netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 555 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 153 154 155 156 157 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 011 do 10 075 z 14 840 ]

10 011

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
misiek666 napisał/a:

porzucona85 pisz tutaj tego sms big_smile to ci odpowiemy wink

Miesiek: Nieeee... tongue
Powtarzam sobie, że zmarnowałam na niego już tyle czasu, że teraz szkoda nawet minuty na pisanie do niego smsa.

Chociaż on dzisiaj strasznie mi chodzi po głowie sad Za chwilę idę do babci na obiadek to może chociaż na chwilę się od tego oderwę i przestanę myśleć.

10 012

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

tak sobie mysle.. jak patrze choćby na fb to większośc znajomych juz w związkach małżeńskich, dzieci mają bądź są w drodze.. przynajmneij raz w tygodniu sa jakieś zaręczyny, wiem że jakbym była dalej z moim facetem, to czekałabym na to, bo co do zaręczyn robił mi już aluzje.. ale planowalismy wspólna przyszłość, slub, dzieci..  a teraz jestem sama.. i może tak miało być? może własnie droga która teraz ide okaze sie lepsza? niż ta którą wybierają wszyscy moi znajomi? może właśnie mnie czeka teraz coś lepszego?

ale wiele bym dała żeby cofnąć czas.. niestety nie da sie, wiec musze żyć bez niego i nawet jakby sie obudził, nie dam mu szansy,
zastanawiam się czy poleciał do UK.. miał lecieć 5-6.08.. kolezanka widziała go dzień pozniej, a on sam nie wiem po co ale zarzekał sie ze napisze przed wyjazdem na sto procent.. i co? cisza.. po co rzuca tak słowa na wiatr.. mimo ze już nie jestesmy razem?
dziś jade na miasto i zaś bede sie rozgladac wszedzie czy przypadkiem nie idzie gdzieś bo znowu nie mam tej pewności że jego już tu nie ma i że zaraz na niego nie wpadne..
masakra jakaś.. i jak tu zyc spokojnie? Już raz na niego trafiłam.. nie ma co sie dziwić, mieszka w samym centrum miasta..
moi znajomi tez na niego wpadają..

10 013

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Pisanie wiadomości "w eter", do kogoś zaufanego pomaga. Ja jak chciałam mu nawrzucac, albo napisać, że tęsknie, albo zapytać co u niego, to pisałam do znajomej. I to działało. Już więcej nie chciałam do niego pisać i pytać o to, co już poszło "gdzieś tam"... Po prostu te myśli dawały spokój. Bo psychologicznie podchodząc gdzieś je wysłałaś, nie ma odpowiedzi. Więc nie chcesz tego robić znów. To działa naprawdę.

10 014

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

porzucona85 to nie tongue bez łaski no tongue jak ci chodzi po głowie to weź mu nogi połam big_smile i już nie będzie wink.

insomnia_91 rok urodzenia 91 ? Jeśli tak to kobieto spokojnie big_smile przyjdzie czas i na ciebie. Ja też miałem plany hah. A co mnie dobijało a teraz śmieszy że po pół roku znajomości zeswataliśmy jej koleżankę z moim kolegą i są małżeństwem już od 1,5 roku i są szczęśliwi. A ja z moją też chciałem ale uf udało mi się nie big_smile

10 015

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzięki Misiek. Czasem mam takie wyrzuty sumienia, że tutaj tak truję Wam głowę. Ale wiesz trudno komukolwiek zrozumieć to co przechodzę. Najgorsze chyba jest to, że nabawiłam się tej depresji, straciłam sens życia. Wiem, wiem głupie i może kiedyś sama puknę się w głowę, ale w tej chwili tak jest.

Co do zmiany psychologa, pomyśle nad tym bo postępów nie widzę. Wiem, że nie ma lekarstwa, wiele zależy ode mnie, ale mnie jakby teraz nie ma. Ja czyli moje życie. A jak ono wygląda? Tak, że rano nie mam siły wstać z łóżka, w przeciągu miesiąca trafiłam trzy razy do szpitala, w wieku 24 lat ze stresu miałam stan przedzawałowy. Tyle mi zostało z miłości. No i stany lękowe, boję się przyszłości. Po prostu. No bo przecież zawsze będę czuła jego brak. Za rok, za dwa, za trzy, robiąc coś fajnego będę myślała, że miałam zrobić to z nim, że mógłby teraz być.

Co mnie zaskoczyło. To stwierdzenie mojej Pani Psycholog. Że teraz szasta się określeniem uzależenia od miłości i kochania za bardzo, ale to nie zawsze o to chodzi. W moim przypadku bardziej nie umiem sobie poradzić ze stratą niż jest to kochaniem za bardzo. Nie kocham za bardzo, bo on nie był potworem, który mnie zdradzał, gnębił, poniżał, a ja przy nim trwałam. Po prostu tak jak żałoba. Czyli druga w przeciągu miesiąca.Nie wiem, nie przetrawiłam tej informacji jeszcze.

To jest w pewien sposób zabawne. To był mój pierwszy związek. W wieku 21 lat...nigdy nawet nie chodziłam na randki, co było zaskoczeniem dla wszystkich. Ale ja zawsze chciałam byc dla tej pierwszej (i ostatniej) miłości taka czysta...bez bagażu doświadczeń, bez przeszłości. Czekałam na to coś. Na to bum. No i je miałam. teraz zostałam bez mężczyzny, bez przyjaciela, bez najbliższej osoby. No i bez planów czy chociażby wizji przyszłości.

Tak, wiem jeszcze tyle przede mną, jeszcze nie raz się zakocham...ale ja się chcę właśnie raz zakochać. RAZ i ostatni. Nigdy nie bawiło mnie szukanie, jakieś krótkotrwałe związki. Ja nwet nie byłam na randkach, zawsze odmawiał, bo zawsze czułam, że to nie to.

Ach, przepraszam.

10 016

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
misiek666 napisał/a:

porzucona85 to nie tongue bez łaski no tongue jak ci chodzi po głowie to weź mu nogi połam big_smile i już nie będzie wink.

insomnia_91 rok urodzenia 91 ? Jeśli tak to kobieto spokojnie big_smile przyjdzie czas i na ciebie. Ja też miałem plany hah. A co mnie dobijało a teraz śmieszy że po pół roku znajomości zeswataliśmy jej koleżankę z moim kolegą i są małżeństwem już od 1,5 roku i są szczęśliwi. A ja z moją też chciałem ale uf udało mi się nie big_smile

owszem 91;)
przyjdzie przyjdzie.. ale ja nie chce przypadkowych znajomości, nie chce przypadkowego seksu, myślałam że to był ten jedyny i to z nim chciałam spędzić reszte życia.. wierze w to że prawdziwa miłośc jest tylko jedna na całe zycie.. niestety bede musiała zmienić myslenie teraz.. czasem mam wrazenie ze urodziłam sie z nieodpowiedniach czasach.. że te czasy które są teraz, `postępują za szybko` że ludzie sie nie szanuja, wręcz wykorzystują, nie ma prawdziwej miłości, nie można tak naprawde już ufać..

10 017

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dokładnie Insomnia,

Mam takie samo wrażenie, ja nie pasuję do tego świata. Coś podobnego napisałam w ostatnim poście. Dla mnie seks, intymność były zawsze tak ważne. Był pierwszą osobą, przy której się otworzyłam, przy które przeżyłam to wszystko.

Nie wiem czy można kochać kolejny raz.

10 018

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Czego zaś przeprasza niewiem1104.  Słuchaj a próbowałaś hipnozy ? Jednak twój stan jest naprawdę poważny. My Cię rozumiemy a bynajmniej ja. Sam na początku rozstania nie byłem jakimś mądrym człowiekiem jak teraz po tylu historiach i doradzaniu się ludzi. Sam bym popełnił jeden głupi błąd gdzie by mnie nie było tutaj ale jestem.

insomnia_91 ja już zmieniłem myślenie ale na związek nie liczę na najbliższe miesiące/lata. Chyba że dosłownie wpadnie mi w ramiona big_smile.

10 019 Ostatnio edytowany przez marteczka_ka1 (2013-08-13 18:57:22)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Czy zawsze trzeba szukać winy w tych, którzy zostali zdradzeni? Gdybym się nad tym zastanowiła to pewnie znalazłabym milion powodów...za mały biust, za mało perwersyjna, zbyt nerwowa, podejrzliwa, zazdrosna, za chuda, za gruba może?, nie ten tyłek, nie te włosy, nie te usta, nie ten seksapil, zbyt pewna siebie a może zahukana za bardzo....
Zawsze się coś znajdzie, ale co to za facet, który tkwi w związku z kobietą, która mu nie odpowiada??? Odwagi nie ma, żeby powiedzieć czego mu brakuje...Nie umie zaakceptować rzeczywistości??  "Jeśli masz problem z otoczeniem zacznij terapie od siebie".
Może one go nie chcą na stałe??? A może on nie chce ich...
I pewnie tak to jest, że oni wzajemnie nie chcą siebie...bo fajnie jest poczuć czasem ten dreszczyk seksu z nieznajomą, wyuzdaną, nieskrępowaną perwersyjną dz*w*ą!
Ja nie czuję się winna....i żadna z Was nie ma prawa nawet przez chwilę pomyśleć....TO PRZEZE MNIE....nie wolno!!!!

misek666: święta racja! Szmaciska z siebie robimy;/ Heh...

10 020

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

niewiem1104 ja uważam,że u Ciebie to wszystko jest jeszcze bardzo świeże. Wim jak cierpisz i jakie to okropne. Ja jestem już w takim stanie rok teraz jest trochę lepiej ale nadal ,,pływam,, Uzależniona jestem od człowieka, który okazał się zwykłym draniem którego kocham  ale teraz już się tak nie boję jak na początku. Jeżeli chodzi o Twojego męża to fakt może był dla Ciebie dobrym człowiekiem ale niestety nie był dorosły bo co zrobił kiedy TY cierpiałaś,kiedy się nie uśmiechałaś, wtedy go najbardziej potrzebowałaś no gdzie był... Ja też siebie za wszystko obwiniałam i nadal obwiniam podobnie jak Ty nawet za to że się nie uśmiechałam.
misiek666 podoba mi się sposób w jaki do tego wszystkiego podchodzisz.
Kiedy jestem z Wami na forum, kiedy czytam i dostrzegam, że są ludzie tacy jak ja to zaczynam wierzyć w to, że jestem normalna, że jestem zdrowa chociaż nadal nie rozumiem co się ze mną dzieje. Moje myśli to mi chyba głowę rozwalą.

10 021

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
marteczka_ka1 napisał/a:

Czy zawsze trzeba szukać winy w tych, którzy zostali zdradzeni? Gdybym się nad tym zastanowiła to pewnie znalazłabym milion powodów...za mały biust, za mało perwersyjna, zbyt nerwowa, podejrzliwa, zazdrosna, za chuda, za gruba może?, nie ten tyłek, nie te włosy, nie te usta, nie ten seksapil, zbyt pewna siebie a może zahukana za bardzo....
Zawsze się coś znajdzie, ale co to za facet, który tkwi w związku z kobietą, która mu nie odpowiada??? Odwagi nie ma, żeby powiedzieć czego mu brakuje...Nie umie zaakceptować rzeczywistości??  "Jeśli masz problem z otoczeniem zacznij terapie od siebie".
Może one go nie chcą na stałe??? A może on nie chce ich...
I pewnie tak to jest, że oni wzajemnie nie chcą siebie...bo fajnie jest poczuć czasem ten dreszczyk seksu z nieznajomą, wyuzdaną, nieskrępowaną perwersyjną dz*w*ą!
Ja nie czuję się winna....i żadna z Was nie ma prawa nawet przez chwilę pomyśleć....TO PRZEZE MNIE....nie wolno!!!!

Może nie zawsze ale z reguły taką taktykę stosują "niewinni" zdradzający i porzucający. Wmawianie winy partnerowi, że zdradził z jego winy, to jest czysta lobotomia umysłowa. Jest na tym forum wątek Fluffiego i tam ten aspekt został rozebrany do ostatniej śrubki i zaciekle niekiedy przedyskutowany.
Z drugiej strony im mniejsze mamy poczucie własnej wartości, tym większe jest wtedy biczowanie się i wmawianie sobie winy; tyle że w większości przyjmujemy "pokutną" postawę sprawcy z powodu wmówienia Nam czegoś niedokonanego - uzależnienie od partnera, wiedzie w tym swój prym.

10 022

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja to chyba na czole powinnam sobie wypisać MASOCHISTKA ! Mam za swoją głupotę. Usunęłam go ze znajomych, żeby nie widzieć niepotrzebnych rzeczy i co? I zalogowałam się na koncie mamy i zobaczyłam nową znajomą, która lajknęła wszystko co możliwe..! Wiem, dziecinada. Ale to mnie tak zakuło w sercu, ze nie moge się teraz ogarnąć. Siedzę i wraca wszystko co od tygodnia pięknie budowałam. No po prostu zajebista jestem! Sama na siebie jestem zła!

Może mnie ktoś kopnąć w dupę!?

10 023

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Ja to chyba na czole powinnam sobie wypisać MASOCHISTKA ! Mam za swoją głupotę. Usunęłam go ze znajomych, żeby nie widzieć niepotrzebnych rzeczy i co? I zalogowałam się na koncie mamy i zobaczyłam nową znajomą, która lajknęła wszystko co możliwe..! Wiem, dziecinada. Ale to mnie tak zakuło w sercu, ze nie moge się teraz ogarnąć. Siedzę i wraca wszystko co od tygodnia pięknie budowałam. No po prostu zajebista jestem! Sama na siebie jestem zła!

Może mnie ktoś kopnąć w dupę!?

Masochistka mało powiedziane....esh, jakie my głupie jesteśmy:P Ja kopnę Ciebie i poproszę żebyś mi oddała. Ty przynajmniej miałaś odwagę odejsć, ja nawet tego nie potrafię. Choć nigdy nie mów nigdy:) Pocierpisz dwa dni...
no i rada...niech go mama usunie ze znajomych!!!
Ze sprawdzaniem tych gnojków jest jak ze słodyczami, wiemy, że nam dupy od nich rosną a pałaszujemy jak oszalałe zwłaszcza w chwili smutku i rozpaczy co wywołuje jeszcze większą depresję jak przybieramy na wadze...no ale ja tu się nie oprzeć pokusie?
Zastanów się co chciałaś zobaczyć gdy tam wchodziłaś?


Może jest tu ktoś z Wrocławia??? Służę pogaduchami przy butelce wina:)!!! Wspólne wyjście i dowartościowanie siebie....:)

10 024

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Marteczka, ja niestety Pomorze ;(
Dziękuje za kopa, z chęcią Tobie również sprzedam.

Potrafiłam odejść? Mnie nikt o zdanie nie pytał, sam odszedł, i choć czuję, ze dobrze się stało, to dzisiejszy mój "wybryk" zepsuł to wszystko o co walczyłam z moim mózgiem, porażżżka !

No właśnie... Co chciałam zobaczyć?? Chyba naprawdę wbić sobie gwóźdź do trumny! A wydawałoby się, że już jakoś leci... nie lubię Dupka, tyle przez niego ryczałam, nie chcę go widzieć w moim życiu, ale inna baba to się wkurzam. Jak pies ogrodnika. Jesstem na siebie zła!

10 025 Ostatnio edytowany przez z_pozoru_silna (2013-08-13 22:04:24)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi20;p ja tez sie biczowałam. Codziennie sprawdzałam czy nie zmienił statusu, czy to juz oficjalne i czy rzeczywiscie plotki o nich to prawda..do momentu kiedy weszłam na fb i zobaczyłam jej zdjęcie na jego profilu z bardzo miłosnym podpisem. Kiedy to zobaczyłam a było to okolo 2 tygodni temu, ostatni, doszłam do wniosku ze robie sobie krzywde sprawdzając ,,co u niego". Zabolało jak cholera, ale teraz przynajmniej jak mi przychodzi to do głowy zeby zobaczyc to od frazu mi sie odechciewa bo wiem ze bedzie bolało, ze bede cierpiec. A po co mi to...jestem w takim stanie jest mi dobrze, i nie chce sobie tego psuć. Tobie tez radze zeby Twoja Mama skasowała i w ogole. Fragi20 nie rób tego i nie wchodz na jego profil;p bedzie to trudne ale wierze w Ciebie, wolisz aby Twój dzien minal z usmiechem czy we łzach po tym co mozesz zobaczyć, z własnej głupotki ;p
A  tak w ogóle, juz tyle nie mysle. Jednak wczoraj tylko raz go wspomniałam, wieczorem nic a nic az tu nagle kurcze sen, chyba symboliczny...juz taki mam talent ze, sny mam prorocze, tylko te charakterystyczne (jak przysnił mi sie on flirtujący z kobieta w czerwieni to kilka dni i po związku) teraz snił mi sie ze zaczynamy od nowa, ale ja mam watpliwość, jednak dwie rzeczy symboliczne: splecione z ogromna siła nasze dłonie i oddanie przez niego naszyjnika (który mu oddałam po rozstaniu) a który był dla mnie bardzo ważny bo od niego. Jednak nie załozylam go tylko schowałam do kieszeni ;p;pot taki typowy sen co?nie mam nadziei, i nie chce miec jednak obawiam sie ze cos nadciaga ;/ musiałam sie tym z Wami podzielić Moi Drodzy ;p Pozdrawiam
P.S. MISIEK666 jestes the best, naszym guru i przewodnikiem ;p;p

10 026

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Z pozoru silna- ja to wszystko wiem... naprawdę wiem, aż za dobrze... Dam z siebie wszystko by się opamiętać... MUSZĘ! Ale ja jak taki maniak- szukam, co mu lajknęła, co skomentowała.. Niby nic tam nie ma, ale historii w głowie mam 100 ;/

Co do snów- nauczyłam się mieć je w poważaniu. Śni mi się codziennie, ale odkąd po obudzeniu nie leżę pół godziny i nie analizuję snu, nie przypominam sobie na siłę jest lepiej. wink Wstaję, robię kawę i skupiam się na tym jak czajnik paruje, wiem bez sensu całkiem, ale przynajmniej sen się ulatnia, ja się otrzepuję i spijam kawkę już spokojniejsza...

Dzisiaj miałam dobry dzień i chyba za dobry.. Do momentu jak weszłam na jego profil.. Czyli jak ktoś tutaj pisał.. Że jak jest za dobrze, to się czeka na grom z jasnego nieba.. I się kurka doczekałam!

10 027 Ostatnio edytowany przez z_pozoru_silna (2013-08-13 22:41:20)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Z pozoru silna- ja to wszystko wiem... naprawdę wiem, aż za dobrze... Dam z siebie wszystko by się opamiętać... MUSZĘ! Ale ja jak taki maniak- szukam, co mu lajknęła, co skomentowała.. Niby nic tam nie ma, ale historii w głowie mam 100 ;/

Co do snów- nauczyłam się mieć je w poważaniu. Śni mi się codziennie, ale odkąd po obudzeniu nie leżę pół godziny i nie analizuję snu, nie przypominam sobie na siłę jest lepiej. wink Wstaję, robię kawę i skupiam się na tym jak czajnik paruje, wiem bez sensu całkiem, ale przynajmniej sen się ulatnia, ja się otrzepuję i spijam kawkę już spokojniejsza...

Dzisiaj miałam dobry dzień i chyba za dobry.. Do momentu jak weszłam na jego profil.. Czyli jak ktoś tutaj pisał.. Że jak jest za dobrze, to się czeka na grom z jasnego nieba.. I się kurka doczekałam!

Sny tez miałabym w poważaniu gdyby nic nie znaczyły i sie nie sprawdzały...
Fragi20 rzeczywiscie troche w Tobie masochistki ;p;p Ciesze sie ze to wszystko wiesz, jednak robisz swoje;p;p od dzis koniec wchodzenia na jego profil. Niech no ja tylko przeczytam ze weszłas ...;p taka propozycja ode mnie, za kazdym razem jak wejdzie któras z nas na profil byłego to zjada łyzeczke cynamonu lub soli, albo octu albo wrzuca do słoika 5-taka ;p;ptylko nie wiem jaka nagroda;/;/ pozdro ;p

10 028

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi 20 nie katuj się tym, że tam weszłaś. Ciekawość babska rzecz a tym bardziej w takich sytuacjach. Weszłaś i tyle i nigdy więcej tego nie rób. Jak już nie dasz rady to poproś żeby wszedł ktoś inny i tylko opowiedział i tak próbuj się z tego wycofać.
Kurde, że też my takie jesteśmy. Oni to mają w d...ie a te ich baby,żeby mogły to by do nas przychodziły żeby nam opowiadać jak im z nimi dobrze no ale biorąc takie wypielęgnowane przez nas cuda mogą się cieszyć.Potem ich zapuszczą i puszczą i tak trzymać, tak powinno być!

10 029 Ostatnio edytowany przez porzucona85 (2013-08-13 22:45:44)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi_20 i z pozoru_silna: Ja mam dziś podobnie... mój ex cały dzień chodzi mi po głowie i wciąż zastanawiam się czy aby na pewno ta "koleżanka" była tylko koleżanką, czy może już z nią jest skoro pojechała za nim z Czech aż do Londynu? Zastanawiam się czy mnie z nią nie zdradził kiedy jeszcze byliśmy razem bo zachowywał się bardzo dziwnie... i chociaż wiem, że nie ma już sensu rozpatrywanie tego co było to bardzo złe myśli chodzą mi po głowie. I ogólnie tak mi dzisiaj jakoś tak smutno i źle sad
Ps. Ja mojego ex-a wykasowałam z Facebooka. Żałuję tylko, że nie mam dostępu do konta tej francy bo wtedy na pewno wiele by się wyjaśniło ;/

Marteczka: Ja przez 5 lat mieszkałam we Wrocku, niestety jakiś miesiąc temu się wyprowadziłam sad

10 030

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
poczatek123 napisał/a:

Fragi 20 nie katuj się tym, że tam weszłaś. Ciekawość babska rzecz a tym bardziej w takich sytuacjach. Weszłaś i tyle i nigdy więcej tego nie rób. Jak już nie dasz rady to poproś żeby wszedł ktoś inny i tylko opowiedział i tak próbuj się z tego wycofać.
Kurde, że też my takie jesteśmy. Oni to mają w d...ie a te ich baby,żeby mogły to by do nas przychodziły żeby nam opowiadać jak im z nimi dobrze no ale biorąc takie wypielęgnowane przez nas cuda mogą się cieszyć.Potem ich zapuszczą i puszczą i tak trzymać, tak powinno być!

Co do tego ze one zapuszcza i puszcza to sie zgadzam w 101% ;p;p faceci męscy u jednej ,,kapcanieją" przy innej bywa i na odrwót. Ja znam 1 przypadek ;p;p

10 031

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:

Fragi_20 i z pozoru_silna: Ja mam dziś podobnie... mój ex cały dzień chodzi mi po głowie i wciąż zastanawiam się czy aby na pewno ta "koleżanka" była tylko koleżanką, czy może już z nią jest skoro pojechała za nim z Czech aż do Londynu? Zastanawiam się czy mnie z nią nie zdradził kiedy jeszcze byliśmy razem bo zachowywał się bardzo dziwnie... i chociaż wiem, że nie ma już sensu rozpatrywanie tego co było to bardzo złe myśli chodzą mi po głowie. I ogólnie tak mi dzisiaj jakoś tak smutno i źle sad
Ps. Ja mojego ex-a wykasowałam z Facebooka. Żałuję tylko, że nie mam dostępu do konta tej francy bo wtedy na pewno wiele by się wyjaśniło ;/

Marteczka: Ja przez 5 lat mieszkałam we Wrocku, niestety jakiś miesiąc temu się wyprowadziłam sad

Tego czy on z nią już kręcił wczesniej nie wiesz i sie prawdopodobnie nie dowiesz..tez mam, miałam watpliwości a jezeli by tak własnie było to kolejny powód i dowod na to ze na nas nie zasługiwali. Powiem szczerze ale moze zabolec ze jezeli tak daleko za nim pojechala to znaczy ze nie jest jej obojetny ;/ i jeszcze jedno, jak nie ta to inna by sie napatoczyła niestety.

10 032

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Czyli kilka kobiet- ten sam problem- fejsbuk głupi ! Matko, że też my się tak katujemy! Zamiast im pokazać gdzie ich miejsce.. Masakra..
I wieczór zesrany przez jednego osobnika, który MNIE NIE CHCE!

zpozoru silna- wyzwanie przyjęte, za każde wejście łyżeczka soli, może się oduczę szpieggowania i katowania bezsensownego. A nagroda? SATYSFAKCJA smile Myślę, że można z mózgiem wygrać. Przez tydzień mi się udawało, dziś dół, od jutra zaczynam od nowa batalię/

10 033 Ostatnio edytowany przez z_pozoru_silna (2013-08-13 22:58:14)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi2 no i to mi sie podoba...ja dałam rade to Ty tez mozesz;p;p łyżka soli jak najbardziej ;p trzymam za słowo..tylko bez oszustw Moja Droga ;p

10 034

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
marteczka_ka1 napisał/a:

Może jest tu ktoś z Wrocławia??? Służę pogaduchami przy butelce wina:)!!! Wspólne wyjście i dowartościowanie siebie....:)

Moje strony, trochę dalekie - 120 km - ale jednak. Często swego czasu tam bywałem służbowo i prywatnie u braci z KGP (KMP)

10 035

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie ma sensu oszukiwać samej siebie- a tymbardziej Was, bo to bez sensu... Muszę być ze sobą fair, inaczej nigdy nie wstanę.

10 036

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
z_pozoru_silna napisał/a:
porzucona85 napisał/a:

Fragi_20 i z pozoru_silna: Ja mam dziś podobnie... mój ex cały dzień chodzi mi po głowie i wciąż zastanawiam się czy aby na pewno ta "koleżanka" była tylko koleżanką, czy może już z nią jest skoro pojechała za nim z Czech aż do Londynu? Zastanawiam się czy mnie z nią nie zdradził kiedy jeszcze byliśmy razem bo zachowywał się bardzo dziwnie... i chociaż wiem, że nie ma już sensu rozpatrywanie tego co było to bardzo złe myśli chodzą mi po głowie. I ogólnie tak mi dzisiaj jakoś tak smutno i źle sad
Ps. Ja mojego ex-a wykasowałam z Facebooka. Żałuję tylko, że nie mam dostępu do konta tej francy bo wtedy na pewno wiele by się wyjaśniło ;/

Marteczka: Ja przez 5 lat mieszkałam we Wrocku, niestety jakiś miesiąc temu się wyprowadziłam sad

Tego czy on z nią już kręcił wczesniej nie wiesz i sie prawdopodobnie nie dowiesz..tez mam, miałam watpliwości a jezeli by tak własnie było to kolejny powód i dowod na to ze na nas nie zasługiwali. Powiem szczerze ale moze zabolec ze jezeli tak daleko za nim pojechala to znaczy ze nie jest jej obojetny ;/ i jeszcze jedno, jak nie ta to inna by sie napatoczyła niestety.

Z_pozoru_silna: No tak, ja nie mam wątpliwości co do tego, że on nie jest jej obojętny. Pytanie tylko co on czuje do niej? Jego oficjalna wersja jest taka, że ona jest tylko koleżanką i on nie jest z nią, bo ona go nie pociąga. Podczas naszej ostatniej rozmowy telefonicznej usłyszałam, że boi się samotności i tego, że już nigdy nikogo nie pozna. Więc... chyba nie byłby aż tak perfidny, żeby mnie okłamywać że boi się samotności kiedy tak naprawdę spotyka się z nią? A z drugiej strony coś musi/musiało być na rzeczy skoro ona pojechała za nim aż do Londynu, a w czasie naszego związku ukrywał przede mną smsy do niej...
Wiem, że teraz nie ma już sensu tego roztrząsać i zastanawiać się nad tym co było, jednak te myśli nie dają mi spokoju (zwłaszcza dzisiaj) i wracają ze wzmożoną siłą od czasu do czasu. Chyba wolałabym mieć pewność, że np. on mnie zdradził. To na pewno bardzo by zabolało ale przynajmniej nie musiałabym się zastanawiać i gdybać nad tym co się pomiędzy nimi wydarzyło a co nie wydarzyło....

A czy na mnie nie zasługiwał? Nie wiem sad Przez wiele lat był dla mnie dobry i byłam z nim naprawdę szczęśliwa. Znajomi i rodzina mówili mi, że rozkwitłam przy nim, on też zmienił się na korzyść - wydoroślał, stał się odpowiedzialny, planował naszą wspólną przyszłość itp.
Czasem kiedy jest lepiej myślę sobie: ok, nie to nie. Nie chcesz być ze mną to bez łaski... Wtedy myślę, że faktycznie na mnie nie zasługiwał. Czasem jednak przychodzą takie dni jak ten, kiedy siedzę przed monitorem i mam ochotę wyć bo w głowie milion myśli o tych naszych wspólnych planach na przyszłość, które miały być, a których już nie ma, i o tym jak kiedyś było nam dobrze.

Echhh... czasem jak się człowiek wygada to mu ulży smile


Bagsik: Ty na jednym z innych wątków - tym założonym przez Kiedysbylam - pisałeś o bilansie zysków i strat. Czy mógłbyś rozwinąć ten wątek?Czy można gdzieś o tym poczytać? Chciałabym zrobić coś takiego. Może to pomogłoby pogodzić mi się z rozstaniem? Zresztą, myślę że nam wszystkim pomogłaby taka lista smile

10 037

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
misiek666 napisał/a:

porzucona85 to nie tongue bez łaski no tongue jak ci chodzi po głowie to weź mu nogi połam big_smile i już nie będzie wink.

Misiek, uwierz mi, że chętnie bym to zrobiła... Przynajmniej w wyobraźni >;)

10 038

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

"Czasem kiedy jest lepiej myślę sobie: ok, nie to nie. Nie chcesz być ze mną to bez łaski... Wtedy myślę, że faktycznie na mnie nie zasługiwał. Czasem jednak przychodzą takie dni jak ten, kiedy siedzę przed monitorem i mam ochotę wyć bo w głowie milion myśli o tych naszych wspólnych planach na przyszłość, które miały być, a których już nie ma, i o tym jak kiedyś było nam dobrze. "

porzucona- No wypisz wymaluj moja postawa. Ja jak jest dobrze, to sobie myślę, że tego kwiatu pół światu, jak mnie nie chcesz, to won skąd przyszedłeś, ja będę szczęśliwa big_smile
A są takie dni jak wczorajszy i chyba dziś też to wraca, że dobre wspomnienia przebijają sie przez ten pancerz, który każdego dnia buduję, pozytywne emocje przyćmiewają moją złość i żal i najzwyczajniej w świecie chciałabym go przytulić... Walka na miecze między sercem, a rozumem... Ile jeszcze?

10 039

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzień dobry wszystkim!!!
Oby ten dzień był o niebo lepszy niż każdy poprzedni...tego życzę wam wszystkim i sobie tez...

10 040

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tobie również życzymy Słoneczka nad głową i w głowie wink
A dla tych, którzy biją się z myslami, czy odwiedzić profil byłego- mądre słowa:

"Zdarza się, że ?leczenie? trwa, a my nagle zaczynamy wracać do muzyki, która coś nam przypomina, czytać listy od niego, oglądać wspólne zdjęcia...

Katarzyna Miller: Jeśli wychodzi pani od dentysty i do zaplombowanego zęba zaczyna wciskać sobie zapałki, palce, żeby sprawdzić, czy a nuż tam jeszcze coś nie boli, to jaki może być tego efekt? Jak pani będzie sobie ciągle przypominać tylko chwile wspaniałości, to się pani od tego nie uwolni. Coś, co minęło, skończyło się, trzeba w którymś momencie puścić. Trzeba zaopiekować się sobą, mieć dla siebie czułość i zrozumienie. Jak się pani opiekuje kimś, kogo spotkało coś trudnego, bolesnego? Dobija go pani czy wyciąga rękę z ciepłą herbatą?"

Do mnie to przemówiło big_smile Obym wytrwała.. Bo ta sól też mnie nie przekonuje.. A dziś tak mi samotnie...

10 041

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewczyny,

Powiedzxie mi, czy tylko ja tak mam, czy Wy może też. Jak zajmę się czymś na chwilę (maksymalnie jest to kilka minut) to później te myśli uderzają jeszcze bardziej, tak jakby ze zdwojoną siłą? Jakby człowiek dostał obuchem w łeb?

Ja jeszcze jestem na tym etapie, że myślę o tym cały czas, tak naprawdę chyba nie ma minuty, żeby o tym wszystkim nie myśleć....

10 042

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Oczywiście, ze jest to normalne, przynajmniej ja tak mam. Siedzę i nie potrafię zrobić NIC, by on nie siedział na czubku mojego mózgu, co mnie potężnie wkurza!

Ale staram się,, by to były negatywne myśli o nim, skoro już muszę o nim, to przypominam sobie co mnie irytowało, czego nie polubiłam w nim. I wbrew pozorom, 2 tygodnie temu nie wyobrażałam sobie bez niego, to teraz coraz częściej nie wyobrażam sobie z nim... I uważałam, że bym moim idealnym partnerem ever, co również było błędne. Dostrzegam w nim tyle rzeczy, których jeszcze niedawno w ogóle nie widziałam. I chyba kochałam go takiego, jakim chciałam żeby był, a nie jego. Choć trudno się wygrzebać z takim natłokiem nieproszonych myśli.

10 043 Ostatnio edytowany przez niewiem1104 (2013-08-14 13:45:11)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

A czy też jesteś już na etapie, że ten związek, który był, ta bliskość, to wszystko piękne wydaje się takim absurdem, abstrakcją, którą wymyśliłaś?Niby wiesz, że był, ale przez to co się wydarzyło, aż trudno Ci uwierzyć, że tak było...jejku nie umiem tego opisać, ale to są dziwne odczucia...

10 044

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie
Myśli, myśli to okropne chyba wszystkie to mamy. Same je sobie podsuwamy a ponoć trzeba je zmieniać, odwracać - łatwo powiedzieć trudniej zrobić. Ja przez rok mam ciągle te myśli i czasem nawet łapię się na tym, że jeżeli one odejdą czego bardzo pragnę to czy będę potrafiła myśleć o czymś  innym.

10 045

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Te uczucia są nie do zdefiniowania. Często używam określenia MATRIX.. Nie umiem tego ubrać w słowa. Wiem,że był, że było dobrze, bo ja bardzo tego chciałam. Na wiele rzeczy się godziłam. Teraz go nie ma, zaakceptowałam. Teraz buduję siebie, tworzę sobie wspomnienia bez niego, wychodzę do ludzi, śmieję się, staram się robić tak, by moja nowa rzeczywistość była "lepsza" chociaż pozornie, niż ta, którą miałam przez ostatnie 4 lata...

I to wszystko wiem, ale nie umiem zaakceptować, że go nie ma w moim życiu (chociaż i tak bym nie chciała)- jakiś pierdzielony paradoks. Nie godzę się z tym, że nie mogę napisać do niego, że nie wiem co u niego, a już najgorsze z najgorszych, że teraz może przytulać i pieścić kogoś innego, nie mnie...

10 046

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tak to wszystko to jakiś paradoks. Mówimy, że nie możemy bez nich żyć a jednak żyjemy, wydaje nam się, że myślimy tylko o nich a jednak myślimy też o tym jak dalej żyć bez nich. I tak z dnia na dzień, z m-ca na m-c oby nie z roku na rok!!!.
Więc jak przerwać to błędne koło, jak zostawić za sobą i ruszyć do przodu po bagaż nowych doświadczeń.

10 047

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ostatnio z kumplem przegadałam pół nocy przy drinku- był w podobnej sytuacji do mojej. Czuł, że jest na samym dnie. Nie umiał konstruktywnie zacząć dnia. Przeżywał kolejne, z nadzieją, że minie. W końcu się przełamał. Spakował (choć to za duże określenie, wrzucił w bagażnik parę rzeczy) i pojechał do naszego wspólnego kumpla do Niemiec... Po prostu. Chciał do Włoch, ale fundusze nie pozwoliły tongue
I powiedział,że to był TEN krok, który oddzielił jego bycie z nią od nowej rzeczywistości. Że zrobił coś SAM i że się dało. Oczywiście samotna podróż mówił ciągnęła się bez końca, ale kiedy po weekendzie wrócił poczuł, że już wie, że to skończone, że teraz zaczyna się coś nowego. Wpadł w wir imprez, jak to określił "nie trzeźwiał". trwało to parę m-cy, a teraz? Teraz mieszka z dziewczyną, ma dobrą pracę, stabilność..

I ja właśnie czerpię z takich historii, bo widzę, że się da, że można zacząć od nowa, choć to mega trudne. Ale trzeba chcieć. Każdy inaczej przeżywa, innych rzeczy potrzebuje, by ukoić ból, choć troszkę złagodzić. Najważniejsze, by częściej widzieć w wyobraźni przyszłość BEZ NIEGO!!! niż przeszłość..
Sama mam więcej gorszych niż lepszych dni, ale te lepsze staram się wykorzystywać maksymalnie. I mam nadzieję, że tych gorszych będzie coraz mniej wink

10 048

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam;p Dobrze to ujełas Fragi20 MATRIX. Jakby to wszystko co przezyłysmy było jakas wyimaginowaną rzeczywistością, jakby te lata były opowiescia, w tym momencie troszke nierealną. Rzeczywiscie nie da sie opisac tego stanu ;/ brak mi jakichkolwiek słów. Dzis miotają mną wspomnienia, choc bez tego kłucia w serduchu ;p Pewnie sie ze mna zgodzicie jak napisze ze cos jest z tym swiatem nie tak skoro dwie baaardzo bliskie sobie osoby stają sie nagle obcymi ludzmi. Jakby nic ich nie łączylo..a przeciez laczyło emocjonalnie i cielesnie. Tak jakby ktos machnal czarodziejska rózczką i wszystko zepsuł. eheheh co za swiat. Nie moge pojąc. Na poczatku przyzekalismy sobie ze bedziemy utrzymywac kontakt bo dogadujemy sie, ze jestesmy wartościowymi i dorosłymi ludzmi. To było kiedyś, teraz nie mam ochoty nawet przebywac z nim w jednym pokoju, ale czasami mam ochote z nim porozmawiać o tym co sie stało, tak szczerze. No ale to tylko moje fantazje;p;p

10 049

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kurcze kochani zaś człowieka nie ma i zaś posty a jak jestem ich nie ma big_smile i zaś strona do nadrabiania wink oj oj.

marteczka_ka1 Wrocław hah mam złe wspomnienia big_smile

A tak spokojnie z tym guru być nie byłem i nie będę. Jestem za głupi xD. Po drugie ja w zasadzie jestem na etapie do którego wam daleko to pomogę co nie wink. Mi też pomogli to się odwdzięczę.
Ja wszystko rozkładam na proste czynniki i prosto pisze. Tak albo tak innej prawdy nie ma.

Co do fejsa oj nie wchodzić smile. Jesteście w takim stanie że nie ważne co by tam było to i tak sobie dopiszecie że to ta! Z tą się spotyka! To ta siksa! smile
Nawet gdy jest to ta siksa to nie warto psuć sobie dnia lub dni wchodząc tam. Was już nie ma na dzień dzisiejszy i lepiej dbać o siebie i swoją psychikę niż latać i szpiegować byłego. Nic to nie zmieni a tylko pogorszy. Wiem sam po sobie tongue. Lecz moje śledztwo pewne mnie tylko upewniło co i jak.

porzucona85 ja bym się nie oszukiwał tym że kobieta która rzuca dla faceta wszystko i jedzie z nim do Londynu o tak tylko dla koleżeństwa. Nie mają po 2 lata żeby się kolegować. Ja nie wierzę w przypadki. Wszystko ma swoje wytłumaczenie.
Nie nabieraj się na jego słowa. Teraz te słowa nic nie znaczą. Mówić sobie można. Taki samotny a koleżanka obok niego.

Swoją drogą wiedziecie ile piec w piekarniku nadziewaną paprykę big_smile ?

10 050 Ostatnio edytowany przez bags (2013-08-14 15:39:11)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:

Bagsik: Ty na jednym z innych wątków - tym założonym przez Kiedysbylam - pisałeś o bilansie zysków i strat. Czy mógłbyś rozwinąć ten wątek?Czy można gdzieś o tym poczytać? Chciałabym zrobić coś takiego. Może to pomogłoby pogodzić mi się z rozstaniem? Zresztą, myślę że nam wszystkim pomogłaby taka lista smile

bags napisał/a:
kiedysbylam napisał/a:

Bags... Ale ja nadal obstaje przy tym, ze to nie tak ze go nie znalam czy widzialam w nim kogos innego niz jest naprawde. przez ponad 5 lat chyba nie mozna udawac? to nie tak, ze zauroczylam sie przed slubem... wiec on nie byl zlym czlowiekiem, naprawde. widocznie tak jest, ze wszystko moze sie w zyciu zmienic, cos sie zmienilo, peklo, ze on sie zmienil w pewnym momencie i tak - teraz jest juz kims innym, nie znam go takiego, juz nie jest taki jaki byl.

On się nie zmienił od tak, na pstryknięcie palcami. On albo taki był a Ty tego nie widziałaś albo dobrze się z tym kamuflował. Ja np. dopiero niedawno rozwiązałem jedną z odstawionych dawniej "na bocznicę" zagadek, którą wydawało mi się, ze można ja pominąć. Ale jej braki były widoczne w zamiarach ułożenia w idealną całość mojej związkowej układanki.

Jeden Twój post i napisane dwie skrajne sprzeczności wykluczające się na wzajem, które są analogiczne do mnie i mojego stanu z perspektywy rocznego rozstania u mnie.
Teraz widzisz jego "dwa światy" "zatajonej" osobowości i również "dwa światy" Twojej wizji związku.
Robiłaś sobie na kartce solidny jego rachunek sumienia? Taki bilans zysków i strat? Zrób a sama się przekonasz jak zakłamany obraz jego masz przed oczyma i jak usilnie jego próbujesz usprawiedliwiać przed sobą i światem.

Nie wiem co tu za bardzo rozwijać. Wziąć kartkę - a nawet 2 - A4, podzielić pionowo na pół i rozpisać pozytywy (+) i negatywy(-), tzn. co dobrego na 1 a na 2 co złego Ty lub On wniósł do związku. Konfrontacja tego da Ci odpowiedź, czy warto wzdychać za tym co było a nad czym warto popracować z Twojej strony nad przyszłym związkiem a czego - na tej podstawie - unikać.

Podpowiedzi do tego daje zamieszczone na youtube kazanie ks. Pawlukiewicza o małżeństwie i 2 odc. śmiesznych anegdot z jego udziałem ( zresztą ze wszystkich 3 można się zdrowo pośmiać a i coś konkretnego znaleźć dla siebie) wink "Kochamy człowieka czy jego wyobrażenie" i na podstawie biilansu dojdziesz do pewnych wniosków.

10 051 Ostatnio edytowany przez bags (2013-08-14 15:50:08)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
misiek666 napisał/a:

Swoją drogą wiedziecie ile piec w piekarniku nadziewaną paprykę big_smile ?

Aż się zrobi miękka i zacznie marszczyć skórka. Ale to zależy jaką wkładałeś. Poszperaj w dziale kuchennym wink na głównej stronie forum.

Edit...
Am memoriam fejsa i innego skupiska ludzkości:
Czasami trzeba:
Zamknąć oczy, aby zobaczyć ...
Milczeć, by powiedzieć ...
Uciec, aby wrócić ...
Zgubić się, by znaleźć ...
Upaść, aby wstać ...
Przestać myśleć, by uświadomić sobie ...
Przestać szukać, aby znaleźć ...
Zatrzymać się, by kontynuować ...
Przestać szperać, by się nie dołować... !
O! i żyć "jutrem" i nie wracać do "wczoraj".

10 052

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
z_pozoru_silna napisał/a:

Witam;p Dobrze to ujełas Fragi20 MATRIX. Jakby to wszystko co przezyłysmy było jakas wyimaginowaną rzeczywistością, jakby te lata były opowiescia, w tym momencie troszke nierealną. Rzeczywiscie nie da sie opisac tego stanu ;/ brak mi jakichkolwiek słów. Dzis miotają mną wspomnienia, choc bez tego kłucia w serduchu ;p Pewnie sie ze mna zgodzicie jak napisze ze cos jest z tym swiatem nie tak skoro dwie baaardzo bliskie sobie osoby stają sie nagle obcymi ludzmi. Jakby nic ich nie łączylo..a przeciez laczyło emocjonalnie i cielesnie. Tak jakby ktos machnal czarodziejska rózczką i wszystko zepsuł. eheheh co za swiat. Nie moge pojąc. Na poczatku przyzekalismy sobie ze bedziemy utrzymywac kontakt bo dogadujemy sie, ze jestesmy wartościowymi i dorosłymi ludzmi. To było kiedyś, teraz nie mam ochoty nawet przebywac z nim w jednym pokoju, ale czasami mam ochote z nim porozmawiać o tym co sie stało, tak szczerze. No ale to tylko moje fantazje;p;p

Skoro pod wszystkim co piszesz mogę się podpisać obiema rękoma, to śmiem twierdzić, że jeszcze nie oszalałam tongue

No tak- a dwie najbliższe osoby stają się obcymi.. już kilka razy o tym pisałam... W mojej główce się to nie mieści. Ja myślałam (naiwna), że miłość, oddaję się człowiekowi i z nim jestem. A tu klops. "Na dobre i na złe"... Ale się przeliczyłam. I trafiając tutaj zauważam jak mało dla niektórych ludzi znaczy chociażby instytucja małżeństwa, do niczego nie zobowiązuje... Ehhh...

10 053

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi20 pogratuluj sobie bo nie jest tak źle. Ja to dopiero jestem naiwna, a ślepa to byłam od samego początku i tak mi zostało.
Dla mnie małżeństwo(ślub Konkordatowy - jak to brzmi)to świętość, coś co się zdarzyło i nie można tego zmienić.Mówiąc <tak< ślubuje się miłość tej drugiej osobie ale czy ona tego naprawdę chce, czy jest tego warta. Bez względu na to ile mieliśmy czasu na to aby poznać tą drugą osobę zanim powiemy TAK to i tak na końcu się okazuje, że to pomyłka, że jesteśmy dla siebie oby nieznajomi. Dziś wiem albo mi się tylko tak wydaje ale mój pan przez ostanie dwa lata zmienił się bardzo, do tego stopnia, że zastanawiałam się czasem co się dzieje, że jest taki zupełnie inny.A może faktycznie taki był tylko dopiero wtedy to pokazał to swoje drugie dno.
Dziś myśli ze mą strasznie wirują. Kurde i koszenie trawnika niewiele pomogło. Tam dopiero myśli miały pole do popisu. Tak mi łeb napieprzały, że kosiarkę zagłuszyły. Zobaczcie jakie to dziwne. Kiedy byliśmy razem to ja trawę kosiłam bo pan był stworzony do wyższych celów, a kiedy go tu nie ma dzisiaj cały trawnik ze mną kosił. Tego właśnie nie rozumiem skoro wtedy był mi przy koszeniu niepotrzebny to tym bardziej po cholerę mi dzisiaj!!! Myślałam, że kosiarka wyciszy emocje, że przestanie gnieść w klacie. Niestety ciągle to samo.

10 054

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi20 pogratuluj sobie bo nie jest tak źle. Ja to dopiero jestem naiwna, a ślepa to byłam od samego początku i tak mi zostało.
Dla mnie małżeństwo(ślub Konkordatowy - jak to brzmi)to świętość, coś co się zdarzyło i nie można tego zmienić.Mówiąc <tak< ślubuje się miłość tej drugiej osobie ale czy ona tego naprawdę chce, czy jest tego warta. Bez względu na to ile mieliśmy czasu na to aby poznać tą drugą osobę zanim powiemy TAK to i tak na końcu się okazuje, że to pomyłka, że jesteśmy dla siebie oby nieznajomi. Dziś wiem albo mi się tylko tak wydaje ale mój pan przez ostanie dwa lata zmienił się bardzo, do tego stopnia, że zastanawiałam się czasem co się dzieje, że jest taki zupełnie inny.A może faktycznie taki był tylko dopiero wtedy to pokazał to swoje drugie dno.
Dziś myśli ze mą strasznie wirują. Kurde i koszenie trawnika niewiele pomogło. Tam dopiero myśli miały pole do popisu. Tak mi łeb napieprzały, że kosiarkę zagłuszyły. Zobaczcie jakie to dziwne. Kiedy byliśmy razem to ja trawę kosiłam bo pan był stworzony do wyższych celów, a kiedy go tu nie ma dzisiaj cały trawnik ze mną kosił. Tego właśnie nie rozumiem skoro wtedy był mi przy koszeniu niepotrzebny to tym bardziej po cholerę mi dzisiaj!!! Myślałam, że kosiarka wyciszy emocje, że przestanie gnieść w klacie. Niestety ciągle to samo.

10 055

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Poczatek- jeszcze nie ma czego gratulować, bo większość dnia mój były "towarzyszy" mi w głowie. Nic nie zrobię sama, nie myśląc o nim.. Jestem ciekawa ile jescze zamierza tam siedzieć... Chcę sie już uwolnić.. raz na zawsze.. Ale wiem, że to długa drooga... No ale cóż.. OBY było już tylko lepiej.

Wszystkie tu jesteśmy silne i wstaniemy szybciutko, mądrzejsze i z czasem ze wspanialszymi mężczyznami u boku! smile A co, niech powieje optymizmem smile

10 056

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie!
jetem mlodym meszczyzna (27l), w zwiazku z partnerka pozniej zona jestem od 7 lat. mielismy wzlty i upadki emocjonalne jak chyba kazdy zwiazek... zycie zmusilo mnie do tego ze musialem wyjechac do pracy (w Polsce) ponad 300 km od miejsca poprzedniego zamieszkania. pracowalem tu 2 mc wynajalem mieszkanie poznalem nowych ludzi kol i kolez. Sprowadzilem do siebie zone i dwu letniego synka. Z biegiem czasu poznalem ja z moimi znajomymi i mielismy bardzo zgrana grupe znajomych(2 meszczyzn i 3 kobiety). Spedzalismy w swoim gronie bardzo duzo czasu... chyba za duzo. moja zona potajemnie pisala z moim ''kolega'' do siebie wiadomosci na fb. Z poczatku to byly normalne rozmowy o zyciu itp, pozniej zaczelo to isc w zlym kierunku. Moja zona za bardzo otworzyla sie przed nim i zaczela sie rozmowa o potajemnych spotkaniach i ze teskni za ich rozmowami i za nim. podkreslam ze on podchodzil z dystansem do tego wszystkiego... po jakims czasie napisala mu ze sie w nim zakochala... i ze czeka na jego reakcje i czy chce sie potajemnie spotykac. Facet po rozstaniu z poprzednia partnerka ktora bardzo kochal i kocha nadal nie chcial brnac w to dalej i mi wszysto opowiedzial i pokazal. MAM ROZDARTE SERCE BO ZONA ZAPRZECZA ZE POIEDZIALA ZE GO NIE POKOCHALA ZE TYLKO JAKO PRZYJACIELA.. Nie wiem co dalej robic ze swoim malzenstwem dlatego ze to ukrywla przedemna. tym bardziej ze jak sie o tym dowiedzialem to nie chciala ze mna o tym wcale rozmawiac i zaprzeczyla wszystkiemu usuwajac cala historie rozmowy z tym ''kolega''. moze ktos doradzi i pomoze bardziej starzem dowiadczony.prosze

10 057

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

bolijakcholera bardzo fajny kolega. fajnie ze powoedzial. szkoda ze tak pozno ale i rak niezle. zona musiala sie zdziwic.
nie podejmuj pochopnie zadnych decyzji. nie daj sobie wmawiac tylko wytlumaczec. mow ze wiesz i tego sie trzymaj i popatrz na zachowanie zony. co bedzi dzialo sie dalwj. do niczego nie doszlo czego nie mizna by bylo wybaczyc ale zaufanie podkopane bardzo. patrz i mysl

10 058

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Rozmowa, rozmowa, rozmowa. to co zrobila jest wybaczalne,pod warunkiem, ze zacznie z Tobą szczerze rozmawiać.. Każdy zasługuje na drugą szansę, ale przy jej ciągłym wypieraniu się... No nie wiem, ciężko..

Poproś ją o szczerość na sam początek, inaczej nie zaczynaj rozmowy, bo w końcu zaczniesz wierzyć w jej kłamstwa..
Ale to tylko postronne rady, decyzję musisz podjąć Ty.

My tu zawsze wesprzemy i pomożemy, ale decyzji nie podejmiemy.

10 059 Ostatnio edytowany przez bags (2013-08-14 22:29:46)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bolijakcholera napisał/a:

Witajcie!
jetem mlodym meszczyzna (27l), w zwiazku z partnerka pozniej zona jestem od 7 lat. mielismy wzlty i upadki emocjonalne jak chyba kazdy zwiazek... zycie zmusilo mnie do tego ze musialem wyjechac do pracy (w Polsce) ponad 300 km od miejsca poprzedniego zamieszkania. pracowalem tu 2 mc wynajalem mieszkanie poznalem nowych ludzi kol i kolez. Sprowadzilem do siebie zone i dwu letniego synka. Z biegiem czasu poznalem ja z moimi znajomymi i mielismy bardzo zgrana grupe znajomych(2 meszczyzn i 3 kobiety). Spedzalismy w swoim gronie bardzo duzo czasu... chyba za duzo. moja zona potajemnie pisala z moim ''kolega'' do siebie wiadomosci na fb. Z poczatku to byly normalne rozmowy o zyciu itp, pozniej zaczelo to isc w zlym kierunku. Moja zona za bardzo otworzyla sie przed nim i zaczela sie rozmowa o potajemnych spotkaniach i ze teskni za ich rozmowami i za nim. podkreslam ze on podchodzil z dystansem do tego wszystkiego... po jakims czasie napisala mu ze sie w nim zakochala... i ze czeka na jego reakcje i czy chce sie potajemnie spotykac. Facet po rozstaniu z poprzednia partnerka ktora bardzo kochal i kocha nadal nie chcial brnac w to dalej i mi wszysto opowiedzial i pokazal. MAM ROZDARTE SERCE BO ZONA ZAPRZECZA ZE POIEDZIALA ZE GO NIE POKOCHALA ZE TYLKO JAKO PRZYJACIELA.. Nie wiem co dalej robic ze swoim malzenstwem dlatego ze to ukrywla przedemna. tym bardziej ze jak sie o tym dowiedzialem to nie chciala ze mna o tym wcale rozmawiac i zaprzeczyla wszystkiemu usuwajac cala historie rozmowy z tym ''kolega''. moze ktos doradzi i pomoze bardziej starzem dowiadczony.prosze

Choć miłość można okazywać na wiele sposobów, słowa są często odbiciem stanu duszy. Bądź chętny do słuchania, nie skory do mówienia i nie skory do gniewu. Trudno jest okazać miłość, kiedy nie ma ku temu motywacji - a mocne słowa i rękoczyny to ich zaprzeczenie. Lecz prawdziwa miłość nie opiera się tylko na uczuciach, lecz na determinacji w okazywaniu życzliwości. Nawet jeśli nie ma za to nagrody. Jeśli w coś wkładasz czas, energię i pieniądze, to coś staje się dla Ciebie coraz ważniejsze. Nie zależy Ci na czymś w co nie inwestujesz. Jak można kochać kogoś, kto Cię nieustannie odrzuca?? Odpowiedź jest taka, ze nie możesz jego kochać, bo nie dasz jemu tego, czego sama nie masz.

"To, że Ciebie kocham zależy ode mnie, ale to jak Ciebie kocham zależy od Twojego zachowania" To niewerbalnie próbij przekazać partnerce.

Gdy rozjezdzaja sie wizje spojnosci zwiazku poprzez braki tego znaczacego czynnika trwalosci zwiazku jakim jest nie tylko seks, to moze trzeba partnera wziąć za "wszarz" usadzić i zacząć rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Nie pozwolić sobie wyjść, można się złościć, krzyczeć, płakać, ale rozmawiać bez owijania w bawelne - nie mylic z posciela. Niech to nie będzie - na poczatek - godzinna rozmowa przy butelce wina lub bardziej wyskokowych trunkach... po co od razu skakac na boki i utrudniac wyjscie partnerowi z domowych pieleszy, poprzez "rozrastajace sie poroze".
Niech trwa ona calymi dniami, miesiacami a nawet latami, bo jakos to trzeba na wzor zakonczenia jak w seksmisji zbudować od podstaw. Potrzeba nawet ta wyzszego rzedu zaspokojenia potrzeb jest w koncu matka wynalazku. Po cos bylo w koncu rozdawane przez tego siwego Pana u gory stosowne "oprogramowanie" do tego czterordzeniowego procesora, ktory kazdy z Nas nosi pod czuprynka, zwane nie inaczej jak wlasnie rozmowa.
Zamiast wysylania jej sygnalow po indiansku dymkiem, morsem czy Brailem, ze Ci to jej zachowanie "nie pasi", jest passe zamiast trendy, to usiądź i pogadaj w 4 oczy z nią, wykladajac bez pardonu kawe na lawe.

Czegoś takiego jak własnie ROZMOWA uczą Nas jak wiesz już od małego, ale jak widać nie każdy potrafi zrobić z tego właściwy użytek i szuka drogi wyjścia z kryzysu na skróty... i zabawne jest jak bardzo często jesteśmy egoistyczni - będąc w związku.
Z góry przepraszam moderację, że się "powtarzam" i uprzejmie proszę o wyrozumiałość smile

Zdrada to podstępne zabójstwo partnera bez sądu, wyroku i prawa do obrony. Lub inaczej - jest jak podanie polonu Litwinience w herbatce- zabija powoli i wszyscy wiedzą. że nie ma ratunku - śmierć i tak nastąpi. To tylko kwestia czasu.
Nie bez kozery mówi się przecież, ze zdradzający wymienia mercedesa na malucha (taka metafora), bo dopiero po "tym" fakcie otwierają mu się szeroko oczy, ze jest dokładnie odwrotnie. Jest ta fascynacja, motylki i cala reszta "wisienki na torcie" będąca niczym innym jak fikcja gdy przyjdzie szara codzienność i różowe okulary spadną z łoskotem na ziemie.

Słabe jest to, że człowiek dopiero po fakcie zdaje sobie czasem sprawę, jak bardzo źle zrobił. Jak bardzo kocha. Jak bardzo potrzebuje. Jak bardzo żałuje. Jak bardzo chce naprawić. Jak bardzo, jak bardzo, jak bardzo...Jak bardzo - jakkolwiek to głupio nie zabrzmi - zakochuje się na nowo... I odnoszac sie tu do zdradzonych kobiet, uwazam - zreszta nie tylko ja - ze w piekle nie ma wiekszej nienawisci niz w sercu zdradzonej kobiety.
Daj jej teraz przestrzeń, odsuń się w cień i zajmij się sobą.
W żadnym razie nie proś o powrót, nie zmuszaj Jej do rozmów, nie wyznaczaj czasu na zmiany. Odsuń się, stań się trochę nieosiągalny, tajemniczy, niezależny - metoda 34 kroków. OBSERWUJ Z DYSTANSEM a nade wszystko nie daj się prowokować, bo mimo tego, że być może też i Ona była nie w porządku, to teraz bardzo potrzebuje argumentów, że dobrze robi, "bo Ty taki piiiiii byłes".
Z wyczuciem prowadź rozmowy. I nie pozwól sie wpędzać w poczucie winy, bo gdy tylko zaczniesz przepraszać, starać sie byc lepszym to tak, jakbyś potwierdzal, ze było miedzy Wami źle. Na takie zachowania będzie czas dopiero po Jej powrocie do związku.

Zdrada to podstępne zabójstwo partnera bez sądu, wyroku i prawa do obrony.
Lub inaczej- jest jak podanie polonu Litwinience w herbatce- zabija powoli i wszyscy wiedzą. że nie ma ratunku - śmierć i tak nastąpi. To tylko kwestia czasu

Zdaję sobie doskonale sprawę, że nie jest Tobie się łatwo pogodzić z tym co się stało, że ciężko jest "start your life all over again"- ale trzeba się z tym pogodzić.
Będzie cholernie trudno, ale uwierz mi, to jest możliwe.

"Nie rób priorytetu z kogoś, dla kogo jesteś tylko opcją, czasem jedną z wielu."

Bo musisz przewartościować całe dotychczasowe swoje życie, cały swój świat wartości.
Musisz przebudować tak, aby zniknęło słowo "MY" jako partner - partnerka... rodzina.
Słowo "MY" zniknęło w momencie zdrady i to bezpowrotnie.
Już nie żyjesz dla niej, a ona dla Ciebie, przestaliście być jednością, rodziną, mającą wspólne plany i wspólny świat wartości. Ona wyznaje teraz INNY!!!

Od tego momentu zostało słowo "JA" i tylko ono już się liczy-
Ja- to znaczy mam poczucie swojej wartości,
Ja- to znaczy szacunek do  siebie,
Ja- to znaczy jestem dumna kobietą/facetem, zasługującą/ym na szacunek innych,
Ja- to znaczy, że liczą się tylko moje potrzeby,
Ja- to znaczy że najważniejszymi dla Ciebie osobami jesteś Ty sam(a).

Ja oznacza również, że partner/ka jest zupełnie dla mnie osobą, która w moim życiu okazała się może i przykrym, lecz tylko maleńkim epizodem.

Postawiliście nowy dom pt zwiazek - ale na piasku, nie skale. Na bardzo kruchym fundamencie. Widocznie postawił go kiepski budowniczy i nie o Tobie tutaj mowa.

Czy warto ryzykować dalsze mieszkanie w nim, wiedząc że w każdej chwili może runąć?
Jak się człowiek dowiaduje co zrobiła najbliższa "niby" osoba to chce się zniknąć.
Walnąć gdzieś w koncie i wyć. Nie je się, nie śpi, czepia się wszystkiego co tylko daje jakąś namiastkę normalności związku. Nie zdając sobie sprawy, że to uczucie właśnie i emocje kierują nami w tej chwili. Często poniża się do granic możliwości. I nie ma innej wersji jak to przeczekać.

Zdanie, które mocno trzeba sobie zapisać w pamięci brzmi: o miłość się nie błaga... !
No niestety, bardzo znikoma ilość ludzi wierzy i stosuje się do rad napisanych na portalu.
Większość mając świadomość, do czego to może doprowadzić i tak podąża swoją ścieżką.
Po prostu do pewnych decyzji musimy dojrzeć a nasza wiara jest przeogromna.
Popełniamy mnóstwo dziwacznych błędów.
Rozum krzyczy jednak NIE ale serce i tak ściska.
Dopiero po pewnym czasie, kiedy stajemy się cieniem samego siebie, wypruci z emocji, dociera do nas prawdziwy obraz tego, co się stało. Dobrze kiedy będzie to parę miesięcy i jest jeszcze odrobina siły i silnej woli aby odejść, gorzej kiedy przyzwyczajamy się do sytuacji, pogrążamy się coraz bardziej i trwa to latami. Wtedy zmiany w naszej psychice zachodzą na tyle ogromne, że jest później mało realna szansa na normalne życie.

Bo 90 procent ludzi i tak chce pożywić się jeszcze tą odrobiną nadziei. Nigdy nie wiem co jest gorsze, czy przebywanie z taką osobą, czy życie w niewiedzy i kołaczących się myśli, co teraz moja "ukochana/y" robi. Ale jedno jest pewne- trzeba wszelkimi sposobami się starać oddzielić serce od rozumu. Porównywać, co mówi a co robi Twój partner/ka.

Pewnie zdarzyło się Wam nieraz, że tłumaczyliście ją/jego wybielałeś, myślałeś, że jest inna/y,
bo obojętnie co się stało, to wiąże was przecież jeszcze miłość. A tak naprawdę podświadomie wiedziałaś/eś, że to jest czysty absurd, bo to co robi nie pokrywa się w faktach.

Jednak serce, ta odrobina nadziei wmawiają nam że jest inaczej. Po prostu chcemy w to wierzyć że jest inaczej, więc oszukujemy samych siebie. To, że Twój związek to fikcja i nic z tego nie będzie to fakt oczywisty.  ci co twierdzą inaczej, są niepoprawnymi optymistami albo masochistami.

Więc albo pogodzisz się z tym, co się stało, będziesz żył w układzie na zasadzie każdy sobie rzepkę skrobie i układasz sobie życie równolegle z kimś innym,
bo łączą was rybki, dom, wspólna firma itp.
albo odchodzisz i układasz sobie życie z dala od niej.
Innej alternatywy nie ma... niestety.

A "Brak" kontaktu opisuje ta metoda - nie przeredagowana - przeznaczona dla małżeństw w kryzysie:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj żony. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z żoną (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj żonie jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy żona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie żona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z żoną, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. żona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

3maj się. I przemyśl wszystko to co Tobie napisałem, na chłodno, bez emocji.
Bo gdy włączają się emocje - wyłącza się myślenie.

http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php? ? &p=400 wertuj i czytaj. Tu jest wsio na temat zdrad i ew. rozwodu krok po kroku. Na spokojnie, bez emocji.

10 060

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

bolijakcholera  byłam w podobnej sytuacji.Potajemne sms potem tłumaczenia, że to tylko takie tam, że to nic itp. - wybaczyłam i niestety potem już nigdy nie wróciło to dawne. to piękne, to szczere, prawdziwe. Potem było coraz gorzej i niestety była następna. A co raz się udało to można więcej.
Bądź wyrozumiały ale stanowczy. Rozmawiaj ale nie dociekaj pozwól mówić, pozwól się otworzyć. Kolega jest ok ale tu chodzi o Waszą wspólną przyszłość, Waszą rodzinę, to Ona musi odbudować zaufanie a nie że Ty  znowu zaufasz.

10 061 Ostatnio edytowany przez marteczka_ka1 (2013-08-14 23:06:39)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie mogę zacytowac przez forum to kopiuję post bags'a:

"Od tego momentu zostało słowo "JA" i tylko ono już się liczy-
Ja- to znaczy mam poczucie swojej wartości,
Ja- to znaczy szacunek do  siebie,
Ja- to znaczy jestem dumna kobietą/facetem, zasługującą/ym na szacunek innych,
Ja- to znaczy, że liczą się tylko moje potrzeby,
Ja- to znaczy że najważniejszymi dla Ciebie osobami jesteś Ty sam(a).

Ja oznacza również, że partner/ka jest zupełnie dla mnie osobą, która w moim życiu okazała się może i przykrym, lecz tylko maleńkim epizodem.

Postawiliście nowy dom pt zwiazek - ale na piasku, nie skale. Na bardzo kruchym fundamencie. Widocznie postawił go kiepski budowniczy i nie o Tobie tutaj mowa.

Czy warto ryzykować dalsze mieszkanie w nim, wiedząc że w każdej chwili może runąć?
Jak się człowiek dowiaduje co zrobiła najbliższa "niby" osoba to chce się zniknąć.
Walnąć gdzieś w koncie i wyć. Nie je się, nie śpi, czepia się wszystkiego co tylko daje jakąś namiastkę normalności związku. Nie zdając sobie sprawy, że to uczucie właśnie i emocje kierują nami w tej chwili. Często poniża się do granic możliwości. I nie ma innej wersji jak to przeczekać.

Zdanie, które mocno trzeba sobie zapisać w pamięci brzmi: o miłość się nie błaga... !
No niestety, bardzo znikoma ilość ludzi wierzy i stosuje się do rad napisanych na portalu.
Większość mając świadomość, do czego to może doprowadzić i tak podąża swoją ścieżką.
Po prostu do pewnych decyzji musimy dojrzeć a nasza wiara jest przeogromna.
Popełniamy mnóstwo dziwacznych błędów.
Rozum krzyczy jednak NIE ale serce i tak ściska.
Dopiero po pewnym czasie, kiedy stajemy się cieniem samego siebie, wypruci z emocji, dociera do nas prawdziwy obraz tego, co się stało. Dobrze kiedy będzie to parę miesięcy i jest jeszcze odrobina siły i silnej woli aby odejść, gorzej kiedy przyzwyczajamy się do sytuacji, pogrążamy się coraz bardziej i trwa to latami. Wtedy zmiany w naszej psychice zachodzą na tyle ogromne, że jest później mało realna szansa na normalne życie.

Bo 90 procent ludzi i tak chce pożywić się jeszcze tą odrobiną nadziei. Nigdy nie wiem co jest gorsze, czy przebywanie z taką osobą, czy życie w niewiedzy i kołaczących się myśli, co teraz moja "ukochana/y" robi. Ale jedno jest pewne- trzeba wszelkimi sposobami się starać oddzielić serce od rozumu. Porównywać, co mówi a co robi Twój partner/ka.

Pewnie zdarzyło się Wam nieraz, że tłumaczyliście ją/jego wybielałeś, myślałeś, że jest inna/y,
bo obojętnie co się stało, to wiąże was przecież jeszcze miłość. A tak naprawdę podświadomie wiedziałaś/eś, że to jest czysty absurd, bo to co robi nie pokrywa się w faktach.

Jednak serce, ta odrobina nadziei wmawiają nam że jest inaczej. Po prostu chcemy w to wierzyć że jest inaczej, więc oszukujemy samych siebie. To, że Twój związek to fikcja i nic z tego nie będzie to fakt oczywisty.  ci co twierdzą inaczej, są niepoprawnymi optymistami albo masochistami.

Więc albo pogodzisz się z tym, co się stało, będziesz żył w układzie na zasadzie każdy sobie rzepkę skrobie i układasz sobie życie równolegle z kimś innym,
bo łączą was rybki, dom, wspólna firma itp.
albo odchodzisz i układasz sobie życie z dala od niej.
Innej alternatywy nie ma... niestety.

A "Brak" kontaktu opisuje ta metoda - nie przeredagowana - przeznaczona dla małżeństw w kryzysie:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj żony. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z żoną (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj żonie jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy żona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie żona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z żoną, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. żona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

3maj się. I przemyśl wszystko to co Tobie napisałem, na chłodno, bez emocji.
Bo gdy włączają się emocje - wyłącza się myślenie."


Chłonę jak ciepłe bułeczki...oj chyba nauczę się tego na pamieć!!!!
Wrocław zaprasza:)

poczatek123 ten stan błędnego koła przejdzie, trzeba umieć zrobić pierwszy krok. Decyzje jednak trzeba podjąć gdy emocje trochę opadną. Dziś przeczytałam świetną sentencję: "NIE DECYDUJ W ZŁOŚCI, NIE OBIECUJ W SZCZĘŚCIU"!

porzucona85 ajjj, to się minełyśmy:(

Fragi20...szkoda, że Pomorze:( byłby wieczór "oczyszczenia":)! a potem kac:)

10 062 Ostatnio edytowany przez bags (2013-08-14 23:12:44)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
marteczka_ka1 napisał/a:

Nie mogę zacytowac przez forum to kopiuję post bags'a

jest taki magiczny klawisz "cytuj post" w dolnym prawym rogu forumowicza, którego chcesz "powielić".
ewentualnie na początku piszesz w nawiasach kwadratowych {quote} a ma końcu {/quote} - standardowe zastąp kwadratowym i leci, cytując kogoś {quote=nick}.

marteczka_ka1 napisał/a:

Chłonę jak ciepłe bułeczki...oj chyba nauczę się tego na pamieć!!!!

Skuteczne i pomocne w życiu.
Sprawdzone na niejednej osobie z tego forum.

"Słabi ludzie wybaczają, silni zapominają, inteligentni ignorują". Jakoś tak to szło smile

10 063

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:
marteczka_ka1 napisał/a:

Nie mogę zacytowac przez forum to kopiuję post bags'a

jest taki magiczny klawisz "cytuj post" w dolnym prawym rogu forumowicza, którego chcesz "powielić".
ewentualnie na początku piszesz w nawiasach kwadratowych {quote} a ma końcu {/quote} - standardowe zastąp kwadratowym i leci, cytując kogoś {quote=nick}.

Dziekuję:)

marteczka_ka1 napisał/a:

Chłonę jak ciepłe bułeczki...oj chyba nauczę się tego na pamieć!!!!

Skuteczne i pomocne w życiu.
Sprawdzone na niejednej osobie z tego forum.

A jak sprawa się miewa? Są razem czy rozstali się?

10 064

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
marteczka_ka1 napisał/a:
bags napisał/a:
marteczka_ka1 napisał/a:

Nie mogę zacytowac przez forum to kopiuję post bags'a

jest taki magiczny klawisz "cytuj post" w dolnym prawym rogu forumowicza, którego chcesz "powielić".
ewentualnie na początku piszesz w nawiasach kwadratowych {quote} a ma końcu {/quote} - standardowe zastąp kwadratowym i leci, cytując kogoś {quote=nick}.

Dziekuję:)

marteczka_ka1 napisał/a:

Chłonę jak ciepłe bułeczki...oj chyba nauczę się tego na pamieć!!!!

Skuteczne i pomocne w życiu.
Sprawdzone na niejednej osobie z tego forum.

A jak sprawa się miewa? Są razem czy rozstali się?

Praktykowane w temacie zdrady, więc wiadomo... the end. Mieli być na zawsze, a doczekali końca.

10 065

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:
marteczka_ka1 napisał/a:
bags napisał/a:
marteczka_ka1 napisał/a:

Nie mogę zacytowac przez forum to kopiuję post bags'a

jest taki magiczny klawisz "cytuj post" w dolnym prawym rogu forumowicza, którego chcesz "powielić".
ewentualnie na początku piszesz w nawiasach kwadratowych {quote} a ma końcu {/quote} - standardowe zastąp kwadratowym i leci, cytując kogoś {quote=nick}.

Dziekuję:)


Skuteczne i pomocne w życiu.
Sprawdzone na niejednej osobie z tego forum.

A jak sprawa się miewa? Są razem czy rozstali się?

Praktykowane w temacie zdrady, więc wiadomo... the end. Mieli być na zawsze, a doczekali końca.

No i żeby byli szczęśliwi w kolejnych związkach oraz w życiu,  oboje!
Trzeba sobie zdać sprawę, ze ten, który zdradza to chory człowiek. Każda choroba wymaga leczenia...wiec niech wyzdrowieje a wtedy i on  będzie zadowolony z życia. Choć pewnie usłyszę, że na nic nie zasługuje skoro jest podłym oszustem. I to prawda, póki kłamie, prowadzi podwójne życie, zdradza zasługuje na potępienie. Życzę jednak każdemu zdradzającemu, żeby się obudził, wyleczył i potrafił spojrzeć w lustro na swoje odbicie!! I innym w oczy...wyleczony.

10 066

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
marteczka_ka1 napisał/a:

No i żeby byli szczęśliwi w kolejnych związkach oraz w życiu,  oboje!
Trzeba sobie zdać sprawę, ze ten, który zdradza to chory człowiek. Każda choroba wymaga leczenia...wiec niech wyzdrowieje a wtedy i on  będzie zadowolony z życia. Choć pewnie usłyszę, że na nic nie zasługuje skoro jest podłym oszustem. I to prawda, póki kłamie, prowadzi podwójne życie, zdradza zasługuje na potępienie. Życzę jednak każdemu zdradzającemu, żeby się obudził, wyleczył i potrafił spojrzeć w lustro na swoje odbicie!! I innym w oczy...wyleczony.

Nie dziekuję, co by nie zapeszyć.

Zdradzający rzadko kiedy jest chętny się leczyć, zazwyczaj czyni to poprzez recydywę.
"w piekle nie ma wiekszej nienawisci niz w sercu zdradzonej kobiety." święte słowa i wiedząc o tym, ile trzeba mieć odwagi w sobie, by to uczynić.
Zaufania 0, szacunek doń zdeptali sobie sami...

10 067

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:

Podpowiedzi do tego daje zamieszczone na youtube kazanie ks. Pawlukiewicza o małżeństwie i 2 odc. śmiesznych anegdot z jego udziałem ( zresztą ze wszystkich 3 można się zdrowo pośmiać a i coś konkretnego znaleźć dla siebie) wink "Kochamy człowieka czy jego wyobrażenie" i na podstawie biilansu dojdziesz do pewnych wniosków.

Ooo... Ja mam płytę z jego kazaniami. Dostałam ją od koleżanki. Do tej pory nie mogłam się zabrać za przesłuchanie jej ale skoro Ty też polecasz to w końcu się zmobilizuję smile

Ps. Dziś pogadałam sobie ze starym, dobrym kumplem z którym nie widziałam się już od bardzo dawna i powiedział mi jedną fajną rzecz: "męski świat nie pozwoli Ci na staropanieństwo" wink To taki mały pozytyw z dzisiejszego dnia, który chociaż na chwilę poprawił mi nastrój.
Dziewczyny, takich myśli się trzymajmy smile

Marteczka: Niby się minęłyśmy ale jak kiedyś się wybiorę w odwiedziny do Wrocławia to na pewno dam Ci znać.

10 068

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

"Mieli być na zawsze, a doczekali końca" big_smile  Moje nowe motto.. Piękne słowa.

Witam Serdecznie! smile
Ja dziś wstałam z obrazem moich planów na weekend, a nie z nim przed oczami, więc mój mózg chyba zaskakuje pomalutku tongue
Chociaż i tak mi się śnił, ale przynajmniej poranek jakiś spokojniejszy niż zwykle i woda "ładniej" się gotowała na kawę..

Jakoś mi tak lekko, aż za lekko. Czekam na bum, kiedy wrócę tutaj i będę wyć... Przywykłam już chyba, że dobry humor oznacza kłopoty.

Miłego dzionka Wam wszystkim i duużo optymizmu wink

10 069

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:
bags napisał/a:

Podpowiedzi do tego daje zamieszczone na youtube kazanie ks. Pawlukiewicza o małżeństwie i 2 odc. śmiesznych anegdot z jego udziałem ( zresztą ze wszystkich 3 można się zdrowo pośmiać a i coś konkretnego znaleźć dla siebie) wink "Kochamy człowieka czy jego wyobrażenie" i na podstawie biilansu dojdziesz do pewnych wniosków.

Ooo... Ja mam płytę z jego kazaniami. Dostałam ją od koleżanki. Do tej pory nie mogłam się zabrać za przesłuchanie jej ale skoro Ty też polecasz to w końcu się zmobilizuję smile

W genialny sposób przekłada "ingerencję" kościoła do spraw związkowo - małżeńskich. Prosto, klarownie, niekiedy z nutą ironii i humoru wszystkie pesymistyczne przytyki, zawiłości prostuje i przedstawia "od kuchni". Posłuchać, przeanalizować i szczęka opada z łoskotem na glebę.

porzucona85 napisał/a:

Ps. "męski świat nie pozwoli Ci na staropanieństwo" wink

Nawet "z odzysku" wink

10 070

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie,

U mnie już wszystko jasne. To koniec - koniec. Rozmawiał z moją przyjaciółką. Dla niego to rozdział zamknięty, do którego nie ma zamiaru wracać.

Niby dobrze, bo już mam 100% pewności, nie łudzę się nadzieją. Tylko...no właśnie tylko. Jeszcze trudno mi w to wszystko uwierzyć. Że ktoś tak znika po prostu!Nie umiem tego ogarnąć swoim rozumem. To do mnie dociera od dłuższego czasu, żyję bez niego już tyle czasu ale jakby nie dotarło tak do końca? Dochodzi fragmentami...nie wiem, znacie to uczucie czy tylko ze mną jest coś nie tak?Pojawia się jakieś wspomnienie i wydaje się, że ta sytuacja, ta rozmowa jeszcze się powtórzy...

Na razie odsuwam wspomnienia jak tylko mogę, ale one się pojawiają. Z nimi też się nie zmierzyłam. I nie wiem czy jeszcze na to za wcześnie, czy już powinnam to zrobić?Jak jest u Was?

10 071

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
niewiem1104 napisał/a:

Witajcie,

U mnie już wszystko jasne. To koniec - koniec. Rozmawiał z moją przyjaciółką. Dla niego to rozdział zamknięty, do którego nie ma zamiaru wracać.

Niby dobrze, bo już mam 100% pewności, nie łudzę się nadzieją. Tylko...no właśnie tylko. Jeszcze trudno mi w to wszystko uwierzyć. Że ktoś tak znika po prostu!Nie umiem tego ogarnąć swoim rozumem. To do mnie dociera od dłuższego czasu, żyję bez niego już tyle czasu ale jakby nie dotarło tak do końca? Dochodzi fragmentami...nie wiem, znacie to uczucie czy tylko ze mną jest coś nie tak?Pojawia się jakieś wspomnienie i wydaje się, że ta sytuacja, ta rozmowa jeszcze się powtórzy...

Na razie odsuwam wspomnienia jak tylko mogę, ale one się pojawiają. Z nimi też się nie zmierzyłam. I nie wiem czy jeszcze na to za wcześnie, czy już powinnam to zrobić?Jak jest u Was?

Koniec znaczy nowy początek!!!! Zacznij biegać, gotować, uczyć się angielskiego itp. Cokolwiek!! U mnie to działa, robię wiele rzeczy w ciągu dnia żeby tylko nie myśleć. Mój zdrajca jest teraz 200 km ode mnie, spędza końcówkę urlopu w rodzinnym mieście Poznań. Ma tam znajomych, kumpli co noc około 1.00/2.00 w nocy pisze mi dobranoc...bawi się chłopak, pewnie znakomicie. O zdradzie (do której się oczywiście nie przyznał) dowiedziałam się dzień przed jego wyjazdem. Muszę coś robić bo inaczej bym zwariowała myśląc i wyobrażając sobie z kim teraz ma przyjemność mnie zdradzać.
Najgorsza jest noc, tuż przed zaśnięciem...wszystko skumulowane wraca. A obrazy jego zdrady widzę z każdym szczegółem. Ale wierzę, że kiedyś to przejdzie. Póki co emocje muszą opaść, jak wróci zastanowię się co robić.

Trzymam kciuki za Ciebie!

10 072

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Niewiem - tak naprawde t owszystko jasne bylo juz ten miesiac temu czy ile tam sie rozstaliscie.... tylko Ty po prostu wciaz z jakis tam powodow sie ludzilas i teraz dla Ciebie jest 'kolejny koniec', koniec od nowa. Nie pisze tego ironicznie bo sama to przerabialam. Jesto doslownie przerazajace dla mnie mimo wszytko, ja ksie patrzy z boku na kogos innego, gdzie sama w swojej glowie mialam dokladnie to samo.... Dlatego to widzisz kolejny dowod na to, ze czesto SAME robimy sobie najwieksza krzywde ludzac sie bezpodstawnie.... no bo powiedz. czy przez ten czas mialas jakies no realne podstawy, powody,znaki z jego strony zeby myslec ze on moze sie ludzi, moze zmieni zdanie??? Czy to tylko Twoja glowa nie mogac tego przyjac ze koniec, pisala miliony scenariuszy (tak jak bylo u mnie) gdzie nagle dochodzisz do momentu, gdzie zaczynasz sie chyba sama oszukiwac, ze to wszystko jakby jeednak jeszcze nie jest przesadzone ,ze czekasz na cos (u Ciebie to byla rozmowa z przyjaciolka jego) zeby dowiedziec sie ze moze jednak by chcial... i znowu jest wielkie bum - no nie, jednak mnie nei kocha. A przeciez wiedzialas to np od tego miesiaca juz, a ja np wiem to od 4. Ja przezywalam ten nasz koniec kilka razy. 1 raz 4 miesiace temu, no kiedy skonczyl. Potem po 2 miesiacach kiedy powiedzial jeszcze raz no ze nie kocha mnie, nie bedzie szczesliwy i ze nie ma zadnych watpliwosci. No szok. heh, myslalam ze mieszkajac razem juz po rozstaniu przez 2 miesiace w ciszy w miare i spokoju nabierze jakis watpliwosci. no nie. No i teraz po 3 miesiacach jak zaczal zabierac rzeczy z mieszkania tez mnie sieklo po raz kolejny. Pewnie jak przyjdzie pozew sieknie jeszcze raz... no ale to juz troche nieuniknione ze to mimo wszystko zaboli. Przynajmniej nadzieja sie juz nie zywie. Owszem, ona umiera ostatnia, ale juz jem i pije zamiast karmienia sie nia smile)

Niewiem, dlatego juz teraz naprawde daj sobie spokoj. Nie ze masz od razu byc 'zdrowa'. To bedzie bolalo, wiemy to wszyscy, ale nie ludz sie juz. To jedyne co mozesz teraz zrobic i co naprawde jako jedyne jest Ci w stanie pomoc. PRzestan zyc nadzieja, checia zeby cos sie zmienilo, a wtedy czas zacznie dzialac, zacznie Cie leczyc. Ale dopoki zyjesz z mysla ze moze za tydzien, moze za poltora sie odezwie to ciagle tkwisz w zawieszeniu.

10 073

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

kiedysbylam, nie umiem powiedziec czemu sie ludzilam, nie majac do tego zadnych znakow/powodow. Moze jedynie to ze w mojej glowie powodem mialy byc te wspolne lata, to co kiedys nas laczyło. Ale czy to bylo ludzeniem sie takim stricte, chyba bardziej nie umiem tego przyjac. Ta mysl jest tak bolesna, ze wpada na jakis czas i pozniej...hmmm...cos innego ja zastepuje. Jestem swiadoma, ze nie ma go teraz ale jakos nie umiem myslec o latach i calym zyciu bez niego. Trudno mi uwierzyc, ze to sie dzieje, ze naprawde stracilismy to na zawsze. Wiem, ze sie nie odezwie, no chyba ze za rok. Nie czekam kazdego dnia na wiadomosc od niego. Zyje tu i teraz bez niego ale nie wiem co dalej. Kiedysbylam, u mnie jest o tyle kiepsko, ze to moj pierwszy i jedyny zwiazek, nie przezylam nigdy rozstania nie wiem jak to jest byc z kims innym. On mnie na wszystko otworzyl bo bardzo balam sie zwiazku. Teraz znowu.

10 074

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

no i ta najgorsza mysl. Ze teraz nic z tego, ale moze nasze drogi jeszcze sie skrzyzuja za pol roku, za rok. Cokolwiek. Teraz nie chce i ma prawo po tym co sie wydarzylo ale moze kiedys sami cos zrozumiemy?straszne to jest

10 075

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja kazań nie słyszałem i nie wiem kim jest ten człowiek ale wiem jedno.
Kościół tyle ma wspólnego z tym wszystkim jak do in vitro lub spraw seksualnych małżonków. Wypowiadają się Ci co najwięcej przeszli i doświadczyli. Bez obrazy ale ja nie ufam takiemu biadoleniu. To tak jak bym ja się wypowiadał na temat reakcji ksantoproteinowej.


Co do tego że się łudzimy. My się łudzimy ponieważ gdy oni mówią nam że to koniec my dalej wierzymy że wspólne lata w których przecież nie było źle jakoś na nich wpłyną i że nie zakończą tego że to chwilowe załamanie. Niestety jak jest każdy zna z autopsji. Z resztą zależy jeszcze od tego w jakich okolicznościach nas porzucą. Niedomówienia każde przekształcamy w promyczek nadziei że jednak wróci. Myślimy nad tym cały czas a oni nie. Oni skończyli to. Może za jakiś czas się obudzą ale kto pozwolił im bawić się nami i podawać na cierpienia o których oni nie mają bladego pojęcia?. Dużo pytań a wiele odpowiedzi smile.


Aaaa ja trzymam kciuki za was wszystkich aby wyleczyć się z tego staniu w jakim jesteście i abyście znalazły porządnego faceta wink

Posty [ 10 011 do 10 075 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 153 154 155 156 157 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026