charlotte_harris napisał/a:Ślub nie jest nam potrzebny, bo kochamy się jak wariaci bez niego.
Naprawdę miło słyszeć coś takiego. Niby jest przekonanie, że miłość z biegiem czasu przestaje być już tak gorąca i namiętna jak na początku bo po prostu popada w rutynę. Jesteście dowodem na to, że szaleństwo miłości nie musi maleć z biegiem czasu.
Złośnica88 napisał/a:a moj humorek troche lepszy. Oczywiscie nie byla bym soba jakbym mezowi nie wygarla swojego! Ladnie sie ubralam pomalowalam i jestem dla niego rownie oschla jak on dla mnie!
Złośnico i bardzo dobrze. Niech mąż widzi Twoją pewność siebie. Hmm pomyślałam sobie o czymś. Piszesz, że wygarnęłaś mężowi, czyli mąż widzi, że jest Ci źle, że to co robi Cię rani, że to wpływa na Ciebie bardzo a tym samym pewnie czuje, że ma Cię w garści. A może w sytuacji gdybyś się powstrzymała przed takim wybuchem, czyli okazała obojętność wobec zachowania męża to jemu poszłoby to w pięty. Czasami można kogoś pokonać jego własną bronią. On nie chce przytulić, nie zabiegaj o to, on nie mówi że kocha, nie pytaj o to. On nie jest szczery, to i Ty nie mów mu o wszystkim. Niech czuje, że masz swoje życie i swoje sekrety. Niech mąż nie czuje się potrzebny i niezastąpiony. Kiedy w końcu zauważy, że przestałaś zwracać na Niego uwagę to może zapali mu się lampka i oprzytomnieje.
betti67 napisał/a:Jest mi przykro ,że niektóre z Was mają takie rodzinne problemy. Chyba nie ma na to lekarstwa, bo każda sprawa jest bardzo indywidualna. Nie można żyć pod jednym dachem ,a osobno lub co gorsza psuć sobie nerwy. To nie życie. Zawsze są jakieś problemy ,ale spokój ponad wszystko. Lepiej być samemu i tworzyć własny cichy kącik dla siebie i dzieci. Nikt nie mówi, że jest łatwo. Najgorsza jest właśnie kwestia kacika i finansowa, bo dzieciom przecież trzeba dać jeść. I właśnie tu tworzy się problem. Jeśli macie wspólny majątek to też to inaczej wygląda. Takiemu facetowi jest o wiele łatwiej i dlatego czują się górą nad nami. A takiej kobiecie bez pracy ,niekiedy z gromadka brzdacow i bez dachu nad głową , bez komentarza:( W takim wypadku trzeba pomyśleć o tym planie "B" i nie zalamywac się to pierwsze primo
Zgadzam się. Życie nigdy nie będzie tylko kolorowe i bez jakichś przeciwności. Lepsze jest jednak samotne (w sensie bez faceta) i spokojne niż w burzliwym związku, zwłaszcza jeśli wpływa to na nas destrukcyjnie.
Dearly spokojnie. Teraz niestety taki czas przed Tobą, czas wyborów, który nie jest łatwy, dlatego musisz to dobrze przeanalizować, co jest Ci najbliższe.