netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 578 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 150 151 152 153 154 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 816 do 9 880 z 14 840 ]

9 816

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kwiatuszek100 napisał/a:

Nieeee nie będzie żadnych innych związków! Jest pewna granica wytrzymałości,moja została wczoraj przekroczona.
Ja już nie mam siły aby podźwignąć znów kolejne rozczarowanie bo tylko to w życiu mnie spotyka. Nawet teraz nie wiem czy dam radę a co dopiero myśleć o przyszłości.
Przyszłości nie ma...nie ma nic...

P.S. A jak wiele można wybaczyć co?????? Czy w ogóle można wybaczyć tak do końca???
Jeśli ktoś zabiega o to wybaczenie...

teraz też myśle że nie bede z nikim już nigdy, bo po co? a jak znów mnie zrani? po co się starac? żeby znów ktoś mi wylał kubeł zimnej wody na głowe? Ale może kiedyś spotkam kogos, przy kim zapomne o tym co było? zapomne się że miałam nie ufać, nie kochać i znowu bedzie to samo.. heh.. teraz nie potrafie myslec inaczej.. pewnie tak jak my tu wszyscy..

Kolejna porażka, mimo że dawałam wszystko z siebie.. i na co to wszystko? dla wspomnień? po co mi takie wspomnienia, jak teraz tak cierpie.. a jeszcze przyjdzie czas jak zaczne wspominac jak to było.. i znów się załamie.. narazie udaje mi się tego nie robić- nie myśleć jak to było fajnie, nie przypominać sobie.. ale kiedyś bede musiała sie z tym zmierzyć w końcu..

Nie wiem jak wiele można wybaczyć.. wiem jedynie że nie da się zapomnieć.. Mój facet robił mi czasem akcje i mówił żebym zapomniała o tym, żebym udawała ze to sie nie wydarzyło.. potrafiłam mu wybaczyć niektóre sytuacje ale nigdy o nich nie zapomniałam, zawsze pamiętałam mimo woli to co sie stało..
niestety mój uważa że zostawił mnie żeby kiedys nie cierpiała bardziej.. bo bał sie ze moze zrobic coś głupiego.. czyli tak jakby mnei kochał ale dla mojego bezpieczenstwa zostawił mnie, żebym nie cierpiała... zostawił mnie jak miedzy nami było dobrze- co sam podkreslał.. i nie czaje- skoro było dobrze to czemu tak sie stało? mysel ze jak jest dobrze to temu ze dwoje ludzi sie kocha.. więc sam sobie przeczył przy rozstaniu..

9 817

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja też chciałabym Wam opowiedzieć moją historię...

W poprzednią sobotę (27.07.2013) miał się odbyć mój ślub. Ślubu nie było, bo mój narzeczony zostawił mnie cztery miesiące przed planowaną uroczystością. Byliśmy razem 4 lata, mieszkaliśmy razem około 3 lat, a on nagle się rozmyślił sad:( Czuję się totalnie wykorzystana i oszukana, zwłaszcza, że to on namawiał mnie do wspólnego zamieszkania razem a z zaręczyn cieszył się chyba bardziej niż ja. Chwalił się wszystkim znajomym i rodzinie, że zostanę jego "żonką", itd.
Pod koniec listopada ub. roku wyjechał do Holandii, żeby zarobić na wesele i wtedy wszystko zaczęło się psuć sad Rozmawialiśmy ze sobą tylko sporadycznie, bo nie miał dostępu do Internetu, a rozmowy telefoniczne są bardzo drogie, więc dzwoniłam do niego tylko raz w tygodniu (zawsze ja do niego, bo niby taniej z Polski). Już wtedy czułam, że bardzo zaczął się ode mnie oddalać.
Pod koniec marca miał wrócić na stałe do Polski, ale już pierwszego wieczora po powrocie pokłóciliśmy się. Na drugi dzień, kiedy byłam w pracy po prostu się spakował i pojechał do rodziców. Kilka dni później zadzowniłam do niego i usłyszałam, że to koniec i że nie ma sensu tego dalej ciągnąć. Tydzień później wyjechał do Londynu i całkowicie zerwał ze mną kontakt.

Wiem, że w czasie pobytu za granicą poznał "koleżankę", która pojechała za nim do Londynu:(:( choć kiedy już po rozstaniu pytałam go czy są razem powiedział, że nie bo ona go nie pociąga.

Najgorsze jest to, że przez te wszystkie lata byłam z nim naprawdę szczęśliwa i ja też kochałam go tak, że mogłabym oddać za niego życie. Teraz zostałam sama, mam 28 lat i wiem, że nie mam już szansy na założenie rodziny, na to żeby mieć dzieci i kochającego męża. Perspektywa samotności mnie przeraża.

Pomóżcie, bo pomimo tego, że mija już 4 miesiące od rozstania ciągle płaczę i czasami nie chce mi się żyć sad

9 818

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:

Najgorsze jest to, że przez te wszystkie lata byłam z nim naprawdę szczęśliwa i ja też kochałam go tak, że mogłabym oddać za niego życie. Teraz zostałam sama, mam 28 lat i wiem, że nie mam już szansy na założenie rodziny, na to żeby mieć dzieci i kochającego męża. Perspektywa samotności mnie przeraża.

Pomóżcie, bo pomimo tego, że mija już 4 miesiące od rozstania ciągle płaczę i czasami nie chce mi się żyć sad

Witaj...

Nie jesteś pierwsza i ostatnia, której losy w życiu się tak a nie inaczej potoczyły. Ja byłem od Ciebie o krok dalej, po ślubie kościelnym a w efekcie końcowym mógłbym Ci podać rękę na "pogratulowanie" sobie za przeproszeniem tego stanu rzeczy.
Nie mniej jednak czego jak czego, ale w taki sposób jak tu piszesz, to nie myśl o sobie NIGDY.

Nie rób priorytetu z kogoś, dla kogo jesteś opcją, czasami jedną z wielu. O miłość się nie błaga, o fałszywą nie warto, a i o prawdziwą nie trzeba.

9 819 Ostatnio edytowany przez insomnia_91 (2013-08-05 20:00:31)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:

Ja też chciałabym Wam opowiedzieć moją historię...

W poprzednią sobotę (27.07.2013) miał się odbyć mój ślub. Ślubu nie było, bo mój narzeczony zostawił mnie cztery miesiące przed planowaną uroczystością. Byliśmy razem 4 lata, mieszkaliśmy razem około 3 lat, a on nagle się rozmyślił sad:( Czuję się totalnie wykorzystana i oszukana, zwłaszcza, że to on namawiał mnie do wspólnego zamieszkania razem a z zaręczyn cieszył się chyba bardziej niż ja. Chwalił się wszystkim znajomym i rodzinie, że zostanę jego "żonką", itd.
Pod koniec listopada ub. roku wyjechał do Holandii, żeby zarobić na wesele i wtedy wszystko zaczęło się psuć sad Rozmawialiśmy ze sobą tylko sporadycznie, bo nie miał dostępu do Internetu, a rozmowy telefoniczne są bardzo drogie, więc dzwoniłam do niego tylko raz w tygodniu (zawsze ja do niego, bo niby taniej z Polski). Już wtedy czułam, że bardzo zaczął się ode mnie oddalać.
Pod koniec marca miał wrócić na stałe do Polski, ale już pierwszego wieczora po powrocie pokłóciliśmy się. Na drugi dzień, kiedy byłam w pracy po prostu się spakował i pojechał do rodziców. Kilka dni później zadzowniłam do niego i usłyszałam, że to koniec i że nie ma sensu tego dalej ciągnąć. Tydzień później wyjechał do Londynu i całkowicie zerwał ze mną kontakt.

Wiem, że w czasie pobytu za granicą poznał "koleżankę", która pojechała za nim do Londynu:(:( choć kiedy już po rozstaniu pytałam go czy są razem powiedział, że nie bo ona go nie pociąga.

Najgorsze jest to, że przez te wszystkie lata byłam z nim naprawdę szczęśliwa i ja też kochałam go tak, że mogłabym oddać za niego życie. Teraz zostałam sama, mam 28 lat i wiem, że nie mam już szansy na założenie rodziny, na to żeby mieć dzieci i kochającego męża. Perspektywa samotności mnie przeraża.


Pomóżcie, bo pomimo tego, że mija już 4 miesiące od rozstania ciągle płaczę i czasami nie chce mi się żyć sad

nie wiem co Ci doradzić.. pewnie masz teraz uczucie jakby całe zycie rozbiło Ci sie na tysiące kawałków.. Wydaje mi się, ze jak poczuł troche wolności za granicą, niezbyt częste rozmowy, że go poniosło.. i moze ta `kolezanka` nie była tylko kolezanka.. chyba napewno bo nie pojechała by za nim do Londynu bez powodu..
Myśle ze on nie dorósł do bycia w związku.. sama popatrz, byliscie razem 4 lata, namawiał do wspolnego mieszkania, zaręczyny, ślub- wszystko wydawało sie byc ok, a nagle wraca po tylu miesiacach nieobecnosci i na drugi dzien pakuje sie i ucieka? Bo moim zdaniem mozna to nazwac własnie ucieczką, po czym przez telefon Cie informuje ze to koniec i koeljna ucieczka do Londynu?? (swoją droga czemu faceci tak uciekają?? mój też ucieka własnie do Londynu....)
Nie wiem co sie stało tam w Holnadii, co bądź kto tak niego wpłynął, czy sam do tego doszedł, ale zachował się jak szczeniak... 4 lata związku a on wyjezdza i zrywa całkowicie kontakt tak jakby sie nigdy nic nie stało..

TY musisz sobie dać rade, tak jak my tu wszyscy, pomysl sobie, on ma teraz nowe zycie, tak? Moze uwaza ze dobrze zrobił konczac Wasz zwiazek, a Ty siedzisz 4 miesiac i sie uzalasz nad sobą, w głowie miliony pytan bez odpowiedzi zapewne
Żyj dziewczyno, bo tego życia nikt za Ciebie nie przeżyje, chcesz sie obudzic za dwa lata i zapytac siebie samej- po co tyle po nim beczałaś i po co to rozpamiętywałaś? Wiem że to bardzo cięzkie jest, sama jestem miesiac po rozstaniu, chciałabym sie trzymac wielu rad które daje innym ale chce sie wziąść w garść a to jest najwazniejsze, ze nie chce tkwic w tym samym punkcie, chce iśc dalej mimo ze nie widze sensu narazie, ale chce i nie myśl że nigdy Ci sie już nie ułoży! Jeszcze będziesz mieć rodzine i całą gromadke dzieci smile

9 820

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziękuję Wam za słowa wsparcia. Dodaliście mi trochę otuchy i mam nadzieję, że z czasem będzie lepiej...
Macie rację, nie ma co płakać po kimś kto mnie tak potraktował. Po tym wszystkim co mi zrobił, po tym ile chamskich tekstów od niego usłyszałam nie chciałabym już do niego wracać. Boli tylko to, że po tylu latach związku on się nawet nie odezwie, nie zainteresuje co u mnie, jakbym w ogóle nie istniała, a tych czterech wspólnie spędzonych lat nigdy nie było...

"Nie rób priorytetu z kogoś, dla kogo jesteś opcją, czasami jedną z wielu. O miłość się nie błaga, o fałszywą nie warto, a i o prawdziwą nie trzeba".
bags - to piękne co napisałeś.

insomnia_91: szans na założenie rodziny niestety nie widzę, bo wszyscy fajni faceci w moim wieku są już zajęci, a Ci którzy są wolni niedojrzali lub popaprani emocjalnie (patrz: mój były narzeczony- 33 lata na karku i ciągle kawaler). hmm A ja jestem już w takim wieku że marzy mi się kochająca rodzina i mały brzdąc plączący się pod nogami.

9 821

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:

Dziękuję Wam za słowa wsparcia. Dodaliście mi trochę otuchy i mam nadzieję, że z czasem będzie lepiej...
Macie rację, nie ma co płakać po kimś kto mnie tak potraktował. Po tym wszystkim co mi zrobił, po tym ile chamskich tekstów od niego usłyszałam nie chciałabym już do niego wracać. Boli tylko to, że po tylu latach związku on się nawet nie odezwie, nie zainteresuje co u mnie, jakbym w ogóle nie istniała, a tych czterech wspólnie spędzonych lat nigdy nie było...

"Nie rób priorytetu z kogoś, dla kogo jesteś opcją, czasami jedną z wielu. O miłość się nie błaga, o fałszywą nie warto, a i o prawdziwą nie trzeba".
bags - to piękne co napisałeś.

insomnia_91: szans na założenie rodziny niestety nie widzę, bo wszyscy fajni faceci w moim wieku są już zajęci, a Ci którzy są wolni niedojrzali lub popaprani emocjalnie (patrz: mój były narzeczony- 33 lata na karku i ciągle kawaler). hmm A ja jestem już w takim wieku że marzy mi się kochająca rodzina i mały brzdąc plączący się pod nogami.

Z takim podejściem napewno tych szans szybko nie zauwarzysz.. Mój kolega był przed 30stką jak wział ślub i założył rodzine, ma dwójke dzieci, w wieku 33 lat wziął rozwód, ale już wczesniej nie zyli razem, a teraz od roku chyba ma nowa kobiete i dobrze mu sie powodzi, a tez wiele razy gadalismy i mówił że nikogo nie znajdzie, że każda tylko na kase patrzy itd
ale znalazł  w końcu smile

Ja mam 22 lata, nawet nie chce faceta w moim wieku tylko straszego ( mój był rok starszy i naprawde zachowywał się jak dojrzały facet, który wie co robi, poważnie podchodził do naszego związku i nagle sie odkochał czego nikt sie nie spodziewał) ale wszyscy fajni też są juz zajęci, ale przecież my nie znamy wszystkich facetów na tym świecie wink więc nie podchodź do tego tak że juz nikogo fajnego nie ma, mimo mojego młodego wieku też mieliśmy już plany założenia rodziny, planowalismy dziecko gdzies za dwa lata (jakby Bóg dał)
tez sie boje ze nikogo juz nie znajde.. że wszyscy oglądają sie za sztucznymi lalami z pompowanym cycem, że myslą tylko żeby sie z kims przespac i nara, że nawet jak już z kimś bede to mnie zdradzi lub porzuci.. teraz sie boje tego i nawet nie chce z nikim byc
ale wierze w to ze kiedys stanie na mojej drodze ktoś kto mnie pokocha i będzie gotowy na stały związek.. bo niestety przelotne znajomości w zadnym stopniu mnie nie interesują

9 822

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:

A ja jestem już w takim wieku że marzy mi się kochająca rodzina i mały brzdąc plączący się pod nogami.

Eh... sad

9 823

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie Kochani Obrazek dodany przez użytkowniczkę Was Wszystkich.
Życzę wszystkim miłego dnia :-)
A teraz wrócę do wcześniejszych postów i się troszkę wypowiem.

9 824

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:

Ja też chciałabym Wam opowiedzieć moją historię...

W poprzednią sobotę (27.07.2013) miał się odbyć mój ślub. Ślubu nie było, bo mój narzeczony zostawił mnie cztery miesiące przed planowaną uroczystością. Byliśmy razem 4 lata, mieszkaliśmy razem około 3 lat, a on nagle się rozmyślił sad:( Czuję się totalnie wykorzystana i oszukana, zwłaszcza, że to on namawiał mnie do wspólnego zamieszkania razem a z zaręczyn cieszył się chyba bardziej niż ja. Chwalił się wszystkim znajomym i rodzinie, że zostanę jego "żonką", itd.
Pod koniec listopada ub. roku wyjechał do Holandii, żeby zarobić na wesele i wtedy wszystko zaczęło się psuć sad Rozmawialiśmy ze sobą tylko sporadycznie, bo nie miał dostępu do Internetu, a rozmowy telefoniczne są bardzo drogie, więc dzwoniłam do niego tylko raz w tygodniu (zawsze ja do niego, bo niby taniej z Polski). Już wtedy czułam, że bardzo zaczął się ode mnie oddalać.
Pod koniec marca miał wrócić na stałe do Polski, ale już pierwszego wieczora po powrocie pokłóciliśmy się. Na drugi dzień, kiedy byłam w pracy po prostu się spakował i pojechał do rodziców. Kilka dni później zadzowniłam do niego i usłyszałam, że to koniec i że nie ma sensu tego dalej ciągnąć. Tydzień później wyjechał do Londynu i całkowicie zerwał ze mną kontakt.

Wiem, że w czasie pobytu za granicą poznał "koleżankę", która pojechała za nim do Londynu:(:( choć kiedy już po rozstaniu pytałam go czy są razem powiedział, że nie bo ona go nie pociąga.

Najgorsze jest to, że przez te wszystkie lata byłam z nim naprawdę szczęśliwa i ja też kochałam go tak, że mogłabym oddać za niego życie. Teraz zostałam sama, mam 28 lat i wiem, że nie mam już szansy na założenie rodziny, na to żeby mieć dzieci i kochającego męża. Perspektywa samotności mnie przeraża.

Pomóżcie, bo pomimo tego, że mija już 4 miesiące od rozstania ciągle płaczę i czasami nie chce mi się żyć sad

Porzucona a ja myślę, że dobrze się stało. Czy on na Ciebie zasługiwał?
Nie, zapewniam, że nie.
On okazał się dupkiem i to dupkiem emocjonalnie niedojrzałym.
Ale nie ma tego co by na dobre nie wyszło.
Teraz załóżmy taki scenariusz, taki najprostszy scenariusz Waszego życia.
- Bierzecie ślub.
Okazuje się, że potrzebujecie kasy.
On wyjeżdża za chlebem, Ty zostajesz i czekasz na swoją miłość za którą " życie byś oddała".
On tam poznaje koleżankę i zapomina o Tobie.
Puka ją systematycznie, a koleżanka cieszy się bo ma faceta.
Co dalej?
Małżeństwo jest (jak są dzieci to tragedia, jak nie, to trochę lepiej).
Ale co z Wami, na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć, scenariusz według własnego myślenia.
Powiem Ci krótko, ale dobitnie.
Ty dziękuj Bogu, że Ci oszczędził gorszego bólu.
Ty masz zaledwie 28 lat i teraz wchodzisz w dorosłe życie.
Poczytaj sobie na forum ile tutaj starszych kobiet ułożyło sobie życie.
Dlatego nie desperujemy, bierzemy się w garść i do dzieła Obrazek dodany przez użytkowniczkę.

9 825

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kwiatuszek100 napisał/a:

Nieeee nie będzie żadnych innych związków! Jest pewna granica wytrzymałości,moja została wczoraj przekroczona.
Ja już nie mam siły aby podźwignąć znów kolejne rozczarowanie bo tylko to w życiu mnie spotyka. Nawet teraz nie wiem czy dam radę a co dopiero myśleć o przyszłości.
Przyszłości nie ma...nie ma nic...

P.S. A jak wiele można wybaczyć co?????? Czy w ogóle można wybaczyć tak do końca???
Jeśli ktoś zabiega o to wybaczenie...

Kwiatuszku Ty jesteś moja krew i dasz radę.
Dlatego od tatusia dzisiaj dla Ciebie Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Wierzę w Ciebie.

9 826

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
porzucona85 napisał/a:

A ja jestem już w takim wieku że marzy mi się kochająca rodzina i mały brzdąc plączący się pod nogami.

Porzucona jeszcze przyjdzie taki czas, kiedy zmienisz nick na szczęśliwa, spełniona etc.
Będziesz miała brzdąca plączącego się pod nogami.
To tylko kwestia czasu.
Natomiast jestem przekonany, że Twój brzdąc będzie miał też kochającego tatusia, a nie dupka myślącego małą główką.

9 827

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Moi Mili, czy pozwolicie mi na chwilkę refleksji?
No więc tak.
Tak czytam i czytam ten wątek i doszedłem do jednego wnioski, że Bags i Misiek to są dobre duchu tego forum.
Panowie Wasze wypowiedzi, Wasze przemyślenia, pomimo Waszego wieku są bardzo dojrzałe.
Ja nie jestem tu by Was oceniać, ale wielki szacun dla Was.
Takich mądrych i dojrzałych osob jak Wy to szukać ze świeczką.

9 828

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziś by stuknęło 6 wspólnych lat. Jestem cały dzień w robocie, żeby się nad tym nie rozczulać. smile

9 829

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja tam w naszą niedoszłą, 4 rocznicę - bądź co bądź 5 dni temu sad sprzątałam i wyłam... Nie umiam wyłączyć tego wszystkiego.. Ehh.. A dziś kolejny dzień, kiedy najchętniej zapadłabym się pod ziemię.

Trzymaj się Dawid wink

9 830

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

witam was smile

Fragi - u mnie dzis troche lepiej, poki co co... zeby nie zapeszac.

tylko musze cos na dzisiaj zaplanowac bo autentycznie oszaleje....

trzymajmy sie jakos

9 831

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Cieszę się, że masz lepszy dzień smile
Ja próbuje nie myśleć, posprzątać, ale jest to ponad moje wszelkie siły na chwilę obecną. Może w końcu zbiorę się i się wezmę...

U mnie właśnie z tym planowaniem porażka... Jestem na urlopie (którego nie mogę skrócić), znajomych jak na lekarstwo, większość pracuje i nie ma czasu, żeby wyjść. Wczoraj dzwonił kumpel, troszkę podniósł mnie na duchu... Nawet jakoś w miarę dobrze spałam. Ale od rana znów ta sama pustka...

9 832

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Tato dziękuję bardzo smile ciepło na serduchu się zrobiło
Wy o tych rocznicach itp...u mnie wczoraj taka jakby mała była...pierwszego spotkania...
Oblewałam łzami...

Wchodzę na fejsa a tu były z którego już się wyleczyłam po pół roku "odświeża" profil...nie no czuję że moja ostatnia chwilowa zmiana statusu wzbudziła więcej kontrowersji niż się spodziewałam... Jeszcze jego mi brakowało. Co jeszcze no co jeszcze...???

Dziewczyny może połóżmy się plackiem na słońcu,podobno ono pobudza feromony szczęścia. Gdyby tak udało się wyłączyć myślenie...

9 833 Ostatnio edytowany przez bags (2013-08-06 11:21:59)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witajcie...
To i ja się w tym, tfu, rocznicowym temacie wypowiem, co by na gorszego nie wyjść.
Dzisiaj mi druga - ślubna - mija, a do tej 5 związkowej - poczekać trochę zostało... tylko pytanie czy to - i co tu - jeszcze liczyć? wink

Jak liczyć to licz na siebie, a na siebie zwłaszcza... i przy tym raczej nie omieszkam zostać. wink

Dostrzegam tu na wątku wzrost "poupadkowy" co mnie niezmiernie cieszy, a i humor mi się poprawia na samą myśl, ze Nasze eksiki tendencje spadkową i tak zaliczają...

Lexpar napisał/a:

Tak czytam i czytam ten wątek i doszedłem do jednego wnioski, że Bags i Misiek to są dobre duchu tego forum.

A dziękować, dziękować towarzyszu.

3macie się letnio wszyscy jak jeden... wink

9 834

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:

Witajcie...
To i ja się w tym, tfu, rocznicowym temacie wypowiem, co by na gorszego nie wyjść.
Dzisiaj mi druga - ślubna - mija, a do tej 5 związkowej - poczekać trochę zostało... tylko pytanie czy to - i co tu - jeszcze liczyć? wink

Jak liczyć to licz na siebie, a na siebie zwłaszcza... i przy tym raczej nie omieszkam zostać. wink

Dostrzegam tu na wątku wzrost "poupadkowy" co mnie niezmiernie cieszy, a i humor mi się poprawia na samą myśl, ze Nasze eksiki tendencje spadkową i tak zaliczają...

Lexpar napisał/a:

Tak czytam i czytam ten wątek i doszedłem do jednego wnioski, że Bags i Misiek to są dobre duchu tego forum.

A dziękować, dziękować towarzyszu.

3macie się letnio wszyscy jak jeden... wink

Toś Ty "młody" stażem małżeńskim smile.

9 835

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
smallangel napisał/a:
bags napisał/a:

Witajcie...
To i ja się w tym, tfu, rocznicowym temacie wypowiem, co by na gorszego nie wyjść.
Dzisiaj mi druga - ślubna - mija, a do tej 5 związkowej - poczekać trochę zostało... tylko pytanie czy to - i co tu - jeszcze liczyć? wink
Jak liczyć to licz na siebie, a na siebie zwłaszcza... i przy tym raczej nie omieszkam zostać. wink
Dostrzegam tu na wątku wzrost "poupadkowy" co mnie niezmiernie cieszy, a i humor mi się poprawia na samą myśl, ze Nasze eksiki tendencje spadkową i tak zaliczają...

Lexpar napisał/a:

Tak czytam i czytam ten wątek i doszedłem do jednego wnioski, że Bags i Misiek to są dobre duchu tego forum.

A dziękować, dziękować towarzyszu.
3macie się letnio wszyscy jak jeden... wink

Toś Ty "młody" stażem małżeńskim smile.

Może i młody jestem przez wzgląd na mój staż małżeński, nie mniej jednak z takim przebytym bagażem doświadczeń, to się baaardzo (wielo)wiekowy czuję, prawie jak emeryt wink

9 836 Ostatnio edytowany przez porzucona85 (2013-08-06 15:51:54)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Lexpar napisał/a:

Porzucona a ja myślę, że dobrze się stało. Czy on na Ciebie zasługiwał?
Nie, zapewniam, że nie.
On okazał się dupkiem i to dupkiem emocjonalnie niedojrzałym.
Ale nie ma tego co by na dobre nie wyszło.
Teraz załóżmy taki scenariusz, taki najprostszy scenariusz Waszego życia.
- Bierzecie ślub.
Okazuje się, że potrzebujecie kasy.
On wyjeżdża za chlebem, Ty zostajesz i czekasz na swoją miłość za którą " życie byś oddała".
On tam poznaje koleżankę i zapomina o Tobie.
Puka ją systematycznie, a koleżanka cieszy się bo ma faceta.
Co dalej?
Małżeństwo jest (jak są dzieci to tragedia, jak nie, to trochę lepiej).
Ale co z Wami, na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć, scenariusz według własnego myślenia.
Powiem Ci krótko, ale dobitnie.
Ty dziękuj Bogu, że Ci oszczędził gorszego bólu.
Ty masz zaledwie 28 lat i teraz wchodzisz w dorosłe życie.
Poczytaj sobie na forum ile tutaj starszych kobiet ułożyło sobie życie.
Dlatego nie desperujemy, bierzemy się w garść i do dzieła

Lexpar: dzięki za mądre słowa. Czasem dobrze posłuchać kogoś mądrego smile

Co do Twoich sugestii - ja wiem, że on jej nie "pukał", jak to określiłeś i do zdrady fizycznej nie doszło. Choć ona próbowała, wiem, że on się z nią nie przespał (w każdym razie dopóki byliśmy razem, nie wiem jak teraz). Bardziej była to zdrada emocjonalna z jego strony, ale to też boli.
I masz rację, pomimo tego, że był starszy to był mocno niedojrzały emocjonalnie. Miał z tym problemy już w młodości, był tzw. trudnym dzieckiem i zostało mu do dzisiaj.

W każdym razie, ja postaram się ogarnąć i iść do przodu, trzymajcie kciuki, żeby się udało. Za chwilę robię "plażing" w ogródku, żeby nałapać trochę słońca i pozytywnej energii smile Czego Wam również życzę smile:*

9 837 Ostatnio edytowany przez Kwiatuszek100 (2013-08-06 19:33:54)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja już po prostu nie mogę...pierdolnijcie mnie w głowę!!!!!!!!!! Najlepiej czymś ciężkim i twardym.
A już było tak jakoś w ciągu dnia że nie myślałam o tym i znów żal i smutek rozdziera mnie od środka.
Ile tak można ciągnąć co??? Ile będę się męczyć?? Pół roku??? Rok??? Miesiąc???
To mnie wykończy jak ja już jestem wyczerpana.

Czuję się taka UPOKORZONA nie wiem dlaczego ale to słowo najlepiej oddaje mój stan

Dlaczego kurwa dlaczego znów mnie to spotkało??????????
Oddajesz wszystko co masz w przeświadczeniu że oddajesz w dobre ręce i po co pytam się po co!!!!!!!!
Jezu jak tak ma wyglądać życie już zawsze to ja go nie chcę...

9 838

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kwiatuszek100: nie łam się. Kiedyś na pewno będzie lepiej. Znajdź sobie zajęcie, zajmij się czymś, żeby nie myśleć. Włącz jakieś filmidło, najlepiej głupią komedię, która chociaż na chwilę oderwie Cię od myślenia.
Ja na przykład właśnie wróciłam z dłuuugiego spaceru z psem i czuję się o wiele lepiej. To pomaga smile
Trzymaj się smile

9 839 Ostatnio edytowany przez Kwiatuszek100 (2013-08-06 21:02:01)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

No właśnie w ciągu dnia miałam zajęcie to jakoś te myśli odpłynęły na bok ale wystarczyło że wróciłam do pustego domu...moja mała u babci nie pali się do powrotu...gdybym mogła choć do niej się przytulić...

9 840

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Kwiatuszek - ja wiem, wiem co czujesz... i na pewno nie tylko ja jedna tutaj.

Ja dzisisiaj na sile zmusilam sie do wyjscia z domu, wymyslilam sobie spotkanie z kuzynka w centrum i dobrze zrobilam, bo po tym jak wczoraj caly dzien w domu siedzialam i mnie ryki nachodzily to dzisiaj chcialam tego uniknac.

Teraz wrocilam, widze ze jm byl dzisiaj. no prosze. to sie minelismy. zabral doslownie znowu kilka pierdol i tyle. nie wiem wiec zupelnie po co przyjezdza jak nic konkretnego nie zabiera. dobrze ze sie z nim nie widzialam.

A Ty sie Kwiatuszku trzymaj!!! kurde no wlasnie ja tez mowie: ile tak mam cierpiec jeszcze? ile? po co ? za jakie grzechy? no i uswiadamiam sobie ze to ze boli - to jakby nie mamy na to wplywu, ale to jak dlugo bedziemy sie meczyc to jednak od nas duzo zalezy... trzeba sobie jak najwiecej powtarzac, ze nie warto, ze MY nie chcemy ich znac i chyba tak sie z tego wyjdzie... bo myslac ciagle jak boli, albo jak bylo pieknie, albo ze dlaczego no to do przodu sie nie rusza....

9 841

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

tak sobie myśle... jak z z nim byłam, nawet nie śmiałam myśleć że kiedys nie bedziemy razem..
wiadomo czasem się kłócilismy, ale kto sie nie kłóci...
róznie bywało ale wychodzilismy na prostą..
a najgorsze jest to że sie rozstaliśmy, jak wszystko było ok.. sam powiedział że chce teraz bo jets między nami dobrze, a nie że sie pokłocimy i wezmie swoje rzeczy i powie ze to koniec.. ale własnie- było dobrze, nie rozumiem tego ;/
dwa dni przed rozstaniem spalismy jeszcze razem.. a pozniej jak go zapytałam czy wobraza sobie życie beze mnie (pewna że odpowie nie) odpowiedział że nie wyobraża go sobie ze mną.. że nie wyobraza sobie teraz że będzie koło mnie zasypiał i sie przy mnie budził..
co ja mu takiego zrobiłam? za co takie słowa? wbił mi wtedy nóż prosto w serce..
a tydzień pozniej pierdolił że chce żebysmy mieli kontakt i zebym sie odzywała jak cos, dzwoniła, ze on tez bedzie
i na ostatnim spotkaniu tez mowił ze bedzie miec dobre wspomneinia, ze nie zapomni.. i ze sie odezwie.. i cisza

Na tych pozniejszych spotkaniach zachowywał sie juz jak dawniej, Ale przy rozstaniu nie był sobą, gadał jakby się wyuczył jakiejś regułki, ranił każdym słowem.. a później już było inaczej, usmiechał sie, gadał o wszystkim.. wciąż mam głupie mysli czy nie zostawił mnie bo musiał, bo sie cos wpakował (jak sie to juz zdarzyło raz wczesniej) i temu tak sie dziwnie wtedy zachował, z pozniej juz mówił ze chce miec kontakt ze mną... aaa sama już nie wiem, pisze głupoty i wciąz i tak onim mysle ;//

9 842

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:

Dzisiaj mi druga - ślubna - mija,

Prezent zonce zrobiles?? smile Mysle, ze pozew bylby odpowiednia niespodzianka smile

9 843

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
woytek napisał/a:
bags napisał/a:

Dzisiaj mi druga - ślubna - mija,

Prezent zonce zrobiles?? smile Mysle, ze pozew bylby odpowiednia niespodzianka smile

Tak z perspektywy odległego czasu - bo nawet tak ripostuję rozmowy w rodzinie - zapytałbym "a kto to jest?" hmm
Z rozwodem się pierwsza wychylała, więc puszczam przodem taką hybrydową inteligencję wink
Nie zaprotestuję, podpiszę a jak będzie zamordyzm z ichnej strony, to dorzucę do pieca smile

9 844

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Lexpar napisał/a:

Tak czytam i czytam ten wątek i doszedłem do jednego wnioski, że Bags i Misiek to są dobre duchu tego forum.

A dziękować dziękować.
Dużo tu nie napiszę dziś bo nadrobiłem strony tylko wink.
Ale trzymajcie się drogie Panie. Kiedyś zaświeci słońce na horyzoncie z podwójną siłą.

9 845

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:

Tak z perspektywy odległego czasu - bo nawet tak ripostuję rozmowy w rodzinie - zapytałbym "a kto to jest?" hmm

Wiesz, ja sie zastanawialem jakiego okreslenia uzywac wobec niej, bo slowo "zona" to bardzo ciezko mi przez gardlo przechodzi. Moze masz jakies dobre okreslenie, ktore oddawaloby sens calej sytuacji

9 846

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
woytek napisał/a:
bags napisał/a:

Tak z perspektywy odległego czasu - bo nawet tak ripostuję rozmowy w rodzinie - zapytałbym "a kto to jest?" hmm

Wiesz, ja sie zastanawialem jakiego okreslenia uzywac wobec niej, bo slowo "zona" to bardzo ciezko mi przez gardlo przechodzi. Moze masz jakies dobre okreslenie, ktore oddawaloby sens calej sytuacji

poteflonka jedynie big_smile
Wszystko zależne jest chyba od tego, czy sam się czujesz mężem - qrde takie trudne słowo w tych "sprzyjających" okolicznościach. Bo ja to tylko z sentymentu wink choć mam nadzieję, że cdn z nowym modelem nastąpi. takich MDM-owskich pajacyków mam dożywotnio dość

9 847

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam ponownie:P baaaardzo wiele cierpienia tutaj widze ;( Co za świat ze osoby porządne muszą przechodzić przez takie rzeczy. Czasami mam wrażenie ze w poprzednim zyciu musiałam być jakims współpracownikiem hitlera ;p;p A teraz troche newsów: wczoraj dowiedziałam sie ze ta dziunia z którą moj były tak szybko się związał (3 lata razem, po około 3 dniach zapomniał i sie związał) jest znienawidzona przez jego rodzine: matke, siostre, ojca i znajomych. Dowiedzialam sie również ze ta 20 tka nie ma nic do zaoferowania jezeli chodzi o intelekt ;p Matka mojego było, która przepadała za mna skwitowała to wszystko tak ze zamienił średniej klasy samochód na wózek z widłami ==> miód dla uszu. Dodatkowo laska nie jest wychowana ale musze przyznac ze jest manipulatorką niezła: moj eks zmienil się z faceta twardego na klkuche, tak go owinela wokól palca. Jemu to chyba pasuje co mnie dziwi bo dziewczyna publicznie i przy rodzinie ubliza mu mowiac ze jest gruby, ze ona to potrzebuje sponsora (gdzie on w ogole nie ma kasy, chodz z zewnątrz wyglada inaczej - auto i jako tako dobre ciuchy). Ja go kochałam mimo wszystko, dla mnie byl idealem. Duzo sie wczoraj dowiedzialam: np to ze jego rodzina uwaza ją za ,,małego trolla", ze juz na wstepie miala przesrane bo krecila sie wokol faceta i to zajetego, ze moj ideal to egoista któremu trzeba powtarzac jak pieknie wyglada (dla mnie wlazenie w tylek facetowi ktory ma niskie mniemanie o sobie to troche ponizej godności - u niej to znalazł, ja uwazalam ze to on ma mnie adorowac a nie ja jego, Ludziaszki co za dziecinada - wiem ze od czasu do czasu tego potrzebuje mezczyzna ale nie codziennie i na kazdym kroku). Przy mnie był facetem pewnym siebie i meskim, przy niej jakby to powiedzieć zdziecinniał, aczkolwiek wyraza swoje uczucia w stosunku do niej. Ja tego nie miałam i sie czasami upominałam (on twierdził ze on nie mowi czesto kocham Cie bo to wazne słowo i nie chce aby stało się nawykiem, ze jak on mowil ze mnie kocha to znaczy ze prosto z serca) ;p I cos jeszcze na koniec - przypadkiem sie zobaczylismy (odwiedzałam jego siostrę, z która jak widać mam dobry kontakt) az sie we mnie gotowało zeby mu dac z liscia, ale wystarczyło mi to ze go ignorowałam. On pierwszy się przywital, jednak ja palajaca nienawiscią syknelam doslownie przywitanie. I na tym sie skonczyło. Spojrzalam mu tylko raz w oczy i koniec na tym. Starałam się ignorowac go. Zeby bylo smieszniej dzisiaj natknelam się na tą dziw... w sklepie. Ładna kurcze, nawet bardzo jednak po tym co usłyszałam to ten ładny kubek jest pusty i cały różowy i przesłodzony ;p;p Eks zawsze powtarzal mi i siostrze ze nienawidzi lasek mówiących słodko, piskliwie oraz infantylnych. Eheh o co tu chodzi nie mam pojecia, wyprała mu mózg ta gówniara ;p;p Fajne tez było stwierdzenia jego siostry ze ta jego nowa to pomyłka życiowa - mam nadzieje ze nie bedzie to długo trwało i ze ona go zostawi, wywinie mu numer--fajnie jest usłyszec kilka takich rzeczy ;p;p Pozdrawiam wszystkich których meczy hustawka emocjonalna i wewnętrzny ból, bo przecież dziurawej duszy nie da się wyrwać i wyrzucic. Trzeba temu stawic czoła i przetrwać. Tak więc łatajmy te nasze dziury

9 848

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Z pozoru silna: widzę, że brniesz do przodu i nieźle Ci to idzie.. Cieszy mnie to, mam nadzieję, że ja również dojdę do takiego punktu jak Ty. Ile od rozstania minęło?

U mnie znów dóóóół- wczoraj było miło, uroczo spędziłam wieczór z kolegą ze studiów, a dziś cały dzień myślę... Cały dzień krok od płaczu... Nie mogę się pozbierać.. Wiem, że minęło stosunkowo mało czasu ( niecały miesiąc) ale jestem już zmęczona tą huśtawką emocjonalną... Tym wszystkim co czuję i myślę.. Nie jest dobrze... Chciałabym być silna, wstać, zacząć coś robić, przynajmniej wyobrazić sobie życie bez niego... A ja tylko próbuję i to nieudolnie. Wiem, że dla nas już szans nie ma, nie chciałabym, ale podświadomie czekam, aż przyjedzie. To jest dopiero dobijające. Wiem, że nie przyjedzie, a jednak mam takie dziwne uczucie.

I ciągle myślę... Jak to możliwe, że 'nie wie co czuję", jak można się "odkochać", tym bardziej, ze my naprawde byliśmy zgodną parą. Tyle rzeczy mu poświęciłam, otworzyłam się całkiem przed nim, obnażyłam z kompleksów, problemów, mówiłam czego się boję, a go teraz nie ma. Czuje się jakbym stała naga na środku miasta. Obdarta ze wszystkiego co miałam!
Tak wygląda mój dzisiejszy nastrój ;(

9 849

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Z pozoru silna: widzę, że brniesz do przodu i nieźle Ci to idzie.. Cieszy mnie to, mam nadzieję, że ja również dojdę do takiego punktu jak Ty. Ile od rozstania minęło?

U mnie znów dóóóół- wczoraj było miło, uroczo spędziłam wieczór z kolegą ze studiów, a dziś cały dzień myślę... Cały dzień krok od płaczu... Nie mogę się pozbierać.. Wiem, że minęło stosunkowo mało czasu ( niecały miesiąc) ale jestem już zmęczona tą huśtawką emocjonalną... Tym wszystkim co czuję i myślę.. Nie jest dobrze... Chciałabym być silna, wstać, zacząć coś robić, przynajmniej wyobrazić sobie życie bez niego... A ja tylko próbuję i to nieudolnie. Wiem, że dla nas już szans nie ma, nie chciałabym, ale podświadomie czekam, aż przyjedzie. To jest dopiero dobijające. Wiem, że nie przyjedzie, a jednak mam takie dziwne uczucie.

I ciągle myślę... Jak to możliwe, że 'nie wie co czuję", jak można się "odkochać", tym bardziej, ze my naprawde byliśmy zgodną parą. Tyle rzeczy mu poświęciłam, otworzyłam się całkiem przed nim, obnażyłam z kompleksów, problemów, mówiłam czego się boję, a go teraz nie ma. Czuje się jakbym stała naga na środku miasta. Obdarta ze wszystkiego co miałam!
Tak wygląda mój dzisiejszy nastrój ;(

Od rozstania mineły ponad dwa miesiące ;( brne do przodu bo nie chce juz wiecej ciepieć, przez niego.Jednak zawsze jesto to ale...jak go wczoraj zobaczyłam i wiedziałam ze jest blisko to poczułam tlące sie jeszcze uczucie do niego, do tego faceta który mnie zranił i nic sobie z tego nie robi. Ale teraz myslac jakby wygladala nasza przyszłość: musiałabym czekac jeszcze ze dwa lata na to abysmy razem zamieszkali. Zostałabym w miescie gdzie nie ma pracy w moim zawodzie. Musiałabym również przez te dwa pomieszkiwać w akademiku (o zgrozo). Tak sobie mysle ze Bog nade mna czuwa bo mam po Babci mieszkanie w innym mieście, które miało być sprzedane na dniach. Nie chciałam tego mieszkania bo przyszłość wiązałam z nim.Chciałam mu wszystko poświęcic a on tego nie docenił. Dodatkowo byliśmy na różnych etapach zycia - on sie jeszcze uczy, ja juz po studiach. Mysle ze związal sie z laska ze szkoły bo są na tym samym etapie życia. Tak wiec pod koniec wrzesnia sie wynosze z tego okropnego miasta, w którym boje się ich spotkac i ktore przypomina mi o facecie którego nie znałam w ogole, ktoremu wszyyystko oddałam fizycznego i psychicznego. Mam chwile słabości ale odganiam mysli zle bo twierdze ze to poglebianie dziury dychowej. Nadal oswajam sie z mysla ze jest z inną, to bardzo trudne. Hustawki emocjonalne sa nieodzowną czescią procesu leczenia serca - fajnie jest miec kogos komu bedziesz sie zwierzac z tego co czujesz, codziennie, jak mantrę az w koncu mowia o tym wszystkim nic nie bedziesz czuła. Moim zdaniem za wczesnie probujesz nawiązywać kontakty z mezczyznami, bo kazdy bedzie Ci przypominać o nim. A co za tym idzie mozesz znow zle ulokowac uczucia. Przelejesz swoja milosc do byłego na inna osobę a to moze zranic. Tez czuje się jak skorupa, bez niczego w srodku, wiem ze bede zimna w kolejnym związku, ze nie zaangazuje się tak jak poprzednio o ile ktos sie pojawi ;/ Nie jestem jeszcze na tyle silna na ile bym chciała: mam niską samoocene przez laskę byłego, mam wrazenie ze jest ode mnie piekniejsza. Wyglad ma taki ze moglaby miec kazdego: dlaczego wiec weszla miedzy nas i praktycznie rozbila związek DLACZEGO? Mogła miec kazdego a za cel wybrała jego...a on nie ukrywam jest Bogiem ale raczej dionizosem ;p;p Zastanow sie czy chcesz codzienne poswiecac kazda minute zycia na rozpamietywanie i złudne nadzieje. Mowia ze nadzieja umiera ostatnia, ilez w tym prawdy. Ja miałam nadzieje ze jeszcze sie zejdziemy dopoki nie dowiedzialam sie ze jest zauroczony kim INNYM, a mnie ma gdzieś. Teraz najlepszym sposobem na odegranie się na nim to pokazanie ze nie upadlas i ze rosną Ci silne, piękne piórka i skrzydła ktore nie pozwola Ci upaść ponownie. Pokaz mu ze bez niego stałas sie jeszcze piekniejszym labedziem a nie zuzytą ,,szmatą" która on wytarł buciki by zaczac inaczej zyc...Przyznam sie ze jeszcze cos czuje do eks, ale nie moge sobie pozwolic na cos wiecej bo to chore czuc cos do faceta ktory okazal się nieodpowiedzialny..Musisz sobie zadac pytanie czy chciałabyc z nim zaczac od nowa, wiedząc ze tak szybko wyzbył sie uczuc do Ciebie..codziennie bys sie zastanawiala czy nie wywinie Ci znowu takiego numeru. Mozliwe ze sie przestraszył i ze jeszcze wrocicie do siebie.ale lepiej myslec ze nie, zebys się nie rozczarowała i zawiodła. Bo bol powroci z zwiększoną siłą, jak sie dowiesz ze ma inną..

9 850

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

To wszystko co piszesz jest prawdą i jesteś bardzo silną Kobietą ! smile Ja tam też szybciutko chcę się pozbierać i podchodzę podobnie, ze nie chcę tracić swojego życia na płacze w poduszkę, ale niestety przez ten etap też muszę przejść. Także cierpliwie czekam na powrót do pracy, na studia i wtedy będę chciała zacząć żyć normalnie, o ile to możliwe. BO ja wierzyłam, że to ten, moja pierwsza prawdziwa miłość, tyle nas łączyło. Był taki, jakiego chciałabym mieć męża. Okrutne uczucie, kiedy ktoś Cię nie chcę. Ale muszę wstać, otrzepać się i brnąć dalej...

Ciężko się oswoić, że kogoś nagle nie ma... I nie będzie.. Że nie mogę napisać smsa, że mi źle, nie mogę opowiedzieć mu co robiłam... Że nie obchodzi go jak sobie radzę (chociaż mojego eks obchodzi, ale powiedziałam, zeby nie pytał, bo to tylko pogarsza mój stan).

A co do innych mężczyzn- to ten kolega, to bardziej jak brat, nie jesteśmy sobą zainteresowani w żadne inny sposób wink wiem, że nie mogłabym z nikim teraz próbować, bo reklamy w TV przypominają mi byłego, jak z nich się śmialiśmy, a co dopiero inny mężczyzna. A że jest człowiekiem pozytywnym, a przy tym bardzo dojrzałym, lubię jego towarzystwo, bo choć na chwilę zapominam, daje mi też teoretyczną lekcję życia bazując na swoim doświadczeniu. I tylko w tym kontekście jest dla mnie cenny.

9 851

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Z pozoru silna: widzę, że brniesz do przodu i nieźle Ci to idzie.. Cieszy mnie to, mam nadzieję, że ja również dojdę do takiego punktu jak Ty. Ile od rozstania minęło?

U mnie znów dóóóół- wczoraj było miło, uroczo spędziłam wieczór z kolegą ze studiów, a dziś cały dzień myślę... Cały dzień krok od płaczu... Nie mogę się pozbierać.. Wiem, że minęło stosunkowo mało czasu ( niecały miesiąc) ale jestem już zmęczona tą huśtawką emocjonalną... Tym wszystkim co czuję i myślę.. Nie jest dobrze... Chciałabym być silna, wstać, zacząć coś robić, przynajmniej wyobrazić sobie życie bez niego... A ja tylko próbuję i to nieudolnie. Wiem, że dla nas już szans nie ma, nie chciałabym, ale podświadomie czekam, aż przyjedzie. To jest dopiero dobijające. Wiem, że nie przyjedzie, a jednak mam takie dziwne uczucie.

I ciągle myślę... Jak to możliwe, że 'nie wie co czuję", jak można się "odkochać", tym bardziej, ze my naprawde byliśmy zgodną parą. Tyle rzeczy mu poświęciłam, otworzyłam się całkiem przed nim, obnażyłam z kompleksów, problemów, mówiłam czego się boję, a go teraz nie ma. Czuje się jakbym stała naga na środku miasta. Obdarta ze wszystkiego co miałam!
Tak wygląda mój dzisiejszy nastrój ;(

Czuje dokładnie co Ty `naga po środku miasta`- doskonale opisuje to mój stan.. raczej byłam nieśmiała co do facetów, zakompleksiona, a przed nim się otworzyłam.. i na co mi to było?
Również wiem że moj sie nie odezwie.. że nie przyjedzie.. wiem że razem już nie bedziemy- nawet jakby chciał, nie pozwole na to i napewno moi bliscy mi to beda wybijac z głowy.. ale tak bym chciała zeby sie płaszczył i prosił o wybaczenie.. miałabym ta satysfakcje że on tez cierpi.. ale wiem że to nigdy nie nastapi.. nawet jak bedzie cierpiał to nie pokaże mi tego.. taki typ człowieka, co śmieszniejsze wiem że wiele dla mnie zmienił, że sam się zmienił.. ciekawe jak teraz wyglada jego życie, czy jest z niego szczęśliwy

Ważne że próbujesz sie podnieść, może narazie to nie wychodzi, bo widze to po sobie, a jestem miesciac po rozstaniu,
kiedyś się nam uda smile i nawet pewnie nie zauwarzymy kiedy to się stanie smile i wierzę w to mocno smile

z_pozoru_silna ciesze się że u Ciebie dobry humorek, widzisz, miał Ciebie a teraz `zgłupiał` przy tej dziewczynie, okręciła go sobie wokół palca a on pewnie tego nawet nie zauwarzył.. a nim to zobaczy może go już zostawi.. bo jeśli mieliby byc ze sobą dłużej.. to raczej będzie to tokstyczny związek, gdzie ona bedzie grac pierwsze skrzypce a on bedzie daleko za nią smile

9 852

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

insomnia- damy radę, owszem, boję się tylko czy kiedykolwiek kogoś tak pokocham, przed kimś się otworzę, komuś tak zaufam..>?

9 853

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

insomnia- damy radę, owszem, boję się tylko czy kiedykolwiek kogoś tak pokocham, przed kimś się otworzę, komuś tak zaufam..>?

te same pytania mam w głowie.. ale nie chce teraz o tym myśleć.. mam nadzieje, że kiedyś trafie na odpowiednią osobę i nawet nie bede sie zastanawiać czy dam rade, czy potrafie, czy warto

9 854

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Czego Ci życzę z całego mojego złamanego serduszka ! smile

9 855

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
insomnia_91 napisał/a:
Fragi20 napisał/a:

Z pozoru silna: widzę, że brniesz do przodu i nieźle Ci to idzie.. Cieszy mnie to, mam nadzieję, że ja również dojdę do takiego punktu jak Ty. Ile od rozstania minęło?

U mnie znów dóóóół- wczoraj było miło, uroczo spędziłam wieczór z kolegą ze studiów, a dziś cały dzień myślę... Cały dzień krok od płaczu... Nie mogę się pozbierać.. Wiem, że minęło stosunkowo mało czasu ( niecały miesiąc) ale jestem już zmęczona tą huśtawką emocjonalną... Tym wszystkim co czuję i myślę.. Nie jest dobrze... Chciałabym być silna, wstać, zacząć coś robić, przynajmniej wyobrazić sobie życie bez niego... A ja tylko próbuję i to nieudolnie. Wiem, że dla nas już szans nie ma, nie chciałabym, ale podświadomie czekam, aż przyjedzie. To jest dopiero dobijające. Wiem, że nie przyjedzie, a jednak mam takie dziwne uczucie.

I ciągle myślę... Jak to możliwe, że 'nie wie co czuję", jak można się "odkochać", tym bardziej, ze my naprawde byliśmy zgodną parą. Tyle rzeczy mu poświęciłam, otworzyłam się całkiem przed nim, obnażyłam z kompleksów, problemów, mówiłam czego się boję, a go teraz nie ma. Czuje się jakbym stała naga na środku miasta. Obdarta ze wszystkiego co miałam!
Tak wygląda mój dzisiejszy nastrój ;(

Czuje dokładnie co Ty `naga po środku miasta`- doskonale opisuje to mój stan.. raczej byłam nieśmiała co do facetów, zakompleksiona, a przed nim się otworzyłam.. i na co mi to było?
Również wiem że moj sie nie odezwie.. że nie przyjedzie.. wiem że razem już nie bedziemy- nawet jakby chciał, nie pozwole na to i napewno moi bliscy mi to beda wybijac z głowy.. ale tak bym chciała zeby sie płaszczył i prosił o wybaczenie.. miałabym ta satysfakcje że on tez cierpi.. ale wiem że to nigdy nie nastapi.. nawet jak bedzie cierpiał to nie pokaże mi tego.. taki typ człowieka, co śmieszniejsze wiem że wiele dla mnie zmienił, że sam się zmienił.. ciekawe jak teraz wyglada jego życie, czy jest z niego szczęśliwy

Ważne że próbujesz sie podnieść, może narazie to nie wychodzi, bo widze to po sobie, a jestem miesciac po rozstaniu,
kiedyś się nam uda smile i nawet pewnie nie zauwarzymy kiedy to się stanie smile i wierzę w to mocno smile

z_pozoru_silna ciesze się że u Ciebie dobry humorek, widzisz, miał Ciebie a teraz `zgłupiał` przy tej dziewczynie, okręciła go sobie wokół palca a on pewnie tego nawet nie zauwarzył.. a nim to zobaczy może go już zostawi.. bo jeśli mieliby byc ze sobą dłużej.. to raczej będzie to tokstyczny związek, gdzie ona bedzie grac pierwsze skrzypce a on bedzie daleko za nią smile

Szczerze mam nadzieje ze to nie wypał na maksa ten jego związek, wszyscy mowią ze w koniec konców padnie stwierdzenie ,,a nie mówiłam". Zaluje ze nie jestem tak wyrachowana jak ona, ze nie jestem zdolna do manipulacji bo wtedy byłabym dalej. Nie wiem co mam sadzic o tym wszystkim, ONA jest tym wszystkim czym on gardził, zastanawiam sie czy on ja kocha, czy sie juz zakochał w tej manipulatorce. Co to ma znaczyc to jego zachowanie, Moi Drodzy? moze Wy potraficie to rozkminic? myslicie ze beda razem szczesliwi? Mimo ze rodzina jej nie akceptuje i ze sa u niego awantury z jej, z naszego powodu? Jego Matka wstydzi sie za niego, za to co zrobił. Ja tylko chce to zrozumiec? Spedza z nia mnóstwo czasu, tak jak ze mna na poczatku, jednak na fb nie zmienil statusu. Początki były z nim wspaniałe, pamietam jak płakał bo nie chciał abym sie przenosiła na studia do innego miasta. Chciał nawet jechac ze mna. Jednak ja poswieciłam to jemu, bo nie chciałam zostawiać go takiego, mowiacego ze beze mnie nie da sobie rady ;/Ja tez myslalam ze to ten jedyny, miał cechy ktore chcialam zeby miał mój mąż. Mozliwe ze nie tesknie za nim, a za tymi pieknymi chwilami spedzonymi razem. Seks był idealny jak bylismy razem. Oboje to stwierdzilismy. Nie wiedziałam ze z 1 facetem bedzie mi tak dobrze w łózku. To sfera zycia w ktorej rozumielismy sie idealnie. Az tu nagle idzie do laski, która jak twierdził jest konserwą, taką dla której istnieje jedna pozycja (przepraszam ze dotknełam takiego intymnego aspektu) i takie am rzeczy których ona nie robi a które dla niego sa bardzo ważne podczas seksu...Naprawde nie rozumiem GO...Jak mogl wolec prostą, nie wychowana laskę ode mnie.

9 856

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Co do seksu i całego aspektu związku- mój również był "idealny". Więc pytań w głowie miałam/mam tysiące, jak nie miliony.\
Mam jednak prośbę- ja również rozmyślam, chyba jeszcze nie tęsknie(choć to dziwne), pytania zadawałam sobie przez pierwsze 2 tygodnie. aż powiedziałam sobie DOŚĆ! On powiedział co miał do powiedzenia, ja to przyjęłam i jako tako się z tym godzę,Bo im więcej pytań tym więcej niepewności, więcej żalu, wiecej obwiniania siebie. A mi to niepotrzebne. Usunęłam wszelkie maile, sms-y, żeby nie czytać po 100 razy, godzę się jako tako ze stratą. Ciężko mi strasznie, ale cóż. Wiem, że rozmyślaniem popadne w jakieś beznadziejne koło, zacznę siebie obwiniać, szukać pretekstu, by walczyć. A moja walka się skończyła.

9 857

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Szczerze mam nadzieje ze to nie wypał na maksa ten jego związek, wszyscy mowią ze w koniec konców padnie stwierdzenie ,,a nie mówiłam". Zaluje ze nie jestem tak wyrachowana jak ona, ze nie jestem zdolna do manipulacji bo wtedy byłabym dalej. Nie wiem co mam sadzic o tym wszystkim, ONA jest tym wszystkim czym on gardził, zastanawiam sie czy on ja kocha, czy sie juz zakochał w tej manipulatorce. Co to ma znaczyc to jego zachowanie, Moi Drodzy? moze Wy potraficie to rozkminic? myslicie ze beda razem szczesliwi? Mimo ze rodzina jej nie akceptuje i ze sa u niego awantury z jej, z naszego powodu? Jego Matka wstydzi sie za niego, za to co zrobił. Ja tylko chce to zrozumiec? Spedza z nia mnóstwo czasu, tak jak ze mna na poczatku, jednak na fb nie zmienil statusu. Początki były z nim wspaniałe, pamietam jak płakał bo nie chciał abym sie przenosiła na studia do innego miasta. Chciał nawet jechac ze mna. Jednak ja poswieciłam to jemu, bo nie chciałam zostawiać go takiego, mowiacego ze beze mnie nie da sobie rady ;/Ja tez myslalam ze to ten jedyny, miał cechy ktore chcialam zeby miał mój mąż. Mozliwe ze nie tesknie za nim, a za tymi pieknymi chwilami spedzonymi razem. Seks był idealny jak bylismy razem. Oboje to stwierdzilismy. Nie wiedziałam ze z 1 facetem bedzie mi tak dobrze w łózku. To sfera zycia w ktorej rozumielismy sie idealnie. Az tu nagle idzie do laski, która jak twierdził jest konserwą, taką dla której istnieje jedna pozycja (przepraszam ze dotknełam takiego intymnego aspektu) i takie am rzeczy których ona nie robi a które dla niego sa bardzo ważne podczas seksu...Naprawde nie rozumiem GO...Jak mogl wolec prostą, nie wychowana laskę ode mnie.

Wiesz, myśle że odczuwał brak bliskiej osoby i jest z nią bo pierwsza nawinęła mu sie pod ręke..
Ciekawe co by zrobiła jakby się dowiedziała że takimi laskami jak ona, kiedyś gardził i komentował negatywnie?
Uważam że nawet jak im wyjdzie, to rodzinka i tak bedzie ja porównywac zawsze do Ciebie, najwazniejsze jest pierwsze wrazenie, skoro ona wywarła je negatywne to oni już go nie zmienią.. cos o tym wiem bo mam taki przypadek w rodzinie

Mój jak dla mnie tez był `idealny`, nie musiał być idealny dla wszystkich, ale ja wiedziałam że to jest facet z którym chce isc przez zycie, teraz widze jego wady, z którymi cięzko by było w przyszłości.. ale wtedy o tym nie myślałam, w końcu byłam szczęśliwa że jest, zapatrzona w niego.. mimo że czasem narzekałam- wiedziałam że to ten jedyny...
A seks tez był nieziemski.. i mówił też, że mimo że nie byłam jego pierwszą kobietą z która spał on traktuje to jako swój `pierwszy raz`, tak jakby był z innymi fizycznie, a ze mną nie tyle fizycznie co psychicznie.. mentalnie
ale może spotka kiedyś moją następczynie, które powie to samo? heh.. no bywa

A Ty nie myśl tak, że wolał ja od Ciebie, moim skromnym zdaniem zobaczy jaki popełnił błąd ale wtedy będzie już za późno, może już tego żałuje jak widzi jaka jest ta jego `konserwa`;p
Może kiedys dostrzerze to że przy Tobie był prawdziwym facetem a przy niej zachowuje się jakby był pod pantoflem.. Ale może sie o tym nigdy nie dowiesz..

9 858

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
insomnia_91 napisał/a:

Szczerze mam nadzieje ze to nie wypał na maksa ten jego związek, wszyscy mowią ze w koniec konców padnie stwierdzenie ,,a nie mówiłam". Zaluje ze nie jestem tak wyrachowana jak ona, ze nie jestem zdolna do manipulacji bo wtedy byłabym dalej. Nie wiem co mam sadzic o tym wszystkim, ONA jest tym wszystkim czym on gardził, zastanawiam sie czy on ja kocha, czy sie juz zakochał w tej manipulatorce. Co to ma znaczyc to jego zachowanie, Moi Drodzy? moze Wy potraficie to rozkminic? myslicie ze beda razem szczesliwi? Mimo ze rodzina jej nie akceptuje i ze sa u niego awantury z jej, z naszego powodu? Jego Matka wstydzi sie za niego, za to co zrobił. Ja tylko chce to zrozumiec? Spedza z nia mnóstwo czasu, tak jak ze mna na poczatku, jednak na fb nie zmienil statusu. Początki były z nim wspaniałe, pamietam jak płakał bo nie chciał abym sie przenosiła na studia do innego miasta. Chciał nawet jechac ze mna. Jednak ja poswieciłam to jemu, bo nie chciałam zostawiać go takiego, mowiacego ze beze mnie nie da sobie rady ;/Ja tez myslalam ze to ten jedyny, miał cechy ktore chcialam zeby miał mój mąż. Mozliwe ze nie tesknie za nim, a za tymi pieknymi chwilami spedzonymi razem. Seks był idealny jak bylismy razem. Oboje to stwierdzilismy. Nie wiedziałam ze z 1 facetem bedzie mi tak dobrze w łózku. To sfera zycia w ktorej rozumielismy sie idealnie. Az tu nagle idzie do laski, która jak twierdził jest konserwą, taką dla której istnieje jedna pozycja (przepraszam ze dotknełam takiego intymnego aspektu) i takie am rzeczy których ona nie robi a które dla niego sa bardzo ważne podczas seksu...Naprawde nie rozumiem GO...Jak mogl wolec prostą, nie wychowana laskę ode mnie.

Wiesz, myśle że odczuwał brak bliskiej osoby i jest z nią bo pierwsza nawinęła mu sie pod ręke..
Ciekawe co by zrobiła jakby się dowiedziała że takimi laskami jak ona, kiedyś gardził i komentował negatywnie?
Uważam że nawet jak im wyjdzie, to rodzinka i tak bedzie ja porównywac zawsze do Ciebie, najwazniejsze jest pierwsze wrazenie, skoro ona wywarła je negatywne to oni już go nie zmienią.. cos o tym wiem bo mam taki przypadek w rodzinie

Mój jak dla mnie tez był `idealny`, nie musiał być idealny dla wszystkich, ale ja wiedziałam że to jest facet z którym chce isc przez zycie, teraz widze jego wady, z którymi cięzko by było w przyszłości.. ale wtedy o tym nie myślałam, w końcu byłam szczęśliwa że jest, zapatrzona w niego.. mimo że czasem narzekałam- wiedziałam że to ten jedyny...
A seks tez był nieziemski.. i mówił też, że mimo że nie byłam jego pierwszą kobietą z która spał on traktuje to jako swój `pierwszy raz`, tak jakby był z innymi fizycznie, a ze mną nie tyle fizycznie co psychicznie.. mentalnie
ale może spotka kiedyś moją następczynie, które powie to samo? heh.. no bywa

A Ty nie myśl tak, że wolał ja od Ciebie, moim skromnym zdaniem zobaczy jaki popełnił błąd ale wtedy będzie już za późno, może już tego żałuje jak widzi jaka jest ta jego `konserwa`;p
Może kiedys dostrzerze to że przy Tobie był prawdziwym facetem a przy niej zachowuje się jakby był pod pantoflem.. Ale może sie o tym nigdy nie dowiesz..

To co napisałaś bardzo mnie podbudowało ;p;p Dziękuje bardzo. Nie wiem jak Wy ale ja mam przeczucie ze to był jedyny facet z którym mogłam sie związac na zawsze, i ze ta szansa sie nie powtorzy, ze kolejni (o ile bedą) jacy sie pojawią to nie bedzie juz to co z tamtym. Naprawde tak jak Wy Moje Drogie czułam ze jest bratnią duszą tongue ta druga połówką która jest jedna na swiecie. Mam nadzieje ze nie straciłam szansy na bycie z druga połówką.
insomnia_91 własnie jak faceci mówia nam takie rzeczy to my wpadamy jak sliwka w kompot i poddajemy im sie, jednak potem robia co robia zostawiając nas z tymi zdaniami wypowiedzianymi przez nich. Pamietam tez taki tekst: jezeli jakims cudem bysmy wpadli to nie wazne jak trudno by było, wazne ze ze mna ;/albo ona mnie nie obchodzi bo to mnie kocha i ze mna che być...jestesmy w podobnej sytuacji ;p napompowane wyobrazeniem mezczyzny idealnego. My tez mielismy chwile dobre i złe, inni dziwili mi sie ze jeszcze z nim wytrzymuje i jestem z nim..TO JEST MIŁOSC bezwarunkowa...Mysle ze nie zaluje bo cały czas o niej opowiada i jest pod jej wrażeniem. Mowi rodzinie czego to oni nie robia i gdzie nie byli..to baardzo boli ze tak sie przestawił na nią a ja widze i tez czuje ze ona juz teraz go krzywdzi manipulujac go. Ja nigdy bym mu nie powiedziała zwłaszcza przy bliskich ze zle wygląda i ze jest otyły i ze potrzebuje sponsora ;/Najgorsza jest teraz mysl ze nie bedzie zalowal i ze beda szczesliwi kosztem mojego ciepienia, ze ujdzie na sucho obojgu to co zrobili mi upokarzając przed wszystkimi..i z taka myslą musze teraz jechac do pracy na noc ;/

9 859

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie myśl tyle o nich!! Kochana! Wiem, że ciężko, ja też na początku drogi jestem, drogi zdrowienia, ale nie zadręczaj się, bo wpadniesz na długoo w wir dochodzenia do prawdy, a na końcu i tak nie poznasz odpowiedzi.

Mam wrażenie, ze to ten jedyny, ale znajoma psycholog, jak i ludzie tu na forum piszą, że to złudne, że każda kolejna miłość będzie mądrzejsza, piekniejsza, stabilniejsza i bardziej decyzyjna- na siłę, ale staram się w to wierzyć i czytam w kółko jak dochodzi do mnie myśl, że był tym JEDYNYM big_smile
I też myślę o takich drobnych waadach, które tak ciężko było mi znosić i sobie myślę- i całe szczęście, że nie muszę się z tym teraz użerać. Choć to chwilowe tylko, bo zaraz chciałabym żeby tu był z całą gamą swoich wad.

A co do miłości bezwarunkowej- to moja naiwność i wiara, że świat jest piękny tak mnie zgubiła- marzyło mi się, że to ten jedyny, że żaden inny do 80-tki za rączkę do kościoła... Że skoro kocha, to będzie tak zawsze. Jak ja miewałam gorszy czas, to zawsze starałam się nad tym pracować, informowałam go, on się starał, tzn. oboje i wychodziłam z tego ejszcze bardziej zakochana w nim.. A on.? Poczekał aż uczucie wystygło i odszedł.. sad Już teraz nie uwierzę nigdy, że coś może trwać wiecznie i ciągle będę się bała i oczekiwała "końca".. sad

9 860

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi ja tez sie obawiam ze bede mysłała bedąc w kolejnym zwiazku ze kiedys sie skończy i zas bede cierpiec.. ale nie mozemy tak myslec! tak jak pisałam juz wczesniej, kiedys trafimy na kogos przy kim zapomniemy o tych głuich myslach które nas teraz przesladują.. i wierze w to!

z pozoru silna, nawet nie mysl tak! ona uz go krzywdzi ale on tego nie widzi, kiedys zobaczy i wspomni jak to było z Tobą

Ja uważam jednak podobnie jak Ty.. że to był ten jedyny z którym chciałam byc na całe życie, też sie obawiam tego ze jak z kims bede juz nie bede tak mocno kochac jak kochałam teraz, ze to była ta jedyna, najwieksza miłosc, ze innej lepszej, mocniejszej juz nie bedzie
I nie chodzi o to ze ja miałam jakies wyobrazenie jego, ja go `brałam` takiego jakim był, nie chciałam go zmieniac na siłe, nic z tych rzeczy, dla mnie był idealny ze swoimi wadami i zaletami, po prostu, wiedział jak go kocham bo czekałam na niego widać już od dawna.. mimo że byłam wczesniej w związkach wiedziałam że `to nie jest to`
czekałam więc na niego, i tego nie żałuje
A zaś u mnie nikt nie wierzył w to że kiedys sie rozstaniemy.. wszyscy mieli o nas wyobrazenie idealnej pary, wszyscy z mojej rodziny, znajomi którzy go poznali lubieli go, a teraz ja tym wszystkim musze odpowiadac na pytania `co tam u Was słychac...?`co boli i wywołuje łzy..

9 861

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

przez dzień `kozacze` na forum a teraz czuje że jest nie za dobrze...
czemu czasem zapominam że nie jestesmy juz razem? czemu czasem wydaje mi sie, że on zaraz przyjedzie? że to cierpienie, ten ból który mi zadal.. że to tylko zły sen? to burzy wszystko co staram się budować.. no wieczorem juz fruwałam z radości.. śmiałam się, żartowałam (swoja droga on tez był obiektem moich żartów...)
a teraz? znowu do mnie nie dociera że już nie ma Nas, wszystko co mi dał, wszystko czego mnie nauczył zabrał mi jeszcze szybciej niż to dostałam. I mogę sobie wmawiać że bede z kimś, kto mnie doceni i wierze w to póki znowu nie zderzam się z ta ścianą, że przeciez kochałam, kochałam prawdziwie, najmocniej, oddałam mu moje serce, moje życie a on tym pogardził.. odrzucił mnie jak zabawke, która mu sie juz znudziła..
Czy warto kochać? ufać? Owszem, warto, nie żałuje że go dażyłam tymi uczuciami, ale czy warto za takie cierpienie? Bo tego już nie jestem pewna..
Czy ja naprawde nie zasługuje na odrobine szczęścia? Czy to tak dużo że chce żeby mnei ktoś kochał?
Czy nie zasłużyłam na odrobine szczerości? Bo to że mnei przestał nagle kochać i że mnie zostawia `bo jest między nami dobrze` to sobie może wsadzić głęboko, a ja jakoś w to nie wierze.

Boje się że kiedyś zobacze go, zobacze jaki jest szczęśliwy z kimś innym, że to, że wyprowadziłam go na lepszą drogę, że nadałam sens jego życiu, to co zawdzięczał mi- da teraz jakiejś `dupie`
Byliśmy jedna całością, teraz się czuje jakby mi ktos podciął skrzydła i nie moge latać..
Nie moge tak bezczynnie siedzieć, jest w mojej głowie mimo ze tego nie chce z całego mojego złamanego serca!!! sad
najchetniej bym pojechała pod jego wierzowiec i zobaczyła czy swieci sie swiatło u niego, zapaliła papierosa i odjechała.
Serce mam rozdarte na kawałki.. pierwszy raz udało mi sie komuś zaufać- przełamałam się- wreszcie. Pierwszy raz szczerze i prawdziwie pokochałam.. Nie chce żeby on był tylko wspomneiniem mimo ze nie wyobrazam sobie juz zycia z nim po tym co mi zrobił sad

9 862

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
insomnia_91 napisał/a:

czemu czasem zapominam że nie jestesmy juz razem? czemu czasem wydaje mi sie, że on zaraz przyjedzie? że to cierpienie, ten ból który mi zadal.. że to tylko zły sen? to burzy wszystko co staram się budować.. no wieczorem juz fruwałam z radości.. śmiałam się, żartowałam (swoja droga on tez był obiektem moich żartów...)
a teraz? znowu do mnie nie dociera że już nie ma Nas, wszystko co mi dał, wszystko czego mnie nauczył zabrał mi jeszcze szybciej niż to dostałam. I mogę sobie wmawiać że bede z kimś, kto mnie doceni i wierze w to póki znowu nie zderzam się z ta ścianą, że przeciez kochałam, kochałam prawdziwie, najmocniej, oddałam mu moje serce, moje życie a on tym pogardził.. odrzucił mnie jak zabawke, która mu sie juz znudziła..
Czy warto kochać? ufać? Owszem, warto, nie żałuje że go dażyłam tymi uczuciami, ale czy warto za takie cierpienie? Bo tego już nie jestem pewna..
Czy ja naprawde nie zasługuje na odrobine szczęścia? Czy to tak dużo że chce żeby mnei ktoś kochał?
Czy nie zasłużyłam na odrobine szczerości? Bo to że mnei przestał nagle kochać i że mnie zostawia `bo jest między nami dobrze` to sobie może wsadzić głęboko, a ja jakoś w to nie wierze.

Boje się że kiedyś zobacze go, zobacze jaki jest szczęśliwy z kimś innym, że to, że wyprowadziłam go na lepszą drogę, że nadałam sens jego życiu, to co zawdzięczał mi- da teraz jakiejś `dupie`
Byliśmy jedna całością, teraz się czuje jakby mi ktos podciął skrzydła i nie moge latać..
Nie moge tak bezczynnie siedzieć, jest w mojej głowie mimo ze tego nie chce z całego mojego złamanego serca!!! sad
najchetniej bym pojechała pod jego wierzowiec i zobaczyła czy swieci sie swiatło u niego, zapaliła papierosa i odjechała.
Serce mam rozdarte na kawałki.. pierwszy raz udało mi sie komuś zaufać- przełamałam się- wreszcie. Pierwszy raz szczerze i prawdziwie pokochałam.. Nie chce żeby on był tylko wspomneiniem mimo ze nie wyobrazam sobie juz zycia z nim po tym co mi zrobił sad

PO CO CI TO??
Po co Ci ta potłuczona jego łaska, po co Ci to skupianie się na nim, po co Ci ta przyszła - niedoszła wiedza co on robi, gdzie, z kim się spotyka, ile razy?? PO CO??!!
Chcesz się KATOWAĆ??!!

Wiem i rozumiem Ciebie na teraz, że pewnie niejednokrotnie płaczesz nad tym co piszesz, bo emocje są porażające, bo pewnie face2face nie możesz tego nikomu wyrazić. To fakt.
Wstyd?? Upokorzenie?? Odtrącenie?? Rewanżyzm??
Znam, przerabiałem i wylądowałem jak widać na załączonym obrazku.
Może "jeszcze" nie wyleczony, bo mój związek "jeszcze" trwa, ale z pewnością odmieniony po tym doświadczeniu.

To co piszesz, Twój ból, Twoją złość, frustrację, poczucie odtrącenia, Forum przyjmie, ono wszystko przyjmie...
Ale nie wprowadzaj tego w życie, dla siebie samej, dla własnego poczucia wartości i godności... po co rajbujesz kijem w tej ranie i posypujesz ją solą?

Po co Ci to?????
Nie dziś, nie jutro, ale za kilka lat podziękujesz sobie sama, za to że zachowałaś twarz, klasę, poziom...

9 863

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja wieczorem jestem spokojna, ranki są najgorsze. Budzę się i pierwsza myśl pt. "tak, to prawda. jego tutaj nie ma". sad I nie mam wtedy już ochoty nawet wstać z łóżka...

9 864 Ostatnio edytowany przez dawidj90 (2013-08-08 08:37:33)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Frafi20 też tak miałem. Choć trudno w to uwierzyć, to minęło w końcu. Musiało swoje upłynąć i swoje się wydarzyć. Jeśli chcemy się podnieść, to nasz własny mózg jest nam w stanie pomóc. Któregoś dnia po prostu obudziłem się szczęśliwy i wolny od tego całego wyniszczającego syfu. Nie rozpamiętuj, nie rozczulaj się nad sobą, nie pytaj "dlaczego?". Nic to już nie da. Wszyscy przez to przechodzimy...

9 865

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dzięki Dawidj90. Ja już przestawiam się na myślenie, ze nie pozwoliłabym mu wrócić.. oczywiście, tak sobie wmawiam. Ale wtedy jest rzeczywiście łatwiej. Wmówić sobie, że sama nie chciałam tej relacji. Choć to paradoks, ale ponoć mózg wszystko przyjmie, a powtarzane kłamstwo staje się prawdą wink
Chciałabym, zeby przestał mi się śnić, bo to też mnie wyniszcza. Ale myśląc o kimś całyyy dzień to nie ma co się dziwić, że później gości w snach. Mija niespełna miesiąc. A ja... pomału... przestawiam się na złość na niego za to, jak bardzo mnie skrzywdził... Na siłę staję na nogi, choć bywaa cięęężko, ale nie chcę stracić roku na żale po nim.
Pewnie jeszcze 100 razy będę płakać, ale cóż... Życie nie stanęło.. Tylko moje serce na chwilę.

9 866

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
hera.1 napisał/a:
basiula42 napisał/a:

Pozdrawiam wszystkich przybylych Basiula 42 trzymajmy sie razem w grupie sila

Tak własnie.. zranieni łączmy się... Musimy sie wspierać , Ci co już wychodza z dołka tym swieżakom..wciaż Nas przybywa , co jest smutne.. Nic tak nie boli jak cios od najblizszej osoby , ktora była wszystkim.. Jak uważacie czy Oni czasami rozmyślaja ,że Kogos zranili czy przechodza obojetnie , poprostu reset..?

Zależy od wrażliwości "oprawcy", ale najczęsciej chyba reset niestety. Zarówno przy zdradzie jak i porzuceniu. Choc bywa różnie oczywiście, to zwykle takie rzeczy nie dzieją się "zupełnie przez przypadek" i czyniąca to osoba jest do takiego zachowania na swój sposób zmotywowana, tym samym czuje się "rozgrzeszona".
To właśnie skrzywdzeni mają często więcej poczucia winy, zwłaszcza przy porzuceniu, bo doszukują się przyczyny w sobie, wynajdując motywy, którymi się potem katują. Najczęściej znajdują je opacznie, nietrafnie i niesłusznie...
Ale to katowanie najczęściej występuje, gdy zabraknie szczerej rozmowy między partnerami po takim wydarzeniu...

9 867 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-08-08 10:43:57)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Van Marquez napisał/a:
hera.1 napisał/a:
basiula42 napisał/a:

Pozdrawiam wszystkich przybylych Basiula 42 trzymajmy sie razem w grupie sila

Tak własnie.. zranieni łączmy się... Musimy sie wspierać , Ci co już wychodza z dołka tym swieżakom..wciaż Nas przybywa , co jest smutne.. Nic tak nie boli jak cios od najblizszej osoby , ktora była wszystkim.. Jak uważacie czy Oni czasami rozmyślaja ,że Kogos zranili czy przechodza obojetnie , poprostu reset..?

Zależy od wrażliwości "oprawcy", ale najczęsciej chyba reset niestety. Zarówno przy zdradzie jak i porzuceniu. Choc bywa różnie oczywiście, to zwykle takie rzeczy nie dzieją się "zupełnie przez przypadek" i czyniąca to osoba jest do takiego zachowania na swój sposób zmotywowana, tym samym czuje się "rozgrzeszona".
To właśnie skrzywdzeni mają często więcej poczucia winy, zwłaszcza przy porzuceniu, bo doszukują się przyczyny w sobie, wynajdując motywy, którymi się potem katują. Najczęściej znajdują je opacznie, nietrafnie i niesłusznie...
Ale to katowanie najczęściej występuje, gdy zabraknie szczerej rozmowy między partnerami po takim wydarzeniu...

Dobrze powiedziane. Choc nam zwykle wydaje sie, ze to porzucenie, odejscie dzieje sie z dnia na dzien, no ze jak on mogl tak nagle zapomniec o mnie itd, to w rzeczywistosci wiekszosc z porzucajacych jest do tego w znaczynym stopniu przygotowana emocjonalnie, to nie dzieje sie 'od tak' i z dnia na dzien. Owszem, samo fizyczne porzucenie, wyprowadzka czasem odbywa sie z dnia na dzien, zerwanie kontaktu, ale to wszystko jest poparte czesto miesiacami noszenia sie z takim badz podobnym zamiarem. To mi sie wydawalo ze maz zostawil mnie z dnia na dzien, bo dla mnie, osoby zupelnie na to nieprzygotowanej, tak bylo. On jednak caly okres kryzysu juz, czyli ok 4 miesiace wzcesniej (jak nie wiecej) musial o tym myslec, bral od poczatku pod uwage opcje rozstania, co teraz wiem. Ja nigdy nie pomyslalabym ze moglibysmy sie rozstac, mimo ze nie dogadywalismy sie w tym ostatnim okresie ( no skoro zdradzal!), ale cal yczas wlaczylam, myslalam jak to po prostu wszystko ponaprawiac, jak sie dogadac. Co prawda on  nie wiedzial moze jeszcze jak to w ogole zrobic, jak uwolnic sie, no jak to wszystko zakonczyc, skoro dla ludzi z boku wszystko bylo wrecz idealnie, mielismy wszystko, jak z tego wybrnac, ale myslal o tym i poniewaz bylo zle ( no skoro on myslal juz o rozstaniu) to utwierdzal sie w swojej decyzji przez iles tam miesiecy, tak naprawde mentalnie porzucil mnie bedac jeszcze ze mna, potem te decyzje tylko wprowadzil w zycie. Takze oni sa zawsze czyms bardz ozmotywowani do porzucenia, podjal taka decyzje bo nie byl ze man szczesliwy, w moim przypadku no i potem nie myslal juz w ogole czy dobrze czy zle zrobil, jak to mowi, wierze ze podjal dobra decyzje dlatego jej nei zmieni. I NIC NIE JEST WAZNE. zadne argumenty nie trafialy. tak to wlasnie niestety wyglada....

a my.... a my zostajemy porzuceni z dnia na dzien, rozdarci, zdezorientowani, nie mogacy uwierzyc....

Fragi - u mnie tez ranki sa gorsze jakos. Teraz wlasnie byl pan z banku robic wycene mieszkania, potrzebowalam paiery od mieszkania, no  i mamy taki segreagator w ktorym od samego pcozatku wszystko wpinalismy, jak kupowalismy to mieszkanie, no to wszystko  mi sie znow przypomnialo, jest tam plan naszego mieszkania, pamietam jak marzylismy zeby udalo nam sie je kupic, sa tam jakies notatki odreczne co on pisal, ile jaki pokoj ma metrow, jak planwoalismy gdzie bedzie sypialnia, gdzie bedzie stalo lozko na tych planach.... no porazka. i znowu boli.

Ale tak jest - nie ma wyjscia innego niz naprawde o tym wszystkim nie myslec, zapomniec, tak niestety ale traktowac to tak jakby tego ngdy nie bylo. Tzn bylo, ok, ale sie skonczylo, kropka. innego wyjscia chyba naprawde nie ma, jesli chcemy dojsc do siebie.

Aha i jeszcze - tak samo, my sami przez to jak czujemy sie porzuceni, niechciani, wiele rzeczy sobie wmawiamy, montujemy, no ze np jak on moze tak mnie traktowac obojetnie, jakbym nie istaniala, jakbym byla najwieksza pomylka jego zycia. Owszem, staja sie obojetnie no bo co? Czego tak naprawde bysmy oczekwiali?? PRZYJAZNI??? nie chca z nami byc, co moga nam dac? to ze napisze smsa jak sie czujesz?? przeciez to bez sensu tak naprawde... no nei mozna sie w takiej sytuacji lubic czy przyjaznic, kiedy jedna osoba ma zlamane serce. Ja tez np myslalam przez pewien czas, ze najabrdziej boli to, ze traktuej nasze malzenstwo jak pomylke swojego zycia, no jak to jest to nic dla niego nie znaczy, co bylo. Bo tak sie czulam, ale tak naprawde jak w koncu z nim rozmawialam, powiedzial ze nigdy nie potraktuje mnie, naszego malzenstwa jak najwiekszy blad zycia, ze nie uwaza tego za blad. Ze naprawde mnie kochal, naprawde chcial, ale wszystko sie zmienilo ( TAK MUSIMY ZAAKCPETOWAC ZE RZECZY SIE NIESTETY ZMIENIALO, OCZYWISCIE ZA ICH WOLNA WOLA ALE TAK JEST). Powiedzial ze przezylismy mnostwo dobrych chwil razem, ze nie uwaza tego za pomylke ale to nie zmienia faktu- juz nie chce z toba byc, w moim przypadku bo odnalazl szczescie gdzies indziej... i tylko zycie zweryfikuje to wszystko, ale nie mozemy siedziec i analizowac juz co powiedzial, czego nie powiedzial, co zrobil... bo to po prostu nie ma sesnu. Oczywiscie ze mamy prawo czuc sie zle, wypisac sie, ze boli itd, ale nie zaglebiajmy sie za bardzo w analizy.... Ja teraz np wiem, wiem ze on swoje tez chyba przetrawil tym rozstaniem, schudl i to konkretnie i bynajmniej nie z braku jedzenia bo pracuje przy jedzeniu tylko jedna kstres jakis tez musial miec. Wiem, ze bylo nam dobrze, wiem ze nie uwaza tego za pomylke i docelowo zlego slowa na mnie nie powie. Nie chce? Trudno. Musze to przezyc. i ZYC, nie przetrwac swoje zycie, tylko je przezyc najlepiej jak sie da...

9 868

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

I to tak boli, ze chciał zostawić, ale nie podzielił się ze mną swoimi wątpliwościami. Odszedł i już.
Krążę gdzieś między tym co było, a co będzie, usilnie próbuje postawić kreskę, odciąć się i jakoś przeżywać kolejne dni, ale jest cięęężko.

I mimo, ze jak pisałam, nie chciałabym (chyba) powrotu, to nie umiem wyzbyć się nadziei, ze on zmieni zdanie. Nie wiem skąd to się bierze... Czuję się już źle. Po prostu, jak opętana.. myślami o nim.. Moje życie stanęło na głowie przez niego. Nic teraz w tym życiu nie ma, nic nie widzę, o niczym innym nie myślę, jak tylko o tym co mnie spotkało.. Marzę o dniu, kiedy wstanę, ubiorę się i bez bólu i żalu ruszę naprzód. Ile to wszystko bedzie jeszcze trwać...?

9 869

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi - nie mamy wplywu na uczucia innych, ale mamy wplyw na swoje wlasne. Niestety, to jest najtrudniejsze, zeby postawic ta kreske, samemu odciac, odgrodzic to co bylo. Ze tego juz nie ma i nie chcemy zeby bylo. Bedzie to trwac tak dlugo jak sami tej kreski nie postawimy.... tak dlugo bedziemy ciepriec jak sami bedziemy na to pozwalac. To jest wlasnie trudne - samemu skreslic to co bylo, to niby dobre, piekne. Ale tak trzeba zrobic. nie mamy innego wyjscia i predzej czy pozniej tak sie stanie. kwestia tylko ile kazdy z nas bedzie godzil sie na to cierpienie w imie czegos... w imie nadziei, wspomnien, tego co bysmy chcieli zeby bylo....

9 870

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Masz rację we wszystkim, co piszesz. Dlatego ja nie burzyłam się, nie szukałam kłótni, pozwoliłam odejść, bo wiedziałam, że to jego decyzja. Również mówił, że nie żałuję, że dużo przy mnie osiągnął, że będzie zawsze pamiętał. Wtedy te słowa bolały, bo myślałam, tak dobrze mu było, a odszedł? Powiedział nawet, że jest mu źle, bo "podobam się jemu", jak kobieta, ale nie czuje po prostu tego czegoś. TO straaasznie boli, a teraz musze się przyzwyczaić do tego bólu, z czasem zapomnieć.

9 871

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewczyny,

Tak bardzo się cieszę, że już  dochodzicie do jakiś wniosków. U mnie minął tak naprawdę opnad miesiąc a wczoraj?Wczoraj znowu szpital - ataki paniki i stany lękowe. Diagnoza depresji i stanów lękowych. Tak mnie to wykończyło.Tak właśnie nie umiem sobie z tym poradzić.
Po prostu nie daję rady, leki nie pomagają, terapia tak naprawdę też nie. Zawsze byłam taka nadwrażliwa, każdy problem był tragedią, a teraz...teraz już nie umiem udźwignąć tego bólu i cierpienia, tęsknoty, strachu przed przyszłością.

Bardzo się z Was cieszę i oby tak dalej. Może ja za rok, za dwa też dojdę do takiego etapu

9 872

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Ja też byłam nadwrażliwa, pierwszy tydzień leżałam-dosłownie- i wyłam jakby ktoś wbił nóż w serce i przekręcał. Bóle w klatce piersiowej, to wszystko znam. Ale któregoś razu po etapie analizy, czekania, aż zmieni zdanie, katowania siebie powiedziałam małe DOŚĆ. I to wcale nie znaczy, że nie cierpię, bo cierpię okrutnie. Nie chce mi się nic, ale przyjęłam z pokorą taki stan rzeczy. Tęsknie, robię sobie podświadomie nadzieje (choć tego nie chcę), ale sama przed sobą przyznałam- że nie chcę marnować, roku, dwóch lat przez "kosza", jakiego dostałam. Że nie mogę zamykać się na świat, bo on nie stanął. Że nie ja jedyna cierpię etc.. I już nie wegetuję, a zaczynam wracać do żywych. Oczywiście codziennie mam chwilę, kiedy ryczę bez opamiętania, ale to pomaga, oczyszcza. I mówię sobie, że gdzies czeka ktoś wspanialszy, skoro mój Książe okazał się nie być taki.

9 873

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

niewiem - no to faktycznie ciezko u ciebie skoro trafiasz do szpitala. ale to znowu jest troche nasze myslenie. uwierz mi ja tez jestem nadwrazliwa, przejmowalam sie zawsze wszystkim nad wymiar, na zapas, uwierz mi ze gdybym sie nie wziela do kupy, nie poszla do pracy w kwietniu np kilka dni po rozstaniu, to tez moglabym trafic do szpitala. Ale ja z kolei mysle o innych, o ludziach ktorzy mnie kochaja, ktorzy sie o mnie martwia - po co im robic dodatkowe problemy? Mysle o mojej mamie, gdybym trafial do szpitala to ona biedna by sie zamartwila na smierc, ja sie martwie o jej zdrowie i dla niej chcialam i chce byc silna, to mnie motywuje, no bo dla samej siebi ciezko tak? Bo po co?  bo mi nie zalezy.... ale Pomysl o innych, nie mozemy byc tak egoistyczni jak nasi byli panowie, ktorzy mysleli tylko  o sobie, o swoich uczuciach. Musimy walczyc i byc 'ok' bo sa ludzie ktorzy sie o nas martwia i ja np nie chce nikomu przysparzac problemow bo ja umeiram w depresji bo mnie kurde maz rzucil.

9 874 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-08-08 13:29:24)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

piosenka ktora wlasnie pieknie mnie nastroila, posluchajcie i poczytajcie tekst - bardzo prosty ale piekny i adekwatny do nas wszystkich...

kazdy prosze w tej chwili posluchac, to rozkaz smile

http://www.youtube.com/watch?v=avYxiIRG4xQ

You know the bed feels warmer                                     Wiesz, lozko wydaje sie cieplejsze
Sleeping here alone                                                     kiedy spie w nim sama
You know I dream in colour                                           Wiesz, mam kolorowe sny
And do the things I want                                             i robie to, co chce.....

You think you got the best of me                                   Myslisz, ze dostales to co najlepsze ode mnie
Think you've had the last laugh                                      Myslisz, ze to ty smiales sie ostatni
Bet you think that everything good is gone                      Zaloze sie ze myslisz ze wszystko co najlepsze dla mnie, juz za mna
Think you left me broken down                                      Myslisz ze zostawiasz mnie totalnie zalamana
Think that I'd come running back                                   Myslisz ze przybiegne do ciebie spowrotem
Baby you don't know me, cause you're dead wrong           Coz, nie znasz mnie, bo jestes w totalnym bledzie.

What doesn't kill you makes you stronger                         Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni.
Stand a little taller                                                       Uwierz w siebie
Doesn't mean I'm lonely when I'm alone                            To, ze jestem sama nie zonacza ze jestem samotna
What doesn't kill you makes a fighter                               Co cie nie zabije, motywuje cie, stajesz sie wojownikiem.
Footsteps even lighter                                                  Kroki staja sie w koncu lzejsze.....
Doesn't mean I'm over cause you're gone                        To, ze odszedles nie oznacza ze jestem skonczona.....

What doesn't kill you makes you stronger, stronger           Co cie nie zabije, to cie wzmocni
Just me, myself and I                                                  Tylko ja, ja i JA
What doesn't kill you makes you stronger                        Co cie nie zabije, to cie wzmocni
Stand a little taller                                                      Uwierz w siebie
Doesn't mean I'm lonely when I'm alone                           To, ze jestem sama, nie oznacza ze jestem samotna!

You heard that I was starting over with someone new       Slyszales, ze zaczynam cos z kims nowym
They told you I was moving on over you                         Powiedzieli ci, ze ruszam do przodu bez ciebie.

You didn't think that I'd come back                               Chyba nie myslales ze bede chciala powrotu?
I'd come back swinging                                               Ze wroce totalnie rozwalona?
You try to break me, but you see                                 Probujesz mnie zlamac, ale widzisz....

What doesn't kill you makes you stronger                       Co cie nie zabije, to cie wzmoni
Stand a little taller                                                     Uwierz w siebie
Doesn't mean I'm lonely when I'm alone                          To, ze jestem sama nie oznacza ze jestem samotna
What doesn't kill you makes a fighter
Footsteps even lighter
Doesn't mean I'm over cause you're gone

What doesn't kill you makes you stronger, stronger
Just me, myself and I
What doesn't kill you makes you stronger
Stand a little taller
Doesn't mean I'm lonely when I'm alone

Thanks to you I got a new thing started
Thanks to you I'm not the broken-hearted
Thanks to you I'm finally thinking about me
You know in the end the day you left was just my beginning
In the end...


Dzięki Tobie rozpoczęłam coś nowego
Dzięki Tobie nie mam złamanego serca
Dzięki Tobie wreszcie myślę o sobie
Wiesz, w końcu dzień w którym odszedłeś stał się moim początkiem
W końcu...

9 875

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Słucham... Przez łzy... każda muzyka mnie zabija... Nie czuję tej siły... A tak bym chciała.. ;(

9 876 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-08-08 13:32:38)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi, rozumiem Cie, ja nie sluchalam niczgo do tej pory, 4 miesiace, zero piosenek, zadnych w sumie. Wiec placz, ale wslucha jsie w tekst, to wszystko mozesz, mozemy wszyscy!! jedyny plus z tego wszystkiego ze naprawde jak juz przejdziemy przez to, naprawde bedziemy silniejsi, bogatsi, madrzejsi, dojrzalsi, naprawde. Taka prawda. Bedziemy SILNIEJSI.

Teoretycznie nawet poczatek - to absurd ktos by powiedzial? Jak lozko jest cieplejsze, kiedy tak bardzo tesknie i jest tak pusto?! Czas, czas, czas, u mnie 4 miesiac, tak, dalej pusto, ale sluchajac tej piosenki wlasnie uswiadamiam sobie ze do cholery teraz jest cieplejsz niz jak spal obok przez kilka miesiecy a zdradzal mnei z nia !! byl, ale go nie bylo!! byl, spal obok zaklamany i sniac o niej !!! TEraz jest cieplej !!!

9 877 Ostatnio edytowany przez Fragi20 (2013-08-08 13:37:38)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

I znów się rozpadam.. A było kilka dni znośnych... Zabija mnie to od środka. ja zawsze uśmiechnięta, pełna energii, żartu. nagle 180stopni zmiany. nie umiem się z niczego cieszyć. I ta NIEMOC, że nic z tym nie mogę zrobić..

Wiem, że da mi to siłę i podbudowę dalszego życia, ale ja wciąż tęsknie.. ;( Chciałabym nie czekać, nie tęsknić, nie czuć..

Będę czerpać siłę i uczyć się jej od Ciebie. Widzę, że naprawdę mądrze przeszłaś przez tę dolinę i wychodzisz naprawdę silniejsza, mądrzejsza, bardziej decyzyjna. Podziwiam !

9 878

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziewczyny (i chłopaki też)

Potrzebuję Waszej rady. U mnie mija już czwarty miesiąc od rozstania od ponad miesiąca nie kontaktowaliśmy się ze sobą, powoli przechodzi mi smutek i rozpacz, ale siedzi we mnie bardzo dużo złych emocji i żalu jaki mam do niego:( Chciałabym mu napisać list, w którym wyrzucę całą złość jaką do niego czuję, powiedzieć o tym jak oszukana i wykorzystana się czuję (odszedł 4 miesiące przed ślubem), o tym że nasz 4-letni związek był kłamstwem, skoro na koniec usłyszałam, że "przy mnie nie był sobą". Chciałabym wyrzucić te wszystkie złe emocje, żeby iść dalej, do przodu.
Myślicie, że to dobry pomysł?

Miłego dzionka życzę, dobrze że chociaż słoneczko nam świeci smile

9 879

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Porzucona- list to świetna forma, bo uchodzą złe emocje, ale na Boga nie wysyłaj mu go!!! Napisz i spal, ja tak robiłam pisałam i paliłam, płakałam nad tym. I to, co mu w tych listach napisałam i spaliłam dało mi spokój- więcej już nie chciałam mu o tym mówić, więc to dobra forma pożegnania się z żalem. A jak mu wyslesz, to 1.dasz mu satysfakcję, że cierpisz, 2. Będziesz czekała na odpowiedź, której być może nie będzie.

9 880

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
z_pozoru_silna napisał/a:

Witam ponownie:P baaaardzo wiele cierpienia tutaj widze ;( Co za świat ze osoby porządne muszą przechodzić przez takie rzeczy. Czasami mam wrażenie ze w poprzednim zyciu musiałam być jakims współpracownikiem hitlera ;p;p A teraz troche newsów: wczoraj dowiedziałam sie ze ta dziunia z którą moj były tak szybko się związał (3 lata razem, po około 3 dniach zapomniał i sie związał) jest znienawidzona przez jego rodzine: matke, siostre, ojca i znajomych. Dowiedzialam sie również ze ta 20 tka nie ma nic do zaoferowania jezeli chodzi o intelekt ;p Matka mojego było, która przepadała za mna skwitowała to wszystko tak ze zamienił średniej klasy samochód na wózek z widłami ==> miód dla uszu. Dodatkowo laska nie jest wychowana ale musze przyznac ze jest manipulatorką niezła: moj eks zmienil się z faceta twardego na klkuche, tak go owinela wokól palca. Jemu to chyba pasuje co mnie dziwi bo dziewczyna publicznie i przy rodzinie ubliza mu mowiac ze jest gruby, ze ona to potrzebuje sponsora (gdzie on w ogole nie ma kasy, chodz z zewnątrz wyglada inaczej - auto i jako tako dobre ciuchy). Ja go kochałam mimo wszystko, dla mnie byl idealem. Duzo sie wczoraj dowiedzialam: np to ze jego rodzina uwaza ją za ,,małego trolla", ze juz na wstepie miala przesrane bo krecila sie wokol faceta i to zajetego, ze moj ideal to egoista któremu trzeba powtarzac jak pieknie wyglada (dla mnie wlazenie w tylek facetowi ktory ma niskie mniemanie o sobie to troche ponizej godności - u niej to znalazł, ja uwazalam ze to on ma mnie adorowac a nie ja jego, Ludziaszki co za dziecinada - wiem ze od czasu do czasu tego potrzebuje mezczyzna ale nie codziennie i na kazdym kroku). Przy mnie był facetem pewnym siebie i meskim, przy niej jakby to powiedzieć zdziecinniał, aczkolwiek wyraza swoje uczucia w stosunku do niej. Ja tego nie miałam i sie czasami upominałam (on twierdził ze on nie mowi czesto kocham Cie bo to wazne słowo i nie chce aby stało się nawykiem, ze jak on mowil ze mnie kocha to znaczy ze prosto z serca) ;p I cos jeszcze na koniec - przypadkiem sie zobaczylismy (odwiedzałam jego siostrę, z która jak widać mam dobry kontakt) az sie we mnie gotowało zeby mu dac z liscia, ale wystarczyło mi to ze go ignorowałam. On pierwszy się przywital, jednak ja palajaca nienawiscią syknelam doslownie przywitanie. I na tym sie skonczyło. Spojrzalam mu tylko raz w oczy i koniec na tym. Starałam się ignorowac go. Zeby bylo smieszniej dzisiaj natknelam się na tą dziw... w sklepie. Ładna kurcze, nawet bardzo jednak po tym co usłyszałam to ten ładny kubek jest pusty i cały różowy i przesłodzony ;p;p Eks zawsze powtarzal mi i siostrze ze nienawidzi lasek mówiących słodko, piskliwie oraz infantylnych. Eheh o co tu chodzi nie mam pojecia, wyprała mu mózg ta gówniara ;p;p Fajne tez było stwierdzenia jego siostry ze ta jego nowa to pomyłka życiowa - mam nadzieje ze nie bedzie to długo trwało i ze ona go zostawi, wywinie mu numer--fajnie jest usłyszec kilka takich rzeczy ;p;p Pozdrawiam wszystkich których meczy hustawka emocjonalna i wewnętrzny ból, bo przecież dziurawej duszy nie da się wyrwać i wyrzucic. Trzeba temu stawic czoła i przetrwać. Tak więc łatajmy te nasze dziury

Z pozoru silna: sorry za szczerość ale jak dla mnie on po prostu chciał spróbować jak to jest z inną (w sprawach łóżkowych też). Jeśli ta panna rzeczywiście jest taką pustą lalą jak piszesz, to klapki szybko opadną mu z oczu klapki i będzie Cię błagał NA KOLANACH, żebyś do niego wróciła. Chociaż szczerze, to mam nadzieję, że wtedy będzie już za późno, bo Ty już ułożysz sobie życie i będziesz szczęśliwa BEZ NIEGO!!! smile

Fragi20: Mówi się, że czas leczy rany. To prawda. U mnie pierwsze dwa miesiące to był istny koszmar, a teraz mija już 4 miesiąc i jest o wiele lepiej. Nadal są góry i doliny ale od kilku dni już nie płaczę za nim i nie rozkminiam tego co mogło by być i jestem z tego zaje....scie dumna! smile Zobaczysz, u Ciebie też przyjdzie taki czas, że zapomnisz i odnajdziesz spokój. Z własnego doświadczenia mogę Ci doradzić tak: zacznij wychodzić do ludzi, spotykać się i CHODZIĆ NA RANDKI!! Mnie to uratowało przed popadnięciem w totalną rozpacz. Niech to będą nic nieznaczące 1 lub 2 spotkania, niezobowiązujące wyjście na kawę. Mi to bardzo podniosło samoocenę i poprawiało humor przynajmniej na kilka dni. Dzięki temu poczułam, że jestem atrakcyjną kobietą i mogę się podobać innym facetom, a nie tylko jemu!

Posty [ 9 816 do 9 880 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 150 151 152 153 154 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026