hej dziewczyny,
kiedysbylam - mieszkam w Norwegii, kraju, w którym mieliśmy rozpocząć nowe życie. No i rozpoczęliśmy, nowe, ale już nie wspólne, bo mój były pojawił się tutaj dokładnie w dniu, w którym mieliśmy przeprowadzić się wspólnie do Oslo i powiedział mi o swoich wątpliwościach. Chyba nie muszę Wam kobietki nikomu tłumaczyć, jak się czułam. Zrezygnowałam z pracy w Polce na uczelni dla wspólnych planów. No i zostałam sama, w obcym mieście, znając zaledwie kilka osób, bez pracy, bez niego. Zaraz po zerwaniu tak się rozchorowałam, że dwa tygodnie z domu nie wychodziłam. Znajomy u którego mieszkam jest niepełnosprawny. Ponieważ mam pokój w podpiwniczeniu, jak się rozchorwałam nie mógł mi pomóc i dwa dni leżałam w łóżku, nie mogąc się podnieść, usta mi popękały, płakałam przełykając własne łzy. W tym czasie on już miał pewną pracę w Oslo ( wcześniej go motywowałam do szukania, pożyczyłam pieniądze, robiłam wszystko, aby ułatwić nam start), bawił się w Portugalii wykorzystując ostatnie wolne dni przed rozpoczęciem pracy. Koszmar, po prostu koszmar dziewczyny.
Na szczęście zawsze byłam silna, podniosłam się. Poukładałam sobie wszystko na tyle, na ile pozwoliła mi sytuacja. Znalazłam pracę, zostałam u znajomego, który okazał się wspaniałym przyjacielem i wspiera mnie w trudnych momentach. Poznałam masę ciekawych ludzi, szybko uczę się języka, wspinam się, spaceruję, zwiedzam Norwegię.
Gdybym tylko potrafiła go wyrzucić z mojej głowy ... Staram się nie myśleć. Tak jak Ty, Twarda Sztuka powtarzam sobie jak mantrę codziennie, że ja i on to już dwa różne światy, że muszę się odciąć, przestać liczyć na cud.
On oczywiście nie ułatwia mi tego. Ciągle coś wymyśla, żeby się skontaktować. A ten mail sprzed miesiąca zupełnie mnie powalił. Pisze, że nie był świadomy tego co robi, że kocha, że myśli o mnie bez przerwy, płacze, kiedy sobie wyobraża przez co musiałam przez niego przejść itd. Że będzie się starał odzyskać moją miłość ( ciekawe kiedy ? jak już się wyszaleje ? ), ale na dzień dzisiejszy jest w depresji i nie może mi niczego zaproponować. I że nie myśli już o romansach, nie ma zupełnie na nie ochoty i nie wie, jak mu w ogóle przyszło to do głowy.
Oczywiście nie skomentowałam maila. Nie wiem po co to napisał. Mam mu może współczuć, że mnie rzucił, zostawił w okropnej sytuacji i nie było warto, bo okazało się, że jednak inne babki tak go nie kręcą, kiedy mnie już nie ma. Koszmar, napisałam mu wcześniej tylko jedno, żeby mi dał spokój i był dorósł i był konsekwentny w swoich decyzjach. Obiecał w mailu, że nie będzie już burzył mojego spokoju. Mija miesiąc, póki co dotrzymuje słowa.
A ja ... tęsknię, chyba jak każda z nas. Nie liczę już jednak na cud, nawet nie wiem, czy bym go chciała. Boję się tylko czasami, że nie spotkam faceta, z którym bym się tak dobrze dogadywała, jak z nim.
Wierzę jednak w to dziewczyny, że znajdziemy jeszcze szczęście i mężczyzn kochających nas prawdziwie i szczerze.
Przeszłam przez piekło, teraz może być tylko lepiej. Pracuję intensywnie bardzo, odkładam pieniądze, w wakacje będę pracować jak wół, a potem wiecie do .... żeglowanie, ruszam w świat na kilka miesięcy
Życie jest piękne ! i my jesteśmy piękne ! tylko szkoda, że trafiamy na ludzi, którzy nie potrafią tego docenić 