Myślałam o randkach, ale nie wiem czy to dobry pomysł, z reguły wszyscy odradzają. Ale to fakt, że w męskim towarzystwie jest mi lepiej. Ale to był tylko kolega i miałam ten spokój, że oboje traktujemy siebie jedynie jak znajomych, bez spięcia. a randki wiadomo- zawsze może się skończyć tak, że ktoś się zaangażuje, a ja nie chcę by ktokolwiek cierpiał jak ja...
9 881 2013-08-08 13:58:50
Podobne tematy
9 882 2013-08-08 14:18:43 Ostatnio edytowany przez porzucona85 (2013-08-08 16:23:28)
Myślałam o randkach, ale nie wiem czy to dobry pomysł, z reguły wszyscy odradzają. Ale to fakt, że w męskim towarzystwie jest mi lepiej. Ale to był tylko kolega i miałam ten spokój, że oboje traktujemy siebie jedynie jak znajomych, bez spięcia. a randki wiadomo- zawsze może się skończyć tak, że ktoś się zaangażuje, a ja nie chcę by ktokolwiek cierpiał jak ja...
Ja chodziłam na jedno, dwa spotkania i ucinałam kontakt. Po takim krótkim czasie facet nie zdąży się zaangażować, a Tobie da to pozytywnego kopa ![]()
9 883 2013-08-08 14:35:17
Może i to jest jakiś pomysł na przetrwanie i wyjście z domu, zapomnienie choć na chwilę. W związku byłam 4 lata, więc w zasadzie od ukończenia pełnoletności, wyszłam z obiegu, nawet nie wiem gdzie szukać faceta, żeby umówić się na niezobowiązującą kawę... ;/
9 884 2013-08-08 14:59:03
Mi się akurat jakoś tak trafiało, że poznawałam nowych facetów przez FB
Wiadomo jak to jest po rozstaniu - szukałam towarzystwa, żeby nie czuć się tak samotnie, więc dosyć mocno się tam udzielałam, komentowałam posty znajomych, udzielałam się w grupach dyskusyjnych i... faceci sami do mnie zagadywali. Nawet taki niezobowiązujący flirt na FB też poprawiał humor
tu ważne jest żeby dać jakieś zdjęcie profilowe, które zwraca uwagę
:P
Czasami poznawałam kogoś na imprezie, wtedy też umawiałam się na jedną kawę i do domu
Jak założysz mini i szpilki to na pewno nie będziesz mogła się opędzić od adoratorów ![]()
No i chyba najprostszy sposób: portale randkowe typu sympatia.pl. Ja osobiście nigdy nie korzystałam ale może warto spróbować? W sumie sama zastanawiam się czy sobie nie założyć tam konta...
9 885 2013-08-08 15:00:21
Ps. I nie mów, że "wyszłaś z obiegu" bo jesteś jeszcze młodziutka i całe życie przed Tobą. Go girl!
9 886 2013-08-08 15:38:23
Dziękuje za ciepłe słowa! Po raz setny to forum daje mi kopa na rozpęd, żeby nie siadać i się nie załamywać, choć tak mi jest najprościej- usiąść i płakać, bo przestał kochać, bo już nie chce, bo go nie obchodzę. Masakra.
Pomyślę nad jakimś portalem randkowym..
Co do obiegu- to ja wiem, że być może wiele przede mną, chodziło mi tylko o to, że ja nie umiem, bo nie miałam kiedy się nauczyć flirtować, podrywać, zaczepiać. Z resztą, nie sądziłam, że będę w takiej sytuacji.. miał być na zawsze...
9 887 2013-08-08 16:38:06
I taka pioseneczka podnosząca na duchu http://www.youtube.com/watch?v=4S37SGxZSMc
Warto obejrzeć teledysk.
I tłumaczenie:
Drogie panie, zaśpiewajcie ze mną jeśli przeżyłyście to co ja
Nie mogę uwierzyć że wierzyłam
Że wszystko co mieliśmy będzie trwało wiecznie
Byłam taka młoda i naiwna myśląc
Że ona to już twoja przeszłość
Głupia ja, marzyłam
że pewnego dnia dam ci dzieci
Miłość jest tak ślepa
Wydaje się w porządku kiedy tak nie jest
Nie mogę uwierzyć że dałam ci się nabrać
Teraz jestem mądrzejsza
Tak młoda i naiwna wierzyłam
Że jesteś już innym człowiekiem
Co za głupota z mojej strony
Że chcę rywalizować z tą, z którą mnie zdradzasz
To mi trochę zajęło ale ruszyłam dalej
Bo zdałam sobie sprawę że mam
Mnie, siebie i mnie
To wszystko, co teraz mam
To jest to czego się dowiedziałam
I to nie potrzebuje płaczu
Przysięgłam że od teraz
To ja będę swoim najlepszym przyjacielem
Bo zdałam sobie sprawę że mam
Mnie, siebie i mnie
To wszystko, co teraz mam
To jest to czego się dowiedziałam
I to nie potrzebuje płaczu
Przysięgłam że od teraz
To ja będę swoim najlepszym przyjacielem
Mówisz że mnie kochasz
Chociaż to nieprawda
Twoja rodzina powiedziała mi pewnego dnia
Co chciałam zobaczyć sama
To kolejna rzecz którą znoszę
Razem z twoimi trzema dziećmi w moim domu
Miłość jest tak ślepa
Wydaje się w porządku kiedy tak nie jest
Teraz kiedy to już skończone
Przestań do mnie dzwonić
Przyjdź wziąć swoje ubrania
Nie ma potrzeby udawać
Że nadal ze mną jesteś
Wszyscy twoi kumple już wiedzą
Nawet twój najlepszy przyjaciel
Próbował mnie ostrzec już na samym początku
To mi trochę zajęło, ale teraz jestem silna
Bo zdałam sobie sprawę że mam
Mnie, siebie i mnie
To wszystko, co teraz mam
To jest to czego się dowiedziałam
I to nie potrzebuje płaczu
Przysięgłam że od teraz
To ja będę swoim najlepszym przyjacielem
Ja, ja i tylko ja
Nigdy siebie nie zawiodę
Drogie panie, jeśli czujecie to samo
Śpiewajcie ze mną
Zraniłeś mnie
Ale wiele się przez to nauczyłam
Bo po deszczu zawsze wychodzi słońce
I wiem, że nigdy siebie nie zawiodę...
9 888 2013-08-08 16:47:01
Fragi: Pooglądaj sobie też Rihannę - Take a Bow.
Tego się musimy trzymać.
9 889 2013-08-08 16:54:01
Już dziś mierzyłam się z Kelly Clarkson "Stronger"- wygrały łzy.. Jeszcze za szybko na muzykę, rozwala mnie od środka.. KAŻDA. Dosłownie, nie wiem czemu, radia nawet słuchać nie mogę.
Teraz tak siedzę, mam urlop, i dochodzę do wniosku, że czuję się straaasznie samotna. Nie mam z kim wyjechać,były plany, ale odszedł.. Nie ma nawet do kogo się odezwać. Matko, oszaleje dziś chyba!
9 890 2013-08-08 18:35:14
Tak różne jesteśmy a tak podobne w cierpieniu. Tak się zastanówmy i zadajmy sobie pytanie: czy CI faceci którzy w różny sposób nas zranili warci są po pierwsze naszego zdrowia którego nikta nam nie zwróci jak się pochrzani na długie lata? czy warci są kilkunastu straconych kilogramów naszych pięknych ciał? czy warci są tej depresji, nerwicy i myśli samobójczych? Jezeli chodzi o mnie to miałam własnie wszystkie te symptomy porzucenia - ale w pewnym momencie w którym Moja Kochana Rodzicielka;p tak sie załamała moim przerzywaniem ze miała stan przedzawałowy;/doszłam do wniosku ze nie moge poświecic zdrowia mojej Matki i najlepszej przyjaciółki dla niego.STOP z tym wszystkim. Moze i nie jestem atrakcyjną pustą lalą ale wiem juz czego od zycia chce i jak mam postąpic z następnym partnerem, chodz moja nadzieja na poznanie kogoś kto sie mna zainteresuje jest równa zeru. Ale nie dotego zmierzam.NIKT ale to nikt nie jest wart takiego poswięcenia na które my się godzimy. Spójrzmy na to z boku: co widzimy - zadręczającą się, ok, zranioną kobietę która zamiast odrzucac mysli negatywne nie skupia sie na sobie ale na NIM. Nie sądziłam tak jak Wy ze gosciu mnie zrani, chodz moja intuicja mnie nie zawiodła. Długo sie broniłam zeby sie otworzyc przed nim, ale cóz gadki, szmatki i w koncy wpadłam. Pociesza mnie fakt ze to nie jest koniec a poczatek czegos lepszego gdzie ja bede SILNĄ, TWARDO stąpającą po ziemi kobietą niezależną - nie wiem jak u Was ale to moje marzenie. Zycie jest trudne, jest wiele innych problemów z którymi bedziemy musiały sie borykać: skonczenie studiów, znalezienie pracy, utrzymanie się w tak trudnych czasam. TYLE własnie jest problemów innych. Wiele osób mi powtarza ze chcieliby miec taki problem jak mój - rozmyslanie o karaluchu którego trzeba zniszczyć. Dziewczyny jest tyle przypadków kobiet porzuconych które w tym momencie smieja się z tego ze cierpiały mając u boku kogoś lepszego. A propos tych piosenek: trzeba posłuchać smutnych piosenek zeby sie wypłakać, dac upust tym złym emocjom, wyrzygać ten piasek co do ostatniego ziarenka. Ponieważ skutkiem tego wszytskiego jest to ze mózg bedzie kojarzył wspomnienie o tamtym jako ból,fizyczne nasze cierpienia i w konsekwencji bedzie sie bronił odrzucając emocje, nostalgie, wspomnienia. Nasze ciało zacznie sie bronić. Im więcej łez tym lepiej. Pamietam jak wspominajac byłego cisnełam wszystkim co miałam pod reka - w rezultacie mam kilka rzeczy zdeformowanych ;p;p A mi pomogły własnie piosenki ;p;p i filmy albo seriale: Seks w wielkim mieście, New Girl. P.S. Cierpie ale mniej. Jest mi przykro ale mniej. Wspominam go lecz nie po przebudzeniu. Mam nadzieje ze ta szantrapa go zrani, wyrwie mu serce lub wkopie go w niezle gó....o. Bo nie ukrywajmy co słodka 20tka ma do zaoferowania? Inna piosnka do posłuchania: http://www.youtube.com/watch?v=FHp2KgyQUFk
9 891 2013-08-08 18:36:59
Słuchając tych piosenek płacze lecz to nie sa łzy smutku a radości ze sie podniosłam ;p;p i mam ta satysfakcje ze ta radość nie jest spowodowana kims innym ale tym ze walcze z demonami wewnątrz mnie...
9 892 2013-08-08 19:13:02
Pomyślę nad jakimś portalem randkowym..
Nie no gorzej już wymyślić nie mogłaś!!! Trafisz z deszczu pod rynnę noł noł noł odradzam Wierz mi to nie jest trafiony pomysł na ukojenie bólu...
Teraz tak siedzę, mam urlop, i dochodzę do wniosku, że czuję się straaasznie samotna. Nie mam z kim wyjechać,były plany, ale odszedł.. Nie ma nawet do kogo się odezwać. Matko, oszaleje dziś chyba!
Nie no nie wierzę że nie ma nikogo żadnej koleżanki,znajomej,siostry,kuzynki,sąsiadki... A jeśli tak to widzisz to taka drobna uwaga na przyszłość,nie można się kolejnemu partnerowi oddawać całkowicie bo jeśli tracisz jego to tracisz wszystko ![]()
Przyjedź do mnie ja mam dużo fajnych koleżanek
rozkręcimy Cię
9 893 2013-08-08 19:22:14
Z tym randkowaniem, to porzucona dała pomysł, randkowanie- jak pisała, 1-2 spotkania. Żadnego angażowania. Ale wciąż poddaję to dyskusji, więc liczę na opinie
Mam znajomych, starają się jak mogą- no ale oni mają drugie połówki, często pracę na 2 etaty. Albo mają 70km do mnie, więc i tak dziękuje Bogu, że raz w tygodniu się zjawiają. Jakoś brnę do przodu.
Ale dziś mam okropny dzień, okropnyyy! Tyle rzeczy zrozumiałam, tyle chciałabym naprawić, a on nie chce mnie, NIE CHCE! Juz sobie powiedziałam,że ja też nie chcę, ale to wciąż się miesza. Kiedysbylam- pisała wcześniej w swoich wątkach, że wie, że już nic z tego nie będzie, że jej logiczna strona to rozumie, a jednak nie potrafi wyzbyć się tej nadziei, że on się opamięta- ja czuję dokładnie to samo. + samotność- no i mamy mój dzisiejszy nastrój.
Myślę, co takiego mu zrobiłam, jak bardzo zalazłam za skórę, że aż się odkochał.. ? Że aż mnie nie chce...? Jeszcze jak się rozstawaliśmy, to mówił, że jemu ciężko, bo "podobasz mi się jako Kobieta- fizycznie i mentalnie". I już nie chciałam tego analizować i się zagłębiać, ale to samo pojawia się w mojej głowie... Ehhh.
9 894 2013-08-08 20:02:27
Fragi20 jedna podstawowa sprawa-przestań szukać winy w sobie!!!
9 895 2013-08-08 20:05:19
Trochę mnie nie było , bo znowu gorsze dni, ale szybko przeczytałam zaległości.
Kwiatuszek100 ? Twoje myśli, i odczucia, że po raz kolejny zawód, że tyle się poświęciło, oddało i zaufało drugiej osobie i znowu niewypał i znowu poczucie upokorzenia, porzucenia itd?.to co piszesz dokładnie oddaje moje uczucia
mogłabym się podpisać pod każdym takim postem
I jak czytam posty porzucona85, ze nie będę miała rodziny, dzieci itd. bo już nic przede mną, to aż mnie wzdryga bo to myśli które staram się jak najdalej od siebie odpędzać. Nie mów tak
nie myśl tak
nie przypominaj . też mnie straszą
A łącząc te dwie Wasze wypowiedzi, nie wierzę, że szybko może być dobrze, zawiodłam się po raz kolejny, to nie ja zachowałam się nie fair, ale chyba tym bardziej to boli, że wiesz, że się starałaś a ktoś i tak uznał że nie warto i inne rzeczy są atrakcyjniejsze. I nie chcę przeżywać odrzucenia po raz kolejny, dlatego chcę się nauczyć tej samotności. Przestać się jej bać, polubić, dobrze się w niej czuć. Móc powiedzieć co z tego że jestem sama. Chcę ją polubić bo jej NIENAWIDZĘ teraz. A z drugiej strony chcę mieć dobrego mężczyznę u boku, dzieci?.a czas goni, a dobrych Panów mało spotykam
no i co i co z tym zrobić ?
Fragi20 ? widzę, że czasami lepsze i optymistyczniejsze kawałki, trzymam kciuki
kiedyśbyłam ? faza IV ? jeśli tak to dobrze, to znaczy że bliżej. Ale fazy mają to do siebie że można się cofać i wracać, pamiętajcie o tym . przeskakuje się do IV , wraca do III i tak dalej, aż się III ma już za sobą i potem się siedzi w IV . to z teorii
ehhhh. Jeszcze się pomęczymy
z tymi nastrojami.
Chłopaki ? co ja będę do Was pisała , Wy i tak tacy mądrzy, ale naprawdę?podtrzymujecie nas tu na duchu mocno. Takie trzeźwe spojrzenie ? czego nam często brakuje. Dzięki ![]()
9 896 2013-08-08 20:17:08 Ostatnio edytowany przez misiek666 (2013-08-08 20:18:09)
Łoooo ile postów jednak jak kobiety zaczną rozmawiajać to coś w tym jest
i zaś nadrabiać trzeba
.
9 897 2013-08-08 20:22:07
Gdzieś Ty Misiek był, jak my cały dzień cierpiące ? ![]()
9 898 2013-08-08 20:41:21
A jo żem był tu i tam
. Nawet sporting uprawiał chodź nie widać xD.
9 899 2013-08-08 20:50:40
Nie ma być widać, sam masz się czuć z tym dobrze, a efekty optyczne same przyjdą ! ![]()
Z reszta- u mnie -6kg, niedługo będę mogła sobie robić fotki porównawcze, jak po "Trenuj z Ewą Chodakowską" ![]()
9 900 2013-08-08 21:10:17 Ostatnio edytowany przez porzucona85 (2013-08-08 21:10:49)
Fragi20 napisał/a:Pomyślę nad jakimś portalem randkowym..
Nie no gorzej już wymyślić nie mogłaś!!! Trafisz z deszczu pod rynnę noł noł noł odradzam Wierz mi to nie jest trafiony pomysł na ukojenie bólu...
Kwiatuszku100: mi randkowanie bardzo pomogło. Żadnego angażowania, chodzi tylko o to, żeby wyjść z domu, miło spędzić czas i w końcu przestać płakać!!!
9 901 2013-08-08 21:16:17
może każdy inaczej znosi, inaczej cierpi, inaczej zdrowieje. Za jakiś czas przetestuję, to powiem... Tylko właśnie kawka i nic poza tym..
9 902 2013-08-08 21:35:05 Ostatnio edytowany przez Kwiatuszek100 (2013-08-08 21:36:57)
Kwiatuszek100 napisał/a:Fragi20 napisał/a:Pomyślę nad jakimś portalem randkowym..
Nie no gorzej już wymyślić nie mogłaś!!! Trafisz z deszczu pod rynnę noł noł noł odradzam Wierz mi to nie jest trafiony pomysł na ukojenie bólu...
Kwiatuszku100: mi randkowanie bardzo pomogło. Żadnego angażowania, chodzi tylko o to, żeby wyjść z domu, miło spędzić czas i w końcu przestać płakać!!!
Albo trafiasz na jakiegoś pajaca i wtedy Twoje myśli typu "Boże ja już nikogo normalnego nie spotkam" pogłębiają się..przetestowałam na własnej skórze. Dlatego to dzieła na mnie jak wrzątek ![]()
A jak kto przechodzi...hmmm ja nie wiem jak sobie z tym radzę. Niby jest ok ale to maska dla otoczenia bo wystarczy ze zostanę sama w domu i już jestem taką słabą małą istotką ![]()
9 903 2013-08-08 22:05:18
ehh.. niby dobrze ale wciąż coś nie tak.. (bags mnie pewnie zaraz opierniczy ;P )
mam wrażenie że ja nie chce innego faceta.. chce Jego.. nie wazne że był jaki był, że nie był idealny- ja tez taka nie jestem..
nie kochałam wyobrażeń o nim, nie kreowałam jego postaci jako nie wiadomo jakiej.. kochałam go za to jaki był, i taki mi odpowiadał..
moge sobie wmawiać, że bedzie lepszy.. ale teraz nie chce zadnego innego.. wszystko było dobrze, a on nagle to skończył.. od tak
mówił mi że to nie moja wina, że gdzieś popełnilismy błąd, sam nie potrafił powiedziec gdzie..
ze to w nim sie juz wypaliło, ze to nie jest jego życie.. co tez mnie zdziwiło bo w końcu robilismy to na co mielismy ochote, nic nie było na nikim wymuszane, więc skąd ten tekst? pewnie napiszecie żebym już przestała analizować.. ale no jakoś ciężko mi to idzie..
wiem że teraz nie jest mu lekko, z jednej strony sie ciesze, bo zobaczy jak to było jak był ze mną, miał prace, drugi dom, gdzei był szanowany bardziej niż w swoim.. nikt sie go o nic nie czepiał..
ale z drugiej strony mi go żal.. może teraz wie że podjął złą decyzje i żałuje tego, wiem że dla nas juz nie ma przyszłości, że juz nie ma nas i nie będzie.. ale jakoś nie potrafię uwierzyć w to, że to juz koniec..
tak bardzo chciałabym myśleć, że to była fajna przygoda ale się skończyła.. i żyć dalej.. ale to nie była dla mnie przygoda, to był dla mnie sens życia.. był takim moim powerem, dzięki któremu chciało mi się żyć i wstawać rano
a teraz czuje że moje zycie jest bez sensu.. nie mam już dla kogo `być` wiem rodzina, przyjaciele, ale to nie to samo jednak
mój lubiał ucinać sobie drzemki, zawsze wtedy siedziałam i patrzyłam jak słodko śpi, przykrywałam go, robiłam mu zdjęcia i się pozniej denerwował jak mu je pokazywałam hehe.. a teraz to łóżko stoi puste, już go tam nie ma i nigdy nie bedzie
i na samą myśł o tym jest mi ciężko..
nie rozumiem jak można tak ranić, osobę z którą planowało sie spedzić reszte zycia? osobe przy której zrozumiał że jest cos wart, osobe przy której jego życie nabrało sensu.. i tak było, przestał (o ile nie kłamał) robic biznesy na osiedlu, wyszedł z tego, wiele razy powtrzał, że zaczął przy mnie nowe, lepsze życie.. że jest mi bardzo wdzięczny..
Jak mu to mogło przyjśc tak łatwo? Nie rozumiem.. CHyba nie nadaje się do życia na tym świecie (to nie list samobójczy żebyscie nie pomysleli) ale jestem bardzo wrażliwą osoba, jak kocham to całą soba i mam wrażenie że tylko raz w zyciu.. wiedział jaka jestem słaba, że nie poradze sobie z tym, że tego nie udźwigne.. Jednak to go nie powstrzymało.. rozumiem, skoro mnie nie kochał to po co miał ze mną być, ale czemu nie porozmawiał? czemu nie powiedział, że coś jest nie tak? Jak gadaliśmy po rozstaniu to powiedział że to był błąd ż etego nie zrobił.. może jakbym wiedziała że coś kroi, może dałoby sie to uratowac? Czemu zostałam postawiona przed faktem?
Czuje się jak totalne zero, nic nie warty człowiek, kurwa tak go kochałam i wciąż kocham, wszystko bym dla niego oddała
za co? za to że byłam wierna? szczera? za to spotyka mnie taka kara?
I jestem tego pewna, że jakbym z kimś kiedys była, nigdy nie zapomne o NIM, zawsze bedzie siedział w mojej głowie, bo najpierw pokazał że moge być szczeliwa, że dla mnie zrobi wszystko, ze nie musze sie bac miłości, zaufania, a pozniej mi wszystko debrał nawet z nawiązką ;( ![]()
9 904 2013-08-08 22:20:08
Witam was kochani otóż nie chodzi o mnie i mężusia mojego, u nas związek kwitnie. Tylko o moich rodzicach chce napisać co z nimi jest?. są małżeństwem od 28lat, minęło 3sierpnia. Ale te3lata ostatnie to masakra? mieszkamy razem z rodzicami? tata na dole a mama na górze, każdy ma swój pokój ,a wręcz dzieli się góra i dół. w ogóle się do siebie nie odzywają, ja jestem najstarsza i mężatką jestem od 5lat, i mam jeszcze dwie młodsze siostry, B. jest w Lublinie bo studiuje i pracuje w wakacje nie chce przyjeżdżać do domu, a najmłodsza A. właśnie skończyła 17lat i nie może się doczekać pełnoletniości. I w internacie jest ale co weekend przyjeżdża do domu. Ja natomiast aktualnie nie pracuje bo zrezygnowałam z zagranicy bo staramy się o dziecko ?ale mąż jest w Rosji i co miesiąc na 2tyg przyjeżdża. ale nie wyobrażam sobie w tym domu naszego bobaska, ale może coś wnuczek zmieni..Rachunki płaci raz tata raz mama, oczywiście tata 2razy tyle zarabia co mama, i co wam powiem to mało kto przyjeżdża z rodziny, choć wcale się nie dziwie bo nie wiedzą jak mają się zachować..jak oboje są w domu, bo każde u siebie przyjmuje? jeśli chodzi o jedzenie to tata gotuje na dole bo jest kuchnia a na górze jej nie ma, mama gotuje jak taty nie ma, ale jak nie widzi tata to częstuje mamę, bo ja też często gotuje. Strasznie mama szpera po taty rzeczach, ubraniach, torbie tej co chodzi do pracy, bo tam jest grafik i pieniądze, a jeśli chodzi o pieniądze ostatnio mama zaczęła tacie podbierać drobne pieniądze. cała torbę trzyma w garażu w aucie swoim. jak zostawi w spodniach i wystarczy chwila jak gdzieś tata pojedzie i już kasy nie ma. Kiedyś się mamy zapytałam po co szpera w rzeczach? wiecie co mi mama odpowiedziała że dopiero zacznie! I naprawdę zaczęła.27lipca byli wszyscy oprócz mnie na weselu u naszego kuzyna oczywiście dziewczyny z chłopakami i z tata pojechali. A mama pojechała swoim autem. Oczywiście nie siedzieli obok siebie? Ja nie wiele z mężem widziałam co w domu się działo co mi dziewczyny opowiadały lub pojedynczo rodzice? bo byliśmy za granicą i nie chcieli nas martwić i opowiadać ale teraz napatrzę się z nawiązką. Chcieliśmy żeby się pogodzili ale nic z tego, wszyscy próbowali, taty brat nawet popchnął tatę żeby się położył i mamę tak na niego? i nie? i jeszcze powiem że oboje są tak zawzięci że szok!!!siostra młodsza mamy też razem obie pracują. Rodzice taty próbowali wielokrotnie, a rodziców mama nie ma już od ponad 20lat. Może to nie było idealne małżeństwo ale było ale teraz to trudno określić. Były ?ciche dni? ale potem wracało do normy. Z rodziny mojego męża tylko teściowie wiedzą że tak się dzieje u nas? Kocham swoich rodziców bardzo i często wspominam jak kiedyś było cudownie jak potrafili leżeć obok siebie i oglądać TV i śmiać się. Naprawdę u nas jest dobrze tylko to? Ciekawa jestem co Wy na to???
9 905 2013-08-09 01:08:56
porzucona85 napisał/a:Kwiatuszek100 napisał/a:Nie no gorzej już wymyślić nie mogłaś!!! Trafisz z deszczu pod rynnę noł noł noł odradzam Wierz mi to nie jest trafiony pomysł na ukojenie bólu...
Kwiatuszku100: mi randkowanie bardzo pomogło. Żadnego angażowania, chodzi tylko o to, żeby wyjść z domu, miło spędzić czas i w końcu przestać płakać!!!
Albo trafiasz na jakiegoś pajaca i wtedy Twoje myśli typu "Boże ja już nikogo normalnego nie spotkam" pogłębiają się..przetestowałam na własnej skórze. Dlatego to dzieła na mnie jak wrzątek
(
Kwiatuszek100: No widzisz, a ja właśnie miałam to szczęście, że trafiałam na normalnych ![]()
9 906 2013-08-09 11:18:29
Dzień dobry wszystkim.
Wyjaśnijcie mi pewną rzecz...jak facet po pół roku ni stad ni zowąd może wyskoczyć z tekstem że on wie że nic już nie ma ale czy jest jeszcze nadzieja??? Bo ciągle czuje coś,nie zapomniał i chce spróbować jeszcze raz...
Powiedzcie mi po co on to robi co??? Aby rozpierdzielić mnie od środka???? Zaznaczam że rozeszliśmy się z kulturą,zachowując wzajemny szacunek do siebie,bez awantur,kłótni... Jak prosiłam to nie działało,miał to gdzieś a jak się skończyło to się opamiętał????????
Nie ogarniam......... ![]()
9 907 2013-08-09 11:50:14
Dzień dobry wszystkim.
Wyjaśnijcie mi pewną rzecz...jak facet po pół roku ni stad ni zowąd może wyskoczyć z tekstem że on wie że nic już nie ma ale czy jest jeszcze nadzieja??? Bo ciągle czuje coś,nie zapomniał i chce spróbować jeszcze raz...
Powiedzcie mi po co on to robi co??? Aby rozpierdzielić mnie od środka???? Zaznaczam że rozeszliśmy się z kulturą,zachowując wzajemny szacunek do siebie,bez awantur,kłótni... Jak prosiłam to nie działało,miał to gdzieś a jak się skończyło to się opamiętał????????
Nie ogarniam.........
Najwięcej doceniamy wtedy, gdy to - bezpowrotnie - tracimy. I w tym jest cały... sęk ![]()
9 908 2013-08-09 11:58:15 Ostatnio edytowany przez porzucona85 (2013-08-09 12:02:46)
Dzień dobry wszystkim.
Wyjaśnijcie mi pewną rzecz...jak facet po pół roku ni stad ni zowąd może wyskoczyć z tekstem że on wie że nic już nie ma ale czy jest jeszcze nadzieja??? Bo ciągle czuje coś,nie zapomniał i chce spróbować jeszcze raz...
Powiedzcie mi po co on to robi co??? Aby rozpierdzielić mnie od środka???? Zaznaczam że rozeszliśmy się z kulturą,zachowując wzajemny szacunek do siebie,bez awantur,kłótni... Jak prosiłam to nie działało,miał to gdzieś a jak się skończyło to się opamiętał????????
Nie ogarniam.........
Kwiatuszek100: cholera, coś jest w tym, że po pół roku od rozstania wszyscy byli chcą wracać. Jesteś już którąś osobą, od której słyszę, że właśnie po 6 miesiącach były mówi że chce wrócić... Może tyle czasu trzeba, żeby wszystko przemyśleć, docenić co się straciło i wyciągnąć wnioski? Nie wiem... może ktoś wyjaśni mi ten fenomen?
Dasz mu szansę?
Wierzycie w powroty?
9 909 2013-08-09 12:26:46
cholera, coś jest w tym, że po pół roku od rozstania wszyscy byli chcą wracać
WOW! widze, ze te 6 miesiecy to jest chyba jakas magiczna granica, ktorej przekroczenie lub nie, rzutuje na szanse powrotu lub nie. Osobiscie w to nie wierze, wydaje mi sie, ze jest to tylko taki wygodny wyznacznik czasowy, nic wiecej ![]()
pozdrawiam!
Misiek: zaprzestales werbunku do rodziny?
9 910 2013-08-09 14:24:59
Ja to mam przeogromną nadzieję, że za pół roku nie będę chciała go oglądać, nie mówiąc o powrotach, więc nie straszcie! ![]()
Ja dziś jakoś rano posłucham piosenki "Stronger" od jednej z użytkowniczek i mnie nastroiła tak, jak powinna.Małe zakupy, oczywiście empik w moim mieście to dno totalne, nie znalazłam czego szukałam, więc poszukam w necie. Nawet wymieniłam ciepłe spojrzenie z jednym przystojniakiem! I dzień od razu lepszy się wydaje być
Łapie każdą chwilę oddechu od tego bólu, jakoś trzeba sobie radzić. A jak pani w Lidlu poprosiła o dowód, kiedy kupowałam papierosy, to moja duma sięgnęła pod sam sufit
Oby do juta, jutro znów będziemy walczyć. Ja obieram taktykę z dnia na dzień. I jakoś leci
Siły nam wszystkim życzę !:)
9 911 2013-08-09 14:55:06
porzucona85 napisał/a:cholera, coś jest w tym, że po pół roku od rozstania wszyscy byli chcą wracać
WOW! widze, ze te 6 miesiecy to jest chyba jakas magiczna granica, ktorej przekroczenie lub nie, rzutuje na szanse powrotu lub nie. Osobiscie w to nie wierze, wydaje mi sie, ze jest to tylko taki wygodny wyznacznik czasowy, nic wiecej
pozdrawiam!
Oj, oj, Woytek, wyczuwam tu lekką nutkę ironii...
Może nieprecyzyjnie się wyraziłam. Ja też nie wierzę, że dokładnie po pół roku, równo co do dnia i godziny przesądzone zostanie czy się zejdziecie czy nie. Ale faktem jest, że i z obserwacji moich znajomych i z opowieści wiem, że po OKOŁO pół roku od rozstania wiele par się schodzi/próbuje jeszcze raz/myśli o powrocie.
pozdro!
9 912 2013-08-09 15:21:14
Kwiatuszek100 napisał/a:Dzień dobry wszystkim.
Wyjaśnijcie mi pewną rzecz...jak facet po pół roku ni stad ni zowąd może wyskoczyć z tekstem że on wie że nic już nie ma ale czy jest jeszcze nadzieja??? Bo ciągle czuje coś,nie zapomniał i chce spróbować jeszcze raz...
Powiedzcie mi po co on to robi co??? Aby rozpierdzielić mnie od środka???? Zaznaczam że rozeszliśmy się z kulturą,zachowując wzajemny szacunek do siebie,bez awantur,kłótni... Jak prosiłam to nie działało,miał to gdzieś a jak się skończyło to się opamiętał????????
Nie ogarniam.........Kwiatuszek100: cholera, coś jest w tym, że po pół roku od rozstania wszyscy byli chcą wracać. Jesteś już którąś osobą, od której słyszę, że właśnie po 6 miesiącach były mówi że chce wrócić... Może tyle czasu trzeba, żeby wszystko przemyśleć, docenić co się straciło i wyciągnąć wnioski? Nie wiem... może ktoś wyjaśni mi ten fenomen?
Dasz mu szansę?
Wierzycie w powroty?
A skąd...jak mam dać szansę jaką kurcze szansę??? Na co??? Przecież ja go NIE KOCHAM więc nie wyobrażam sobie tego nawet. Miałeś,nie doceniłeś to nie mój problem już. Niech by myślał gdy mieszkał ze mną a ni eteraz,ja mam już swoje osobne życie! A wnioski niech sobie zachowa na związek z kimś innym ![]()
9 913 2013-08-09 17:13:42
porzucona85 to ja odstaję od normy
i dzięki Bogu.
9 914 2013-08-09 19:33:51
porzucona85 napisał/a:Kwiatuszek100 napisał/a:Dzień dobry wszystkim.
Wyjaśnijcie mi pewną rzecz...jak facet po pół roku ni stad ni zowąd może wyskoczyć z tekstem że on wie że nic już nie ma ale czy jest jeszcze nadzieja??? Bo ciągle czuje coś,nie zapomniał i chce spróbować jeszcze raz...
Powiedzcie mi po co on to robi co??? Aby rozpierdzielić mnie od środka???? Zaznaczam że rozeszliśmy się z kulturą,zachowując wzajemny szacunek do siebie,bez awantur,kłótni... Jak prosiłam to nie działało,miał to gdzieś a jak się skończyło to się opamiętał????????
Nie ogarniam.........Kwiatuszek100: cholera, coś jest w tym, że po pół roku od rozstania wszyscy byli chcą wracać. Jesteś już którąś osobą, od której słyszę, że właśnie po 6 miesiącach były mówi że chce wrócić... Może tyle czasu trzeba, żeby wszystko przemyśleć, docenić co się straciło i wyciągnąć wnioski? Nie wiem... może ktoś wyjaśni mi ten fenomen?
Dasz mu szansę?
Wierzycie w powroty?A skąd...jak mam dać szansę jaką kurcze szansę??? Na co??? Przecież ja go NIE KOCHAM więc nie wyobrażam sobie tego nawet. Miałeś,nie doceniłeś to nie mój problem już. Niech by myślał gdy mieszkał ze mną a ni eteraz,ja mam już swoje osobne życie! A wnioski niech sobie zachowa na związek z kimś innym
Ja to bym chciała zeby odezwał się po pół roku, juz nie koniecznie z powodu chęci powrotu.. dlaczego? zeby powiedzieć mu co o nim mysle, usłyszeć ze załuje i przy okazji chciałabym mu zadać te wszystkie pytania które zadaje sobie teraz. Jak bedzie czas pokaze, wiele osób ma przeczucie i twierdzi ze jeszcze sie odezwie, ja jednak mam przeczucie ze ten fenomen powrotów nie dotyczy mnie i jego ze względu na ta drugą ;/ pozdro ;p
9 915 2013-08-09 19:51:37
Tak!! Bardzo bym chciała,żeby wiedział jak cierpię i jak mi było źle. Żeby żałował i żebym z czystym sumieniem mogła dać mu kopa na rozpęd.
Tyle siły dziś miałam... I nic z tego nie zostało.. Siedzę rozbita na części pierwsze. Nie ma się do kogo odezwać. jak na złość, nie ma z kim wyjść i się wygadać... I dopada mnie to (ponoć normalne) uczucie, że zostałam sama na świecie... Czuję się po prostu samotna!
Był zawsze w weekend! A nie ma!
9 916 2013-08-09 19:52:51
co za czasy, co się dzieje, gdzie te wartości, czemu tyle świństwa ludzie sobie wzajemnie robią ...
9 917 2013-08-09 20:00:57
SobieSama- znak XXI wieku i konsumpcjonizmu... Stare zabawki się wyrzuca, a nie naprawia. Era rozwodów, więc jest społeczne przyzwolenie, a rozstanie to przecież "normalna kolej rzeczy". Dopiero się uczę "tu" żyć. Do 18 lipca myślałam inaczej. Kocham, więc jestem- bywało różnie, ale trwałam, bo słowa kocham cię do czegoś zobowiązują.. Niestety nie wszyscy posiedli te wiedzę... A później dziw bierze- depresje zwala się na gospadarkę.. A to człowiek człowiekowi urządza to piekło.. Bo niestety..Ciężko czuć się dobrze sama ze sobą, kiedy najbliższa Ci osoba, jedyna, której ufałam odchodzi, bo się "wypaliła" .... Czujesz się jak szmata, jak zabawka rzucona w kąt..
no i ryk.. A taki spokojny dzień był.. ;(
9 918 2013-08-09 20:21:28
no właśnie, ja nie chcę w takim świecie żyć i takich norm przyjmować, nie chcę się takimi ludźmi otaczać, masakra
9 919 2013-08-09 20:31:34
A ja wolałabym aby się nie odezwał i nie rozpierdzielił mnie wewnętrznie...jedyne co czuję to złość. Gdzie był jak go potrzebowałam???
I nie mam zamiaru robić mu jakiś wyrzutów teraz,pisać jak to mnie zranił i takie tam bo po co? Aby dać mu chorą satysfakcję? Aby myślał że roztkliwiam się nad tym? Nieeeeeee To niech teraz on rozmyśla co stracił i głowi się dlaczego ja nie wrócę. BYŁO I NIMA!
Fragi20 i SobieSama bo to w sumie można ująć w jednym prostym zdaniu... "Życie jest piękne tylko ludzie to świnie!"
9 920 2013-08-09 20:50:05
Kwiatuszek100 a jak Ty nie pozwolisz mu na powrót i nie nie wyżygasz mu nic, to jesteś zajebista ![]()
9 921 2013-08-09 20:58:21
Kwiatuszek100 a jak Ty nie pozwolisz mu na powrót i nie nie wyżygasz mu nic, to jesteś zajebista
Wszyscy tutaj obecni stawiamy Ci piwo ![]()
9 922 2013-08-09 21:03:43
sobieSama napisał/a:Kwiatuszek100 a jak Ty nie pozwolisz mu na powrót i nie nie wyżygasz mu nic, to jesteś zajebista
Wszyscy tutaj obecni stawiamy Ci piwo
tak. lubię to ![]()
9 923 2013-08-09 21:12:23
Haha to już możecie lecieć do nocnego ![]()
9 924 2013-08-09 21:14:09
Haha to już możecie lecieć do nocnego
wbijajcie do mnie mam wolną chatę
hihi
9 925 2013-08-09 21:24:30
Szalone ;p;p ja już nocny zaliczyłam ;p chill out po trudnym dniu ;p
9 926 2013-08-09 21:27:26
O tak, dla mnie 3*carlsberg poproszę, bo zdechnę zaraz!
9 927 2013-08-09 21:28:34
Wow jak się zacznie melanż to ja popłynę z dobry tydzień ![]()
9 928 2013-08-09 21:30:42
Mi chyba taki detoks potrzebny. Najebać się i ubawić, przepraszam za wulgaryzm, ale myślę, że nawet Bogowie tego forum czasem mają dość ;-)
9 929 2013-08-09 21:50:07
RESECIK to jest to Moje Drogie ale tylko w Waszym towarzystwie ;p a forum jakie by nie było ale nam pomaga i to najważniejsze XD
9 930 2013-08-09 21:55:53
no właśnie, ja nie chcę w takim świecie żyć i takich norm przyjmować, nie chcę się takimi ludźmi otaczać, masakra
dokładnie tak jest...i patrzeć jak się męczą oni i dzieci jeśli są...katastrofa:(
9 931 2013-08-10 11:10:07
BTW przepraszam że nie odp. ludziom z meila bo zapomniałem wejść na niego
. Jak coś już odpisuje
. Miłego dnia kochani
.
9 932 2013-08-10 12:08:38 Ostatnio edytowany przez Fragi20 (2013-08-10 12:09:09)
Witam, również życzę miłego dnia
Dzisiaj robię kroczek w przód- jadę na kawkę do przyjaciółki, z czasów szkoły podstawowej. Później rzadko się spotykałyśmy. Nasze drogi przez nota bene mężczyzn się pokrzyżowały.
Mam nadzieję, że to jest właśnie początek końca mojego rozpaczania. (OBY!!!).
Mama dzis powiedziała coś, co mną wstrząsnęło : "Doceń siebie! Nie pozwól sobie płakać przez faceta, bo kiedyś siebie za to znienawidzisz, za ilość łez na jaką sobie pozwoliłaś". Oczywiście się popłakałam, ale tylko dlatego, że szkoda mi tego życia, które miałam z nim. Ale nie wiem tak naprawdę, czy to, które przede mną nie będzie bardziej fascynujące. Może kiedyś podziękuje mu, że mnie zostawił..?
Musiałam podzielić się moimi spostrzeżeniami, bo często wrcacam i czytam swoje posty. i zauważam, że pomaluuutku mój tok myślenia się zmienia.. Oby...
Dużo sił na ten deszczowy dzień Wam i sobie życzę ! ;-)
9 933 2013-08-10 13:00:31
Ja też to zauważam Fragi20 że coraz więcej optymizmu w Twoich postach.
Mama mądrze mówi, wszyscy mądrze mówią co każą docenić SIEBIE, tylko żeby to było takie proste.
Ja się obudziłam i cały dzień wolny.... trochę mnie boli głowa po wczorajszym naszym melanżyku hehe
Mam nadzieję że nie dopadną mnie złe myśli dzisiaj. Moim zadaniem jest nauczyć się siedzieć samej w domu i żeby było okej, żeby nie dołować z tego powodu, że jestem sama, nie mam faceta itd. Ja potrafię się pokręcić cały dzień: koleżanka, siłownia, basen itd, a jak wchodzę do domu to .... buuuu. Więc chyba się pokiszę tutaj dzisiaj, żeby się przyzwyczaić. Chyba moim celem jest polubić bycie samemu, bo co mi to da te wieczne kręcenie się.
Pozdrawiam i miłego dnia !
9 934 2013-08-10 13:18:02
No a u mnie stało się...
Ex zadzwonił po miesiącu ciszy i przeprowadziliśmy długą rozmowę. Zaczęło się od kłótni, przez płacz, a na końcu rozmawialiśmy nawet całkiem miło. Wyjaśniliśmy sobie bardzo dużo.
Rozwaliła mnie tylko jedna rzecz, powiedział mi m.in., że "dziś sobie pomyślał, że gdybym z nim wyjechała do Londynu to po kilku latach uzbieralibyśmy pieniądze na kupienie własnego mieszkania". Po czym zaraz dodał, że po chwili sobie pomyślał, że gdybym z nim pojechała to i tak nie byłabym zadowolona z tego jaką pracę tam wykonuje (jest kierowcą), bo w naszym związku kłótnie były o kasę i o pracę (tzn. on przez bardzo długi czas nie mógł znaleźć pracy w Polsce, a jak wyjechał do Holandii to też go tam oszukali i niewiele zarobił).
No cholera jasna po co on dzwoni i mówi mi takie rzeczy?? Po co? Po co? Było już tak dobrze, powoli zaczynałam o nim zapominać, a teraz znów wracają wspomnienia i tęsknota
:( Grrr....
Na koniec dodał, że jeśli będę miała ochotę, to mogę do niego zawsze zadzwonić, że on mi zawsze pomoże.... A gó.... niech się zdziwi. Nie mam zamiaru się do niego odzywać już nigdy!! I musicie mnie dziewczynki i chłopaki wspierać w tym postanowieniu.
No to wygadałam się i trochę mi ulżyło ![]()
9 935 2013-08-10 13:23:05 Ostatnio edytowany przez sobieSama (2013-08-10 13:27:20)
No dobra, ja to tylk nie rozumiem jednej kwestii : po co on i Ci inni dzwonią właśnie. Czy on chcę wrócić, czy takie coś zgłaszał, czy sam nie wie co chce ?
aaaa wpadłam na jeszcze kolejny możliwy scenariusz ? poczucie winy ? próba podbudowania swojego wizerunku po tym jak zachował się jak palant ?
9 936 2013-08-10 13:44:39 Ostatnio edytowany przez porzucona85 (2013-08-10 13:46:18)
Chyba sam nie wie czego chce ;/ O powrocie nic nie wspominał, a ja go na pewno nie będę prosić. Chociaż kiedy mu powiedziałam, że być może też wyjadę do pracy za granicę to z nadzieję w głosie zapytał gdzie chcę wyjechać. Miałam wrażenie, że liczy na to, że powiem, że do UK.
A zadzwonił pewnie dlatego, że próbowałam podpytać jego znajomych co tam u niego i on się o tym dowiedział ![]()
Bez sensu to wszystko....
9 937 2013-08-10 13:47:34
Tylko nie rozumiem, po co rzuca takie teksty o wspólnym kupowaniu mieszkania
Teksty dające nadzieję i rozwalające od środka ![]()
9 938 2013-08-10 13:53:47
Tylko nie rozumiem, po co rzuca takie teksty o wspólnym kupowaniu mieszkania
Teksty dające nadzieję i rozwalające od środka
no właśnie, bez ładu i składu dlatego właśnie pytałam
nie wiem.. chyba musimy sobie upraszczać sytuację, my dziewczyny mamy tendencję do oglądania ze wszystkich stron, wnikania, zastanawiania się itd. chyba musimy starać sie myśleć bardziej konkretnie: w prawo, albo w lewo. zdradził, zrezygnował, wypisał się to niech spada. a nie : a czy na pewno tego chciał, a może przeżywa trudny okres itd. dla własnego zdrowia psychicznego. odszedł no to nara. trzeba sobie układać życie bez niego. szkoda czasu na papranie się w tym smrodku po nim.
9 939 2013-08-10 15:07:19
SobieSama: dobrze mówisz. Trzeba zamknąć ten rozdział raz na zawsze:( Chociaż po takiej rozmowie serducho i tak mocniej zabiło. Rozum mówi swoje, a serce swoje
Ale nie ma się co babrać w przeszłości i niepotrzebnie rozkminiać czegoś co i tak pewnie nic nie znaczy:(
9 940 2013-08-10 15:27:48
To, że samej w domu źle to normalne, zwłaszcza że brakuje Ci teraz kogoś, kto zawsze był... Ponadto wtedy myśli skupiają się tylko wokół danej osoby.
Posty postami, ale zanim dojechałam to ryczałam jak małe dziecko w samochodzie. Ale mnie to nie zniechęca, wręcz przeciwnie- On pewnie ma się świetnie, więc czemu ja mam być ofiarą losu płaczącą nad sobą w nieskończoność. Jak będzie trzeba, to sobie popłaczę, nie ma co, ale ważne, żeby dostrzec wszystko to, co dzieje się wokół nas.
Mój optymizm dają mi ludzie stąd, ludzie których mam wokół. Dwoje znajomych dziś nieświadomi zapytali : "A gdzie masz P.?" No i wywiązała się dyskusja, a na koniec, że nie ma mowy, że zostaję u nich na noc, więc zaraz się pakuje i jadę. To daje siłę, że jednak nie jestem sama na tym świecie (choć czasem mam takie wrażenie).
Z resztą Ci znajomi są parą. Oboje po "przejściach". Koleżanka rozstała się z chłopakiem, przemoc psychiczna, mówił jej, ze jest jedynie jego "lodziarą".Nie wyobrażam sobie co czuła. Jej (Już chłopak) też nie miał łatwo z byłą. Chorował rok. Nie dawała mu żyć. No i mają się świetnie, mieszkają sobie razem- więc zauważam, że po "byłym" też jest jakieś życie.
Tęsknie, brakuje mi go, mam żal, ale "jak widać można żyć bez powietrza" ![]()
9 941 2013-08-10 15:38:24
Jak będziemy chciały to będziemy sobie wyć, byle do przodu iść i jak najżadziej oglądać się za siebie, aż nie będziemy chciały oglądać się wcale.
9 942 2013-08-10 15:52:30
No więc właśnie Porzucona- o to chodzi, by nie oglądać się za siebie i nie idealizować życia, którego już nie mamy, a dostrzec pozytywy obecnego. Na własne życzenie pozbyłam się przyjaciół z życia- teraz chcę to odbudować i to postawiłam sobie za cel, który realizuję od dziś.
Jak będziemy wyły, to na forum, już jestem pewna, że ktoś na pewno postawi nas na nogi
Mi pomaga "stanięcie" obok. przypomniałam sobie, że przecież przed nim też żyłam, choc było to aż 4 lata temu. miałam znajomych, miałam ciągle coś do roboty. Oczywiście potrzeba czasu i ogromnego pokładu siły, ale można odbudować "swój mały świat w pojedynkę".
Ktoś mi mądrze napisał, jak powiedziałam, ze "Mój świat rozpadł się na kawałki" .. w odp usłyszałam "Twój świat jest, wszystko wokół też. Jedna ze ścian została naruszona, ale jestem pewna, że można odbudować ją lepiej, mądrzej"... Wmawiam sobie to wszystko i mój mózg zaczyna w to wierzyć.
9 943 2013-08-10 19:37:49
Wiedziałam ze w końcu to nadjedzie..regres na maksa. Dzisiaj do mojej głowy wkradł się chochlik i podpowiada mi ze to wszystko, to ze tak szybko on sie otrząsnął i ze przestał mnie kochać, to wyłącznie moja wina..moze za bardzo okazywałam mu miłość? moze go przytłoczyłam? moze nie powinnam dzielic sie z nim problemami? Sama juz nie wiem. Mam wrazenie ze jestem sobie winna, ze za duzo razy okazywalam mu słabości. Dzisiaj jest dzień w którym organizowana jest impreza na której bylismy razem w tamtym roku...czuje smutek bo ja zostalam sama w domu a on obejmuje i caluje inna. Dlaczego ja chce własnie jego? po tym co zrobił. Innym potrafie doradzić i wspierac ale przychodzi moment w którym nie daje sobie ze soba rady. Obwiniam siebie za wszystko, za to ze zmarnowalam jego milość.Mam wrazenie ze jestem karana za jakas rzecz, ze teraz musze cierpiec. Pojawia sie jednoczesnie zwatpienie ze nigdy juz sie mna nikt nie zainteresuje, ze nie bede w stanie nikogo pokochać i ze za kazdym razem bede porównywać innych włanie do niego...Help...
9 944 2013-08-10 20:48:31
dlatego, że wszystko wygląda z boku inaczej niż jak się jest w środku. w trzeźwej ocenie sytuacji przeszkadzają nam nasze emocje.
każde rozstanie, jeżeli podchodziło się do związku poważnie boli. kochałaś, wierzyłaś, ufałaś, facet odszedł. gdyby było Ci to obojętne, to wtedy nie świadczyło by to dobrze o Tobie. boli i będzie boleć. tak to jest. dlatego tu jesteśmy, bo nas to boli. ale to wkońcu przechodzi. i tylko rozum nas może uratować przed tym, żeby nie poddawać i nie dać manipulować. trzeba to przejść. potem będzie lepiej.
9 945 2013-08-10 21:14:16
Mam taka nadzieje ze pewnego dnia powiem ze dobrze ze sie tak stało, i ze tak miało być. Chciałabym wtedy powiedziec ze mnie uwolnił od siebie by móc spotkać kogos lepszego ;p