dlatego ja kompletnie jestem czasem rozbita przez takie jego zachowanie! A jeszcze jeden fakt, że przepływ informacji na mój temat do niego jest iście szybki! Mój rozum po prostu nie ogarnia tego co on robi...

I może to źle zabrzmi, ale życzę Ci żeby Twój eks się do Ciebie nie odzywał bo będzie Ci o wiele łatwiej o tym wszystkim zapomnieć i ruszyć do przodu;) Moją odskocznią w tym momencie jest siłownia, gdzie wyciskam 7 poty, ale dzięki temu jestem szczęśliwie zmęczona, polecam bo pomaga! Dodatkowo obrany cel do którego dążę, to zmienieć swoje ciało na jeszcze lepsze, tak więc są tego plusy big_smile

10 193

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

,,A to jak szybko byli wchodzą w nowy związek, to nie uzależniaj od siebie ! Myśl  w drugą stronę- skoro tak szybko wszedł w coś nowego, to znaczy, ze jest niestabilnym emocjonalnie dupkiem (kocham to określenie). Chciałabyś takiego chwiejnego przy sobie przez całe życie...?,, taaaak fajne określenie takiego zespołu zachowań ;p rzeczywiście nie chciałabym tak niepewnego faceta u boku, no cóż przyznaje ze mogło być gorzej ;/ Trudno jest nie myśleć negatywnie o sobie w takiej sytuacji naprawde, wiele znaków zapytania co do niej i widywanie w co drugiej kobiecie własnie jej ;/ to juz paranoja w pociągu, autobusie, w pracy wszędzie widzę tą laskę...ehehe rozumiem ze jego wszędzie wypatrywć ale jej??porąbało mnie juz do końca...

I drugie moje taaak na sól i to cała beczka by sie przydała wink;) na fb powinna być taka opcja blokowania na całego tzn. wpisujesz a tam wyskakuje ze nie ma takiej osoby...mi by to w zupełności wystarcza;)
I trzecie tak ze w kupie siła, z drugiej strony po kilku wpisach Panów widać ze oni tez maja uczucia...przynajmniej niektórzy;p;p

Dziś rozmawiałam z kolegą ze on tez został zraniony przez kobietę którą kochał, podkreślam, bo musiał wyzdrowieć ponad rok zeby znów się zaangażować..udało mu w końcu ;p;p

Mam jedną wadę, uważam że właśnie czas jaki dają sobie faceci po rozstaniu jest wyznacznikiem ich miłości i zaangażowania tzn. mały czas, mała miłość-jej brak, mały czas na leczenie lub duży czas i wielkie zaangażowanie..eheheh

Frag20 polecasz jakiś dobry film wieczór w pojedynkę? tylko nie romantyczny bo oszaleje ;p;p

10 194

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
black.jane napisał/a:

Nie do końca masz mi czego zazdrościć...bo on jak zerwał ze mną to jeszcze się spotykaliśmy ale jak się okazało on z tamta również! I potrafił przyjść do mnie w WALENTYNKI z kwiatkami i tekstem 'zostań moją walentynką' a potem iść spotkać się z nią! Tak więc paranoja sad Jak wróciłam z wakacji to byłam w domu 1 dzień i sms od niego z pytaniem czy już wrócilam bo znajomi mówią mu to i tamto...dlatego ja kompletnie jestem czasem rozbita przez takie jego zachowanie! A jeszcze jeden fakt, że przepływ informacji na mój temat do niego jest iście szybki! Mój rozum po prostu nie ogarnia tego co on robi...

I może to źle zabrzmi, ale życzę Ci żeby Twój eks się do Ciebie nie odzywał bo będzie Ci o wiele łatwiej o tym wszystkim zapomnieć i ruszyć do przodu;) Moją odskocznią w tym momencie jest siłownia, gdzie wyciskam 7 poty, ale dzięki temu jestem szczęśliwie zmęczona, polecam bo pomaga! Dodatkowo obrany cel do którego dążę, to zmienieć swoje ciało na jeszcze lepsze, tak więc są tego plusy big_smile

Faktycznie ma tupet facet;/ niezłe ziółko, jak najdalej od niego, naprawdę nic dobrego z tego nie wyniknie. W końcu zdradzi Ciebie albo ją - nie wiesz przecież co on mówi jej? Gościu leci na dwa fronty i to nie ładnie.

Siłownię już przerobiłam i straciłam 6 kilo na wszystkim tym odreagowywaniem, z tym ze u mnie praca praca praca. Teraz juz mam wiecej czasu dla siebie i powoli brakuje mi tych ciężkich dni podczas których o niczym nie myślałam. I powtarzam jeszcze co wcześniej napisałam: zakupy Moje Drogie to jest to - lecz z umiarem wink

10 195

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja tam unikam kina, wszędzie się całują, happy end'y itp. Telewizor nie używany. smile Ale kolega polecił obejrzeć wszystkie częsci Piratów z Karaibów, jak powiedział "Zajmie Ci to tydzień, wtedy myśl o mnie, a i się pośmiejesz" smile Ale... Ten film też kojarzy mi się z byłym.. Więc niczego nie umiem polecić smile No ale ciężko, żeby nie skoro reklama "uspokajających tabletów" kojarzy mi się z nim, jak rozmawialiśmy, ze to niedopuszczalne, że nie tak bedziemy wychowywać nasze dzieci... Dzieci.. no tak, miało być na zawsze, doczekali końca... ;(

Ja tam teraz oglądam Spadkobierców nałogowo- on nie lubiał, a teraz mogę to sobie robić dniami i nocami big_smile
I śpię w rozpuszczonych włosach (on nie lubiał bo strasznie wypadają i rano miał "kłaczka", i palę przed komputerem, a nie w łazience i chodzę na kawki i upijam się i nocuję nie w domu... Ehh.. w takim przypływie siły można wiele dobrego dostrzec wink Zapisuję, co by później wracać do tych postów smile

10 196

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Widzisz jednak istnieją pozytywy tego wszystkiego. A propos włosów dziwne zeby facet nie lubił rozpuszczonych włosów zwłaszcza w łóżku - ale różni są ludzie ;p Ja z kolei mogę poflirtować z innymi, zauważyłam ze też szczerze się usmiecham do innych, wczesniej mniej jakby ;p i jeszcze jedno doszłam dopiero do wniosku ze lepiej czuje sie w towarzystwie mężczyzn niz kobiet, wczesniej tego nie widziałam bo sie ograniczałam ;p A jak pozytywy muszą być ;p w ogole mowią mi ze sie zmieniłam na lepsze ;p

10 197

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Co do włosów ciężko mi powiedzieć jak jest, bo niestety nie mam porównania.
Co do towarzystwa mężczyzn- masz 100% racji.  W związku unikałam nawet kawek z kolegami, bo wiadomo, fason, nie chciałam dawać powodów do złości, choć powtarzał, ze nie ma nic przeciwko. A teraz umawiam się z kolegami ze studiów, starych znajomych odkurzyłam płci męskiej i jest naprawdę miło. Lepiej mi się nawet zwierzyć koledze, niż kobiecie, nie wiem z czego to wynika. Większa swoboda rozmowy i nie zwracają uwagi czy kolor torebki pasuje do butów, ważne, że jest "ładnie" smile

10 198

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Piwo dla tej Pani i dla Panów (tych z lepszej półki) za szczerość i swobodę ;p Ja już lecę bo jutro do pracy ;/ Dobrej i spokojnej nocy smile

10 199

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Zauważyłam, że ludzie ciągle mi powtarzają że od zerwania promienieję, odżyłam i rzeczywiście robię tyle rzeczy, których wcześniej nie miałam okazji robić z eks albo bez niego... bo nie wypada, źle to wygląda itp., a teraz tak jak mówicie dziewczyny, uśmiechacie się do ludzi, zauważacie innych wink takie coś odmienia człowieka i jest w tym dość dużo pozytywów wink

tylko, że jeśli chodzi o sprawy damsko-męskie, to ja nawet nie daje się poznać facetowi tylko na dzień dobry kop w tyłek, ktoś mnie gdzieś zaprosi a ja już się zastanawiam jak się wywinąć, mam straszną blokadę ;/

10 200 Ostatnio edytowany przez Black Angelica (2013-08-20 23:56:47)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Jeden dzień mnie nie było, a tu tyle postów, i widzę, że optymizm też się wkradł smile Nie wiem, od czego zacząć nadrabianie zaległości, więc napiszę może o sobie.

Fragi, widzę, że mamy podobnie. Też nie mogłam wczoraj zasnąć chyba od 2 do 5... Wstałam niewyspana, zdołowana... Tym razem nie pomógł makijaż, czułam, że ten dzień, będzie stracony, ale... nie był! Spotkałam się z przyjacielem, na początku w ogóle niechętna do rozmowy, potem oczywiście przez cały czas opowiadałam o moim eks, mój przyjaciel miał łzy w oczach w pewnym momencie (on mnie nadal kocha, kiedyś "kręciliśmy", ale ja nie potrafiłam go pokochać...), a gdy mówiłam o tym, że chciałabym dostać szansę, żeby naprawić mój związek z eks, stwierdził, że dostanę, ale nie szukam tam, gdzie trzeba i odszedł, pożegnaliśmy się jeszcze.

Co ja poradzę na to, że kocham tego, którego kocham? Nie chcę szukać szansy gdzie indziej, nie chcę zmieniać się dla innego faceta, chcę zmienić się dla tego, którego kocham.

Później załatwiłam sprawę urzędową, potem do domu, potem znów na miasto celem dowiedzenia się, czy reklamacja butów została uznana i wyboru innych, już wybrałam, ale wezmę jutro, bo a nuż jakieś lepsze przyjdą w dostawie. Potem zaś nieoczekiwanie spotkałam kolegę z dawnej pracy - takiego, który zawsze wywoływał na mojej twarzy uśmiech i choć dziś kolega sam był zdołowany swoim życiem, to rozmawiało nam się miło, posiedzieliśmy na ławce, wypaliliśmy kilka papierosów i porozmawialiśmy o starych i nowych czasach. Powiem Wam, że to dało mi kopa, jakoś tak po prostu. Takie chwile są cenne.

I powiem Wam też, że zawsze warto ładnie wyglądać, zrobić ten makijaż, włosy, ubrać się najlepiej, jak tylko można - codziennie. Tyle chyba możemy dla siebie zrobić, prawda? smile  Nie wiem, w jakiej wielkości miastach mieszkacie, ale ja w takim, w którym zawsze mogę spotkać kogoś znajomego na ulicy - i właśnie dlatego warto dobrze wyglądać, bo i lepiej będzie nam się rozmawiało z ludźmi. Przynajmniej ja tak mam, jestem bardziej pewna siebie, gdy dobrze wyglądam.

Aha, spotkałam też przypadkiem innego kolegę, porozmawialiśmy chwilkę, ale też uraczył mnie swoim fajnym uśmiechem, co dodało mi otuchy. Bardzo cenię w ludziach uśmiech, ale taki "zaraźliwy".

Potem wybrałam się na zakupy do galerii handlowej, niestety wracając, załapałam doła, a dotarłszy do domu, musiałam go wypłakać przy specjalnie w tym celu odpalonym utworze "Już bez ciebie" Bajm - znacie? Piękny, oddaje dokładnie to, co czuję... Mój dzisiejszy dół był jednak głębszy, głębiej nazwany, a mianowicie, wiem, że muszę "ruszyć z kopyta" z karierą zawodową i wiem, że stać mnie na wiele, ale co mi z tej kariery, co z tego, że możliwe, iż spełnię swoje marzenia i będę w całkiem innym miejscu niż teraz, jeśli te chwile spędzone z nim będą do mnie wracać i nawet, jeśli osiągnę sukces, będę miała poczucie, że pozwoliłam odejść największej miłości mojego życia? Ta myśl nigdy nie da mi spokoju, wszak moim priorytetem zawsze była miłość...

Wiecie jednak, że miałam w sobie tyle dyscypliny, aby nie siedzieć bezczynnie, ale upiec w końcu ciasto? Uparłam się, ze upiekę je dziś (wczoraj mi się nie udało), więc płakałam tylko trochę. I powiedziałam sobie - najpierw ciasto, potem forum. W końcu odpoczynek musi być, a na forum przesiedziałam już całe ostatnie 3 dni, dokładnie całe.

Z drugiej strony, czytając Wasze posty o tej nadziei, zapoczątkowane przeze mnie, pomyślałam sobie - a może miejmy tą nadzieję dalej? Mimo, że oni/one się nie odzywają - pomińmy ten fakt. Żyjmy dalej nadzieją, że wrócą, tak będzie łatwiej, bo możemy sobie spokojnie żyć, bez poczucia odrzucenia, bez wszystkich tych skorelowanych z tym poczuciem emocji, osiągać swoje cele, wiedząc, że i tak czeka nas szczęśliwe życie u ich boku. A po jakimś czasie może się okazać, że te cele tak nas zaabsorbują, iż nie będziemy chciały/chcieli ich powrotu (teraz tego nie zakładamy, ale kto wie, to może przyjść samo). Po prostu róbmy swoje wiedząc, że oni wrócą, więc możemy być spokojne/spokojni.

A może bredzę...?

10 201

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Aha, Fragi, nie płacz podczas jazdy! Absolutnie! Zdążysz się wypłakać. W każdej innej sytuacji, ale nie w czasie jazdy. Nie chcemy stracić koleżanki!

Co do spotkania - ja też chętnie spotkałabym się z Wami, forumowi współtowarzysze niedoli smile Skąd jesteście?

10 202

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Black Angelica napisał/a:

Z drugiej strony, czytając Wasze posty o tej nadziei, zapoczątkowane przeze mnie, pomyślałam sobie - a może miejmy tą nadzieję dalej? Mimo, że oni/one się nie odzywają - pomińmy ten fakt. Żyjmy dalej nadzieją, że wrócą, tak będzie łatwiej, bo możemy sobie spokojnie żyć, bez poczucia odrzucenia, bez wszystkich tych skorelowanych z tym poczuciem emocji, osiągać swoje cele, wiedząc, że i tak czeka nas szczęśliwe życie u ich boku. A po jakimś czasie może się okazać, że te cele tak nas zaabsorbują, iż nie będziemy chciały/chcieli ich powrotu (teraz tego nie zakładamy, ale kto wie, to może przyjść samo). Po prostu róbmy swoje wiedząc, że oni wrócą, więc możemy być spokojne/spokojni.

A może bredzę...?

Wiesz... Ja również chciałam tak to pojmować... Że będę żyła sobie z nadzieją, ze może za rok, za dwa.. Ze to nie jest tak, że mnie nie chciał.. po prostu na razie nie mozemy.. rozumiem Cię, ale nie wiem na ile jest to zdrowe dla nas.. bo kiedyś zderzymy się z rzeczywistością.. I czy nie będzie trudniej się zbierać..? NIe wiem. Nie mam fachowej wiedzy, te z Was, które chodzą do psychologa mogłyby uzyskać odpowiedź.
ja wolę sobie go "obrzydzić", wmówić sobie, ze go nie chcę w moim życiu. Choć to ciężej wykonać.. Gdy w moim przypadku zostawił mnie w fazie największego kochania sad Na początku roku miałam kryzys, wyszłam cało z niego, pokochałam jeszcze mocniej i lepiej i dostałam kooopa!

10 203

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Hej odnośnie spotkania to ja jestem z Bydgoszczy, ale to nie problem gdzieś tam dojechać czy Trójmiasto czy Poznań jak ktoś jest to od bdg nie tak daleko.

A odnośnie tych naszych spraw. Dziś się spotkałem z przyjaciółką z liceum ona po wysluchaniu mojej historii powiedziała mi tylko że ona nie jest warta Twojej miłości. Ona się teraz bawi z kimś innym Ciebie ma w tyłku.

Kurcze nie wiem co robić mam takie fale raz jest dobrze raz źle a najgorzej to wieczorami

Dobrej nocy wszsytkim smile

10 204

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Właściwie jest to tzw. mechanizm obronny niższego rzędu, czyli mniej dojrzały (jak rzecze spis treści ksiązki "Diagnoza psychoanalityczna", którą niedawno wypożyczyłam z biblioteki, a za którą mam zamiar się zabrać) ale czy my wszystkie / wszyscy jesteśmy dojrzali, skoro chcemy, żeby wrócili? Chyba nie...

W sumie to może wypowiem się, gdy wysnuję jakieś wnioski z tego, co mam zamiar przeczytać.

Ale jeśli wmawisz sobie, że go nie chcesz, to też zaprzeczasz sobie. Choć metoda ze spisaniem wad - dobra, swego czasu czytałam w internecie porady coacha - specjalisty od tematyki odkochania, który radził właśnie skupiać się na wadach byłego partnera i wyolbrzmiać je do granic możliwości. Tylko, ze u mnie to chyba nie zadziała, już to wiem, bilans robiłam w głowie i wciąż widzę więcej zalet, choć dużo rzeczy mi w nim przeszkadzało. Fundamentalne kryteria jednak spełnia, więc w moim przypadku to nie zadziała.

10 205

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Figo i Black- posłałam maile wink

Posty [ 10 141 do 10 205 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 155 156 157 158 159 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026