Hej,
Śledzę twoją historię od początku, bo jest bliźniaczo podobna do mojej. Ostatnio tutaj nie zaglądałam, bo byłam zabiegana, ale cieszę się, że radzisz sobie dobrze. Tak trzymaj !!
Ja miesiąc temu też doczekałam się maila od byłego, w którym pisze, że kocha, tęskni, życia sobie beze mnie nie wyobraża, że nie był gotowy na zerwane ze mną i ( zerwał tylko, albo aż dlatego, że chciał od czasu do czasu romansów z innymi kobietami, a ja jestem skrajną monogamistką ) ... wcale nie myśli o romansach i wizja romansów, kiedy nie ma mnie przy sobie nie jest już tak ekscytująca !! Boże, jacy faceci są głupi. Oczywiście, że zakazany owoc smakuje najlepiej. Teraz może robić co chce, więc to już nie jest aż tak ciekawe.
Nie reaguję na nic. Jestem fajną babką. Pomimo tego, że zostałam porzucona znam swoją wartość. Mam gorsze dni, jak każda porzucona osoba, tęsknię za bliskością i zwyczajnym byciem z kimś.
Gdyby było tak, że on proponuje coś konkretnego rozważyłabym powrót, ale takie płacze i użalanie się nad samym sobą nie wzruszają mnie. Tym bardziej, że w przypadku Twardej Sztuki jej chłopak pomimo użalania się nad sobą też nie doszedł do żadnego konkretnego wniosku.
Ciężko mi nadal czasami, ale zasługuję na mężczyznę, który wybierze mnie świadomie na partnerkę, z wszystkimi tego konsekwencjami, radościami i smutkami.
Mam dość gadania "kocha, tęsknię, chciałbym, ale boję się , potrzebuję czasu itd."
Dałyśmy im dość czasu i uczucia. Czasami zdarzają mi się dni, kiedy płaczę, pomimo tego, że minęły już ponad 4 miesiące. Poza tym radzę sobie dobrze, mam wspaniałych nowych znajomych, uczę się nowego języka i życia w nowym kraju.
Wszystkim porzuconym, zdradzonym życzę optymizmu. Po burzy zawsze przychodzą słoneczne dni 