Zadajcie sobie pytanie: Tęsknicie? ok. Brakuje Wam wszystkiego co się z nim wiązało? ok. Wszystko to czuję. Ale czy chciałybyście moje Drogie by był, tylko dlatego, że Wam ciężko..? By był Waszym "kolegą"? By był z litości i Waszym strachem, że przytulać się do kogo nie ma,...? U mnie mija 2 tydzień, jest cięęęężko mega, ale uświadomiłam sobie jedno- ODSZEDŁ, zostawiając mnie samą z tym wszystkim co czuję etc. Więc czy zasługuje, by wracać...? Oczywiście, że gdyby chciał, to na nowo bym to rozpatrywała. Ale póki milczy, cieszę się, że twardo stąpam po ziemi i wyobrażam sobie coś więcej poza nim w moim życiu.
Kama- Pomorze całe w smutku, jak widzę, nie martw się, nie jesteś sama na tym pięknym skrawku ziemi- cierpiącaMiłego dnia.
Siemano ![]()
No i takie podejście mi się podoba,po jaką cholerę wam "zapchaj dziura" skoro na świecie jest ktoś kto będzie kochał,cenił i szanował nie tylko jak jest dobrze ale także jak jest źle. Mi ogromnie pomogło powtarzanie sobie w kółko "tak lepiej" "lepiej że się rozstaliśmy niż gdybym miała się męczyć" "lepiej się rozstać niż być tylko ze względu na to ile byliśmy razem". I wiecie co pomaga. Może to głupio zabrzmi ale ja znalazłam pozytywy rozstania i jakoś mnie to podbudowało.
Trzeba zdać sobie sprawę właśnie z tego że poza nim istnieje też świat,życie,inni ludzie... Bo odszedł to nie znaczy że my mamy odcinać się od wszystkiego i zamykać na coś nowego. Wierzę że zawsze coś dzieje się po coś..może rozstanie jest po to aby otworzyć się na kogoś innego,tym razem na tę właściwą osobę... ![]()
I jeżeli ta druga osoba nie walczy o powrót to odpowiedź nasuwa się sama czy była warta czy nie...
Dla mnie jest to oczywiste i pomyślcie w ten sam sposób,może to choć trochę pomoże. Mnie postawiło na nogi w 3 miesiące. Dlatego jeśli czytam że ktoś rozmyśla 2 rok...dla mnie to przerażające ze ta miłość przeszła w uzależnienie... A tak nie można,bo jak można zatracić samego siebie??? Sami w sobie jesteśmy wartościowi a to że ktoś nas nie docenił to jego strata!!!