No i stało się. Po 3 miesiącach bez kontaktu jestem z nim umówiona na piątek! Nie wiem co to będzie.
Podobne tematy
Dosłownie nóż w kieszeni mi się otwiera jak czytam o tym, że powinnaś walczyć o kogoś kto Cię opuścił po 9 latach i potrafił tyle milczeć. Twarda Sztuka, zagadnęłaś go o spotkanie i cisza. Moim zdaniem dlatego, że on docenia te 9 lat, jest bardzo miły i trochę w tej wolności zagubiony, ale coś tam się rodzi u niego nowego, jakieś nowe życie.
Ktoś kiedyś na tym forum napisał, żeby nie tykać trupa, bo śmierdzi. Ja wracałam z moim ex po pół roku milczenia dwa razy, było coraz gorzej. On mnie już przestał kompletnie szanować po tym jak wyszalał się, zajmował sobą, odpoczywał, ale NIKOGO INNEGO NIE ZNALAZŁ, więc wrócił do mnie. ( bo czekałam )
A z kolei uśmiecham się gdy czytam o tym jak daleko posunęłaś się w rozwoju własnej osoby. By się usamodzielnić i być taką silną kobietą z klasą.
No i stało się. Po 3 miesiącach bez kontaktu jestem z nim umówiona na piątek! Nie wiem co to będzie.
Dobrze będzie
Spotkanie potraktuj jako miłe spędzenie czasu, a także jako odpowiedź na męczące Ciebie pytania.
Niezależnie jak to spotkanie się potoczy, będziesz wiedziała jaką masz obrać drogę idąc dalej przez życie
Myślę, że po jego zachowaniu będziesz wiedziała co masz myśleć o tym wszystkim ! Miał wystarczająco czasu na własne przemyślenia i sprawdzisz czy wpłynęło to w jakiś sposób na niego. Jeżeli nie, to mówi się trudno i żyje się dalej. Jeżeli tak, to bardzo dobrze. Ułatwiłaś mu proponując spotkanie - uważam, że słusznie. Teraz on ma swój czas, aby się wykazać. Pamiętaj o tym, że Twoje szczęście jest najważniejsze
To czy TY będziesz chciała budować RAZEM z nim ten związek na nowo, zależy od niego. W takim sensie, że to będzie Twoja decyzja uzależniona od tego jak bardzo on się postara. Teraz Ty jesteś osobą stawiającą warunki pamiętaj o tym
Po spotkaniu może się okazać, że Ty nie będziesz chciała naprawiać razem z nim tego związku. Wiesz co mam na myśli, czas robi swoje a wspomnienia tych najlepszych chwil idealizują to wszystko co było. Na pewno w Tobie się teraz kumuluje ogromna radość a jednocześnie obawa co z tego wyjdzie. Myślę, że w przyszłości nie będziesz miała do siebie pretensji, że nie dałaś mu szansy. A spotkanie rozjaśni Ci wszystko. Trzymam kciuki i powodzenia życzę ![]()
Twarda sztuka napisał/a:Zdecydowałam, że wyślę życzenia urodzinowe. I co? dostałam odpowiedź zwrotną, że to najpiękniejszy prezent jaki dostanie w tym dniu. Wymieniliśmy parę zdań i po jego słowach mam już pewność, że rządzi nim depresja. Właściwie stanęło na niczym, ale oprócz pokazania, że pamiętam o jego święcie nie zależało mi na niczym więcej, bo gdzieś tam w głębi czuję, że to zadanie nie dla mnie. Jego sytuacja przypominała pączka w maśle, a on się tak pogubił. Szkoda. Nie wiem co dalej.
nie obraź się, ale im bardziej czytam Twoje posty, tym bardziej widzę jakąś dziwność w Twoim zachowaniu, rozumiem, że on spieprzył i tak dalej, ale się pogubił, każdy człowiek ma prawo się zgubić. On teraz potrzebuje Twojej pomocy, a Ty jak niewzruszona księżniczka, karzesz mu radzić sobie samemu, i sobie poradzi i wtedy stracisz go na zawsze i na amen, takie jest moje zdanie.
To co ma zrobić, pójść i przytulić biednego misia, bo się pogubił? Przytulić to go może jak jego matka czy ojciec będzie w szpitalu w stanie ciężkim (czego im absolutnie nie życzę).
Jak się pogubił to niech idzie pogadać do ojca, kolegi, brata czy księdza! Do faceta! Nie do niej. Do niej ma pójść jak będzie mężczyzną a nie biednym misiem.
Twarda bardzo dobrze robi, wykonała krok, jeden, drugi. Teraz jego kolej.
Twarda, przebrnęłam przez Twój wątek, podziwiam Twoją postawę.
Nie wiem czy jesteś katoliczką, ja tak średnio
, ale kiedyś ktoś mi pokazał kazania i konferencje ks. Pawlukiewicza. I pomijając całą religijną otoczkę tego co on mówi, kwestie sypiania ze sobą przed ślubem, podoba mi się cholernie jego pokazanie mężczyzny i kobiety w związku. Twój były powinien to obejrzeć, może przestał by być misiem a stał się mężczyzną, bo chyba tego mu brakuje.
Powodzenia i wytrwałości życzę.
330 2013-04-10 14:24:32 Ostatnio edytowany przez Twarda sztuka (2013-04-10 14:27:57)
Prawdę powiedziawszy, to jeszcze się nie cieszę z tego spotkania. Ja się po prostu bardzo boję co z tego wyjdzie. Może to mnie tak tąpnie, że będzie gorzej niż 3 miesiące temu? Nie chcę już wracać do tego co było. Te wszystkie okropne uczucia, ból w piersi, niemoc i zagubienie. Teraz już tego nie ma, ale tylko dlatego, że nie było między nami kontaktu. Czy udało mi się na tyle podnieść, żeby nie paść z powrotem na kolana?
Co do tych kazań ks Pawlukiewicza- nie znam, ale chętnie poznam
Przygotuję się przed piątkiem, a jakby co to mu powiem, że ma sobie też pooglądać ![]()
331 2013-04-10 15:05:35 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2013-04-10 15:06:55)
wpisz na youtube jak być mężczyzną i kobietą we współczesnym świecie ? ks. Piotr Pawlukiewicz
wpisz na youtube jak być mężczyzną i kobietą we współczesnym świecie ? ks. Piotr Pawlukiewicz
Znalazłam i włączyłam sobie. Super się tego słucha. Gdyby tak każde kazanie czy przemowa wyglądała, chętniej słuchałabym czyiś mądrości!!
No i stało się. Po 3 miesiącach bez kontaktu jestem z nim umówiona na piątek! Nie wiem co to będzie.
no i kurde blaszka o tym mówię!!! Wystrój się kobieto tak, że przyćmisz wszystkich dookoła a reszta pójdzie, trzymam niezmiernie kciuki ![]()
Twarda sztuka napisał/a:No i stało się. Po 3 miesiącach bez kontaktu jestem z nim umówiona na piątek! Nie wiem co to będzie.
no i kurde blaszka o tym mówię!!! Wystrój się kobieto tak, że przyćmisz wszystkich dookoła a reszta pójdzie, trzymam niezmiernie kciuki
Taki mam zamiar
Dzisiaj byłam u fryzjera (choć nie z tej okazji, a raczej z powodu pierwszej wypłaty), jestem pięknie odchudzona i na pewno założę coś odpowiedniego. Kwestia tylko mojego zachowania, żebym trzymała fason. Obym zobaczyła w jego oczach tęsknotę i żal za tą fajną dziewczyną, którą porzucił 3 miesiące temu ![]()
rockwoman7 napisał/a:Twarda sztuka napisał/a:No i stało się. Po 3 miesiącach bez kontaktu jestem z nim umówiona na piątek! Nie wiem co to będzie.
no i kurde blaszka o tym mówię!!! Wystrój się kobieto tak, że przyćmisz wszystkich dookoła a reszta pójdzie, trzymam niezmiernie kciuki
Taki mam zamiar
Dzisiaj byłam u fryzjera (choć nie z tej okazji, a raczej z powodu pierwszej wypłaty), jestem pięknie odchudzona i na pewno założę coś odpowiedniego. Kwestia tylko mojego zachowania, żebym trzymała fason. Obym zobaczyła w jego oczach tęsknotę i żal za tą fajną dziewczyną, którą porzucił 3 miesiące temu
jestem pewna, że gość po prostu padnie jak Cię zobaczy
Zresztą obserwuj jego mimikę twarzy, gadać swoje może ale gesty go zdradzą ![]()
Ja się tylko boję, że przez jego stan psychiczny, to będzie jeden wielki niewypał. Nie spodziewam się, że się na mnie rzuci z tęsknoty czy coś w tym stylu, ale chodzi o to jak to wszystko wyjdzie i jak ja będę się czuła po tym spotkaniu. Nie chcę stracić całej tej pracy nad sobą. Ale cóż nie dowiem się, jak się nie przekonam, prawda?
Ja się tylko boję, że przez jego stan psychiczny, to będzie jeden wielki niewypał. Nie spodziewam się, że się na mnie rzuci z tęsknoty czy coś w tym stylu, ale chodzi o to jak to wszystko wyjdzie i jak ja będę się czuła po tym spotkaniu. Nie chcę stracić całej tej pracy nad sobą. Ale cóż nie dowiem się, jak się nie przekonam, prawda?
daj mu dyskretnie do zrozumienia, że jesteś wciąz nim zainteresowana, powinien otworzyć oczy i zacząć działać.
Ile można czekać, na niezdarnego księcia , prawda?
Ja się tylko boję, że przez jego stan psychiczny, to będzie jeden wielki niewypał. Nie spodziewam się, że się na mnie rzuci z tęsknoty czy coś w tym stylu, ale chodzi o to jak to wszystko wyjdzie i jak ja będę się czuła po tym spotkaniu. Nie chcę stracić całej tej pracy nad sobą. Ale cóż nie dowiem się, jak się nie przekonam, prawda?
Uświadom sobie, że nic nie stracisz tylko się przekonasz jak jest
Czas był Tobie i jemu potrzebny, sama zauważasz zmiany w sobie na lepsze. Tego Ci nikt nie zabierze, to był Twój czas i Twoje nowe doświadczenia. Jeżeli okaże się, że on nie dojrzał to będzie jego problem i strata nie Twoja. I tak miał szczęście bo dostał SZANSĘ, aby się wykazać. Zobaczysz w piątek czy wyciągnął coś z tej nauki. Uświadom sobie, że to nie Ty idziesz go przekonać o tym, że jesteś fajna i sobie radzisz. Zarówno Ty jak i My forumowicze o tym wiemy. On ma przekonać Ciebie, że zasługuje na to, aby iść z Tobą dalej przez życie. Nikogo w życiu nie zmienimy, możemy tylko i wyłącznie SIEBIE. Swoją drogą tyle już wycierpiałaś - myślę, że już wystarczy, teraz może być tylko lepiej !! Głowa do góry, uśmiech i idziemy do przodu ![]()
Anik38 napisał/a:wpisz na youtube jak być mężczyzną i kobietą we współczesnym świecie ? ks. Piotr Pawlukiewicz
Znalazłam i włączyłam sobie. Super się tego słucha. Gdyby tak każde kazanie czy przemowa wyglądała, chętniej słuchałabym czyiś mądrości!!
Też mi się podoba. Jest tego więcej, pewnie zauważyłaś. Facet ma być facetem a nie rozlazłą dup..ą.
Jak się z nim spotkasz, powiedz, że potrzebujesz mężczyzny a nie mentalnego nastolatka. Był czas kiedy tak powiedziałam mojemu mężowi, na początku oczywiście się obraził, ale potem powoli dotarło o co mi chodzi.
Trzymaj się.
Jeszcze coś
ja powiedziałam mężowi
nie wiem, czy nam sie uda
ALE DAM TOBIE SZANSĘnie powiem tak ani nie powiem nie
musze przepracować swoje emocje
ale jesli tobie na nas zalezy DAJE CI PRAWO DO WALKI O MNIE
Jedne z najmądrzejszych słów jakie zdarzyło mi się przeczytać na tym forum.To wprawdzie dotyczyło zdrady, ale pasuje do Twojej sytuacji, Ty w zasadzie już przepracowałaś swoje emocje teraz jego kolej, żeby się postarał i zawalczył o Ciebie.
Dziewczyny jesteście kochane. Z całego serca dziękuję Wam za wiarę we mnie i bezcenne słowa otuchy!!! Mam nadzieję, że w życiu każdej ( każdego ) z nas zagości słońce i wieczna radość ![]()
Dzisiaj byłam u fryzjera (choć nie z tej okazji, a raczej z powodu pierwszej wypłaty), jestem pięknie odchudzona i na pewno założę coś odpowiedniego. Kwestia tylko mojego zachowania, żebym trzymała fason. Obym zobaczyła w jego oczach tęsknotę i żal za tą fajną dziewczyną, którą porzucił 3 miesiące temu
Badz soba Twarda
To jest najlepszy sposób zachowania ![]()
Gratuluje decyzji i trzymam kciuki ![]()
Zaczynam się stresować. Do dzisiaj miałam oprócz lekkiej obawy spokój, a teraz czuję się jak przed egzaminem.
nie przejmuj się
Dobrze będzie, to naturalne, że człowiek jak coś jest dla niego ważne to się stresuje- naturalny odruch...Trzymam kciuki i powodzenia życze ![]()
Zaparz sobie meliski, uspokaja.
Zaparz sobie meliski, uspokaja.
Z melisą nie rozstaje się od 3 miesięcy
Trzymajcie kciuki, ja lecę sprostać rzeczywistości i wyobrażeniom....
Mój strach miał wielkie oczy! Nie żałuję tego spotkania. Nie wiem od czego zacząć
Było dobrze. Czułam jakby nie było ostatnich 3 miesięcy i tego wszystkiego w między czasie, a mimo to było tak inaczej, świeżo. Byłam dzielna, silna, ale dobra i taka jaką chciałam być. Podoba mu się, że ja sobie tak super radzę, że u mnie tyle się dzieje. Podkreślał to wiele razy. Opowiadał mi wszystko. Pytał o mnie. Płakał. Po tym jak był u mnie i przyniósł list, a mnie nie zastał, pił przez 4 kolejne dni. Patrzyliśmy sobie w oczy, widziałam jak się podobamy sobie nawzajem. Czułam jego strach, ale też fascynację. Nie umówiliśmy się na nic. Zadawałam mu pytania w taki sposób, żeby go naprowadzić na pewien tor, a jednocześnie by wybadać grunt. On już wie co stracił. Chyba zdaje sobie sprawę jak nigdy dotąd. Co się z tego urodzi?
Mój strach miał wielkie oczy! Nie żałuję tego spotkania. Nie wiem od czego zacząć
Było dobrze. Czułam jakby nie było ostatnich 3 miesięcy i tego wszystkiego w między czasie, a mimo to było tak inaczej, świeżo. Byłam dzielna, silna, ale dobra i taka jaką chciałam być. Podoba mu się, że ja sobie tak super radzę, że u mnie tyle się dzieje. Podkreślał to wiele razy. Opowiadał mi wszystko. Pytał o mnie. Płakał. Po tym jak był u mnie i przyniósł list, a mnie nie zastał, pił przez 4 kolejne dni. Patrzyliśmy sobie w oczy, widziałam jak się podobamy sobie nawzajem. Czułam jego strach, ale też fascynację. Nie umówiliśmy się na nic. Zadawałam mu pytania w taki sposób, żeby go naprowadzić na pewien tor, a jednocześnie by wybadać grunt. On już wie co stracił. Chyba zdaje sobie sprawę jak nigdy dotąd. Co się z tego urodzi?
cholera, ale nieźle
Urodzi się nowy świeży związek ale.... nastąpi to powoli ![]()
Fajnie, tak jakbyście pierwszy raz się widzieli na jakiejś randce, co?
Kurczę zazdroszczę, ale wiedziałam od początku Twojego postu, że tak właśnie będzie,
dobrze to rozegrałaś, gdybyś zrobiła inaczej on nie wiedziałby tego co wie teraz ![]()
Mój strach miał wielkie oczy! Nie żałuję tego spotkania. Nie wiem od czego zacząć
Było dobrze. Czułam jakby nie było ostatnich 3 miesięcy i tego wszystkiego w między czasie, a mimo to było tak inaczej, świeżo. Byłam dzielna, silna, ale dobra i taka jaką chciałam być. Podoba mu się, że ja sobie tak super radzę, że u mnie tyle się dzieje. Podkreślał to wiele razy. Opowiadał mi wszystko. Pytał o mnie. Płakał. Po tym jak był u mnie i przyniósł list, a mnie nie zastał, pił przez 4 kolejne dni. Patrzyliśmy sobie w oczy, widziałam jak się podobamy sobie nawzajem. Czułam jego strach, ale też fascynację. Nie umówiliśmy się na nic. Zadawałam mu pytania w taki sposób, żeby go naprowadzić na pewien tor, a jednocześnie by wybadać grunt. On już wie co stracił. Chyba zdaje sobie sprawę jak nigdy dotąd. Co się z tego urodzi?
zazdroszcze i ciesze sie, ze sie cieszysz, naprawde... jemu to bylo potrzebne, tobie rowniez. teraz moze byc juz tylko lepiej. powodzenia!
Jestem zadowolona, ale nie chcę się cieszyć, bo nie wiem co to będzie. Był między nami płacz ( ja tylko parę łez:), śmiech ale też chemia. Tak właściwie, to się rozstaliśmy bez omówienia co dalej. Nie chciałam naciskać, więc w sumie nie wiem co i jak. Na pewno dałam mu do myślenia, ale za nim on się zbierze, to minie ruski rok. Może przecież też zostawić wszystko tak jak to postanowił 3 miesiące temu. Chyba znowu nie powinnam się odzywać. Przynęta zarzucona ![]()
350 2013-04-13 09:21:56 Ostatnio edytowany przez takajednaja (2013-04-13 10:12:15)
Nawet nie wiesz jak się cieszę, że u Ciebie wszystko tak fajnie się ułożyło. Myślę, że teraz chłopak ma szansę się wykazać i zobaczycie co dalej. Jestem przekonana, że zdecydowanie szybciej się za to wszystko zabierze. Możecie za jakiś czas to wszystko odbudować małymi kroczkami. Podświadomie pewnie czujesz, że będzie wszystko dobrze, ale nie chcesz się cieszyć za wcześnie, żeby nie zapeszyć. Miłego dnia życzę ![]()
Nawet nie wiesz jak się cieszę, że u Ciebie wszystko tak fajnie się ułożyło. Myślę, że teraz chłopak ma szansę się wykazać i zobaczycie co dalej. Jestem przekonana, że zdecydowanie szybciej się za to wszystko zabierze. Możecie za jakiś czas to wszystko odbudować małymi kroczkami. Podświadomie pewnie czujesz, że będzie wszystko dobrze, ale nie chcesz się cieszyć za wcześnie, żeby nie zapeszyć. Miłego dnia życzę
To prawda nie chcę i boję się cieszyć.
hejka
Jak tam nastrój w nowym tygodniu? Ex zaczyna coś się odzywać, czy po spotkaniu cisza?
Pozytywnego nastawienia i słoneczka życzę ![]()
hej
Do wczoraj była cisza. W nocy wymieniliśmy parę smsów. Dlatego o tej porze, bo on nie może spać i wtedy główkuje najintensywniej. Nie wiem jak mam z nim postępować. Czuję, że się na mnie otwiera, jest szczery i mówi to co go gryzie o czym nigdy wcześniej nie umiał rozmawiać. Mówi, że beze mnie nie ma nic sensu, że pomimo wszystko co by nie robił "zabiera" mnie ze sobą, ale zamiast iść do przodu, to on żyję w przeszłości. Okropnie to wszystko skomplikowane.
Poza tym nie tracę tego co wypracowałam przez cały okres rozstania. Weekend minął niezwykle intensywnie- praca, szkoła, impreza oraz rodzinne spotkanie. Czuję się silna, ale przez to co się z nim dzieje, zaczynam coraz częściej oglądać się za siebie.
Przez ostatnie 2 dni widzieliśmy się. Spotkaliśmy się u mnie, bo nikt nam nie przeszkadzał i byliśmy sami. Próbowałam z nim rozmawiać, wyciągnąć jakieś konstruktywne informacje. Został nawet te 2 razy na noc. Wciąż płacze jak małe dziecko, ciężko mu mówić o emocjach, twierdzi że nie potrzebuje pomocy. Jego wersja pozostawienia sytuacji między nami taką jaka jest, to to że nie pasujemy do siebie. Słyszę, że bez niego będzie mi lepiej. Że znajdę sobie kogoś, kto nie będzie mnie ranił. Wiele razy podkreślał, że przez te 3 miesiące zrobiłam więcej niż przez 9 lat z nim i że bardzo go to cieszy, ale jednocześnie czułam w nim żal za to. Wiem, że mnie kocha, tęskni i potrzebuje mojej bliskości, ale tak się uparł, żeby ze mną już nie być, że ja muszę odpuścić. Były mi potrzebne te 2 dni, żeby się przekonać o tym co się stało czy stanie. On chce, żebym się do niego odzywała jak będę czegoś potrzebować, chce się widywać od czasu do czasu, ale ja nie mogę i nie chcę patrzeć w oczy osoby, którą kocham ,a która nie może być moja. Nie mogę się tak zabijać. Jego stan psychiczny jest strasznie ciężki, ale moja miłość nic tu nie znaczy i nic nie zmieni. Na dzień dzisiejszy już nie mam nadziei. Zabrał ją.
355 2013-04-17 12:57:49 Ostatnio edytowany przez bags (2013-04-17 12:59:37)
Taaa lepiej dla Nas bedzie i zdrowiej jak bedziemy sami ale najlepiej jeszcze w stalym kontakcie. A przy przypadkowym spotkaniu na ulicy wymienic sie usciskiem dloni i buziaczkiem "z wkladka".
Jasne qrde, tez taka "fantastyczna" przepowiednie futurystycznej mrzonki od jz slyszalem... a swistak siedzi dalej na warunkowym zwolnieniu i roluje sreberka.
Jemu sie wydawalo ze poprzez rozstanie wciskacie pauze i potem "zdarta plyta" ruszy dalej w zakurzonym od kilkumiesiecznego zastoju odtwarzaczu. A tu spotkal go zonk, bo poszlas o lata swietlne do przodu a on zostal w swoim bagienku o kiju i lypiacymi slipiami shrekowego kota prosi o holowanie na Twoich emocjach.
Ty zrobilas wiecej przez 3 miesiace sama niz wespol z nim przez 9 wiosen a on w tym samym kwartalnie czasie cofnal sie o 99 lat. I masz tu babo w wydaniu faceta placek - zakalec.
A jednak zycie po zyciu istnieje... i to jeszcze jak potrafi zaskakiwac? Ho ho.
"Decyzje podejmowane wbrew Nas mszcza sie na Nas" ot Ci ciekawostka i samospelniajace sie przeslanie w realu. Czego to czlowiek nie wymysli... zanim pomysli.
Przez ostatnie 2 dni widzieliśmy się. Spotkaliśmy się u mnie, bo nikt nam nie przeszkadzał i byliśmy sami. Próbowałam z nim rozmawiać, wyciągnąć jakieś konstruktywne informacje. Został nawet te 2 razy na noc. Wciąż płacze jak małe dziecko, ciężko mu mówić o emocjach, twierdzi że nie potrzebuje pomocy. Jego wersja pozostawienia sytuacji między nami taką jaka jest, to to że nie pasujemy do siebie. Słyszę, że bez niego będzie mi lepiej. Że znajdę sobie kogoś, kto nie będzie mnie ranił. Wiele razy podkreślał, że przez te 3 miesiące zrobiłam więcej niż przez 9 lat z nim i że bardzo go to cieszy, ale jednocześnie czułam w nim żal za to. Wiem, że mnie kocha, tęskni i potrzebuje mojej bliskości, ale tak się uparł, żeby ze mną już nie być, że ja muszę odpuścić. Były mi potrzebne te 2 dni, żeby się przekonać o tym co się stało czy stanie. On chce, żebym się do niego odzywała jak będę czegoś potrzebować, chce się widywać od czasu do czasu, ale ja nie mogę i nie chcę patrzeć w oczy osoby, którą kocham ,a która nie może być moja. Nie mogę się tak zabijać. Jego stan psychiczny jest strasznie ciężki, ale moja miłość nic tu nie znaczy i nic nie zmieni. Na dzień dzisiejszy już nie mam nadziei. Zabrał ją.
szczerze to neiem wiem co to za koles, jakis rozdarty emocjonalnie, sam nie wie czego chce, on ma ze soba duzy problem...
ty znasz go najlepiej, wiec nikt tutaj ci juz nic nie doradzi, bo ja myslalam, ze do siebie wrocicie, ze jemu bedzie potrzebny taki czas, a u niego nic nie zmienilo sie. mysle, ze to za krotko dla niego, mysle, ze to on powinien sie kiedys odezwac ze zdecydowaniem i pewnoscia tego, co chce. bo na razie to jeszcze jakies dziecko, chyba ze perfekcyjnie udaje.
nie wiem, ale zycze Ci dalszego budowania zycia, talk jak swietnie ci to wychodzilo do tej pory :*
Twarda sztuka napisał/a:Przez ostatnie 2 dni widzieliśmy się. Spotkaliśmy się u mnie, bo nikt nam nie przeszkadzał i byliśmy sami. Próbowałam z nim rozmawiać, wyciągnąć jakieś konstruktywne informacje. Został nawet te 2 razy na noc. Wciąż płacze jak małe dziecko, ciężko mu mówić o emocjach, twierdzi że nie potrzebuje pomocy. Jego wersja pozostawienia sytuacji między nami taką jaka jest, to to że nie pasujemy do siebie. Słyszę, że bez niego będzie mi lepiej. Że znajdę sobie kogoś, kto nie będzie mnie ranił. Wiele razy podkreślał, że przez te 3 miesiące zrobiłam więcej niż przez 9 lat z nim i że bardzo go to cieszy, ale jednocześnie czułam w nim żal za to. Wiem, że mnie kocha, tęskni i potrzebuje mojej bliskości, ale tak się uparł, żeby ze mną już nie być, że ja muszę odpuścić. Były mi potrzebne te 2 dni, żeby się przekonać o tym co się stało czy stanie. On chce, żebym się do niego odzywała jak będę czegoś potrzebować, chce się widywać od czasu do czasu, ale ja nie mogę i nie chcę patrzeć w oczy osoby, którą kocham ,a która nie może być moja. Nie mogę się tak zabijać. Jego stan psychiczny jest strasznie ciężki, ale moja miłość nic tu nie znaczy i nic nie zmieni. Na dzień dzisiejszy już nie mam nadziei. Zabrał ją.
szczerze to neiem wiem co to za koles, jakis rozdarty emocjonalnie, sam nie wie czego chce, on ma ze soba duzy problem...
ty znasz go najlepiej, wiec nikt tutaj ci juz nic nie doradzi, bo ja myslalam, ze do siebie wrocicie, ze jemu bedzie potrzebny taki czas, a u niego nic nie zmienilo sie. mysle, ze to za krotko dla niego, mysle, ze to on powinien sie kiedys odezwac ze zdecydowaniem i pewnoscia tego, co chce. bo na razie to jeszcze jakies dziecko, chyba ze perfekcyjnie udaje.
nie wiem, ale zycze Ci dalszego budowania zycia, talk jak swietnie ci to wychodzilo do tej pory :*
A ja mysle,ze On czeka na to ,ze Twarda bedzie go zapewniac jaki jest wspaniały i cudowny i jak go potrzebuje.Przeciez z tego co dobrze pamietam to wiele razy go o tym zapewnila.
Skad on wie co dla Twardej jest dobre ,mowiac,ze bez niego bedzie mu lepiej? Autorka sama wie ,co jest dla niej lepsze.A moze jej np pasuje taki rozdarty emocjonalne typ,dlaczego za nia podejmuje decyzje ? Z tej wielkiej miłosci? I gadki tego typu :kocham Cie ,ale nie mozemy byc razem, to juz w ogole mnie powalaja.
Facet nie chce pomocy,nie chce Twardej ..To co chce ? Umie sie okreslic? jakie ma cele ,jakie marzenia ? Coolwiek....
Po co z nia nawiazal kontakt?
Po to zeby znowu mu matkowakla,przytulala i pocieszala.
Postawic jasne granice :albo sie bierzesz do pracy na d soba albo zegnaj chlopaku ,zadnedo spotykania i wysysania energii .To jakis wampir energetyczny.
To takie moje zdanie Twarda, jego mega manipulacja ....
zdradzana88 napisał/a:Twarda sztuka napisał/a:Przez ostatnie 2 dni widzieliśmy się. Spotkaliśmy się u mnie, bo nikt nam nie przeszkadzał i byliśmy sami. Próbowałam z nim rozmawiać, wyciągnąć jakieś konstruktywne informacje. Został nawet te 2 razy na noc. Wciąż płacze jak małe dziecko, ciężko mu mówić o emocjach, twierdzi że nie potrzebuje pomocy. Jego wersja pozostawienia sytuacji między nami taką jaka jest, to to że nie pasujemy do siebie. Słyszę, że bez niego będzie mi lepiej. Że znajdę sobie kogoś, kto nie będzie mnie ranił. Wiele razy podkreślał, że przez te 3 miesiące zrobiłam więcej niż przez 9 lat z nim i że bardzo go to cieszy, ale jednocześnie czułam w nim żal za to. Wiem, że mnie kocha, tęskni i potrzebuje mojej bliskości, ale tak się uparł, żeby ze mną już nie być, że ja muszę odpuścić. Były mi potrzebne te 2 dni, żeby się przekonać o tym co się stało czy stanie. On chce, żebym się do niego odzywała jak będę czegoś potrzebować, chce się widywać od czasu do czasu, ale ja nie mogę i nie chcę patrzeć w oczy osoby, którą kocham ,a która nie może być moja. Nie mogę się tak zabijać. Jego stan psychiczny jest strasznie ciężki, ale moja miłość nic tu nie znaczy i nic nie zmieni. Na dzień dzisiejszy już nie mam nadziei. Zabrał ją.
szczerze to neiem wiem co to za koles, jakis rozdarty emocjonalnie, sam nie wie czego chce, on ma ze soba duzy problem...
ty znasz go najlepiej, wiec nikt tutaj ci juz nic nie doradzi, bo ja myslalam, ze do siebie wrocicie, ze jemu bedzie potrzebny taki czas, a u niego nic nie zmienilo sie. mysle, ze to za krotko dla niego, mysle, ze to on powinien sie kiedys odezwac ze zdecydowaniem i pewnoscia tego, co chce. bo na razie to jeszcze jakies dziecko, chyba ze perfekcyjnie udaje.
nie wiem, ale zycze Ci dalszego budowania zycia, talk jak swietnie ci to wychodzilo do tej pory :*
A ja mysle,ze On czeka na to ,ze Twarda bedzie go zapewniac jaki jest wspaniały i cudowny i jak go potrzebuje.Przeciez z tego co dobrze pamietam to wiele razy go o tym zapewnila.
Skad on wie co dla Twardej jest dobre ,mowiac,ze bez niego bedzie mu lepiej? Autorka sama wie ,co jest dla niej lepsze.A moze jej np pasuje taki rozdarty emocjonalne typ,dlaczego za nia podejmuje decyzje ? Z tej wielkiej miłosci? I gadki tego typu :kocham Cie ,ale nie mozemy byc razem, to juz w ogole mnie powalaja.
Facet nie chce pomocy,nie chce Twardej ..To co chce ? Umie sie okreslic? jakie ma cele ,jakie marzenia ? Coolwiek....
Po co z nia nawiazal kontakt?
Po to zeby znowu mu matkowakla,przytulala i pocieszala.
Postawic jasne granice :albo sie bierzesz do pracy na d soba albo zegnaj chlopaku ,zadnedo spotykania i wysysania energii .To jakis wampir energetyczny.
To takie moje zdanie Twarda, jego mega manipulacja ....
zgadzam sie. i powstaje pytanie kto w tym zwiazku ma byc mezczyzna. bo na pewno nie on.
Przez ostatnie 2 dni widzieliśmy się. Spotkaliśmy się u mnie, bo nikt nam nie przeszkadzał i byliśmy sami. Próbowałam z nim rozmawiać, wyciągnąć jakieś konstruktywne informacje. Został nawet te 2 razy na noc. Wciąż płacze jak małe dziecko, ciężko mu mówić o emocjach, twierdzi że nie potrzebuje pomocy. Jego wersja pozostawienia sytuacji między nami taką jaka jest, to to że nie pasujemy do siebie. Słyszę, że bez niego będzie mi lepiej. Że znajdę sobie kogoś, kto nie będzie mnie ranił. Wiele razy podkreślał, że przez te 3 miesiące zrobiłam więcej niż przez 9 lat z nim i że bardzo go to cieszy, ale jednocześnie czułam w nim żal za to. Wiem, że mnie kocha, tęskni i potrzebuje mojej bliskości, ale tak się uparł, żeby ze mną już nie być, że ja muszę odpuścić. Były mi potrzebne te 2 dni, żeby się przekonać o tym co się stało czy stanie. On chce, żebym się do niego odzywała jak będę czegoś potrzebować, chce się widywać od czasu do czasu, ale ja nie mogę i nie chcę patrzeć w oczy osoby, którą kocham ,a która nie może być moja. Nie mogę się tak zabijać. Jego stan psychiczny jest strasznie ciężki, ale moja miłość nic tu nie znaczy i nic nie zmieni. Na dzień dzisiejszy już nie mam nadziei. Zabrał ją.
ale idiota, no nie wierze....
woli się męczyć, niż być z osobą którą kocha, boże... Ty mnie już niczym nie zdziwisz...
On chce zeby ona sie nim zachwycala, blagala o powrot i zdobywala nieszczesliwego ksiecia.
a tfu!
Co idiota to idiota
Prawda w każdym calu! Nie zamierzam go prosić już o nic, nic wyjaśniać ani się starać. Próbowałam z nim rozmawiać przez te 2 dni. Powiedziałam co czuję, zaoferowałam pomoc, starałam się coś zdziałać by polepszyć jego stan psychiczny. Wszystko to o kant tyłka rozbić!! Ja go kocham, on mnie także to jest pewne. Ja nie mam nikogo, on też nie. Zapytałam czy z kimś chociażby się przespał- zaprzeczył i tu mu wierzę. On nie chce nikogo innego, ale co do faktu bycia ze mną, to jakieś czary mary niewiadome. Jak mu powiedziałam, że skoro on nie potrafi się określić co do nas, więc widzimy się ostatni raz, to się rozpłakał jak mały chłopiec. Mówię wam to jest jakaś masakracja umysłu!! Potwierdził, że tęskni, że myśli o mnie, że brakuje mu bliskości ze mną, jednak, żeby już mnie nie ranić, to on będzie sobie czytał listy ( które pisaliśmy do siebie, kiedy byłam w Anglii ) ode mnie. Normalnie mapet show. Ja pomimo tego czuję się dobrze. Faktycznie do czegoś doszłam przez te 3 miesiące. Brawo dla mnie
Dzięki że jesteście ![]()
tak sledze Twoj watek....hmm co to za facet?wpada poplakac i opowiedziec Ci jak mu ciezko bez Ciebie ,ale nie mozecie byc razem.to mi sie kojazy z jkaims filmem.spytaj go o jego ulubiony film.ja tez kocham kogos i teraz zastanawiam sie czy taka metoda plakania przed nia byla by skuteczna na powrot..hmmm,czy ona po zachowaniu jakie opisujesz uwazala by mnie jeszcze za mezczyzne...
363 2013-04-17 23:19:18 Ostatnio edytowany przez bags (2013-04-17 23:19:40)
Mówię wam to jest jakaś masakracja umysłu!! Potwierdził, że tęskni, że myśli o mnie, że brakuje mu bliskości ze mną, jednak, żeby już mnie nie ranić, to on będzie sobie czytał listy ( które pisaliśmy do siebie, kiedy byłam w Anglii ) ode mnie. Normalnie mapet show.
Kermit zaba...
Nestle Lion w mlecznej kanapce, no normalnie taki zew natury, ze sie poplakalem ze smiechu. Mowia ze widzialy galy co braly ale za to jakiego gratisa dorzucil z podarkiem niegodnym dla Twardej sztuki.
Na przodownika pracy w PSL go i na traktory, wroc na sieczkarnie, bo tylko to moze miec zamiast procesora pod czuprynka.
moja kolezanka miala kiedys amanta z ,ktorym byla jakis okres czasu,gosc po 30-ce(to wazne)
rozstal sie z nia ,ale pewnej nocy zasadzil kwiata kolo jej bloku(juz nie pamietam co to bylo).na 2-gi dzien jej napisal sms-a ,ze cos takiego dorasta w jej poblzu i ,ze on bedzie tego dogladal ,ale prosil ja ,aby tez czasami zaopiekowala sie i dbala o ta rosline.i tak mysle ,ze skoro koles nie jest w stanie byc z Toba choc bardzo by chcial to wrecz mu moze jakas donniczkowa rosline ,aby dbal o nia w imie Waszej milosci,pielegnowal i niech mu to daje odczucie jaby pielegnowal Wasza milosc na odleglosc.moze to mu pomoze w jakims sensie,juz nie bedzie taki zagubiony i samotny gdy tylko spojzy na ta rosline poczuje sie lepiej.ewentualnie zaproponuj chodowle patyczakow.niech na nie przeleje uczucie.pomoz mu!
Twarda sztuka napisał/a:Mówię wam to jest jakaś masakracja umysłu!! Potwierdził, że tęskni, że myśli o mnie, że brakuje mu bliskości ze mną, jednak, żeby już mnie nie ranić, to on będzie sobie czytał listy ( które pisaliśmy do siebie, kiedy byłam w Anglii ) ode mnie. Normalnie mapet show.
Kermit zaba...
Nestle Lion w mlecznej kanapce, no normalnie taki zew natury, ze sie poplakalem ze smiechu. Mowia ze widzialy galy co braly ale za to jakiego gratisa dorzucil z podarkiem niegodnym dla Twardej sztuki.
Na przodownika pracy w PSL go i na traktory, wroc na sieczkarnie, bo tylko to moze miec zamiast procesora pod czuprynka.
Najważniejsze by zachować dobry humor, co ?
Geniu co do tych hodowli, to ja bardzo chętnie, chociaż on na jednostce nie może nic mieć, chyba, że w po kryjomu, ale obawiam się, że zarówno dla patyczaków jak i roślinki w doniczce mogłoby być za mało światła w tych metalowych szafkach
Gdyby natomiast położył sobie na oknie kwiatuszka, to zapewne za bardzo dziewczęco by im się zrobiło w pokoju i mogłoby to przynieść jeszcze więcej łez ![]()
Bruce Wszechmogacy inaczej albo niezbednik Adama Slodowego "dla domu z pomyslem", bo on tak to robi, ze wszystko staje sie jasne http://www.youtube.com/watch?v=Kk2jkWVFZf0 ...ale nie do konca ![]()
Nie ma co... facet na medal i chlop na schwal, co kazda by mial... gdyby tak jeszcze zmadrzal. Ale to raczej nie w tym wcieleniu.
Bruce Wszechmogacy inaczej albo niezbednik Adama Slodowego "dla domu z pomyslem", bo on tak to robi, ze wszystko staje sie jasne http://www.youtube.com/watch?v=Kk2jkWVFZf0 ...ale nie do konca
Nie ma co... facet na medal i chlop na schwal, co kazda by mial... gdyby tak jeszcze zmadrzal. Ale to raczej nie w tym wcieleniu.
Bags uważasz, że nie ma szans rokujących na oświecenie tego mojego osobnika?
bags napisał/a:Bruce Wszechmogacy inaczej albo niezbednik Adama Slodowego "dla domu z pomyslem", bo on tak to robi, ze wszystko staje sie jasne http://www.youtube.com/watch?v=Kk2jkWVFZf0 ...ale nie do konca
Nie ma co... facet na medal i chlop na schwal, co kazda by mial... gdyby tak jeszcze zmadrzal. Ale to raczej nie w tym wcieleniu.
Bags uważasz, że nie ma szans rokujących na oświecenie tego mojego osobnika?
Jemu jest potrzebna solidna terapia wstrzasowa i profesjonalna terapia psychologiczna (o ile to nie sa tez zaburzenia psychiatryczne) z grupy maniakalno - depresyjnej.
To co opisujesz mi wyglada na zaburzenia emocjonalne jak u noworodka, ktory musi sie "podpiac" pod cycka, bo wykopyrtnie w kalendarz.
No ja rozumiem, ze to dziewczyna moze miec dylemata, bo ciaza, bo pieluch tetrowe
, bo praca, bo kredyty, bo zdrada, bo to, siamto, owamto.
Ale qrde jak czytam u Ciebie, ze facet po - o zgrozo - 9 latach zwiazku jest w stagnacji emocjonalno - rozwojowej na etapie piaskownicy, to ja odpadam bez powachania a co dopiero wypicia 50 wodki.
Tak jak juz pisalem wczesniej, to Ty masz byc planeta a on bedzie zapierdzielal po orbicie udajac ze Cie nie zna, ale od czasu do czasu pusci oczko czy wpadnie na ploty przy kawie.
Sorry ale jak tak sobie wyobrazasz swoj zwiazek, to tylko pozazdroscic, wroc - wspolczuc.
W malzenstwie z mamisynkiem i dzieckiem, to zona ma dzieci dwojke ale Ty masz w "jeszcze" bezdzietnym zwiazku nie duze dziecko a giganta w pampersach.
369 2013-04-18 11:19:33 Ostatnio edytowany przez Twarda sztuka (2013-04-18 11:22:56)
Terapia psychologiczna jest mu potrzebna bez dwóch zdań. Problem w tym, żeby on to zrozumiał i w efekcie znalazł się u specjalisty. Mądry jego koleżka korzystał kiedyś z owych usług, zażywając jednocześnie przepisane medykamenty i nie omieszkał podzielić się swoją opinią co do rezultatów. Stwierdził, że po nich miał wszystko gdzieś i że to nie jest dobre. Odrzuca wszelką pomoc. Przychodzą mi do głowy myśli, że on w tym wojsku, to ma dostęp do broni i że coś się może stać. Jazda na motorze też nie jest wskazana. Kurcze to wszystko jest jak jakaś farsa. Miało być tak pięknie, a tu ciemno jak w d...pie.
Łatwiej by było gdybyśmy się pozdradzali nawzajem, dali po mordzie, znudzili sobą czy coś jeszcze innego, bo czas by zadziałał na naszą korzyść i byśmy się pogodzili. Ale tu nie ma jasności umysłu i sytuacja przekształca się w science fiction.
Odchylki od normy wojskowej fali i kierowania sie poradami "medrcow" z najblizszego otoczenia. Nie mam dobrego zdania o wojskowych mundurowych co sie przeklada tez na policje, ale wojaki to juz w ogole bywaja zdumiewajaco zaqte helmy.
Ale to nadal mi wyglada na kontynuacje zaburzen przed mundurowka. A jesli on ma w takim stanie zamiar isc na "trepa" w wojsku, to szczerze daruj sobie taki zwiazek. Tym bardziej jak jest chlonny bardziej niz gabka rad "dobrych ludzi".
Problem w tym, że on nie jest chłonny na żadne rady! Nikt ani nic nie jest w stanie zmienić jego zdania. Nikt nie ma na niego wpływu. On zawsze był bardzo silną osobowością ze swoim zdaniem. Teraz tym bardziej odcina się od kogokolwiek, kto chce mu w jakiś sposób pomóc czy doradzić. Złamał się jak drzewo po huraganie. Ostatnio próbowało porozmawiać z nim jego dwóch kolegów, to ich wysłał w diabły. Jego matka też podjęła nieudaną próbę. Choć co do niej, to ja nie jestem pewna czy ona w ogóle zdaje sobie sprawę co się z nim dzieje. Ta sprawa chyba sama się nie wyjaśni. Nie wiem czy powinnam czuć się w obowiązku coś z tym zrobić, wiem jednak że jeśli coś by się stało, to miałabym wyrzuty sumienia.
Mi wszyscy mowili, nawet ksiadz, ktoryzgodzil sie bez wahania wystapic w roli mediatora mowil by bez wzgledu na wszystko zajac sie soba i zaczac zyc od nowa jakby ich nie bylo.
Nie jestes zona, narzeczona czy wspolniczka w firmie. Czujesz sie wspoluzalezniona od niego poprzez staz w zwiazku, to normalne.
Nie mamy wplywu na innych ludzi ale najwiekszy wplyw mamy wlasnie sami na siebie. Tak jak nie mamy wplywu na ludzi, ktorzy sie pojawiaja w Naszym zyciu ale mamy wplyw na to, czy w nim pozostana. Nie rob priorytetu z kogos, dla kogo jestes tylko opcja, czasem jedna z wielu.
Ja przerobilem ciezszy przypadek od Ciebie i doskonale Twoje checi pomocy jemu rozumiem, ktore rozwala ta kolokwialnie mowiac bezsilnosc, bo nie wiadomo w co rece wlozyc i od czego zaczac. Jak do Niego dotrzec.
I niestety ale jesli Oni sami tego nie widza i nie chca dac sobie pomoc, Nasze starania sa psu na bude i malo tego, w takich wypadkach trzeba na prawde byc w rekach fachowcow.
I co tu duzo mowic, On nawet na krzyk pomocy jest gluchy, zreszta chyba tak samo jak moja jz.
a moim zdaniem wlasnie samo sie wyjasni. po co walczyc, myslec, zalowac go. on ma wszystko w dupie, nawet siebie. kiedys mu sie to znudzi, ale SAM musi do tego dojsc. takie jest moje zdanie. jeszcze za malo czasu minelo. powtarzam, ja tak uwazam, a wy nie musicie sie ze mna zgadzac.
zajmij sie soba
Twarda sztuka... śledzę twoją sytuację od początku, bo zauważyłam w niej sporo podobieństw do mojej.
Mój chłopak zostawił mnie, bo też nie wie, czego tak naprawdę chce, ma jakieś oznaki depresji, na nic nie mógł się zdecydować. U mnie jednak pojawił się jeszcze problem, że może i mógłby być w związku ze mną, ale potrzebuje "odskoczni" od czasu do czasu.
Zachowywałam się dokładnie jak Ty i efekty też podobne uzyskałam. Po prawie trzech miesiącach video urodzinowe, gdzie wygląda tragicznie, gada, że ma nadzieję, że sobie radzę, skubie paznokcie, mówi, że tęskni i kocha ! ( no ale być ze mną nie może
maskara Ci niektórzy faceci ).
Ostatnio pojawiło się zaproszenie na wesele z nim, bo z nikim innym sobie nie wyobraża pójść, jak twierdzi. I oczywiście znowu padły słowa w mailu, że mnie kocha.
Odrzuciłam zaproszenie.
Kiedy ty napisałaś, że idziesz na spotkanie miałam nadzieję, że jakoś się Wam poukłada a tutaj taka ku.pa !! Od razu pomyślałam, że dobrze zrobiłam, że nie przyjęłam zaproszenia, bo pewnie rozdrapałabym sytuację, tak jak ty a efektu zero.
Trochę ten twój zachowuje się jak pies ogrodnika. Sam nie weźmie, ale miesza, bo przecież zdaje sobie sprawę, że pewnie to oddala moment, w którym Ty się z tym pogodzisz i poznasz kogoś innego. Wydaje mi się, że nasi faceci po prostu są dużymi dziećmi, tak jak napisał Bags i my tego nie zmienimy. Dzieci, żeby dorosnąć potrzebują czasu. Być może zdradzona ma rację, że on potrzebuje więcej czasu, ale Ty musisz też myśleć o sobie.
Sama żyję trochę nadzieją, że mój chłopak też dojrzeje i wróci, ale z drugiej strony mam poczucie, że tracę czas. Nie możemy czekać. Ja też bardzo się zmieniłam przez te miesiące, radzę sobie dobrze ( on gorzej, zdecydowanie jest w gorszym stanie psychicznym ), poznaję nowych ludzi, ale prawda jest taka, że wciąż boli mnie ta sytuacja i to bardzo.
Jedynie co możemy zrobić to dać czas też sobie. Trzymaj się ciepło, zerwij z nim całkowicie kontakt i pozwól życiu zaskoczyć Cię. Mam nadzieję, że spotkasz kogoś, kto doceni, że ma przy sobie taką fajną kobietę i będzie dumny z tego, że ma Cię przy boku !! Jednym słowem życzę Ci PRAWDZIWEGO MĘŻCZYZNY. Nadal wierzę, że tacy istnieją ![]()
Bye bye rozciapciałym dzieciakom ![]()
Dzisiaj piętrzyły się we mnie przeróżne myśli. Przez chwilę już myślałam, że skontaktuję się z jego bratem czy matką i nakażę im ratować tego "biednego robaczka". Później byłam zła na niego i jego głupotę i na całą ta sytuację. Teraz za to jestem spokojna i myślę, że odpuszczenie sobie tego wszystkiego będzie najzdrowsze dla mnie. Będę iść do przodu z nadzieją, że ta miłość, która się we mnie nawet jeszcze nie tli, a wciąż pali, z biegiem czasu przygaśnie. Chyba, że on przypełznie i będzie prawdziwym księciem z bajki. Już zrobiłam swoje. Skupię się z powrotem na sobie i oby mi było lżej bez tej cholernej nadziei. Bo chyba już na nią nie ma miejsca...
Nazakręcie dziękuję za Twój wpis ![]()
Hejka ![]()
Jak tam u Ciebie? Coś się zmieniło od ostatniego wpisu? Ja się pogodziłam z moim byłym z tym, że teraz mam troszeczkę inne podejście do wszystkiego. Po taki długim czasie coś we mnie pękło, mam większy dystans i mniejsze zaufanie. Generalnie nie jest to już to samo co kiedyś, ale myślę, że może nawet i lepiej
Żyje i cieszę się swoim życiem, on nie jest już moim centum wszechświata- jest moim partnerem. Długo się wachałam, czy jest to dobra decyzja, ale póki co nie żałuję. Odbyliśmy kilka szczerych rozmów, powiedziałam co mi się nie podobało w jego zachowaniu. Wytłumaczyliśmy sobie wszystko i zobaczymy co będzie dalej. Widzę, po moim partnerze, że stara się teraz bardziej, ale i tak mam w stosunku do niego rezerwę. Nie podchodzę do jego osoby już tak emocjonalnie, nie wiem czy to oznacza, że coś się we mnie wypaliło? czy jest to bardziej dojrzała miłość ? Mimo, tego, że on jest staram się skupić na sobie. Czas pokaże co z tego wszystkiego wyjdzie...
Pozdrawiam ![]()
Hej Takajednaja
Cóż za zwrot akcji u Ciebie ?! Trzymam kciuki za Twoje szczęście.
U mnie w zasadzie nic się nie zmieniło
W niedziele przyjechał mój były po motor, ale chcąc uniknąć nerwów i łez po prostu wyszłam z domu. Okazało się, że maszyna nie odpaliła, więc zapowiedział się na wczoraj. Nie pojawił się ani nie napisał, że go nie będzie, więc nie wiem kiedy się pojawi następnym razem. Mam w sobie złość, żal, tęsknotę, miłość, nienawiść i wiele innych uczuć tak bardzo sprzecznych ze sobą! To wszystko wybiło mnie delikatnie z rytmu, ale postaram się wrócić do pionu.
Chcę być kochana i kochać, a ostatnio całą zabawę psuje mi przeświadczenie, że już nikogo nie znajdę ![]()
378 2013-04-23 18:24:42 Ostatnio edytowany przez takajednaja (2013-04-23 18:42:34)
No, pozmieniało się troszeczkę. Generalnie spotkaliśmy się kilka raz i tak wyszło, że zaczynamy od nowa. Pierwsze spotkanie było bardzo fajne rozmawialiśmy o wszystkim co się u nas działo, kolejne trochę mniej, bo rozmowa o nas. Ogólnie miałam wrażenie, że za dużo nie zrozumiał, no ale na kolejnym już było dobrze. Powiem Ci, że miałam mieszane uczucia co do tego wszystkiego. Kilka dni po ?powrocie? wyglądało na to, że on mnie chce schłodzić a ja jego. Tak, aby druga strona zaczęła się starać. Stwierdziłam, że jak tak mają wyglądać jego starania, to ja podziękuje. Byłam bardzo, bardzo zła i chciałam się z tego wszystkiego wycofać. Jeżeli on po 3 msc chce, abym po kilku spotkaniach zaczęła za nim biegać to się grubo pomylił. Powiedziałam, mu co myślę, o tym wszystkim i teraz jest zdecydowanie lepiej. Fakt jest taki, że na razie spotykamy się na neutralnym gruncie. Ostatnio mnie zapraszał do siebie na grilla z jego rodzinką, ale odmówiłam. Wiem, że to wszystko może wydawać się na swój sposób śmieszne
Ale powiedziałam mu, że wszystko co było chcę odciąć grubą kreską i zacząć od początku, chcę się zakochać na nowo. Zobaczymy co przyniesie czas, mam nadzieję, że będzie dobrze. Prawda też jest taka, że wcześniej kochałam go za bardzo, teraz nie ma we mnie tych uczuć. Tzn. zależy mi na nim, ale nie ma we mnie tej euforii...Skupiam się na sobie, nawet gdyby za jakiś czas okazało się, że nic z tego nie wyszło, nie będę tak cierpieć.
A co do Twojej sytuacji to kurczę, nie ogarniam jego zachowania. Wcale Ci się nie dziwię, że masz w sobie tyle sprzecznych uczuć. Czytając Twoje poprzednie wpisy przyszło mi na myśl, że może kurczę z kimś Cię zdradził i teraz dręczą go wyrzuty, co wykluczałam na samym początku, ale kilka wpisów niżej napisałaś, że sam Ci powiedział, że z nikim się nie przespał.
Co do jego osoby, to list, życzenia od Ciebie najpiękniejszym prezentem, to, że kocha, tęskni itp. Rozczuliło Ciebie na pewno, dodatkowo pojawiła się nadzieja, a on to spieprzył na nowo. Gdyby Ci powiedział, "wypaliło się we mnie wszystko, nie czuję tego co kiedyś" byłoby Tobie łatwiej. W chwilach słabości pamiętaj o swoich bliskich, o tych którzy Ciebie kochają. Wierzę w Ciebie, że dasz radę silna z Ciebie kobietka. A co do mężczyzn, to jestem przekonana, że znajdziesz takiego, który doceni jaki ma skarb. Ja jakiś czas temu też byłam pewna obaw, że nikogo nie znajdę, nikogo nie pokocham. Założyłam fikcyjne konto na sympatii (bez zdjęcia). Tak tylko, żeby popatrzeć kto jest wolny i uświadomiłam sobię, jedno, że szukałabym podobnych do mojego, drugie, że nie potrafiłabym na tamtą chwilę się z nikim związać, przytulać czy całować. Uświadomiłam sobię, że za dużo we mnie było jeszcze emocji i nie byłam gotowa na związek. Takie zamartwianie się na przyszłość jest bez sensu, jeszcze masz na to czas
Pamiętaj o tym, żeby się nigdy nie poddawać
Wrzucam Tobie filmik z Nick Vujicic http://www.youtube.com/watch?v=D2LE6jXNa8U zawsze, gdy go oglądam takiego mega pozytywnego ze szczerym
uśmiechem na twarzy, biorę się w garść. On daje rade mimo tego, że ma zdecydowanie trudniej.
Trzymaj się cieplutko buziaki
Dziękuję Takajednaja za Twoje słowa. Właśnie wczoraj kiedy widziałam się z koleżanką, mówiłam jej jak bardzo jestem wdzięczna za osoby, które mnie kochają, troszczą się o mnie i interesują moim życiem. To dzięki nim jestem w stanie pomyśleć, że jestem sama ale nie samotna! Każde słowa otuchy nie tylko od najbliższych, to dla mnie najcenniejszy skarb. Chomikuję sobie tą całą dobroć niczym zapasy na trudniejsze momenty. Ponoć nadzieja umiera ostatnia. Powoli zaczynam swoją zabijać. Już jej nie chcę, bo takie wieczne czekanie byłoby jak przebijanie głową muru. Kocham, ale muszę to uczucie przeżuć i wypluć. Trudno- 9 lat poszło z dymem.
Ni stąd ni zowąd w piątkową noc dostałam zaproszenie do kina od pana eksa i postanowiłam z niego skorzystać. Było jak na spotkaniu towarzyskim...wczoraj też się umówiliśmy, przyjechał do mnie na kolejny seans filmowy, został nawet na noc, ale do niczego absolutnie nie doszło. Nie rozmawialiśmy na nasz temat, za to na każdy inny tak. Kurczę jak ja widzę jak on na mnie patrzy, prawi mi komplementy, że ładnie wyglądam, sam też się stara mi podobać, to dostaję małpiego rozumu. Wszystko totalnie się wyklucza. Co to ma znaczyć? Jak ja mam w tym wszystkim się odnaleźć?
Ni stąd ni zowąd w piątkową noc dostałam zaproszenie do kina od pana eksa i postanowiłam z niego skorzystać. Było jak na spotkaniu towarzyskim...wczoraj też się umówiliśmy, przyjechał do mnie na kolejny seans filmowy, został nawet na noc, ale do niczego absolutnie nie doszło. Nie rozmawialiśmy na nasz temat, za to na każdy inny tak. Kurczę jak ja widzę jak on na mnie patrzy, prawi mi komplementy, że ładnie wyglądam, sam też się stara mi podobać, to dostaję małpiego rozumu. Wszystko totalnie się wyklucza. Co to ma znaczyć? Jak ja mam w tym wszystkim się odnaleźć?
Toksyczny taniec reaktywacja...
Ni stąd ni zowąd w piątkową noc dostałam zaproszenie do kina od pana eksa i postanowiłam z niego skorzystać. Było jak na spotkaniu towarzyskim...wczoraj też się umówiliśmy, przyjechał do mnie na kolejny seans filmowy, został nawet na noc, ale do niczego absolutnie nie doszło. Nie rozmawialiśmy na nasz temat, za to na każdy inny tak. Kurczę jak ja widzę jak on na mnie patrzy, prawi mi komplementy, że ładnie wyglądam, sam też się stara mi podobać, to dostaję małpiego rozumu. Wszystko totalnie się wyklucza. Co to ma znaczyć? Jak ja mam w tym wszystkim się odnaleźć?
Wygląda na to, że może chcieć to wszystko naprawić
I za jakiś czas będzie dobrze
Na Twoim miejscu podeszłabym do tego wszystkiego z dystansem i nie angażowała sie jakoś szczególnie emocjonalnie. Czas zrobi swoje... Pamiętaj o tym, że Twoje szczęście jest najważniejsze i tym się przede wszystkim kieruj
Teraz on ma czas, żeby się wykazać. Trzymam kciuki i powodzenia życzę ![]()
A ja się dziś zastanawiam czy po prostu nie postawić sprawy jasno?! Albo próbujemy stworzyć coś nowego albo "cześć". Nie chce mi się bawić w podchody, domysły, a tym bardziej nie chce marnować czasu i blokować miejsca na coś innego. Moja przyjaciółka jest na mnie okropnie zła i krzyczy na mnie, że tak nie można...że trzeba się zdecydować...a ja trochę nie wiem co robić, bo przecież chodzi o moje uczucia ![]()
A ja się dziś zastanawiam czy po prostu nie postawić sprawy jasno?! Albo próbujemy stworzyć coś nowego albo "cześć". Nie chce mi się bawić w podchody, domysły, a tym bardziej nie chce marnować czasu i blokować miejsca na coś innego. Moja przyjaciółka jest na mnie okropnie zła i krzyczy na mnie, że tak nie można...że trzeba się zdecydować...a ja trochę nie wiem co robić, bo przecież chodzi o moje uczucia
On, z tego co czytam, albo powie, że nie wie i dalej będziecie to ciągnąć, albo powie nie.
A ja się dziś zastanawiam czy po prostu nie postawić sprawy jasno?! Albo próbujemy stworzyć coś nowego albo "cześć". Nie chce mi się bawić w podchody, domysły, a tym bardziej nie chce marnować czasu i blokować miejsca na coś innego. Moja przyjaciółka jest na mnie okropnie zła i krzyczy na mnie, że tak nie można...że trzeba się zdecydować...a ja trochę nie wiem co robić, bo przecież chodzi o moje uczucia
Postawienie warunków wiaze sie z ich spełnieniem.Inaczej człowiek staje sie mało wiarygodny.
Dla mnie sprawa jest jasna.On Cie adoruje,Ty na to pozwalasz.Kino ,pogaduchy ,sen pod jednym dachem (wiem bez seksu) Jednak to wszystko prowadzi do bycia ze soba i blisko siebie.Kochacie sie ,dla mnie to jest jasne.Warto zrobic analize czy chce tego zwiazku i faktycznie zdecydowac albo w te albo w tę ![]()
Twarda sztuka napisał/a:A ja się dziś zastanawiam czy po prostu nie postawić sprawy jasno?! Albo próbujemy stworzyć coś nowego albo "cześć". Nie chce mi się bawić w podchody, domysły, a tym bardziej nie chce marnować czasu i blokować miejsca na coś innego. Moja przyjaciółka jest na mnie okropnie zła i krzyczy na mnie, że tak nie można...że trzeba się zdecydować...a ja trochę nie wiem co robić, bo przecież chodzi o moje uczucia
On, z tego co czytam, albo powie, że nie wie i dalej będziecie to ciągnąć, albo powie nie.
To jest wielce prawdopodobna wersja. Dokładnie tak może być, dlatego nie wiem kiedy powinnam zacząć o nas rozmowę. Czy poczekać jeszcze chwilę,prowadzić grę pt. taniec godowy, być dalej wesoła, atrakcyjna, intrygująca i po prostu inna czy przyprzeć go do muru i postawić ultimatum?!
Twarda sztuka napisał/a:A ja się dziś zastanawiam czy po prostu nie postawić sprawy jasno?! Albo próbujemy stworzyć coś nowego albo "cześć". Nie chce mi się bawić w podchody, domysły, a tym bardziej nie chce marnować czasu i blokować miejsca na coś innego. Moja przyjaciółka jest na mnie okropnie zła i krzyczy na mnie, że tak nie można...że trzeba się zdecydować...a ja trochę nie wiem co robić, bo przecież chodzi o moje uczucia
Postawienie warunków wiaze sie z ich spełnieniem.Inaczej człowiek staje sie mało wiarygodny.
Dla mnie sprawa jest jasna.On Cie adoruje,Ty na to pozwalasz.Kino ,pogaduchy ,sen pod jednym dachem (wiem bez seksu) Jednak to wszystko prowadzi do bycia ze soba i blisko siebie.Kochacie sie ,dla mnie to jest jasne.Warto zrobic analize czy chce tego zwiazku i faktycznie zdecydowac albo w te albo w tę
Wiesz, to wszystko zależy od Ciebie co TY czujesz. Twoja przyjaciółka chce dla Ciebie jak najlepiej i widzi, że ta cała sytuacja Ciebie męczy, dlatego chce, aby on się jasno określił. Uważam, że facet w fazie gdy nie jest pewnien, gdy nie padły jeszcze słowa JESTEŚMY RAZEM stara się najbardziej. Pytanie czy on chce budować to wszystko od nowa, zakochać się w Tobie szczęśliwej, radosnej, cieszyć się z każdego dnia czy traktuje to jako przyjaźń. Wszystko zależy od Ciebie. Jeżeli spędzając z nim czas cieszysz sie z tego wszystkiego i czujesz się szczęśliwa to jest dobrze. Gorzej, gdy on wraca do siebie a telefon wymownie milczy, a Ty myślisz co oznacza to wszystko? Każdy nowy związek polega na wspólnych wyjściach, rozmowach, podchodach, zaczynacie być znowu blisko siebie. Wszystko rozwija się stopniowo. Potraktuj tą sytuację jako czas, który Ty mu dajesz, aby mógł się wykazać. Ustal sobie termin do kiedy poczekasz. (Nie mów mu nic o tym). Ja na Twoim miejscu nie stawiałabym mu jeszcze ultimatum. Poczekałabym jeszcze max miesiąc czasu. Jeżeli po tym czasie się nie określi to mówi sie trudno. On już zdążył zauważyć, że poradzisz sobie bez niego, teraz czas, żeby się o Ciebie starał. No chyba, że ta niepewność Ciebie strasznie męczy to go o to zapytaj. I pamiętaj o tym, że to nie Ty masz go pytać o to czy do Ciebie wróci, tylko on ma Ci udowodnić, że na Ciebie zasługuje.
malina.m napisał/a:Twarda sztuka napisał/a:A ja się dziś zastanawiam czy po prostu nie postawić sprawy jasno?! Albo próbujemy stworzyć coś nowego albo "cześć". Nie chce mi się bawić w podchody, domysły, a tym bardziej nie chce marnować czasu i blokować miejsca na coś innego. Moja przyjaciółka jest na mnie okropnie zła i krzyczy na mnie, że tak nie można...że trzeba się zdecydować...a ja trochę nie wiem co robić, bo przecież chodzi o moje uczucia
Postawienie warunków wiaze sie z ich spełnieniem.Inaczej człowiek staje sie mało wiarygodny.
Dla mnie sprawa jest jasna.On Cie adoruje,Ty na to pozwalasz.Kino ,pogaduchy ,sen pod jednym dachem (wiem bez seksu) Jednak to wszystko prowadzi do bycia ze soba i blisko siebie.Kochacie sie ,dla mnie to jest jasne.Warto zrobic analize czy chce tego zwiazku i faktycznie zdecydowac albo w te albo w tęWiesz, to wszystko zależy od Ciebie co TY czujesz. Twoja przyjaciółka chce dla Ciebie jak najlepiej i widzi, że ta cała sytuacja Ciebie męczy, dlatego chce, aby on się jasno określił. Uważam, że facet w fazie gdy nie jest pewnien, gdy nie padły jeszcze słowa JESTEŚMY RAZEM stara się najbardziej. Pytanie czy on chce budować to wszystko od nowa, zakochać się w Tobie szczęśliwej, radosnej, cieszyć się z każdego dnia czy traktuje to jako przyjaźń. Wszystko zależy od Ciebie. Jeżeli spędzając z nim czas cieszysz sie z tego wszystkiego i czujesz się szczęśliwa to jest dobrze. Gorzej, gdy on wraca do siebie a telefon wymownie milczy, a Ty myślisz co oznacza to wszystko? Każdy nowy związek polega na wspólnych wyjściach, rozmowach, podchodach, zaczynacie być znowu blisko siebie. Wszystko rozwija się stopniowo. Potraktuj tą sytuację jako czas, który Ty mu dajesz, aby mógł się wykazać. Ustal sobie termin do kiedy poczekasz. (Nie mów mu nic o tym). Ja na Twoim miejscu nie stawiałabym mu jeszcze ultimatum. Poczekałabym jeszcze max miesiąc czasu. Jeżeli po tym czasie się nie określi to mówi sie trudno. On już zdążył zauważyć, że poradzisz sobie bez niego, teraz czas, żeby się o Ciebie starał. No chyba, że ta niepewność Ciebie strasznie męczy to go o to zapytaj. I pamiętaj o tym, że to nie Ty masz go pytać o to czy do Ciebie wróci, tylko on ma Ci udowodnić, że na Ciebie zasługuje.
Jak dla mnie to jest stek bzdur. Jest wielka przepaść między tym jak podziwiam Cię za siłę, którą wykrzesała z siebie będąc sama, a tym co myślę teraz. Dieta, siłownia, praca, uczelnia, wyjścia ze znajomymi - taka byłam dumna z siebie. Myślałam, wow, trzeba naprawdę zająć się po rozstaniu sobą, swoim życiem, rozwojem, jak cudowni być taką silną kobietą samą dla siebie, jak Twarda Sztuka. Ale teraz mi się wydaje po tym co piszesz, że nie robiłaś tego dla siebie, a dla niego "na powrót", albo była to droga, żeby go odzyskać.
On mówi, że nie pasujecie do siebie, nie było bliskości między wami, zostawił Cię, milczy, etc etc. Można mnożyć argumenty za tym, że to już koniec. A Ty nadal tkwisz w tym gównie. Jak czytam wypowiedzi niektórych tutaj osób to ręce mi opadają. Każecie jej czekać. Na co? Na to, żeby marnowała więcej czasu? Twarda Sztuka, przerwij to, bo zobacz od ilu miesięcy analizujesz każdy jego krok na tym forum. On jest w Twoim życiu non stop, mimo, że go nie ma. Zacznij żyć, Kochana!
takajednaja napisał/a:malina.m napisał/a:Postawienie warunków wiaze sie z ich spełnieniem.Inaczej człowiek staje sie mało wiarygodny.
Dla mnie sprawa jest jasna.On Cie adoruje,Ty na to pozwalasz.Kino ,pogaduchy ,sen pod jednym dachem (wiem bez seksu) Jednak to wszystko prowadzi do bycia ze soba i blisko siebie.Kochacie sie ,dla mnie to jest jasne.Warto zrobic analize czy chce tego zwiazku i faktycznie zdecydowac albo w te albo w tęWiesz, to wszystko zależy od Ciebie co TY czujesz. Twoja przyjaciółka chce dla Ciebie jak najlepiej i widzi, że ta cała sytuacja Ciebie męczy, dlatego chce, aby on się jasno określił. Uważam, że facet w fazie gdy nie jest pewnien, gdy nie padły jeszcze słowa JESTEŚMY RAZEM stara się najbardziej. Pytanie czy on chce budować to wszystko od nowa, zakochać się w Tobie szczęśliwej, radosnej, cieszyć się z każdego dnia czy traktuje to jako przyjaźń. Wszystko zależy od Ciebie. Jeżeli spędzając z nim czas cieszysz sie z tego wszystkiego i czujesz się szczęśliwa to jest dobrze. Gorzej, gdy on wraca do siebie a telefon wymownie milczy, a Ty myślisz co oznacza to wszystko? Każdy nowy związek polega na wspólnych wyjściach, rozmowach, podchodach, zaczynacie być znowu blisko siebie. Wszystko rozwija się stopniowo. Potraktuj tą sytuację jako czas, który Ty mu dajesz, aby mógł się wykazać. Ustal sobie termin do kiedy poczekasz. (Nie mów mu nic o tym). Ja na Twoim miejscu nie stawiałabym mu jeszcze ultimatum. Poczekałabym jeszcze max miesiąc czasu. Jeżeli po tym czasie się nie określi to mówi sie trudno. On już zdążył zauważyć, że poradzisz sobie bez niego, teraz czas, żeby się o Ciebie starał. No chyba, że ta niepewność Ciebie strasznie męczy to go o to zapytaj. I pamiętaj o tym, że to nie Ty masz go pytać o to czy do Ciebie wróci, tylko on ma Ci udowodnić, że na Ciebie zasługuje.
Jak dla mnie to jest stek bzdur. Jest wielka przepaść między tym jak podziwiam Cię za siłę, którą wykrzesała z siebie będąc sama, a tym co myślę teraz. Dieta, siłownia, praca, uczelnia, wyjścia ze znajomymi - taka byłam dumna z siebie. Myślałam, wow, trzeba naprawdę zająć się po rozstaniu sobą, swoim życiem, rozwojem, jak cudowni być taką silną kobietą samą dla siebie, jak Twarda Sztuka. Ale teraz mi się wydaje po tym co piszesz, że nie robiłaś tego dla siebie, a dla niego "na powrót", albo była to droga, żeby go odzyskać.
On mówi, że nie pasujecie do siebie, nie było bliskości między wami, zostawił Cię, milczy, etc etc. Można mnożyć argumenty za tym, że to już koniec. A Ty nadal tkwisz w tym gównie. Jak czytam wypowiedzi niektórych tutaj osób to ręce mi opadają. Każecie jej czekać. Na co? Na to, żeby marnowała więcej czasu? Twarda Sztuka, przerwij to, bo zobacz od ilu miesięcy analizujesz każdy jego krok na tym forum. On jest w Twoim życiu non stop, mimo, że go nie ma. Zacznij żyć, Kochana!
Piszesz, że to co napisałam to stek bzdur oraz, że ręce Ci opadają. Nie wiem czy danie maksymalnie miesiąca czasu jest czymś karygodnym. Tak jak mnożysz przykłady na to, że mu nie zależy, tak można mnożyć przykłady, że jednak tak.
To, że Twarda Sztuka wprowadziła zmiany w swoim życiu podważasz, że nie dla siebie a " dla niego na powrót ". Zauważ, że gdyby tak było to ona by paradowała pod jego domem i nawiązywała kontakt, żeby on tylko zobaczył. A nie pisała, że boi się, że straci wszystko to co zdążyła sobie wypracować, przez te 3 msc! Zrobiła to wszystko dla siebie. To nie o to w życiu chodzi, aby komukolwiek cokolwiek udowadniać. Człowiek powinien się skupiać na sobie, swoich marzeniach, pragnieniach, rozwoju. Być może się mylę, ale jak dla mnie on chce to wszystko odbudować małymi kroczkami, a nie wracać do starych schematów. To, że Twarda Sztuka wzięła się za siebie nie oznacza, że nie posiada żadnych uczuć względem exa. Myślę, że mimo tego, że chłopak trochę zagubiony i rozchwiany nie jest na tyle głupi, aby robić jej taką krzywdę. Jeżeli rozmawiali ze sobą przez dwa dni, potem tydzień przerwy (Nie rozwiązali problemu). Miał odebrać motocykl, jej nie było. I próbuje dalej zaprasza do kina, to chyba coś znaczy? Nikt nie każe jej rzucać mu się w ramiona, biegać za nim, błagać o powrót. Jedynie dać trochę czasu, aby on się wykazał. W każdym poście piszę, że ma skupić się na sobie, podejść do tego z dystansem i jeszcze chwilkę poczekać. Podkreślałam kilkakrotnie, że to on ma ją zdobywać. (To nie ona ma czekać na jego decyzję, tylko ona ma ocenić czy takie zachowanie spełni jej oczekiwania). Doskonale zdaje sobię sprawę, że ta sytuacja może strasznie męczyć, więc doradziłam, aby zrobiła to co czuje. Nie wiem czy jest w tym wszystkim coś złego?
Zapewniam, że nic ale to kompletnie nic co robiłam przez czas od rozstania nie było robione dla niego!!!! Każdy mój ruch to był sposób na odzyskanie siebie, swojego szczęścia, spokoju wewnętrznego i równowagi. Przez ten okres, to ja stałam się dla siebie samej najważniejsza i absolutnie nie zamierzam nic zmieniać w tej kwestii. Nie jestem zimną suką, która potrafi przestać kochać najważniejszą (jak do tej pory) osobę w życiu. Przecież byliśmy ze sobą 9 lat i tak już miało być na zawsze. To oczywiste, że nie przestanie istnieć w moim życiu z dnia na dzień. Zanim się zmienią moje uczucia, to potrwa więcej niż 3 miesiące. Rozstanie to był cios, ale jestem wdzięczna losowi za to doświadczenie, bo moje życie zmieniło się i jak na razie twierdzę, że na lepsze!! Jestem z siebie mega dumna, że przez tyle czasu nie odezwałam się do niego. Nie żałuję listu, który napisałam i nie mam zamiaru płakać już więcej nad rozlanym mlekiem. Poznałam swoją wartość i siłę i pomimo tego, że takie zawieszenie, które jest między mną a nim, jest co najmniej uciążliwe, nie zamierzam rezygnować z nowo obranej drogi życia. Zmieniło się i to wiele i nie chcę wracać do poprzedniego wcielenia. Jestem bardziej świadoma siebie. Ta cała sytuacja między nami, to nie jest mój wymysł. Pewnie mogę powiedzieć, że już się od niego odcinam na zawsze, ale przecież każdy wie, że gdy w grę wchodzą takie uczucia jak miłość, to nie ma siły na to! Ja po prostu zajmę miejsce na widowni i postaram się pooglądać spektakl, który on przygotowuje. Jakby co to się przesiądę albo oddam bilet. Mam myśl, że jeśli pojawi się ktoś inny w moim życiu, to z tego skorzystam, bo mam świadomość, że mogłabym czekać w nieskończoność, aż pan eks zdecyduje się określić. Biorę to co daje los.
Wczoraj przyjechał po motor, a dzisiaj w ramach niespodzianki zabiera mnie na wycieczkę nim.