Fragi wysłałam Ci maila ![]()
9 751 2013-08-01 17:41:46
Podobne tematy
9 752 2013-08-01 17:52:03
Nie dostałam nic... A to idzie na e-mail podany przy rejestracji, tak? czy tu na forum jest jakaś skrzynka? Bo nie mam nigdzie ;(
9 753 2013-08-01 17:55:12
Powinno być na mailu podanym przy rejestracji. Kurcze no to ja nie wiem co się dzieje z tym że nic nie dochodzi...
9 754 2013-08-01 17:56:09
Ja również nie mam pojęcia.:(
9 755 2013-08-01 18:05:06
Fragi wyślij maila do mnie ze swoim linkiem do fejsa bo u was coś nie hula a do mnie doszedł maila od Miśka więc może tak się uda,widzicie ja uregulowałam rachunek to mi trybi ![]()
9 756 2013-08-01 18:06:27
Poszło ![]()
9 757 2013-08-01 18:12:23
Ale jaja...wiecie co ja nic nie chcę pisać ale przeznaczenie jest takie chyba że tylko z Miśkiem mailować mogę bo on niego dostałam maila ale od Ciebie Fragi już nie.... Nie ogarniam tego...
9 758 2013-08-01 18:14:37
Z tym zapłaconym rachunkiem to chyba jakaś lipa ![]()
9 759 2013-08-01 18:23:51
Fragi, doskonale wiem co czujesz. wiele z tego co piszesz pasuje do mnie samej, tez mnie targa, na prawo i lewo, a od rzostania juz prawie 4 miesiace.... no i dzisiaj jeszcze moje imieniny i dostalam od niego rano zyczenia i potem byla najdluzsza 'konwersacja' od rozstania (pisalam wszystko u siebie w watku). no i nie musze jesc, nie musze pic, jem przeciez nadzieje.....
9 760 2013-08-01 18:26:33
Z tym zapłaconym rachunkiem to chyba jakaś lipa
Złożę reklamację!!! ![]()
9 761 2013-08-01 18:28:32
Fragi, doskonale wiem co czujesz. wiele z tego co piszesz pasuje do mnie samej, tez mnie targa, na prawo i lewo, a od rzostania juz prawie 4 miesiace.... no i dzisiaj jeszcze moje imieniny i dostalam od niego rano zyczenia i potem byla najdluzsza 'konwersacja' od rozstania (pisalam wszystko u siebie w watku). no i nie musze jesc, nie musze pic, jem przeciez nadzieje.....
Przykro mi z powodu Twojegos stanu... no i nie jest to pocieszające...
9 762 2013-08-01 18:43:57
Życzę sobie tego z całego serca, choć już czuję, że ten dzień będzie tym przepłakanym...
Autentycznie sobie nie radzę, pierwszy raz w życiu. Usunęła mi się ziemia spod nóg. Boję się co będzie jutro, za miesiąc. Nie umiem przestawić się na życie w pojedynkę... Chyba za długo trwało to moje "idealne życie"... Jak wyjść do ludzi...? Jak przełamać strach.. .?
Jak Wy sobie radziliście po rozstaniu ? Jak przetrwać i (jak już ktoś to pisał) nie zrzucić się z 10 piętra..?
To normalne co czujesz, każdy kto kochal i zostal tak ptoraktowany, będzie mial podobne odczucia.
Co ja zrobiłam? Najpierw kopnęłam go w tyłek, powiedziałam "dość" nie będę płakać, a później wzięłam nasze zdjęcia i darłam płacząc.
Darłam i usuwalam z komputera, niszczyłam płyty. Ulżyło mi po wszystkim.
Później w ruch poszły rzeczy od niego, wywalałam albo sprzedawałam.
I czułam satysfakcję.
Po miesiącu zaczęłam poznawać ludzi, chodziłam na spotkania i randki i było super. W międzyczasie oddalam mu kilka rzeczy, a on tak zazdrośnie patrzył, jak odchodzilam na spotkanie.
Generalnie z czasem miałam wielką satysfakcję.
Czułam się lepiej bez niego, czułam swoją wartość i spotkałam miłość swojego życia. ![]()
9 763 2013-08-01 19:07:37 Ostatnio edytowany przez misiek666 (2013-08-01 19:15:32)
Fragi20 jak coś mam meila w profilu jak wejdziesz widocznego wyślij mi na niego meila poprzez skrzynkę
i zakończymy sprawę
. Klikając na nick nad avatarem ![]()
Aurinko ja paliłem zdjęcia a miałem ich ładny stos
z komputera poszły raz dwa. Inne rzeczy też popalone czy to ramki na zdjęcia czy jej prezenty poszły w dym. Ulga że ho ho.
9 764 2013-08-01 19:29:22
Haha ja też ostatnio darłam zdjęcia aż się kurzyło...co to była za dawka adrenaliny hehe i jaka satysfakcja móc mu łeb oderwać!!! ![]()
9 765 2013-08-01 20:09:10
U mnie za szybko na złość... Siedzę, ryczę. już i tak zeszłam do rodziców piętro niżej, bo mój pokój to teren, gdzie on wciąż jest obecny. Spędzał tu tyle czasu... A teraz ciach- i nie mam nikogo i nic. Sama jak palec, bez nadziei, bez szczęścia, ze złamanym sercem i brakiem perspektyw. Ot, co czuję.
9 766 2013-08-01 20:13:40
Fragi20 jak coś mam meila w profilu jak wejdziesz widocznego wyślij mi na niego meila poprzez skrzynkę
i zakończymy sprawę
. Klikając na nick nad avatarem
Aurinko ja paliłem zdjęcia a miałem ich ładny stos
z komputera poszły raz dwa. Inne rzeczy też popalone czy to ramki na zdjęcia czy jej prezenty poszły w dym. Ulga że ho ho.
Misiek- mail poszedł ![]()
9 767 2013-08-01 20:19:15
Wysłałem meila jak coś to dostałem jako spam
od Ciebie haha.
9 768 2013-08-01 20:23:19
Spam? I gdzie sprawiedliwośc, a później "brak komunikacji" ![]()
9 769 2013-08-01 21:29:47
A teraz ciach- i nie mam nikogo i nic. Sama jak palec, bez nadziei, bez szczęścia, ze złamanym sercem i brakiem perspektyw. Ot, co czuję.
Co Ty gadasz? Skończ z takim myśleniem. Masz rodzinę, przyjaciół i masz SIEBIE. Nie jesteś sama. Szczęście to nie tylko facet, pamiętaj o tym, bo nigdy nie będziesz szczęśliwa. Szczęście to zdrowie, to to, że każdego dnia się budzisz, że mogłaś tyle rpzeżyć i nadal wiele przed Tobą. A perspektywy? To facet był dla Ciebie perspektywą? On miał Ci zapewnić jakiś byt, przyszłośc? O perspektywy to Ty musisz zadbać i nie uzależniaj tego od partnera. Pamiętaj, że póki nie będziesz szczęśliwa sama ze sobą i nie będziesz się cieszyła tym co masz, to facet tego nigdy nie wypełni.
9 770 2013-08-01 21:48:22
Perspektywa w tym znaczeniu, by mieć z kim budować, mieszkać, żyć. Nie miał mi nic zapewniać. Ale to normalne, że chciałabym kogoś, kto towarzyszyłby mi w życiu... Jak również normalne jest to, co przeżywam, bo ktoś odebrał mi wszystko, na co pracowałam 4 lata...
Wiem, że szczęście to wiele składników, ale na chwilę obecną, ten najważniejszy dla mnie odszedł... I tyle.
9 771 2013-08-01 22:21:03
Ale właśnie najważniejsze jest teraz, żebyś dostrzegla szczęście we wszystkim poza nim. ![]()
9 772 2013-08-02 13:23:17
Myślicie że można od życia oczekiwać zbyt wiele??? Że zawsze istnieją jakieś granice którym powinniśmy sie podporządkować,granice rozsądku??? Że nie powinniśmy dać ponieść się emocjom...szaleństwu...uczuciu... Czy to niezdrowe??? Bo tylko zaszkodzi...???
9 773 2013-08-02 14:19:47
Ja się nie wypowiem, bo chciałabym napisać, że "oczywiście, że tak, saleństwo, emocje, powinniśmy robić to, co chcemy, a nie to, co wypada". Ale niestety zaraz potem powinnam wsiąść w samochód i pojechać tulić P....:( a tego nie mogę! ![]()
9 774 2013-08-02 14:58:27
Nie uważam, żeby można było oczekiwać zbyt wiele. Pod warunkiem, że potrafimy się też cieszyć z tego co mamy, a nie tyko narzekać. Są sytuacje, kiedy warto dać się ponieść. ![]()
9 775 2013-08-02 22:43:18
Na wstępie chciałam przeprosić ze się nie odzywałam ale baaardzo dużo pracowałam - tak zostałam pracoholiczką by zapomnieć;/ zabrnełam troszke za daleko...organizm sie zbuntował i musze odpocząc, przystopować. Powiem szczerze praca mi pomogła, nie miałam siły zeby płakać ;p Fragi ==> ja na początku, czyli jakiś tydzień po rozstaniu myslałam ze jeszcze do siebie wrócimy ze on zaluje i ze mysli tylko o mnie (ach ach ta nieszczesna niepewność) niestety okazalo sie jak pisalam wczesniej ze mysli ale juz nie o mnie a o innej kobiecie, która była blisko niego tudzież pod reką kiedy my się rozstalismy (pewnie tylko czekała az się u nas posypie..nie tracila czasu) Od niepewności mieszało mi sie w głowie ile ja płakałam.. za każdym razem jak tylko wychodziłam z domu to obawiałam się ze ich zobacze razem..przez jakis czas myslałam ze nowy związek byłego to lipa (znów nadzieja i niepewność) niestety wrecz przeciwnie maja sie dobrze o zgrozo i niesprawiedliwy losie ;/ Minely ponad dwa miesiące a dopiero od niedawna wstając nie jestem targana pustką i niechęcia do życia. Wstawałam i pierwsza rzecza była mysl o nim. zastanawiałam sie jak to jest ze tęsknie i co chwilę myśle o facecie który mnie skrzywdził. Płacz, żal, tęsknota, ból, brak wybaczenia to stany znane kazdemu z nas, a mi baaardzo bliskie bo jestem osoba która (w końcu się przyznaje) zadręcza się...wchodziłam na profil byłego, mówiłam o nim często i myslałam. TERAZ juz kilka razy mając ochote wejsc na profil byłego powstrzymuje się, juz nie mam tak często ochoty o nim rozmawiać bo kojarzy mi sie to z bólem..jestem z siebie dumna i nawet czuje się silniejsza (mam nadzieje ze na zawsze a nie tymczasowo). Dobrze się stało. Nie mogłabym życ z osobą która twierdzi ze nie czuje do mnie tego samego co na początku. Pamiętam to uczucie przed rozstaniem, te trzy dni niepewności o jego uczuciach, niemożność poradzenia sobie i zaradzenia temu po tym jak mi powiedział ze sie wypaliło i ze chce walczyc ALE.....czułam sie okropnie. Pamiętam również sytuacje kiedy rozstrzęsiona powyższymi jego słowami o wypaleniu, zapłakana, nie mogąca znalzec sobie miejsca zadzwoniłam do niego aby przyjechał chocby na pół godziny bo chce go zobaczyć i upewnić się co do mnie konkretnie czuje bo ta niepewność mnie wykańcza..w odpowiedzi usłyszałam ze nie przyjedzie bo jest zmęczony i chce mu się spać, po czym dodał ze to wszystko to moja wina bo się nakręcam i ze juz na samym początku zniszczyłam nasz związek (kto mówi takie rzeczy rozstrzesionej osobie która boi sie ze straci coś bardzo ważnego). Chciałam do niego przyjechac wtedy ale oczywiście napotkałam odmowe...teraz tak sobie mysle ze możliwe ze własnie byl u tej drugiej a mnie miał głęboko xxx Jest dobrze. Tak jak pisaliście łapie się na tym ze o nim nie mysle juz i jakoś to odchodzi. Ten ból istnieje ale odczuwam go jakby był za mgłą ;p;p To co stracilismy predzej czy pozniej do nas wróci, w tej samej lub w innej postaci. Wierze w karme i na około widze tego dowody. tak wiec taraz jest zle ale nie ma innej opcji zeby było gorzej, bo przecież prawie siegnelam dna. Znam fany cytat: ,,Pozwól temu co kochasz odejść. Jeżeli do Ciebie wróci masz pewność ze jest Twoje. Jeżeli nie to nigdy Twoje nie było" troszkę sformatowane ale sens chyba jest. W moim przypadku nigdy moje nie było=> 3 lata do kooooszaaaa ;p Mam nadzieje ze nie przegielam z nadmiarem info ale Wy jesteściwe jakby moim pamiętniczkiem ;p;p i oczywiście Wujkiem, Ciocią Dobrą Radą ;p;p
9 776 2013-08-02 23:24:50 Ostatnio edytowany przez misiek666 (2013-08-02 23:25:34)
z_pozoru_silna On na bank był u tej laski i chciał się popisać przy niej i powiedział co powiedział. Cieszę się że wracasz do żywych
. Metoda jak widać ciut inwazyjna ale skuteczna.
Dobrze sobie radzisz. Widzicie kochane da się jak się chce
ale wiadomo każdy przeżywa to swój sposób.
Ja natomiast moją eks kochałem z roku na rok coraz bardziej aż do momentu zerwania
. No a oni nas chyba nie ... coś tak mi się zdaje. Nie przegięłaś spokojnie. Po to jest forum
i My ![]()
9 777 2013-08-02 23:25:28
Na wstępie chciałam przeprosić ze się nie odzywałam ale baaardzo dużo pracowałam - tak zostałam pracoholiczką by zapomnieć;/ zabrnełam troszke za daleko...organizm sie zbuntował i musze odpocząc, przystopować. Powiem szczerze praca mi pomogła, nie miałam siły zeby płakać ;p Fragi ==> ja na początku, czyli jakiś tydzień po rozstaniu myslałam ze jeszcze do siebie wrócimy ze on zaluje i ze mysli tylko o mnie (ach ach ta nieszczesna niepewność) niestety okazalo sie jak pisalam wczesniej ze mysli ale juz nie o mnie a o innej kobiecie, która była blisko niego tudzież pod reką kiedy my się rozstalismy (pewnie tylko czekała az się u nas posypie..nie tracila czasu) Od niepewności mieszało mi sie w głowie ile ja płakałam.. za każdym razem jak tylko wychodziłam z domu to obawiałam się ze ich zobacze razem..przez jakis czas myslałam ze nowy związek byłego to lipa (znów nadzieja i niepewność) niestety wrecz przeciwnie maja sie dobrze o zgrozo i niesprawiedliwy losie ;/ Minely ponad dwa miesiące a dopiero od niedawna wstając nie jestem targana pustką i niechęcia do życia. Wstawałam i pierwsza rzecza była mysl o nim. zastanawiałam sie jak to jest ze tęsknie i co chwilę myśle o facecie który mnie skrzywdził. Płacz, żal, tęsknota, ból, brak wybaczenia to stany znane kazdemu z nas, a mi baaardzo bliskie bo jestem osoba która (w końcu się przyznaje) zadręcza się...wchodziłam na profil byłego, mówiłam o nim często i myslałam. TERAZ juz kilka razy mając ochote wejsc na profil byłego powstrzymuje się, juz nie mam tak często ochoty o nim rozmawiać bo kojarzy mi sie to z bólem..jestem z siebie dumna i nawet czuje się silniejsza (mam nadzieje ze na zawsze a nie tymczasowo). Dobrze się stało. Nie mogłabym życ z osobą która twierdzi ze nie czuje do mnie tego samego co na początku. Pamiętam to uczucie przed rozstaniem, te trzy dni niepewności o jego uczuciach, niemożność poradzenia sobie i zaradzenia temu po tym jak mi powiedział ze sie wypaliło i ze chce walczyc ALE.....czułam sie okropnie. Pamiętam również sytuacje kiedy rozstrzęsiona powyższymi jego słowami o wypaleniu, zapłakana, nie mogąca znalzec sobie miejsca zadzwoniłam do niego aby przyjechał chocby na pół godziny bo chce go zobaczyć i upewnić się co do mnie konkretnie czuje bo ta niepewność mnie wykańcza..w odpowiedzi usłyszałam ze nie przyjedzie bo jest zmęczony i chce mu się spać, po czym dodał ze to wszystko to moja wina bo się nakręcam i ze juz na samym początku zniszczyłam nasz związek (kto mówi takie rzeczy rozstrzesionej osobie która boi sie ze straci coś bardzo ważnego). Chciałam do niego przyjechac wtedy ale oczywiście napotkałam odmowe...teraz tak sobie mysle ze możliwe ze własnie byl u tej drugiej a mnie miał głęboko xxx Jest dobrze. Tak jak pisaliście łapie się na tym ze o nim nie mysle juz i jakoś to odchodzi. Ten ból istnieje ale odczuwam go jakby był za mgłą ;p;p To co stracilismy predzej czy pozniej do nas wróci, w tej samej lub w innej postaci. Wierze w karme i na około widze tego dowody. tak wiec taraz jest zle ale nie ma innej opcji zeby było gorzej, bo przecież prawie siegnelam dna. Znam fany cytat: ,,Pozwól temu co kochasz odejść. Jeżeli do Ciebie wróci masz pewność ze jest Twoje. Jeżeli nie to nigdy Twoje nie było" troszkę sformatowane ale sens chyba jest. W moim przypadku nigdy moje nie było=> 3 lata do kooooszaaaa ;p Mam nadzieje ze nie przegielam z nadmiarem info ale Wy jesteściwe jakby moim pamiętniczkiem ;p;p i oczywiście Wujkiem, Ciocią Dobrą Radą ;p;p
Jesteś silna, nie pozornie ale bardziej niż myślisz... i tego się trzymaj, nie zaprzepaść! Karma coming back to You, me to. ![]()
9 778 2013-08-02 23:29:20
Dobry Wieczór!Przepraszam,że się wtrącam ale od jakiegoś czasu czytam wasze posty i dodaje mi to wiary w siebie.Od dłuższego mam problem dla mnie on jest wielki.Otóż spotykałam się z facetem robiliśmy za parę ale nie byliśmy bo on nie chciał,mi to nie przeszkadzało dopiero z czasem zaczęłam czuć się źle,więc mu o tym mówiłam.Miesiąc temu przyjechał do mnie i prawie sie popłakałam jak mu o tym mówiłam,on przytulił niestety zamiast sie wtedy mną zająć pojechał sobie i zostawił mnie w takim stanie.Wiem,że to nigdy nie był mój chłopak ale po co było to wszystko?trzymanie za rękę itd.Niestety z początkiem lipca dodał zdjęcie z dziewczyną o ile nią ona jest.Dziś to zauważyłam i czuję sie tragicznie,płakać mi sie chce.Mogłam w sumie sie domyślić że on kogoś ma bo traktował mnie jak śmiecia ale ja nie rezygnowałam.Starałam się pare miesiący,niestety z dniem dzisiejszym muszę odpuścić,chyba nie chcę już nawet krzywdzić tamtej dziewczyny która mogłaby być zazdrosna,że do niego piszę.Pytanie dlaczego tydzień po spotkaniu ze mną,miał już dziewczynę.Dzisiejszy dzień zaliczam do najgorszych w życiu i kompletnie nie wiem jak sobie mam z tym poradzić,najgorsze jest to że chyba tracę wiarę w facetów i mam mało już do nich zaufania.Nigdy nikt tak mnie nie skrzywdził,odszedł bez powiedzenia przyczyny i udawał głupka,nawet nic mi nie powiedział.Z drugiej strony powinnam się cieszyć bo chyba Bóg nade mną czuwa,ponieważ ten chłopak jest totalnym egoistą i tzw prostakiem,lecz mi to nie przeszkadzało po prostu traktował mnie normalnie taki egoista,tylko że wyzywał wszystkich .Jak można kogoś perfidnie zranić?Mam nadzieję tylko że karma wróci.Pytanie tylko kiedy ... Są wakacje niestety od początku nie mam życia,codziennie o tym myślę a dziś to załamka;( Nie wiem czy go kocham bo od 6 miesięcy sie to ciągnie i ciągnie i coś sie skończyć nie może(z mojej strony).Zastanawia mnie tylko czy to też jego taka dziewczyna do towarzystwa...Chciałam spróbować ale wyszło jak wyszło ;/
9 779 2013-08-03 01:08:04
Pati co zrobić no. Po prostu się wciągnęłaś w ten "związek" a on widocznie miał kogoś. Był to chu** układ. Co do takich układów jestem ekspert
w tym temacie tylko że ja przebijam wszystko xD. Nie ma co płakać. Nie jest wart Ciebie i wykorzystał Cię. Są fajni faceci na tym świecie tylko trzeba poszukać odpowiedniego dla siebie ![]()
9 780 2013-08-03 07:59:46
Z pozoru silna- dziękuje za ten niekrótki tekst dodający otuchy. Ja sobie powiedziałam że nie mam nadziei, nie chcę już go, raczej tego nie odbudujemy. Ba, nawet sobie myślę tak" Czy kocham tego faceta, tego, który powiedział "nie kocham Cię? Czy tego sprzed całego rozstania"? I to pomaga. bo wiem, że już teraz inaczej na to patrzę, w sensie na niego. Oczywiście że ryczę, dziś znów mi się śnił (o ironio- ze chciał do mnie wrócić). Rano wstałam i sms: "Hej. Mam nadzieję, ze nie obudziłem. jak się czujesz K.? " Zanim dobrze otworzyłam oczy i przemyslalam, to odpisałam (o ja głupia), ale raportu brak, więc jest nadzieja, że nie dostanie..
Co do kontaktu- to ja nie szukam, ze znajomych usunęłam, ale on jak widać, nie chce dać mi zapomnieć.
Ale to, co piszesz, że od razu wskoczył w nowy związek... Tego bym chyba nie przeżyła... Mam mdłości, jak sobie pomyślę,że mogłby z inną.. Nie nie nie ! Współczuję, że musisz jeszcze z tym się borykać, bo to pewnie dodatkowy cios....
Poznałam 5 psychologicznych etapów, które każdy musi przejść po porzuceniu- i nawet jeśli płaczę, to wewnętrzny głos mi mówi: "to normalne, każdy przez to przechodził, jeszcze troszkę i będzie dobrze"
Wiem, że głupie, ale łapie się każdego planu, który mógłby mi pomóc choć odrobinę. CIERPIĘ.I nikt tego za mnie nie zniesie i nie przeżyje.
Pozdrawiam:)
9 781 2013-08-03 08:30:12
I jeszcze coś, do czego doszłam teraz, spijając spokojnie kawę, po całej akcji porankowej niezdolności logicznego myślenia- obudziłam się z poczuciem, ze mi się śnił- że chciał mnie- znów... Ale po tym dostałam sms'a.. i ten sms podziałał budująco. Przeczytałam go i jakoś poczułam, ze ja go nie chcę. To wielka sprzecznośc, bo oczywiście, że wciąż marzę, by to był sen, by znów przyjechał jakby nigdy nic.. Ale nie ma i nie będzie! A teraz pora się ogarnąć, póki jeszcze nie dopadły mnie płacze, czas umyć te nieszczęsne włosy, zrobić obiad i zacząć żyć jak człowiek- godnie. Zobaczymy na ile godzin starczy mi sił.
9 782 2013-08-03 09:14:07
hej
ja znowu już mam jakiś gorszy okres, a przez ostatni tydzień, mogłam prawie góry przenosić, a teraz chodze podku... cały czas i się wkurzam i warczę na wszystkich nie wiadomo za co i po co
ale ale. dzięki Bogu jesteście tutaj, i wiedza, że inni przeżywają podobne emocje i jest to "normalne po rozstaniu" pomaga
ta głupia huśtawka, mam nadzieję, że wkońcu się skończy....szkoda mi tych dni kiedy się przez niego wściekam ![]()
9 783 2013-08-03 09:24:04
Wydaje mi sie że trzeba sobie mówić że prędzej czy później kogoś sobie znajdziemy i będziemy sie cieszyć że poprzedni związek nie wypalił.Jeśli faceci się tak zachowują to nie ma czego ciągnąć,trudno strasznie na początku ale wiadomo że kiedyś musi sie to skończyć.Oni sami kiedyś sie znajdą w takiej sytuacji w jakiej my jesteśmy teraz
) Mi to strasznie pomaga i jakoś jeszcze żyję,tylko najgorzej,że z fb nie chce go usuwać żeby nie było to dziecinne i niech on później zobaczy że calkiem sobie radzę ;D Miłego Dnia życzę i dziękuje za pomoc !!
9 784 2013-08-03 09:46:34
Siemano
Tak trzeba sobie powtarzać że znajdzie się jeszcze ktoś wartościowy,ktoś kto pokocha,doceni...że tamten związek to był nic nie wart. I powtarzać jak mantrę. To działa budująco. Ktoś mi powiedział że jeśli słuchasz czegoś przez długi okres czasu to zaczynasz w to wierzyć... Działa to w obie strony może to jakaś metoda "wmawiania" sobie czegoś,wbijania do głowy,ale najważniejsze że skuteczna i pomaga. A jak dowartościowuje...można góry przenosić ![]()
9 785 2013-08-03 09:57:07 Ostatnio edytowany przez dawidj90 (2013-08-03 09:59:27)
Dokładnie.
Kłamstwo powtarzane wiele razy staje się prawdą... Mózg nie odróżnia kłamstwa od prawdy, rzeczywistości od innych myśli, dlatego polecam również afirmacje podczas leczenia duszy i budowania samego siebie od nowa. Zapewniam, że pozytywne myślenie działa i to bardzo dobrze.
Jak tam?
Mamy środek wakacji, piękny i ciepły weekend, wypadałoby wyjść do ludzi wieczorem.
Pozdrawiam.
9 786 2013-08-03 10:15:26
Ja nie czekam do wieczora ![]()
Nie ma co spać do południa a potem narzekać że wakacje krótkie ![]()
9 787 2013-08-03 10:42:10
ja zaraz ruszam na spływ kajakowy
i dlatego się tak na siebie wkurzam, że zamiast się cieszyć to się wkurzam
że bez niego, że czy przypadkiem nie zagłuszam swojego bulu tymi aktywnościami itd
poprzedni wyjazd weekendowy, w gronie przyjaciół z czasów studiów był super. ale wracałam sama samochodem i całą drogę wyłam
jest fajnie, fajnie coś się robi, wesoło a potem i tak dobija i dopada SAMOTNOŚĆ - ta że nie ma do kogo wracać i nikt w domu nie czeka
9 788 2013-08-03 13:27:39
Fragi20: Myśl o tym ze może być z inną kobietą męczyła mnie przez tydzień od rozstania, Powiedziałam mu ze nic gorszego nie bedzie od tego jak dowiem się ze ma kogoś kogo kocha. Wiedział ze bede cierpieć i nawet to co mu powiedziałam ze nie zniose tego jak się zwiąże na nowo to i tak zrobił swoje. W ogóle mnie nie szanował i nie uszanował tego ze bede po nim cierpieć. powiedziałam mu na koniec ze nie wyobrazam sobie byc z innym mezczyzną kiedykolwiek (tak mam i teraz) a on bez mrugniecia okiem poleciał na inny kwiatek.Teraz wiem ze to iz jest z nią to była najlepsza rzecz w najgorzszym, w sensie pozbyłam się wszelkiej nadziei..tej największej - ze wróci. Prawdopodobnie gdyby był sam i się nadal odzywał to byłabym targana emocjami i nadziejami a to najgorszy stan emocjonalny jaki może spotkać człowieka opuszczonego. Nie możesz wtedy jeść ani skupić się na niczym bo czekasz na smsa lub sprawdzasz czy ON nie ma już nowej ,,laseczki". Piszesz ze nie przezyłabys tego ze ona ma inną..fakt to jest najgorsza rzecz dla nas w tym momencie. Na początku byłoby niezrozumienie (dlaczego tak szybko to zrobił) potem wiele, wiele innych uczuć..ale to byłyby emocje związane są Twoim samoleczeniem, leczeniem z uzależnienia a nie leczenia na zasadzie: codziennie malutką dawkę dokładam tego narkotyku tak jak u Ciebie w tym momencie - każdy sms to własnie ta mała dawka narkotyku który miesza Ci w głowie a nie otrzeźwia. Zrywacie to zrywacie i basta, żadnych kontaktów, bo nie istnieje kumpelstwo między dwiema osobami płci przeciwnej którzy byli ze sobą BEZ RANIENIA KTÓREJŚ ZE STRON...NIEEE MAAA. Jezeli bedziesz utrzymywała z nim kontakt to bedziesz cierpieć w 100%. A wiem z obserwacji ze dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. Mój były na tyle miał tupet ze nie widział przeszkody bym brała udział w imprezach które on organizuje razem z nią, tak jakby nigdy nic się nie stało (egoistyczny kxxa dupek). Ale wiecie co mnie też baaardzo boli to ze oddałam 3 lata z życia człowiekowi który ma dwie twarze. Prawdą jest ze przez ostatni rok dzieliłam przestrzen zyciową z obcym facetem, z którym nawet ,,uprawiałam miłość" tydzień przed rozstaniem mysląc ze nic sie nie dzieje i ze mnie kocha. A co do snów z udziałem byłych - STANOWCZE NIE. Niezle potrafi sprać mózg => ostatnio snił mi się on twierdzący ze jest mu baardzo dobrze i ze odkłada pięniądze na slub ;/;/ Jak sie obudzisz po takim snie to pomysl o czyms lepszym, odepchnij ta mysl. Pomysl co masz zrobic danego dnia ;p A wpadła mi własnie jedna mysl - ze nie chciałabym być z facetem (teraz ta druga na moim miejscu) który mówił negatywne rzeczy o mnie swojej dziewczynie, mogłabym byc msciwa i jej napisać jakich ciekawych rzeczy sie o niej dowiedziałam ale wiem ze odebrałaby to jako zemstę...nie zrobie tego mam satysfakcje ze ona jest z dwulicową osobą i ma nadzieje ze bedzie ją zle traktował (oboje są winni)- bo spojrzmy prawdzie w oczy: rzeczy które się otrzymało bez wysiłku i szybko nie mają znaczenia, szybko się nudzą i nie szanujemy ich. KARMO PRZYBYWAJ I ROB SWOJE ;P;P Fragi20 jest i bedzie cięzko ale zobacz ile jest tu osób które przezyły to samo..jest naprawde mało osób na swiecie które nie przezyły zawodu miłosnego - to nas uczy pokory i dzieki temu wiemy czego chcemy od drugiej osoby. Wszytsko to pozwala nam na analize naszego zachowania. Ja juz wiem jakich rzeczy nie moge robić. Mój były partner był na tyle niewyrozumiały ze jedynym moim wnioskiem jest to ze nie bede szybko dzielić się problemami z druga osobą. I znów dużo napisałam...;p;p
9 789 2013-08-03 23:20:58
Nadejdą jeszcze lepsze czasy... Chciałbym, żeby autor każdego smutnego i pełnego bólu posta napisał kiedyś, że jest szczęśliwy...
9 790 2013-08-03 23:44:18
Chyba wszyscy sobie tego życzymy... Ja tam wierzę.. Że kiedyś pokocham tak mocno jak za 1 razem i że to samo dostanę.. Choć ciężko będzie znów zaufać...
z pozoru silna: wszystko co piszesz pokrywa się z prawdą... Ale wiem też, ze u mnie minęły dopiero 2 tygodnie, może troszkę więcej.. W każdym razie ja wciąż mam "nadzieję".. choć nie wiem skąd ona się bierze, bo logicznie mysląc tej nadziei nie ma...
A były jak na złość szuka kontaktu... wiem, że jak zacznie latać, to pewnie wrócę..:( A później pewnie wrócę tutaj za jakiś czas i będę przeżywała horror od nowa.. niby wiem, znam mechnizmy, a serce mówi inaczej. Teoria "wykuta na blachę", a postepowanie inaczej.. Ale przecież znikąd nie wzięło się powiedzenie, że cżłowiek uczy się na własnych błędaach... Tyle tu mam historii mówiących inaczej... A ja tam swoje, że moja "miłość" była tą- miłością życia...:( i siedzę i myslę co zrobic, żeby klawiatury nie pogryźć. Nawet nie wiem czy to złość, czy smutek.. Po prostu.. Ciężko mi strasznie.. Puste i samotne wieczory, które spędzaliśmy razem...
Żale się, bo choć na chwilę czuję ulgę mogąc tutaj pisać te wypociny.. zawsze jak cierpiałam szłam do niego.. a teraz? Nie mogę się z nim tym dzielić- paradoks taki...:(
9 791 2013-08-04 09:30:20
cześć misiaki ![]()
9 792 2013-08-04 10:14:23
Witam i życze miłego dnia wszystkim ![]()
9 793 2013-08-05 02:25:19 Ostatnio edytowany przez Kwiatuszek100 (2013-08-05 03:13:24)
Nie sądziłam nigdy ze wrócę w nasze progi tak szybko i równocześnie w tak kiepskim stanie emocjonalnym.
Wykorzystana...
Oszukana...
Zdradzona...
Ogłupiała...
Zrezygnowana...
Obojętna...
Znieczulona...
Pusta...
Wydrążona z uczuć...
Sama...
"Nagle los mi dał wszystko co chciałam mieć..." jakoś tak to było nie...wszystko to całe jedno wielkie gówno.
Czego chcę teraz??? Obudzić się rano i i zdać sobie sprawę że to wszystko nie jest prawdą,to był tylko zły sen z którego się obudziłam. Co chce napisać w ogóle sama nie wiem. Może wyrzucić tylko z siebie kilka tych myśli,ulżyć sobie samej,choć wydaje mi się to nierealne w tej chwili.
Nie wystarczyło to co miałam ja w sobie,że podałam całe swoje serce na złotej tacy...trzeba je było rozgryźć,przeżuć i wypluć!!! Pragnęłam czegoś,co było dla mnie ważne...myślałam że nie tylko dla mnie. Dziękowałam siwemu Panu z góry że po tym co przeszłam zesłał mi w końcu bratnią duszę.
Duszę której usta powtarzały mi słowa wypowiedziane wcześniej do niej,ręce które dotykały mnie a za kilka dni ją,oczy które mówiły mi "jesteś jedna"...patrząc na mnie a potem na nią...
Jaką moc ma kłamstwo-powala na ziemię jak grom,rzeczy małe i te ważne oparte wyłącznie na nim,na złudzeniu,chęci dowartościowania siebie kosztem czyichś uczuć,marzeń,czyjegoś zaufania i szczerości.
Straciłam wiarę,energię do życia gdy jadąc pociągiem tłumiłam łzy i zaciskałam zęby aby nie zacząć wyć na cały głos. Czy istnieje jakiś większy ból prócz tego wewnętrznego???
Czuję gniew,obrzydzenie,rozczarowanie,żal,bezsilność. Znacie uczucie kiedy w jednej chwili tracicie wszystko w co wierzyliście,cały maleńki świat jaki stworzyliście wokół siebie dla obojga???
Czy mam to odebrać jako jakiś format kary za swoje oddanie??? Pewnie to nieopłacalne już teraz,wiem tylko że nie należy kochać,wiązać z kimś czegokolwiek,nie mówić o sobie,otwierać się...bo to tylko nas zrani.
To byłam tylko Ja...taka zwykła osoba która miała do oddania kawał miłości,tak mi się wydawało przynajmniej. Pewnie byłam w błędzie,nie miałam nic czym wydałabym się interesująca.Miłość...towar deficytowy a uczucie to pojęcie względne,interpretuje się wygodniej dla siebie jak komu pasuje. Tylko dlaczego kosztem drugiej osoby?
Już chyba nawet nie mam obaw na przyszłość bo wiem że już żadna mnie nie czeka, nigdy więcej nie zaufam,nie uwierzę,nie poświęcę się,nie "popłynę"...bo to nie opłacalne.
Miłość,wierność,uczciwość...heh wymysł takich samych jeleni jak ja...
Gdy dałabym sobie obciąć rękę za tę osobę aaaa...dowiaduję się że przyczepiłam się,jestem wirtualna i tylko szukam ojca dla dziecka...od tak bolesnych słów chyba wolałabym nóż w plecy!
Kiedy jedno płacze a drugie po nim skacze...heh ![]()
9 794 2013-08-05 11:06:01
Kwiatuszku, nie wiem co napisac. mnie samej brakuje juz slow powoli na to wszystko, jakies zle uzucie dopada....
gorsze chyba niz na poczatku, bo na poczatku to jakas adrenalina byla we mnie, emocje, wciaz powracajaca nadzieja ktora pomagala przetrwac. a teraz powoli nie ma juz nic, zadnych wielkich emocji, poza totalna obojetnoscia jakas, rezygnacja, brakiem checi....
9 795 2013-08-05 12:09:39
Kwiatuszku... Tak przykro się to czyta... Post przepełniony miłością.. Jak się okazało do nieodpowiedniego człowieka.. Ale nie martw się, wszyscy to przechodzimy, wszyscy to przejdziemy, wszyscy kiedys tu wrócimy, by pokazać, ze ta "prawdziwa" miłość się znalazła.
Kiedysbylam- ja tak mam na zmianę- ryczę i się żegnam ze starym życiem, a za 5 minut wieeelki przypływ bezpodstawnej nadziei.. I znów płaczę, bo wiem, ze jeszcze się z tym nie pogodziłam... Ze nie wyobrażam sobie życia bez niego.. Umrę, jeśli już nigdy nie miałby mnie przytulić...
I tak mijają dni.. Niedługo dobiję do miesiąca.. A ja ciągle w tym samym, beznadziejnym miejscu.. Wkurzam się na wszystkich niepotrzebnie, ranię ludzi, którzy mnie kochają, a nie potrafię odciąć się od człowieka, przez którego to wszystko...
9 796 2013-08-05 12:16:25
Fragi - no wiec wlasnie.... hustawka emocjonalna... u mnie dobija 4 miesiac jak 'maz' podjal swoja nieodwolana decyzje... ale jego spodnie i bluza leza sobie wciaz jakby nigdy nic w 'jego' pokoju jak je zostawil ze 2 tyg temu. szczoteczki do zebow wciaz w lazience - to chyba nie pomaga wyzbyc sie tej ostatniej nadziei... ale nie moge tego wyrzucic, bo oficjalnie wciaz tu mieszka i placi, choc nieoficjalnie wynajal juz cos. od jakis 2 miesiecy to juz ani razu sie nie klocilismy o nic.... nie widzimy sie zupelnie, zero kontaktu. mial byc w weekend bo reszte rzeczy, ale go nie bylo...? ehhh no musi sie to kiedys skonczyc. MUSI.
9 797 2013-08-05 12:21:46
To wyrzuć, jak się nie zjawił, bo to naprawdę Ci nie pomaga. Wiem, że sama musiałam dokładnie obejść "teren" i pozbyć się wszystkiego co się z nim wiąże. Choć no wiadomo- mentalnie wciąż go tu "czuję"....
Ja już tracę powoli ochotę na odbjanie się od tego dna.. Dziś nawrzeszczałam na Mamę (za nic), na urzędniczkę( ale tej to się należało)..
Wyszłam i w ryk.. i mi smutno... Teraz chciałabym się zebrać w sobie i nie czuć, nie myśleć.... Czuję się jak w kiepskim filmie i mam wrażenie, że zaraz ktoś mnie stąd weźmie i będzie jak dawniej..
9 798 2013-08-05 12:29:26
kiedysbylam- to, że czujesz obojetność, to kolejny etap dochodzenia do siebie, więc zrobiłaś krok w przód, czego Ci gratuluję.
To sobie czytam 100 razy dziennie i z nadzieją wypatruję pkt. 5.... Tylko.. kiedy ? ....
I. Faza szoku i zaprzeczenia. Często mamy poczucie odrealnienia, jakby to nie działo się naprawdę. Rzadko w tej fazie towarzyszy nam płacz i rozpacz. Raczej znajdujemy się w stanie otępienia.
Niektórzy potrzebują kilku minut, inni kilku dni, a jeszcze inni tygodni lub nawet miesięcy, by dotarła do nich informacja, że strata jest autentyczna
II. Dezorganizacja zachowania. Tu najczęściej pojawiają się trudności w sprostaniu codziennym obowiązkom. Sytuacje, które wcześniej były dla nas naturalne, obecnie potrafią nas wprawić w strach, w przerażenie. Często czujemy się nieporadni. Czujemy się bez energii. Często dochodzi do zaburzeń snu. Jedni mogliby spać na okrągło, inni mają problemy z zasypianiem. Dodatkowo mogą pojawić się zaburzenia łaknienia. Nasze myśli i emocje skoncentrowane są głównie na osobie, która pozostawiła. Tej fazie często towarzyszy uczucie poczucia winy, poczucia krzywdy, izolowanie się od innych.
III. Złość/ bunt. Tutaj najczęściej odczuwamy różne rodzaje złości: na Boga, na los, na osobę, na wszystkich i na wszystko. Swoja złość kierujemy na siebie bądź na innych. Często też odczuwamy zazdrość, że inni mogą się cieszyć szczęściem rodzinnym, a my już nie możemy. Zawiść również jest uczuciem, które może się w tej fazie pojawić.
IV. Smutek/ depresja. W tej fazie czujemy się dotknięci ogromnym smutkiem. Przepełnia nas żal i rozpacz. Nic nas nie cieszy. Czujemy się apatyczni i niezdolni do podejmowania wysiłku. Mamy ciągłe uczucie zmęczenia i wyczerpania. Nieraz mamy nieprzemożoną potrzebę snu. Zaniedbujemy siebie i rodzinę. Unikamy znajomych. Potrafimy większość wolnego czasu spędzać w łóżku. Tracimy apetyt. Zamykamy się w sobie. Często płaczemy. Czujemy się osamotnieni i niezrozumiani przez innych. Przyszłość widzimy w czarnych barwach.
V. Akceptacja/ pogodzenie się ze stratą. Powoli odzyskujemy aktywność oraz zainteresowanie życiem towarzyskim, rodzinnym, zawodowym. Nie rzadko podejmujemy nowe role i zadania życiowe. Temat straty nie wywołuje już w nas bólu. Czujemy się pogodzeni.
Czas trwania każdej faz jest sprawą bardzo indywidualną. Nie ma wytycznych, co do długości ich trwania. Fazy mogą się przenikać wzajemnie, przeplatać. Nie można przejść do 5 fazy, nie doświadczając wcześniejszych etapów. Nie ma drogi na skróty. Nie można od tego uciec. Jedyne, co można zrobić, to starać się ją PRZEŻYĆ.
9 799 2013-08-05 12:36:37
Kiedysbylam- ja tak mam na zmianę- ryczę i się żegnam ze starym życiem, a za 5 minut wieeelki przypływ bezpodstawnej nadziei.. I znów płaczę, bo wiem, ze jeszcze się z tym nie pogodziłam... Ze nie wyobrażam sobie życia bez niego.. Umrę, jeśli już nigdy nie miałby mnie przytulić...
I tak mijają dni.. Niedługo dobiję do miesiąca.. A ja ciągle w tym samym, beznadziejnym miejscu.. Wkurzam się na wszystkich niepotrzebnie, ranię ludzi, którzy mnie kochają, a nie potrafię odciąć się od człowieka, przez którego to wszystko...
Identycznie!!!Jestem w tym samym miejscu. To poczucie oderealnienia, jakbym przyglądała się czyjejś historii a nie swojej. Jakby to wszystko miało zaraz się skończyć. Nie wiem jak z tego wyjść.
9 800 2013-08-05 13:05:59
Niewiem - no wiec wlasnie, Ty niestety jestes na samym poczatku. przerabialam to. odrealnienei, potem strach i przerazenie w wykonywaniu codziennych czynnosci. (pisalam u siebie w watku jak na poczatku zrobienei sobie kawy zajelo mi kiedys kilka godzin, zeby sie zmobilizowac i znalezc sens... ). JA chyba do tego IV etapu sie przyblizam.... po prostu, jest mi smutno, zle, coraz bardziej to wszystko dociera, malo co cieszy. przerobilam bardzo dobitnie faze szoku, negacji = ludzenie sie ktore pomagalo przetrwac, potem kolejne razy kiedy nadzieja umierala i jakbym na nowo dowiadywala sie ze on mnie nie chce, totalna dezorganizacja zachowan, zycia (faza II) bunt i zlosc - az tak bardzo tej fazy nie przechodzilam chyba. no i teraz wydaje mi sie ze jestem na tej IV.....
Fragi - jestesmy doroslymi ludzmi, wciaz malzenstwem, mamy duzo wspolnych, drogich rzeczy na ktore oboje pracowalismy. o to chodzi wlasnie - przy tym jak bardzo mnie to boli itd, nie chce zachowywac sie jak wariatka, bo drug iczlowiek mnie nie chce, to co? nie potrafie normalnie myslec i funkcjonowac? Na cos sie poumawialismy, narazie on sie ze wszystkiego wywiazuje, placi kredyt, jak moge wyrzucic jego sprzet grajacy na 1000 funtow? jak moge wywalic jego ciuchy? jak? po co ? oraz inne sprzety AGD, ktore on ma zabrac. ma klucze do mieszkania, bo wciaz ma do niego prawo. mial zabrac rzeczy w sobote, moze zabrac je w przeciagu kilku tygodni tak naprawde, dopoki oficjalnie kredyt nie przejdzie na mnie tylko. tylko mnie to po prostu wkurza, zastanawiam sie dlaczego nei przyjechal w sobote i kiedy sie zjawi. Ale nie zastanawia mnie to az tak, zebym do niego pisala badz dzwonila i o to pytala....
9 801 2013-08-05 14:04:08
34 lata zdradzana przez męża przez pól roku i oszukiwana dałam szansę ale zaufania zero. Po ślubie 16 lat życie jest ciężkie
9 802 2013-08-05 14:11:49
Niewiem - no wiec wlasnie, Ty niestety jestes na samym poczatku. przerabialam to. odrealnienei, potem strach i przerazenie w wykonywaniu codziennych czynnosci. (pisalam u siebie w watku jak na poczatku zrobienei sobie kawy zajelo mi kiedys kilka godzin, zeby sie zmobilizowac i znalezc sens... ). JA chyba do tego IV etapu sie przyblizam.... po prostu, jest mi smutno, zle, coraz bardziej to wszystko dociera, malo co cieszy. przerobilam bardzo dobitnie faze szoku, negacji = ludzenie sie ktore pomagalo przetrwac, potem kolejne razy kiedy nadzieja umierala i jakbym na nowo dowiadywala sie ze on mnie nie chce, totalna dezorganizacja zachowan, zycia (faza II) bunt i zlosc - az tak bardzo tej fazy nie przechodzilam chyba. no i teraz wydaje mi sie ze jestem na tej IV.....
Fragi - jestesmy doroslymi ludzmi, wciaz malzenstwem, mamy duzo wspolnych, drogich rzeczy na ktore oboje pracowalismy. o to chodzi wlasnie - przy tym jak bardzo mnie to boli itd, nie chce zachowywac sie jak wariatka, bo drug iczlowiek mnie nie chce, to co? nie potrafie normalnie myslec i funkcjonowac? Na cos sie poumawialismy, narazie on sie ze wszystkiego wywiazuje, placi kredyt, jak moge wyrzucic jego sprzet grajacy na 1000 funtow? jak moge wywalic jego ciuchy? jak? po co ? oraz inne sprzety AGD, ktore on ma zabrac. ma klucze do mieszkania, bo wciaz ma do niego prawo. mial zabrac rzeczy w sobote, moze zabrac je w przeciagu kilku tygodni tak naprawde, dopoki oficjalnie kredyt nie przejdzie na mnie tylko. tylko mnie to po prostu wkurza, zastanawiam sie dlaczego nei przyjechal w sobote i kiedy sie zjawi. Ale nie zastanawia mnie to az tak, zebym do niego pisala badz dzwonila i o to pytala....
To co piszesz, daje nadzieję, że i ja kiedyś uwierzę, że to naprawde koniec. A jeszcze bardziej wierzę, że kiedyś będę równie, albo i mocniej, szczęśliwa.. ;(
Ah, no ja mówiłam o szczoteczce bardziej niż o sprzęcie grającym., . ale szczoteczkę wyrzuciłam, kosmetyki. To, czego nie wziął, kiedy pakował się po rozstaniu. Bo to tylko mi ciągle przypominało... Ze był.. Że może będzie.. Chociaż teraz i tak jest tak samo i tak samo myślę... Ze był... że może będzie... Dziś mam wyjątkowo paskudny dzień ![]()
9 803 2013-08-05 14:14:33
34 lata zdradzana przez męża przez pól roku i oszukiwana dałam szansę ale zaufania zero. Po ślubie 16 lat życie jest ciężkie
Szybciutko wzięliście ślub... Jedyne Marta co umiem Ci powiedzieć, to to, że nie jesteś sama, że trafiłaś wśród fajnych ludzi, mi to forum daje dużo ukojenia i pocieszenia. Musisz wierzyć, ze po każdej burzy wychodzi Słońce !
9 804 2013-08-05 14:42:30
jak czytam wasze posty, to w każdym znajduje coś o sobie.. to straszne że wszyscy tutaj przechodzimy przez takie etap który można by nazwać `czarną dziurą`
jestem miesiąc po rozstaniu, a zapomniałabym- bo przestał mnie kochać, tak sobie, z dnia na dzień
przeżyłam juz pakowanie jego rzeczy, oficjalne ostatnie spotkanie, w tym tygodniu chu.ek ucieka za granice, mówił że bedzie pisac przez wylotem ale nie wiem po co na to czekam skoro w trakcie związku nie potrafił dotrzymać słowa to czemu miałby to robić teraz?
Ale zaś chciałabym wiedziec czy leci żeby móc wyjść spokojnie na miasto i wiedzieć że na siebie nie trafimy.. bo już raz tak było- wtedy dosłownie uciekł jak mnei zobaczył, przeszedł droga na około żeby tylko mnie nie minąc- żałosne ale tłumaczenie oczywiście sobie znalazł jak sie pozniej widzielismy zeby oddać rzeczy
Kwiatuszek100, smutny jest bardzo Twój post.. ale mam identyczne myślenie jak Ty.. po co kochać, ufać? i tak pewnie znowu mnie ktos zostawi i na co to wszystko, dawałam mojemu wszystko co mogłam, tak straszliwie mocno go kochałam i wciaz.. i co mi z tego? odkochał sie.. wszystkie wspolne plany poszły sie jeb.. on teraz sobie spokojnie żyje, ucieka za granice, a ja? cierpie katusze, i za co? za tą miłość? za to poświęcenie? oddanie? wierność?
nie wyobrazam sobie zycia bez niego, ale z nim już też, mam wrazenie ze moje zycie teraz jest już nic nie warte i że tak naprawde zaczęłam żyć dopiero u jego boku, a teraz wszystko sie posypało jak domek z kart..
Mam wrażenie czytając Fragi Twój post, że może dobijam do IV etapu, ale sama już nie wiem.. nie przechodziłam etapu złości, odizolowania- wręcz przecwnie, wiem że w towarzystwie jest mi lepiej i nie chce siedzieć sama bo się chyba boje? na początku po rozstaniu nie siedziałam w pokoju swoim.. jedynie tam spałam i nic wiecej, strasznie dużo w nim wspomnień z nim związanych.. mieszkał pomału u mnie, juz nawet mówiłam że to nasz pokój, wszędzie były jego rzeczy- ale już się ich pozbyłam..
Niestety pewne słowa potrafią w ciągu paru sekund przywołać mi same wpsomnienia i łzy pojawiają sie w oczach.. a jest to pytanie `co tam u Was?` nie wywiesze sobie plakietki na czole że nie jestemy już razem.. Odpowiadam że się rozstaliśmy, że nas już nie ma i wszyscy sa w cięzkim sozku, że jak to? Rozstaliscie sie? Przecież byliście tacy szczęśliwi, zakochani było to widać z daleko.. idealna para z Was była, prędzej byśmy pomysleli ze nasz związek sie rozleci niż Wasz! Dobija niemiłosiernie...
9 805 2013-08-05 15:00:20 Ostatnio edytowany przez Kwiatuszek100 (2013-08-05 15:01:41)
Kwiatuszku... Tak przykro się to czyta... Post przepełniony miłością.. Jak się okazało do nieodpowiedniego człowieka..
Bo na tym świecie nie ma odpowiedniego człowieka dla mnie który doceniłby to co chcę mu dać,nie wystarczyło to co miałam i oddałam...
II. Dezorganizacja zachowania. Tu najczęściej pojawiają się trudności w sprostaniu codziennym obowiązkom. Sytuacje, które wcześniej były dla nas naturalne, obecnie potrafią nas wprawić w strach, w przerażenie. Często czujemy się nieporadni. Czujemy się bez energii. Często dochodzi do zaburzeń snu. Jedni mogliby spać na okrągło, inni mają problemy z zasypianiem. Dodatkowo mogą pojawić się zaburzenia łaknienia. Nasze myśli i emocje skoncentrowane są głównie na osobie, która pozostawiła. Tej fazie często towarzyszy uczucie poczucia winy, poczucia krzywdy, izolowanie się od innych.
Przez swoją głupią wrażliwość i uczuciowość przeskoczyłam od razu do etapu drugiego.
Trzy dni bez jedzenia,nie pościelona łózko a myśli...eh nadmiar.
I jest coś w tej nieporadności. Ja nie mam już nic,nic nie potrafię...
P.S. dorzuciłabym nagłe,histeryczne ataki płaczu...
9 806 2013-08-05 15:00:58
Insomnia- pytania znajomych, szok ich, ze taka fajna para- wszystko to znam, przeżywam do dziś. Zostawił mnie 3 dni przed urodzinami i odbieranie telefonów "Wszystkiego dobrego z P." sprawiało straszny ból.. Cały dzień przeryczałam modląc się, by więcej nikt nie zadzwonił.
Mój pokój również był "naszym", więc całe dnie spędzam u rodziców, sypiam w salonie. Nie umiem się tu odnaleźć, gdzie było go tyle...
Dlaczego nikt nie powie, ze przeżył to wszystko, że pokochał znów tak mocno.. Ze jest szczęśliwy...
Mam wrażenie, znów, bo codzień mam inne, że wszystko się skończyło, że nie ma i nie będzie już nic... I to wkurza, taki paradoks. Że nie chcę od nowa budować, ufać, bo nie wiem, czy umiałabym znów uwierzyć w słowa "kocham Cię".. Ale z drugiej strony najchętniej rzuciłabym się z okna, jeśli za chwilę miałby mnie nie przytulić...
9 807 2013-08-05 15:40:21
Insomnia- pytania znajomych, szok ich, ze taka fajna para- wszystko to znam, przeżywam do dziś. Zostawił mnie 3 dni przed urodzinami i odbieranie telefonów "Wszystkiego dobrego z P." sprawiało straszny ból.. Cały dzień przeryczałam modląc się, by więcej nikt nie zadzwonił.
Mój pokój również był "naszym", więc całe dnie spędzam u rodziców, sypiam w salonie. Nie umiem się tu odnaleźć, gdzie było go tyle...Dlaczego nikt nie powie, ze przeżył to wszystko, że pokochał znów tak mocno.. Ze jest szczęśliwy...
Mam wrażenie, znów, bo codzień mam inne, że wszystko się skończyło, że nie ma i nie będzie już nic... I to wkurza, taki paradoks. Że nie chcę od nowa budować, ufać, bo nie wiem, czy umiałabym znów uwierzyć w słowa "kocham Cię".. Ale z drugiej strony najchętniej rzuciłabym się z okna, jeśli za chwilę miałby mnie nie przytulić...
niestety mnie najgorsze jeszcze czaka.. w pazdzierniku powrót na uczelnie i pytania od wszystkich `a gdzie maszA.?` najlepiej uciec tak jak on i miec wszystko z głowy.. a teraz ja bede musiała odpowiadac na te pytania
napewno nie było Ci łatwo ;/
Eh.. ja mam co chwile inne wrazenia.. hehe.. raz ze dobrze sie stało- mam na niego wy..bane i założmy że mam dobry humor.. za kilka godzin niestety moge miec już inne wrazenie.. że przeciez to sen, zaraz sie obudze a on mnie przytuli, kolejne- załamka, płacze i `gorzkie zale` że jak on mi to mógł zrobić, że przeciez go znałam (widać nie), następne- czy my w ogóle byliśmy razem?
i takich zachowań mogłabym znaleść jeszcze kilka..
9 808 2013-08-05 15:51:15
Skoro mam podobnie- co do wielości interpretowania faktu, że odszedł, to może jeszcze nie zwariowałam..
Nie umiem się z tym godzić po prostu...
9 809 2013-08-05 16:01:43
Dokładnie, ja też nie umiem się pogodzić. Może dlatego, że sama bym tak nie zrobiła?Po za tym, jestem z kimś trzy lata, mieszkam z nim, zmieniam jego życie....i nagle, tak po prostu odchodzę?Przcież nie był tylko moim mężczyzną. Był moim przyjacielem, najbliższą osobą...poza tym wiem, że kochał. To mnie boli. Kochał, naprawdę kochał. Nie wiem co takiego zrobiłam. Strasznie się obwiniam, już za wszystko.
A najgorsze przede mną....wspomnienia, bo jeszcze się z nimi nie zderzyłam. A wiem, że będą wracać.
Wiecie, zanim go poznałam, wcale nie byłam szczęśliwą osobą.Byłam taka...nijaka chyba. Brakowało mi tego czegoś w życiu. Po prostu czekałam na szczęście i...on mi je dał!Mój przyjaciel od 10 lat powiedział rok temu, że przeszedł ze mną tyle w życiu i widział mnie na różnych etapach, ale tak szczęśliwej mnie nie widział i ma nadzieję, że jego też kiedyś spotka coś takiego jak mnie. Więc ja nie idealizuję, ja wiem, że byłam szcześliwa. Przez trzy lata ani razu nie miałam myśli o tym, żeby go zostawić. Akceeptowałam go ze wszystkim. Tak po prostu.
Dziewczyny, jak czytam Wasze wypowiedzi to sobie myślę, że dacie radę, kiedyś o tym zpomnicie. Ale jakoś do mnie to nie pasuje. Wydaje mi się, że ja nie dam rady. Zawsze byłam słabsza psychicznie, to on mi dodawał sił.
9 810 2013-08-05 16:10:02
Nie Kochana, my wszystkie tak czujemy... Że nie damy rady, że się nie podniesiemy...
I wszystko co jest tu napisane dotyka każdej z nas. Przy nim rozkwitłam, przy nim się uczyłam odpowiedzialności, szacunku, zrozumienia... I wiem, że dawał mi prawdziwe szczęście...
9 811 2013-08-05 16:24:17
Podnieść się można jakoś tam na swój sposób...
Ale na pewno się nie zapomina,zostaje zadra w sercu i po każdym takim przejściu stajemy się zupełnie inną osobą.
Wiem że nie będę już tą H. którą byłam jeszcze tydzień temu,na pewno nie.
Odebrało mi to sporo energii i radosnego nastawienia do świata. I jeszcze odbierze niestety...
9 812 2013-08-05 16:40:52 Ostatnio edytowany przez kiedysbylam (2013-08-05 16:41:53)
ale nas tu dzisiaj jest w tych zajebistych humorach.... ale to dobrze... tzn dobrze ze piszemy... ze jestesmy....
no ja tez dzisiaj zjazd totalny, wszystkie emocje mozliwe mam - nienawisc, zlosc, zal, bol i wszystko wymieszane jeszcze z ta chora nadzieja ze ktos go odhipnotyzuje i zacznie myslec i byc tym kim byl przez 5 lat w stosunku do mnie jako chlopak, narzeczony i maz.
zreszta, widzicie on potworem nie jest (ha ha ha ) dopiero co dzisiaj pisalam ze cisza ogolenie ostatnio, po ten dobytek tez nie przyjechal w weekend, a teraz sms, znow pyta o mame, o badania, wyniki..... nie wiem, mam jakies wrazenie ze pyta ciagle zeby miec pewnosc ze z mama jest ok, ze tam wyniki dobrze powychodza i ze wtedy jeszcze z czyms mi dowali, ze jeszcze cos gorszeg omi zrobi, o czyms powie, ale czy on moglby mnie jeszcze bardziej skrzywdzic? chyba nie.... o rozwodzie i tak juz raz mowil, w ciazy jego 'przyjaciolka' raczej nie jest, tzn jeszcze miesiac temu nie byla, bo pila alkohol jak ich dorwalam u siebie w mieszkaniu. nie wiem, o rozowd bez orzekania o winie mu chodzi, ze ta mama sie tak intresuje, szukam juz jakis hakow na niego, kierujac sie tym, ze kiedys - no taki wlasnie byl, ale teraz przeciez juz nie jest.... wiec pewnie to jakas manipulacja... my w ogole jestesmy dla siebie bardzo mili przez ostatnie 2 miesiace (ha ha ha) Boze jak to brzmi, ale taka prawda.szkoda tylko ze mnie nie kocha i chce sie rozwiesc.
odpisze mu pewnie za jakies 2 godzinki ze z mama tak i tak i tyle. jak zwykle. nie szukam kontaktu, nie szukam pretekstow, nie wykorzystuje jego smsow do niczego innego. dlatego pewnie i pisze regularnie pytajac o mame.
9 813 2013-08-05 16:42:19
Wszyscy mowia, ze po czyms takim czlowiek staje sie silniejszy, a mi sie wydaje, ze wcale tak nie jest. Przeciez tyle ludzi przezywa naprawde zalamanie nerwowe.. nie wiem czy mozna stac sie silniejszym skoro tak duzo tracisz siebie. Skoro odebrano Ci cos najwazniejszego - milosc... wtedy wlasnie chyba czlowiek staje sie slaby i bezsilny, taki niepelny.
Nie wiem czemu u mnie z dnia na dzien jest coraz gorzej...
9 814 2013-08-05 17:09:31
Fragi20 widać nie zwariowałaś
niestety ja też nie potrafie się z tym pogodzić...
Cięzko, źle.. jak kłade sie spac, to wtulam się w pościel i myśle że teraz to dopiero odpoczne.. i co? guzik prawda. co noc mi sie sni, i to nie jakies głupoty.. dziś tez mi sie snił.. dał mi wielki bukiet kwiatow z dołączonym liścikiem że tak będzie dla nas lepiej, że musimy zapomnieć i że sobie kogoś znajdzie i wtedu zapomni.. i żebym zrobiła tak samo.. za co takie katusze nawet w nocy?
niewiem1104 doskonale Cie rozumiem.. ja nawet mojemu przy rozstaniu powiedziałam że przeciez nie bylismy tylko parą, kochankami ale tez przyjaciólmi, wiedział ze był dla mnei najblizsza osobą.. wtedy powiedział, że dlatego nie chce zrywać ze mną kontaktu..
heh.. tak jak pisałam.. ja mam takie wrazenie jakbym zaczeła zyć dopiero przy jego boku.. a teraz znowu `zamieram` staje sie zwykłym pionkiem w tej grze, a czułam się będąc z nim jakbym tę gre w jaikiś sposób już wygrała, bo mam jego, człowieka który mnie kocha, szanuje.. a ja daje mu to samo w zamian..
Kwiatuszek100 zgadzam się, nie da się zapomnieć.. można wybaczyć- ale nie da się zapomnieć.. ale może kiedys popatrzymy na to z innej perspektywy? że fajnie wtedy było? może będziemy szczęśliwe z kimś innym? i wtedy pomyślimy że tamte związki nie miały przyszłości?
9 815 2013-08-05 17:21:06 Ostatnio edytowany przez Kwiatuszek100 (2013-08-05 17:22:34)
Nieeee nie będzie żadnych innych związków! Jest pewna granica wytrzymałości,moja została wczoraj przekroczona.
Ja już nie mam siły aby podźwignąć znów kolejne rozczarowanie bo tylko to w życiu mnie spotyka. Nawet teraz nie wiem czy dam radę a co dopiero myśleć o przyszłości.
Przyszłości nie ma...nie ma nic...
P.S. A jak wiele można wybaczyć co?????? Czy w ogóle można wybaczyć tak do końca???
Jeśli ktoś zabiega o to wybaczenie...