Czemu utrzymuje kontakt...? Jego wersja jest taka, że po tylu latach nie będziemy udawać, że się nie znamy i możemy zostać znajomymi. I dlatego czasami dzwoni. A jak już zadzwoni to potrafimy gadać ze sobą po prostu o wszystkim przez godzinę albo i dłużej.
Jezeli nie chce powrotu a Ty nadal na to liczysz to kontakt z nim robi Ci jakies nadzieje itd w ten sposob rana sie nie zagoi jesli bedziesz ja ciagle ruszac. Jezeli on naprawde nie zamierza wrocic to uwazam ze lepiej bedzie nie odbierac telefonow nie rozmawiac ze soba w ten sposob byc moze uzyskasz dwojaki efekt. 1). bedziesz miala szanse zapomniec powoli stawac na nogi zaczac zyc swoim zyciem 2). moze gdy zobaczy ze odpuscilas nie chcesz nawet kolezenskich kontakotw to wtedy cos do niego dotrze ze przesadzil. Nie wiem musisz wybrac czy chcesz miec byc moze zbedna nadzieje ze wroci bo jednak rozmawiacie nawet jako znajomi czy poprostu zamknac tez rozdzial odciac sie od niego i zaczac zyc wlasnym nowym zyciem.
wiesz co? właśnie, nie odbieraj, nie odpisuj, niech zacznie myśleć, że coś się dzieje i tyle.
Po prostu da mu to do myślenia, bo im większy masz z nim kontakt, tym trudniej bedzie tutaj cokolwiek zdziałać, odpuść to.
Ja chciałabym odpuścić, ale jak on dzwoni to ja po prostu nie umiem nie odebrać telefonu... Nie mam siły. Tak, to prawda cały czas mam nadzieję... I boję się, że jak się odetnę to on zrobi to samo.
Jakos on sie nie boi ze tyle za nim latasz i wkoncu Ci sie znudzi i odpuscisz bo on ciagle to samo wielce niedostepny ale dzwonic i rozmawiac zalic sie itd to ma ochote po znajomosci. No wez przestan. Meczysz siebie na wlasnie zyczenie. Skoro rozmowy prosby i utwierdzanie go w przekonaniu jak to tak bardzo go kochasz nie dalo efektu przez tyle czasu to moze wez sie w garsc i zerwij ten kontakt. Bedzie trudno nie mowie ze nie ale dziewczyno powiedz ilez mozna ? Nie chce zwiazku to niech szuka innej znajomej ktora go o kazdej porze dnia wyslucha. Robi z Toba co chce a Ty na to pozwalasz i meczysz sie sama przez to ze boisz sie nie odebrac telefonu. Nie umiesz nie odbierac tydzien to sporoboj chociaz dzien , dwa na probe zeby zobaczyc jaka bedzie jego reakcja.
Wiem, że masz racje... Ale ja po prostu go kocham i strasznie mi go brakuje dlatego chcę z nim przynajmniej porozmawiać, tak po prostu o wszystkim. Ale nie będę do niego dzwoniła, przynajmniej tyle spróbuję zrobić, nie dzwonić i nie odbierać, tak jak mówisz, przynajmniej dzień czy dwa... Chociaż łatwo nie będzie bo ten telefon strasznie kusi, żeby zadzwonić do niego, ale przynajmniej spróbuję. Trzymaj kciuki za moją cierpliwość.
Nie martw sie bedzie dobrze tylko troche zawziecia
sluchaj ja kiedys tez sobie nie wyobrazalam zeby nie odzywac sie do faceta po zerwaniu pisalam dzwonilam wkoncu widzialam ze to dziala na niego jak plachta na byka i dalam spokoj. odkad ja odpuscilam on zaczal interesowac sie mna. tak to jest juz w zyciu ze im bardziej Tobie zalezy im bardzie to pokazujesz tym jemu mniej. Wiem ze powinno byc inaczej ale tacy sa faceci i takie jest zycie. Dlatego postaraj sie wytrzymac zeby udowodnic samej sobie ze dasz rade
trzymam mocno mocno kciuki za Ciebie ![]()
Dziękuję. Dam znać jak się sytuacja rozwinie.
dobrze bede czekala ![]()
Ja też będę czekała na jego ruch... Ciekawe tylko ile wytrzymam... Oby jak najdłużej!
jak potoczyla sie sytuacja ?? dalas rade wytrzymac i unikac kontaktu ?
Jak się sprawy potoczyły? To koniec. Mówi, że ma inną, ja mu nie wierzę, ale nic nie mogę zrobić, bo przecież na siłę go do miłości nie zmuszę...
Muszę zacząć moje życie od nowa...
dlaczego mu nie wierzysz??
79 2013-04-29 19:36:46 Ostatnio edytowany przez m..zostawiona (2013-04-29 23:49:12)
Bo dobrze go znam.... I wiem np, że gdyby z nią był to nie mówiłby, że jest ,,zajebistą dupą''.... Mi się wydaje, że on chce zrobić mi na złość, pokazać, że szybko znalazł sobie kogoś innego. I dlatego wmawia mi, że z nią jest, ale mnie to już nie interesuje...
Kurczę... m..zostawiona. żal mi Ciebie...
Przeczytałem Twój cały post i przypomniałem sobie jak moja Kobieta o mnie zawsze zabiega. Były różne chwile, dużo się kłóciliśmy, nawet się obraziłem, zerwałem kontakt z nią, bo jej nie szanowałem. Ale jednak Ona ciągle jak Ty pisała do mnie, odzywała się, widziałem, że jej zależy.
Pomyślałem sobie, że to Ona jest niezwykła, kobieta mego życia skoro ciągle walczy, ma nadzieję i na Nowy Rok odezwałem się i powróciliśmy do siebie. I teraz już 5 miesiąc szczęśliwi razem jesteśmy. A wszystko dzięki temu, że Ona jest uparta i walczyła o mnie ciągle:)))
Tobie też życzę, aby Tobie się ułożyło z Twoim chłopakiem.
Pozdrawiam
arnoldzie, nawet nie wiesz jak bardzo Twój post podniósł mnie na duchu... Choć jedna osoba,która wierzy w moc miłości tak jak ja... Tylko żeby każdy facet potrafił to w taki sposób odebrać i sobie przeanalizować... Tak jak autorka wątku w ktróryms miejscu napisała, strach przed tym że jeżeli ja się odetnę to i on to zrobi, jest silniejszy...
Ja już nie mam siły żeby walczyć... Nadal go kocham, ale wiem, że nic nie mogę zrobić... Przecież siłą go nie zmuszę. Wiem, że ja nie jestem mu całkowicie obojętna, wiem że on ciągle coś do mnie czuje, wiem to, chociaż on mówi coś innego, ale ja go znam, widzę jak on się zachowuje... Walczyłam 3 miesiące, powtarzałam, że kocham, że zrozumiałam moje błędy, że się zmienię i się zmieniłam, ale w pojedynkę nie jestem w stanie zbudować szczęśliwego związku, odbudować tego, co najpierw razem budowaliśmy, a później razem zniszczyliśmy...
Arnoldzie, mógłbyś powiedzieć mi jak długo walczyła Twoja dziewczyna? Jak wiele czasu Tobie zajęło zrozumienie, że chcesz z nią być?
Gosh bardzo się cieszę, że mój post podniósł Ciebie na duchu:) mam nadzieję, że Tobie też się ułoży w życiu:)
m..zostawiona, ja Ciebie rozumiem. Nie da się zapomnieć, o tak po prostu. Trzeba walczyć i dobrze robisz, że nie odpuściłaś. Niestety rzeczywistość jest brutalna... Cóż...
Moja dziewczyna walczyła o mnie 3 tygodnie.... Ostatnio mi powiedziała, że nie żałuje, bo jestem dla niej 'niezwykłym mężczyzna'. Oczywiście najważniejsze, że kochamy się i Ona nie jest nieszczęśliwa. To dla mnie bardzo wiele znaczy:)
U Cb też napewno się ułoży. Wierz w to, a napewno tak będzie!:)
Tyle tylko, że ja walczę już trzy miesiące, a on jest zmienny jak chorągiewka na wietrze..... I sam nie wie czego chce... Obecnie jest na etapie ,,możemy być tylko znajomymi'', ale ze znajomą nie rozmawia się w taki sposób w jaki on rozmawia ze mną... Nie wiem już co mam robić....
Zawsze pokazujesz mu, że jesteś obok, przy nim. Może daj jemu odczuć swój dystans, chłód do jego osoby. Niech go zastanowi zmiana twojego zachowania względem niego. Daj mu do myślenia... Może się opamięta...
Może... Ja już nabrałam dystansu do tego wszystkiego, bo jego słowa, zachowanie mnie naprawdę bardzo ranią. Nie mam już siły tego znosić. A teraz on jest na mnie obrażony, nie odzywa się od piątku, ja też nie mam już zamiaru się odzywać.
Nawet jak się odezwie, po prostu powiedz, że nie masz czasu...
To Ty zawsze dla niego jesteś, słuchasz jego problemów, słów jakie do Cb mówi, a On nawet nie ma ochoty słuchać Ciebie? To jest żałosne... Niech poczuje, co to znaczy, że Ty się dystansujesz.
Może w końcu to do niego dotrze...
Tak właśnie mam zamiar zrobić, nawet nie odbierać jego telefonów.... Tyle tylko, że to nie jest takie łatwe. Mogę sobie tak teraz postanowić, ale nie wiem czy będę umiała go olać jak zadzwoni...
Jak zadzwoni, to odbierz telefon i powiedz, że nie masz czasu. Ale odbierz, przecież w głębi serca czekasz na jego głos, aż zadzwoni. I tak parę razy zrób. Może go sumienie ruszy i zrozumie, że powinien się postarać o Ciebie.
Tak, to prawda.... Czekam na jego głos, ale jak słyszę tą jego obojętność, możemy zostać znajomymi, to mi się płakać chce...
Najgorsze jest to, że on nigdy w oczy mi nie powiedział, że już mnie nie kocha, chociaż go o to prosiłam, powiedział, że nie może tego zrobić, bo to nie prawda. I te słowa cały czas dają mi nadzieję, że wreszcie się opamięta i wybaczy mi te kilka wypowiedzianych, wykrzyczanych zdań.... Wiem, że go obraziłam, uraziłam jego dumę, ale czy to jest ważniejsze od tylu wspólnych lat....?
Chcesz go odzyskać ? Zastosuj inną niż dotychczas taktykę. Wzbudź w nim zazdrość. Powiedz że zaczęłaś się z kimś spotykać. Udawaj że zauroczył Cię inny facet. Poznałaś go w pracy, na ulicy, w autobusie, w parku, na portalu randkowym, obojętne gdzie.
To na bank podziała ( jeżeli facet jeszcze coś do Ciebie czuje ) i od razu go otrzeźwi, bo dotrze do niego że żarty się skończyły i NAPRAWDĘ może Cię bezpowrotnie stracić. W Twoim przypadku nie ma już chyba innego sposobu. Nie masz nic do stracenia, taktyka błagania i przepraszania na Twojego faceta nie działa, więc pozostało Ci tylko to, może trochę dziecinne, ale czego się nie robi dla milości.
M..zostawiona, ale nie możesz ciągle go przepraszać za to, co kiedyś zrobiłaś. To już dawno stało się historią i nie potrzebnie się tym zadręczasz przez tyle miesięcy. To ON ma problem, że nie umie Ciebie docenić i to jego wina, że nie układa się Wam tak jak byś chciała. To ON Ciebie ciągle odrzuca, a nie TY, że mu powiedziałaś coś kiedyś. Ty już swoją pokutę odprawiłaś, ON jak widać woli się tak głupio bawić. Ty jesteś czysta, On już ciągle kręci. A Ty się przejmujesz, bo Cb to rani...
Gosh bardzo się cieszę, że mój post podniósł Ciebie na duchu:) mam nadzieję, że Tobie też się ułoży w życiu:)
Bardzo bym tego chciała... A nawet nie wiem czy jestem na dobrej drodze.. Generalnie jest że facet przechodzi kryzys i nie wie czy chce ze mną być. Troche dziwnych rzeczy ostatnio powychodziło.. No ale jest dla mnie miły.. Nie wiem kompletnie jak sie zachowywać..
Goshh napewno wszystko się ułoży:)
Piszesz, że jakieś rzeczy powychodziły z twoim facetem. Jeśli tak, to powinnaś z nim porozmawiać i powiedzieć mu to wszystko, co masz mu do zarzucenia. Niech się wypowie na te wszystkie tematy.
arnoldzie, e-mail...
Dziękuję Goshh:) mam nadzieję, że się jakoś ułoży Tobie:)
Minęło 4 miesiące, a ja znowu mam doła i okropnie tęsknie....
Dawno tu nie zaglądałam, ale muszę coś powiedzieć, żeby dodać otuchy innym. Widzieliśmy się dzisiaj, wielmożny pan raczył wreszcie oddać mi moje rzeczy.... I powiem Wam, że bardzo bałam się tego spotkania, że emocje znowu wezmą górę, ale gdy go zobaczyłam doszłam do wniosku, że.... już go nie kocham, nie czuje tego, co kiedyś, wyleczyłam się z tego związku.... I czuję teraz ogromną ulgę. :-)
Też tak czasem sobie myślę, eee już go nie kocham, a potem po paru dniach wraca ta miłość do niego ;( Życzę ci z całego serca, żebyś faktycznie nic do niego czuła, ale jeśli kogoś się mocno kochało to tak łatwo nie jest w stanie człowiek zapomnieć ;/
Dawno tu nie zaglądałam, ale muszę coś powiedzieć, żeby dodać otuchy innym. Widzieliśmy się dzisiaj, wielmożny pan raczył wreszcie oddać mi moje rzeczy.... I powiem Wam, że bardzo bałam się tego spotkania, że emocje znowu wezmą górę, ale gdy go zobaczyłam doszłam do wniosku, że.... już go nie kocham, nie czuje tego, co kiedyś, wyleczyłam się z tego związku.... I czuję teraz ogromną ulgę. :-)
U mnie mija pół roku prawie, ale zwrotu rzeczy się wciąż nie doczekałem... chociaż prosiłem. Tym łatwiejsze to jest, że wystarczy zrobić paczkę i wysłać... więc nie rozumiem, z czym ona ma problem?
Witajcie
Ja mam podobny problem... Byłam z facetem 2 lata.Przez ten czas On się starał a ja... Mi cały czas coś nie pasowało... Nie potrafiłam mu powiedzieć że go kocham, nie potrafiłam się cieszyć ze go widzę, wydawało mi się że wszystko co robi to robi mi na złóść... Tak nie było z jego strony... Zaczął się oddalać a ja zaczłam Go wtedy kochać... Jak to kobieta jak coś traci to dopiero zaczyna to doceniać... Teraz powtarza mi że już nie potrafi mi zaufać, że wie że mi się za chwile odwidzi i on znowu bedzie cierpieć. Próbowałam już wszstkiego... Prosiłam błagałam... Chciałam udowodnić ze naprawde sie zmnieniłam, ale nie mam jak... Nie cchhe mieć ze mną zadnego kontaktu... Wiem że mnie kocha jeszcze ale się boi ze go znowu zranię... Co ja mogę zrobić?