Vandeczko dziekuje za zyczenia i tez musze stwierdzicja ,ze uwielbiam swoje konty.WSZEDZIE DOBRZE,ALE W DOMKU NAJLEPIEJ
EMOTKI DAJESZ OT TAK : literke D
: i P
i juz sa jeszcze inne,ale boje sie ,ze nie wyjda i bedzie niewiadomo o ,co chodzi
![]()
Podobne tematy
197 2013-02-05 20:28:02 Ostatnio edytowany przez Florentyna44 (2013-02-05 20:34:38)
![]()
Tu spójrz Vando: http://www.netkobiety.pl/t15425.html
Ps.
Kliknij w BBCode pod okienkiem tekstowym, tam masz ściągę do emotikonów.
No to dziele sie z Wami radosna nowina. W kwietniu zostane tesiowa. Ale to nie o to chodzi -mlodzi nie chca wesela . Wola przeznaczyc pieniadze na podroz do Afryki. Ucieszylismy sie wszyscy, swiekrowie rowniez.
Pozdrawiam.
Galatea,
przygotuj się na krytykę! Odważna decyzja młodych i ja ją w pełni popieram, ale dla niektórych nie do przyjęcia. Bo jak to: ślub bez wesela!!!!
Jak to dobrze, że drudzy teściowie są równie liberalni jak Ty.
U mnie słoneczka pasuje się z chmurami - oby wygrało .
Galatea dla mnie to też byłaby super wiadomość gdyby moje dzieci nie chciały wesela. Ja też nie chciałam swojego, ale uległam rodzicom. Uważam to za marnotrawstwo zwłaszcza jak ktoś nie ma dużo pieniędzy.
Jak czytam na forum, że ktoś odkłada wesele na kilka lat bo musi oszczędzić pieniądze na huczne weselisko to ręce opadają.
Ale każdy robi po swojemu.
Słodkiego dnia życzę wszystkim !!!
Lecę po pączki...
Vando,gratuluje - twoj watek dorobil sie 200 postow!
Bylam juz na spacerze z psem , ale zapomnialam o paczkach. Kupie je w poludnie do kawy.
Tez zycze Wam slodkiego dnia.
u nas nie bedzie pączków....
Vando,gratuluje - twoj watek dorobil sie 200 postow! (...)zapomnialam o paczkach. Kupie je w poludnie do kawy.
Tez zycze Wam slodkiego dnia.
I wzajemnie miła pani - wzajemnie ![]()
Przyłączam się do gratulacji.
Jako to, co "nas ucieszyło" donoszę (z linii frontu niejako): problemy zdrowotne nastolatki nie mają NIC wspólnego z jakimikolwiek nieprawidłowościami kardiologicznymi. Pan doktor za marne 170 zł wykluczył taką możliwość. Zrobił bardzo drobiazgowe i dokładne echo serca(aż zaczęłam się troskać, że tak długo - to pewnie czemuś się przygląda), obejrzał oba wyniki EKG i orzekł....
A mnie kamień spadł z serca - najlepiej wydane pieniądze z bieżącej 13-tki - ULGA związana z pozytywną wieścią BEZCENNA ![]()
Zatem dzisiejsze pączki będą służyć i do fetowania tej dobrej nowiny ![]()
Smacznego tłustego czwartku ![]()
Dzięki za gratulacje, ale czyja to zasługa, hę
? Przecież nie moja. Dobrze, że jest o czym pisać, to oznacza, ze wcale nie jest tak źle, jak się czasem człowiekowi wydaje. Dano nam to życie i żyć trzeba, a jak się będzie żyło, to chyba w największej mierze od zainteresowanego zależy. Jak się ma delikatną psychikę, to trzeba się po prostu bardziej starać i też da się cieszyć życiem.
Florentyna, dzięki za link. I dzięki Wam za pomoc w sprawie "buźków"- właśnie wypróbowuję, ciekawe, co wyjdzie? No i dodam, że może trochę późno, ale przy okazji regulamin przeczytałam
.
Anhedonia, naprawdę nie można było lepiej spożytkować tej trzynastki, super!
Missnowegojorku, a co to ma znaczyć? Przeciwko tradycji występujesz
? Ani mi sie waż! (w każdym tego słowa znaczeniu, gdyby np. Twoje niejedzenie pączka miało związek z kaloriami ). Prosze migiem do cukierni, coby zadośćuczynić
.
Ja zrobiłam wczoraj pączki. Wyszły jak zawsze trochę twarde. Dawno jednak zrozumiałam, że do pieczenia trzeba mieć nie tylko przepis, ale i serce
. No, ale są baaaaardzo smaczne.
No to smacznych pączków.
Dzisiaj czekam na mojego syna, ktory odwiedza mnie rzadko ( pracuje bardzo daleko i nasze stosunki sa nieco chlodne: nie umiem jeszcze przejsc do porzadku dziennego, ze zrujnowal swoje malzenstwo ), ale odwiedza i to jest wazne.
Pieke i gotuje jego ulubione potrawy: sernik, kapusniak i schabowy z pieczarkami, ananasem i serem.
Wkladam w to duzo serca i ukladam , w mysli, rozmowe z nim, bo trzeba bedzie wreszcie zaakceptowac stan rzeczy: taki jaki jest.
Ciesze sie, bo wierze, ze bedzie dobrze. Ten moj optymizm!
Krysta, udanego spotkania z synem! Jak gotuje dla dzieci to też wkładam dużo serca, ale jak tylko dla nas, to już na "odczepnego".
Ja przez cały tydzień bezczelnie delektuję się wolnością. A wczoraj znalazłam 5 zł. Nie zmartwiłam się, że ktos zgubił, bo to nie majątek. Pochuchałam na szczęście i nie wiem, czy wydać czy gdzieś schować? ![]()
A mnie cho...ra dzis "ugryzlo"....dzisiejszy dzien jest dla mnie brrrrrrrrrrrr
Nie potrafie sie dogadac z siostra meza,ona mnie olewa ...jestem czyms gorszym,ignoruje mnie! Cale zycie (36lat) byla dla nas "gwiazda'w rodzinie,byla i ona dalej czuje sie najwazniejsza,a mnie upatrzyla sobie jako kozla ofiarnego
Ucze sie asertywnosci,chce byc dla siebie na pierwszym miejscu,a nie jak to robilam przez cale zycie ....bylam ostatnia,teraz lekcewazy mnie,traktuje mnie tak jakby mnie nie bylo...........daje mi szkole przetrwania,kto tu rzadzi . Mialam na nia nerwa ,wiec nie zaprosilam jej na swoje urodziny (byla z rodzina IIdzien swiat) nienawidze tej dulszczyzny,tego zaklamania,bo ja jestem tylko od podawania ,zabawiania i sprzatania wczasie gosciny,ze mna sie nie dyskutuje,bo ja jestem garkuchta .Nie mialam jej checi zaprosic na swoje urodziny,bo mnie upakarza......juz chcialam sie poddac i tak sobie powiedzialam ,ze jak zadzwoni z zyczaeniami to ich zaprosze(4osoby).....a ona przyslala mi suchego,dretwego sms z zyczeniami...........wiec dostala "dyspese" i jej laskawie nie zaprosilam !Wiec robi wojny podjazdowe,obgaduje mnie,ze jestem do niczego,ze to dzieki jej bratu,a mojemu mezowi do czegos doszlismy....ja na wszystko tyram(maz jest na rencie i daje mi 230zl na miesiac i ona o tym wie,ale nie przebimba tylko zbiera na opal na zime i sprawy zwiazane z autem))nie neguje tego ,bo dzieki temu sa u nas zawsze jakies tam pieniadze!Ale wszelkie remonty,zakup czego-kolwiek do domu nalezy do mnie i nikt mi nie dolozy ,wiec zbieram miesiacami zeby do czegos dojsc.....dzieki temu nawet rzucilam palenie papierosow,zebysmy mieli wiecej pieniedzy
...........ale w opini meza siostry to jestem mniej niz zero....patoplogii!Boze jak ona mnie rani!:( Na dzis zaprosila naszego syna z rodzina na goscine i pewnie bedze robila przepytywanie ,kto byl i na koniec stwierdzi ,ze jestem rozrzutna,powie rowniez ,ze zal jet jej brata,ze ma taka "malpe
" za zone. Mam dwoje dzieci jednego syna ziemskiego ,drugiego anielskiego i meza siostra nigdy nie zaakceptowala naszego chorego syna,a jej bratanka.....nawet nie przyjechala na jego pogrzeb,a mial 16 lat..tylko stwierdzila,ze u nich w rodzinie nigdy nie bylo "nienormalnych,ze to pewnie przenioslam w genach...jak to boli,a to byla wina lekarza......ciezka postac mozgowego porazenia dzieciecego i byla za tym,zeby naszego synka oddac do zakladu!
Tyle mam dzis w sobie zalu
dlaczego tak mnie traktuje :(i jak mam postapic,poddac sie i zadzwonic,ze ja przepraszam,choc nie mam za co
![]()
przepraszam,ze tu napisalam,ale pomyslalam,ze tu sa moje rowiesniczki i bede bardziej zrozumiana prosze poradzcie mnie i nie oszczedzajcie .......mnie ![]()
Już miałam wyłączać laptopa , ale czasem zaglądam do tego wątku i dziś przeczytałam Twój smutny post Krysto, więc nie mogę zostawić go bez odpowiedzi, bo wiem, że cierpisz, przykre jest to co Cię spotyka, i to od bliskich osób, pytasz czy masz tą osobę przeprosić ? przecież to ona powinna CIEBIE przeprosić za takie traktowanie, z tego co piszesz to toksyczna osoba, która zlewa swoje toksyny na Ciebie, żeby zatruć Ci życie, najlepiej ignoruj to i nie reaguj, to będzie dla niej największa porażką, bo pewnie największą satysfakcją dla niej było by, widzieć Ciebie zdołowaną i cierpiącą, nic nie tłumacz bo tylko winny się tłumaczy, żyj swoim życiem, ciesz się tym co masz, a ją niech szlag trafia, że nie zdołała Cię zdołować, pamiętaj , że prawda zawsze się sama obroni
Dobrze zrobiłaś, że nie zaprosiłaś jej na swoje urodziny, przecież to było Twoje Święto, i świętowałaś je w gronie kochających Cię osób, a ona przecież do nich nie należy
trzeba być w życiu asertywnym , bo tylko jedno życie mamy i drugiego nikt nam nie da
Trzymaj się , pozdrawiam ![]()
Kryst podpisuję się pod postem Liliany.
Absolutnie nie przepraszaj bo z tego co piszesz, nie masz za co.
Z wielu Twoich postów widzę, że jesteś silną kobietą. Trzymam za Ciebie.
Ja bym po prostu ignorowała, Ty też dasz radę.
Jej podejście do Twojego zmarłego syna i do Ciebie w związku z tym, właściwie nie wymaga komentarza.
A jak w tej sytuacji zachowuje się Twój mąż?
Kryst54, dziewczyny Ci dobrze radzą. Oczywiscie każdy człowiek jest inny i inaczej reaguje na rózne sytuacje. Co ja bym zrobiła na Twoim miejscu? Próbowałabym przestać mysleć o szwagierce. Przeżyłaś ciężką chorobę dziecka i jego smierć. Czy może być w życiu cos gorszego? Cóz znaczy to, ze ktoś gada? że będzie wypytywać? Niech pyta, takie jej prawo, a syn Twój opowie, jakie miałaś udane urodziny! Dlaczego zastanawiasz sie nad tym, co ona powie? Nie przyszła na pogrzeb Twojego dziecka? Dla mnie taka osoba nie istniałaby po prostu. Miałabym jeszcze o niej myśleć i zastanawiać się, co powie o moich urodzinach? No bez przesady! Lepiej mieć udane urodziny, niż męczyć sie z kimś, kto upokarza. Jedyna rada, jaka mi sie nasuwa, to wyrzucić taką osobę ze swoich myśli. Jeżeli ciagle będziesz się zastanawiać, co ona powie, to zawsze bedzie Cię źle traktowała, bo widzi, ze to dla Ciebie ważne i ze udaje jej sie Ciebie dołować. Postaraj się mieć w nosie jej opinie na Twój temat, niech zobaczy, że Ciebie one nie interesują. Jej charakteru nie zmienisz, bo nikogo zmienić się chyba nie da. Ale można zmienić swoje nastawienie do problemu. Nie od niej zależy, jak to będzie dalej wyglądać, ale od Ciebie. Nie myśl o niej i już!
Witam w niedzielny poranek!
Droga Kryst54, nawet największe gwiazdy tracą kiedyś swój blask i znikają z firmamentu.
Nie wiem co sądzić o Twojej rodzinie, która nie stoi za Tobą murem i okazuje za mało lojalności.
My zrezygnowalibyśmy z kontaktów z "taką" osóbką szybko i bez bólu.
Należy Ci się ogromny szacunek ( ja chylę czoło przed Tobą ) za długoletnią opiekę nad Twoim chorym synem, bo wierz mi, nie każda matka jest zdolna do takiego poświęcenia. A już napewno nie Twoja szwagierka.
Moja rada: ogranicz lub zrezygnuj ze spotkań. Wiem, że to smutne, gdy w rodzinie panują niesnaski, ale musisz wybrać: Ty i Twój komfort psychiczny albo ona.
I za cóż chcesz ją przepraszać? Dziewczyno, opamiętaj się! Ona przez te wszystkie lata postarała się, abyś była pełna poczucia winy.
Siły i wytrwałości Ci życzę . Nie daj się !
Florko,Vando,Luc,Lilianko bardzo Wam dziekuje,ja niby wszystko wiem,ale bardzo mnie to dotyka.Nie jestem czlowiekiem,ktora by chciala duzo od zycia.....ja poprostu pragne byc akceptowana.Mam troche niska samoocene.....to przez lata osamotnienia,odepchniecia,czuje sie gorsza.Poki zyl nasz syn to my nigdzie(albo prawie nigdzie nie wyjezdzalismy,nie wychodzilismy,strach bylo Go zostawic <zagrozenie zycia-reanimacja> to oni wszyscy do nas wpadali,tylko dawali mi haslo....przyjezdzamy w niedziele na obiad,a ja wariowalam,postaw sie ,a nie zastaw sie.....a jak zapraszali nas za zycia syna do siebie,ale wiedzieli,ze i tak nie przyjedziemy
,ale kiedy naszego synka zabraklo.......juz nas nikt nie zapraszal,a oni wpadali bez zapowiedzi lub z 2-3 godzinnym sms<przyjezdzamy do was>i nikt z nich nie poszedl na cmentarz,
a ja w imie zgody w rodzinie ,tak dalam sie traktowac.Moj maz nie chce o niej dyskutowac....mowi,ze to nie jego dotyczy, bo i tak bede robic jak uwazam ,ale nie mam do niej dzwonic...............bo sie znowu zaczna najazdy
Oczywiscie od nich nigdy nie dostalam zadnego wsparcia psychicznego,ani materialnego,tylko slowa szwagierki ...po ,co sie meczysz i tak mu (synkowi)wszystko jedno,a moj synek byl ,jest i bedzie calym moim zyciem!Tak pragne sie wyzalic za te wszystkie lata poniewierki,lata smutku.Nigdy przenigdy nie narzucam swoich odczuc i swojego smutku.......rozmawiam tylko o naszym synku wtedy kiedy ktos chce o NIM porozmawiac ,powspominac,bo to balsam dla mojego zlamanego serca!Dlaczego nie potrafie sobie poradzic z takim traktowaniem...innej osobie doradzilabym tak jak Wy mi doradzacie,ale sobie nie potrafie.....bo ja jestem wazelina,chce z wszystkimi zyc w zgodzie
sama nie wiem dlaczego taka jestem i przejmuje sie,denerwuje.........chce byc za wszelka cene akceptowana ...chyba jest cos ze mna tak ! ![]()
Cieszę się tym, że już teraz wiem ?na czym stoję?. Wczoraj po kilkugodzinnym pobycie w szpitalu postawiono mi wreszcie diagnozę? Mogę już zacząć walczyć? I ? czuję, że mogę góry przenosić.
Tak już mam, stres zwiększa moje siły?
I jeszcze słówko do Kryst ? olej szwagierkę, rób tak, aby Tobie było dobrze, życie jest zbyt krótkie?.
Walcz, Halszko, bo jest o co. Zycie jest, rzeczywiscie, zbyt krotkie, aby z niego i jego urokow zrezygnowac. Zycze Ci pomyslnosci.
Pare slow do Kryst54 - Ty, przed laty, dalas pozwolenie szwagierce na takie traktowanie.
Nalezalo od poczatku postawic veto. Teraz ponosisz konsekwencje swoich slabosci. Bycie wazelina, zamien na bycie egoistka. Zacznij myslec o sobie. Dokonalas tyle w swoim zyciu, 16 lat poswiecilas choremu synkowi, dorabiasz, aby Twojej rodzinie wiodlo sie lepiej. A co z Toba?
Stoisz, jakby w kacie i pozwalasz sie ponizac. Wyjdz z cienia i pokaz swiatu, ze zyjesz, ze masz swoje potrzeby, ze slonce swieci rowniez dla Ciebe.
Bardzo serdecznie cie pozdrawiam.
A Twoja bratowa, to najzwyklejsza prostaczka. Nie lubie ludziom przypinac takich latek, ale jezeli ktos wyzywa sie na slabszych, wykorzystuje sytuacje niekorzystne dla nich, to nic innego jak PROSTACTWO.
Cieszę się tym, że już teraz wiem ?na czym stoję?. Wczoraj po kilkugodzinnym pobycie w szpitalu postawiono mi wreszcie diagnozę? Mogę już zacząć walczyć? I ? czuję, że mogę góry przenosić.
Tak już mam, stres zwiększa moje siły?
Skoro już znasz przeciwnika, to na pewno rozłożysz go na łopatki.
Ściskam kciuki za Twoją kondycję
.
.....bo ja jestem wazelina,chce z wszystkimi zyc w zgodzie
![]()
![]()
sama nie wiem dlaczego taka jestem i przejmuje sie,denerwuje.........chce byc za wszelka cene akceptowana ...(
To raczej niemożliwe.
Musisz nauczyć się powściągliwości (na początek przynajmniej staraj się o wywieranie takiego wrażenia
), ignoruj - bo sobie szkodzisz.
Pozdrawiam
.
Halszko zycze zdrowka!
Dziekuje za wskazowki...Boze jak ja chcialabym byc TWARDA,chcialabym byc choc troche egoistka.....ja musze sie tego nauczyc na "stare"lata!
Ciesze sie ,ze moglam tu sie wyzalic.....dziekuje ,ze mnie wysluchalisci!
Kryst, posłuchaj nas chociaż troszkę, będzie nam przyjemnie, że coś pomogłyśmy
.
Dla Halszki dużo zdrowia i dla wszystkich nas też zdrówka
.
Dziękuję, miłego dnia życzę ![]()
Walcz, Halszko, bo jest o co. Zycie jest, rzeczywiscie, zbyt krotkie, aby z niego i jego urokow zrezygnowac. Zycze Ci pomyslnosci.
(...)Pare slow do Kryst54 - Ty, przed laty, dalas pozwolenie szwagierce na takie traktowanie(...)
Stoisz, jakby w kacie i pozwalasz sie ponizac(...) Twoja bratowa, to najzwyklejsza prostaczka. Nie lubie ludziom przypinac takich latek, ale jezeli ktos wyzywa sie na slabszych, wykorzystuje sytuacje niekorzystne dla nich, to nic innego jak PROSTACTWO.
Zgadzam się z całego serca z tą wypowiedzią ![]()
Krysta - na boga - 16 lat miałaś ścisły kontakt z lekarzami a POZWOLIŁAŚ na to by BYLE IGNORANTKA przeforsowała swoją idiotyczną opinię???
XXI w. Centrum Europy... W każdym kącie internetu stoi jak byk: MPDz NIE JEST chorobą genetyczną! Synek BYŁ i w pewien sposób jest nadal członkiem twojej najbliższej rodziny - GADZINA zaś nie musi?
Dziewczyny mają racje - PO CO Ci kontakt z kimś takim? Chyba już dorosłaś na tyle by SAMA sobie wybierać towarzystwo...
O dziwo NAWET rodzony brat "zainteresowanej" a twój mąż ODRADZA kontakty... KOMU robisz na złość usiłując te kontakty kontynuować? CHYBA tylko sobie...
NIE musisz być ani twarda ani egoistka - wystarczy byś była zdecydowana (co dla was najlepsze) i broniła tego stanowiska konsekwentnie. BO cóż też ona może Ci zrobić/odebrać?
HALSZKA trzymam kciuki - dużo sił życzę
Pozdrawiam wszystkich ![]()
Halszko dużo zdrowia życzę i trzymam kciuki.
Hej DZIEWCZYNY jestesci super i potraficie dobrze doradzac,dziekuje tylko zebym potrafila tak postepowac jak radzicie mi i ja tak samo bym radzila kazdej z Was....tylko to tylko
sierota ze mnie i juz,chcialabym byc "super dobra" a z siebie robie "wazeliniare"
Nadmienie ,ze cala rodzinka meza to pedagodzy z dlugoletnim starzem.....ale upatrzyla sobie mnie szwagierka na "polglowka' i jedzie na mnie jak po" starej kobyle".........juz wczoraj zaczelam sie lamac i chcialam zadzwonic.............oj sierota ze mnie i tak swoiata nie zbawie.....................musze byc jak to napiusala Anhedonia konsekwetna i zdecydowana,bo tak naprawde po ,co ona jest mi potrzebna ,chyba po to zeby mnie upokarzac ,moze wtedy cos dotrze do niej ,ze nie jestem juz ta , na ktorej mozna wmowic,ze jest "bezwartosciowa i do niczego "zawsze czulam sie kims gorszym,a jak urodzil sie juz synek chory to moja samoocena jeszcze bardziej podupadla i w takim przeswiadczeniu trwalam i trwam ....myslalam,ze zlo, zwycieze dobrem,ze jak bede sie starala to w koncu ktos mnie doceni..ble,ble,ble Teraz jak to czytam to wydaje mi sie ,ze ze mnie naprawde sierota
Ale sie zmienie........jestescie mi potrzebne,zebym sie zmienila ,zebym wiedzial,ze tez jestem wartosciowym czlowiekiem!Dziekuje za podanie mi reki!!!! ![]()
224 2013-02-12 09:45:00 Ostatnio edytowany przez Krysta (2013-02-12 09:45:34)
Dzien dobry wszystkim paniom przed i po 50.
Spotkanie z synem bylo bardzo udane; wyjasnilismy sobie wiele spraw i rozstalismy sie w zgodzie. Na letni urlop jedziemy razem. Dwa tygodnie moze wytrzymac ze stara matka, nie?To dorosly czlowiek i jezeli wybral kariere , zamiast rodzinnego zycia, musze to zaakceptowac ( tolerowac, raczej ). Przeciez nie moge byc wrogiem dla jedynego dziecka.
Kryst54 - moja rada: zacznij szukac znajomych i nie trzymaj sie kurczowo tylko rodziny.
Czesto obcy dostrzego w Tobie dobre strony i zalety. I przestan myslec! Zacznij dzialac!
Powodzenia!
Chcialam powiedziec jeszcze, ze dni sa coraz dluzsze.
Hej, Krysta !
Cieszę się, że Twoje kontakty z synem wracają do normy.
Myślę, co by to radosnego napisać i nic sensacyjnego nie wymyśliłam. Chyba tylko to, że jutro idę do fryzjera: czas rozstać się z czapką, więc muszę jakoś wyglądać. Powodzenia mi życzcie, bo czasami po takiej wizycie stoję parę dni przed lustrem i wyję. Wiem, wiem... Nie powinnam w ogóle podchodzić do zwierciadła.
Być kobietą...
Florka powodzenia u fryzjera ![]()
Ja tylko raz załamałam się po obcięciu włosów i zrobieniu nowej fryzury - wyglądałam jak pudel. Cały wieczór spędziłam w łazience próbując coś z tym zrobić.
Teraz mam sprawdzonego fryzjera, do którego chodzę od lat i nie boję się oddać w jego ręce, nawet jak proponuje coś nowego.
Eksperymentujesz z włosami?
227 2013-02-12 20:55:46 Ostatnio edytowany przez vanda (2013-02-12 21:50:33)
Kryst54 są takie matki, które oddałyby chore dziecko, a Ty je kochasz nadal. Napisałaś: "Mam dwoje dzieci jednego syna ziemskiego, drugiego anielskiego"- przyjrzyj sie tym swoim cudownym słowom...i uwierz w siebie. Łatwo mi się pisało: " ja to bym zrobiła tak i tak". A teraz myślę, że trzeba było Cię po prostu przytulić.
Florko, na palcach ręki mogłabym chyba policzyć wizyty u fryzjerek, po których nie wyłam conajmniej z pół godziny. Ale wiesz, po umyciu, ułożeniu po swojemu, kilku siarczystych przekleństwach w myślach ( albo i nie w myślach) mówie sobie: odrosną! Jakby co, to się nie przejmuj
- przeczekaj
.
Luc, ja zmieniam fryzjerki, chyba jestem za bardzo wybredna. Ach, być kobietą...;).
Krysta, super, że z synem sie układa
. Wspólny urlop? -świetna sprawa!. I chciałam właśnie to samo powiedzieć, że dni są coraz dłuższe- z klawiatury mi to wyjęłaś
. Będzie wiosna- powód do radości
.
Kurcze, same zmartwienia mam ostatnio - co by tu wpisać, by zmieścić się w temacie ... hmm .. jednak kiedy indziej ![]()
Ps.
Też myślę juz o wiosennej wizycie u fryzjera.
W kościele byłam, na czole mam krzyż z popiołu; czas na twarde postanowienia - post się rozpoczął. Chyba zrezygnuję ze słodyczy ( ciężko będzie ), bo na pewno nie z kawy. Bez tej nie mogę się obejść. Pożyjemy, zobaczymy: z konsekwencją byłam zawsze " na bakier ".
Dobra nowina, to ta, że z nowej fryzurki jestem zadowolona.
Florentyna, nie martw się za bardzo.
Florentyna, nie martw się za bardzo.
Robię co mogę
.
U mnie dziś pochmurno - ale zaraz zadzwonię umówić się na zmianę fryzury (kurcze, ciągle wracam i uzupełniam ogonki i zmiękczenia, musze przestać, bo wieki mi to zajmuje).
Nie zaszaleję - nie - juz zaszalałam dwa lata temu ze śmiałym, krótkim cięciem i (w męczarniach modelowania) zapuszczałam włosy az do dziś nieco tylko przycinając końcówki.
Są wreszcie znowu na tyle długie, by móc im nadac jakiś kształt nie pozbawiając sie możliwości upinania/wiązania.
231 2013-02-14 13:14:28 Ostatnio edytowany przez Krysta (2013-02-14 13:16:35)
U mnie tez pogoda do niczego. Chmury, chmury i konca nie widac.
Do fryzjera nie chodze od lat. Wlosy spinam w luznego koka lub robie "kitke". Rozpuszczam je jedynie latem; od czasu do czasu, aby mialy duzo slonca. Wiem, ze wysusza, ale tak pieknie blyszcza i moj maz tak lubil.
Kiedy przyjdzie lato?
Co mnie dzisiaj ucieszylo ? Listonosz, ktory zlozyl zyczenia walentynkowe. Gdybym byla 40 lat mlodsza, otrzymalabym ich wiecej.
Milego dnia !
Florka, ja skladam obietnice przy okazji i bez - jakos bez efektu. Witaj w Klubie Niekonsekwentnych !
Widze, ze duzo z Was tez ma długie włosy, jak ja. Mi jest ładniej w średniech włosach, a bardzo lubie długie. No i jak to pogodzić?
Cieszę się, choć to może nieładnie, z tego, ze nie jestem tu jedyna, która ma problem ze znalezieniem powodu do radości. Teraz to chyba naprawde najbardziej moze cieszyc to, ze z każdym dniem bliżej do wiosny. Wiosną będę siała kwiatki, warzywa, patrzyła jak wschodzą, podziwiała po raz kolejny kwitnące drzewa...nie mogę się doczekać. Zima jest za długa. Jestem zadowolona, że nie mieszkam w np. Finlandii albo na Grenlandii.
Spotkało Was w 2012 roku coś bardzo fajnego, coś co dało dużo radosci? Ja nie moge sobie nic takiego przypomnieć.
Nie robie żadnych postanowień, bo i tak nie dotrzymam- w sprawach postanowień konsekwencja=0
.
Nie Vando, dla mnie poprzedni rok nie był dobry.
Ale widzę że wątek mógłby nosić tytuł klub niekonsekwentnych - pasuję tu
.
Ps.
Dziś cieszyłam się muzyką, tańcem i gimnastyką na aerobicu choreo. Wreszcie poczułam jakąś radość życia.
Chciałam się zapisać do Klubu Niekonsekwentnych. Bywam chronicznie konsekwentnie niekonsekwentna.
Co wydarzyło się miłego w starym roku ? Dużo... Doszłam do formy po moich sercowych problemach, rodzina była również " przy zdrowiu ", byłam na cudownym urlopie w Hiszpanii, moja wnuczka pozwaliła mi ( w miarę ) uczestniczyć w swoim nastolatkowym życiu, a to dla mnie , jak gdyby, trzecie dojrzewanie ( moje, mojej córki i wnuczki ) - jakże różnią się od siebie.
Jak ja Wam zazdroszczę ogrodu ! Na balkonie, podobnie jak Krysta, uprawiam zioła, ale to nie to.
Pozdrawiam .
Chciałam się zapisać do Klubu Niekonsekwentnych. Bywam chronicznie konsekwentnie niekonsekwentna.
Co wydarzyło się miłego w starym roku ? Dużo... Doszłam do formy po moich sercowych problemach, rodzina była również " przy zdrowiu ", byłam na cudownym urlopie w Hiszpanii, moja wnuczka pozwaliła mi ( w miarę ) uczestniczyć w swoim nastolatkowym życiu, a to dla mnie , jak gdyby, trzecie dojrzewanie ( moje, mojej córki i wnuczki ) - jakże różnią się od siebie.
Jak ja Wam zazdroszczę ogrodu ! Na balkonie, podobnie jak Krysta, uprawiam zioła, ale to nie to.Pozdrawiam .
A moze bysmy tak zalozyly posta niekonsekwentnych
troche uzalania sie nad soba...... by ,co nie ktorym ulzylo.........ja bede pierwsza
, a tak w ogole to jestem Wam wdzieczna za to ,ze jestescie tutaj i sluzycie rada
i jest super
POZDRAWIAM
Witam, niekonsekwentne kobiety!
Ja staralam sie zawsze byc bardzo, ale to bardzo konsekwentna. Udawalo mi sie prawie zawsze, ale czesto ryczalam potem "w poduszke", bo chociaz dopielam swego lub wywalczylam pewne sprawy, moj synek byl smutny i rozzalony. Za cene lez dziecka chyba nie warto byc , ZAWSZE, konsekwentnym; teraz to rozumiem.
Ostatnio ucieszylo mnie ozywienie mojego psa na spacerach: wyczuwa swoim psim nosem wiosne. No i od czasu do czasu chodze z rozpieta kurtka. Robi sie cieplej.
237 2013-02-17 13:36:41 Ostatnio edytowany przez vanda (2013-02-17 13:40:12)
Spoglądam sobie za okno i...biało... ponuro... Ale jeśli piesek wyczuł wiosnę, to coś już w tym musi być. A na parapecie malutki "badylek"- wschodzący pomidorek. Zasiałam kilka ziarenek i jeden już jest. Może za wcześnie zasiałam, ale co tam...na razie tylko jeden wzeszedł. Wpatruję sie w niego i zastanawiam czy wytrwa, czy padnie, bo jakiś bardzo lichutki
.
Ja tez czasem poprawiam sobie humor muzyką i tańcem, ale w domu. Po czymś takim 20 lat ubywa! Polecam
.
Też o tym myślałam, czy nie przydałby się nam jeszcze wątek, np: "narzekania", ale ja jednak nie chcę pieczętowac swoich złych nastrojów pismem. Jeśli już, to wolę na kartce, co już mi się niedawno zdarzyło
. Można to potem zniszczyć- to taki symbol, że było, ale minęło
.
Też o tym myślałam, czy nie przydałby się nam jeszcze wątek, np: "narzekania",
Absolutnie nie ma potrzeby wątku o narzekaniu ![]()
Lepszy taki optymistyczny, a jak któraś sobie trochę ponarzeka to nic nie szkodzi.
Też już nie mogę się doczekać wiosny. Mam spory ogród i lubię w nim "dłubać".
239 2013-02-17 23:18:21 Ostatnio edytowany przez Florentyna44 (2013-02-17 23:18:56)
A u mnie ostro ruszyły przycięte na zimę angielskie pelargonie, zaraz trzeba będzie je szczepić, rozsadzać ..
Wytrzymamy, jeszcze ze dwa tygodnie i my też poczujemy wiosnę w powietrzu.
Ps.
A propos klubu niekonsekwentnych - przewrotnie - przykład determinacji i konsekwencji w działaniu:
Mogłabym sobie postanowić, że będę jak ten lew, ale coś mi się wydaje, że on za chwilę runie
.
Wydaje mi sie, że temat wątku nas po prostu ogranicza. Proponuje, abyśmy nie były konsekwentne
i się troszkę wyłamywały
Na dobry dzień moje drogie kawka z mleczkeim i ciasteczkiem
:

No wlasnie - zadnych narzekan !!!
Wiosna stoi za drzwiami, wiec pomyslmy czym ja przywitac. Kupnem nasion czy nowej kreacji ? Najlepiej jednym i drugim. A moze malowaniem mieszkania. Ja chyba sie skusze na malutkie odnowienie mojej lazienki.
Wiosna stoi za drzwiami, wiec pomyslmy czym ja przywitac. Kupnem nasion czy nowej kreacji ? Najlepiej jednym i drugim. A moze malowaniem mieszkania. Ja chyba sie skusze na malutkie odnowienie mojej lazienki.
I kreacją i nasionami ![]()
Właśnie kupiłam nowy płaszczyk i rozmyślam gdzie by tu jeszcze wcisnąć w ogrodzie jakieś nowe krzewy, chociaż ogród jeszcze cały pod śniegiem - nawet dziś troszkę dosypało.
Natomiast remontom mówię: NIE. W zeszłym roku malowaliśmy cały dom, mam serdecznie dość na długo. Oczywiście obecnie nie wymaga ponownego malowania (no, może poza pokojem synusia, ten powinien być malowany co kilka miesięcy
). A na żadne inne remonty już się nie piszę. Mąż chciał przekładać cały parkiet na parterze (zniszczony przez psa), ale się postawiłam. Koniec remontów, tylko malowanie co jakiś czas. Poza tym - ŻYCIE. Korzystajmy z niego.
243 2013-02-20 10:08:35 Ostatnio edytowany przez Florka65 (2013-02-20 10:10:14)
Dziewczyny, a Wy znowu o ogrodach, a mnie serce krwawi.
Miałam kiedyś - piękny był i duży. Dom i ogród przekazałam córce, mieszkamy z mężem w bloku ( nie powiem, żebym nie była zadowolona, jestem, ale ogrodu mi odrobinę brak ) i mogłabym, właściwie, w moim, starym ogrodzie coś tam grzebać, ale młodzi mają masę drzew i krzewów - żadnego miejsca na grządki. Wysiewam im maciejkę przy tarasie, aby pachniała, a przy parkanie groszek i nasturcję.
A teraz kołata mi się w głowie przepiękna piosenka Jonasza Kofty " Pamiętajcie o ogrodach ". Jeżeli któraś z Was potrafi wklejać, niech wklei, albo posłucha na youtube. Bardzo ją lubię.
Za oknem mam słoneczko... Wybywam na moją wędrówkę z kijkami...
Florka ja właśnie z powodu ogrodu nigdy się domu nie pozbędę. Mąż kiedyś sugerował, że na stare lata moglibyśmy się przenieść do naszego mieszkania w centrum, ale sobie tego nie wyobrażam. Fakt, że w ogrodzie jest dużo pracy, ale mnie to uspokaja.
Dobrze, że choć czasem sobie coś posiejesz ![]()
Zwaliło mi sie na głowę już tyle problemów, że nie dam rady doszukiwać sie pozytywów w życiu. Taki wymuszony optymizm zdaje egzamin tylko na krótką metę. Dziękuję, że tu ze mną rozmawiałyscie. Życze Wam zdrowia, radości z życia, żadnych kłopotów! Mój optymizm jest teraz głęboko poniżej zera. Muszę przeczekać, aż znów będzie na plusie
.
246 2013-02-21 17:43:57 Ostatnio edytowany przez Florka65 (2013-02-21 17:44:51)
Wiesz, Vando, były czasy kiedy myślałam, że moje problemy zostaną moim hobby. Nie dałam się.
Proszę, nie daj się i Ty. Idzie wiosna, dni robią się coraz dłuższe, słoneczko zacznie bywać cały dzień, to i Twoje się troski roztopią w jego blasku i cieple. Będzie dobrze, zobaczysz.
Zamelduj się kiedy uznasz za stosowne. Ja poczekam.
I jeszcze jedno - jak dobrze poszukasz ( a kto szuka, ten znajdzie ) natrafisz na pewno na jakieś życiowe pozytywy.
Pozdrawiam...
247 2013-02-21 20:42:27 Ostatnio edytowany przez Florentyna44 (2013-02-21 20:46:49)
Dla Ciebie Vando, piosenka:
Ps.
A co tam, dokleję tez tekst
:
Opadły mgły i miasto ze snu się budzi,
Górą czmycha już noc,
Ktoś tam cicho czeka, by ktoś powrócił;
Do gwiazd jest bliżej niż krok!
Pies się włóczy popod murami - bezdomny;
Niesie się tęsknota czyjaś na świata cztery strony
A ziemia toczy, toczy swój garb uroczy;
Toczy, toczy się los!
Ty co płaczesz, ażeby śmiać mógł się ktoś
? Już dość! Już dość! Już dość!
Odpędź czarne myśli!
Dość już twoich łez!
Niech to wszystko przepadnie we mgle!
Bo nowy dzień wstaje,
Bo nowy dzień wstaje,
Nowy dzień!
Z dusznego snu już miasto się wynurza,
Słońce wschodzi gdzieś tam,
Tramwaj na przystanku zakwitł jak róża;
Uchodzą cienie do bram!
Ciągną swoje wózki - dwukółki mleczarze;
Nad dachami snują się sny podlotków pełne marzeń!
A ziemia toczy, toczy swój garb uroczy;
Toczy, toczy się los!
Ty co płaczesz, ażeby śmiać mógł się ktoś
- Już dość! Już dość! Już dość!
Odpędź czarne myśli!
Porzuć błędny wzrok!
Niech to wszystko zabierze już noc!
Bo nowy dzień wstaje,
Bo nowy dzień wstaje,
Nowy dzień!
To jak już Vando wstanie nowy dzień - to pisz. W środku nocy też - zresztą. Pozdrawiam.
Luc, ja sobie sama maluje mieszkanie. Klopot mam z sufitami: sa za wysokie dla mnie.
Ja nawet sama przestawiam meble, co jakis czas - jak mnie "nosi".
Smutne, ze Vanda nas opuszcza , na jakis czas, mam nadzieje. I wesole, ze juz niedlugo jade do Polski. Moze zostane do swiat ?
Hallo, Krysta !
Widzi mi się, że poprowadzimy ten wątek w duecie. Dopóki Vanda nie wróci i któraś z profilowiczek się nie zamelduje.
To chyba optymistyczna wiadomość, bo nie damy mu zemrzeć. Ja lubię rzeczy doprowadzać do końca, chociaż nie jest to cechą mojego znaku zodiakalnego.
Jestem wodniczką, a Ty ? Piszesz, że jedziesz do Polski, a gdzie są Twoje rodzinne strony ? W taką pogodę chyba byłoby lepiej polecieć. Z dwojga złego lepsze czekanie na lotnisku, niż na autostradzie, opanowanej przez stau.
Florko melduje,ze tez jestem WODNICZKA ha,ha,ha jestesmy mocne kobiety,twardo stapamy po ziemi.Jak sobie cos postanowie ....to klekajcie narody,ale jestem slabiutka w jednej sprawie
:Dserce mam na "dloni"wiec czasami dostaje po d**ce,ale trudno
da sie z tym zyc.
Krysta juz niedlugo 13 marzec i bedzie jakas imprezka,wiesz slyszalam ,ze (chyba) w Gdyni bedzie zlot Krystyn i zaczynam rozwazac jakby tu nie pojechac w takim dniu.....naszym znakiem rozpoznawczym maja byc czapki marynarskie
oj przydaloby sie pojechac.Jestem prawie pomozanka....mam jakies 170 km od Gdyni moze by bylo warto
Dziewczyny jeszcze troche i bedzie ukochana WIOSNA!!!!Pozdrawiam wszystkie 50+ i nie tylko!
![]()
Witajcie, wierne dusze!
Jestem strzelcem i nie przywiazuje zbytniej uwagi do spraw zodiakalnych, a astrologia kojarzy mi sie bardziej z czarna magia, niz przepowiedniami z horoskopow.
Florka, ja zabieram ze soba zawsze psa, wiec samochod jest najlepszym wyjsciem. Poza tym, z Warszawy mam kawalek do Kalisza ( stamtad pochodze i moja rodzina mieszka tam nadal ) i jazda pociagiem lub autobusem , to dodatkowy trud. Jade trzy dni, bo na noc zatrzymuje sie raz tu raz tam. Moj wyjazd, przy takiej pogodzie, stoi pod ogromnym znakiem zapytania. Jeszcze nie wiem kiedy wystartuje.
Krysta54, ja od lat marzylam, aby uczestniczyc w tym "spedzie" Krystyn. Nigdy mi sie nie udalo.
Jedz ty w swoim i moim imieniu. Musi byc wspaniale: mozna pogadac, popic, pospiewac i w ogole. To, ze Krystyny, to fajne dziewczyny, wiesz sama.
Czekajcie, bo musze cos optymistycznego napisac: kupilam farbe do lazienki ( seledynowa jest i nowa szafke na lekarstwa. Moze wiecie, dlaczego wiekszosc ludzi trzyma leki w lazience ? ).
Pozdrawiam.
Dzień dobry Wam !
To prawda, że Krystyny to wspaniałe kobiety. W dzieciństwie miałam serdeczną przyjaciółkę - Krysię. Długo się przyjaźniłyśmy, potem wyjechała z mężem do Jastrzębia i na początku utrzymywałyśmy kontakt, ale jakoś się urwał. Szkoda.
Moje imię otrzymałam od Babci - również Florentyny. Moja Mama jak była ze mną w ciąży bardzo chorowała i wszyscy myśleli, że mnie nie donosi. Poród odebrała Babcia i jakoś tak wyszło, że dostałam Jej imię. I św. Floriana, co Babcia zawsze podkreślała.
Czasami chłopcy przezywali mnie Flora - zmora. To były czasy !
Krysta, ja moje leki trzymam w pudełku od butów w szafce w przedpokoju. Te, które zażywam - mam w kuchni. Czy łazienka nie jest za wilgotna na apteczkę?
Krysta, ile lat ma Twoje psisko ?
Krysta54, szkoda, że nie ma dnia Florentyn, bo bym napewno uczestniczyła w spotkaniach. Jedź, dziewczyno i świętuj. Oby tylko pogoda dopisała. Czy ktoś organizuje noclegi ?
Pozdrawiam...
Florka, to nie sensu rozpisywac sie na tym watku. praktycznie nie istniejacego. Proponuje, abysmy porozumiewaly sie poczta e-mailowa. Napisz.
Pozdrawiam wszystkie panie i moze zglosimy sie.
Witam !!! Czytam od dawna Netkobiety,ale dopiero wczoraj postanowilam zalogowac sie na te stronke.Jestem moje mile panie tak jak wy po 50.
Czy przyjmiecie mnie w swoje szeregi...?
255 2013-02-25 18:28:49 Ostatnio edytowany przez Florka65 (2013-02-25 18:32:11)
Witaj wikipol !
Chyba niefortunny wybór, bo wątek wyzionął ducha - takie mam wrażenie. Na forum znajdziesz masę innych, mniej lub bardziej, ciekawych wątków dla pań po 50, więc "zahacz" się tam.
A może nie trać cierpliwości i poczekaj tutaj. My z Krystą postanowiłyśmy zrobić sobie przerwę ( jak długą, zobaczymy ). Może wątek ożyje ? Wiosna idzie .
Pozdrawiam i powodzenia życzę.
Wszystkim pozostałym przemiłych i radosnych chwil.
_____________
Pozwoliłam sobie dzisiaj na mały test: od godz 11 do teraz było ponad 50 wejść - zameldowała się tylko Krysta i wikipol.
Z okazji Dnia Kobiet , dziewczyny, życzę Wam dzisiaj ( i zawsze, zresztą) przemiłych momentów...
Ja jestem umówiona z moim "Babińcem" w pizzerii: będzie pizza podlewana piwem, a skończymy chyba u którejś z nas w domu i podsumujemy całą imprezę dobrym winem.
Jak się skończy i kiedy, nie wiem - śpiewy będą na pewno...
Pozdrawiam.
257 2013-03-24 21:06:30 Ostatnio edytowany przez Halszka (2013-03-24 21:08:23)
Florka Dla Ciebie... tylko nie wiem, czy mi wyjdzie... hihi Dopiero się uczę!
Ja też kocham ogrody... i prawdopodobnie "na dniach" zacznę coś działać w tym względzie.
Tylko... nie mamy jeszcze pozwolenia na płot, wciąż na nie czekamy ... od końca października! ![]()
-----------------------
a jednak zbabrałam.
No, może terazbędzie dobrze?
Widzę, że kafejka odżywa ![]()
Halszko witaj.
Cześć Luc
Wiesz czym ja się dzisiaj cieszę? Ano cieszę się tym, że już się cieszę, że idą święta.
Wesołych Świąt!
Ucieeszylo mnie ża na tym wątku znalzłam bratnie dusze Halszkę i Luc - pozdrawiam lipcowo .