netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

492 odpowiedzi62 601 wyświetleńzałożony przez Twarda sztuka, 04.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 456 do 493 z 493 ]

456

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku
takajednaja napisał/a:
bags napisał/a:
takajednaja napisał/a:

Twarda Sztuko co do tego jednego jedynego, to znajdzie się pewnie prędzej niż myślisz smile Zauważ ile osób czerpie z Twojej osoby inspirację, i ile chce iść tak jak Ty do przodu. Osoby o pozytywnym podejściu do życia przyciągają innych. Jak będziesz gotowa, na pewno zjawi się ktoś taki smile Trzymam za Ciebie i innych tutaj kciuki smile

Ale tez to, ze ktos "nowy" czerpie inspiracje z Twardej Sztuki zapoczatkowal to samo ktos inny w Niej. Twarda Sztuka tez byla ta "nowicjuszka", przyszla tu z problemem, stanela na nogi i "lancuszkiem" dobrej nadzieii przekazuje to dalej. To nie ma poczatku i konca a takich ogniw jak Ona tutaj przybywa. smile

Myślę, że to co napisałeś fajnie obrazuje ten filmik http://www.youtube.com/watch?v=gx826Pk3k8E&feature=related (Nie pamiętam czy przypadkiem wcześniej nie wrzucałam już tego tutaj).

Filmik na prawdę fajny i inspirujący. To jest właśnie kwintesencja mojej zasady. Wszystko co robimy do nas wraca. Te złe rzeczy także. Czasem trudno być dobrym dla innych, jednak dla samych siebie potrafimy być okrutni! Mi rozstanie uzmysłowiło, że powinnam zadbać o samą siebie...

457

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Dzisiaj dokonałam kolejnej rzeczy, która pomaga mi wyleczyć się z myśli o byłym...ponieważ moja droga do szkoły prowadzi przez jego ulicę do tej pory spoglądałam na okna jego domu i szukałam zaparkowanego auta czy motoru pod bramą. Ostatnio widziałam jego wsiadającego na motor i zaczęły mi różne myśli przychodzić do głowy. Od dziś mam postanowienie, że nie rozglądam się za nim, a także rzadziej będę sprawdzać telefon czy przypadkiem nie napisał. W sumie małe rzeczy, ale jak w drodze na zajęcia odwróciłam wzrok od jego okien, to byłam bardzo z siebie zadowolona. Myślę cały czas o tym draniu, ale tłumaczę też sobie, że nie warto się smucić i zaprzątać głowy tęsknotą. Chcę już być totalnie wyleczona i mieć wolny umysł od kogoś, dla kogo w zasadzie nic już nie znaczę.

458

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku
Twarda sztuka napisał/a:

Dzisiaj dokonałam kolejnej rzeczy, która pomaga mi wyleczyć się z myśli o byłym...ponieważ moja droga do szkoły prowadzi przez jego ulicę do tej pory spoglądałam na okna jego domu i szukałam zaparkowanego auta czy motoru pod bramą. Ostatnio widziałam jego wsiadającego na motor i zaczęły mi różne myśli przychodzić do głowy. Od dziś mam postanowienie, że nie rozglądam się za nim, a także rzadziej będę sprawdzać telefon czy przypadkiem nie napisał. W sumie małe rzeczy, ale jak w drodze na zajęcia odwróciłam wzrok od jego okien, to byłam bardzo z siebie zadowolona. Myślę cały czas o tym draniu, ale tłumaczę też sobie, że nie warto się smucić i zaprzątać głowy tęsknotą. Chcę już być totalnie wyleczona i mieć wolny umysł od kogoś, dla kogo w zasadzie nic już nie znaczę.

W końcu Ci się uda, ja tez jestem na etapie wypieprzania gada z mojego życia, raz na zawsze. Teraz doskonale wiem, że nie ma co żyć złudzeniami, bo zasługujemy na to by czuć się kochane i doceniane, a nie odpychane i zwodzone. Wierzę, że u Ciebie jak i u mnie pojawi się ktoś, kto nam te wartości zapewni wink

459

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

hej dziewczyny,

kiedysbylam - mieszkam w Norwegii, kraju, w którym mieliśmy rozpocząć nowe życie. No i rozpoczęliśmy, nowe, ale już nie wspólne, bo mój były pojawił się tutaj dokładnie w dniu, w którym mieliśmy przeprowadzić się wspólnie do Oslo i powiedział mi o swoich wątpliwościach. Chyba nie muszę Wam kobietki nikomu tłumaczyć, jak się czułam. Zrezygnowałam z pracy w Polce na uczelni dla wspólnych planów. No i zostałam sama, w obcym mieście, znając zaledwie kilka osób, bez pracy, bez niego. Zaraz po zerwaniu tak się rozchorowałam, że dwa tygodnie z domu nie wychodziłam. Znajomy u którego mieszkam jest niepełnosprawny. Ponieważ mam pokój w podpiwniczeniu, jak się rozchorwałam nie mógł mi pomóc i dwa dni leżałam w łóżku, nie mogąc się podnieść, usta mi popękały, płakałam przełykając własne łzy. W tym czasie on już miał pewną pracę w Oslo ( wcześniej go motywowałam do szukania, pożyczyłam pieniądze, robiłam wszystko, aby ułatwić nam start), bawił się w Portugalii wykorzystując ostatnie wolne dni przed rozpoczęciem pracy. Koszmar, po prostu koszmar dziewczyny.

Na szczęście zawsze byłam silna, podniosłam się. Poukładałam sobie wszystko na tyle, na ile pozwoliła mi sytuacja. Znalazłam pracę, zostałam u znajomego, który okazał się wspaniałym przyjacielem i wspiera mnie w trudnych momentach. Poznałam masę ciekawych ludzi, szybko uczę się języka, wspinam się, spaceruję, zwiedzam Norwegię.

Gdybym tylko potrafiła go wyrzucić z mojej głowy ...  Staram się nie myśleć. Tak jak Ty, Twarda Sztuka powtarzam sobie jak mantrę codziennie, że ja i on to już dwa różne światy, że muszę się odciąć, przestać liczyć na cud.

On oczywiście nie ułatwia mi tego. Ciągle coś wymyśla, żeby się skontaktować. A ten mail sprzed miesiąca zupełnie mnie powalił. Pisze, że nie był świadomy tego co robi, że kocha, że myśli o mnie bez przerwy, płacze, kiedy sobie wyobraża przez co musiałam przez niego przejść itd. Że będzie się starał odzyskać moją miłość ( ciekawe kiedy ? jak już się wyszaleje ? ), ale na dzień dzisiejszy jest w depresji i nie może mi niczego zaproponować. I że nie myśli już o romansach, nie ma zupełnie na nie ochoty i nie wie, jak mu w ogóle przyszło to do głowy.

Oczywiście nie skomentowałam maila. Nie wiem po co to napisał. Mam mu może współczuć, że mnie rzucił, zostawił w okropnej sytuacji i nie było warto, bo okazało się, że jednak inne babki tak go nie kręcą, kiedy mnie już nie ma. Koszmar, napisałam mu wcześniej tylko jedno, żeby mi dał spokój i był dorósł i był konsekwentny w swoich decyzjach. Obiecał w mailu, że nie będzie już burzył mojego spokoju. Mija miesiąc, póki co dotrzymuje słowa.

A ja ... tęsknię, chyba jak każda z nas. Nie liczę już jednak na cud, nawet nie wiem, czy bym go chciała. Boję się tylko czasami, że nie spotkam faceta, z którym bym się tak dobrze dogadywała, jak z nim.

Wierzę jednak w to dziewczyny, że znajdziemy jeszcze szczęście i mężczyzn kochających nas prawdziwie i szczerze.

Przeszłam przez piekło, teraz może być tylko lepiej. Pracuję intensywnie bardzo, odkładam pieniądze, w wakacje będę pracować jak wół, a potem wiecie do .... żeglowanie, ruszam w świat na kilka miesięcy smile Życie jest piękne ! i my jesteśmy piękne ! tylko szkoda, że trafiamy na ludzi, którzy nie potrafią tego docenić sad

460

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Nazakręcie pięknie to wszystko napisałaś. Twoja historia jest wzruszająca, ale czuję w tym wszystkim, że masz siłę w sobie! Super się czyta, że pomimo tego wszystkiego potrafisz marzyć, planować i po prostu żyć. Brawo!!!

Jest tyle rzeczy, które próbuje sama sobie przetłumaczyć. Chcę znaleźć jakiś sposób, by trafić do samej siebie. Od paru dni mam problem ze spaniem w nocy. Moje przewracanie się z boku na bok, zawsze wiązało się z nim. Taka intuicja- kiedy on coś robił w tym czasie, ja to podświadomie wyczuwałam. Sprawdzało się to w niemalże 100%. Może trochę "świruję"...

Jutro wyjeżdżam na parę dni z koleżanką. Mam nadzieję, że mój umysł się przewietrzy i niektóre myśli wyparują. Będę się przynajmniej starać by to co złe i destrukcyjne zostało tam gdzie jadę big_smile

Marzę o miłości, czułości i o cieplutkim przytuleniu we wspólnym łóżku !!!

461

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Marzę o miłości, czułości i o cieplutkim przytuleniu we wspólnym łóżku !!!

MMmmmm smile Ja też smile

jak sobie radzisz?

462

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku
jokafokaoka napisał/a:

Marzę o miłości, czułości i o cieplutkim przytuleniu we wspólnym łóżku !!!

MMmmmm smile Ja też smile

jak sobie radzisz?

Właśnie wróciłam z długiego weekendu. Wyjechałam z koleżanką pozwiedzać. Poznawałam nowe miejsca, które nie przypomniały mi byłego, więc karta zostaje zapisana od nowa. Głowa troszkę przewietrzona smile Mimo to wraca wciąż we wspomnieniach, a nawet w snach. Miałam pierwszej nocy okropny sen z nim w roli głównej. Troszkę tęsknie za nim, bo były chwile gdzie było fajnie... sad  Zastanawiam się co się dzieje w jego głowie...

Staram się cieszyć tym, że mam bliskie osoby każdego dnia przy sobie, że mam z kim płakać i się śmiać, ale brakuje mi rozmowy i kontaktu w takim intymnym wydaniu jakie istnieje właśnie między kobietą a mężczyzną.

463

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Dokładnie od miesiąca miałam spokój...wiedziałam, że z okazji moich urodzin dostanę przynajmniej życzenia od byłego, ale to co zrobił trochę mnie zaskoczyło! Otóż już pod sam koniec dnia dostałam od niego telefon i zapytał czy będę za jakiś czas w domu, bo on do mnie jedzie. I faktycznie pojawił się z ogromnym bukietem czerwonych róż (dokładnie tyle ile skończyłam lat) i tortem z ulubionej cukierni. Po mimo trudności jakie go spotkały w tym dniu (nie będę się wdawać w szczegóły) przyjechał do mnie i choć to trwało moment, to było to dość intensywne spotkanie. Od rozstania nie pytał o moje życie, raczej w nic nie wnikał, a tym razem chciał wiedzieć,wypytywał o różne rzeczy. Bardzo szybko zaproponował kino w najbliższy weekend i jeszcze inne spotkanie pod pretekstem oddania mi jakiejś tam rzeczy. Widziałam jego zdenerwowanie. Nie potrafił powstrzymać łez. Na koniec bardzo mocno mnie przytulił. Czy ktoś mi powie co to ma znaczyć??? Już zaczynałam się leczyć z tego wszystkiego, a tu znowu on!!!

464

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku
Twarda sztuka napisał/a:

Dokładnie od miesiąca miałam spokój...wiedziałam, że z okazji moich urodzin dostanę przynajmniej życzenia od byłego, ale to co zrobił trochę mnie zaskoczyło! Otóż już pod sam koniec dnia dostałam od niego telefon i zapytał czy będę za jakiś czas w domu, bo on do mnie jedzie. I faktycznie pojawił się z ogromnym bukietem czerwonych róż (dokładnie tyle ile skończyłam lat) i tortem z ulubionej cukierni. Po mimo trudności jakie go spotkały w tym dniu (nie będę się wdawać w szczegóły) przyjechał do mnie i choć to trwało moment, to było to dość intensywne spotkanie. Od rozstania nie pytał o moje życie, raczej w nic nie wnikał, a tym razem chciał wiedzieć,wypytywał o różne rzeczy. Bardzo szybko zaproponował kino w najbliższy weekend i jeszcze inne spotkanie pod pretekstem oddania mi jakiejś tam rzeczy. Widziałam jego zdenerwowanie. Nie potrafił powstrzymać łez. Na koniec bardzo mocno mnie przytulił. Czy ktoś mi powie co to ma znaczyć??? Już zaczynałam się leczyć z tego wszystkiego, a tu znowu on!!!

Ja się obawiam, że zrobi to co zwykle. Namiesza i zniknie, ale ja ze swej strony życzę Ci tylko szczęścia :*

465

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

hej kochana, widze że Twój ex znowu zaczyna mieszać, ehh napawdę cieżki z niego przypadek. Zaczyna coś po czym się wycofuje zaczyna i wycofuje, czy to gra, żebyś połknęła haczyk czy sposób bycia któż to wie?? Ciężko mi na tą chwile cokolwiek Ci doradzić. Generalnie na samym początku z tego co opisywałaś wierzyłam w Ciebie w to, że on cokolwiek zrozumiał, ogólnie w Was. Na chwile obecną minęło tyle czasu, że pewnie postawiłabym na tym wszystkim krzyżyk i dała sobie spokój z kinem, ale życie bywa przewrotne i zrobisz jak uznasz za stosowne. Troszeczkę przesadza z tymi przerwami, zaczyna coś po czym tego nie kończy, może sam nie wie jak to rozwiązać? Pozwalać Tobie na ułożenie sobie życia na swój sposób nie daje, z drugiej strony nie chce z niego zniknąć. Składać jakichkolwiek deklaracji na przyszłość nie chce, z drugiej okazuje, że nie jesteś mu obojętna. Obecnie jestem na troszeczkę innym etapie i tak naprawdę nie wiem na chwilę obecną co Ty do niego czujesz? Wiem jedno, bycie w tak długich związakach nie jest łatwe (mam na myśli, bez żadnych zobowiązań). Ale jednocześnie jeżeli się spędziło się tyle czasu ze sobą to nie jest to bez powodu. Ostatnio moja przyjaciółka pokłóciła się bardzo mocno ze swoim facetem, miał się wyprowadzać (koniec), a jednak się dogadali. Czas robi swoje, każdy jest przyzwyczajony do tej drugiej osoby i ogromnie trzeba dbać o to wszystko. Myśle nawet (może błędnie), że zakładanie rodziny po 2-3 latach związku jest łatwiejsze niż trwanie tyle czasu razem. (Ślub, dzieci) spaja to wszystko i błache problemy, które mogą stać się przyczyną rozstania w wieloletnich związkach się nie liczą tak bardzo. W jego przyjściu z kwiatami i tortem można się dopatrywać zarówno tego, że jesteś dla niego ważna, że chciał Ci zrobić przyjemność, że coś czuje a z drugiej, że chciał zaspokoić ciekawość co tam u Ciebie i sprawdzić, czy coś jeszcze dla Ciebie znaczy, cięźko określić??? Wszystko zależy od punktu widzenia. Ja nie wiem na chwilę obecną już nic!  Pewnie jesteś troszeczkę ciekawa jak tam u mnie i czy żałuje lub nie decyzji o powrocie smile Powiem szczerze, że na chwilę obecną jest ok, ale czy z tego ślub, dzieci, rodzina będzie to nie wiem tongue Myślałam, że we mnie rozbudzą się uczucia na nowo, że znowu będzie ta chemia, która była kiedyś- nic z tych rzeczy tongue Spedzamy bardzo miło czas, jest jak najbardziej dobrze, ale on już chyba nie bedzie dla mnie znaczył tyle co kiedyś. Przez te 4 msc przerwy coś się we mnie zmieniło, i nie chce być inaczej. Ostatnio odnowiłam też kontakt z koleżankami z którymi 5 lat temu spędzałam mnóstwo czasu. W czwórkę już kilka razy umówiłysmy się na piwko smile Ogólnie układa mi się całkiem dobrze, w pracy jest Ok, więc jakoś powolutku do przodu leci smile Składam spóźnione, ale szczere życzenia z okazji urodzin smile Żyj tak, aby każdy kolejny dzień był niesamowity i wyjątkowy. Wypełniaj każdą chwilę tak, aby potem wspominać ja z radością. Czerp energię ze słońca, kapiącego deszczu i uśmiechu innych. Szukaj w sobie siły, entuzjazmu i namiętności. Żyj najpiękniej jak umiesz. Po swojemu spełniaj się. Buzka smile

466

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Takajednaja dziękuję Ci za piękne życzenia! Pewnie, że jestem ciekawa co tam u Ciebie smile Cieszę się, że tak się wszystko Tobie układa. Masz w sobie siłę i tak sobie myślę, że to Ty "przejęłaś pałeczkę". Brawo dziewczyno smile

Moim rozwiązaniem na ewentualność wspólnego wyjścia do kina czy gdziekolwiek indziej jest oświadczenie, że nie chcę bawić się w koleżeństwo i albo jesteśmy albo przestajemy istnieć dla siebie. Używając słów Bagsa nie chcę być opcją, a priorytetem! Chcę wszystko uciąć definitywnie i postawić sprawę jasno. Taki mam plan. Nie chcę mieć w nim kolegi a nawet samego przyjaciela. Z kolei nie wiem co musiałby zrobić gdyby coś narodziło się na nowo, bym czuła się przy nim bezpiecznie i nie myślała każdego dnia, że historia się powtórzy. Nie robię sobie żadnych nadziei, patrzę realnie na to wszystko. Jest szansa na powrót jeśli by mnie zdobył, ale to nie będzie łatwe zadanie, bo podwyższam poprzeczkę. Wóz albo przewóz.

Może zaczyna coś do niego dochodzić, bo jak zapytałam dlaczego płacze, to odparł, że z głupoty...

467

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Ja myślę, że on sam siebie nie rozumie.
Być może nie chcąc być z Tobą, stara się Ciebie chronić.
Być może nawet jeśli tak myśli, jest to tylko racjonalizacja, a prawdziwe powody tkwią głębiej.
Chłopak ma ewidentnie depresję, w takim stanie ma się mało mocy sprawczej.
Potrzebuje dobrego psychologa, a najpewniej też terapii farmakologicznej.
Możesz zapytać go, czy podoba mu się ta osoba, którą w tej chwili jest, bo jest na nią skazany przez resztę życia i czy chce przez resztę życia się tak męczyć.
Że czekanie aż problem - jakikolwiek on jest - sam się rozwiąże jest marnowaniem życia. Że w zakresie jego możliwości jest pokonanie tego problemu, ale musi udać się do specjalisty, bo sam nie ma ani wiedzy, ani odpowiednich narzędzi (psychologicznych) żeby się uleczyć. Jak się psuje ząb, to się idzie do specjalisty, a nie samemu wstawia plombę. Jak się psuje psychika, rzecz o wiele ważniejsza i nie do zastąpienia, w przeciwieństwie do zęba, to co się robi - olewa i liczy na cud, naturalnie.
I że to nie żaden wstyd, dowód słabości, ani utrata kontroli nad sobą. Kiedy się ma problem, to przyznanie się przed sobą do tego, a następnie przełamanie strachu i wizyta u psychologa to dowód dojrzałości, a kontrolę nad własnym życiem to on może co najwyżej zyskać, bo jak na razie jej nie ma, tylko tańczy na pięciolinii sprzecznych i po części nieuświadomionych uczuć i potrzeb.

Druga rzecz, którą moim zdaniem powinnaś mu uzmysłowić, to że takie (niezobowiązujące) kontakty z Tobą, w kontekście historii, jakości i natężenia uczuć pomiędzy Wami, to jest po prostu okrucieństwo. Grzebanie w ranie.
Ja bym ucięła kontakty, powiedziała że może się do mnie odezwać TYLKO wtedy kiedy pójdzie na terapię, wytrzyma na niej przez jakiś czas, dowie się czegoś o sobie i będzie wiedział co dalej z Wami - czy tak czy nie - i co ważniejsze, będzie umiał się stosownie do tych deklaracji zachować, a nie mówić coś innego, a potem robić coś innego.

468

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Czarna Kotko masz w mojej opinii profesjonalne podejście do sprawy. Wszystko co piszesz jest fachowe i jak najbardziej  na miejscu. Uznaję to , od dawna podzielam taką opinię, ale niestety sama nie jestem w stanie wysłać go do specjalisty. Jestem w trakcie umawiania się z nim na spotkanie i w 100 % przekonana, że nic innego mu nie powiem jak to, że nie jestem obiektem zabawy i albo się deklaruje na bycie ze mną albo nie ma stosunków nawet koleżeńskich. Z mojej strony sprawa jest jasna, a co on mi powie, to dopiero się dowiem.

469

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Hej,

Jestem podobnego zdania jak dziewczyny. Trzeba postawić sprawę jasno. Albo terapia i jesteście ze sobą, albo definitywny koniec, koniec kwiatów, torcików i płaczu. Jeśli nie postawisz sprawy w takim świetle to myślę, że on Cię psychicznie niedługo bardzo zmęczy.

Zastanów się też nad tym, czy rzeczywiście chcesz powrotu.

U mnie cisza. Mojemu byłemu napisałam, że jeśli mnie kocha ( jak twierdzi ) to nich będzie konsekwentny i się nie odzywa i pozwoli mi układać sobie życie na nowo bez niego jeśli nie jest w stanie podjąć żadnej decyzji. Od ponad miesiąca cisza, więc chyba się wycofał. Muszę powiedzieć, że czuję nawet ulgę. Nie wiem, czy potrafiłabym zaufać na nowo, to byłaby droga krzyżowa chyba dla nas obojga. Ciągle mam w sobie pokłady agresji, kiedy myślę, że zostawił mnie, bo chciał innych kobiet, a poza tym było cudownie. Z drugiej strony cieszę się, że się na żadne otwarte związki nie zgodziłam, wiem, że to zniszczyłoby mnie psychicznie.

Na marginesie. Poznałam kogoś smile jestem właśnie po randce, trzeciej z kolei smile

470

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

No to ja teraz mam kolejnego newsa!

Byliśmy w kinie w tą niedzielę. Pojechałam z ustalonym wcześniej nastawieniem i postanowieniem. On upiekł pyszne ciasteczka i kupił bilety. Zachowywał się trochę inaczej niż do tej pory- bardziej mnie obserwował, zagadywał i wypytywał. Zaczęłam rozmowę o "nas"....powiedziałam to co miałam do powiedzenia i co? I usłyszałam, że nie wie, bo chcę,bo mnie kocha i nie chce, bo boi się, że wykręci jakiś numer i będzie mnie ranić. A na koniec dostałam jego pamiętnik do przeczytania, który zaczął pisać parę miesięcy temu. Okazuje się, że to taka forma rozmowy ze mną...i co tam jest? jeszcze gorzej niż w liście, bo tu już każdego dnia jest słowo kocham i tęsknie. Dlaczego on mi to dał do przeczytania???? Mówiąc kolokwialnie zrył mi beret i teraz jestem w punkcie wyjścia. Chyba zaraz zacznie mi odbijać! Czuję się jak zamknięta w klatce, do której to nie ja sama mam klucz. Wiem, że on potrzebuje terapii, ale teraz po tym co przeczytałam, to ja też zapiszę się w kolejce do specjalisty. To wszystko jest tak chore i nierealne, że aż śmieszne.
Jedno mnie pociesza- moja nowa figura niezmierne mu się podoba i na każdym kroku to słyszę. Przynajmniej tyle z tego mam big_smile

471

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

ulala....

no i co teraz?

co zamierzasz?

wiesz, z mojego punktu widzenia - no to super, fajnie ze facet niby chce. no wlasnie tylko ze to NIBY. ja sobie nie wyobrazam zeby facet mial byc taki niezdecydowany, ze niby chce ale nie chce, chce ale sie boi.

nie wiem, Ty musisz wiedziec najlepiej jak to czujesz. Tylko ze tak troche ciezko zeby wyszlo cos, czego on z gory jakby nie jest pewien, boi sie itd.

472

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Nie wiem co zamierzać!!! Naprawdę nie mam pojęcia co ja mam robić. Gubię się w tym wszystkim i czuję totalną niemoc.

473

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Tego właśnie się obawiałam. Że kocha i tęskni, ale nie jest w stanie podjąć żadnej decyzji.

Radzę Ci jedno. Odetnij się od niego. Tym razem kompletnie. Wykończy się, a nawet jak do siebie wrócicie to już nie będzie tak samo. On musiałby naprawdę być zdecydowany, walczyć, pokazać, że kocha, że chce wrócić, że wybrał Ciebie. Tylko w takim przypadku mogłabyś rozważyć powrót. To co oferuje to masło maślane. Przykro mi to mówić, bo samej było mi niezmiernie trudno podjąć tą decyzję, ale odetnij się od niego. To jedyne wyjście.

Mam nadzieję, że wszystko Ci się pozytywnie ułoży. Życzę Ci tego z całego serca.

474

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku
Twarda sztuka napisał/a:

On upiekł pyszne ciasteczka i kupił bilety.

Coś a'la merci "z wkładką" hmm 

Zachowywał się trochę inaczej niż do tej pory- bardziej mnie obserwował, zagadywał i wypytywał.

Zarzuca przynętę...

Zaczęłam rozmowę o "nas"....powiedziałam to co miałam do powiedzenia i co?

Jak to co!!! Metodę 34 krokow szlag trafił sad

I usłyszałam, że nie wie, bo chcę,bo mnie kocha i nie chce, bo boi się, że wykręci jakiś numer i będzie mnie ranić. A na koniec dostałam jego pamiętnik do przeczytania, który zaczął pisać parę miesięcy temu. Okazuje się, że to taka forma rozmowy ze mną...

Terapeutyczny szantaż emocjonalny w 2 wersjach

bo tu już każdego dnia jest słowo kocham i tęsknie. Dlaczego on mi to dał do przeczytania???? Mówiąc kolokwialnie zrył mi beret i teraz jestem w punkcie wyjścia.

Złamałaś zasad gry "34 step by step" to on łamie Ciebie i chce wziąć na litość i współczucie. Ot co!

Czuję się jak zamknięta w klatce, wszystko jest tak chore i nierealne, że aż śmieszne.

To jest kwintesencja "terapii" toksykow na Nas - zamknąć, "zbajerowac" i przerobić na swoją modłę. On jest "słaby" jak sam mowi yikes a skąd ma czerpać siłę do walki, jak nie właśnie z Ciebie??? 

Jedno mnie pociesza- moja nowa figura niezmierne mu się podoba i na każdym kroku to słyszę. Przynajmniej tyle z tego mam big_smile

Metoda kija "wędkarskiego" kontra marchewki... szczerzy zęby, bo nie tą "rybkę" mimo wszystko złowił lol  Kolejne spotkani to bez żadnego kina i innych bajerow a hasło "terapia" dla niego na dzien dobry, obrot na pięcie i bye... Nie ma zmiłuj jesli On mysli o powrocie; Ty również.

475

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Kocha Cię?
Doskonale.
Niech idzie na terapię.
Cierpi, jest zagubiony?
Niech idzie na terapię.
Boi się, że wykręci Ci jakiś numer?
Niech idzie na terapię.

Niech Ci pokaże czyny, a nie słowa.
I nie będziesz czekać w nieskończoność.

Dobrze, że Ty też się zdecydowałaś, pomoże Ci to uporządkować trochę uczucia w tej sytuacji.

Pozdrawiam smile

476

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Nie wiem co trzeba by było zrobić, aby on się zdecydował na wizytę u specjalisty. Ja się jeszcze nie zdecydowałam, bo wydaję mi się, że to nie ja tego potrzebuję.Moje słowa były raczej wyznacznikiem w tamtym momencie tego co czułam. Czuję się zdrowa i radzę sobie. On jest problemem samym w sobie i dla siebie przede wszystkim...

Ach życie...

477

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku
Twarda sztuka napisał/a:

Nie wiem co trzeba by było zrobić, aby on się zdecydował na wizytę u specjalisty.

Jedynie rodzice mieliby na to wpływ pod warunkiem, że nie jest pełnoletni. O ile by poparli Twoje podejrzenia. W przeciwnym wypadku nie masz żadnych szans na jego leczenie. Ja poległem będąc mężem, więc sama widzisz. Chcesz czekać na to jego "cudowne uzdrowienie" w nieskończoność??

478 Ostatnio edytowany przez Twarda sztuka (2013-06-12 20:29:45)

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku
bags napisał/a:
Twarda sztuka napisał/a:

Nie wiem co trzeba by było zrobić, aby on się zdecydował na wizytę u specjalisty.

Jedynie rodzice mieliby na to wpływ pod warunkiem, że nie jest pełnoletni. O ile by poparli Twoje podejrzenia. W przeciwnym wypadku nie masz żadnych szans na jego leczenie. Ja poległem będąc mężem, więc sama widzisz. Chcesz czekać na to jego "cudowne uzdrowienie" w nieskończoność??

Nie chcę czekać, bo mi życie ucieka!! Dlatego z jednej strony jest mi żal, a z drugiej się wściekam!!!! sad
i najgorsza jest ta zamrożona miłość między nami...

479

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Hej, bardzo jestem ciekawa co tam u Ciebie, czy nadal jesteś silna i czy coś się u Ciebie zmieniło?

480

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Czytalam, czytalam i bardzo mi twoj ex przypominal mojego ex, po 6 latach nas zostawil sad zapowiadlo sie to już wielokrotnie byly rozstania i powroty. Bardzo męczyl mnie ten związek emocjonalnie, psychicznie wykonczal ale bardzo bardzo go kochalam. Odszedl wkoncu bez slowa, nie odyzwa sie minał już rok.... boli nadal byliśmy bardzo zżyci ze sobą, gdyby nie to, że sam nie wiedzial czego chce od życia pasowaliśmy do siebie jak ulał, ale on ciagle gonil za czymś raz mowil tak raz tak i wybral a boli boli jak to piszę .....pozdrawiam, 3maj się

481

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Jak przeczytałam post jak po roku cierpisz dalej, to az sie boję.....cierpienie powinno przechodzić zdecydowanie szybciej.Jakie to niesprawiedliwe, ze po kims , kto Cie tak zranił, tyle sie cierpi????

482

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Witajcie Kochani smile

Co u mnie? Tak właściwie, to jeśli chodzi o moją miłość to bez większych rewolucji...Widzieliśmy się od moich urodzin parę razy. Raz nawet przyjechał do mnie i to było wielkie zaskoczenie, bo nie pytał czy ktoś z domowników będzie, a wcześniej go to bardzo krępowało. Byli wszyscy,a on rozmawiał z moją rodzinką jak gdyby nigdy nic. Było fajnie, buzia mu się nie zamykała, bo tyle miał mi do opowiedzenia przy każdym spotkaniu, po czym wyjechał na parotygodniowe szkolenie do innego miasta i jak kamień w wodę... Przeczytałam ten jego pamiętnik parokrotnie, próbowałam coś wyciągnąć od niego, napisałam krótki liścik, żeby miał co czytać na poligonie, ale nic się nie wydarzyło póki co.
W zeszłym tygodniu próbowała po półrocznej przerwie dodzwonić się do mnie jego matka...nie chciałam z nią rozmawiać, więc nie odbierałam...może źle zrobiłam, ale na tamten moment nie chciałam się jej tłumaczyć z mojego życia, a pewnie o to by pytała.
Podsumowując- powiedzieliśmy sobie co do siebie czujemy, ale jego niezdecydowanie i ucieczki przed uczuciem jak przed groźnym zwierzem, po prostu mnie męczą. Rozmawialiśmy z tydzień temu, ale nie chce mi się już do niego odzywać. Nie będę go gonić, a tym bardziej bawić się w jakieś tańce godowe. Modlę się o swoje szczęście. Czekam aż życie mnie rozpieści miłością od ukochanego smile
Skupiam się na sobie. Schudłam już ponad 14 kg. Staram się codziennie biegać, dbać o ciało i duszę. Codziennie robię coś dla siebie i staram się być dobra dla odbicia w lustrze smile Powoli wiem coraz więcej o sobie i to mnie cieszy. Mam kochaną rodzinkę, fajnych znajomych i to tyle.

483

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Cześć kochana, co tak u Ciebie słychać? Bardzo dawno tutaj nie zaglądałam, ale czasami sobie myślałam co tam może u Ciebie się dziać...Mamy wakacje w pełni, mam nadzieję, że wykorzystujesz każdy  promyk słońca? Ja od kąd pogodziłam się z moim tak caly czas jest ok. (nie zapeszać tongue ) Szczerze powiedziawszy tak jak wcześniej pisałam, moje uczucia do niego się ochłodziły, myśłałam że kwestia czasu i znowu będę pałała ogromną miłością, nie zmieniło się nic w tej kwesti. Od kąd zaczęłam pracę tak dzień za dniem mija mi błyskawicznie. Z pracy jestem bardzo zadowolona, uczę sie naprawdę wielu rzeczy. Fakt jest taki, że umowa zlecenie więc nie wiadomo jak długo będę potrzebna. Swoją drogą to gratuluje tych 14kg jestem pod mega wrażeniem, mi waga niestety już nie spada sad Buziaki i Pozdrawiam

484

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

dziewczyno jestes w tym samym punkcie od kilku miesiecy. moim zdaniem powinnas sobie znalezc kogos innego, jakis obiekt zainteresowan chociaz bo sie od Niego nigdy nie uwolnisz... wcale nie jest taki wspanialomyslny bo to on sprawia ze nie wiesz co sie dzieje  i ja bym na twoim  miejscu po prostu oszalala! wez sprawy w swoje rece, najwyzsza pora.

485

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku
Remi napisał/a:
Twarda sztuka napisał/a:

Remi czy to wszystko mówisz na podstawie swojego doświadczenia czy obserwacji świata?

Obserwuję świat, ale i go doświadczam. Skłaniałbym się ku pierwszej części twojego zdania.
Łączniki - najważniejszym łącznikiem jest rozumienie 2 osoby. To pozwala rozmawiać nawet gdy jest bardzo źle. A można przeżyć lata ze sobą i nie rozumieć.
Przykład?
Czy mężczyzna danej kobiety słucha i lubi jej muzykę?
Czy mężczyzna danej kobiety wie jaki jest kraj który ona uwielbia?
Czy mężczyzna danej kobiety wie czemu ona ogląda czasem seriale?
Czy mężczyzna danej kobiety wie co to jest okres?

To podstawy, a są często pytaniami kosmicznymi dla mężczyzn.

Kobiety robią podobnie stąd potem zdrady.

486

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Hej kochana wiem, że minęło naprawdę sporo czasu od ostatniego wpisu, nie wiem czy to dziwne czy nie, ale czasami myślę, co tam u Ciebie jak ułożyłaś sobie życie, czy jesteś ze swoim byłym? a może poznałaś kogoś innego? Jak sobie radzisz? W ostatnim okresie to jeszcze bardziej się nasiliło. U mnie wszystko w porządku, w zasadzie jeżeli chodzi o mojego chłopaka jest jak najbardziej OK. Fakt jest taki, że ja się też przez ten okres rozstania zmieniłam, myślę, że na lepsze i  tak jak wspominałam, we wcześniejszych postach kocham, ale nie jest moim życiowym priorytetem. Nawet powiem szczerze, że od kąd sie pogodziliśmy nie było, żadnych spięć między nami. Ostatnio właśnie częściej myślę co tam u Ciebie, bo moja przyjaciółka przechodzi ten ciężki okres. Rozstanie po 8 latach ( minęły już 3msc). Chciałam dopytać ile czasu zajęło Ci stanięcie w 100% na nogi. Bo bywały bardzo dobre pozytywne momenty czasami przeplatane huśtawkami nastroju, a chodzi mi o taki stabilny stan. Daj znać co tam słychać Buziaki i trzymaj się cieplutko :*

487 Ostatnio edytowany przez Twarda sztuka (2013-11-12 11:32:21)

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Hej Takajednaja :) Nawet nie wiesz jak bardzo ucieszył mnie Twój wpis z wczoraj! Dziękuję Ci bardzo za to, że czasem mnie wspomnisz :D Bardzo miło mi czytać, że u Ciebie wszystko w najlepszym porządku! Życzę Ci, aby szczęście nie opuszczało Cię ani na krok!! :) 
Muszę przyznać, że zaczynając wątek na tym forum traktowałam to jako swego rodzaju terapię. Było mi bardzo, ale to bardzo ciężko, bo przecież zawalił się mój świat. Dzięki pomocy otaczających mnie osób oraz Was ludzi z tego forum mogłam stanąć na nogi.
W odpowiedzi na pytanie co u mnie.....minęło już 10 miesięcy od rozstania i na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że da się przeżyć fakt porzucenia przez miłość swojego życia:) Tak, dalej go tak nazywam i chyba przez jeszcze długi czas tak będę go określać, bo chociaż uczucia się troszkę zmieniły, to kocham go w dalszym ciągu...W pewnym momencie przestałam tu zaglądać, żeby odsapnąć od wszystkich tych emocji. Wraz z moją przyjaciółką udałyśmy się podczas wakacji na parę dni nad morze i to był strzał w 10-tkę!!!  Wyszalałyśmy się tam, odpoczęłyśmy i z naładowanymi akumulatorami mogłam iść dalej przed siebie. Ponoć metoda "klina" nie jest dobra...odradzały mi to moje najdroższe dziewczyny, ale słowo daję, że tego mi trzeba było!! Na wyjeździe poznałam "kolegę", z którym nawiązałam wakacyjny romans na późniejsze parę tygodni:)
Zmieniłam się nie tylko mentalnie, ale przede wszystkim fizycznie. Mam wrażenie, że mężczyźni "kleją się" do mnie na każdym kroku. Odczuwam wielkie zainteresowanie ze strony tej brzydszej płci:) Może zabrzmi to nieskromnie, ale naprawdę mam branie :lol:
Teraz dopiero czuję, że żyję! Wychodzę do ludzi, spędzam czas ze znajomymi i rodzinką, częściej się bawię na imprezach, w dalszym ciągu biegam i dbam o dietę, a przede wszystkim zmieniłam pracę, gdzie mam do czynienia z fajną ekipą.
Każdy dzień zaczynam z uśmiechem na twarzy i tak go też chcę kończyć. Nie przejmuję się błahostkami i może ktoś pomyśleć, że te moje ciągłe "szczerzenie kłów" jest nieszczere, ale ja naprawdę się cieszę z życia. Co więcej widzę, że te uśmiechy wracają do mnie. Mam mnóstwo pozytywnej energii i niezwykle rzadko dopadają mnie gorsze dni.

Odnośnie sprawy z moim byłym...w końcu dojrzałam do spotkania z jego matką, bo wydawało mi się, że będę w stanie ruszyć jakkolwiek cały ten bałagan...bez zbędnych szczegółów nic nie wskórałam. Nie pomogłam ani jemu, ani sobie, a tym bardziej nam. Ale miałam czyste sumienie, że próbowałam i nie mogę żałować, że nic nie zrobiłam. Z nim nie mam już kontaktu od ponad 3 miesięcy. I dobrze, bo pewnie bym znowu się rozczulała.

W moim życiu pojawił się "ktoś". Nie wiem co to jest i co z tego wyjdzie. Nie jestem w stanie pokochać kogoś nowego, dopóki kocham "jego". Nie da się kochać dwóch osób naraz...Ale jestem otwarta na nowe doświadczenia i staję na przeciw przygodom. Nie martwię się o siebie, że ktoś inny zrani mnie tak samo. Już raz to przeżyłam i nigdy więcej nie będę cierpieć tak samo. Raz już umarłam i odżyłam na nowo. Cała ta historia wzmocniła mnie na tyle, że wydaję mi się, że jestem z tytanu :D Nie chcę za to co przeżyłam krzywdzić kogokolwiek innego. Zabawa ludzkimi uczuciami nie jest wcale fajna i nie mam zamiaru się mścić. Chcę być szczera z każdą następna osobą w moim życiu. Szczera na tyle, żeby nie deklarować pustych obietnic. Chcę grać w otwarte karty...Chcę cieszyć się krótkimi chwilami w życiu. Łapię chwile ulotne jak ptak. Takie trywialne "carpe diem". Szkoda mi energii, na głupich ludzi i na to co wysysa pozytywne emocje z człowieka.
Kocham życie i siebie, więc jestem i nie mam zamiaru się poddawać!!!

488

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku
Twarda sztuka napisał/a:

Hej Takajednaja smile Nawet nie wiesz jak bardzo ucieszył mnie Twój wpis z wczoraj! Dziękuję Ci bardzo za to, że czasem mnie wspomnisz big_smile Bardzo miło mi czytać, że u Ciebie wszystko w najlepszym porządku! Życzę Ci, aby szczęście nie opuszczało Cię ani na krok!! smile 
Muszę przyznać, że zaczynając wątek na tym forum traktowałam to jako swego rodzaju terapię. Było mi bardzo, ale to bardzo ciężko, bo przecież zawalił się mój świat. Dzięki pomocy otaczających mnie osób oraz Was ludzi z tego forum mogłam stanąć na nogi.
W odpowiedzi na pytanie co u mnie.....minęło już 10 miesięcy od rozstania i na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że da się przeżyć fakt porzucenia przez miłość swojego życia:) Tak, dalej go tak nazywam i chyba przez jeszcze długi czas tak będę go określać, bo chociaż uczucia się troszkę zmieniły, to kocham go w dalszym ciągu...W pewnym momencie przestałam tu zaglądać, żeby odsapnąć od wszystkich tych emocji. Wraz z moją przyjaciółką udałyśmy się podczas wakacji na parę dni nad morze i to był strzał w 10-tkę!!!  Wyszalałyśmy się tam, odpoczęłyśmy i z naładowanymi akumulatorami mogłam iść dalej przed siebie. Ponoć metoda "klina" nie jest dobra...odradzały mi to moje najdroższe dziewczyny, ale słowo daję, że tego mi trzeba było!! Na wyjeździe poznałam "kolegę", z którym nawiązałam wakacyjny romans na późniejsze parę tygodni:)
Zmieniłam się nie tylko mentalnie, ale przede wszystkim fizycznie. Mam wrażenie, że mężczyźni "kleją się" do mnie na każdym kroku. Odczuwam wielkie zainteresowanie ze strony tej brzydszej płci:) Może zabrzmi to nieskromnie, ale naprawdę mam branie lol
Teraz dopiero czuję, że żyję! Wychodzę do ludzi, spędzam czas ze znajomymi i rodzinką, częściej się bawię na imprezach, w dalszym ciągu biegam i dbam o dietę, a przede wszystkim zmieniłam pracę, gdzie mam do czynienia z fajną ekipą.
Każdy dzień zaczynam z uśmiechem na twarzy i tak go też chcę kończyć. Nie przejmuję się błahostkami i może ktoś pomyśleć, że te moje ciągłe "szczerzenie kłów" jest nieszczere, ale ja naprawdę się cieszę z życia. Co więcej widzę, że te uśmiechy wracają do mnie. Mam mnóstwo pozytywnej energii i niezwykle rzadko dopadają mnie gorsze dni.

Odnośnie sprawy z moim byłym...w końcu dojrzałam do spotkania z jego matką, bo wydawało mi się, że będę w stanie ruszyć jakkolwiek cały ten bałagan...bez zbędnych szczegółów nic nie wskórałam. Nie pomogłam ani jemu, ani sobie, a tym bardziej nam. Ale miałam czyste sumienie, że próbowałam i nie mogę żałować, że nic nie zrobiłam. Z nim nie mam już kontaktu od ponad 3 miesięcy. I dobrze, bo pewnie bym znowu się rozczulała.

W moim życiu pojawił się "ktoś". Nie wiem co to jest i co z tego wyjdzie. Nie jestem w stanie pokochać kogoś nowego, dopóki kocham "jego". Nie da się kochać dwóch osób naraz...Ale jestem otwarta na nowe doświadczenia i staję na przeciw przygodom. Nie martwię się o siebie, że ktoś inny zrani mnie tak samo. Już raz to przeżyłam i nigdy więcej nie będę cierpieć tak samo. Raz już umarłam i odżyłam na nowo. Cała ta historia wzmocniła mnie na tyle, że wydaję mi się, że jestem z tytanu big_smile Nie chcę za to co przeżyłam krzywdzić kogokolwiek innego. Zabawa ludzkimi uczuciami nie jest wcale fajna i nie mam zamiaru się mścić. Chcę być szczera z każdą następna osobą w moim życiu. Szczera na tyle, żeby nie deklarować pustych obietnic. Chcę grać w otwarte karty...Chcę cieszyć się krótkimi chwilami w życiu. Łapię chwile ulotne jak ptak. Takie trywialne "carpe diem". Szkoda mi energii, na głupich ludzi i na to co wysysa pozytywne emocje z człowieka.
Kocham życie i siebie, więc jestem i nie mam zamiaru się poddawać!!!

Twarda Sztuka - dzieki!!! smile

Pieknie napisane i bardzo, bardzo sie ciesze ze tak to u Ciebie wyglada. Cho u Ciebie minelo troche wiecej czasu od rozstania, bo u mnie jest to 6 miesiecy, a tak naprawde to w sumie ze 4, mo pierwsze 2 nie przyjmowalam tego do wiadomosci, to czuje BARDZO, BARDZO podobnie do Ciebie, w wiekszosci spraw o ktorych pisalas.

TEz mam taka 'chec na zycie' jakas!! Staram sie nie przejmowac pierdolami, staram sie cieszyc kazdym dniem i mimo ze mam ciagle hustawki nastrojow, nie moge powiedziec ze gorsze dni zdarzaja sie bardzo rzadko, ale generalnie wiekszosc czasu ciesze sie po prostu z tego co jest!! Ba, ja w sumie nie mam gorszych dni. Nie ma mtak, ze caly dzien dol. Mam gorsze momenty w ciagu dnia, doslownie chwilka, ze jakos mi trudniej, ale zwykle bardzo szybko to mija.

Ja rowniez robie duzo rzeczy ktorych wczesniej nie robilam i nie chodzi tu konkretnie o jakies zajecia ,ale ogolnie o tryb zycia, podejscie itd.

Ja tez jeszcze nie jestem wyleczona z emocji i uczuc do niego ale mysle ze to po prostu kwestia czasu, az umrze to smiercia naturalna. Ale tak, potwierdzam - DA SIE ZYC BEZ MILOSCI SWOJEGO ZYCIA, BEZ MEZA... smile nie jest to jeszcze jakies bardzo spelnione zycie, ale jest tez wartosciowe i dobre. Tez, mimo zranienia, nie ma w sobie jakiejs checi zemnsty na nim, badz na innych osobach. Nigdy nie uwazalam ze zabawa czyimikolwiek uczuciami jest fajna i normalna i nadal tak sadze.

Chcialabym zeby takich wpisow bylo wiecej!

Trzymam kciuki i pozdrawiam smile

489

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Kiedysbylam cieszę się, że nie jestem sama w tym parciu do przodu big_smile Co nas nie zabije, to nas wzmocni!! I tak każde potknięcie trzeba traktować. Nie obracać się za siebie. Z uśmiechem na twarzy iść pod wiatr. Mamy tylko jedno życie i trzeba to docenić.

490

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Heh, parcie do przodu - no dobrze powiedziane. Bo oporu mimo wszystko co niemiara smile

Nie wiem co bedzie, ale jakos przeciez byc musi. Tak teraz przejrzalam jeszcze Twoj watek i w sumei to rozstaliscie sie w lutym chyba, ale potem jeszcze nawet w czerwcu widywaliscie sie jakos troche, wiec tymbardziej dobrze ze tak dobrze sobie radzisz, bo tak naprawde to az tak duz oczasu nie minelo.

491

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Rozstaliśmy się dokładnie 11 stycznia i powiem szczerze, że przez parę miesięcy obchodziłam tego rocznicę smile ale tak na wesoło, żeby nie było tongue Ostatni raz mieliśmy kontakt pod koniec lipca. Pewnego dnia nastąpił przełom. Uciekłam za miasto na weekend i od tego dnia przestałam liczyć na cokolwiek z jego strony. Od tamtego dnia mam zamknięty rozdział i zaczęłam tak na serio od nowa. Teraz przychodzą mi od czasu do czasu myśli czy aby na pewno byłam taka cudowna skoro mnie zostawił, ale są osoby, które skutecznie wybijają mi takie myślenie z głowy. Jestem fajna, a nawet jeszcze fajniejsza, bo bardzo dużo się nauczyłam i zmieniłam. Będzie dobrze gdziekolwiek i z kimkolwiek nie będę!

492

Odp: Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Bardzo się cieszę, że tak pozytywnie kończy się rozdział tej historii smile Mówi się, że cierpienie umacnia i jesteś tego najlepszym przykładem. Tam gdzie coś się kończy coś się zaczyna. Jeżeli o mnie chodzi to tak jak pisałam w kilku wcześniejszych postach to początkowo jak pogodziłam się z moim to spotykaliśmy się w większości na neutralny gruncie, spędzaliśmy czas aktywnie, spacerki, rowery, spotkania ze znajomymi, chyba przez jakieś 2msc nie przychodziłam do niego, tylko zaczynaliśmy wszystko od nowa. W jakimś wcześniejszym poście wspominałam, że przeczytałam książkę "Mężczyźni są z Marsa, kobiety są z Wenus", ta książka wytłumaczyła mi dość sporo na temat gatunku zwanego mężczyzną i powiem szczerze, że zdecydowanie łatwiej mi zrozumieć mojego chłopaka. Myślę, że jedna sprawa to to, że ja się zmieniłam a druga to on również.
Generalnie nie mogę na niego narzekać, bo stara się jest kochany itd. Nie wiem czy na zawsze będziemy razem tongue, ale nikt tego nie wie smile A zapomniałam w ostatnim poście wspomniałam, że nie mamy żadnych spięć bym pominęła jedno tongue Był na mnie obrażony o to, że z przyjaciółką i przyjacielem (gejem) pojechałam nad morze bez niego.Po tym jak ona się rozstała ze swoim po 8 letnim związku. Znając siebie kiedyś nie pojechałabym wiedząc, ze będzie miał mega focha, tym razem stwierdziłam, że ważniejsze jest jej samopoczucie, a jeżeli on się ze mną pokłuci, zerwie to jego strata.
Myślę, że jestem bardziej świadoma siebie, ale jeszcze nie na tyle na ile bym chciala smile
Tak jak Ty w pracy również się realizuje, fakt jest taki, że hehe bo mój przełożony ma często inne zdanie niż ja i wydaje mi się, że jego polecenia są czasami kompletnie bez sensu, ale generalnie jest OK smile Uczę się naprawdę wielu rzeczy i to mnie cieszy najbardziej. Fakt jest taki, że wynagrodzenie nie do końca mnie satysfakcjonuje no i mam umowę zlecenie, ale rozmawiałam już na ten temat - i ma się to za jakiś czas zmienić. Jeszcze trochę poczekam, i zobaczę najwyżej poszukam czegoś gdzieś indziej- zawsze jest jakieś wyjście smile
Jeżeli chodzi o mojego to kiedyś miałam tak, że jak dzień, dwa się nie widzieliśmy było ok ale trzy, cztery dni to było za dużo, teraz tak mam, że jak się chce z nim widzieć to widzę, jak nie chce mi się to nie - nie ciągnie mnie aż tak. Myślę, ze to dobrze, bardziej patrzę na siebie czy jestem zmeczona czy nie i nie przekładam jego osoby nad moich znajomych.
Druga sprawa, kiedyś byłam tak szczerze powiedziawszy choć to głupie zazdrosna o jego rodzinę, że chyba jest bardziej za nimi niż za mną, teraz absolutnie tak nie jest.
Zobaczymy jak to wszystko się dalej potoczy czas pokaże, póki co to jest zdecydowanie lepiej, ale czy to się skończy ślubem i dziećmi tongue tego nie wiem... Powiem szczerze, że od jakiegoś czasu nie zastanawiam się nad przyszłością tak jak to robiłam kiedyś i dlatego mam takie luźne podejście do wszystkiego - wychodzę z założenia że lepiej się cieszyć chwilą niż zamartwiać przyszłością.
A co do ostatniego posta  "Teraz przychodzą mi od czasu do czasu myśli czy aby na pewno byłam taka cudowna skoro mnie zostawił, ale są osoby, które skutecznie wybijają mi takie myślenie z głowy. Jestem fajna, a nawet jeszcze fajniejsza, bo bardzo dużo się nauczyłam i zmieniłam. Będzie dobrze gdziekolwiek i z kimkolwiek nie będę!"
To masz rację, że należy myśleć o sobie jak najlepiej i nigdy, ale to nigdy nie szukać obrazu swojej osoby w oczach innych.
Najistotniejsze jest to co Ty myślisz o sobie a nie ktokolwiek inny.
Buziaki

Posty [ 456 do 493 z 493 ]

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kompletna cisza po 9-cio letnim związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026