Hej Kochane!
Przyznać się ile która pączków wtranżoliła? (swoją drogą jak ja lubię to określenie haha) 
Ja zjadłam 8 ale.. myślę, że to jeszcze nie koniec
nie wiem jak Wy, ale ja zawsze, codziennie muszę zjeść coś słodkiego, choćby to była nawet jedna kosteczka czekolady
ale na przykład, co niektórych dziwi, herbaty czy kawy nie słodzę, mam wrażenie, że cukier zabija mi smak napojów, zwłaszcza, że herbaty pije albo wszelakie owocowe albo ziołowe i chce wyczuć ich "esencję smaku" 
Widziałam, że pisałyście o jednym z moich ulubionych zjawisk atmosferycznych, czyli fenomenie burzy
Ja lubię ją oglądać, podziwiać ale z bezpiecznego miejsca oczywiście. Zawsze mnie fascynowała ale kiedyś spotkało mnie coś, co sprawiło, że na równi z fascynacją zaczęłam odczuwać też przed nią respekt i strach. Było to na jednych wakacjach, które spędzałam w Anglii i na cały dzień wyjechałam pracować przy zbiorach cebuli. Jak nigdy wcześniej w Anglii nie spotkałam się z burzą, a często tam bywałam, zresztą to chyba tam rzadkie zjawisko, tak właśnie wówczas w tym szczerym polu, w przeciągu kilku minut nadciągnęły takie czarne chmurzyska jakby noc nastała. I lunęło, błyskało i strzelało piorunami w najbliższe słupy energetyczne, a my wszyscy tak staliśmy przykucnięci w lekkim rozkroku i bez ruchu w tym polu i patrzyliśmy z przerażeniem po sobie. Nigdy tego nie zapomnę, wtedy człowiek czuje się taki cholernie bezbronny wobec siły przyrody. Aczkolwiek dalej lubię obserwować burzę, wpatrywać się jak przychodzi, robi zdjęcia, próbować uchwycić pioruny
choć tak jak wspomniałam wcześniej muszę czuć, że jestem w bezpiecznym miejscu. A burzę w zimie też widziałam
Miłego popołudnia dla wszystkich!!
;)