u mnie tak sobie, zarejestrowałam się jako bezrobotna dziś i nie wiem co dalej... pozdrawiam
Podobne tematy
u mnie tak sobie, zarejestrowałam się jako bezrobotna dziś i nie wiem co dalej... pozdrawiam
Witaj Tegan:)
Co dalej... też nie wiem ![]()
Ale coś już robisz, to też dobrze:)
Dobrego masz narzeczonego:) najważniejsze, że Cię wspiera.
Tym, że nie wiesz co chcesz robić w życiu, za bardzo się nie przejmuj.
Po skończeniu studiów (zwłaszcza jeśli nie do końca kierunek Ci odpowiadał) często pojawiają się rozterki, czy dobrze wybrałam? może pomyliłam się z tym kierunkiem? Poza tym pewien etap życia się skończył i pojawia się tęsknota za tym co było.
W Twoim wieku to całkowicie normalne, że nie wiesz do końca co chcesz robić w życiu. Kochana, ja mam 32 lata i dalej do końca nie jestem pewna ![]()
Możesz teraz czas, kiedy jesteś bezrobotna, poświęcić na podróże, szperanie po internecie albo też podnoszenie kwalifikacji, bądź totalną zmianę kwalifikacji.
Czytałam tu fajny wątek odnośnie tego, jak znaleźć to co chce się robić (czy coś podobnego).
Poszukam Ci i podeślę:)
u mnie tak sobie, zarejestrowałam się jako bezrobotna dziś i nie wiem co dalej... pozdrawiam
Przynajmniej coś zrobiłaś, to już dużo ![]()
A mogę wiedzieć jaki kierunek skończyłaś?
Ja też do końca nie wiem co chcę robić..
Jak humory?
U mnie kiepsko.. wyszłam pierwszy raz ze znajomymi od czasu rozstania i mi teraz gorzejjak za nim nie tęskniłam to teraz zaczęłam przypominać sobie wyjścia z nim.. i w ogóle wszystko.
Wracałam do domu i myślałam o tym wszystkim.. jemu już kiedyś nie zależało.. tylko po co te zaręczyny?
Pytanie do facetów - czy zdecydowalibyście się oświadczyć tak po prostu.. ? ;/
Hej akacjaa:)
I będziesz sobie przypominać, niestety...
Odnośnie Twojego pytania (wiem, że było skierowane do facetów, ale też mogę odpowiedzieć, bo...) mój były (totalny poteflon), z którym byłam ok 10lat, oświadczył mi się, żebym dała mu spokój
(miesiąc później się rozstaliśmy z wielkim hukiem, więc to były "skuteczne" oświadczyny
)
Głowa do góry akacjaa ! jutro też jest dzień (i to sobota:) )
Pozdrawiam
akacja napisał/a:szczerze to nie wiem.. powinnam czuc sie ogolnie z dnia na dzien lepiej, a u mnie jest gorzej, siedze rozmyslam analizuje, a jeszcze przed chwila zaczelam ogladac zdjecia
ehTo normalne, tęsknisz. Poza tym czujesz się skrzywdzona. Zostawił Cię bez słowa wyjaśnienia... hmm niezbyt dobrze to o nim świadczy.
Witajcie , jestem na forum nowa ale problemy tutaj omawiane nie są mi obce. Znalazłam się w bardzo podobnej sytuacji.
Minęło 5 miesięcy a ja nadal tkwię w swoich marzeniach i co gorsza wspomnieniach. Oglądanie zdjęć to nie jest dobry pomysł, tym bardziej , że wywołują one lawinę wspomnień i wywołują tęsknotę. Od kilku miesięcy mam postanowienie żeby się za siebie wziąć, poskładać i brnąć dalej. Ale w praktyce okazuje się to o wiele trudniejsze. Czasami mam chwilę słabości i zachwiania wtedy najchętniej bym komuś opowiedziała co czuję, ale znajomym chyba nie chce się słuchać o moich problemach więc nie zadręczam nikogo tylko kryje to w sobie, może dlatego znalazłam to forum
akacjaa napisał/a:Jak humory?
U mnie kiepsko.. wyszłam pierwszy raz ze znajomymi od czasu rozstania i mi teraz gorzejjak za nim nie tęskniłam to teraz zaczęłam przypominać sobie wyjścia z nim.. i w ogóle wszystko.
Wracałam do domu i myślałam o tym wszystkim.. jemu już kiedyś nie zależało.. tylko po co te zaręczyny?
Pytanie do facetów - czy zdecydowalibyście się oświadczyć tak po prostu.. ? ;/
Hej akacjaa:)
I będziesz sobie przypominać, niestety...
Odnośnie Twojego pytania (wiem, że było skierowane do facetów, ale też mogę odpowiedzieć, bo...) mój były (totalny poteflon), z którym byłam ok 10lat, oświadczył mi się, żebym dała mu spokój
(miesiąc później się rozstaliśmy z wielkim hukiem, więc to były "skuteczne" oświadczyny
)
Głowa do góry akacjaa ! jutro też jest dzień (i to sobota:) )
Pozdrawiam
Żeby dał spokój.. hm, ale ja nigdy nie naciskałam na zaręczyny, a i po i tak trzymałam się wersji, że ślubu to ja nie chcę jakiegoś wielkiego wow.. bardziej nawet po tych zaręczynach to on wszystkim mówił, chwalił się, pokazywał pierścionek.. niedawno rozmawiałam z jego babcią i mówiła, że jak kupił ten pierścionek to pojechał do niej pokazywał go pytał czy ładny, czy mi się spodoba i był taki szczęśliwy i tak mówią wszyscy.. tym bardziej tego nie rozumiem. Ale sama mówiłam, że analizować nie można.. po prostu to.. dziwne.
Azylis21 hej witaj
Nam możesz opowiedzieć wszystko.. wygadanie się na forum bardzo pomaga ![]()
Witak akacjaa , ja po prostu dużej nie mogę tego tłumić w sobie i udawać , że nic się nie stało.
Swoją historię opisałam w wątku : Żałosna i naiwna miłość a tak bardzo boli. Proszę pomóżcie
Mam nadzieję, że przynajmniej tutaj będę mogła znaleźć wsparcie i zrozumienie.
Żeby dał spokój.. hm, ale ja nigdy nie naciskałam na zaręczyny, a i po i tak trzymałam się wersji, że ślubu to ja nie chcę jakiegoś wielkiego wow.. bardziej nawet po tych zaręczynach to on wszystkim mówił, chwalił się, pokazywał pierścionek.. niedawno rozmawiałam z jego babcią i mówiła, że jak kupił ten pierścionek to pojechał do niej pokazywał go pytał czy ładny, czy mi się spodoba i był taki szczęśliwy i tak mówią wszyscy.. tym bardziej tego nie rozumiem. Ale sama mówiłam, że analizować nie można.. po prostu to.. dziwne.
Faktycznie dziwne... Dlatego się dręczysz. Nie rozumiem facetów i chyba nie zrozumiem, ich motywów działania. Kobieta jak mówi KOCHAM, to nie tylko mówi, ale myśli i czuje, że KOCHA!! A facet? Jedno mówi, drugie myśli, trzecie robi... A mówią, że to kobiety są nieprzewidywalne:(
Azylis21 witaj ![]()
5 miesięcy to długo... a znajomi faktycznie, po pewnym czasie nie chcą już słuchać ![]()
Wyrzuć to z siebie, chętnie to "przyjmiemy" ![]()
akacjaa napisał/a:Żeby dał spokój.. hm, ale ja nigdy nie naciskałam na zaręczyny, a i po i tak trzymałam się wersji, że ślubu to ja nie chcę jakiegoś wielkiego wow.. bardziej nawet po tych zaręczynach to on wszystkim mówił, chwalił się, pokazywał pierścionek.. niedawno rozmawiałam z jego babcią i mówiła, że jak kupił ten pierścionek to pojechał do niej pokazywał go pytał czy ładny, czy mi się spodoba i był taki szczęśliwy i tak mówią wszyscy.. tym bardziej tego nie rozumiem. Ale sama mówiłam, że analizować nie można.. po prostu to.. dziwne.
Faktycznie dziwne... Dlatego się dręczysz. Nie rozumiem facetów i chyba nie zrozumiem, ich motywów działania. Kobieta jak mówi KOCHAM, to nie tylko mówi, ale myśli i czuje, że KOCHA!! A facet? Jedno mówi, drugie myśli, trzecie robi... A mówią, że to kobiety są nieprzewidywalne:(
Azylis21 witaj
5 miesięcy to długo... a znajomi faktycznie, po pewnym czasie nie chcą już słuchać
Wyrzuć to z siebie, chętnie to "przyjmiemy"
Kochana ja też ich nie zrozumiem, a czym więcej czytam wątków tym bardziej widzę, że to jednak faceci robią tak jak mówisz.. jedno mówią, drugie potem pokazują.. szkoda gadać. Faceci są tchórzami..
Kochana ja też ich nie zrozumiem, a czym więcej czytam wątków tym bardziej widzę, że to jednak faceci robią tak jak mówisz.. jedno mówią, drugie potem pokazują.. szkoda gadać. Faceci są tchórzami..
Nie wszyscy. Trafiają się tu "perełki" (z tego co już zdążyłam wyczytać).
Tylko wirtualnie to zawsze inaczej wszystko się przedstawia. Bardziej delikatnie, stonowanie...
A real to real (chociaż wolę "L*DL"
)
Jakie macie plany na weekend?
akacjaa skąd jesteś?
akacjaa napisał/a:Kochana ja też ich nie zrozumiem, a czym więcej czytam wątków tym bardziej widzę, że to jednak faceci robią tak jak mówisz.. jedno mówią, drugie potem pokazują.. szkoda gadać. Faceci są tchórzami..
Nie wszyscy. Trafiają się tu "perełki" (z tego co już zdążyłam wyczytać).
Tylko wirtualnie to zawsze inaczej wszystko się przedstawia. Bardziej delikatnie, stonowanie...A real to real (chociaż wolę "L*DL"
)
Jakie macie plany na weekend?
akacjaa skąd jesteś?
Tu może i trafiają ale w realu jakoś ich nie widzę.. eh zaczyna mnie to wszystko od nowa dołować.
Ja jestem z Łodzi..
Tu może i trafiają ale w realu jakoś ich nie widzę.. eh zaczyna mnie to wszystko od nowa dołować.
Ja jestem z Łodzi..
Szkoda, że trochę daleko. Ja jestem z okolic Legnicy.
Doskonale Cię rozumiem. Ja mam nieraz taką sinusoidę nastrojów, że obliczyć coś do niej i Einstein chyba by nie dał rady ![]()
Najgorsze jest to, że jak się "człowieki" rozstają, to wszędzie widać szczęśliwe pary. i od razu myśli : ja już nikogo nie znajdę, zawsze będę sama...
Eh.. sama się teraz zdołowałam...
akacjaa napisał/a:Tu może i trafiają ale w realu jakoś ich nie widzę.. eh zaczyna mnie to wszystko od nowa dołować.
Ja jestem z Łodzi..
Szkoda, że trochę daleko. Ja jestem z okolic Legnicy.
Doskonale Cię rozumiem. Ja mam nieraz taką sinusoidę nastrojów, że obliczyć coś do niej i Einstein chyba by nie dał rady
Najgorsze jest to, że jak się "człowieki" rozstają, to wszędzie widać szczęśliwe pary. i od razu myśli : ja już nikogo nie znajdę, zawsze będę sama...Eh.. sama się teraz zdołowałam...
Faktycznie kawałek jest.. szkoda!
Też mam takie myśli, nawet jestem tego pewna, a co najgorsze ja nawet siebie nie widzę w żadnym związku, znowu z kimś wszystko od nowa.. poznawanie się itp, nie nie.. to chyba nie dla mnie.
Wolałabym się skupić na sobie. Musze w końcu ogarnąć swoje życie, bo tkwię w niczym od kilku lat.
Wiecie co mnie najbardziej denerwuje? To że i tak ciągle mam w głowie, że chciałabym żeby się chociaż odezwał od tak, wyjaśnił. W głowię mi się nie mieści to nadal. I w życiu bym się tego po nim nie spodziewała. eh.. w użalaniu się nad sobą jestem mistrzem
Czytałam tu fajny wątek odnośnie tego, jak znaleźć to co chce się robić (czy coś podobnego).
Poszukam Ci i podeślę:)
Tegan nie mogę tego wątku znaleźć
nie wiem, gdzie ja to czytałam, tyle tu tego, chłonę to jak gąbka ![]()
akacjaa też mam go ciagle w głowie. Łapię się nawet na tym, że jak chcę coś do np. kolegi z pracy powiedzieć, to jego imię mi od razu w głowie dźwięczy. A na dźwięk sms zawsze serduszko cicho piknie, że a nuż to on...
Chciałabym już zapomnieć.
kurcze ile my kobietki sie w życiu nacierpimy ![]()
ja już nie jestem z moim 2 m-ce.są dni że w ogóle o nim nie myśle, a są że ide pod prysznic i ryczę jak dziecko (pod prysznicem mi sie najlpeiej płacze nie wiem czemu
)
też powiedziałam sobie że ogarnę swoje życie, możne przeprowadzę się do innego miasta, znajdę pracę i zacznę wszystko od nowa, ale nie udaje mi się...
wczoraj pomyślałam,że zapiszę się na fitness, odreaguje może trochę jak się poruszam, oby mi się chciało! Skończę pracę i pójdę się chyba w końcu gdzieś zapisać, może wyładować emocje.
najgorsze sa te zasrane wspomnienia ! ciągle siedzą w głowie miłe, piekne dni do których chciałoby się wrócić, ale przecież się nie da, więc chyba jednak czas nie patrzeć za siebie tylko iść do przodu !
kurcze ile my kobietki sie w życiu nacierpimy
ja już nie jestem z moim 2 m-ce.są dni że w ogóle o nim nie myśle, a są że ide pod prysznic i ryczę jak dziecko (pod prysznicem mi sie najlpeiej płacze nie wiem czemu
)
też powiedziałam sobie że ogarnę swoje życie, możne przeprowadzę się do innego miasta, znajdę pracę i zacznę wszystko od nowa, ale nie udaje mi się...
wczoraj pomyślałam,że zapiszę się na fitness, odreaguje może trochę jak się poruszam, oby mi się chciało! Skończę pracę i pójdę się chyba w końcu gdzieś zapisać, może wyładować emocje.
najgorsze sa te zasrane wspomnienia ! ciągle siedzą w głowie miłe, piekne dni do których chciałoby się wrócić, ale przecież się nie da, więc chyba jednak czas nie patrzeć za siebie tylko iść do przodu !
Prawda jest taka , że my cierpimy a oni się z nas śmieją, tak mi kiedyś ktoś powiedział. Takaja87 zastanawiam się żeby czas wypełnić do minimum i nie myśleć o głupotach. Tylko łatwiej powiedzieć niż zrobić. Ja zastanawiam się nad zumbą albo aerobikiem
Jestem studentką i mam dużo zajęć ale mimo to myślę. Szkoda, że nie można wyłączyć pewnych wspomnień w naszym umyśle, albo po prostu zresetować ![]()
Ayzlis21 ja jade po pracy zapisać sie na aerobik, muszę też ruszyć tyłek i coś w końcu ze sobą zrobić.
Może właśnie skupienie się na sobie jest najlepsze w tym momencie.
ale i tak czasami czytając tu różne historie dochodzę do wniosku że nie jest ze mną aż tak źle. Nie mamy dzieci czy wspolnego majątku, więc tak naprawde łącza nas tylko wspomnienia, albo aż, ale przynajniej nie musimy sie widywać.
no cóż co nas nie zabije to nas wzmocni, więc kochane kobitki bierzemy się za siebie
ja zaczynam od fitnessu czy siłki ogólnie, zobaczymy czy mi to wyjdzie ![]()
no cóż co nas nie zabije to nas wzmocni, więc kochane kobitki bierzemy się za siebie
ja zaczynam od fitnessu czy siłki ogólnie, zobaczymy czy mi to wyjdzie
Kurcze, i tak trzymać!! ![]()
Z chęcią też bym poszła, bo ile można w domu siedzieć. Ale nie mam jak, mam małe dzieci i siłą rzeczy mocno jestem ograniczona z "rozrywkami".
Ale jadę z córcią w wekend na łyżwach pojeździć ![]()
A powiem wam, im więcej siedzę i czytam forum, tym więcej rozmyślam, a im więcej rozmyślam, tym więcej tęsknię, a im więcej tęsknię, tym więcej siedzę i czytam:)
I bądź tu mądry:)
Nic co ludzkie , z nami kobietami dokładnie tak jest, im więcej tęsknimy tym bardziej zagłębiamy się w problemy innych by przekonać się, że nie jesteśmy same. Wiele osób mi tłumaczy ciesz się , że jesteś młoda, zdrowa, tego kwiatu jest pół światu. Chciałabym mieć takie podejście by po mnie spływało, ale nie potrafię, za bardzo przywiązuję się do ludzi. Dzielę zarówno troski jak i zmartwienia. Tak samo teraz, ucieszyłam się , że znalazłam to forum bo przynajmniej wiem że nie jestem sama ( tak to jest podejście egoistyczne wiem) , ale z drugiej strony chciałam poznać kogoś historię by móc być też trochę takim małym wsparciem , wczuć się w czyjeś położenie.
Wyjście z córeczką na łyżwy jest cudownym pomysłem, masz osobę którą kochasz i sama przez nią jesteś kochana . To jest właśnie pięknie.
A co do zajęć to widzę, że mam lepszy plan zajęć na drugi semestr i zapisuję się na Zumbe
Żeby coś zmienić trzeba zacząć od siebie ![]()
Tak samo teraz, ucieszyłam się , że znalazłam to forum bo przynajmniej wiem że nie jestem sama ( tak to jest podejście egoistyczne wiem) , ale z drugiej strony chciałam poznać kogoś historię by móc być też trochę takim małym wsparciem , wczuć się w czyjeś położenie.
Wyjście z córeczką na łyżwy jest cudownym pomysłem, masz osobę którą kochasz i sama przez nią jesteś kochana . To jest właśnie pięknie.
A co do zajęć to widzę, że mam lepszy plan zajęć na drugi semestr i zapisuję się na Zumbe
![]()
Żeby coś zmienić trzeba zacząć od siebie
Dzięki ![]()
Mam jeszcze synka, ale jest za mały żeby chodzić na łyżwy ![]()
Azylis21 napisz jak Ci poszło z tą Zumbą, strasznie jestem ciekawa ![]()
Tegan napisał/a:u mnie tak sobie, zarejestrowałam się jako bezrobotna dziś i nie wiem co dalej... pozdrawiam
Witaj Tegan:)
Co dalej... też nie wiem
Ale coś już robisz, to też dobrze:)
Dobrego masz narzeczonego:) najważniejsze, że Cię wspiera.
Tym, że nie wiesz co chcesz robić w życiu, za bardzo się nie przejmuj.
Po skończeniu studiów (zwłaszcza jeśli nie do końca kierunek Ci odpowiadał) często pojawiają się rozterki, czy dobrze wybrałam? może pomyliłam się z tym kierunkiem? Poza tym pewien etap życia się skończył i pojawia się tęsknota za tym co było.W Twoim wieku to całkowicie normalne, że nie wiesz do końca co chcesz robić w życiu. Kochana, ja mam 32 lata i dalej do końca nie jestem pewna
Możesz teraz czas, kiedy jesteś bezrobotna, poświęcić na podróże, szperanie po internecie albo też podnoszenie kwalifikacji, bądź totalną zmianę kwalifikacji.
Czytałam tu fajny wątek odnośnie tego, jak znaleźć to co chce się robić (czy coś podobnego).
Poszukam Ci i podeślę:)
hej dzieki Ci za to co napisałaś, podejrzewam że po 30 też będę miała podobne rozterki:D
jakoś tak akceptuje siebie teraz nie wiem, może coś idzie ku lepszemu, wolny czas wykorzystuje na czytanie, polecam książki o pewności siebie - jak ją budować.
Mam 2 rozmowy kwalifikacyjne w następnym tygodniu, zobaczymy
Zasiłek jednak dostałam jakby co, równo na styk zgadza mi się wymagana ilość składek i czasu pracy ![]()
akacja skonczylam ochrone środowiska (mgr inż.) mam tez uprawnienia pedagogiczne oraz studia podyplomowe BHP
akacjaa napisał/a:Tu może i trafiają ale w realu jakoś ich nie widzę.. eh zaczyna mnie to wszystko od nowa dołować.
Ja jestem z Łodzi..
Szkoda, że trochę daleko. Ja jestem z okolic Legnicy.
Doskonale Cię rozumiem. Ja mam nieraz taką sinusoidę nastrojów, że obliczyć coś do niej i Einstein chyba by nie dał rady
Najgorsze jest to, że jak się "człowieki" rozstają, to wszędzie widać szczęśliwe pary. i od razu myśli : ja już nikogo nie znajdę, zawsze będę sama...Eh.. sama się teraz zdołowałam...
a ja Wrocek ![]()
88 2013-02-08 18:40:54 Ostatnio edytowany przez akacjaa (2013-02-08 18:41:27)
Nic co ludzkie... napisał/a:Tegan napisał/a:u mnie tak sobie, zarejestrowałam się jako bezrobotna dziś i nie wiem co dalej... pozdrawiam
Witaj Tegan:)
Co dalej... też nie wiem
Ale coś już robisz, to też dobrze:)
Dobrego masz narzeczonego:) najważniejsze, że Cię wspiera.
Tym, że nie wiesz co chcesz robić w życiu, za bardzo się nie przejmuj.
Po skończeniu studiów (zwłaszcza jeśli nie do końca kierunek Ci odpowiadał) często pojawiają się rozterki, czy dobrze wybrałam? może pomyliłam się z tym kierunkiem? Poza tym pewien etap życia się skończył i pojawia się tęsknota za tym co było.W Twoim wieku to całkowicie normalne, że nie wiesz do końca co chcesz robić w życiu. Kochana, ja mam 32 lata i dalej do końca nie jestem pewna
Możesz teraz czas, kiedy jesteś bezrobotna, poświęcić na podróże, szperanie po internecie albo też podnoszenie kwalifikacji, bądź totalną zmianę kwalifikacji.
Czytałam tu fajny wątek odnośnie tego, jak znaleźć to co chce się robić (czy coś podobnego).
Poszukam Ci i podeślę:)hej dzieki Ci za to co napisałaś, podejrzewam że po 30 też będę miała podobne rozterki:D
jakoś tak akceptuje siebie teraz nie wiem, może coś idzie ku lepszemu, wolny czas wykorzystuje na czytanie, polecam książki o pewności siebie - jak ją budować.
Mam 2 rozmowy kwalifikacyjne w następnym tygodniu, zobaczymyZasiłek jednak dostałam jakby co, równo na styk zgadza mi się wymagana ilość składek i czasu pracy
akacja skonczylam ochrone środowiska (mgr inż.) mam tez uprawnienia pedagogiczne oraz studia podyplomowe BHP
No i super. Dwie rozmowy to już dużo
no i masz zasiłek.
Na pewno znajdziesz coś super:)
Do mnie ktoś dzwonił, ale nie słyszałam, jakiś obcy numer, oczywiście moje myśli skierowały sie od razu w jednym kierunki - TO ON, to na pewno on, przecież zmienił numer no i chcę pogadać.. eh jaka ja jestem głupia, po co ja o tym myślę.
A to na pewno ktoś w sprawie pracy bo wczoraj wysyłałam CV..
Wiecie ostatnio się tak bardzo zaniedbałam, że aż wstyd.
Sama powinnam zacząć chodzić na fitnes i w ogóle coś zrobić ze sobą.
Mam taki obraz w głowie - tego co bym chciała osiągnąć, co zrobić ze swoim życiem, z sobą, nawet jak bym chciała wyglądać (jak to kobieta
)
ale od razu mam myśli, że to i tak się może nie udać, albo że wszystkiego i tak się nie da zrobić bo zacznę, a znowu stanie się coś innego.. i tak w kółko.
Wrocław - zazdroszczę! Chciałabym tam pojechać
nawet mam tam koleżankę..
Tegan napisał/a:Nic co ludzkie... napisał/a:Witaj Tegan:)
Co dalej... też nie wiem
Ale coś już robisz, to też dobrze:)
Dobrego masz narzeczonego:) najważniejsze, że Cię wspiera.
Tym, że nie wiesz co chcesz robić w życiu, za bardzo się nie przejmuj.
Po skończeniu studiów (zwłaszcza jeśli nie do końca kierunek Ci odpowiadał) często pojawiają się rozterki, czy dobrze wybrałam? może pomyliłam się z tym kierunkiem? Poza tym pewien etap życia się skończył i pojawia się tęsknota za tym co było.W Twoim wieku to całkowicie normalne, że nie wiesz do końca co chcesz robić w życiu. Kochana, ja mam 32 lata i dalej do końca nie jestem pewna
Możesz teraz czas, kiedy jesteś bezrobotna, poświęcić na podróże, szperanie po internecie albo też podnoszenie kwalifikacji, bądź totalną zmianę kwalifikacji.
Czytałam tu fajny wątek odnośnie tego, jak znaleźć to co chce się robić (czy coś podobnego).
Poszukam Ci i podeślę:)hej dzieki Ci za to co napisałaś, podejrzewam że po 30 też będę miała podobne rozterki:D
jakoś tak akceptuje siebie teraz nie wiem, może coś idzie ku lepszemu, wolny czas wykorzystuje na czytanie, polecam książki o pewności siebie - jak ją budować.
Mam 2 rozmowy kwalifikacyjne w następnym tygodniu, zobaczymyZasiłek jednak dostałam jakby co, równo na styk zgadza mi się wymagana ilość składek i czasu pracy
akacja skonczylam ochrone środowiska (mgr inż.) mam tez uprawnienia pedagogiczne oraz studia podyplomowe BHP
No i super. Dwie rozmowy to już dużo
no i masz zasiłek.
Na pewno znajdziesz coś super:)
Do mnie ktoś dzwonił, ale nie słyszałam, jakiś obcy numer, oczywiście moje myśli skierowały sie od razu w jednym kierunki - TO ON, to na pewno on, przecież zmienił numer no i chcę pogadać.. eh jaka ja jestem głupia, po co ja o tym myślę.
A to na pewno ktoś w sprawie pracy bo wczoraj wysyłałam CV..Wiecie ostatnio się tak bardzo zaniedbałam, że aż wstyd.
Sama powinnam zacząć chodzić na fitnes i w ogóle coś zrobić ze sobą.
Mam taki obraz w głowie - tego co bym chciała osiągnąć, co zrobić ze swoim życiem, z sobą, nawet jak bym chciała wyglądać (jak to kobieta
)
ale od razu mam myśli, że to i tak się może nie udać, albo że wszystkiego i tak się nie da zrobić bo zacznę, a znowu stanie się coś innego.. i tak w kółko.Wrocław - zazdroszczę! Chciałabym tam pojechać
nawet mam tam koleżankę..
Witam witam Drogie Panie ![]()
Tegan gratuluję! Coś się jednak ruszyło! Tak trzymać:)
Kiedy masz te rozmowy? Będę mocno mocno kciuki trzymać ![]()
A ja mam do Wrocławia 70km
czyli wcale nie tak daleko
akacjaa doskonale Cię rozumiem, ta głupia nadzieja, że jednak się odezwie...
Ale popatrzcie tak obiektywnie, na pewno nie jeden wątek tu czytałyście, zobaczcie jak wiele jest dziewczyn (a i facetów nie brakuje), którym nagle kończy się związek, tęsknią jak głupie,nie potrafią pojąć co się nagle stało, że się przestał odzywać...
Nie wiem, czy np dla mnie, jest to pocieszające, chociaż w pewnym sensie tak... Bo przecież myślałam, że spotkało mnie wyjątkowe uczucie, a to szmira jakaś była, no tombak normalnie.
Może musiałysmy trafić na "takich", żeby TEGO JEDYNEGO już kochać WŁAŚCIWIE??
Bo z każdym związkiem jakaś nauka (oczywiście dla opornych nie),ale czytając wątki ludzi,którzy np. rozstali się po latach, ale się pozbierali i teraz żyją o niebo lepiej, no inny wniosek niż ten nie chce się nasunąć.
Co myślicie?
akacjaa napisał/a:Tegan napisał/a:hej dzieki Ci za to co napisałaś, podejrzewam że po 30 też będę miała podobne rozterki:D
jakoś tak akceptuje siebie teraz nie wiem, może coś idzie ku lepszemu, wolny czas wykorzystuje na czytanie, polecam książki o pewności siebie - jak ją budować.
Mam 2 rozmowy kwalifikacyjne w następnym tygodniu, zobaczymyZasiłek jednak dostałam jakby co, równo na styk zgadza mi się wymagana ilość składek i czasu pracy
akacja skonczylam ochrone środowiska (mgr inż.) mam tez uprawnienia pedagogiczne oraz studia podyplomowe BHP
No i super. Dwie rozmowy to już dużo
no i masz zasiłek.
Na pewno znajdziesz coś super:)
Do mnie ktoś dzwonił, ale nie słyszałam, jakiś obcy numer, oczywiście moje myśli skierowały sie od razu w jednym kierunki - TO ON, to na pewno on, przecież zmienił numer no i chcę pogadać.. eh jaka ja jestem głupia, po co ja o tym myślę.
A to na pewno ktoś w sprawie pracy bo wczoraj wysyłałam CV..Wiecie ostatnio się tak bardzo zaniedbałam, że aż wstyd.
Sama powinnam zacząć chodzić na fitnes i w ogóle coś zrobić ze sobą.
Mam taki obraz w głowie - tego co bym chciała osiągnąć, co zrobić ze swoim życiem, z sobą, nawet jak bym chciała wyglądać (jak to kobieta
)
ale od razu mam myśli, że to i tak się może nie udać, albo że wszystkiego i tak się nie da zrobić bo zacznę, a znowu stanie się coś innego.. i tak w kółko.Wrocław - zazdroszczę! Chciałabym tam pojechać
nawet mam tam koleżankę..
Witam witam Drogie Panie
Tegan gratuluję! Coś się jednak ruszyło! Tak trzymać:)
Kiedy masz te rozmowy? Będę mocno mocno kciuki trzymaćA ja mam do Wrocławia 70km
czyli wcale nie tak daleko
![]()
akacjaa doskonale Cię rozumiem, ta głupia nadzieja, że jednak się odezwie...
Ale popatrzcie tak obiektywnie, na pewno nie jeden wątek tu czytałyście, zobaczcie jak wiele jest dziewczyn (a i facetów nie brakuje), którym nagle kończy się związek, tęsknią jak głupie,nie potrafią pojąć co się nagle stało, że się przestał odzywać...
Nie wiem, czy np dla mnie, jest to pocieszające, chociaż w pewnym sensie tak... Bo przecież myślałam, że spotkało mnie wyjątkowe uczucie, a to szmira jakaś była, no tombak normalnie.
Może musiałysmy trafić na "takich", żeby TEGO JEDYNEGO już kochać WŁAŚCIWIE??
Bo z każdym związkiem jakaś nauka (oczywiście dla opornych nie),ale czytając wątki ludzi,którzy np. rozstali się po latach, ale się pozbierali i teraz żyją o niebo lepiej, no inny wniosek niż ten nie chce się nasunąć.Co myślicie?
Coś w tym jest na pewno.
Mnie nie pociesza jednak, że tyle osób tak ma bo to znaczy, że takich osób robiących jak ten 'mój' jest mnóstwo
a to jest już po prostu przykre..
Ja i tak nie wierzę w taka prawdziwą miłość, po prostu nie wierzę, że jest jakiś tam JEDYNY.
Siedzę, czytam i się dołuje coraz bardziej wszystkim po kolei - tak jakbym zapomniała, że może być dobrze..
A co do nadziei - jest straszna, doskonale wiem, że to na pewno nie on, a jednak do tej pory mam nadzieje, że ten numer to jego. Nawet sobie w głowie scenariusz rozmowy już ułożyłam, co by mi powiedział, co ja jemu, chore
...
Coś w tym jest na pewno.
Mnie nie pociesza jednak, że tyle osób tak ma bo to znaczy, że takich osób robiących jak ten 'mój' jest mnóstwo
a to jest już po prostu przykre..
Ja i tak nie wierzę w taka prawdziwą miłość, po prostu nie wierzę, że jest jakiś tam JEDYNY.
Siedzę, czytam i się dołuje coraz bardziej wszystkim po kolei - tak jakbym zapomniała, że może być dobrze..
A co do nadziei - jest straszna, doskonale wiem, że to na pewno nie on, a jednak do tej pory mam nadzieje, że ten numer to jego. Nawet sobie w głowie scenariusz rozmowy już ułożyłam, co by mi powiedział, co ja jemu, chore
...
Nie,nie chore. Też tak mam momentami.
Powiem Ci, że mam tak samo - im więcej czytam,tym bardziej jestem zdołowana.
Wiem, że wierzysz w dobroć ludzi, nie wszyscy pewnie, ale są tacy na pewno.
Ja znam mnóstwo dobrych ludzi, mam to szczęście,że mam ich w swoim otoczeniu, ale paradoksalnie, im najbardziej życie dopieka. Strata bliskiej osoby z różnych powodów, wieczne problemy... i czemu tak jest? Czemu ci źli nie mają wyrzutów sumienia, ślizgają się przez życie i śmieją się z tych "dobrych",bo naiwni...
Dołujące to jest bardzo,ale jak to ktoś powiedział: nikt nie mówił, że będzie łatwo.
akacjaa napisał/a:Coś w tym jest na pewno.
Mnie nie pociesza jednak, że tyle osób tak ma bo to znaczy, że takich osób robiących jak ten 'mój' jest mnóstwo
a to jest już po prostu przykre..
Ja i tak nie wierzę w taka prawdziwą miłość, po prostu nie wierzę, że jest jakiś tam JEDYNY.
Siedzę, czytam i się dołuje coraz bardziej wszystkim po kolei - tak jakbym zapomniała, że może być dobrze..
A co do nadziei - jest straszna, doskonale wiem, że to na pewno nie on, a jednak do tej pory mam nadzieje, że ten numer to jego. Nawet sobie w głowie scenariusz rozmowy już ułożyłam, co by mi powiedział, co ja jemu, chore
...
Nie,nie chore. Też tak mam momentami.
Powiem Ci, że mam tak samo - im więcej czytam,tym bardziej jestem zdołowana.
Wiem, że wierzysz w dobroć ludzi, nie wszyscy pewnie, ale są tacy na pewno.
Ja znam mnóstwo dobrych ludzi, mam to szczęście,że mam ich w swoim otoczeniu, ale paradoksalnie, im najbardziej życie dopieka. Strata bliskiej osoby z różnych powodów, wieczne problemy... i czemu tak jest? Czemu ci źli nie mają wyrzutów sumienia, ślizgają się przez życie i śmieją się z tych "dobrych",bo naiwni...Dołujące to jest bardzo,ale jak to ktoś powiedział: nikt nie mówił, że będzie łatwo.
Też nie mogę tego pojąć:/
I faktycznie ci dobrzy mają po prostu ciężko, a ci źli żyją świetnie.
Ale ja wiem, że sprawiedliwość istnieje, musi istnieć..
Poza tym teraz tak przyszło mi do głowy - znam też dobrych i szczęśliwych ludzi :-) to tak dla pocieszenia:P
Też nie mogę tego pojąć:/
I faktycznie ci dobrzy mają po prostu ciężko, a ci źli żyją świetnie.
Ale ja wiem, że sprawiedliwość istnieje, musi istnieć..Poza tym teraz tak przyszło mi do głowy - znam też dobrych i szczęśliwych ludzi :-) to tak dla pocieszenia:P
A ja znam dobrych, ale niezbyt szczęśliwych. Tzn, w mojej opinii zasługują na znacznie więcej, ale cieszą się z tego co mają.Może to jest recepta? Docenić co się ma... tu i teraz... a nie gdybać?
akacjaa napisał/a:Też nie mogę tego pojąć:/
I faktycznie ci dobrzy mają po prostu ciężko, a ci źli żyją świetnie.
Ale ja wiem, że sprawiedliwość istnieje, musi istnieć..Poza tym teraz tak przyszło mi do głowy - znam też dobrych i szczęśliwych ludzi :-) to tak dla pocieszenia:P
A ja znam dobrych, ale niezbyt szczęśliwych. Tzn, w mojej opinii zasługują na znacznie więcej, ale cieszą się z tego co mają.Może to jest recepta? Docenić co się ma... tu i teraz... a nie gdybać?
To na pewno!
Jednak wiadomo, że ludzie, którzy mają uczucia (tak jak my..) nie potrafią tak po prostu odciąć się od tego co było i cieszyć się w 100 % z tego co jest, bo niestety myśli i uczucia siedzą w nas nadal..
Nawet się z tego cieszę- że mam uczucia, a nie tak jak .. tamten.. zero uczuć, zero czegokolwiek. Nie wiem jak można tak funkcjonować. Zastanawiam się co on teraz robi, o czym myśli, czy chociaż czasami o tym wszystkim myśli, czy po prostu żyje sobie dalej szczęśliwie? może już kogoś ma? może odezwie się do mnie gdy będzie chciał pierścionek żeby dać następnej?
Przykre to wszystko - zaczynam sama sobie działać na nerwy tym ciągłym myśleniem o tym wszystkim.
Nawet się z tego cieszę- że mam uczucia, a nie tak jak .. tamten.. zero uczuć, zero czegokolwiek. Nie wiem jak można tak funkcjonować. Zastanawiam się co on teraz robi, o czym myśli, czy chociaż czasami o tym wszystkim myśli, czy po prostu żyje sobie dalej szczęśliwie? może już kogoś ma? może odezwie się do mnie gdy będzie chciał pierścionek żeby dać następnej?
![]()
Przykre to wszystko - zaczynam sama sobie działać na nerwy tym ciągłym myśleniem o tym wszystkim.
Nie zadręczaj się, nie jest tego wart.
A jeśli ma inną... możesz jej tylko współczuć.
Długo byliście razem?
akacjaa napisał/a:Nawet się z tego cieszę- że mam uczucia, a nie tak jak .. tamten.. zero uczuć, zero czegokolwiek. Nie wiem jak można tak funkcjonować. Zastanawiam się co on teraz robi, o czym myśli, czy chociaż czasami o tym wszystkim myśli, czy po prostu żyje sobie dalej szczęśliwie? może już kogoś ma? może odezwie się do mnie gdy będzie chciał pierścionek żeby dać następnej?
![]()
Przykre to wszystko - zaczynam sama sobie działać na nerwy tym ciągłym myśleniem o tym wszystkim.
Nie zadręczaj się, nie jest tego wart.
A jeśli ma inną... możesz jej tylko współczuć.Długo byliście razem?
Nie.. jeśli chodzi o staż to długo nie. Było kilka lat.
Znaliśmy się już wcześniej.
Wiem, muszę przestać, a jak kogoś ma - to fakt współczuję. No i wtedy potwierdzi się nasza teoria, że ci źli mają po prostu łatwo - bo sobie żyje dalej i ma się dobrze. Ale to nic. Już już.. przestaję o nim pisać :-)
Już już.. przestaję o nim pisać :-)
Dobre, naprawdę dobre ![]()
wspolczuje Wam tych przejść z byłmi, ja też nie mam za fajnie jeśli chodzi o przeszłość ale jakos staram sie o tym zapominać i jest lepiej
co do rozmów to mam we wtorek rano a druga jeszcze do ustalenia dokladnie, zobaczymy co z tego wyjdzie ![]()
powodzenia Wam dziewczyny i się tam nie łamcie, ja mam troche doła ale raz jest lepszy a raz gorszy dzień
wspolczuje Wam tych przejść z byłmi, ja też nie mam za fajnie jeśli chodzi o przeszłość ale jakos staram sie o tym zapominać i jest lepiej
co do rozmów to mam we wtorek rano a druga jeszcze do ustalenia dokladnie, zobaczymy co z tego wyjdzie
powodzenia Wam dziewczyny i się tam nie łamcie, ja mam troche doła ale raz jest lepszy a raz gorszy dzień
No to będziemy na 100% trzymać kciuki!!
Czemu masz doła?
Wiesz, duży wpływ na dorosłe życie ma dzieciństwo. Moje np nie było łatwe, może dlatego nie potrafię się poukładać?
Tegan, mało o sobie piszesz, ale rozumiem, nie każdy ma chęć uzewnętrzniania się.
Tylko czasem to pomaga.
Się tam nie łamiemy...
Gorszy dzień nie oznacza gorszego życia. Trzeba mieć gorszy dzień, żeby docenić ten lepszy:)
Hej, ja w sumie jakiegoś tragicznego dziećiństwa nie miałam ale mimo tego słaby kontakt z rodzicami, od razu po 18 wyfrunęłam z domu i rodzice niby mi pomagają ale to jest w sumie tylko finansowe, pomimo rodziny i narzeczonego, znajomych czuje się strasznie samotna i nikomu tak na prawdę nie mogę powiedzieć wszystkiego co we mnie siedzi bo po prostu nie zostałoby to zrozumiane. Mam wiele takich wewnętrznych problemów, ze sobą, staram się sama sobie z tym radzić, próbowałam psychoterapii ale nie przyniosło to skutów, nawet psych. stwierdził że mam straszne blokady przed braniem pomocy od kogoś i coś w tym jest, ciągle czuję się winna że w sumie wszystko co mam zawdzięczam rodzicom a nie sobie. Przeraża mnie fakt ze niedługi skoncze 26 lat, zawsze marzyłam o wielu rzeczach i osiągnięciach a nic z tego nie mam i lata uciekają a ja nie wiem co robić, siedzę przed kompem, czytam i nic z tego nie wynika, czas leci...Czuje jakąś taką pustkę a inni mówią że mi zazdroszczą tego co mam, że nie doceniam...Ze swoim facetem nawet o tym nie rozmawiam bo on pochodzi z troche mniej zamożnej rodziny i mam wrażenie że w ogóle nie rozumie jak ja mogę mieć depresję czy coś w tym stylu, myśli że jak jest miłość i kasa to nie ma się prawa odczuwać nic negatywnego, moi rodzice tez tego nierozumieją. Ja sama do końca nie wiem na czym polega mój smutek, mam parę rzeczy z przeszłości których żałuję i kilka których wiem że już nie zmienię, że tak już na zawsze zostanie, bo po prostu wiem że nie zdobędę już motywacji. Mam sprawę którą strasznie się boję aby nie wyszła na jaw bo wtedy odwróci się ode mnie każdy kto mnie zna, żyję w poczuciu winy i strachu, przez to jaka jestem.
jesteśmy młode a zamiast radości mamy strach i smutek w oczach, to przykre....
hmm dzisiaj siedze w domku i rozmyślam...łapie się na tym, że płacz mam na czubku nosa, ale nie poddam się...
szukam odrobiny szczęścia we wszystkim i odrazu lepiej:)
mwa jakimś cudem się tu zgromadziłyśmy w podobnym wieku, to jakiś syndrom 25-latki czy co?
głowa do góry, ja siedze popijam winko, słucham muzyki, a mój facet sobie gra w ulubiona grę, niby razem - ale osobno
103 2013-02-08 22:56:07 Ostatnio edytowany przez akacjaa (2013-02-08 22:56:22)
jesteśmy młode a zamiast radości mamy strach i smutek w oczach, to przykre....
hmm dzisiaj siedze w domku i rozmyślam...łapie się na tym, że płacz mam na czubku nosa, ale nie poddam się...
szukam odrobiny szczęścia we wszystkim i odrazu lepiej:)
No właśnie ![]()
Chciałabym poprzebywać z takimi szczęśliwymi osobami - którzy aż tryskają szczęściem
Bardzo 'łapie' humor od innych ludzi
a gdy przebywam z takimi to potem jestem optymistką .. przez chwilkę chociaż:)
hihi i ja też mam 25 lat:)
mwa jakimś cudem się tu zgromadziłyśmy w podobnym wieku, to jakiś syndrom 25-latki czy co?
głowa do góry, ja siedze popijam winko, słucham muzyki, a mój facet sobie gra w ulubiona grę, niby razem - ale osobno
akurat takie sytuacje znam z przeszłości:)
ach gdy ma się 25 lat:PP
trzymam głowe w górze:) z uśmiechem na twarzy...
wiecie ja po zakończeniu związku dopiero zaczęłam myśleć pozytywnie, uśmiechać się...
marzyć:)
macie racje, dobrze jest otaczać się ludźmi pozytywnymi
musimy się tak nakręcać i wtedy świat jest piękny
Tegan napisał/a:mwa jakimś cudem się tu zgromadziłyśmy w podobnym wieku, to jakiś syndrom 25-latki czy co?
głowa do góry, ja siedze popijam winko, słucham muzyki, a mój facet sobie gra w ulubiona grę, niby razem - ale osobno
akurat takie sytuacje znam z przeszłości:)
ach gdy ma się 25 lat:PP
trzymam głowe w górze:) z uśmiechem na twarzy...
To ja się tu jako starowinka pojawiam ![]()
Dziewczyny,weźcie się w garść!!
Jak można w tym wieku mówić, że życie wam "przelatuje"?? Dopiero je zaczynacie!!
Zdaje się, że was to trzeba w doopę lekko nie za mocno kopnąć!!
Tegan nie lubisz grać? A może spróbuj trochę z nim pograć? A nóż bakcyla załapiesz:)
mwa25 tak trzymaj! szukaj pozytywów wszędzie, one są, zaręczam ![]()
akacjaa łap łap ten humor! ile się da ![]()
kurcze "stara" sie przy was czuję...
Dziewczyny, nie dajmy się zdołować przez chwilowe problemy.
mwa25 napisał/a:Tegan napisał/a:mwa jakimś cudem się tu zgromadziłyśmy w podobnym wieku, to jakiś syndrom 25-latki czy co?
głowa do góry, ja siedze popijam winko, słucham muzyki, a mój facet sobie gra w ulubiona grę, niby razem - ale osobno
akurat takie sytuacje znam z przeszłości:)
ach gdy ma się 25 lat:PP
trzymam głowe w górze:) z uśmiechem na twarzy...To ja się tu jako starowinka pojawiam
Dziewczyny,weźcie się w garść!!
Jak można w tym wieku mówić, że życie wam "przelatuje"?? Dopiero je zaczynacie!!
Zdaje się, że was to trzeba w doopę lekko nie za mocno kopnąć!!Tegan nie lubisz grać? A może spróbuj trochę z nim pograć? A nóż bakcyla załapiesz:)
mwa25 tak trzymaj! szukaj pozytywów wszędzie, one są, zaręczam
akacjaa łap łap ten humor! ile się dakurcze "stara" sie przy was czuję...
Dziewczyny, nie dajmy się zdołować przez chwilowe problemy.
Kochana przecież Ty prawie w naszym wieku jesteś ![]()
Ale fakt, chciałabym mieć te 20 lat (to niby tylko 5 lat różnicy ) ale bym wszystko inaczej poukładała, a teraz mam wrażenie, że już za późno.
Wiecie, faceci są naprawdę dziwni. Chodzi o mojego ojca (jak już jesteśmy przy dzieciństwie) zostawił moja mamę jak byliśmy z bratem mali (tzn ja miałam myślę ok 10 lat..) olał nas całkowicie, nie interesował się raczej, czasem co kilka lat się odezwał, zabrał nas do cioci.. ale to jak byliśmy młodsi. Mi nawet na 18 - urodziny nie złożył życzeń. I wiecie co? Na początku stycznia zaprosił mnie na.. FB DO ZNAJOMYCH ! (paranoja) i napisał wiadomość, żebym do niego przyjechała i podał swój nr telefonu.. wiadomość przeczytałam dopiero przed chwilą bo wcześniej jej nie widziałam. Nie wiem czy się śmiać czy płakać? Naprawdę nie zrozumiem mężczyzn.. aż musiałam to gdzieś wszystko napisać..
pewka, są gorsze rzeczy na świecie, gdzie nie ma wyborów, a my mamy to szczęście że w naszych rękach wszystko jest...
uwierzcie dużo w życiu widziałam, dużo w życiu miałam chwil załamania a teraz nawet złamane serce, nie jest łatwo zapomnieć, poybierać się, ale warto walczyć o to co daje nam radość:)
Nic co ludzkie... napisał/a:mwa25 napisał/a:akurat takie sytuacje znam z przeszłości:)
ach gdy ma się 25 lat:PP
trzymam głowe w górze:) z uśmiechem na twarzy...To ja się tu jako starowinka pojawiam
Dziewczyny,weźcie się w garść!!
Jak można w tym wieku mówić, że życie wam "przelatuje"?? Dopiero je zaczynacie!!
Zdaje się, że was to trzeba w doopę lekko nie za mocno kopnąć!!Tegan nie lubisz grać? A może spróbuj trochę z nim pograć? A nóż bakcyla załapiesz:)
mwa25 tak trzymaj! szukaj pozytywów wszędzie, one są, zaręczam
akacjaa łap łap ten humor! ile się dakurcze "stara" sie przy was czuję...
Dziewczyny, nie dajmy się zdołować przez chwilowe problemy.
Kochana przecież Ty prawie w naszym wieku jesteś
Ale fakt, chciałabym mieć te 20 lat (to niby tylko 5 lat różnicy ) ale bym wszystko inaczej poukładała, a teraz mam wrażenie, że już za późno.
Wiecie, faceci są naprawdę dziwni. Chodzi o mojego ojca (jak już jesteśmy przy dzieciństwie) zostawił moja mamę jak byliśmy z bratem mali (tzn ja miałam myślę ok 10 lat..) olał nas całkowicie, nie interesował się raczej, czasem co kilka lat się odezwał, zabrał nas do cioci.. ale to jak byliśmy młodsi. Mi nawet na 18 - urodziny nie złożył życzeń. I wiecie co? Na początku stycznia zaprosił mnie na.. FB DO ZNAJOMYCH ! (paranoja) i napisał wiadomość, żebym do niego przyjechała i podał swój nr telefonu.. wiadomość przeczytałam dopiero przed chwilą bo wcześniej jej nie widziałam. Nie wiem czy się śmiać czy płakać? Naprawdę nie zrozumiem mężczyzn.. aż musiałam to gdzieś wszystko napisać..
ma tupet facet, nie powiem.....
trzymaj się:)
Nic co ludzkie... napisał/a:mwa25 napisał/a:akurat takie sytuacje znam z przeszłości:)
ach gdy ma się 25 lat:PP
trzymam głowe w górze:) z uśmiechem na twarzy...To ja się tu jako starowinka pojawiam
Dziewczyny,weźcie się w garść!!
Jak można w tym wieku mówić, że życie wam "przelatuje"?? Dopiero je zaczynacie!!
Zdaje się, że was to trzeba w doopę lekko nie za mocno kopnąć!!Tegan nie lubisz grać? A może spróbuj trochę z nim pograć? A nóż bakcyla załapiesz:)
mwa25 tak trzymaj! szukaj pozytywów wszędzie, one są, zaręczam
akacjaa łap łap ten humor! ile się dakurcze "stara" sie przy was czuję...
Dziewczyny, nie dajmy się zdołować przez chwilowe problemy.
Kochana przecież Ty prawie w naszym wieku jesteś
Ale fakt, chciałabym mieć te 20 lat (to niby tylko 5 lat różnicy ) ale bym wszystko inaczej poukładała, a teraz mam wrażenie, że już za późno.
Wiecie, faceci są naprawdę dziwni. Chodzi o mojego ojca (jak już jesteśmy przy dzieciństwie) zostawił moja mamę jak byliśmy z bratem mali (tzn ja miałam myślę ok 10 lat..) olał nas całkowicie, nie interesował się raczej, czasem co kilka lat się odezwał, zabrał nas do cioci.. ale to jak byliśmy młodsi. Mi nawet na 18 - urodziny nie złożył życzeń. I wiecie co? Na początku stycznia zaprosił mnie na.. FB DO ZNAJOMYCH ! (paranoja) i napisał wiadomość, żebym do niego przyjechała i podał swój nr telefonu.. wiadomość przeczytałam dopiero przed chwilą bo wcześniej jej nie widziałam. Nie wiem czy się śmiać czy płakać? Naprawdę nie zrozumiem mężczyzn.. aż musiałam to gdzieś wszystko napisać..
Hm,zbieżność czy co? Mój tata też się wyprowadził jak miałam 10lat.Kontakt - różnie,podłużnie. Może stąd później te nieodpowiednie dobory partnera? Bo brak ojca spowodował podświadomie zachwianie poczucia wartości, a co za tym idzie - brnięcie w związki bez przyszłości...
akacjaa napisał/a:Nic co ludzkie... napisał/a:To ja się tu jako starowinka pojawiam
Dziewczyny,weźcie się w garść!!
Jak można w tym wieku mówić, że życie wam "przelatuje"?? Dopiero je zaczynacie!!
Zdaje się, że was to trzeba w doopę lekko nie za mocno kopnąć!!Tegan nie lubisz grać? A może spróbuj trochę z nim pograć? A nóż bakcyla załapiesz:)
mwa25 tak trzymaj! szukaj pozytywów wszędzie, one są, zaręczam
akacjaa łap łap ten humor! ile się dakurcze "stara" sie przy was czuję...
Dziewczyny, nie dajmy się zdołować przez chwilowe problemy.
Kochana przecież Ty prawie w naszym wieku jesteś
Ale fakt, chciałabym mieć te 20 lat (to niby tylko 5 lat różnicy ) ale bym wszystko inaczej poukładała, a teraz mam wrażenie, że już za późno.
Wiecie, faceci są naprawdę dziwni. Chodzi o mojego ojca (jak już jesteśmy przy dzieciństwie) zostawił moja mamę jak byliśmy z bratem mali (tzn ja miałam myślę ok 10 lat..) olał nas całkowicie, nie interesował się raczej, czasem co kilka lat się odezwał, zabrał nas do cioci.. ale to jak byliśmy młodsi. Mi nawet na 18 - urodziny nie złożył życzeń. I wiecie co? Na początku stycznia zaprosił mnie na.. FB DO ZNAJOMYCH ! (paranoja) i napisał wiadomość, żebym do niego przyjechała i podał swój nr telefonu.. wiadomość przeczytałam dopiero przed chwilą bo wcześniej jej nie widziałam. Nie wiem czy się śmiać czy płakać? Naprawdę nie zrozumiem mężczyzn.. aż musiałam to gdzieś wszystko napisać..
Hm,zbieżność czy co? Mój tata też się wyprowadził jak miałam 10lat.Kontakt - różnie,podłużnie. Może stąd później te nieodpowiednie dobory partnera? Bo brak ojca spowodował podświadomie zachwianie poczucia wartości, a co za tym idzie - brnięcie w związki bez przyszłości...
Też o tym myślałam i na pewno coś w tym jest. Wiem, że duży wpływ na moje związki miało to, że mój ojciec tak zrobił.. I to chyba po prostu działa wszystko podświadomie. Ja mam bardzo słabe poczucie wartości, i wiesz.. często tkwiłam w związkach, w których do końca szczęśliwa nie byłam, ale wydawało mi się, że jakoś to będzie. Tylko te związki się zawsze rozsypywały (na szczęście...) i co do mojego ostatniego.. to też często miałam myśli, że to nie to, że nie jestem szczęśliwa, ale po rozmowie z kimś, albo głębszym przemyśleniu dochodziłam do wniosku, że przesadzam, że nie ma związków idealnych, że nie można mieć wszystkiego i oczywiście myślałam, że jakoś to będzie.. no i znowu się to wszystko skończyło. Tylko dlaczego mimo tego, że przecież wiem, że to nie był związek na "6" mi i tak jest źle? ...
niestety tak to chyba jest, że z dzieciństwa pozostaje coś w nas w środku, niestety ja też miałam niepełną rodzinę, przez co nie potrafiłam pokochać zdrowo swojego faceta, ale w sumie czy to reguła???
trzeba żyć teraźniejszością a nie tym co było....tak zaczęłam podchodzić do tego...po 6 latach związku, nie chce płakać i myśleć dlaczego mnie to spotkało, więc myślę co mnie jeszcze w życiu spotka i idę życiu na przeciw:)
Nic co ludzkie... napisał/a:akacjaa napisał/a:Kochana przecież Ty prawie w naszym wieku jesteś
Ale fakt, chciałabym mieć te 20 lat (to niby tylko 5 lat różnicy ) ale bym wszystko inaczej poukładała, a teraz mam wrażenie, że już za późno.
Wiecie, faceci są naprawdę dziwni. Chodzi o mojego ojca (jak już jesteśmy przy dzieciństwie) zostawił moja mamę jak byliśmy z bratem mali (tzn ja miałam myślę ok 10 lat..) olał nas całkowicie, nie interesował się raczej, czasem co kilka lat się odezwał, zabrał nas do cioci.. ale to jak byliśmy młodsi. Mi nawet na 18 - urodziny nie złożył życzeń. I wiecie co? Na początku stycznia zaprosił mnie na.. FB DO ZNAJOMYCH ! (paranoja) i napisał wiadomość, żebym do niego przyjechała i podał swój nr telefonu.. wiadomość przeczytałam dopiero przed chwilą bo wcześniej jej nie widziałam. Nie wiem czy się śmiać czy płakać? Naprawdę nie zrozumiem mężczyzn.. aż musiałam to gdzieś wszystko napisać..
Hm,zbieżność czy co? Mój tata też się wyprowadził jak miałam 10lat.Kontakt - różnie,podłużnie. Może stąd później te nieodpowiednie dobory partnera? Bo brak ojca spowodował podświadomie zachwianie poczucia wartości, a co za tym idzie - brnięcie w związki bez przyszłości...
Też o tym myślałam i na pewno coś w tym jest. Wiem, że duży wpływ na moje związki miało to, że mój ojciec tak zrobił.. I to chyba po prostu działa wszystko podświadomie. Ja mam bardzo słabe poczucie wartości, i wiesz.. często tkwiłam w związkach, w których do końca szczęśliwa nie byłam, ale wydawało mi się, że jakoś to będzie. Tylko te związki się zawsze rozsypywały (na szczęście...) i co do mojego ostatniego.. to też często miałam myśli, że to nie to, że nie jestem szczęśliwa, ale po rozmowie z kimś, albo głębszym przemyśleniu dochodziłam do wniosku, że przesadzam, że nie ma związków idealnych, że nie można mieć wszystkiego i oczywiście myślałam, że jakoś to będzie.. no i znowu się to wszystko skończyło. Tylko dlaczego mimo tego, że przecież wiem, że to nie był związek na "6" mi i tak jest źle? ...
pomimo że staram się myśleć pozytywnie, mam tak samo jak Ty.....niby byłam szczęśliwa i też tłumaczyłam sobie, że tak związkli wyglądają to brnęłam w niego dalej...i chyba tu jest błąd nasz, że jak coś nie pasuje to powinniśmy wziąć poprawkę i zastanowić się czy właśnie takie niby szczęście nam wystarcza.
Też o tym myślałam i na pewno coś w tym jest. Wiem, że duży wpływ na moje związki miało to, że mój ojciec tak zrobił.. I to chyba po prostu działa wszystko podświadomie. Ja mam bardzo słabe poczucie wartości, i wiesz.. często tkwiłam w związkach, w których do końca szczęśliwa nie byłam, ale wydawało mi się, że jakoś to będzie. Tylko te związki się zawsze rozsypywały (na szczęście...) i co do mojego ostatniego.. to też często miałam myśli, że to nie to, że nie jestem szczęśliwa, ale po rozmowie z kimś, albo głębszym przemyśleniu dochodziłam do wniosku, że przesadzam, że nie ma związków idealnych, że nie można mieć wszystkiego i oczywiście myślałam, że jakoś to będzie.. no i znowu się to wszystko skończyło. Tylko dlaczego mimo tego, że przecież wiem, że to nie był związek na "6" mi i tak jest źle? ...
Bo... wszyscy chcą kochać (wg Maryli Rodowicz
) ale bardziej chcą być kochani.
To jest bardzo silna potrzeba, zakorzeniona głęboko u osób,które nie doświadczyły tego w dzieciństwie (m.in. ja. )Dopiero kiedy wyprowadziłam się od matki, zrozumiałam, jak bardzo mnie niszczyła,dlatego brnęłam w związek bez przyszłości - z moim byłym poteflonem - ale aby tylko ktoś mnie kochał. Nie ważne kto. Aby tylko...
Stąd desperacka chęć tłumaczenia złych zachowań "ukochanego",mimo rażących zachowań, wpływających (paradoksalnie) na pogłębienie się depresji (jej zaczątków,zalążków, nie jest to istotne).
Kwadratura koła, chciałoby się rzec.
Nie dajcie sie temu dziewczyny, przerwijcie to.
Miłość to: JA+TY=MY, a nie JA TOBIE WSZYSTKO.
115 2013-02-08 23:38:13 Ostatnio edytowany przez akacjaa (2013-02-08 23:39:49)
akacjaa napisał/a:Nic co ludzkie... napisał/a:Hm,zbieżność czy co? Mój tata też się wyprowadził jak miałam 10lat.Kontakt - różnie,podłużnie. Może stąd później te nieodpowiednie dobory partnera? Bo brak ojca spowodował podświadomie zachwianie poczucia wartości, a co za tym idzie - brnięcie w związki bez przyszłości...
Też o tym myślałam i na pewno coś w tym jest. Wiem, że duży wpływ na moje związki miało to, że mój ojciec tak zrobił.. I to chyba po prostu działa wszystko podświadomie. Ja mam bardzo słabe poczucie wartości, i wiesz.. często tkwiłam w związkach, w których do końca szczęśliwa nie byłam, ale wydawało mi się, że jakoś to będzie. Tylko te związki się zawsze rozsypywały (na szczęście...) i co do mojego ostatniego.. to też często miałam myśli, że to nie to, że nie jestem szczęśliwa, ale po rozmowie z kimś, albo głębszym przemyśleniu dochodziłam do wniosku, że przesadzam, że nie ma związków idealnych, że nie można mieć wszystkiego i oczywiście myślałam, że jakoś to będzie.. no i znowu się to wszystko skończyło. Tylko dlaczego mimo tego, że przecież wiem, że to nie był związek na "6" mi i tak jest źle? ...
pomimo że staram się myśleć pozytywnie, mam tak samo jak Ty.....niby byłam szczęśliwa i też tłumaczyłam sobie, że tak związkli wyglądają to brnęłam w niego dalej...i chyba tu jest błąd nasz, że jak coś nie pasuje to powinniśmy wziąć poprawkę i zastanowić się czy właśnie takie niby szczęście nam wystarcza.
No właśnie wiem o tym. Doskonale o tym wiem, a jednak i tak robię inaczej. W sumie byłam w dwóch takich związkach - jeden rozpadł się bo mnie facet po prostu zostawił (swoją droga wysyłając mi smsa..) ale przynajmniej później ze mną gadał - to był związek totalnie bez sensu, jak teraz o tym myślę , to chcę mi się śmiać, i wiedziałam, że to jest zły związek a tkwiłam w nim, gdyby on nie ujawnił swojego prawdziwego oblicza i nie zostawił mnie dla innej to byłabym jeszcze długo w tym związku. No i ten teraz.. już długi, poważny (bo te zaręczyny..) czasem było ok, czasem nie, on uważał, że wszystko jest super i że przesadzam, a ja miałam czasem jakieś dziwne myśli, ale oczywiście je odrzucałam i tkwiłam w tym nadal. No i znowu ten związek się zakończył.. i wiecie co, mnie chyba bardziej boli to w jakich okolicznościach i w jaki sposób zakończyliśmy znajomość (..) bo to głupie co teraz napiszę, ale przez chwilę odczułam taka ulgę, że wcale nie muszę być z nim 'do końca życia'. To głupie i dziwne, ale tak jakbym świadomie wiedziała co robię, a nie potrafiła nad tym zapanować...
dokładnie tak,
jestem od 5 miesięcy sama, w sumie mój były utrzymuje kontakt ze mną,
nie ukrywam ciągnie mnie do niego, choć osobiście nie poszukuje kontaktu, jedynie albo aż - odpisuje mu...
dopiero teraz gdy odwrócę się i spojrzę w przeszłość to widzę jaka byłam nieszczęśliwa, kiedyś myślałam że to moja wina,
teraz on mi uświadomił jak bardzo (pomimo jego naprawdę dobrych cech wobec drugiego człowieka) zmienił się w stosunku do mnie na przełomie paru lat i nawet jestem w stanie mu podziękować za to że oddałam mi mnie samą:)
hej dziewczyny u mnie ojciec byl ale w sumie jakby go nie bylo - pracoholik ktorypo pracy od razu do knajpy zamiast do domu, wracal zeby zjesc o isc spac, ewentualnie rzucił mi jakies 50zł lub pytanie "Co tam w szkole" wazny pomimo wszystko był dla niego kościół i wręcz zmuszał mnie do chodzenia na msze, stąd chyba się wział mój ateizm
co do grania z moim w gry - on gra od lat, umawia się z kumplami, grają na słuchawkach, robią zaawansowane misje a ja mam tylko netbooka który raczej na takich typu grach nie pociągnie, poza tym do takich gier wbrew pozorom trzeba miec dużą wiedze i umiejętności takie hmmm zręcznościowe, szybką reakcję, myśle ze to nie dla mnie i tylko by mnie wyśmiali:P
i nawet jestem w stanie mu podziękować za to że oddałam mi mnie samą:)
Tak się dzieje właśnie w toksycznych związkach.
Jeśli masz to szczęście z nich sie uwolnić - odzyskujesz samą siebie!!
Super ![]()
Cieszę się, że Ci się udało!
hej dziewczyny u mnie ojciec byl ale w sumie jakby go nie bylo - pracoholik ktorypo pracy od razu do knajpy zamiast do domu, wracal zeby zjesc o isc spac, ewentualnie rzucił mi jakies 50zł lub pytanie "Co tam w szkole" wazny pomimo wszystko był dla niego kościół i wręcz zmuszał mnie do chodzenia na msze, stąd chyba się wział mój ateizm
co do grania z moim w gry - on gra od lat, umawia się z kumplami, grają na słuchawkach, robią zaawansowane misje a ja mam tylko netbooka który raczej na takich typu grach nie pociągnie, poza tym do takich gier wbrew pozorom trzeba miec dużą wiedze i umiejętności takie hmmm zręcznościowe, szybką reakcję, myśle ze to nie dla mnie i tylko by mnie wyśmiali:P
przechodziłam przez to samo:)
tyle że mój czasem prosił żebym z nim grała, było nawet fajnie....
a;e to znowusz moje starania żeby go zadowolić:)
jak to dużo znaczy: dzieciństwo:..
jak to dużo znaczy: dzieciństwo:..
Nie zdawałam sobie do tej pory ile..a chyba naprawdę dużo, a najgorzej, że często się tego nie widzi, bo to wszystko wychodzi z naszego środka.
mwa25 napisał/a:i nawet jestem w stanie mu podziękować za to że oddałam mi mnie samą:)
Tak się dzieje właśnie w toksycznych związkach.
Jeśli masz to szczęście z nich sie uwolnić - odzyskujesz samą siebie!!Super
Cieszę się, że Ci się udało!
dokładnie, oboje byliśmy wobec siebie toksyczni...
odzyskałam siebie, tylko odrobina serca jeszcze mu moja została:D
niech się cieszy nią, ![]()
mwa25 napisał/a:jak to dużo znaczy: dzieciństwo:..
Nie zdawałam sobie do tej pory ile..a chyba naprawdę dużo, a najgorzej, że często się tego nie widzi, bo to wszystko wychodzi z naszego środka.
dokładnie,
u mnie tylko bądź aż wstrząs emocjonalny spowodował pozamykanie bram z przeszłości, a także pomoc psycholog...
dopiero teraz zauważyłam jak bardzo podobna jestem do swojej mamy...
i walcze z tym, bo nie chcę być taka...pomimo że ją kocham i szanuje...
widze ze mamy podobne zyciorysy - nie takie dziecinstwo, toksyczne zwiazki..... ale teraz musi byc dobrze ![]()
co się nauczyłam od mojego byłego chłopaka i od przeciwności losu, że pomimo wszystko w każdym niepowodzeniu trzeba znaleźć coś pozytywnego i cieszyć się....
jest to trudne i chociaż mam chwile załamanie, że gdzieś tam łzy polecą to jednak są to chwile coraz rzadsze:)
sorki za literówki
ja też patrze na to co złe jako na naukę na przyszłość - myślę że tak jest najzdrowiej, ja mam troche inny problem i nikogo żeby o tym pogadać, ech
akacjaa napisał/a:Też nie mogę tego pojąć:/
I faktycznie ci dobrzy mają po prostu ciężko, a ci źli żyją świetnie.
Ale ja wiem, że sprawiedliwość istnieje, musi istnieć..Poza tym teraz tak przyszło mi do głowy - znam też dobrych i szczęśliwych ludzi :-) to tak dla pocieszenia:P
A ja znam dobrych, ale niezbyt szczęśliwych. Tzn, w mojej opinii zasługują na znacznie więcej, ale cieszą się z tego co mają.Może to jest recepta? Docenić co się ma... tu i teraz... a nie gdybać?
chyba właśnie docenienie tego co się ma a nie patrzenie na to czego się już albo jeszcze nie ma jest recepta na szczęście.
Jest to trudna sztuka bo jednak zawsze czegoś nam będzie brakowało do szczęścia. ktoś kiedyś powiedział, że póki mamy zdrowie, mamy wszystko i coś w tym jest.
nikt nie obiecał nam że będzie łatwo.
nic co obce, to dobrze że coś robisz, łyżwy z córcią też jakiś sposób na oderwanie się, skoro nie możesz zrobić nic innego w tym momencie ważne że robisz cokolwiek ![]()
ja byłam wczoraj zobaczyć ten klub fitnes od wtorku są zajęcia i dodatkowo w tym jest sauna, więc muszę iść, póki co mam na to siłę, oby tylko wytrwała w niej do wtorku ![]()
ja też patrze na to co złe jako na naukę na przyszłość - myślę że tak jest najzdrowiej, ja mam troche inny problem i nikogo żeby o tym pogadać, ech
zobacz jak niewiele człowiek potrzebuje, żeby trochę lżej się zrobiło - tylko rozmowy, powiedzenia o problemie....
nic co ludzkie... nie jest mi obce
ja byłam wczoraj zobaczyć ten klub fitnes od wtorku są zajęcia i dodatkowo w tym jest sauna, więc muszę iść, póki co mam na to siłę, oby tylko wytrwała w niej do wtorku
Super skrót zrobiłaś ![]()
Sauna... też bym poszła...
Wytrwasz do wtorku:)
A póki co w weekendzik jakieś kino? Spacer? Dobra książka? Fajny film na DVD?
to dobrze że coś robisz, łyżwy z córcią też jakiś sposób na oderwanie się, skoro nie możesz zrobić nic innego w tym momencie ważne że robisz cokolwiek
Eh... tyle że zimąnic się nie chce ![]()
Ale za to latem wyciągam dzieciaki wszędzie ![]()