netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

14 839 odpowiedzi786 600 wyświetleńzałożony przez hera.1, 24.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 … 146 147 148 149 150 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 556 do 9 620 z 14 840 ]

9 556

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
z_pozoru_silna napisał/a:

Witam ;p W końcu się odważyłam aby napisać i dołączyć do Was ;p 24 lata 3 lata w związku, 2 miesiące po rozstaniu, pierwszy mężczyzna i ja jego pierwsza. Ja zrozpaczona On po kilku dniach od rozstania wiąże się ze swoją bliską koleżanką. Co najbardziej boli? zapomnienie 3 lat wspolnych chwil i związanie się z osobą o której wypowiadał się negatywnie...Silna dla rodziny, w głębi serca mrok, pustka, brak zrozumienia i zadręczanie się..Post jest moim wołaniem o pomoc, nie wiem jak mam zapomnieć o nim i o tym co zrobił..POMÓŻCIE

Ja twierdzę, że nie ma tego złego co by na dobre wyszło.
Dobrze, że stało się to teraz niż później.
Dupek nie dorósł jeszcze do roli odpowiedzialnego mężczyzny.
Ty teraz zajmij się sobą, bądź dzielna.
My wiemy, że to bardzo boli, ale nie mamy na wszystko wpływu.
Witam całą ekipę i miłego weekendziku życzę.
Ja na działeczce  Obrazek dodany przez użytkowniczkę siły regeneruję po rżnięciu co by mi co niektórzy nie wypominali, że mamusię zaniedbuję Obrazek dodany przez użytkowniczkę

9 557

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
erinka1357 napisał/a:

nie potrafię zostawic swojego chlopaka mimo ze nie trakyuje mnie dobrze.. wyzywa mnie, obraza.. ostatnio kiedy potrzebowalam duzego wsparcia to nazwal mnie popierdolona.. jak sobie z tym poradzic? co zrobic by latwiej bylo mi go zostawic?

Co zrobić?
To jest proste jak konstrukcja cepa.
Musisz kopnąć go w doopę i czym prędzej to zrobisz tym lepiej dla Ciebie.
Chyba, że chcesz tkwić w tym patologicznym związku.
Zrozum, że on Ciebie traktuje jak śmiecia i zapewne pogotowie seksualne.
Szanuj siebie a o nim zapomnij?

9 558

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Lexpar napisał/a:

Witam całą ekipę i miłego weekendziku życzę.
Ja na działeczce  http://emotikona.pl/emotikony/pic/0dance3.gif siły regeneruję po rżnięciu co by mi co niektórzy nie wypominali, że mamusię zaniedbuję http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif

Tam na "dziewiczej wyspie" RODOS - Rodzinnych Ogródkach Działkowych Ogrodzonych Siatką - może i było rżnięcie. Ale tu jest ewidentne słów cięcie - (prze)gięcie wink big_smile

9 559

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
misiek666 napisał/a:


[b]sobieSama
  no to widzę, że już społeczeństwo bardziej wieży w zdradę, niż instytucję zwaną małżeństwem. Świat schodzi na psy sad.
Dodam, że tak nie jest. Z resztą, jeśli ktoś chce bzykać na prawo i lewo nie wiem po cholerę zakłada związki i rodziny po jakiego licha ... jak i tak zdradzi ma to sens ? Eh jak bym usłyszał to od kogoś, to chyba bym otrzaska mordę (facetowi). Z resztą jest tu na forum jakaś Pani studencina, która uważa, że poligamia jest czymś naturalnym, a monogamia nie. Że my mamy w naturze zdradzanie big_smile hah dobre ale tak dla poprawy humoru. Prawdziwi faceci są, a Lexpar  jest tego przykładem wink no i może ja też hi hi


erinka1357  Zostaw go czym prędzej, bo kim jesteś, aby Cię tak traktował ? Chwila moment, a zacznie z łapami do Ciebie skakać. Uciekaj od takiego psychopaty.
On się świetnie bawi, bo taki jest Ty przy nim zwariujesz. Potem nerwica, leki, a już nie mówię o siniakach i połamanych kończynach. Uwierz mi nie jest tego wart chodź "kochasz go"?. Jak wspomniał Lexpar  przez, to świętą nie zostaniesz, a i życie sobie zmarnujesz. Na świecie są osoby z wartościami i niestety trzeba ich szukać, a oni szukają nas big_smile Trzeba być dobrej myśli. Wiele miłości z forum są tymi pierwszymi, tymi jedynymi, o których myślimy, że będzie wieczna, ale okazuje się, że życie nie jest idealne i to co mieliśmy i kochaliśmy strzela pański ch**. Teraz czekają nas nowe sytuacje adaptacje do sytuacji. Trudno się o tym myśli, bo człowiek był przyzwyczajony do poprzednich przyzwyczajeń.

Miłego dnia kochani. Będzie dobrze, bo inaczej być nie może, tylko trzeba działać i być odważnym. Porzucić coś co mieliśmy i zakończyć pewny etap w życiu. Życie jest zbyt krótkie na smutanie smile

Misiek miło mi za to co o mnie sądzisz.
Tak mam takie zasady. Dla mnie słowo "zdrada" nie istnieje.
Chyba, że jest kluczem do zakończenia związku.
Życie niestety nie jest takie jak byśmy chcieli.
W życiu są chwile radości, zwątpienia i smutku.
Ale najważniejsze jest to, że żyjemy, że oddychamy, czujemy zapachy.
Zobaczcie, tyle osób na tym wątku jest pokręconych,nieszczęśliwych, ale  przez to nieszczęście poznaliśmy siebie, polubiliśmy i wspieramy. Czy to mało?
Uważam, że nie, że to dużo i cieszę się, że miałem zaszczyt Was poznać.
Dla mnie Wszyscy jesteście bliscy.
Pozdrawiam Was cieplutko.

9 560

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
bags napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Witam całą ekipę i miłego weekendziku życzę.
Ja na działeczce  http://emotikona.pl/emotikony/pic/0dance3.gif siły regeneruję po rżnięciu co by mi co niektórzy nie wypominali, że mamusię zaniedbuję http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif

Tam na "dziewiczej wyspie" RODOS - Rodzinnych Ogródkach Działkowych Ogrodzonych Siatką - może i było rżnięcie. Ale tu jest ewidentne słów cięcie - (prze)gięcie wink big_smile

Bagsiu nie jestem na "RODOS" tylko na swoich morgach.
Rżnięcie było a cięcia nie i przegięcia tyz big_smile

9 561

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

piękna pogoda...

a ja tak sobie wędruję i czuję, że za chwile kolejna dolina... niestety, znów zaczynam schodzić w dół...


co za porażka...! sad

9 562

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

witajcie kochani...powracam
jaka ja bylam głupia,moj były maż wydawało mi sie ,ze chce zbliżyc sie ponownie.On poprostu mnie wykorzystywał...miał dwie...nie wytrzymałam napisałam do jego kochanki,zostałam wyzwana przez niego,powiedział,ze mnie zniszczy...jaka jestem głupia i naiwna,bardzo chce o nim zapomniec.pomózcie

9 563

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam
Lexpar, odezwij się proszę na 36, potrzebuję porady.

9 564

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

hej. dziisja smutny słoneczny dzień:( moj były, obecny - znowu się do mnie nie odzywa, nie odbiera telefonów, mielismy zamieszkac razem to nawet tweirdzi że nie musze juz sie wprowadzac...po części moja wina, bo trzyma mnie fakt że przeczytałam jak sie umawial do restauracji czy clubu na spogladanie panienki...ktora jest o wiele bardzoiej kobieca niz ja:( i teraz co jakis czas mam takie napady, obawy ze woli inne niz mnie..przez co cały czas spiny, dzisiaj powiedzial ze lepiej ze sie rozchodzimy bo jak ja takiego czegos nie wytrzymuje to co dopiero inne rzeczy jak pogadaja, bo faceci tak maja,....mowie mu ze nie bronie mu patrzec, ale ze mnie to rani i boli, bo pomimo poczucia wartosci przy innych to przy nim o no znikło i czuje się gorszaa:(  nie wiem, mowi daj mi spokoj, a ja ciagle pisze, wiem ze powinnam mu odpuscic, wraca dopiero za dwa dni,...nie wiem co robic:( znowu zostanie ze mnie wrak bo on wielki egoista...

9 565

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Witam.
Jestem tu nowa, nie wyrabiam siedząc w domu, szukam bratnich dusz, porzuconych.
Mój facet zostawił mnie po 4 latach, "bo się wypaliło". Wcześniej żyło nam się jak w bajce nie zauważyłam, by dawał znaki, że mu źle, etc. Nie wiem czy czekać, aż sie ogarnie. Ból nie do wytrzymania, zarówno psychiczny, jak i fizyczny, bóle w klatce piersiowej, wymioty. minął tydzień, z każdym dniem jest coraz gorzej. Tęsknie.. A on nawet nie szuka kontaktu. Czy jest tu mężczyzna, który rozumie taki mechanizm, zamykania się na świat...?

Nie wyobrażam sobie kolejnego poranka bez niego. Już nigdy w życiu nie spotka mnie nic równie wspaniałego. Mam 22 lata, on 27. Był moim pierwszym poważnym partnerem. Najbardziej boli to, że nie chciał walczyć. 7 lipca sam z siebie wyznał mi ogromną miłość (co mnie zaskoczyło, bo nie był zbyt wylewny), a 18 lipca zostawia jak szmatę do podłogi. Czuje się podle !!!!

9 566

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Prosimy o wypowiedzi facetów w tych kwestiach jak to jest?

9 567

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

myślałam ze damy rade, i tak było do dnia wktórym dowiedziałam się co i okim on pisze, o czym rozmawia i co go rajcuje...tak mam cechy osoby zakompleksionej przy nim...ja chyba wpadam w paranoje....

9 568

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

asica11 nie Ty jedna głupia i nie ostatnia. Ja się powtarzam, ale taki mój jeden post wyżej jest, w którym mówię, że powrót to raczej wykreowany mit książkowo/hollywoodzki. Jest ktoś na forum, którym to na dobre wyszło? Poczytam jego spostrzeżenia z chęcią. Z resztą popatrz jak on Cie traktuje. Tak się traktuje osobę, którą się "kochało", czy, z którą się chce się założyć ponownie rodzinę?
Patologia bije na kilometr. Nic tylko zamknąć ten rozdział unikać go i zakończyć kontakt.

MWA25 bidulko, a Ty nadal się męczysz z, nim. Ja tak czytam twoje posty i odnoszę wrażenie, że on nie dorósł do poważnego związku. Jego rozwój zatrzymał się na poziomie napalonego nastolatka. Ten twój chłop to dupa nie chłop. Nabierasz kompleksów przy facecie swojego życia, który co gorsza dalej brnie w coś, co jest hmm tzw. chodzeniem na dupy ? Zamiast być zadowoloną i bez kompleksów kobietą, bo wiadomo, że partner jest najpiękniejszy dla nas i go ubóstwiamy, chyba że jak zwykle o czymś ja nie wiem i ja też popełniałem błąd. Ciągle o tej panience i panience. Ty się wykończysz przy, nim kochana. Myślisz o miłości, a twój facet o spoglądaniu na dupy, dobrej zabawie i seksie z inną?. Widzisz tu gdzieś jakiś wspólny mianownik, który was łączy? Z resztą wiesz o kogo chodzi, to udaj się do tego klubu wyszukaj swego chłopa i podbij do kobieciny i powiedz, że ten facet ma na ciebie ochotę i takie tam. Ciekawy jaki będzie efekt.

Osobiście, ile ja bym dał za takie kobiety, które, by mnie kochały eh, ale jest jak jest.

Fragi20, lilka19 Ci w zasadzie odpisała. Całe forum jest twoją bratnią duszą. Tak samo jak ten wątek i Rodzina Sporano wink (dla wtajemniczonych) hi hi, ale otwartą na nowych członków.
Mężczyzna, czy kobieta jeden but. Ja miałem tak samo, jak Ty z porzuceniem, lecz potem wyszła głębsza sprawa jak zdrada, ale nie u każdego tak jest.
Z resztą ja naprawdę widzę dużo wspólnego ten sam schemat co u mnie. Na pocieszenie Ci powiem, że te Kocham Cię nie było prawdziwe było sztuczne. Było wymuszone, bo myślał, że coś z tym działa, że może mu się klepki w głowie poukładają. Skąd ja to znam aż mi się wspomniały moje perypetie.
Poczytaj mój 1 post, to zrozumiesz wink, ale teraz trzeba, by było go zredagować i dopisać to i owo, gdzie, wtedy nie miałem o tym zielonego pojęcia. Będzie ciężko, to już się przekonałaś. Dni będą się dłużysz, a z biegiem czasu zlecą w jeden moment. Dodam, tylko że brak kontaktu jest jedną z ścieżek po, której trzeba iść. Będziesz mogła żyć bez niego. Nie będzie, to twój jedyny na wieki wieków ukochany partner. Czeka Cie znając życie nie jedna rozmowa z, nim, o ile się uda i będziesz chciała, ale ostrzegam z góry nie licz na cuda, bo ich po prostu nie ma.

9 569

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Misiek666-Przede wszystkim dziękuje za ciepłe słowa!
W pierwszym poście wyczytałam, że "wiem, że to ta jedyna".... Czy to minęło...? Czy nie czujesz już nic, wierzysz w to, że trafi się ktoś lepszy, inny...?
Ja chyba nie należę do atrakcyjnych kobiet, On był moim spełnieniem marzeń, nie sądze, ze ktoś równie interesujący się mną zainteresuje. masło maślane, ale brak mi słów, no i ciężko pisać przez łzy...

9 570 Ostatnio edytowany przez misiek666 (2013-07-28 21:07:38)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

W tedy jak to pisałem to tak dziś wiem że nie jest mnie warta ta szmacianka. Kim jest człowiek dla człowieka jak jest z nim 7 lat mówi że kocha chodź to nie prawda i gra w jakąś popieprzoną grę ! Nikim. Ja dziś do tej osoby mam poczucie złości i niechęć. Nawet gdyby była w potrzebie nie znajdzie we mnie oparcia. Ta kobieta już dla mnie nie istnieje. Z resztą mam informacje które potwierdzają jak to się zeszmaciła a była tak skromną fajną kobietą smile. Cóż życie zmienia ale niektórym palemka odwala na amen.
Atrakcyjna jest każda kobieta nie zapominajcie tego kochane. Grunt to się czuć w sobie dobrze i mieć jakieś poczucie wartości a nie dawać się takim dupką. Słyszysz MWA! nie jesteś gorsza od tamtej jak i każda od każdej innej.

9 571

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
asica11 napisał/a:

witajcie kochani...powracam
jaka ja bylam głupia,moj były maż wydawało mi sie ,ze chce zbliżyc sie ponownie.On poprostu mnie wykorzystywał...miał dwie...nie wytrzymałam napisałam do jego kochanki,zostałam wyzwana przez niego,powiedział,ze mnie zniszczy...jaka jestem głupia i naiwna,bardzo chce o nim zapomniec.pomózcie

też pisałam i cierpiałam, a oni się śmiali. potem się nauczyłam "milczenie jest złotem" a "olewka" boli najbardziej.

9 572

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

chciałam napisac ze na pewno nie poszedłby z inną do łóżka...kiedyś bym napisała że na pewno nie lubi takich kobiet...a teraz nie wiem...cały dzień sie nie odzywa.dzwonie odrzuca..pisze by dac mu spokoj.....też nie jestem dobrą osobą bo mu wypominam tą laskę -wiem zła cecha, ale kurcze nie umiem...jestem ciekawa co z tego będzie...naprawdę kocham go, wiele zniosę, ale innego obiektu westchnien niz ten ktory sie ma - nie...wiem że mężczyzni lubią pooglądać kobiety, komentować ale nie takie świństwo zrobić, kiedy niby próbuje się skleić coś co sie pokruszyło i do innej leciec...ona i tak nie zwraca na niego uwagi..boję się bo przestałam być pewna jego, to że mi mówi tak a swoje mysli,zbłądziłam, czy to moja wina, mojego charakteru, byc może// ale jestem w tzw czarnej dupie

9 573

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

najlepsze jest to ze mam poczucie swojej wartosci ale nie przy nim,
po prostu jak ktos by nogi podciął..dla nego jestem nikim..po prsotu nikim a po co wracał i gadał o wielkiej miłości...nie mam pojecia:(

9 574

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
misiek666 napisał/a:

Kim jest człowiek dla człowieka jak jest z nim 7 lat mówi że kocha chodź to nie prawda i gra w jakąś popieprzoną grę ! Nikim. Ja dziś do tej osoby mam poczucie złości i niechęć. Nawet gdyby była w potrzebie nie znajdzie we mnie oparcia. .

Ja tak nie umiem..Rozumiem jego decyzję, przynajmniej staram się zrozumieć... Ba, ja nawet sobie myślę, że się do tego przyczyniłam. sad wiem wiem, idiotyzm, ale tak jest. Wiem, że jak się kocha, to się buduje, a nie burzy, rozmawia, a nie milczy, ale teoria to jedno (to akurat mam opanowane do perfekcji), a praktyka to 2.

Ale, mija dziś 3 dzień jak się nie odzywam.. smile On kontaktu nie szuka.... TO boli, ale też uświadamia, że to sensu nie ma.

9 575

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

misiek666, Lexpark

są faceci z zasadami i dlatego tutaj siędzę na tym forum smile i kobiety z zasadami też smile i też dlatego Was tu czytam smile

negatywne stuacje sprawiają, że łatwo zamucić się, zwątpić, poddać itd. ja zawsze miałam tendencję do tego, że obwiniałam siebie, szukałam w sobie winy i odpowiedzi na pytanie "co jeszcze mogę zrobić żeby było lepiej" i efekt był tego taki, że próbowałam walczyć o coś o co nie powinno się walczyć, co powinno się zostawić i spierdzielać, albo wybaczałam coś co nie powinno się wybaczać. z czasem jak mądrzeje coraz bardziej wink uświadamiam sobie, że to nie we mnie był problem i to nie moja wina. Ci bez moralności, często robią "złe rzeczy" z uśmiechem na twarzy. dobrze jest upewnić się w tym , że dobrze się myśli i że jestem normalna i inni mają podobne wartości, a Ci skrzywieni są skrzywieni....

9 576

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
M. napisał/a:

piękna pogoda...

a ja tak sobie wędruję i czuję, że za chwile kolejna dolina... niestety, znów zaczynam schodzić w dół...


co za porażka...! sad

grrrrrrr !!!! szybko wracaj na ta górkę znow ! wyrycz się ile trzeba i dalej do przodu !

9 577

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi20, sobieSama

"Związek dwojga ludzi  to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co się oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku. Szkoda niszczyć w taki sposób swoje życie w związku."
Jesteście teraz jak narkoman na odwyku a toksyczne związki - nawet jeśli Twój takowych znamion nie miał, to schemat jest identico - są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. Twoja separacja - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie -  jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co was uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojego partnera. Teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadawał Twojemu życiu kierunek. Teraz jest czas, żebyś rozpoczęła swoje życie na nowo... BEZ NIEGO i z dala od uzależnienia!!!
Ale co Ty robisz???
Przez x lat okazywałaś radość, smutek, gniew, podniecenie. ciekawość, zadumę - byłaś sobą. Nic nie udawałaś, oddawałaś partnerowi siebie i robiłaś wsio, by on się czuł wspaniale - syndrom współuzależnienia - a Ty żyłaś jak nieświadomy potencjalnego zagrożenia kotek. Są ludzie, którym tego zwyczajnie dawać w nadmiarze nie wolno. Którzy patrzą z zimnym wzrokiem i w lukrowanych słowach - bo słyszysz to co na daną chwilę chcesz usłyszeć - dają Ci w pysk, im bardziej pokazujesz, że Ci zależy na "rozwiązaniu", "wyjaśnieniu".
Z tego bycia sobą paradoksalnie tak się uzależniłaś od partnera, że teraz gubisz się co jest nim fizycznie a co wyobrażeniem jego w Twojej głowie. Wyparcia, zaprzeczenia patologiczne, chore by nie powiedzieć urojone wizualizacje to krok od depresji, po której  polecisz błyskawicznie na dno. Jeśli tego nie zastopujesz teraz sama przy wsparciu psychologa, to wykończysz się psychicznie i skończysz w odosobnieniu bez klamek.
Byłaś sobą przed związkiem i jesteś teraz też sobą, tyle że na teraz to samej siebie dopatrujesz się w jego wyobrażeniu.

Zobacz, jak to jest - zaczynasz z kimś być i tak naprawdę od razu wiadomo z czym będzie problem. Czasami tylko wydaje nam się, że problem nie jest aż tak wielki, albo, że możemy go akceptować - zwłaszcza przez wzgląd na piękną resztę. A po czasie się okazuje, że to co było problemem na początku, jest nim wciąż po wielu latach...

Jak to w toksykach bywa: toksyczny, oparty na uzależnieniu związek często się rozpada. Mężczyzna, albo nie mogąc znieść ciągłej dominacji kobiety i z chęci odzyskania kontroli nad własnym życiem, albo po tym, jak ją skutecznie upokorzył, odczuwając do niej niechęć i brak szacunku ? odchodzi. Inicjatorką rozstania bywa też kobieta, która nie może już dłużej wytrzymać zadawanych przez mężczyznę cierpień, rozczarowana tym, że jej całkowite poświęcenie się związkowi zostało niedocenione i że jej wysiłki, by partner się zmienił, nie przyniosły żadnych efektów.
    Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że po takiej nauczce kobieta, dotknięta syndromem ?kochania za bardzo? zdrowieje - nie ma mężczyzny, to nie ma uzależnienia. Niestety, tak nie jest. Po pierwsze, gdy toksyczny związek się rozpada, cierpienie kobiety trwa nadal. Teraz dopiero przeżywa prawdziwe katusze. Na przemian odczuwa złość, wręcz nienawiść do swojego ex oraz tęsknotę, połączoną z nadzieją, że znowu będą razem. Jej życie znów przepełnia mężczyzna, choć nieobecny ciałem, to obecny duchem. Nie jest w stanie normalnie funkcjonować, odczuwać żadnej przyjemności, robić żadnych planów - wciąż myśli o nim. Często jej obsesja prowadzi do prób nawiązywania kontaktu, różnych rodzajów agresji, śledzenia go, niekiedy do błagalnych próśb o powrót. Jeśli mężczyzna wciąż jest od kobiety uzależniony, bywa, że po jakimś czasie rozłąki ponownie do siebie wracają i na nowo rozpoczynają swój toksyczny ?taniec?.
            Jest też inny scenariusz ? kobieta, by przerwać swoje cierpienie, tworzy nowy związek. Niestety, jeśli nie zrozumiała swojego syndromu, to najprawdopodobniej znów w nim będzie ?kochać za bardzo? i uzależniać się od mężczyzny. Jej głód miłości wciąż przecież nie został zaspokojony, a lęk przed samotnością stłamszony. Nałóg nie rozwija się, tylko narkotyk zmienił swoją fizyczną postać.
           Kobieta, która uświadomiła sobie swoje uzależnienie od mężczyzny, zrobiła już pierwszy krok. Pojęła, dlaczego tak naprawdę jest nieszczęśliwa i że droga do wyzdrowienia jest tylko jedna ? mozolna praca nad sobą. Mozolna i bardzo trudna, ponieważ gdy na nią wstąpi, co i raz dopadają ją wątpliwości, czy jest ona słuszna.

Czy jest Ci (boleśnie) znajomy, któryś z poniższych symptomów?
1. Wszelkimi sposobami starasz się uświadomić partnerowi niewłaściwość jego zachowań, z których wynika Twoje rozgoryczenie, smutek i frustracja. Tłumaczysz, namawiasz do terapii, perswadujesz, piszesz, odwołujesz się do uczuć wyższych, posuwasz się do szantażu emocjonalnego, żeby tylko zostać przez niego usłyszaną i zrozumianą.
2 .Mimo zapewnień, nie doczekujesz się żadnych zmian, jakie ustaliliście i jakich słusznie oczekiwałaś i wbrew logice to Ty podejmujesz starania, żeby ?naprawić? siebie.
3. Wyświadczasz mu rozmaite ?przysługi?, żeby zasłużyć na jego uważność i żeby zobligować go do adekwatnych działań na rzecz Ciebie i waszego związku.
4.Tłumaczysz go przed otoczeniem i chronisz go przed konsekwencjami jego destrukcyjnych działań albo zaniedbań, karkołomnych posunięć finansowych, skutków jego uzależnienia itp.
5. W obawie przed jego złością (krytyką, nieprzychylnością, kolejnym ciągiem alkoholowym lub kolejnymi zdradami) znosisz z trwogą jego poirytowanie, albo wbrew sobie udajesz zachwyt, gdy przedstawi Ci kolejny pomysł na wasze życie, który z daleka pachnie problemami albo zwyczajnie Ci się nie podoba.
6. Ostatecznie poddajesz się w swoich próbach nawiązania komunikacji, gdy po raz kolejny wspólne ustalenia łamane są w krótkim czasie od ich podjęcia i, mimo Twoich wysiłków, wszystkie problemy, które starasz się zażegnać nie znikają, a wręcz się nasilają.
7. Głupiejesz na skutek coraz bardziej irracjonalnej i coraz bardziej agresywnej argumentacji w dowolnym sporze.
8. Doznajesz frustracji, kiedy pomimo kilku trafnych samokrytycznych spostrzeżeń partnera na temat błędów, jakie popełniał, i deklaracji zmian, błędy owe popełnia nadal i z jeszcze poważniejszymi konsekwencjami, za które nie chce wziąć odpowiedzialności i winą obarcza Ciebie.
9. Z niedowierzaniem słuchasz wygłaszanych przez niego przy znajomych lub rodzinie historii o jego rzekomych sukcesach w pracy lub wizjach fenomenalnych transakcji, a każda Twoja realistyczna uwaga odnośnie nieprawdziwości bądź iluzoryczności owych osiągnięć traktowana jest jak napaść, upierdliwość i brak wiary w jego możliwości. W pewnym momencie przestajesz już oponować, bo nie dajesz już wiary własnemu osądowi sytuacji.
10. Jesteś zdezorientowana ciągłym wypieraniem jednych lub przekręcaniem innych faktów (od tych małej wagi po te kluczowe) oraz tym, że sieć jego większych i mniejszych kłamstw zatacza coraz szersze kręgi.
11. Czujesz się zmuszana do akceptowania jego irracjonalnych pomysłów.
12.Jesteś wyczerpana przemiennością jego euforii i stanów depresyjnych, miłości i zaraz potem pogardliwego chłodu, wizjonerstwa i kolejnych rażących potknięć.
13. Narasta w Tobie poczucie, że jesteś całkowicie lekceważona na każdym polu, a Twoje uwagi na ten temat traktowane są przez partnera pogardliwie i protekcjonalnie.
14. Swoje porażki partner usprawiedliwia ingerencją osób trzecich albo fatalnymi zbiegami okoliczności. Swoje naganne, obraźliwe, agresywne, lekceważące zachowania wobec Ciebie usprawiedliwia tym, co robisz Ty (?Zobacz, do czego mnie doprowadzasz.?)
15 .Zawsze znajduje ?logiczne? wytłumaczenie dla swojego braku zaangażowania w waszą relację i żerowania na Twoim zaangażowaniu, wymuszonym jego agresywną biernością (nadmiar pracy, choroba, zły nastrój, Twoje rzekomo niewłaściwe zachowanie).
16. Niektóre jego zachowania zaczynają Cię przerażać.
17. Odczuwasz, że nie masz kontroli nad swoim życiem, sferą finansową, emocjonalną, a Twój umysł nie odpoczywa, bo trwa w oczekiwaniu na kolejne ?atrakcje?.
18. Przeżywasz stres widząc, że partner stosuje podwójną moralność ? inne zasady głosi wobec otoczenia, inne stosuje w rzeczywistości oraz nakłania Cię do tego samego. Twój opór charakteryzuje jako brak elastyczności i wymierzoną przeciwko niemu zrzędliwość. Narasta rozdźwięk między tym, jak postrzegają go ludzie z zewnątrz, a tym, co widzisz Ty.
19. Czujesz się osamotniona i odizolowana od znajomych i rodziny na skutek jego ciągłego ich dyskredytowania i kpienia z Twoich relacji ze światem zewnętrznym.
20. Wyraźnie czujesz się wykorzystywana i zauważasz też interesowność cieplejszego stosunku partnera wobec Ciebie, gdy chce uzyskać od Ciebie pomoc i zaangażowanie w jakieś jego potrzeby.

Jeśli znasz ten pakiet ? witamy w klubie. Masz sporo do zrobienia.... "moje dwie głowy" to tak na cito.

Do niczego człowiek nie jest tak przywiązany jak do wyobrażenia o samym sobie. Tylko czasem to wyobrażenie Nas "przerasta" i ciągle dążymy do "ideału" wpojonego Nam przez rodziców i czasem otoczenie... "zostaw bo zepsujesz a ja to zrobię LEPIEJ za Ciebie".
Robiąc coś z żelazną konsekwencją, to jak powiadają Nasi Dziadowie i Skrybowie "tylko głupiec oczekuje innych rezultatów robiąc wciąż to samo". Jeśli w coś wkładasz czas, energię i pieniądze, to coś staje się dla Ciebie coraz ważniejsze. Nie zależy Ci na czymś w co nie inwestujesz. Pomyśl czy czasem ta Twoja żelazna konsekwencja nie jest wynikiem zakorzenionej "żelaznej kurtyny" przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Nie można jej zreformować pod Twoje potrzeby?
Życie wg schematu powielanego z dziada pradziada na ojca, a potem "z ojca na dzieci aż się rozleci" jest destrukcyjne i prowadzi do ciągłej frustracji. Bo nie osiągasz za każdym razem tego ideału wg "norm" starszyzny, a sam efekt końcowy nie jest wystarczająco zadowalający dla Ciebie. Nie jest tak?
Kiedy potrafisz ustalić, co jest warte Twojego czasu i uwagi - działasz zgodnie z własnym interesem.

9 578 Ostatnio edytowany przez z_pozoru_silna (2013-07-28 22:31:41)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
dawidj90 napisał/a:
z_pozoru_silna napisał/a:

Witam ;p W końcu się odważyłam aby napisać i dołączyć do Was ;p 24 lata 3 lata w związku, 2 miesiące po rozstaniu, pierwszy mężczyzna i ja jego pierwsza. Ja zrozpaczona On po kilku dniach od rozstania wiąże się ze swoją bliską koleżanką. Co najbardziej boli? zapomnienie 3 lat wspolnych chwil i związanie się z osobą o której wypowiadał się negatywnie...Silna dla rodziny, w głębi serca mrok, pustka, brak zrozumienia i zadręczanie się..Post jest moim wołaniem o pomoc, nie wiem jak mam zapomnieć o nim i o tym co zrobił..POMÓŻCIE

Witaj smile Teraz to zabrzmi absurdalnie ale to minie i w końcu przyłapiesz się na tym, że przestajesz o nim myśleć... Najgorsze co możesz teraz zrobić to prosić go o powrót i pokazywać, w jak złym stanie jesteś. On wtedy może myśleć, że wybrał dobrze. Wszystko zależy od człowieka ale po okresie cierpienia w końcu wyjdzie słońce, nie siedź w domu, nie zamykaj się na świat, pomimo, że stracił kolor (chwilowo). Trzy lata to dużo czasu i wspomnień ale miłość to nie jest wszystko w życiu, trzeba tylko otrząsnąć się z tego marazmu. Ja byłem w związku 6 lat. Po 3 miesiącach od rozstania wychodzę na prostą i cieszę się, że mnie zostawiła... naprawdę. Też cierpiałem. Zrozumiałem ile ona mi zabrała i jak mnie skrzywdziła ostatnimi czasy.

Płacz jeśli musisz, ale jednocześnie zbieraj siły na dalszą podróż w życiu. Ktoś się w końcu pojawi i znów będzie jak w bajce... smile Życzę Ci, abyś któregoś dnia obudziła się, uśmiechnęła i stwierdziła, że potrafisz żyć dalej, bez niego. Gdyby kochał tak jak myślisz, czy zostawiłby Cię? O co w ogóle poszło? Pozdrawiam.

Miło że ktoś zwrócił uwagę na mój post ;p o co poszło? widywałam się z nim baardzo rzadko raz dwa razy w tygodniu ;( jestem osobą która potrzebuje więcej uwagi a nie spotkań na zasadzi ,,żeby odfajkować" . Podczas jednej rozmowy (ostatnie momenty razem) doszedł do wniosku że to nie to samo co na początku, że jego miłość się wypaliła ale nie do końca, że chce powalczyć o nas i że te 3 lata coś dla niego znaczą..po kilku dniach zrobił się oziębły i to bardzo. nie mogłam znieść ze osoba którą tak bardzo kocham jest jak obcy człowiek. Rozstanie było wynikiem wspólnej rozmowy - twierdził ze nie chce mnie ranić bo wie ze kocham go bardziej niż on mnie - moją jedyną myśla było rozstanie. Nasze rozstanie było bardzo uczuciowe, oboje płakaliśmy, nie wierząc ze to się dzieje naprawde. Mieliśmy wiele rozmów na te,mat jego koleżanki ze studiów - byłam troszke zazdrosna o nią ponieważ kręciła się koło niego, wiedząc ze jest zajęty (dzwoniła do niego poznymi wieczorami, a on mi to mówił), często mi o niej mówil tzn. ze jest dziecinna, problematyczna, nie ma w sobie kobiecości i że jest taka jałowa ;p najbardziej boli mnie to co zrobił, dosłownie trzy dni po naszym rozstaniu obwieścił ze jest z ta dziewczyną (dowiedziałam się o tym od jego siostry, nie od niego, nie miał odwagi ani mi o tym powiedzieć ani odebrać swoich rzeczy chodz prosiłam o to kilka razy, w końcu przestałam). Dwa tygodnie przed naszym rozstaniem, rozmawiając o niej powiedział mi ze to mnie kocha i ze ze mna chce być. Mam z powodu tego wszystkiego metlik w głowie. Planowaliśmy kilka aspektów wspólnego życia - mieszkanie i dzieci. Wiele razy mi mówił ze wiąze ze mną przyszłość i takie tam ;p Przy rozstaniu powiedziałam mu ze myslalam ze bedzie tym jedynym, on po usłyszeniu tego spojrzal mi w oczu i powiedział ze on tez tak myslal. Mam duzy problem ze sobą w tym momencie, wiem ze powinnam zapomniec ale nie potrafie, byl moim pierwszym i nie rozumiem jak można tak szybko się przestawić na inną kobiete po trzech latach (az mnie bierze obrzydzenie). Sytuacje pogarsza fakt ze ona ma lat 20 (ja 24, on 23) i jest bardzie atrakcyjna. Co zaważyło ze napisałam 1szy post? Zobaczyłam na fb na jego profilu jej zdjęcie z podpisem ,,ja ze szczęsciarą" plus serduszko.Czyżby naprawde zapomnial o mnie? Moje serce nie wytrzymało miałam mysli o które bym siebie nie podejrzewała. Tak wyglada moja sytuacja. Nie wiem czy mnie kochał twierdził ze tak, troszczył się o mnie, byl zazdrosny chorobliwie az tu nagle zmiana o 360 stopni tak jakbym nic dla niego nie znaczyła, przez ostatnie dwa miesiące czuje się jak przysłowiowy śmieć ;/ Patrząc na jej zdjęcie mam żal do niej i do niego ze zabrali mi wszystko na  co pracowalam przez te 3 lata-znajomi, wspolne chwile - wszystko na czym mi zależalo i po co mialam życ...

9 579

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
misiek666 napisał/a:

goralka49  owszem dzieci są ważne, ale znam małżeństwo, które postąpiło jak, by chciał twój mąż.
Dziś już dzieci mają ponad 20 lat, a oni dalej tkwią w bezsensownym "związwku", bo z przyzwyczajenia.
Dzieci kiedyś dorosną i odejdą z domu i zostaniesz sama lub z tym twoim mężusiem. O ile dzieci są małe i może
ma, to jakiś aspekt wychowawczy, to i tak lepiej zaryzykować i być sama z dziećmi. Ojca mogą widywać.
Ty też jesteś człowiekiem i szczęście też Ci się należy. Lexpar  ma rację świętą nie zostaniesz przez poświęcenie.
Chodź i to może samolubne jest, ale prawdziwe. Przemyśl to.


silna78  oraz Kwiatek 
Ja tylko w jakiś artykułach wyczytał, że jak się wróciło to było idealnie. Tutaj prawie wszyscy mają na początku fajne,
a potem to samo albo z nad wiązką. Wiem, że wierzyć w, to jest jakimś celem, ale ja nigdy nie wrócę i tego trzymać się będę.



z_pozoru_silna  będzie dobrze u mnie z dnia na dzień 7 lat poszło się ... Nie jesteś sama w takim bólu. Wszyscy go przeżywamy lub przeżywaliśmy tutaj.
Niewątpliwie, aby przetrwać ten okres warto zrobić coś dla siebie. Zadbać bardziej, zmienić image, jakaś siłownia lub inne sporty. Po drugie nie odzywaj się do niego. Nic Ci nie da odzywanie się, pisanie sms. To wszystko pogłębi tylko twój dołek i samopoczucie i samoocena zleci poniżej zera. Pytaj dawidj90  jak to on się kontaktował i co z tego miał.
Oni mają nas w dupie w takich sytuacjach. Mają kogoś innego i są nim zainteresowani, a ciebie tylko może sobie wspomni. Całkowite odcięcie się jest podstawą, bo inaczej za szybko nie wyjdziesz z tego. Podstawa to zadbaj o siebie, rób coś, aby nie myśleć i zero kontaktu oraz odśwież stare kontakty poznaj nowych ludzi. Pomaga sprawdzone przeze mnie tongue


sobieSama  no to widzę, że już społeczeństwo bardziej wieży w zdradę, niż instytucję zwaną małżeństwem. Świat schodzi na psy sad.
Dodam, że tak nie jest. Z resztą, jeśli ktoś chce bzykać na prawo i lewo nie wiem po cholerę zakłada związki i rodziny po jakiego licha ... jak i tak zdradzi ma to sens ? Eh jak bym usłyszał to od kogoś, to chyba bym otrzaska mordę (facetowi). Z resztą jest tu na forum jakaś Pani studencina, która uważa, że poligamia jest czymś naturalnym, a monogamia nie. Że my mamy w naturze zdradzanie big_smile hah dobre ale tak dla poprawy humoru. Prawdziwi faceci są, a Lexpar  jest tego przykładem wink no i może ja też hi hi


erinka1357  Zostaw go czym prędzej, bo kim jesteś, aby Cię tak traktował ? Chwila moment, a zacznie z łapami do Ciebie skakać. Uciekaj od takiego psychopaty.
On się świetnie bawi, bo taki jest Ty przy nim zwariujesz. Potem nerwica, leki, a już nie mówię o siniakach i połamanych kończynach. Uwierz mi nie jest tego wart chodź "kochasz go"?. Jak wspomniał Lexpar  przez, to świętą nie zostaniesz, a i życie sobie zmarnujesz. Na świecie są osoby z wartościami i niestety trzeba ich szukać, a oni szukają nas big_smile Trzeba być dobrej myśli. Wiele miłości z forum są tymi pierwszymi, tymi jedynymi, o których myślimy, że będzie wieczna, ale okazuje się, że życie nie jest idealne i to co mieliśmy i kochaliśmy strzela pański ch**. Teraz czekają nas nowe sytuacje adaptacje do sytuacji. Trudno się o tym myśli, bo człowiek był przyzwyczajony do poprzednich przyzwyczajeń.

Miłego dnia kochani. Będzie dobrze, bo inaczej być nie może, tylko trzeba działać i być odważnym. Porzucić coś co mieliśmy i zakończyć pewny etap w życiu. Życie jest zbyt krótkie na smutanie smile

Cały czas dbam o siebie..to takie męczące czasami mam ochote nie wychodzić z łóżka przez całe dnie az do momentu kiedy on i ona staną mi się obojetni. Mam duże wsparcie w rodzinie i w znajomych..niestety tak bardzo się zaangażowałam ze boli jak cholera. Wszystko tłumacze sobie tym ze to jeszcze dzieciak i ma mleko pod nosem i ze karma sie odwróci i bedzie cierpiał tak ja teraz..wiem ze nie można tak myslec ale on nie zasluguje na szczecie po tym zrobił..nie dość ze złamał obietnice kiedy prosiłam go to aby dał mi czas i sie nie wiązał z inna kobieta (zwłaszcza z nią) to jeszcze zrobił mi to 3 tygodnie przed obroną pracy magisterskiej ;/ Próbuje wszystko ogarną logiką ale tego nie da się wytłumaczyć. Pamietam jak podczas rozstania powiedziałam mu zeby traktował tą drguą kobietę jak cały swój świat bo ja tego nie zaznałam - odpowiedział mi --> o ile się jeszcze zakocham.. wiec o co tu CHODZI Moi Drodzy? Czyżby faceci byli takimi oziębłymi ignorantami i aktorami??

9 580

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

bags

przeczytałam juz Twoje informacje zamieszczona na ostatnim poście tutaj.. na innym wątku, albo się tak kręce tu w kółko

w każdym bądź razie: słusznie, mądrze i prawdziwie
książke już namierzyłam i nabędę jak tylko skończe czytać tą mądrą, co czytam teraz

ze mną nie jest aż tak źle smile .. ale jak naprawiać, to te rzeczy które się powinno i które warto

dzięki za sugestie smile

9 581

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Anetsien napisał/a:

Prosimy o wypowiedzi facetów w tych kwestiach jak to jest?

To ja się wypowiem.
Jestem facetem ( myślę, że z krwii i kości), ale dla mnie facet który mówi, że kocha a za parę dni mówi, że coś się wypaliło to dupek.
Biedaczysko, jak on się poświęcił dla Ciebie.
Szkoda gadać, on chce się usprawiedliwić przed sobą, ale jestem przekonany, że jest ktoś trzeci.

9 582 Ostatnio edytowany przez dawidj90 (2013-07-29 08:32:08)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Spotkałem się wczoraj z inną kobietą i było suuuper. smile Zaczynam się cieszyć coraz bardziej, że nie jestem już z moją byłą i patrzeć chłodnym okiem na to, czym był nasz związek...
Myślenie, że ona była jedną jedyną i tą wyjątkową to iluzja!!!
W ogóle, poznałem wczoraj wielu nowych wspaniałych ludzi, życie jest piękne. smile

9 583

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
z_pozoru_silna napisał/a:
dawidj90 napisał/a:
z_pozoru_silna napisał/a:

Witam ;p W końcu się odważyłam aby napisać i dołączyć do Was ;p 24 lata 3 lata w związku, 2 miesiące po rozstaniu, pierwszy mężczyzna i ja jego pierwsza. Ja zrozpaczona On po kilku dniach od rozstania wiąże się ze swoją bliską koleżanką. Co najbardziej boli? zapomnienie 3 lat wspolnych chwil i związanie się z osobą o której wypowiadał się negatywnie...Silna dla rodziny, w głębi serca mrok, pustka, brak zrozumienia i zadręczanie się..Post jest moim wołaniem o pomoc, nie wiem jak mam zapomnieć o nim i o tym co zrobił..POMÓŻCIE

Witaj smile Teraz to zabrzmi absurdalnie ale to minie i w końcu przyłapiesz się na tym, że przestajesz o nim myśleć... Najgorsze co możesz teraz zrobić to prosić go o powrót i pokazywać, w jak złym stanie jesteś. On wtedy może myśleć, że wybrał dobrze. Wszystko zależy od człowieka ale po okresie cierpienia w końcu wyjdzie słońce, nie siedź w domu, nie zamykaj się na świat, pomimo, że stracił kolor (chwilowo). Trzy lata to dużo czasu i wspomnień ale miłość to nie jest wszystko w życiu, trzeba tylko otrząsnąć się z tego marazmu. Ja byłem w związku 6 lat. Po 3 miesiącach od rozstania wychodzę na prostą i cieszę się, że mnie zostawiła... naprawdę. Też cierpiałem. Zrozumiałem ile ona mi zabrała i jak mnie skrzywdziła ostatnimi czasy.

Płacz jeśli musisz, ale jednocześnie zbieraj siły na dalszą podróż w życiu. Ktoś się w końcu pojawi i znów będzie jak w bajce... smile Życzę Ci, abyś któregoś dnia obudziła się, uśmiechnęła i stwierdziła, że potrafisz żyć dalej, bez niego. Gdyby kochał tak jak myślisz, czy zostawiłby Cię? O co w ogóle poszło? Pozdrawiam.

Miło że ktoś zwrócił uwagę na mój post ;p o co poszło? widywałam się z nim baardzo rzadko raz dwa razy w tygodniu ;( jestem osobą która potrzebuje więcej uwagi a nie spotkań na zasadzi ,,żeby odfajkować" . Podczas jednej rozmowy (ostatnie momenty razem) doszedł do wniosku że to nie to samo co na początku, że jego miłość się wypaliła ale nie do końca, że chce powalczyć o nas i że te 3 lata coś dla niego znaczą..po kilku dniach zrobił się oziębły i to bardzo. nie mogłam znieść ze osoba którą tak bardzo kocham jest jak obcy człowiek. Rozstanie było wynikiem wspólnej rozmowy - twierdził ze nie chce mnie ranić bo wie ze kocham go bardziej niż on mnie - moją jedyną myśla było rozstanie. Nasze rozstanie było bardzo uczuciowe, oboje płakaliśmy, nie wierząc ze to się dzieje naprawde. Mieliśmy wiele rozmów na te,mat jego koleżanki ze studiów - byłam troszke zazdrosna o nią ponieważ kręciła się koło niego, wiedząc ze jest zajęty (dzwoniła do niego poznymi wieczorami, a on mi to mówił), często mi o niej mówil tzn. ze jest dziecinna, problematyczna, nie ma w sobie kobiecości i że jest taka jałowa ;p najbardziej boli mnie to co zrobił, dosłownie trzy dni po naszym rozstaniu obwieścił ze jest z ta dziewczyną (dowiedziałam się o tym od jego siostry, nie od niego, nie miał odwagi ani mi o tym powiedzieć ani odebrać swoich rzeczy chodz prosiłam o to kilka razy, w końcu przestałam). Dwa tygodnie przed naszym rozstaniem, rozmawiając o niej powiedział mi ze to mnie kocha i ze ze mna chce być. Mam z powodu tego wszystkiego metlik w głowie. Planowaliśmy kilka aspektów wspólnego życia - mieszkanie i dzieci. Wiele razy mi mówił ze wiąze ze mną przyszłość i takie tam ;p Przy rozstaniu powiedziałam mu ze myslalam ze bedzie tym jedynym, on po usłyszeniu tego spojrzal mi w oczu i powiedział ze on tez tak myslal. Mam duzy problem ze sobą w tym momencie, wiem ze powinnam zapomniec ale nie potrafie, byl moim pierwszym i nie rozumiem jak można tak szybko się przestawić na inną kobiete po trzech latach (az mnie bierze obrzydzenie). Sytuacje pogarsza fakt ze ona ma lat 20 (ja 24, on 23) i jest bardzie atrakcyjna. Co zaważyło ze napisałam 1szy post? Zobaczyłam na fb na jego profilu jej zdjęcie z podpisem ,,ja ze szczęsciarą" plus serduszko.Czyżby naprawde zapomnial o mnie? Moje serce nie wytrzymało miałam mysli o które bym siebie nie podejrzewała. Tak wyglada moja sytuacja. Nie wiem czy mnie kochał twierdził ze tak, troszczył się o mnie, byl zazdrosny chorobliwie az tu nagle zmiana o 360 stopni tak jakbym nic dla niego nie znaczyła, przez ostatnie dwa miesiące czuje się jak przysłowiowy śmieć ;/ Patrząc na jej zdjęcie mam żal do niej i do niego ze zabrali mi wszystko na  co pracowalam przez te 3 lata-znajomi, wspolne chwile - wszystko na czym mi zależalo i po co mialam życ...

Dokładnie tak jak napisał Dawid nie zamykaj się w domu ale jednocześnie jeśli masz potrzebę to płacz,żal się,klnij byleby przyniosło Ci to ulgę. Bo nic tak nie stawia na nogi jak wyrzucenie z siebie całego smutku,żalu i nawet pretensji...
W ogóle to nigdy nie przestanę się chyba dziwić...jak można w taki sposób oszukać drugą osobę,drugiego człowieka który dał nam wszystko,dał nam siebie...bo zostałaś oszukana... O jakiej on miłości mówił??? Co to za miłość która mija po kilku dniach??? Sądzę że te łzy rozstania to płynęły tylko i wyłącznie z sentymentu,może z jego świadomości że Cię zrani bo nie wierzę że szybki związek z koleżanką to przypadek. Nikt kto kocha prawdziwie nie przeskoczy tak szybko na kolejny kwiatek,każdemu potrzebny jest czas na "regenerację"."odchorowanie" czy chociażby wyciszenie emocji i poukładanie myśli. To co zrobił on świadczy tylko o jednym i Ty wiesz o czym,więc musisz powoli przyjąć to do siebie,zaakceptować sytuację taką jaka jest. I nie udawać przed innymi że jest ok...bo po co??? Nic Ci to nie da,nie pomoże Ci uporać się  z tym ani nie zmniejszy tego smutku. To aktorstwo może go nawet kumulować bo dopiero gdy zostaniesz sama wszystko będzie spadać na Ciebie ze zdwojoną siłą. Musisz nauczyć się żyć sama ze sobą,powtarzać sobie że to co się stało to w żadnym wypadku nie Twoja wina. Wybrał tamtą...jego strata bo stracił kobietę taka jak Ty która oddała mu wszystko. Jeszcze będzie żałował swojej decyzji...


P.S. Kochane Robaczki miłego dnia życzę smile

9 584 Ostatnio edytowany przez misiek666 (2013-07-29 13:09:30)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Yyy kurde to postów się narobiło big_smile Miłego dnia chodź zaś upalnego a ja nadrobię te posty.
edit:

MWA25 Jesteś tak pewna, że nie poszedłby do łóżka.
No właśnie w życiu pewne są tylko dwie rzeczy śmierć i podatki. Z resztą przeczytaj to, co napiłaś i się powtórzę tak wygląda miłość ? Odbudowa związku ? Komuś chyba się priorytety porąbały.
Kochasz za dwóch i robisz z siebie męczennice, a on z wygody, to wykorzystuje, bo wie, że może bo jesteś mu uległa.

Na jakieś stronie pisaliśmy czym jest miłość w tym temacie zerknij sobie MWA25.

Fragi20 ja też byłem winny w jakimś stopniu nie mówię, że byłem idealny, ale jeśli się kocha kogoś, to raczej się walczy i współpracuje na normalny związek, ale dziś lepiej rzucić jak szmatę. Znajdzie się inny lub inna. Eh.

SobieSama no co tu pisać Bags wyczerpał temat tongue.
Świat zawsze będzie niesprawiedliwy będą przegrani i wygrani tylko, po co cierpieć jak można tego unikać.

z_pozoru_silna Karma się odwróci trzeba w, to wierzyć. A niech cierpi, a co!.
Co oni są lepsi, że mogą nas tak traktować ? Raczej nie.
Ja jestem mściwy i życzę jej w 100% tego samego co mi zrobiła.
"Czyżby faceci byli takimi oziębłymi ignorantami i aktorami?"
A kobiety są idealne i tak nie robią ? Przykład mój.
Pół roku wiedziała co zrobi wszyscy wiedzieli patrzeli na mnie jak na debila. Ona grała.
Że mnie kocha, że jestem cudowny.
Jeszcze mówiła swojej koleżance jaki, to ja nie jestem troskliwy itd. jak mnie nie kocha.
Gra aktorska na najwyższym levelu, ale bawiąca się moim uczuciem.
Jak dla mnie jest to niewybaczalne. Mnie pozbyła się w 3-4 dni w zasadzie smile.
Okres od momentu dowiedzenia się co i jak aż po baj baj maszkaro.
Na to nie ma reguły facet, czy kobieta.
On już idzie swoją ścieżką życiową, a Ty musisz się na nowo odrodzić.
Takie jest życie, a Kwiatek, to dobrze podsumował.

9 585

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

pewne to jest to, że dziś jest gorąco a facet myśli zawsze głową ale ta mniejsza i jak się okazja nadarzy to do łożka innej wskoczy.

9 586 Ostatnio edytowany przez misiek666 (2013-07-29 15:30:35)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Eee no no bez takich Lexi. Ja mam swoje zasady. Jeśli miałbym okazję nie zrobił bym tego będąc w związku. Dziś tym bardziej wiem jak to smakuje z jednej strony i nawet nie był bym takim świnią i egoistą aby to zrobić. Więc wypraszam sobie. Ciekawe o czym myślą w takim razie kobiety gdy rozkładają nogi ?
Mały edit tongue

9 587

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
lexi260189 napisał/a:

pewne to jest to, że dziś jest gorąco a facet myśli zawsze głową ale ta mniejsza i jak się okazja nadarzy to do łożka innej wskoczy.

No to tutaj bym polemizował.
Dlaczego mierzysz wszystkich facetów jedną miarką Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Witam wszystkich w ten upalny dzień

9 588

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
misiek666 napisał/a:

Eee no no bez takich Lexi. Ja mam swoje zasady. Jeśli miałbym okazję tego bym nie zrobił będąc w związku. Dziś tym bardziej wiem jak to smakuje z jednej strony więc tym bardziej nie był bym takim świnią. Więc wypraszam sobie. Ciekawe o czym myślą w takim razie kobiety gdy rozkładają nogi ?

Misiek wielkie Obrazek dodany przez użytkowniczkę

9 589

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
misiek666 napisał/a:

Fragi20 ja też byłem winny w jakimś stopniu nie mówię, że byłem idealny, ale jeśli się kocha kogoś, to raczej się walczy i współpracuje na normalny związek, ale dziś lepiej rzucić jak szmatę. Znajdzie się inny lub inna. Eh.
.

Dlatego jestem taka... nawet sama nie wiem co czuję.. niechęć na pewno. Że odszedł bez słowa, nie próbując ratować, nie dzieląc się ze mną wcześniej swoimi rozterkami.
Dzisiaj ludzie nauczyli się, że stary "sprzęt" się wymienia, a nie naprawia, że usprawiedliwić można wszystko "uczuciami" i że nikt za nic nie jest odpowiedzialny!
A przecież związek to odpowiedzialność za partnera ! Rozumiem, jeśli oboje stwierdzają, że im nie idzie, że należy się rozstać zamiast stać się wrogami. Ale jeśli ktoś "czeka" aż ostygnie i później się tym wybiela, to jest to niewybaczalne.
Teraz nie potrzebuję jego łaski, by wracał. nauczę się żyć bez niego. Pewnie jeszcze nie raz serce zaboli i ucieknie w jego ramiona, ale to tylko w wyobraźni, tylko dlatego, że był ze mną całe moje "dorosłe" życie, nie dlatego, ze na mnie zasługuje.

9 590

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi20 dobrze godo, poloć jej tongue . I tak trzymać smile. Ja też straciłem cały okres w dorastania ale na własne życzenie. To był mój błąd. Dziś bym postąpił inaczej.

9 591

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Lexpar napisał/a:
lexi260189 napisał/a:

pewne to jest to, że dziś jest gorąco a facet myśli zawsze głową ale ta mniejsza i jak się okazja nadarzy to do łożka innej wskoczy.

No to tutaj bym polemizował.
Dlaczego mierzysz wszystkich facetów jedną miarką http://emotikona.pl/emotikony/pic/0zlosc.gif
Witam wszystkich w ten upalny dzień

i ja staje w obronie facetów smile nie wszyscy takcy są hehe, co możemy tu czytać smile
a tym co tak robią mówimy stanowcze NIE big_smile !

9 592

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Misiek, gdybyśmy wiedzieli, że upadniemy,to prawdopodobnie byśmy się położyli, jak gdzieś mądrze wyczytałam.
Więc ja nie żałuję, bo to były fajne lata z Nim, ale czas zejść na ziemię i poszukać kogoś, kto da mi tyle, na ile zasługuję i nie będę musiała cieszyć się ochłapami, że może wróci, zatęskni, etc..

Ale to dziś- może jutro znów będę wyła jak bóbr ;D Wyszłabym na piwo, ale znajomi albo w pracy, albo na wakacjach.. ehh..

9 593

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Dlatego jestem taka... nawet sama nie wiem co czuję.. niechęć na pewno. Że odszedł bez słowa, nie próbując ratować, nie dzieląc się ze mną wcześniej swoimi rozterkami.
Dzisiaj ludzie nauczyli się, że stary "sprzęt" się wymienia, a nie naprawia, że usprawiedliwić można wszystko "uczuciami" i że nikt za nic nie jest odpowiedzialny!

Tylko tą wymianę niejednokrotnie poprzedza "utylizacja" produktu.
To się nazywa konsumpcyjny, ucieczkowy i ostatnimi czasy bardzo "trendy" styl życia. Bo po co się "męczyć" z partnerem, skoro można się nim "pobawić" i "najlepiej spożyć do..."

Fragi20 napisał/a:

A przecież związek to odpowiedzialność za partnera !

Nie, to nie tak. Związek to partnerstwo i to nie jest odpowiedzialność za partnera, ale wzięcie odpowiedzialności na swoje barki za NASZE podjęte decyzje i zobowiązania wobec niego. Od kiedy to My mamy ich rozliczać i ponosić odpowiedzialność za ich błędy? Sami niech ponoszą konsekwencje swoich wyborów.

Fragi20 napisał/a:

Rozumiem, jeśli oboje stwierdzają, że im nie idzie, że należy się rozstać zamiast stać się wrogami. Ale jeśli ktoś "czeka" aż ostygnie i później się tym wybiela, to jest to niewybaczalne.

No to już prędzej smile "Czeka", bo odwalił "za siebie" kawał dobrej kowalskiej roboty - kuł żelazo póki było gorące? hmm

Fragi20 napisał/a:

Teraz nie potrzebuję jego łaski, by wracał. nauczę się żyć bez niego. Pewnie jeszcze nie raz serce zaboli i ucieknie w jego ramiona, ale to tylko w wyobraźni, tylko dlatego, że był ze mną całe moje "dorosłe" życie, nie dlatego, ze na mnie zasługuje.

PO CO CI TO??
Po co Ci ta potłuczona jego łaska, po co Ci to skupianie się na nim, po co Ci ta przyszła - niedoszła wiedza co on robi, gdzie, z kim się spotyka, ile razy?? PO CO??!!
Chcesz się KATOWAĆ??!!
Wiem i rozumiem Ciebie na teraz, że pewnie niejednokrotnie płaczesz nad tym co piszesz, bo emocje są porażające, bo pewnie face2face nie możesz tego nikomu wyrazić. To fakt. Wstyd?? Upokorzenie?? Odtrącenie?? Rewanżyzm??
Znam, przerabiałem i wylądowałem jak widać na załączonym obrazku. Może "jeszcze" nie wyleczony, bo mój związek "jeszcze" trwa, ale z pewnością odmieniony po tym doświadczeniu.

To co piszesz, Twój ból, Twoją złość, frustrację, poczucie odtrącenia, Forum przyjmie, ono wszystko przyjmie...
Ale nie wprowadzaj tego w życie, dla siebie samej, dla własnego poczucia wartości i godności... po co rajbujesz kijem w tej ranie i posypujesz ją solą?
Nie dziś, nie jutro, ale za kilka lat podziękujesz sobie sama, za to że zachowałaś twarz, klasę, poziom...

9 594

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi20 a ja żałuję. Dziś wolałbym byś wolnym człowiekiem niż tkwić w tym związku co tkwiłem ale to już inna historia. Moja eks niby nie żałuje tych lat ale ja jej powiedziałem wprost że żałuję to się zdziwiła ogromnie.

9 595

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Nie no nie wrzucajmy wszystkich do jednego wora...każdy jest indywidualną osobowością,każdy ma mózg tyle że jedni mniejszy drudzy większy tongue każdy ma wolną wolę a co zrobi to już kwestia sumienia,uczciwości a może nawet wychowania.

Fragi20 po przeczytaniu Twojego posta od razu wpadł mi do głowy ten tekst...oddaje chyba Twój obecny stan i bylebyś nie straciła tej motywacji. Płacz bo to oczyszcza ale nie wpadaj w nicość bo wiara że jest ktoś tam na świecie dla Ciebie stawia na nogi...

"Oto ja,czasem słowa ranią mnie,
choć zamiast serca mam dawno juz głaz
I jeśli istnieje coś warte tego by zmienić się
zrobię to...
Znam wiele prawd,ciągle nowych uczę się
Nie żądam wiecej,niz mogę mieć
Na szczęście istnieje ktoś i dlatego poświęce się
Pozwolę mu odkryć to,a czego Ty nigdy nie chciałeś mieć
Odkryję moje drugie ja
Nie chcę być czymś co byś kiedyś stracić chciał..."

9 596

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Bags, czytam, czytam Twoje posty, już niejednokrotnie i mam wrażenie, że powinnam stanąć naprzeciw i zrobić wieeelki ukłon, za to, jak pięknie otwierasz mi oczy na niektóre sprawy. Oczywiście, że mówiąc o odpowiedzialności za partnera, miałam na myśli odpowiedzialność za "nas", bo to co on robi ze swoim życiem to jego problem, ważniejsze jest to, że był, mówił różne pierdoły, a wyszlo jak wyszło... Chciał jak nigdy- wyszło jak zawsze big_smile

Wiem wiem, że nie potrzebuję poniżenia, upokorzenia i że o miłość nie wolno prosić ! Dlatego zamknęłam buzię na kłódkę i.. od 4 dni się nie odzywam, a wydawało mi się to niemożliwe nigdy dotąd big_smile
Doczekam 2 tygodni, gdy poczuję, że nie można już tego odbudować, wyślę mu list, do którego codziennie dopisuje to, czego mu nie mogę napisać na chwilę obecną (by nie szukać kontaktu)... Chciałabym by w tym jego "nic nie czuję" coś odżyło, by choć zechciał zrozumieć jak mnie to boli i może kieeedyś usłyszeć przepraszam.

Chciałabym wyjechać na kilka dni, rzecz jasna nie mam z kim, bo nasze wakacyjne plany wzięły w łeb. Myślicie, ze jeśli pojadę sama, dobrze zrobię? Nie pogorszę tym swojej samotności...? Nie mogę siedzieć w domu.. Uduszę się...

9 597

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Kwiatuszek100 napisał/a:

Fragi20 po przeczytaniu Twojego posta od razu wpadł mi do głowy ten tekst...oddaje chyba Twój obecny stan i bylebyś nie straciła tej motywacji. Płacz bo to oczyszcza ale nie wpadaj w nicość bo wiara że jest ktoś tam na świecie dla Ciebie stawia na nogi...

"Oto ja,czasem słowa ranią mnie,
choć zamiast serca mam dawno juz głaz
I jeśli istnieje coś warte tego by zmienić się
zrobię to...
Znam wiele prawd,ciągle nowych uczę się
Nie żądam wiecej,niz mogę mieć
Na szczęście istnieje ktoś i dlatego poświęce się
Pozwolę mu odkryć to,a czego Ty nigdy nie chciałeś mieć
Odkryję moje drugie ja
Nie chcę być czymś co byś kiedyś stracić chciał..."

Tak dokładnie Kwiatuszku. smile
na razie nie jestem absolutnie gotowa na przyjęcie kogokolwiek do serca, ale właśnie zaczynam pracować na swoje "lepsze ja", na to, by ktoś mnie kiedyś pokochał i nie odstawił. kawał drogi i roboty przede mną, ale... mam 22 lata, więc wierzę, że i mi, gdzieś tam pisane jest szczęście...

9 598

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Każdemu jest pisane jednym prędzej drugim później...zazwyczaj trzeba "przerobić" kilka związków aby trafić na odpowiednią osobę i wtedy stworzyć zdrową i poważną relację poprzez poprzednie doświadczenia.

9 599

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Bags, czytam, czytam Twoje posty, już niejednokrotnie i mam wrażenie, że powinnam stanąć naprzeciw i zrobić wieeelki ukłon, za to, jak pięknie otwierasz mi oczy na niektóre sprawy. Oczywiście, że mówiąc o odpowiedzialności za partnera, miałam na myśli odpowiedzialność za "nas", bo to co on robi ze swoim życiem to jego problem, ważniejsze jest to, że był, mówił różne pierdoły, a wyszlo jak wyszło... Chciał jak nigdy- wyszło jak zawsze big_smile

Ależ jam Ci jest za wszechmiar niegodny takiego "podarku", jakim chcesz mnie uraczyć. Też jak tu przyszedłem, to miałem oczy szeroko otwarte na "te" sprawy, jak nie porównując 5 zł - tyle że z profilu. Rok podpierania powiek na "podnośniku" dobrych ludzi z tego forum zrobił swoje i teraz tą schedę przekazuję dalej.

Fragi20 napisał/a:

Chciałabym wyjechać na kilka dni, rzecz jasna nie mam z kim, bo nasze wakacyjne plany wzięły w łeb. Myślicie, ze jeśli pojadę sama, dobrze zrobię? Nie pogorszę tym swojej samotności...? Nie mogę siedzieć w domu.. Uduszę się...

A co stoi na przeszkodzie, byś się trochę "rozerwała" i oderwała od tej szarej rzeczywistości sama?
Posiedzieć, podumać, poskładać się w całość i naładować akumulatory na następny rok.
Miałabyś satysfakcję z tego, jakby taki on tam był z Tobą?
"Jeśli w coś wkładasz czas, energię i pieniądze, to coś staje się dla Ciebie coraz ważniejsze. Nie zależy Ci na czymś w co nie inwestujesz. Kiedy potrafisz ustalić, co jest warte Twojego czasu i uwagi - działasz zgodnie z własnym interesem."

Ja teraz czekam na przypływ gotówki, uprzejmość diagnostów, lukę kilku dni w grafiku i... furka, namiot, może ostatecznie laptopa pod pachę i fru przed siebie. Mam swoje ulubione od x lat miejsce i w doopie z tym, ze będę tam sam i skazany na to "co ludzie powiedzą...".
Realizuję teraz swoje plany, cele i marzenia sam, skoro nie można w "zespole". A z czasem sama nowa "wspólniczka" życia się napatoczy big_smile Czego sobie i Wam z całego smoczego serducha życzę smile

9 600

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

"Jeśli w coś wkładasz czas, energię i pieniądze, to coś staje się dla Ciebie coraz ważniejsze. Nie zależy Ci na czymś w co nie inwestujesz. Kiedy potrafisz ustalić, co jest warte Twojego czasu i uwagi - działasz zgodnie z własnym interesem."

Już gdzieś to zdanie przeczytałam, chyba nawet na tym forum smile

Kurczę, masz rację ! A siedzenie w domu dobije, mam nadzieję jednak, że płacz i tęsknota mnie tam nie dopadną big_smile Poszukam tylko jakiegoś pokoju dla singielki, bo pewnie będzie problem... I pojadę. Wyskoczę do biblioteki po parę ciekawych propozycji, żeby się nie zanudzić i może te pare dni pomoże mi nauczyć się cieszyć samotnością i nauczy bycia sama- ale ze sobą wink

Dziękuje Wam za ciepłe słowa ! Dzięki nim jakoś daję radę, w tym smutnym jak... mieście big_smile tak mi się cytat nawinął smile

9 601

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

lexi260,tak masz racje,lepiej milczec nie odzywac sie...cierpie juz drugi rok,tylko przez to,ze dałam sie manipulowac,wierzyłam w te kłamstwa,puste słowa...mam juz dosc tej chorej sytuacji.chce ochac i byc kochana

9 602

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

"Jeśli w coś wkładasz czas, energię i pieniądze, to coś staje się dla Ciebie coraz ważniejsze. Nie zależy Ci na czymś w co nie inwestujesz. Kiedy potrafisz ustalić, co jest warte Twojego czasu i uwagi - działasz zgodnie z własnym interesem."

Już gdzieś to zdanie przeczytałam, chyba nawet na tym forum smile

Kurczę, masz rację ! A siedzenie w domu dobije, mam nadzieję jednak, że płacz i tęsknota mnie tam nie dopadną big_smile Poszukam tylko jakiegoś pokoju dla singielki, bo pewnie będzie problem... I pojadę. Wyskoczę do biblioteki po parę ciekawych propozycji, żeby się nie zanudzić i może te pare dni pomoże mi nauczyć się cieszyć samotnością i nauczy bycia sama- ale ze sobą wink

Dziękuje Wam za ciepłe słowa ! Dzięki nim jakoś daję radę, w tym smutnym jak... mieście big_smile tak mi się cytat nawinął smile

Fragi20 mam taki sam plan na swoj urlop w tym roku, bo mój też z przyczyn zewnętrznych się nie ziści
Ja nawet sobie myślę, że mi to dobrze z robi. Tyle się myśli ostatnio, że się tak uwalić w jakimś hamaku z książeczką i wyspać i jeszcze żeby jedzenie pod nos podali, to będzie to . smile uczymy się samotności smile trochę sie jej przyda na ten moment, żeby podobnych błędów w przyszłości nie popełniać

9 603

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
asica11 napisał/a:

lexi260,tak masz racje,lepiej milczec nie odzywac sie...cierpie juz drugi rok,tylko przez to,ze dałam sie manipulowac,wierzyłam w te kłamstwa,puste słowa...mam juz dosc tej chorej sytuacji.chce ochac i byc kochana

co to znaczy, że drugi rok ? drugi to już chyba za długo. tu już chyba trzeba coś z tym zrobić, poważniej do tematu podejść, popracować. Drugi rok za eks ... czy to nie za długo ?

9 604

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Miło usłyszeć, że nie ja sama uczę się siebie od nowa, jakbym dostała kubeł zimnej wody na głowę.
Nie jest łatwo, oj nie, a tu jeszcze burza.. Zawsze się jej bałam, a mój były zawsze mówił, że jest moim "burzowym kumplem" i że mam się nie bać, a teraz go nie ma...:(
Cały dzień się trzymałam, ale teraz jak widać wymiękam... i nie mam na to najmniejszego wpływu... Znów wracają uczucia, z którymi tak dzielnie się żegnałam...

9 605

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Miło usłyszeć, że nie ja sama uczę się siebie od nowa, jakbym dostała kubeł zimnej wody na głowę.
Nie jest łatwo, oj nie, a tu jeszcze burza.. Zawsze się jej bałam, a mój były zawsze mówił, że jest moim "burzowym kumplem" i że mam się nie bać, a teraz go nie ma...:(
Cały dzień się trzymałam, ale teraz jak widać wymiękam... i nie mam na to najmniejszego wpływu... Znów wracają uczucia, z którymi tak dzielnie się żegnałam...

Ze co proszę???
Śmingus dyngus Jej zrobili z zaskoczenia a tu pisze, że się "fleszy" od podniebnych paparazzich boi. yikes
Kubeł zimnej czy może raczej zimnym kubłem??? hmm
Znam też takich, co tu na forum w łepek dostawali deską surfingową z ripostą "sorry stary, wysoka fala" wink To tak w ramach antidotum na te męki i bóle... big_smile

9 606

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Miło usłyszeć, że nie ja sama uczę się siebie od nowa, jakbym dostała kubeł zimnej wody na głowę.
Nie jest łatwo, oj nie, a tu jeszcze burza.. Zawsze się jej bałam, a mój były zawsze mówił, że jest moim "burzowym kumplem" i że mam się nie bać, a teraz go nie ma...:(
Cały dzień się trzymałam, ale teraz jak widać wymiękam... i nie mam na to najmniejszego wpływu... Znów wracają uczucia, z którymi tak dzielnie się żegnałam...

te ciężkie chwile będą wracać, nie ma co się oszukiwać
ja nawet jak mam mega dobry humor, to już sie boje, i sama siebie uspokajam bo wiem , że za chwilę będzie wycie i ryk
ale .. ale, będą dni że będzie boleć tylko wieczorem, potem raz w tygodniu pojawi się dzień że będzie okej, potem dwa takie dni w tygodniu i będzie coraz lepiej

byłam kiedyś w takim patologicznym związku, ale to patologicznym przez duże P, z którego nie potrafiłam się wydostać przez ponad rok czasu. nie wierzyłam, że się kiedykolwiek ogarnę, już nawet nie chciałam się wiązać z nikim innym, tylko chciałam żebym przestała się męczyć, niszczyć i rozkminiać. teraz śmiać mi się z tego chce. spotykam kolesia codziennie, jest mi obojętny, nawet nie mam do niego o nic pretensji.
teraz się leczę po kolejnym nieudanym związku, ale wiem , że po każdej burzy jest słońce, i wierzę że będzie lepiej. być samej jest chyba lepsze od bycia z niewłaściwą osobą, tylko do tego bycia samej trzeba się przyzwyczaić. a jak będę z kimś jeszcze to super , byle to była tym razem odpowiednia osoba .

9 607

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi20 hmm to mieszkasz blisko mnie tongue raczej. Ah te burze wink

9 608

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
misiek666 napisał/a:

Fragi20 hmm to mieszkasz blisko mnie tongue raczej. Ah te burze wink

u mnie przeszło bokiem, czyli mieszkam tak na wschód od Was wink hehe

9 609

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Dziękuje za ciepłe słowa, teraz są ukojeniem nie do przecenienia...
A tak się cieszyłam, ze cały dzień mi się udało "godnie" przeżyć, a tu proszę... Na sam koniec taka niespodzianka. Czasem się zastanawiam, czy nie potrzebuję pomocy specjalisty przy takich wahaniach nastroju...

Misiek666 - być może,dodam, że Pomorze tonie w burzy i moich łzach...

9 610

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Eeee to jednak nie blisko wink Fragi20 a nie ma co płakać. Nie jest tego wart.

9 611

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Och, ile razy sobie to dziennie powtarzam.. Ale wiadomo, rozum jedno, serce drugie, a łzy lecą.. no cóż, taki mój żywot póki co...

9 612

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia
Fragi20 napisał/a:

Dziękuje za ciepłe słowa, teraz są ukojeniem nie do przecenienia...
A tak się cieszyłam, ze cały dzień mi się udało "godnie" przeżyć, a tu proszę... Na sam koniec taka niespodzianka. Czasem się zastanawiam, czy nie potrzebuję pomocy specjalisty przy takich wahaniach nastroju...

Misiek666 - być może,dodam, że Pomorze tonie w burzy i moich łzach...

Każdy z nas jest sterem, żeglarzem i okretem...

PomorzeCi  tonie... PomorzeMy Ci wyjść z tej opresji smile

9 613

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Popłaczesz i przestaniesz bo już nie będziesz mogła wiem sam po sobie. Kiedyś korytko wyschnie.

9 614

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

To miłe. Aż dziw bierze, że tacy ludzie wciąż są.. Empatyczni, rozumiejący, wysłuchający zawsze..
To, ze tu do Was trafiłam, to chyba najlepsze szczęście w tym moim nieszczęściu bycia porzuconą wink

Skoro burza przejdzie, to mój stan ten musi kiedyś ulec zmianie... Muszę w to wierzyć..

9 615

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Wierzyć to podstawa ale tylko w siebie w innych nie ma co. Jak mam na FB. Wierzę sam w siebie big_smile. I jak na razie dobrze mi idzie.

9 616 Ostatnio edytowany przez kama13 (2013-07-30 09:34:43)

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Doliny niestety cały czas są.....a najgorsze jest to, że ta dolina potrafi się zjawić nagle i niespodziewanie w momencie kiedy wszystko wydaje się być w porządku sad

I jak ciężko znowu być samemu. Nie ma się do kogo przed snem odezwać sad

Pozdrowienia z Pomorza smile

9 617

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

no nie ma Kama. Ani przed snem, ani po obudzeniu hmm Tylko ze ja teraz sobie mysle - ze on wlasnie albo - jesli mieszka z nia - n oto ma ja do odzywania sie przed snem i po wstaniu i robienia kawy, albo anwet jesli jeszcze z nia nie mieszka - to wstaje rano, robi sam sobie kawe i sie nie zastanawia ze ma czy nie ma sie do kogo odezwac. Wstaje, kawa, kapiel - tak jak zwykle, zyje dalej i sie nie zastanawia nad tym co narobil. Wiec dlaczego ja tak nie potrafie sad Moze dlatego ze to byla jego decyzja....

9 618

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

kiedysbylam - rozpisałam się u Ciebie smile

9 619

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Zadajcie sobie pytanie: Tęsknicie? ok. Brakuje Wam wszystkiego co się z nim wiązało? ok. Wszystko to czuję. Ale czy chciałybyście moje Drogie by był, tylko dlatego, że Wam ciężko..? By był Waszym "kolegą"? By był z litości i Waszym strachem, że przytulać się do kogo nie ma,...? U mnie mija 2 tydzień, jest cięęęężko mega, ale uświadomiłam sobie jedno- ODSZEDŁ, zostawiając mnie samą z tym wszystkim co czuję etc. Więc czy zasługuje, by wracać...? Oczywiście, że gdyby chciał, to na nowo bym to rozpatrywała. Ale póki milczy, cieszę się, że twardo stąpam po ziemi i wyobrażam sobie coś więcej poza nim w moim życiu.
Kama- Pomorze całe w smutku, jak widzę, nie martw się, nie jesteś sama na tym pięknym skrawku ziemi- cierpiąca wink Miłego dnia.

9 620

Odp: Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Fragi20 - tu bardziej chodzi o brak tej jednej osoby, której można zaufać, z którą można porozmawiać. Brakuje kogoś bliskiego.

Ja już nie tęsknię. Przeogromnie się cieszę, że uwolniłam się od tego świństwa.

Żal mi tylko tych ponad 10 lat i tego co mogło być. A cel był prosty: zestarzeć się u boku kochającej osoby. Nie wypaliło, ale wiem, że niestety nie u mnie jednej plan się nie powiódł sad

Posty [ 9 556 do 9 620 z 14 840 ]

Strony Poprzednia 1 … 146 147 148 149 150 … 229 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026